Dodaj do ulubionych

Siedze i płaczę

18.09.11, 01:09
i to po trzech miesiącach od poronienia (drugiego) ...a tak naprawdę to wróciłam do pracy,mam plany ,mam cel....a jednak czytając to forum ryczę jak bóbr uncertainwracają wspomnienia..wraca wszystkosadposzłam do pani psycholog ale wizyta mnie rozczarowała .Boję się ,ze zaczynam planować życie bez dziecka,że już sie pogodziłam z tym że nie będę mamą...skąd Wy bierzecie siłę na kolejne próby?ja widziałam bijące serce...................tydzień później w dniu moich urodzin to serce przestało bić....jak ja mogę być NORMALNA?
Obserwuj wątek
    • kawusia111 Re: Siedze i płaczę 18.09.11, 10:18
      bardzo mi przykro z powodu Twoich strat,
      ja też jestem po drugim poronieniu,
      załamałam się ale wierzę, że
      jak człowiek czegoś bardzo chcę to w końcu się udaje,
      nie wiem ile jeszcze przed nami prób i dołków
      ale mam nadzieję, że w końcu się uda,
      trzeba wierzyć i walczyć.
      Trzymam kciuki za Ciebie, siebie i inne dziewczyny,
      które spotkały podobny los.
      • edw-ina Re: Siedze i płaczę 18.09.11, 10:41
        ja nie wiem skąd mam jeszcze jakąkolwiek siłę. Nie wiem też, co zrobić dalej: jeszcze próbować, czy już odpuścić sobie. Mąż namawia mnie, żebyśmy jeszcze spróbowali. Ja z jednej strony wciąż marzę o dziecku, a tych kilkanaście dni, kiedy mieliśmy nadzieję, że rodzina nam się nareszcie powiększy, było naprawdę wspaniałych. Z drugiej strony boję się panicznie. Że nie uda się zajść w ciążę - ostatnio trwało to 3 lata. Że po raz kolejny dojdzie do poronienia. Boję się też tego, że jeśli nic się nie zmieni, to moje małżeństwo w końcu się rozpadnie, a ja stanę się odludkiem.
        trzymam za was kciuki
        • nuluska Re: Siedze i płaczę 18.09.11, 12:39
          Przykro mi. Czas który minął tu chyba nie ma znaczenia. Boleć będzie zawsze.
          Gratuluję decyzji o wizycie u psychologa. Jeśli masz siłe to poszukaj innego.
          Skąd siła?
          Bo dziecko to marzenie i nie spocznę póki się nie spełni.
          --
          Moje Aniołki, ja tu, Wy tam, po drugiej stronie nieba...
    • kinga_owca Re: Siedze i płaczę 18.09.11, 14:59
      ja po drugim poronieniu dostałam wielkiego powera - żeby się przebadac, wszystko posprawdzac, szukac przyczyny
      to zajęło mi... 2 lata
      dopiero wtedy uznaliśmy, ze będziemy się starać
      a w tym okresie miałam rózne fazy - od fazy "chcę miec i na pewno tym razem się uda" do fazy "już zawsze będziemy tylko we dwójkę"
      jednak pragnienie dziecka jest bardzo silne
      byc moze potrzebujesz czasu, daj go sobie, skup się na badaniach, na pracy, na swoim hobby, a gdy nadejdzie Twój czas, to tez poczujesz siłę
      a "normalna" nie będziesz juz nigdy, poronienie bardzo dużo zmienia
      przytulam
    • ankups Re: Siedze i płaczę 18.09.11, 19:04
      to bardzo mało czasu, bardzo, zaledwie 3 miesiące od straty
      spojrz na to rozsądnie - nie ma dla nas znaczenia, ze poroilysmy - pomimo, ze nie wiedzialysmy tego dziecka, ze bylysmy z nim 6, 8, 15 czy iles tam tygodni. Dla nas to nieistotne bo kochalysy i kochamy dalej. dla nas to taka sama strata, taa sama smierc, jak kogos doroslego. Czy gdyby byla mowa o smierci doroslej osoby, meza, dziecka lat nastu, powiedzialbys ze to az 3 mce? nie. wątpie w kazdym razie.
      Daj sobie sama czas, nie pozwol sobie wmowic, ze pora sie uporac ze strata dziecka. Daj sobie czas. Na rozpacz, na bo, smutek, na powracanie do zycia. Potrzeba nam sie z tym na nowo poukladac. Ale to z czasem. Tylko jesli przezyjemy w pelni zalobę, bez zadręczania sie, ale i bez pospiechu, odnajdujemy siłę.
      czy mozesz byc normalna? tak. juz jestes. to ludzka rzecz, cierpiec, tesknic za swoim dzieckiem.
      Sama ronilam 3 razy. Dzis mam juz prawie 3letnia corkę. i wiesz, nadal uwazam, ze 3 mce to bardzo malo, zeby uporac sie ze stratą dziecka, nawet jesli mialo tylko centymetr, nawet jesli tak wielu odmawia nam prawa do mowienia o nich wlasnie jako o dzieciach.
      • 02kaja Re: Siedze i płaczę 19.09.11, 00:08
        3 miesiące to mało, nie ma wyznacznika z resztą ile czasu potrzeba, bysię z tym uporać. Im więcej czasu mija, tym staje się trochę łatwiejsze, ale nie zapomina się i byle szczegół może spowodować, ze na nowo otworzą się rany... Mam córeczkę z piątej ciąży, potem miało być podobno łatwiej,nie jest, znowu poroniłam i wszystko wróciło. Tylko, że nie przestaję wierzyć, że sie uda, nie poddawałam się, chociaż różne były momenty. Ogólnie rzecz biorąc miałam głęboką depresję, ale się pozbierałam i dostaliśmy wielki dar, córeczkę, która jest dowodem na to, że warto było się starać, i że nadal warto walczyć. Bo my dalej próbujemy.
        Musisz przeżyć swoją żałobę, pozwolić, by ciało i umysł dojrzały do kolejnej próby. Nadejdzie taki dzień, kiedy będziesz czuła, że jesteś gotowa spróbować. Życzę Ci tego i oczywiście żeby kolejna próba była szczęśliwa.
    • kobietka_29 Re: Siedze i płaczę 19.09.11, 08:44
      Kochana, trzy miesiace, to bardzo krotki czas. Od mojego pierwszego poronienia minie niedlugo 2 lata. Widzisz po suwaczku pewnie, ze niedlugo spodziewam sie pierwszego dzidziusia. A tez mi sie zdarzy, ze nagle wpadne w rozpacz nad pierwsza ciaza. Tego nie da sie zapomniec. A ja nie moge sie nawet z tym pogodzic. Nikt mi nie zwroci tego dziecka, nic nie zastapi tego czasu. Tez sie rzucalam w wir obowiazkow i pomagalo tylko na chwile. A jak mialam wiecej wolnego czasu i bylam sama, ryczalam jak bobr. Nie poradze Ci na to nic. Tak juz jest. Z czasem tylko placzemy rzadziej.
      • omeggi Re: Siedze i płaczę 19.09.11, 18:04
        Dzięki za wsparcie.Czasami mam takie doły ,że tylko napisanie na forum mi pomaga. Do psychologa chyba już się nie wybiorę bo siedzenie twarzą w twarz z obcą osobą i odpowiadanie na pytanie " to w czym mogę pani pomóc" bardziej przypomina mi plakietkę sprzedawcy a nie lekarza psychologa...jak niby odpowiedzieć na takie pytanie?"proszę mi pomóc pogodzić się ze stratą ciąż,proszę sprawić ,że wizja kolejnej nie będzie mnie przerażała"?
        Przecież i tak muszę sama przez to przejść,sama poczuć ,że jestem już gotowa na kolejną próbę lub ,że nigdy więcej nie dam rady.Dla mnie teraz ciąża to wizja koszmaru,stresu i nieszczęścia.....Ciekawy ze mnie materiał na przyszłą matkę uncertain

        17.05.2008 Kijanka 8tc
        11.06.2011 Fasolka 8tc
        • guderianka Re: Siedze i płaczę 19.09.11, 18:20
          Dobry z Ciebie materiał na matkę. Nienormalne byłoby gdybyś podchodziła po swoich przezyciach do ciązy z beztroską i nawinością. Martwisz się bo masz czym, boisz się bo masz o co i kogo...Ściskam i życze z calego serca byś wygładziła myśli i emocje by udalo Ci się zajść w ciążę, przejść ją książkowo i urodzić wspaniałego malucha. Przytulam smile
        • kobietka_29 Re: Siedze i płaczę 20.09.11, 08:58
          omeggi, calkowicie zgadzam sie z guderianka. to normalne, ze martwisz sie, co bedzie w kolejnych ciazach. to wcale nie czyni Cie zlym materialem na matke. Moze nawet przeciwnie. Nie znam twojej sytuacji rodzinnej, ale mysle, ze na pewno nie jestes sama. twojego partnera tez na pewno to wszystko boli. Ale to fakt, ze to Ty musisz dojrzec do tej decyzji, czy i kiedy chcesz znow miec dziecko.
          Decyzje o pojsciu do psychologa proponowalabym jeszcze przemyslec. Tez uwazalam, ze mi takowa nie byla potrzebna. Raz jeden zostalam zmuszona przez innych lekarzy. Bylam chora i zadne leki juz nie pomagaly, wiec wyslali mnie rutynowo na rozmowe. Nie bylo tak strasznie. Zupelnie inaczej niz czlowiek sobie cos takiego wyobraza. To banalne pytanie "w czym Pani pomoc" nie padlo. Bardzo sie tez balam, ze psycholog bedzie tylko siedzial i mnie obserwowal i cos sobie notowal. Tak tez nie bylo. Gdy do niego poszlam, wiedzial juz cos niecos o mnie, bo przed wizyta mialam wywiad. Przyjal mnei bardzo milo. Sam zaczal rozmowe- mowil o sobie, potem pytal jak te konkretne sprawy wygladaja w moim zyciu. I tak zwyczajnie rozmawialismy sobie. Dopiero na koniec podsumowal, podbudowal mnie, zaprosil na kolejna wizyte z kawa. Nie poszlam, bo juz ta jedna wizyta dala mi duzo do myslenia i mnie na prawde wzmocnila. Po niej postanowilam zmienic swoje nastawienie. I tak sie stalo. Takze mysle, ze nie powinnas od razu rezygnowac z takiej formy pomocy.
    • minka.b Re: Siedze i płaczę 19.09.11, 22:07
      Właściwy czas po prostu przychodzi
      Pojawia się coś co daje siłę, wiarę, nadzieję
      Na 2 ciążę zdecydowaliśmy się 4 lata po stracie pierwszej była wspaniała i prawie bezproblemowa, potem plany na rodzeństwo dla córki strach niewielki bo się wcześniej udało i 2 lata po niej decyzja spróbujmy nie udało się pomimo wielkiej walki i determinacji
      Nie myśleliśmy o kolejnym dziecku przeszliśmy wielki kryzys, nasz związek rozpadł się można powiedzieć...
      i kiedy znów zaczęliśmy być blisko tylko raz nie zabezpieczyliśmy się (emocje i dni teoretycznie bezpieczne bo baliśmy się starać) i okazało się że dostaliśmy wspaniały prezent na 3 urodziny córki - jej młodszą siostrę
      Strach paraliżuje mnie co dzień, odliczam kolejne dni
      Od pierwszej straty minęło 8 lat od drugiej rok nigdy nie zapomnę o moich dzieciach w niebie

      Daj sobie czas bo strata dziecka to strata kogoś najbliższego

      Przytulam mocno i trzymam kciuki za wszystkie mamy aniołków pragnące mieć dzieci przy sobie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka