mamaalki
25.05.05, 00:06
Nie potrafie o tym nikomu powiedziec wiec napisze, moze troche zrzuce to z
siebie. spotkalam sie z ojcem mojej Alki. Niedawno zrozumialam, ze nie
postepuje dobrze odsuwajac go calkiem od siebie, nie chcialam z nim
rozmawiac, nie odbieralam telefonu, zerwalam zaraz po poronieniu. Wiem, ze
powinnam mu wybaczyc wszystkie zle chwile, juz go wystarczajaco ukaralam. Jak
go tylko zobaczylam peklam, zaczelam ryczec, nie potrafilam mu nic
powiedziec, tylko placz i histeria. Byl cierpliwy, uspokajal mnie,
przepraszal. Gdy tylko probowal wrocic do teamtu ja wybuchalam gromkim
placzem. Wkoncu powiedzialam mu o tych wszystkich nieprzespanych nocach, gdy
modlilam sie smierc, o tesknocie za nasza coreczka, o tym jak sie czulam gdy
mnie zostawil sama, o tej najgorszej w moim zyciu nocy po zabiegu gdy
siedzialam sama i walilam glowa w sciane. I jeszcze o czyms co chcialam
przemilczec... o tym jak chcialam miec natychmiast dziecko obojetnie z kim,
jak sypialam z facetami ktorych nie znalam, jak puzniej czulam sie podle, jak
dziwka. Zaczal na mnie krzyczec, ze robie z siebie taka ofiare a wskakuje do
luzka komu kolwiek. Nie mogl tego zrozumiec, nie wiem czy ktokolwiek jest w
stanie zrozumiec. Teraz wpadam w skrajnosci, raz chce miec tylko moja
Alicje, raz chce byc koniecznie w ciazy. Jakis miesiac temu umawialam sie na
czacie na sex, znowu sie zaczyna. Boje sie powiedziec o tym komukolwiek, moje
przyjaciolki nie maja pojecia co wyrabiam. Powiedzialam im, ze spotkanie w
sumie sie udalo, ze sporo sobie wyjasnilismy, ale w duszy placze, musze
czekac az zasna aby moc plakac naprawde, juz dlugo nie dam rady. Niedawno
odstawilam leki na depresje, ale to byl chyba blad. Zycze spokojnej nocy.
Agniecha