Dodaj do ulubionych

TWORZENIE SIĘ NAZWISK POLSKICH

04.02.04, 10:41
artykul troche na marginesie głównej dyskusji, ale ciekawy:
http://www.republika.pl/orion71/nazwiska.htm

Dziś posiadanie nazwiska jest dla każdego sprawą oczywistą. Z nazwiskiem
przychodzi się na świat. Tak jest obecnie, ale zupełnie inaczej było
dawniej. Nasi przodkowie musieli nazywać siebie i innych w różny sposób.
Z pobieżnego przeglądu znaczeń wyrazu nazwisko podawanych w różnych
słownikach języka polskiego można wysnuć wniosek, że w dzisiejszym znaczeniu
używany jest dopiero od początku XX w. Wcześniej znaczył jakąkolwiek nazwę
odnoszącą się tak do ludzi, jak też do obiektów geograficznych, a nawet do
rzeczy czy roślin. Dawne znaczenie wyrazu nazwisko można by porównać z
dzisiejszym znaczeniem wyrazu nazwa. W XIX w. Szajnocha pisał np., że miasta
mają swoje nazwiska, a w XVI w Skarga mówił, że ludzi obrzucano obelżywymi
nazwiskami.

W średniowieczu, a także w wieku XVI dla wyrażenia pojęcia nazwy własnej
odnoszącej się do człowieka używano takich wyrazów, jak imię, imiono, miano,
przezwisko. Wyraz imię, często spotykany w różnych tekstach, mógł się
odnosić do nazw własnych ludzi, mógł więc być synonimem dzisiejszych imię,
nazwisko, przezwisko. Odnosił się do nazw obiektów geograficznych, czyli był
synonimem nazw geograficznych. Mówiło się o imionach rzeczy. Był także wyraz
imię równoznaczny z wyrazami cześć, sława, godność, moc, władza. Drugim
wyrazem obejmującym swoim znaczeniem także pojęcie nazwiska było miano znane
z XVI w. i wieków następnych i pochodny od niego wyraz mianowanie. Podobnie
jak imię, tak i miano, mianowanie mogły określać wszelkiego rodzaju nazwy
własne. Do ludzi odnosił się wyraz przezwisko, który w XV w oznaczał
przydomek, nazwę dodatkową dodawaną do właściwego imienia. Wyraz przydomek w
podobnym znaczeniu często spotykany był w XVI w. Mówiło się, że nazwy
herbowe dodawane do imienia są przydomkami.
Tych kilka terminów odnoszących się do sposobów określania pojęcia nazywania
ludzi, ich dawniejsze znaczenia pozwalają wysnuć wniosek, że do końca XIX w.
nie było wyrazu, który by w sposób jednoznaczny wyrażał pojęcie
dziedzicznego nazwania człowieka. Dzisiejsze znaczenie wyrazu nazwisko
ukształtowało się dopiero w XX w. Wcześniej mieszano ze sobą dzisiejsze
pojęcie imię, nazwisko, przezwisko. Nie odróżniano dziedzicznego nazwania od
nazwania okazjonalnego, a nawet od nazwania nadanego podczas chrztu. Brak
rozróżnienia nazw dziedzicznych od nazw okazjonalnych nie mógł być sprawą
przypadku, gdyż system językowy zawsze wytwarza takie wyrazy, które są
konieczne do odróżniania istniejących pojęć czy rzeczy.
Jeśli historia znaczeń wyrazu nazwisko oraz przegląd innych wyrazów
związanych z nazwaniami ludzi sugerują, że w dawniejszych czasach nie było
pojęcia dziedzicznych nazwań ludzi, trzeba przyjrzeć się, jak ich w wiekach
poprzednich nazywano, jakie były sposoby określania tożsamości człowieka.
Dziś, jeśli chce się wymienić mieszkańców czy właścicieli wsi, to się pisze:
wieś Chechły. Józef Babicz, Jan Mosior, Piotr Kosydar, Jan Niwa itd. A
dawniej?
Przytoczono wyjątki z różnych źródeł historycznych poczynając od wieku XII,
a kończąc na XVIII, by przedstawić, jak zmieniał się sposób nazywania ludzi.
Dla ułatwienia teksty łacińskie i niemieckie zostały przetłumaczone na język
polski. Zmieniono też pisownię staropolską na współczesną. Nazwy podane są w
dzisiejszej pisowni zachowując ich dawniejsze brzmienie. Imiona
chrześcijańskie, mimo iż w dokumentach mają formę łacińską, przytaczono w
dzisiejszej postaci.

Istnieją stare zapisy nazw osobowych, ale są one nieliczne i dotyczą osób
związanych z dworem panującego. Izolowane zapisy pojedynczych nazw osobowych
mało mówią o sposobie nazywania ludzi w większej grupie społecznej. Jednym z
najważniejszych i najciekawszych dokumentów XII w. jest Bulla gnieźnieńska z
1136 roku wystawiona przez papieża Inocentego II na prośbę Jakuba,
arcybiskupa z Gniezna. Papież wylicza posiadłości arcybiskupa
gnieźnieńskiego podając m. in. wsie oraz chłopów w nich mieszkających.
Czytamy w Bulli, że do arcybiskupstwa należała:
prowincja Żniejn z dziesięcinami, z targiem, z jeziorami i z całą
jurysdykcją świecką, złożona z tych wsi : Grochowiszcza z tymi posiadaczami:
Dziurzewic (lub Durzewic), Radzięta, Mysłak, Sirak; Starzy Biskupicy z tymi:
Stawosz, Rus, Suł, Białowąs, Witosza, Pęcisz, Smarsk, Miłoch, Kraik,
Niegłos, Koniusz, Dał (lub Dal), Marłek, Krzyż, Fozdziech, Redzięta,
Smogorz, Domk, Dzigoma, Kobyłka, Parzech, Kłobuczek, Pępik, Kędzierza,
Komor, Zdomir, Będzieciech, z których niektórzy przeywają w Zagorzynie;
Czaple z tymi: Krzos, Smarz, Czyrzniela, Zdziewuj, Sułek (lub Sulek),
Miłochat (lub Miłoczat), Chrap, Dłotla, Taisz, Goły, Siedlon, Kościoł,
Milich, Lederg, Sulirad, Puka. Również Żyrdnicy z tymi posiadaczami: Karna,
Dobek, Milej, Snowid, Targosza, Cirzpisz, Mieszek, Męcina, Łowęta...
Dalej czytamy:
Również Sadowo z tymi: Stanoch, Pizla (lub Pizła), Boruch, Wojan, Dargorad,
Radost, którego pierworodnym (synem) jest Rpisz, Niezda, Wilkosz, Żerzucha,
Radosz, Rusowic...
Bulla wylicza następnie ludzi pełniących powinności dla arcybiskupstwa:
obowiązek koniuchów ci pełnią : Gościwuj, Wojuta, Niezamysł z trzema braćmi,
Goszczon, Dziadk, Radost, Mękosza, Nadziej, Mozuta. Łagiewnikami zaś ci są :
Krzyżan i Sobik z braćmi, Bolech z braćmi. Chłopami zaś są ci : Modlęta,
Smogorz, Gniewosz z braćmi, Ćmina z bratem, Piskla, Maruszk, Sędziej,
Domawuj, Cikarzewic, Smogorz, Witosz, Rusota z synami i braćmi... Ci zaś są
cieślami: Wrzeszcz, Cis, Dułgota, Doman, Golijan, Gośćmi zaś ci są : Połk,
Pokaj, Cieszęta, Łazina, Smarz, Złymysł, Uściech, Męcisz, Godzina, Pęcień,
Czyrzniech, Modlic (?), Goszczon, Dobiesz z synami, Miłosz, Kwasek.
Rycerzami także ci są: Soba (lub Sobia), Stoigniew, Żegost, Męcisz...
Dokument wylicza ponad 300 różnych "posiadaczy, chłopów, koniuchów,
łagiewników (= wytwórców łagwi, czyli naczyń drewnianych), a także
piwowarów, cieśli, rycerzy" i ani razu nie określono któregoś z nich dwiema
nazwami. Dla jednej osoby tylko jeden wyraz stanowiący nazwę osobową. Nie ma
w dzisiejszym rozumieniu imienia ani nazwiska. Na jedno od razu trzeba
zwrócić uwagę. Wyliczając mieszkańców Sadowa Bulla podaje: Radost, którego
pierworodnym (synem jest) Rpisz. Pierworodny syn Radosta nazywa się inaczej
niż ojciec, czyli nie dziedziczy jego nazwy. Ojciec nazywał się Radost, syn
Rpisz.
Mniej nazw osobowych zawiera dokument sporządzony około roku 1125 opierający
się prawdopodobnie na zapiskach z roku 1105. Jest to nadanie dóbr dla zakonu
tynieckiego pod Krakowem. W dokumencie czytamy, że królowa Judyta dała
kościołowi tynieckiemu:
Księgnicy z karczmą i poddanymi Sokołem i synem jego Niedamirem,
Mikołajem..., w Dolanach komornicy (= poddani spełniający posługi na dworze)
Morzysz, Twor, Piotr zwany Zbrobadło, Damian..., Krotowicy wieś: Krot,
Warga, Sułoch, Młodosz, Wyszetrop... Świadkami (w dokumencie) są: Skarbimir,
Wojsław, Poztigo (?), Andrzej, Sułek z synem Marcinem, Prędota, Dziwigor.
Podobnie jak w Bulli gnieźnieńskiej i w tym dokumencie tynieckim jednej
osobie przysługuje jedna nazwa. Wyjątek od tej zasady stanowi Piotr zwany
Zbrobadło. Człowiek noszący imię kościelne Piotr ma dodatkowe określenie o
charakterze przezwiska (zwany). Nazw jednowyrazowych używają poddani i
dostojni świadkowie.
I jeszcze jeden przykład z XII wieku, tym razem ze Śląska. W Bulli
wystawionej przez papieża Adriana IV 23 kwietnia 1155 roku dla biskupstwa
wrocławskiego czytamy:
Koło wody, którą nazywają Oława (posiadłość), którą wołają Grodzieszewicy z
ludźmi, których te są nazwy: Grodziesz, Paweł, Dobrzęta, Żuk, Rozwad, Radost
z dwoma synami Radoszem i Miłosławem.
W Bulli wrocławskiej sytuacja jest podobna jak w dwu poprzednich cytowanych
dokumentach. Jedna osoba nosi tylko jedną nazwę. Tu może warto zwrócić
uwagę, że
Obserwuj wątek
    • anka1000 cd 04.02.04, 10:44
      W Bulli wrocławskiej sytuacja jest podobna jak w dwu poprzednich cytowanych
      dokumentach. Jedna osoba nosi tylko jedną nazwę. Tu może warto zwrócić uwagę,
      że synowie Radosta noszą nazwy Radosz i Miloslaw. Radost i Radosz zawierają
      ten sam element Rado-, ale to są dwie różne nazwy
      Z początku XIII w. warto przytoczyć fragmenty dokumentu z roku 1204, w którym
      Henryk Brodaty, książę śląski, wymienia imiennie poddanych klasztoru
      trzebnickiego. Dla badań nad sposobami nazywania ludzi jest to dokument
      ciekawy, gdyż mówi się w nim o kilkuset osobach z kilkunastu wsi. Przy tak
      dużej ilości osób pisarz musiał się dobrze zastanowić nad metodą określania
      ludzi, by było wiadomo, o kogo chodzi. Oto fragmenty:
      W samej Trzebnicy są ci goście : Bogdan syn Sulena z synami, Micherz brat jego
      z synami, Matuł syn Suluja z synami, Gęba syn Vesle (?) z synami, Godziesz syn
      Niesiebuda z synami, Godziesz i Gościrad syn Łątka z synami, Boguchwał i
      Bielec synowie Kuczka z synami. Dalestryj syn Radosta z synami, Dobruj syn
      Nieznana z synami...
      I dalej: Z Węgrzynowa wszyscy narocznicy. Kuzior syn Ustalica, Pąsa, Paweł,
      Sied1ik syn Suty, Chocian syn Kotka, Przewodek syn Gwozdana, Chwalisz syn
      Ostasza...
      I jeszcze dalej : Z Malczowa podstoli : Radosz, Krobcza, Miłostryj, Żydowin,
      Bożek syn Zdan, Jaworzysz syn Chociemira, Dąbrosza, Proszek syn Bogdana,
      Kędzierza syn Trąbki.
      Te fragmenty wystarczą, by zorientować się w sposobach określania ludzi. W
      Trzebnicy, w której było więcej mieszkańców, określa się wybrane osoby przez
      wskazanie ich nazwy i imion (nazw) ich ojców (Bogdan syn Sulena). I ten sposób
      w wypadku gości, tzn. nowo przybyłych do miasta, jest konsekwentnie utrzymany.
      Natomiast wyliczając mieszkańców wsi podaje się ich zawody i jedno określenie
      lub jedno określenie z podaniem imienia (nazwy) ojca (z Węgrzynowa narocznicy
      tzn. ludzie zobowiązani do wykonywania posług dla dworu, zwanych narokiem :
      Kuzior syn Ustalica, Pąsa, Paweł). Można się domyślać, że wyrażenie syn
      (czyjś) stosowano wtedy, gdy we wsi był drugi człowiek tak samo nazwany.
      Również ciekawy jest dokument z lat 1222-1224, stanowiący rodzaj zapisek z
      wieców w Pełczyskach w Małopolsce. W wiecach brali udział przedstawiciele
      szlachty z różnych dzielnic Polski. Dokument wymienia około dwustu osób, które
      wylicza po kolei. Podaje, że uczestniczyli : Jakub syn Racibora, Mikuł
      archidiakon krakowski, Fulko kantor gnieźnieński, Grzegorz dziekan (kościoła)
      świętego Floriana..., Pęcin Oczko, Sulisław syn Chrapa, Bernard kapelan z
      Ruszczy..., Floryjan Szawłowic, Tomasz Gierwaszowic, Bek..., rycerze z okolic
      Pełczysk: Bartłomiej, Wojciech Sirakowic, Miłosław Pobrołowic..., Piotr
      Roberta, Pietrzyc, Mikołaj Kłuszęta, Bodzepor..., Paweł koniuszy, Trojan
      Trojanowic..., Piotr Węgier .. ., Dzirżykraj brat Ostasza, Sieciech, Żegota,
      Gołuch i Andrzej synowie Sułka..., Miron brat Pakosława..., Piotr syn
      Krzysztyna palatyna, Skarbimir syn Skarbimira..., Stefan parafianin Świętej
      Maryi w Krakowie, Przedbor z Mazowsza..., Marcin Pirścieniec, Idzik z Sieradza
      Gotartowic..., Ptaszek syn Wawrzyńca, Adalbert syn Stefana, Jan Kotlec,
      Sulisław Gęba, Tomasz syn Pietrka z Wrocławia... i tak dalej.
      By nazwać około dwustu ludzi w sposób możliwie jednoznaczny, nie wystarczyły
      pisarzowi tylko nazwania jednowyrazowe, bo te musiałyby się powtarzać.
      Posłużył się więc różnymi sposobami określania ludzi. Obok tradycyjnego
      nazwania jednowyrazowego występują dodatkowe określenia: nazwa jednowyrazowa z
      dodatkowym określeniem skąd pochodził (Bernard kapelan z Ruszczy, Przedbor z
      Mazowsza), nazwa osobowa z określeniem zawodu (Paweł koniuszy, Fulko kantor
      gnieźnieński). Stosowany jest sposób
      znany nam z poprzedniego dokumentu: Sulisław syn Chrapa. W dokumencie z lat
      1222-1224 pojawia się drugi sposób określeń odojcowskich: Wojciech Sirakowic.
      Sirakowic to tyle samo co syn Siraka. Te dwa sposoby nazwań odojcowskich syn
      Siraka - Sirakowic używane są zamiennie. Spotyka się też drugie określenia o
      charakterze przezwisk: Sulisław Gęba, Pęcin Oczko. Nazwania typu Wojciech
      Sirakowic, Sulisław Gęba stanowią dowody tworzenia się systemu dwuimiennego w
      języku polskim.
      Z XIII wieku pochodzi bardzo interesująca kronika, zwana Księgą henrykowską,
      spisana w latach 1269-1276. Nie znany z imienia narrator opowiada o dziejach
      klasztoru Najświętszej Panny Marii w Henrykowie od czasów pierwszego opata
      Henryka, tj. od roku 1227 aż po rok 1273. Opowiadając dzieje nadań dla
      klasztoru pisze także o ludziach, którzy z tymi posiadłościami byli związani.
      O jednym z wieśniaków powiada:
      Między dziedzicami wspomnianego wieśniaka Głąba był później pewien wieśniak,
      ponad innych zamożniejszy, imieniem Kwiecik, tj. kwiat... Ten więc Kwiecik
      skoro tylko ustąpił ze swymi dziedzicami z owej "wielkiej łąki", założył wieś,
      gdzie obecnie znajduje się dwór klasztorny. stąd miejsce owo zwało się
      podówczas Kwiecikowice, którą to nazwę zachowuje dotychczas u niektórych w
      użyciu... Ten wieśniak w owym czasie, gdy już tu klasztor został założony, nie
      posiadał już jednej ręki. drugą zaś miał mieczem tak skaleczoną, że nie mógł
      nią całkiem ruszać wedle swojej potrzeby. Przeto, że i na ciele i pod względem
      majątku był niezmiernie biedny, a jak powiedziano bardzo stary, pan Henryk,
      pierwszy opat tego klasztoru i następca jego pan Bodo, żywili tego wieśniaka,
      aż do jego śmierci. Żył zaś aż do czwartego roku po ustąpieniu pogan z tej
      ziemi. Ten tedy chłop Kwiecik ponieważ. jak wyżej powiedziano, brak mu było
      jednej ręki, a druga . miał bez pożytku dla siebie, nazywany był podówczas
      przez Polaków Kika...
      W tym cytacie znalazły się trzy etymologie. Nazwę osobową Kwiecik anonimowy
      opowiadacz słusznie łączy z wyrazem kwiat. Bardzo szeroko opowiada, dlaczego
      tenże Kwiecik nosił drugie określenie Kika. W języku staropolskim wyraz kika
      oznaczał pozostałość po odciętej ręce. a także człowieka z odciętą ręką. Dziś
      używa się formy kikut, pochodnej od kika. Trzecia poprawna etymologia dotyczy
      nazwy wsi Kwiecikowice pochodnej od nazwy osobowej Kwiecik.
      W innym fragmencie Księgi henrykowskiej mówi się O pierwszym właścicielu
      działu Brukalicy i dlaczego się tak nazywa... Żył pewien Czech imieniem Bogwał
      (tj. Boguchwał). Służył on księciu Bolesławowi Staremu, temu. co założył
      klasztor lubiąski. Ten to książę w miejscu, które się teraz Brukalicv zowie,
      nadał wspomnianemu Bogwałowi ziemi na cztery woły. Ponieważ jednak w owym
      czasie ziemia w tamtejszej okolicy była lesista i najzupełniej osadników
      pozbawiona, przeto tenże Bogwał Czech zagarnął w swoim sąsiedztwie lasu ściśle
      na trzy wielkie pługi. Siedząc tam przez czas pewien, pojął za żonę córkę
      jakiegoś kleryka, wieśniaczkę grubą i bardzo niezdarną. Wiedzieć należy, że
      podówczas tu w okolicy młyny wodne były ogromnie rzadkie, wskutek czego żona
      Bogwała Czecha nader często mełła w żarnach. Mąż Bogwał nieraz współczując jej
      mówił: sine, ut ego etiam molam, co brzmi po polsku: daj ać ja pobruszę, a ty
      poczywaj. Tak to Czech ów mełł na przemian z żoną i obracał często kamień,
      podobnie jak ona... Widząc to sąsiedzi, aczkolwiek wtedy nieliczni, nazwali go
      Bogwał Brukał, stąd to całe jego potomstwo zwie się Brukalicy... Ten Bogwał
      Czech miał trzech synów: pierworodnego nazwał Ratstawem, drugiego Jakubem,
      trzeciego Mścisławem.....
      We fragmencie tym zaobserwować można dwie interesujące sprawy. Pierwsza to
      próba objaśnienia nazwy osobowej Brukał. Autor Księgi łączy ją z wyrazem
      pobrusić, pomleć na żarnach. Etymologia mniej przekonywająca niż trzy
      poprzednie, bo dziś wiązalibyśmy nazwę Brukał z czasownikami brukać czy
      bruczeć. Ważniejsze jest jednak w tym wypadku to, że okolicznościowe
      przezwanie nadane Bogwałowi przez sąsiadów stało się jego dodatkową nazwą i ta
      dodatkowa nazwa przeszła na jego potomków.
      Kończąc pobieżny przegląd sposobów nazywania ludzi w wieku XIII wypada
      • anka1000 Re: cd 04.02.04, 10:46
        Kończąc pobieżny przegląd sposobów nazywania ludzi w wieku XIII wypada
        stwierdzić, że obok znanego już z XII w. jednoimiennego systemu pojawia się
        system dwuimienny. Jako drugie określenia występują formy odojcowskie, a także
        nazwania przezwiskowe utworzone od wyrazów pospolitych. Księga henrykowska
        pokazała mechanizm powstawania tych przezwisk, a także rodzenia się tendencji
        do nazwań dziedzicznych, przechodzących z ojca na potomków
        Do wieku XIII włącznie materiał nazewniczy, pozwalający śledzić proces
        formowania się nowszego systemu nazywania ludzi, był dosyć ograniczony.
        Pochodził głównie z dyplomów królewskich, papieskich czy biskupich. Mało jest
        dokumentów, w których występowałaby większa ilość osób. Rodzaj dokumentów
        narzucał także swoisty sposób określania ludzi. Stan ten zmienia się w wieku
        XIV. Obok bardzo już licznych dyplomów królewskich, książęcych, biskupich,
        pojawiają się księgi miejskie, a w drugiej połowie XIV w. także zapiski
        sądowe. Można obserwować sposoby nazywania szlachty, mieszczan i chłopów.
        Dla ilustracji, jak określano społecznie wyżej usytuowaną grupę szlachecką,
        warto przytoczyć fragment dokumentu z 2 sierpnia 1352 roku wystawionego w
        Poznaniu, a stanowiącego rodzaj relacji z wielkopolskiego wiecu szlacheckiego.
        Na wstępie wyliczeni są dostojnicy: My, Matyjasz palatyn (poznański),
        Przecsław kasztelan poznański, Mikołaj (sędzia) poznański, Dobiesław sędzia
        kaliski. Sędziwoj (kasztelan) nakielski, Zaręba (kasztelan) lądzki. Janusz
        (kasztelan) starogardzki.... Jaszko łowczy (kaliski). Przecsław podkoniuszy
        kaliski.. ., Świętosław podłowczy poznański, zwany Pięta, Przecsław (miecznik)
        poznański...
        Po wyliczeniu osób pełniących funkcje następuje wyliczenie osób nie
        posiadających tytułów ziemskich: Andrzej. Dobiesław. Marcin z Żelazkowa,
        Jarkembołd syn Sędziwoja z Pątnowa. Dzirszko z Chyciny, Bienijamin z
        Jarocina.... Albert z Kijanczyna. Dobiesław, Borzyslaw. Jaszko i Dezydery
        bracia zwani Pięty, Andrzej, Marcin. Przybko zwany Lis. Mikołasz z
        Głuszyny.... Ubvsław Chebda. Ubysław Mieczkowic, Ubyslaw Kilijanowic. Dzirszko
        Będzieski. Cieszęta z Ocieka, Jaszko Męczyc, Dzierszko Świdwa z synem
        Dobrogostem... Pakosz, Jaszko i Skarbimir synowie Szczedrzyka, Mirosław z
        Jaszkowa, Jan zwany Baran..., Jakusz i Matyjasz synowie Przybka Lisa, Floryjan
        z Ruszczy.
        W dokumencie wyliczono 87 osób. Te z nich, które pełniły funkcję oznaczone są
        w jednakowy sposób - imię i funkcja, którą pełnił w okręgu. Szlachtę bez
        tytułów określa się różnorodnie - po imieniu następuje określenie odojcowskie
        lub nazwa miejscowości, z której pochodził, lub druga nazwa osobowa o
        charakterze przezwiska (Dobiesław zwany Pięta, Ubysław Chebda). Wystąpiła
        jedna nazwa pochodna od nazwy miejscowej (Dzirszko Będzieski - od nazwy
        miejscowości Będzieszyn).
        Drugie, dodatkowe określenie człowieka w XIV w było używane tylko
        okazjonalnie. Dotyczy to zwłaszcza określeń od nazw miejscowości i nazwań
        odojcowskich. Interesujący w tym względzie materiał nazewniczy przynoszą
        zapiski sądowe z końca XIV w. W łacińskiej oficjalnej zapisce występuje forma
        pełnego nazwania, w rocie przysięgi polskiej składanej przez świadków czy
        oskarżonego drugie określenia są bardzo często opuszczane. Np. w zapisce sądu
        poznańskiego z roku 1393 czytamy, że świadkowie Czasława z Grabic przeciwko
        Jakuszowi Gwiazdowskiemu (testes Czaslai de Grabic contra Jakussium
        Gwiazdowski) [złożyli przysięgę]:
        Jako to świadczę. iż Czasław Jakuszewi nie ukradł koni, ani jich użytku ma.
        Zapiski sądowe z końca XIV w. zawierają też liczne określenia chłopów. Są oni
        nazywani z zasady jednowyrazową nazwą. Np. w zapisce sądowej poznańskiej z
        roku 1393 czytamy:
        Świadkowie Mikołaja Widzerzewskiego przeciwko chłopu Pawłowi (testes Nicolai
        Widzerzewski contra kmethonem Paulum): Jako to świadczymy, jako Mikołaj nie
        puścił Pawła tej rzeczy prozno, kiedy sołtystwo przedał.
        W XIV w. są już liczniejsze dokumenty dotyczące życia miast Polski. Są tu.obok
        dyplomów królewskich, księgi przyjęć do prawa miejskiego, księgi radzieckie
        (rad miejskich), rachunki itd. W księgach tych przewija się sporo nazwań
        mieszczan. Z księgi przyjęć do prawa miejskiego Krakowa pochodzi kilka zapisów
        z roku 1392: Matis Streuch posiada prawo miejskie, Mikołaj Studziennik posiada
        prawo miejskie, Stanisław zwany Ostrożko posiada prawo, Ciechosław sołtys z
        Włodzisławia posiada prawo miejskie, Nicolaus Kesenet posiada prawo, ze
        Strasburga, Herman Hoepoffer ze Świdnicy posiada prawo, Marta z Ołumuńca
        posiada prawo miejskie, Maciek Vrobl z Raciborza posiada prawo, Edzik z
        Czarnej Wsi posiada prawo, Petrus Peczolt z Gliwic posiada prawo, Jan Opolski
        piwowar posiada prawo miejskie, Mikołaj Kądzierka piwowar posiada prawo, Marko
        z Zatora posiada prawo, Strzeszak piwowar posiada prawo miejskie. Stwierdzono
        posiadanie praw miejskich dla 79 osób. Wszystkie one zostały określone przez
        użycie imienia oraz dodatkowego elementu wyróżniającego, którym była druga
        nazwa osobowa lub wskazanie miejscowości, z której pochodziły, lub zawodu,
        które wykonywały. Czasem stosowano dwa dodatkowe wyróżnienia: nazwa osobowa i
        nazwa miejscowa albo nazwa osobowa i określenie zawodu. Na marginesie warto
        zwrócić uwagę, że wśród mieszczan krakowskich występuje wielu noszących nazwy
        pochodzenia niemieckiego.
        • anka1000 Re: cd 04.02.04, 10:48
          Podsumowując przegląd sposobów nazywania ludzi w wieku XIV można powiedzieć,
          że szlachta obok tradycyjnego, jednoimiennego systemu nazewniczego zaczyna
          częściej stosować także system dwuimienny. Drugie określenia tworzone było
          głównie od nazw miejscowości. Używało się też w tej funkcji określeń
          odojcowskich oraz wyrazów pospolitych o charakterze przezwisk. Mieszczanie w
          większych miastach pod koniec XIV w. używają systemu dwuimiennego. Licznie
          wśród nazw mieszczan występują nazwy niemieckiego pochodzenia. Chłopi
          określani są najczęściej nazwami jednowyrazowymi.
          W XV w. w dokumentach obok nazwań jednoimiennych pojawiają się chłopskie
          nazwania dwuwyrazowe. Dla ilustracji warto zacytować zapiskę z księgi
          wiejskiej wsi Trześniowa sporządzoną w roku 1420 :
          My, Jan. podwójt z Trześniowej z pięcioma przysięgłymi, mianowicie Janem,
          Grzegorzem Grabcem, Stanisławem Knapem, Michałem Tłuszą, Jakubem Tabiszem,
          oświadczamy i zeznajemy, że przybyły Piotr zwany Cygan dobrowolnie kupił rolę
          od Jakuba zwanego Kuta z Trześniowej.
          Podobna jest sytuacja w drugiej połowie XV w. Z księgi uposażeń biskupstwa
          krakowskiego sporządzonej przez J. Długosza w latach 1470 - 80 pochodzi ten
          fragment:
          Mydło, wieś posiadająca kościół parafialny, której właścicielami są Jan z
          Oleśnicy herbu Dębno, Piotr Gramatyka i Mikołaj Oziębłowski herbu Ostoja... na
          czterech łanach. na których teraz czterech chłopów pozostaje, mianowicie Okoń,
          także Jan Wieksza, także Raszek, także Stanisław Żyła.
          Przytoczone dwa fragmenty pozwalają stwierdzić, że szlachta w XV w. używała
          trzech sposobów nazywania - samego imienia (Mikołaj), imienia z podaniem nazwy
          wsi, z której pochodzi (Jan z Oleśnicy) oraz drugiej nazwy osobowej (Piotr
          Gramatyka, Mikołaj Oziębłowski). Chłopi natomiast używali samych imion albo
          imienia i drugiej nazwy osobowej, często mającej charakter przezwiska, lub
          samego przezwiska.
          Z początku XVI w. pochodzi księga uposażeń biskupstwa poznańskiego spisana w
          1510 roku. I tak przy wsi Gogolewo księga podaje, że właścicielem wsi był Jan
          Rozdrażewski. Dziesięciny płacą chłopi : Albert, Michał, Malej, Dosz, Mikołaj,
          Mikora, Zawada, Latoch, Grzegorz i Andrzej. Ta sama księga wylicza także
          mieszczan poznańskich. Byli więc Michał Nędza, Mikołaj Siejka, Stanisław
          Wieczorek, Albert Czajka, Piotr Mędybuła, Mikołaj Stabryn, Jan Brożyna, Albert
          Giezek, Gabryjałek, Jan Cnota. Widać, że szlachcic nazywany jest od nazwy wsi,
          chłopi noszą tylko nazwy jednowyrazowe, mieszczanie z zasady imię i drugie
          określenie, choć trzeba odnotować, że jeden mieszczanin ma tylko nazwę
          Gabryjałek.
          Z tego samego roku warto przytoczyć jeszcze fragment wykazu rybaków
          warszawskich, biedniejszej zatem części mieszkańców miasta: Stanisław Kobyłka,
          Marcin Prymusz..., Mikołaj Mik, Stanisław, Adam, Stanisław Pilak, Maciej
          Jajko, Jan Środka, Dominik, Jan Mulsztyn, Bernard Kominek, Mikołaj Opalacz,
          Maciej Dąbrowski. Większość rybaków warszawskich używała imienia i drugiego
          określenia, choć zdarzają się wypadki używania tylko samego imienia.
          Z drugiej połowy XVI w., z rejestru poborowego ziemi dobrzyńskiej z 1564 roku
          pochodzi m. in. wykaz mieszkańców wsi Skaszewo: Mikołaj Frycza, Piotr,
          Stanisław Głownia, Grzegorz Pieniążek, Jakub Jasionka, Wawrzyniec, Marcin
          Leman, Krebelik, Marcin Cudra, poddani szlachetnych Feliksa i Stanisława
          Kryskich. Sytuacja jest podobna jak w roku 1510 - szlachta używa imienia i
          nazwiska, chłopi nazywani są określeniami jedno- lub dwuwyrazowymi.
          W wieku XVII szlachta nosi już nazwiska dziedziczne, podobnie bogata część
          mieszczaństwa. Nie ustalone nazwiska mają jeszcze biedniejsi mieszkańcy miast
          i chłopi. Dla przykładu warto przytoczyć fragment wykazu rzemieślników
          warszawskich opłacających się w roku 1640:
          Maciej Rakau postrzygacz, Hanus Helthe klempner 0d rzemiosła, Szkatulnik od
          rzemiosła, Trelpiński od introligatorstwa, Wilhelm Noth kapelusznik, Katarzyna
          Maciochowicowa prasołka, Janowa Paluchowa Wiślicka prasołka, Jan Tylkowski
          malarz, Hans Oneueth mularz, Andrzej malarz, Waleryjan Pruszewicz
          postrzygacz..., Stanisław Sarnowski cymbalista, Stanisław cymbalista, Jan
          Baptista śklarz..~, Lenart Pichler mularz, Karol mularz, Mathias Mączka
          cymbalista, Frąncz Zorawicki cieśla, Simon Wilowicz mularz, Adam Ciesa. Wśród
          biedniejszego mieszczaństwa w XVII w. spotyka się używanie tylko imion.
          Wyróżnikiem jest wtedy określenie zawodu.
          Drugi fragment zaczerpnięty jest z inwentarza zamku, folwarków i poddanych
          klucza ogrodzienieckiego z 1665 roku dotyczący Kużnicy Ciszowskiej alias
          Szabelniej: Chałupnicy do tej kużnice należą ci : Kasper Gajda, Sebestyjan
          Przegiętka, Jan Kowal, młynarka wdowa, Krytela..., Szabelnicy. Jędrzej i
          Szymon syn jego. Nie podano bliższych nazw wdowy młynarki ani szabelników.
          Z XVIII w. dysponujemy pełnymi spisami mieszkańców wielu wsi i miast. Istnieje
          już niemal dzisiejszy system nazywania. Chłopi i mieszczanie, nawet niższych
          warstw z zasady mają obok imienia drugie określenie. Ale jest to jeszcze
          system nie zakrzepły. Stąd w wykazach urzędowych imiona chłopów często
          podawane są w formie zdrobniałej. Zdarzają się jeszcze wahania w drugim
          określeniu. Np. w lustracji starostwa kłobuckiego z 1789 roku wśród chłopów
          wsi Zagórze jest Błażej Wierusz vel Zielonka. Nazwisko Błażeja nie jest
          jeszcze ustalone.

          Przegląd wybranych dokumentów historycznych pozwolił poznać w ogólnych
          zarysach historię tworzenia się systemu dwuimiennego w języku polskim. We
          wczesnym średniowieczu w języku polskim panował system jednoimienny, który w
          trakcie długotrwałego procesu został zastąpiony przez system dwuimienny.
          Proces ten trwał od XIII do końca XVIII wieku.

          Tworzenie się systemu dwuimiennego nie jest równoznaczne z tworzeniem się
          nazwisk dziedzicznych. Pierwsza część nazwy dwuimiennej (imię) z zasady nie
          przechodziła z ojca na potomków, druga natomiast w pierwszym etapie tworzenia
          się systemu dwuimiennego z pewnością nie była dziedziczna. Dotyczy to
          zwłaszcza nazwań odojcowskich, a częściowo także przezwisk pochodnych od
          wyrazów pospolitych. Trochę inaczej sprawa wyglądała z nazwaniami
          odmiejscowymi. Dziedziczność drugich określeń w systemie dwuimiennym jest
          wypadkową wielu czynników tak językowych, jak też społecznych i prawnych. Do
          używania stałych określeń, które zaczęły w formie niezmienionej przechodzić z
          ojca na potomków, zmuszała ludzi potrzeba utrzymywania najrozmaitrzych
          kontaktów. Takie nazwanie dziedziczne pojawia się w Polsce najwcześniej wśród
          części magnaterii, bogatej szlachty i zamożnej części mieszczaństwa, zwłaszcza
          bogatych kupców posiadających rozległe kontakty handlowe. Następnie nazwisko
          dziedziczne pojawia się wśród uboższej szlachty i uboższego mieszczaństwa,
          najpóźniej zaś wśród plebsu miejskiego, chłopów i Żydów.

    • michamina Miłoczat 16.06.04, 09:24
      anka1000 napisała:

      > Miłochat (lub Miłoczat),

      ...to dobre imię dla dzisiejszych wielbicieli internetu smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.