Dodaj do ulubionych

Dostępność mieszkań na świecie

07.09.09, 17:50
Znalazłem ciekawy raport, który dosłownie zmiata z powierzchni ziemi tezę KZS
głoszącą jakoby na tzw. dojrzałych rynkach mieszkania były bardziej dostępne.
Miłej lektury.

www.business2.com.au/wp-content/uploads/2009/01/dhi.pdf
Obserwuj wątek
    • Gość: ! 169tys$ to 480 tys zl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.09, 18:56
      Rekordowy spadek cen domów w USA 2009-05-12 20:32
      Ceny domów w Stanach Zjednoczonych spadły w pierwszym kwartale o 14
      proc. w porównaniu z poziomem sprzed roku. To rekordowy spadek cen -
      przeciętny dom kosztuje teraz 169 tys. dolarów. To dane National
      Association of Realtors. Niemniej tempo spadku cen zaczyna hamować.


      Tanio sprzedam dom w USACeny spadły w 134 z 152 miejskich okręgów.
      na najbardziej w Cape Coral i Ft.Myers na Florydzie, San Francisco i
      San Jose.

      Przyczyną spadku jest wyprzedaż przez banki przejętych
      nieruchomości.

      Zapasy domów "z drugiej ręki" spadły do 3,7 mln w marcu z 3,8 mln w
      lutym. Liczba nowych domów na sprzedaż spadła do 311 tys., co jest
      najniższym poziomem od stycznia 2002.

      Całkowita sprzedaż istniejących domów spadła w ciągu roku o 6,8
      proc. W porównaniu z czwartym kwartałem spadek wyniósł 3,2 proc.

      Mimo tej sytuacji widać lekkie zahamowanie spadku cen domów. Średnia
      cena domu w USA spadła w marcu o 12 proc. (licząc rok do roku), to
      jednak wolniejszy spadek niż w lutym (14 proc.) i styczniu (18
      proc.).

      Autor: AL
      Źródło: Bloomberg
      • Gość: ! Re: 169tys$ to 480 tys zl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.09, 18:57
        Dom na Florydzie za mieszkanie w Warszawie 2009-06-20 10:11
        Ceny nieruchomości w Stanach Zjednoczonych są najniższe od
        kilkunastu lat. Średnio spadły nawet o 50 proc. Teraz jest tam
        najlepszy czas na inwestycje, zwłaszcza jeżeli inwestor nie musi
        starać się o kredyt.


        Dom na FlorydzieNa Florydzie można kupić dom z trzema sypialniami i
        basenem w cenie kilkudziesięciometrowego mieszkania w Warszawie –
        wylicza Piotr Pawlikowski, specjalista ds. nieruchomości
        zagranicznych Pressiton Estate. Wybudowanie go jest obecnie dużo
        droższe niż kupienie gotowego, ponieważ część nieruchomości
        sprzedawanych jest hurtem przez banki – dodaje.

        Nieruchomości sprzedawane przez bank są tańsze od tych na wolnym
        rynku – wskazuje Maria Ladowski, pośrednik w obrocie
        nieruchomościami. Bank chce jak najszybciej zbyć nieruchomość, aby
        uzyskać płynność finansową i ograniczyć koszty związane z jej
        utrzymaniem.

        Przy inwestowaniu na rynku amerykańskim nie można kierować się
        wyłącznie niską ceną. Zakup taniej, ale niezbyt atrakcyjnej
        nieruchomości nie będzie dobrą inwestycją.

        – Bardzo często o cenie domu lub mieszkania decyduje widok z okna.
        Mieszkanie z widokiem na ocean lub zatokę dużo łatwiej wynająć, a w
        przyszłości sprzedać – wskazuje Agata Sulej z Pressiton USA.

        – Dokładnie trzeba obliczyć koszty przedsięwzięcia. Do ceny zakupu
        dochodzą coroczne podatki, obowiązkowe ubezpieczenie oraz opłata
        administracyjna za utrzymanie nieruchomości – mówi Tomasz Wandel.

        Jeżeli decydujemy się na zakup domu lub mieszkania w USA, warto
        wiedzieć, że nie potrzebujemy do tego wizy ani karty stałego pobytu.
        Ustanawiając pełnomocników, można nabyć nieruchomość, nie ruszając
        się z domu.

        – Jeżeli staramy się o finansowanie z banku amerykańskiego, to może
        on wymagać dokumentów, które potwierdzą status zawodowy lub
        materialny kredytobiorcy – twierdzi Piotr Pawlikowski.

        Mimo kryzysu banki pożyczają pieniądze na inwestycje. Cudzoziemcy
        muszą jednak posiadać wkład własny – 30 proc. w przypadku nabycia
        domu, 50 proc., gdy kupujemy apartament – wylicza Piotr Pawlikowski.
        Zabezpieczenie będzie stanowiła jedynie ta nieruchomość. Jeżeli nie
        będziemy w stanie spłacać naszego kredytu, bank zaspokoi się z
        nieruchomości i nie będzie od nas żądał dodatkowych świadczeń.

        Inwestycje na rynku amerykańskim są bezpieczne – mówi Tomasz Wandel,
        prezes zarządu Invest 2001 sp. z o.o. Całą transakcję nadzorują
        prawnicy, dokumenty są poświadczane przez amerykańskiego urzędnika.

        Autor: Wiktoria Falandysz redaktor programu „Ruch w
        nieruchomościach” TV Biznes
        Źródło: GP/forsal.pl
    • bd_007 Re: Dostępność mieszkań na świecie 07.09.09, 21:18
      O so chozi? Przecież magiczna relacja mieszkanie = 3,5 * dochód gospodarstwa domowego występuje. I to w takich słynnych metropoliach jak Hagerstown czy Shreveport!

      A, że w jakimś syfiastym Londynie czy zapyziałym Melbourne to jest siedmiokrotność? Kogo to w sumie obchodzi :)
      • malamalina Re: Dostępność mieszkań na świecie 07.09.09, 21:47
        satorianus, musisz jednak wrocic do szkoly i sie douczyc. Dlatego
        ceny RE w Wawie musza (jako mnoznik wynagrodzenia) przypominac
        bardziej "biedne" miasta na zachodzie, poniewaz srednie zarobki w
        Wawie wynosza EUR okolo 1k na miesiac, czyli cale EUR 24k brutto
        rocznie jesli przyjac ze pracuje 2. Troche malo zostaje po oplatach
        za mieszkania, jedzeniu, ubraniu, kosztach samochodu. Takze blizej
        do Hagerstown niz do Londynu. Poza tym te ceny sa w raporcie z 2008
        z najbogatszych miast, teraz juz -20% od tamtych poziomow.
        • Gość: ifares [...] IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 07.09.09, 21:59
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: oleg Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.spray.net.pl 07.09.09, 22:11
      czy Ty go czytales? a moze zapytam inaczej, czy zrozumiales o czym jest ten raport??
      • Gość: Zenek Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.09, 22:47
        On ten raport czytał po przepuszczeniu przez elektronicznego tłumacza w google,
        stąd te głupoty w interpretacji, to jedyne wytłumaczenie :)
      • rumun_navigator Re: Dostępność mieszkań na świecie 07.09.09, 23:06
        O stosunku ceny domów do wynagrodzenia gospodarstw domowych. KZS z uporem
        maniaka upiera się, że wskaźnik tez na całym świecie nie przekracza 3,5. Z
        raportu wynika, że mało jest takich miejsc na ziemi.
        • Gość: oleg Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.spray.net.pl 07.09.09, 23:24
          to moze przeczytaj uwaznie. proponuje zaczac od:

          "In the hundreds of cities with overpriced housing characterized in the Survey,
          first-time homeowners
          and renters will continue to confront exorbitant expenditures on shelter while
          the public debate
          continues on whether or not to relax the stranglehold on the supply of land for
          residential
          construction. We can only hope that by continuing to focus attention on this
          issue, one of the most
          critical issues now facing our cities, the authors of the Survey will continue,
          as they have before, to
          broaden the discussion and to improve the evidence necessary to arrive at the
          right political choices
          now confronting growing cities everywhere."

          a potem

          "In recent decades, the Median Multiple has been remarkably similar among the
          nations surveyed,
          with median house prices being generally 3.0 or less times median household
          incomes. This historic
          affordability relationship continues in many housing markets of the United
          States and Canada.
          However, the Median Multiple has escalated sharply in Australia, Ireland, New
          Zealand and the
          United Kingdom and in some markets of Canada and the United States."

          a potem

          zerknac na tabele na stronie 7

          Table ES-1
          Demographia Housing Affordability Rating Categories
          Rating Median Multiple
          Severely Unaffordable 5.1 & Over
          Seriously Unaffordable 4.1 to 5.0
          Moderately Unaffordable 3.1 to 4.0
          Affordable 3.0 or Less

          i nie bede wiecej odpowiadal na twoje posty, przynajmniej na okres wakacji.

          zastanow sie co robisz.
          • rumun_navigator Re: Dostępność mieszkań na świecie 07.09.09, 23:41
            Czyli w skrócie. Wskaźnik "w przyrodzie" był, ale się zmył. A co było a nie
            jest, nie pisze się w rejestr :) U nas zapewne w postpegierach też ceny nie
            wystrzeliły do kosmosu, ale czy to czegoś dowodzi? Polityka banków poważnie
            ograniczyła tradycyjnie rozumianą dostępność mieszkań na całym świecie i nie
            jesteśmy tu naprawdę żadnym wyjątkiem. Ba, nie wiem czy nie łapiemy się po tej
            "dostępniejszej" stronie... No, ale w Niemczech tanio. I w Austrii... :) I
            prawie nigdzie indziej w cywilizowanym świecie.

            > i nie bede wiecej odpowiadal na twoje posty, przynajmniej na okres wakacji.

            Dlaczego akurat na okres wakacji?

            • Gość: oleg Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.spray.net.pl 07.09.09, 23:53
              > Dlaczego akurat na okres wakacji?

              bo jestem zmeczony, mam duzo pracy, ale moze po wakacjach odpoczne.
              to tez takie dziwne?
        • Gość: oleg Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.spray.net.pl 07.09.09, 23:31
          > O stosunku ceny domów do wynagrodzenia gospodarstw domowych. KZS z uporem
          > maniaka upiera się, że wskaźnik tez na całym świecie nie przekracza 3,5. Z
          > raportu wynika, że mało jest takich miejsc na ziemi.

          i juz na prawde na koniec.

          Twierdzenie, ze raport zmiata z ziemi KZS, gdyz raport przeczy temu, iz wskaznik
          dostepnosci mieszkan na przestrzeni dziesiecioleci utrzymywal sie na poziomie
          3,5 jest tak niewiarygodna manipulacja, iz przechodzi to moje wszystkie
          wyobrazenia. Jak mozna stawiac taka teze i dawac link do takiego raportu!!!
          Jak mozna twierdzic, iz nie bylo housing bubble (o czym ten raport wlasnie
          traktuje!!) i ze ostatnich kilka lat jest przykladem normalnosci?? To juz nie
          jest nawet smieszne, to jest po prostu oburzajace.
          • rumun_navigator Re: Dostępność mieszkań na świecie 07.09.09, 23:45
            > utrzymywal sie na poziomie 3,5

            Rozumiesz różnicę między czasem przeszłym a teraźniejszym? KZS uważa, że ciągle
            tak jest i powinno być! To zupełnie jakby trzymać w domu kolekcję taśm
            magnetofonowych w nadziei, że świat do nich kiedyś powróci.
            • Gość: oleg Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.spray.net.pl 07.09.09, 23:52
              > o zupełnie jakby trzymać w domu kolekcję taśm
              > magnetofonowych w nadziei, że świat do nich kiedyś powróci.

              o porównaniu do taśm magnetofonowych nie wypowiem się, gdyz nie warto skoro nie
              widzisz różnicy miedzy żarówka a świeczką :-)

              > KZS uważa, że ciągle
              > tak jest i powinno być!

              Osoby, które zauważają nienormalność jako odstępstwo od normy (np. od normy, że
              dzieci chodzą do szkoły) są według Ciebie w błędzie?

              sweet dreams!

              www.youtube.com/watch?v=VbGV2_8Yqg4
              ps. kurcze, a juz liczylem, ze bedziesz mi zyczyl udanych wakacji ;) !
        • Gość: rrrr Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: 188.33.149.* 07.09.09, 23:39
          rumun! tak obserwuje, ONI tak dobrze placa czy Ty jestes psychicznie chory??
        • terion Re: Dostępność mieszkań na świecie 07.09.09, 23:44
          > KZS z uporem maniaka upiera się, że wskaźnik tez na całym świecie nie przekracza 3,5. Z raportu wynika, że mało jest takich miejsc na ziemi.

          Mało? Na 265 zbadanych rynków współczynnik poniżej 4.0 ma 161 (brałem pod uwagę kategorie "affordable" i "moderately unaffordable"). I teraz uwaga, w raporcie brana jest pod uwagę mediana wynagrodzeń, a ta jest niższa niż średnia. Poza tym jak sądzisz, dlaczego współczynnik powyżej 3.1 określany jest jako unaffordable?
          Zadanie wyliczenia tego współczynnika dla Warszawy i Krakowa jesteś w stanie wykonać sam.
          • rumun_navigator Re: Dostępność mieszkań na świecie 07.09.09, 23:49
            A zrobiłeś sobie korelacje między indeksem wygwizdowości dane lokacji :) a
            dostępnością? Odstawiam silną zależność!
            • Gość: oleg Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.spray.net.pl 07.09.09, 23:59
              z linkowanego raportu

              "It seems likely that, sooner or later, the inherent instability and
              unsustainability
              that characterizes bubbles will lead to house price declines in Australia.
              However, were it possible
              for Australia to retain its highly over-valued house prices, there would still
              be a significant cost.
              Future generations would pay far more for housing than in the past, and
              Australia’s relative standard
              of living would decline."

              znasz troszke english? and of course with your post you prove that relative
              standard of livig will decline - correct? this is the future you describe,
              right? declining standard of live...
              • Gość: jacek Australia - to ile ludzi mieszka w calej Australii IP: 115.67.64.* 08.09.09, 03:57
                mozesz nam przypomniec ?
        • thesopranos Re: Dostępność mieszkań na świecie 08.09.09, 00:03
          Czytałeś ten raport?

          The Demographia International Housing Affordability Survey does
          not attempt to estimate the relative housing value in the
          surveyed nations. There is considerable variation in the size of
          houses and extent of building lot between the nations. The largest
          new houses are in Australia and the United States, with Canada and
          New Zealand having somewhat smaller houses. New houses
          in Ireland and the United Kingdom are one-half or less the size of
          new houses in the other four nations.


          a w innym linku w raporcie:

          According to national reporting agencies, the average new house
          constructed in Australia or the
          United States is approximately 2,200 square feet (over 200 square
          meters), including both detached
          houses and multiple units. New house sizes are nearly as large in New
          Zealand (1,900 square feet or
          175 square meters), while new detached houses average 1,900 square
          feet (175 square meters) in
          Canada.1 However, new average house sizes are less than one-half that
          size in United Kingdom, (815
          square feet or 76 square meters). This is only 15 percent larger than
          the hundreds of thousands of
          standardized flats built in tower blocks before 1990 by the East
          German government (700 square
          feet or 65 square meters).2 Irish new house sizes are, like their UK
          counterparts, also comparatively
          small, at 945 square feet (88 square meters). Moreover, new UK houses
          are the smallest in the
          former EU-15, while new Irish houses rank ninth out of 15 (Figure
          1).


          Ciekaw jestem czy w takich krajach jak USA, Australia, Irlandia czy
          Anglia przeciętne mieszkanie budowane przez dewelopera ma 50 m2 a
          zdarzają się i takie po 30 m2

          Jak włączysz do takiej analizy domy w Polsce np. w Warszawie,
          Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu to wyjdzie, że średni "house" w
          Polsce kosztuje 1 mln zł a przy przeciętnym wynagrodzeniu 3 tys
          (mediana a nie średnia podawana przez GUS 3,5 tys) to wskaźnik
          dostępności wychodzi w Polsce na poziomie 25 czyli dwukrotnie
          przekracza maksymalną skalę tej ankiety (max Honolulu na Hawajach
          jest na poziomie 9)

          średnia cena "house" w Anglii (gdzie bańka była jedną z największych
          na świecie, obok Irlandii, Hiszpanii i USA) to 220 tys funtów
          :news.bbc.co.uk/2/shared/spl/hi/in_depth/uk_house_prices/html/
          houses.stm

          przy przeciętnej pensji 25 tys funtów rocznie:

          www.statistics.gov.uk/cci/nugget.asp?id=285
          W porównaniu do Polski to tam jest taniocha. Więc nie wiem czy
          chciałeś udowodnić, że w raporcie mediana jest > 3,5 czy też, że u
          nas jest tak samo drogo jak na zachodzie?
          • Gość: oleg do thesopranos IP: *.spray.net.pl 08.09.09, 00:07
            > Czytałeś ten raport?

            nie czytal, ktos mu podeslal gotowca, niestety kiepskiego. swoja droga jestem b.
            ciekawy kto za te posty placi i ile?

            pozdro O.
          • thesopranos Nazwa skal 08.09.09, 00:08
            jeszcze jedno: zerknij na nazewnictwo użyte w skalach


            Affordable 3.0 or Less 87
            Moderately Unaffordable 3.1 to 4.0 74
            Seriously Unaffordable 4.1 to 5.0 40
            Severely Unaffordable 5.1 & Over 64


            Wszystko co jest > 3.1 przez autora traktowane jest jako
            "unaffordable" a > 5,1 "Severely Unaffordable"

            Warszawa ze swoim wskaźnikiem na poziomie 25 nazywało by się pewnie
            "get out of here!"
            • rumun_navigator Re: Nazwa skal 08.09.09, 00:33
              Wracamy do tematu "średniego mieszkania" w Warszawie. I ja ciągle nie wiem
              dlaczego za redaktorem M. większość uznaje za takie nówkę sztukę na Kabatach.
              Myślę, że taki 60m2 niski płyciak na Mokotowie dużo bardziej pasuje do definicji
              średniego mieszkania. Da się takie coś wyrwać za 400tys. Powiedzmy, że mamy parę
              średniozarabiających warszawiaków: 400/12/9 = 3,7. I tym samym witamy w krainie
              o nazwie: "Moderately Unaffordable".
              • poszi Zadanie domowe 08.09.09, 01:18
                > średniozarabiających warszawiaków: 400/12/9 = 3,7. I tym samym witamy w krainie
                > o nazwie: "Moderately Unaffordable".

                Małe zadanie domowe.

                1. Podaj różnicę między medianą a średnią. Która liczba jest większa w przypadku
                zarobków.
                2. Podaj różnice między dochodem "gospodarstwa domowego" a "średnio zarabiającej
                pary". Który dochód jest większy? Wskazówka: ile osób zarabiających ma średnie
                gospodarstwo domowe?

                Jak uwzglednisz jedno i drugie, to otrzymasz poprawny "affordability index".

                P.S To wszystko możesz wyciągnąć z tych badań BAEL, które mam nadzieje ostro
                studiujesz.
                • Gość: rumun_navigator Re: Zadanie domowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.09, 01:41
                  Celowo przegiąłem żeby był kontrast to postu thesopranosa. Jasne, że będzie to
                  inaczej wyglądało, ale piątki czy szóstki i tak nie przekroczymy. Zresztą
                  przekonany jestem, że na rynkach takich jak nasz przeciętna tak naprawdę niedużo
                  znaczy... Może poprosimy na sąsiednim forum o portret typowego kupującego?
                  Czarnesłońce jest pośrednikiem. Może on coś nam powie?
                  • poszi Re: Zadanie domowe 08.09.09, 02:17
                    > Celowo przegiąłem żeby był kontrast to postu thesopranosa. Jasne, że będzie to
                    > inaczej wyglądało, ale piątki czy szóstki i tak nie przekroczymy.

                    Pogrzeb lepiej w tym BAEL. Aż sie zdziwisz jaka jest mediana dochodów
                    gospodarstw domowych w porównaniu ze średnia zarobków na osobę.

                    P.S Oczywiście thesopranos się zagalopował, ale to nie zmienia faktu, że Ty też.
                    • thesopranos Re: Zadanie domowe 08.09.09, 08:39
                      Hej!

                      Poszi, z czym się zagalopowałem? z tym 1 mln za średni house czy z pensjami?

                      pzdr
                      • poszi Re: Zadanie domowe 08.09.09, 14:15
                        > Poszi, z czym się zagalopowałem? z tym 1 mln za średni house czy z pensjami?

                        Z jednym i drugim. To, że jest to nazywane "house" nie oznacza osobnego domu.
                        Przecietny dom na Zachodzie w sensie mediany (przynajmniej w Europie, bo w USA
                        istotnie domy są większe), to całkiem skromny szeregowiec. Ale to nawet nie oto
                        chodzi. Istotą jest, że w kazdym kraju przeciętna jest inna. W bogatych domy są
                        lepsze, w biedniejszych, skromniejsze. Dopóki Polska nie będzie miała dochodu
                        takiego jak na Zachodzie, na pewno nie bedzie nas stać na taki standard. W
                        Warszawie szeregowiec byłby powyżej przeciętnej i do mediany trzeba by było
                        raczej brać przeciętnej wielkości mieszkanie, bo to jest "mieszkanie Kowalskiego".

                        To licznik relacji. A mianownik to mediana dochódu na gospodarstwo domowe, a nie
                        na osobę (w końcu mieszkania/domy zajmują gospodarstwa domowe). To więcej niż
                        dochód na osobę, ale oczywiście dużo mniej niż 2x dochód na osobę.

                        Tym niemniej to wyjdzie i tak "severely unaffordable", ale nie kosmos.
                        • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 08.09.09, 14:23
                          Istotnie warto by było przyłożyć wyniki BBGD. Można tam też "namierzyć"
                          Warszawę, bo rekordy w bazie są przyporządkowane nie tylko do województwa, ale i
                          do wielkości miejscowości. Może w weekend znajdę trochę czasu i nad tym usiądę,
                          ale na razie mam w cholerę roboty. Jeszcze kilkanaście artów do obskoczenia
                          dzisiaj :) Ale jak się wykażę to może awansują mniej na analityka i będę jak
                          Szarek :)
                        • thesopranos Re: Zadanie domowe 08.09.09, 21:41
                          >>To, że jest to nazywane "house" nie oznacza osobnego domu.

                          przecież nie napisałem, że oznacza osobny dom. Właśnie po to wkleiłem definicje z tego artykułu jak różne definicje spełnia.

                          nie zmienia to faktu, że domy są włączone do tych statystyk i dlatego ja też je włączyłem. Jestem tutaj akurat na bieżąco i cena przeciętnego domu w Warszawie to 1,5 mln a segmentu/bliźniaka 800 tysięcy. Jak dołożysz do tego mieszkania ze średnią ceną 500 tyś to wyszła mi średnia cena 1 mln za polski "house"

                          > Dopóki Polska nie będzie miała dochodu
                          > takiego jak na Zachodzie, na pewno nie bedzie nas stać na
                          > taki standard.

                          rozumiem, że piszesz tylko o powierzchni jako wyznacznik standardu?

                          >Warszawie szeregowiec byłby powyżej przeciętnej i do mediany
                          > trzeba by było raczej brać przeciętnej wielkości mieszkanie, bo
                          > to jest "mieszkanie Kowalskiego".

                          ale przecież nie mierzymy mediany mieszkań kowalskiego tylko całego rynku. To po prostu Kowalski powinien poruszać się w okolicach mediany i poniżej.

                          Jeżeli to więc mediana "house'u" to byłoby to pewnie mieszkanie z wyższej półki lub segment. Bo jeżeli dolny kwartyl to jakieś 40 m2 mediana 80 m2 mieszkanie lub segmencik/bliźniak 120 m2 a 3 kwartyl to domy wolnostojące.

                          > dochód na osobę, ale oczywiście dużo mniej niż 2x dochód na osobę.

                          Fakt, błąd. za bardzo pojechałem w dół z tą pensją. Rzeczywiście wskaźnik ten nie będzie w kosmosie do tego stopnia, ale wciąż zdecydowanie > 10 maxymalnego w tym raporcie.
                          • poszi Re: Zadanie domowe 08.09.09, 23:32
                            > to 1,5 mln a segmentu/bliźniaka 800 tysięcy. Jak dołożysz do tego mieszkania z
                            > e średnią ceną 500 tyś to wyszła mi średnia cena 1 mln za polski "house"

                            To jest dużo za dużo jak na cenę "mieszkania/domu statystycznego Kowalskiego".
                            Zauważ, że tam była też mediana cen. Przeceniasz znaczenie domów, domów w
                            Warszawie jest bardzo mało.

                            > rozumiem, że piszesz tylko o powierzchni jako wyznacznik standardu?
                            >

                            Głównie. Ale to nie chodzi o to. Chodzi o to, jakie jest mieszkanie, który jest
                            medianą, dla którego połowa mieszkań jest droższych.

                            > Fakt, błąd. za bardzo pojechałem w dół z tą pensją. Rzeczywiście wskaźnik ten n
                            > ie będzie w kosmosie do tego stopnia, ale wciąż zdecydowanie > 10 maxymalne
                            > go w tym raporcie.

                            Nie będzie.

                            Przeciętne mieszkanie w Warszawie ma 57m2 (przez mieszkanie GUS rozumie
                            mieszkanie lub dom).
                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_08_wwa_07_06.pdf
                            Mediana powierzchni jest pewnie minimalnie mniejsza (tu nie ma aż takiej
                            skośności, jak w przypadku dochodów, ale jest). Teraz sobie musisz wyobrazić
                            jeszcze medianowy standard (zapewne niewysokie mieszkanie z lat PRL, ani nie
                            nowe, ani nie rozpadająca sie rudera czy mrówkowiec) i medianową lokalizację.
                            Mnie sie wydaje, ze rumun tu trafił akurat z 400 tys. zł dla medianowego
                            mieszkania, ale prawie na pewno nie mniej (natomiast być może trochę więcej).

                            Wg moich rachunkow "na kolanie" wskaźnik dostępności dla Warszawy wynosi 6,2 i w
                            szczycie bańki zapewne oscylował wokół 8,5, ale poprawił się na skutek spadku
                            cen i wzrostu płac. W 2004/05 roku wynosił między 3 a 4. 6,2 to ciągle "severely
                            unaffordable" i 8,5 stawiałoby było Warszawe w czołówce listy najdroższych
                            mieszkań, ale ponad 10 to na pewno nie jest i prawie na pewno nie było. Być
                            może, gdyby rachunki zrobić dla Krakowa w szczycie bańki, to byłoby ponad 10.

                            Założyłem, że mediana dochodów brutto gospodarstwa domowego to 120% średniego
                            wynagrodzenia brutto w Wwie wynoszącego 4500 zł, czyli 5400 zł. Szacunek bierze
                            się z tego, że średnio gospodarstwo domowe w woj. mazowieckim ma 1,2
                            pracujacych osob i 0,6 na pobierających emerytury (które sa duzo niższe niż
                            dochody z pracy) (te przedzialy się częściowo nakładają),
                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_08w_08_01.pdf
                            a mediana zarobkow dla kraju, to 80% średniej.
                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_struktura_wynagrodzen_10_2006.pdf
                            (wbrew bajaniom rumuna, w Warszawie rozkład zarobków jest jeszcze bardziej
                            nierównomierny niż w całym kraju, więc w Warszawie mediana to jeszcze mniejszy
                            procent średniej, ok. 77%, a jeśli uwzględnić gospodarstwa domowe ogółem, a nie
                            tylko pracujących, to zapewne jeszcze mniej). Nie upierałbym się, gdyby łączny
                            wskaźnik mediany gospodarstw do średniej pracujacych okazał się równy np. 130%,
                            ale już prawie na pewno nie więcej, a z duzym prawdopodobieństwem mniej (w Wwie
                            gospodarstwa domowe są mniejsze). Można mieć w miare dobre informacje dotyczace
                            dochodów netto na gospodarstwo domowe (w 2007 roku średnia to 3416 zł netto na
                            gospodarstwo domowe w mazowieckim),
                            www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/warsz/ASSETS_08w_08_02.pdf
                            ale przeliczanie tego na brutto i wydedukowanie mediany wymaga sporej
                            gimnastyki. Można jednak w ten sposób zrobić niezależne sprawdzenie:
                            3416*1,11*1,1*1,45*0.8=4840 zł
                            (o 11% w Warszawie wyższe dochody niż w mazowieckim, o 10% wzrosły dochody od
                            2007 roku, płaca brutto to ok 145% netto, co jest zawyżone, bo to dotyczy w
                            takim stopniu tylko pracowników, 80% mediana względem średniej), więc nawet
                            wyszło mniej.

                            Dla zdziwionych, że mediana dochodów na gospodarstwo domowe jest taka mała.
                            W USA
                            Mediana dochodow gospodarstwa
                            en.wikipedia.org/wiki/Household_income_in_the_United_States
                            Średni dochód na osobę
                            www.statemaster.com/graph/eco_per_inc_percap-economy-personal-income-per-capita
                            Stosunek 131%. W Polsce sporo mniej osób pracuje, ale jest nieco mniejsza
                            nierównomierność dochodów.
                            • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 09.09.09, 09:29
                              > wbrew bajaniom rumuna, w Warszawie rozkład zarobków jest jeszcze bardziej.

                              Jasne, że jest bardziej. Spojrzyj na stronę 236 "Struktury wynagrodzeń", potem
                              na stronę 233 i powiedz co widzisz. Ja tam widzę, że zawód i płeć mają
                              fundamentalne znaczenie dla zarobków. W tym sensie "średnia
                              mazowiecka/warszawska" zupełnie nie nadaje się do szacowania siły nabywczej
                              wybranych grup. Nie wspominając o tym, że zupełnie umykają Ci dane o ich
                              zamożności.

                              A cała analiza jest rzeczywiście KZS-owa w duchu. Zupełnie ignoruje to, że tanie
                              kredyty podniosły realną dostępność domów. Tak samo jest u nas. Cały KZS
                              nieustająco wieszczy powrót cen sprzed bańki wydając się nie pamiętać, że wtedy
                              w obiegu były kredyty na 15lat i 10% a teraz są na 30lat i 5%. Szczególnie dziwi
                              mnie fakt, że Ty to ignorujesz.
                              • Gość: czesiu Re: Zadanie domowe IP: *.tpnet.pl 09.09.09, 10:07
                                Rumunie czy Ty nie rozumiesz, że jak pisze się, iż za m2 w mieście X płaci się 1 średnią pensję za m2 mieszkania to mowa jest o średniej pensji wszystkich
                                a nie z poszczególnych grup zawodowych ????

                                Przed bańką pożyczki były również na 100% na 25-30lat i na 7% w PLN
                                więc znowu się grubo rozmijasz z prawdą.

                                Ty pewnie o tym wiesz, rozumiesz ale tak to już jest w naganiactwie.
                                Prawda jeśli nie pasuje jest nie ważna.
                                Kłamać, kłamać, mącić paru ulegnie prymitywnej metodyce
                                • ponton_kloszard Re: Zadanie domowe 09.09.09, 10:14
                                  Daj sobie spokoj, nie tlumacz mu. On i tak nie zrozumie. Dziesiąty rok
                                  robi zaocznie licencjat a w przyszłym roku zapisze sie na przyspieszony
                                  kurs angielskiego.
                                • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 09.09.09, 10:22
                                  > Przed bańką pożyczki były również na 100% na 25-30lat i na 7% w PLN
                                  > więc znowu się grubo rozmijasz z prawdą.

                                  No i mamy typowy przykład ignorancji. Takie pożyczki były na samym początku
                                  bańki i to one ją rozkęciły. Wcześniej... Zresztą zobacz sobie sam jak było
                                  wcześniej jak wyglądały pożyczki w latach 2000-2003. Bo wbrew powszechnej opinii
                                  w 2004r mieliśmy już niezłe wzrosty.
                                  • rumun_navigator Wskazówka dla czesia. 09.09.09, 10:40
                                    Jak na załączonym obrazku.

                                    www.zakup-mieszkania.pl/kredyt-hipoteczny/kredyt-hipoteczny-wstep.html

                                    Jestem w stanie zrozumieć to, że czesie, oka i steady-e tego po prostu nie
                                    wiedzą lub nie chcą wiedzieć. Ale że poszi to ignoruje... Tego już nie kumam. W
                                    sumie jest to ciekawy temat wart osobnego wątku.
                                    • poszi Kredyty a fundamenty 09.09.09, 15:17
                                      >
                                      > Jestem w stanie zrozumieć to, że czesie, oka i steady-e tego po prostu nie
                                      > wiedzą lub nie chcą wiedzieć. Ale że poszi to ignoruje...

                                      Strzelasz z nowymi "ale" z szybkościa karabinu maszynowego.

                                      Zacznę od tego, ze pisząc "w 2004 roku były niezłe wzrosty" zapominasz napisać,
                                      że w latach 2001-2003 były dramatyczne, dwucyfrowe spadki. 2004 rok to poza tym
                                      początek ożywienia gospodarczego, początek spadku bezrobocia i wzrostu płac,
                                      więc fundamenty do wzrostu cen jak najbardziej były. Nie kazdy wzrost cen to bańka.

                                      A teraz jeśli chodzi o meritum. Twierdzę, że kredyty nie zmieniają w poważnym
                                      stopniu fundamentów. Jedyne, co kredyty pozwalają to:
                                      a) przenieść popyt z przyszłości na dzisiaj (zamiast oszczędzac, kupuję już)
                                      b) przenieść popyt na mieszkania od wynajmujących (z mieszkań na wynajem) do
                                      ostatecznych konsumentów "materii miszkaniowej".

                                      Efekt a) jest całkowicie neutralny na długoterminowe fundamenty (ale może
                                      dramatycznie wpłynąć na chwilowy popyt, jeśli nastepuje poluzowanie standardów
                                      kredytowych).
                                      Efekt b) minimalnie przesuwa równowagę w stronę wyższych cen. Dlaczego? Bo
                                      pozbywamy się pośrednika. Wynajmujący pobierają opłatę za swoją usługę, więc
                                      czynsz za wynajem jest w warunkach równowagi długoterminowo wyższy niż koszt
                                      kupna samemu, co sprawia, że ludzie wydając tyle samo w ciągu życia na
                                      mieszkanie, moga zapłacić więcej niż wynajmujący, którzy część tego strumienia
                                      zatrzymują dla siebie. Ale to jest "efekt drugiego rzędu", bo też te kokosy
                                      wynajmujących nie są jakieś niebotyczne. Szacowałby ten efekt na kilkanaście
                                      procent od ery przedkredytowej (a odpowiedni mniej od lat dwutysięcznych, kiedy
                                      kredyty już były), co powinno i tak zostać całkowicie zrównoważone przez bądź co
                                      bądź wzrost bogactwa Polaków (w bogatszych krajach można za 1 pensje kupić
                                      więcej, więc w tej powinniśmy się byli przesunąć w stronę większej dostępności
                                      mieszkań za jedną pensję). Być może nawet nie tyle, bo wynajem rynkowy to mały
                                      udział rynku, a poza tym mało kto w Polsce wynajmuje całe życie.

                                      Na Zachodzie upowszechnienie kredytów nie zmieniło fundamentalnych relacji cen
                                      do zarobków.
                                      dx.doi.org/10.1016/S0264-9993(97)00009-6
                                      "We find that the single most important determinant of real house prices is real
                                      income. Over the last 60 years real house prices have risen broadly in line with
                                      income."
                                      I ze środka artykułu:
                                      "Nevertheless, demographic factors such as the proportion of
                                      the population between 20 and 29 appear to have an important role as well.
                                      However, by definition a particular cohort of the population cannot have
                                      anything but a temporary effect on house prices, though the effect may be
                                      protracted."

                                      Kredyty nie sprawiaja, że kogoś teraz stać na tyle więcej, ile wynosi jego
                                      zdolność krdytowa. Stać go na prędzej lub stać go bez pośrednika. Ale to
                                      wszystko. I tak wszystkie koszty "dachu nad głową" są oparte na dochodach
                                      ludności i dlatego w warunkach równowagi przeciętne gospodarstwo stać na
                                      przeciętne mieszkanie.
                                      • rumun_navigator Re: Kredyty a fundamenty 09.09.09, 16:14
                                        > Kredyty nie sprawiaja, że kogoś teraz stać na tyle więcej, ile wynosi jego
                                        zdolność krdytowa

                                        Zgadzam się. Ale czy Polacy rzeczywiście brali w czasach rozdawnictwa kredytów
                                        tyle, ile tylko mogli wziąć? I czy rzeczywiście kryteria liczenia zdolności
                                        kredytowej już wróciły do poziomów z 2005r?

                                        Poza tym stosujesz dość swobodnie pojęcie "dłuższej perspektywy". Oczywiście
                                        może tak być, że w dłużej perspektywie będziemy mieli wysoką inflację, wyższe
                                        stopy, wyższe zarobki i kiedyś rzeczywiście osiągniemy poziom 1metr = pensja.
                                        Ale dojście do tego punktu może nam zająć spokojnie 10, 15 lub 20lat.

                                        Poza tym mimo wszystko jest jakiś aprioryzm w Twoim twierdzeniu, że: "że kredyty
                                        nie zmieniają w poważnym stopniu fundamentów". Jak dla mnie jest to spore
                                        nadużycie jeśli weźmiemy pod uwagę, że rozmawiamy o rynku na którym większość
                                        zakupów jest finansowana z kredytu. Ostatecznie zawsze na końcu każdej analizy
                                        jest Kowalski, który podejmuje suwerenną decyzję. A do jej podjęcia zazwyczaj
                                        potrzebna mu jest odpowiedź tylko na jedno pytanie: "Jaką będę płacił ratę".

                                        Poza tym wydaje mi się, że zbytnio fetyszyzujecie tę zdolność kredytową. Czy
                                        naprawdę Polacy brali zawsze kredyty na max zdolności? Ja bym się na taki hazard
                                        nie porwał nawet dzisiaj. Poza tym kryteria liczenia zdolności póki co NIE
                                        SPADŁY do poziomów z 2005r, więc o czym w ogóle rozmawiamy? Mogę zgodzić się z
                                        twierdzeniem, że polityka banków i wynikający z niej wzrost cen to chwilowa
                                        anomalia, ale jest problem z tym, że trwa ona dalej... Ile kredytów i na jaką
                                        wartość zostanie udzielonych w kryzysowym 2009r? Jak te liczby wyglądały w 2003
                                        i 2004r?
                                      • rumun_navigator Re: Kredyty a fundamenty 09.09.09, 16:23
                                        Gołym okiem jest też widoczna sprzeczność w Twoich poglądach. Z jednej strony
                                        przyznajesz, że to tanie kredyty wywindowały ceny. Zarazem jednak uważasz, że
                                        nie są one w stanie zahamować spadków. Możesz to wytłumaczyć?
                                        • Gość: jacek tanie kredyty wywyindowaly ceny nieruchomosci w US IP: 119.63.64.* 09.09.09, 16:54
                                          USA - wzrost oprocentowania spowodowal pekniecie banki

                                          po obnizeniu stop prawie do zera - nadal trwa spadek cen

                                          niskie stopy procentowe w Japonii - od prawie 10 lat - nie powoduja
                                          powrotu do poziomow cenowych z lat '80 - ani w nieruchomosciach ani
                                          na gieldzie

                                          to jak w pokerze - szalencza licytacja amatorow konczaca sie
                                          sprawdzeniem i przegrana moze sie zdarzyc raz - potem juz dlugo,
                                          dlugo nie odwaza sie na tego typu szalenstwo
                                          • Gość: jacek tanie kredyty i spadek cen gruntu w Tokyo - poz264 IP: 119.63.64.* 09.09.09, 17:05
                                            www.toukei.metro.tokyo.jp/ssihyou/ss-etosi.htm#1
                                            od 1994 do 2004 - spadek o 60 %

                                            • rumun_navigator Re: tanie kredyty i spadek cen gruntu w Tokyo - p 09.09.09, 17:10
                                              A w całej Japonii? Weź pod uwagę, że w Tokio wystąpiło swego rodzaju unikalne
                                              szaleństwo. :)
                                              • Gość: jacek unikalne szalenstwo panuje glownie w twoich IP: 115.67.110.* 10.09.09, 06:57
                                                postach - jak udawadniam ci kolejne klamstwo - ty zamiast przeprosic
                                                i spadac - znowu jakis bzdurny unik

                                          • rumun_navigator Re: tanie kredyty wywyindowaly ceny nieruchomosci 09.09.09, 17:09
                                            > po obnizeniu stop prawie do zera - nadal trwa spadek cen

                                            W USA mają "Fixed-Rate Mortgage" i sytuacja z tego powodu wygląda trochę
                                            inaczej:
                                            www.expertrealestatetalk.com/blog/2008/10/30/us-mortgage-rate-trends/"
                                            > to jak w pokerze - szalencza licytacja amatorow konczaca sie
                                            > sprawdzeniem i przegrana moze sie zdarzyc raz

                                            Kto u nas sprawdził? Ludzi masowo nie tracą mieszkań, karnie spłacają kredyty
                                            nawet dzieci franka z 2008r. Być może do czasu, ale myślę, że nawet w sytuacji
                                            wyższych stóp masowych przejęć u nas nie będzie.


                                        • poszi Re: Kredyty a fundamenty 09.09.09, 17:00
                                          > Gołym okiem jest też widoczna sprzeczność w Twoich poglądach. Z jednej strony
                                          > przyznajesz, że to tanie kredyty wywindowały ceny.

                                          Nie tyle tanie, co dawane niemal każdemu w dowolnej wysokości (oczywiście to
                                          duże uproszczenie). To wielkość, a nie koszt miał znaczenie.

                                          Nie wiem, jaki procent osób brał kredyty w maksymalnej wysokości zdolności
                                          kredytowej, ale na pewno spory brał na niemal 100% wartosci nieruchomości. Banki
                                          uruchomiły gwałtownie wielka pulę osób bez żadnych oszczędności.

                                          > Zarazem jednak uważasz, że
                                          > nie są one w stanie zahamować spadków. Możesz to wytłumaczyć?

                                          A przeczytajże jeszcze raz ten post mój wyżej. Zauważyłeś, że pisałem, że
                                          poluzowanie kredytowe może gwałtownie przesunąć popyt z przyszłości? Ale nie na
                                          trwale. W końcu wysokie ceny zabijają popyt. Osoby, które kupiłyby za kilka lat,
                                          kupiły wtedy. Wszyscy się rzucili do kupowania z wiadomym skutkiem. Do tego
                                          jeszcze mozliwość podsycała panika ("kto nie kupi mieszkania, przegra życie").
                                          Ale taka kumulacja wymaga nie tyle samych luźnych standardów, ale coraz
                                          luźniejszych, powiększania puli osób, które mogą kupić. Wystarczy przestać
                                          luzować warunki i proces się odwraca, bo pula się wyczerpuje z powodu wysokich
                                          cen. A jak się warunki kredytowe zacieśnia, to proces jest jeszcze
                                          gwałtowniejszy. Teraz bez wątpienia mamy do czynienia z zacieśnieniem w
                                          porównaniu ze szczytem bańki.
                                          • rumun_navigator Re: Kredyty a fundamenty 09.09.09, 17:22
                                            A przeczytajże jeszcze raz ten post mój wyżej. Zauważyłeś, że pisałem, że
                                            poluzowanie kredytowe może gwałtownie przesunąć popyt z przyszłości? Ale nie na
                                            trwale. W końcu wysokie ceny zabijają popyt. Osoby, które kupiłyby za kilka lat


                                            A w sumie to niby czemu nie na trwałe? Zawsze jest jakaś przyszłość i ludzie,
                                            którzy za parę lat kupiliby, ale kupują teraz. Ot, zmiana modelu.


                                            Wystarczy przestać luzować warunki
                                            A nie wystarczy jak pozostaną luźne lub w miarę luźne. Kredyty z ratą na
                                            poziomie połowy dochodu rodziny wciąż są osiągalne.

                                            Teraz bez wątpienia mamy do czynienia z zacieśnieniem w porównaniu ze
                                            szczytem bańki.

                                            Zgadzam się. Ale w porównaniu z polityką banków sprzed bańki wciąż jesteśmy w
                                            strefie tanich i dostępnych kredytów. Czy zgodzisz się z tym twierdzeniem?
                                            • rumun_navigator Re: Kredyty a fundamenty 09.09.09, 20:42
                                              Poza tym Twój model zakłada, że popyt zasadniczo jest niezmienny. Ot, co roku
                                              jest zapotrzebowanie na 10tys mieszkań w Warszawie. A co z tą większością
                                              wojewódzwtwa mazowieckiego, która tu nie mieszka, ale pracuje jak to pięknie
                                              wykazałeś bd_007? Czy oni naprawdę nie chcieliby się tu osiedlić?

                                              Ok. Załóżmy, że premier Pawlak postanawia uatrakcyjnić nieco program "Rodzina na
                                              Swoim" i oferuje kredyty o sztywnym oprocentowaniu(1%) na pierwsze mieszkanie
                                              każdego młodego małżeństwa. Popyt z przyszłości został już przyciągnięty,
                                              spekuła nie ma dostępu do tej opcji, więc według Twojej teorii ceny nie powinny
                                              się zmienić. Tak?
                                              • rumun_navigator Gdzie się podziałeś? 10.09.09, 15:20
                                                Rozmowa robiła się coraz ciekawsza.
                                                • Gość: jacek nikt nie chce gadac z deweloperskim naganiaczem IP: 119.63.64.* 10.09.09, 16:26
                                                  przepros i spadaj

                                                  zostales zlapany na klamstwach i manipulacji

                                                  szkoda czasu na prozne dyskusje z nieuczciwym naganiaczem
                                                  • Gość: rrrr Re: nikt nie chce gadac z deweloperskim naganiacz IP: 188.33.129.* 10.09.09, 16:55
                                                    dokladnie, niech przeprosi i spada
                                                • poszi Re: Gdzie się podziałeś? 10.09.09, 18:41
                                                  > Rozmowa robiła się coraz ciekawsza.

                                                  Już w zasadzie wszystko, co miałem powiedzieć, powiedziałem.

                                                  > Ok. Załóżmy, że premier Pawlak postanawia uatrakcyjnić nieco program "Rodzina n
                                                  > a
                                                  > Swoim" i oferuje kredyty o sztywnym oprocentowaniu(1%) na pierwsze mieszkanie
                                                  > każdego młodego małżeństwa. Popyt z przyszłości został już przyciągnięty,
                                                  > spekuła nie ma dostępu do tej opcji, więc według Twojej teorii ceny nie powinny
                                                  > się zmienić. Tak?

                                                  Po pierwsze to byłoby subsydium, bynajmniej nie rynkowa zmiana warunków
                                                  kredytowych. Tak podniecając się spadkami stóp procentowych w porównaniu z
                                                  latami dziewięćdziesiątymi, nie zauwazyłeś, że wtedy była wyższa inflacja i
                                                  stopy procentowe były wyższe nie bez powodu?
                                                  Kilkunastoprocentowe stopy brzmią strasznie, ale są mniej straszne, jak o
                                                  kilkanascie procent rocznie rosły płace.

                                                  Po drugie to byłaba zmiana warunków. Oczywiście, że wyzwoliłaby nowy popyt.
                                                  Jednak to by z czasem wpływało coraz mniej na ceny (ale każde subsydium ma
                                                  niezerowy wpływ).

                                                  Po trzecie, nie trzeba patrzeć na trwający eksperyment w kraju nad Wisłą.
                                                  Wyobraź sobie, że na Zachodzie też kredyt hipoteczny trafił do mas kilkanaście
                                                  lat po wojnie. Linkowałem powyżej, że w dłuższym terminie niemal wyłącznie ceny
                                                  determinowały realne dochody, a nie taniość i dostępność kredytów.
                                                  • rumun_navigator Re: Gdzie się podziałeś? 10.09.09, 20:57
                                                    Oczywiście, że wyzwoliłaby nowy popyt.

                                                    A skąd tym razem by "przepłynął"? Przypominam, że dopłatami byłyby objęte tylko
                                                    te osoby, które i tak by kupiły. Nic się nie zmienia, tylko kredyt jest tańszy.
                                                    Co w tej sytuacji dzieje się z cenami?
                                          • rumun_navigator Re: Kredyty a fundamenty 09.09.09, 17:28
                                            > To wielkość, a nie koszt miał znaczenie
                                            A koszt nie wpływał na wielkość kredytu, który brał Pan "stać mnie płacić 1500
                                            raty?" Czy ta rata nie wpływała z kolei na zdolność? To są naczynia połączone i
                                            nie wiem czemu rozpatrujemy te kwestie osobno. No chyba, że z powodów
                                            ideologicznych. Zdolność spadła, raty nie...

                                          • Gość: jacek rumun_n. - to deweloperski trol - nie ma sensu IP: 115.67.94.* 10.09.09, 08:47
                                            sie z tym trolem spierac - kiedy wykazesz mu, ze klamie jak pies
                                            (vide PZP dla Wilanowa, czy Tokyo) - bedzie ci wpieral, ze sie nie
                                            znasz, bo napisales, ze psy sa lepsze od kotow - a to nieprawda

                                            i tak w kolko

                                            chory facet

                                  • Gość: czesiu Re: Zadanie domowe IP: 217.98.20.* 09.09.09, 11:11
                                    > No i mamy typowy przykład ignorancji
                                    Tak z Twojej strony.
                                    Akurat na początku 2003roku brałem kredyt i pamiętam jakie były warunki, były podobne do tych teraz.
                                    Zasadnicza różnica była w liczeniu zdolności kredytowej.
                                    W tym należy głównie upatrywać takich wzrostu cen.
                                    Oprócz łatwo dostepnych pożyczek (jak to mówiono liberalnie liczonej zdolności kredytowej) potrzeba było jeszcze czegoś -
                                    smasowanej, medialnej nagonki na kupowanie mieszkań.
                                    Tą akcję rozpoczęto w 2004, po wejściu do unii, bardzo dobry moment zresztą z głową wybrano.
                                    • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 09.09.09, 11:26
                                      > Akurat na początku 2003roku
                                      No to brałeś jeden z pierwszych tanich kredytów. Rok później te kredyty
                                      nakręciły popyt i mieliśmy wzrosty. Niemniej rok wcześniej już tak różowo nie
                                      było. Ty dziwnym trafem wziąłeś kredyt w najbardziej opłacalnym momencie i
                                      sugerujesz tym samym, że "przed bańką", czyli i w 2001 i 2002r kredyty w sumie
                                      były takie same. I Ty trzy posty temu zarzucałeś mi manipulację?

                                      Ten wykres sporo wyjaśnia
                                      stooq.pl/q/?s=wrpln3m
                                      Przed 2003 tanie kredyty NIE ISTNIAŁY. Po ich wejściu ceny nie skoczyły od razu
                                      zapewne przez bezwładność rynku. Za to w 2004r mieliśmy już znaczące wzrosty i
                                      jazdę bez trzymanki latach 2005/2006.
                                      • Gość: czesiu Re: Zadanie domowe IP: 217.98.20.* 11.09.09, 07:59
                                        Rok późneij kredyty były już tańsze a zdolność kredytowa sporo wyższa.
                                        Rumunie sam piszesz, że ceny zależą od kredytów, kredyty zależą od zarobków. Był okres, w którym znacznei zmieniono zależność kredyt dochód na korzyść jego wysokość. To razem z przygotowaną nagonką spowodowało szaleńczy wzrost cen mieszkań. Nie był on spowodowany wzrostem zamożności.
                                        Od roku trwa zacieśnianie kredytowania, będzie ono postępować dalej. Zdolność kredytowa spada, dostępnośc kredytów spada.
                                        Ceny również, bardzo niechętnie spadną do poziomu 0,7-1,0 pensji za m2 w Wawie.
                                        Ty naganiaj dalej, wszak z tego żyjesz a że jest to zwykła prostytucja, widać na Tobie nie robi wrażenia.
                                        • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 11.09.09, 09:06
                                          Zdolność kredytowa spada, dostępnośc kredytów spada[...]Od roku trwa
                                          zacieśnianie kredytowania, będzie ono postępować dalej

                                          A nie spadła tylko raz jakiś rok temu? Jakoś nie widzę żeby ten proces
                                          postępował. Acha! Wbrew temu co niektórzy piszą kryteriom nadal daleko jest do
                                          tych przedbańkowych. W odniesieniu do nich kredyty nadal są stosunkowo łatwo
                                          dostępne. I tanie niemal tak jak w najlepszym okresie. Co oczywiście ma swój
                                          wpływ ceny. Poszi właśnie próbował wypromować tezę, że ceny nie mogą zależeć od
                                          kredytów, ale chyba już wie, że porwał sie z motyką na słońce i... milczy

                                          > Ty naganiaj dalej, wszak z tego żyjesz
                                          Jeśli bym miał naganiać to robiłbym to inaczej i nie tutaj. Te wątki wcale nie
                                          mają tak dużej oglądalności jak się wszystkim wydaje. IMO na tym rynku nie ma w
                                          zasadzie profesjonalnych funsetterów.
                                          • Gość: Drapie się Rumuńskie dziwki są chore IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.09, 09:19
                                          • Gość: czesiu Re: Zadanie domowe IP: 217.98.20.* 11.09.09, 09:59
                                            > postępował. Acha! Wbrew temu co niektórzy piszą kryteriom nadal daleko jest do
                                            > tych przedbańkowych.
                                            Zgadza się. Dostępność kredytów, zdolność kredytowa jeszcze się pogorszą.
                                            Ceny nie pozostaną obojetne
                                            • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 11.09.09, 10:02
                                              > Zgadza się. Dostępność kredytów, zdolność kredytowa jeszcze się pogorszą.

                                              Bo Ty tak chcesz?
                                              • Gość: jacek nie - bo ty tak nie chcesz - a twoja wiarygodnosc IP: 119.63.64.* 11.09.09, 16:35
                                                jest ujemna

                                                facet, ktory nawet nie potrafi przeczytac PZP, nie potrafi zrozumiec
                                                danych - ktore sam linkuje - jako analityk jest bardzo malo
                                                wiarygodny

                                                jednym slowem kazda teza zbudowana na zaprzeczeniu twojej jest
                                                bardziej wiarygodna od twojej

                                                • rumun_navigator Re: nie - bo ty tak nie chcesz - a twoja wiarygod 11.09.09, 16:56
                                                  Myślisz, że dlatego poszi spasował w ostatniej dyskusji? Ja myślę jednak, że
                                                  jako najmędrszy w KZS wiedział po prostu pętla się zaciska i za dwa, trzy posty
                                                  nie będzie w stanie bronić dłużej niedorzecznej tezy głoszącej jakoby
                                                  oprocentowanie kredytów nie miało dużego wpływu na zdolność kredytową i ceny
                                                  mieszkań. Więc udał zmęczenie swe tematem(i mną) i się zmył. Nie da się zwalczyć
                                                  argumentów, więc zwalczajmy adwersarza. Żałosne.
                                                  • Gość: jacek nie - bo ty tak nie chcesz - a twoja wiarygod IP: 119.63.64.* 14.09.09, 16:28
                                                    kredyt dla wszystkich - juz to bylo i skonczylo sie wielkim bum i
                                                    glosnym placzem
                                          • poszi Nowa era 11.09.09, 18:35
                                            > wpływ ceny. Poszi właśnie próbował wypromować tezę, że ceny nie mogą zależeć od
                                            > kredytów, ale chyba już wie, że porwał sie z motyką na słońce i... milczy

                                            Rumunie_navigatorze,

                                            Wybacz, ale mam ciekawsze rzeczy niż pisać w koło macieju o tym samym. Teraz
                                            wychodzisz z wciskaniem mi w usta czegoś, czego nie napisałem [co nota bene
                                            satorianusowi się parę razy też zdarzyło], że ceny nie mogą zależeć od kredytów.
                                            Wróć się parę postów wyżej i przeczytaj, że napisałem:
                                            "A teraz jeśli chodzi o meritum. Twierdzę, że kredyty nie zmieniają w poważnym
                                            stopniu fundamentów."

                                            Ani to nie jest sformułowanie, że nie zmieniają wcale (napisałem uzasadnienie
                                            dlaczego mogą wpływać i jaki to mogło mieć wpływ i dlaczego nie decydujący), ani
                                            to nie jest zdanie o chwilowych cenach. Fundamenty=długookresowa relacja cen do
                                            zarobków. Twoja niczym nie uzasadniona teza jest taka, że mamy teraz "nową erę"
                                            i to zmieniło wartość fundamentalną i stosunek cen do zarobków już nigdy nie
                                            wróci do sytuacji sprzed bańki (chyba że kredyty znikną lub staną sie tak
                                            dostepne jak w latach dziewięćdziesiątych). Ta teza nie ma żadnego uzasadnienia
                                            empirycznego i brzmi jak każda kolejna "nowa ekonomia", która miała uzasadniać
                                            kolejną dmuchaną bańkę. Przeczytaj sobie artykuł, który zlinkowałem o brytyjskim
                                            rynku (jak nie masz dostepu, to Ci go zamailuje). Wewnątrz możesz zobaczyć, że
                                            jest niewielki wpływ od "realnych stóp procentowych", ale ceny w długim okresie
                                            niemal wyłącznie zależą od realnych dochodów. Jest wiele innych takich
                                            przykładów. Polska to nie jedyny kraj, w którym rozwinęły się kredyty
                                            hipoteczne. Zachód też takie coś przechodził. Nie mamy żadnej "nowej ery".

                                            Nie mam w tej chwili nic do dodania w tym temacie. Jak będziesz miał coś nowego
                                            ciekawego, to mogę skomentować, ale nie jestem na każde Twoje zawołanie.
                                            • steady_at_najx Re: Nowa era 11.09.09, 21:35
                                              > Wybacz, ale mam ciekawsze rzeczy niż pisać w koło macieju o tym samym. Teraz
                                              > wychodzisz z wciskaniem mi w usta czegoś, czego nie napisałem [co nota bene
                                              > satorianusowi się parę razy też zdarzyło], że ceny nie mogą zależeć od kredytów


                                              poszi - chyba nie powiesz ze pod nowym nickiem nie widzisz starego acz wciaz niezbyt madrego satorianusa ?

                                              Skafanderek mozna zmienic ale stylu, braku zrozumienia tresci i wysnuwania cwierc-wnioskow z opacznie zrozumianej tresci juz nie
                                            • Gość: rumun_navigator Re: Nowa era IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.09, 13:21
                                              Piszę z nie swojego kompa, więc póki co tylko jedna refleksja dotycząca
                                              "fundamentów". Mój kolega w 2001r. rozważał kupno 6tys metrów ziemi na Włochach.
                                              Okolice inwestycji SUPO na Chrościckiego. W sumie to nawet nie wiem czy nie jest
                                              to dokładnie ta sama działka na której buduje SUPO... Cena wówczas wynosiła
                                              90tys złotych. Sprzedający nie chciał zejść na 80tys, więc do transakcji nie
                                              doszło. Czy możesz mi powiedzieć kiedy i czy w ogóle ceny gruntu w tych
                                              okolicach wrócą do "fundamentalnych" poziomów o których piszesz? A może jednak
                                              nie wrócą? Może jednak mamy jakąś nową erę? Co Ty na to?
                                            • Gość: rumun_navigator Re: Nowa era IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.09, 14:33
                                              Twoja niczym nie uzasadniona teza jest taka, że mamy teraz "nową erę"
                                              Oczywiście wiem, że chodzi o historię baniek wszelakich. Zwróć jednak uwagę na
                                              to, że zapewne podobnie wypowiadali się dorożkarze o pierwszych seryjnie
                                              produkowanych samochodach. Czasami również fundamenty się zmieniają.
                                              Nieodwołalnie w krótkim, średnim i dłuższym terminie. A zmieniają się bardzo
                                              łatwo na dziewiczych rynkach. Takich jak polski rynek kredytów hipotecznych
                                              właśnie. Powrotu do kupowania mieszkań za żywą gotówkę raczej bez raptownego
                                              wzrostu inflacji/stóp nie uświadczymy. Oczywiście być może w przyszłości kiedyś
                                              taki scenariusz się wydarzy i rzeczywiście "długoterminowo" wrócimy do wartości
                                              pensja=metr. Ale ta "długoterminowość" może równie dobrze oznaczać 20-30lat
                                              czekania. Co z kolei musi mieć wpływ na indywidualne decyzje.

                                              Trochę nie zrozumiałeś chyba o co chodziło mi w przykładzie z dopłatami, wiec
                                              zapytam ponownie: Czy Twoim zdaniem w w sytuacji w której mamy zagwarantowaną
                                              stałą liczbę osób
                                              chętnych na zakup mieszkania ceny mogą rosnąć jedynie z
                                              powodu obniżania oprocentowania kredytu? Dostępne odpowiedzi:

                                              a) Tak, krótkoterminowo
                                              b) Tak, długoterminowo(na stałe)
                                              c) Nie

                                              Odpowiedź można uzasadnić :) Po odpowiedziach przejdziemy do omawianie modelu
                                              (nie)równowagi na rynku i dopiero będzie ciekawie :) Na razie chciałbym po
                                              prostu pozbierać parę rzeczy do kupy. A artykułu tak czy owak jestem ciekaw.
                                              Wyślesz na maila gazetowego?
                                              • Gość: jarek Re: Nowa era IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.09.09, 18:34
                                                Czasami również fundamenty się zmieniają.
                                                > Nieodwołalnie w krótkim, średnim i dłuższym terminie. A zmieniają
                                                się bardzo
                                                > łatwo na dziewiczych rynkach. Takich jak polski rynek kredytów
                                                hipotecznych
                                                > właśnie.

                                                chyba do Ciebie niedociera ? nieważne że popyt sie być może trwale
                                                zwiekszył i już np nie 100tys a 130tys osób bedzie co roku odbierać
                                                swoje mieszkanka.
                                                istotne jest to że podaż sie już do tego dostosowała i jest w
                                                stanie łatwo sprostać nowemu popytowi tylko te ceny do których sie
                                                wszyscy częściowo już przyzwyczaili niespadną z dnia na dzień bo
                                                przeszkadza w tym psychologia rynku i to że devloperom (puki mają
                                                jeszcze kase) bardziej opłaca sie sprzedać 1 mieszkanie i zarobić na
                                                nim 100tys niż sprzedać 5 z zarobkiem 10tys. wkońcu jednak gdy
                                                pojawi sie na rynku nawis niesprzedanych mieszkań zacznie sie zjazd .
                                                ale fakt -może to potrfać . niema jednak możliwości by jedna branża
                                                był znacznie bardziej dochodowa niż inne w dłuższej peryspektywie bo
                                                dokona sie transfer kasy itd.
                                                • Gość: jarek Re: Nowa era IP: *.wroclaw.vectranet.pl 12.09.09, 18:38
                                                  dla twojego modelu musiał by istnieć stały wzrost popytu .
                                                  a tu mamy raczej do czynienia z jego skokowym wzrostem ok 3-4 lat
                                                  temu ,aktualnym powrotem do stanu bardziej zbliżonego do wyjściowego
                                                  i jeśli twoje prognozy sie sprawdzą na ustabilizowaniu go na
                                                  poziomie powyżej wartosci początkowej ale stałym.
                                                  • Gość: jarek Re: Nowa era IP: *.wroclaw.vectranet.pl 14.09.09, 17:55
                                                    widze rumun/sator że jak dostajesz po dupie to poprostu zamykasz
                                                    jape i słusznie :) buhehehhe
                                                  • Gość: Obronca Rumuna Re: Nowa era IP: 195.205.192.* 15.09.09, 09:01
                                                    Rumun nie robi niczego zdrożnego.
                                                    Pokazuje lemingom gdzie jest najbliższy klif, czym nieco
                                                    przyspiesza proces doboru naturalnego.
                                                  • rumun_navigator Re: Nowa era 15.09.09, 09:10
                                                    Po prostu głupstwa piszesz. Popytu nie wyznacza sama liczba osób chcących kupić
                                                    mieszkanie. Może dochodzić do sytuacji w której grupa kupujących jest ściśle
                                                    określona i niezmienna, ale ceny i tak rosną. Tak zapewne byłoby w modelu, który
                                                    przedstawiłem posziemu.
                                                  • Gość: Zenek Re: Nowa era IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 09:19
                                                    rumun_navigator napisał:
                                                    Może dochodzić do sytuacji w której grupa kupujących jest ściśle
                                                    określona i niezmienna, ale ceny i tak rosną.


                                                    Czyli jak ktoś z tej grupy kupił mieszkanie , to nadal w grupie potencjalnych kupców pozostaje bo przecież grupa kupujących jest niezmienna.
                                                    Zabawny jesteś. Mam wrażenie że wymyśliłeś model deweloperskiego perpetum-mobile.
                                                  • rumun_navigator Re: Nowa era 15.09.09, 09:27
                                                    No tak. Bo przecież ludzie się kończą.
                                                  • steady_at_najx Re: Nowa era 15.09.09, 09:28
                                                    A jak myslalem ze grupa kupujacych jest scisle zwiazana z demografia
                                                    i to demografia mlodych.

                                                    Jesli mlodych coraz mniej a starcow coraz wiecej to przy mniej
                                                    wiecej stalej ilosci towaru na rynku (powiedzmy w przedziale 20-30
                                                    lat) i doplywu towaru spowodowanego podaza co bedzie sie na tym
                                                    rynku dzialo ?

                                                    "ceny i tak beda rosly" ?


                                                    PS : nie pisz prosze o potrzebie wyburzania bo tym argumentem sie
                                                    deczko osmieszysz.
                                                  • Gość: jarek Re: Nowa era IP: *.wroclaw.vectranet.pl 15.09.09, 20:50
                                                    > Po prostu głupstwa piszesz. Popytu nie wyznacza sama liczba osób
                                                    chcących kupić
                                                    > mieszkanie. Może dochodzić do sytuacji w której grupa kupujących
                                                    jest ściśle
                                                    > określona i niezmienna, ale ceny i tak rosną. Tak zapewne byłoby w
                                                    modelu, któr
                                                    > y
                                                    > przedstawiłem posziemu.

                                                    a konkurencja i inne branże sobie patrzą jak dany segment zaczyna
                                                    odznaczać sie ponadprzecietną rentownością ?to mogłoby mieć miejsce
                                                    w wysokiej technologi chronionej patentami itd ale nie w devloperce .
                                                    sator -litości ;)
                    • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 08.09.09, 08:59
                      Nie zdziwię się To, że rozkład zarobków jest z samej swojej natury daleki od
                      postaci normalnej i że miary centralne się rozjadą to oczywiste. Ale nie chodzi
                      o generalia, tylko o zarobki w ściśle określonych segmentach. BAEL ma dość dużą
                      próbę i tylko dzięki temu takie porównania są możliwe. W "Wynagrodzeniach wg.
                      zawodów" i kilku innych opracowaniach są takie analizy, ale niestety nie można
                      brać ich do końca na serio
                      • terion Re: Zadanie domowe 08.09.09, 09:08
                        > Ale nie chodzi o generalia, tylko o zarobki w ściśle określonych
                        segmentach.

                        Jakich to segmentach? Znowu zaczniemy liczyć dostępność mieszkań
                        dla "kierowników i specjalistów"? To ciekawy współczynnik, ale co z
                        niego chcesz wyciągnąć, że dostępnośc mieszkań dla zarobków powyżej
                        średniej, jest ... powyżej średniej? Jakoś dla całego świata liczy
                        się mediane dla całej populacji, a u nas będziemy udowadniać, że
                        liczą się tylko kierownicy?
                        • rumun_navigator Re: Zadanie domowe 08.09.09, 10:10
                          To zależy w dużej mierze od rozmiarów rynku. Może nasz jest na tyle maciupki i
                          wcale nie trzeba pospolitego ruszenia, żeby interes się kręcił? :) Może
                          wystarczy jak kupować będzie górne 200, 300 lub 400tys zatrudnionych? Ciekawa
                          teza(bo moja :)).
              • Gość: czesiu Re: Nazwa skal IP: 217.98.20.* 08.09.09, 08:11
                > średniozarabiających warszawiaków: 400/12/9 = 3,7.
                9tys netto/mies. ma wg Ciebie średnio zarabiająca para a wawie ??
                no bardzo ciekawe
                bo z danych GUS wynika, że może to być średni co najwyżej 6tys i mamy już wskaźnik 5,5

                Manipulujesz rumunie ciągle
                ile Ci płacą za takie ku... naganiactwo ?
          • rumun_navigator Re: Dostępność mieszkań na świecie 08.09.09, 00:23
            Nie mieszajmy systemów. Nie bądźmy Peweksami. Oczywiste, że w różnych krajach
            wielkości domów się różnią. Ba! Definicje domów się różnią. Ale jeśli porównywać
            dom w dom to myślę, że średni metraż domu w Polsce jest jednak wyższy od tego w
            UK, czy Irlandii. Ale to nieważne.

            Ważne jest, czy "średniak" może sobie pozwolić na średni dom/mieszkanie. W myśl
            obowiązującej w KZS teorii dziejów tylko biedni Polacy są pod tym względem pod
            kreską. I ten raport dewastuje tę tezę.

            • Gość: oleg zaczynam urlop :) HAHA! :) IP: *.spray.net.pl 08.09.09, 00:30
              >W myśl obowiązującej w KZS teorii dziejów tylko biedni Polacy są pod >tym
              względem pod
              > kreską. I ten raport dewastuje tę tezę.

              Zatem jako beton (sam wiesz, ze tak mnie sklasyfikowales) dementuje Twoja
              (niczym nie uprawniona teze - chyba, ze podasz link do wypowiedzi betonu, oraz
              zdefiniujesz okreslenie "biedni polacy") teze, iz KZS twierdzi, ze tylko biedni
              polacy sa "pod tym wzgledem" - prosze o definicje dla scislosci) po kreska.

              dziekuje i pozdrawiam,
              beton ;)
              • rumun_navigator Re: zaczynam urlop :) HAHA! :) 08.09.09, 00:39
                Oj, weż sobie choćby bzdury wklejane cyklicznie przez speca. Tyle, że on jeszcze
                przyrównuje Warszawę do "Greater London". Co już w ogóle jest snem na jawie. A
                westchnienia do cen "takich jak w normalnych krajach" pojawiają się w co drugim
                wątku.

                "Biedni Polacy". Niech będzie "Biedni gołodupcy". Pasuje?
                • Gość: oleg Re: zaczynam urlop :) HAHA! :) IP: *.spray.net.pl 08.09.09, 00:45

                  > Oj, weż sobie choćby bzdury wklejane cyklicznie przez speca.

                  nigdy nie odnosilem sie do jego postow, wiec sobie nie wezme.

                  > "Biedni Polacy". Niech będzie "Biedni gołodupcy". Pasuje?

                  byc moze, jesli podasz definicje "biednych golodupcow", a tak serio
                  to mozesz sie prosze odniesc do clue cytowanego raportu vs teza, ze beda spadki ?
                  • rumun_navigator Re: zaczynam urlop :) HAHA! :) 08.09.09, 01:08
                    > byc moze, jesli podasz definicje "biednych golodupcow"

                    Eeee tak. Najpierw musielibyśmy zdefiniować biedę i biednych, potem wzielibyśmy
                    wyrazy z definicji i znowu je definiowali. Cholera, to jeden z bardziej
                    popularnych chwytów retorycznych, ale nijak nie mogę przypomnieć sobie jego
                    nazwy. W każdym razie mądrość ludowa zwie go "rozbijaniem g$#na na pianę". Nie
                    bawmy się w tak brzydki sposób. Przecież ja wiem i Ty wiesz o co chodzi.
                    Przewrotnie dodam, że byle głupi by wiedział :)

                    > to mozesz sie prosze odniesc do clue cytowanego raportu vs teza, ze beda spadki

                    Spadki? Pewnie będą. Ale nie dlatego, że mieszkania stały się "niedostępne" w
                    tradycyjnym rozumieniu tego słowa (wyznacznik zarobki/cena). Jak to już kiedyś
                    pisał satorianus :); gdyby nagle z jakiś dziwnych powodów banki zaczęły dawać
                    100letnie kredyty w CHF z marżą 0,7% to okazało by się, że ceny mogą wzrosnąć
                    jeszcze spokojnie drugie tyle. I zmniejszająca się "dostępność" za cholerę by im
                    w tym nie przeszkodziła. Zgoda?

                    dopóki w grze jest pieniądz wirtualny

                    • Gość: jacek dyskusja z krolem skrzyzowania to ubaw po pachy IP: 115.67.64.* 08.09.09, 04:09
                      biedni Polacy nie maja kasy na mieszkania, ktore musza byc male -
                      bowiem mieszkania musza byc drogie, bo tak jest na calym swiecie

                      z drugiej strony - ogromne marze deweloperow - udokumentowane w
                      raportach, miliardy wyciagniete z rynku w emisjach akcji
                      deweloperow, wielkie wzrosty na gieldzie, wielkie zainteresowanie
                      inwestorow zagranicznych - z tego biednego rynku, dla biednych
                      Polaczkow

                      to jak to jest ?

                      dobra odpowiedzia jest aktywnosc naganiaczy na forum - walcza oni o
                      wielka kase dla deweloperow i inwestorow - trzeba wmowic biednym
                      Polaczkom, ze warto cale zycie zasuwac na 30 metrowa kawalerke - bo
                      inaczej przegrasz zycie

                      rumun_developer - ty juz swoje zycie przegrales - spadaj stad i nie
                      oszukuj juz nikogo wiecej

            • terion Re: Dostępność mieszkań na świecie 08.09.09, 08:45
              > Ważne jest, czy "średniak" może sobie pozwolić na średni
              dom/mieszkanie.

              Biorąc pod uwagę, że wraz ze wzrostem cen, maleje zdolnośc do zakupu
              większych mieszkań, to zawsze możesz nagiąć, że w naszych
              warunkach "średni dom" ma 25m i udowodnić że miałeś rację.
    • kociogon Przecież to raport oszołomów z KZS!!! 08.09.09, 10:04

      "Indeed, this historical relationship should have provided a warning to the
      economics and policy
      community, much of which seems to have assumed prices would continue to escalate
      to previously
      unknown heights. The severe price declines that have occurred in some markets
      over the last year
      strongly attest to the significance of the historic Median Multiple norm
      ."

      Niewiara w gigantyczne wzrosty oderwane od danych historycznych? No nieee, nie
      wiem jak można zamieszczać taką propagandę gołodupców i frustratów. Fuj!
      • maxgazeta.pl Re: Przecież to raport oszołomów z KZS!!! 08.09.09, 13:13
        Panowie nie od dzis wiadomo,ze dyskusja z satorianusem vel rumunem
        jest bezcelowa.Dzieje sie tak z powodu jego brakow
        intelektualnych,ktore to objawiaja sie problemami z czytaniem ze
        zrozumieniem.Nie jest w stanie zrozumiec co czyta w naszym ojczystym
        jezyku a wy mu dajecie dlugi skomplikowany raport napisany w jezyku
        language;)Kaman,dajcie czlowiekowi zyc bo jak sie najmowal u deva to
        nie bylo wymogu znajomosci jezykow obcych.Prawdopodobnie polskiego
        tez nie...
        • Gość: k i znowu biedaka osmieszyli:-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.09, 13:35
          • rumun_navigator Re: i znowu biedaka osmieszyli:-) 08.09.09, 13:43
            To, że nie odpowiadam nie znaczy, że czuję się ośmieszony. Jak dotąd nikt tutaj
            nie dowiódł, że Warszawa jest pod względem dostępności mieszkań jakimś
            szczególnym miejscem. I to rzeczywiście ośmiesza wszelkie porównania z innymi
            centrami gospodarczymi. W sumie do nieustająco interesuje mnie jak wygląda
            dostępność w królestwie spadków - Tokio. Tam to już pewnie po 20-letnich
            zjazdach jest za półdarmo...
            • Gość: czesiu Re: i znowu biedaka osmieszyli:-) IP: *.tpnet.pl 08.09.09, 14:23
              Ależ wykazali Ci, że mocno naginasz do swoich potrzeb.
              Gdybym ja tak naciągał rzeczywistość w swojej pracy dawno bym z prokuratorem miał rzecz
              • rumun_navigator Re: i znowu biedaka osmieszyli:-) 08.09.09, 14:40
                Oj, czesiu... Żebym Ci lub Wam naciągactwa palcem nie pokazał...
                • Gość: maleo Chłopaki macie teorię, ale podajcie czas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.09, 00:23
                  Bardzo przekonywująco brzmi teoria o medianie, średniej za metr itp, ale w tych
                  wszystkich rozważaniach nie ma żadnej osi czasowej.

                  Prognozować spadek w nieskończoność może każdy i w końcu on się pewnie zdarzy -
                  będzie jakaś 3 wojna światowy, czy coś innego.

                  Ja się was pytam natomiast kiedy Warszawa osiągnie cenę za m2 jaką prognozujecie
                  naukowo i statystycznie ?
                  Kiedy ?

                  Podajcie czy to ten rok, następny, za dwa, czy za 10 ?
                  • Gość: jacek cene 4 k za em kwa mozesz osiagnac juz dzis IP: 115.67.214.* 09.09.09, 03:34
                    zamiast tuczyc deweloperow - ktorzy za twoja kase kupia kolejne
                    dzialki do banku ziemi, splaca zobowiazania gwarancyjne za fuszerki,
                    rachunki za przegrane procesy z "inwestorami" wkurzonymi na zla
                    jakosc wyrobow mieszkaniopodobnych - znajdz grupe mlodych ludzi,
                    zalozcie spoldzielnie i zbudujcie sobie wlasne mieszkania

                    nie ma co czekac na spadki - zalatw sobie niska cene dzisiaj
                    • Gość: maleo Re: cene 4 k za em kwa mozesz osiagnac juz dzis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.09, 23:32
                      gdzie w Warszawie mogę kupić mieszkanie za 4 kawałki ?

                      Nie interesują mnie spoldzielnie albo jakieś kołchozy gdzie trzeba dymać po
                      godzinach (tzw system gospodarczy). Chcę wejść położyć kasę, kupić i się wprowadzić.

                      Kiedy po tyle będą mieszkania w Warszawie ? Kiedy ceny spadną ? Bez daty można
                      dużo gadać ale nic z tego nie wynika
                      • Gość: jacek cene 4 k za em kwa mozesz osiagnac juz dzis IP: 115.67.158.* 10.09.09, 08:16
                        to poloz kase - daj zarobic deweloperom - pouzeraj sie przy odbiorze
                        i wykryciu kolejnych usterek - wprowadz sie i zamieszkaj na placu
                        budowy, placac zawyzone rachunki za administracje w wykonaniu firmy
                        wskazanej przez dewelopera, placac za remonty w kolejnych ratach -
                        urwany balkon (byl za darmo w promocji), zalewany garaz, znoszac
                        cienkie sciany przez, ktore slychac kazde kichniecie sasiada, nowy
                        blok, ktory wyrosl 4 metry od twojego okna zaslaniajac widok na park
                        reklamowany przez dewelopera itp itd

                        jednym slowem poloz kase - tylko potem nie marudz jak setki nabitych
                        w butelke nieszczesnych nabywcow wyrobow mieszkaniopodobnych w
                        tysiacach postow na tym forum (Wloscianska, Ventana, Supo)
                      • Gość: czesiu Re: cene 4 k za em kwa mozesz osiagnac juz dzis IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.09.09, 20:29
                        Możesz, możesz maleo ale Ty i tak nie chcesz, ty chcesz sprzedać swoje inwestycje.
                        Są na Wawrze oferty szergowców za 3700zł/m3.
                        Nie wierzysz, poszukaj uważnie, znajdziesz.
                        Za 6tys/m2 na rynku wtórnym po lewej stronie Wawy (Bemowo, Bielany dalej od
                        metra) kupisz stan developerski albo wykończone 10 letnie (z tym że raczej do
                        remontu, co zależy od tego czy ktoś żyje dla mieszkania czy mieszkanie służy mu
                        do zycia), mieszkanie powyżej 60m2.
                        Jednak aby o tym wiedzieć i pisać trzeba być zainteresowanym kupnem nie
                        sprzedaża drogi maleo.
                        Pozdrawiam i życzę więcej spokoju, refleksji i pogodzenia z zaistniałymi
                        trudnościami
                        • Gość: rumun_navigator Nie manipuluj czesiu. IP: *.adsl.inetia.pl 12.09.09, 17:25
                          Tyle że te 3700/metr paczkowane jest po 200 metrów, a za 6k tys na Bemowie to
                          masz co najwyżej wielką płytę do remontu. I to nie powyżej 60, a 75m. Co
                          przekreśla szanse na tani kredyt. Kupa niedopowiedzeń w każdym Twoim poście
                          • Gość: rumun_navigator Re: Nie manipuluj czesiu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.09, 18:32
                            Będzie tylko rosnąć, bo inaczej być nie może.
                            Tak mówią fachowcy na szkoleniach u mnie w Expanderze
                          • izzunia Re: Nie manipuluj czesiu. 12.09.09, 19:12
                            podaj lokalizacje gdzie daja 200m2 po 3700...
                          • Gość: czesiu Re: Nie manipuluj czesiu. IP: *.uni.lodz.pl 16.09.09, 07:23
                            Rumunie i to o parodio Ty zarzucasz manipulację ?
    • Gość: navy_blue Re: Dostępność mieszkań na świecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.09, 10:09
      rumun_navigator napisał:

      > Znalazłem ciekawy raport, który dosłownie zmiata z powierzchni ziemi tezę KZS
      > głoszącą jakoby na tzw. dojrzałych rynkach mieszkania były bardziej dostępne.
      > Miłej lektury.

      Dzieki za raport - bardzo interesujacy, niezwykle ciekawa analiza.

      Ale, ale. Czy Ty go przeczytales?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka