kobiet? Czy to jest jakiś problem dla mężczyzn? Czy kobieta ma być słaba, niezaradna, wymagać opieki?
Ostatnio porównywałam dwie swoje znajome, jedna diabła za rogi weźmie, wszystko załatwi i właściwie nie ma spraw codziennych, które by jakoś ją przerażały, nawet półki z karton-gipsu sama sobie zrobiła i wcale nie jest to jakaś "herold-baba"

drugą trzeba wszędzie wozić z byle "pierdołą" dzwoni do swojego męża- żeby jej pomógł itp.
Ta pierwsza nie ma szczęścia w związkach - na codzień boryka się ze wszystkim sama, często potrafi trafić na nieudacznika. Druga ma fajnego, sensownego męża.
Jak to jest czy silne kobiety odstraszają mężczyzn? Czy też może te "słabe" wiedzą, że sobie same nie poradzą i tkwią w tym co mają?
Ja jestem chyba pomiędzy - wozić mnie nie trzeba, żarówkę sama wymienię (w aucie też; ) ale na płytę KG się nie porywam. Wczoraj jednak zrobiłąm coś - co było dla mnie dosyć trudne i usłyszałam komentarz od znajomego, że kobieta nie powinna być "taka samowystarczalna".