joannas13
02.12.03, 14:41
Urodziłam się trzynastego i nigdy nie byłam przesądna. Po całonocnym krwotoku
poroniłam - 13. litopada,w trzynastym tygodniu ciąży.
Przez 18 dni leżałam w szpitalu na podtrzymaniu. Przeszłam trzy krwotoki, w
czasie których drżałam i myślałam, że to już koniec.Pierwszy w domu. W czasie
drugiego, już w szpitalu na dyżurze była położna, która sama zaproponowała
lekarzowi podłączenie mi kroplówki i zaglądała do mnie przez całą noc.Ten
krwotok ustał około 3 nad ranem.Trzeci zaczął się tuż przed wieczornym
obchodem - w nocy pielęgniarka nawet nie zajrzała, nie podłączono mi żadnej
kroplówki. Każdy ruch nogą - to nowy gwałtowny strumień krwi.Nie próbowałam
nawet wstawać. Nad ranem nie byłam już w stanie nadążyć zmieniać ligniny i
leżałam w wielkiej czerwonej plamie.Pierwsza zobaczyła mnie salowa, która się
przestraszyła i wezwała pielęgniarkę.Miałam duży (8 cm)krwiak kosmówki, który
spowodował jej całkowite odklejenie i poronienie. Przez cały czas pobytu
dziecko rosło (USG miałam robione co tydzień). Słyszałam bijące serduszko,
widziałam malutką głowkę, łapki i nóżki. Nie wiem, jaka była przyczyna
powstania tego krwiaka. Jeśli ktoś miał z tym do czynienia - bardzo proszę o
jakieś informacje.Do tej pory nie mogę się pozbierać.Od tygodnia chodzę do
pracy, ale nie chce mi się żyć.