kubek
14.02.06, 20:46
Najlepsi bramkarz i napastnik świata, pewna defensywa - to znak jakości
Czechów. Złoci medaliści z Salt Lake City Kanadyjczycy przeciwstawią im
niezłomność, walkę do końca i zawrotną szybkość. W środę w Turynie rusza
turniej hokejowych gwiazd
Rozgrywki NHL zostały wstrzymane, więc w Turynie po raz trzeci w historii
igrzysk zmierzą się najlepsi z najlepszych, w przeciwieństwie do mistrzostw
świata, podczas których drużyny grają w kadłubowych składach, bo czołówka
walczy wtedy o Puchar Stanleya.
Nowoczesny hokej zaczyna się od defensywy. Najlepsi bramkarze w NHL zarabiają
tyle, co napastnicy. Kluczem do zwycięstwa jest zdobycie pierwszej bramki.
Trzybramkową stratę potrafią dzisiaj odrabiać tylko Kanadyjczycy (jak w
finale MŚ ze Szwecją).
Czesi mają nie tylko Dominika Haszka, ale też napastnika Jaromira Jagra,
który w wieku 34 lat wyprzedził konkurencję o epokę. Olbrzym z Kladna, który
ostatnio broni barw NY Rangers, bije rywali zarówno w klasyfikacji
kanadyjskiej (88), jak i strzelonych goli (40).
Nasi południowi sąsiedzi u progu igrzysk przeżyli prawdziwy czeski film.
Przez zamiecie śnieżne w Nowym Jorku największe gwiazdy miały podróż do
Turynu wydłużoną nawet o osiem godzin. - Nie narzekam. Mogłem się
przynajmniej porządnie wyspać - mówił Jagr.
Bramkarz Haszek (jemu, i nie tylko jemu, zginął z kolei sprzęt) to również
fenomen. Ponad rok temu stuknęła mu czterdziestka. Już dwa razy chciał
kończyć karierę i osiąść w rodzinnych Pardubicach. Telefony od agentów klubów
z NHL się jednak urywały. Najpierw skusili go do powrotu szefowie Detroit Red
Wings, a ostatnio Ottawa Senators. Efekt? W klasyfikacji bramkarzy NHL jest
drugi (średnio puszcza tylko 2,09 gola na mecz, a na 100 strzałów broni ponad
92,5). Wyprzedza go tylko najlepszy Kanadyjczyk Manny Legace (1,99 gola na
mecz), ale on może tylko pomarzyć o osiągnięciach Haszka, który
sześciokrotnie odbierał Vezina Trophy dla najlepszych golkiperów NHL. -
Wszyscy uznają nas za faworytów, ale turniej będzie wyrównany i nie mogę nic
obiecać - kręci głową nagabywany Haszek.
Białoruski trener Rosjan Władimir Krikunow narzeka, że w Turynie zabraknie
kontuzjowanego Aleksego Żamnowa. Ma za to dwa supersilne ataki Kowaljuk-
Datsjuk-Kowalczuk i Afinogienow-Małkin-Owieczkin, ale nie chce obiecywać
nawet awansu do półfinału. - W pierwszej części turnieju będziemy musieli
poprawić zgranie.
Trener "Klonowego Liścia" Wayne Gretzky powodzeniem na igrzyskach będzie
chciał uciszyć burzę medialną powstałą po tym, jak jego żona zaczęła
obstawiać wyniki NHL u bukmacherów, a każdy wynik oprócz złota zostanie w
Kanadzie uznany za porażkę.
Szwedzi będą chcieli powetować sobie pechowy ćwierćfinał z ostatnich igrzysk,
kiedy bramkarz Tommy Salo puszczał strzały Białorusinów z połowy lodowiska, i
marzenia o złocie prysły. Teraz będą mieli największą siłę ognia. W Salt Lake
City nie wystąpił kontuzjowany Petr Forsbeg. W czołówce napastników NHL jest
aż czterech (także Alfredsson, Zetterberg, Henrik Seidn).
Grupa A: Kanada, Czechy, Finlandia, Niemcy, Szwajcaria, Włochy. Grupa B:
Szwecja, Słowacja, USA, Rosja, Łotwa, Kazachstan. Do ćwierćfinału awansują po
cztery zespoły, które zagrają system pucharowym na zasadzie: A1 - B4, A2 -
B3, A3 - B2, A4- B1.
sport.gazeta.pl/turyn2006/1,71324,3163870.html