Dodaj do ulubionych

TO SA TE PIEKNE NIEMCY - SUPER

IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.03, 16:52
TEN Nalepa ma racje rozumie go

Rechtsextremistische Gewalt in Deutschland
Sie starben, weil sie anders aussahen, anders dachten, anders lebten Eine
Bilanz der vergangenen zehn Jahre

10/00
trend
online
zeitung Briefe oder Artikel: info@trend.partisan.net ODER per Snail: Anti-
Quariat
Oranienstr. 45
D-10969 Berlin

Es gehört zur Problematik "rechter Gewalt", dass man mit dem Begriff das
Phänomen scheinbar nach Belieben aufblasen oder klein reden kann. Einerseits
ist nicht jeder brutale Überfall auf einen Ausländer "rechts", andererseits
ist ein erschlagener Obdachloser nicht schon deswegen "normales"
Gewaltopfer, weil die Täter darauf verzichtet haben, den Mord ideologisch zu
begründen. Ziel der vorliegenden Dokumentation ist es, die fatale und allzu
lange verdrängte Dimension dieses Terrors deutlich zu machen, ohne die Opfer-
Liste auf jeden vagen Verdacht einer Antifa-Gruppe hin zu verlängern. Somit
waren weder die offiziellen Feststellungen von Gerichten, Innenministerien,
Verfassungsschützern oder der Polizei ausreichend, noch waren - bei allem
Respekt vor deren Verdiensten in dieser Sache - die Zusammenstellungen
linker und antifaschistischer Organisationen kritiklos zu übernehmen.
Frankfurter Rundschau und Der Tagesspiegel haben vielmehr für die von beiden
Zeitungen gemeinsam erstellte Liste folgende Kriterien zugrunde gelegt:
Aufgenommen wurden Fälle, bei denen die Tat nachgewiesenermaßen aus rechten
Motiven (dazu zählt auch der Hass auf "Andersartige", "Fremde"
oder "Minderwertige") begangen wurde oder dafür plausible Anhaltspunkte
bestehen. Dazu kommen solche, in denen der oder die Täter nachweislich einem
entsprechend eingestellten Milieu zuzurechnen sind und ein anderes Tatmotiv
nicht erkennbar ist. Mehrere Dutzend Zweifelsfälle haben wir nicht
aufgeführt, so dass die tatsächliche Zahl der Opfer um einiges höher liegen
dürfte. An der Recherche und Aufbereitung der Fälle wirkten mit: Karl-Heinz
Baum, Jürgen Elsässer, Jörg Feuck, Detlef Franke, Michael Grabenströer,
Stephan Hebel, Peter Henkel, Iris Hilberth, Bernhard Honnigfort, Astrid
Hölscher, Frank Jansen, Heike Kleffner, Cordula Mäbert, Thomas Maron, Ingrid
Müller-Münch, Karsten Plog, Knut Pries, Helmut Schröder, Tobias
Singelnstein, Andreas Spannbauer sowie die Archive und Grafik von
Frankfurter Rundschau und Ta
Obserwuj wątek
    • Gość: ballest Re: TO SA TE PIEKNE NIEMCY - SUPER IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.03, 19:52
      Nasz Dziennik Wtorek 18 lipca 2000
      Polacy w Niemczech
      Jak równy z równym?
      Traktat z 17 czerwca 1991 r. dal Niemcom w Polsce prawa mniejszości narodowej,
      natomiast z Polaków w Niemczech zrobił "osoby pochodzenia polskiego,
      przyznające się do języka, kultury i tradycji polskich". Dzięki zapisowi
      traktatowemu 25 tys. dzieci mniejszości niemieckich uczy się w szkołach
      polskich języka ojczystego. W Niemczech natomiast naukę języka ojczystego
      umożliwiono około 3 tys. polskich dzieci, a potrzeby są o wiele większe.
      Polaków w Niemczech jest od 1,5 do 2 mln osób. To druga co do wielkości, po
      tureckiej, "społeczność miejscowa" w RFN. Niemiecki federalny system
      ustawodawczy nie przewiduje ustawy dotyczącej mniejszości narodowych. Zdaniem
      władz niemieckich, w zupełności wystarczy m.in. Międzynarodowy Pakt Praw
      Obywatelskich i Politycznych ONZ oraz niemiecka konstytucja. Natomiast na
      szczeblu landów są trzy wyjątki i do nich odnosi się określenie "mniejszość"
      (Volksgruppe): Fryzowie i Duńczycy na mocy traktatów dwustronnych, a
      Serboluzyczanie na mocy traktatu zjednoczeniowego. Cyganie uważani są za grupę
      socjalna, Żydzi zaś za grupę religijna.
      Bardzo liczna grupa Polaków w Niemczech jest dość zróżnicowana pod względem
      obecnego statusu prawnego, motywacji emigracji, stopnia integracji ze
      społeczeństwem niemieckim, czy stopnia uczestnictwa w życiu Polonii. Biorąc
      pod uwagę to ostatnie, należy stwierdzić, ze około 100 zarejestrowanych w
      Niemczech organizacji polonijnych skupia raptem około 25 tys. Polaków, z czego
      aktywnie działa około 2 proc. członków.
      - Około 80 tys. Polaków to osoby wywodzące się ze starej emigracji zarobkowej
      z okresu przedwojennego, zrzeszonej np. w Związku Polaków w Niemczech spod
      znaku Rodło.
      - Około 50 tys. osób to robotnicy przymusowi, jeńcy wojenni, więźniowie obozów
      koncentracyjnych, którzy po 1945 r. nie wrócili do Polski.
      - Około 1,5 mln osób to emigracja po roku 1945, w tym najliczniejsza z lat
      1980-90, tzw. postsolidarnosciowa, licząca około 750 tys. osób.
      W przeciwieństwie do mniejszości niemieckiej w Polsce, mającej swych posłów,
      Polacy w Niemczech nie posiadają stałych przedstawicielstw na szczeblu
      federalnym i z rzadka są reprezentowani na szczeblu lokalnym. Wyjątkiem, a
      raczej ciekawostka, jest tutaj Witold Kaminski, który został z ramienia SPD
      wybrany do Grupy Obywatelskiej, która w ramach Zgromadzenia Narodowego brała
      udział w ostatnich wyborach prezydenckich.
      Pobieżny wgląd w praktyczne realizowanie traktatu w aspekcie Polonii
      niemieckiej pokazuje, ze choć dokument ten stworzył określone możliwości
      prawne dla rozwijania tożsamości polskiej grupy w Niemczech, to jednak ich
      wykorzystywanie napotyka na szereg istotnych trudności.
      Miały być pieniądze
      Traktat polsko-niemiecki stworzył warunki finansowego wspierania Polaków w
      Niemczech. W pierwszych latach jego obowiązywania dotacje miały charakter
      doraźny i pochodziły z funduszy landowych. Federalna pomoc finansowa
      uruchomiono w 1994 r. Realizowało ja Federalne Ministerstwo Spraw
      Wewnętrznych, któremu podlega opieka nad mniejszością niemiecka za granica,
      jak i nad mniejszościami w kraju. Od końca 1998 r. finansowanie projektów
      polonijnych zostało przekazane pełnomocnikowi ds. kultury i mediów w
      Federalnym Urzędzie Kanclerskim.
      Od pewnego czasu można jednak zauważyć stagnacje w stosunkach organizacji
      Polaków z niemieckimi władzami federalnymi. Przyczyna takiego stanu rzeczy
      jest brak faktycznego uznania przez władze niemieckie naczelnej organizacji
      polonijnej - Konwentu Organizacji Polskich, jako reprezentacji zorganizowanej
      Polonii. KOP jednoczy około 80 proc. organizacji i jest uznawany przez państwo
      polskie za przedstawiciela Polonii w Niemczech. Praktyczna blokada federalnych
      środków finansowania działalności polonijnej przejawiała się tym, ze np. w
      1998 r. nie można było wykorzystać z przyczyn formalno-prawnych 400 tysięcy
      DEM przyznanych na działalność polonijna. Te sama kwotę zaplanowano na rok
      1999 i obecny. Nadal problemem pozostaje tez uzyskanie funduszy na potrzeby
      instytucjonalne, te bowiem otrzymują uznane przez władze niemieckie
      mniejszości narodowe.
      I inne obiecanki
      Postanowień traktatu nie przelozono na ustawodawstwo wewnętrzne krajów
      związkowych RFN. Jest to o tyle istotne, ze odpowiedzialność za sprawy
      oświatowe i kulturalne ponoszą właśnie landy. Nadal jednak odnosi się wrażenie
      braku częściowej bądź całkowitej znajomości traktatu na szczeblu landowym.
      Przyznawane z tych budżetów dotacje finansowe na realizacje przedsięwzięć
      kulturalnych organizacji polonijnych pochodzą najczęściej ze środków
      przeznaczonych na wspieranie kultury ogółu cudzoziemców i z formalnego punktu
      widzenia niewiele maja wspólnego z traktatem.
      Istniejące możliwości nauczania nie są adekwatne do potrzeb. Obserwowany w
      poszczególnych landach pewien postęp to efekt wysiłku działaczy polonijnych,
      często przy aktywnym wsparciu polskich placówek dyplomatycznych i urzędów
      konsularnych. Trudno jest w tym dostrzec ofertę landowych władz oświatowych
      skierowana do środowisk polonijnych na mocy zobowiązań traktatowych. Władze
      niemieckie nadal tez wzbraniają się przed przekazywaniem funduszy na
      utrzymywanie zajęć z języka polskiego w systemie pozaszkolnym.
      Niemiecka Polonia posiada mniejszy niz. Niemcy w Polsce dostęp do informacji w
      języku ojczystym i miejscowych mediów. Tylko w kilku landowych sieciach
      kablowych obecny jest, na zasadach komercyjnych, program satelitarny TV
      Polonia, jego wprowadzanie do pozostałych krajów związkowych jest utrudnione.
      Traktat nie przyczynił się do bezpłatnego lub refundowanego przyznania Polonii
      czasu antenowego w ogolnofederalnych programach telewizyjnych lub
      częstotliwości radiowych. Kilka istniejących audycji radiowych w języku
      polskim ma jedynie zasięg lokalny. Odrębna kwestia jest brak dotacji dla
      czasopism polonijnych i biuletynow informacyjnych głównych organizacji
      polonijnych.
      Daniel Pawlowiec
      Autor korzystał z kwietniowego Biuletynu Stowarzyszenia Wspólnota Polska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka