anka1000
04.02.04, 10:41
artykul troche na marginesie głównej dyskusji, ale ciekawy:
http://www.republika.pl/orion71/nazwiska.htm
Dziś posiadanie nazwiska jest dla każdego sprawą oczywistą. Z nazwiskiem
przychodzi się na świat. Tak jest obecnie, ale zupełnie inaczej było
dawniej. Nasi przodkowie musieli nazywać siebie i innych w różny sposób.
Z pobieżnego przeglądu znaczeń wyrazu nazwisko podawanych w różnych
słownikach języka polskiego można wysnuć wniosek, że w dzisiejszym znaczeniu
używany jest dopiero od początku XX w. Wcześniej znaczył jakąkolwiek nazwę
odnoszącą się tak do ludzi, jak też do obiektów geograficznych, a nawet do
rzeczy czy roślin. Dawne znaczenie wyrazu nazwisko można by porównać z
dzisiejszym znaczeniem wyrazu nazwa. W XIX w. Szajnocha pisał np., że miasta
mają swoje nazwiska, a w XVI w Skarga mówił, że ludzi obrzucano obelżywymi
nazwiskami.
W średniowieczu, a także w wieku XVI dla wyrażenia pojęcia nazwy własnej
odnoszącej się do człowieka używano takich wyrazów, jak imię, imiono, miano,
przezwisko. Wyraz imię, często spotykany w różnych tekstach, mógł się
odnosić do nazw własnych ludzi, mógł więc być synonimem dzisiejszych imię,
nazwisko, przezwisko. Odnosił się do nazw obiektów geograficznych, czyli był
synonimem nazw geograficznych. Mówiło się o imionach rzeczy. Był także wyraz
imię równoznaczny z wyrazami cześć, sława, godność, moc, władza. Drugim
wyrazem obejmującym swoim znaczeniem także pojęcie nazwiska było miano znane
z XVI w. i wieków następnych i pochodny od niego wyraz mianowanie. Podobnie
jak imię, tak i miano, mianowanie mogły określać wszelkiego rodzaju nazwy
własne. Do ludzi odnosił się wyraz przezwisko, który w XV w oznaczał
przydomek, nazwę dodatkową dodawaną do właściwego imienia. Wyraz przydomek w
podobnym znaczeniu często spotykany był w XVI w. Mówiło się, że nazwy
herbowe dodawane do imienia są przydomkami.
Tych kilka terminów odnoszących się do sposobów określania pojęcia nazywania
ludzi, ich dawniejsze znaczenia pozwalają wysnuć wniosek, że do końca XIX w.
nie było wyrazu, który by w sposób jednoznaczny wyrażał pojęcie
dziedzicznego nazwania człowieka. Dzisiejsze znaczenie wyrazu nazwisko
ukształtowało się dopiero w XX w. Wcześniej mieszano ze sobą dzisiejsze
pojęcie imię, nazwisko, przezwisko. Nie odróżniano dziedzicznego nazwania od
nazwania okazjonalnego, a nawet od nazwania nadanego podczas chrztu. Brak
rozróżnienia nazw dziedzicznych od nazw okazjonalnych nie mógł być sprawą
przypadku, gdyż system językowy zawsze wytwarza takie wyrazy, które są
konieczne do odróżniania istniejących pojęć czy rzeczy.
Jeśli historia znaczeń wyrazu nazwisko oraz przegląd innych wyrazów
związanych z nazwaniami ludzi sugerują, że w dawniejszych czasach nie było
pojęcia dziedzicznych nazwań ludzi, trzeba przyjrzeć się, jak ich w wiekach
poprzednich nazywano, jakie były sposoby określania tożsamości człowieka.
Dziś, jeśli chce się wymienić mieszkańców czy właścicieli wsi, to się pisze:
wieś Chechły. Józef Babicz, Jan Mosior, Piotr Kosydar, Jan Niwa itd. A
dawniej?
Przytoczono wyjątki z różnych źródeł historycznych poczynając od wieku XII,
a kończąc na XVIII, by przedstawić, jak zmieniał się sposób nazywania ludzi.
Dla ułatwienia teksty łacińskie i niemieckie zostały przetłumaczone na język
polski. Zmieniono też pisownię staropolską na współczesną. Nazwy podane są w
dzisiejszej pisowni zachowując ich dawniejsze brzmienie. Imiona
chrześcijańskie, mimo iż w dokumentach mają formę łacińską, przytaczono w
dzisiejszej postaci.
Istnieją stare zapisy nazw osobowych, ale są one nieliczne i dotyczą osób
związanych z dworem panującego. Izolowane zapisy pojedynczych nazw osobowych
mało mówią o sposobie nazywania ludzi w większej grupie społecznej. Jednym z
najważniejszych i najciekawszych dokumentów XII w. jest Bulla gnieźnieńska z
1136 roku wystawiona przez papieża Inocentego II na prośbę Jakuba,
arcybiskupa z Gniezna. Papież wylicza posiadłości arcybiskupa
gnieźnieńskiego podając m. in. wsie oraz chłopów w nich mieszkających.
Czytamy w Bulli, że do arcybiskupstwa należała:
prowincja Żniejn z dziesięcinami, z targiem, z jeziorami i z całą
jurysdykcją świecką, złożona z tych wsi : Grochowiszcza z tymi posiadaczami:
Dziurzewic (lub Durzewic), Radzięta, Mysłak, Sirak; Starzy Biskupicy z tymi:
Stawosz, Rus, Suł, Białowąs, Witosza, Pęcisz, Smarsk, Miłoch, Kraik,
Niegłos, Koniusz, Dał (lub Dal), Marłek, Krzyż, Fozdziech, Redzięta,
Smogorz, Domk, Dzigoma, Kobyłka, Parzech, Kłobuczek, Pępik, Kędzierza,
Komor, Zdomir, Będzieciech, z których niektórzy przeywają w Zagorzynie;
Czaple z tymi: Krzos, Smarz, Czyrzniela, Zdziewuj, Sułek (lub Sulek),
Miłochat (lub Miłoczat), Chrap, Dłotla, Taisz, Goły, Siedlon, Kościoł,
Milich, Lederg, Sulirad, Puka. Również Żyrdnicy z tymi posiadaczami: Karna,
Dobek, Milej, Snowid, Targosza, Cirzpisz, Mieszek, Męcina, Łowęta...
Dalej czytamy:
Również Sadowo z tymi: Stanoch, Pizla (lub Pizła), Boruch, Wojan, Dargorad,
Radost, którego pierworodnym (synem) jest Rpisz, Niezda, Wilkosz, Żerzucha,
Radosz, Rusowic...
Bulla wylicza następnie ludzi pełniących powinności dla arcybiskupstwa:
obowiązek koniuchów ci pełnią : Gościwuj, Wojuta, Niezamysł z trzema braćmi,
Goszczon, Dziadk, Radost, Mękosza, Nadziej, Mozuta. Łagiewnikami zaś ci są :
Krzyżan i Sobik z braćmi, Bolech z braćmi. Chłopami zaś są ci : Modlęta,
Smogorz, Gniewosz z braćmi, Ćmina z bratem, Piskla, Maruszk, Sędziej,
Domawuj, Cikarzewic, Smogorz, Witosz, Rusota z synami i braćmi... Ci zaś są
cieślami: Wrzeszcz, Cis, Dułgota, Doman, Golijan, Gośćmi zaś ci są : Połk,
Pokaj, Cieszęta, Łazina, Smarz, Złymysł, Uściech, Męcisz, Godzina, Pęcień,
Czyrzniech, Modlic (?), Goszczon, Dobiesz z synami, Miłosz, Kwasek.
Rycerzami także ci są: Soba (lub Sobia), Stoigniew, Żegost, Męcisz...
Dokument wylicza ponad 300 różnych "posiadaczy, chłopów, koniuchów,
łagiewników (= wytwórców łagwi, czyli naczyń drewnianych), a także
piwowarów, cieśli, rycerzy" i ani razu nie określono któregoś z nich dwiema
nazwami. Dla jednej osoby tylko jeden wyraz stanowiący nazwę osobową. Nie ma
w dzisiejszym rozumieniu imienia ani nazwiska. Na jedno od razu trzeba
zwrócić uwagę. Wyliczając mieszkańców Sadowa Bulla podaje: Radost, którego
pierworodnym (synem jest) Rpisz. Pierworodny syn Radosta nazywa się inaczej
niż ojciec, czyli nie dziedziczy jego nazwy. Ojciec nazywał się Radost, syn
Rpisz.
Mniej nazw osobowych zawiera dokument sporządzony około roku 1125 opierający
się prawdopodobnie na zapiskach z roku 1105. Jest to nadanie dóbr dla zakonu
tynieckiego pod Krakowem. W dokumencie czytamy, że królowa Judyta dała
kościołowi tynieckiemu:
Księgnicy z karczmą i poddanymi Sokołem i synem jego Niedamirem,
Mikołajem..., w Dolanach komornicy (= poddani spełniający posługi na dworze)
Morzysz, Twor, Piotr zwany Zbrobadło, Damian..., Krotowicy wieś: Krot,
Warga, Sułoch, Młodosz, Wyszetrop... Świadkami (w dokumencie) są: Skarbimir,
Wojsław, Poztigo (?), Andrzej, Sułek z synem Marcinem, Prędota, Dziwigor.
Podobnie jak w Bulli gnieźnieńskiej i w tym dokumencie tynieckim jednej
osobie przysługuje jedna nazwa. Wyjątek od tej zasady stanowi Piotr zwany
Zbrobadło. Człowiek noszący imię kościelne Piotr ma dodatkowe określenie o
charakterze przezwiska (zwany). Nazw jednowyrazowych używają poddani i
dostojni świadkowie.
I jeszcze jeden przykład z XII wieku, tym razem ze Śląska. W Bulli
wystawionej przez papieża Adriana IV 23 kwietnia 1155 roku dla biskupstwa
wrocławskiego czytamy:
Koło wody, którą nazywają Oława (posiadłość), którą wołają Grodzieszewicy z
ludźmi, których te są nazwy: Grodziesz, Paweł, Dobrzęta, Żuk, Rozwad, Radost
z dwoma synami Radoszem i Miłosławem.
W Bulli wrocławskiej sytuacja jest podobna jak w dwu poprzednich cytowanych
dokumentach. Jedna osoba nosi tylko jedną nazwę. Tu może warto zwrócić
uwagę, że