niewazne_92
10.01.25, 10:38
Ja mam kontakt od roku z Egipcjaninem po wyjeździe do kurortu turystycznego w Hurghadzie. Na początku wydawał się na prawdę w porządku… Ale oczywiście ja wrażliwa, czuła, współczująca…. Naiwna zaczęłam zauważać. Że chyba jednak w tej relacji chodzi o pieniądze. Na początku były to tylko rozmowy na messengerze na wideo, później w tych rozmowach kontakt pokazania czegoś, żeby mógł się pobawić swoim no wiecie czym. Odwiedziłam dwa razy Egipt, dwa razy wszystko ja opłaciłam. On znalazł apartament i odbierał i odwoził mnie na lotnisko. Dzień w dzień palił haszysz. Troche mi się to nie spodobało. Lubił rzeczy haram-niedozwolone. Sam nie praktykował modlitw i chodzenia do meczetu.. Za pierwszy razem, nie robiliśmy nic, za drugim wzięliśmy orfi. No i się wydarzyło. Ogólnie chciał, żebym zmieniła wiarę, po jakimś czasie od czytania Koranu, zmieniłam. Ale teraz sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam, czy to jest moje czy jednak dla niego zmieniłam. Chcę żebyśmy mieszkali w jego mieście w Egipcie. I chce abym wzięła pożyczkę na ziemię pod uprawę, dla naszej przyszłości. Można dużo zarabiać miesięcznie na tych uprawach. A przy okazji jeszcze mieszkanie kupić. Z każdego wyjazdu zostawiłam mu wszystkie oszczędności jakie zostały. Z pierwszego wyjazdu sporo zostało, z drugiego miał wynajęte na miesiąc czasu, więc dwa tygodnie jeszcze mógł siedzieć w tym apartamencie. Nie jestem bogata, sama nie mam wiele. Niedawno prosił mnie o pożyczenie tylko 100usd, bo jakiś czas temu mu podesłałam … ale tym razem nie wysłałam. Czuję się jak skarbonka dla niego. On nie pracuje od kwietnia… chce ślubu, chce żebym się obrzezała, usunęła tatuaże, modliła i czytała i słuchała Koranu. Że to dla mojego dobra wszystko. Chce żebym się zasłaniała. Nie jest mocno zazdrosny, o dziwo. No i dzieci chce wychować tam i w jego wierzę. Wcześniej miał więcej czasu dla mnie, a teraz jest na wolnym i ciągle nie ma czasu. Ale dzwoni codziennie chociaż raz. Ja się zamknęłam na ludzi, siedzę w domu. sama mam problem ze znalezieniem drugiej pracy. Mam wrażenie, że źle wpływa na mnie ta relacja. Nie umiem tego zakończyć, a powinnam. Bo to przecież widać o co chodzi gołym okiem. Klapki różowe z oczu spadły, gdy poprosił mnie o pożyczkę w banku 300 000 USD. Masakra jakaś. Nie pożyczę tyle pieniedzy. To teraz mówi, że przynajmniej 25000 USD -65000usd. Nie zamierzam pożyczać sama, twierdzi że wspólnie po ślubie pożyczymy. Ale jak wspólnie ?
Wiem, że zostanę zaraz zhejtowana, ale potrzebuje opinii obcych ludzi i zobaczenia tej spraw z boku i dania mi kopa, do podjęcia rezygnacji z tej relacji….bo niestety nadal go kocham…