Dodaj do ulubionych

Czekam na aborcję

17.08.13, 12:23
Czekam na aborcję. Nie mogę urodzić tego dziecka. Czuję do niego niechęć, nic więcej. Nie mogłabym patrzeć na to dziecko, mając świadomość, w jaki sposób zostało poczęte. Nie zniosłabym tego. W normalnej sytuacji sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej, ale w takiej, jaka jest teraz, nie ma o tym nawet mowy. Nie czuję do tej ciąży żadnych pozytywnych uczuć, chociażby krztyny, a wręcz przeciwnie. Nie mogę sobie od tamtego czasu poradzić z niczym. Chciałabym o tym wszystkim zapomnieć, ale się nie da. Po prostu nie da się, nie teraz. Nikomu bliskiemu o tym nie powiedziałam. Z kilku powodów – głównie z powodu potwornego wstydu i upokorzenia. Nie chcę też nikogo martwić i zawracać głowy moimi problemami.

Teraz tylko odliczam dni do zabiegu. Może to dla kogoś być dziwne, ale czuję i liczę na to, że usuwając ciąże powoli zacznę dochodzić do siebie. Że po usunięciu jej będę mogła (i będzie mi łatwiej) stopniowo o tym wszystkim zapomnieć, i wreszcie zacznę jakoś normalnie żyć. Powoli zacznę normalnie wychodzić do ludzi.
Wiem, że tutaj piszą też kobiety, które żałują. Ale mam nadzieję, że nikt nie będzie zły, że napisałam tutaj o tym wszystkim.
Obserwuj wątek
    • nati1011 Re: Czekam na aborcję 17.08.13, 15:16

      tobie potrzeban jest madra pomoc - nie aborcja.

      Po aborcji nie będzie lepiej - gwałtu nie da się uleczyć gwałtem. Może być tylko gorzej.
      Skąd jesteś? Może spróbj jeszcze porozmawiać. Aborcji już nie cofniesz. A może zranić cię jeszcze bardziej
      • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 17.08.13, 16:07
        Może być gorzej. Ale nie musi. I wierzę w to, że w moim przypadku właśnie odczuje ulgę i będę mogła zamknąć pewien etap życia, i otworzyć na spokojnie nowy, drugi.
        Urodzenie takiego dziecka miałoby spowodować, że będzie mi łatwiej? Wolne żarty.
        Że niby aborcja to takie samo cierpienie, jak gwałt? Ciekawa ,,teoria'', nie powiem. Tylko zapewne nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością.
        Absolutnie nikomu tego nie życzę, ale jestem pewna, że większa część kobiet w takiej sytuacji zrobiłaby podobnie, jak ja.
        Ja do tego dziecka już czuję niechęć, nie dbam w żaden sposób o ciążę, od razu, jak tylko dowiedziałam się, że w niej jestem, wiedziałam jedno: muszę ją usunąć. Innej opcji nawet nie ma.
        To nie jest dziecko wyczekane, z normalnego związku.
        W moim przypadku jest tylko jedna słuszna, mądra pomoc - aborcja. Czyli wymazanie wszystkiego, co ma związek z tamtą sytuacją.
        Również oddanie do adopcji odpada - nie chciałabym, aby ktokolwiek musiał wychowywać takie dziecko.
        • pfegele Re: Czekam na aborcję 17.08.13, 16:42
          Urodzenie dziecka nie spowoduje, ze bedzie Ci latwiej.
          Nawet w normalnej sytuacji rodzicielstwo nie jest latwe. Niemniej jednak z rodzicielstwa - nawet tak trudnego - nie trzeba sie leczyc, a 'z aborcji' niestety czesto tak sad
          Wspolczuje Ci sytuacji, w ktorej sie znalazlas, sadze ze nikt nie bedzie Cie zachecal do bohaterstwa na sile, nikt Cie nie potepi jesli zdecydujesz sie na aborcje, ale moze okazac sie, ze Ty sama nie bedziesz sie z tym czula dobrze i dolozysz sobie traumy.
          Moze sprobujesz spotkac sie jeszcze z psychologiem czy jakims terapeuta? Z kims, kto pomoze Ci sie uporac z tym wszystkim?
          Moze zanim zdecydujesz sie na radykalne kroki, sprobujesz z kims szczerze pogadac?
          Polecam Ci film 'Grbavica', znajdziesz go na pewno w sieci, obejrzyj go jesli jeszcze zostawilas choc procent szansy dla tego dziecka...
          • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 17.08.13, 16:56
            Dla tego dziecka nie ma żadnej szansy. Podjęłam decyzje, już teraz nie do odwołania.
            To była pierwsza myśl, jaka mi sie nasunęła, jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży. I tak już zostało.
            Chce tego. Jestem tego pewna. Powtórzyłam to wcześniej, powtórzę raz jeszcze: ja czuję, że po aborcji wszystko krok po kroku będę mogła zacząć układać, i że po pewnym czasie zatrze się to wszystko.
            5, 6 tydzień.
            • pfegele Re: Czekam na aborcję 17.08.13, 21:49
              A jesli sie nie zatrze, co wtedy?
              Co zaplanowalas na ewentualnosc pojawienia sie syndromu?
              Ja uwazam, ze potrzebujesz wsparcia, kogos, kto pomoze Ci poukladac sobie w duszy wszystko, kto pomoze Ci przepracowac bol po gwalcie. Sadze tez, jak juz pisalam wczesniej, ze aborcja dolozy cegielke do traumy.
        • bellagnos Re: Czekam na aborcję 17.08.13, 18:50
          Napisałaś coś co mnie bardzo poruszyło "nie chciałabym, aby ktokolwiek musiał wycho
          > wywać takie dziecko."
          To jest twoja perspektywa, ja będąc z drugiej strony , kiedy nie mogło się począć moje dziecko i myślałam o adopcji wiedząc, że długo się czeka na adopcje noworodka miałam trochę żal do osób które usuwają ciąże. Miłość nie zna granic.
          www.pro-life.org.pl/2009/02/gwat-by-poczatkiem-mojego-zycia.html
          nastolatkaprolife.blogspot.com/2013/01/juda-myers-poczeta-z-gwatu-zyje-dla.html
          Bardzo Ci współczuje.

    • mmmartyna31 Nie znam kobiety, która żałuje, że urodziła. 17.08.13, 21:19
      Czy to Twoje pierwsze dziecko?

      Jest jeszcze bardzo wcześnie. Kobiety w najbardziej chcianych ciążach "nie czują nic" do dziecka. To mit, że każda z nas kochała dziecko od momentu drugiej kreski na teście. Niektórym zajmuje to miesiące po porodzie!

      Jeżeli jesteś w trudnej sytuacji, nie oczekuj od siebie entuzjazmu.

      Nie jesteś tu przez przypadek.

      Pod tą skorupą bólu i nienawiści może też do samej siebie, jesteś prawdziwa Ty i Ty krzyczysz.

      Bo Ty wiesz, że JESTEŚ MATKĄ i ZAWSZE JUŻ NIĄ BĘDZIESZ. Wiesz, że "to dziecko" to Twój syn lub Twoja córka.

      Przed Tobą całe życie z nim lub nią, bez względu na to co zrobisz.

      Albo będziesz matką żywego dziecka. Albo będziesz matką zabitego dziecka.

      Gdybyś je zabiła, nic nie stałoby się łatwiejsze. Nie zapomniałabyś. Nie byłoby lżej. Byłoby tylko coraz więcej nienawiści i bólu i poczucia potępienia. Nic nie byłoby już nigdy normalne. Całe życie wracałabyś do tego co się stało. Nie uciekłabyś. Krew krzyczy, natura nie zapomina.

      Bóg jest dżentelmenem i szanuje Twoją wolność do tego stopnia, że nie powstrzyma Cię siłą przed najgorszym nawet błędem. My też Ci rąk nie zwiążemy.

      Całe Twoje życie jest teraz w Twoich rękach i bez względu na to co Ci ktoś zrobił, dziś to Ty decydujesz co będzie jutro. Czyjego głosu posłuchasz? Złego, który chce Twojego zniszczenia, czy głosu Twojego serca, które boli ale nie chce zabijać?

      Aborcja rozleje zło na całe Twoje życie i już nigdy nie zapomnisz tego co zrobiłaś.

      Urodzenie dziecka to będzie początek nowego życia - z dzieckiem u Ciebie albo u innej kochającej rodziny. Dla Ciebie to czysta karta, bez brzemienia dzieciobójstwa.

      Nie znam kobiety, która żałuje, że urodziła. Poznałam mnóstwo, które dały się ponieść złym emocjom w ciąży i już nigdy nie zaznały spokoju.

      • 3remioszka1 Re: Nie znam kobiety, która żałuje, że urodziła. 17.08.13, 22:50
        Widzisz, natomiast ja jak najbardziej znam kobietę, która żałuje, że urodziła.. I która potrafi to własnemu dziecku powiedzieć prosto w oczy..
        Nie jestem żadną matką, rozumiesz? Nie przyjmuję tego dziecka w żaden sposób do siebie. W żaden. Pisałam wczesniej: nie dbam o ciąże w ogóle. Nie widzę sensu w dbaniu o nią.
        Nie chce i nie pozwolę na to, żeby to dziecko dalej się we mnie rozwijało.
        Czy Ty w ogóle rozumiesz, co to znaczy być zgwałconą? Jesteś w ogóle w stanie pojąć, jakie wtedy uczucia targają człowiekiem po czymś takim? Jak to cholernie ciężko zapomnieć, i jak zarazem robi się wszystko, żeby zatrzeć to, co może mieć z tym związek i o tym przypominać. Wszystko.
        Podejrzewam, że o gwałcie wiesz tyle, ile od czasu do czasu usłyszysz w radio, telewizji, czy przeczytasz w internecie. Wiesz dlaczego tak myślę? Bo, wybacz, ale pierdzielisz farmazony tak, że aż miło. Przepraszam za szczerość, ale inaczej nie potrafię.
        Nie wiem, czy przyjmujesz do wiadomości, że są kobiety, które aborcji nie żałują? Zdaje się, że nie, po próbujesz w każdym zdaniu wmówić, że każda kobiety cierpi po zabiegu męki piekielne.

        Tak, nie wiem, jak ja się będę czuła po aborcji. Tak, niczego nie jestem w 100% pewna.
        Ale ja chce tego zabiegu. Chce go. Chcę się pozbyć tego dziecka, nie chce rodzić kogoś, kto ma w sobie geny tego sku....... .
        I może powtarzam to jak mantrę, ale powtarzać będę: mimo wszystko wierzę, że aborcja da mi ulgę, że mi pozwoli poukładać życie na nowo.
        Nie urodzę dziecka, do którego już teraz czuję nienawiść. Tak, nienawiść. Nie mogłabym i nie chciałabym patrzeć na dziecko, które na każdym kroku przypominałoby mi o tym, co się stało.
        Decyzję podjęłam. Jestem jej pewna. Zdania już nie zmienię.
        Pozdrawiam Was wszystkich.
        • mama.rozy Re: Nie znam kobiety, która żałuje, że urodziła. 17.08.13, 23:36
          no widzisz,o gwałtach,na szczęście,mamy mało pojęcia;bardziej mało lub więcej mało,zależy od sytuacji
          za to o aborcji wiemy więcej.mało więcej lub duzo więcej.taki żywot.
          nikt Ci nie da nowego życia,nikt nie zatrze tego,co się stało
          nawet,jak pójdziesz na zabieg
          to,co Cię spotkąło będzie w Tobie jak drzazga.rana,która się nie bliźni.
          bo to jest problem.
          dziecko,niczemu nie winne,jak zwykle jako produkt uboczny
          szukaj pomocy
          aborcja to tylko przykrycie problemu kołderką.drzazga jest w środku.
    • bma567 Re: Czekam na aborcję 18.08.13, 11:25
      Kochana, nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz, że aborcja Ci pomoże. Uwierz mi nigdy, tego nie da się cofnąć. Ale dziecko niczemu nie jest winne, wiem co czujesz, ale nie rań siebie więcej. Wiesz po aborcji będziesz cała poraniona i zawsze będziesz wracać do tego. Przecież dziecko może się wychowywać w innej rodzinie, a Ty możesz jeszcze być szczęśliwa.

      Przemyśl to ,bo potem może być za późno.

      ściskam i wierzę, że podejmiesz dobrą decyzje

      PS.Jak będziesz chciała porozmawiać to daj znać ,podam Ci miała.
      • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 18.08.13, 12:14
        Chciałabyś wychowywać dziecko gwałciciela, które ma w sobie jego geny? Wzięłabyś za to odpowiedzialność?
        Gdybyś była takim dzieckiem i dowiedziałabyś się, kim był Twój ojciec, myślisz, że ze spokojem byś to zniosła? Jak gdyby nigdy nic żyłabyś ze świadomością, że jesteś dzieckiem zrodzonym z przemocy?
        Jaki jest sens w wydawaniu na świat kogoś, kto ma wątpliwe geny?

        Skąd wiesz, że będę po aborcji jeszcze bardziej poraniona i będę wracać do tego? A może właśnie będzie zupełnie inaczej i wreszcie odczuje ulgę?
        Bo na razie żadnej ulgi nie potrafię odczuc. Nic takiego. Ostatnie dni do zabiegu wloką mi się niemiłosiernie, ale czekam, bo wiem, że to jest moja szansa na wreszcie normalne życie.
        Pewnie, nie zapomnę o tym wszystkim po zabiegu od razu, jak za dotknięciem różdżki, ale pozbywając się ciąży, pozbędę się już dosłownie wszystkiego, co ma z tamtym wydarzeniem związek.
        Było kilka rzeczy, które miały z tym dniem coś wspólnego, i musiałam się ich pozbyć. To było świadome, zniszczenie tych rzeczy pomogło mi chociaż na trochę.
        Ciąża jest chyba najpoważniejszym i najgorszym efektem ubocznym tego wszystkiego, której nie da się już się ot tak zniszczyć.
        Dlatego też ciąży mi najbardziej. Nie jest niczym miłym i dającym radość (jakkolwiek to nie brzmi) nosić w sobie dziecko takiego gnoja. I nie ma mowy, żeby jeszcze tyle miesięcy chodziła w ciąży. Nie biorę tego nawet pod uwagę.
        Można krzyczeć i pisać, że to dziecko jest najmniej winne, że zasługuje na życie, ale w tym przypadku (może to jest egoistyczne, ale inaczej nie potrafię) musze myśleć o sobie. O swoim spokoju, swojej uldze i swoim dalszym życiu.
        I nie chcę absolutnie nikogo obrazić. Piszę o tym, co czuję, i co postanowiłam.
        • bma567 Re: Czekam na aborcję 18.08.13, 12:27
          Hej,

          Rozumiem jak się czujesz, ale widzisz ja też kiedyś podjęłam błędną decyzję o aborcji, stąd wiem jakie sa reakcje po. Może na początku poczujesz ulgę, ale uwierz potem będziesz tego żałować.
          Dziewczyno chcę po prostu Cię ustrzec przed błędem i przed cierpieniem. Naprawdę chcę dla Ciebie jak najlepiej.
          • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 18.08.13, 12:32
            Powtórzę to: nikt nie jest w stanie przewidzieć, co będzie. Nawet ja niczego nie mogę być tak na 100% pewna. Ale są kobiety, które żałują, i takie, które nie żałują.
            W jakiej będę grupie? Nie wiem. Ale dziecka nie urodzę. I to nie jest jakies moje widzimisię. Nie usunęłabym ciąży z normalnego związku. Tutaj nawet nie ma o czym mówić.
    • nordynka1 Re: Czekam na aborcję 18.08.13, 12:30
      Współczuję Ci Remioszko

      dżumy cholerą nie wyleczysz choćby tak się wydawało że to jedyne wyjście
      Nikt nie oczekuje od Ciebie heroizmu
      A w Twojej sytuacji heroizmem jest wychowywać to dziecko nie urodzić
      Dzieciak nie jest winien przestępstwa a to on poniesie karę
      Powinien przestępca z tym się chyba zgodzisz?

      Boisz się upokorzenia wstydu...powtórzę za Nati Ty potrzebujesz pomocy nie aborcji
      Znamy osoby które mogą Ci pomóc wystarczy zapytać
      • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 18.08.13, 12:38
        Dziecko jest najgorszym efektem ubocznym tego wszystkiego.
        Nie poniesie kary - nie dam mu się urodzić.

        Ja wiem, kto powinien ponieś i poniesie najgorsza karę. To oczywiste.

        O urodzeniu też nie ma mowy. Nie ma mowy, żebym w moim ciele przez następne miesiące nosiła takie dziecko.
        Pomoc psychologiczną będę miała. Ale to nie zmienia mojego stanowiska ws. ciąży.
        • nordynka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 08:03
          Remioszko

          piszesz:
          > Ja wiem, kto powinien ponieś i poniesie najgorsza karę. To oczywiste.

          wszytko wskazuje na to, że to będziesz niestety Ty...
          w naszym prawodawstwie za gwałt jest max 7 lat (przy wyjątkowych okolicznościach) odsiadki,
          konsekwencje psychiczne i fizyczne dźwigasz Ty
          • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 08:09
            A ciąże z gwałtu można usunąc. Bez wahania.
            I ja skorzystam z tego prawa.
            Już po raz tysięczny nie mam zamiaru powtarzać, dlaczego chcę aborcji, dlaczego nie urodze i dlaczego tego potwora nie chce nosić w sobie.

            Pojutrze mam zabieg.
            Trzymajcie się.
              • mama.rozy Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 08:27
                to wyobraź sobie taką sytuację
                jesteś w małżeństwie,macie dziecko
                i tam jakiegoś dnia facetowi odbja i Cię gwałci
                odchodzisz od niego i niszczysz wszystko,co go przypominało
                zabijesz dziecko?
                to jego geny...
                robisz temu dziecku w Tobie to,co zrobił Ci ten palant-niszczysz je.
                wiesz,dlaczego tak mało jest adopcji w naszym kraju?bo ludzie myślą właśnie w taki sposób-a kto był ojcem/matką?
                a dziecko kocha się za bycie człowiekiem,nie za geny
                  • nordynka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 14:26
                    nikt Ciebie do niczego nie zmusza i nie próbuje tego robić

                    jedyne co próbujemy to uświadomić Ci, że przemocy przemocą nie wyleczysz i choćby wszystkie emocje wrzeszczały, że jest inaczej, to nie jest nie będzie - tak się rzeczy tego świata mają - tyle
                      • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 14:32
                        Widzisz, cała ta sytuacja bardzo mnie zmieniła. Znieczuliła mnie na wiele rzeczy. Zmieniła światopogląd w wielu sprawach. Takie sytuacje zmieniają człowieka skutecznie, i na zawsze.
                        Ból jest ogromny, ale ogromne są tez zmiany w psychice.
                      • bma567 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 20:21
                        Cóż widzę, że uparcie stoisz przy swoim, uwierz mi będziesz tego żałować wcześniej czy później, szkoda naprawdę ,bo to dziecko nie jest niczemu winne. Mówię to z perspektywy kobiety, która podjęła decyzję o aborcji i cholernie tego żałuję, nigdy więcej nie podjęłam takiej decyzji choćby nie wiadomo co.
            • nordynka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 08:25
              będę pamiętać w znaczeniu - noszę Cię w mojej pamięci mając nadzieję, że będziesz szczęśliwa
              (ktoś mógłby odczytać poprzedni post jako - coś w stylu 'już ja cię popamiętam'... nie, to nie to), życzę Ci jak najlepiej
        • emilia4321 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 14:42
          Niełatwo zrozumiec jaki dramat musi przejść kobieta którą zgwałcono. To traumatyczne doswiadczenie może odmienić całe jej życie, sprawić, że nigdy już nie będzie tą samą osobą. Przemoc seksulna to najgorsza forma przemocy, a jeśli sie okaże, że efektem jest ciąża, to kobieta cierpi podwójnie. Wtedy kobiety zadają sobie pytanie; nosic dziecko gwałciciela czy usunąć? Prawo polskie dopuszcza przerwanie w takiej sytuacji. Przytłoczonej emocjami, rozbitej psychicznie kobiecie łatwo wmówić, że to najlepsze wyjście z sytuacji i prawnie usprawiedliwione. Tymczasem aborcja to kolejny akt przemocy, wymierzony tym razem w dziecko, i to za sprawą matki. Decyzję o aborcji mozna podjąć szybko, ale czy będzie słuszna? czy problem rzeczywiście zniknie?
          Dobrze przemyśl swoją decyzję. jesli usuniesz tym razem ty będziesz sprawcą przemocy,na niewinnym dziecku. To także twoje dziecko. To zrozumiałe, że czujesz niechęć, boisz się, że będzie Ci przypominać o koszmarze, ale możesz oddać do adopcji, a wiele przykładów pokazuje, że kobiety z czasem zmieniają nastawienie do dziecka, w końcu go zostawiają przy sobie i kochają. Ojciec Twojego dziecka, jesli zgłosiłaś sprawę na policji poniesie karę, kilka lat więzienia. Ale jeśli usuniesz - Twoje dziecko poniesie najwyższą karę - karę śmierci.
          • mama.rozy Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 14:53
            znaleźc kogoś ,kto chciałby Twoje dziecko?czy tylko to jest problemem?
            rozwiązanie jest w zasięgu ręki,uwierz
            na ich nieszczęście/szczęście,dzieci w kolejce do adopcji nie mają na czole napisane,skąd są
            i oczywiście,jak tylko moje zdrowie pozwoli i najmłodsze moje trochę podrośnie,zamierzamy adoptowac/przyjąc w pieczę niebiologiczne dziecko.ale to akurat moja,mojej rodziny prywatna sprawa
            jeśli jedyną przeszkodą,jaką widzisz,jest problem z oddaniem dziecka,to nie jest to problem
            widzisz,w momencie,kiedy nie wiesz,jaka będzie Twoja droga po aborcji,lepiej jest po prostu wybrac wariant,którego nie będziesz żałowac.albo którego będziesz żałowac mniej.a śmierci się już nie cofnie
            i nie umniejszam tego,co Ci się stało.akurat jestem za najwyższą karą za takie przestępstwo.co jednak nie znaczy,że jedyna osoba,która w tym nie zawiniła,ma ją ponieśc...
            • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 14:59
              Nie. Nie chodzi o oddanie.
              Nie chce urodzić. Po prostu nie chce urodzić.
              Będę powtarzała to bez końca: nie wyobrażam sobie, żebym miała nosić w sobie to dziecko. Że miałabym czuć jego ruch. Czuć je wtedy fizycznie. Dla kogoś to pewnie będzie śmieszne, ale dla mnie to byłoby bardzo bolesne. To dziecko jest wynikiem zła, i tak je odbieram. Czuję do niego nienawiść. Nic poza tym. Więc noszenie go przez kolejne miesiąca dla mnie byłoby nie do udźwignięcia.
              Napisałam w jednym z pierwszym postów, napiszę teraz: nie ma dla tego dziecka szansy. Od początku jej nie było.
              • mama.rozy Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 15:05
                ja to rozumiem,wbrew pozorom
                ból,jaki w sobie nosisz,jest koszmarny
                a strach przed tym,że zło może nieśc życie jest przerażająca
                rozumiem
                tylko proszę,żebys spojrzała na to z innej strony,tego dziecka właśnie
                bo ono nie ma świadomości,dlaczego jest
                i może tej świadomości nigdy nie miec-ale będzie żyło i może miec szansę na normalne życie
                  • mojaada Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 15:43
                    To nie rozumiem po co tu piszesz? Skoro chcesz usunac dziecko z powodu gwaltu i jestes tego pewna na sto procent , to jaka jest przyczyna ze piszesz na forum gdzie sie aborcji ŻAŁUJE???
                    Przeciez nie musisz usprawiedliwiac swojej decyzji w internecie. A skoro przezylas cos tak okropnego to pozostaje ci psycholog, a nie dziewczyny z forum. Tak bardzo czujesz niechec do dziecka,wiec oddaj do adopcji tak jak dziewczyny ci radza. Czego sie spodziewalas? Ze co ci napisza?Skoro zaluja aborcji i przeszly wiele bolu z tego powodu to wiadomo ze beda ci odradzac. Wejdz na forum gdzie aborcje sie popiera i tam dziewczyny beda ci klaskac ze podjelas NAJCUDOWNIEJSZA DECYZJE jaka jest zabicie dziecka. Wchodzisz tu i zloscisz sie na dziewczyny ze cie nie rozumieja, rozumieja ale chca tez ratowac dziecko bo ono nie jest niczemu winne.
                    • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 15:48
                      Mojaado, Twojej wypowiedzi nawet nie skomentuję, bo słów brak
                      Nie musisz się obawiać, już więcej tutaj nie napiszę
                      Od siebie tylko dodam, żebys się liczyła ze słowami.
                      Bo jeszcze różne rzeczy mogą Cię w życiu spotkać.
                      • mama.rozy dziewczyny 19.08.13, 15:52
                        może spokojniej?
                        jak sobie wydrapiecie wirtualne oczy,w niczym to nie pomoże
                        remioszka-pisz,jak będziesz chciała,po to jest to forum,jesteśmy niezależnie od tego,kto i w jaki sposób tu pisze.tylko nie strasz drugiej osoby,nie złorzecz jej.nieszczęścia nie wolno życzyc nikomu
                      • mojaada Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 17:53
                        Prawda w oczy kole.Caly czas powtarzasz Nie urodze, nie ma mowy, postanowilam juz... to po co tu przyszlas, zeby sie nad toba uzalac???Sama sie najlepiej nie wypowiadasz a innych upominasz jak ci prawde napisza. Trolem mi to smierdzi i tyle.
    • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 18.08.13, 21:38
      Jestem pewna, i naprawdę wierzę, że będzie już teraz dobrze. Bez tego całego syfu wszystko spokojnym torem zacznie dochodzić do normy.
      Aborcja jest zgodna z moim sumieniem. Do urodzenia dziecka nie byłabym w stanie się zmusić. Dla mnie to dziecko jest obce, i nie wyobrażam sobie, żeby rozwijało się w moim ciele. To zbyt bolesne.
      • ela696 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 02:19
        Czy chciałabys porozmawiac z osoba, która wychowyje dziecko z gwałtu?
        Jeżeli tak skontaktuje Cię z kims naprawdę niezwykłym.
        Podaj swojego maila lub pisz na gazetowego.
        Pozdrawiam!
    • 3remioszka1 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 12:12
      ,,Gratuluję'' braku wyczucia, nie ma co.
      Zanim następnym razem nazwiesz potworem mnie, to się dwa razy zastanów.
      Może i niewinną, ale będącą produktem ubocznym PRZEMOCY, noszącą w sobie geny gnoja.
      Dla mnie tego dziecka już nie ma. Może nie fizycznie, ale dla mnie samej nic nie znaczy.
      • lidka1988 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 14:31
        Śledzę ten wątek od początku, ale nie wypowiadałam się, bo ta sytuacja jest zbyt trudna. Jestem przeciwniczką aborcji, ale ta historia mnie przerasta.

        Czytałam posty i uważam, że niektóre dziewczyny za bardzo atakują Remioszkę. Ciężko chyba sobie nawet wyobrazić to co przeżyła. I to w sumie tyle. Chciałam tylko dodać od siebie taką mała dygresję, że chyba nie można oceniać decyzji Remioszki.
      • mama.rozy Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 15:50
        forum jak forum,rózni ludzie piszą
        a że dajemy dojśc do głosu tym,które żałują i z tego wyciągamy wnioski-jakoś mamy wolnosc słowa,chyba możemy?
        co do zrozumienia-jest zrozumienie i akceptacja,dwie rózne rzeczy
        i tak,jak rozumiemy autorkę wątku,jej rozpacz i ból,tak nie możemy zaakceptowac aborcji,która nie zemści się na dziecku,nie da rady,za to może matkę popchnąc w jeszcze czarniejszy dół
        • mojaada Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 18:07
          Mama rozy czasami trzeba odpuscic , uparla sie , mowi ze jej tak bedzie lepiej , trudno, Bog jakby mogl tez by na nas tak zadzialal ze wszyscy byli bysmy swieci, ale tego nie robi bo dal nam wolna wole. Przyszla powiedziala co wiedziala, decyzji nie zmieni wiec niech powie czego oczekuje od tego forum??? Nie ona pierwsza cierpi i nie ostatnia, czy to gwalt przez obcego faceta czy przez meza, zawsze boli, ale chyba przyszla jedynie swoje frustracje tu wyrzucic i oznajmic ze usuwa ciaze i ze zdania nigdy nie zmieni, i w ogole co my mozemy o tym wiedziec. Jezeli pisze prawde to mogla chociaz napisac czego od nas oczekuje, a skoro ja to az tak przerasta to nie zmieni zdania chociazbys na glowie stanela.
          • mama.rozy mojaada 19.08.13, 19:54
            ale co mi z tego przyjdzie,że będę na nią krzyczec
            pewnie połowa postów na tym forum to robota trolli,które czekają,żeby nas wyprowadzic z równowagi,wytknąc błędy w myśleniu,zniechęcic
            wystarczy popatrzec na niektóre wypowiedzi
            ale
            trzeba się nauczyc podchodzic do tego z dystansem,co nie oznacza znieczulicy
            umiec wyłączyc komputer i pobyc ze swoimi dziecmi
            i nie dac się zniechęcic,po prostu
            cierpliwośc jest naszą bronią
            a nawet nie wiesz,jaka,poza wpisami na forum,jest siatka wzajemnej pomocy,o której już się publicznie nie pisze
            wiem,że czase by się chciało już,od razu,pstryknąc palcami i rozwiązac czyjś problem
            tylko życie takie nie jest i w większości rozgrywa się poza tym forum
            te wszystkie dziewczyny mają swoje życie,swoje problemy,o których nic nie wiemy,tylko tyle,na ile się dadzą poznac
            i pamiętaj-większa jest radośc z jednej zagubionej owcy,niż z 99 posiadanychwinkparafrazującwink
    • mmmartyna31 Zaufaj 19.08.13, 19:40
      Remioszka,

      Bogu dzięki, nie wiem co znaczy być zgwałconą. Ale to mi nie zabiera prawa bronienia Twojego dziecka… i Ciebie.

      Bo Ty dziś nie myślisz racjonalnie, chłodno ani obiektywnie. Jesteś w potwornej traumie, a prawo podpowiada Ci fatalny pomysł, który tylko Cię pogrąży. Skrzywdzono Ciebie, teraz Ty chcesz popełnić dzieciobójstwo. W afekcie, ale jednak dzieciobójstwo. Kolejny gwałt, tylko zadany przez Ciebie na niewinnym dziecku i na samej sobie.

      To dziecko nie wybrało takiego początku, ojca, ani matki. Ale gdzieś tam czeka na nie kochająca adopcyjna rodzina i całe życie, cała przyszłość, którą Ty chcesz dziś im wszystkim zabrać. Z bólu, ze skrzywdzenia, ze słabości - wszystko to zrozumiałe - ale zła nie naprawisz kolejną potwornością - kolejnym gwałtem, tylko śmiertelnym, zadanym swojemu dziecku i samej sobie.

      Napisałaś "pewne rzeczy trzeba przeżyć, żeby zrozumieć".

      Tu galeria matek, które przeżyły, m.in. gwałt zbiorowy, pedofilski. Urodziły dzieci.

      choices4life.org/Conceived_In_Rape_Stories-Birthmothers.htm
      Poznałam kobietę poczętą z gwałtu. Seryjny gwałciciel napadł jej matkę, przystawił nóż do gardła. Matka chciała popełnić aborcję, ale coś ją powstrzymało. Oddała dziecko do adopcji. Dzisiaj to dziecko - dorosła już kobieta kobieta jest prawnikiem, ma męża i piątkę dzieci. Wygląda tak:
      0101.nccdn.net/1_5/0f8/0a4/2bb/Rebecca-Kiessling-13.jpg
      Tu jej strona internetowa, z całą jej historią i linkami do innych matek / dzieci z gwałtu.
      www.rebeccakiessling.com/polish.html
      Jest życie po gwałcie, po porodzie z gwałtu, po oddaniu dziecka do adopcji. Wiele takich kobiet mówi o uleczeniu jakiego doznały, o poczuciu zamknięcia. Te, które zabiły dzieci zapętlają się w spirali nienawiści, winy i cierpienia.

      Jeszcze masz czas wybrać dobrze.

      Bóg Cię nie zostawi. Ludzie Cię nie zostawią.

      Będzie dobrze, zaufaj. Nie mi. Bogu.

      Jezu ufam Tobie


    • emilia4321 Re: Czekam na aborcję 19.08.13, 23:38
      To, co przeżyłaś musiało być straszne, nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić. W dodatku dziecko. Cierpisz podwójnie i swoją złość przelałaś na dziecko. Ono powstało w wyniku zła, ale nie jest złem, jest niewinną istotą, w połowie jest Twoim dzieckiem. Nie wiem jakie mysli Tobą kierują, może myslisz - przez gwałt ten ktoś cię bardzo ponizył, a teraz nosisz jego dziecko, że ta ciąża jest Twoją porażką, kolejnym poniżeniem. Ja myślę, że jeśli donosisz ciążę to będzie Twoim zwycięstwem, że tamten człowiek, który wyrządził Ci krzywdę nie sprowokował Cię do zła, że postąpiłas odważnie, że nie zabiłaś. Poza tym aborcja niesie za sobą ryzyko bezplodności i wielu innych skutków zdrowotnych i psychicznych. Pogrążysz się jeszcze bardziej. Twój problem nie zniknie, ale będzie jeszcze większy. Tylko dając szansę temu dziecku spokojniej spojrzysz na swoje zycie, łatwiej będzie Ci zyć i pewnie nigdy nie zapomnić w jakich okolicznościach powstało to dziecko, ale złe wspomnienia zbledną jeśli uczynisz dobro. Łatwiej będzie Ci żyć. Wiadomo, ze masz wątpliwości i rózne rozterki, ale łatwo usunąć tylko co dalej?
    • 3remioszka1 Re: Nie ma nic gorszego niż neofici 20.08.13, 09:12
      Darujcie już sobie te kłótnie i zbędne wymiany zdań.
      Nie po to założyłam ten wątek, żeby ludzie obrzucali się w nim nawzajem mięchem.
      W ogóle nie pojmuję, jak w TAKIM wątku można to robić.
      Dziećmi nie jesteśmy, pora spoważnieć.
      A i tak nikt nikogo do niczego nie przekona.

      Dziękuję.
      Pa.
    • nati1011 do wszystkich nowych uczestników forum 20.08.13, 12:16

      informuję, wszystkie panie z innego forum, które w ostatnich dniach zaczęły gremialnie udzielać się na tym forum, że wszystkie posty zachęcające do aborcji - zgodnie z zasadami tego forum - będą kasowane.
      Niemerytoryczne dyskusje także. To zbyt poważne sprawy, by obrzucać się tu błotem. Autorka postu potrzebuje spokoju, nie bijatyki.
    • nati1011 Remioszka 20.08.13, 12:37
      Chciałabym byś rozumiała tylko jedno - wszyscy ci współczujemy i większość z nas rozumie, że nie czujesz sympatii do tego dziecka. To całkiem normalne.

      Problem jedynie w tym, że aborcja nie jest neutralnym zabiegiem. A pożaru nie gasi się benzyną.

      To prawda, że to dziecko nosi materiał biologiczny tamtego faceta. Ale równocześnie jest całkiem odrębnym człowiekiem. Tak jak każde dziecko może być fizycznie podobne do rodziców, ale nigdy nie bezie ich klonem czy sobowtórem. Będzie tworzyć swoją - całkiem nową i odrębną - historię życia. Geny nie determinują ani charakteru ani przyszłości człowieka. Mają pewien wpływ (jak środowisko, stan zdrowia, wykształcenie...) ale nie są determinujące.

      Zostałaś bardzo skrzywdzona. Nie zapomnisz o tym nigdy. Tą traumę można jedynie przepracować i zmniejszyć. Nauczyć się żyć z trudna przeszłością. Czasu niestety cofnąć się nie da. Pytanie, które jest tu najważniejsze, to czy aborcja ci w tym pomoże, czy wręcz odwrotnie. Badania przeprowadzona na kobietach w podobnej sytuacji mówią jednoznacznie, że dużo lepiej radzą sobie kobiety, które jednak urodziły. Te które usunęły w ogromnej większości stwierdzały, że to tylko pogorszyło ich sytuacje.

      nikt tu nie powie co masz zrobić. Ale powinnaś skontaktować się ze specjalistą - jeżeli jesteś z zachodniopomorskiego mogę dobrego specjalistę polecić.
      Daj sobie trochę czasu. Sprawdź wszystkie opcje. Bo od tej decyzji nie będzie odwrotu. A przeszłaś już wystarczająco dużo.
          • mama.rozy yenna 20.08.13, 13:45
            zaopiekujesz się też nią jak przyjdzie potem z płaczem?czy powiesz,że dzień dobroci już minął i nie ma powodu,żeby się nad sobą użalac?bo tak się kończy najczęściej-przed aborcją kobieta ma milion doradców,opiekę najczulszych przyjaciółek.ale jak tylko spróbuje potem słowem wspomniec,że coś się z nią dzieje,ma spadac na drzewo.poczytaj posty dziewczyn,które gryzą paznokcie,bo chciałyby cofnąc czas.to nie są wymysły mocherów.
            łatwo jest doradzac,kiedy nie bierze się za to żadnej odpowiedzialności
            piszesz,że tylko nienarodzony człowiek ma tu prawo głosu.serio?jakie prawo?ma o czym decydowac?może?pozwala mu się?chyba właśnie to jego zdanie jest tu najmniej brane pod uwagę?jutro go już nie będzie-to ma byc traktowanie z szacunkiem?
            strasznie się musisz nudzic na ematce,że tu zajrzałaś
    • mmmartyna31 Remioszka, Ono nie jest ani w 1% tym potworem 20.08.13, 19:02
      Sugerujesz, że dziecko jest potworem, bo nosi 50% jego genów.

      Dziecko nie jest potworem. Nie jest też tym człowiekiem, który Cię skrzywdził w ANI JEDNYM PROCENCIE. Jest kompletnie nową, niezależną osobą. I całkiem niewinną.

      Ja nie jestem w 50% moim ojcem a w 50% matką (Bogu dzięki!). To co, że przekazali mi jakieś tam geny. To nie były ich geny, te geny wędrują po populacji ludzkiej przez pokolenia.

      Założę się, że gdybyśmy dobrze poszukali, każdy z nas znalazłby gdzieś w przeszłości jakąś osobę, z którą bardzo nie chce dzielić podobnych genów. No ale jak dzieli - to co to znaczy? Nic. Jesteśmy ludźmi, każdy z nas unikalnym człowiekiem, który ma przed sobą unikalną historię życia.

      Dziecko, które nosisz nie jest ani w połowie Tobą, ani w połowie nim. Jest nową osobą, unikalną, indywidualną, która ma takie samo prawo żyć jak Ty i ja.

      Ono też nie wybrało tej sytuacji. A teraz jest w gorszej sytuacji od Ciebie. Bo po gwałcie grozi mu śmierć z Twojej ręki.

      Piszesz, że nie jesteś niczego w 100% pewna. Jeśli nie jesteś pewna, czemu nie poczekasz? Daj szansę sobie i temu dziecku, na które ktoś gdzieś czeka i które ktoś pokocha jak swoje.

      Jeśli zechcesz, na pewno da się gdzieś "zaszyć" na czas ciąży.
      Są dobre rozwiązania, prawdziwe wyjścia z tej sytuacji.
      Nie musisz zabijać.
    • emilia4321 Re: Remioszka, Ono nie jest ani w 1% tym potworem 20.08.13, 20:15
      Remioszka, ojciec Twojego dziecka posunął się do przemocy seksualnej, mam nadzieję, że posiedzi za to w więzieniu, za krzywdę, którą Ci wyrządził. Bardzo Ci współczuję. Ty natomiast też chcesz się posunąć do przemocy- wymierzyć karę śmierci Twojemu dziecku. To niewinna istota, ktora nie prosiła się na świat. To Twoje dziecko, pewnie podobne do Ciebie. Znam dziewczynę, której poczęcie miało w wyniku gwałtu, choć jej matka ma kilkoro dzieci to właśnie ona jest jej oparciem, najukochańszą córką. Nie wiadomo jak w życiu się uloży, człowiek nie może decydować w sprawach zycia i smierci. Jest tyle nieszczęść na świecie, kogos potrąci samochód i zostanie inwalidą na całe życie, ktoś straci wzrok, ukochaną osobę. Losy różnie nam się układają, nie zawsze tak jak chcielibysmy, spotykają nas rózne nieszczęścia,naprawdę trudno sobie zaplanować świetlaną przyszłość. Ciebie spotkało nieszczęście, gwałt, jesteś przepełniona złością i smutkiem, ale to dziecko może być dla Ciebie kiedyś prawdziwym szczęściem. Skąd wiesz jak Ci się życie ułoży? Oby jak najlepiej, ale tego nie wie nikt.
    • forum_aborcja wątek został zmoderowany 20.08.13, 21:37
      1. Kobiecie dotkniętej problemem aborcji - czy to planowanej czy dokonanej - z zasady pozwalamy na tym forum na więcej. Ma prawo do bólu, złości, pretensji, czasem ostrych słów, z którymi nie każdy się zgadza. Bardzo proszę o nie pytanie: dlaczego tu przyszła, dlaczego założyła wątek na TAKIM forum...... Ma prawo tu być.

      2. na tym forum nie będzie pyskówek w stylu forum emamy. Jest to bardzo wąsko sprofilowane forum. Wyrzucam wszystkie wypowiedzi, które wspierają decyzję o aborcji lub ją pochwalają, wszystkie te, które nie odnoszą się merytorycznie do problemu, albo są osobistymi wycieczkami - zwłaszcza osób postronnych. Przy okazji usuwam wątki z odpowiedziami do usuniętych postów, bo bez nich najczęściej tracą całkiem sens.
      Czasami usunę prawidłowy post, ale jak w ciągu godziny pojawia się 100 nowych postów, to czasem ciężko wszystko dokładnie przejrzeć. Więc darujcie. W przypadkach wątpliwych proszę pisać na maila.

      Wszystkim nowym gościom przypominam, że aborcja w Polsce jest nielegalna i nie wolno do niej namawiać. Nawet w tak dramatycznej sytuacji aborcja jest jedynie depenalizowana a nie dozwolona.

      Pozostałych uczestników bardzo proszę o maksymalne wyczucie wobec wszystkich "aborcyjnych" kobiet. Przypominam też o ograniczeniu argumentów religijnych. Aborcja zabija człowieka i niszczy matkę i jej bliskich - dlatego jest zła i dlatego ją odradzamy. Straszenie piekłem czy grzechem jest tu naprawdę nie na miejscu. Pamiętajcie, że nie wszyscy są wierzący. Posty z mocnymi odniesieniami religijnymi tez będą usuwane.
    • 3remioszka1 Aborcja 21.08.13, 16:49
      Od dzisiaj zaczynam nowe życie.
      Powtórzę (choć zapewne większego sensu to dla Was nie ma) po raz tysięczny już, że wierzę, że wszystko będzie dobrze, i że mam nadzieję, że już nigdy nie będę tutaj musiała wracać i prosić o ,,pomoc’’.
      Pozbyłam się tej ostatniej rzeczy, która przypominała mi o całym zdarzeniu, o gwałcie, i o tamtym facecie.
      Zaczynam wszystko z czystą kartą. Od nowa. Bez wielkich marzeń i planów, bo takowych już nie posiadam. Zamierzam cieszyć się zwykłym codziennym życiem, pracą. Może to brzmi banalnie, ale po pewnych przezyciach priorytety się zmieniają.
      Dostałam na forum sporo odpisów, komentarzy, część bardzo mnie zabolała, ale cóż, dało mi to pewien, dośc jasny obraz, kim ja dla niektórych jestem.
      Co by nie było i jakby nie było, wreszcie czuję ulgę. Prawdziwa ulgę, której od kilku tygodni nie mogłam zaznać.
      To chyba na tyle w mojej sprawie.
      Pozdrawiam, mimo tych wszystkich, często bardzo przykrych komentarzy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka