Dodaj do ulubionych

spuszczanie psa ze smyczy

12.07.03, 17:15
witam wszystkich
mam problem z niepowracaniem mojego psa na wołanie ,kiedy jest spuszczony ze
smyczy.jest to młoda suczka (15-miesięczna),ogar polski.
Może ktoś mi doradzi co z tym fantem zrobić.Dodam tylko,że suka jest
generalnie bardzo grzeczna i zrównoważona,chodziliśmy na kurs PT1,zna rózne
komendy i je wykonuje bez problemów ,ale wyłącznie na smyczy.po spuszczeniu z
uwięzi po prostu nie reaguje na przywołanie.Oczywiście próbowałem już oddalać
się w przeciwną stronę aby ją zmobilizować,wabiłem smakołykami itd.,ale bez
żadnego skutku.
Nie wiem za bardzo co począć ?Liczę na Wasze podpowiedzi.
pozdrawiam wszystkich
Obserwuj wątek
    • Gość: hodowca Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: 217.144.243.* 12.07.03, 18:13
      Nie mam zbyt duzego doswiadczenia z psami gonczymi i mysliwskimi,ale wiem
      napewno,ze sa to psy dosc niezalezne.Czesto juz slyszalem o nie posluszenstwie
      tego typu psow.Moi znajomi maja pare beagli gdzie ich swoboda konczy sie na
      dlugiej smyczy.Probowali je spuszczac ,ale przynosilo to raczej marny skutek.
    • Gość: izaba Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: 169.254.11.* 12.07.03, 23:28
      niestety żadnej rady nie dam ponieważ sama mam podobny problem , mam 8
      miesięcznego shih- tsu no i jest to samo, jak tylko spuszcze go ze smyczy to
      pędzi tam gdzie ja bym bardzo nie chciała i doprowadza mnie tym do ciężkiej
      nerwicy (bo oczywiście widzę zaraz tragiczny koniec takich poczynań) ,
      stwierdziłam ostatnio że jak tak dalej pójdzie to będzie skazany na ciągłe
      chodzenie na smyczy, mój pies poprostu głuchnie jak go wołam i nawet nie
      patrzy czy za nim biegnę lub idę, całe szczęście jest strasznym pieszczochem i
      jak do tej pory udawało mi się go złapać przy pierwszych ludziach którzy mieli
      ochotę go pogłaskać, ale może ktoś nam coś podpowie jak postępować z takimi
      osobnikami
    • Gość: zoja Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: *.sympatico.ca 14.07.03, 21:11
      Cwicz, cwicz, cwicz...

      Nie karm za darmo, tylko cwicz w domu przywolanie - jesli karmisz suchym -
      jedna kulka za podejscie do ciebie (wystarczy odejscie od psa o krok). Da ci to
      za jednym posilkiem ze 100 powtorzen, a to w ilosci powtorzen danego zachowania
      kryje sie jego sukces. Moze cwiczyc cala rodzina. Cwicz najpierw w domu, potem
      na dworze, z psem na smyczy. Jesli pies nie chce kulek na dworze, wez cos
      atrakcyjniejszego - mieso, zabawke - musisz znalezc cos co go motywuje. Cwicz
      najpierw w spokojnych miejscach, stopniowo takich gdzie "czyha" na was coraz
      wiecej roznych "atrakcji" czyli rzeczy ktore maja potencjal odciagnac psa od
      ciebie.

      Nigdy nie wolaj psa jesli wiesz, ze do ciebie nie przyjdzie - jest to
      marnowanie komendy. Zawsze wolaj psa jesli juz do ciebie idzie. Nigdy nie kaz
      go po przywolaniu, nie wolaj do zlych rzeczy (obcinanie pazurow, weterynarz,
      koniec spaceru). Nigdy go do siebie nie szarp. Jesli chcesz zeby pies do ciebie
      wracal, musisz na to zapracowac. Jesli bedziesz dla niego niemily - coz, kto by
      samowolnie podchodzil do kogos kto jest niemily.

      Cwicz z nim inne rzeczy, proste zachowania jak siad czy lezec - nagradzaj za
      nie czyms co pies chce - to ogolnie polepszy wasza komunikacje i sprawi ze
      staniesz sie dla psa atrakcyjniejszy.

      Jesli pies zwiewa tylko kiedy widzi w twojej rece smycz, dodatkowo naucz go ze
      po zalozeniu smyczy dzieja sie dla psa same fantastyczne rzeczy. Mozesz to
      zaczac w domu - np zapnij smycz i zacznij sie bawic z nim czyms co bardzo lubi,
      albo daj mu pieczonego kurczaka. Ta super rzecz pojawia sie tylko po zapieciu
      smyczy.

      7-15 miesiecy to najgorszy okres, "nastolatkowy", kiedy psa duzo bardziej
      interesuje swiat niz my (przyznajmy sie szczerze, nudni jestesmy a jeszcze do
      tego wrzeszczymy na psa).

      To co napisalam powyzej dziala mi z psem bez wzgledu na rase i wiek o ile jest
      robione bardzo bardzo konsekwentnie. Od 6 lat stosuje to z dziesiatkami psow w
      schroniskach oraz ucze w lokalnym osrodku posluszenstwa.
      • kgrabinski Konsekwencja 15.07.03, 09:18
        Konsekwencja i nie popełnianie błedow... to jest tajemnica sukcesu, ale zeby to osiagnac najlepiej jest jednego psa wyszkolic pod okiem kogos doswiadczonego... poco marnowac cale zycie na nauczenie ise czegos czego mozna nauczyc sie w 3 m-ce??
        Jezeli macie taki problem najlepiej jest udac sie do speca i z nim pogadac...
        Zoja dala dobre rady, ale jeszcze trzeba kogos kto je bedzie przypominac i pomagac w prawidlowym wykonaniu...


        www.hauhau.com.pl
        • Gość: zoja Re: Konsekwencja IP: *.sympatico.ca 15.07.03, 16:56
          kgrabinski napisał:

          > Jezeli macie taki problem najlepiej jest udac sie do speca i z nim pogadac...
          > Zoja dala dobre rady, ale jeszcze trzeba kogos kto je bedzie przypominac i
          > pomagac w prawidlowym wykonaniu...

          Zgadzam sie z obiema rzeczami. Instruktor jest dobry dla nas. Ale nawet
          instruktor widzi nas tylko raz w tygodniu, a prace z naszym psem musimy odwalac
          my. Dodatkowy problem z instruktorami jest nierzadko taki, ze czesto stosuja
          oni metody przestarzale, z mnostwem kar, ktore tylko pogarszaja sytuacje.
          Stosowanie kar to balansowanie na cienkiej linie - tylko ktos bardzo
          doswiadczony i dobrze wiedzacy co robi moze to robic dobrze. Ktos mniej
          doswiadczony moze na prawde popsuc psa.

          Ja swoja psia edukacje zaczelam od internetu i literatury, bo "twarde" metody
          szkolenia psa, ktore polecali lokalni szkoleniowcy mi nie odpowiadaly. W jezyku
          angielskim jest wiecej informacji na temat metody ktora stosuje, na szczescie
          jest to moj drugi jezyk. Z pierwszym psem popelnilam mnostwo bledow, ale sie
          zawzielam i pies jest teraz wyszkolony na poziom zawodow (z nowymi tego nie
          robie bo nie motywuja mnie zawody), z niewielka pomoca doswiadczonych
          instruktorow, ktorzy pomagali nam doszlifowywac detale (oprocz agility o ktorym
          nie wiedzialam nic i nikomu nie polecalabym szkolenia na wlasna reke).

          W kazdym razie - tak, zgadzam sie, spojrzenie kogos doswiadczonego z boku jest
          bardzo wazne. Jedyne co moge goraco wszystkim polecic - zanim zdecydujecie sie
          na instruktora, pojdzcie obejrzec jego metody. Jesli cos wam nie odpowiada -
          nie bojcie sie tego nie robic. Nie dajcie sie przekonac ze bicie czy krzyczenie
          na psa to jedyna dobra i sluszna metoda - bo tak nie jest. Zachod odchodzi od
          tego (jeszcze 5-6 lat temu trudno bylo znalezc szkoleniowca ktory nie
          stosowalby kar, teraz jest ich coraz wiecej i odnosza powazne sukcesy).

          Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość: Adwokat Diabła Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: *.centrala.kbsa / 10.3.21.* 15.07.03, 09:34
        Nooo pięknie, ładnie ale.... No właśnie to jedno ALE. Piszesz tu same książkowe
        mądrości, o teoriach które każdy właściciel psa mniej lub bardzie zna. Tylko
        teoria jedno, a życie drugie. I nie twierdzę, że te techniki się nie
        sprawdzają. Sama piszesz, że sposoby te wypróbowywałaś pracując w schroniskach
        i teraz w lokalnym ośrodku, więc masz do dyspozycji całe dnie by popracować z
        psem - BO TO JEST TWOJA PRACA.
        A co ma zrobić przeciętny właściciel psa, który nie spędza z nim 6 - 8 godzin
        dziennie. Gdy wracam po 10 godzinach z pracy, to sądzisz, że pójdę jeszcze na 4
        godziny na łąkę z psem. I to nie jest nawet kwestia, że mi sie nie chce. Ja mam
        po prostu w domu parę innych obowiązków (jak każdy). Mam dwa psy: mieszaniec i
        owczarek niemiecki. W ciągu dnia mają do dyspozycji siebie i ogród. Po powrocie
        z pracy mogę im poświęcić co najwyżej godzinę. O ile z owczarkiem (8 miesięcy)
        nie mam najmniejszego problemu - po spuszczeniu ze smyczy nie odbiega dalej niż
        20 m i wraca na każde przywołanie (za nagrodę wystarczy mu pochwała,
        przytulenie i pogłaskanie), o tyle mieszaniec (3 lata)spuszczony ze smyczy rwie
        do przodu i nie istnieją dla niego żadne komendy. Oczywiście wraca do domu sam
        i wtedy kiedy mu na to przyjdzie ochota. Rozumiem, że pies musi się wybiegać,
        ale on od początku ignorował moje polecenia. Wiele razy próbowałem mu zaufać
        ponownie i wszystko się powtarzało. Nie pomagają ani prośby, ani groźby. Sądzę
        że to kwestia charakteru, a w drugiej kolejności dopiero wyrobionych nawyków
        (vide owczarek). Efekt jest taki, że na łące przepinam mieszańca ze smyczy na
        10 metrową linkę i biega jak koń na lonży.
        Może gdybym pracował z moim mieszańcem 6-8 godzin dziennie i wykonywał setki
        powtórzeń zrozumiałby o co mi chodzi... Może. Ale nie mam niestety dla niego 8
        godzin dziennie...:-(

        pzdr
        • Gość: Eltofo Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: *.solcon.nl 15.07.03, 09:49
          Pewnie to Ciebie nie pocieszy,ale niektore psy szybciej dojrzewaja a inne
          wolniej.Moj cocker wlasnie skonczyl 3 lata i WRESZCIE dojrzal.Przychodzi jak
          go wolam,co uwazam za cud.Pozostale dwa w mlodszym wieku pojely o co chodzi.
          Sprobuj na cos go "zwabiac".Ja uzywalam do tego pilki tenisowej bo to
          najulubiensza zabawka.Niestety nie wierze w kursy dla psow.Pozdrawiam
          • Gość: zoja Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: *.sympatico.ca 15.07.03, 17:10
            Gość portalu: Eltofo napisał(a):

            > Sprobuj na cos go "zwabiac".Ja uzywalam do tego pilki tenisowej bo to
            > najulubiensza zabawka.

            Odkrylas co motywuje Twojego psa - doskonale.

            Ja bym jedna zamiast zwabiania (przekupstwa) staral sie to stosowac jako
            nagrode - czyli pies nie przychodzi bo widzi pileczke, tylko przychodzi sam a w
            nagrode dostaje pileczke (niby mala roznica, ale jednak jest).

            > Niestety nie wierze w kursy dla psow.Pozdrawiam

            Kursy dla psow maja te zalete, ze cwiczy sie w towarzystwie innych psow, co dla
            kazdego psa jest trudne - inne psy sa duzo fajniejsze od "niemadrych" sztuczek
            o jakie my ich prosimy. To samo jednak mozna robic samemu w miejscach gdzie sa
            inne psy. Najlepiej by bylo jednak gdyby obce psy nas przy tym nie rozprazaly
            do nas przychodzac - a to najlatwiej jest uzyskac na kursach.

            Jak wszystko, kursy maja swoje wady i zalety.
        • Gość: zoja Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: *.sympatico.ca 15.07.03, 16:42
          Gość portalu: Adwokat Diabła napisał(a):

          > i teraz w lokalnym ośrodku, więc masz do dyspozycji całe dnie by popracować z
          > psem - BO TO JEST TWOJA PRACA.

          Nie, to nieporozumienie. To jest moje hobby - choc przyznaje - moje jedyne
          hobby. Pracuje jako programista 6 godzin dziennie. Psami zajmuje sie
          popoludniami i w weekendy. Tygodniowo przez moje rece przechodzi okolo 50 psow -
          oczywiscie nie szkole ich wszystkich wlasnorecznie. Wiem tylko, ze jesli ktos
          bierze na powaznie szkolenie przywolania to po kilku tygodniach widzi efekty -
          nie zawsze 100%, ale duza poprawe.

          Z psami ktore mam w domu (ich ilosc sie zmienia, niektore schroniskowe biore do
          domu) pracuje oczywiscie najwiecej, ale tez nie 8 godzin dziennie. Karmie je
          dwa razy dziennie i przy kazdym karmieniu mam ponad 100 powtorzen. Zajmuje to
          2-3 minuty z kazdym psem.

          Nigdy nie pracuje z jednym psem przez kilka godzin na raz. Robie bardzo krotkie
          sesje, gora 5-10 minut z kazdym kiedy ucze czegos nowego.

          Najwiecej pracy jest z kazdym nowym i nowym poswiecam wiecej czasu.

          > A co ma zrobić przeciętny właściciel psa, który nie spędza z nim 6 - 8 godzin
          > dziennie. Gdy wracam po 10 godzinach z pracy, to sądzisz, że pójdę jeszcze na
          > 4 godziny na łąkę z psem. I to nie jest nawet kwestia, że mi sie nie chce. Ja
          > mam po prostu w domu parę innych obowiązków (jak każdy).

          Ja to rozumiem. Wlasnie duzym nieporozumieniem jest myslenie, ze szkolenie psa
          to calodobowe zajecie (chociaz prawda oczywiscie jest ze pies uczy sie caly
          czas). Kiedy Ciebie nie ma, pies nie ma okazji uciekania i nieprzychodzenia
          (chyba ze go puszczasz luzem na caly dzien). Cwicz z nim wiec kiedy masz
          okazje, kiedy sie nim zajmujesz - karmisz, wchodzisz do domu, w przerwach na
          reklame, kiedy tylko masz okazje. Nawet jedno powtorzenie jest lepsze niz zero.

          > Mam dwa psy: mieszaniec i
          > owczarek niemiecki. W ciągu dnia mają do dyspozycji siebie i ogród. Po
          > powrocie z pracy mogę im poświęcić co najwyżej godzinę.

          Godzina na raz to bardzo duzo. Co ja robie z moimi psami podczas szkolenia -
          biore jednego na raz podczas gdy reszta siedzi obok i nam nie przeszkadza (w
          kenelu jesli nie zna zostawania). Po 5 minutach wymieniam psa. I tak dalej. W
          ten sposob psy sie nie nudza zbyt dlugimi sesjami.

          > O ile z owczarkiem (8 miesięcy)
          > nie mam najmniejszego problemu - po spuszczeniu ze smyczy nie odbiega dalej
          > niż 20 m i wraca na każde przywołanie (za nagrodę wystarczy mu pochwała,
          > przytulenie i pogłaskanie), o tyle mieszaniec (3 lata)spuszczony ze smyczy
          > /.../

          Gratuluje z owczarkiem, chociaz ja spodziewalabym sie niedlugo od niego wejscia
          w okres "nastolatkowy" kiedy wszystko jest na "nie" i swiat ciekawszy od
          Ciebie. Mam nadzieje, ze Ci sie to nie zdarzy, ale jest taka szansa - taki to
          juz wiek.

          Zajelabym sie wiec wiecej mieszancem, tak na powaznie - w sensie Twojego
          podejscia i konsekwencji, nie w sensie surowosci dla psa. Masz racje, ze ma
          inna motywacje niz owczarek, ktoremu wystarcza poglaskanie. Kazdy czlowiek ma
          tez inna motywacje - jednego motywuje przytulenie, innego pieniadze, innego
          piwo czy inna czekolada. Jesli chcesz zmienic Wasza relacje, powienienes
          zobaczyc co motywuje Twojego psa i starac sie to "przejac" i uzywac do wlasnych
          celow.

          > Wiele razy próbowałem mu zaufać
          > ponownie i wszystko się powtarzało. Nie pomagają ani prośby, ani groźby.

          Pies robi to co mu sie oplaca. Oplaca mu sie bieganie, nie oplaca
          przychodzenie. Zaufanie niewiele tu ma do rzeczy. Dobrze robisz z linka - ja
          dodalabym do tego zywiolowe cieszenie sie kiedy probuje z Toba nawiazac
          kontakt - co na poczatku moze byc trudne, bo jak piszesz nie ma takiego nawyku.

          Jak z kazdym zwiazkiem - druga istota (czlowiek czy pies) bedzie z nami tak
          dlugo jak mu bedzie z nami dobrze. W przypadku psa wymaga to konkretnej pracy
          by stac sie bardziej dla psa "atrakcyjnym".

          Z mieszancem moze byc ciezko, bo obaj macie jakiestam 3-letnie nawyki. To sie
          najtrudniej odkreca, ale wierze, ze jest mozliwe. Najtrudniej jest jednak
          zmienic nasze wlasne postepowanie (wiem to po sobie).

          Serdecznie pozdrawiam.
    • salo Re: spuszczanie psa ze smyczy 15.07.03, 13:20
      Niestety obawiam się, że dla psów myśliwskich odpięcie ze smyczy oznacza
      tylko "szukaj" i będzie nadzwyczaj trudno wyrobić u niego inny nawyk. Jedyne co
      Ci mogę poradzić to ćwiczenie z jakąś zabawką: "szukaj" i "aport"
      (przyniesienie zdobyczy to też jego natura) najpierw na długiej lince, żeby
      mieć psa pod kontrolą, jak już zacznie słuchać polecenia "aport" możesz
      próbować uwolnić psa. Nie ćwicz tylko zbyt długo jednej czynności bo pies jak
      małe dziecko szybko się nudzi, góra 10-15 minut, ale parę razy dziennie.
      Życzę powodzenia :)
    • mike_mike Re: spuszczanie psa ze smyczy 15.07.03, 13:24
      Rada jest prosta. Nagradzać i jeszcze raz nagradzać. Za każdym razem, kiedy
      pies do Ciebie podejdzie, niezależnie od tego, czy wołany, czy nie, nawet jeśli
      podejdzie po 30 minutach wołania, musi dostać smakołyk.
    • ap77 Re: spuszczanie psa ze smyczy 15.07.03, 18:49
      obecnie przechodze to samo ze moja 3,5 (prawie 4 )mies. suczka. Wiem, ze to
      jeszcze dla szceniaka dozwolone, ale ja juz cwicze tzn. biore ja na smakolyk.
      Kielbasa nie jest droga-radze pokroic w male kawaleczki, wolac i czestowac.
      Potem coraz rzadziej. Ale psina bedzie juz kojarzyc. Moja, na widok (zapach)
      kielbasy od razu przytomnieje i ani w glowie jej glupawka:)
      ANia
      --
      kliknij codziennie - www.pajacyk.pl!
    • wojtas47 Re: spuszczanie psa ze smyczy 15.07.03, 21:51
      Witam Was wszystkich i bardzo dziękuję za tak duży odzew na tak wydawałoby się
      błahy problem.Jak wcześniej pisałem - uczęszczalismy z moją sunią na kurs PT1 -
      był to kurs prowadzony nową w polsce - metodą klikerową - czyli bez
      stresu,krzyków i szarpania lub karania.Psy dostawały nagrody za każdą dobrze
      wykonaną komendę.Natomiast nie udało mi się (póki co) to ,o czym pisałem -
      czyli nauczyć psa wracania do mnie kiedy biega bez smyczy.
      Na pewno nie nadaje się (ogar)ta rasa do aportowania - te psy nie aportują - są
      używane jako tropowce-dzikarze (do polowania na dziki).Każda próba
      zaintersowania jej (mojej suki) "koziołkiem" do aportowania kończy się na
      dwukrotnym -max -trzykrotnym podbiegnięciu do aportu ,ale bez przynoszenia do
      mnie,a na złapaniu na chwilę do pyska i porzuceniu po kilku susach lub
      położeniu się przy aporcie i obgryzaniu go.
      Wszelkie piłeczki itp. w ogóle jej nie "rajcują" - mam wrażenie,że jest
      ona "ponad to " i jednak chyba będę musiał poczekać aż ukończy drugi rok
      życia,co podobno u ogarów oznacza moment ustatkowania się.
      Niestety muszę chyba zmartwić Właściciela 8-miesięcznego owczarka (choć tego
      nie życzę) ,że okres "głupawki" u Jego pupila zaraz się pewnie zacznie.
      Natomiast z racji zupełnie innej psychiki owczarków powinno to trwać krócej niż
      u innych ras.

      Wszystkie Wasze sugestie - moi drodzy Respondenci - przeczytałem z uwagą i będę
      je mimo wszystko próbował wdrażać,choć wolnego czasu w ciągu tygodnia mam
      tyle,co kot napłakał .

      A może jest jakaś szczepionka "antygłupawkowa" ?

      Pozdrawiam wszystkich - piszcie dalej do mnie jak będzie coś nowego "na rzeczy"
      wojtas47
      • Gość: zoja Re: spuszczanie psa ze smyczy IP: *.sympatico.ca 15.07.03, 22:05
        wojtas47 napisał:

        > Witam Was wszystkich

        Hej,

        > był to kurs prowadzony nową w polsce - metodą klikerową - czyli bez
        > stresu,krzyków i szarpania lub karania.

        Czy mozesz mi zdradzic co to za osrodek (miasto i nazwa)?

        > Psy dostawały nagrody za każdą dobrze
        > wykonaną komendę.

        Jakie nagrody? Lubil je?

        > Natomiast nie udało mi się (póki co) to ,o czym pisałem -
        > czyli nauczyć psa wracania do mnie kiedy biega bez smyczy.

        Trzymamy kciuki, jest to mozliwe, jesli nie w 100%, to napewno jest mozliwa
        poprawa.

        > je mimo wszystko próbował wdrażać,choć wolnego czasu w ciągu tygodnia mam
        > tyle,co kot napłakał .

        5 minutek rano, 5 minut po 3-4 razy wieczorkiem... ;)

        > A może jest jakaś szczepionka "antygłupawkowa" ?

        :)

        Pozdrawiam :)
        • wojtas47 Re: spuszczanie psa ze smyczy 15.07.03, 22:16
          Gość portalu: zoja napisał(a):

          > wojtas47 napisał:
          >
          > > Witam Was wszystkich
          >
          > Hej,
          >
          > > był to kurs prowadzony nową w polsce - metodą klikerową - czyli bez
          > > stresu,krzyków i szarpania lub karania.
          >
          > Czy mozesz mi zdradzic co to za osrodek (miasto i nazwa)?
          > W WARSZAWIE NA BEMOWIE (TEREN LOTNISKA),OŚRODEK "BARITUS"

          > > Psy dostawały nagrody za każdą dobrze
          > > wykonaną komendę.
          >
          > Jakie nagrody? Lubil je?
          >
          > > Natomiast nie udało mi się (póki co) to ,o czym pisałem -
          > > czyli nauczyć psa wracania do mnie kiedy biega bez smyczy.
          >
          > Trzymamy kciuki, jest to mozliwe, jesli nie w 100%, to napewno jest mozliwa
          > poprawa.
          >
          > > je mimo wszystko próbował wdrażać,choć wolnego czasu w ciągu tygodnia mam
          > > tyle,co kot napłakał .
          >
          > 5 minutek rano, 5 minut po 3-4 razy wieczorkiem... ;)
          >
          > > A może jest jakaś szczepionka "antygłupawkowa" ?
          >
          > :)
          >
          > Pozdrawiam :)
        • wojtas47 Re: spuszczanie psa ze smyczy 15.07.03, 22:18
          Gość portalu: zoja napisał(a):

          > wojtas47 napisał:
          >
          > > Witam Was wszystkich
          >
          > Hej,
          >
          > > był to kurs prowadzony nową w polsce - metodą klikerową - czyli bez
          > > stresu,krzyków i szarpania lub karania.
          >
          > Czy mozesz mi zdradzic co to za osrodek (miasto i nazwa)?
          >
          > > Psy dostawały nagrody za każdą dobrze
          > > wykonaną komendę.
          >
          > Jakie nagrody? Lubil je?
          > ZA KAŻDYM RAZEM MIAŁEM COŚ INNEGO - PARÓWKI,ULUBIONĄ KARMĘ,KARMĘ DLA KOTÓW W
          GRANULKACH (TAK TAK - BARDZO TO JEJ SMAKOWAŁO),KAWAŁKI ŻÓŁTEGO SERA,MIESZANKI
          WŁASNEJ - MOJEJ ROBOTY I IN.
          > > Natomiast nie udało mi się (póki co) to ,o czym pisałem -
          > > czyli nauczyć psa wracania do mnie kiedy biega bez smyczy.
          >
          > Trzymamy kciuki, jest to mozliwe, jesli nie w 100%, to napewno jest mozliwa
          > poprawa.
          >
          > > je mimo wszystko próbował wdrażać,choć wolnego czasu w ciągu tygodnia mam
          > > tyle,co kot napłakał .
          >
          > 5 minutek rano, 5 minut po 3-4 razy wieczorkiem... ;)
          >
          > > A może jest jakaś szczepionka "antygłupawkowa" ?
          >
          > :)
          >
          > Pozdrawiam :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka