peelk
10.12.03, 00:14
Panie doktorze, mój problem jest poniekąd rozwinięciem problemu z erekcją
poruszonego przez autora "SOODA", na ktory Pan odpowiedział. W skrócie
podłoże nerwicowe może "rozłożyć" gotowość do współżycia, a co gorsza łatwo
wpaść w spiralę zahamowań. Jestem na dobrej drodze do właśnie
takiego "niesterowanego korkociągu". Po 15 latach współźycia z jedną (w tym
czasie tylko z nią) kobietą podjąłem kontakty intymne, z nową partnerką.
Niestety w kluczowym momencie ED. Gąszcz myśli w głowie, kompletny brak
możliwości podjęcia współżycia. Postarałem się skompensować jej własną
niemoc, ale obojgu nam nie o to chodzi. Partnerka zachowała się już kilka
razy bez zarzutu. Jest czuła wyrozumiała - po prostu super. Ale ile można
zawodzić. Jesteśmy dla siebie atrakcyjni - przypadek dużej wzajemnej
atrakcyjności seksualnej etc. Dla mnie - po latach - partnerka jak z marzeń,
lubiąca się kochać, pieścić, aktywna, otwarta na moje oddczucia. Jakkolwiek
Pański argument o konieczności wizyty u seksuologa przemawia do mnie, to
jednak chciałbym zapytać, czy rolę katalizatora może spełnić któryś ze
specyfików typu Viagra, czy Cialis. Nigdy nie miałem problemów z erekcją!!!
Jest mi wobec niej wstyd. To trwa mniej więcej od miesiąca. Doprowadziło do
stanu, w którym bodźcce zwykle wywołujące u mnie całkowicie spontaniczne
erekcje w ogóle nie działają. Zaniepokoiłem się.
Bardzo proszę o radę.