llussi75
07.01.12, 01:48
Witam, jestem nowa choć czytam wpisy dziewczyn nigdy sama nic nie pisałam aż do dziś.Rozumie ból,rozpacz,łzy.Sama przechodziłam przez to dwa razy,pierwsza ciąża szczęście i radość, ale szybko minęło. 7tdz dostałam krwotoku, pojechałam do szpitala dostałam zastrzyk i zalecenie leżeć, nie pomogło. Zabieg miałam zrobiony drugiego dnia,właśnie minęła trzecia rocznica ( 31 12 08 ) Nie mogłam pojąć że mnie to spotkało.Po pół roku podjeliśmy starania,udało się od drugiego razu i znowu radość i jeszcze większa obawa i strach.Od samego początku luteina dupchaston i leżenie.Udało się w 39 tdz urodziłam syna.Szczęście moje bezgraniczne.Bardzo chcieliśmy drugiego dzidziulka,pomyślałam że jak jak nam się udało to następny raz też będzie dobrze.Są dwie kreski,i znów radość i obawa.Pierwsze tyg były jak na szpilkach,oczywiście leki jak poprzednio, i czekanie tydz po tyg,miną 7 myśle będzie dobrze.W 10tyg (to był poniedziałek) byłam u gin po skierowanie na badania prenatalne bo jestem po 35 roku,usg wszystko dobrze maleństwo rośnie,serduszko bije prawidłowo wychodzę szczęśliwa.W czwartek jestem u mojego gin po recepty i rutynowe usg.Świat mi się zawalił!!!! dzieciątko się nie ruszało,serduszko nie biło.Wyszłam z gabinetu i nie umiałam słowa wydusić.Drugiego dnia pojechałam szpitala na usg potwierdzające,dostałam tabletki poronne i kazali iść do domu.Mój gin mi powiedział że jakby się działo coś niepokojącego to proszę przyjechać rano!!!To co było póżniej to koszmar gorsze niż poród,dwa razy zemdlałam za trzecim razem mąż wezwał pogotowie.21 09 11 miałam zabieg.Przepraszam że tak się rozpisałam,chciałam się podzielić tym co tak bardzo boli.Mam nadzieje że zaświeci dla nas jeszcze słońce!!!