Dodaj do ulubionych

Pozwolenia oraz rozpoczęte budowy. Dane GUS.

26.06.07, 15:32
Jak zwykle w ostatnim tygodniu miesiąca GUS opublikował dane dotyczące liczby
mieszkań, na które wydano pozwolenia oraz liczby mieszkań, których budowę
rozpoczęto. Z nie znanych mi do końca powodów media (mimo przedstawiania
czasem dużo mniej istotnych danych i pseudo-danych) rzadko to publikują, a
wskaźnik rozpoczętych budów, to w zasadzie najważniejszy wskaźnik na tym rynku
(w USA jest to wskaźnik śledzony z wielką uwagą).

Dane w tys. dla całego kraju za maj 2007 (maj 2006)

Pozwolenia 24,1 (15,8)
w tym deweloperzy i spółdzielnie 11,7 (7,4)

Rozpoczęte budowy: 19,0 (14,6)

styczeń-maj 2007 (styczeń-maj 2006)

Pozwolenia 90,2 (59,1)
w tym deweloperzy i spółdzielnie 44,8 (26,8)

Rozpoczęte budowy: 69,0 (44,7)

Dane te oraz archiwalne umieściłem w postaci graficznej na osobnej podstronie
"licznika":

licznikmieszkan.atspace.com/GUS.html
Ponieważ dane miesięczne są całkiem zmienne (zwłaszcza liczba rozpoczętych
budów, która zależy mocno od pory roku i od pogody), podane są dane miesięczne
oraz dane narastająco.

Mam zamiar to aktualizować co miesiąc, ale ponieważ GUS nie publikuje danych w
takim formacie, żeby można to było robić automatycznie, nie obiecuje, że
aktualizacja będzie od razu po publikacji danych przez GUS.

Jak widać "budowlańcom" na razie nic nie jest straszne. Liczba pozwoleń jest
na dobrej drodze do pokonania w tym roku 200 tys, a liczba rozpoczętych budów
170 tys.

Bardzo powoli rośnie liczba oddanych mieszkań, ale w kraju, w którym
oficjalnie w budowie są 652 tys. mieszkania (to nie pomyłka, takie są
oficjalne dane, bowiem zakończenie budowy w praktyce, a oddanie do użytkowania
to nie to samo), a oficjalnie "budowa" trwa kilka lat (dewelopery ok. 2, a
indywidualni ok. 5), trochę jeszcze wody w Wiśle upłynie, zanim boom pojawi
się w statystykach oddanych mieszkań.

Dane GUS mimo pewnego związku z główną częścia licznika pokazuja jednak co
innego. Dane te odpowiadają poziomowi aktywności budowalnej, ale nie mówią nic
o faktycznej sprzedaży ("licznik" oczywiście też nie, ale pokazuje
przynajmniej mniej więcej liczbę niesprzedanych mieszkań; licznik oczywiście
należy porównywać do danych "spółdzielnie i deweloperzy", a nie do
wszystkich). Gdyby licznik był stabilny, a wskaźniki GUS rosły, oznaczałoby
to, że rynek wchłania rosnącą liczbę mieszkań. Odwrotnie, gdyby wskaźnik GUS
był stały, a licznik rósł, oznaczałoby to spadek popytu, a nie wzrost podaży.
W tej chwili wygląda na spory wzrost podaży, któremu towarzyszy prawdopodobnie
niewielki spadek popytu (popyt jest jeszcze ciągle prawdopodobnie większy niż
z lat przedboomowych, ale już mniejszy niż w szczycie euforii). Tego
ostatniego wniosku nie da się jednak udowodnić bez danych dotyczących
sprzedaży, których jednak nikt nie publikuje.
Obserwuj wątek
    • Gość: jarek Re: Pozwolenia oraz rozpoczęte budowy. Dane GUS. IP: 88.156.80.* 26.06.07, 16:39
      jak zwykle super :)
    • thesopranos Re: Pozwolenia oraz rozpoczęte budowy. Dane GUS. 26.06.07, 22:57
      respect....
    • poszi Dane za czerwiec 24.07.07, 16:45
      Dane w tys. dla całego kraju za czerwiec 2007 (czerwiec 2006)

      Pozwolenia: 24,2 (15,3)
      w tym spółdzielnie i deweloperzy: 11,5 (6,7)

      Rozpoczęte budowy: 17,2 (15,6)

      styczeń-czerwiec 2007 (styczeń-czerwiec 2006)

      Pozwolenia: 114,4 (74,4)
      w tym spółdzielnie i deweloperzy: 56,3 (33,5)

      Rozpoczęte budowy: 86,2 (60,3)

      Te i inne dane zostały zaktualizowane na licznikmieszkan.atspace.com/GUS.html

      Po rekordach w poprzednich miesiącach, czerwiec okazał się nieco słabszy niż
      maj. Co prawda liczba pozwoleń o włos pokonała czerwcową, ale liczba
      rozpoczętych budów spadła. Dopiero jednak po jakimś czasie zobaczymy, czy to
      chwilowa zadyszka, związana np. z wpływem losowych czynników (rozpoczęcie budów
      bardzo zależy od warunków atmosferycznych), naturalnych czynników sezonowych (w
      normalnych latach najwięcej budów zaczynano wczesną wiosną) czy może jednak
      koniec wykładniczego wzrostu rozpoczynanych inwestycji i początek stabilizacji.
      GUS w tych miesięcznych wynikach nie rozbija niestety liczby mieszkań, których
      budowę rozpoczęto na kategorie. Być może indywidualni inwestorzy zniechęceni
      wysokimi kosztami materiałów, wstrzymują się z rozpoczynaniem budów.
      Zastanawiająca też jest utrzymująca się dysproporcja między wydawanymi
      pozwoleniami, a rozpoczętymi budowami, co sugeruje jednak optymizm inwestorów.

      Tym niemniej ciągle wszystko jest na dobrej drodze do pokonania pod koniec roku
      200 tys. w przypadku wydanych pozwoleń, a liczby rozpoczętych budów 170 tys.
      Gdyby zachowane były relacje "pierwsza połowa roku do drugiej połowy roku" jak
      średnio w 2004 i 2005 roku, liczba wydanych pozwoleń osiągnęłaby w tym roku 250
      tys, a liczba rozpoczętych budów 177 tys, ale takie szacunki w obecnym okresie
      mogą być ryzykowne.
      • Gość: gość Re: pytanie do Poszi IP: *.171.105.114.crowley.pl 24.07.07, 17:26
        Mam następujące pytanie. Za ile przewidujesz mieszkania w Warszawie potanieją?
        Jaka według Ciebie będzie cena? Bardzo mądzrze piszesz i chciałabym poznać
        Twoją opinię. Mamy za małe mieszkanie ale dziecko jest jeszcze małe i nie
        chcemy teraz zmieniać po tych cenach. A widze że np w duzym bloku koło mnie na
        Grochowie oddanym ponad rok temu 40% okien ma fabryczne naklejki na oknach
        czyli sa kupione na inwestycje. W moim bloku 40% mieszkań jest na wynajem i
        właściele narzekają że nie opłaca sie wynajmować tyle że musza czekać ze
        sprzedazą do 2008 roku bo wtedy minie 5 lat od kupna a korzystali z ulgi
        mieszkaniowej - podatkowej.
        Osobiście uważam że wszystko zdrożało, pensje mi i moim znajomym wcale nie
        rosną i branie kredytów typu 400 tysiecy to ogromne ryzyko.
        Cenię Twoją osobę za mądre wypowiedzi.

        pozdrowienia.
        • Gość: kawu Re: pytanie do Poszi IP: *.spray.net.pl 24.07.07, 23:46
          nie sadze, aby poszi odpowiedzial, bo to nie jest w jego stylu i dodatkowo nikt
          Tobie nie powie co bedzie w przyszlosci, chyba ze trafisz na Wszystko Wiedzaca
          Wiedzme PlePle :o). Ale do rzeczy. W swojej wypowiedzi przytaczasz nastepujace
          obserwacje / spostrzezenia. Pozwol, ze sie do nich odniose.
          1.Mamy za małe mieszkanie ale dziecko jest jeszcze małe i nie chcemy teraz
          zmieniać po tych cenach. -> zatem skoro nie musisz sie spieszyc, to poczekaj
          poltora, 2 lata - prawdopodobienstwo, ze ceny jeszcze wzrosna jest duzo nizsze
          niz, ze spadna
          2.w bloku oddanym ponad rok temu 40% okien ma fabryczne naklejki na oknach
          czyli sa kupione na inwestycje / wynajem, ale ten sie nie specjalnie oplaca. ->
          zatem zostana sprzedane zwiekszajac podaz, a wiec takze wplywajac na redukcje
          ceny.
          3.branie kredytów typu 400 tysiecy to ogromne ryzyko. -> zgadzam sie w 100% ,
          mimo, ze nie mam rodziny i zarabiam sporo to nie wzialbym takiego kredytu, po
          prostu bym sie bal. Juz niedlugo w mediach pojawia sie informacje o osobach,
          ktore nie poradzily sobie ze splata tak drakonskich pieniedzy...

          Na Twoim miejscu zaczekalbym z inwestycja i spokojnie obserwowal rynek przez
          nastepne 2 lata. O Euro 2012 zupelnie sie nie martwie. Na pytanie kiedy i o ile
          cos potanieje / podrozeje nie mozna odpowiadac inaczej niz szacujac
          szanse/ryzyka spelnienia sie jednego z powyzszych scenariuszu. Stoje na
          stanowisku, ze prawdopodobienstwo spadku cen jest zdecydowanie wyzsze niz ich
          wzrostu.

          pozdr,
          kawu
        • poszi Re: pytanie do Poszi 25.07.07, 06:42
          > Mam następujące pytanie. Za ile przewidujesz mieszkania w Warszawie
          > potanieją?
          > Jaka według Ciebie będzie cena?

          Kawu juz częściowo mnie wyręczył :)

          Krótka odpowiedź: nie wiem. Bardzo wiele zależy od stanu gospodarki, inflacji,
          itp., czego się nie da przewidzieć na dalej niż na parę miesięcy. Natomiast
          dużo bezpieczniejszym jest ocenienie zależności między płacami a cenami. Ta
          zależność została wyśrubowana do niespotykanych wielkości i jest niemal pewne,
          że się poprawi, a najprawdopodobnie wróci do poprzedniego poziomu. Poprzez
          spadek cen, wzrost płac, a najpewniej kombinację jednego i drugiego. Poza tym
          nie ma uniwersalnych odpowiedzi dla wszystkich. Mody się zmieniają, dobre
          dzielnice robia się słabe, kiepskie się poprawiają.

          W przypadku zamiany mieszkania an większe, ponieważ dopłaca się tylko de facto
          różnicę, poziom cen nie ma aż takiego wielkiego na szczęście znaczenia. Lepsze
          niższe ceny, ale to nie ten sam problem, jak dla kogoś, kto nie ma nic. Warto
          jednak pamietać, że kiedy łatwo kupić, wtedy trudno sprzedać, więc zamienianie
          mieszkania w czasie spadku może też nie być łatwe. W żadnym wypadku na takim
          rynku nie wolno kupić mieszkania zanim się nie sprzeda starego (w zasadzie
          normalnie też powinno się zachowywać taką kolejność). Można wtedy zostać z dwoma
          i ze sporym problemem.
          • Gość: gosć Re: pytanie do Poszi i Kawu IP: *.171.105.114.crowley.pl 25.07.07, 16:58
            A czy nie myślicie że warto teraz sprzedać mieszkanie po tych dobrych cenach i
            wynając na 2 lata czekając na spadek cen. Chcemy kupić duże mieszkanie typu 80
            metrów lub więcej a takie mieszkania są zwykle tańsze od małych.

            Znam ludzi co wzięli kredyt 200 tysięcy mają jedną pensję 2300 PLN na 4 osoby.
            Długo szukali banku bo żaden nie chciał dać aż w końcu gdzieś dostali. Z ratą
            kredytu i czynszem mieszkanie kosztuje ich 1400 PLN na życie zostaje 900 PLN na
            4 osoby. NIe ma na przedszkole dla dziecka, brakuje na żarcie a to dopiero
            początek 30 letniego spłacania. Myślę że takich ludzi będzie coraz więcej i
            mieszkania potanieją, zwłaszcza że dzisiejsi 20 tkowie to już niż demograficzny.
            • Gość: gg Re: pytanie do Poszi i Kawu IP: *.189.72.19.e-plan.pl 25.07.07, 17:05
              ja tak wlasnie zrobilem

              opchnelem kawalerke na natolinie - zreszta bardzo fajna i rozstaje sie z nia z
              ciezkim sercem - ale dawano mi za nia tyle pieniedzy , ze po prostu NIE STAC
              mnie na mieszkanie w mieszkaniu wartym taka kupe forsy! ;) Z odsetek na dobrym
              rach bank moge wynajac lepsza i zostaje jeszcze pare stow. A oczywiscie rach
              bankowy to nie jest najlepsza inwestycja..

              Planuje wynajmowac i obserwowac co sie dzieje ;)

              Swiat Jest PIekny
            • poszi Re: pytanie do Poszi i Kawu 26.07.07, 06:39
              > A czy nie myślicie że warto teraz sprzedać mieszkanie po tych dobrych cenach i
              > wynając na 2 lata czekając na spadek cen.

              Jeśli ceny spadna, to byłoby doskonałe zagranie. Koszt wynajmu jest niższy niż
              kredytu, więc można by było tak istotnie przeczekać. Przy głębszym spadku,
              zamiana mieszkania na większe byłaby gratis. Jest to jednak ryzykowne i
              musiałbyś sobie odpowiedzieć na pytanie, co by było, gdyby jednak ceny wzrosły.
              Jeśli odpowiedź brzmi "trudno, kto nie ryzykuje, nie wygrywa", to świetnie. Ale
              jeśli "to byłaby katastrofa", to może nie być dobry pomysł. W Stanach taki
              pomysł się sprawdził, ale w Wielkiej Brytanii wyglądało na przełomie 2004/05
              roku, że już nic nie uratuje rynku nieruchomości, ale Bank Anglii obniżył stopy
              w połowie 2005 roku (co zresztą było wielkim błędem), co wtedy dało ludziom
              poczucie, że "hulaj dusza, piekła nie ma, w razie kryzysu bank centralny nas
              uratuje", a do tego zwaliły się tam tabuny m.in. Polaków w dużo większym stopniu
              niż się spodziewano (co ożywiło w pewnym stopniu rynek zakupów pod wynajem) i
              ceny znowu zaczęły rosnąć. Być może na dłuższą metę i tak ci, co sprzedali w
              2004/05 roku wyjdą na swoje, ale takie pomyłki można na krótka metę przypłacić
              rozwodem :)

              Jest też ryzyko inflacji. Do tej pory RPP dość agresywnie walczyła z inflacja,
              ale w przypadku kryzysu bankowego kto wie, czy nie poświęciliby stabilności cen,
              żeby ratować banki, obniżając stopy i utrzymując je poniżej inflacji (chociaż to
              posłałoby kursy walut w kosmos, co na pewno nie pomogłoby kredytom walutowym).
              Przy wysokiej inflacji nie byłoby szans na nominalne spadki cen.
      • jotde2 Re: Dane za czerwiec 24.07.07, 17:49
        dzieki poszi :)
      • Gość: mm Re: Dane za czerwiec IP: 64.209.90.* 24.07.07, 19:04
        poszi kiedy przyjezdzasz do Warszawy.. mozna by sie spotkac na piwie i
        ponalizowac :)
        • poszi Re: Dane za czerwiec 25.07.07, 06:53
          > poszi kiedy przyjezdzasz do Warszawy.. mozna by sie spotkac na piwie i
          > ponalizowac :)

          A jakiż to analiz można dokonywać przy piwie? Zawartości alkoholu? :)
          • Gość: mm Re: Dane za czerwiec IP: *.eranet.pl 25.07.07, 21:03
            od tego mozna zaczac :)

            W kazdym razie polechtam twoja proznosc ;)...

            uwazam ze jestes gosciem na ktorym mozna sie wzorowac. Oczywiscie chodzi mi o
            sposob wyrazania opinii i wnioskow oraz jakosci dokonywanych analiz..
            • Gość: kawu Re: Dane za czerwiec IP: *.spray.net.pl 25.07.07, 21:42
              zgadzam sie, choc niestety mam watpliwosci... Polska to jest tak dziwny kraj,
              ze logika moze byc zawodna. obym sie mylil - dla dobra wszystkich, ktorzy tu
              mieszkaja.....


              Gość portalu: mm napisał(a):

              > od tego mozna zaczac :)
              >
              > W kazdym razie polechtam twoja proznosc ;)...
              >
              > uwazam ze jestes gosciem na ktorym mozna sie wzorowac. Oczywiscie chodzi mi o
              > sposob wyrazania opinii i wnioskow oraz jakosci dokonywanych analiz..
            • robpaine Re: Dane za czerwiec 25.08.07, 12:16
              Podpisuje sie dwiema rekami pod tym

              pozdrawiam

              Ps Mam podobna systuacje jak "gosc" z pierwszych postów.
              Zacząłem obserwowoac wtórny w wawie i powiem ze naprawde duzo mieszkan jest
              kupowanych na sprzedaz i powoli zostaje wypuszczanych na rynek a ceny naprawde
              potrafia sie powaznie róznic - nawet w tej samej inwestycji :)
          • zbooycerz Re: Dane za czerwiec 26.07.07, 15:21
            np analizy technicznej
            stooq.pl/c/?s=wig_budow&c=1y&t=l&a=lg&b
            budowlanka zeszla pod pierwsze istotne wsparcie
            rodzi sie wlasnie nowy trend spadkowy

            niestety u nas nie ma kontraktow na ten indeks
    • poszi Dane za lipiec 24.08.07, 20:46
      Dane w tys. dla całego kraju za lipiec 2007 (lipiec 2006)

      Pozwolenia: 21,9 (13,9)
      w tym spółdzielnie i deweloperzy: 10,1 (6,6)

      Rozpoczęte budowy: 18,9 (13,8)

      styczeń-lipiec 2007 (styczeń-lipiec 2006)

      Pozwolenia: 136,3 (88,3)
      w tym spółdzielnie i deweloperzy: 66,4 (40,1)

      Rozpoczęte budowy: 105,1 (74,1)

      Te i inne dane zostały zaktualizowane na licznikmieszkan.atspace.com/GUS.html

      Niewielkie zmiany w stosunku do czerwca. Pozwolenia nieco w dół, rozpoczęte
      budowy nieco w górę, wszystko mocno w góre w porównaniu z zeszłym rokiem. Ciągle
      wszystko na dobrej drodze do zakończenia roku z 200 tys. pozwoleń i 170 tys.
      mieszkań, których budowę rozpoczęto. Na jesieni zobaczymy, czy to lekkie
      ochłodzenie w liczbie pozwoleń to efekt sezonowy (w zeszłym roku w lato też
      zmniejszyła się ich liczba), czy to powoli koniec galopujących wzrostów
      aktywności budowlanej.
      • jotde2 Re: Dane za lipiec 25.08.07, 08:51
        kzs dziekuje :)
        ciekawe czemu nikt z przeciwnego klubu kzw niema ochoty skomentowac
        tych danych ?
        • Gość: ahab Re: Dane za lipiec IP: *.spray.net.pl 25.08.07, 09:18
          Niestety jeszcze się nie zrzeszyłem, ale pozwolę sobie skomentować,
          choć ameryki nie odkryje.

          Z wykresów poszi widać że nie ma jeszcze wzrostu podaży na rynku
          pierwotnych co oczywiście łatwo wytłumaczyć dużą siłą bezwładności
          rynku.

          Wzrosty widać za to w rozpoczętych budowach , a szczególnie w
          wydanych pozwoleniach, jednak te drugie od marca br. więc na effekt
          trzeba z ich tytułu będzie trzeba poczekać ze 2,3 lata.

          Narazie na rynku nic więc takie się nie dzieje poza paniką u części
          drobnych graczy. Pozwalają jendak one na pewne oczekiwania co do
          rynku. Trzeba postawić inne pytania - np. co z VATem, co ze zwrotem
          za materiały budowlane. Patrząc na to co się dzieje w sejmie, mam
          spore wąptliwości czy nie będziemy się zmagać jeszcze z tym
          problemem.
          • jotde2 Re: Dane za lipiec 25.08.07, 10:29
            > choć ameryki nie odkryje.
            i nie odkryłeś :)

            > Z wykresów poszi widać że nie ma jeszcze wzrostu podaży na rynku
            > pierwotnych

            nieprawda ,w części dotyczącej tabeli ofert widać wyraznie wzrost
            ilosci ofert ,wynika on ztąd ze sprzedaje sie na tym rynku jeszcze
            niewybudowane mieszkania

            > Wzrosty widać za to w rozpoczętych budowach , a szczególnie w
            > wydanych pozwoleniach, jednak te drugie od marca br. więc na
            effekt
            > trzeba z ich tytułu będzie trzeba poczekać ze 2,3 lata.

            j.w.


            > Narazie na rynku nic więc takie się nie dzieje poza paniką u
            części
            > drobnych graczy.

            no fakt.nuda qrde :(


            Trzeba postawić inne pytania - np. co z VATem, co ze zwrotem
            > za materiały budowlane. Patrząc na to co się dzieje w sejmie, mam
            > spore wąptliwości czy nie będziemy się zmagać jeszcze z tym
            > problemem.

            to pytanie znalazlo juz swoją odpowiedz -jak nie zdążą z ustawą
            bedzie rozporządzenie ale pewnie ta obawa niezorientowanych
            zostanie wykorzystana by bic piane :)hehe
            zresztą jakby nawet wszedł ten wyzszy vat to raczej devloperzy zejdą
            z marzy niz podniosą ceny ( fakt ze sciana kosztów im sie wtedy
            przyblizy i niebedą zbyt gotowi do obnizek w najblizszym czasie )
            • jotde2 Re: Dane za lipiec 25.08.07, 10:46
              > ilosci ofert ,wynika on ztąd ze sprzedaje sie na tym rynku jeszcze
              > niewybudowane mieszkania

              w zasadzie to niepowinienem pisać że te mieszkania
              sie "sprzedają "jako niewybudowane tylko że są rezerwowane bo jak
              sie dowiedzialem to mozna z malą stratą ze swoich planów lokalowych
              zrezygnować nawet pod koniec budowy i stąd moje przypuszczenie że
              jak na rynku pojawi sie początek tej górki w formie juz gotowych
              lokali to częsc devloperów sfinalizują umowy z tymi którzy
              podokonywali tych "rezerwacji" a potem szybko zaczną schodzic z ceny
              zostawiając swoich kolegów z ręką w nocniku :)szczególnie tych
              najwiekszych twardzieli :)
            • Gość: ahab Re: Dane za lipiec IP: *.spray.net.pl 25.08.07, 10:47
              > nieprawda ,w części dotyczącej tabeli ofert widać wyraznie wzrost
              > ilosci ofert ,wynika on ztąd ze sprzedaje sie na tym rynku jeszcze
              > niewybudowane mieszkania

              to nie jest rynek pierwotny

              > to pytanie znalazlo juz swoją odpowiedz -jak nie zdążą z ustawą
              > bedzie rozporządzenie ale pewnie ta obawa niezorientowanych
              > zostanie wykorzystana by bic piane :)hehe

              zobaczymy, ja bym ręki za to nie dał, mają jeszcze tydzień czasu z
              kawałkiem, i w głowach już tylko kampanie mają


              > to pytanie znalazlo juz swoją odpowiedz -jak nie zdążą z ustawą
              > bedzie rozporządzenie ale pewnie ta obawa niezorientowanych
              > zostanie wykorzystana by bic piane :)hehe
              > zresztą jakby nawet wszedł ten wyzszy vat to raczej devloperzy
              zejdą
              > z marzy niz podniosą ceny ( fakt ze sciana kosztów im sie wtedy
              > przyblizy i niebedą zbyt gotowi do obnizek w najblizszym czasie )

              być może w przypadku nowych umów tak, to zależeć będzie od popytu

              ale niby czemu mają schodzić z ceny dla podpisanych już umów, które
              zawierają klauzulę stosowną na wypadek wzrostu VAT, a więszkość
              zawiera?

              i co z związku z tym? wszystkie te mieszkania z "rynku pierwotnego"
              ale wtórnego podrożeją automatycznie
              • jotde2 Re: Dane za lipiec 25.08.07, 11:02
                > to nie jest rynek pierwotny

                a jaki ? wtórny ? jak zwał tak zwał ale pojawienie sie duzej ofert
                na dziure w ziemi juz wplywa na cene .

                > ale niby czemu mają schodzić z ceny dla podpisanych już umów,
                które
                > zawierają klauzulę stosowną na wypadek wzrostu VAT, a więszkość
                > zawiera?

                umowy zdaje sie zawierają tez klauzule ze klient moze zrezygnować
                jak ma takie widzimisie i koszty jego rezygnacji są najczęściej
                śmieszne bo devloper niezakladał takiej sytuacj i pisał umowe pod
                siebie ?

                > ale wtórnego podrożeją automatycznie

                a niby czemu ?jesli na pierwotnym niebedzie podwyzek to na wtórnym
                tez .
                • Gość: ahab Re: Dane za lipiec IP: *.spray.net.pl 25.08.07, 11:28
                  > > ale niby czemu mają schodzić z ceny dla podpisanych już umów,
                  > które
                  > > zawierają klauzulę stosowną na wypadek wzrostu VAT, a więszkość
                  > > zawiera?
                  >
                  > umowy zdaje sie zawierają tez klauzule ze klient moze zrezygnować
                  > jak ma takie widzimisie i koszty jego rezygnacji są najczęściej
                  > śmieszne bo devloper niezakladał takiej sytuacj i pisał umowe pod
                  > siebie ?
                  >
                  nie wiem czy strata 10% wartości umowy to dla klienta od tak


                  > > ale wtórnego podrożeją automatycznie
                  >
                  > a niby czemu ?jesli na pierwotnym niebedzie podwyzek to na wtórnym
                  > tez .

                  dlatego, że wiele ofert sprzedaży dziur w ziemi podrożeje (+VAT), i
                  podrożeją przynajmniej ceny ofertowe (spekulanci będą chcieli sobie
                  odbić stratę). Oczywiście do prognoz jak to się skończy jest
                  kluczowa kwestia popytu/podaży. Bo to że na rynku pierwotnym będzie
                  taniej wcale nie jest pewne.
                  • jotde2 Re: Dane za lipiec 25.08.07, 11:54
                    > nie wiem czy strata 10% wartości umowy to dla klienta od tak

                    czemu 10 % ? sprawdzilem 2 inwestycje we wrocławiu .w jednej to bylo
                    5% wplaconej kwoty (zalezy od stopnia zaawansowania budowy) a w
                    drugiej nic (jesli ominie sie etap rezerwacyjny gdzie jest mowa o
                    zadatku 1600zl i od razu dokona wplaty np 100tys)
                    moze chodzi ci o system platnosci 10/90 ?ale z tego co wiem to nigdy
                    nietraci sie tych całych 10%
                    ale nic to .jesli ludzie niemogli by wogóle rezygnować z umów ,tym
                    lepiej bo z obnizkami devloperzy niebędą musieli czekać do
                    wykonczenia swych inwestycji tylko zareagują jak sprzedaż zacznie
                    kuleć.

                    > dlatego, że wiele ofert sprzedaży dziur w ziemi podrożeje (+VAT),
                    i

                    niepodrozeją (vat obnizy ich rentownosc)

                    > podrożeją przynajmniej ceny ofertowe (spekulanci będą chcieli
                    sobie
                    > odbić stratę).

                    ceny przestaly rosnąć bo ludzie stracili zdolnosc kredytową ,niema
                    szans na wzrost cen ,moze jak by budowano mniej to odpadli by ci
                    biedniesi klijenci i cena by poszla w góre ale buduje sie wiecej

                    Oczywiście do prognoz jak to się skończy jest
                    > kluczowa kwestia popytu/podaży.

                    racja ,a podaż rosnie


                    Bo to że na rynku pierwotnym będzie
                    > taniej wcale nie jest pewne.

                    pewna jest śmierć i podatki;)
                    ale na poważnie to jedynie koszt robocizny moze nadal
                    rosnąć ,materialy juz spadają ,ziemia juz niedlugo pewnie tez .
                    zresztą w niemczech (zachodnich) robocizna ziemia i materialy tansze
                    niesą a mieszkania (wykończone ) w naszych cenach .
                    a pensje są tam ponad 4 razy wieksze wiec zdolność kredytową chyba
                    moją :).
                    przypominam tez o ujemnym bilansie migracyjnym (nawet tylko dla
                    duzych miast) i ujemnym przyroscie naturalnym ( no w tej chwili to
                    akurat rodzą sie dzieci wyzu z lat 80)
              • poszi Re: Dane za lipiec 25.08.07, 15:57
                > to nie jest rynek pierwotny

                To JEST rynek pierwotny. W tabeli są niemal wyłacznie oferty pierwotne, a na
                liczniku wyłącznie.

                Wracając do wątpliwości, czy rośnie podaż, czy nie, oczywiście mieszkania,
                których budowę rozpoczęto to nie to samo, co gotowe. Ale to już wpływa na
                równowagę popyt-podaż z kilku powodów:

                1. Takie mieszkania w budowie zaspokajają wirtualny (jeśli nie powiedziec
                fikcyjny) popyt. Mieszkania inwestycyjne/spekulacyjne są równie dobre (jeśli nie
                lepsze) niegotowe. Gotowe można wynająć, ale to nie pokrywa rat kredytu, więc
                lepsze są takie na zasadzie 10/90, kiedy odsetek prawie nie trzeba płacić. Wielu
                ludzi kupuje też mieszkania na zapas. Już na tym forum były dziesiątki takich
                relacji, że ktoś kupuje mieszkanie dla małoletnich dzieci. Mieszkanie
                zarezerwowane/kupione u dewelopera, mimo że niezbudowane zajmuje już czyjąś
                "zdolnośc kredytową". Ponieważ ceny najmu są stabilne, nie ma wcale fizycznego
                "braku mieszkań". Śmiem twierdzić, że ten "fikcyjny popyt" to była większa część
                popytu w czasie boomu.

                2. Mieszkania w budowie (pomijając rzadkie przypadki) pojawią się jako gotowe.
                To wpływa na rynek. Gdyby odkryto sposób na tanią masową produkcję złota (kamień
                filozoficzny), która jednak wymagałaby roku, aby wyprodukowano większe ilości,
                to od razu po przedostaniu się takiej wiadomości na rynek, ceny złota spadłyby,
                a nie dopiero wtedy, gdy podaż trafiłaby na rynek. Efektywny i racjonalny rynek
                wyprzedza faktyczną sytuację. Prawdziwy rynek mieszkaniowy nie jest ani w pełni
                efektywny ani racjonalny, ale też nie jest zupełnie głuchy na takie fakty.

                3. Niesprzedane mieszkania w budowie pogarszają pozycję przetargową deweloperów.
                Dla deweloperów finansowanie budowy to spory wysiłek kapitałowy. Są granice
                tego, ile deweloper może czekać na sprzedaż. W pewnym momencie lepiej zarobić
                mniej niż sie chciało, niż wiązać kapitał, który kosztuje.
                • Gość: rf Re: Dane za lipiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.07, 16:37
                  > Ponieważ ceny najmu są stabilne, nie ma wcale fizycznego
                  > "braku mieszkań".

                  co racja to racja. jeszcze nigdy wynajmując mieszkanie nie zetknąłem się z
                  brakiem dobrych ofert, a byłem w tym szukaniu dość wybredny.

                  Skąd więc ten szacowany brak kilku milionów mieszkań? I dlaczego nikt nie
                  prowadzi statystyk odnośnie liczby pustostanów? Przecież wystarczyłoby
                  przeanalizować dane dostawców prądu i było by jasne ile lokali jest
                  wykorzystywanych (no chyba że są ludzie którzy nie wykorzystują elektryczności :) ).
                  • Gość: Jose Rodriguez Re: Dane za lipiec IP: 195.42.249.* 27.08.07, 10:20
                    brak mieszkan jest, bo wszyscy chcieliby miec wlasne, a dla
                    wszystkich nie starczy. Ofert najmu jest duzo, to prawda, ale
                    naprawde w dobrych cenach znikaja w ciagu paru godzin od
                    wystawienia. Kto szuka teraz mieszkania, ten wie.
                    • thesopranos Re: Dane za lipiec 27.08.07, 11:26
                      > brak mieszkan jest, bo wszyscy chcieliby miec wlasne

                      podobnie jest Mercedesem S Class - popyt na nie wynosi pewnie
                      jakieś 15 mln w Polsce i jest o wiele większy niż na mieszkania,
                      ale cena 0,5 mln skutecznie odstrasza. Podobnie jest z mieszkaniami.
                      Popyt jest tylko kasy (zdolności kredytowej) nie ma tyle, że gdyby
                      te 3 mln mieszkań o których trąbią populiści trafiłoby na rynek
                      nawet po cenach 2 tyś za m2 to jestem przekonany, że większość stała
                      by pustych.
                      • Gość: wacek Re: Dane za lipiec IP: 85.219.149.* 27.08.07, 12:45
                        przy wyborach na prezydenta warszawy hanna G-W obiecywała że zliczy te
                        pustostany i opublikuje dane, ale ale widać na na obiecankach się skończyło, a
                        statystyka jak nie ma tak nie ma.
                        • Gość: LOK Ceny mieszkań - opinia subiektywna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.07, 16:53

                          Ceny średnie nie spadną, ale za to bardzo się zróżnicują. Wielu nowych
                          developerów (hiszpanie,izrael,irlandia )w Warszawie kupiło działki z WZ lub
                          pozwoleniami w kiepskich miejscach za duże pieniądze (nieznajomość rynku lub
                          tacy doradcy). Do ceny ziemi w PUM dodali koszty wykonawców, marżę i mamy obecne
                          ceny. Problem w tym że pum był pompowany na siłę i większość tych projektów jest
                          beznadziejna (wysokie budynki, ciemne mieszkania, metraże, marna okolica, mocno
                          średni standard itp).
                          Przy mocnym rynku to działało. Dało się sprzedać wszystko. Ale teraz zaczynają
                          mieć problemy. Nowych klientów niewielu (kredyty w górę, obiegowa opinia o
                          perspektywie ryku) a banki kredytujące pytają o poziom sprzedaży.
                          Co się będzie działo ?
                          Na razie nikt oficjalnie nie obniży cen. Ale po cichu będzie można dyskutować o
                          cenie, terminach płatności, darmowych przeróbkach itp. Już tak było parę lat temu.
                          Developer z dobrym projektem (lokalizacja,rozkłady,struktura cen)sobie poradzi
                          bez większych problemów. Sprzedawcy marnych projektów będą musieli walczyć
                          (cena, terminy płatności). Już walczą.
                          • thesopranos Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 28.08.07, 18:02
                            > Ceny średnie nie spadną, ale za to bardzo się zróżnicują.

                            spadną, spadną i to mocno

                            > Na razie nikt oficjalnie nie obniży cen.

                            na pewno zrobią to niechętnie, ale w jakiś sposób muszą się
                            zareklamowac i powalczyc o klienta. Konkurencja przecież będzie w
                            takiej samej sytuacji. Kto pierwszy, ten lepszy a ostatnich gryzą
                            psy.

                            > Developer z dobrym projektem (lokalizacja,rozkłady,struktura cen)
                            > sobie poradzi bez większych problemów. Sprzedawcy marnych
                            > projektów będą musieli walczyć(cena, terminy płatności).
                            > Już walczą.

                            Masz rację. Wydaje mi się jednak, że cena za dobry projekt też
                            będzie musiała spaść, jeżeli gorsze lokalizacje i niższe standardy
                            będą spadać. Nie sądzę aby klient był gotowy zapłacić np. 2 x więcej
                            za mieszkanie tylko dlatego, że standard jest trochę lepszy lub
                            lokalizacja trochę lepsza. Tak samo było ze słynną wielką płytą -
                            kosztowała i kosztuje praktycznie tyle samo (+10-15% max) ile nowy
                            stand developerski położony niedaleko. Jak ceny będą spadać to
                            generalnie wszystkich lokalizacji i wszystkich standardów - pewnie
                            będą miały różne "dna" ale stawiam, że wszystkie segmenty
                            nieruchomości na tym ucierpią - od działek, poprzez domki, segmenty,
                            mieszkania, apartamentowce i ogrodki działkowe. Jak wszystko rosło
                            tak wszystko będzie spadać.
                            • poszi Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 28.08.07, 18:29
                              > spadną, spadną i to mocno

                              A to tym razem ja naciągnę Cię za język. Ile to jest "mocno"?

                              > Jak ceny będą spadać to
                              > generalnie wszystkich lokalizacji i wszystkich standardów - pewnie
                              > będą miały różne "dna" ale stawiam, że wszystkie segmenty
                              > nieruchomości na tym ucierpią - od działek, poprzez domki, segmenty,
                              > mieszkania, apartamentowce i ogrodki działkowe. Jak wszystko rosło
                              > tak wszystko będzie spadać.

                              Zgadzam się, że jeśli spadki będą więcej niż kosmetyczne (na co się zanosi), to
                              spadnie prawie wszystko. Niektóre rzeczy mniej, innej więcej. Najwięcej spadną
                              nieruchomości najbardziej przewartościowane, niekoniecznie najdroższe czy
                              najtańsze, po prostu te, których cena najbardziej oderwała się od fundamentów.
                              Dobre nieruchomości niestety się bardzo cenią, więc wcale nie są bezpieczne.
                              Zamieszczałem kiedyś link, że w czasie krachu cenowego w Paryżu na początku lat
                              dziewięćdziesiątych najbardziej spadły ceny w najlepszych dzielnicach. Ciągle
                              były najdroższe, ale jako że napompowano je najbardziej, powietrze najbardziej z
                              nich uciekło.
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=57371061&a=57434514
                              • thesopranos Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 28.08.07, 22:07
                                > A to tym razem ja naciągnę Cię za język. Ile to jest "mocno"?

                                moja definicja mocno to, że gazety będą o tym pisać bardziej niż o wzrostach.
                                Jakiś czas temu pokusiłem się nawet o strzał

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=64552496&a=64588767
                                Prognozę podtrzymuję - wydaje mi się, że to można zdefiniować jako "mocno" :)

                                pzdr

                                ps. tradycyjnie mam prośbę o nową lekturę - masz może coś na temat Hiszpanii -
                                starej i obecnej bańki? linki, pdf itp - byłbym bardzo wdzięczny!
                                • poszi Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 29.08.07, 04:08
                                  >
                                  > moja definicja mocno to, że gazety będą o tym pisać bardziej niż o wzrostach.
                                  > Jakiś czas temu pokusiłem się nawet o strzał

                                  Jakoś musiałem to przeoczyć. Ja ciagle się trzymam wersji "rok 2004 + wzrost
                                  płac", co pewnie niewiele się rożni (ale może się zmienić, jeśli wzrost płac
                                  będzie dalej wysoki).

                                  > ps. tradycyjnie mam prośbę o nową lekturę - masz może coś na temat Hiszpanii -
                                  > starej i obecnej bańki? linki, pdf itp - byłbym bardzo wdzięczny!

                                  Jakoś nic specjalnego o Hiszpanii nie mam. Czytałem tylko niedawno
                                  ogólnikowe "ceny spadają":
                                  www.telegraph.co.uk/money/main.jhtml?xml=/money/2007/08/27/cneuecon127.xml
                                  Przy okazji podane są tam już całkiem solidne spadki w Rydze i rozpędzające się
                                  spadki w Dublinie.

                                  Swoją drogą Łotwa to sobie narobiła takiego bigosu, że tam będzie
                                  najprawdopodobniej depresja, kompletna katastrofa, jak w Finlandii w 1990 roku.
                                  W Polsce to będą najwyżej niewinne pomruki tego, co tam. Łotwa to w którymś
                                  momencie będzie najprawodopodbniej zmuszana do złamania powiązania waluty z euro
                                  i ci wszycy, co wzięli kredyty w CHF bardzo się zdziwią. Nawet się zastanawiam
                                  nad spekulacją pod załamanie łata, ale taki "anti carry trade" kosztuje nie tak
                                  mało za każdy dzień, kiedy katastrofy jeszcze nie ma (z powodu różnicy stóp
                                  procentowych), więc w to trzeba wejść dopiero, gdy już to będzie mocno
                                  prawdopodobne. Z drugiej strony w lutym był taki straszak, ale wszystko rozeszło
                                  się po kościach.

                                  Nie wiem, jak bardzo jesteś na bieżąco z sytuacją w USA, ale rynek kredytowy
                                  dosłownie zamarł dla wszystkich poza najlepszymi kredytobiorcami. Dane z rynku
                                  nieruchomości jeszcze tego nie obejmują, to dopiero się ujawni w danych
                                  publikowanych jesienią.

                                  Opublikowano dzisiaj wskaźnik cen Case-Shiller za drugi kwartał i zrobiłem z
                                  ciekawości aktualizację słynnego wykresu Shillera pokazującego, jak nienormalny
                                  był ten boom:
                                  graphics8.nytimes.com/images/2006/08/26/weekinreview/27leon_graph2.large.gif
                                  Z aktualnymi danymi:
                                  licznikmieszkan.atspace.com/cs.html
                                  Widać, że jeszcze sporo brakuje do normalności, ale obecne perturbacje kredytowe
                                  będą to ciagnęły mocno w dół.

                                  Z byłych boomów i krachów, to nigdy nie miałem siły przeczytać całości, ale
                                  świetna jest ta książka (już w public domain) na temat historii rynku
                                  nieruchomości w Chicago w latach 1830 do 1933:
                                  www.archive.org/details/onehundredyearso00hoytrich
                                  • Gość: ghr Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna IP: *.189.72.18.e-plan.pl 29.08.07, 07:17
                                    hmhm poszi z tego co wiem w stanach sytuacja sie usopokila (fskt ze z
                                    inetu wiec moze zajmiesz stanowisko )dalej bardzo was prosze podjacie jakies
                                    relanie informacje ze ceny spadlllllly bo jak na razie to KZS :)
                                    • poszi Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 29.08.07, 16:23
                                      > hmhm poszi z tego co wiem w stanach sytuacja sie usopokila (fskt ze z
                                      > inetu wiec moze zajmiesz stanowisko )dalej bardzo was prosze podjacie jakies
                                      > relanie informacje ze ceny spadlllllly bo jak na razie to KZS :)

                                      Sytuacja się uspokoiła w tym sensie, że pacjent miał wypadek, trafił do
                                      szpitala, zatrzymana była akcja serca i został poddany reanimacji. Teraz leży
                                      pod respiratorem, nieprzytomny i dziennikarze podają za lekarzami "pacjent jest
                                      w stanie krytycznym, ale stabilnym".

                                      Credit default swaps na subprime odbiły się od dna, ale poziom na którym sa to i
                                      tak śmierć kliniczna:
                                      www.markit.com/information/affiliations/abx
                                      W tej chwili, jeśli nie jesteś idealnym kredytobiorcą, to kredytu nie
                                      dostaniesz, ewentualnie na warunkach w stylu 8-10%. Zapomnij w ogóle o kredycie
                                      na 100% wartości. Nawet jumbo się dostało (to rynek dla osób o dobrej historii
                                      kredytowej i zarobkach wystarczających do obsługi kredytu, ale powyżej limitu
                                      agencji, czyli $417k) i stopy tam wzrosły do powyżej 7%. Cała ta masa osób,
                                      które wzięły kredyty o zmiennej stopie i które będą w najbliższych miesiącach
                                      "resetowane" znajdą się między młotem i kowadłem.

                                      A ceny oczywiście, że spadają.
                                      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=a_HSvNKa6xLQ&refer=home
                                      Pewnie powiesz, "a co to jest 3,2%"? 3,2% to jest dobry początek:
                                      licznikmieszkan.atspace.com/cs.html
                                  • Gość: steady@najx.com Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 09:23
                                    Poszi - zauwaz, ze Ci ktorych wzrost plac najwiecej dotyczy zwykle mieszkania juz dawno maja gdyz stanowia najbogatsza grupe powiedzmy srednia plus poczatek wyzszej, osoby z niskiej grupy zarobkow te podwyzki odczuja IMO raczej slabo - nie na tyle zeby diametralnie zmienilo ich sytuacje w ramach zamiaru badz mozliwosci kupowania mieszkania.
                                  • thesopranos Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 29.08.07, 11:04
                                    > Ja ciagle się trzymam wersji "rok 2004 + wzrost
                                    > płac", co pewnie niewiele się rożni

                                    pewnie wyjdzie na to samo bo mówimy o fundamentach, mniej więcej. Ja
                                    po prostu obstawiam pensja/m2 na poziomie 0,8-1 w warszawie
                                    docelowo. W gorszych miejscach jak daleki wawer, wilanow, białołęka
                                    będą miały te wskaźniki pewnie trochę lepsze np. 1,1-1,3 a satelity
                                    typy piastów, pruszków, otwock, łomianki itp na poziomach
                                    dochoodzących do 1,4-1,6. Poźniej, w 2009 r ceny albo będą płaskie
                                    albo będą dalej się osuwały. Ale to już zgadywanka.

                                    Spekulanci i developerzy przyzwyczaili się do myśli, że są bogaci i
                                    ciężko im będzie się z tą myślą rozstać. Tak samo jak ludzie, dla
                                    których 8 tyś/m2 to majątek to jak cena spadnie do 6 tyś/m2 to
                                    będzie im się wydawało tanio i będą kupować. Dlatego wydaje mi się,
                                    że na prawdę duże spadki zaczną się dopiero w 2008 roku podczas gdy
                                    do końca 2007 spadać będą delikatnie 1-3% miesięcznie. Kwestia tylko
                                    kto będzie na tyle mądry i sobie policzy, że bardziej się opłaca
                                    sprzedać teraz 10% taniej niż rynek i wrzucić na dobrą lokatę, żeby
                                    za rok być do przodu i bez problemu.

                                    > Swoją drogą Łotwa to sobie narobiła takiego bigosu, że tam będzie
                                    > najprawdopodobniej depresja, kompletna katastrofa,

                                    masz coś o tym do poczytania?

                                    > Nie wiem, jak bardzo jesteś na bieżąco z sytuacją w USA, ale
                                    > rynek kredytowy dosłownie zamarł dla wszystkich poza
                                    > najlepszymi kredytobiorcami

                                    no właśnie wiem tylko tyle, ile piszą w necie albo w gazetach. Jaka
                                    jest prawda, nie wiem, ale obserwując giełdę, komentarze FEDu i
                                    ilość przysłowiowych trupów w szafie to jestem sobie w stanie
                                    wyobrazić jak banki zacieśniają politykę kredytową. Duże korporacje,
                                    szczególnie finansowe, co chwilę obniżają sobie wzajemnie ratingi i
                                    wydają rekomendację sprzedaj. Widząc ile FED i inne BC wpakowały
                                    kasy w rynek przy rosnącej inflacji to dobrze nie wróży nie tylko
                                    USA ale i całemu globowi a dokładając presję na FED żeby obniżył
                                    podstawową stopę % to wyobrażam sobie, że tam jest katastrofa.

                                    > nieruchomości jeszcze tego nie obejmują, to dopiero się ujawni
                                    > w danych publikowanych jesienią.

                                    rozumiem, że na razie papiery lepiej zamienić na gotówke? :)
                                    Jak Ci się wydaje - skończy się to kryzysem trwającym więcej niż 1
                                    rok? czy raczej moda na nieruchomości wróci wraz z niskimi stopami?
                                    a hossa powróci na dobre? bo mi się wydaje, że nie.

                                    >> Opublikowano dzisiaj wskaźnik cen Case-Shiller

                                    to jeden z moich ulubionych wykresów. Tego własnie zazdoszczę USA,
                                    że oni wszystko monitorują, raportują, przetwarzają, magazynują itp.
                                    Dzięki temu posiadają wiedzę, której wiekszość krajów chyba nie
                                    posiada, co oczywiście nie gwarantauje im nie popełnianie błędów
                                    oraz zapominania, że twardych liczb nie można ignorować w
                                    nieskończoność.

                                    pzdr

                                    ps. dzieki za linki
                                    • Gość: Jose Rodriguez 4,75% IP: 195.42.249.* 29.08.07, 13:51
                                      jest decyzja. Za 2 godz komunikat.

                                    • poszi Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 29.08.07, 17:17
                                      > pewnie wyjdzie na to samo bo mówimy o fundamentach, mniej więcej. Ja
                                      > po prostu obstawiam pensja/m2 na poziomie 0,8-1 w warszawie
                                      > docelowo.

                                      Tak istotnie było w 2004 roku. W lepszych dzielnicach jednak to było trochę mniej.

                                      > Poźniej, w 2009 r ceny albo będą płaskie
                                      > albo będą dalej się osuwały. Ale to już zgadywanka.

                                      W Polsce nic nigdy nie wiadomo, więc może spadki będa szybkie, choć na ogół
                                      takie cykle trwają długie lata. Nie ma jednak za bardzo przykładów tak szybkich
                                      wzrostów. Być może Helsinki pod koniec lat osiemdziesiątych, gdzie ceny wzrosły
                                      o ok 10% w 1986, ponad 20% w 1988 roku i ponad 40% w 1988, po czym zatrzymały
                                      się w 1989 i spadły o 10% w 1990, ponad 20% w 1991 i prawie 25% w 1992 roku,
                                      lądujac na realnym poziomie niższym niż 10 lat wcześniej.
                                      www.miljo.fi/download.asp?contentid=11760&lan=en
                                      Towarzyszyło temu jednak (zreszta wywołane przez załamanie kredytowe) załamanie
                                      gospodarcze. Swoją drogą dla tych, co lubują sie powtarzać, ze polskiemu
                                      systemowi bankowemu nic nie grozi, bo stosunek zadłużenia hipotecznego do PKB
                                      jest niski, w Finlandii w szczycie bańki ten stosunek też był niski, jak na
                                      warunki zachodnie: 25%. Przy obecnym tempie zadłużania, taki poziom Polska
                                      osiągnęłaby w 2010 roku. To nie chodzi o bezwględną wartość, ale o koncentrację
                                      ryzyka. 9 osób pływających w chłodnym jeziorze i jedna we wrzącej solance
                                      średnio kąpią się w przyjemnym ciepłym morzu, ale to jakoś nie uratuje tego
                                      nieszczęśnika przed ugotowaniem. W Polsce ryzyko kredytowe jest bardzo
                                      skoncentrowane, bo nie ma małych zadłużeń. W USA bardzo wiele osób ma małe
                                      kredyty wzięte wiele lat temu i częściowo spłacone, ale których obsługa nie
                                      stanowi problemu. To liczy się do stosunku do PKB, ale w nich nie ma ryzyka. W
                                      Polsce większość kredytów udzielono w ciagu ostatnich 2 lat.

                                      Myślę, że aż tak katastrofalny scenariusz jak w Finlandii jest mało
                                      prawdopodobny dla Polski (ale np. Łotwa ma sporą szanse na jego pobicie), więc
                                      jeśli nie pogorszy się znacząco gospodarka, to to będzie osuwanie, a nie krach.
                                      Dlatego myśle, że połowa spadku do fundamentów to będzie nominalnie, a druga
                                      połowa "zjedzona przez inflację".

                                      > do końca 2007 spadać będą delikatnie 1-3% miesięcznie

                                      1-3% miesięcznie, to w moim słowniku nie jest delikatnie (3% miesięcznie to
                                      prawdziwy krach, bo to jest roczny spadek o 31%). Delikatnie to może z 3%
                                      rocznie. Zgadzam się jednak, że do końca 2007 roku będzie delikatnie.

                                      > masz coś o tym do poczytania?

                                      Książek o tym jeszcze nie napisano :), więc trzeba czytać artykuły. Wpisz w
                                      Google News "Latvia inflation" albo "Latvia current account deficit" i poczytaj.

                                      > no właśnie wiem tylko tyle, ile piszą w necie albo w gazetach. Jaka
                                      > jest prawda, nie wiem, ale obserwując giełdę, komentarze FEDu i
                                      > ilość przysłowiowych trupów w szafie

                                      Trup to tam jest w prawie każdej szafie.

                                      Problem jest dużo szerszy niż nieruchomości, a na pewno szerszy niż to, co
                                      lubują się oficjele powtarzać, że to tylko "subprime". Subprime to tylko kanarek
                                      w kopalni, który pada jako pierwszy przy rosnącym stęzeniu CO2. Na całym świecie
                                      jest jedna wielka bańka kredytowa i finansowanie piramidalne (to znaczy takie,
                                      które zakładało aprecjacje, żeby dłuznik mógł obsługiwac zadłużenie) było na
                                      każdym kroku.

                                      > rozumiem, że na razie papiery lepiej zamienić na gotówke? :)

                                      Zależy jakie papiery i jaką gotówkę :)

                                      > Jak Ci się wydaje - skończy się to kryzysem trwającym więcej niż 1
                                      > rok? czy raczej moda na nieruchomości wróci wraz z niskimi stopami?
                                      > a hossa powróci na dobre? bo mi się wydaje, że nie.

                                      Nieruchomości, przynajmniej w Stanach, moim zdaniem nie podniosą się przez
                                      wiele lat. Może za 2-3 lata bedą jakieś oznaki "szukania dna", a potem przez
                                      lata to będzie sie kisić (końcówka powrotu do fundamentów to będzie zjadanie
                                      przez inflację). Jeśli sytuacja gospodacza będzie dobra, to rynek znajdzie sobie
                                      nową bańkę do spekulacji, a jeśli zła, to będą inne problemy na głowie.
                                      • Gość: Jose Rodriguez Toksyczny Dlug IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 29.08.07, 19:12
                                        download.yousendit.com/8A867A8F45EDAB8A
                                        Do poczytania.
                                      • thesopranos Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 30.08.07, 16:14
                                        > W Polsce nic nigdy nie wiadomo, więc może spadki będa
                                        > szybkie, choć na ogół takie cykle trwają długie lata. Nie
                                        > ma jednak za bardzo przykładów tak szybkich wzrostów

                                        tak jak sam pisałeś - u nas wszystko dzieje się bardziej i tak samo
                                        jak ceny potrafiły wystrzelić niespodziewanie dla wszystkich tak
                                        samo szybko mogą spadać. W każdym razie, tak mi się wydaje. Podobnie
                                        było kiedyś z cukrem a poźniej, niedawno z cegłami czy cementem.


                                        > 1-3% miesięcznie, to w moim słowniku nie jest delikatnie
                                        > (3% miesięcznie to prawdziwy krach, bo to jest roczny
                                        > spadek o 31%). Delikatnie to może z 3% rocznie.

                                        3% miesięcznie to rzeczywiście sporo, ale biorąc pod uwagę ostatnie
                                        doniesienia kupujących to ceny transakcyjne są niższe od ofertowych
                                        o jakieś 8-10%, to to wydaje się prawdopodobne. Podobne rabaty
                                        serwują już nawet developerzy czy spekulanci. Te 3% dotyczyć będzie
                                        moim zdaniem cen znacznie przekraczających zdrowy rozsądek np. 10
                                        tys/m2 w starym budynku w śródmieściu czy kawalerki na
                                        mokotowie/woli.

                                        > Trup to tam jest w prawie każdej szafie.

                                        słyszałem, że nawet Citigroup coś wtopił w subprime ale nie była to
                                        potwierdzona informacja - słyszałeś coś na ten temat?

                                        > Zależy jakie papiery i jaką gotówkę :)

                                        to ja się pytam :)

                                        > przez inflację). Jeśli sytuacja gospodacza będzie dobra,

                                        a na co się zanosi? jakie są nastroje w USA? że problemy są
                                        przejściowe czy raczej zakończy się recesją? Nie wiem jaka jest
                                        percepcja bo raz FED mówi, że pomagać nie trzeba i nie będzie (7
                                        sierpnia) a tydzień później obniża stopę dyskontową o 50 bps i mówi,
                                        że obniży nawet podstawową itp. Giełda też zachowuje się
                                        irracjonalnie, jak w kasynie gdzie zdrowy rozsądek został gdzieś w
                                        domu a wszyscy huralnie dmuchają dalej swoje balony...
                                        • poszi Re: Ceny mieszkań - opinia subiektywna 30.08.07, 17:21
                                          > tak jak sam pisałeś - u nas wszystko dzieje się bardziej i tak samo
                                          > jak ceny potrafiły wystrzelić niespodziewanie dla wszystkich tak
                                          > samo szybko mogą spadać. W każdym razie, tak mi się wydaje. Podobnie
                                          > było kiedyś z cukrem a poźniej, niedawno z cegłami czy cementem.

                                          Nieruchomości jednak mają większa bezwładność. Ale kto wie. Ja jednak wolę się
                                          trzymać tego, że spadek będzie wolny i rozciągnięty na lata. Jak będzie
                                          gwałtowny, to i tak trafię z kierunkiem :)

                                          > 3% miesięcznie to rzeczywiście sporo, ale biorąc pod uwagę ostatnie
                                          > doniesienia kupujących to ceny transakcyjne są niższe od ofertowych
                                          > o jakieś 8-10%, to to wydaje się prawdopodobne.

                                          Ale ceny ofertowe nieco wzrosły od początku roku, więc faktyczny spadki, są na
                                          pewno mniejsze niż 8-10%. W tym roku wydaje mi się, że jeszcze nie będzie
                                          żadnych gwałtownych ruchów. Jeszcze wielu sprzedających ma w oczach te miliony,
                                          które chcą zarobić.

                                          > słyszałem, że nawet Citigroup coś wtopił w subprime ale nie była to
                                          > potwierdzona informacja - słyszałeś coś na ten temat?

                                          Nie wiem. Nie interesuję się sytuacją konkretnych banków, a poza tym tam jest
                                          dużo nieprzejrzystości. Banki inwestycyjne raczej pakowały to wszystko i
                                          pozbywały się na rynku. Być może jednak zachowały jakieś resztówki, poza tym
                                          mają ryzyko, że dobiorą się do nich prawnicy tych, co ponieśli straty. Cały ten
                                          boom to też była woda na młyn dla ich prowizji i teraz to źródło wysycha. Mają
                                          też spore ryzyko "pomostów donikąd". W czasie tegorocznego szału na
                                          podlewarowane przejęcia, banki inwestycyjne dawały kredyty pomostowe do czasu aż
                                          je sprzedadzą na rynku. Teraz rynek ich nie chce i są zmuszone do sprzedawania
                                          ich ze stratą lub trzymanie w swoich księgach.

                                          Paradoksalnie największy problem mogą mieć banki europejskie. Tamtejsze banki
                                          jako pierwsze zabrały się za wprowadzanie Basel II i wpakowały rezerwy w
                                          collaterized debt obligations (CDO), które Wall Street z przyjemnością im podała
                                          na tacy, a firmy ratingowe z przyjemnością przybiły rating AAA, który obecnie
                                          okazał się zupełną fikcją.

                                          > a na co się zanosi? jakie są nastroje w USA? że problemy są
                                          > przejściowe czy raczej zakończy się recesją? Nie wiem jaka jest
                                          > percepcja bo raz FED mówi, że pomagać nie trzeba i nie będzie (7
                                          > sierpnia) a tydzień później obniża stopę dyskontową o 50 bps i mówi,

                                          Nastroje w oficjalnych mediach są optymistyczne, ale dokładnie tak samo było w
                                          2000 roku. Trudno powiedzieć, jakie są nastroje zwykłych ludzi. Czytałem sondaż,
                                          że 2/3 spodziewa się recesji. Taki sondaż przewidział już doskonale 8 z
                                          ostatnich 4 recesji :), ale ryzyko na pewno jest spore:
                                          www.cnbc.com/id/20090871
                                          Warto jednak dodać, że ożywienie ostatnich lat prawie w ogóle nie dotyczyło
                                          biedniejszych. Zarabiający poniżej przeciętnej zarabiają realnie mniej niż w
                                          1999 roku. Dla nich to recesja się jeszcze nie skończyła. Bezrobocie oficjalnie
                                          jest niskie, ale maleje aktywność ekonomiczna (część ludzi przestaje szukać
                                          pracy), jest sporo "underemployment", a praca w usługach, która zastępuje
                                          zmniejszające się zatrudnienie w przemyśle jest słabo płatna.

                                          Co do FEDu, to nie umiem się zdecydować, czy oni nie wiedza, co się dzieje, czy
                                          wiedza, a mimo to robią dobrą minę do złej gry. Nie wiem szczerze mówiąc, co
                                          gorsze. Do Bernanke mam nieco więcej szacunku niż do Greenspana, którego mimo
                                          zachwytów Wall Street, mylił się prawie zawsze, gdy to było istotne. Uważam go
                                          też za twórcę ogromnego "moral hazard" (słynny "Greenspan put"), który jest
                                          jednym ze źródłem obecnych problemów.

                                          Bernanke jest specjalistą od studiów nad Wielkim Kryzysem. W którymś z wystąpień
                                          zapewniał, że FED nigdy do tego nie dopuści i w razie czego będzie "zrzucał
                                          pieniądze nawet z helikopterów".
                                          Podobnie jak Shiller uważam, że się myli i depresje mogą być inflacyjne (zresztą
                                          poza USA było wiele takich przykładów), Wielki Kryzys był pod tym względem
                                          wyjątkowy:
                                          www.project-syndicate.org/commentary/shiller33
                                          Czy będzie recesja w USA? Prawdopodobnie tak. Jedyną moim zdaniem niewiadomą (i
                                          szansą ratunku) jest to, jak się zachowa reszta świata. Jeśli też spowolni (co
                                          prawie zawsze się zdarzało, gdy Stany miały problemy), to będzie recesja. W tej
                                          chwili wzrost trzymany jest na budownictwie niemieszkaniowym (które jednak
                                          zaczyna zwalniać) oraz na rosnącym eksporcie.

                                          > Giełda też zachowuje się
                                          > irracjonalnie, jak w kasynie gdzie zdrowy rozsądek został gdzieś w
                                          > domu a wszyscy huralnie dmuchają dalej swoje balony...

                                          Giełda to zachowuje się racjonalnie tylko w długiej perspektywie. W krótkiej to
                                          jest daleka od tego.
    • jotde2 nikt nie krzyknie ? 28.08.07, 18:39
      nikt nie krzyknie "ZAPIĄĆ PASY -BĘDZIE OSTRA JAZDA DO GÓRY !" ;)
      • Gość: LOK Polemika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 15:59
        Proszę Państwa. Ruchy cen będą niewielkie (do dołu). Rynek dozna tylko stagnacji
        (mała ilość transakcji).Jeśli przeciętny nowy developer nabył 1m2 pum za ok
        ~1000 ~2000 PLN , koszt wykonawcy z mat. ~3500 ~ 6000 PLN/M2, marża min 30% to
        ceny muszą się kształtować na poziomie 6000 - 12000 PLN/m2. Nikt nie będzie
        dokładał do interesu. A właściciele z rynku wtórnego nie przeboleją ceny rażąco
        różnej od rynku pierwotnego.

        Będą oczywiście okazje. Ktoś się wywróci na kredycie, ktoś wyjeżdża itp. Ale to
        szczegół a nie ogół i to dla klienta z gotówką a nie kredytem 100% (za wolno).

        Jeszcze jedna uwaga do średnich cen (szczególnie rynek wtórny), patrzcie na ceny
        transakcyjne a nie wywoławcze, to duża różnica, nie 3% jak twierdzą niektórzy.
        Na rynku pierwotnym średnia to też lipa. Np. na Woli jak się wyciągnie średnią z
        Hiltona (piszę o mieszkaniach) i badziewia przy Lazurowej to wyjdzie pod 10 000
        PLN/M2. Tylko niech jakiś magik sprzeda kołchoz na dalszej Woli średnio po 9 000
        PLN/m2. Powodzenia życzę.
        pzdr
        LOK
        • jotde2 Re: Polemika 29.08.07, 17:56
          > Proszę Państwa. Ruchy cen będą niewielkie (do dołu). Rynek dozna
          tylko stagnacj
          > i
          > (mała ilość transakcji).

          z wrózką sie widziałeś ?;)


          Jeśli przeciętny nowy developer nabył 1m2 pum za ok
          > ~1000 ~2000 PLN , koszt wykonawcy z mat. ~3500 ~ 6000 PLN/M2,
          marża min 30% to
          > ceny muszą się kształtować na poziomie 6000 - 12000 PLN/m2.

          znam inne wyliczeni min dom devlopment gdzie generalny wykonawca
          wzioł ok 2,6tys m2 uzytkowej


          Nikt nie będzie
          > dokładał do interesu.


          nigdy niemiałeś swojego interesu chyba ? lepsze są mniejsze straty
          niz wieksze

          A właściciele z rynku wtórnego nie przeboleją ceny rażąco
          > różnej od rynku pierwotnego.

          znowu wrózka ?

          > Będą oczywiście okazje. Ktoś się wywróci na kredycie, ktoś
          wyjeżdża itp. Ale to
          > szczegół a nie ogół i to dla klienta z gotówką a nie kredytem 100%
          (za wolno).
          >
          > Jeszcze jedna uwaga do średnich cen (szczególnie rynek wtórny),
          patrzcie na cen
          > y
          > transakcyjne a nie wywoławcze, to duża różnica, nie 3% jak
          twierdzą niektórzy.
          > Na rynku pierwotnym średnia to też lipa. Np. na Woli jak się
          wyciągnie średnią
          > z
          > Hiltona (piszę o mieszkaniach) i badziewia przy Lazurowej to
          wyjdzie pod 10 000
          > PLN/M2. Tylko niech jakiś magik sprzeda kołchoz na dalszej Woli
          średnio po 9 00
          > 0
          > PLN/m2. Powodzenia życzę.
          > pzdr
          > LOK


          co prawda to prawda .
          • Gość: LOK Re: Polemika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 18:32
            jotde2 napisał:


            > z wrózką sie widziałeś ?;)

            nie tylko taka sytuacja już parę lat temu była

            > znam inne wyliczeni min dom devlopment gdzie generalny wykonawca
            > wzioł ok 2,6tys m2 uzytkowej

            jaka to różnica gotówka czy towar, ważne jak wysenione

            > nigdy niemiałeś swojego interesu chyba ? lepsze są mniejsze straty
            > niz wieksze

            tu się bardzo mylisz, raczej nigdy nie byłem na pensji. deweloper pracuje na
            takich kwotach przy których przeciągnięcie sprzedaży (brak przychodu, koszty
            biura itp.)o parę miesięcy nie stanowi dużego problemu.

            >znowu wrózka ?

            nie doświadczenie

            pzdr
            LOK
            • jotde2 Re: Polemika 30.08.07, 09:20

              > nie tylko taka sytuacja już parę lat temu była

              ale wtedy to devloperzy oparli sie o ściane kosztów która im sie już
              niewiele cofneła bo wtedy niebyło bańki a od razu recesja a teraz to
              wszyscy mogą sie cofnąć z marz(oprócz dev. też gw producenci
              materiałów ) i jedynie koszty robocizny mogą pozostać lub wzrosnąć
              wpływająć oczywiscie na wszystkie elementy układanki ale w
              niewielkim stopniu.

              > > znam inne wyliczeni min dom devlopment gdzie generalny wykonawca
              > > wzioł ok 2,6tys m2 uzytkowej
              >
              > jaka to różnica gotówka czy towar, ważne jak wysenione

              twoje wyliczenie z poprzedniego postu jest chyba przesadzone (min na
              1 m2 mieszkania idzie ok 0,5m2 gruntu)

              deweloper pracuje na
              > takich kwotach przy których przeciągnięcie sprzedaży (brak
              przychodu, koszty
              > biura itp.)o parę miesięcy nie stanowi dużego problemu.

              a kto mówi o paru miesiącach ? po prostu bedzie coraz trudniej
              sprzedać bo sie coraz wiecej budow rozpoczynna wiec sie bedzie dev.
              coraz bardziej starał min. obnizając cene .
              • Gość: LOK Re: Polemika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 12:36
                jotde2 napisał:

                > twoje wyliczenie z poprzedniego postu jest chyba przesadzone (min na
                > 1 m2 mieszkania idzie ok 0,5m2 gruntu)

                nie ważne ile kosztuje 1m2 gruntu, dla dev. jest ważne ile ta ziemia kosztuje w
                przeliczeniu na 1m2 mieszkania, a tu ostatnio ceny na rynku były ok 1500 PLN.
                zależy to od intensywności zabudowy,ilości kondygnacji, współczynnika miejsc
                postojowych itp.

                > a kto mówi o paru miesiącach ? po prostu bedzie coraz trudniej
                > sprzedać bo sie coraz wiecej budow rozpoczynna wiec sie bedzie dev.
                > coraz bardziej starał min. obnizając cene .

                ci co rozpoczęli będą sprzedawać. jeśli sprzedaż potrwa 1 - 1,5 roku dłużej od
                zakładanego czasu to tragedii nie będzie (dla dev.). natomiast nowe inwestycje
                zostaną 1)przesunięte w czasie,2)rozpoczęte tylko dla dziennika budowy i
                wstrzymane,3)wystawione na sprzedaż jako grunt z pozwoleniem. dlatego nie
                podniecałbym się ilością wydanych pozwoleń na budowę.
                • jotde2 Re: Polemika 30.08.07, 13:51
                  > > twoje wyliczenie z poprzedniego postu jest chyba przesadzone
                  (min na
                  > > 1 m2 mieszkania idzie ok 0,5m2 gruntu)
                  >
                  > nie ważne ile kosztuje 1m2 gruntu, dla dev. jest ważne ile ta
                  ziemia kosztuje w
                  > przeliczeniu na 1m2 mieszkania, a tu ostatnio ceny na rynku były
                  ok 1500 PLN.
                  > zależy to od intensywności zabudowy,ilości kondygnacji,
                  współczynnika miejsc
                  > postojowych itp.

                  zgadza sie ,mocno przesadziłeś (jesli chodzi o średnią dla wawy
                  wrocka czy jakiegoś innego miasta ) jesli sie myle to podaj żródło
                  swoich rewelacji.

                  > > a kto mówi o paru miesiącach ? po prostu bedzie coraz trudniej
                  > > sprzedać bo sie coraz wiecej budow rozpoczynna wiec sie bedzie
                  dev.
                  > > coraz bardziej starał min. obnizając cene .
                  >
                  > ci co rozpoczęli będą sprzedawać. jeśli sprzedaż potrwa 1 - 1,5
                  roku dłużej od
                  > zakładanego czasu to tragedii nie będzie (dla dev.).

                  to ci sie chyba tylko tak wydaje

                  natomiast nowe inwestycje
                  > zostaną 1)przesunięte w czasie,2)rozpoczęte tylko dla dziennika
                  budowy i
                  > wstrzymane,

                  a budowlańcy bedą sobie w d.... grzebać ?albo euro 2012 budować ;)?
                  ceny wykonawstwa wiec spadną .

                  3)wystawione na sprzedaż jako grunt z pozwoleniem.

                  wiec cena gruntu spadnie

                  dlatego nie
                  > podniecałbym się ilością wydanych pozwoleń na budowę.

                  co do wszystkiego trzeba zachować dystans.
        • Gość: steady@najx.com Re: Polemika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 18:08
          > (mała ilość transakcji).Jeśli przeciętny nowy developer nabył 1m2 pum za ok
          > ~1000 ~2000 PLN , koszt wykonawcy z mat. ~3500 ~ 6000 PLN/M2,

          te liczby to koszty budowy ale chyba na ksiezycu.....
          za chwile znow uslyszymy jak ci biedni deweloperzy duzo ryzykuja.
          Skad stwierdzenia ze dozna tylko stagnacji ? Jest duzo za tym ze na zemdleniu sie nie skonczy a ze uzyje retoryki posziego wymagana bedzie reanimacja.

          • Gość: LOK Re: Polemika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.08.07, 18:21
            Muszę Cię rozczarować ale ceny są tylko z Warszawy. Cena to nie tylko zarobek
            developera. Zapewniam że przeciętny dev. ma ostatnio ogromne problemy ze
            znalezieniem GW za rozsądne pieniądze. Większość z nich podnosząc ceny wcale nie
            podnosi marży.
            • Gość: steady@najx.com Re: Polemika IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.08.07, 09:42
              oczywiscie oczywiscie - ten powszechny mit o tym ze deweloperzy lupia klientow to tylko potworne oszczerstwa :))
            • Gość: ghr Re: Polemika IP: *.189.72.18.e-plan.pl 30.08.07, 14:03
              czytalem Twoje posty i zgadam sie w 100% zreszta mam te same
              doswiadczenia ale Twoje szanse na przekonanie ze wykonawsto nie moze byc
              tansze niz 3500 w wawie sa slabe bo KZS bedzie przywolywaw raporty spolek
              i sie sie jaral ze tam gdzies bylo 2600 ,ONI WIEDZA LEPIEJ |:)



              "Muszę Cię rozczarować ale ceny są tylko z Warszawy. Cena to nie tylko zarobek
              > developera. Zapewniam że przeciętny dev. ma ostatnio ogromne problemy ze
              > znalezieniem GW za rozsądne pieniądze. Większość z nich podnosząc ceny wcale ni
              > e
              > podnosi marży.

              • poszi Re: Polemika 30.08.07, 14:29
                > tansze niz 3500 w wawie sa slabe bo KZS bedzie przywolywaw raporty spolek
                > i sie sie jaral ze tam gdzies bylo 2600 ,ONI WIEDZA LEPIEJ |:)

                KZS przynajmniej podaje źródła. Co robi KZW(zrostów)? Macha rękami.
                Rozumiem, że twierdzisz, że ta umowa ze spółką giełdową to fikcja, tak?

                Swoją drogą koszty budowy to nie jest rzecz świeta. W czasie ostatniego kryzysu
                koszty budowy spadły o kilkanaście procent.
                www.stat.gov.pl/gus/45_2783_PLK_HTML.htm
                A wtedy to był miniboom i minikryzys. Teraz był megaboom.
                • Gość: ghr Re: Polemika IP: *.189.72.18.e-plan.pl 30.08.07, 17:04
                  nigdy nie mowilem o wzrostach :)
                  > Rozumiem, że twierdzisz, że ta umowa ze spółką giełdową to fikcja, tak?
                  nie twierdze ze byla fikcja czesto jest tak ze trnaksacja jest wiazana np tu
                  robicie za 2600 a tam za 5000 albo inne mozliwosci

                  poza tym chyba od czasów Enronu to chyba nawet ty nie bedziesz
                  kwestiownwal ze raport tak jak zolnierz dziewczynie nie wszystko powie

                  moje watpienie jest tym silniejsze ze mialem okazje widziec takie rzeczy z
                  bliska jak KZS bedzie obchodzil swoje 5 lecie to przy piwie iorzeszkach
                  mozemy pogadac :)

                  • jotde2 Re: Polemika 30.08.07, 20:36
                    > robicie za 2600 a tam za 5000 albo inne mozliwosci

                    no i ?
                    niemoze sie wrócić sytuacja z przed ok 3 lat ?
                    koszty spaść ?
                    devloperzy popuszczą(najpierw w gacie ;) niektórzy juz to zaczeli
                    robić (materiały juz staniały )
                    również generalni wykonawcy popuszczą :)
                    i pamietaj że sprzedając rynek patrzy w przyszłosc a nie w
                    przeszłosc tak bylo przy podwyzkach i bedzie (choć przyznaje ze z
                    ociąganiem i bólem d...:)przy obnizkach.
                    są też gorsze scenariusze o których pisałem np .wycofywanie sie
                    ludzi z umów juz przy 10%-15 obsówie cen na rynku ,niech tylko
                    pójdzie fama że ceny spadają ,kto wtedy kupi dziure w ziemi ?
                    ludkowie bedą czekać na koniec inwestycji a devloperzy robic w
                    gacie :)
                • Gość: umpapumpa Re: Polemika IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.07, 22:53
                  poszi napisał:

                  > > tansze niz 3500 w wawie sa slabe bo KZS bedzie przywolywaw raporty spolek
                  > > i sie sie jaral ze tam gdzies bylo 2600 ,ONI WIEDZA LEPIEJ |:)
                  >
                  > KZS przynajmniej podaje źródła. Co robi KZW(zrostów)? Macha rękami.
                  > Rozumiem, że twierdzisz, że ta umowa ze spółką giełdową to fikcja, tak

                  Poszi - to była umowa ze stycznia, poza tym 2600 netto , a nie brutto
    • poszi Dane za sierpień i wrzesień 24.10.07, 22:57
      Dany w tys. dla całego kraju
      Sierpień 2007 (2006)
      Pozwolenia: 23,4 (15,1)
      w tym deweloperzy i spółdzielnie 12,1 (7,2)

      Rozpoczęte budowy: 18,6 (14,2)

      Styczeń-sierpień 2007 (2006)

      Pozwolenia: 159,7 (103,4)
      w tym deweloperzy i spółdzielnie 78,5 (47,3)

      Rozpoczęte budowy: 123,7 (88,3)

      Dany w tys. dla całego kraju
      Wrzesień 2007 (2006)
      Pozwolenia: 23,2 (17,0)
      w tym deweloperzy i spółdzielnie 12,5 (8,5)

      Rozpoczęte budowy: 17,4 (13,3)

      Styczeń-wrzesień 2007 (2006)

      Pozwolenia: 182,9 (120,4)
      w tym deweloperzy i spółdzielnie: 91,0 (55,8)

      Rozpoczęte budowy: 141,1 (101,6)

      Sytuacja bez większych zmian i ciągle imponująca aktywność budowlana.
      Przekroczenie 200 tys. pozwoleń jest już w tym roku całkowicie pewne
      (prawdopodobnie już w przyszłym miesiącu), 170 tys. liczba mieszkań, których
      budowę rozpoczęto też wydaje się niezagrożona. Podniosła się liczba oddawanych
      mieszkań (o czym mowa w forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=70991512 )
      i w tym roku będzie to prawdopodobnie przynajmniej 20% więcej niż rok temu i to
      będzie rosnąć w kolejnych latach, gdy materializować się będą kolejne budowy z
      czasów boomu.

      Te i inne dane zaktualizowane jak zwykle pod
      licznikmieszkan.atspace.com/GUS.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka