Dodaj do ulubionych

URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA

02.07.07, 12:14
Dwa tygodnie temu urodziłam martwego synka w 32 tc. Jestem załamana, synek był
zdrowy bez wad, zawiódł mój organizm ??? Czułam się bardzo dobrze, byłam
szczęśliwa, dlaczego tak się stało ?? Mam 35 lat i bardzo brakuje mi tej
pociechy. Czy można się kiedyś pogodzić z taką stratą ??? Czy można jeszcze
normalnie żyć?
Obserwuj wątek
    • mmmmmm2 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 13:35
      Trudno jest odpowiedzieć w jednym zdaniu.....
      Wejdź proszę na forum:

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
      Jest tam wiele (zbyt wiele) matek i ojców, którzy przeszli przez to samo.
      Kilka lat temu również straciłam dziecko - w 33 tygodniu. Trudno jest się
      podnieść, nie pogodzę się z tym nigdy i nigdy nie zapomnę.
      Forum "strata dziecka" pomogło mi choć troszkę przejść moją żałobę.

      Teraz jestem szczęśliwą mamą (odpukać) zdrowej córeczki.

      Czyli jednak po burzy może jeszcze zaświecić słoneczko....
      Przytulam wirtualnie, (*) dla Twojego synka....
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 15:09
        Bardzo Ci dziękuję. Dajesz nadzieję choć dziś jest ona dla mnie bardzo odległa,
        jak patrzę na krzyżyk biały na grobie mojego dziecka to pragnę tylko jego, mówią
        że następna ciąża trochę leczy........, może tak ale czy powinnam świadomie się
        zdecydować na jeszcze jedno dziecko? Wstaję rano i szukam, nie wiem czego? Czy
        to normalne? Boję się wychodzić z domu, by mnie nikt o nic nie zapytał.
    • nati1011 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 13:43

      Bardzo mi przykro.

      Zapraszam cię na forum strata dziecka.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16556
      jest tam - niestety - bardzo dużo rodziców, którzy stracili swoje dzieci.
      Będzie ci łatwiej rozmawiać w grupie osób, które dokładnie wiedzą co
      przeżywasz. jestem pewna, że otrzymasz tam piotrzebne wsparcie i choć trochę
      pocieszenia.

      A z drugiej strony domagaj się od szpitala ustalenia przyczyny śmierci synka. O
      ile to możliwe. Bo czasami niestety tej przyczyny nie da się ustalić. Będzie to
      bardzo ważne, jeżeli jeszcze kiedyś będziesz w ciaży.
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 15:14
        Dziękuję za Twoje słowa. W szpitalu oddali mi wyniki sekcji, nikt tam już ze mną
        nie rozmawiał. W środę idę prywatnie do lekarza, bardzo czekam na tą wizytę.
        Czas tak wolno płynie. Jesteście wspaniałe na tym forum, nie myślałam, że ktoś
        odpisze. Dziękuję.
    • justiq Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 14:00
      Anna, z całego serca współczuję. Ja w lipcu ubiegłego roku w 34tc urodziłam
      martwą córeczkę. Ciąża bezproblemowa, dziecko było zdrowe, łożysko i pępowina
      prawidłowe. Bardzo Ci współczuję, bo wiem jak ogromny to ból.
      Jeśli masz chęć pogadać, to zaglądam do skrzynki pocztowej gazety.
      W chwili obecnej jestem w 20 tc.
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 15:26
        Jaka więc była przyczyna? Ja przez cały czas się obwiniam, u mnie było "stare
        łożysko" - co to oznacza? Synek się udusił, choć szybko znalazłam się w szpitalu.
        Twoja ciąża to pociecha dla wszystkich mam takich jak ja. Uśmiechnęłam się,
        życzę szczęścia dla Was. Czy powinnam zdecydować się jeszcze raz, moje serce
        mówi szybko, a rozum po badaniach, tylko jakich? To moja druga porażka I- 8 -tc,
        nikt nie robił wtedy badań był to rok 98. A teraz koszmar. Proszę odpisz po
        jakim czasie zdecydowałaś się na następne dziecko, czy robiłaś badania i jakie.
        Nie przypuszczałam, że to taki ból. Pozdrawiam serdecznie.
        • justiq Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 15:49
          Ania, ja też czułam pustkę po powrocie do domu, niemal fizycznie mi brakowało
          dziecka - nawet teraz łzy mi lecą jak to piszę. Nadal mi małej bardzo brak i
          jest ciężko. Ze mną w szpitalu też nikt nie rozmawiał - odebrałam wyniki a
          lekarz zapytany, co mam badać, wruszył ramionami.
          Ja chciałam być w ciąży jak najszybciej. Pierwszą wizytę miałam po 6 tygodniach
          po porodzie i lekarz zlecił zwykłą morfologię, która była absolutnie ok po czym
          stwierdził, że w ciążę mogę zachodzić. Ja jednak czułam potrzebę sprawdzenia,
          bo nadal nie znałam przyczyny i trafiłam do ginekolog, która skierowała mnie na
          badania immunologiczne, pod kątem zespołu antykardiofosfolipidowego,
          cytomegalii, trombofilii i HCV. Bez tych wyników absolutnie zakazała mi w ciążę
          zachodzić, ponadto stwierdziła, że ma do czynienia z kobietami po takich
          przejściach jak moje i u każdej znalazła przyczynę. No i u mnie też - okazało
          sie, że mam trombofilię (niedobór białka S i mutację Laiden) i to mogło być
          przyczyną śmierci mojej małej. Trombofilia nie tylko powoduje poronienia, ale i
          śmierć maluchów, hipotrofię. To była moja pierwsza ciąża.
          Teraz jest wszystko ok - biorę leki przeciwzakrzepowe, jestem przed USG
          połówkowym i czekam co los przyniesie.Tak jak pisałam - chciałam być w ciąży
          jak najszybciej, rozpoczęliśmy starania jak podsumowaliśmy wszystkie badania,
          wykupiłam leki i ... udało sie za pierwszym razem.

          Dobrze, że idziesz do lekarza już teraz. Na wyniki badań czekałam ponad
          miesiąc. Jeśli się na nie zdecydujesz, moze dowiesz się czegoś szybciej niż ja.
        • nati1011 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 16:05
          Ja straciłam wczesną ciążę -6tc. Nikt nie robił badań, bo jak to jest pierwszy
          raz i wczesna ciąża, to wychodzą z założenia, że czasem się zdarza. Czy udało
          ci się urodzić choć jedno zdrowe dziecko? To dość istotne. jeżeli tak, to może
          po prostu zadziałał jakiś niekorzystny czynnik zewnętrzny. Ale teraz nie
          odpuszczaj i nalegaj na badania. Może teraz nie wyobrażasz sobie następnej
          ciąży, ale kto wie, jak będziesz myśleć za parę miesięcy. A im szybciej zrobisz
          badania, tym więcej one powiedzą.

          Samo starzejące się łożysko to dziwna przyczyna. Nawet na zwykłym usg widać
          stan łożyska i jeżeli coś jest nie tak, lekarz powinien zlecić badanie
          przepływów. Ja urodziłąm 2 dzieci i za kazdym razem łożysko było już mało
          wydajne, ale dotrwaliśmy do końca. Ale już u mojej siostry trzeba bylo kończyć
          ciążę w 36 tygodniu. Chociaż tam oprócz łożyska były tez inne problemy.

          Takie "bezprzyczynowe" tragedie ciążowe czesto są wynikiem nierozpoznanej
          cukrzycy ciażowej. Miałaś robioną krzywą cukrową? czy tylko zwykły poziom cukru
          we krwi? Leżałam z dziewczyną, której dziecko też zmarło w 6 miesiącu ciaży -
          bez powodu (a przynajmniej nie ustalono tego powodu). Wtedy była już w kolejnej
          ciąży i dopiero po dokładnych badaniach okazało się, że ma nietypową postać
          cukrzycy ciężarnych. Wiem, że to bolesne, ale twoj organizm jeszcze nie wrócił
          do stanu po ciąży i teraz najszybciej uda się znaleźć przyczynę.
          • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 17:27
            Bardzo dziękuje Ci za odpisanie. Mam w domu synka ur. 27.09.1994 - już wtedy
            miałam problemy z jego donoszeniem, urodził się z cechami dziecka przenoszonego,
            miał od pierwszej doby ciężką żółtaczkę, która skończyła się w 3 m-cu jego
            życia, jak miał 2 m-ce wylądowaliśmy na pediatrii nic jednak nie znaleziono.
            Potem w 1998 roku wczesna ciąża 8t. dziecko obumarło. Miałam zabieg po którym
            ni8kt nie robił badań. Teraz koszmar - takie duże dziecko.....
            Mój ojciec miał cukrzycę II typu, moja siostra też ma cukrzycę. Zwróciłam uwagę
            lekarzowi na ten fakt, w odpowiednim czasie robiłam krzywą cukrową 75 mg (
            poszerzoną) - wszystko było ok.Muszę teraz zrobić te badania na własną rękę, bo
            już nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Dziękuję Ci za podpowiedzi. Marzę o
            następnej ciąży, ale tak strasznie się boję.
            serdecznie pozdrawiam.
            • nati1011 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 17:45

              na stracie jest wiele dziewczyn, które po stracie dziecka doczekały się
              następnego. Tobie też na pewno się uda. Smutnym pocieszeniem może być to, że w
              następnej ciąży będziesz już pod specjalną opieką (a przynajmniej powinnaś być)
              ze zwiększona ilością badań i dokładniejszym diagnozowaniem.

              pozdrawiam cię serdecznie
            • justiq Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 22:04
              Ania, ja cały czas się boję. Miesiąc temu moja gin mnie zapytała, czy już się
              cieszę ... a ja bardzo powoli tą radość do siebie dopuszczam.
              Ja wszystkie badania w ciąży miałam w normie. Teraz z resztą też. Teraz jedynie
              przyglądać się będę dodatkowo mojej wątrobie, bo miałam objawy cholestazy.
              Jestem czujna na tyle na ile się da i aby jeszcze nie zwariować przy okazji,
              choć nie jest to sielanka.
              • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 03.07.07, 00:19
                Tak mówią, że potem w następnej ciąży jest strach, życzę Wam, żeby z każdym
                dniem był coraz mniejszy. Trzymam kciuki, odzywaj się do mnie, pisz co dalej, ja
                też będę Ci pisała jakie badania zrobiłam, choć to wszystko jeszcze dla mnie trudne.
                Dzięki za te Forum to ogromna nadzieja a ona jest najcenniejszą towarzyszką
                cierpienia. Boję się jutra, ale szybko przybiegnę tu.
                Dobranoc.

                Nasze maluszki za Tęczowym Mostem już śpią.
    • dms76 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 15:38
      Aniu,
      bardzo Tobie współczuję. Domyślam się przez co przechodzisz, bo sama straciłam
      córeczkę Nelę w 29tc we wrześniu zeszłego roku. Najprawdopodobniej udusiła się
      pepowiną. Trochę czasu minęło i teraz czuję się lepiej. Chyba można powiedziec,
      że żyję normalnie, nawet momentami cieszę się zyciem i drobiazgami. Ale ból w
      sercu i brak zgody na to co się stało zostanie już do końca zycia. Nigdy nie
      zpaomnę Neli i nigdy nie pogodzę się z tym, że nie żyje. Ale ten ból jest inny
      niż był na początku.
      Tak jak napisały dziewczyny, korzystaj z forum gazetowego. Jest jeszcze inne
      forum www.dlaczego.org.pl - tam może też znajdziesz trochę pocieszenia.
      Jeżeli będziesz miała ochotę, to pisz do mnie na priva. Zawsze postaram się
      trochę Ciebie pocieszyc.
      Przytulam, Dorota
    • miska77 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 15:49
      bardzo mi przykro z powodu Twojego Synusia, jest teraz za Teczowym Mostem, gdzie
      inne dzieci o niego dbaja ...
      Ja w zeszlym roku wyladowalam z krwawieniem w 30 tc. Dzieki temu, ze szybko
      pojawilam sie w szpitalu teraz mam zdrowego synka ale do konca musialam polegiwac.
      Trojka mojego rodzenstwa jest tez za TM jak Twoj Synek.

      Trzymaj sie, choc wiem, ze jest Ci bardzo ciezko.

      Ewa
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 18:12
        Dziękuję za ten Tęczowy Most myślę, że jest mu tam dobrze, ma na imię Miłoszek i
        jest piękny, taki niewinny. Zawsze będę go kochała i myślę że kiedyś się
        wreszcie przytulimy.
        Mam podobnego kocura rudzielca- też lubię zwierzęta, pozdrawiam Ania









    • gitka5 bardzo Ci wspolczuje 02.07.07, 19:43
      przytulam Was i bardzo Wam wspolczuje. nie odnajduje słów na zal i smutek jaki
      wywołał we mnie Twoj post. to co Was spotkalo jest bardzo niesprawiedliwe i
      trudne do ogarniecie. bardzo mi przykro.

      stracilam dwie ciaze, obecnie walcze o utrzymanie i donoszenie trzeciej (mimo,
      ze dluga jeszcze przede mna droga). mimo wszystko zycze Wam spokoju i wiary w
      lepsze jutro.

      przytulam
      Agnieszka
      • anna1008 Re: bardzo Ci wspolczuje 03.07.07, 00:03
        Agnieszko dziękuję, trzymam kciuki, musi być teraz dobrze. Pozdrawiam Was.
        Odzywaj się do mnie Twoja radość będzie moją radością i nadzieją. Myśl
        pozytywnie, to ponoć bardzo ważne.
        Pozdrawiam
    • marki0 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 21:27
      Bardzo ci współczuję nie wiem czy potrafie odczuć Twój ból tak jak Ty, na pewno
      nie, mi na szczescie udało sie urodzić i donosic dwoje dzieci, jednak ciaze nie
      były łatwe bo miałam bardzo cięzka cholestaze która mogła sie w kazdej chwili
      skonczyć wewnatrzmacicznym zgonem płodu, zatem kazdy dzień był dla mnie obawaą i
      wiecznym nasłuchiwaniem czy sie poruszaja.
      I ja własnie w tym kontekscie sie wtracam, czy miałaś robione w trakcie ciazy
      badania w kierunku cholestazy, czy nie miałas jakiegos podejrzanego swiądu
      ciała, głównie jesli chodzi o podeszwy stop i o dłonie. Bo nie wykryta w porę i
      nieleczona cholestaza tak sie niestety nieszczesliwie konczy.A za to wine
      ponosza lekarze! To badanie ma niebawem wejśc do dzienniczka podstawowych badań
      kobiet ciezarnych tak jak HBS krzywa cukrzycowa itd....Jesli masz jakies pytania
      to zapraszam na meila.Bardzo cie goraco pozdrawiam i strasznie Ci współczuje.Nie
      martw sie bedzie dobrze.Na pewno dasz jeszcze rodzenstwo swojemu diecku,
      odpoczniesz i na pewno sie uda, tyle ze niestety los już Cię strasznie doswiadczył.
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 23:57
        Dziękuje za Twoje dobre słowa i nadzieję, pragnę być w ciąży. Muszę, codziennie
        szukam mojego synka, muszę bo oszaleję. Najpierw badania, rzeczywiście nie
        miałam badań w tym kierunku. Mówiłam lekarce o wcześniejszym niepowodzeniu ( 9
        lat temu w 8 tc kruszynka umarła) ale usłyszałam,że tak mogło być, teraz musiało
        stać się najgorsze, pewnie wszystkie badania zrobię sama na własny koszt, już
        szukałam laboratorium, tylko nie wiem co mam zrobić. Twoja podpowiedź jest
        bardzo cenna dziękuję. Odebrałam wynik sekcji dzidzia była zdrowa, łożysko zbyt
        wcześnie się zestarzało, nie mam pojęcia co to za przyczyna???
    • anka.76 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 21:44
      PRZYKRO MI WIEM CO CZUJESZ JA STRACIŁAM CORECZKE ,DO SAMEGO KONCA BYŁO NIBY
      DOBRZE A JEDNAK STAŁO SIE ,NAJGORSZE W TYM WSZYSTKIM BYŁO TO ZE PO TYM CO SIE
      STAŁO TRZEBA BYŁO SIE JAKOSC WZIAC ZA SIEBIE I WYJSC Z DOMU,WRÓCIC DO PRACY .A
      DLA MNIE TO BYŁO SZTRASZNE,TE PYTANIA SASIADÓW ,ZNAJOMYCH ,RODZINY
      DALSZEJ ,GDZIE JEST DZIECKO ,CO SIE STAŁOI DLACZEGO,TE WSZYSTKIE TŁUMACZENIA A
      ZARAZEM NIEUDOLNE POCIESZENIA JESZCZE BARDZIEJ POTEGOWAŁY BÓL,I STAWIAŁY
      PYTANIA DLACZEGO JA DLACZEGO MNIE TO SPOTKAŁO .I NIKT NIE ZROZUMIE BÓLU MATEK
      KTÓRE STRACIŁY SWOJE DZIECI.
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 23:45
        Wiem o czym piszesz, boję sie wychodzić z domu, boje się ludzi, sąsiadów,
        znajomych. Nie mam siły się tłumaczyć gdzie dzidzia. Nasze słoneczka są razem,
        ale ja nie mogę uwierzyć, że tu nie jestem sama, że jest nas tak dużo matek,
        które rozumieją ból. Dziękuję Ci.
    • mamotek Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 23:04
      Aniu,
      moja siostra straciła córeczkę tuż po urodzeniu (nie widziała jej nawet), miała
      wówczas 35 lat i było to jej pierwsze długo wyczekiwane dziecko. Twojego bólu
      jej cierpienie nie zmniejszy ale może i Ty znajdziesz spokój w swojej żałobie.
      Gdy moja siostra myślała, że zwariuje, że nie będzie umiała dalej żyć i stawić
      czoła codzienności, że zawiodła swoje dziecko ......przyszedł sen, a w nim mała
      dziewczynka powiedziała "mamusiu, nie płacz, ja do ciebie wrócę" - te słowa
      dodały jej otuchy, równo rok po tym moja siostra zaszła w nieplanowaną ciążę
      (bała się, robili z mężem badania genetyczne) na świat przyszła zdrowa, piękna
      dziewczynka.
      Pozdrawiam Cię z całego serca
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 02.07.07, 23:36
        Bardzo Ci dziękuję - wierzę w to co piszesz. Teraz strasznie cierpię, zabijam
        każdy dzień, aby dalej....., myślę że muszę mieć następne dzieciątko bo oszaleję.
        Jesteście wspaniałe, tak wiele tu otrzymałam, to takie ważne że ktoś rozumie
        ból, lek...Modlę się, błagam by Bóg nam go oddał.
        Pozdrawiam Ciebie i Twoją siostrę.
    • ddanna Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 19.07.07, 23:45
      nie będę pocieszać, bo nie znajduję słów, nie mam za sobą podobnie tragicznych
      doświadczeń, straciłam jedną ciążę, wczesną, sytuacja zupełnie bez porównania,
      mogę Cię jedynie przytulić, co robię z całego serca,
      no i chciałam sie podłączyć pod post marki0, wcześniejsze problemy Twojego
      starszego dziecka - ta wysoka żółtaczka! zaraz po urodzeniu - zdecydowanie
      wskazują na jakiś problem z wątrobą, ja osobiście uważam że miałam zaczątki
      cholestazy w ostatniej ciąży (poród w 34tc, a potem też wysoka bardzo
      bilirubina), wprawdzie wyniki przed niespodziewanym porodem były jeszcze w
      normie, górna granica, ale kiedy dokładniej przyjrzałam się wszystkim swoim
      świstkom z ciąży to zauważyłam że alat i aspat powoli nastały, ale widać mój
      organizm sam zdecydował, że dziecko będzie bezpieczniejsze poza mną w
      odpowiednim momencie i wszystko jest już ok,
      tak że czy teraz , czy w ewentualnej kolejnej ciąży koniecznie weź pod lupę
      wszystkie wyniki wątrobowe
      przytulam,
      życzę dużo siły
      Dana
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 20.07.07, 09:34
        Danusiu bardzo dziękuję
        Już troszeczkę lepiej, tęsknota i ból są jeszcze ogromne, ale już patrzę z
        nadzieją, pragnę jeszcze raz byc w ciąży. Robię wszystkie badania.
        Aspat przy porodzie był 37,3, Alat 16,3 teraz Aspat 25, Alat 24 niby było i jest
        w normie ale trochę inaczej. ??? Wykluczony tez zespół antyfosf., coraz więcej
        lekarzy mówi że to pech. Robię dalsze bad. w kierunku trombof. Zobaczymy
        Poizdrawiam Ania
        • ddanna Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 20.07.07, 23:13
          no nie wiem, pech to jak ci ptak nasra na wyjściowy kostium! a śmierć właściwie
          zdrowego dziecka musi mieć jakąś przyczynę, o ile dobrze wyczytałam ,to
          powiedzieli Ci, ze łożysko sie "zestarzało" - a lekarz który Ci robił usg w
          ciąży tego nie widział?
          na pewno jest tu wiele dziewczyn, które mogłyby Ci jakoś podpowiedzieć gdzie
          szukać przyczyny (jak pisałam mam za sobą jedno poronienie, 8tc, więc niewiele
          wiem), to oczywiście nie zwróci życia Twojemu Synkowi, ale może odpowiednia
          wiedza przyda się w przyszłości
          pozdrawiam serdecznie,
          trzymaj się, dla starszego dziecka choćby musisz iść do przodu,
          Dana
          • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 20.07.07, 23:26
            Danusiu, nie śpię po nocach szukam w internecie wszystkiego co by było można
            choc trochę porównac do mojej sytuacji. Sprawa jest trudna, bo dużo już jest
            wykluczone.
            Naprawdę dobry lekarz mi powiedział, że z tą dojrzałością łożyska to patolodzy
            często tak piszą i praktycznie to o niczym nie świadczy.
            Mimo,że pracowałam, to bardzo pilnowałam badań - wszystko było ok. Toxo,róż,
            morf,cukier,mocz, na usg dorodny dzieciaczek........itd
            Jadę do Inst. Hem i zobaczymy jeszcze trombofilia - może to to???
            Dziękuję Ci za troskę i miło, że piszesz.
            Pozdrawiam - Ania
    • mamawif Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 21.07.07, 21:17
      Witaj Aniu

      Straciłam córeczkę w 36 tc, też rodziła się martwa.
      Przyczyny nie znaleziono, dziecko było zdrowe. Łożysko też w badaniach nie
      wykazało cech starzenia...jednak, jak stwierdził lekarz ,,gdy przyczyny brak,
      to zwykle leży ona w łożysku''. Prawdopodobnie przez jakiś czas ,,coś nie
      zadziałało jak trzeba, nastąpiło niedotlenienie.....Miałam wtedy 23 lata. Nie
      zlecono nam żadnych badań. Starania o kolejne dziecko rozpoczęliśmy po 3
      pełnych cyklach po porodzie.

      Dziś mam 2 zdrowych synków. Ciąża ze starszym była bardzo nerwowa....bałam się
      strasznie. Prawie co tydzień usg, detektor tętna + ktg.....

      Twoja rana jest bardzo świeża....od smierci MAałej minęło 4,5 roku.....
      Z tym po prostu uczy się życ...bo nigdy nie zapomnę, i nigdy nie zrozumiem..

      DLACZEGO....

      Przytulam mocno, pamiętaj o starszym synku, masz dla kogo życ... jeśli
      zdecydujesz się na kolejną ciążę - mam nadzieję i życzę z całego serca by ci
      się udalo szczęśliwie donosic do końca i urodzic zdrowego maluszka

      Jeśli masz ochotę porozmawiac, napisz na adres gosik_baby@poczta.onet.pl
      (Rzadko zaglądam na to forum)
    • pannajulianna Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 06.08.07, 21:40
      Mój synek zmarł po 15 minutach, był bardzo chory, miał cały zespół
      wad.To było 13 lat temu. Dziś jestem mamą dwóch dziewczynek:
      dwunastoletniej i niespełna czteromiesięcznej. Przezyłam
      chemioterapię po zaśniadzie i poronienie w 13 tygodniu. nie wiem,
      dlaczego Bóg czy los zsyła na nas takie tragedie. Wiem tylko ,że
      przychodzi taki dzien, kiedy nie myśli się o tym przez cały czas.
      Ale raz dziennie myśli się zawsze. Nie umiem Cię pocieszyć, bo nic
      Cię nie pocieszy. Ni pozbawię Cię lęku przed kolejną ciążą, bo
      będzie Ci towarzyszył do ostatniego dnia. Ale wierzę gorąco, że już
      wkrótce odnajdziesz coś, co nada sens Twemu zyciu. pozdrawiam
      gorąco.
      • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 06.08.07, 22:25
        Bardzo Ci dziękuję za te słowa, aż mi serce zaczęło szybciej bic.
        Świat już zapomina, znajomi mówią że muszę się podnieśc tylko mi coraz ciężej-
        to tak jakbym wchodziła pod górę wiedząc, że zaraz spadnę.
        I znowu zaczyna się dzień...

        Dziękuję za nadzieję.
          • anna1008 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 07.08.07, 09:03
            O witaj Justiq Kochana , nie mogę się połapac z ta nową szatą graficzną.

            Byłam 23.07 w Warszawie w prywatnej Kl. leczenia zakrzepic na Górczewskiej u dr
            Win...
            Powiedział na co dokładnie mam pobrac krew i z tą kartką udałam się dnia
            następnego do Instytutu Hemat. - w sumie to te wszystkie badanie które Ty mi
            napisałaś, no ale chciałam pogadac z hematoloig.
            No co życzył mi spełnienia marzeń i czekamy na wyniki - dłuży mi się
            strasznie....więc za jakiś tydzień zadzwonię, może coś będzie wiadomo.
            Serdecznie Cię pozdrawiam.

    • dorinka-1 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 25.08.07, 18:18
      Kochana wspolczuje bardzo, mnie to samo spotkalo 2 m-ce temusad jakos
      sie trzymam, ale jest ciezko.. tez mialam zdrowego synka, w 32tc
      musialam urodzic bo stwierdzono zanik tetnasad okazalo sie ze łożysko
      bylo wszystkiemu winne - tak mowia wyniki. Z ta strata nigdy sie nie
      pogodzimy, bo to bylo nasze malenstwo, zylo w nas.. Nikt nam nie
      pomoze, poprostu trzeba przez to przejsc, ale mysle ze mozna zyc
      dalej, smiac sie i myslec o ponownej ciazy.. ale trzeba czasu to
      pewne! Dlatego nie zalamuj sie, mow co Ci lezy na sercu i
      duszy..nawet wykrzycz swoj ból tak jak ja to zrobilam. Naprawde
      pomaga! Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki za NASsmile
    • nikita_26 Re: URODZIłAM MARTWEGO SYNUSIA 27.08.07, 06:07
      Bardzo ci współczuję. Czas leczy rany chociaż są chwile kiedy te
      rany ponownie się odtwierają sad. Nikt w tej chwili nie jest ci w
      stanie pomóc. Ale mogę ci dodać otuchy. Po śmierci mojego synka po
      pół roku ponownie zaszłam w ciążę i teraz ma zdrowego półrocznego
      bobasa. On był lekarstwem. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka