Dodaj do ulubionych

Spadek za życia...

02.06.10, 15:34
Sytuacja: rodzice moi uznali, że chcą już teraz podzielić swoje ziemie i dom
między córki. Oczekują, ze jako córka młodsza i mieszkająca poza domem
rodzinnym - zrezygnuję ze "swojej" części na rzecz starszej siostry, która z
mężem i dziećmi pozostała "przy rodzicach" (decyzja pozostania w rodzinnym
domu była podyktowana wygodą, siostra lubi mieć pomoc do dzieci/w
kuchni/zajmowaniu się domem - wiem o tym bezpośrednio od siostry). Siostra też
(milcząco w tej chwili jeszcze) tej mojej rezygnacji oczekuje.
Rodzice mają mnie za czarną owcę, bo nie żyję wegług ich planu (sama wybrałam
męża, imiona dla dzieci, pracę itp), zatem chętnie przekażą całość dóbr swych
dla córki starszej - by mnie ukarać za "nieposłuszeństwa" wyżej wymienione.
Siostra mieszka z rodzicami i swoją rodziną w moim rodzinnym domu i w związku
z tym przeprowadza niewielkie remonty itd - jednym słowem jakieś pieniądze
wkłada w dom, może nieduże, ale zawsze...
Kiedy mieszkałam z rodzicami pomagałam im w modernizacji domu, wkładałam w
niego swoją pracę (na tyle ile mgłam będąc jeszcze niepełnoletnia).
Z jednej strony rozumiem siostrę, ciężko jest inwestować w dom w takiej
sytuacji i w sumie zrzekłabym się na jej rzecz majątku całego raczej bez
jakiegoś żalu. Nie mam ochoty na żadne przepychanki i groźby (b.możliwe) ze
strony siostry bądź rodziców. Wolę święty spokój. Z drugiej strony czuję się
trochę wykołowana, nie najlepiej mi z tym.
Co byście zrobiły w mojej sytuacji?
A i opcja zachowka odpada, rodzice chcą to załatwić tak by nie było takiej
możliwości w żadnej formie, chcą zrzeczenia mojego i zamierzają przepisać
własność na siostrę.

Obserwuj wątek
    • aga_sama Re: Spadek za życia... 02.06.10, 15:47
      Ich dom, ich decyzja, ich prawo.
      Jeżeli rodzice chcą to wszystko załatwić tak klarownie, to spróbuj wynegocjować
      z nimi zapis, że siostra jest zobowiązana do opieki nad nimi, łącznie z
      całkowitym pokryciem kosztów leków, ewentualnego domu opieki itp.
    • dubeltowa Re: Spadek za życia... 02.06.10, 15:50
      Z tego co sie orientuje to przy darowiznie zadne zrzeczenie nie jest
      potrzebne, chyba ze ma to byc testament?
    • super-mikunia Re: Spadek za życia... 02.06.10, 15:54
      Świństwo po prostu...Współczuje uncertain
    • kawka74 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:02
      Rodzice nie muszą od Ciebie wymagać zrzeczenia się, mogą uczynić darowiznę na
      rzecz siostry i pozamiatane. Być może jednak chcą podetrzeć sobie sumienie i
      łudzić się, że zrzekłaś się sama, dobrowolnie.
      Brzydka sprawa, ale co poradzić...
      • xantyp.pa Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:12
        Hm...rzeczywiście może i o to sumienie chodzi, bo jak pisałąm nie mają
        najmniejszych powodów by sądzić, ze będę czegoś od siostry się domagać (do tej
        pory to ja ją wspierałam, mimo że nasze relacje niestety nie są przyjemne).
        • kawka74 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:16
          Może najprościej będzie się zrzec i dać sobie z całą rodziną spokój, niech się
          kiszą we własnym sosie.
          Chociaż gdyby to przede mną stał taki wybór - zrzec się albo nie, możliwe, że
          nie zrzekłabym się ze względu na swoje dzieci.
    • xantyp.pa Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:09
      Tak, zgadzam się, że ich majątek i ich prawo do zarządzania nim. Stąd z jednej
      strony chcę się zgodzić i zrzec na rzecz siostry. Jest mi tylko przykro trochę,
      że jak zwykle zostałam potraktowana jak dziecko 2-giej kategorii. Co ciekawe
      rodzice opowiadają jak ogromnie pomagają mojej rodzinie, a nie ma to nawet
      śladowego odbicia w rzeczywistości, po prostu chcą dobrze wyglądać w oczach
      otoczenia.
      Rodzice chcą bym się zrzekła (bez względu czy jest to konieczne czy nie) by
      ochronić siostrę przed moimi ewentualnymi przyszłymi roszczeniami (nie mają
      żadnych podstaw by mnie posądzać o takie zamiary, nigdy o żadną pomoc od niech
      nie prosiłam i tak bym jej zresztą nie uzyskała uncertain ).
      Co do zajmowania się rodzicami w przyszłości - siostra absolutnie znie zgodzi
      się, a nawet jeśli się zgodzi nie zrealizuje tego zapisu. Nie potrafi się
      opiekować w pełni swoimi dziećmi, a co dopiero osobami starszymi. Z
      doświadczenia wiem, że jeśli rodzice zaniemogą poważnie siostra będzie
      oczekiwała bym zajęła się nimi.
      Oczywiście, ze mogę wówczas powiedzieć nie, ale...
      Po prostu czuję się odrzucona i wyrolowana. Włożyłam jednak trochę pracy i dużo
      serca w ten dom i śmiem twierdzić, że beze mnie tak szybko praca nad nim by
      niezostała ukończona.
      Niby nie ma z mojej strony problemu żeby się zrzec, ale tak mi jakoś niewyraźnie
      tym potraktowaniem przez rodzinę. Słusznie, czy nie?
      • iminlove Re: Spadek za życia... 02.06.10, 17:50
        Rozumiem zasadę "ten kto się opiekuje powinien dostać więcej" oraz
        niechęć siostry do inwestowania w nieruchomość, która nie jest jej,
        ale też rozumiem Ciebie. Ja porozmawiałabym na spokojnie z
        rodzicami, wytłumaczyła im, że to jest ich dom i zrobią jak uważają,
        że Ty masz własny dom i dajesz sobie radę, tak więc jeśli tak
        właśnie chcą postąpić - w pełni ich popierasz. Poprosiłabym jedynie
        o uwzględnienie Twoich potrzeb przy "rozdzialaniu" pamiątek
        rodzinnych - często się o tym zapomina, a bywa, że to
        są "najcenniejsze" rzeczy...

        Uświadomiłabym jednak rodzicom dwie rzeczy:

        po 1. zrzekając się nieruchomości już nie będą jej posiadać. Czyli
        siostra może zrobić z nią to, co będzie uważała za stosowne. W
        skrajnych przypadkach może wystawić im walizki za drzwi. Oczywiście,
        nie przewiduję takiego scenariusza, ale zdarzają się takie
        przypadki. Dlatego też radziłabym wpisanie w hipotekę prawa
        dożywocia dla rodziców - wprawdzie trudno będzie udowodnić, jeśli
        siostra nie będzie się należycie opiekowała rodzicami, ale już ich
        za drzwi raczej nie wystawi (aczkolwiek słyszałam historie o
        skutecznym uprzykrzaniu życia osobom, które takie dożywocie miały -
        przez własne dzieci. no ale to są skrajne przypadki). Minus (plus?)
        jest taki, że takiej nieruchomości raczej nie sprzeda, kredytu też
        nie weźmie.

        po 2. wprawdzie nieruchomość przekazana w formie darowizny będzie
        stanowiła wyłączny majątek siostry, to po jej - odpukać - śmierci
        dziedziczy po niej mąż (rozumiem, że ma takowego) i dzieci. A to
        oznacza, że jeśli np. umrze przed rodzicami, a dzieci będą
        niepełnoletnie - wtedy wszystko zależy od obcego de facto faceta. A
        wtedy z opieką jest różnie. Wiem, że przypadek ze śmiercią siostry
        jest nieco fatalistyczny, ale w mojej rodzinie tak właśnie się
        stało - zmarła córka, dziedziczył po niej mąż, którego jej rodzice
        może dwa razy w życiu widzieli...

        Pozdrawiam! smile
        • xantyp.pa Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:12
          Gdyby z rodzicami była możliwość spokojnej rozmowy - pewnie nie byłoby tego
          wątku smile To typ ludzi informujący o swych planach i wymagający realizacji zadań
          przedstawionych przez nich (najlepiej bezszmerowo wink ). Sprawy, o których
          wspomniałaś są bardzo istotne i jeśli mielibyśmy inne relacjezapewne bym o nich
          wspomniała. Niestety, jakiekolwiek uwagi zostaną odebrane jako wtrącanie się
          (bez względu na sformułowanie i ton głosu) sad
          Dziękuję wszystkim za pomoc i odpowiedzi smile
          • iminlove Re: Spadek za życia... 02.06.10, 23:08
            No cóż, może jednak warto im o tym wspomnieć, choćby po to, by mieć
            później czyste sumienie. I móc powiedzieć 'a nie mówiłam' smile)
            Oni informują Ciebie, ale też czegoś od Ciebie chcą. Ty możesz również
            poinformować ich.
      • shellerka Re: Spadek za życia... 02.06.10, 21:44
        a nie ma czasami czegos takiego jak tzw. dożywotnia opieka, tj. że rodzice
        przepisują dom na córkę w zamian za dożywotnią opiekę nad sobą, sprawowaną przez
        córkę.
        w przypadku, gdyby okazało się ze twoja siostra nie spełnia ich oczekiwan w tym
        zakresie, umowa zostaje rozwiazana i tyle.
        • joxanna Re: Spadek za życia... 02.06.10, 21:59
          Jeśli czujesz się na siłach - zagraj argumentem, że zrzekając się praw do
          spadku, zrzekasz się zarazem obowiązku opiekowania się nimi. Nawet jeśli siostra
          nie jest wystarczająco bystra, żeby się połapać - to może rodzicami wstrząśnie?
          Nie wiem o jak wielki majątek chodzi - ale to straaaasznie przykra sytuacja.
          Trudno mi sobie to wyobrazić.

          Poza tym - iminlove fajnie napisała o różnych prawnych aspektach. Warto
          życzliwie im przekazaćsmile
        • iminlove Re: Spadek za życia... 02.06.10, 23:10
          Jest coś takiego, w postaci wpisu do hipoteki.
          Sęk w tym, że dom jest wtedy przepisany na córkę i z reguły trudno to
          odkręcić, tak jak trudno udowodnić, że opieka nie była taka jak
          powinna.
          • shellerka Re: Spadek za życia... 03.06.10, 08:11
            a ja bym sie przeszla do prawnika i poprosiłabym o wyjaśnienie wszystkich tych
            zawiłości i pzedstawienie możliwości. i tyle.
    • lola211 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:18
      Niczego sie nie zrzekaj, niech sobie załatwiaja formalnosci, po co
      im upraszczac w ogole sprawe w takiej sytuacji?
      • karolinek Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:35
        Ale co tu niby jest do upraszczania? I czego miałaby się niby
        zrzekać?

        Darowizna rodziców na siostrę, to ich wybór i ich wola i niczyje
        zrzekanie się nie jest do niej kompletnie potrzebne.
        Załatwia się to w trakcie 15 minutowej wizyty u notariusza.

        O zachowek będzie można wystąpić jeżeli zgon rodziców nastąpi przed
        upływem 5 lat od darowizny na siostrę. Wtedy z ustawy będzie można
        zacząć się sądownie żreć z siostrą o schedę po rodzicach. Jeśli
        ktoś ma taka potrzebę żarcia się oczywiście.
        • daissy76 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:57
          Nieprawda, że prawo do zachowku przedawnia się po upływie 5 lat.
          Przedawnia się po 10 latach, ale tylko jeśli darowizna była dokonana
          wobec osób trzecich, a w tym wypadku tak nie jest.

          Współczuję sytuacji, rozumiem, że nie chcesz kłócić się z siostrą,
          ale wyobrażam sobie, że czujesz się pokrzywdzona (ty, ale też TWOJE
          dzieci). Ja na twoim miejscu porozmawiałabym z rodzicami i
          powiedziała o swoich odczuciach.
        • xantyp.pa Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:58
          smile Potrzeby "żarcia się" nie ma żadnej smile Dlatego myślę o zgodzie na to
          zrzeczenie się. Nie chcę nieprzyjemnych rozmów, a tym bardziej kłótni. Po prostu
          mi trochę przykro. Źle mi jakoś w tej sytuacji. Jak bym była niepotrzebną
          przeszkodą, której należy się szybko pozbyć.
          Dla jasności - ziemia i dom rodziców zostały zakupione dla nich wspólnie przez
          moich dziadków (po równo ze strony matki i ojca), oni też w znacznym stopniu
          złożyli się na modernizację domu (chodziło o to by rodzice moi mieszkali blisko
          jednych i drugich rodziców. Dziś już wszyscy dziadkowie nie żyją). Więc nie jest
          to jakaś straszna "krwawica" moich rodziców.
          Pewnie ulegnę w tej sprawie jak zawsze (nie ulegam tylko w sprawach
          najważniejszych dla mnie dotyczących bezpośrednio męża i dzieci) i zgodzę się na
          zrzeczenie (którego domagają się moi rodzice).
          Dziękuję za wszystkie odpowiedzi i rady.
          • cherry.coke Re: Spadek za życia... 02.06.10, 17:09
            Nie zrzekaj sie. Jesli chca, niech zrobia darowizne. Bedzie jasna sytuacja.

            Ale pewnie tego wlasnie chca uniknac, zeby moc potem wykrecac kota ogonem, wiec
            nie daj im tej satysfakcji. Chca cie de facto wydziedziczyc - prosze bardzo, ale
            niech nie maja potem podstaw twierdzic, ze to byl twoj pomysl.

            W tego typu wydziedziczaniu wartosc majatku to najmniejszy problem. Chodzi o
            wartosciowanie dzieci. Jesli uwazaja cie za mniej wazna i godna, to niech to
            jasno oglosza swiatu.
        • lola211 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:19
          No i o to "żarcie" w razie czego pewnie im chodzi.O przyrzeczenie
          zrzeczenia sie i w razie czego i niedomaganie sie od siostry
          zadnych pieniedzy w przyszlosci.

          A co do darowizny- pewnie maja obawy przed pozbawieniem sie wlasnego
          domu - malo to tak obdarowanych oszukalo darczynców?Nad dozywociem
          mogliby sie zastanowic.
    • jkl13 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 16:56
      Przede wszystkim w przypadku darowizny nie jest potrzebne jakiekolwiek twoje
      zrzeczenie. Rodzice darują nieruchomości siostrze i już. Ty będziesz miała prawo
      do zachowku tylko w sytuacji, jeśli rodzice umrą w ciągu 10 lat od poczynienia
      darowizny. Późniejsza śmierć wyklucza twoje prawo do zachowku.
      W przypadku testamentu po ich śmierci nadal będziesz mogła wystąpić o zachowek.
      Ale w ogóle prawo do zachowku to PRAWO, a nie OBOWIĄZEK.

      Skoro rodzice chcą cię "ukarać", to nie poszłabym im na rękę i nie "zrzekała"
      się majątku, ale powiedziała, że jest ci przykro, że boli cię ich decyzja, ale
      szanujesz ich prawo do rozporządzania własnym majątkiem i niech robią z nim co
      zechcą.
    • nomya Re: Spadek za życia... 02.06.10, 17:07
      Odkąd to dzieci decydują co rodzice zrobią ze swoim majątkiem?
      Daj sobie dziewczyno spokój, niech robią co chcą ze swoją własnością. Ty się
      zrzekać niczego nie musisz, osoba wyżej już Ci napisała, że wystarczy, iż
      rodzice zrobią na siostrę darowiznę i już jest pozamiatane. A może to wcale nie
      chodzi o ukaranie ciebie a o coś innego? Np. siostra mieszka z rodzicami to
      znaczy, że swojego mieszkania nie ma, Ty swoje masz- może tak rozumują Twoi rodzice?
      U mnie jest dokładnie taka sytuacja i ja pretensji o to w ogóle nie mam, że
      rodzice zrobili darowiznę na siostrę. Wręcz cieszę się, że moja siostra będzie
      miała własne mieszkanie po rodzicach, bo w inny sposób zbytnio szans na to nie
      ma, a ja i brat mamy swoje mieszkania i bynajmniej nie czuję się pominięta czy
      zrobiona w bambuko, bo uważam, że każdy decyduje o swoim majątku tak jak chce smile
      Sama również nie chciałabym, by ktoś się wpierdzielał z łapami do mojej kieszeni :]
      • xantyp.pa Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:08
        Jestem jak najdalsza od tego by zaglądać komukolwiek do kieszeni. Nie mam
        żadnych roszczeń w stosunku do rodziców i nie zamierzam mieć (zaznaczam, że w
        żaden sposób do tej pory mi nie pomogli). To jest ich decyzja i rozumiem też, że
        siostra chce się w jakiś sposób zabezpieczyć, ale to nie jest tak, ż e gdyby nie
        pomoc rodziców siostra nie miałaby gdzie mieszkać - jeśli by chciała, poradziła
        by sobie tak jak ja bez problemu - zwłaszcza, że pomagają im też rodzice jej
        męża. Po prostu mi przykro i czuję jak jakaś przeszkoda na ich drodze.
        Zastanawiałam się czy nie przesadzam w tych odczuciach wink
    • eilian Re: Spadek za życia... 02.06.10, 17:17
      Wiesz co, w Twojej sytuacji w życiu niczego bym się nie zrzekła, co więcej,
      powiedziałabym im wprost, że to niegodziwe, niesprawiedliwe i wypięłabym się na
      całą tę rodzinkę. Współczuję Ci.
      Nie rozumiem w ogóle takich argumentów, że rodziców majątek to ich sprawa, tak
      to można o obcych ludziach powiedzieć, ale w rodzinie takie sytuacje nie powinny
      mieć miejsca. Gdyby to mnie rodzice pominęli w podziale majątku (nie chodzi
      bynajmniej o kasę, ale o zasadę) byłabym cholernie wkurzona i na pewno nie
      mogliby liczyć na moją pomoc na starość. Tak się po prostu swojemu dziecku nie
      robi.
      Sama mam dwoje dzieci i nie wyobrażam sobie, żeby jednemu dać wszystko a
      drugiemu figę z makiem. Oczywiście można uwzględnić np. większą pomoc jednego z
      dzieci i jemu dać większą część, ale tak totalnie pominąć, i jeszcze żądać
      zrzeczenia się, ohydne.
    • attiya Re: Spadek za życia... 02.06.10, 17:44
      ale przecież jest coś takiego jak spłata rodzeństwa, które zrzeka się danego
      udziału w majątku
      Masz dzieci, dlaczego masz rezygnować ze spadku tylko aby zadowolić innych?
      A zachowek należy ci się chyba nawet jak zostaniesz wydziedziczona. No chyba, że
      popełniłabyś jakieś ciężkie przewinienie przeciwko rodzicom i siostrze a tego
      nie zakładam smile
    • melka_x Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:06
      Bez względu na to jakie motywy kierowały siostrą, to skoro ona
      została z rodzicami, to MSZ należy jej się więcej niż Tobie.
      Ale 'więcej' nie musi i - według mnie - nie powinno
      oznaczać 'wszystko'. Nie znam Twoich rodzinnych uwarunkowań, nie mam
      pojęcia, czy sensowny byłby podział 2/3 dla siostry, 1/3 dla dzieci,
      nie wiem co w ogóle możliwe, więc tylko poddaję myśl.
      • melka_x Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:08
        Miało być "2/3 dla siostry, 1/3 dla Ciebie". Nie wiem skąd
        się te dzieci wzięłysmile
    • triss_merigold6 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:08
      Nie zrzekaj się, niech to załatwiają sami. Przy darowiźnie Twoje zrzeczenie się
      jest zbędne, a po co im robić przyjemność.
    • kol.3 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:13
      Ja bym po pierwsze nie zrzekała się. Skoro rodzice chcą podarować
      majątek siostrze, niech to robią, ale na własne życzenie, ty się nie
      podkładaj. Nie wiem, czy za tym zrzeczeniem nie kryją się jakieś
      pułapki prawne. W zasadzie skoro siostra dostaje majątek, powinno się
      z tym wiązać zobowiązanie do opieki nad starymi rodzicami wraz z
      dożywociem zapewnionym w umowie oraz utrzymaniem.Żeby nie było tak,
      że siostra dostanie majątek, a Ty obowiązki i wydatki, co do
      rzadkości nie należy.
      Nie dusiłabym żalu w sobie, tylko powiedziała o swoich uczuciach i o
      tym, żeby od tej chwili liczyli w sprawach opieki na siostrę.
    • tully.makker Re: Spadek za życia... 02.06.10, 18:31
      jestem zawsze za tym, by otwarcie wyrazac swoje uczucia i egzekwowac
      swoje prawa - oraz, co ma prezeciez jakies znaczenie tutaj takze -
      prawa twoich dzieci.

      Nie zrzekalabym sie niczego, a sytuacji, gdy bylabym uprawniona do
      zahcowku wystapilabym o niego.

      Jesli wzgledy uczciwosci, przyzwoitosciczy rownego traktowania
      wlasnych dzieci nie wystepuja w twojej rodzinie, to najrozsadniej
      byloby kierowac sie litera prawa.
      • beatulek Re: Spadek za życia... 02.06.10, 19:10
        Co do darowizny to już otrzymałaś odpowiedz. Co do spadku - jeśli Ty
        się zrzekniesz to zgodnie z prawem w Twoje miesjce wchodzą Twoi
        spadkobiercy a jak oni się zrzekną to ich spadkobiercy itd.
        Jeśl Twoje dzieci są niepełnoletnie to po Twoim zrzeczeniu się
        dziedziczą Twoją częśc "z dobrodziejstwem inwentarza". Za dzieci
        niepełnoletnie spadku zrzec się nie mozesz -moze to zrobić jedynie
        Sąd opiekuńczy czy kurator, który jednak NIE DZIAŁA NA SZKODĘ
        DZIECI. Problem wystąpi jednak jeśli będziecie chcieli cololwiek z
        tą nieruchomością zrobić (sprzedać, wziąść ktedyt pod zastaw itp.)
        bo na wszysto będziecie musieli mieć zgodę kuratora czy Sądu
        Opiekuńczego (nie wiem dokładnie bo ja odpusciłam). Krótko mówiąc
        zrobic coś mogą jedynie Twoi rodzice albo darowizna albo Cię
        wydziedziczyć.Nikt nie odbierze Twoim dzieciom ich spadku po Twoim
        oświadczeniu, że nie chcesz się kłócić z siostrą. Jeśli masz
        pełnoletnie dzieci to poprostu pozostaw im decyzję.

        swoją drogą ja tak jak Ci radzili inni nic bym nie robiła -
        powiedziałabym, że skoro dom jest rodziców to niech sami nim
        zarządzaja tak jak chcą i olałabym sprawę.
        • beatulek Re: Spadek za życia... 02.06.10, 19:11
          Miałam napisać- osoba, która zrzeka się spadku jest traktowana jako
          tak samo jak osoba, która nie dożyła otwarcia spadku.
    • martabmw Re: Spadek za życia... 02.06.10, 21:32
      Ja bym się zrzekła, tylko i wyłącznie, jeżeli siostra zobowiąże się do opieki
      nad rodzicami. Absolutnie nie ułatwiałabym sprawy, chcą niech sami przepiszą.
      Wywierają na Ciebie presje, choć tego nie czujesz. Ty chcesz świętego spokoju,
      którego raczej nie będzie przy takich układach w rodzinie.

      Przykładowo teraz rodzice są sprawni i zdrowi, ale za dziesięć lat mogą wymagać
      solidniejszej opieki, np. zaawansowany Alzheimer z koniecznością umieszczenia w
      domu spokojnej starości z całodobową opieką. Czy wtedy siostra zlituje się nad
      Tobą, czy w ramach Kodeksu Rodzinnego, zobowiązującego dzieci do opieki nas
      staruszkami, zaproponuje Ci pokrywanie opłat po połowie? Pamiętaj, że według
      prawa mogą nawet wtedy wystąpić o alimenty od Ciebie. Teraz pragniesz świętego
      spokoju, ale żebyś nie czuła się za kilka lat wyrolowana.
    • burza4 Re: Spadek za życia... 02.06.10, 23:34
      Jestem zdania, że nierówny podział spadku jest moralnie uzasadniony
      tylko kiedy jedno z rodzeństwa bierze na siebie ciężar opieki nad rodzicami. W
      tej sytuacji nie zrzekałabym się niczego, bo i z jakiej racji? jeśli chcą -
      niech dają, ale bez mojego błogosławieństwa i na własną odpowiedzialność, i
      wyraźnie zaznaczyłabym że spodziewam się, że oczekiwania pomocy dla nich też
      będą skierowane tylko w jedną stronę.
      • bi_scotti Re: Spadek za życia... 03.06.10, 04:32
        Nie zrzekaj sie. Zrobia, co uwazaja za stosowne, ale Ty nie masz
        zadnego powodu w ogole w tym uczestniczyc skoro zostajesz formalnie
        wydziedziczona.
        Tak mowiac szczerze, to ja bym pewnie mocno ochlodzila stosunki z
        siostra i rodzenstwem wobec takiego zalatwienia sprawy i ograniczyla
        kontakty do kartek na swieta i moze jeszcze ewentulanie imieniny ale
        to tylko tak co drugi rok.
        • fabryka.lodow.napatyku Re: Spadek za życia... 03.06.10, 05:44
          w moim rodzinnym domu zostala tylko siostra, reszta wyfrunela i ulozyla sobie
          zycie w roznych czesciach tego globu.
          Nikomu nie przyszlo do glowy zadac splaty za to od siostry.
          Naturalne bylo rowniez to, ze wszystko zostalo przepisane na nia, jesli tam, z
          rodzicami ona zostaje, kazde z nas mialo taki wybor, jednak nikt nie chcial.
          Osobiscie nie rozumiem oburzenia na forum, nie rozumiem Twoich roszczen
          rowniez.Siostra zostala w rodzinnym domu wraz z rodzicami, Ty zadasz splaty na
          siebie.
          • kol.3 Re: Spadek za życia... 03.06.10, 07:27
            Ale to jest jednak trochę inna sytuacja, bo skoro rodzeństwo mieszka
            w różnych częściach globu to wiadomo, że rodzice nie zwrócą się do
            rozsianych po świecie dzieci po codzienną pomoc. Siostrze został dom
            rodzinny w spadku, ale i obowiązki na miejscu.
            W opisywanej sytuacji może być tak, że rodzice chcą obdarować jedno
            dziecko a pomocy mogą chcieć od drugiego. Sama byłam parę razy
            świadkiem sytuacji, że jedno dziecko dostało w spadku mieszkanie, a
            drugie opiekę nad darczyńcą, w skrajnym przypadku, staruszka chciała
            zapisać mieszkanie obcym ludziom, ale wprowadzić się do kuzynów, bo
            nie wiedziała, czy z obcymi życie jej się ułoży.
            Starsi ludzie potrafią najpierw narobić niezłego bigosu, a potem
            obnoszą się ze swoją "krzywdą".
          • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 07:46
            Ciekawe czy któraś z forumek chciałaby mieszkać z rodzicami, siłą rzeczy
            opiekować się nimi, inwestować w dom wiedząc że po śmierci rodziców będzie
            musiała spłacić siostrę (wziąć kredyt albo sprzedać nieruchomość)?
            • attiya Re: Spadek za życia... 03.06.10, 07:59
              gdyby rodzice zaproponowali drugiej córce mniejszą ilość spadku, to i druga
              córka na pewno zapewniłabym opiekę nad rodzicami
              a autorka wyraźnie pisze, że siostra tej opieki nie zapewni i raczej spadnie to
              na jej barki, więc w czym problem. Siostra dostanie cały dom, a druga siostra
              będzie się opiekować rodzicami, super uncertain
              Poza tym, cóż jak to w życiu, można się opiekować rodzicami i ileś tam lat, ale
              nikt nie powiedział, że starzy rodzice nie odejdą z tego świata z dnia na dzień.
              I żadnej opieki zapewniać nie trzeba będzie.
            • kol.3 Re: Spadek za życia... 03.06.10, 08:51
              Wg autorki sytuacja wygląda tak, że siostra mieszka z rodzicami, ma od
              nich codzienną pomoc przy wychowywaniu dzieci, dostanie od nich
              majątek, ale jest wątpliwe, czy zapewni im opiekę na stare lata, bo
              sama przywykła do tego, że to jej się pomaga.
            • kawka74 Re: Spadek za życia... 03.06.10, 09:00
              Tak, jak ciekawe jest, czy któraś z forumek ochoczo zrzekłaby się domu i ziemi,
              jednocześnie biorąc na siebie obowiązek opieki nad rodzicami.
              • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 09:06
                Pisze że i tak opieka SIŁĄ RZECZY będzie na tych, którzy mieszkają z rodzicami.
                Tak jest właśnie najczęściej. Zaprzeczysz? A czy autorka będzie pomagać to
                jeszcze raczej sama nie wie.

                Co do domu i ziemi mi osobiście zwisa co MOI rodzice z tym zrobią.
                • meggi502 Re: Spadek za życia... 03.06.10, 10:42
                  odpuściłabym. u nas była taka sama sytuacja, z tymże było więcej dzieci. dziadek
                  umarł szybciej a babcia też miała pomysł taki jak Twoi rodzice, ale jej córki,
                  które wyfrunęły z domu nie chciały zrzec się na rzecz siostry. babcia zmarła i
                  zostawiła sprawę samej sobie. efekt? 4 siostry skłócone na amen, nie rozmawiają
                  ze sobą od 6 lat. tak na prawdę skłócona jest cała rodzina. nikt nikogo nie chce
                  spłacać, sytuacja nie załatwiona prawnie, dom popada w ruinę. teraz jak umrze
                  któraś z sióstr to prawo do spadku przejdzie na jej dzieci, które ze sobą
                  również nie mają nic wspólnego, ze względu na brak kontaktu z kuzynostwem.
                  sytuacja patowa.
                  zastanów się czy warto. a jeśli chodzi o opiekę, to dziadkiem i babcią zajmowała
                  się córka, która z nimi mieszkała, ale jak widać to nie ma większego znaczenia
                  dla całej reszty. pozdrawiam
                • kawka74 Re: Spadek za życia... 03.06.10, 12:49
                  Ale zrzekłabyś się czy nie?

                  > Tak jest właśnie najczęściej. Zaprzeczysz?

                  Najczęściej jest tak, że rodzice spodziewają się pomocy od tej części rodziny,
                  która mieszka z nimi. A co dostają, to inna sprawa.

                  > Co do domu i ziemi mi osobiście zwisa co MOI rodzice z tym zrobią.

                  Mnie jako matce byłoby wstyd zmuszać jedno dziecko do zrzeczenia się części
                  majątku na rzecz drugiego dziecka.
                  • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:03
                    > A co dostają, to inna sprawa.

                    Ale tak jest najczęściej. A że są wyjątki to wiadomo.

                    > Mnie jako matce byłoby wstyd zmuszać jedno dziecko do zrzeczenia się części
                    > majątku na rzecz drugiego dziecka.

                    Wszystko zależy od stosunków w rodzinie.
                    • kawka74 Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:16
                      Pewnie, że zależy - ale dziecko musiałoby wykonać naprawdę jakiś wyjątkowy
                      numer, żebym próbowała je wydziedziczyć na korzyść drugiego potomka.
                      Próbuję spojrzeć na sprawę z perspektywy rodzica i taki sposób załatwienia
                      sprawy nie mieści mi się w głowie.
                      • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:26
                        Wydziedziczenie rozumiem jako wypisanie z rodziny. Przepisanie domu na jedno z
                        dzieci to tylko przepisanie.
                        • kawka74 Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:32
                          Biorąc pod uwagę kontekst widzę to jako właśnie wydziedziczenie, a nie przepisanie.
                          • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:38
                            Tak jak pisałam, w tej rodzinie są niezaprzeczalnie jakieś straszne kwasy.
    • panirogalik Re: Spadek za życia... 03.06.10, 11:28
      Ja się nie zgadzam z tym, ze majątek rodziców to tylko ich sprawa a nie dzieci.
      Owszem, rodzice za życia mogą się wzbogacać a następnie na starość wszystko
      sprzedać i chociaż przepić jeśli taki mają plan i tu nic dzieciom do tego choć
      wstyd za takich rodziców i niesmak może być. Ale jeśli chcą cały swój życiowy
      dorobek zbierany, wypracowany, całą swoją krwawicę, sprezentować jednemu dziecku
      pomijając pozostałe- to już jest bardzo nie w porządku. I tu nie chodzi o
      wartość materialną ale o dziedzictwo i wykluczenie z takiej niematerialnej
      schedy rodziny. Za tym majątkiem idzie przecież czas, wyrzeczenia, historia i
      wspomnienia, zdrowie, energia którą poświęcili na jego gromadzenie kosztem
      rodziny. Dla mnie to jest tak jakby wyprzeć się własnego dziecka. Mi byłoby
      bardzo przykro,na pewno bym o tym powiedziała rodzicom i siostrze. Niczego bym
      nie ułatwiała im. I jasno bym powiedziała, żeby w przyszłości nie było
      nieporozumień, ta córka do kochania niech w przyszłości będzie też i tą do
      opiekowania się.
      Argument, ze majątek zostaje dla dziecka które zostało w domu rodziców też do
      mnie nie przemawia. Dla mnie to bardzo dziwne gdy dorosła osoba nie idzie na
      swoje tylko siedzi pod miotłą u rodziców, zwłaszcza jak ma już swoją rodzinę.
      Albo mu tak dobrze bo korzysta sobie z pomocy rodziców, albo sobie w ten sposób
      oszczędza pieniądze wydając na inne przyjemności albo jest fajtłapą i nie
      potrafi się usamodzielnić. I ta niezaradność albo cwaniactwo jest przez rodziców
      dodatkowo nagradzane spadkiem.
      • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 11:59
        Dla mnie jasne są dwie rzeczy. Rodzice sami dorabiają się jakiś tam dóbr więc to
        ich osobista sprawa co z nimi zrobią. Najczęściej też oni sami przyciągają do
        domu dorosłe dziecko/dzieci. Bo liczą że będą mieć zagwarantowaną opiekę i kogoś
        kto pomoże im ten dom utrzymać, remontować itd. To bardzo częsty obrazek.
        • cherry.coke Re: Spadek za życia... 03.06.10, 12:04
          kropkacom napisała:

          > Dla mnie jasne są dwie rzeczy. Rodzice sami dorabiają się jakiś tam dóbr więc t
          > o
          > ich osobista sprawa co z nimi zrobią. Najczęściej też oni sami przyciągają do
          > domu dorosłe dziecko/dzieci. Bo liczą że będą mieć zagwarantowaną opiekę i kogo
          > ś
          > kto pomoże im ten dom utrzymać, remontować itd. To bardzo częsty obrazek.

          Oczywiscie. Ale liczy sie styl zalatwienia sprawy. Mozna to zrobic tak: "Ty
          Kasiu dostaniesz dom, bo z nami mieszkasz i bedziesz sie nami opiekowac, ty
          Marysiu masz swoje zycie, wiec dostaniesz szable po dziadku Stasiu, wartosc na
          Kole 300zl, ale to najcenniejsza pamiatka rodzinna".

          A rodzice autorki zrobili tak "Ty Kasiu dostaniesz dom, bo tu mieszkasz, ty
          Marysiu nie rob problemow i zrzecz sie na rzecz Kasi, a o opiece to jeszcze
          porozmawiamy".

          Jest to pewna roznica smile
          • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:11
            > A rodzice autorki zrobili tak "Ty Kasiu dostaniesz dom, bo tu mieszkasz, ty
            > Marysiu nie rob problemow i zrzecz sie na rzecz Kasi, a o opiece to jeszcze
            > porozmawiamy".

            Tak pisze autorka i taka jest jej wersja. Faktem jest że jak nie mieszka z
            rodzicami to (przepraszam za dosadność) jest mniej obciążona opieką i
            czymkolwiek związanym z rodzicami. Siostrze też będzie pewnie łatwiej
            partycypować w kosztach remontu domu jak będzie widziała, że po śmierci rodziców
            nie będzie musiała spieniężać domu żeby spłacić siostrę. Jedno jest pewna w tej
            rodzinie są jakieś nie wyjaśnione żale i nie muszą dotyczyć tylko spadku.
            • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:19
              > rodzinie są jakieś nie wyjaśnione żale i nie muszą dotyczyć tylko spadku.

              Autorka w pierwszym poście pisze TYLKO źle o siostrze a o sobie raczej
              całkowicie inaczej. big_grin A na ematce w tym temacie trafiła na bardzo podatny grunt.
            • cherry.coke Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:28
              Ale nie ona nie ma jak rozumiem nic przeciwko temu, zeby siostra otrzymala dom.
              Czuje sie tylko dotknieta sposobem zalatwienia sprawy.

              Zgadzam sie z kawka, ze rozdzial "spadku" to rowniez sprawa symboliczna i nie
              chodzi o kase, tylko o podejscie. Dziecko musialoby naprawde sporo namieszac,
              zeby zasluzyc i na kompletne wydziedziczenie, i w dodatku na nieeleganckie
              potraktowanie.
              • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:36
                Co myślę napisałam Kawce. Nie traktuje majątku rodziców jako części rozgrywki w
                rodzinie. Jeśli zadecydują, że chcą aby zatrzymała dom moja siostra uznam, że to
                uznali to za najlepsze wyjście (bo jest najbliżej na przykład). Jeśli zechcą
                sprzedać też ok.

                Niech się autorka nie zrzeka. Co z tego wyjdzie czas pokaże.
        • panirogalik Re: Spadek za życia... 03.06.10, 12:09
          Najczęściej też oni sami przyciągają do
          > domu dorosłe dziecko/dzieci.

          Nie, najczęściej dorosłe dziecko nie potrafi się usamodzielnić. A jeśli rodzice
          nie mają pieniędzy na utrzymanie domu to znaczy ze ich nie stać na taki luksus w
          jakim chcą żyć.
          • kropkacom Re: Spadek za życia... 03.06.10, 13:13
            > Nie, najczęściej dorosłe dziecko nie potrafi się usamodzielnić.

            Twoje zdanie przeciw mojemu. Możemy się teraz licytować najwyżej. tongue_out

            "Masz prawo zachować milczenie, chociaż raz z niego skorzystaj"
          • powerextension Re: Spadek za życia... 03.06.10, 16:55
            Dokładnie tak - sa to najczęściej osoby słabe, często też z nałogami, którym
            życie na swój koszt wydaje się zbyt dużym wysiłkiem, a przeprowadzka na nowe czy
            swoje niemożliwa. Oczywiście to społeczne upośledzenie nie przeszkadza w
            namnażaniu się u rodziców - stąd żrące się rodziny wielopokoleniowe dające
            zarobić powiatowym adwokatom.

            Taki stosunek do dzieci - jak tu opisany - w głowie mi się nie mieści. Jak z
            powieści o wiejskich wyrobnikach z połowy XIX wieku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka