Gość: eres
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
18.06.04, 00:48
Szmalcownicy, kim byli ci zbrodniarze? Kim byli ci, którzy za byle niemiecki
ochłap skłonni byli wydać na zagładę swojego bliźniego - Żyda? Tylko
nieliczni z nich zostali straceni przez plutony egzekucyjne polskiego
niepodległościowego podziemia. Ci, którzy dożyli dzisiejszych czasów, cieszą
się - być może - niezasłużonym szacunkiem swojego środowiska, a przecież
nadal ciążą na nich zbrodnie.
Emanuel Ringelblum w swych wojennych notatkach zapisał, że już w 1941 r.
Żydzi ukrywający się po "stronie aryjskiej" nie czuli się bezpieczni,
szantażowani - często wracali do getta. Nic w tym dziwnego, gdyż, jak pisał w
raporcie (25.9.1941 r.) do Londynu dowódca AK Grot-Rowecki, "przygniatająca
większość kraju jest nastawiona antysemicko".
Emanuel Ringelblum pisał w swoim warszawskim bunkrze niejako >>na
gorąco<<: "Obok agentów policyjnych szantażyści i >>szmalcownicy<< są wieczną
zmorą Żydów po aryjskiej stronie. Nie ma dosłownie Żyda >>na powierzchni<<
czy >>pod powierzchnią<<, który by nie miał z nimi do czynienia raz albo
kilka razy i nie musiał się od nich wykupić większą lub mniejszą sumą
pieniędzy. [...] >>szmalcownictwo<< zaczyna się z chwilą przejścia Żyda
przez bramę getta albo dla ścisłości już u bram getta, które są obserwowane
przez roje >>szmalcowników<<. W każdym Żydzie, opuszczającym getto, widzi
>>szmalcownik<< żer dla siebie. [...] Dobrowolni agenci policyjni -
>>szmalcownicy<< nie spuszczają Żyda z oka, aby w odpowiednim momencie, gdy
Żyd zdejmie opaskę i wejdzie do jakiejś bramy, złapać go na gorącym uczynku i
zażądać odpowiedniego wykupu. Sprytniejszy >>szmalcownik<< zaobserwuje numer
mieszkania i do spółki z policjantem dokona >>wypadu<< na Żyda i
podejmujących go chrześcijan. [...] >>Szmalcownicy<< współpracują z agentami
policji, policją mundurową i w ogóle ze wszystkimi, którzy czyhają na Żydów.
[...] W ręce gestapo wydawano Żydów niezamożnych, nie będących w stanie
wykupić się z rąk oprawców. Żydzi wpadali po aryjskiej stronie z rozmaitych
powodów. Najważniejsze to donosy."
O jednej z "technik" szmalcowników pisze Calel Perechodnik w swoich
wyznaniach ("Czy ja jestem mordercą?"): "System pracy tych tropicieli był
zaiste genialny. Polega na tym, że wybrane szczeniaki zaczepiają na ulicy
każdego bez różnicy przechodnia, krzycząc do niego: Żydzie! Żydowico!
Żydziaku! - w zależności od płci i wieku. Sami tropiciele stoją zaś z daleka
i z wielką uwagą obserwują reakcję przechodniów. Jeśli reakcja jest
>>normalna<<, odganiają szczeniaków, jeśli natomiast jest choć trochę
podejrzana - sami interweniują. Proszą grzecznie do bramy, tam zabierają
wszystkie pieniądze i na ogół puszczają swobodnie dalej". Dalej pisze
Perechodnik: Na dwudziestu Żydów opuszczających getto, osiemnastu po pewnym
czasie powracało i to przeważnie bez niczego".
Pisze historyk Andrzej Żbikowski ("Żydzi"): "[...] Poza Warszawą sytuacja
uciekinierów z gett była, choć trudno to sobie wyobrazić, jeszcze gorsza.
Chłopi dosyć często brali udział w niemieckich obławach, szczególnie gdy za
doprowadzonych Żydów wyznaczono nagrodę; zwykle nie było to wiele - kilogram
cukru lub soli, parę litrów wódki, odzież i obuwie zabitego".
Oto fragment osławionego raportu (z dn. 6.5.1943 r.) SS-Brigadefuehrera
Stroopa ("Es gibt keinen juedischen Wohnbezirk - in Warschau mehr!")
sporządzony dla Himmlera po zakończeniu pacyfikacji powstania w
getcie: "Polska policja, zachęcona wypłaconymi nagrodami pieniężnymi, stara
się każdego Żyda pojawiającego się w panoramie miasta doprowadzać do
dowództwa. Do niżej podpisanego napływają listy anonimowe, w których
powiadamia się o obecności Żydów w części aryjskiej miasta."
Szmalcownictowo przybrało w na początku roku 1943 w GG, a zwłaszcza w
Warszawie takie rozmiary, że Kierownictwo Walki Cywilnej wystosowało
(18.3.1943 r.) proklamację, aby przeciwdziałać stosowaniu szantażu wobec
Polaków udzielających schronienia Żydom: " Kierownictwo Walki Cywilnej
ogłasza, co następuje: naród polski, sam będąc ofiarą straszliwego terroru, z
przerażeniem i współczuciem zaświadcza o rzezi pozostałej jeszcze przy życiu
ludności żydowskiej w Polsce. Ich protest przeciw tej zbrodni doszedł do uszu
wolnego świata. Ich owocna pomoc Żydom uciekającym z gett i obozów zagłady,
skłoniła niemieckiego okupanta do wydawania dekretów grożących śmiercią
Polakom, którzy będą pomagać Żydom w ukrywaniu się. Ale niektórzy, pozbawieni
czci i honoru, rekrutujący się ze świata przestępczego, odkryli nowe,
świętokradcze źródło korzyści: szantażowanie Polaków ukrywających Żydów i
samych Żydów. Kierownictwo Walki Cywilnej ostrzega, że każdy przypadek
szantażu będzie zarejestrowany i ukarany z całą surowością - jeśli to możliwe
natychmiast, jeśli nie - w przyszłości".
No właśnie, jeszcze nie jest za późno. Jeśli kary zbrodniczym szmalcownikom
nie wymierzono wcześniej, to należy uczynić to teraz.
A powracając do proklamacji KWC, to wciąż nie znajduję odpowiedzi na pytanie,
dlaczego za ściganie szmalcowników sądownictwo podziemia zabrało się dopiero
w roku 1943?!