lilianka22
19.11.04, 11:58
Witam
Znalazłam kota przed domem i wziełam go do domu. To mój trzeci kot. Od razu
poszliśmy z nim do weta żeby go przebadał, odpchlił i odrobaczył.Kot miał
trochę brudne uszy ale wet stwierdzil że mu się wydaje że świerzbu nie ma. I
że nie ma czegoś tam do sprawdzenia, ale chyba wszystko ok. No i ja głupia
uwierzyłam. W ten sposób mam trzy(!) koty ze świerzbem no i oczywiście
potrójną stawkę za leczenie. Ale nie do tego zmierzam że weci naciągają,
tylko do tego co się dzieje w trakcie leczenia.
W jednej klinice zaproponawano kotom krople do uszu o nazwie Dicortineff i
powiedziano że świerzb leczy się b. trudno, co najmniej 6 tygodni. no i nie
zawsze jest efekt.Efektu nie było, prawdopodobnie kotki wszystko wytrzepywały
i lekarswo nie docierało dtam gdzie powinno.
No i akt trzeci: u jeszcze innego weta dowiedzieliśmy się, że tego środka w
ogóle nie należy stosowac bo teraz jest nowy, zagraniczny i leczy świerzb w
ciągu tygodnia z prawie 100% skutecznością.
Komu wierzyc? Zaczyna mnie to denerwowac bo chyba nie ma aż takiej różnicy w
leczeniu bądź co bądż dośc częstej przypadłości.
Pozdrawiam