mjot1
19.06.03, 10:18
Nasz pyszczydlak imieniem Albin jest brzydki jak nieszczęście! Ale też jak
każdy kot wyróżnia się swą indywidualnością.
Otóż jest to kot, którego nie interesują ptaki jako obiekt polowań. (Czyżby
odziedziczył przywary po nas?)
Oczywiście są też wyjątki potwierdzające tę jego „dziwność” kocią, czyli
sójki. Jedynie na nie zagiął swój koci parol i czyni podchody i sztuki
przeróżne jak na razie bezskutecznie.
Pyszczydlak Albin ma jak każdy kot swoje jedynie sobie znane ścieżki, którymi
pałęta się po okolicy. Na ścieżki owe udaje się przez dwie dziury w płocie,
których oczywiście nie łatam.
Otóż wczoraj wypuszczam Albina z chałupki na zewnątrz bo raczył kazać się
wypuścić a tuż naprzeciw na trasie do dziury Pan Kos dręczy właśnie
dżdżowniczki.
Wraz z Moją Zdecydowanie Lepszą Połową obserwujemy sytuację przez okno...
Albin ruszając dziarsko w kierunku dziury znieruchomiał nagle i przywarł do
murawy przyczajony, a Pan Kos dalej wyciągał dżdżowniczkę jakby nigdy nic.
Myśleliśmy, że zaraz nastąpi atak, tak to przynajmniej wyglądało.
Moja Zdecydowanie Lepsza Połowa już chciała reagować by ratować Pana Kosa,
lecz na moje stwierdzenie, że nie należy, że przecie Kos musi wiedzieć, iż
kot to kot, bo inaczej spotkawszy innego niż Albin może się bardzo zawieść,
dała im spokój.
A tymczasem Albin ruchami niezauważalnymi zaczął wolniutko przemieszczać się
w kierunku kosa... kroczek za kroczkiem, kroczek za kroczkiem...
Pan Kos wydarłszy dżdżowniczkę kilkoma skokami oddalił się lekko w bok i
wówczas pojęliśmy sytuację całą!
Otóż Albin wcale nie czaił na kosa lecz czekał aż ten zejdzie mu z drogi! Gdy
tylko to nastąpiło spokojne udał się do dziury w płocie i ruszył na swe
ścieżki!
Dziwny pyszczydlak...
Jak brzydki tak dziwny!
Ale jak to dobrze!
Najniższe ukłony!
Posiadający najbrzydszego kota na świecie M.J.