Dodaj do ulubionych

Nie jesteśmy ani lewicowi ani prawicowi.

30.08.12, 16:59
Jesteśmy związkiem chrześcijańsko-pracowniczym!
Gdyby naszly kogos watpliwosci to tak mowi przewodniczacy Duda o dawnym zwiazku zawodowym 'Solidarnosc'

I nowa odkrywcza mysl przewodniczacego Dudy:

Demokracja nie może kończyć się w momencie wrzucenia kartki do urny wyborczej. Nie może być tak, że potem zaczyna się dyktat jednej partii.

Oprawic w ramki i zawiesic nad lozkiem. To szef zwiazku zawodowego czy anarchista?
Moim zdaniem bardziej to drugie biorac pod uwage co powiedzial jeszcze:

Mamy prawo do wyrażania własnej opinii. Kto by pomyślał, że po 32 latach będziemy musieli usuwać napis "imienia Lenina" ze Stoczni Gdańskiej? Kto by pomyślał, że po 32 latach dawny przewodniczący „Solidarności" zechce nas pałować - za to, że staramy się realizować postulaty Sierpnia?

Beda musieli.................... imperatyw kategoryczny? Jesli tak, to Kant sie w grobie przewraca.
Obserwuj wątek
    • wikul Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasło. 30.08.12, 18:33
      Nic nie zostało z tego fascynującego ruchu.

      Już niedługo będziemy świętować kolejną rocznicę porozumień sierpniowych. Ich konsekwencją oraz strajku, którego porozumienia były zwieńczeniem, było powstanie NSZZ "Solidarność". "Solidarność" była wyłomem w monopolu kontroli PZPR nad społeczeństwem i początkiem upadku komunizmu. Niektórzy mówią, że była ostatnim powstaniem narodowym. Niech im będzie. Dla mnie przede wszystkim "Solidarność" była jednym z najpiękniejszych ruchów społecznych w naszej historii, który powodował (i to było chyba najważniejsze), że ludzie czuli się/byli lepsi. Jednocześnie była ruchem, który na przekór naszej tradycji narodowej był ruchem współpracy i współdziałania. Ruch solidarnościowy nie dzielił, ale łączył (choć oczywiście były spory i dyskusje). Łączył ludzi o poglądach prawicowych i narodowych z ludźmi KOR-owskiej lewicy opozycyjnej (nawet członkowie PZPR należeli do "Solidarności"), łączył katolików z ateistami.

      www.tokfm.pl/blogi/marsylianka/2012/08/dzis_solidarnosc_to_nie_mit_nawet_nie_haslo_nic_nie_zostalo_z_tego_fascynujacego_ruchu/1?bo=1
      • qwardian Re: Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasł 30.08.12, 21:27


        łączył katolików z ateistami.

        Tłumacząc na polski, znowu kościół ratował siusiajacych ze strachu w majtki, którzy dzisiaj odgrywają wielkich bohaterów....


        -
        "Komunistyczne idee były (dla mnie) prostą kontynuacją Oświecenia"
        Zygmunt Bauman
        www.kki.pl/piojar/polemiki/novus/iluminaci/dolar.html
        • wikul Re: Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasł 30.08.12, 22:17
          qwardian napisał:

          > łączył katolików z ateistami.
          >
          > Tłumacząc na polski, znowu kościół ratował siusiajacych ze strachu w majtki, kt
          > órzy dzisiaj odgrywają wielkich bohaterów....

          Nie musisz tłumaczyć, wystarczy że zrozumiesz co jest napisane. I przestań pieprzyć jak nic nie wiesz. Nie każdy wtedy był tchórzem w rodzaju Glempa, Kaczyńskiego czy Macierewicza.
          Poczytaj jak kościół, z Glempem na czele, traktował ks.Popiełuszkę i jego Solidarność.

          "To, co usłyszałem, przeszło moje najgorsze oczekiwania. To prawda, że ksiądz prymas mógł być zdenerwowany, bo wiele go kosztował list do Jaruzelskiego w mojej sprawie. Ale zarzuty mi postawione zwaliły mnie z nóg. SB na przesłuchaniu szanowała mnie bardziej".

          wiadomosci.dziennik.pl/opinie/artykuly/141149,glemp-i-popieluszko-dwie-strony-barykady.html
        • gandalph Re: Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasł 31.08.12, 01:13
          qwardian napisał:

          >
          >
          > łączył katolików z ateistami.
          >
          > Tłumacząc na polski, znowu kościół ratował siusiajacych ze strachu w majtki, kt
          > órzy dzisiaj odgrywają wielkich bohaterów....
          >
          >
          Nie opowiadaj! Kościół podszedł tak do strajków w sierpniu '80, jak i w początkach Solidarności bardzo ostrożnie do sprawy (mówię "Kościół" jako hierarchia, nie poszczególni księża). Dobrze pamiętam ewenement, jakim było (w 1980 roku!) wystąpienie telewizyjne kard. Wyszyńskiego w czasie strajków sierpniowych. Było bardziej niż powściągliwe. Pamiętam również parę niefortunnych wystąpień kard. Glempa, również na początku stanu wojennego (wiem z pewnych źródeł, że wywołały irytację i natychmiastową reakcję papieża Jana Pawła II). Wcześniej do działań KORu hierarchowie też podchodzili bardzo różnie. Niektórzy księża angażowali się czynnie, ale tych była mniejszość.
          • wikul Re: Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasł 31.08.12, 09:49
            gandalph napisał:

            > Nie opowiadaj! Kościół podszedł tak do strajków w sierpniu '80, jak i w początk
            > ach Solidarności bardzo ostrożnie do sprawy (mówię "Kościół" jako hierarchia, n
            > ie poszczególni księża). Dobrze pamiętam ewenement, jakim było (w 1980 roku!) w
            > ystąpienie telewizyjne kard. Wyszyńskiego w czasie strajków sierpniowych. Było
            > bardziej niż powściągliwe. Pamiętam również parę niefortunnych wystąpień kard.
            > Glempa, również na początku stanu wojennego (wiem z pewnych źródeł, że wywołały
            > irytację i natychmiastową reakcję papieża Jana Pawła II). Wcześniej do działań
            > KORu hierarchowie też podchodzili bardzo różnie. Niektórzy księża angażowali s
            > ię czynnie, ale tych była mniejszość.

            Tak właśnie było, niestety. Stąd pewnie dzisiejsze kompleksy, ukryte wyrzuty somienia
            i nienawiść czy przynajmniej niechęć do tych którzy wtedy wykazywali sie odwagą.
            Najlepiej to na nich nabuczeć na cmentarzu.
            • gandalph Pytanie retoryczne: 31.08.12, 20:20
              Kiedy to kościołowi było po drodze z narodem?
              W czasach zaborów hierarchowie siedzieli cichutko, a wręcz potępiali wszelkie awanturnictwo. Owszem, zdarzali się księża, którzy robili coś pożytecznego, jak choćby ks. Piotr Wawrzyniak w Wielkopolsce.
              A w czasach I RP? To nie kto inny, jak nuncjusz papieski spowodował w 1780 r. utrącenie projektu kodyfikacji prawa wg. Andrzeja Zamoyskiego, a to z tego powodu, że projekt przewidywał przywrócenie praw politycznych szlachcie innowierczej (prawa cywilne innowiercy mieli, nawet w najgorszych czasach, w odróżnieniu np. od arcy-katolickiej Francji). Wszelkie próby reform spotykały się ze sprzeciwem, kościół był zwolniony z podatków mimo, że był oprócz Korony, największym właścicielem ziemskim. Ale gdy po I rozbiorze arcykatolicki cesarz Józef II skasował coś około 90% klasztorów, również w Galicji, kościółek stulił ogon pod siebie. Mam wymieniać dalej?
            • qwardian Re: Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasł 02.09.12, 15:07
              wikul napisał:

              > Tak właśnie było, niestety. Stąd pewnie dzisiejsze kompleksy, ukryte wyrzuty so
              > mienia i nienawiść czy przynajmniej niechęć do tych którzy wtedy wykazywali sie odwagą


              Kłamstwo i insynuacja to jedyny argument wrogów Kościoła Katolickiego.

              gandalph napisał:

              > Pamiętam również parę niefortunnych wystąpień kard. Glempa, również na początku stanu wojennego



              „Dramatyczna decyzja władz wprowadzająca stan wojenny w naszym kraju stanowi cios dla społecznych oczekiwań i nadziei, że drogą narodowego porozumienia można rozwiązać istniejące problemy naszej Ojczyzny” - pisali członkowie Rady Głównej Episkopatu Polski podczas posiedzenia z 15 grudnia 1981 r.

              i reakcja władz na to jak to nazywasz "niefortunne wystąpienie":

              „Minister [Urzędu ds. Wyznań] Kuberski osobiście rozmawiał z kardynałem [sic!] Glempem. I oświadczył w tej rozmowie: Jeśli Kościół utrzyma tę negatywną postawę, będzie odpowiedzialny za każdą [następną] kroplę przelanej krwi”.

              W Warszawie:
              Bezpośrednia pomoc materialna i duchowa internowanym, pomoc w znalezieniu pracy, organizowanie wyjazdów wakacyjnych dla ich dzieci - to tylko niektóre aspekty działalności Prymasowskiego Komitetu Pomocy Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom. Komitet powołał Prymas Polski kard. Glemp w cztery dni po wybuchu stanu wojennego, 17 grudnia 1981 r. Dziś mija 30. rocznica jego powstania.

              Już w dniu wprowadzenia stanu wojennego - 13 grudnia w warszawskim kościele akademickim pw. św. Anny zebrała się grupa naukowców, artystów i studentów, aby wspólnie z pracującymi tam księżmi radzić nad zaistniałą sytuacją. Podobne spotkania odbyły się w kościele pw. św. Marcina, w siedzibie Związku Literatów Polskich i w wielu innych miejscach. Zaczęły powstawać pierwsze listy uwięzionych - w przypadku niektórych znane było miejsce ich pobytu.

              We Wrocławiu:
              Arcybiskup wrocławski Henryk Gulbinowicz przechowywał pieniądze NSZZ „Solidarność” Regionu Dolnośląskiego, zdeponowane kilka dni przed wprowadzeniem stanu wojennego przez Jana Piniora (80 mln zł). Dzięki temu władze zajmując konta bankowe Związku po 13 grudnia nie pozbawiły podziemia możliwości skutecznego oddziaływania.
              Arcybiskup chronił przed uwięzieniem Władysława Frasyniuka, Barbarę Labudę i innych, zagrożonych internowaniem działaczy Regionu. Piotr Bednorz po zejściu do podziemia 16 grudnia 1981 r. schronił się także u dolnośląskiego metropolity.

              W Łodzi:
              Bp łódzki Rozwadowski - członek RG EP -, ukrywał zagrożonego aresztowaniem Janusza Kenica, członka Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność”.

              Na Śląsku:
              Kościół stał się miejscem spotkań, azylem, „skrzynka kontaktową”: „Prosto z mieszkania [o godz. 9,00, 13 XII 1981 r. - J. Ż.] udałam się na plebanię przy kościele Najświętszej Maryi Panny (obecnie kościół katedralny) w Sosnowcu. Tamtejszy proboszcz, ks. dziekan Wajzner, zaangażowany był w działalność opozycyjną, miałam więc do niego zaufanie. Na plebanii spotkałam mec. Jerzego Kurcyusza. Zaczęliśmy dyskutować o bieżącej sytuacji. Mecenas poinformował mnie kto został aresztowany. Wiadomości były zatrważające”. - wspominała ten dzień działaczka „S” z Katowic, Janina J. Chmielowska.

              W Gdańsku:
              – Ksiądz prałat Henryk Jankowski był postacią szczególną. Kontrowersyjny, niezależny w swych opiniach, a przede wszystkim wspierający opozycję. Kiedy przecięły się Wasze drogi?
              – Nie było to jakieś szczególne spotkanie. Jak wiele osób w tamtym czasie uczestniczyłem we mszach świętych za ojczyznę w kościele pod wezwaniem Świętej Brygidy. Świątynia była swoistą przestrzenią wolności.
              – W tej przestrzeni wielu znalazło azyl…
              – Ksiądz prałat pomagał niezliczonej ilości osób, które takiej pomocy potrzebowały. Nie odmawiał jej w latach 80. nikomu, kto się o nią zwracał, ani tym, o których wiedział, że pomocy potrzebują. Nie odmawiał jej też po 1989 roku. Był człowiekiem, o czym wielu stara się zapomnieć, niezwykle uczynnym i pomocnym. Dzięki niemu wielu znaczących opozycjonistów mogło przetrwać ciężkie czasy.
              – Wśród nich byli również ci, którzy prałata później ostro atakowali.
              – Tak, niestety. Wielu mogło przeżyć dzięki pomocy prałata w sensie materialnym, ale też zaistnieć w obiegu informacji. Na plebanii u świętej Brygidy zbiegały się nici kontaktów i przekazywania informacji. Wielu na tej znajomości z księdzem prałatem skorzystało.


              „Kościół katolicki negatywnie zareagował na wprowadzenie stanu wojennego” - stwierdzono podczas posiedzenia sztabu MSW, 8 stycznia 1982 r. „Po zdemontowaniu sieci organizacyjnej znaczna część opozycji i reakcji politycznej, pozbawiona bazy organizacyjnej oddziaływań, poszukuje posłuchu u części hierarchii kościelnej i duchowieństwa oraz znajduje go” - pisano zawile kilka dni później w analizie wykonanej przez Wydział Administracyjny KC PZPR. „Przecież znowu poszliście na podpalanie społeczeństwa polskiego. [...] Episkopat idzie na wojnę i do wojny podburza” - niemal wrzeszczał do bpa Dąbrowskiego minister Jerzy Kuberski 22 stycznia 1982 r. „Proszę się liczyć ze słowami. [...] Chcielibyście może , żeby biskupi chwalili stan wojenny?” - odpowiedział Sekretarz Episkopatu Polski.
        • pikrat Re: Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasł 31.08.12, 10:42
          Kosciol nie daje, kosciol bierze. Bierze kazda ilosc, na zapas. Jestes zle poinformowany,Qwardianie.
          Dzisiejsi ksieza, niektorzy by nie sklamac, sa kuci na wszystkie strony. Na spedy tzw 'Solidarnosci' pojawiaja sie garstki frustratow i spiewaja cos o 'wolnej ojczyznie'. Ja wybieram szybka. Taka, ktora dogania cywilizacyjnie ojczyzne Niemcow, Szwedow i innych.
          Twoj stupor jest przerazajacy. Nie wiem czy to przypadek osobniczy czy wplyw kadzidla. Ty pewnie takze nie wiesz co ci zaszkodzilo i jak to leczyc. Wspolczuje.
          • rycho7 kochajcie Muminki 31.08.12, 11:31
            pikrat napisał:

            > Ty pewnie takze nie wiesz co ci zaszkodzilo i jak to leczyc.

            On nalezy do tych co to nawet nie chcieliby sie dowiadywac, ze cokolwiek z nimi nie w porzadku.

            > Wspolczuje

            Ja czasami zazdroszcze usmiechnietym wiecznie z siebie zadowolonym Downom. Lubie ich bo przynajmniej sprawiaja wiecznie wrazenie, ze lubia innych i wszystko co ich otacza.
          • qwardian Re: Dziś "Solidarność" to nie mit, nawet nie hasł 02.09.12, 15:53

            pikrat napisał:

            > Jestes zle poinformowany,Qwardianie.


            To sprawa wiarygodności. Czasami jedno kłamstwo czyni kłamiącymi kłamcami...
    • rycho7 to sie nawet sklada 30.08.12, 19:51
      pikrat napisał:

      > Beda musieli.................... imperatyw kategoryczny?

      Religiant funkcjonuje w swiecie urojen. Wedlug mnie prawidlowo.

      Z takiej obecnej perspektywy lepiej rozumiem 1980/81.
      • wikul To się nawet dobrze sklada ... 30.08.12, 20:24
        ... rzekł zięć składając teściową do trumny
      • pikrat Re: to sie nawet sklada 31.08.12, 10:48
        rycho7 napisał:

        > pikrat napisał:
        >
        > > Beda musieli.................... imperatyw kategoryczny?
        >
        > Religiant funkcjonuje w swiecie urojen. Wedlug mnie prawidlowo.
        >
        > Z takiej obecnej perspektywy lepiej rozumiem 1980/81.

        Religiant dziala tak, jak zostal w dziecinstwie zaprogramowany, czyli zgodnie z oczekiwaniami programistow. Ostatnio jednak pojawiaja sie wirusy. Trzeba o nie dbac bo oznaczaja wyzwolenie z okowow.............................
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka