Po pronieniu czuję się jak dziecko we mgle. Straciłam dwie ciąże i
większość lekarzy nie widzi tu nic niepokojącego, bo za każdym razem
było inaczej. Na nic zdaje się tłumaczenie, że nie wierzę już w
przypadek, a przynajmniej nie uwierzę dopóki nie zrobię wszystkich
badań które niczego nie wykażą. Jeśli tak się stanie to znów uwierzę
w przypadek. Póki, co wybrałam się do osławionego Doktora Wielgosia
( czy już profesora) i co? Wydałam kasę na wizytę i poczułam się jak
hipochondryczna histeryczka. Na odczepnego dał mi skierowanie na
jakieś badania, a nawet mnie nie zbadał ( to był czas kontroli po
zabiegu). Za przeproszeniem w d.... mam takich lekarzy i płacenie im
setek złotych za wizytę. Wiem, że najfajniej badać ciężarne z
brzuchem po zęby i uśmiechać się kiedy wszystko jest super. Ja
szukałam lekarza, który mnie wysłucha i usłyszy co mówię. Wiem, że
może przesadzam, ale takie mam doświadczenia. Od poronienia byłam
już u czterech różnych ginekologów i od trzech wyszłam z lżejszym
portfelem i kiepskim nastrojem po ironicznych, usmiechach lekarzy.
Wszyscy każą czekać i twierdza, ze następnym razem jak się nie uda
to zaczniemy szukać przyczyny. Tylko nikt nie bierzesz pod uwagę, ze
następnym razem to ja będę miała 35 lat i wtedy to bardziej będę
potrzebowała pomocy psychiatry niż ginekologa.
Póki co trafiłam do doktora Maja który po ludzku mnie potraktował i
wielkie mu za to dzięki, dał skierowanie na badania - właściwie
powiedział jakie zrobić bo za wszystkie musiałam zapłacić ale
zrozumiał moja potrzebę, zrobienia co w mojej mocy aby następnym
razem sie udało.
Czy to jest normalne? Jelśi poronienie to taka codzienność to każdy
z tych "olewaczy" powinien z zamkniętemi oczami powiedzieć mi co
moge zrobić jeśłi chcę być spokojna. A moze to ja jestem jakaś
nienormalna, ze chcę wiedzieć czy jestem zdrowa, czy moge urodzić
dziecko, a jeśli coś mi jest to chce wiedziec co sie ze mna dzieje i
co bedzie dalej? Jak leżałam w szpitału zauwazyłam, że pacjentkom
zupełnie nic sie nie mówi, traktuje sie jest jak żołnierzy w
chińskiej fabryce....
ja sie na to nie zgadzam....
Wylałam swój żal i mi lżej