polski_francuz
06.10.09, 19:07
Zblizajac sie do kamienia milowego 60-tki, najwazniejszych urodzin w zyciu,
zaczynam i ja myslec co to znaczy ze sie zycie zawodowe udalo.
Widze moich rowiesnikow i ich osiagniecia. Polityk Putin umial dac drugi
oddech Rosji ale nie potrafil jej zmienic. Moze zreszta to jest niemozliwe bez
strasznej kleski zmienic narodu?
Inny rowiesnik stal sie szefem wielkiej elektronicznej firmy Alcatel. I szczyt
jego kariery jest tez spadkiem tej dzialki ekonomicznej. Spowszechialy
lap-topy, telefony komorkowe i juz sie wiele nie da wyciagnac pieniedzy z
komunikacji wszedzie i do kazdego.
Zostala nauka. I tu tez rowiesnicy dostaja nagrody Nobla. Mieli szczescie w
dobry temat wczesnie wdepnac. I sie go dlugo trzymac.
I co zostaje? Ano banalny szacunek otoczenia, ktore cie widzialo przez 30 - 40
lat i wiekszych swinstw nie zauwazylo. I, musze powiedziec, to tez jest
satysfakcja.
PF