macgil 27.12.04, 15:04 Był ktoś, widział ktoś ten spektakl? Ciekaw jestem Waszych opinii... Zdravim! macgil Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
stoik1 pod nieobecność Lapis... 27.12.04, 15:48 pozwolę sobie zacytować fragment dyskusji z forum Wszystko o Śląsku Cieszyńskim. na pewno bardziej praktycznie jak i elegancko byłoby podać sam link, ale forum jest ukryte, so... ---------------------------------------------------------------------------- Re: Cieszynskie Niebo - okiem krytycznym lapis.me 03.11.2004 22:44 + odpowiedz > Aby uniknąć niepotrzebnej wojny z lapis od razu mówię, że to recenzja wg mojego znajomego z drugiej strony Olzy. Wojny są niepotrzebne, z tym się zgadzam. > "Cieszyńskie niebo" przedstawia dzieje Cieszyńskiego jako nieprzerwaną sielankę. Dostrzegając co prawda kwestię losu Żydów, skrzętnie pomija milczeniem inne bardziej kontrowersyjne momenty, jak rok 1919, 1938 itp. Guzik prawda. Po pierwsze "kwestia żydowska" jest tak dosadna, że zapewniam Cię, nie pozostawia nikogo nieporuszonym. Co do sielanki, zapytaj, czy Twój znajomy nie zauważył np. koszmaru związanego z zarazami (zresztą fantastycznie przedstawionego), wojną, ze smutnym końcem tramwaju po wprowadzeniu granicy itd. A tak poza tym - to nie jest historyzujący dokument, to nie historia na faktach oparta, to jest poniekąd zabawa, nie lekcja historii, ale historyjka z "przymrużeniem oka", niewybredna! Czy przeglądanie zdjęć starego Cieszyna, tego z przełomu wieków nie nastraja nostalgicznie? To ten cudowny Cieszyn z sunącym tramwajem, owszem, generalizuję, ale to jest ta atmosfera, a nie zmaganie się z kontrowersyjnymi wydarzeniami............O rany, ale ciężkie to. Zobaczyłam tam Cieszyn wielu narodów, wielu kultur, a tak mi bliski. Szukamy szpileczki, żeby ją tam gdzieś wetknąć. Słyszałam już negatywne opinie od ludzi z Zaolzia, którzy byli zbulwersowani proporcjami liczebnymi poszczególnych nacji. Nie wdając się w szczegóły, to co mnie zaskoczyło, to ich stosunek do Czechów i zastanawiam się jak oni mogą tam żyć z takimmi przekonaniami? trzeba dać już temu spokój. > Generalnie przekaz jest taki: że Czesi żyli tu (obok Polaków) od zarania dziejów i wspólnie „cieszyli” się do szału. A to raczej nie jest tak naprawdę prawda. Niech będzie po słowiańsku. Dobrze, że ktoś się z czegoś cieszy / cieszył. > Poza tym zastrzeżenia może budzić sama dramaturgia spektaklu: zlepek skeczów, wyświechtanych powiedzonek i piosenek, które w wykonaniu aktorów nie za bardzo zdają się dorastać do oryginału. Dobre na licealistów, jak na teatr profesjonalny: cienkawo. Jako licealistka kocham te wyświechtane powiedzonka! Znamy je wszyscy, to nas łączy, moi drodzy, to są te rozpoznawalne przez cieszyńską społeczność znaki, to one ją m.in. identyfikują, ten spektakl jest tak cieszyński, że u niektórych może wywołać grymas na twarzy, z drugiej strony tak naprawdę zrozumie go tylko cieszyniok i ten komu te klimaty bliskie. Mam widać inne poczucie / poziom humoru, bo bawiłam się przednio! A głosy tych aktorów są o wiele lepsze, niż moglibyśmy zakładać! Byłam zaskoczona. > I co Wy na to??? Idę 4 grudnia po raz czwarty. To jest moja całkiem subiektywna ocena. Dla "kontrowersyjnych tematów" miejsce jest gdzie indziej. Niech cieszyński tramwaj spokojnie przemierza Cieszyn "złotego wieku". (...) itd. Odpowiedz Link
vasermon Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 27.12.04, 17:18 Nie ma co opisywać (oczywiście jest), trzeba przyjechać i własnymi oczami oglądnąć. Kto nie widział, nie zrozumie. Odpowiedz Link
alewan1 Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 27.12.04, 17:53 To fakt. Trzeba najpierw poczytać stronę spektaklu, zaznajomić się z miejscowymi realiami, poczytać parę recenzji, załatwić do przodu bilety (bo wszystkie dotąd przedstawienia były wysprzedane), zdecydować się przyjechać do Cieszyna/Českého Těšína (choć są też wyjazdy teatru do Czech i Polski), oglądnąć 120 minutowe przedstawienie i...chwalić na Forum. ) Na pewno się opłaci. Odpowiedz Link
macgil Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 27.12.04, 22:05 Sęk w tym, że ja spektakl widziałem... 4 grudnia w Teatrze im. Mickiewicza w Cieszynie. I doprawdy, nie mogę się zachwycać tym spaktaklem. Nawet nie mogę komukolwiek go szczerze zarekomendować, by nie stracić w jego oczach... Niestety (to słowo powróci jeszcze nie raz). Niestety, według mnie banał goni banał - i jedyne, co warte jest uwagi, to teksty niezawodnego Jaromira N. Ale cóż, można było przypuszczać, że na tych tekstach można oprzeć coś większego. Szkoda, że teksty przeplatające Nohavicowe pieśni trącą rzeczonym banałem. Nie jestem Cieszyniakiem, choć miasto znam dobrze, często w nim bywam i czuję jego klimat, ale ze spektaklu nie dowiedziałem się o Cieszynie nic nowego. Dosłownie: nic! Usłyszałem za to do granic możliwości i przyzwoitości wyświechtane gry i zabawy słowne... Ileż jeszcze razy usłyszę o "czerstwym pieczywie kupowanym w sklepie"?!? Już abstrahuję od słabego aktorstwa i kiepskich pomysłów inscenizacyjnych (materac i kobieta z chustką na głowie jako Olza w dwóch postaciach - to po prostu boli!). Znowu - słowo, które je idealnie określa, to: banał. Siedziałem sobie w pierwszym rzędzie na balkonie pierwszego piętra cudownego Teatru i - czułem się jak na szkolnej akademii. Niestety, to ten poziom. Aż trudno uwierzyć, że spektakl ten to dokonanie profesjonalnego zespołu teatralnego... A reakcja publiczności? Dla mnie - zaskakująca, choć chyba jednak do przewidzenia. Pusty rechot raz po raz wypełniał dostojną salę. Bawił li tylko humor słowny - i to nie najwyższych lotów (dialog żegnającej sie pary: "Wrócę jak będę mógł..." - "Wróć! Będziesz mógł..."). Niestety. Szkoda trochę pomysłu, bo niesie z sobą spory potencjał - i szkoda tekstów Nohavicy. Zginęły wśród banału i niedoskonałości. Na szczęście po dwóch godzinach spektaklu nadszedł upragniony recital Mistrza! I dał Mistrz popis! Występ zgoła inny od poprzednich, na których byłem (a to był mój trzeci Jego koncert), bo składały się nań pieśni rzadziej wykonywane, zatem mniej znane (szlagiery zostały wyeksplowatowane w spektaklu). Pięknie było, słuchało się cudownie! I tak koncert przysłonił co nieco ten, co ty dużo gadać, niesmak po spektaklu. Nohavica nie zawodzi! Panie Jarku, chwała Panu za to! Pozdrawiam! macgil PS A na finał oczywiście był "Anioł Stróż", oczywiście a capella Odpowiedz Link
vasermon Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 27.12.04, 23:10 Tyś je tak samo gupi jak tyn co pisoł o Nohavicowi artykuł w Wyborczej. A możne żeś to je ty? Przyjedzie se panoczek z wielkomiasta a uż mu sie Cieszyn nie podobo. Gdybyś doprowdy rozumioł twórczość Nohavicy, to byś wiedzioł, że bez właśnie tak przedstawionego Cieszyna by nie było takiego Mistrza, kieregoś sie nimóg doczkać. Odpowiedz Link
justyng Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 27.12.04, 23:52 Kazał Ci się ktoś zachwycać?? A może masz jakiś przymus by polecać spektakl innym? Wydaję mi się, że i bez Twojej reklamy, radzi sobie nieźle. Nie wiem czy jesteś w temacie, ale całkiem niedanwo scenariusz został nagrodzony, prestiżową na Zaolziu nagrodą. Co więcej bilety na styczeń są już sprzedane. Ahh.. tylu banalnych ludzi, chce zobaczyć taki głupi, nic nie wnoszący spektakl, co macgil?? Jak oni mogą być tak głupi...? ;] Banał goni, banał?? A co powiesz na to, iż sam Nohavica, był zachwycony spektaklem... co więcej wyraził zgodę na wydanie CD z nowymi aranżacjami??? Właśnie... nie jesteś Cieszyniakiem... miasto znasz dobrze? Czujesz jego klimat? To Ci powiem, że psińco czujesz, co więcej ktoś tu chyba pomylił sens całego spektaklu. Chciałabym wiedzieć, na jakiej podstawie sobie ubzdurałeś, że spektakl ma Cię nauczyć czegoś nowego o Cieszynie? Wyświechtane gry i zabawy słowne... hmmm. Czy my naprawdę widzieliśmy tą samą sztukę? Ale jednego nie rozumiem... jak możesz perfidnie twierdzić, iż czujesz cieszyńską atmosferę... skoro sztuka do Ciebie najwyraźniej NIEDOTARŁA!! Musisz być jakimś nieczułym gburem, do tego całkiem niezaznajomionym z historią regionu Śląska Cieszyńskiego. Jeśli o mnie chodzi widzę w tym wielki sens. Wielu ludzi przysżło, by zobaczyć coś co dotyczy ich osobiście. trzy pokolenia... Dziadkowie, rodzice i dzieci. Trzy pokolenia, które zachwycały sie jednym i tym samym spektaklem, odnajdywały w nim cząstkę siebie, dziadkowie własnych wspomnień, rodzice i dzieci opowieści, które już niegdyś słyszeli. Co więcej śmiali się z samych siebie, z parodii ich własnego zachowania - zakupy po tej stronie Olzy gdzie taniej, zabawne homonimy itd. Cieszyńskie niebo dotyczy tego co było, co jest... Nikt nie mówił, że będzie to historia popularno - naukowa... A mi osobiście się bardzo podobała. Nostalgia, melancholia... wszystko to co chciałam znalazło się w obrębie sztuki. Czy naprawdę nie zaśmiewałeś się, przy Vilemie... czy naprawdę nie wzruszyłeś się, przy Danse Macabre...? Jeśli odpowiedź brzmi nie... to wymaż lepiej ze swojej poprzedniej wypowiedzi frazę "czuję jego klimat" - bo kłamiesz ludzi. Oj biedny, chyba niezłe katusze musiałeś tam przeżywać... nudy, bzdury, banały... Tak mi Ciebie szkoda. Ale chyba wielu jeszcze banalnych ludzi i ich banalnych reakcji będziesz musiał znosić, zanim dojdziesz do wniosku, jak bardzo myliłeś się w swoich wrażeniach po spekatklu. Tak na marginesie... zapytam... może Ty po prostu nie zrozumiałeś o co w tym wszystkim chodzi?? )) NIEpozdrawiam - justyng Odpowiedz Link
macgil Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 28.12.04, 12:30 Oooo, to ja widzę, że trafiłem do kółka czcicieli spektaklu! I że włożyłem kij w mrowisko! No dobra, już czuję na plecach razy, już spodziewam się głuchych telefonów... Ja, który ośmieliłem się skrytykować spektakl! Ale nie przekonaliście mnie. I nie przekonacie. Nikt mi nie kazał się zachwycać. I nie mam przymusu polecania. Choć miło byłoby, gdybym z czystym sumieniem mógł to zrobić... Nie wiem, jak Ty, droga justyng, ale ja nie chodzę do teatru/kina po to, by oglądać opowiastki o 3 pokoleniach, przeplatane tekstami, które znam (nie mówię tekstach Nohavicy, a o "zabawnych homonimach" etc.), tylko by dowiedzieć się czegoś więcej o świecie, ludziach, sobie - zaczernąć z wiedzy, którą artysta przefiltrował przez własne poczucie estetyki i sumienie. I zgoda, jeśli przyjmiemy, że to spektakl regionalny, tak regionalny, że aż prowincjonalny, to OK, brońcie go i chwalcie, ale nie na forum ponadregionalnym, bo to nic dobrego nie przyniesie. (A wspomniana Nagroda - o której, wyobraź sobie, wiedziałem - tą regionalność tylko utwierdza). I tym akcentem kończę! I pozdrawiam, bo tak grzeczniej macgil Odpowiedz Link
stoik1 spoko 28.12.04, 13:29 bez różnicy poglądów nie ma dyskusji forum działające na zasadzie kółka wzajemnej adoracji raczej długo nie pociągnie Odpowiedz Link
macgil Re: spoko 28.12.04, 15:19 dzięki Ci za ten osąd, szanowny stoiku pierwszy! bo ja chyba źle trafiłem z moimi poglądami pozdrawiam zdroworozsądkowo! macgil Odpowiedz Link
alewan1 Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 29.12.04, 10:15 Oczywiście że to spektakl regionalny, i od początku im był. Nie powstał z celów dydaktycznych, żeby nauczać, jest to spektakl dla Cieszyniaków, "nostalgiczno- humorystyczna próba spojrzenia na Ziemię Cieszyńską przez pryzmat minionych lat i zdarzeń, z przywołaniem związanych z tym regionem prawdziwych i mitycznych postaci." To nie Shakespeare, Moliéra czy sztuka postmodernistyczna. Tylko zabawa. A przedstawienie nie kręci się wokół Nohavicy, ten jest tylko udanym tłem. Bez zrozumienia regionalności Nohavicy nie ma jego "ponadregionalności". Odpowiedz Link
alewan1 Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 28.12.04, 12:25 Podczas premiery spektaklu "Těšínské niebo - Cieszyńskie nebe" w teatrze Těšínské divadlo w Czeskim Cieszynie zapytaliśmy Jaromíra Nohavicę, który wystąpił tu w roli widza, o jego wrażenia. "Widzę ten spektakl po raz pierwszy i szczerze przyznaję, że jestem podniecony i wzruszony. To świetny spektakl, nie spodziewałem się tego. Bardzo dobrze się bawię i bawią się również wszyscy widzowie, a to jest najważniejsze. To świetna rzecz." -------------------------------------------------------------------------------- W ramach ogłoszonej przez Kongres Polaków w RC corocznej ankiety „Tacy jesteśmy 2004” najwięcej głosów w kategorii „Literatura” otrzymała poetka i tłumaczka Renata Putzlacher, nominowana za napisanie scenariusza do spektaklu „Cieszyńskie nebe”. W ubiegłym roku zdobyła tę samą nagrodę za przekłady pieśni Jaromíra Nohavicy (polskie wydanie CD „Babylon”. -------------------------------------------------------------------------------- Jury IV FESTIWALU TEATRÓW MORAW I ŚLĄSKA przyznało główną nagrodę za najlepszy spektakl przedstawieniu „Těšínské niebo - Cieszyńskie nebe” w reżyserii Radovana Lipusa. Werdykt jury: Jest to wyjątkowy dramaturgiczno-inscenizacyjny wspólny projekt Sceny Czeskiej i Polskiej Těšínského divadla w wielokulturowym regionie, uwzględniający specyfikę stosunków polsko-czeskich i czesko-polskich. -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link
lapis.me Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 01.01.05, 22:25 Oczekiwania, oczekiwania. Czasami są zabójcze. Bo w momencie kiedy mijają się z rzeczywistością, to doprowadzają do potwornych rozczarowań. Jeśli idzie się na ten spektakl ze swoimi oczekiwaniami, to trudno docenić to, co on sam w sobie prezentuje. Szkoda, bo wtedy nie można już ulec czarowi ... A czar mam tam znaczenie podstawowe Dużo rzeczy miota mi się w głowie, ale wrócę z przyjemnością do tego tematu, jeśli macie jeszcze ochotę o tym pisać. Odpowiedz Link
lapis.me Pytanie do macgil: 02.01.05, 23:18 Pytanie krótkie: czego oczekiwałeś udając się na spektakl? Odpowiedz Link
macgil Re: Pytanie do macgil: 04.01.05, 15:16 Nic wielkiego. Tego, czego zwykle oczekuję idąc do teatru, czy do kina... Nowości. Oryginalności treści i formy. Świeżości spojrzenia. Uniwersalności tematu (pars pro toto!). Niecodziennego przeżycia. Możliwości dowiedzenia się czegoś nowego i ważnego o świecie, ludziach i sobie (już o tym wspominałem). O katharsis już nie wspominając... Czy to dużo? Pozdrawiam niezmiennie! macgil Odpowiedz Link
lapis.me Re: Pytanie do macgil: 04.01.05, 22:07 macgil napisał: > Nic wielkiego. Nie do końca się tu z Tobą zgodzę, bo wymieniłeś trochę za dużo tych cech "idealnych". To nie jest klasyczna sztuka teatralna. Której oczekiwałeś. Ale w sumie nie jestem krytykiem teatralnym, więc ... > Tego, czego zwykle oczekuję idąc do teatru, czy do kina... > Nowości. Niektórzy zarzucają temu spektaklowi, że jego podstawą jest muzyka, która sama w sobie zrobiła już furorę i że tutaj wykorzystano jej polularność, tzn. jeśli piosenki są fantastyczne, to i spektakl tak zostanie odebrany. To a propos tematu nowości. Ale powiem, że te piosenki weszły według mnie znakomicie w rzeczywistość teatralną i dzięki niej osobiście o wiele więcej zobaczyłam. Temat Jarka Nohavicy ostawiam na boku, mój stosunek do jego twórczości i jego samego jest JEDNOZNACZNY, ale powiem Ci, że na przykład wykonanie „Cieszyńskiej” w 4 językach uważam za fenomenalne! A że się powtórzę – byłam zaskoczona głosami aktorów! Czy nie zapadł Ci w pamięć głos szalonej Markety, czyli Małgorzaty Pikus chociażby? > Oryginalności treści i formy. Opowieść dotyczy Cieszyna, o nim zaś powiedziano i napisano dosyć dużo! Tu nie można szukać nowości, przynajmniej niech nie szukają jej ci, co o Cieszynie wiedzą zbyt wiele . Autorka na szczęście nie wymyśliła postaci, na których skupilibyśmy całą uwagę i śledzili ich indywidualne losy. To miała być opowieść o Cieszynie, nie ma się co silić na wymyślanie nowej historii i szukać w ten sposób oryginalności. Dla mnie pozostanie wyjątkowe połączenie przeróżnych piosenek JN w ten jeden ciąg, który wydaje mi się bardzo udany. No i jak już wspomniano powyżej – miała to być zabawa, i jest. Poza tym byłam urzeczona scenografią – prostą, bardzo skromną i bardzo wymowną. Tramwajem, który wszystko łączył. Jak kiedyś oba miasta. Tymi „kapeluszami” na wzór cieszyńskich budowli... Rekwizytami – hasłami. > Świeżości spojrzenia. Po obejrzeniu przyszła mi do głowy myśl głupia i powodowana zazdrością (i za nią z góry przepraszam): dlaczego taki spektakl powstał po czeskiej stronie! > Uniwersalności tematu (pars pro toto!). Ponieważ jestem „stela”, to napiszę, że „uniwersalność tematu” w przypadku Cieszyna jest niemożliwa!!! A tak serio, to naprawdę poczułam smutek towarzyszący rokowi 1920. Skomplikowana sytuacja miast nadgranicznych i tej całej mieszaniny kultur jest jak najbardziej uniwersalna. I tu zwierzę się, że doznałam ... ...> Niecodziennego przeżycia. ponieważ (uwaga, tu będzie patetycznie) zobaczyłam JEDNO miasto. I smutne jego losy. Bagaż, który jest, ha!, jednocześnie bogactwem tej ziemi! Koniec patetyzmu. Jeszcze jeden grzech – dzięki JN i CN wyzbyłam się antypatii do mieszkańców drugiej strony Olzy. To takie coś nie zawsze uświadomione, co się ciągnie tak za nami od kilku pokoleń. Szkoda gadać. > Możliwości dowiedzenia się czegoś nowego i ważnego o świecie, ludziach i sobie > (już o tym wspominałem). O katharsis już nie wspominając... Vide powyżej. > Czy to dużo? Sporo > Pozdrawiam niezmiennie! Ja również! Oczarowana. Odpowiedz Link
cze67 Fragmentów płyty... 10.01.05, 19:44 ... można posłuchać tutaj: www.indiesrec.cz/Album.asp?ID=263 Odpowiedz Link
lapis.me Sama płyta :) 25.01.05, 22:09 Jeśli ktoś z Was szukałby jej w Cieszynie, to jest do kupienia w Cafe Muzeum w pałacu Larischów, czyli na terenie cieszyńskiego muzeum. Tam gdzie kiedyś kwitły te kwiaty ... Odpowiedz Link
kugliczka hej :))) 31.01.05, 21:57 a mi się bardzo podobał spektakl i nie uważam żebyśmy ciągle musieli być śmiertelnie poważni wspominając nasze przywary narodowe wskazana jest odrobina humoru a taki prosty jest najlepszy Przedstawienie zasługuje na pięć gwiazdek od gazety plus jedna ode mnie A Jaromir był jeszcze lepszy bo byłam właśnie na tym samym koncercie 04-12- 2004 w Teatrze im. Mickiewicza w Cieszynie A swoją drogą nie sądzicie że Olza była fantastyczna????? A charakteryzacja, zwłaszcza te butelki na plecach))))) Ale przyznaję trochę brakowało 1919 i 1938 Odpowiedz Link
joanna_filipczak Re: "Tesinske niebo - Cieszyńskie nebe" 05.02.05, 19:19 Dla tego spektaklu poszłam do Teatru Nowego w Łodzi mimo, że nie odwiedzałam go od jakiegoś czasu... Co tu dużo pisać? Zrobiły to już za mnie gazety.) Poszłam z wielkimi nadziejami i nie wyszłam zawiedziona. Ładnie zagrane i zaśpiewane, a ta muzyka! Nie jestem fanką tłumaczeń pani Puzchalter, ale nie są one złe, więc ogólnie podobało mi się wszystko, a najbardziej muzyka Ale... (zawsze jest jakieś ale) Zabrakło w tym przedstawieniu jakiejś (czy ja wiem?) niedosłowności. Nie umiem tego opisać jednym słowem, ale polega na tym, że nie wszystko podaje się wprost, kawa na ławę. Widz nie ma satysfakcji, że zrozumiał co się do niego mówi, bo wszyscy rozumieją wszystko. Owszem rozumiem, że ze względu na języki nie mogło to być zbyt skomplikowane, ale jednak... Nie chodzi mi tylko o słowo, również o akcję... Pozostaje jakiś niedosyt. Taki jak po niektórych przedstawieniach dla dzieci, które widywałam chodząc do szkoły... Czy ja wiem? Zero metafizyki. Zdaję sobie doskonale sprawę, że mówię o czymś nie do zmierzenia obiektywnie, ale mimo, że wyszłam z "Cieszyńskiego Nebe" zadowolona, to nie był to zachwyt. A chciałabym, żeby był. Poza wszystkim innym niektóre aranżacje nie przypadły mi do gustu, ale to już jest sprawa wybitnie osobista... Pozdrawiam Joanna. Odpowiedz Link
vasermon Praski sukces Pod Palmowką 09.05.05, 15:22 Z powodu wielkiego zainteresowania Teatr Cieszyński zorganizował spektakl również następnego dnia po praskiej premierze Cieszyńskiego nebe. Oto kilka komentarzy: Diky za Tesinske nebe. Dnes jsem byl Pod Palmovkou a bylo to naprosto skvele... Nemam slov. Sal aplaudoval naprosto zaslouzene ve stoje. Rozhodne jsem nebyl na predstaveni naposledy :o) / Thomash Moi drodzy, podbiliscie Prage, stalam i klaskalam i dzis ide na Wasz spektakl jeszcze raz ) Brawa dla autorow i aktorow!! / Natalia Jsem častou návštěvnicí divadelních představení, ale s takovým aplausem po Vašem přestavení jsem se ještě nikdy nesetkala. Ještě teď mám husí kůži, když si vzpomenu na Vaše fantastické představení. Jedním slovem NÁDHERA. Skvělé výkony. Musíte být úžasná parta. / Mirka Odpowiedz Link
vasermon A w niedzielę jubileusz 09.05.05, 15:25 Z przyjemnością informujemy wszystkich sympatyków „Cieszyńskiego nebe”, że w niedzielę 15 maja minie 1. rocznica premiery tego spektaklu i jednocześnie będzie to jego 50 wystawienie. Po uroczystym spektaklu odbędzie się spotkanie z twórcami i aktorami, a niespodzianką będzie krótki recital Michała Łanuszki, laureata 40. Studenckiego Festiwalu Piosenki, który został nagrodzony za znakomitą interpretację pieśni Jaromíra Nohavicy w przekładach Renaty Putzlacher. ------------------------------------------------------------------------------- W maju zakończy cieszyński tramwaj swój rejs w Domu Kultury Miasta Ostrawy - 29.5. Odpowiedz Link
vasermon Aktorzy znad Olzy podbili Pragę 18.05.05, 14:44 Czesko-polski spektakl muzyczny oparty na pieśniach Jaromíra Nohavicy pt. "Těšínské niebo - Cieszyńskie nebe" bije wszelkie rekordy. Grany jest dokładnie od roku i wystawiany był już 54 razy. Stale cieszy się niezmierną popularnością wśród widzów wielu pokoleń i to nie tylko na Zaolziu. Ostatnio został niezwykle sympatycznie, można powiedzieć wprost rewelacyjnie, przyjęty w Pradze w Teatrze pod Palmovką, gdzie wystawiany był w pierwszy majowy weekend. "Nie liczyliśmy na taki sukces. Po przedstawieniu przyszła do mnie jedna pani podekscytowana i wzruszona i mówi: Panie dyrektorze, pracuję w telewizji, chodzę często do teatru, i to, co się tu dziś zdarzyło, przeżyłam ostatni raz przed dwudziestoma laty będąc na premierze 'Libušy' w Teatrze Narodowym," powiedział dyrektor Teatru Cieszyńskiego Karol Suszka. A co się zdarzyło? Publiczność bowiem przez dwanaście minut na stojąco zgotowała cieszyńskim aktorom owacje. Świadczy to o fantastycznym przyjęciu przedstawienia przez praską widownię. Były słowa podziękowania, wzruszenia i aktorzy znad Olzy podbili Pragę. "Kiedy gościliśmy w czwartek w ramach festiwalu w naszym teatrze w Czeskim Cieszynie Teatr pod Palmovką ze sztuką 'Amadeusz', to Jiří Bartoška mówi do mnie, że wprawdzie nie widział naszego przedstawienia 'Těšínské niebo', ale cała Praga huczy na temat tego wydarzenia artystycznego," stwierdził dyrektor Suszka. Pojawiło się sporo bardzo przychylnych i ciepłych opinii i reakcji na temat spektaklu i początkowe obawy widzów, że nie będą rozumieć języka, po paru minutach rozwiały się i wszyscy byli mile zaskoczeni. Dla aktorów było to ogromne przeżycie. "Osobiście niesamowicie wzruszyłam się po sobotnim spektaklu, kiedy nie chcieli nas widzowie puścić ze sceny, a w niedzielę musieliśmy dwa razy powtarzać piosenkę 'Z Těšína vyjíždí vlaky co čtvrthodinu' i po raz drugi widzowie już śpiewali z nami," dodała aktorka Halina Pasekowa. Przypomnijmy tylko, że partnerem generalnym przedstawienia jest Huta Trzyniecka i ona ma swój dominujący udział w tym sukcesie. (mi) Hutnik Trzyniecki 18.5.2005 Odpowiedz Link