Dodaj do ulubionych

TYLKO SZCZERZE KATARYNA

IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.03, 23:12
Od kiedy swiadek lub przesluchiwany ma prawo wypowiadac sie na temat komisji
ktora go przesluchuje?
Przeciez chyba wiesz jak jest w sadzie?
Czy oskarzony lub swiadek maja prawo wypowiadac swoje opinie na temat sadu
lub prokuratury?
Skoro takie watpliwosci istnieja,to zaczynam podejrzewac,ze w Polsce wszystko
jest mozliwe.
Obserwuj wątek
    • Gość: ;) Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.03, 23:15
      czy witek to kataryna i odwrotnie ?
      • Gość: marcee to uzdolnieni Kibole IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.03, 23:17

      • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 30.05.03, 23:38
        Gość portalu: ;) napisał(a):

        > czy witek to kataryna i odwrotnie ?

        Cos mnie sie zdaje,ze jedno i drugie unika dania prostej odpowiedzi na proste
        pytanie.
        Takie towarzystwo wzajemnej adoracji od chichotania na forum.
        • Gość: Baśka Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.localdomain / 10.0.8.* 31.05.03, 00:15
          To jest pora, kiedy Witek już dawno out a Kataryna odmeldowała się niedawno.
          Pewnie poszła spać. I tyle.
          Ale............. jak ich znam ( z tego forum )to rano przelecą się
          po "wątkach" i tu zajrzą.
          A ja mam pytanie/prośbę związaną z tematem. Nie jestem tak biegła w sprawach
          internetowych jak np. Kataryna. Może Ty jesteś w tym dobry?
          W tych dniach przeczytałam (nie wiem gdzie) o wyroku Trybunału Praw Człowieka
          w Strasburgu w sprawie przeciwko Polsce (naszemu rządowi, ministerstwu
          sprawiedliwości, jakiemuś sądowi lub konkretnemu sędziemu - nie pamiętam).
          A ten wyrok jest bardzo a propos tego co zostało ogłoszone w sprawie obrazy
          Ziobry, że "zero nie znieważa".
          Pewien opryszek dostał wyrok, chyba 1,5 roku za kradzież (też chyba) i zwrócił
          się do sądu z prośbą o coś (nie pamiętam). Sąd odmówił i bardzo tym
          zdenerwował delikwenta, który w piśmie do sędziego zwyzywał go (słowo palant
          albo podobne, i nie jedno, padło). Opryszek za obrazę sądu dostał dodatkowo 8
          miesięcy.!!!!!
          A teraz wyrok.
          Trybunał w Strasburgu stwierdził, że aczkolwiek inwektywy były to jednak tylko
          w piśmie adresowanym do tego sędziego (nie na sali sądowej). A więc honor nie
          ucierpiał specjalnie
          Szczegółów uzasadnienia nie jestem pewna. Może tu chodzić o kodeks honorowy
          tzn. opryszek nie jest w stanie obrazić sędziego, więc i sędzia nie powinien
          się czuć obrażony. To po pierwsze, a po drugie to te dodatkowe 8 miesięcy
          trybunał uznał nie za karę tylko za zemstę. Takie zachowanie nie przystoi
          sądowi. Kazał tę dodatkową karę znieść. Skarżącemu zasądzono 35 euro zwrotu
          kosztów postępowania przed Trybunałem i nie przyznano mu odszkodowania, o co
          wnosił.

          Tak to zapamiętałam.
          Jak odnaleźć ten artykuł? Albo taki wyrok Trybunału.

          A tu słyszymy, że nazwanie zerem posła i to będącego w roli śledczego (czyli
          prokuratora jakby), na oczach kilkumilionowej publiczności - NIE OBRAŻA!!

          Jeśli dobrze to wszystko zrozumiałam Ci co występowali w obronie Ziobry z tym
          wnioskiem przeciwko Millerowi powinni wykorzystać co się da i na koniec pchnąć
          to do Strasburga.
          Pozdrawiam
          • Gość: Baśka Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.localdomain / 10.0.8.* 31.05.03, 00:26
            W międzyczasie przeczytałam jak Rokita skomentował uzasadnienie niewszczynania
            postępowania w sprawie obrazy Ziobry (że to nie zniewaga tylko
            ocena!!!): "Poseł Ziobro został podwójnie znieważony".
            • Gość: MACIEJ BASIU ___________________!!!!!!!! IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 00:50
              a tu masz link

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=1644584&a=1646745
              • Gość: MACIEJ I ZAŁÓŻ CIEPŁE MAJTKI NA TŁUSTE DUPSKO IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 00:53
                • Gość: Baśka Re: I ZAŁÓŻ CIEPŁE MAJTKI NA TŁUSTE DUPSKO IP: *.localdomain / 10.0.8.* 31.05.03, 12:31
                  Zamierzałam zlekceważyć te Twoje posty ale nie dają mi spokoju.

                  Zrobiły mi wielką przykrość. O to Ci pewnie chodziło.
                  Masz więc swoją satysfakcję.
                  • kataryna.kataryna Re: I ZAŁÓŻ CIEPŁE MAJTKI NA TŁUSTE DUPSKO 31.05.03, 12:50
                    Gość portalu: Baśka napisał(a):

                    > Zamierzałam zlekceważyć te Twoje posty ale nie dają
                    mi spokoju.
                    >
                    > Zrobiły mi wielką przykrość. O to Ci pewnie chodziło.
                    > Masz więc swoją satysfakcję.


                    Niestety, do takich forumowych buraków trzeba się
                    przyzwyczaić, chociaż człowiekowi na codzień
                    obracającemu się w normalnym środowisku przychodzi to z
                    trudem. Na pocieszenie Ci powiem (chociaż pewnie to
                    sama zauważyłaś), że to nie jest ten Maciej z którym
                    rozmawiałaś tylko jakiś podszywacz, który widocznie
                    bardzo chciał zwrócić na siebie Twoją uwagę i tylko to
                    mu przyszło do głowy. Takie końskie zaloty. Pozdrawiam
                    i nie daj się :)

                    • Gość: Baśka Re: Do KATARYNY w sprawie ciepłych majtek IP: *.localdomain / 10.0.8.* 31.05.03, 13:04
                      Zauważyłam nawet to, że MACIEJbis to Krakus a ja też.

                      Dzięki Ci za wsparcie. Miła jesteś.
                      • Gość: marcee Do Baski IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 19:10
                        ja jestem to chamskie prostackie bydle

                        bo ta siec mnie do szalu juz doprowadza
                        jak widze kogos bardziej ulozonego i inteligentniejszego niz ja to z zazdrosci
                        zrucam sie z pazurami, a pzreciez to u diabla tylko moj laptop a nie zywy
                        czlowiek i to mnie jeszcze bardziej wnerwia

                        nie pzrejmuj sie takim psycholem jak ja, naprawde nie ma to sensu

                        ja sie w ogole zaczynam juz martwic sama soba
                        • Gość: MACIEJ Re: Do Baski IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 21:57
                          Gość portalu: marcee napisał(a):

                          > ja jestem to chamskie prostackie bydle

                          Nie przejmuj sie,ja tez mam cos takiego w sobie ,zeby komus dokuczyc.

                          > bo ta siec mnie do szalu juz doprowadza
                          > jak widze kogos bardziej ulozonego i inteligentniejszego niz ja to z
                          zazdrosci
                          > zrucam sie z pazurami, a pzreciez to u diabla tylko moj laptop a nie zywy
                          > czlowiek i to mnie jeszcze bardziej wnerwia

                          Mnie szczegolnie ci bardziej ulozeni ponosza,co gladkimi i okraglymi zdaniami
                          operuja.

                          > nie pzrejmuj sie takim psycholem jak ja, naprawde nie ma to sensu
                          > ja sie w ogole zaczynam juz martwic sama soba

                          Skonczylas studia,masz prace,ze o dostepie do internetu nie wspomne i chcesz
                          sie nad soba tutaj uzalac.
                          Pomysl o gornikach i dawnych PGR-ach i tych ktorzy w nielasce Millera sa.
                          • basia.basia Re: Do Baski 04.06.03, 22:32
                            Nic nie zrozumiałeś!
                            To był akt ekspiacji, który ja doceniam!

                            b.b.
                            • Gość: MACIEJ Re: Do Baski IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 22:48
                              basia.basia napisała:

                              > Nic nie zrozumiałeś!
                              > To był akt ekspiacji, który ja doceniam!
                              >
                              > b.b.

                              Jesli tak,to rzeczywiscie nic nie zrozumialem,choc wydawalo mnie sie ,ze Kaska
                              warknela troche.
                              A na forum "gospodarka" marcee bardzo pozytywnie wyrazala sie o
                              kataryna.kataryna.
                              Szczerze mowiac,te cieple gacie na tlustej d.... to mnie sie nawet podobaly.
                              • Gość: MACIEJ Re: Do Baski IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 22:52
                                Gość portalu: marcepanna napisał(a):

                                > to ja przepraszam jesli w czyms Ciebie urazilam
                                > po prostu babska ciekawosc (z mojej strony) co do Twojej plci
                                >
                                > a poza tym piszesz SWIETNIE !!! i serdecznie pozdrawiam
                                > marcee


                                To wlasnie pisze marcee o kataryna.kataryna
                                • basia.basia Re: Do Macieja 04.06.03, 23:06
                                  Czy to znaczy, że marcepanna czepiała się też Kataryny?
                                  I stąd te przeprosiny?
                                  • Gość: MACIEJ Re: Do Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 23:29
                                    basia.basia napisała:

                                    > Czy to znaczy, że marcepanna czepiała się też Kataryny?
                                    > I stąd te przeprosiny?

                                    Troche rzeczywiscie tego bylo.
                                    marcee napisala,ze kataryna pisze tak logicznie i z polotem a na dodatek chodzi
                                    na mecze sportowe,ze to musi byc chlop a nie baba.
                                    A ja sie wtracilem,ze jak najbardziej baba,tylko ze delikatnej konstrukcji i
                                    raczej lesbijka niz chlop.
                                    W kazdym razie chodzilo o to ,zeby ja wciagnac bardziej na forum gospodarka,ale
                                    ona sie szybko w podstepie polapala i lubi kraj,dla ktorego zostala stworzona.

                              • basia.basia Re: Do Macieja 04.06.03, 23:01
                                Naprawdę pozytywnie? To super.
                                Kataryna mnie wsparła moralnie, że tak powiem.
                                Ale mnie to męczyło (przykro jest mieć wrogów, zwłaszcza anonimowych),
                                że mnie ktoś tak potraktował i zastosowałam metodę asertywnego zachowania
                                (prosto z USA), i podziałało.

                                A cóż Ci się podobało w tych ciepłych.......
                                Nie rozumiem.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: MACIEJ Re: Do Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 23:37
                                  basia.basia napisała:

                                  > Naprawdę pozytywnie? To super.
                                  > Kataryna mnie wsparła moralnie, że tak powiem.
                                  > Ale mnie to męczyło (przykro jest mieć wrogów, zwłaszcza anonimowych),

                                  Zadnych wrogow.
                                  My takie konskie zaloty stosujemy czesto na forum gospodarka.
                                  Ja lubie moj watek"When the shit hit the fan".
                                  Na dole strony kliknij "Nie pokazuj opinii" ,strona sie przejasni i bedziesz
                                  mogla latwiej wybrac co ci sie podoba.
                                  Jak pisze na tematy gospodarcze,to mnie tez ponosi i juz jednego porownalem
                                  dzisiaj do krowy na pastwisku.

                                  > że mnie ktoś tak potraktował i zastosowałam metodę asertywnego zachowania
                                  > (prosto z USA), i podziałało.

                                  A ja lubie podstawiac noge Kasce i patrzec jak balansuje.

                                  > A cóż Ci się podobało w tych ciepłych.......

                                  Takie cieple i bezposrednie.

                                  > Pozdrawiam
                                  • basia.basia Re: Do Macieja 05.06.03, 00:08
                                    sprawdź swoją skrzynkę.
                                    • Gość: MACIEJ Re: Do Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.03, 00:46
                                      basia.basia napisała:

                                      > sprawdź swoją skrzynkę.

                                      Sprawdzilem i nie znalazlem e-maila od kataryny.
                                      Pewno poszla spac i napisze jutro.
                                      • basia.basia Re: Do Macieja 05.06.03, 01:05
                                        To się spodziewałeś od niej?
                                        To Ty wciąż czekasz na to przebaczenie?
                                        Biedaczek.

                                        A moje dwa nie przyszły?
                                        Czy ja, do cholery, coś pochrzaniłam?
                                        W międzyczasie popatrzyłam sobie na gospodarkę.
                                        Niestety to jest dla mnie "po chińsku".
                                        Nie niestety. Jeszcze by tego brakowało, żeby mnie to obchodziło. Musiałabym
                                        nie spać. Wolę słuchać muzyczki.
                                        • Gość: MACIEJ Re: Do Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.03, 01:37
                                          basia.basia napisała:

                                          > To się spodziewałeś od niej?

                                          Czemu nie,przeciez znamy sie z czytania.

                                          > To Ty wciąż czekasz na to przebaczenie?

                                          Jak najbardziej tak.

                                          > Biedaczek.

                                          I know,I know.

                                          > A moje dwa nie przyszły?

                                          Musze ci powiedziec,ze nie tak od razu i bylem ze tak powiem troche skolowany.
                                          Wiesz,jak z tym owsem,co Beger powiedziala,ze kon na niego czeka.

                                          > Czy ja, do cholery, coś pochrzaniłam?

                                          Tak mysle,ale juz wyszlas na prosta.

                                          > W międzyczasie popatrzyłam sobie na gospodarkę.
                                          > Niestety to jest dla mnie "po chińsku".
                                          > Nie niestety. Jeszcze by tego brakowało, żeby mnie to obchodziło. Musiałabym
                                          > nie spać. Wolę słuchać muzyczki.

                                          TYLKO na jeden watek mialas zajrzec,nie na calosc.
                                          Tam jest o lot of horsing around.
                                          A ja muzyczke tez lubie.
                                        • Gość: MACIEJ Re: Do Macieja IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.03, 20:22
                                          basia.basia napisała:

                                          > To się spodziewałeś od niej?
                                          > To Ty wciąż czekasz na to przebaczenie?
                                          > Biedaczek.

                                          Nie wiem Baska jak mam do ciebie przemowic.
                                          Dzien minal a ty nic nie zalatwilas.

                                          > A moje dwa nie przyszły?
                                          > Czy ja, do cholery, coś pochrzaniłam?
                                          > W międzyczasie popatrzyłam sobie na gospodarkę.
                                          > Niestety to jest dla mnie "po chińsku".
                                          > Nie niestety. Jeszcze by tego brakowało, żeby mnie to obchodziło. Musiałabym
                                          > nie spać. Wolę słuchać muzyczki.
                                          • kataryna.kataryna Pojęcia nie mam o czym mówicie :) 05.06.03, 20:37
                                            Pojęcia nie mam o czym mówicie (poza tym, że to w jakiś tajemniczy sposób mnie
                                            dotyczy). Ja się na Macieja wcale nie obraziłam i nawet nie czułam, że mi nogę
                                            podstawiał. A na Marcee nie warknęłam, tylko chciałam Baśce otuchy dodać bo
                                            jest tu nowa i nieprzyzwyczajona, a ja jako weteranka z bogatym bagażem mniej
                                            lub bardziej wyrafinowanych bluzgów pod swoim adresem wiem aż za dobrze, że na
                                            początku - zwłaszcza jak człowiek z życia do tego nienawykły - forumowe
                                            chamstwo może źle znosić. Nie wiedziałam, że to Marcee, myslałam, że ktoś inny
                                            się pod Maćka podszywa i że te majtki na tłustej dupie to dopiero początek tego
                                            co Baśkę czeka. Więc się odezwałam, żeby się nie czuła osamotniona bo jeszcze
                                            by nam stąd uciekła. Chyba już się ze wszystkiego wytłumaczyłam :)

                                            Pozdrawiam
                                            • Gość: MACIEJ Re: Pojęcia nie mam o czym mówicie :) IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.03, 21:15
                                              kataryna.kataryna napisała:

                                              > Pojęcia nie mam o czym mówicie (poza tym, że to w jakiś tajemniczy sposób
                                              mnie
                                              > dotyczy). Ja się na Macieja wcale nie obraziłam i nawet nie czułam, że mi
                                              nogę
                                              > podstawiał. A na Marcee nie warknęłam, tylko chciałam Baśce otuchy dodać bo
                                              > jest tu nowa i nieprzyzwyczajona, a ja jako weteranka z bogatym bagażem mniej
                                              > lub bardziej wyrafinowanych bluzgów pod swoim adresem wiem aż za dobrze, że
                                              na
                                              > początku - zwłaszcza jak człowiek z życia do tego nienawykły - forumowe
                                              > chamstwo może źle znosić. Nie wiedziałam, że to Marcee, myslałam, że ktoś
                                              inny
                                              > się pod Maćka podszywa i że te majtki na tłustej dupie to dopiero początek
                                              tego
                                              > co Baśkę czeka. Więc się odezwałam, żeby się nie czuła osamotniona bo jeszcze
                                              > by nam stąd uciekła. Chyba już się ze wszystkiego wytłumaczyłam :)

                                              Wspaniale.
                                              A teraz wspolnie nauczymy marcee zaczynac zdania z duzej litery,ze o moim nicku
                                              nie wspomne i wtedy nawet Krzysztof bedzie jej odpisywal pod warunkiem ze nie
                                              bedzie go wolala krzys.
                                              To jest najpowazniejszy facet na tamtym forum i mam dla niego sporo szacunku.
                                              Baska jest zdolna, polapala szybko o co chodzi i nie jest z tych
                                              obrazalskich,podobnie jak ja.

                                              > Pozdrawiam
                    • Gość: malko Re: I ZAŁÓŻ CIEPŁE MAJTKI NA TŁUSTE DUPSKO IP: 80.50.28.* 10.06.03, 13:40
                      kataryna.kataryna napisała:

                      > Gość portalu: Baśka napisał(a):
                      >
                      > > Zamierzałam zlekceważyć te Twoje posty ale nie dają
                      > mi spokoju.
                      > >
                      > > Zrobiły mi wielką przykrość. O to Ci pewnie chodziło.
                      > > Masz więc swoją satysfakcję.
                      >
                      >
                      > Niestety, do takich forumowych buraków trzeba się
                      > przyzwyczaić, chociaż człowiekowi na codzień
                      > obracającemu się w normalnym środowisku przychodzi to z
                      > trudem. Na pocieszenie Ci powiem (chociaż pewnie to
                      > sama zauważyłaś), że to nie jest ten Maciej z którym
                      > rozmawiałaś tylko jakiś podszywacz, który widocznie
                      > bardzo chciał zwrócić na siebie Twoją uwagę i tylko to
                      > mu przyszło do głowy. Takie końskie zaloty. Pozdrawiam
                      > i nie daj się :)
                      >
                      >Masz rację, tylko co ma do tego kupa Kwiatkowskiego.Strasznie
                      się do Twoich postów przykleiła.:)))

              • Gość: Malkontent Re: BASIU ___________________!!!!!!!! IP: *.grudziadz.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 23:54
                O co tu chodzi ?
                To jest jakiś bełkot.
            • Gość: sk Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.07.03, 23:37
              A ja go muważam za b.ca do n tej potęgi i niech się czuje 100 krotnie obrażony
          • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 31.05.03, 01:44
            Gość portalu: Baśka napisał(a):

            > To jest pora, kiedy Witek już dawno out a Kataryna odmeldowała się niedawno.
            > Pewnie poszła spać. I tyle.
            > Ale............. jak ich znam ( z tego forum )to rano przelecą się
            > po "wątkach" i tu zajrzą.
            > A ja mam pytanie/prośbę związaną z tematem. Nie jestem tak biegła w sprawach
            > internetowych jak np. Kataryna. Może Ty jesteś w tym dobry?
            > W tych dniach przeczytałam (nie wiem gdzie) o wyroku Trybunału Praw Człowieka
            > w Strasburgu w sprawie przeciwko Polsce (naszemu rządowi, ministerstwu
            > sprawiedliwości, jakiemuś sądowi lub konkretnemu sędziemu - nie pamiętam).
            > A ten wyrok jest bardzo a propos tego co zostało ogłoszone w sprawie obrazy
            > Ziobry, że "zero nie znieważa".
            > Pewien opryszek dostał wyrok, chyba 1,5 roku za kradzież (też chyba) i
            zwrócił
            > się do sądu z prośbą o coś (nie pamiętam). Sąd odmówił i bardzo tym
            > zdenerwował delikwenta, który w piśmie do sędziego zwyzywał go (słowo palant
            > albo podobne, i nie jedno, padło). Opryszek za obrazę sądu dostał dodatkowo 8
            > miesięcy.!!!!!
            > A teraz wyrok.
            > Trybunał w Strasburgu stwierdził, że aczkolwiek inwektywy były to jednak
            tylko
            > w piśmie adresowanym do tego sędziego (nie na sali sądowej). A więc honor nie
            > ucierpiał specjalnie
            > Szczegółów uzasadnienia nie jestem pewna. Może tu chodzić o kodeks honorowy
            > tzn. opryszek nie jest w stanie obrazić sędziego, więc i sędzia nie powinien
            > się czuć obrażony.

            To sie jak najbardziej zgadza.
            Sad mozna obrazic w sadzie,lub poza sadem ale publicznie.
            List skierowany byl do sedziego,wiec nikt poza nim nie ma prawa go czytac.
            Sad nie moze mu dodac do wyroku,bo obrazil on prywatnie sedziego a nie sad.
            Sedzia moze go oskazyc o obraze w oddzielnej sprawie,jesli ta obraza nadaje sie
            na sprawe.
            Widocznie sie nie nadawala i sedzia naduzyl wladzy dodajac mu do wyroku.

            > To po pierwsze, a po drugie to te dodatkowe 8 miesięcy
            > trybunał uznał nie za karę tylko za zemstę. Takie zachowanie nie przystoi
            > sądowi. Kazał tę dodatkową karę znieść. Skarżącemu zasądzono 35 euro zwrotu
            > kosztów postępowania przed Trybunałem i nie przyznano mu odszkodowania, o co
            > wnosił.

            Dokladnie tak powinno byc.
            Nic dodac ,nic ujac.

            > Tak to zapamiętałam.
            > Jak odnaleźć ten artykuł? Albo taki wyrok Trybunału.
            >
            > A tu słyszymy, że nazwanie zerem posła i to będącego w roli śledczego (czyli
            > prokuratora jakby), na oczach kilkumilionowej publiczności - NIE OBRAŻA!!

            To jest jak najbardziej obraza,ale jak sama widzisz z podanego przez ciebie
            przykladu,sady w Pomrocznej to zascianek.

            > Jeśli dobrze to wszystko zrozumiałam Ci co występowali w obronie Ziobry z tym
            > wnioskiem przeciwko Millerowi powinni wykorzystać co się da i na koniec
            pchnąć to do Strasburga.

            To juz jest inna para kaloszy,bo komisja sejmowa to nie jest sad.
            Komisja sejmowa jest dla ludzi,ktorzy nie moga byc sadzeni,bo maja immunitet.
            Nadrzednym nad komisja sejmowa jest Marszalek Sejmu i jego obowiazkiem bylo
            ukarac Millera.

            > Pozdrawiam

            • henrykkreuz Nieprawda, wprowadzasz w błąd 31.05.03, 12:01
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              >
              > To juz jest inna para kaloszy,bo komisja sejmowa to nie jest sad.
              > Komisja sejmowa jest dla ludzi,ktorzy nie moga byc sadzeni,bo maja immunitet.
              > Nadrzednym nad komisja sejmowa jest Marszalek Sejmu i jego obowiazkiem bylo
              > ukarac Millera.
              >
              >


              Oczywiście, że komisja sejmowa to nie Sąd, ale prawo karne nie odróżnia sądu ,
              sędziego od posła, a tylko mówi o tym, kto znieważa funkcjonariusza publicznego
              w trakcie i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych podlega karze.

              A zatem dla karalności czynu muszą zaistnieć trzy przesłanki, a mianowicie:
              1/ znieważony ma być funkcjonariuszem publicznym - poseł i sędzia nim są.
              2/ czyn ma być popełniony w trakcie wykonywania obowiązków służbowych - Ziobro
              wykonywał czynności służbowe posła.
              3/ czyn ma być popełniony w związku z pełnieniem obowiązków służbowych - Miller
              znieważył Ziobro gdy ten zadał mu pytanie, a zatem ta przesłnka też została
              spełniona.

              Należy mieć też na uwadze, że przesłanka 2 i 3 musi zachodzić jednocześnie
              ponieważ jest połączona "i" (koniunkcja, a nie alternatywa "lub").

              Zarówno sędzia jak i poseł jest funkcjonariuszem publicznym, a Ziobro został
              znieważny w trakcie pełnienia obowiązków służbowych (jest oczywiste), jeden i
              drugi mogą zostać znieważeni, sędzia w trakcie rozprawy, a poseł w trakcie
              pracy Komisji Śledczej.
              • Gość: MACIEJ Re: Nieprawda, wprowadzasz w błąd.ZASTANOW SIE IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.03, 05:23
                henrykkreuz napisał:

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > >
                > > To juz jest inna para kaloszy,bo komisja sejmowa to nie jest sad.
                > > Komisja sejmowa jest dla ludzi,ktorzy nie moga byc sadzeni,bo maja immunit
                > et.
                > > Nadrzednym nad komisja sejmowa jest Marszalek Sejmu i jego obowiazkiem byl
                > o
                > > ukarac Millera.
                > >
                > >
                >
                >
                > Oczywiście, że komisja sejmowa to nie Sąd, ale prawo karne nie odróżnia
                sądu ,
                > sędziego od posła, a tylko mówi o tym, kto znieważa funkcjonariusza
                publicznego
                >
                > w trakcie i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych podlega karze.
                >
                > A zatem dla karalności czynu muszą zaistnieć trzy przesłanki, a mianowicie:
                > 1/ znieważony ma być funkcjonariuszem publicznym - poseł i sędzia nim są.
                > 2/ czyn ma być popełniony w trakcie wykonywania obowiązków służbowych -
                Ziobro
                > wykonywał czynności służbowe posła.
                > 3/ czyn ma być popełniony w związku z pełnieniem obowiązków służbowych -
                Miller
                >
                > znieważył Ziobro gdy ten zadał mu pytanie, a zatem ta przesłnka też została
                > spełniona.
                >
                > Należy mieć też na uwadze, że przesłanka 2 i 3 musi zachodzić jednocześnie
                > ponieważ jest połączona "i" (koniunkcja, a nie alternatywa "lub").
                >
                > Zarówno sędzia jak i poseł jest funkcjonariuszem publicznym, a Ziobro został
                > znieważny w trakcie pełnienia obowiązków służbowych (jest oczywiste), jeden i
                > drugi mogą zostać znieważeni, sędzia w trakcie rozprawy, a poseł w trakcie
                > pracy Komisji Śledczej.

                Napisales dokladnie to co ja,ze czyn jest karalny.
                Miller ma immunitet i zeby go ukarac,trzeba mu ten immunitet odebrac,w
                przeciwnym wypadku on by nie mogl wykonywac swoich obowiazkow sluzbowych tylko
                pozywany bylby do sadu przez coraz to rozne osoby.

      • Gość: szpila Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.prem.tmns.net.au 23.07.03, 05:17
        Ja takich watpliwosci nigdy nie mam wiedzac, ze mozliwosci w kraju sa
        nieobliczalne.
    • kataryna.kataryna Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 30.05.03, 23:52
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Od kiedy swiadek lub przesluchiwany ma prawo
      wypowiadac sie na temat komisji
      > ktora go przesluchuje?


      To zależy jaki świadek, o którym sledczym i jaką
      opinię. Teoretycznie nie ma prawa, praktycznie - koń
      jaki jest każdy widzi.


      > Przeciez chyba wiesz jak jest w sadzie?
      > Czy oskarzony lub swiadek maja prawo wypowiadac swoje
      opinie na temat sadu
      > lub prokuratury?


      Nie mają. Gdyby ktoś spróbował takiego numeru choćby
      wobec policjanta na służbie szybko by tego pożałował.


      > Skoro takie watpliwosci istnieja,to zaczynam
      podejrzewac,ze w Polsce wszystko
      > jest mozliwe.


      Dopiero teraz? Widać, żeś daleko.
      • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 31.05.03, 02:41
        kataryna.kataryna napisała:

        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
        >
        > > Od kiedy swiadek lub przesluchiwany ma prawo
        > wypowiadac sie na temat komisji
        > > ktora go przesluchuje?
        >
        >
        > To zależy jaki świadek, o którym sledczym i jaką
        > opinię. Teoretycznie nie ma prawa, praktycznie - koń
        > jaki jest każdy widzi.

        No wiec Miller w oczywisty sposob obrazil wysokiego urzednika panstwowego w
        czasie wykonywania obowiazkow sluzbowych.
        Dlaczego nie wyciagnieto z tego konsekwencji?
        Pierwsza instancja jest Marszalek Sejmu.
        Przeciez facet na pierwszy rzut oka jest juz przegrany.

        > > Przeciez chyba wiesz jak jest w sadzie?
        > > Czy oskarzony lub swiadek maja prawo wypowiadac swoje
        > opinie na temat sadu
        > > lub prokuratury?
        >
        >
        > Nie mają. Gdyby ktoś spróbował takiego numeru choćby
        > wobec policjanta na służbie szybko by tego pożałował.
        >
        >
        > > Skoro takie watpliwosci istnieja,to zaczynam
        > podejrzewac,ze w Polsce wszystko
        > > jest mozliwe.
        >
        >
        > Dopiero teraz? Widać, żeś daleko.
        >
        • kataryna.kataryna Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 31.05.03, 08:57
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > kataryna.kataryna napisała:
          >
          > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
          > >
          > > > Od kiedy swiadek lub przesluchiwany ma prawo
          > > wypowiadac sie na temat komisji
          > > > ktora go przesluchuje?
          > >
          > >
          > > To zależy jaki świadek, o którym sledczym i jaką
          > > opinię. Teoretycznie nie ma prawa, praktycznie -
          koń
          > > jaki jest każdy widzi.
          >
          > No wiec Miller w oczywisty sposob obrazil wysokiego
          urzednika panstwowego w
          > czasie wykonywania obowiazkow sluzbowych.


          Zgadza się.


          > Dlaczego nie wyciagnieto z tego konsekwencji?


          Bo Miller jest szefem szefa prokuratora a poza tym z
          tego byłaby jeszcze większa chryja bo trzeba by było
          dać robotę Trybunałowi Stanu. Więc prokurator pomyślał
          i wymyślił, że "zero" to ocena kwalifikacji.


          > Pierwsza instancja jest Marszalek Sejmu.


          Zauważ, że mówimy o Komisji Etyki Poselskiej,
          poselskiej, nie etyki jako takiej, najwyraźniej etyka
          poselska dopuszcza takie zachowania. A marszałek Sejmu
          nie zareagował bo jest z tej samej partii co premier,
          na dodatek chce go rychło zastąpić więc nie może sobie
          robić tyłów u partyjnych kolegów.


          > Przeciez facet na pierwszy rzut oka jest juz
          przegrany.


          Przegrany? To zależy jak oceniać. On zapewne jest z
          siebie dumny, powiedział co myśli, upiekło mu się a na
          dodatek nadal na stołku. Według mnie jest przegrany.
          • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.03, 05:30
            kataryna.kataryna napisała:

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > kataryna.kataryna napisała:
            > >
            > > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            > > >
            > > > > Od kiedy swiadek lub przesluchiwany ma prawo
            > > > wypowiadac sie na temat komisji
            > > > > ktora go przesluchuje?
            > > >
            > > >
            > > > To zależy jaki świadek, o którym sledczym i jaką
            > > > opinię. Teoretycznie nie ma prawa, praktycznie -
            > koń
            > > > jaki jest każdy widzi.
            > >
            > > No wiec Miller w oczywisty sposob obrazil wysokiego
            > urzednika panstwowego w
            > > czasie wykonywania obowiazkow sluzbowych.
            >
            >
            > Zgadza się.
            >
            >
            > > Dlaczego nie wyciagnieto z tego konsekwencji?
            >
            >
            > Bo Miller jest szefem szefa prokuratora a poza tym z
            > tego byłaby jeszcze większa chryja bo trzeba by było
            > dać robotę Trybunałowi Stanu. Więc prokurator pomyślał
            > i wymyślił, że "zero" to ocena kwalifikacji.
            >
            >
            > > Pierwsza instancja jest Marszalek Sejmu.
            >
            >
            > Zauważ, że mówimy o Komisji Etyki Poselskiej,
            > poselskiej, nie etyki jako takiej, najwyraźniej etyka
            > poselska dopuszcza takie zachowania.

            Czy to ladnie tak sie naigrywac z wyborcow?
            Oni tyle serca i rozumu wlozyli w to ,by wybrac smietanke narodu do Sejmu.

            > A marszałek Sejmu
            > nie zareagował bo jest z tej samej partii co premier,
            > na dodatek chce go rychło zastąpić więc nie może sobie
            > robić tyłów u partyjnych kolegów.

            A ja uwazam,ze dla dobra SLD powinni zrobic male przedstawienie,ze marszalek
            jest niezadowolony z wypowiedzi premiera.
            Wtedy by go to bardziej "kwalifikowalo" na sprawiedliwego nastepnego premiera.

            > > Przeciez facet na pierwszy rzut oka jest juz
            > przegrany.
            >
            >
            > Przegrany? To zależy jak oceniać. On zapewne jest z
            > siebie dumny, powiedział co myśli, upiekło mu się a na
            > dodatek nadal na stołku. Według mnie jest przegrany.
            >
    • henrykkreuz Będzie śmiesznie, ale należy nauczyć ich porządku 31.05.03, 09:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6265364&a=6268455
      Rozumiem, że od teraz przesłuchwany też będzie mógł - bez narażenia się na
      sprawę karną - powiedzieć każdemu prokuratorowi podczas przesłuchania - JEST
      PAN ZEREM PANIE PROKURATORZE i nie będę z zerem rozmawiał, chyba o zerach.
      Szkoda tylko, że takie przesłuchania nie odbywają się publicznie, bo strasznie
      mi się to podoba.

      Ponieważ w państwie prawa, w takiej samej sytuacji prawnej, wszyscy muszą być
      traktowani równo, to każdy kto zostanie potraktowany inaczej, jak został
      potraktowany Miller, wygra sprawę przed Trybunałem w Strasburgu.
      • nowytor Czy można uznać za prededens ... 31.05.03, 11:44
        zaniechanie czynności przez Borowskiego? Ważne - nie
        decyzja, ale brak decyzji.
        Jeżeli druga osoba w państwie (marszałek Sejmu) "tworzy"
        wśród osób posiadających immunitet, to czy ja nie mając
        immunitetu mogę bez żadnycej odpowiedzialności
        stwierdzić np. w stosunku do tegoż marszałka "pan, panie
        Borowski jest zerem a dodatkowo gnojem"?
        Nowy
        • kataryna.kataryna Re: Czy można uznać za prededens ... 02.06.03, 20:51
          nowytor napisał:

          > zaniechanie czynności przez Borowskiego? Ważne - nie
          > decyzja, ale brak decyzji.
          > Jeżeli druga osoba w państwie (marszałek Sejmu) "tworzy"
          > wśród osób posiadających immunitet, to czy ja nie mając
          > immunitetu mogę bez żadnycej odpowiedzialności
          > stwierdzić np. w stosunku do tegoż marszałka "pan, panie
          > Borowski jest zerem a dodatkowo gnojem"?


          Chyba nie możesz bo w przeciwieństwie do "zera", "gnój" jeszcze oficjalnie jako
          ocena kwalifikacji zatwierdzony nie jest więc mógłbyś mieć przykrości. Co do
          braku reakcji trzeciej (nie - drugiej) osoby w państwie - zgoda, powiedzieć, że
          pozostawia to wiele do życzenia to mało. Jest skandaliczna. Marszałek Sejmu w
          takiej sprawie milczeć nie powinien. Dzisiejsze milczenie owiec na temat "jest
          pan zerem panie pośle" odbije się wkrótce czkawką jak sami powściągliwi usłyszą
          takie i inne epitety pod swoim adresem i nie będą mogli nic z tym zrobić bo się
          im przypomni jak się zachowali gdy to się zaczynało.

          > Nowy
          • Gość: MACIEJ Re: Czy można uznać za prededens ... IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.03, 22:11
            kataryna.kataryna napisała:

            > nowytor napisał:
            >
            > > zaniechanie czynności przez Borowskiego? Ważne - nie
            > > decyzja, ale brak decyzji.
            > > Jeżeli druga osoba w państwie (marszałek Sejmu) "tworzy"
            > > wśród osób posiadających immunitet, to czy ja nie mając
            > > immunitetu mogę bez żadnycej odpowiedzialności
            > > stwierdzić np. w stosunku do tegoż marszałka "pan, panie
            > > Borowski jest zerem a dodatkowo gnojem"?
            >
            >
            > Chyba nie możesz bo w przeciwieństwie do "zera", "gnój" jeszcze oficjalnie
            jako
            >
            > ocena kwalifikacji zatwierdzony nie jest więc mógłbyś mieć przykrości. Co do
            > braku reakcji trzeciej (nie - drugiej) osoby w państwie - zgoda, powiedzieć,
            że
            >
            > pozostawia to wiele do życzenia to mało. Jest skandaliczna. Marszałek Sejmu w
            > takiej sprawie milczeć nie powinien. Dzisiejsze milczenie owiec na
            temat "jest
            > pan zerem panie pośle" odbije się wkrótce czkawką jak sami powściągliwi
            usłyszą
            >
            > takie i inne epitety pod swoim adresem i nie będą mogli nic z tym zrobić bo
            się
            >
            > im przypomni jak się zachowali gdy to się zaczynało.
            >
            > > Nowy

            No bo jesli "gnoj" uzna sie ,ze niezbedny skladnik uzyzniania gleby,to moglby
            byc to jeszcze komplement.
      • Gość: Baśka Re: Będzie śmiesznie, ale należy nauczyć ich porz IP: *.localdomain / 10.0.8.* 31.05.03, 12:41
        A co sądzisz na temat zaskarżenia tego zaniechania ( po wykorzystaniu całej
        procedury, rzecz jasna ) do Strasburga. Pozew ( czy jak to się nazywa )
        złożyła jakaś dziwna fundacja ( ale to jest bez znaczenia w jakim stopniu
        dziwna i czy dziwna wogóle ) - to jest jakby z oskarżenia prywatnego ( czy
        tak? )- uważając, że zostało złamane prawo: urzędnik państwowy został obrażony
        w trakcie pełnienia obowiązków służbowych. Teoretycznie, jak sądzę, ja też
        mogłabym złożyć taki pozew. Przecież jako obywatelka mam prawo zareagować gdy
        widzę i słyszę i na tej podstawie domniemam, że prawo zostało złamane.
        Czy się mylę? Czy może powinnam założyć fundację pn. "Sympatycy kanarków" i ta
        dopiero może pozywać?
        Jak to jest?
        Pozdrawiam







      • clas Re: Będzie śmiesznie, ale należy nauczyć ich porz 03.06.03, 19:13
        henrykkreuz napisał:

        > Ponieważ w państwie prawa, w takiej samej sytuacji prawnej, wszyscy muszą być
        > traktowani równo,

        i trzeba tak robic. zeby ich metoda obrocila sie przeciwko nim.
    • Gość: marcee ZERO W STRASBURGU??? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 18:54
      pan premier nie powiedzial co chcial i mu sie upieklo pieniackie Kibole ale
      POWIEDZIAL CO UZNAL ZA STOSOWNE

      taka jest roznica miedzy premierem a nie-premierem

      pan ziobro bylby na poziomie to nie zadawal by jak jakis denny pojeb w kolko
      tego samego pytania na ktore wiadomo bylo ze Premier nie odpowie
      ale pan ziobro uznal ze JEMU SIE TAK CHCE zeby walkowac jedno zdanie przez pol
      dnia i wywlekac jakies gowniane pomowienia , szkoda ze Premier nie pzretrzymal
      tej karuzeli i nie dozcekal az Kibol Ziobro chlapnie jakims oskarzeniem z
      grubej rury

      panie Premierze pan sie nie boi !!!



      • Gość: MACIEJ Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.03, 05:56
        Gość portalu: marcee napisał(a):

        > pan premier nie powiedzial co chcial i mu sie upieklo pieniackie Kibole ale
        > POWIEDZIAL CO UZNAL ZA STOSOWNE

        Wlasnie caly czas o tym mowimy,ze osoba odpowiadajaca przed komisja nie moze
        mowic co chce TYLKO ma odpowiadac na pytania.
        Tym sie wlasnie rozni komisja sejmowa od gry w tysiaca z kumplami przy woodzi.

        > taka jest roznica miedzy premierem a nie-premierem

        A ja zylem w obludzie,ze prawo jest takie samo dla wszystkich.
        Czyzbysmy w Polsce mieli spoleczenstwo klasowe,jak za komuny?
        Ze klasa rzadzaca moze jawnie srac na tych,ktorzy nie sa przy zlobie.

        > pan ziobro bylby na poziomie to nie zadawal by jak jakis denny pojeb w kolko
        > tego samego pytania na ktore wiadomo bylo ze Premier nie odpowie

        Nawet sredniej klasy prawnik wie jak wyprowadzic z rownowagi
        przesluchiwanego,wlasnie po to by wycisnac z niego prawde o sprawie czy zyciu.

        > ale pan ziobro uznal ze JEMU SIE TAK CHCE zeby walkowac jedno zdanie przez
        pol dnia

        Premier nie musial odpowiadac 2X na to samo pytanie i powinien sam spokojnie
        zwrocic na to uwage przewodniczacemu komisji lub marszalkowi.

        > i wywlekac jakies gowniane pomowienia , szkoda ze Premier nie pzretrzymal
        > tej karuzeli i nie dozcekal az Kibol Ziobro chlapnie jakims oskarzeniem z
        > grubej rury

        I tu masz racje.
        To premier odpowiada za sprawy panstwowe i powinien spokojnie panowac nad
        sytuacja a nie dac sie sprowokowac.
        Trudnych sytuacji na codzien ma na pewno duzo i nie moze sobie pozwolic by
        nerwy wziely gore nad rozumem.

        > panie Premierze pan sie nie boi !!!

        • Gość: Baśka Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.localdomain / 10.0.8.* 02.06.03, 10:27
          TAK, TAK, TAK.

          Premier wygłosił wstępne oświadczenie i uznał, że zawarł w nim wszystko co
          może interesować komisję. Oczekiwał pewnie zachwytów nad swoim słynnym
          poczuciem humoru i komplementów z powodu podrasowanej aparycji.
          A tu jakiś niedorobiony "kibol" zanudza go bezsensownymi pytaniami.

          Tylko, że we wcześniejszych wywiadach prasowych LM dawał do zrozumienia, że ma
          wiele ciekawego do powiedzenia! Pół Polski zasiadło przed telewizorami, żeby
          się tego dowiedzieć. Biedny "kibol" ze skóry wychodził, żeby LM pomóc.
          I cóż to było takiego ciekawego?

          Że LM ma bardzo nieciekawą osobowość.
          • Gość: ws Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.gds.pl 02.06.03, 10:56
            Baśka szkoda tłumaczyć temu/tej marcee cokolwiek, toz to poziom LM
            • Gość: MACIEJ Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.03, 20:32
              Gość portalu: ws napisał(a):

              > Baśka szkoda tłumaczyć temu/tej marcee cokolwiek, toz to poziom LM

              Nie mozna tak uogolniac.
              Ona sie wypowiada,ze jest zwolenniczka SLD i ma do tego prawo,calkiem gorzej
              jest z ludzmi ktorzy glosowali na kandydatow SLD a teraz sie tego wypieraja.

              Marcee napisala tez,ze ze wzgledu na zle zachowanie premiera,marszalka czy
              prokuratora ludzie powinni sie od nich odsunac,co wg mnie mialoby duzo wiekszy
              efekt niz wygrane sprawy sadowe.
          • Gość: MACIEJ Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.ny325.east.verizon.net 02.06.03, 20:39
            Gość portalu: Baśka napisał(a):

            > TAK, TAK, TAK.
            >
            > Premier wygłosił wstępne oświadczenie i uznał, że zawarł w nim wszystko co
            > może interesować komisję. Oczekiwał pewnie zachwytów nad swoim słynnym
            > poczuciem humoru i komplementów z powodu podrasowanej aparycji.
            > A tu jakiś niedorobiony "kibol" zanudza go bezsensownymi pytaniami.

            Dokladnie tak.
            On sie zachowal jak premier,ktory uswiatnil swoja wizyta to cale przedstawienie
            i cizba powinna sie cieszyc,ze ON wogole chce tam cokolwiek powiedziec.

            > Tylko, że we wcześniejszych wywiadach prasowych LM dawał do zrozumienia, że
            ma
            > wiele ciekawego do powiedzenia! Pół Polski zasiadło przed telewizorami, żeby
            > się tego dowiedzieć. Biedny "kibol" ze skóry wychodził, żeby LM pomóc.
            > I cóż to było takiego ciekawego?

            I wyszlo duzo ciekawiej niz sie pan Leszek spodziewal.

            > Że LM ma bardzo nieciekawą osobowość.

            Przeciez musial mlode lata w wojsku spedzic,a nie studiowac jak karly sanacji.
            • Gość: Baśka Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.localdomain / 10.0.8.* 03.06.03, 00:51
              Studiował, studiował tylko, że to była przesławna wyższa szkoła nauk
              społecznych przy KC PZPR. Nawet magisterium ma - z ruchów robotniczych.

              A niech to szlag trafi.



              Pozdrawiam
              • Gość: MACIEJ Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.ny325.east.verizon.net 03.06.03, 03:17
                Gość portalu: Baśka napisał(a):

                > Studiował, studiował tylko, że to była przesławna wyższa szkoła nauk
                > społecznych przy KC PZPR. Nawet magisterium ma - z ruchów robotniczych.


                TO BYLA BARDZO ELITARNA UCZELNIA.
                Nie kazdy mogl tam sie dostac.
                Trzeba bylo miec odpowiednie plecy.
                Poziom byl beznadziejny i nikt stamtad nie wylecial,chyba ze na wlasne zadanie.
                Mialem znajomka,ktory tam chodzil,miejscowy pijaczyna,ktory wieczorowo mature
                zdal,ale tam sie sprawdzil.
                Kiedys widze go pod budka z piwem z jednym zeszytem,chcial troche pieniedzy
                pozyczyc.
                Mowie mu,ze smiesznie wyglada z tym wymietym zeszytem pod budka z piwem.
                Komornik mu wwszystko zajal za dlugi,tylko polka na ksiazki mu sie ostala i ten
                zeszyt i pochwalil sie ze studiuje na WSNS.

                > A niech to szlag trafi.
                >
                >
                >
                > Pozdrawiam
              • witek.bis Re: ZERO W STRASBURGU??? 03.06.03, 08:47
                Gość portalu: Baśka napisał(a):

                > Studiował, studiował tylko, że to była przesławna wyższa szkoła nauk
                > społecznych przy KC PZPR. Nawet magisterium ma - z ruchów robotniczych.
                >
                > A niech to szlag trafi.
                >
                >
                >
                > Pozdrawiam

                Za to doktorat to ma chyba z ruchów frykcyjnych, bo rżnie elektorat całkiem
                profesjonalnie.

                A niech to dunder świśnie! (cokolwiek by to nie znaczyło)
                • Gość: Baśka Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.localdomain / 10.0.8.* 03.06.03, 16:38
                  witek.bis napisał:

                  > Gość portalu: Baśka napisał(a):
                  >
                  > > Studiował, studiował tylko, że to była przesławna wyższa szkoła nauk
                  > > społecznych przy KC PZPR. Nawet magisterium ma - z ruchów robotniczych.
                  > >
                  > > A niech to szlag trafi.
                  > >
                  > >
                  > >
                  > > Pozdrawiam
                  >
                  > Za to doktorat to ma chyba z ruchów frykcyjnych, bo rżnie elektorat całkiem
                  > profesjonalnie.
                  >
                  > A niech to dunder świśnie! (cokolwiek by to nie znaczyło)

                  Kiedy mnie się zdaje, że on z tymi frykcyjnymi ma kłopoty.
                  To jest tak jak w tym kawale o krowie co to dużo ryczy.
                  Pozostaje mu tylko gadanie ( i marzenie ) o przyjemnościach wynikających
                  z ocierania się o ładne panienki w środkach komunikacji publicznej.
                  Bo przecież wożą go limuzynami i się ocierać nie może.

                  W rzepie piszą, że się Miller ostanie - perspektywa przerażająca.
                  Jedyna nadzieja, że Rokita go na te nice wywróci.
                  A może Ziobrze podeślijmy Twój "Kurs lżenia", niech go przeczyta
                  i poprosi o ustosunkowanie się?
                  Może Ci Miller pomoże napisać dalszy ciąg?


                  Pozdrawiam
                  • kataryna.kataryna Re: ZERO W STRASBURGU??? 03.06.03, 16:51
                    Gość portalu: Baśka napisał(a):

                    > witek.bis napisał:
                    >
                    > > Gość portalu: Baśka napisał(a):
                    > >
                    > > > Studiował, studiował tylko, że to była przesławna wyższa szkoła nauk
                    > > > społecznych przy KC PZPR. Nawet magisterium ma - z ruchów robotniczyc
                    > h.
                    > > >
                    > > > A niech to szlag trafi.
                    > > >
                    > > >
                    > > >
                    > > > Pozdrawiam
                    > >
                    > > Za to doktorat to ma chyba z ruchów frykcyjnych, bo rżnie elektorat całkie
                    > m
                    > > profesjonalnie.
                    > >
                    > > A niech to dunder świśnie! (cokolwiek by to nie znaczyło)
                    >
                    > Kiedy mnie się zdaje, że on z tymi frykcyjnymi ma kłopoty.
                    > To jest tak jak w tym kawale o krowie co to dużo ryczy.
                    > Pozostaje mu tylko gadanie ( i marzenie ) o przyjemnościach wynikających
                    > z ocierania się o ładne panienki w środkach komunikacji publicznej.
                    > Bo przecież wożą go limuzynami i się ocierać nie może.


                    Za to jak się próbował o Ziobro otrzeć to wyszedł na buraka. Na szczęście
                    zawsze w odwodzie pozostaje "mężne serce w kształtnej piersi",
                    ewentualnie "szorstka męska przyjaźń".


                    > W rzepie piszą, że się Miller ostanie - perspektywa przerażająca.
                    > Jedyna nadzieja, że Rokita go na te nice wywróci.


                    Też to czytałam i niech już nawet ten Miller zostanie, jak jeszcze trochę
                    porządzi i poprzewodniczy SLD ta partia skończy na śmietniku historii grubo
                    przed terminem. A może Miller jest w SLD piątą kolumną PO?


                    > A może Ziobrze podeślijmy Twój "Kurs lżenia", niech go przeczyta
                    > i poprosi o ustosunkowanie się?
                    > Może Ci Miller pomoże napisać dalszy ciąg?


                    Miller jest Witka muzą :)
                    W sumie jakby tego naszego premiera zabrakło smutno by się jakoś zrobiło,
                    zwłaszcza gdyby go zastąpił jakiś normalny polityk. Taki np. Celiński albo
                    Borowski - nudy na pudy. Albo Hausner. Nie narzekajmy na Millera, tylk osię nim
                    cieszmy póki nam go wiatr historii nie zdmuchnie.

                    > Pozdrawiam
                    • Gość: MACIEJ MONEY FOR NOTHING AND CHICKS FOR FREE IP: *.ny325.east.verizon.net 03.06.03, 19:06
                      kataryna.kataryna napisała:

                      > W sumie jakby tego naszego premiera zabrakło smutno by się jakoś zrobiło,
                      > zwłaszcza gdyby go zastąpił jakiś normalny polityk. Taki np. Celiński albo
                      > Borowski - nudy na pudy. Albo Hausner. Nie narzekajmy na Millera, tylk osię
                      nim cieszmy póki nam go wiatr historii nie zdmuchnie.

                      U nas kiedys byl Bush ojciec prezydentem i mimo ze czlowiek z niego wspanialy i
                      biznesmen bardzo dobry byl niestety nudny,bo ludzie inteligentni maja to do
                      siebie,ze nie maja wspolnego jezyka z motlochem.
                      Nastal nam barwny i kolorowy Clinton,ktory wital ludzi kciukiem podniesionym do
                      gory z rytmicznym ruchem reki,czego niewtajemniczeni nie rozumieli,a oznaczac
                      mialo ze tlusta Lewinsky memlala dobrze.
                      Ostatniego dnia w offisie wypuscil z wiezienia kumpli i rodzine tylko
                      dlatego,ze konstytucja zabrania mu siedziec dluzej niz 2 kadencje na
                      stolku,choc glupi ludzie daliby mu jeszcze trzecia.
                      Swoj czlowiek z dolow spolecznych sie wybil i realizowal polityke"Money for
                      nothing & chicks for free".

                      > > Pozdrawiam

                    • basia.basia Re: ZERO W STRASBURGU??? 04.06.03, 00:47
                      Nic się nie martw Kataryno,
                      Zawsze się znajdzie jakiś palant (bardzo przepraszam) tej czy owej maści,
                      na którego będziemy mogły zapolować.

                      Podywagujmy:
                      premier - Lepper
                      min. fin. - Kurwikowa
                      min. spraw zagr. - Giertych
                      min. kultury - Łozińska
                      min. skarbu - Rywin


                      Głupoty mi przychodzą do głowy. Idę spać.
                      Dobranoc
                      Do jutra

                      P.S.
                      Przebacz Maciejowi bo się martwi, że go znielubiłaś.
                      Nie będzie mógł spać.
                      • Gość: MACIEJ Re: ZERO W STRASBURGU??? IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 03:25
                        basia.basia napisała:

                        > Nic się nie martw Kataryno,
                        > Zawsze się znajdzie jakiś palant (bardzo przepraszam) tej czy owej maści,
                        > na którego będziemy mogły zapolować.
                        >
                        > Podywagujmy:
                        > premier - Lepper
                        > min. fin. - Kurwikowa

                        Jak to sie dzieje,ze wojtem nie mozna zostac bez dyplomu wyzszej uczelni a ta
                        wsiowa baba jest w Sejmie?
                        W tym roku obiecala,ze podejdzie do matury,to kto wie czy do emerytury jakiejs
                        uczelni na podbeskidziu nie skonczy.
                        Kiedys byla taka naforum ,co miala dwa fakultety i robila dwa bledy
                        ortograficzne w jednym zdaniu.

                        > min. spraw zagr. - Giertych
                        > min. kultury - Łozińska
                        > min. skarbu - Rywin
                        >
                        >
                        > Głupoty mi przychodzą do głowy. Idę spać.
                        > Dobranoc
                        > Do jutra
                        >
                        > P.S.
                        > Przebacz Maciejowi bo się martwi, że go znielubiłaś.
                        > Nie będzie mógł spać.
    • Gość: KATAR TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.acn.pl 03.06.03, 23:58
      ZERŻNĄĆ DUPSKO KATARYNIE
      • basia.basia Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 04.06.03, 00:07
        Macieju Maksymalny,
        Czy to jest objaw zainteresowania jej ponętami czy wręcz przeciwnie?
        • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 00:19
          basia.basia napisała:

          > Macieju Maksymalny,
          > Czy to jest objaw zainteresowania jej ponętami czy wręcz przeciwnie?

          Niestety,to jest cena popularnosci.
          Kazdy chce sie do niej dobrac.
          Ja jej troche dokuczylem dzisiaj i mam wyrzuty sumienia.



          • basia.basia Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 04.06.03, 00:34
            Załatwię Ci przebaczenie u Kataryny ale jutro, bo idę spać.

            Dobranoc

            Basia
            • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 04.06.03, 02:38
              Tylko nie zapomnij.
              Dobranoc
              • niezlomny.prawicowiec Garkotłuki do garów ! 05.06.03, 08:48
                I podmywać się bo śmierdzi na całym forum !!!
                • basia.basia OSŁY ......... 05.06.03, 22:07
                  na zieloną trawkę !!!!!!!!!!!!!!!11
                  • Gość: MACIEJ HEJ KOLENDA KOLENDA IP: *.ny325.east.verizon.net 05.06.03, 23:57
                    Chodza sluchy z lewa i z prawa ,ze kataryna.kataryna to znana dziennikarka.

                    Ale jak cala sprawe przemyslec,to gdyby Kolenda tak komentowala jak Kataryna
                    kataryna to ogladalnosc bilaby rekordy !!!
                    Wylecialaby tez co prawda ale teraz moglaby stawiac warunki prywatnym
                    stacjom tv czy radiowym (jak Olejnik rzecz jasna)

                    dziennikazre wzajemnie siebie adoruja wiec Kataryna wziela to na serio

                    W Polsce wsrod dziennikarzy jest tak.
                    Kazda marzy zeby byc jak Monika Olejnik (a Olejnik marzy zeby byc jak
                    Oriana Fallaci)
                    Z drugiej strony rzadowe stacje czyli TVP1 i TVP2 maja cholerny problem z tymi
                    dziennikarkami.
                    Nie dosc ze sie im napisze co trzeba mowic to albo nawet odczytac nie
                    potrafia poprawnie albo zaraz po swojemu paplaja myslac ze sa wlasnie druga
                    Olejnik i wszystko byloby gites bo TVP1 marzy zeby miec druga Olejnik u
                    siebie tylko ze one niestety nijak sie nie sprawdzaja w tej roli.
                    Poza tym wszystkim stacja TVP zdaje sobie sprawe ze ogladalnosc programu ma
                    swoje znaczenie,wiec jak sie cos nie klei to zwyczajnie sie rezygnuje z tego
                    szukajac innej twarzy i innej formy.
                    Stacje rzadowe tez potrzebuja uzdolnionych dziennikarzy.
                    Kolenda mamrotala cos pod nosem cicho i byla
                    jakas sztywna, telewidzowie omijali ja z daleka i przelaczali na zabojcza
                    Olejnik w konkurencyjnej stacji, ktora pokazuje zgrabne nogi w dzierganych
                    (!!!) ponczochach, nieraz nawet duze dekoldy i nosi ekstrawagancka bizuterie
                    i ciuchy i fryzury a co najlepsze zawsze umie tak poprowadzic rozmowe ze
                    politycy bija sie o rozmowe z nia.
                    Wszystkie afery wychodza jakies zabawne i nieszkodliwe a Kolesie polechtani
                    przez Monike z erekcja i samozadowoleniem
                    a jak wiadomo nic nie robi na mezczyznie takiego wrazenia jak sie mu wmowi
                    ze jest genialny i sexowny, a juz zwlaszzca pedaly sa czule na tym punkcie
                    i na tym polega fenomen Moni wlasnie, niby proste ale trudno ja przebic
                    innym pomyslem.
                    A dublerki nikt nie potrzebuje bo to nie teatr tylko media
                    gdzie liczy sie oryginal.

                    I tak ta bryka sie kolebie,stacje marza o drugiej Olejnik
                    Te ktore sie nadstawiaja ida do programu o pogodzie i te sa nie du ruszenia
                    bo zawsze je ktos Wazny popycha.
                    A reszta sie zmienia bo nie przystaje do aktualnego zapotrzebowania
                    polityka to dynamiczna i specyficzna dziedzina zycia spolecznego.

                    Na marginesie faceci tez nie maja lekko o nie
                    Kamil Durczok akurat zachorowal na raka a jak wiadomo w mediach najlepiej
                    sie sprzedaje sex lub efektowna smierc ,wiec oglosil ze jest terminalnie
                    chory... ogladalnosc wzrosla, kasiora tez. Przyda sie wdowie.

                    Acha no i sa dziennikarki z dzialow sportowych.
                    Tym zostaje juz tylko brylowac w internecie no bo w tej robocie jest
                    wszystko jasne, Tomaszewskiego nie da sie przebic w zaden sposob czy on zywy
                    czy martwy.
                    Juz nie chodzi o to ze sport to meska rozrywka tylko o to ze faceci okropnie
                    powaznie do tego podchodza i jak tu im pokazac jak wyszminkowana baba im cos
                    pindzi o powaznych sprawach ?
                    Probowala wyplynac w tv jako komentatorka sportowa taka Ruda ktora zaciazyla
                    niedawno z szefem Polityki czyli Baczynskim ale skutek taki ,ze choc to bylo
                    jakies 10 lat temu to do tej pory kraza dowcipy o niej i sporcie
                    czyli kibice ja wygwizdali.


                    • kataryna.kataryna Oj Macieju, Macieju 06.06.03, 00:38
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Chodza sluchy z lewa i z prawa ,ze kataryna.kataryna
                      to znana dziennikarka.


                      Jeśli ta krytyka Kolendy to próba pokopania mnie po
                      kostkach to muszę Cię zmartwić, pudło jak nie wiem co,
                      bo nie tylko nie jestem Kolendą ale i z dziennikarstwem
                      nie mam nic wspólnego. Ale ponieważ nie jesteś
                      pierwszym, który mnie bierze za Kolendę (pani
                      Katarzyno, serdecznie przepraszam), chyba muszę
                      tajemnicę wyjaśnić zanim wszyscy uwierzą w tę bzdurę.

                      Swego czasu w jednym z licznych nieprzychylnych mi
                      wątków ktoś napisał, że tak poluję na Kwiatkowskiego bo
                      pewnie ja to Kolenda-Zaleska, którą ten z TVP wywalił i
                      się mszczę. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby to
                      skomentować słowami "Nikt mnie nie wywalał, sama
                      odeszłam. Katarzyna K-Z". No i niestety się zaczęło, ku
                      mojej - przyznam - uciesze, osoby wypowiadające się w
                      tym wątku (a zwłaszcza niejaki Babariba) najwyraźniej
                      uwierzyły, że oto kamuflująca się do tej pory Katarzyna
                      Kolenda-Zaleska dała się sprowokować i spontanicznie
                      się ujawniła.

                      Oswoiłam się nawet z myślą, że się już od tej Kolendy
                      nie wykręcę i przyznam, że nawet mi się trochę smutno
                      zrobiło jak Kolenda relacjonowała na żywo z Rzymu
                      wizytę Kwaśniewksiego u Papieża a ja w tym czasie byłam
                      na forum, bo oznaczało to powrót do bycia zwykłą
                      Kataryną - przecież każdy normalny by się domyślił, że
                      skoro właśnie jestem w Rzymie to raczej nie po to, żeby
                      siedzieć w internecie. Ale nikt tego nie zauważył i
                      byłam Kolendą dalej.

                      Wczoraj zamarłam bo przez chwilę moja kolendowatość
                      była zagrożona i pojawiło się ryzyko, że zostanę Ewą
                      MIlewicz, bo jeden z moich komentarzy do przesłuchania
                      Kaczyńskiego był niemal identyczny z tym jaki w TOK FM
                      wygłosiła pani Milewicz już po przesłuchaniu. Ale ci co
                      mnie mają za Kolendę najwyraźniej tej zbieżności nie
                      mieli okazji zauważyć więc cały czas za tę nieszczęsną
                      Kolendę robię. Nie powiem, żeby mnie to jakoś martwiło,
                      przynajmniej przestałam być tajną wysłanniczką Michnika
                      albo agentką służb specjalnych.(przypisano mnie tu też
                      do białego wywiadu). Przestałam się już tłumaczyć i
                      dementować różne mniej lub bardziej absurdalne hipotezy
                      na temat mojej tożsamości (aha, bo byłam też w
                      międzyczasie dziennikarzem sportowym udającym kobietę)
                      bo w czasach kiedy jeszcze miałam cierpliwość
                      tłumaczyć, że nie jestem dziennikarką Gazety
                      przekonałam się, że jest to - jak mawia Kaczyński -
                      kontrskuteczne.

                      No i to chyba tyle, przykro mi, że Ci zepsułam zabawę z
                      podszczypywaniem mnie tym porównaniem do Olejnik bo
                      porównując Kolendę porównujesz Kolendę, nie mnie.
                      Zresztą po co ja to piszę, i tak mi nikt nie uwierzy,
                      jak zwykle. To niech już będę tą Kolendą, i tak lepiej
                      niż gdybym za te moje ataki na Millera została
                      okrzyknięta Oleksym.

                      PS. A tropicielom mojej tożsamości odradzam to
                      bezsensowne zajęcie bo Wasze szanse dojścia do prawdy
                      są równe zeru-milleru.


                      ze studia w Warszawie

                      Katarzyna Kolenda-Zaleska, TVN24


                      • Gość: MACIEJ Re: Oj Macieju, Macieju. KATARYNO,KATARYNO IP: *.ny325.east.verizon.net 06.06.03, 03:16
                        kataryna.kataryna napisała:

                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        >
                        > > Chodza sluchy z lewa i z prawa ,ze kataryna.kataryna
                        > to znana dziennikarka.

                        My wszyscy,twoje dementi bierzemy sobie za nic i w dalszym ciagu bedziesz dla
                        nas niedosciglym wzorem.
                        Marcee slusznie zauwazyla,ze "gdyby Kolenda komentowala tak jak k.k to
                        ogladalnosc bilaby rekordy".

                        > Jeśli ta krytyka Kolendy to próba pokopania mnie po
                        > kostkach to muszę Cię zmartwić, pudło jak nie wiem co,
                        > bo nie tylko nie jestem Kolendą ale i z dziennikarstwem
                        > nie mam nic wspólnego. Ale ponieważ nie jesteś
                        > pierwszym, który mnie bierze za Kolendę (pani
                        > Katarzyno, serdecznie przepraszam), chyba muszę
                        > tajemnicę wyjaśnić zanim wszyscy uwierzą w tę bzdurę.

                        Zadna bzdura.
                        Ja po pisaniu chyba niecaly rok na forum gospodarka,dostalem oferte pracy w
                        czasopismie w USA.

                        > Swego czasu w jednym z licznych nieprzychylnych mi
                        > wątków ktoś napisał, że tak poluję na Kwiatkowskiego bo
                        > pewnie ja to Kolenda-Zaleska, którą ten z TVP wywalił i
                        > się mszczę. Nie wiem co mnie podkusiło, żeby to
                        > skomentować słowami "Nikt mnie nie wywalał, sama
                        > odeszłam. Katarzyna K-Z".

                        To akurat czytalem i wcale sie nie zdziwilem,bo w Stanach niemal wszyscy
                        dziennikarze podaja publicznie swoj e-mail i pisza na forach.


                        > No i niestety się zaczęło, ku
                        > mojej - przyznam - uciesze, osoby wypowiadające się w
                        > tym wątku (a zwłaszcza niejaki Babariba) najwyraźniej
                        > uwierzyły, że oto kamuflująca się do tej pory Katarzyna
                        > Kolenda-Zaleska dała się sprowokować i spontanicznie
                        > się ujawniła.
                        >
                        > Oswoiłam się nawet z myślą, że się już od tej Kolendy
                        > nie wykręcę i przyznam, że nawet mi się trochę smutno
                        > zrobiło jak Kolenda relacjonowała na żywo z Rzymu
                        > wizytę Kwaśniewksiego u Papieża a ja w tym czasie byłam
                        > na forum, bo oznaczało to powrót do bycia zwykłą
                        > Kataryną - przecież każdy normalny by się domyślił, że
                        > skoro właśnie jestem w Rzymie to raczej nie po to, żeby
                        > siedzieć w internecie. Ale nikt tego nie zauważył i
                        > byłam Kolendą dalej.

                        Wy dziennikarze znacie lepsze sztuczki niz bycie w dwoch roznych miejscach o
                        tym samym czasie.

                        > Wczoraj zamarłam bo przez chwilę moja kolendowatość
                        > była zagrożona i pojawiło się ryzyko, że zostanę Ewą
                        > MIlewicz, bo jeden z moich komentarzy do przesłuchania
                        > Kaczyńskiego był niemal identyczny z tym jaki w TOK FM
                        > wygłosiła pani Milewicz już po przesłuchaniu. Ale ci co
                        > mnie mają za Kolendę najwyraźniej tej zbieżności nie
                        > mieli okazji zauważyć więc cały czas za tę nieszczęsną
                        > Kolendę robię. Nie powiem, żeby mnie to jakoś martwiło,
                        > przynajmniej przestałam być tajną wysłanniczką Michnika
                        > albo agentką służb specjalnych.(przypisano mnie tu też
                        > do białego wywiadu).

                        Juz sie zaczalem zastanawiac,jak ty mozesz brac za wierszowki na tym forum bez
                        przejscia przez sypialnie Samego Michnika.


                        > Przestałam się już tłumaczyć i
                        > dementować różne mniej lub bardziej absurdalne hipotezy
                        > na temat mojej tożsamości (aha, bo byłam też w
                        > międzyczasie dziennikarzem sportowym udającym kobietę)
                        > bo w czasach kiedy jeszcze miałam cierpliwość
                        > tłumaczyć, że nie jestem dziennikarką Gazety
                        > przekonałam się, że jest to - jak mawia Kaczyński -
                        > kontrskuteczne.

                        Ja dosc dawno zauwazylem,ze forum jest duzo lepsze niz pierwsza strona GW lub
                        jakiejkolwiek innej gazety.

                        > No i to chyba tyle, przykro mi, że Ci zepsułam zabawę z
                        > podszczypywaniem mnie tym porównaniem do Olejnik bo
                        > porównując Kolendę porównujesz Kolendę, nie mnie.

                        Rzeczywiscie szczypanie mialem na mysli,ale po pewnym czasie doszedlem do
                        wniosku,ze wejde na forum i poprosze admina o wycofanie tego postu,bo wiem ,ze
                        ty wczesnie chodzisz spac wiec moze by sie udalo.
                        Dla mnie to od poczatku nie mialo znaczenia czy ty jestes Kolenda czy nie,ale
                        chcialem po prostu namieszac.
                        Myslalem,ze sie bedziesz rzucac troche jak zlota rybka w sieci,ale mnie
                        zaskoczylas.
                        Nie bede ukrywal,ze od zaskakiwania to jestesmy my(Amerykanie) a nie nas i tu
                        widac,ze jestes lepsza niz myslalem.

                        > Zresztą po co ja to piszę, i tak mi nikt nie uwierzy,
                        > jak zwykle. To niech już będę tą Kolendą, i tak lepiej
                        > niż gdybym za te moje ataki na Millera została
                        > okrzyknięta Oleksym.
                        >
                        > PS. A tropicielom mojej tożsamości odradzam to
                        > bezsensowne zajęcie bo Wasze szanse dojścia do prawdy
                        > są równe zeru-milleru.
                        >
                        >
                        > ze studia w Warszawie
                        >
                        > Katarzyna Kolenda-Zaleska, TVN24

                        Musze cie rozczarowac,ze cala opera to sie jutro zacznie i bedzie to calkiem
                        lepsze niz dwie wizyty u okulisty polaczone z msza niedzielna.
                      • basia.basia Re: Oj Macieju, Macieju 06.06.03, 11:29
                        Ponieważ Rywingate w chwilowym zawieszeniu to się zabawiłam w nocy i okazało
                        się, że Maciej ma cały wianuszek adoratorek, które uwielbiają się z nim
                        przekomarzać. Okropnie go uwiera, że się nie dajesz zagonić do jego trzódki.
                        On bryluje w Gospodarce (zresztą zasłużenie - jak mi się zdaje) ale to jest
                        wstrętny zazdrośnik ( bo Ty brylujesz w Kraju - nawet on się zgadza, że
                        zasłużenie ) i manipulant. Robi co się tylko da, żeby zwrócić Twoją uwagę.
                        Będzie Cię szczypał na wszystkie możliwe sposoby. Ciekawam co jeszcze wymyśli.

                        Z uciechą wielką obserwuję Wasze potyczki.

                        Serdecznie pozdrawiam

                        • Gość: MACIEJ Re: Oj Macieju, Macieju IP: *.ny325.east.verizon.net 06.06.03, 12:32
                          basia.basia napisała:

                          > Ponieważ Rywingate w chwilowym zawieszeniu to się zabawiłam w nocy i okazało
                          > się, że Maciej ma cały wianuszek adoratorek, które uwielbiają się z nim
                          > przekomarzać. Okropnie go uwiera, że się nie dajesz zagonić do jego trzódki.
                          > On bryluje w Gospodarce (zresztą zasłużenie - jak mi się zdaje) ale to jest
                          > wstrętny zazdrośnik ( bo Ty brylujesz w Kraju - nawet on się zgadza, że
                          > zasłużenie ) i manipulant. Robi co się tylko da, żeby zwrócić Twoją uwagę.
                          > Będzie Cię szczypał na wszystkie możliwe sposoby. Ciekawam co jeszcze wymyśli.
                          >
                          > Z uciechą wielką obserwuję Wasze potyczki.

                          Wait,it's gonna get better.
                          Ja tylko wstalem,zeby zapuscic sobie krople do oka i ide spowrotem spac.
                          Bomba pojdzie w gore juz chyba w ten weekend.

                          > Serdecznie pozdrawiam

                          • basia.basia Re: Oj Macieju, Macieju 06.06.03, 13:24
                            Wstał zapuścić oko!
                            Akurat.
                            Zwalczyłeś uzależnienie od wódeczki i papierosków za to nabawiłeś się
                            internetoholizmu albo nie zwalczyłeś jeszcze manii prześladowczej
                            (samouwielbienie). Wstajesz co godzina, żeby sprawdzić czy ktoś nie napisał
                            czasem jaki jesteś wspaniały. Ot co!
                            • lupus.lupus Re: Oj Macieju, Macieju 06.06.03, 13:48
                              : )
                              • Gość: MACIEJ Re: Oj Macieju, Macieju. Dobra,dobra. IP: *.ny325.east.verizon.net 06.06.03, 17:28
                                Moze po nitce do klebka.
                                Przeciez marcee zauwazyla,ze "gdyby Kolenda komentowala tak jak
                                kataryna.kataryna to ogladalnosc bilaby rekordy".
                                Nie bylo zadnego sensu wiec porownywac kataryne.kataryne do Kolendy lecz tylko
                                i wylacznie do M.Olejnik.
                                Przyszedlem z forum gospodarka i moj jezyk nie jest tak wyszukany jak
                                mistrzyni "krajowej" i od razu za to mnie sie dostalo od najwazniejszych pior
                                na tym forum.
                                W samym opisie Moni w ponczochach(!!!)dziarganych chodzilo o uszczypniecie k.k
                                a ona do tej pory nawet rabka tajemnicy nie chce uchylic co je na sniadanie,ze
                                o kapeluszu nie wspomne.
                                Jak ostatni potwor sciagnela ze mnie ostatnia koszule i spodnie wystawiajac na
                                posmiewisko publiczne ,a sama jak wielka ksiezniczka zamyka sie w baszcie i z
                                ostatniego pietra nam fige pokazuje.
                                Oj! Nieladnie Kaska takie przedstawienia wyprawiac przed gminem ktory cie
                                uwielbia.
                                • kataryna.kataryna Re: Oj Macieju, Macieju. Dobra,dobra. 06.06.03, 17:35
                                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                  > Moze po nitce do klebka.
                                  > Przeciez marcee zauwazyla,ze "gdyby Kolenda komentowala tak jak
                                  > kataryna.kataryna to ogladalnosc bilaby rekordy".
                                  > Nie bylo zadnego sensu wiec porownywac kataryne.kataryne do Kolendy lecz
                                  tylko
                                  > i wylacznie do M.Olejnik.
                                  > Przyszedlem z forum gospodarka i moj jezyk nie jest tak wyszukany jak
                                  > mistrzyni "krajowej" i od razu za to mnie sie dostalo od najwazniejszych pior
                                  > na tym forum.
                                  > W samym opisie Moni w ponczochach(!!!)dziarganych chodzilo o uszczypniecie k.k
                                  > a ona do tej pory nawet rabka tajemnicy nie chce uchylic co je na
                                  sniadanie,ze
                                  > o kapeluszu nie wspomne.
                                  > Jak ostatni potwor sciagnela ze mnie ostatnia koszule i spodnie wystawiajac
                                  na
                                  > posmiewisko publiczne ,a sama jak wielka ksiezniczka zamyka sie w baszcie i z
                                  > ostatniego pietra nam fige pokazuje.
                                  > Oj! Nieladnie Kaska takie przedstawienia wyprawiac przed gminem ktory cie
                                  > uwielbia.


                                  Żadnej figi nie pokazuję ale nie bardzo wiem co mam jeszcze mówić. Napisałam
                                  jak się stałam Kolendą, co więcej mogę dodać, poza tym, że nie ma chyba
                                  łatwiejszego zawodu niż dziennikarz - przynajmniej na tym forum, wystarczy
                                  błędów ortograficznych nie robić i już się nim zostaje. Nie rozumiem, ale i nie
                                  pytam, skąd ten pomysł, że jestem dziennikarką? No i dlaczego, gdybym nią była,
                                  miałabym to ukrywać, w końcu to żaden powód do wstydu.
                                  • Gość: MACIEJ Re: Oj Macieju, Macieju. Dobra,dobra. IP: *.ny325.east.verizon.net 06.06.03, 23:35
                                    kataryna.kataryna napisała:

                                    > Żadnej figi nie pokazuję ale nie bardzo wiem co mam jeszcze
                                    > miałabym to ukrywać, w końcu to żaden powód do wstydu.

                                    To nie o te figi chodzi kataryna.
                                    Nie chodzi tez o publiczny striptease,lecz o to zebys napisala cos o sobie.
                                    Anita nie zalapala sie na Playboya i nikt ciebie tez nie popycha,ale napisz
                                    chociaz jak ta baszta od wewnatrz wyglada.

                                    To ze Rokita odkryl falszerstwo,to jest nic w porownaniu z tym co ja zrobilem.
                                    No wiec ,marcee napisala do mnie e-mail o sytuacji dziennikarstwa w Polsce,a ja
                                    jej caly czas wmawiam,ze ona pisze dobrze i ze krytyka jest jak na
                                    miejscu,tylko troche stonowana.
                                    Zeby jej udowodnic,ze dobrze pisze,to ten jej e-mail do mnie zatytulowany
                                    HEJ KOLENDA KOLENDA podpisalem jako swoj i wydrukowalem na forum.
                                    A w tym calym poscie TYLKO pierwsze zdanie jest moje.
                                    Czekam kiedy ona zacznie bluzgac po swojemu,a ona mnie na to ,ze niepotrzebnie
                                    to puscilem,bo to byla slabizna.
                                    Jaka slabizna?
                                    Jesli ten post wyjasnia 90% forumowiczow,ze jednak kataryna.kataryna to Kolenda,
                                    o czym od samego poczatku marcee byla przekonana ,ze tak nie jest.
                                    Przypomne jej zdanie:"Gdyby Kolenda komentowala tak jak kataryna,to ogladalnosc
                                    bilaby rekordy".
                                    Jedno jest pewne,marcee nigdy nie brala kk za K.
                                    Ale moj uklad z marcee stoi taki,ze ja mam teraz napisac o sytuacji w mediach
                                    amerykanskich.

                                    No wiec w wielkim skrocie.
                                    Najbardziej wzieta i popularna jest w Stanach KATARYNA.
                                    Chodzi tu o Kate a raczej jak ja najczescie nazywaja Katie Couric.
                                    Podejrzewalem od poczatku,ze nasza kataryna moze miec na imie Kaska,ale moze tez
                                    wziela wzor z Katie Couric.
                                    Bardzo mila blondyna w srednim wieku,niezwykle sympatyczna,zawsze usmiechnieta.
                                    Sredniego wzrostu,moze nawet niska i troche w sobie choc nie otyla.
                                    Ostatnio podpisala dlugoletni kontrakt,po 7 baniek rocznie.

                                    W Stanach nie ma takiego zjawiska jak M.Olejnik i to z prostego powodu,ze po
                                    pierwsze primo,jest tu calkiem inne zycie i ludzie nie emocjonowaliby sie tym
                                    co prezentyje Olejnik.
                                    Jest bardzo duza roznorodnosc mediow i wiekszosc ludzi oglada kablowke,a na
                                    kablowce nawet najladniejsza blondyna w dziarganych ponczochach sie nie sprawdzi
                                    bo potrzebna jest szybka akcja.
                                    Sa tutaj nawet Totaly Naked News,czyli wiadomosci w czasie ktorych mowienia z
                                    pamieci spikerka sie rozbiera do naga.
                                    I tak przechodzimy z wiadomosci krajowych do zagranicznych i nastepna spikerka
                                    sie rozbiera w trakcie prezentowania wiadomosci.
                                    I to nie sa gesi,ktore musza czytac cokolwiek.
                                    Na koncu przychodza wiadomosci sportowe,a juz za nimi jest pogodynka oczywiscie
                                    z pamieci i rozbierana.
                                    W miedzyczasie ta ktora prowadzi program wdaje sie w dyskusje z jedna lub
                                    dwiema ze swoich kolezanek i wszystkie sie smieja.

                                    Generalnie.
                                    Bardzo duzo wypowiedzi na tym forum jest duzoooooo lepszych niz pierwsze strony
                                    gazet w Polsce.
                                    Polscy politycy sa na nizszym poziomie umyslowym niz Monika Olejnik i dlatego
                                    ona zakladajac noge na noge rzadzi krajem w "dziarganych ponczochach".

                                    Dla porownania.
                                    Burmistrzem NYC jest Mike Bloomberg,jeden z najbogatszych ludzi swiata i czym
                                    jemu by pani Olejnik zaimponowala?
                                    Zakladaniem nogi na noge?
                                    Klejnotami,czy wypuklym biustem?
                                    Dziadek prezydenta Busha byl milionerem i czym by pani Olejnik mu zaimponowala?
                                    W Polsce jest zgraja ludzi,ktorzy dorwali sie do zloba,zeby sie nazrec i
                                    szpanowac i dla nich Monika Olejnik jest boginka.
                                    Nie mam zamiaru NIC ujmowac Monice Olejnik,ale mowimy tutaj o roznych
                                    krajach,roznych kulturach i roznych ludziach.

                                    Domyslam sie ze pani Olejnik zna angielski i za 7 baniek rocznie w twardych
                                    chcialaby sie zamienic miejscami z nasza Katie.
                                    No wiec wroce do tego co napisala marcee,w Polsce wazne jest kto taka
                                    dziennikarke popycha.

                                    • Gość: marcee plotkarz Maciej IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 15:18
                                      Dziekuje Macieju za piekny post.

                                      Wracajac na krotko do mediow to i owszem. Nie chcialam tak obcesowo z
                                      popychaniem ale sama Monia tak zaczynala kariere ze sie dobrze nadstawila do
                                      popchniecia w radiowej Trojce i na dodatek miala szczescie ze nie zatonela w
                                      metnych wirach medialnych tylko wyplynela na wierzch. Razem z dziarganymi
                                      ponczochami jako wyrazem swojej ekstrawagancji. I wszystkie nasze gwiazdy
                                      mediow ktos popycha, od Ireny Dziedzic po Katarzyne Dowbor ktora do tej pory
                                      wygwizduja kibice.

                                      I oczywiscie taka Monia to by mogla skakac po dyskietki naszej Katarynie, ktora
                                      juz po pierwszym Twoim zdaniu wiedziala kto do Niej pije tym postem, co dla
                                      mnie bylo jasne gdyz odpowiadajac ograniczyla sie do Twojej ciekawosci a nie
                                      mojej zlosliwosci. I ani jednym przecinkiem (ups, sorry Przecinek) nie rzucila
                                      w moja strone a jedynie calymi zdaniami w Twoja.
                                      To sie nazywa klasa co musze przyznac z zazdroscia i podziwem.


                                      • Gość: MACIEJ JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.06.03, 03:30
                                        Zaczelo sie to jak zwykle z marcee bardzo niewinnie.
                                        Poprosila mnie zebym napisal,jak wygladaja szanse Hillary w nastepnych wyborach
                                        prezydenckich w Stanach.
                                        No wiec napisalem post "JOLKA PUCUJE SIE JAK HILLARY NA PREZYDENTA"

                                        Ale akurat teraz Hillary wydala ksiazke biograficzna,gdzie z wielka pasja pisze
                                        o swojej rozpaczy po tym incydencie z tlusta stazystka,ktora memlala godzine
                                        pod stolem,zeby zolnierzyka na bacznosc postawic naszemu wodzowi i dowodcy
                                        armii zarazem.

                                        KATARYNA nawet przeprowadzala wywiad z byla pierwsza dama USA i oczywiscie
                                        Katie Couric wypadla duzo lepiej niz Hillary w tym smutnym i wielce
                                        przewidywalnym interview.

                                        Z przeprowadzonych badan opinii publicznej wynika jasno,ze nawet w NYState
                                        Hillary przegrywa z Bushem,nie mowiac juz o innych stanach ktore nie sa tak
                                        demokratyczne.

                                        Nawiazalem tez do tego,ze mentalnosc w Polsce jest inna i Jolanta K. ma tam
                                        duzo wieksze szanse niz Hillary w Stanach,bo w Stanach ani Hillary ani zaden
                                        inny demokrata nie moze nawet postac przy Bushu.

                                        No i moj watek JOLKA JAK HILLARY PUCUJE SIE NA PREZYDENTA zostal zdjety z forum.

                                        Pozniej przez dlugi czas nie mialem dostepu ani do GW ani forum i domyslam sie
                                        ze to wtedy zdejmowali te watki z forum,a ja zaczalem sie zastanawiac,ze jesli
                                        jest wolnosc slowa w Polsce,to kto mnie ta swinie podrzucil i zabanowal na
                                        forum?

                                        W pierwszej chwili pomyslalem,ze Baska albo Kaska,bo nie bede udawal ze pisze
                                        kontrowersyjnie i kogos to zapienilo.
                                        Ale nie zeby od razu Jolke.

                                        Jesli kiedys sie zacznie 3 wojna swiatowa,to zacznynam juz podejrzewac,ze
                                        marcee bedzie maczala w tym palce.
                                        • Gość: MACIEJ Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.06.03, 22:45
                                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                          > Zaczelo sie to jak zwykle z marcee bardzo niewinnie.
                                          > Poprosila mnie zebym napisal,jak wygladaja szanse Hillary w nastepnych
                                          wyborach
                                          >
                                          > prezydenckich w Stanach.
                                          > No wiec napisalem post "JOLKA PUCUJE SIE JAK HILLARY NA PREZYDENTA"
                                          >
                                          > Ale akurat teraz Hillary wydala ksiazke biograficzna,gdzie z wielka pasja
                                          pisze
                                          >
                                          > o swojej rozpaczy po tym incydencie z tlusta stazystka,ktora memlala godzine
                                          > pod stolem,zeby zolnierzyka na bacznosc postawic naszemu wodzowi i dowodcy
                                          > armii zarazem.
                                          >
                                          > KATARYNA nawet przeprowadzala wywiad z byla pierwsza dama USA i oczywiscie
                                          > Katie Couric wypadla duzo lepiej niz Hillary w tym smutnym i wielce
                                          > przewidywalnym interview.
                                          >
                                          > Z przeprowadzonych badan opinii publicznej wynika jasno,ze nawet w NYState
                                          > Hillary przegrywa z Bushem,nie mowiac juz o innych stanach ktore nie sa tak
                                          > demokratyczne.
                                          >
                                          > Nawiazalem tez do tego,ze mentalnosc w Polsce jest inna i Jolanta K. ma tam
                                          > duzo wieksze szanse niz Hillary w Stanach,bo w Stanach ani Hillary ani zaden
                                          > inny demokrata nie moze nawet postac przy Bushu.
                                          >
                                          > No i moj watek JOLKA JAK HILLARY PUCUJE SIE NA PREZYDENTA zostal zdjety z
                                          forum
                                          > .
                                          >
                                          > Pozniej przez dlugi czas nie mialem dostepu ani do GW ani forum i domyslam
                                          sie
                                          > ze to wtedy zdejmowali te watki z forum,a ja zaczalem sie zastanawiac,ze
                                          jesli
                                          > jest wolnosc slowa w Polsce,to kto mnie ta swinie podrzucil i zabanowal na
                                          > forum?
                                          >
                                          > W pierwszej chwili pomyslalem,ze Baska albo Kaska,bo nie bede udawal ze pisze
                                          > kontrowersyjnie i kogos to zapienilo.
                                          > Ale nie zeby od razu Jolke.
                                          >
                                          > Jesli kiedys sie zacznie 3 wojna swiatowa,to zacznynam juz podejrzewac,ze
                                          > marcee bedzie maczala w tym palce.

                                          No wiec Hillary dostala 8 baniek advance na ksiazke,ktora wlasnie teraz promuje
                                          i sie okazalo,ze Komgresowa komisja etyki jak najbardziej ten deal poparla.
                                          Wiadomo wyrazicielka woli ludu pisze o swoim niezbyt udanym mezu i
                                          malzenstwie,ludzie beda czytac i plakac albo w odwrotnej kolejnosci,wazne zeby
                                          kupili.
                                          Bo jak Newt Gingrich pisal "Contract with America" i ksiazka byla najwiekszym
                                          bestsellerem,to ta sama komisja etyki bardzo negatywnie wyrazila sie o pisaniu
                                          ksiazki przez czlonka Kongresu.
                                          No i Newt dostal tylko 4 banki advance.

                                          Tak sie czasami zastanawiam,ze gdyby nasze najlepsze pioro na forum "kraj"
                                          chcialo napisac cos o sobie,to kto by polecial do ksiegarni pierwszy.
                                          Jeden telefon i ja bym od razu kazal matce kupic kilka egzemplarzy.

                                          Zastanawiam sie rowniez,kto z forumowiczow widzial takie filmy jak
                                          1-"The Family Man" z Nick Cage i Tea Naomi i to o tym jak to rozne zycie moze
                                          byc,gdy sie to wlasnie zycie wezmie mocno we wlasne rece.
                                          2-"Life as a House" z moim ulubiencem Kevinem Klinem,jak to rodzina sie rozpada
                                          i dzieci jak chwasty wyrastaja,a gdy czas na raka przychodzi umierac,to sie
                                          bohater budzi do budowania domu,ktorego nigdy nie mial odwagi zaczac.
                                          3-"The Curve" -to juz jest majstersztyk i ja sie sam do tego zabiore,bo to nie
                                          jest film dla amatorow do opisywania,bo ju "Won't come back from the Dead Man's
                                          Curve"

                                          I prosba do Baski.
                                          Obejrzyj przynajmniej jeden z tych filmow i opisz na forum.
                                          Wiem,ze masz spory talent i szkoda cie na wdawanie sie w pyskowki na tym czy
                                          innym forum.
                                          Nasza boginke zostawmy na razie w spokoju,bo ONA nie ma czasu na ogladanie
                                          filmow.
                                          Get a life lady!
                                          Zyj dla siebie a nie dla innych.

                                          • basia.basia Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE 10.06.03, 02:38
                                            > I prosba do Baski.
                                            > Obejrzyj przynajmniej jeden z tych filmow i opisz na forum.

                                            Nic mi te tytuły nie mówią. Czy ktoś wie czy to u nas idzie i pod jakimi
                                            tytułami?
                                            Jeśli to jest typ "zabili go i uciekł" to nic z tego.

                                            > Wiem,ze masz spory talent i szkoda cie na wdawanie sie w pyskowki na tym czy
                                            > innym forum.

                                            Bardzo dziwne. Na kraju pojawił się jakiś Andy Mandy i pyskuje ile wlezie a
                                            bluzga.

                                            > Nasza boginke zostawmy na razie w spokoju,bo ONA nie ma czasu na ogladanie
                                            > filmow.

                                            Przecież twierdzisz, że to Kolenda i że nie takie rzeczy oni (dziennikarze)
                                            potrafią tzn. być jednocześnie w dwóch miejscach. A że ją tak podziwiasz to
                                            pewnie wiesz, że ona na dodatek idzie do kina ( z laptopem i latarką i
                                            telefonem komórkowym). Jak jest kawałek rozwlekły ( a ona przecież wyprzedza
                                            frazę ) to jeszcze przez telefon pomoże dziecku w odrabianiu słupków.


                                            > Get a life lady!
                                            > Zyj dla siebie a nie dla innych.

                                            Acha. To ja mam przestać nawiedzać wątki i wtrącać te moje 3 grosze
                                            ale ......... mam być jak ta z tej piosenki "The Lady Is The Tramp" w wolnych
                                            chwilach, bo przede wszystkim mam latać do kina na "zabili go i uciekł" i Ci
                                            to na forum streszczać udatnie Ty PYSZAŁKU.
                                            • Gość: MACIEJ Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.06.03, 03:19
                                              basia.basia napisała:

                                              > > I prosba do Baski.
                                              > > Obejrzyj przynajmniej jeden z tych filmow i opisz na forum.
                                              >
                                              > Nic mi te tytuły nie mówią. Czy ktoś wie czy to u nas idzie i pod jakimi
                                              > tytułami?
                                              > Jeśli to jest typ "zabili go i uciekł" to nic z tego.

                                              Te dwa pierwsze(The Family Man i Life as a House) sa bez zabijania i uciakania.
                                              Ten trzeci "The Curve" juz chyba widzialas,bo tam go rzeczywiscie zabili i
                                              uciekl i to nie byle gdzie,bo do West Palm Beach na Florydzie.
                                              Ale to jest dla mnie film i ja go chce opisac.
                                              Jak pojdziesz do wypozyczalni i powiesz mu tytul oryginalny i kto w nim gra,to
                                              facet bez pudla ci da wlasciwy film.
                                              Chyba ze na wiosce mieszkasz i tam w dalszym ciagu ogladaja "4 pancernych i
                                              Szarika" albo 17 mgnien wiosny ze Stirlizem.

                                              > > Wiem,ze masz spory talent i szkoda cie na wdawanie sie w pyskowki na tym c
                                              > zy
                                              > > innym forum.
                                              >
                                              > Bardzo dziwne. Na kraju pojawił się jakiś Andy Mandy i pyskuje ile wlezie a
                                              > bluzga.

                                              To absolutnie nie ja.
                                              Verizon jest BARDZO popularny w Stanach i jest tam podlaczonych tysiace jesli
                                              nie miliony ludzi.

                                              > > Nasza boginke zostawmy na razie w spokoju,bo ONA nie ma czasu na ogladanie
                                              > > filmow.
                                              >
                                              > Przecież twierdzisz, że to Kolenda i że nie takie rzeczy oni (dziennikarze)
                                              > potrafią tzn. być jednocześnie w dwóch miejscach. A że ją tak podziwiasz to
                                              > pewnie wiesz, że ona na dodatek idzie do kina ( z laptopem i latarką i
                                              > telefonem komórkowym). Jak jest kawałek rozwlekły ( a ona przecież wyprzedza
                                              > frazę ) to jeszcze przez telefon pomoże dziecku w odrabianiu słupków.

                                              Jakbym przy tym byl.
                                              Istna Ameryka sie u was zrobila.

                                              > > Get a life lady!
                                              > > Zyj dla siebie a nie dla innych.
                                              >
                                              > Acha. To ja mam przestać nawiedzać wątki i wtrącać te moje 3 grosze
                                              > ale ......... mam być jak ta z tej piosenki "The Lady Is The Tramp" w wolnych
                                              > chwilach, bo przede wszystkim mam latać do kina na "zabili go i uciekł" i Ci
                                              > to na forum streszczać udatnie Ty PYSZAŁKU.

                                              Te filmy i streszczanie to dla siebie robisz,a my bedziemy oceniac czy dobrze
                                              wypadasz.
                                              • basia.basia Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE 10.06.03, 13:06
                                                A jak dobrze to będziesz lobbował, żebym Pulitzera dostała?
                                                Zastanowię się.
                                                • Gość: MACIEJ Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.06.03, 15:55
                                                  basia.basia napisała:

                                                  > A jak dobrze to będziesz lobbował, żebym Pulitzera dostała?
                                                  > Zastanowię się.

                                                  I nie zwlekaj.
                                                  Znajac marcee,ona tylko kiwnie palcem i Biolo wszystkie trzy filmy wypozyczy
                                                  i z czerwonym wytrawnym przyleci na Salwator.
                                                  A zapowiada sie bardzo dobrze,bo wiesc gminna niesie,ze "starych nie ma,chata
                                                  wolna,oj bedzie BAL!!!! "
                                                  • Gość: marcee Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.03, 17:25
                                                    ja nie wiem czy juz mozna sie wam wtracac w wasze milosne tetate czyli tete a
                                                    tate czy jak sie tam to pisze

                                                    ale co do Jolki to ajk sie ona ma pucowac na Prezydenta ??
                                                    jakie ona ma poparcie i zaplecze polityczne??? no zadne

                                                    w kazdym razie mnie Hilary fascynuje
                                                    co do romansu Bila to mysle ze wiedziala o wszystkim nawet jesli nie padly
                                                    dlugo zadne ostateczne slowa to jako kobieta znala prawde juz dosyc wczesnie

                                                    opisywanie filmow fajna zabawa, ja chetnie przeczytam , dajcie znac gdzie sie
                                                    bedziecie piescic ta zabawka tylko boje sie ze forum Gospodarka sie rozleci
                                                    przez jakas c... Baske
                                                    cos takiego !!!!

                                                  • Gość: MACIEJ Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.06.03, 18:32
                                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                    > ja nie wiem czy juz mozna sie wam wtracac w wasze milosne tetate czyli tete a
                                                    > tate czy jak sie tam to pisze

                                                    Mozna,mozna.
                                                    Przeciez my ci nie przeszkadzamy jak ty przed Biolo klekasz.

                                                    > ale co do Jolki to ajk sie ona ma pucowac na Prezydenta ??
                                                    > jakie ona ma poparcie i zaplecze polityczne??? no zadne

                                                    Bardzo logicznie gadasz,ale zastanow sie na jakiej zasadzie OMF magister jest
                                                    prezydentem?
                                                    Przeciez nie dlatego,ze jest najmadrzejszy w kraju,lecz dlatego ze jest
                                                    najpopularniejszy.
                                                    I z Jolki gesi,ktorej wczesniej nikt nie znal stala sie Pierwsza Dama
                                                    Rzeczpospolitej.

                                                    > w kazdym razie mnie Hilary fascynuje

                                                    Hillary o tyle moze fascynowac,ze po odejsciu meza wepchnela sie do Senatu i to
                                                    tylko tez z litosci ja ludzie wybrali.

                                                    > co do romansu Bila to mysle ze wiedziala o wszystkim nawet jesli nie padly
                                                    > dlugo zadne ostateczne slowa to jako kobieta znala prawde juz dosyc wczesnie

                                                    To ze ty masz nienaganna intuicje,to nie znaczy,ze Hillary tez ja ma.
                                                    W swojej nowej ksiazce pisze,ze dowiedziala sie pare dni przed calym narodem.
                                                    Wiem ,ze ty bys czula,jakby jakas wiedzma ssala twojego faceta,ale widocznie
                                                    Hillary juz dawno nie kleczala przed swoim starym i intuicja jej odeszla.
                                                    Bo wtedy by przynajmniej mogla wyczuc obca szminke na prywatnej wlasnosci.

                                                    > opisywanie filmow fajna zabawa, ja chetnie przeczytam , dajcie znac gdzie sie
                                                    > bedziecie piescic ta zabawka tylko boje sie ze forum Gospodarka sie rozleci
                                                    > przez jakas c... Baske
                                                    > cos takiego !!!!
                                                    >
                                                  • basia.basia Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE 11.06.03, 23:28
                                                    Brrrrrrrrrrrrrrrrrrr
                                                    I to jest wątek TYLKO SZCZERZE KATARYNA.
                                                    I to się nazywa, że c Baśka zagraża forum gospodarka. Ale heca!

                                                    Proponuę Wam założenie nowego wątku pt. Przypadki Marcee wraz z komentarzem
                                                    seksuologa Macieja.

                                                  • Gość: MACIEJ Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.06.03, 20:17
                                                    Gość portalu: marcee napisał(a):

                                                    > opisywanie filmow fajna zabawa, ja chetnie przeczytam , dajcie znac gdzie sie
                                                    > bedziecie piescic ta zabawka tylko boje sie ze forum Gospodarka sie rozleci
                                                    > przez jakas c... Baske
                                                    > cos takiego !!!!

                                                    przez jakas c.... notliwa Baske Gospodarka sie nie rozleci,nie boj zaby.

                                                    Przeciez Ty sama sie chwalilas na forum "Szkola z Klasa" w watku "POLSKA vs USA"
                                                    ze nie pod jednym lezalas.
                                                    Daj Basi sie wpisac na forum gospodarka w watku "When the shit hit the fan".
                                                  • Gość: MACIEJ [...] IP: *.ny325.east.verizon.net 11.06.03, 20:27
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • basia.basia Re: JA TOBIE TEZ MARCEE DZIEKUJE ZA JOLKE 11.06.03, 23:39
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Przeciez Ty sama sie chwalilas na forum "Szkola z Klasa" w watku "POLSKA vs
                                                    USA ze nie pod jednym lezalas.


                                                    A włąśnie, że tu się wypiszę!

                                                    "Fajny film wczoraj widziałam" pt. Niewinność.
                                                    W tym filmie dama w wieku 70 lat opowiada taki kawał:

                                                    - Dwie inne damy, będące w wieku nadającym się do używania, siedzą sobie na
                                                    porczu od strony ulicy i widzą nadchodzących mężów, będących ich własnością
                                                    a każdy z bukietem kwiatów.
                                                    Jedna mówi do drugiej tak: - Dziś rocznica naszego ślubu. Och jak miło, że
                                                    pamiętał. A co z Twoim? -
                                                    Ta druga mówi tak: - A niech to szlag trafi. Znowu będę musiała w weekend
                                                    leżeć z nogami do góry. -
                                                    A ta pierwsza mówi: - A co? Nie masz wazonu?
                                                  • basia.basia OJ MACIEJU, MACIEJU 12.06.03, 00:15
                                                    Zgorszyłeś nie tylko c Baśka ale i Admina!
                                                    Ale heca!
                                                  • Gość: MACIEJ JOLKA-EVITA: DONT CRY FOR ME ARGENTINA IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 00:24
                                                    Taki byl tytul postu.
                                                    Dalej porownywalem szanse Joli Kwasniewskiej do Hillary Clinton.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: JOLKA-EVITA: DONT CRY FOR ME ARGENTINA IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 00:27
                                                    W samym poscie nie bylo NIC o JOLANCIE Kwasniewskiej.
                                                    W kazdym razie nic obrazliwego.
                                                    W skrocie opisalem losy Hillary i Billa Clinton i tam rzeczywiscie moglem sie w
                                                    kilku miejscach powstrzymac.
                                                    Sprobuje to jeszcze raz napisac,tak zeby sie adminowi podobalo.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: JOLKA-EVITA:" DONT CRY FOR ME ARGENTINA" IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 00:42
                                                    Pierwsza linijke spiewa Evita na balkonie,a spod balkonu odpowiada Antonio
                                                    banderas,lub w polskim wydaniu bylby to Alex:

                                                    BEST SHOW IN TOWN
                                                    WAS HER CROWD

                                                    a troche dalej ze smutkiem:

                                                    IT'S SO GONE NOW.

                                                    Dokoncze pozniej,bo do sklepu musze isc.
                                                  • basia.basia OJ MACIEJU, MACIEJU 12.06.03, 01:32
                                                    A ja idę spać i mam nadzieję, że Twój pornograficzny wątek przeniesiesz do
                                                    Erotyki.
                                                  • Gość: MACIEJ CIEKAWE CO IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 05:50
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Admin, ja Cię nie rozumiem. Dlaczego wykasowałeś post
                                                    > niejakiego Sławka "Skąd Miller wie jak Tusk wygląda
                                                    > bez spodni"? Przecież tam nic zdrożnego nie było,
                                                    > chyba, że przed piątkiem macie jakąś dziwną politykę
                                                    > cenzurowania żartów na temat Millera. Strasznie się
                                                    > nad nim trzęsiecie.
                                                    >
                                                    > Co tu jest takiego nieakceptowalnego:
                                                    >
                                                    > > Starszy, siwy pan Miller często
                                                    > > czyni aluzje seksualne.
                                                    > > Czy to jakieś kompleksy,
                                                    > > czy też dużo słów, a mało treści
                                                    > > (podobnie jak impotenctwo w premierowaniu).
                                                    > >
                                                    > > Ostatnia natomiast wypowiedź o Tusku
                                                    > > bez spodni rzuca nowe
                                                    > > światło na ww. dociekania.
                                                    > > Czyzby to były jakieś .... ?

                                                    Czy to na pewno juz caly wiersz i co autor mial na mysli?
                                                    A ja do tego przywyklem,iz nikt nie zauwazyl,ze moje 3 posty zostaly skasowane.
                                                  • kataryna.kataryna Re: CIEKAWE CO 12.06.03, 17:34
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > Admin, ja Cię nie rozumiem. Dlaczego wykasowałeś post
                                                    > > niejakiego Sławka "Skąd Miller wie jak Tusk wygląda
                                                    > > bez spodni"? Przecież tam nic zdrożnego nie było,
                                                    > > chyba, że przed piątkiem macie jakąś dziwną politykę
                                                    > > cenzurowania żartów na temat Millera. Strasznie się
                                                    > > nad nim trzęsiecie.
                                                    > >
                                                    > > Co tu jest takiego nieakceptowalnego:
                                                    > >
                                                    > > > Starszy, siwy pan Miller często
                                                    > > > czyni aluzje seksualne.
                                                    > > > Czy to jakieś kompleksy,
                                                    > > > czy też dużo słów, a mało treści
                                                    > > > (podobnie jak impotenctwo w premierowaniu).
                                                    > > >
                                                    > > > Ostatnia natomiast wypowiedź o Tusku
                                                    > > > bez spodni rzuca nowe
                                                    > > > światło na ww. dociekania.
                                                    > > > Czyzby to były jakieś .... ?
                                                    >
                                                    > Czy to na pewno juz caly wiersz i co autor mial na mysli?
                                                    > A ja do tego przywyklem,iz nikt nie zauwazyl,ze moje 3 posty zostaly
                                                    skasowane.


                                                    Ja zauważyłam, że Ci wycięli ale nie wiedziałam co bo wycięli znaim
                                                    przeczytałam. A ten post Sławka przytoczyłam w całości. Chciałam na niego
                                                    odpowiedzieć, bo Miller to moja pasja, i w momencie wysyłania pojawił się
                                                    komunikat "taki post nie istnieje", a że właśnie miałam go otwartego to
                                                    zacytowałam w całości bo pojęcia nie mam dlaczego go Admin wyciął.

                                                    KKZ
                                                  • maksimum Re: CIEKAWE CO 12.06.03, 17:46
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > kataryna.kataryna napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Admin, ja Cię nie rozumiem. Dlaczego wykasowałeś post
                                                    > > > niejakiego Sławka "Skąd Miller wie jak Tusk wygląda
                                                    > > > bez spodni"? Przecież tam nic zdrożnego nie było,
                                                    > > > chyba, że przed piątkiem macie jakąś dziwną politykę
                                                    > > > cenzurowania żartów na temat Millera. Strasznie się
                                                    > > > nad nim trzęsiecie.
                                                    > > >
                                                    > > > Co tu jest takiego nieakceptowalnego:
                                                    > > >
                                                    > > > > Starszy, siwy pan Miller często
                                                    > > > > czyni aluzje seksualne.
                                                    > > > > Czy to jakieś kompleksy,
                                                    > > > > czy też dużo słów, a mało treści
                                                    > > > > (podobnie jak impotenctwo w premierowaniu).
                                                    > > > >
                                                    > > > > Ostatnia natomiast wypowiedź o Tusku
                                                    > > > > bez spodni rzuca nowe
                                                    > > > > światło na ww. dociekania.
                                                    > > > > Czyzby to były jakieś .... ?
                                                    > >
                                                    > > Czy to na pewno juz caly wiersz i co autor mial na mysli?
                                                    > > A ja do tego przywyklem,iz nikt nie zauwazyl,ze moje 3 posty zostaly
                                                    > skasowane.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Ja zauważyłam, że Ci wycięli ale nie wiedziałam co bo wycięli znaim
                                                    > przeczytałam. A ten post Sławka przytoczyłam w całości. Chciałam na niego
                                                    > odpowiedzieć, bo Miller to moja pasja, i w momencie wysyłania pojawił się
                                                    > komunikat "taki post nie istnieje", a że właśnie miałam go otwartego to
                                                    > zacytowałam w całości bo pojęcia nie mam dlaczego go Admin wyciął.
                                                    >
                                                    > KKZ

                                                    Niby sami wybieralismy wladze i nie powinnismy narzekac,ze jest taka a nie inna.
                                                    Zauwaz,ze ten wiersz ,sredniej jakosci zreszta, mowi o impotencji premierowania
                                                    bez podania przykladow.
                                                    Pomowienie?
                                                  • kataryna.kataryna Re: CIEKAWE CO 12.06.03, 20:13
                                                    maksimum napisał:

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > kataryna.kataryna napisała:
                                                    > > >
                                                    > > > > Admin, ja Cię nie rozumiem. Dlaczego wykasowałeś post
                                                    > > > > niejakiego Sławka "Skąd Miller wie jak Tusk wygląda
                                                    > > > > bez spodni"? Przecież tam nic zdrożnego nie było,
                                                    > > > > chyba, że przed piątkiem macie jakąś dziwną politykę
                                                    > > > > cenzurowania żartów na temat Millera. Strasznie się
                                                    > > > > nad nim trzęsiecie.
                                                    > > > >
                                                    > > > > Co tu jest takiego nieakceptowalnego:
                                                    > > > >
                                                    > > > > > Starszy, siwy pan Miller często
                                                    > > > > > czyni aluzje seksualne.
                                                    > > > > > Czy to jakieś kompleksy,
                                                    > > > > > czy też dużo słów, a mało treści
                                                    > > > > > (podobnie jak impotenctwo w premierowaniu).
                                                    > > > > >
                                                    > > > > > Ostatnia natomiast wypowiedź o Tusku
                                                    > > > > > bez spodni rzuca nowe
                                                    > > > > > światło na ww. dociekania.
                                                    > > > > > Czyzby to były jakieś .... ?
                                                    > > >
                                                    > > > Czy to na pewno juz caly wiersz i co autor mial na mysli?
                                                    > > > A ja do tego przywyklem,iz nikt nie zauwazyl,ze moje 3 posty zostaly
                                                    > > skasowane.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Ja zauważyłam, że Ci wycięli ale nie wiedziałam co bo wycięli znaim
                                                    > > przeczytałam. A ten post Sławka przytoczyłam w całości. Chciałam na niego
                                                    > > odpowiedzieć, bo Miller to moja pasja, i w momencie wysyłania pojawił się
                                                    > > komunikat "taki post nie istnieje", a że właśnie miałam go otwartego to
                                                    > > zacytowałam w całości bo pojęcia nie mam dlaczego go Admin wyciął.
                                                    > >
                                                    > > KKZ
                                                    >
                                                    > Niby sami wybieralismy wladze i nie powinnismy narzekac,ze jest taka a nie
                                                    inna
                                                    > .
                                                    > Zauwaz,ze ten wiersz ,sredniej jakosci zreszta, mowi o impotencji
                                                    premierowania
                                                    >
                                                    > bez podania przykladow.
                                                    > Pomowienie?


                                                    Nazwisko pana było w temacie postu. Miller brzmiało. A wiersz-niewiersz jest
                                                    raczej związku między skłonnością do mówienia a możliwością działania, że tak
                                                    powiem (w tym miejscu żona Nikolskiego przytoczyłaby przysłowie o ryczącej
                                                    krowie).

                                                    PS. A co takiego napisałeś, że Ci admin wyciął? Admin się jakiś dziwnie nerwowy
                                                    robi, sotatnio wyciął post chwalący Kwasniewskiego i jego człowieczą wielkość.
                                                  • marcepanna Re: CIEKAWE CO 12.06.03, 20:16
                                                    napisal slowa niecenzuralno-rynsztokowe
                                                    ale dla ciebie zmienil ampuła i napisal werjse ugrzeczniona zebys mogla
                                                    pzreczytac
                                                  • Gość: MACIEJ Re: CIEKAWE CO IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 22:04
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > napisal slowa niecenzuralno-rynsztokowe

                                                    Niestety marcepanno nie bylo tam zadnych slow niecenzuralno-rynsztokowych,lecz
                                                    wesole opisy scenek sytuacyjnych zmierzajacych do koncowego pytania jak bardzo
                                                    ludzie sa w stanie fuck around dla popchniecia swojej kariery zawodowej.

                                                    > ale dla ciebie zmienil ampuła i napisal werjse ugrzeczniona zebys mogla
                                                    > pzreczytac

                                                    Zrobilem to przede wszystkim dla siebie,bo jak mam dalej pisac na tym forum,to
                                                    powinienem sie dostosowac do wymagan cenzora nawet jak sie z nimi nie zgadzam.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: CIEKAWE CO IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 22:00
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Nazwisko pana było w temacie postu. Miller brzmiało. A wiersz-niewiersz jest
                                                    > raczej związku między skłonnością do mówienia a możliwością działania, że tak
                                                    > powiem (w tym miejscu żona Nikolskiego przytoczyłaby przysłowie o ryczącej
                                                    > krowie).

                                                    To byl taki wiersz-niewiersz i cenzura przesadzila.
                                                    Trzy wiersze mnie sie do tej pory podobaly.
                                                    Pierwszy napisala Iza,drugi ty a trzeci Tatusiowi napisala Marcee i on mnie
                                                    najbardziej wzruszyl.


                                                    > PS. A co takiego napisałeś, że Ci admin wyciął? Admin się jakiś dziwnie
                                                    nerwowy robi, sotatnio wyciął post chwalący Kwasniewskiego i jego człowieczą
                                                    wielkość.

                                                    Przede wszystkim tam nie bylo zadnych przeklenstw.
                                                    Tak sobie dosc obrazowo opisalem jak Bill i Hillary dochodzili razem do
                                                    wladzy,zaczynajac swoje nerdowski podchody na college,nastepnie poprzez
                                                    Arkansas,gdzie Bill mial dwie naloznice ,ktory smialy z tym wyjsc publicznie a
                                                    Bill zaklepal cala sprawe kapusta.(out of court settlement).
                                                    Wszyscy o tym wiedzieli z Hillary na czele ,a popychali ten wozek z zadzy
                                                    wladzy.
                                                    Ona nie byla juz atrakcyjna i przymykala oko(jak ja teraz w czasie pisania tego
                                                    postu) jak go inna baba ssala ,wazne ze sie sprawa do przodu posuwala w
                                                    zdobywaniu wladzy.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: JOLKA-EVITA:' DONT CRY FOR ME ARGENTINA' IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 05:38
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Pierwsza linijke spiewa Evita na balkonie,a spod balkonu odpowiada Antonio
                                                    > banderas,lub w polskim wydaniu bylby to Alex:
                                                    >
                                                    > BEST SHOW IN TOWN
                                                    > WAS HER CROWD
                                                    >
                                                    > a troche dalej ze smutkiem:
                                                    >
                                                    > IT'S SO GONE NOW.
                                                    >
                                                    > Dokoncze pozniej,bo do sklepu musze isc.

                                                    Wrocilem.
                                                    Wpadlem tam,zeby kupic mieso i pare innych drobiazgow i widze ze platki
                                                    owsiane sa na przecenie.
                                                    Wzialem 4 opakowania,kazde po kilogramie,a dziewczyna w kasie WOW! You like
                                                    them so much?
                                                    Zaczalem opowiadac na co sa dobre,a na co najlepsze ,no i ze dzieciom tez
                                                    troche daje,by nie wyszlo na to ,ze sam wszystko zjadam.
                                                    Ciekawe,ze w Stanach w sklepie mozna sobie pogadac o upodobaniach kulinarnych
                                                    a w Polsce juz nie bardzo.

                                                    Mialo byc o tym,ze juz od studenckich lat Hillary miala wiekszy ciag do
                                                    wladzy,a Bill byl poniekad przez nia wykorzystywany by dostala sie tam gdzie
                                                    pragnela.
                                                    Bill juz mial wczesniej "narzeczone" na boku w Arkansas i jedna z nich byla nie
                                                    za bardzo wygladajaca sekretarka,a druga dosc znana lokalna spiewaczka Flower
                                                    lub Flour lub bardzo podobnie.
                                                    Obie sprawy Bill wyciszyl ugoda poza sadem,ale Arkansas juz wtedy wrzalo.
                                                    Nie bylo dla Hillary niespodzianka,ze Bill znalazl sobie kolejna towarzyszke,bo
                                                    byla raczej kwestia czasu.
                                                    Wnioskowac by z tego mozna,ze zwiazki uczuciowe w malzenstwie byly od dawna w
                                                    zaniku i az sie dziwie,ze teraz Hillary pisze ksiazke o Billu jako swoim mezu.
                                                    Byli tylko i wylacznie razem,bo to im ulatwialo kariere polityczna.
                                                    Jak to sie takie zwiazki nazywa?
                                                  • Gość: MACIEJ BE CAREFUL WHAT YOU WISH FOR IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 17:16
                                                    Otoz, jedna z bohaterek, Clarissa (Meryl Streep) opowiada corce o tym jak
                                                    przed wielu laty przezyla taka chwile kiedy sie jej wydawalo ,ze od tego
                                                    momentu nastanie w jej zyciu samo szczescie.

                                                    Po latach uzmyslowila sobie, ze szczesciem byla tylko ta chwila. ze w
                                                    W zyciu zdarzaja sie nam momenty doskonalego szczescia. Sa rzadkie i dlatego
                                                    tym bardziej nalezy nauczyc sie zdawac sobie z tego sprawe , umiec je uchwycic
                                                    i pielegnowac je w pamieci.
                                                    Dla nich warto zyc.
                                                    Takich „momentow” w The Hours jest wiecej, rownie znaczacych (remarkable).

                                                    No wiec, be careful what You wish for,bo jak ci sie spelni to sie nagle moze
                                                    okazac ze zostalas bez celu w zyciu.
                                                    I to juz nie sa schody,to jest zapasc.
                                                    O,HURT ME GOOD,SOMETIMES LOVE(LIFE)DOESN'T FEEL LIKE IT SHOULD-SO HURT ME GOOD.
                                                    I czulem jak to nadchodzi,takie zycie na wyzszych obrotach,pozniej na jeszcze
                                                    wyzszych i wreszcie wchodzisz w ZONE.
                                                    To cos takiego,ze totalnie panujesz nad sytuacja i instynkty staja sie wrecz
                                                    zwierzece bo nie ma strachu ani obaw o to ze cokolwiek mogloby nie wyjsc.
                                                    Wiesz co sie sie stanie,nie tylko za chwile,ale i za godzine i za kilka dni i
                                                    tygodni,a przeciez zyje sie po,zeby potykac sie o rzeczy nowe,ktore cie maja
                                                    zaskakiwac a jak ich zaczyna braknac i wszystko jest jasno i wyraznie
                                                    przewidywalne,to HURT ME GOOD,bo ja chce miec zycie jak ta niezbyt ciekawa
                                                    osoba ktora mnie mija na ulicy i jej zasrane problemy.


                                                  • marcepanna Re: BE CAREFUL WHAT YOU WISH FOR 12.06.03, 20:06
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Otoz, jedna z bohaterek, Clarissa (Meryl Streep) opowiada corce o tym jak
                                                    > przed wielu laty przezyla taka chwile kiedy sie jej wydawalo ,ze od tego
                                                    > momentu nastanie w jej zyciu samo szczescie.

                                                    kazdy czlowiek se co jakis zcas mysli w ten desen, zadnych tutaj rewelacji nie
                                                    widze, zwykly autoprozac bo celem zycia jest przeciez tzw szczescie a nie
                                                    nieszczescie no chyba ze ktos sie na Hioba wzoruje ale to raczej moze byc tylko
                                                    w tzw Zakladzie Zamknietym dla Bardzo bardzo Nerwowo Chorych czyli w normalnej
                                                    populacji ludzkiej sie takie ukierunkowanie nie zdarza

                                                    >
                                                    > Po latach uzmyslowila sobie, ze szczesciem byla tylko ta chwila. ze w
                                                    > W zyciu zdarzaja sie nam momenty doskonalego szczescia. Sa rzadkie i dlatego
                                                    > tym bardziej nalezy nauczyc sie zdawac sobie z tego sprawe , umiec je
                                                    uchwycic
                                                    >
                                                    > i pielegnowac je w pamieci.
                                                    > Dla nich warto zyc.

                                                    Juz 20 lat temu spiewal to nasz grechutek
                                                    Fizyk by skonal ze smiechu ha ha


                                                    > Takich „momentow” w The Hours jest wiecej, rownie znaczacych (remar
                                                    > kable).
                                                    >
                                                    > No wiec, be careful what You wish for,bo jak ci sie spelni to sie nagle moze
                                                    > okazac ze zostalas bez celu w zyciu.

                                                    typowy psudointeligencki film tzw moralnego niepokoju ha ha
                                                    czyli gledzenie starucha ogladajacego sie na lata co minely hen za siebie

                                                    > I to juz nie sa schody,to jest zapasc.

                                                    ta, ta
                                                    typowe gledzenie zgreda
                                                    ten co w pojemniku na smieci to ma za CEL znalezc jutro cos do zjedzenia zeby
                                                    pzretrwac , ma CEL ? ma
                                                    Miller ma CEL zeby pokazac Panu Prezydentowi ze ON TEZ SIE LICZY JESZCZE
                                                    ma cel? ma
                                                    juz nie wspomne ze niektorzy faceci maja za cel strzyknac pierwszego chlopaka
                                                    tez jakis cel
                                                    i tak w kolko
                                                    niech mi ktos pokaze kogos kto zyje bez celu , no chyba ze na potrzeby fabuly
                                                    filmu fabularnego tylko ze zycie to cos lepszego niz glupi film


                                                    > O,HURT ME GOOD,SOMETIMES LOVE(LIFE)DOESN'T FEEL LIKE IT SHOULD-SO HURT ME
                                                    GOOD.
                                                    > I czulem jak to nadchodzi,takie zycie na wyzszych obrotach,pozniej na jeszcze
                                                    > wyzszych i wreszcie wchodzisz w ZONE.

                                                    to nie ZONE tylko zwyczajnie zycie na wysokich obrotach nie jest dla kazdego,
                                                    coponiektorzy nie nadazaja jak ty, jak ja
                                                    tylko ja nie dorabiam tele-mete-ideolo do swoich porazek
                                                    zwyczajnie nie nadazyles, nie dziwota

                                                    > To cos takiego,ze totalnie panujesz nad sytuacja i instynkty staja sie wrecz
                                                    > zwierzece bo nie ma strachu ani obaw o to ze cokolwiek mogloby nie wyjsc.

                                                    tak Basiu
                                                    bel taki film o tym jak jeden gosc pzrezyl katastrofe lotnicza i po tym
                                                    wlasnie tak zeswirowal, taki power
                                                    ktos se tu we walsne zycie wpisuje fabuly filmow fabularnych do ktorych
                                                    zdarzenia wymyslaja scenarzysci
                                                    ha ha ha

                                                    > Wiesz co sie sie stanie,nie tylko za chwile,ale i za godzine i za kilka dni i
                                                    > tygodni,a przeciez zyje sie po,zeby potykac sie o rzeczy nowe,

                                                    i znowu Grechutek, ulubiony polski szansonista Oldboya
                                                    gegal : wazne sa tylko te dni ktorych nie znamy
                                                    to gdzie to amerykanskie spojzrenie na swiat i rzeczywistosc???
                                                    ha ha ha
                                                    gdzie tu to moderne spojrzenie ???
                                                    ponoc amerykanie mysla zupelnie inaczej niz reszta swiata....



                                                    ktore cie maja
                                                    > zaskakiwac a jak ich zaczyna braknac i wszystko jest jasno i wyraznie
                                                    > przewidywalne,to HURT ME GOOD,bo ja chce miec zycie jak ta niezbyt ciekawa
                                                    > osoba ktora mnie mija na ulicy i jej zasrane problemy.
                                                    >


                                                    do tego aby zyc INACZEJ niz w schemacie w jakim zyja niezbyt ciekawe osoby
                                                    potrzeba ODWAGI
                                                    a nie kazdego na nia stac wlasnie w takim wyborze by z zycia zrobic nic nie
                                                    znaczacy kaprys
                                                  • Gość: MACIEJ Re: BE CAREFUL WHAT YOU WISH FOR IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 20:38
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Otoz, jedna z bohaterek, Clarissa (Meryl Streep) opowiada corce o tym jak
                                                    >
                                                    > > przed wielu laty przezyla taka chwile kiedy sie jej wydawalo ,ze od tego
                                                    > > momentu nastanie w jej zyciu samo szczescie.
                                                    >
                                                    > kazdy czlowiek se co jakis zcas mysli w ten desen, zadnych tutaj rewelacji
                                                    nie
                                                    > widze, zwykly autoprozac bo celem zycia jest przeciez tzw szczescie a nie
                                                    > nieszczescie no chyba ze ktos sie na Hioba wzoruje ale to raczej moze byc
                                                    tylko
                                                    >
                                                    > w tzw Zakladzie Zamknietym dla Bardzo bardzo Nerwowo Chorych czyli w
                                                    normalnej
                                                    > populacji ludzkiej sie takie ukierunkowanie nie zdarza
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Po latach uzmyslowila sobie, ze szczesciem byla tylko ta chwila. ze w
                                                    > > W zyciu zdarzaja sie nam momenty doskonalego szczescia. Sa rzadkie i dlate
                                                    > go
                                                    > > tym bardziej nalezy nauczyc sie zdawac sobie z tego sprawe , umiec je
                                                    > uchwycic
                                                    > >
                                                    > > i pielegnowac je w pamieci.
                                                    > > Dla nich warto zyc.
                                                    >
                                                    > Juz 20 lat temu spiewal to nasz grechutek
                                                    > Fizyk by skonal ze smiechu ha ha
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Takich „momentow” w The Hours jest wiecej, rownie znaczacych (
                                                    > remar
                                                    > > kable).
                                                    > >
                                                    > > No wiec, be careful what You wish for,bo jak ci sie spelni to sie nagle mo
                                                    > ze
                                                    > > okazac ze zostalas bez celu w zyciu.
                                                    >
                                                    > typowy psudointeligencki film tzw moralnego niepokoju ha ha
                                                    > czyli gledzenie starucha ogladajacego sie na lata co minely hen za siebie
                                                    >
                                                    > > I to juz nie sa schody,to jest zapasc.
                                                    >
                                                    > ta, ta
                                                    > typowe gledzenie zgreda
                                                    > ten co w pojemniku na smieci to ma za CEL znalezc jutro cos do zjedzenia zeby
                                                    > pzretrwac , ma CEL ? ma
                                                    > Miller ma CEL zeby pokazac Panu Prezydentowi ze ON TEZ SIE LICZY JESZCZE
                                                    > ma cel? ma
                                                    > juz nie wspomne ze niektorzy faceci maja za cel strzyknac pierwszego chlopaka
                                                    > tez jakis cel
                                                    > i tak w kolko
                                                    > niech mi ktos pokaze kogos kto zyje bez celu , no chyba ze na potrzeby fabuly
                                                    > filmu fabularnego tylko ze zycie to cos lepszego niz glupi film
                                                    >
                                                    >
                                                    > > O,HURT ME GOOD,SOMETIMES LOVE(LIFE)DOESN'T FEEL LIKE IT SHOULD-SO HURT ME
                                                    > GOOD.
                                                    > > I czulem jak to nadchodzi,takie zycie na wyzszych obrotach,pozniej na jesz
                                                    > cze
                                                    > > wyzszych i wreszcie wchodzisz w ZONE.
                                                    >
                                                    > to nie ZONE tylko zwyczajnie zycie na wysokich obrotach nie jest dla kazdego,
                                                    > coponiektorzy nie nadazaja jak ty, jak ja
                                                    > tylko ja nie dorabiam tele-mete-ideolo do swoich porazek
                                                    > zwyczajnie nie nadazyles, nie dziwota
                                                    >
                                                    > > To cos takiego,ze totalnie panujesz nad sytuacja i instynkty staja sie wre
                                                    > cz
                                                    > > zwierzece bo nie ma strachu ani obaw o to ze cokolwiek mogloby nie wyjsc.
                                                    >
                                                    > tak Basiu
                                                    > bel taki film o tym jak jeden gosc pzrezyl katastrofe lotnicza i po tym
                                                    > wlasnie tak zeswirowal, taki power
                                                    > ktos se tu we walsne zycie wpisuje fabuly filmow fabularnych do ktorych
                                                    > zdarzenia wymyslaja scenarzysci
                                                    > ha ha ha
                                                    >
                                                    > > Wiesz co sie sie stanie,nie tylko za chwile,ale i za godzine i za kilka dn
                                                    > i i
                                                    > > tygodni,a przeciez zyje sie po,zeby potykac sie o rzeczy nowe,
                                                    >
                                                    > i znowu Grechutek, ulubiony polski szansonista Oldboya
                                                    > gegal : wazne sa tylko te dni ktorych nie znamy
                                                    > to gdzie to amerykanskie spojzrenie na swiat i rzeczywistosc???
                                                    > ha ha ha
                                                    > gdzie tu to moderne spojrzenie ???
                                                    > ponoc amerykanie mysla zupelnie inaczej niz reszta swiata....
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                    > ktore cie maja
                                                    > > zaskakiwac a jak ich zaczyna braknac i wszystko jest jasno i wyraznie
                                                    > > przewidywalne,to HURT ME GOOD,bo ja chce miec zycie jak ta niezbyt ciekawa
                                                    >
                                                    > > osoba ktora mnie mija na ulicy i jej zasrane problemy.
                                                    > >
                                                    >
                                                    >
                                                    > do tego aby zyc INACZEJ niz w schemacie w jakim zyja niezbyt ciekawe osoby
                                                    > potrzeba ODWAGI
                                                    > a nie kazdego na nia stac wlasnie w takim wyborze by z zycia zrobic nic nie
                                                    > znaczacy kaprys

                                                    Widze,ze na chwile bal na Salwatorze przycichl i Marcepanna dorwala sie do
                                                    laptopa.
                                                    Chcialem przy okazji zadedykowac "biednej" Marcee piosenke w wykonaniu Beaty
                                                    Robotyckiem
                                                    "Hej kupcie bubliczki
                                                    Gorace bubliczki"

                                                    High on life Maciej.
                                                  • marcepanna buble Oldboya 12.06.03, 22:10
                                                    no takie masz facet pojecie o rzeczywistosci- tyle co film obejrzysz sobie
                                                    reszta to automat i klepanie w sieci
                                                    dorota

                                                  • Gość: MACIEJ Re: buble Oldboya IP: *.ny325.east.verizon.net 12.06.03, 23:29
                                                    marcepanna napisała:

                                                    > no takie masz facet pojecie o rzeczywistosci- tyle co film obejrzysz sobie
                                                    > reszta to automat i klepanie w sieci
                                                    > dorota

                                                    Zaproponuj mnie cos w zamian.
                                                    Czekam.
                                                  • Gość: MACIEJ BE CAREFUL WHAT YOU WISH FOR. HI ON LIFE IP: *.ny325.east.verizon.net 13.06.03, 00:42
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > marcepanna napisała:

                                                    > > do tego aby zyc INACZEJ niz w schemacie w jakim zyja niezbyt ciekawe osoby
                                                    > > potrzeba ODWAGI
                                                    > > a nie kazdego na nia stac wlasnie w takim wyborze by z zycia zrobic nic n
                                                    > ie znaczacy kaprys

                                                    Smignela mnie ta mysl przed oczami dawno temu jak z Polski wyjezdzalem i dziele
                                                    sie nia od tamtego czasu ze wszystkimi.


                                                    > Widze,ze na chwile bal na Salwatorze przycichl i Marcepanna dorwala sie do
                                                    > laptopa.

                                                    Czy sa u was drinki serwowane na party,bo wyraznie mnie brak jednego.

                                                    > Chcialem przy okazji zadedykowac "biednej" Marcee piosenke w wykonaniu Beaty
                                                    > RYBOTYCKIEJ

                                                    > "Hej kupcie bubliczki
                                                    > Gorace bubliczki"
                                                    >
                                                    > High on life Maciej.
                                                  • Gość: MACIEJ ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE IP: *.ny325.east.verizon.net 13.06.03, 05:26

                                                    Najbardziej nieswojo czujesz się, gdy Twój rozmówca:

                                                    Nie patrzy Ci w oczy
                                                    Często mruga powiekami
                                                    Artur Włodarski 10-06-2003, ostatnia aktualizacja 10-06-2003 16:49

                                                    Co odczuwamy, kiedy dostrzeżemy w oczach innych strach albo złość? Czy to nas
                                                    porusza, a może pozostajemy obojętni? Nasz mózg reaguje automatycznie, trochę
                                                    inaczej jednak, niż wskazywałaby logika - dowodzi eksperyment opisany w
                                                    ostatnim "Science".
                                                    czytaj dalej »

                                                    Fani science-fiction znają Spocka - jednego z bohaterów serialu "Star Trek".
                                                    Nie tylko ze względu na spiczaste uszy cechujące istoty z planety Vulcan.
                                                    Znacznie więcej osobliwości kryło się pod czaszką Spocka. Jako Vulcanian miał
                                                    sprawniejszy i lepiej rozwinięty mózg. Słowem, był od człowieka doskonalszy -
                                                    m.in. dlatego, że obce były mu ludzkie uczucia. Na filmie wolni od miotających
                                                    nami emocji Vulcanianie stali się rasą na wskroś racjonalną, skazaną na sukces.
                                                    Ale czy rzeczywiście uwolnieni od balastu uczuć dokonalibyśmy więcej? Przeczą
                                                    temu wyniki badań.

                                                    Spokojny jak Spock

                                                    Antonio Damasio, guru od badań świadomości, był jednym z niewielu naukowców,
                                                    którzy mogli przekonać się, jakie skutki daje niezdolność do odczuwania uczuć.
                                                    W jednym z eksperymentów badał reakcje osób, które przeglądały fotografie ofiar
                                                    wypadków drogowych lub kataklizmów. Drastyczne sceny napełniały większość
                                                    uczestników badania smutkiem i grozą, nielicznych przyprawiały o dreszczyk
                                                    emocji, a jednego...

                                                    "Oglądał te zdjęcia tak, jak się wertuje książkę telefoniczną - uważnie, ale
                                                    bez zainteresowania. Nie drgnął mu żaden mięsień, nie podskoczyło tętno, nie
                                                    wzrosło ciśnienie. Zawsze opanowany wydawał się nie przejawiać żadnych żywszych
                                                    uczuć" - notował Damasio.

                                                    Czy jednak pan Elliot - tak nazywał się ów odpowiednik Spocka - zrobił zawrotną
                                                    karierę? Można było oczekiwać, że chłodny umysł, stalowe nerwy i pokerowa twarz
                                                    uczynią z niego znanego polityka, biznesmena czy choćby... karciarza. Nic
                                                    takiego. Mimo wysokiego IQ - Elliot nie przejawiał inicjatywy w żadnej sferze.
                                                    Do tego stopnia, że co rano trzeba było go nakłaniać, by raczył wstać i pójść
                                                    do pracy. A kiedy po raz kolejny stracił pracę, wziął wreszcie sprawy w swoje
                                                    ręce - seria nietrafionych inwestycji rychło doprowadziła go do bankructwa.

                                                    Ta historia ilustruje, jak zwodna jest w tym wypadku potoczna intuicja. Mylili
                                                    się jednak także badacze. Wystarczy wspomnieć o kulturowej teorii emocji. Gdyby
                                                    wierzyć jej licznym apologetom, emocje są częścią dziedzictwa kulturowego
                                                    przekazywanego z pokolenia na pokolenie i nabywanego w trakcie wychowania.
                                                    Uczymy się ich tak samo jak pisania, gotowania czy jazdy na rowerze. To zaś
                                                    oznacza, że np. Eskimos nie potrafiłby odczytać emocji Buszmena, i na odwrót,
                                                    co dobitnie świadczy o absurdalności tej teorii obowiązującej aż do końca lat
                                                    60.

                                                    Szybki i podły

                                                    Wyrafinowane eksperymenty potwierdziły, że podstawowe emocje (strach, złość,
                                                    radość, zmartwienie, zdziwienie, obrzydzenie) są wrodzone i mają fundamentalny
                                                    charakter.

                                                    Strach i złość nieraz ratowały życie, jeśli nie nam, to naszym przodkom. Ci,
                                                    którzy jak Spock nigdy ich nie doświadczali, mieli mniejsze szanse na potomstwo
                                                    niż bardziej bojaźliwi i popędliwi pobratymcy. Nic dziwnego, że zagnieździły
                                                    się w ciele migdałowatym - strukturze stanowiącej swoisty układ szybkiego
                                                    reagowania w sytuacjach zagrożenia.

                                                    Ciało migdałowate odbiera bodźce dwojako: albo za pośrednictwem kory mózgowej,
                                                    albo z jej pominięciem. Krótszy ze szlaków nerwowych - nazwany przez Josepha Le
                                                    Doux z Uniwersytetu Nowojorskiego mianem szybkiego i podłego - wyzwala
                                                    natychmiastowe i automatyczne odruchy: ucieczki, ataku lub... uśmiechu. Dopiero
                                                    ćwierć sekundy później, gdy podążający dłuższym szlakiem impuls dotrze do kory
                                                    płata czołowego, pojawia się element kalkulacji. Wtedy decydujemy, czy warto
                                                    kontynuować reakcję odruchową, czy lepiej ją stłumić.

                                                    Dzieci oraz osoby z uszkodzeniem kory, u których nie stanowi ona przeciwwagi
                                                    dla silnego ciała migdałowatego, kontrolują emocje o wiele gorzej niż ludzie
                                                    dojrzali i zdrowi.

                                                    Kiedy za pomocą technik rezonansowych naukowcy zaczęli sprawdzać, co też dzieje
                                                    się w pracującym mózgu musieli z pokorą przyznać, że wielu jego reakcji po
                                                    prostu nie rozumieją. Dlaczego np. ciało migdałowate - tak aktywne w sytuacjach
                                                    zagrożenia - wydaje się głuche na złość? A tak działo się, ilekroć badanym
                                                    pokazywano zdjęcia osób przestraszonych bądź rozsierdzonych: strach - reakcja
                                                    silna, złość - słaba.

                                                    Punkt widzenia zależy od kąta patrzenia

                                                    - Może winna jest metodologia? Może doświadczenie trzeba przeprowadzać w inny
                                                    sposób? - zastanawiali się badacze z Harvardu i Cambridge.

                                                    Praca, którą opublikowali w najnowszym "Science", dowodzi, jak wielkie
                                                    znaczenie w badaniach mogą mieć błahe z pozoru subtelności.

                                                    - Nie pamiętam, kto z nas pierwszy uprzytomnił sobie, że dosłownie wszystkie
                                                    zdjęcia pokazywane badanym przedstawiały twarze patrzące na wprost - wspomina
                                                    Reginald Adams Jr. - Badani mogli odnosić wrażenie, że prezentowane emocje są
                                                    adresowane do nich. A gdyby tak fotografowani patrzyli w bok?

                                                    Pomysł był trafny. Kierunek spojrzenia powinien zmieniać znaczenie
                                                    emocjonalnego przekazu. Jeśli np. ktoś rozzłoszczony przygląda się nam - to
                                                    niedobrze, bo za chwilę sami możemy stać się ofiarą jego agresji. Jeśli zaś
                                                    patrzy w bok - lepiej o tyle, że kłopoty będzie miał... kto inny. Podobnie ze
                                                    strachem. Jeśli widać go w utkwionych w nas oczach - my jako źródło strachu nie
                                                    powinniśmy się bać. Co innego, gdy taka osoba patrzy w bok. Może dostrzegła
                                                    niebezpieczeństwo czające się za naszymi plecami, coś, co może nas zaatakować,
                                                    przygnieść lub ranić?

                                                    Kiedy ekipa Adamsa zmodyfikowała eksperyment tak, że zamiast na wprost
                                                    sfotografowane postacie patrzyły w bok - ciało migdałowate natychmiast
                                                    dostrzegało różnicę. Ale nie taką, jak się spodziewano. Tym razem agresja
                                                    widoczna na prezentowanych twarzach wywoływała silną reakcję ze strony układu
                                                    szybkiego reagowania. A strach? - Odwrotnie. Osoby przerażone i mające wzrok
                                                    utkwiony w bok nie wywoływały szczególnego oddźwięku. - Krótko mówiąc, ciało
                                                    migdałowate uaktywnia się najsilniej w obecności ludzi wpatrzonych w nas i
                                                    przestraszonych lub rozzłoszczonych i patrzących w bok. Czyli dokładnie na
                                                    odwrót, niż nakazuje logika - konkluduje Adams Jr.

                                                    Dlaczego? Jak na razie naukowcy mają jedno wytłumaczenie tego paradoksu. Gdyby
                                                    się potwierdziło, oznaczałoby to, że ciało migdałowate jest bardziej
                                                    wyrafinowane, niż dotąd sądzono. "Być może struktura ta uczestniczy nie tylko w
                                                    odbiorze, ale też w lokalizacji źródeł zagrożenia" - czytamy
                                                    w "Science". "Kombinacje strach plus spojrzenie wprost i złość plus spojrzenie
                                                    w bok są mniej oczywiste. I może właśnie dlatego ciało migdałowate poświęca
                                                    temu więcej uwagi. Jakby chciało upewnić się, czy nie popełnia błędu. I na ile
                                                    realne jest ewentualne zagrożenie..."

                                                    Pewnie za rok, dwa okaże się, czy mają rację. Do tego czasu pozostaje niczemu
                                                    się nie dziwić. Zupełnie jak Vulcanianie.
                                                  • basia.basia Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE 13.06.03, 12:41
                                                    Bardzo ciekawe to co powyżej.
                                                    Poza tym czytałam "Inteligencję emocjonalną".

                                                    Z własnych doświadczeń wiem, że człowiek w ciągu swego życia nabywa
                                                    intuicyjnie całkiem wiedzy o różnych rzeczach i intuicyjnie też reaguje wiedzę
                                                    tę wykorzystując. To chyba to ciało migdałowate uczy się za nas ale
                                                    wykorzystuje do tego nasze własne doświadczenia.

                                                    To jest tak jak z dziećmi, które próbują nas rodziców wykołować nie zdjąc
                                                    sobie sprawy z tego, że je znamy lepiej niż one siebie. Większość ( chyba
                                                    przesadziłam z tą większością ) rodziców rozpozna natychmiast, kiedy ich
                                                    dziecko kręci. Widać to po oczach, tonie głosu, gestach i słowach jakich
                                                    używa. Kiedy moja córka próbowała tych numerów ze mną poprostu na nią
                                                    patrzyłam i coraz szerzej się uśmiechałam a ona miała coraz bardziej niepewną
                                                    minę i w końcu obie wybuchałyśmy śmiechem. No i mówiłam wtedy: no dobra, dobra
                                                    a teraz jedziemy otwartym kodem. Poskutkowało. Zawsze jest otwarty kod.

                                                    Jeszcze mi się coś nasunęło w związku z tym kontaktem "oko - w oko" na
                                                    początku oraz tą przepychanką Macieja z marcee powyżej.
                                                    Nie ma sensu wyciąganie wniosków na podstawie kontaktów i reakcji li tylko
                                                    pisemnych. Są zwykle pochopne. Nie zastąpią kontaktów bezpośrednich.
                                                    Kiedy nie widzisz człowieka, który mówi do Ciebie, nie możesz ocenić czy jest
                                                    szczery czy nie, czy nie stosuje manipulacji, czy nie przedstawia siebie
                                                    w lepszym świetle niż to jest naprawdę czy Cię lubi czy nie itd. Można
                                                    stosować finezyjnie papierową wazelinę a uśmiechać się przy tym szyderczo.
                                                    Life is brutal and fool of zasadzka. Isn`t it?


                                                    Ale zdaje się, że się nie na temat rozpisałam.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE IP: *.ny325.east.verizon.net 13.06.03, 14:20
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Bardzo ciekawe to co powyżej.
                                                    > Poza tym czytałam "Inteligencję emocjonalną".
                                                    >
                                                    > Z własnych doświadczeń wiem, że człowiek w ciągu swego życia nabywa
                                                    > intuicyjnie całkiem wiedzy o różnych rzeczach i intuicyjnie też reaguje
                                                    wiedzę
                                                    > tę wykorzystując. To chyba to ciało migdałowate uczy się za nas ale
                                                    > wykorzystuje do tego nasze własne doświadczenia.
                                                    >
                                                    > To jest tak jak z dziećmi, które próbują nas rodziców wykołować nie zdjąc
                                                    > sobie sprawy z tego, że je znamy lepiej niż one siebie. Większość ( chyba
                                                    > przesadziłam z tą większością ) rodziców rozpozna natychmiast, kiedy ich
                                                    > dziecko kręci. Widać to po oczach, tonie głosu, gestach i słowach jakich
                                                    > używa. Kiedy moja córka próbowała tych numerów ze mną poprostu na nią
                                                    > patrzyłam i coraz szerzej się uśmiechałam a ona miała coraz bardziej niepewną
                                                    > minę i w końcu obie wybuchałyśmy śmiechem. No i mówiłam wtedy: no dobra,
                                                    >dobra a teraz jedziemy otwartym kodem. Poskutkowało. Zawsze jest otwarty kod.

                                                    Zawsze istnialo pytanie,na ile rozwoj dziecka jest uwarunkowany genetycznie a
                                                    na ile ksztaltuje go otoczenie.
                                                    Pytanie zblizone do tego:czy SWIADOMOSC KSZTALTUJE BYT czy tez odwrotnie.
                                                    Bardzo wielu ludzi ma watpliwosc by odpowiedziec sobie na proste pytania,a ja
                                                    zawsze twierdzilem ze swiadomosc ksztaltuje byt tak jak rodzic swoje dziecko
                                                    w oparciu o material genetyczny ktory mu przekazal.
                                                    Nikt nigdy nic lepszego niz genetyka nie wymyslil i nie ma szans na to by
                                                    cokolwiek genetyke mialo zastapic.
                                                    Znamy swoje dzieci,bo znamy siebie i naszym obowiazkiem jest pokierowac je tak
                                                    by byly lepsze od nas.

                                                    > Jeszcze mi się coś nasunęło w związku z tym kontaktem "oko - w oko" na
                                                    > początku oraz tą przepychanką Macieja z marcee powyżej.
                                                    > Nie ma sensu wyciąganie wniosków na podstawie kontaktów i reakcji li tylko
                                                    > pisemnych. Są zwykle pochopne. Nie zastąpią kontaktów bezpośrednich.
                                                    > Kiedy nie widzisz człowieka, który mówi do Ciebie, nie możesz ocenić czy jest
                                                    > szczery czy nie, czy nie stosuje manipulacji, czy nie przedstawia siebie
                                                    > w lepszym świetle niż to jest naprawdę czy Cię lubi czy nie itd. Można
                                                    > stosować finezyjnie papierową wazelinę a uśmiechać się przy tym szyderczo.
                                                    > Life is brutal and fool of zasadzka. Isn`t it?

                                                    Ja nie mam problemu z ocena czlowieka po kilku napisanych zdaniach.
                                                    Emocje sa podstawa zdrowego zycia,ale nie powinny tego zycia zubazac.

                                                    > Ale zdaje się, że się nie na temat rozpisałam.

                                                    Jak najbardziej na temat.
                                                    A jak sobie corka daje rade?
                                                  • basia.basia Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE 13.06.03, 15:59
                                                    Bardzo dobrze się ma ale ........... wczoraj wróciła do domu na trochę i są
                                                    przepychanki przy komputerze. Dorwałam się tylko dlatego, że gada przez
                                                    telefon.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE IP: *.ny325.east.verizon.net 14.06.03, 00:25
                                                    Myslalem,ze przyprowadzila chlopaka,ktory ci sie nie podoba.
                                                  • basia.basia Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE 14.06.03, 02:14
                                                    Jak dotąd to oni są całkiem, całkiem. Gust mamy podobny. Sama bym się załapała
                                                    gdyby nie to, że nie jestem romansowa no i za młodzi.
                                                  • Gość: Stangret Jasnie Pa A jak w tej zlej dobie,zarobie cos sobie,to wielki IP: *.ny325.east.verizon.net 16.06.03, 06:36
                                                    Zapadla noc glucha,w latarnie wiatr dmucha
                                                    Ktos pisni mej slucha,czart chyba sam
                                                    Ide gdzie los gna mnie,choc miasta pol zna mnie
                                                    Nie patrzy nikt na mnie i na moj kram

                                                    Ach kupcie bubliczki,gorace bubliczki
                                                    Gdy dacie rubliczki,nakarmie was
                                                    Te prosbe mam jedna,gdy gwiazdy wkrag zbledna
                                                    Wspomnijcie mnie biedna,choc jeden raz.

                                                    Kto tata moj ,mama,ja nie wiem juz sama
                                                    Dziewczyna,nie dama,mam od was mniej
                                                    Lecz zal moj jest krotki,dwoch chlopcow,trzy wodki
                                                    I ida precz smutki,przy piesni tej.

                                                    Ach ...

                                                    A jak w tej zlej dobie,zarobie cos sobie
                                                    To wielki bal zrobie,a ze mna wy.
                                                    Noc cala od sciany,od sciany do sciany
                                                    Harmonia i tany wciaz beda szly.

                                                    Ach ..
                                                  • basia.basia Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE 16.06.03, 22:53
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Znamy swoje dzieci,bo znamy siebie i naszym obowiazkiem jest pokierowac je
                                                    tak by byly lepsze od nas.
                                                    >
                                                    Nie bardzo rozumiem co Ty Maciej masz na myśli kiedy piszesz, że jak znasz
                                                    siebie to znasz swoje dziecko.I co to znaczy "lepsze od nas"?
                                                    Znam takich, którzy nie mogą się pogodzić z tym, że ich pociecha nie
                                                    odziedziczyła po nich sumy ich najlepszych cech, co jest zresztą ich
                                                    subiektywną oceną. To się zdarza. Takie dzieci często potrzebują w dorosłym
                                                    życiu pomocy terapeutów.
                                                    Często jest tak, że rodzice usiłują "ociosać dzieci" na swój obraz i
                                                    podobieństwo z nie najlepszym skutkiem. To może zwichrować charakter młodemu
                                                    człowiekowi.
                                                    Mogłabym Ci podać wiele przykładów na to co powyżej.
                                                    Znam parę: on grafik, ona historyk sztuki. Syn od dziecka mówił im, że jak
                                                    dorośnie to będzie kucharzem. Nie brali tego poważnie. A jak dotarło do nich,
                                                    że to prawda, to popadli w depresję. Syn stale otrzymywał przekazy, że nie
                                                    spełnił ich oczekiwań. Źle tam było. Na szczęście wdali się w sprawę
                                                    przyjaciele i namówili tę parę na to by mu pozwolili spróbowac robić to co on
                                                    chce. Rezultaty okazały się zadziwiające. Teraz są z niego dumni.

                                                    Lepsze od nas. Tzn. jakie?
                                                    Ładniejsze, zdolniejsze, sympatyczniejsze????
                                                    Nie rozumiem.


                                                    > Ja nie mam problemu z ocena czlowieka po kilku napisanych zdaniach.
                                                    To jest wybitna jakaś właściwość u Ciebie.
                                                    Ja niestety nie mogę tego o sobie powiedzieć. Zdarza mi się mylić.
                                                    Wiesz o tym.


                                                    > Emocje sa podstawa zdrowego zycia,ale nie powinny tego zycia zubazac.
                                                    No, jeśli to są emocje negatywne to raczej niczemu dobremu nie służą.
                                                    A jeśli są pozytywne to czemu by miały zubażać?
                                                    Wytłumaczysz mi?


                                                    Pozdrawiam
                                                    B.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.03, 02:51
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Znamy swoje dzieci,bo znamy siebie i naszym obowiazkiem jest pokierowac je
                                                    > tak by byly lepsze od nas.
                                                    > >
                                                    > Nie bardzo rozumiem co Ty Maciej masz na myśli kiedy piszesz, że jak znasz
                                                    > siebie to znasz swoje dziecko.

                                                    Siegniesz pamiecia w tamte lata co minely i porownujesz to do tego jak twoje
                                                    dziecko teraz daje sobie rade w zyciu.
                                                    Dzieci po nas dziedzicza,wiec nie moga cie za bardzo zaskoczyc.

                                                    > I co to znaczy "lepsze od nas"?

                                                    Ja np pierwsze dwa lata w podstawowce nie wiedzialem po co tam jestem,a pozniej
                                                    sie rozkrecilem i bylem w czolowce.
                                                    Moj syn mial to samo.

                                                    > Znam takich, którzy nie mogą się pogodzić z tym, że ich pociecha nie
                                                    > odziedziczyła po nich sumy ich najlepszych cech, co jest zresztą ich
                                                    > subiektywną oceną. To się zdarza. Takie dzieci często potrzebują w dorosłym
                                                    > życiu pomocy terapeutów.

                                                    No wiec w moim przypadku to jest tak,ze syn odziedziczyl wszystko to co dobre i
                                                    zle po mnie,corka natomiast odziedziczyla wszystko co najlepsze.

                                                    > Często jest tak, że rodzice usiłują "ociosać dzieci" na swój obraz i
                                                    > podobieństwo z nie najlepszym skutkiem. To może zwichrować charakter młodemu
                                                    > człowiekowi.

                                                    Ich sie nie da ociosac,bo sa uparci tak jak my i ida wlasnym sladem.
                                                    Jedno i drugie jest ambitne,wiec ja nie musze ich do niczego popedzac.
                                                    Jedno i drugie jest balaganiarskie,ale to oczywiscie po mamusi.

                                                    > Mogłabym Ci podać wiele przykładów na to co powyżej.
                                                    > Znam parę: on grafik, ona historyk sztuki. Syn od dziecka mówił im, że jak
                                                    > dorośnie to będzie kucharzem. Nie brali tego poważnie. A jak dotarło do nich,
                                                    > że to prawda, to popadli w depresję. Syn stale otrzymywał przekazy, że nie
                                                    > spełnił ich oczekiwań. Źle tam było. Na szczęście wdali się w sprawę
                                                    > przyjaciele i namówili tę parę na to by mu pozwolili spróbowac robić to co on
                                                    > chce. Rezultaty okazały się zadziwiające. Teraz są z niego dumni.

                                                    Ja nie mam takich problemow,bo dzieci bardzo chetnie podazaja moim sladem.
                                                    Mialem kumpla,ktory skonczyl technikum spozywcze i byl jednym z najlepszych na
                                                    SGPiS chociaz lubil popijac.
                                                    Po studiach jeszcze wiecej popijal i znajomi odsuneli sie od niego,a na
                                                    studiach byl przykladem.

                                                    > Lepsze od nas. Tzn. jakie?
                                                    > Ładniejsze, zdolniejsze, sympatyczniejsze????
                                                    > Nie rozumiem.

                                                    Z uroda weszly we mnie.Dziekuje,nie narzekam.
                                                    Corka jest duzo zdolniejsza i sympatyczniejsza od obojga rodzicow razem,ale nie
                                                    obawiam sie,bo jest bardzo komunikatywna.


                                                    > > Ja nie mam problemu z ocena czlowieka po kilku napisanych zdaniach.
                                                    > To jest wybitna jakaś właściwość u Ciebie.

                                                    Zaloz sobie,ze jestes nauczycielka w szkole,czy mialabys problemy w ocenie
                                                    swoich uczniow?

                                                    > Ja niestety nie mogę tego o sobie powiedzieć. Zdarza mi się mylić.
                                                    > Wiesz o tym.

                                                    Nie przejmuj sie,ja sie oczywiscie tez myle.
                                                    No,moze tylko kataryna sie nie myli.

                                                    > > Emocje sa podstawa zdrowego zycia,ale nie powinny tego zycia zubazac.
                                                    > No, jeśli to są emocje negatywne to raczej niczemu dobremu nie służą.
                                                    > A jeśli są pozytywne to czemu by miały zubażać?
                                                    > Wytłumaczysz mi?

                                                    Masz jakies cele w zyciu i emocje moga ci pomoc lub zaszkodzic w osiagnieciu
                                                    tego co chcesz.
                                                    Jak lubisz sex jak kon owies,to zyjesz jak Beger.
                                                    Jak Jolka nie zdala na studia,to wiedzialem,ze nasze poglady na zycie sie
                                                    rozjada i tak sie stalo.
                                                    Jest duzo obowiazkow w zyciu,szczegolnie przy dwojce malych dzieci i kierujac
                                                    sie emocjami mozesz nie dac sobie rady ze sprawami zycia codziennego.

                                                    > Pozdrawiam
                                                    > B.
                                                  • basia.basia Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE 17.06.03, 09:47
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > basia.basia napisała:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    >
                                                    > Siegniesz pamiecia w tamte lata co minely i porownujesz to do tego jak twoje
                                                    > dziecko teraz daje sobie rade w zyciu.
                                                    Jeśli ta uwaga jest do mnie to pudło.

                                                    Nie tak jest ze mną. Ja akurat całe lata byłam zdominowana przez wodza,
                                                    którego mamy w domu. Zabrało mi wiele lat (stanowczo za dużo) by się
                                                    wyemancypować. Starałam się dawać jej siebie jako negatywny przykład, żeby się
                                                    uczyła jak się nie dać wpuścić w maliny. Zdaje mi się, że się udało. Nasz wódz
                                                    jej "nie podskoczy" wyobraź sobie. A ja sobie też radzę.


                                                    > No wiec w moim przypadku to jest tak,ze syn odziedziczyl wszystko to co
                                                    dobre i zle po mnie,corka natomiast odziedziczyla wszystko co najlepsze.
                                                    > Jedno i drugie jest ambitne,wiec ja nie musze ich do niczego popedzac.
                                                    > Jedno i drugie jest balaganiarskie,ale to oczywiscie po mamusi.
                                                    > Z uroda weszly we mnie.Dziekuje,nie narzekam.
                                                    > Corka jest duzo zdolniejsza i sympatyczniejsza od obojga rodzicow razem,ale
                                                    nie obawiam sie,bo jest bardzo komunikatywna.

                                                    No, no Maciej. Ty masz jakieś złe cechy?
                                                    A ta uroda - intrygujące! Pobudziłeś moją ciekawość w stopniu najwyższym.
                                                    Może byś tu nakreślił swój portret? Albo, jesli on gdzieś już jest to wskaż
                                                    miejsce.


                                                    > Jest duzo obowiazkow w zyciu,szczegolnie przy dwojce malych dzieci i
                                                    kierujac sie emocjami mozesz nie dac sobie rady ze sprawami zycia codziennego.

                                                    To mam opanowane. Jeśli coś mną targa to mam tak wyćwiczone, że nigdy byś nie
                                                    poznał, jak by mi zależało. To tak jak w pokerze.

                                                    B.



                                                  • Gość: MACIEJ Re: ZLOSC,RADOSC,ZMARTWIENIE SA WRODZONE IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.03, 23:51
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > basia.basia napisała:
                                                    > >
                                                    > > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Siegniesz pamiecia w tamte lata co minely i porownujesz to do tego jak two
                                                    > je
                                                    > > dziecko teraz daje sobie rade w zyciu.
                                                    > Jeśli ta uwaga jest do mnie to pudło.
                                                    >
                                                    > Nie tak jest ze mną. Ja akurat całe lata byłam zdominowana przez wodza,
                                                    > którego mamy w domu. Zabrało mi wiele lat (stanowczo za dużo) by się
                                                    > wyemancypować. Starałam się dawać jej siebie jako negatywny przykład, żeby
                                                    się
                                                    > uczyła jak się nie dać wpuścić w maliny. Zdaje mi się, że się udało. Nasz
                                                    wódz
                                                    > jej "nie podskoczy" wyobraź sobie. A ja sobie też radzę.

                                                    Troche partyzantki we wlasnym domu nie zaszkodzi?
                                                    Nalegalas na to by na dzieci zbytnio nie napierac,no wiec spytalem dzis rano
                                                    kim chca byc.
                                                    W tym wieku nie maja jeszcze rozeznania kim moga byc i syn powiedzial ze
                                                    sportowcem a corka nauczycielka.

                                                    > > No wiec w moim przypadku to jest tak,ze syn odziedziczyl wszystko to co
                                                    > dobre i zle po mnie,corka natomiast odziedziczyla wszystko co najlepsze.
                                                    > > Jedno i drugie jest ambitne,wiec ja nie musze ich do niczego popedzac.
                                                    > > Jedno i drugie jest balaganiarskie,ale to oczywiscie po mamusi.
                                                    > > Z uroda weszly we mnie.Dziekuje,nie narzekam.
                                                    > > Corka jest duzo zdolniejsza i sympatyczniejsza od obojga rodzicow razem,al
                                                    > e nie obawiam sie,bo jest bardzo komunikatywna.
                                                    >
                                                    > No, no Maciej. Ty masz jakieś złe cechy?
                                                    > A ta uroda - intrygujące! Pobudziłeś moją ciekawość w stopniu najwyższym.
                                                    > Może byś tu nakreślił swój portret? Albo, jesli on gdzieś już jest to wskaż
                                                    > miejsce.

                                                    Taki bardziej meski Mlynarski.

                                                    > > Jest duzo obowiazkow w zyciu,szczegolnie przy dwojce malych dzieci i
                                                    > kierujac sie emocjami mozesz nie dac sobie rady ze sprawami zycia codziennego.
                                                    >
                                                    > To mam opanowane. Jeśli coś mną targa to mam tak wyćwiczone, że nigdy byś nie
                                                    > poznał, jak by mi zależało. To tak jak w pokerze.
                                                    >
                                                    > B.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
    • Gość: Pytacz TYLKO SZCZERZE KATARYNA - A GDZIE RYWIN??????????? IP: *.acn.pl 17.06.03, 07:19
      No gdzie?
      • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA - A GDZIE RYWIN?????? IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.03, 13:55
        Gość portalu: Pytacz napisał(a):

        > No gdzie?

        To bardzo dobre pytanie,ale ja duzo bardziej jestem ciekaw gdzie jest kataryna?

        Chyba nie sugerujesz ,ze sa razem?
        • Gość: MACIEJ 300 MLN CHINCZYKOW ZARABIA PONAD 666ZL MIESIECZNIE IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.03, 17:14
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Jubak's Journal NYTimes
          > Gold glitters, but if you’re looking to hedge a portfolio right now, I
          > 217;d
          > suggest rusty iron over its more glamorous cousin.
          > In my March 7 column, “Teach your old-dog portfolio 3 new tricks,”
          > I recommended thinking about including some inflation protection when you put
          > together your portfolio. If you pick the right commodity stock, you can get
          > that protection and the potential for solid total returns in a single
          package.
          > Iron stocks
          • basia.basia Re: 300 MLN CHINCZYKOW ZARABIA PONAD 666ZL MIESIE 18.06.03, 17:44
            Ja się Ciebie Maciej pytam czy Ty oczekujesz, że Kataryna (jak wróci) to
            będzie dyskutowała z Tobą o Chińczykach?

            ps
            Nie mogę się dostać do mojej skrzynki. Czy to Ci się kiedyś zdarzyło?
            Co to może być?

            pzdr
            • basia.basia Re: 300 MLN CHINCZYKOW ZARABIA PONAD 666ZL MIESIE 18.06.03, 17:53
              A może to zemsta Chińczyków, że się dzisiaj tak "ciskałam"?

              Ja do skrzynki wchodzę, tylko nie mogę żadnej wiadomości otworzyć.
              Co jest grane?
            • Gość: MACIEJ Re: 300 MLN CHINCZYKOW ZARABIA PONAD 666ZL MIESIE IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.03, 20:38
              basia.basia napisała:

              > Ja się Ciebie Maciej pytam czy Ty oczekujesz, że Kataryna (jak wróci) to
              > będzie dyskutowała z Tobą o Chińczykach?

              Na pewno znajdziemy sobie lepsze tematy,ale to forum jest na tyle publiczne,ze
              dobrze sobie zdawac sprawe,ze jesli Chinczycy sa trzecim swiatem,to Polsce tez
              niedaleko.

              > ps
              > Nie mogę się dostać do mojej skrzynki. Czy to Ci się kiedyś zdarzyło?
              > Co to może być?

              Mialem wczesniej troche problemow,ale juz sie wyjasnilo.
              Nie domyslasz sie ze w Polsce nawet do skrzynek sie wlamuja.
              Moglas otworzyc od kogos e-mail ktory byl trefny.
              Ja np odpisuje na tym samym ktory dostalem,czyli jestem poza podejrzeniami.
              Uwazaj na zalaczniki od osob ci nie znanych.
              Albo po prostu GW ma problemy z poczta.

              > pzdr
            • Gość: MACIEJ MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SKRZYNC IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.03, 21:32
              basia.basia napisała:

              > Ja się Ciebie Maciej pytam czy Ty oczekujesz, że Kataryna (jak wróci) to
              > będzie dyskutowała z Tobą o Chińczykach?
              >
              > ps
              > Nie mogę się dostać do mojej skrzynki. Czy to Ci się kiedyś zdarzyło?
              > Co to może być?

              Moze to SAD BOZY decyduje o tym czy mozesz korzystac ze skrzynki czy tez nie?
              Na wszelki wypadek nie pozwol komputerowi pamietac twojego hasla przy
              otwieraniu poczty.
              Bo zalozmy,ze nazlezysz do prawicowej organizacji,ktora ma kwity na Millera i
              Michnik chce ci zajrzec do skrzynki,coby sie zorientowac what's cooking i
              ewentualnie ostrzec kolege,lub nawet poswiecic Rywina.


              > pzdr
              • basia.basia Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK 18.06.03, 21:45
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                >
                > Moze to SAD BOZY decyduje o tym czy mozesz korzystac ze skrzynki czy tez nie?
                > Na wszelki wypadek nie pozwol komputerowi pamietac twojego hasla przy
                > otwieraniu poczty.

                Juz jest O`K. Tak robie, za kazdym razem loguje.

                > Bo zalozmy,ze nazlezysz do prawicowej organizacji,ktora ma kwity na Millera
                i
                > Michnik chce ci zajrzec do skrzynki,coby sie zorientowac what's cooking i
                > ewentualnie ostrzec kolege,lub nawet poswiecic Rywina.

                To dobre. Usmialam sie.
                >
                >
                > > pzdr
                • Gość: MACIEJ Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.03, 21:50
                  basia.basia napisała:

                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  >
                  > >
                  > > Moze to SAD BOZY decyduje o tym czy mozesz korzystac ze skrzynki czy tez n
                  > ie?
                  > > Na wszelki wypadek nie pozwol komputerowi pamietac twojego hasla przy
                  > > otwieraniu poczty.
                  >
                  > Juz jest O`K. Tak robie, za kazdym razem loguje.
                  >
                  > > Bo zalozmy,ze nazlezysz do prawicowej organizacji,ktora ma kwity na Miller
                  > a
                  > i
                  > > Michnik chce ci zajrzec do skrzynki,coby sie zorientowac what's cooking i
                  > > ewentualnie ostrzec kolege,lub nawet poswiecic Rywina.
                  >
                  > To dobre. Usmialam sie.

                  Czy to nie dziwne,ze niedawno papiez byl w Krakowie,ty tez z Krakowa i co
                  najwazniejsze SAD BOZY TEZ Z KRAKOWA.
                  • maksimum Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK 18.06.03, 22:12
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > basia.basia napisała:
                    >
                    > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    > >
                    > > >
                    > > > Moze to SAD BOZY decyduje o tym czy mozesz korzystac ze skrzynki czy
                    > tez n
                    > > ie?
                    > > > Na wszelki wypadek nie pozwol komputerowi pamietac twojego hasla przy
                    >
                    > > > otwieraniu poczty.
                    > >
                    > > Juz jest O`K. Tak robie, za kazdym razem loguje.
                    > >
                    > > > Bo zalozmy,ze nazlezysz do prawicowej organizacji,ktora ma kwity na M
                    > iller
                    > > a
                    > > i
                    > > > Michnik chce ci zajrzec do skrzynki,coby sie zorientowac what's cooki
                    > ng i
                    > > > ewentualnie ostrzec kolege,lub nawet poswiecic Rywina.
                    > >
                    > > To dobre. Usmialam sie.
                    >
                    > Czy to nie dziwne,ze niedawno papiez byl w Krakowie,ty tez z Krakowa i co
                    > najwazniejsze SAD BOZY TEZ Z KRAKOWA.

                    A mozesz wyslac e-mail do mnie ,tylko bez "kwiatkow".

                    • basia.basia Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK 18.06.03, 22:20
                      Teraz próbowałam znowu i mi mówią, że będą konserwować od 22.00 do 6.00.
                      Sprawdź swoją i daj znać czy to prawda tutaj.
                      Juz mnie przegania ta moja.
                      Tymczasem
                      • Gość: MACIEJ Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.03, 22:25
                        basia.basia napisała:

                        > Teraz próbowałam znowu i mi mówią, że będą konserwować od 22.00 do 6.00.
                        > Sprawdź swoją i daj znać czy to prawda tutaj.
                        > Juz mnie przegania ta moja.
                        > Tymczasem

                        To samo.
                        Ale jeszcze pare minut temu mialem dziwna rzecz,ze mimo zalogowania w dalszym
                        ciagu pisalem w okienko gosc portalu Maciej.

                        Troche sie ciesze,ze to nie moja wina,bo juz zaczelas mnie podejrzewac,a ja
                        witka.
                        • basia.basia Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK 18.06.03, 23:59
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > basia.basia napisała:
                          >
                          > > Teraz próbowałam znowu i mi mówią, że będą konserwować od 22.00 do 6.00.
                          > > Sprawdź swoją i daj znać czy to prawda tutaj.
                          > > Juz mnie przegania ta moja.
                          > > Tymczasem
                          >
                          > To samo.
                          > Ale jeszcze pare minut temu mialem dziwna rzecz,ze mimo zalogowania w
                          dalszym
                          > ciagu pisalem w okienko gosc portalu Maciej.
                          >
                          > Troche sie ciesze,ze to nie moja wina,bo juz zaczelas mnie podejrzewac,a ja
                          > witka.

                          A ja Rywina i Bicz Boży.

                          Co ten Bicz Boży tu niżej pisze, że PODBIJAMY.
                          Ten bicz jest mnogi? I kogo mnogi podbija?
                          Chiny?
                          A niech se podbija. Na zdrowie.

                          • basia.basia Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK 19.06.03, 00:18
                            Przez tego typa Rywina i całe to zamieszanie to zgłupieć można!
                            Uroiłam sobie, że mnie chcą Rywin razem z Michnikiem zakneblować!
                            Oby do wakacji bo zwariuję.
                            • Gość: MACIEJ Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.03, 00:26
                              basia.basia napisała:

                              > Przez tego typa Rywina i całe to zamieszanie to zgłupieć można!
                              > Uroiłam sobie, że mnie chcą Rywin razem z Michnikiem zakneblować!
                              > Oby do wakacji bo zwariuję.

                              Tylko nie pisz,ze z cala rodzina do Francji jedziesz,bo Rywin i Mi.. chnik
                              podaza za toba.
                              • basia.basia Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK 19.06.03, 00:38
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > Tylko nie pisz,ze z cala rodzina do Francji jedziesz,bo Rywin i Mi.. chnik
                                > podaza za toba.

                                Rywinowi zabrali paszport a Michnika to bym chętnie napadła i się zabawiła
                                w jednoosobową ( 2 w 1 = ziobrorokity) komisję śledczą. To by było zamiast
                                czatowania na forum.

                                Udam się w swoim czasie w niewiadomym kierunku i kiedyś wrócę.


                                • Gość: MACIEJ Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.03, 00:43
                                  basia.basia napisała:

                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  >
                                  > > Tylko nie pisz,ze z cala rodzina do Francji jedziesz,bo Rywin i Mi.. chnik
                                  > > podaza za toba.
                                  >
                                  > Rywinowi zabrali paszport a Michnika to bym chętnie napadła i się zabawiła
                                  > w jednoosobową ( 2 w 1 = ziobrorokity) komisję śledczą. To by było zamiast
                                  > czatowania na forum.

                                  Rywinowi zostala tylko emigracja wewnetrzna,tak popularna w Pomrocznej.
                                  Ciekawe czy spotka tam kogos?
                                  You know what I mean?

                                  > Udam się w swoim czasie w niewiadomym kierunku i kiedyś wrócę.

                                  Tylko nie zapomnij pisac,zeby nie wyszlo tak jak z witkiem.
                          • Gość: MACIEJ Re: MASZ KWITY NA MILLERA,TO NIE TRZYMAJ ICH W SK IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.03, 00:30
                            basia.basia napisała:

                            > > Troche sie ciesze,ze to nie moja wina,bo juz zaczelas mnie podejrzewac,a j
                            > a witka.
                            >
                            > A ja Rywina i Bicz Boży.
                            >
                            > Co ten Bicz Boży tu niżej pisze, że PODBIJAMY.
                            > Ten bicz jest mnogi? I kogo mnogi podbija?
                            > Chiny?
                            > A niech se podbija. Na zdrowie.

                            Nie,to SAD DUSZ,oni podbijaja cene,kto da wiecej ten bierze DUSZE i wpisuje ja
                            do SLD,a tam juz kolesie czekaja z wyciagnietymi rekami ,kto da wiecej ten
                            szybciej awansuje.
                            A ze kraj bieduje,who cares.
    • Gość: SĄD BOŻY Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.03, 21:11


      PODBIJAMY!!!!!!!!
      • Gość: MACIEJ CYWILIZACJA DARMOZJADOW.OCHRONA SOC RODZI APATIE IP: *.ny325.east.verizon.net 18.06.03, 22:07
        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

        Ciekawe jak dlugo EU przetrwa w obecnym ksztalcie?

        > Tygodnik "Wprost", Nr
        > Cywilizacja darmozjadów
        > Najgorsze, że nadmierna ochrona socjalna rodzi apatię. - Ludzie
        > przyzwyczajają się do myśli, że to i owo im się należy - zauważa prof.
        > Bieńkowski. Po ubogich dzielnicach Sztokholmu - Tensta, Rinkeby, Bagarmossen,
        > Skogas - snują się tabuny bezrobotnych mieszkańców: przesiadują w barach,
        > prowadzą długie rozmowy przez telefony komórkowe, na noc wracają do
        > stumetrowych mieszkań w schludnych blokach. To spadek po trwającym od końca
        > lat 30. XX wieku eksperymencie ze społeczną gospodarką rynkową, z którego
        > Szwedzi powoli się wycofują. Za Odrą osoby tracące pracę przez trzy lata
        > dostają zasiłek w wysokości 70 proc. wcześniejszego wynagrodzenia!
        > Przedsiębiorcy przyłapani na zatrudnianiu na czarno obcokrajowców skarżą się,
        > że przysłani przez urzędy Niemcy (bezrobotni nie mogą odrzucić
        > przedstawionych im ofert) pracują u nich tydzień, potem biorą dwa tygodnie
        > zwolnienia lekarskiego i więcej się nie pojawiają. Wolą przyzwoity zasiłek od
        > nieco wyższej pensji za odrobinę wysiłku.
        > George W. Bush proponuje m.in. refundowanie bezrobotnym kosztów szkoleń (do 3
        > tys. USD), które pozwolą im znaleźć nową posadę, pod warunkiem że podejmą
        > naukę w ciągu 13 tygodni od zwolnienia z pracy. Różnica w efektywności obu
        > metod rzuca się w oczy: w unii bez pracy dłużej niż rok pozostaje 44 proc.
        > bezrobotnych, w USA 6 proc.!
        > Welfare state demoralizuje też tych, którzy pracę mają, bo chroni posady na
        > tyle, że o ich utrzymanie nie trzeba rywalizować z innymi. Kanclerz Helmut
        > Kohl wytykał z mównicy Bundestagu, że Niemcy są "społeczeństwem wolnego
        > czasu". W Europie Zachodniej pracuje się rocznie o 300-400 godzin krócej niż
        > za oceanem (we Francji średnio 35,7 godziny tygodniowo), choć wydajność pracy
        > jest o 14 proc. niższa niż w USA i nie uzasadnia dłuższego odpoczynku. W
        > Rzymie magistrat zatrudnia 17 tys. strażników miejskich, lecz na ulicach
        > trudno ich spotkać. Większość przychodzi do pracy rano, by podbić kartę, po
        > czym spokojnie wraca do domów. Władze miasta do wystawiania mandatów
        > zaangażowały dodatkowo 3 tys. "cywilów". Dopóki zatrudnieni byli na
        > kontraktach tymczasowych, dopóty pracowali dość gorliwie, ale gdy zawarto z
        > nimi stałe umowy o pracę, i oni zniknęli z ulic... Zwolnić takich darmozjadów
        > nie sposób. Kiedy w 2002 r. rząd Silvio Berlusconiego chciał zmienić art. 18
        > kodeksu pracy, zabraniający zwalniania pracowników bez wykazania ich winy
        > ("wyprodukował więcej bezrobotnych niż jakikolwiek kryzys" - mówią o
        > przepisie biznesmeni z Italii), organizacje związkowe CGIL, CISL i UIL
        > wyprowadziły na ulice Rzymu, Florencji, Mediolanu i Turynu ponad 750 tys.
        > ludzi, a jednodniowy strajk generalny sparaliżował kraj.
        >
        > Triumf Anglosasów
        > W Europie Zachodniej konkurencję wygrywają ci, którzy najszybciej pozbywają
        > się socjalnej kuli u nogi i realizują pomysły sprawdzone w USA. W Holandii,
        > gdzie zliberalizowano rynek pracy i na dużą skalę dopuszczono różne formy
        > czasowego zatrudnienia (telepraca, leasing pracowników), bezrobocie wynosi
        > dziś tylko 2,9 proc. W Wielkiej Brytanii za przykładem sąsiedniej Irlandii
        > obniżono podatki i wprowa-dzono wiele zachęt dla inwestorów, dzięki czemu w
        > 2002 r. brytyjski PKB rósł niemal dwukrotnie szybciej niż unijny (biorąc pod
        > uwagę średnią dla całej piętnastki). Na
        > wyspach dokonano też jedynej dotychczas w UE reformy emerytalnej: dzięki
        > prywatnym funduszom tamtejszy system stał się
        > - jak zwraca uwagę Komisja Europejska - samowystarczalny, a fundusze
        > emerytalne zasilają gospodarkę, inwestując składki obywateli (zgromadziły już
        > bilion euro). Premier Tony Blair nie rezygnuje też z planów prywatyzacji
        > m.in. służby zdrowia i metra, choć większość laburzystów sprzeciwiła się tym
        > projektom podczas ubiegłorocznego zjazdu Partii Pracy w Blackpool.
        > Opór wobec liberalnych zmian jest i będzie silny. "Titanic" państwa
        > opiekuńczego uderzył w górę lodową, ale pasażerowie dalej chcą balować.
        > Prawie dwie trzecie Szwedów stwierdziło przed kilku laty w sondażu, że wolą
        > płacić wyższe podatki, by korzystać z dotychczasowych świadczeń (podatki
        > sięgają tam 50 proc. PKB). Niemieccy związkowcy, komentując tzw. Agendę 2010,
        > czyli plan skromnych cięć wydatków budżetowych forsowany przez kanclerza
        > Gerharda Schrödera, zapowiedzieli już, że "nie dopuszczą w Niemczech do
        > amerykanizacji stosunków pracy". Frank Bsirske, szef związku Ver.di, który
        > twierdzi, że koalicja SPD/Zieloni ogołoci biednych, a bogaci wzbogacą się
        > jeszcze bardziej, może liczyć na poparcie większości rodaków, bo rozbudowany
        > do absurdu system świadczeń socjalnych kojarzy im się z sukcesem minionych
        > dekad, a nie dzisiejszą zapaścią ekonomiczną. Nie jutro, ale w ciągu
        > najbliższych czterech, pięciu lat w zachodnim socjolandzie musi jednak dojść
        > do przesilenia.
        > Kiedyś na Wall Street furorę zrobił T-shirt jednego z maklerów z
        > nadrukiem "Kto umrze najbogatszy, wygrywa". - Albo Europa Zachodnia
        > zliberalizuje gospodarki na wzór amerykański, albo umrze - mówi Szczodrowski.
        > Dodajmy, że umrze biedniejsza od USA.
        >
        > Krzysztof Trębsk
        • Gość: MACIEJ LESZEK SOBIE RADZI BEZ UWAG KATARYNY IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.03, 16:58
          Widocznie cala dola poszla we wlasna kieszen.

          Odwołany wicewojewoda łódzki

          Marcin Stelmasiak, pap 19-06-2003, ostatnia aktualizacja 19-06-2003 12:17

          Z powodu "złego stanu zdrowia" premier Leszek Miller odwołał w środę z funkcji
          wicewojewody łódzkiego Mirosława Marcisza (SLD). Decyzja zbiegła się w czasie z
          ujawnieniem gigantycznych wyłudzeń, jakich dokonano w łódzkich zakładach Aflopa
          m.in. w czasie, gdy ich prezesem był Marcisz.

          Z wnioskiem o odwołanie Marcisza wystąpił we wtorek wojewoda łódzki Krzysztof
          Makowski. - W ciągu ostatnich kilku miesięcy wicewojewoda miał dwa wypadki
          samochodowe - tłumaczy Magdalena Wojciechowska, rzecznik wojewody. - Po jednym
          z nich, w ubiegłym tygodniu, trafił do szpitala. Nie może wykonywać swoich
          obowiązków, a urząd nie może funkcjonować bez wicewojewody.

          Wojciechowska zaznacza, że zły stan zdrowia to jedyny powód odwołania
          wicewojewody. Mówi, że wniosek o dymisję nie miał nic wspólnego ze śledztwem w
          sprawie firmy farmaceutycznej Aflopa, której prezesem był Mirosław Marcisz.

          Jak wynika z ustaleń Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, kilku członków
          dyrekcji Aflopy oraz kierowcy pracujący dla przedsiębiorstwa w trzy lata (od
          początku 2000 do końca 2002 r.), wyłudzili z firmy co najmniej 10 mln zł i
          narazili Skarb Państwa na stratę co najmniej pięciu milionów złotych tytułem
          nieodprowadzonych podatków.

          Dyrektorzy przyznawali kierowcom "premie transportowe" za: gotowość do pracy,
          dyspozycyjność czy reprezentacyjny wygląd. Premie zazwyczaj sięgały od kilku do
          kilkunastu tysięcy złotych, był jednak przypadek, gdy jeden z kierowców dostał
          jednorazowo... milion złotych. Kierowcy znaczną część premii odnosili z
          powrotem przełożonym.

          W ciągu ostatnich kilkunastu dni zatrzymano jedenaście osób, w tym pięciu
          byłych lub obecnych dyrektorów firmy.

          Marcisz kierował Aflopą od maja 1998 do listopada 2001 roku. Teraz przebywa w
          szpitalu. Tydzień temu w jego samochód uderzyło inne auto. Wicewojewodzie
          odnowił mu się uraz kręgosłupa, którego nabawił się przed rokiem w innym
          wypadku samochodowym.







          • basia.basia KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 19.06.03, 21:36
            Jemu się już tak ckni za Tobą, że gospodarkę prawie całkiem odpuścił.
            Jeszcze trochę a zacznie dyskutować na kraju o aborcji i innych bezeceństwach.
            Wszystkich Twoich wielbicieli ściga i się nad nimi znęca!

            Kataryna nie bądź okrutna!
            • Gość: MACIEJ Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 19.06.03, 21:53
              basia.basia napisała:

              > Jemu się już tak ckni za Tobą, że gospodarkę prawie całkiem odpuścił.

              Oh tak!

              > Jeszcze trochę a zacznie dyskutować na kraju o aborcji i innych bezeceństwach.

              Zaczalem sie nawet wypowiadac na temat czerwonego wytrawnego,bo myslalem ,ze to
              twoja corka napisala.

              > Wszystkich Twoich wielbicieli ściga i się nad nimi znęca!

              Co prawda,to prawda.

              > Kataryna nie bądź okrutna!

              Daje jej czas do poniedzialku!
              • basia.basia Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 19.06.03, 22:53
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > basia.basia napisała:
                >
                > > Jemu się już tak ckni za Tobą, że gospodarkę prawie całkiem odpuścił.
                >
                > Oh tak!
                >
                > > Jeszcze trochę a zacznie dyskutować na kraju o aborcji i innych bezeceństw
                > ach.
                >
                > Zaczalem sie nawet wypowiadac na temat czerwonego wytrawnego,bo myslalem ,ze
                to twoja corka napisala.

                A co ma do tego moja córka? Mnie już posądzają, że Kataryna to ja, a ja to
                Kataryna albo Witek ale wplątywać w to jeszcze moją córkę to już gruba
                przesada.


                >
                > > Wszystkich Twoich wielbicieli ściga i się nad nimi znęca!
                >
                > Co prawda,to prawda.
                >
                > > Kataryna nie bądź okrutna!
                >
                > Daje jej czas do poniedzialku!

                Jeśli ona jest KKZ to też ma córkę i ta córka wczoraj dostała świadectwo,
                bo się u nas zaczęły szkolne wakacje. To może Kataryna sobie wzięła urlop.
                Jak Ty to biedaku wytrzymasz?
                Napij się codziennie czerwonego wytrawnego z Napa Valley przed spaniem
                i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                Czego Ci serdecznie życzę.
                • Gość: MACIEJ Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.03, 03:32
                  basia.basia napisała:

                  > A co ma do tego moja córka? Mnie już posądzają, że Kataryna to ja, a ja to
                  > Kataryna albo Witek ale wplątywać w to jeszcze moją córkę to już gruba
                  > przesada.

                  Podobnie piszecie i juz myslalem,ze jestescie kolezanki po fachu.
                  Do Witka ci brakuje,on jest unikalny.

                  > Jeśli ona jest KKZ to też ma córkę i ta córka wczoraj dostała świadectwo,
                  > bo się u nas zaczęły szkolne wakacje. To może Kataryna sobie wzięła urlop.
                  > Jak Ty to biedaku wytrzymasz?

                  To nie tylko mnie dotyczy,tutaj cale stado wielbicieli czeka na nia.

                  > Napij się codziennie czerwonego wytrawnego z Napa Valley przed spaniem
                  > i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                  > Czego Ci serdecznie życzę.

                  Pije wedlug wskazan,zaciskam mocno oczy i .... tylko forse mam w snach.
                  • basia.basia Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 20.06.03, 14:08
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > basia.basia napisała:
                    >
                    > > A co ma do tego moja córka? Mnie już posądzają, że Kataryna to ja, a ja to
                    >
                    > > Kataryna albo Witek ale wplątywać w to jeszcze moją córkę to już gruba
                    > > przesada.
                    >
                    > Podobnie piszecie i juz myslalem,ze jestescie kolezanki po fachu.
                    > Do Witka ci brakuje,on jest unikalny.

                    Co prawda to prawda.


                    >
                    > > Jeśli ona jest KKZ to też ma córkę i ta córka wczoraj dostała świadectwo,
                    > > bo się u nas zaczęły szkolne wakacje. To może Kataryna sobie wzięła urlop.
                    > > Jak Ty to biedaku wytrzymasz?
                    >
                    > To nie tylko mnie dotyczy,tutaj cale stado wielbicieli czeka na nia.

                    Najzabawniejsze jest to, że jej wrogowie też za nią tęsknią. Zauważyłeś.


                    >
                    > > Napij się codziennie czerwonego wytrawnego z Napa Valley przed spaniem
                    > > i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                    > > Czego Ci serdecznie życzę.
                    >
                    > Pije wedlug wskazan,zaciskam mocno oczy i .... tylko forse mam w snach.

                    Oj niedobrze Macieju. Oj niedobrze.
                    Trzeba Ci jakiejś terapii.
                    Może poczytałbyś sobie na dobranoc jakies liryki?
                    Albo posłuchał śpiewu słowików ( chyba w NY nie ma ) albo co?


                    • Gość: MACIEJ Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.03, 22:50
                      basia.basia napisała:

                      > > To nie tylko mnie dotyczy,tutaj cale stado wielbicieli czeka na nia.
                      >
                      > Najzabawniejsze jest to, że jej wrogowie też za nią tęsknią. Zauważyłeś.

                      To jest nic innego jak popularnosc.
                      Bedzie musiala warknac na nich jak Miller.

                      > > > Napij się codziennie czerwonego wytrawnego z Napa Valley przed spaniem
                      > > > i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                      > > > Czego Ci serdecznie życzę.
                      > >
                      > > Pije wedlug wskazan,zaciskam mocno oczy i .... tylko forse mam w snach.
                      >
                      > Oj niedobrze Macieju. Oj niedobrze.
                      > Trzeba Ci jakiejś terapii.
                      > Może poczytałbyś sobie na dobranoc jakies liryki?
                      > Albo posłuchał śpiewu słowików ( chyba w NY nie ma ) albo co?

                      Tu jest kamienna pustynia,zadnych ptaszkow ani liryki,chyba ze w Central Park'u.

                      Moge tez przy lososiu i kalifornijskim winie podyskutowac o francuskim
                      winie,serze i kulturze jesli jeszcze taka maja.
                      • basia.basia Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 20.06.03, 23:17
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > > > To nie tylko mnie dotyczy,tutaj cale stado wielbicieli czeka na nia.
                        > >
                        > > Najzabawniejsze jest to, że jej wrogowie też za nią tęsknią. Zauważyłeś.
                        >
                        > To jest nic innego jak popularnosc.
                        > Bedzie musiala warknac na nich jak Miller.

                        Jak możesz? Kataryna nie warczy! Ona ma tzw. kindersztubę i dobre wychowanie
                        nie pozwala jej na ten rodzaj ekspresji. Co najwyżej jasnymi anielkami będzie
                        rzucać. A najpewniej to będzie tłumaczyć (bardzo cierpliwie), że nie jest KKZ,
                        że nie ma garba, że naprawdę nie kocha Millera ale Czarzastego. Bo jak ten się
                        pojawia to ona jest pierwsza (z wyrazami uwielbienia).
                        A czyś Ty chociaż do niego podobny Macieju?

                        >
                        > > > > Napij się codziennie czerwonego wytrawnego z Napa Valley przed s
                        > paniem
                        > > > > i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                        > > > > Czego Ci serdecznie życzę.
                        > > >
                        > > > Pije wedlug wskazan,zaciskam mocno oczy i .... tylko forse mam w snac
                        > h.
                        > >
                        > > Oj niedobrze Macieju. Oj niedobrze.
                        > > Trzeba Ci jakiejś terapii.
                        > > Może poczytałbyś sobie na dobranoc jakies liryki?
                        > > Albo posłuchał śpiewu słowików ( chyba w NY nie ma ) albo co?
                        >
                        > Tu jest kamienna pustynia,zadnych ptaszkow ani liryki,chyba ze w Central
                        Park'u.
                        >
                        > Moge tez przy lososiu i kalifornijskim winie podyskutowac o francuskim
                        > winie,serze i kulturze

                        I filmie! Jej by się bardzo podobało jakbyś podyskutował o "Ośmiu kobietach"
                        (francuski!) albo "Porozmawiaj z nią", albo "Godzinach".
                        Ale chyba nie masz szans z tym francuskim. Bo skąd byś go wziął?

                        jesli jeszcze taka maja.

                        Kultura polityczna to jedno, kultura agrarna - to drugie,
                        kultutra osobista - to trzecie, itd.
                        Którą miałeś na myśli?
                        • Gość: MACIEJ Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 20.06.03, 23:36
                          basia.basia napisała:

                          > Jak możesz? Kataryna nie warczy! Ona ma tzw. kindersztubę i dobre wychowanie
                          > nie pozwala jej na ten rodzaj ekspresji. Co najwyżej jasnymi anielkami będzie
                          > rzucać. A najpewniej to będzie tłumaczyć (bardzo cierpliwie), że nie jest
                          KKZ,
                          > że nie ma garba, że naprawdę nie kocha Millera ale Czarzastego. Bo jak ten
                          się pojawia to ona jest pierwsza (z wyrazami uwielbienia).
                          > A czyś Ty chociaż do niego podobny Macieju?

                          Nie mam pojecia jak on wyglada.
                          Nie ogladam polskiej TV,ani nie czytam polskich gazet,poza tym co na forum.
                          Kiedys pracowalem z jednym Czarzastym,wysoki,szczuply,ciemne wlosy.


                          > > > > > Napij się codziennie czerwonego wytrawnego z Napa Valley przed s
                          paniem
                          > > > > > i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                          > > > > > Czego Ci serdecznie życzę.
                          > > > >
                          > > > > Pije wedlug wskazan,zaciskam mocno oczy i .. tylko forse mam w snach.
                          > > >
                          > > > Oj niedobrze Macieju. Oj niedobrze.
                          > > > Trzeba Ci jakiejś terapii.
                          > > > Może poczytałbyś sobie na dobranoc jakies liryki?
                          > > > Albo posłuchał śpiewu słowików ( chyba w NY nie ma ) albo co?
                          > >
                          > > Tu jest kamienna pustynia,zadnych ptaszkow ani liryki,chyba ze w Central
                          > Park'u.
                          > >
                          > > Moge tez przy lososiu i kalifornijskim winie podyskutowac o francuskim
                          > > winie,serze i kulturze
                          >
                          > I filmie! Jej by się bardzo podobało jakbyś podyskutował o "Ośmiu kobietach"
                          > (francuski!) albo "Porozmawiaj z nią", albo "Godzinach".
                          > Ale chyba nie masz szans z tym francuskim. Bo skąd byś go wziął?
                          > jesli jeszcze taka maja.

                          Tu sie jeden aktor francuski pojawia,ma kolo 50-tki dlugie wlosy i konska gowe
                          troche jak Fernandel.
                          Tu jest zbyt duzo dobrych filmow amerykanskich,zeby sie jakis intelektualny
                          smetek francuski przebil.
                          Calkiem inni ludzie i tym samym inna publika.

                          > Kultura polityczna to jedno, kultura agrarna - to drugie,
                          > kultutra osobista - to trzecie, itd.
                          > Którą miałeś na myśli?

                          Juz tak mnie pod wlos nie bierz!ok.
                          Kultura jest kultura,gdziekolwiek bys sie nie znalazla.
                          W Polsce i EUropie zauwazylem,ze calkiem inna kultuira obowiazuja Millera z
                          kolegami na rybach,a calkiem inna w czasie przesluchania w Sejmie,choc czasami
                          ta prywatna kultura Millera rowniez wychodzi w jego wystapieniach publicznych.
                          Musi,co kraj to obyczaj.
                          • basia.basia Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 21.06.03, 00:27
                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            > > Jak możesz? Kataryna nie warczy!

                            ........, że naprawdę nie kocha Millera ale Czarzastego. Bo jak ten
                            się pojawia to ona jest pierwsza (z wyrazami uwielbienia).

                            A czyś Ty chociaż do niego podobny Macieju?
                            >
                            > Nie mam pojecia jak on wyglada.
                            > Nie ogladam polskiej TV,ani nie czytam polskich gazet,poza tym co na forum.
                            > Kiedys pracowalem z jednym Czarzastym,wysoki,szczuply,ciemne wlosy.

                            To masz tu konterfekt ulubieńca Kataryny - to ten z wąsami!

                            polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1111693

                            >
                            ......... i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                            Czego Ci serdecznie życzę.
                            > > > > >
                            Pije wedlug wskazan,zaciskam mocno oczy i .. tylko forse mam w snach.
                            > > > >
                            Moge tez przy lososiu i kalifornijskim winie podyskutowac o francuskim
                            winie,serze i kulturze
                            > >
                            > I filmie! Jej by się bardzo podobało jakbyś podyskutował o "Ośmiu kobietach"
                            (francuski!) albo "Porozmawiaj z nią", albo "Godzinach".
                            Ale chyba nie masz szans z tym francuskim. Bo skąd byś go wziął?

                            > Tu jest zbyt duzo dobrych filmow amerykanskich,zeby sie jakis intelektualny
                            > smetek francuski przebil.
                            Ani to smętek, ani intelektualny ale masz rację, żeby się nie przebił.
                            Wasza publika nie połapałaby się w tego rodzaju poczuciu humoru. Niestety.
                            Za to ręczę Ci, że Maryś by się spodobał. Może by nawet była skłonna
                            wytłumaczyć Ci co subtelniejsze momenty.

                            > Calkiem inni ludzie i tym samym inna publika.
                            Jasne, jasne. "Zabili go i uciekł" to jest w sam raz dla kultury popcornu.
                            Ale..... nie będę taka wredna i przyznam, że z przyjemnością oglądam Wasze
                            filmy jak tylko usłyszę, że warto.
                            Ostatnio warto było obejrzeć Chicago i Godziny (stanowczo niedocenione przez
                            Akademię Filmową). Wcześniej Gorzej Być Nie Może (z Nicolsonem i Helen Hunt o
                            tym zgredzie - ciekawe czy to nasz zgred się może na Jacku wzoruje?),Moulin
                            Rouge i parę innych. I jeszcze coś obejrzę. No i jak się zastanowić to te
                            Wasze filmy rózni obcokrajowcy pomagają Wam robić - np. paru operatorów z
                            Polski, paru reżyserów z Anglii, paru aktorów i aktorek też.
                            A z tymi innymi ludźmi i inną publiką to przesadziłeś, bo się Wam zdarza robić
                            remakes z francuskich filmów. Tylko to Wam nie wychodzi. A z angielskich nie
                            robicie , bo by głupio było. No nie?

                            > > Kultura polityczna to jedno, kultura agrarna - to drugie,
                            > > kultutra osobista - to trzecie, itd.
                            > > Którą miałeś na myśli?
                            >
                            > Juz tak mnie pod wlos nie bierz!ok.
                            > Kultura jest kultura,gdziekolwiek bys sie nie znalazla.
                            > W Polsce i EUropie zauwazylem,ze calkiem inna kultuira obowiazuja Millera z
                            > kolegami na rybach,a calkiem inna w czasie przesluchania w Sejmie,choc
                            czasami
                            > ta prywatna kultura Millera rowniez wychodzi w jego wystapieniach
                            publicznych.
                            > Musi,co kraj to obyczaj.

                            To jest ciężka obraza i zastanawiam się czy nie powinnam się obrazić w imieniu
                            narodu!!!
                            Sam wypisujesz w różnych wątkach co sądzisz o Clintonie. To może się skup
                            lepiej na tej belce w swoim oku, co?
                            • Gość: MACIEJ Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 21.06.03, 01:37
                              basia.basia napisała:

                              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                              >
                              > > basia.basia napisała:
                              > >
                              > > > Jak możesz? Kataryna nie warczy!
                              >
                              > ........, że naprawdę nie kocha Millera ale Czarzastego. Bo jak ten
                              > się pojawia to ona jest pierwsza (z wyrazami uwielbienia).
                              >
                              > A czyś Ty chociaż do niego podobny Macieju?
                              > >
                              > > Nie mam pojecia jak on wyglada.
                              > > Nie ogladam polskiej TV,ani nie czytam polskich gazet,poza tym co na forum
                              > .
                              > > Kiedys pracowalem z jednym Czarzastym,wysoki,szczuply,ciemne wlosy.
                              >
                              > To masz tu konterfekt ulubieńca Kataryny - to ten z wąsami!
                              >
                              > polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1111693


                              Rozsmieszylas mnie do lez Baska!
                              Jak ja byl wygladal jak ten komunistyczny galant,to bym sie wstydzil na ulice
                              wyjsc!
                              Z grubsza wiem jaka u was moda obowiazuje,polowa facetow ma wasy i wygladaja
                              like a missing link miedzy neandertalem a wspolczesnym czlowiekiem.
                              Kiedy ostatni raz widzialas Amerykanina z wasami?????????????
                              Facet wyszedl z jaskini ale ma jeszcze daleka droge na salony,albo dopiero jego
                              wnuki.

                              > ......... i myśl o Katarynie intensywnie to może Ci się przyśni.
                              > Czego Ci serdecznie życzę.
                              > > > > > >
                              > Pije wedlug wskazan,zaciskam mocno oczy i .. tylko forse mam w snach.
                              > > > > >
                              > Moge tez przy lososiu i kalifornijskim winie podyskutowac o francuskim
                              > winie,serze i kulturze
                              > > >
                              > > I filmie! Jej by się bardzo podobało jakbyś podyskutował o "Ośmiu kobietac
                              > h"
                              > (francuski!) albo "Porozmawiaj z nią", albo "Godzinach".
                              > Ale chyba nie masz szans z tym francuskim. Bo skąd byś go wziął?
                              >
                              > > Tu jest zbyt duzo dobrych filmow amerykanskich,zeby sie jakis intelektualny
                              > > smetek francuski przebil.
                              > Ani to smętek, ani intelektualny ale masz rację, żeby się nie przebił.
                              > Wasza publika nie połapałaby się w tego rodzaju poczuciu humoru. Niestety.
                              > Za to ręczę Ci, że Maryś by się spodobał. Może by nawet była skłonna
                              > wytłumaczyć Ci co subtelniejsze momenty.
                              >
                              > > Calkiem inni ludzie i tym samym inna publika.
                              > Jasne, jasne. "Zabili go i uciekł" to jest w sam raz dla kultury popcornu.

                              Czyli widzialas ten film "The Curve"?
                              Nie podejrzewalem cie o to.

                              > Ale..... nie będę taka wredna i przyznam, że z przyjemnością oglądam Wasze
                              > filmy jak tylko usłyszę, że warto.
                              > Ostatnio warto było obejrzeć Chicago i Godziny (stanowczo niedocenione przez
                              > Akademię Filmową). Wcześniej Gorzej Być Nie Może (z Nicolsonem i Helen Hunt o
                              > tym zgredzie - ciekawe czy to nasz zgred się może na Jacku wzoruje?),Moulin
                              > Rouge i parę innych.

                              Lubie Nicole Kidman i Helen Hunt ,ona jest taka naturalna.

                              I jeszcze coś obejrzę. No i jak się zastanowić to te
                              > Wasze filmy rózni obcokrajowcy pomagają Wam robić - np. paru operatorów z
                              > Polski, paru reżyserów z Anglii, paru aktorów i aktorek też.

                              Na tym polega globalizacja,ze najlepsi ida tam gdzie im najlepiej placa.

                              > A z tymi innymi ludźmi i inną publiką to przesadziłeś, bo się Wam zdarza
                              robić
                              > remakes z francuskich filmów. Tylko to Wam nie wychodzi. A z angielskich nie
                              > robicie , bo by głupio było. No nie?

                              Zupelnie nie wiem o czym mowisz.
                              Jak wiesz ,to jest wszystko w rekach prywatnych i producenci i rezyserowie z
                              Europy realizuja filmy jakie chca,a ze im czasami nie wychodza,to co ja mam do
                              tego.

                              > > > Kultura polityczna to jedno, kultura agrarna - to drugie,
                              > > > kultutra osobista - to trzecie, itd.
                              > > > Którą miałeś na myśli?
                              > >
                              > > Juz tak mnie pod wlos nie bierz!ok.
                              > > Kultura jest kultura,gdziekolwiek bys sie nie znalazla.
                              > > W Polsce i EUropie zauwazylem,ze calkiem inna kultuira obowiazuja Millera
                              > z
                              > > kolegami na rybach,a calkiem inna w czasie przesluchania w Sejmie,choc
                              > czasami
                              > > ta prywatna kultura Millera rowniez wychodzi w jego wystapieniach
                              > publicznych.
                              > > Musi,co kraj to obyczaj.
                              >
                              > To jest ciężka obraza i zastanawiam się czy nie powinnam się obrazić w
                              imieniu narodu!!!

                              Ja pomyslalem tak,ze moja kultura bez trudu by mnie pozwolila na uprawe ziemii
                              przy pomocy skomplikowanych maszyn ,ktorych do tej pory nie obslugiwalem.
                              Ja nie jestem Czarzasty,ktory nie ma prawa jazdy i nie umie samochodu
                              zreperowac.
                              Nauczylem sie jezdzic w 2 dni i jezdzilem na Swietokrzyska do NBP w Warszawie
                              do pracy codziennie przez dwa miesiace,zanim zrobilem prawo jazdy.
                              Bedzie trzeba sie nauczyc jezdzic kombajnem ,to mozesz na mnie liczyc,chociaz
                              na Czarzastego nie.
                              Nic dziwnego tez ,ze odrozniasz kulture od kultury agrarnej.
                              Co dla mnie jest proste jak konstrukcja gwozdzia,to dla Czarzastego
                              niewykonalne do konca zycia i dlatego on jest skazany na Polske ,bo tam ma
                              szerokie poparcie w masach,ktore go uwielbiaja.

                              > Sam wypisujesz w różnych wątkach co sądzisz o Clintonie.

                              Clinton sie niczym szczegolnym nie wykazal w swojej karierze i nawet zostal
                              pozbawiony wykonywania wyuczonego zawodu prawnika,co swiadczy o tym,ze dobrze
                              wiem co mowie.
                              Ja nigdy nie pisalem,ze w Ameryce wszystko jest cacy.
                              Sa tu mniejsze i wieksze nieudaczniki jak gdzie indziej,z tym ze poziom zycia
                              jest inny.
                              Pewno specjalnie napisalas o Czarzastym,zebym na niego napadl,tylko dlatego,ze
                              kataryna go lubi,ale ja mam swoje zdanie na temat ludzi z komunistyczna
                              przeszloscia,ktorzy nachapali sie w czasie przeksztalcen wlasnosciowych,ale nie
                              zapominaj,ze mnie tam nie bylo,a ty bylas.

                              > To może się skup lepiej na tej belce w swoim oku, co?

                              Po odsunieciu belki na bok widze druga kadencje dla Busha.

                              Pozdr Maciej
                              • basia.basia Re: KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 21.06.03, 10:32
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                >
                                > Rozsmieszylas mnie do lez Baska!
                                > Jak ja byl wygladal jak ten komunistyczny galant,to bym sie wstydzil na
                                ulice wyjsc! Z grubsza wiem jaka u was moda obowiazuje

                                ( Nie psuj mi humoru takim gadaniem, bo strace cierpliwosc.)

                                ,polowa facetow ma wasy i wygladaja like a missing link miedzy neandertalem a
                                wspolczesnym czlowiekiem.
                                > Kiedy ostatni raz widzialas Amerykanina z wasami?????????????
                                > Facet wyszedl z jaskini ale ma jeszcze daleka droge na salony,albo dopiero
                                jego wnuki.

                                Masz tu jeszcze inne portrety, bo może nie widziałeś.
                                www1.gazeta.pl/kraj/1,34317,1491251.html

                                Popłaczesz sobie jeszcze to Ci dobrze na oczy zrobi.

                                >
                                > Czyli widzialas ten film "The Curve"?
                                > Nie podejrzewalem cie o to.
                                >
                                Czyżby było w tym filmie o szkodliwym wpływie popcornu na morale więźniów?
                                I`m just kidding.
                                Nie widziałam. Ale te 3 filmy to sprawdzę czy są u nas w wypożyczalniach i się
                                zobaczy czy się zobaczy. Ten z Cage`em to bym zobaczyła, bo go lubię.
                                Widać po nim, że ma charakter.
                                Przez tego cholernego Rywina to nie mam czasu do kina chodzić i na czytaniu
                                się skupić. Oby do wakacji.

                                >
                                > Lubie Nicole Kidman i Helen Hunt ,ona jest taka naturalna.

                                Moja faworytka to Michele Pffeifer. Zapamiętałam ją z Niebezpiecznych
                                Związków, gdzie grała bez makijażu. Ona tam wyglądała tak, że mogłaby być za
                                modelkę dla Rafaela.
                                Z aktorów to Denzel Washington - pomijając wszystko inne (widziałeś Training
                                Day?) to facet ma zniewalający uśmiech.
                                I daruj sobie złośliwości!
                                >
                                >
                                > Na tym polega globalizacja,ze najlepsi ida tam gdzie im najlepiej placa.
                                No właśnie, właśnie. USA kupuje wszystko co najlepsze, także i w Europie.

                                Jak wiesz ,to jest wszystko w rekach prywatnych i producenci i rezyserowie z
                                > Europy realizuja filmy jakie chca,a ze im czasami nie wychodza,to co ja mam
                                do tego.
                                Miałam na myśli, że Wam nie wychodzą podróbki europejskich filmów!

                                >
                                > Ja pomyslalem tak,ze moja kultura bez trudu by mnie pozwolila na uprawe
                                ziemii
                                > przy pomocy skomplikowanych maszyn ,ktorych do tej pory nie obslugiwalem.
                                > Ja nie jestem Czarzasty,ktory nie ma prawa jazdy i nie umie samochodu
                                > zreperowac.
                                > Nauczylem sie jezdzic w 2 dni
                                Jasne, jasne - tu pełno dowodów w różnych wątkach jaki Ty jesteś nadzwyczajny.

                                i jezdzilem na Swietokrzyska do NBP w Warszawie
                                > do pracy codziennie przez dwa miesiace,zanim zrobilem prawo jazdy.
                                > Bedzie trzeba sie nauczyc jezdzic kombajnem ,to mozesz na mnie
                                liczyc,chociaz
                                > na Czarzastego nie.
                                > Nic dziwnego tez ,ze odrozniasz kulture od kultury agrarnej.
                                > Co dla mnie jest proste jak konstrukcja gwozdzia (cepa się mówi, cepa!)

                                ,to dla Czarzastego
                                > niewykonalne do konca zycia i dlatego on jest skazany na Polske
                                (on bardzie pasuje do Galapagos - ze względu na podobieństwo do pewnej dużej
                                jaszczurki) ,bo tam ma
                                > szerokie poparcie w masach,ktore go uwielbiaja.

                                No, no! Żadne masy go nie uwielbiają tylko kolesie z Ordynackiej i te betony z
                                sld. A Kataryna to najwięcej to się lubi nad nim pastwić!!!!
                                I ja też.
                                To dobre z tym kombajnem. Ja bym go skazała na ciężkie roboty w opustoszałym
                                pgr z kamienistą ziemią i kazała uprawiać owies - ręcznie. Kombajn
                                zdezelowany, żeby sobie sam musiał naprawić. On jest po dziennikarstwie to
                                mógłby dla rozrywki opisywać swoje niedole.
                                >
                                > > Sam wypisujesz w różnych wątkach co sądzisz o Clintonie.
                                >
                                > > Pewno specjalnie napisalas o Czarzastym,zebym na niego napadl,tylko
                                dlatego,ze kataryna go lubi,

                                Jak by Kataryna to przeczytała to byś oberwał jak nie wiem co!!!

                                ale ja mam swoje zdanie na temat ludzi z komunistyczna
                                > przeszloscia,ktorzy nachapali sie w czasie przeksztalcen wlasnosciowych,ale
                                nie zapominaj,ze mnie tam nie bylo,a ty bylas.

                                A to co znowu? Zdaje Ci się, że ja mam inne zdanie? A po co ja się na forum
                                troję i dwoję i jazgoczę?
                                Bo, tak jak większość z nas, mam nadzieję że koniec tej swołoczy nadchodzi!!!


                                > > To może się skup lepiej na tej belce w swoim oku, co?
                                >
                                > Po odsunieciu belki na bok widze druga kadencje dla Busha.

                                Nie będę miała nic przeciwko temu, chyba że się usa zabierze do robienia
                                porządków w Iranie, Palestynie, Izraelu itd. za pomocą swojej armii.

                                pzdr
                                (bardzo mi się podoba to pzdr)
                                • Gość: MACIEJ Re:KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 21.06.03, 16:26
                                  basia.basia napisała:

                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  >
                                  > >
                                  > > Rozsmieszylas mnie do lez Baska!
                                  > > Jak ja byl wygladal jak ten komunistyczny galant,to bym sie wstydzil na
                                  > ulice wyjsc! Z grubsza wiem jaka u was moda obowiazuje
                                  >
                                  > ( Nie psuj mi humoru takim gadaniem, bo strace cierpliwosc.)
                                  >
                                  > ,polowa facetow ma wasy i wygladaja like a missing link miedzy neandertalem a
                                  > wspolczesnym czlowiekiem.
                                  > > Kiedy ostatni raz widzialas Amerykanina z wasami?????????????
                                  > > Facet wyszedl z jaskini ale ma jeszcze daleka droge na salony,albo dopiero
                                  >
                                  > jego wnuki.
                                  >
                                  > Masz tu jeszcze inne portrety, bo może nie widziałeś.
                                  > www1.gazeta.pl/kraj/1,34317,1491251.html

                                  To wlasnie takie galanty z komunistycznych mlodziezowek wygonily mnie z tego
                                  raju nad Wisla do USA,tylko dlatego zeby mogli lepiej krasc.

                                  > Popłaczesz sobie jeszcze to Ci dobrze na oczy zrobi.

                                  Aktualnie z okiem mnie sie calkiem poprawia.

                                  > > Czyli widzialas ten film "The Curve"?
                                  > > Nie podejrzewalem cie o to.
                                  > >
                                  > Czyżby było w tym filmie o szkodliwym wpływie popcornu na morale więźniów?
                                  > I`m just kidding.
                                  > Nie widziałam. Ale te 3 filmy to sprawdzę czy są u nas w wypożyczalniach i
                                  się zobaczy czy się zobaczy. Ten z Cage`em to bym zobaczyła, bo go lubię.
                                  > Widać po nim, że ma charakter.

                                  On(Cage) mial charakter 20 lat temu w "Racing with the Monn" ,pozniej zaczynalo
                                  mu go brakowac,szczegolnie po slubie z mlodsza Presleyowa,ale do filmu"Family
                                  Man" jako tako pasuje,choc Tea Leoni jest duuuuuuuuzo lepsza.

                                  > Przez tego cholernego Rywina to nie mam czasu do kina chodzić i na czytaniu
                                  > się skupić. Oby do wakacji.
                                  >
                                  > >
                                  > > Lubie Nicole Kidman i Helen Hunt ,ona jest taka naturalna.
                                  >
                                  > Moja faworytka to Michele Pffeifer. Zapamiętałam ją z Niebezpiecznych
                                  > Związków, gdzie grała bez makijażu. Ona tam wyglądała tak, że mogłaby być za
                                  > modelkę dla Rafaela.
                                  > Z aktorów to Denzel Washington - pomijając wszystko inne (widziałeś Training
                                  > Day?) to facet ma zniewalający uśmiech.
                                  > I daruj sobie złośliwości!

                                  To dobry film i dobry aktor,chyba nawet o nim gdzies pisalem.


                                  > > Na tym polega globalizacja,ze najlepsi ida tam gdzie im najlepiej placa.
                                  > No właśnie, właśnie. USA kupuje wszystko co najlepsze, także i w Europie.

                                  A Fizyk gegal,ze EUropejczycy lepiej zyja.
                                  To jak to jest?

                                  > Jak wiesz ,to jest wszystko w rekach prywatnych i producenci i rezyserowie z
                                  > > Europy realizuja filmy jakie chca,a ze im czasami nie wychodza,to co ja ma
                                  > m
                                  > do tego.
                                  > Miałam na myśli, że Wam nie wychodzą podróbki europejskich filmów!

                                  My,to znaczy kto?
                                  Studia filmowe w Stanach sa prywatne i nie maja dotacji rzadowych tak jak w
                                  Polsce.
                                  Prywaciarz chce robic film,to robi,a jak mu nie wyjdzie to nie jest to wina
                                  rzadu USA.
                                  Co innego u was Rywin robi film i musi mu wyjsc,bo ma dojscia rzadowe a wszyscy
                                  na samym koncu mordy na klodke a Corleone:piano tylko piano.

                                  > > Ja pomyslalem tak,ze moja kultura bez trudu by mnie pozwolila na uprawe
                                  > ziemii
                                  > > przy pomocy skomplikowanych maszyn ,ktorych do tej pory nie obslugiwalem.
                                  > > Ja nie jestem Czarzasty,ktory nie ma prawa jazdy i nie umie samochodu
                                  > > zreperowac.
                                  > > Nauczylem sie jezdzic w 2 dni
                                  > Jasne, jasne - tu pełno dowodów w różnych wątkach jaki Ty jesteś nadzwyczajny.
                                  >
                                  > i jezdzilem na Swietokrzyska do NBP w Warszawie
                                  > > do pracy codziennie przez dwa miesiace,zanim zrobilem prawo jazdy.
                                  > > Bedzie trzeba sie nauczyc jezdzic kombajnem ,to mozesz na mnie
                                  > liczyc,chociaz na Czarzastego nie.
                                  > > Nic dziwnego tez ,ze odrozniasz kulture od kultury agrarnej.
                                  > > Co dla mnie jest proste jak konstrukcja gwozdzia (cepa się mówi, cepa!)
                                  >
                                  > ,to dla Czarzastego niewykonalne do konca zycia i dlatego on jest skazany na
                                  Polske
                                  > (on bardzie pasuje do Galapagos - ze względu na podobieństwo do pewnej dużej
                                  > jaszczurki) ,

                                  > > bo tam ma szerokie poparcie w masach,ktore go uwielbiaja.
                                  >
                                  > No, no! Żadne masy go nie uwielbiają tylko kolesie z Ordynackiej i te betony
                                  z sld. A Kataryna to najwięcej to się lubi nad nim pastwić!!!!
                                  > I ja też.
                                  > To dobre z tym kombajnem. Ja bym go skazała na ciężkie roboty w opustoszałym
                                  > pgr z kamienistą ziemią i kazała uprawiać owies - ręcznie. Kombajn
                                  > zdezelowany, żeby sobie sam musiał naprawić. On jest po dziennikarstwie to
                                  > mógłby dla rozrywki opisywać swoje niedole.
                                  > >
                                  > > > Sam wypisujesz w różnych wątkach co sądzisz o Clintonie.
                                  > >
                                  > > > Pewno specjalnie napisalas o Czarzastym,zebym na niego napadl,tylko
                                  > dlatego,ze kataryna go lubi,
                                  >
                                  > Jak by Kataryna to przeczytała to byś oberwał jak nie wiem co!!!
                                  >
                                  > ale ja mam swoje zdanie na temat ludzi z komunistyczna
                                  > > przeszloscia,ktorzy nachapali sie w czasie przeksztalcen wlasnosciowych,al
                                  > e nie zapominaj,ze mnie tam nie bylo,a ty bylas.
                                  >
                                  > A to co znowu? Zdaje Ci się, że ja mam inne zdanie? A po co ja się na forum
                                  > troję i dwoję i jazgoczę?
                                  > Bo, tak jak większość z nas, mam nadzieję że koniec tej swołoczy nadchodzi!!!

                                  Oj czas,czas.

                                  > > > To może się skup lepiej na tej belce w swoim oku, co?
                                  > >
                                  > > Po odsunieciu belki na bok widze druga kadencje dla Busha.
                                  >
                                  > Nie będę miała nic przeciwko temu, chyba że się usa zabierze do robienia
                                  > porządków w Iranie, Palestynie, Izraelu itd. za pomocą swojej armii.
                                  >
                                  > pzdr
                                  > (bardzo mi się podoba to pzdr)

                                  To mialo byc pzpr ,tylko literki mnie sie pomylily.
                                  • basia.basia Re:KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 21.06.03, 21:59
                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                    > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                    >
                                    > To wlasnie takie galanty z komunistycznych mlodziezowek wygonily mnie z tego
                                    > raju nad Wisla do USA,tylko dlatego zeby mogli lepiej krasc.

                                    Wieleśmy widzę stracili Macieju. Bo gdybyś został to by tyle nie nakradli.
                                    Czy tak mam rozumieć to oświadczenie? A może logika u mnie szwankuje?
                                    >
                                    Tea Leoni jest duuuuuuuuzo lepsza.
                                    Nie znam tej pani. Czy mógłbyś podać jakieś inne jej role?


                                    >
                                    > To dobry film i dobry aktor,chyba nawet o nim gdzies pisalem.

                                    Tyle tych wątków pozakładanych przez jednego Macieja, że nie będę szukać.
                                    Pomóż mi a chętnie przeczytam jak streściłeś ten film. Nie wiem zresztą czy to
                                    było streszczenie czy recenzja. Tak czy owak przeczytam.

                                    >
                                    > > No właśnie, właśnie. USA kupuje wszystko co najlepsze, także i w Europie.
                                    > A Fizyk gegal,ze EUropejczycy lepiej zyja.
                                    > To jak to jest?

                                    A co ma piernik do wiatraka?


                                    > Co innego u was Rywin robi film i musi mu wyjsc,bo ma dojscia rzadowe a
                                    wszyscy na samym koncu mordy na klodke a Corleone:piano tylko piano.

                                    Coś w tym jest. On był producentem "Pana Tadeusza". Ach cóż to był za knot!
                                    A wszyscy się zmówili i zachwycali jakby to było "8 i 1/2" Felliniego.
                                    Jedną z niewielu zalet tego filmu było to, że sobie przypomniał naród
                                    o Mickiewiczu. Miło było słuchać jak kwiat naszego aktorstwa "mówił"
                                    Mickiewiczem.
                                    Rywin bardzo dumny był, że to jego dzieło!!!

                                    > >
                                    > > pzdr
                                    > > (bardzo mi się podoba to pzdr)
                                    >
                                    > To mialo byc pzpr ,tylko literki mnie sie pomylily.

                                    Zauważyłam, że się na tym foum różne neologizmy tworzy. Czasem bardzo są
                                    zabawne. A też różne skróty, np. zamiast pozdrawiam - pzdr lub pozdrowoko.
                                    Bardzo fajne.
                                    Wiele różnych zabawnych rzeczy tu można zauważyć. To co mnie najbardziej
                                    śmieszy to jak faceci obrzucają się tzw. mięsem. A w charakterze największej
                                    obelgi występuje część waszej anatomii, która zrobiła wielką karierę po sławym
                                    smsie: "..... ch..je precz, albo chooje precz, albo h..je itp."
                                    Nie mogę zrozumieć dlaczego to jest właśnie obelga, kiedy tak jesteście dumni
                                    z tej części ciała. Niektórym facetom to ten interes nawet świat przesłania.
                                    Mówi się, że wasze samochody to przedłużenie tegoż. Czym większy i dłuższy tym
                                    lepszy. Żadnej kobiecie nie przyszło by do głowy, żeby jedna drugą w ten
                                    sposób lżyła (używając w tym celu pewnego naszego szczegółu anatomicznego).
                                    Zadziwiające!

                                    pzdr

                                    ps
                                    A gdzie suflet dla Kataryny?
                                    • Gość: MACIEJ Re:KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 22.06.03, 03:16
                                      basia.basia napisała:

                                      > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                      >
                                      > > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                      > >
                                      > > To wlasnie takie galanty z komunistycznych mlodziezowek wygonily mnie z te
                                      > go
                                      > > raju nad Wisla do USA,tylko dlatego zeby mogli lepiej krasc.
                                      >
                                      > Wieleśmy widzę stracili Macieju. Bo gdybyś został to by tyle nie nakradli.
                                      > Czy tak mam rozumieć to oświadczenie? A może logika u mnie szwankuje?

                                      Z logika u ciebie perfekt,ale w miedzyczasie wyjechalo z Polski setki tysiecy
                                      energicznych ludzi.

                                      > Tea Leoni jest duuuuuuuuzo lepsza.
                                      > Nie znam tej pani. Czy mógłbyś podać jakieś inne jej role?

                                      Ona nie jest specjalnie znana,ale jest identycznie naturalna jak Helen Hunt,z
                                      tym ze mlodsza i ladniejsza.
                                      Ona jest zona Davida Duchovnego,tez aktora,maja dwoje dzieci.

                                      > > To dobry film i dobry aktor,chyba nawet o nim gdzies pisalem.
                                      >
                                      > Tyle tych wątków pozakładanych przez jednego Macieja, że nie będę szukać.
                                      > Pomóż mi a chętnie przeczytam jak streściłeś ten film. Nie wiem zresztą czy
                                      to było streszczenie czy recenzja. Tak czy owak przeczytam.

                                      Pamietam,ze pisalem,ale sam tego teraz nie odgadne gdzie.

                                      > > > No właśnie, właśnie. USA kupuje wszystko co najlepsze, także i w Euro
                                      > pie.
                                      > > A Fizyk gegal,ze EUropejczycy lepiej zyja.
                                      > > To jak to jest?
                                      >
                                      > A co ma piernik do wiatraka?
                                      >
                                      >
                                      > > Co innego u was Rywin robi film i musi mu wyjsc,bo ma dojscia rzadowe a
                                      > wszyscy na samym koncu mordy na klodke a Corleone:piano tylko piano.
                                      >
                                      > Coś w tym jest. On był producentem "Pana Tadeusza". Ach cóż to był za knot!
                                      > A wszyscy się zmówili i zachwycali jakby to było "8 i 1/2" Felliniego.
                                      > Jedną z niewielu zalet tego filmu było to, że sobie przypomniał naród
                                      > o Mickiewiczu. Miło było słuchać jak kwiat naszego aktorstwa "mówił"
                                      > Mickiewiczem.
                                      > Rywin bardzo dumny był, że to jego dzieło!!!

                                      Innymi slowy "dzielo" godne "mistrza".
                                      > > > pzdr
                                      > > > (bardzo mi się podoba to pzdr)
                                      > >
                                      > > To mialo byc pzpr ,tylko literki mnie sie pomylily.
                                      >
                                      > Zauważyłam, że się na tym foum różne neologizmy tworzy. Czasem bardzo są
                                      > zabawne. A też różne skróty, np. zamiast pozdrawiam - pzdr lub pozdrowoko.
                                      > Bardzo fajne.
                                      > Wiele różnych zabawnych rzeczy tu można zauważyć. To co mnie najbardziej
                                      > śmieszy to jak faceci obrzucają się tzw. mięsem. A w charakterze największej
                                      > obelgi występuje część waszej anatomii, która zrobiła wielką karierę po
                                      sławym
                                      > smsie: "..... ch..je precz, albo chooje precz, albo h..je itp."
                                      > Nie mogę zrozumieć dlaczego to jest właśnie obelga, kiedy tak jesteście dumni
                                      > z tej części ciała. Niektórym facetom to ten interes nawet świat przesłania.
                                      > Mówi się, że wasze samochody to przedłużenie tegoż. Czym większy i dłuższy
                                      tym lepszy.

                                      To tylko wsrod oszolomow,bo wszyscy wiedza,ze tu nie o ilosc lecz o jakosc
                                      chodzi.
                                      Wolalabys miec zdezelowana "Wolge" lub "Czajke" czy "Maxime".

                                      > Żadnej kobiecie nie przyszło by do głowy, żeby jedna drugą w ten
                                      > sposób lżyła (używając w tym celu pewnego naszego szczegółu anatomicznego).
                                      > Zadziwiające!

                                      Przychodzi mnie cos do glowy,ale mogliby caly post usunac.

                                      > pzdr
                                      >
                                      > ps
                                      > A gdzie suflet dla Kataryny?

                                      A co to ,jej imieniny?

                                      pozdr.Maciej
                                      • basia.basia Re:KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! 22.06.03, 20:22
                                        Ja już nic nie rozumiem.
                                        Dlaczego ten wątek się nazywa "TYLKO SZCZERZE KATARYNA"?



                                        ps
                                        Co to za marka "maxim"?
                                        Nie mam pojęcia.

                                        • Gość: MACIEJ Re:KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 22.06.03, 20:43
                                          basia.basia napisała:

                                          > Ja już nic nie rozumiem.
                                          > Dlaczego ten wątek się nazywa "TYLKO SZCZERZE KATARYNA"?

                                          Ja chyba pomylilem poglady witka z pogladami kataryny,choc do tej pory nie
                                          jestem pewien i tak zatytulowalem watek.
                                          Na wszelki wypadek,zeby sie nie rozpraszac lub zeza nie zalapac lubie pisac w
                                          jednym watku.

                                          > ps
                                          > Co to za marka "maxim"?
                                          > Nie mam pojęcia.

                                          Ja tez,trzeba bedzie kataryne zapytac.
                                          Pozdr.Maciej
                                          • Gość: MACIEJ Re:KATARYNA WRACAJ DO MACIEJA !!!! IP: *.ny325.east.verizon.net 22.06.03, 21:47
                                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                            > basia.basia napisała:
                                            >
                                            > > Ja już nic nie rozumiem.
                                            > > Dlaczego ten wątek się nazywa "TYLKO SZCZERZE KATARYNA"?
                                            >
                                            > Ja chyba pomylilem poglady witka z pogladami kataryny,choc do tej pory nie
                                            > jestem pewien i tak zatytulowalem watek.
                                            > Na wszelki wypadek,zeby sie nie rozpraszac lub zeza nie zalapac lubie pisac w
                                            > jednym watku.
                                            >
                                            > > ps
                                            > > Co to za marka "maxim"?
                                            > > Nie mam pojęcia.
                                            >
                                            > Ja tez,trzeba bedzie kataryne zapytac.
                                            > Pozdr.Maciej

                                            Nie maxim a Maxima-samochod ,calkiem dobry.
                                            • Gość: MACIEJ Zobacz "autos.yahoo.com" IP: *.ny325.east.verizon.net 22.06.03, 22:04
                                              I tam znajdziesz Nissan Maxima i wiele innych.
                                              A co sie z Marcee stalo?
                                              Zaczynam sie niepokoic.
                                              • basia.basia Re: Zobacz 'autos.yahoo.com' 23.06.03, 00:35
                                                Jutro Ci odpowiem.

                                                pozdr
                                                B.
                                                • Gość: MACIEJ TYLKO SZCZERZE I NA TEMAT IP: *.ny325.east.verizon.net 23.06.03, 01:10
                                                  basia.basia napisała:

                                                  > Jutro Ci odpowiem.
                                                  >
                                                  > pozdr
                                                  > B.

                                                  I nie o samochodach tym razem!

                                                  Slizgasz sie z tematu na temat.
                                                  Do kina nie chodzisz.
                                                  Nowoczesne zycie w ogole cie nie interesuje,a o serach francuskich przy
                                                  francuskim winie,to nie dla mnie.
                                                  Pozdr M
                                                  • basia.basia Re: TYLKO SZCZERZE I NA TEMAT 23.06.03, 09:18
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    >
                                                    > Slizgasz sie z tematu na temat.
                                                    Ach tak? To bądź łaskaw mi powiedzieć o czym chcesz żebyśmy rozmawiali tutaj.
                                                    Temat usa vs Europa doprowadza mnie do białej gorączki!
                                                    Całą reszta może być ( o ile okaże się, że mogę mieć coś do powiedzenia nt.
                                                    NASDAQ, czy jakoś tak itd.)

                                                    > Do kina nie chodzisz.
                                                    Przez Ciebie.

                                                    > Nowoczesne zycie w ogole cie nie interesuje,
                                                    To brzmi jak zarzut. Bądź łaskaw mi wytłumaczyć co to wg Ciebie jest to
                                                    nowoczesne życie. Staroświeckie poglądy to ja mam na sprawy męsko-damskie
                                                    i nie zamierzam ich zmieniać. Co do reszty to co Ty możesz o tym wiedzieć?

                                                    Reasumując, o czym, po co i dlaczego tutaj?

                                                    Pozdr
                                                    B.
                                                  • basia.basia Re: TYLKO SZCZERZE I NA TEMAT 23.06.03, 16:12
                                                    Sprostowanie.
                                                    Ten wątek, bo innaczej dostaniesz zeza.
                                                    Dobrze.
                                                    Ty wrzucasz temat.
                                                    I się zobaczy.

                                                    pzdr
                                                    B.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE I NA TEMAT IP: *.ny325.east.verizon.net 23.06.03, 23:53
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Sprostowanie.
                                                    > Ten wątek, bo innaczej dostaniesz zeza.
                                                    > Dobrze.
                                                    > Ty wrzucasz temat.
                                                    > I się zobaczy.

                                                    Temat jest wrzucony"Fajny film wczoraj widzialem" a ktokolwiek chce moze sie
                                                    dopisac.
                                                    Kaska pewno byla na Harry Potter i wstydzi sie pisac.
                                                    No wiec ,kto zacznie pierwszy "Life as a House"?

                                                    > pzdr
                                                    > B.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE I NA TEMAT IP: *.ny325.east.verizon.net 23.06.03, 23:18
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Slizgasz sie z tematu na temat.
                                                    > Ach tak? To bądź łaskaw mi powiedzieć o czym chcesz żebyśmy rozmawiali tutaj.
                                                    > Temat usa vs Europa doprowadza mnie do białej gorączki!
                                                    > Całą reszta może być ( o ile okaże się, że mogę mieć coś do powiedzenia nt.
                                                    > NASDAQ, czy jakoś tak itd.)
                                                    >
                                                    > > Do kina nie chodzisz.
                                                    > Przez Ciebie.

                                                    Domyslam sie ,ze nie tylko tego jestem winien.

                                                    > > Nowoczesne zycie w ogole cie nie interesuje,
                                                    > To brzmi jak zarzut. Bądź łaskaw mi wytłumaczyć co to wg Ciebie jest to
                                                    > nowoczesne życie. Staroświeckie poglądy to ja mam na sprawy męsko-damskie
                                                    > i nie zamierzam ich zmieniać. Co do reszty to co Ty możesz o tym wiedzieć?
                                                    >
                                                    > Reasumując, o czym, po co i dlaczego tutaj?
                                                    >
                                                    > Pozdr
                                                    > B.

                                                    No wiec widzialas Family Man z Niclasem Cagem ktory nie zachwyca i pary z buzi
                                                    nie puscisz jak ci sie podobal.
                                                    Poznym wieczorem a moze nawet noca wchodzi nowojorski Nuggas do sklepu
                                                    koreanskiego,bo maja one to do siebie ,ze nie sa nigdy zamykane,a Koreance
                                                    robia 12 godzinny shift ,a czasami lubia pociagnac double shift jak ktos w
                                                    rodzinie zachoruje i nie przyjdzie na zastepstwo.
                                                    No wiec nowoczesny Nyggas z zawadyjacko podciagnieta nogawka,zeby troche ciala
                                                    bylo widac wchodzi do koreanczyka i chce zrealizowac wygrana w Lotto.
                                                    Korean zna Nyggas na wylot i bez patrzenia w oczy wie ze to przekret i goni
                                                    Nyggasa ze sklepu.
                                                    Ale Nyggas jest twardziel i wyciaga piece do negocjacji i sytuacja robi sie
                                                    zawiesista.
                                                    I tu wkracza Jack,ktoremu wszystko jest podane na zlotej tacy,zaczyna
                                                    balansowac na krawedzi tzw living on the edge.
                                                    Wall Street marvel ,ktory wlasnie dokonuje the biggest merger in history laczac
                                                    dwie kompanie farmaceutyczne na totalna sume 122 mld doll wdaje sie w deal z
                                                    Nygga.
                                                    No i spotyka go to co powinno,z zycia ktore wydawalo mu sie wielce sophistycated
                                                    i na dodatek on the top of the world,robi sie w jednej chwili miazga.
                                                    Bo sie znienacka okazuje,ze priorytety w zyciu moga byc rozne i czasami leppiej
                                                    popuscic karierze,zeby klepnac stara w tylek i dzieciorow narobic.

                                                    Ty Baska dokoncz,bo ja nie bardzo pamietam poza poczatkiem.
                                                  • Gość: MACIEJ CZYZBY KATARYNA SIE OBRAZILA IP: *.ny325.east.verizon.net 24.06.03, 05:00
                                                    BO NASZE DYSKUSJE NIE SA NA JEJ POZIOMIE?
                                                  • basia.basia Re: CZYZBY KATARYNA SIE OBRAZILA 24.06.03, 15:10
                                                    Maciek, hamuj się. To wygląda na krzyk rozpaczy!
                                                  • Gość: MACIEJ Re: CZYZBY KATARYNA SIE OBRAZILA IP: *.ny325.east.verizon.net 24.06.03, 21:35
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Maciek, hamuj się. To wygląda na krzyk rozpaczy!

                                                    Czytasz mnie jak Rzepe.
                                                  • basia.basia Re: CZYZBY KATARYNA SIE OBRAZILA 24.06.03, 23:47
                                                    Nie wiem co masz na myśli.
                                                    Faktem jest, że zwykle rano sprawdzam
                                                    co się dzieje tutaj a także czytam gazetę,
                                                    rzepę i co się da.
                                                    Dzisiaj przeczytałam sobie cały ten wątek
                                                    i dobrze się przy tym bawiłam.
                                                    Kataryna ma rację, że to się zrobił
                                                    prywatny wątek. Nie wiem co dalej.
                                                  • Gość: MACIEJ LUDZIE BOJA SIE NARAZIC.TAK JAK SLD IP: *.ny325.east.verizon.net 25.06.03, 02:43
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Nie wiem co masz na myśli.
                                                    > Faktem jest, że zwykle rano sprawdzam
                                                    > co się dzieje tutaj a także czytam gazetę,
                                                    > rzepę i co się da.
                                                    > Dzisiaj przeczytałam sobie cały ten wątek
                                                    > i dobrze się przy tym bawiłam.

                                                    i O TO CHODZI.

                                                    > Kataryna ma rację, że to się zrobił
                                                    > prywatny wątek. Nie wiem co dalej.

                                                    W ktorym miejscu ten watek jest prywatny?
                                                    Ja pisze tutaj identycznie jak w kazdym innym watku.
                                                    Ze nie jest anty katolicki i nie ma bluzgow,to od razu nazywasz go prywatnym.
                                                    Bylo tu wszystko i o Clintonie i Jolce Kwasowej i fajny film wczoraj widzialem.
                                                    I TYLKO jeden moj post byl stad usuniety.
                                                    Moze nam trzeba wiecej pieprzu?

                                                    Ja sie zaloze z toba,ze ludzie po prostu BOJA sie tutaj wpisywac.
                                                    Kazde z nas umie sie dobrze bronic i smieszny post sie tutaj nie utrzyma.


                                                  • kataryna.kataryna Re: CZYZBY KATARYNA SIE OBRAZILA 24.06.03, 15:33
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > BO NASZE DYSKUSJE NIE SA NA JEJ POZIOMIE?


                                                    Nie obraziłam się, tylko głupio mi się wtrącać w tak zaawansowaną prywatną
                                                    rozmowę. Poza tym nie mam nic do powiedzenia, niestety. Kryzys, panie, kryzys.
                                                  • Gość: MACIEJ KRYZYS PANIE KRYZYS IP: *.ny325.east.verizon.net 24.06.03, 22:37
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > BO NASZE DYSKUSJE NIE SA NA JEJ POZIOMIE?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie obraziłam się, tylko głupio mi się wtrącać w tak zaawansowaną prywatną
                                                    > rozmowę. Poza tym nie mam nic do powiedzenia, niestety. Kryzys, panie, kryzys.


                                                    Wlasnie wrocila znajoma z Polski,a scislej mowiac z Pruszkowa.
                                                    Pytam sie :Co w Polsce slychac?
                                                    A ona na to:Kryzys,panie,kryzys.
                                                    Moze nie dokladnie tak,ale po kolei.
                                                    Mowi,ze nie to zeby jej pieniedzy brakowalo,ale jakos wiecej wydaje i nawet nie
                                                    wie na co.
                                                    Stary w Stanach juz ponad 10 lat siedzi,to pieniedzy w Polsce nie powinna
                                                    liczyc,ale ni z tego ni z owego zaczela pisac na co wydaje.
                                                    Juz nie pamietam kiedy ja takie notatki prowadzilem,ale daje do myslenia,ze
                                                    kryzys panie kryzys.
                                                    Kiedys mniej zarabiala i na wszystko starczalo,teraz wiecej zarabia i pieniedzy
                                                    brak(kryzys panie kryzys).
                                                    Faktem jest ze dziecko przybylo,to powinno wydawac sie wiecej.
                                                    Ona jest w Polsce jak bialy slon traktowana bo ma trojke dzieci.
                                                    Ludziom sie glowy naokolo tulowia obracaja jak z cala trojka idzie na miasto
                                                    lub zakupy.
                                                  • Gość: MACIEJ KOLENDA JAK JOLKA IP: *.ny325.east.verizon.net 25.06.03, 18:44
                                                    Widzialem zdjecie Kolendy i z buzki to cala JOLKA,ale skoro kataryna to nie
                                                    Kolenda,to nie ma to zadnego znaczenia.
                                                  • Gość: MACIEJ AMERYKA,AMERYKA IP: *.ny325.east.verizon.net 25.06.03, 22:02

                                                    Ale moze Amerykanki sa inne.
                                                    Tylko mi nie wypisuj jakie one sa nadzwyczajne!

                                                    M: Sa po prostu inne.Tak jak Wloszki i Niemki sa inne od Polek,tak i Amerykanki
                                                    sa inne.Tak jak i Ameryka jest inna.Luzniejsza,swobodniejsza,mniej
                                                    europejskiego zmanierowania.

                                                    Ciezko znosze te Twoje przechwalki jaki to wspanialy kraj USA.
                                                    Moze byc, ze to prawda ale najbardziej lubisz udowadniac, ze Wy
                                                    jestescie tacy wspaniali a my sie skladamy z samych wad; oszolomy,
                                                    idioci, Pomroczna, lenie, bez kultury i pojecia o czymkolwiek
                                                    lącznie z tym, ze nie umieja sie poslugiwac nozem i widekcem itp.

                                                    M:Byly na zywo pare lat temu przesluchiwania Clintona w Kongresie i mimo ze on
                                                    sie nie popisal,byl lepszy od Millera.

                                                    I on 2 lata temu pojechal na 6 tygodni do Was, Oni
                                                    jezdzili od jednego do drugiego przez Wasza
                                                    prowincje. Nasluchalam sie niezwyklych opowiesci o drugiej
                                                    Ameryce.

                                                    M:Pare lat temu jechalem samochodem na Floryde i zatrzymalem sie gdzies w
                                                    Georgii i dogadac sie nie moglem z babka w przydroznym markecie.
                                                    Akcent swoja droga,ale oni tam south sa na tak zwolnionych obrotach,ze uwierzyc
                                                    nie moglem.
                                                    Ale nie potrzebny ci dla porownania Lepper czy Beger,jedz w rzeszowskie i
                                                    porozmawiaj z tymi dla ktorych Lepper jest bogiem i ktorzy na niego glosowali.

                                                    W tym NY siedzisz sobie jak w klatce i Ci sie zdaje, ze
                                                    wszedzie jest Manhattan? Albo nas cyganisz i sciemniasz.
                                                    Jak to jest?

                                                    M:Zadnej sciemy nie ma.Amerykanska prowincja jak kazda prowincja jest inna niz
                                                    Manhattan,ale za to uczciwa i spokojna.
                                                    Pojdz na zabawe wiejska w Polsce,to zobaczysz jaka jest polska prowincja.
                                                    West Palm Beach na Florydzie,to tez prowincja,choc jedna z najbogatszych w USA
                                                  • basia.basia Re: AMERYKA,AMERYKA 25.06.03, 22:40
                                                    Zrobiłeś to znowu!!!
                                                    Pałam żądzą mordu!
                                                    Zemszczę się!
                                                    Zmanierowane europejki!?!?!?!
                                                    Na pohybel zdrajcom!!!!!!!!!!!!!

                                                  • Gość: MACIEJ Re: AMERYKA,AMERYKA IP: *.ny325.east.verizon.net 25.06.03, 23:01
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Zrobiłeś to znowu!!!
                                                    > Pałam żądzą mordu!
                                                    > Zemszczę się!

                                                    Nie wiem jak sie zemscisz,bo EU zostalo juz utworzone i Polska chce rowniez
                                                    przystapic do euro.
                                                    A zemsta bedzie dla mnie bolesna,choc slodka.

                                                    > Zmanierowane europejki!?!?!?!

                                                    Juz widze,jak ci kataryna pomaga w zniszczeniu rozwydrzonego Amerykanina.

                                                    > Na pohybel zdrajcom!!!!!!!!!!!!!

                                                    Jaki tam zdrajca?
                                                    Ja tu na wakacje przyjechalem i przeciagnelo sie.
                                                  • basia.basia Re: AMERYKA,AMERYKA 26.06.03, 23:57
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > M: Sa po prostu inne.Tak jak Wloszki i Niemki sa inne od Polek,tak i
                                                    Amerykanki sa inne. Tak jak i Ameryka jest inna.Luzniejsza,swobodniejsza,mniej
                                                    > europejskiego zmanierowania.

                                                    Hm, europejskie zmanierowanie?


                                                    W tych dniach obejrzałam sobie amerykański film pt. "Wielki podryw"
                                                    (The Heartbreakers czyli łamaczki serc"). Bardzo zabawny, świetna obsada:
                                                    Sigourney Weaver, Love-Hewitt, Ray Liotta, Gene Hackman (majstersztyk).
                                                    Dwie panie, matka i córka uprawiają pewien proceder polegający na tym, że mama
                                                    (Sigurney wspaniała w roli komediowej) doprowadza do ołtarza bogatego faceta.
                                                    I ........
                                                    Tym razem to Ray Liotta, no i w noc poślubną żoneczka upija się w sztok po
                                                    to, by świeży małżonek (napalony okropnie, bo narzeczona grała bogobojną i
                                                    obiecywała cuda ale ... po ślubie) dał jej święty spokój. Rano nasza panna
                                                    młoda miała gigantycznego kaca i "haftowała dalej niz widziała", więc żonkoś
                                                    poszedł do roboty ( handel kradzionymi autami ) na głodzie i nie oparł się
                                                    swojej sekretarce, która w odpowiedniej chwili porozrzucała papiery i jęła je
                                                    zbierać w pozycji z podawaniem tyłów, wielce zresztą ponętnych - jak by
                                                    ocenili faceci (ech, chyba innaczej). Mamy biurko, przy nim żonkoś, przed nim
                                                    sekretarka na kolanach. Na to pojawia się żoneczka. Awantura jak jasny gwint.
                                                    Lądujemy w sądzie. 300 000 + mercedes jako odszkodowanie za straty moralne.
                                                    Skruszony mąż zgadza się na wszystko, patrzy z psim oddaniem na swoją byłą.
                                                    Sekretarka to córka.
                                                    Córka imieniem Page jest już nieco zirytowana, znudzona i zniesmaczona
                                                    omotywaniem kolejnych konkurentów mamusi. Żeby dobrze wypaść w roli musi
                                                    spełniać różne zachcianki facetów, którzy niekoniecznie mają czyste zęby
                                                    i co inne. Wolałaby się usamodzielnić i robić co innego. Nie dają nam wiedzieć
                                                    co by to mogło być. Dowiadujemy się natomiast, że córeczka jest wynikiem
                                                    niechcianej ciąży. Tatuś rozpłynął się we mgle albo w Ameryce przez co mamusia
                                                    nabawiła się urazu do rodzaju męskiego i pilnie ochrania córcię przed wrednym
                                                    rodzajem męskim.
                                                    Mamusia ma kompleks biedy, ponieważ mimo zgarniania kasy od kolejnych mężów,
                                                    nie pominie żadnej okazji aby nie wydawać pieniędzy bez wyraźnej konieczności.
                                                    Palm Beach, hotel jakiś tam. W hallu mamusia podstawia córce nogę, ta ryms na
                                                    marmury, które mamusia dyskretnie polewa wodą. Awantura! Mamusia drwi z
                                                    dyrektora, że go nie stać na mopa. Oczywiście obie panie mają pokoje za darmo.
                                                    Tym razem ma to być ostatni raz. Facet ma być bardzo bogaty, tak by córeczka
                                                    mogła się usamodzielnić.
                                                    Ten facet to milioner, stary zgred, któremu papieros obwisa stale z warg.
                                                    Krztusi się niemiłosiernie, płuca na wykończeniu. Czerwony nos, nikczemna
                                                    postać. Miłośnik sztuki przy tym ( mamusia zrobiła wywiad).
                                                    Zgred i mamusia, która na tę okoliczność przybrała pozór rosyjskiej hrabiny,
                                                    spotykają się na aukcji dzieł sztuki. Oboje rywalizują o posąg, którego
                                                    głownym walorem jest imponujący penis.
                                                    Cdn.
                                                  • Gość: MACIEJ THE HEARTBREAKERS IP: *.ny325.east.verizon.net 27.06.03, 04:22
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > M: Sa po prostu inne.Tak jak Wloszki i Niemki sa inne od Polek,tak i
                                                    > Amerykanki sa inne. Tak jak i Ameryka jest
                                                    inna.Luzniejsza,swobodniejsza,mniej
                                                    > > europejskiego zmanierowania.
                                                    >
                                                    > Hm, europejskie zmanierowanie?
                                                    >
                                                    >
                                                    > W tych dniach obejrzałam sobie amerykański film pt. "Wielki podryw"
                                                    > (The Heartbreakers czyli łamaczki serc"). Bardzo zabawny, świetna obsada:
                                                    > Sigourney Weaver, Love-Hewitt, Ray Liotta, Gene Hackman (majstersztyk).
                                                    > Dwie panie, matka i córka uprawiają pewien proceder polegający na tym, że
                                                    mama
                                                    > (Sigurney wspaniała w roli komediowej) doprowadza do ołtarza bogatego faceta.
                                                    > I ........
                                                    > Tym razem to Ray Liotta, no i w noc poślubną żoneczka upija się w sztok po
                                                    > to, by świeży małżonek (napalony okropnie, bo narzeczona grała bogobojną i
                                                    > obiecywała cuda ale ... po ślubie) dał jej święty spokój. Rano nasza panna
                                                    > młoda miała gigantycznego kaca i "haftowała dalej niz widziała", więc żonkoś
                                                    > poszedł do roboty ( handel kradzionymi autami ) na głodzie i nie oparł się
                                                    > swojej sekretarce, która w odpowiedniej chwili porozrzucała papiery i jęła je
                                                    > zbierać w pozycji z podawaniem tyłów, wielce zresztą ponętnych - jak by
                                                    > ocenili faceci (ech, chyba innaczej). Mamy biurko, przy nim żonkoś, przed nim
                                                    > sekretarka na kolanach. Na to pojawia się żoneczka. Awantura jak jasny gwint.
                                                    > Lądujemy w sądzie. 300 000 + mercedes jako odszkodowanie za straty moralne.
                                                    > Skruszony mąż zgadza się na wszystko, patrzy z psim oddaniem na swoją byłą.
                                                    > Sekretarka to córka.
                                                    > Córka imieniem Page jest już nieco zirytowana, znudzona i zniesmaczona
                                                    > omotywaniem kolejnych konkurentów mamusi. Żeby dobrze wypaść w roli musi
                                                    > spełniać różne zachcianki facetów, którzy niekoniecznie mają czyste zęby
                                                    > i co inne. Wolałaby się usamodzielnić i robić co innego. Nie dają nam
                                                    wiedzieć
                                                    > co by to mogło być. Dowiadujemy się natomiast, że córeczka jest wynikiem
                                                    > niechcianej ciąży. Tatuś rozpłynął się we mgle albo w Ameryce przez co
                                                    mamusia
                                                    > nabawiła się urazu do rodzaju męskiego i pilnie ochrania córcię przed wrednym
                                                    > rodzajem męskim.
                                                    > Mamusia ma kompleks biedy, ponieważ mimo zgarniania kasy od kolejnych mężów,
                                                    > nie pominie żadnej okazji aby nie wydawać pieniędzy bez wyraźnej konieczności.
                                                    > Palm Beach, hotel jakiś tam. W hallu mamusia podstawia córce nogę, ta ryms na
                                                    > marmury, które mamusia dyskretnie polewa wodą. Awantura! Mamusia drwi z
                                                    > dyrektora, że go nie stać na mopa. Oczywiście obie panie mają pokoje za darmo.
                                                    > Tym razem ma to być ostatni raz. Facet ma być bardzo bogaty, tak by córeczka
                                                    > mogła się usamodzielnić.
                                                    > Ten facet to milioner, stary zgred, któremu papieros obwisa stale z warg.
                                                    > Krztusi się niemiłosiernie, płuca na wykończeniu. Czerwony nos, nikczemna
                                                    > postać. Miłośnik sztuki przy tym ( mamusia zrobiła wywiad).
                                                    > Zgred i mamusia, która na tę okoliczność przybrała pozór rosyjskiej hrabiny,
                                                    > spotykają się na aukcji dzieł sztuki. Oboje rywalizują o posąg, którego
                                                    > głownym walorem jest imponujący penis.
                                                    > Cdn.

                                                    Trzeba bylo zaczac opowiadac,to by mnie przyszlo.
                                                    Oczywiscie ze widzialem ten film,ale tytulu nie pamietalem.
                                                    Sigourney Weaver jest moja ulubiona aktorka,wysoka ,szczupla,wysportowana i
                                                    zgrabna na dodatek.
                                                    Nazywaja ja tu z zazdrosci o ladna figure "Bony ass" ,bo sporo kobiet w jej
                                                    wieku wrzuca wiele kilogramow ponizej pasa.
                                                    No wiec pamietam jak Love-Hewitt grzebie przy rozporku Ray Liotta tak ze wlosy
                                                    jej w suwak weszly i wtedy wlasnie swiezo poslubiona mamuska wkracza do akcji i
                                                    powod do rozwodu,ktory nie zdazyl nawet pomemlac jest jak na dloni i trzeba isc
                                                    na ugode tracac polowe majatku.
                                                    Ray Liotta to taki typowy Jersey Guy z wloskim nosowym akcentem,ktorego
                                                    najbardziej pamietam z filmu "WILD THING" kiedy to Melanie Griffith wyciagnela
                                                    Jeffa Danielsa na wildind do New Jersey,no i polka zaczyna sie na hi-school
                                                    reunion gdzie Jeff Daniels i Ray Liotta nie moga sioe spokojnie podzielic
                                                    Melanie Griffith.
                                                    Niby jak jeden facet wezmie dwie baby to wszystko gra,a juz odwrotnie ,to musi
                                                    sie awantura skonczyc.
                                                  • Gość: MACIEJ THE HEARTBREAKERS- PERFECT DUO IP: *.ny325.east.verizon.net 27.06.03, 17:10
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Trzeba bylo zaczac opowiadac,to by mnie przyszlo.
                                                    > Oczywiscie ze widzialem ten film,ale tytulu nie pamietalem.
                                                    > Sigourney Weaver jest moja ulubiona aktorka,wysoka ,szczupla,wysportowana i
                                                    > zgrabna na dodatek.
                                                    > Nazywaja ja tu z zazdrosci o ladna figure "Bony ass" ,bo sporo kobiet w jej
                                                    > wieku wrzuca wiele kilogramow ponizej pasa.
                                                    > No wiec pamietam jak Love-Hewitt grzebie przy rozporku Ray Liotta tak ze
                                                    wlosy
                                                    > jej w suwak weszly i wtedy wlasnie swiezo poslubiona mamuska wkracza do akcji
                                                    i
                                                    > powod do rozwodu,ktory nie zdazyl nawet pomemlac jest jak na dloni i trzeba
                                                    isc
                                                    >
                                                    > na ugode tracac polowe majatku.
                                                    > Ray Liotta to taki typowy Jersey Guy z wloskim nosowym akcentem,ktorego
                                                    > najbardziej pamietam z filmu "WILD THING" kiedy to Melanie Griffith
                                                    wyciagnela
                                                    > Jeffa Danielsa na wildind do New Jersey,no i polka zaczyna sie na hi-school
                                                    > reunion gdzie Jeff Daniels i Ray Liotta nie moga sioe spokojnie podzielic
                                                    > Melanie Griffith.
                                                    > Niby jak jeden facet wezmie dwie baby to wszystko gra,a juz odwrotnie ,to
                                                    musi
                                                    > sie awantura skonczyc.

                                                    No wiec to zenskie duo,mamuska-coreczka czyli wyrachowana "Bony Ass" i jeszcze
                                                    sklonna do uczuc Love-Hewitt postanawia wysysac z bogatych facetow pieniadze,bo
                                                    to wiadomo lepsze i ciekawsze niz najlepsza praca.
                                                    Bony Ass mimo wieku srednigo prezentuje sie swietnie ale Love-Hewitt jest tylko
                                                    od pepka w gore love,bo od pasa w dol to juz zdecydowanie Hewitt,z za szerokimi
                                                    biodrami i nogami raczej wygodnymi do splecenia pod lawka niz tanczenia przy
                                                    rurze.
                                                  • basia.basia Re: THE HEARTBREAKERS- PERFECT DUO 27.06.03, 22:03
                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Trzeba bylo zaczac opowiadac,to by mnie przyszlo.
                                                    Co by Ci przeszło?

                                                    > No wiec to zenskie duo,mamuska-coreczka czyli wyrachowana "Bony Ass" i
                                                    jeszcze sklonna do uczuc Love-Hewitt postanawia wysysac z bogatych facetow
                                                    pieniadze, bo to wiadomo lepsze i ciekawsze niz najlepsza praca.

                                                    Ja by powiedziała, że to zemsta na tym jednym, który nawiał po spłodzeniu Page.
                                                    Tylko, że mamusi ciągle mało (ten kompleks biedy) no i zabawa jest przednia z
                                                    robieniem w konia kolejnych idiotów. To tak jak z hazardem.
                                                    Mamusia zresztą ma już sporą kupkę ale nie uświadamia córeczki, bo nie chce
                                                    jej wypuścić spod skrzydeł, by jej kto nie skrzywdził. Do cyganienia córeczki
                                                    używana jest stara kumpela ( Anne Bancroft - co za nazwiska w tym filmie),
                                                    która pojawia się w roli urzędu skarbowego, który okrada mamuśkę i dlatego duo
                                                    musi ciągle szukać nowych jeleni.

                                                    > Bony Ass mimo wieku srednigo prezentuje sie swietnie ale Love-Hewitt jest
                                                    tylko od pepka w gore love,bo od pasa w dol to juz zdecydowanie Hewitt,z za
                                                    szerokimi biodrami i nogami raczej wygodnymi do splecenia pod lawka niz
                                                    tanczenia przy rurze.

                                                    Nie wypowiadam się - rzecz gustu ale ......... jakkolwiek lubię Weaver
                                                    i jest tutaj dobra, to jest zimna i bez biustu wobec czego niezrozumiałe jest
                                                    dla mnie do czego lecą te półgłówki. Żaden z nich nie wygląda na
                                                    intelektualistę a i mamusia nie pretenduje na erudytkę.
                                                    Ja bym w tej roli wolała Susan Sarandon, którą uwielbiam. Zdaje mi się, że ona
                                                    jak będzie miała 80 to i tak będzie sexy.
                                                    Ale to jest dyskusyjne. Faceci wiedzą lepiej co ich kręci.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: THE HEARTBREAKERS- PERFECT DUO IP: *.ny325.east.verizon.net 27.06.03, 23:16
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Trzeba bylo zaczac opowiadac,to by mnie przyszlo.
                                                    > Co by Ci przeszło?
                                                    >
                                                    > > No wiec to zenskie duo,mamuska-coreczka czyli wyrachowana "Bony Ass" i
                                                    > jeszcze sklonna do uczuc Love-Hewitt postanawia wysysac z bogatych facetow
                                                    > pieniadze, bo to wiadomo lepsze i ciekawsze niz najlepsza praca.
                                                    >
                                                    > Ja by powiedziała, że to zemsta na tym jednym, który nawiał po spłodzeniu
                                                    Page.
                                                    > Tylko, że mamusi ciągle mało (ten kompleks biedy) no i zabawa jest przednia z
                                                    > robieniem w konia kolejnych idiotów. To tak jak z hazardem.
                                                    > Mamusia zresztą ma już sporą kupkę ale nie uświadamia córeczki, bo nie chce
                                                    > jej wypuścić spod skrzydeł, by jej kto nie skrzywdził. Do cyganienia córeczki
                                                    > używana jest stara kumpela ( Anne Bancroft - co za nazwiska w tym filmie),
                                                    > która pojawia się w roli urzędu skarbowego, który okrada mamuśkę i dlatego
                                                    duo
                                                    > musi ciągle szukać nowych jeleni.
                                                    >
                                                    > > Bony Ass mimo wieku srednigo prezentuje sie swietnie ale Love-Hewitt jest
                                                    > tylko od pepka w gore love,bo od pasa w dol to juz zdecydowanie Hewitt,z za
                                                    > szerokimi biodrami i nogami raczej wygodnymi do splecenia pod lawka niz
                                                    > tanczenia przy rurze.
                                                    >
                                                    > Nie wypowiadam się - rzecz gustu ale ......... jakkolwiek lubię Weaver
                                                    > i jest tutaj dobra, to jest zimna i bez biustu wobec czego niezrozumiałe jest
                                                    > dla mnie do czego lecą te półgłówki.

                                                    Polglowki wiedza,ze te szczuple bez cyca sa sprytniejsze w paluszkach i jezyczku
                                                    a te cycate czesto namolne i leniwe.

                                                    > Żaden z nich nie wygląda na
                                                    > intelektualistę a i mamusia nie pretenduje na erudytkę.

                                                    Mamcia musi byc nieskomplikowana,a wrecz jednowymiarowa ,bo przy takiej lepiej
                                                    sie rozpreza i spreza.

                                                    > Ja bym w tej roli wolała Susan Sarandon, którą uwielbiam. Zdaje mi się, że
                                                    ona
                                                    > jak będzie miała 80 to i tak będzie sexy.
                                                    > Ale to jest dyskusyjne. Faceci wiedzą lepiej co ich kręci.

                                                    Susan sarandon to taka Jewish Mother oblepiona gromadka dzieci i z taka sex
                                                    najlepszy jest przez przescieradlo.
                                                  • basia.basia Re: THE HEARTBREAKERS- PERFECT DUO 27.06.03, 23:32
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > Polglowki wiedza,ze te szczuple bez cyca sa sprytniejsze w paluszkach i
                                                    jezyczek a te cycate czesto namolne i leniwe.
                                                    >
                                                    > Mamcia musi byc nieskomplikowana,a wrecz jednowymiarowa ,bo przy takiej
                                                    lepiej sie rozpreza i spreza.
                                                    >
                                                    > Susan sarandon to taka Jewish Mother oblepiona gromadka dzieci i z taka sex
                                                    > najlepszy jest przez przescieradlo.

                                                    Widzę, że robisz mi przyspieszony kurs uświadamiania.
                                                    Boki można zrywać z Tych Twoich tekstów Maciej.
                                                    I potwierdza się to, że faceci to stale o jednym!
                                                  • Gość: MACIEJ Re: THE HEARTBREAKERS- PERFECT DUO IP: *.ny325.east.verizon.net 28.06.03, 03:46
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > Polglowki wiedza,ze te szczuple bez cyca sa sprytniejsze w paluszkach i
                                                    > jezyczek a te cycate czesto namolne i leniwe.
                                                    > >
                                                    > > Mamcia musi byc nieskomplikowana,a wrecz jednowymiarowa ,bo przy takiej
                                                    > lepiej sie rozpreza i spreza.
                                                    > >
                                                    > > Susan sarandon to taka Jewish Mother oblepiona gromadka dzieci i z taka se
                                                    > x
                                                    > > najlepszy jest przez przescieradlo.
                                                    >
                                                    > Widzę, że robisz mi przyspieszony kurs uświadamiania.
                                                    > Boki można zrywać z Tych Twoich tekstów Maciej.
                                                    > I potwierdza się to, że faceci to stale o jednym!

                                                    W ten specyficzny sposob dbamy czasami calkiem nieswiadomie o przetrwanie
                                                    gatunku.
                                                    By gdy uzyjesz zbyt skomplikowanej logiki w sprawach prostych jak r...
                                                    to w ostatecznosci sprzet moze zawiesc.
                                                  • basia.basia THE HEARTBREAKERS- PERFECT DUO 27.06.03, 22:13
                                                    Maciej mnie poucza pokątnie, że ma być więcej luzu w moim opowiadaniu i ma być
                                                    tak jakbym opowiadała moim kumpelom ( tak właśnie robię).
                                                    Tak jak bym startować miała w konkursie literackim a on był jurorem.

                                                    Nic z tego. Będę pisać jak mi się podoba a NIKT NIE MUSI TEGO CZYTAĆ!

                                                    c.d.

                                                    Olga Iwanowna (mamusia) zasiada w tym samym rzędzie gdzie zgred, któremu
                                                    wytrąca laskę a który pali i krztusi się równocześnie. Oboje licytuja
                                                    zawziecie tę rzeźbę. W decydującym momencie, kiedy głos ma mieć zgred, płuca
                                                    odmawiają mu posłuszeństwa - facet się dusi i osuwa na podłogę a hrabina
                                                    zostaje z rzeźbą za 180 000 $. Panika. Ale cwana mamusia już z nie takimi
                                                    opresjami sobie poradziła. W trakcie transportowania rzeźby tak kołuje
                                                    tragarza, że ten zawadza interesem posągu o framugę. Dramat. Hrabina nie chce
                                                    już rzeźby pozbawionej jedynej wartości. Następnie panie wprowadzają w życie
                                                    wcześniej ułożony plan.
                                                    Page wkurzona jak diabli (ma w pamięci co ją czeka: tym razem wybraniec
                                                    mamusi nie pachnie różami, stary pryk i opój do tego – na myśl o całowaniu się
                                                    z tym typem i innych „karesach” robi jej się niedobrze) czeka na cynk od
                                                    mamusi w knajpie na drodze do domu zgreda.
                                                    Weszła do tej knajpy nabuzowana i wściekła toteż gość, który uprzejmie pyta
                                                    czego by się napiła, obrywa za cały rodzaj męski – wybór słownictwa niezbyt
                                                    pomysłowy a obecny w prawie każdym amerykańskim filmie ( a i na naszych
                                                    ulicach w postaci graffiti) – za to, że śmiał sobie wyobrazić, że ona przyszła
                                                    do tej knajpy w poszukiwaniu mocnych wrażeń. Lekko osłupiały facet tłumaczy
                                                    się spłoszony, że jest właścicielem i wykonuje swoją pracę! Teraz Page
                                                    dostaje lekkiego wstrząśnienia, mina jej rzednie, zamawia wytrawne martini
                                                    i w oczekiwaniu włącza szafę grającą - z kopa. Na boku facet (właściciel ,
                                                    niech mu będzie Jim) dzieli się z kumplem uwagą, że panienka jest z tych
                                                    wrażliwych (serio). Widać, że go wzięło.
                                                    Jest cynk od mamusi, Page wypada z knajpy nie płacąc – wykonuje numer z
                                                    rzucaniem monetą i rzecz jasna wychodzi, że drink był za friko (ciągle ten
                                                    kompleks biedy). Przy okazji, mało wychodzi materiału na jej kiecki – też ten
                                                    kompleks pewnie.
                                                    Potem mamy układanie na jezdni zapory z kolcami. Najpierw ładuje się w nią
                                                    oraz w drzewo Jim, będący w pościgu za Page (aż tak mu się spodobała, że chce
                                                    jej oddać torebkę pozostawioną w knajpie). Page wypada z krzaków i spycha go
                                                    z zalesionej skarpy. Następny łąduje się w kolce i samochód Jima nasz zgred. W
                                                    krzakach następują pertraktacje Jima z Page. Jim żąda wyjaśnień , chce się
                                                    wygramolić i dostać do swego samochodu. Page zatrzymuje go za pomocą cielesnej
                                                    argumentacji. Pojawia się mamusia, która wbija się w samochód zgreda z kolei
                                                    i oferuje mu troskę i podwiezienie do szpitala. Ten lekko jest otumaniony po
                                                    zderzeniu toteż mamusia daje mu dyskretnie w łeb by wzmóc stopień
                                                    otumanienia. Odwiedziwszy go następnego dnia w szpitalu demonstruje jeszcze
                                                    większą troskę i swoje wdzięki. Zgred tumanieje do reszty i wyraża chęć
                                                    jedzenia jej z ręki. W ciągu dalszym mamy ekspresowy rozwój romansu.
                                                    Prezenty: kosztowna zapalniczka (palenie to największa przyjemność życiowa
                                                    zgreda), posąg z dosztukowanym penisem (5 ooo $ ). Mamy jeszcze kolacyjkę w
                                                    rosyjskiej restauracji, gdzie rosyjskość Olgi wystawiona została na ciężką
                                                    próbę. Ale nie takie przekręty się robiło. Olga je tatara bez obrzydzenia,
                                                    śpiewa „Back To The USSR” i przekupuje kelnera, który wystawia na próbę jej
                                                    znajomość rozyjskiego.
                                                    Zgred napalony coraz bardziej, a tu nasza hrabina okazuje się bogobojna bardzo
                                                    i skromna. W przeciwieństwie do Page, która tymczasem zostaje przedstawiona
                                                    Zgredowi jako pomoc domowa na zastępstwo herod-baby, która strzegła domostwa-
                                                    fortecy przed zakusami łowczyń pieniędzy swgo pana. Housekomando zostaje
                                                    wrobione w kradzież zapasów papierosowych, tudzież zapalniczki Olgi oraz
                                                    klejnotów rodzinnych. Kwalifikacje Page nie budzą żadnych zastrzeżeń Zgreda,
                                                    bo oblawszy się drinkiem ma okazję być „wycieranym” wiadomo gdzie,przez Page
                                                    i to z dużym zacięciem.

                                                    W tzw. pomiędzyczasie widzimy byłego męża (Liotta) tłukącego po raz n-ty
                                                    konfertekt eksmałżonki ale protestującego gdy kumpel chce podobiznę zniszczyć.
                                                    Widzimy też Page, składającą wizytę w tej samej knajpie ( znowu czeka na cynk
                                                    od mamusi). Tym razem dochodzi do jej uszu, że właścicielowi knajpy ktoś
                                                    proponuje odkupienie tejże za 3 mln $.

                                                    cdn.

                                                    ps
                                                    czytanie tego co powyżej nie jest obowiązkowe
                                                  • Gość: MACIEJ Re: THE HEARTBREAKERS- PERFECT DUO IP: *.ny325.east.verizon.net 28.06.03, 04:54
                                                    Dla mnie bomba.
                                                    Taka troche,ze zbyt przydlugim lontem,You know,what I mean.
                                                    Zeby nie wyszlo na to ,ze zaczynasz nowa forme literacka pt:"Streszczenie filmu
                                                    dluzsze od samego filmu".

                                                    Ciekaw jestem swoja droga ,jak Kataryna da sobie rade z opowiastka na temat
                                                    filmu "Life as a House".
                                                    Gra tam Kevin Kline,moj ulubieniec,ktory kiedys juz wystepowal razem z "Bony
                                                    Ass" i calkiem dobry film z tego wyszedl,gdy ona byla prezydentowa a on
                                                    sobowtorem prezydenta,ktory tak sie zagonil w swojej roli,ze zaczal sam
                                                    kandydowac,no i nie bede ukrywal ,ze milosc ich zlaczyla.
                                                  • basia.basia THE HEARTBREAKERS - ostatni odcinek 28.06.03, 12:17
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Zeby nie wyszlo na to ,ze zaczynasz nowa forme literacka pt:"Streszczenie
                                                    filmu dluzsze od samego filmu".
                                                    >

                                                    Już mnie trochę nudzi opowiadanie perypetii duo Bony Ass&Love ale ja nie
                                                    Miller i zmierzam do końca , który na pewno nastąpi. Więc, ..........

                                                    Tymczasem Zgred stawia się w hotelu u mamusi wraz z naprawionym posągiem
                                                    i również w pełnej gotowości bojowej ( bez spodni). Przedbiegi i manewry
                                                    mamusi doprowadzają jego sterane zdrowie do ciężkiego szoku i utraty życia.
                                                    Co za obciach. Nici z forsy i kłopot z trupem . W hallu hotelowym napatoczył
                                                    się eks – Liotta. Wielka awantura.Wzajemne żale. Eks odkrywa w apartamencie
                                                    trupa zgreda, odkrywa też czym zajmuje się jego była. Wpada w furię i grozi
                                                    rewolwerem mamusi i wezwanej w międzyczasie na pomoc córci, w której
                                                    rozpoznaje swoją byłą sekretarkę. Pertraktacje. Panie obiecują oddać forsę
                                                    i mercedesa w zamian za pomoc przy usunieciu trupa. Tenże zostaje
                                                    przetransportowany do swojej fortecy. Będzie wyglądało, że zaniemógł w swym
                                                    własnym domu. Następnego dnia towarzystwo udaje się do banku i tu następuje
                                                    straszne odkrycie! Kumpela wyzerowała konto!!!! Córcia wpada w histerię
                                                    i udaje się w siną dal – na chwilę. Po powrocie panie odbywają zasadniczą
                                                    rozmowę. Jedynym wyjściem z sytuacji ( w celu zaspokojenia finansowych żądań
                                                    eksa) jest usidlenie Jima.
                                                    Panie na ten raz mają zamienić się rolami.
                                                    W tym celu Page tropi go i dopada w ustronnym miejscu, gdzie on obserwuje
                                                    gwiazdy przez teleskop. Romantyczne karesy. Bez dalszego ciągu – dosłownie
                                                    i w przenośni. Tylko przez chwilę. Ona odchodzi i wraca, odchodzi i wraca.
                                                    Wiadomo - następują oświadczyny, wyznaczona data ślubu (ekspresowa). Ślub.
                                                    Żoneczka upija się w sztok itd. Mamusia ma trudności z uwiedzeniem zięcia
                                                    ( naprawdę zakochany) więc mu dosypuje czegoś na otumanienie do drinka.
                                                    Page pozostawiona samej sobie i czekając na rozwój sytuacji przeżywa
                                                    iluminację: „zakochała się w Jimie”. Wpada do sypialni mamusi i doznaje szoku
                                                    znajdując go w łóżku z mamusią. Biedne serduszko złamane.
                                                    Strony (już po rozwodzie ekspresowym zresztą) spotykają się w sądzie.
                                                    Jim się nie targuje, panie zgarniają 300 000 $.
                                                    Eks i Eksówa przy okazji wypłacania forsy toczą bardzo interesującą rozmowę,
                                                    podczas której on udowadnia jej, że jest wyrodną matką, która własnej córce
                                                    spaczyła charakter. Bo w życiu najważniejsza jest miłość, rodzina itd. Itp.
                                                    Oszust przemienił się nagle w moralistę! Nie chce już pieniędzy! Mamusia
                                                    poruszona do głębi wyznaje córce prawdę o spółce z kumpelą w celu ukrycia
                                                    przed córką forsy oraz prawdę o Jimie., który jej nie tknął a tylko stworzone
                                                    zostały pozory.
                                                    Page melduje się u Jima z kopertą (zwrot tych 300 000 $). How nice, how sweet.
                                                    Mamusia melduje się u eksa z ofertą dozgonnej miłości. Kupione. How
                                                    nice, ..............

                                                    Finał.
                                                    Góry, taras kawiarni. Romantyczna sceneria. Eks już nie eks wyznaje dozgonną
                                                    miłość wrednej kumpeli (Anne Bancroft), co jest z oddali obserwowane przez
                                                    Bony Ass przez lornetkę.

                                                    The End
                                                  • Gość: MACIEJ THE HEARTBREAKERS IP: *.ny325.east.verizon.net 02.07.03, 07:03
                                                    A jaki z tego moral?
                                                    Uwazajcie faceci,bo baby sa takie przewrotne ostatnimi czasy,ze tylko na
                                                    szmalec leca.
                                                    Geniu Hackman ,zreszta imennik mojego ojca i jak on choleryk,wypadl strasznie
                                                    smiesznie,bo to rola nie dla niego byla.
                                                    Jak gra generala w armii amerykanskiej,ktory rozkazuje z lotniskowca ratowac
                                                    zestrzelonego pilota w Bosni,na ktorego Serbowie juz poluja,to wtedy jest na
                                                    swoim miejscu,ale jakies romansidlo,gdzie zdycha zaczadzony dymem swoich
                                                    papierosow,to zupelnie nie dla niego.
                                                    Poza tym film byl nagrywany w Miami Beach a nie Palm Beach,ktore jest
                                                    ekskluzywnym miasteczkiem i jakims tam aktorzynom nie dano by sie prezentowac
                                                    na tle tak ladnego miasteczka.
                                                  • basia.basia Re: THE HEARTBREAKERS 02.07.03, 23:46
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > A jaki z tego moral?
                                                    > Uwazajcie faceci,bo baby sa takie przewrotne ostatnimi czasy,ze tylko na
                                                    > szmalec leca.

                                                    Przyjemność mi sprawiła ta Twoja recenzja. Mam podobną opinię.
                                                    Chłam. Ale aktorzy całkiem nieźli tylko szkoda trudu i pieniędzy na taką
                                                    tandetę. Wogóle to najbardziej jeszcze podobał mi się Liotta.
                                                    Wybrałam do opowiedzenia ten film z powodu tych "zmanierowanych europejek".
                                                    Tu masz dwie "zmanierowane amerykanki", że tak powiem.

                                                    Z tego wszystkiego jest pewien pożytek; odwiedziłam wypożyczalnię kaset
                                                    i odkryłam, że mają mnóstwo filmów, które przegapiłam. Jutro odbieram
                                                    z naprawy mój magnetowid i będę odrabiać zaległości.
                                                    W sobotę poszłam sobie do kina na film chiński pt. "Balzac i mała Chinka".
                                                    Dla mnie bomba.

                                                    Pozdrawiam


                                                    > Poza tym film byl nagrywany w Miami Beach a nie Palm Beach,ktore jest
                                                    > ekskluzywnym miasteczkiem i jakims tam aktorzynom nie dano by sie
                                                    prezentowac na tle tak ladnego miasteczka.

                                                    No nie bądź taki skrupulatny. Dla przeciętnego Amerykanina nie ma przecież
                                                    różnicy pomiędzy Litwą a Łotwą. Ja nie byłam ani w Palm Beach, ani w Miami
                                                    Beach i pewnie nigdy nie będę.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: THE HEARTBREAKERS IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 05:06
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > A jaki z tego moral?
                                                    > > Uwazajcie faceci,bo baby sa takie przewrotne ostatnimi czasy,ze tylko na
                                                    > > szmalec leca.
                                                    >
                                                    > Przyjemność mi sprawiła ta Twoja recenzja. Mam podobną opinię.
                                                    > Chłam. Ale aktorzy całkiem nieźli tylko szkoda trudu i pieniędzy na taką
                                                    > tandetę. Wogóle to najbardziej jeszcze podobał mi się Liotta.

                                                    Ray zawsze gra z werwa i czesto narwanca,takie kolorowe charaktery.

                                                    > Wybrałam do opowiedzenia ten film z powodu tych "zmanierowanych europejek".
                                                    > Tu masz dwie "zmanierowane amerykanki", że tak powiem.

                                                    Ja o zmanierowanych EUropejkach mowilem powaznie,a ten amerykanski film jest
                                                    komedia.

                                                    > Z tego wszystkiego jest pewien pożytek; odwiedziłam wypożyczalnię kaset
                                                    > i odkryłam, że mają mnóstwo filmów, które przegapiłam. Jutro odbieram
                                                    > z naprawy mój magnetowid i będę odrabiać zaległości.
                                                    > W sobotę poszłam sobie do kina na film chiński pt. "Balzac i mała Chinka".
                                                    > Dla mnie bomba.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Poza tym film byl nagrywany w Miami Beach a nie Palm Beach,ktore jest
                                                    > > ekskluzywnym miasteczkiem i jakims tam aktorzynom nie dano by sie
                                                    > prezentowac na tle tak ladnego miasteczka.
                                                    >
                                                    > No nie bądź taki skrupulatny. Dla przeciętnego Amerykanina nie ma przecież
                                                    > różnicy pomiędzy Litwą a Łotwą. Ja nie byłam ani w Palm Beach, ani w Miami
                                                    > Beach i pewnie nigdy nie będę.

                                                    Nie wiem jak z Litwa i Lotwa,ale kazdy Amerykanin odrozni Miami Beach od Palm
                                                    Beach.
                                                    Ja lubilem jezdzic do Fort Lauderdale,troche na polnoc od Miami,a dopiero po 10
                                                    wieczorem na South Beach do Miami Beach,bo tam jest zycie nocne cos na wzor
                                                    Manhattanu,z tym ze z duzymi akcentami latynoskimi.

                                                    Palm Beach dla odmiany to miasteczko dla bogaczy,gdzie bez 5 baniek sie nie
                                                    wcisniesz.
                                                    Miami jest na ladzie,a Miami Beach to waska kiszkowata wyspa biegnaca wzdluz
                                                    ladu.
                                                    Nie masz czego zalowac ,ze tam nie bylas,bo mnie np klimat tam nie pasuje.
                                                    W lecie jest tam w dzien 35 stopni a w nocy 30 stopni i niemal caly czas
                                                    wilgoc.
                                                  • Gość: MACIEJ BEZ WIZ Z POLSKI DO USA IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 05:11
                                                    Ze ten Kwasniewski wiecej rozumu nie ma.
                                                    Przeciez USA musza traktowac wszystkich tak samo,a Polska chce jak zwykle byc
                                                    wyjatkiem i wysylac miliony ludzi do roboty z Polski do Stanow.

                                                    Newt byl idolem wszystkich i demokraci nawet wykonywali jego"Kontrakt z Ameryka"


                                                    Newt Gingrich z wizytą w Polsce

                                                    PAP 30-06-2003, ostatnia aktualizacja 30-06-2003 20:55

                                                    Prezydent Aleksander Kwaśniewski spotkał się w poniedziałek z Newtem
                                                    Gingrichem, byłym przewodniczącym Izby Reprezentantów Kongresu Stanów
                                                    Zjednoczonych.
                                                    czytaj dalej »

                                                    Rozmawiano o zaangażowaniu Polski w tworzenie strefy stabilizacyjnej w Iraku
                                                    oraz integracji Polski z Unią Europejską -podało BIiKS. Innym tematem spotkania
                                                    była kwestia zniesienia wiz dla Polaków, udających się do Stanów Zjednoczonych.
                                                    Gingrich wyraził swoje poparcie dla tej idei i zadeklarował podjęcie starań na
                                                    rzecz jej realizacji.

                                                    Odnosząc się do procesu pokojowego na Bliskim Wschodzie, obaj rozmówcy wyrazili
                                                    nadzieję na sukces "mapy drogowej", zaproponowanej przez administrację
                                                    amerykańską w porozumieniu z władzami Państwa Izrael i Autonomii Palestyńskiej.

                                                    Po południu spotkanie z amerykańskim politykiem zorganizowało w Sejmie
                                                    stowarzyszenie "Młodzi Konserwatyści".

                                                    Newt Gingrich, który po raz pierwszy gości w Polsce, to jeden z
                                                    najwybitniejszych amerykańskich polityków. W Kongresie zasiadał przez ponad 20
                                                    lat. Jego m.in. zasługą było wcielenie w życie idei "konserwatywnej rewolucji".

                                                    W 1994 roku opracował program, w którym w 10 punktach sformułowano podstawowe
                                                    postulaty legislacyjne Republikanów, jak redukcja biurokracji federalnej,
                                                    ograniczenie programów rządowych, obniżka podatków, likwidacja deficytu
                                                    budżetowego i reforma opieki społecznej.

                                                    W wyborach w tymże roku Republikanie po raz pierwszy od ponad czterdziestu lat
                                                    odzyskali większość w obu izbach Kongresu. Gingrich, który był architektem tego
                                                    sukcesu, stał się wówczas idolem amerykańskich konserwatystów.
                                                  • basia.basia O kobietach 03.07.03, 11:08
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    >
                                                    > Ja o zmanierowanych EUropejkach mowilem powaznie,a ten amerykanski film jest
                                                    > komedia.
                                                    >

                                                    Czytałam, że Jenifer Lopez kazała wstawić do intercyzy żądanie, że każda
                                                    zdrada Bena Afflecka (po ślubie) będzie go kosztować 5 mln $.
                                                    Pamietam też, że Jane Fonda wychodząc za Teda Turnera zastrzegła sobie,
                                                    że ewentualny rozwód będzie kosztował oblubieńca 9 mnl $.
                                                    Itd.
                                                    To nie komedia.

                                                    >
                                                    > Nie masz czego zalowac ,ze tam nie bylas,bo mnie np klimat tam nie pasuje.
                                                    > W lecie jest tam w dzien 35 stopni a w nocy 30 stopni i niemal caly czas
                                                    > wilgoc.

                                                    I nie żałuję.

                                                    Zjechała moja kumpela z Chicago. Ciągle namawia mnie, żebym do niej
                                                    przyjechała. Mamy też przyjaciół w Kanadzie i w USA. Też zapraszają.
                                                    Dojrzewamy do decyzji by zrobić sobie wypad za wielką wodę i hurtem
                                                    złożyć wizyty.
                                                    Mnie najbardziej interesuje NY. Czytałam artykuł Oriany Falacci
                                                    po 11. września i poza wszystkim zwrócił moją uwagę sposób w jaki
                                                    przedstawiła swoją miłość do tego miasta.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: O kobietach IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 19:41
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Ja o zmanierowanych EUropejkach mowilem powaznie,a ten amerykanski film je
                                                    > st
                                                    > > komedia.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Czytałam, że Jenifer Lopez kazała wstawić do intercyzy żądanie, że każda
                                                    > zdrada Bena Afflecka (po ślubie) będzie go kosztować 5 mln $.

                                                    Tu sie dobraly dwie niemoty.
                                                    Ona caly czas szpanuje z seksapil a wziecia specjalnego nigdy nie miala,a z
                                                    niego tez wielki slimak i na podpalana polecial.
                                                    Takie typowe malzenstwo dla rozglosu.

                                                    > Pamietam też, że Jane Fonda wychodząc za Teda Turnera zastrzegła sobie,
                                                    > że ewentualny rozwód będzie kosztował oblubieńca 9 mnl $.
                                                    > Itd.
                                                    > To nie komedia.

                                                    Ted i Fonda to rzeczywiscie komedia i to w duzym stylu.

                                                    > >
                                                    > > Nie masz czego zalowac ,ze tam nie bylas,bo mnie np klimat tam nie pasuje.
                                                    > > W lecie jest tam w dzien 35 stopni a w nocy 30 stopni i niemal caly czas
                                                    > > wilgoc.
                                                    >
                                                    > I nie żałuję.
                                                    >
                                                    > Zjechała moja kumpela z Chicago. Ciągle namawia mnie, żebym do niej
                                                    > przyjechała. Mamy też przyjaciół w Kanadzie i w USA. Też zapraszają.
                                                    > Dojrzewamy do decyzji by zrobić sobie wypad za wielką wodę i hurtem
                                                    > złożyć wizyty.
                                                    > Mnie najbardziej interesuje NY. Czytałam artykuł Oriany Falacci
                                                    > po 11. września i poza wszystkim zwrócił moją uwagę sposób w jaki
                                                    > przedstawiła swoją miłość do tego miasta.

                                                    Jak lubisz Krakow,to nie bedziesz lubila NYC,tylko jedz od razu do Bostonu.
                                                    Trzeba troche czasu i sporo energii zeby zalapac klimat(polubic) NYC.
                                                    Turysci odwiedzajacy Polske omijaja Warszawe,a jezdza do Krakowa i Gdanska,a ja
                                                    gdybym mial mieszkac ,to tylko w Warszawie.
                                                  • basia.basia Polska vs reszta świata 03.07.03, 11:46
                                                    W związku z Twoją słabością do bezustannego optowania za USA a przeciw
                                                    reszcie świata dedykuję Ci poniższe. Ale nie po to, by się z Tobą drażnić
                                                    tylko by Ci zwrócić uwagę, że "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia"
                                                    oraz dla czystej rozrywki, oraz po to żebyś się przekonał, że potrafimy mieć
                                                    dystans w ocenie samych siebie. A przynajmniej część z nas.
                                                    I jeszcze po to, by Ci udowodnić, że autorce poniższych limeryków luzu nie
                                                    brakuje.

                                                    A powodem tego, że sobie ten trud zadaję (klepanie takiej ilości tekstu) jest
                                                    to, że Ci wycięli jeden z Twoich ulubionych wątków, co uważam za skandaliczne
                                                    ze strony GW. Czyli tytułem rekompensaty.

                                                    RYMOWANA ROZPRAWA O WYŻSZOŚCI SARMATÓW NAD INSZYMI NACJAMI TUDZIEŻ
                                                    O SŁUSZNEJ KARZE NA ZATWARDZIAŁYCH, KTÓRZY TEGO POGLĄDU NIE PODZIELAJĄ

                                                    Kto powiedział, że Anglicy
                                                    uczęszczają do teatrów,
                                                    tego rąbnę po przyłbicy
                                                    pod kościołem Bonifratrów.

                                                    Kto powiedział, że Francuzi
                                                    piją kawę z filiżanek,
                                                    temu pierwszy dam po buzi
                                                    pod świątynią Felicjanek.

                                                    Kto powiedział, że Murzyni
                                                    korzystają czasem z wanny,
                                                    tego chromym się uczyni
                                                    pod katedrą Marii Panny.

                                                    Kto powiedział, że Łotysze
                                                    używają ludzkiej mowy,
                                                    z listy zdrowych go wypiszę
                                                    pod murami Częstochowy.

                                                    Kto powiedział, Kazbecy
                                                    są mądrzejsi od baranów,
                                                    temu sam sflekuję plecy
                                                    pod klasztorem Salezjanów.

                                                    Kto powiedział, że Finowie
                                                    mają wujów i kuzynów,
                                                    krzyżem zdzielę go po głowie
                                                    w krypcie Ojców Kapucynów.

                                                    Kto powiedział, że Hiszpanie
                                                    noszą czasem jakieś buty,
                                                    uzębionym być przestanie
                                                    pod dzwonnicą świętej Ruty.

                                                    Kto powiedział, że Malgasze
                                                    jedzą z misek, nie z korytek,
                                                    temu pierwszy plunę w kaszę
                                                    w refektarzu Sióstr Wizytek.

                                                    Kto powiedział, że Bułgarzy
                                                    mają coś w rodzaju duszy,
                                                    temu przykrość się wydarzy
                                                    w studni Braci templariuszy.

                                                    Kto powiedział, że Japońce
                                                    rozmawiają przy herbacie,
                                                    temu utnę wszystkie końce
                                                    w szczebrzeszyńskiej kolegacie.

                                                    Kto powiedzieć śmiał, że Żydzi
                                                    mają krewną Miriam w raju,
                                                    temu życie tłum obrzydzi
                                                    pod figurą na rozstaju.

                                                    Kto powiedział, że Hindusi
                                                    cieszą się rodzimym ptactwem,
                                                    tego się do płaczu zmusi
                                                    u Trapistów pod opactwem.

                                                    Kto powiedział, że Chińczyki
                                                    też są dziećmi ewolucji,
                                                    tego zniosą do kliniki
                                                    spod przybytku świętej Łucji.

                                                    Kto powiedział, że Huculi
                                                    mają pewien dryg do tańców,
                                                    w samej przegnam go koszuli
                                                    spod zakrystii Zmartwychwstańców.

                                                    Kto powiedział, że Jankesi
                                                    zwykli wstawac o poranku,
                                                    tego nawet cud nie wskrzesi
                                                    u Pijarów na krużganku.

                                                    Kto chce wmawiać nam ,że Włosi
                                                    to narodek pracowity,
                                                    ten się sam o krwotok prosi
                                                    pod kaplicą świętej Zyty.

                                                    Kto zaś o Sarmatach twierdzi,
                                                    że z kimkolwiek im do pary,
                                                    niech się nad nim lud rozsierdzi
                                                    pod plebanią świętej Klary!

                                                    / Wisława Szymborska /


                                                    Innym razem, jak będę miała nastrój, wklepię tu tzw. "odwódki" tejże autorki
                                                    nad którą zajadle pastwią się forumowicze na jakimś wątku i to w związku z jej
                                                    80-tymi urodzinami.

                                                    Teraz tylko przykłady:

                                                    Od martini potencja mini.
                                                    Od wihisky iloraz niski.
                                                    Od brandy swędzenie wszędy.

                                                    Specjalnie wybrałam amerykańskie trunki na ten raz.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: MACIEJ REKORD GW W KASOWANIU WATKOW-272 WPISY IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 19:52
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > W związku z Twoją słabością do bezustannego optowania za USA a przeciw
                                                    > reszcie świata dedykuję Ci poniższe. Ale nie po to, by się z Tobą drażnić
                                                    > tylko by Ci zwrócić uwagę, że "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia"
                                                    > oraz dla czystej rozrywki, oraz po to żebyś się przekonał, że potrafimy mieć
                                                    > dystans w ocenie samych siebie. A przynajmniej część z nas.
                                                    > I jeszcze po to, by Ci udowodnić, że autorce poniższych limeryków luzu nie
                                                    > brakuje.
                                                    >
                                                    > A powodem tego, że sobie ten trud zadaję (klepanie takiej ilości tekstu) jest
                                                    > to, że Ci wycięli jeden z Twoich ulubionych wątków, co uważam za skandaliczne
                                                    > ze strony GW. Czyli tytułem rekompensaty.

                                                    Tez mi watek,tam bylo tylko 272 wpisow.
                                                    Swoja droga ,to chyba rekord w GW w kasowaniu watkow.
                                                  • basia.basia Re: REKORD GW W KASOWANIU WATKOW-272 WPISY 03.07.03, 20:06
                                                    Nie podskakuj Maciej, bo Ci Admin
                                                    posprawdza resztę i wytnie najdłuższy!
                                                  • Gość: MACIEJ Re: REKORD GW W KASOWANIU WATKOW-272 WPISY IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 23:19
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Nie podskakuj Maciej, bo Ci Admin
                                                    > posprawdza resztę i wytnie najdłuższy!

                                                    Najdluzszy,to jest pod specjalna ochrona jak Bold Eagle.
                                                  • basia.basia Re: REKORD GW W KASOWANIU WATKOW-272 WPISY 03.07.03, 23:24
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > basia.basia napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie podskakuj Maciej, bo Ci Admin
                                                    > > posprawdza resztę i wytnie najdłuższy!
                                                    >
                                                    > Najdluzszy,to jest pod specjalna ochrona jak Bold Eagle.

                                                    Jak zrobiłam "pstryk - wyślij" to równoczesnie sobie
                                                    uświadomiłam jak Tobie się to skojarzy.
                                                    Trafiony!!!
                                                  • kataryna.kataryna Re: Polska vs reszta świata 03.07.03, 19:52
                                                    Bardzo mi się podoba :)
                                                    Ale kto to są Kazbecy?
                                                    Podsłuchuję regularnie tę Waszą długaśną rozmowę, wtrącić się nie śmiem, żeby
                                                    Was nie spłoszyć bo tak Wam się fajnie gada. Jak się Basiu wybierasz do Stanów
                                                    to przejedź się po kilku miastach, ja sobie kiedyś zrobiłam objazd Boston-
                                                    Nashville-San Francisco-Waszyngton-Nowy Jork, plus kilka wypadów do
                                                    prowincjonalnych miasteczek i wszystkim taki koktajl polecam bo można choć
                                                    trochę doświadczyć zróżnicowania tego kraju.
                                                  • basia.basia Re: Polska vs reszta świata 03.07.03, 20:12
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Bardzo mi się podoba :)
                                                    > Ale kto to są Kazbecy?

                                                    To jest Pani Wisi wymysł.
                                                    Myślę, że chodzi o Kazachów
                                                    ale jej rym nie pasował.

                                                    > Podsłuchuję regularnie tę Waszą długaśną rozmowę, wtrącić się nie śmiem,

                                                    Ależ wtrącaj się, wtrącaj. Maciej będzie zachwycony!
                                                    Zresztą pewnie już jest, bo się dowiedział, że Ty zza kulis.....
                                                    A ja sie bedę starła błędów nie robić.


                                                    żeby
                                                    > Was nie spłoszyć bo tak Wam się fajnie gada. Jak się Basiu wybierasz do
                                                    Stanów
                                                    > to przejedź się po kilku miastach, ja sobie kiedyś zrobiłam objazd Boston-
                                                    > Nashville-San Francisco-Waszyngton-Nowy Jork, plus kilka wypadów do
                                                    > prowincjonalnych miasteczek i wszystkim taki koktajl polecam bo można choć
                                                    > trochę doświadczyć zróżnicowania tego kraju.

                                                    To jest to co lubie robić najbardziej; jeździć po bliższej i dalszej okolicy
                                                    i ogladać i inny świat i innych ludzi. Także w Polsce.

                                                    To mi przypomniało, że muszę Maciejowi dać "odpór" w sprawie naszej prowincji
                                                    i zabaw weselnych ze sztachetami od płota.

                                                  • basia.basia Re: Polska vs reszta świata 03.07.03, 20:13
                                                    No i masz babo placek. Pełno błędów.
                                                  • Gość: MACIEJ Polska vs reszta świata. KUZYN WROCIL Z POLSKI IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 23:58
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > To jest to co lubie robić najbardziej; jeździć po bliższej i dalszej okolicy
                                                    > i ogladać i inny świat i innych ludzi. Także w Polsce.
                                                    >
                                                    > To mi przypomniało, że muszę Maciejowi dać "odpór" w sprawie naszej prowincji
                                                    > i zabaw weselnych ze sztachetami od płota.

                                                    Az sie nie moge doczekac na ten "odpor" bo kuzyn wlasnie wrocil z Polski.
                                                    Dzwonie do niego na komore i pytam jak bylo.
                                                    On mi na to ,ze to rozmowa nie na telefon.
                                                    Nakrecil sporo filmow,to widocznie chce mnie zaprosic i bedzie biesiada,tylko
                                                    nie wiem kiedy,bo ja jutro do Milford jade.


                                                  • Gość: MACIEJ NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 23:29
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Bardzo mi się podoba :)
                                                    > Ale kto to są Kazbecy?
                                                    > Podsłuchuję regularnie tę Waszą długaśną rozmowę, wtrącić się nie śmiem, żeby
                                                    > Was nie spłoszyć bo tak Wam się fajnie gada. Jak się Basiu wybierasz do
                                                    Stanów
                                                    > to przejedź się po kilku miastach, ja sobie kiedyś zrobiłam objazd Boston-
                                                    > Nashville-San Francisco-Waszyngton-Nowy Jork, plus kilka wypadów do
                                                    > prowincjonalnych miasteczek i wszystkim taki koktajl polecam bo można choć
                                                    > trochę doświadczyć zróżnicowania tego kraju.

                                                    Zroznicowanie jest tu potezne.
                                                    Zrobilas podroz patriotyczna,z Waszyngtonem wlacznie,ale duzo ciekawsze sa nowe
                                                    miasta jak Las Vegas i San Diego ze o Seatle nie wspomne.
                                                    Nashville sie ostatnio tez bardzo rozbudowywuje,a sporo ludzi zachwyca sie
                                                    Atlanta.
                                                  • kataryna.kataryna Re: NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE 03.07.03, 23:39
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > Bardzo mi się podoba :)
                                                    > > Ale kto to są Kazbecy?
                                                    > > Podsłuchuję regularnie tę Waszą długaśną rozmowę,
                                                    wtrącić się nie śmiem, ż
                                                    > eby
                                                    > > Was nie spłoszyć bo tak Wam się fajnie gada. Jak
                                                    się Basiu wybierasz do
                                                    > Stanów
                                                    > > to przejedź się po kilku miastach, ja sobie kiedyś
                                                    zrobiłam objazd Boston-
                                                    > > Nashville-San Francisco-Waszyngton-Nowy Jork, plus
                                                    kilka wypadów do
                                                    > > prowincjonalnych miasteczek i wszystkim taki
                                                    koktajl polecam bo można choć
                                                    >
                                                    > > trochę doświadczyć zróżnicowania tego kraju.
                                                    >
                                                    > Zroznicowanie jest tu potezne.
                                                    > Zrobilas podroz patriotyczna,z Waszyngtonem
                                                    wlacznie,ale duzo ciekawsze sa nowe
                                                    >
                                                    > miasta jak Las Vegas i San Diego ze o Seatle nie
                                                    wspomne.
                                                    > Nashville sie ostatnio tez bardzo rozbudowywuje,a
                                                    sporo ludzi zachwyca sie
                                                    > Atlanta.


                                                    Nie patriotyczną, tylko służbową, jedynie San Francisco
                                                    było całkowicie prywatnym wyborem. Los Angeles chyba by
                                                    mi się nie podobało bo nie lubię tłoku a San Francisco
                                                    jest takie przyjemnie flegmatyczne. No i zatoka - cudo.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 23:51
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Nie patriotyczną, tylko służbową, jedynie San Francisco
                                                    > było całkowicie prywatnym wyborem. Los Angeles chyba by
                                                    > mi się nie podobało bo nie lubię tłoku a San Francisco
                                                    > jest takie przyjemnie flegmatyczne. No i zatoka - cudo.

                                                    To powiedz bossowi nastepnym razem,ze jestes zainteresowana w otworzeniu field
                                                    office w Vegas lub San Diego.
                                                  • kataryna.kataryna Re: NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE 03.07.03, 23:58
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > Nie patriotyczną, tylko służbową, jedynie San
                                                    Francisco
                                                    > > było całkowicie prywatnym wyborem. Los Angeles
                                                    chyba by
                                                    > > mi się nie podobało bo nie lubię tłoku a San
                                                    Francisco
                                                    > > jest takie przyjemnie flegmatyczne. No i zatoka -
                                                    cudo.
                                                    >
                                                    > To powiedz bossowi nastepnym razem,ze jestes
                                                    zainteresowana w otworzeniu field
                                                    > office w Vegas lub San Diego.


                                                    Nie mam bossa. Zresztą i tak sobie życia poza Polską
                                                    nie wyobrażam, gdybym chciała wyjechać już bym to dawno
                                                    zrobiła.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE IP: *.ny325.east.verizon.net 04.07.03, 00:04
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > > To powiedz bossowi nastepnym razem,ze jestes
                                                    > zainteresowana w otworzeniu field
                                                    > > office w Vegas lub San Diego.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie mam bossa. Zresztą i tak sobie życia poza Polską
                                                    > nie wyobrażam, gdybym chciała wyjechać już bym to dawno
                                                    > zrobiła.

                                                    Ale chyba tesknisz,by miec jakiegos przystojnego bossa,ktory wydawalby ci
                                                    jakies polecenia,a od ktorego oczywiscie bylabys madrzejsza?
                                                  • kataryna.kataryna Re: NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE 04.07.03, 00:07
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > > To powiedz bossowi nastepnym razem,ze jestes
                                                    > > zainteresowana w otworzeniu field
                                                    > > > office w Vegas lub San Diego.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Nie mam bossa. Zresztą i tak sobie życia poza
                                                    Polską
                                                    > > nie wyobrażam, gdybym chciała wyjechać już bym to
                                                    dawno
                                                    > > zrobiła.
                                                    >
                                                    > Ale chyba tesknisz,by miec jakiegos przystojnego
                                                    bossa,ktory wydawalby ci
                                                    > jakies polecenia,a od ktorego oczywiscie bylabys
                                                    madrzejsza?


                                                    Chyba nie ma nic gorszego niż dostawać polecenia od
                                                    kogoś kogo się ma za głupszego od siebie :)
                                                  • Gość: MACIEJ Re: NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE IP: *.ny325.east.verizon.net 04.07.03, 00:36
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > > Ale chyba tesknisz,by miec jakiegos przystojnego
                                                    > bossa,ktory wydawalby ci
                                                    > > jakies polecenia,a od ktorego oczywiscie bylabys
                                                    > madrzejsza?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Chyba nie ma nic gorszego niż dostawać polecenia od
                                                    > kogoś kogo się ma za głupszego od siebie :)

                                                    Czuje lekka nutke obawy,ze moglby sie znalezc boss ciut madrzejszy od ciebie i
                                                    ciekawe co wtedy bys zrobila?
                                                  • kataryna.kataryna Re: NYC-BOSTON-VEGAS,SAN-FRAN,SAN DIEGO,SEATLE 04.07.03, 23:37
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > > Ale chyba tesknisz,by miec jakiegos przystojnego
                                                    > > bossa,ktory wydawalby ci
                                                    > > > jakies polecenia,a od ktorego oczywiscie bylabys
                                                    > > madrzejsza?
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Chyba nie ma nic gorszego niż dostawać polecenia od
                                                    > > kogoś kogo się ma za głupszego od siebie :)
                                                    >
                                                    > Czuje lekka nutke obawy,ze moglby sie znalezc boss ciut madrzejszy od ciebie
                                                    i
                                                    > ciekawe co wtedy bys zrobila?


                                                    Chyba masz o mnie złe zdanie. Bardzo dobrze znoszę osoby mądrzejsze ode mnie,
                                                    znacznie lepiej niż głupsze. Chyba częściej mam kontakt z ludźmi, których
                                                    uważam za mądrzejszych niż głupszych od siebie i nie chciałabym, żeby było
                                                    inaczej bo mam skłonności do rozleniwiania się i bujania w obłokach i
                                                    potrzebuję nieustannej stymulacji. Ja w ogóle lubię mieć autorytety i sporo ich
                                                    mam.
                                                  • Gość: bratek Ohio i inne IP: *.biaman.pl 04.07.03, 08:50
                                                    W Atlancie nie byłem, jak i w połowie miejsc, o których wspominacie, ale od
                                                    znajomego Amerykanina słyszałem, że A. to wyjątkowo brzydkie miasto.

                                                    Do Vegas, jeśli jeszcze mogę się dalej wtrącać, nie wybierałbym się programowo,
                                                    bo jednak Amerykanie mają tysiące miejsc "prawdziwych", takich z historią,
                                                    tradycją przeróżną, znacznie bardziej moim zdaniem interesujących. Na przykład
                                                    prowincja, o której wspomina katarina - widziałem taką w Ohio albo Minnesocie -
                                                    po prostu rozkosz.



                                                    >
                                                    > miasta jak Las Vegas i San Diego ze o Seatle nie wspomne.
                                                    > Nashville sie ostatnio tez bardzo rozbudowywuje,a sporo ludzi zachwyca sie
                                                    > Atlanta.
                                                  • basia.basia Re: Ohio i inne 04.07.03, 09:30
                                                    Ależ wtrącaj się!
                                                    Jakiś czas temu widziałam film "Północ w ogrodzie dobra
                                                    i zła". A potem przeczytałam powieść, która była bazą
                                                    tego filmu. To się dzieje w Savannah.
                                                    Opis tego miasta było fascynujący.
                                                    Musi na to zasługiwać.
                                                  • Gość: bratek Ach Ameryka! IP: *.biaman.pl 04.07.03, 09:35
                                                    Hej!]
                                                    Południa USA prawie w ogóle nie znam. Poza... New Orleans i bagnami w
                                                    okolicach, które są przepiekne. To mi własnie przypomina, że jednak byłem w
                                                    Atlancie - w pewnym sensie, bo na lotnisku tylko :), gdzie miałem przesiadkę do
                                                    Nowego Orleanu.
                                                    Savannah pewnie warto byłoby zobaczyć. Nie znam filmu, choć słyszałem o nim.
                                                    Chociaż, po opisie w "Przemięło z wiatrem" - może warto także zobaczyć
                                                    Atlantę. :)
                                                    Moja ulubiona Ameryka to własnie prowincja, w wielu miejscach Ameryki. Ale
                                                    gdybym miał się przenosić do USA, to nie mniej ni więcej tylko na Manhattan. To
                                                    jest naprawdę centrum świata. Wszystko tam jest inaczej - byłem zaledwie parę
                                                    dni w zeszłym roku, ale już się nie mogę doczeać nastepnego wyjazdu.



                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Ależ wtrącaj się!
                                                    > Jakiś czas temu widziałam film "Północ w ogrodzie dobra
                                                    > i zła". A potem przeczytałam powieść, która była bazą
                                                    > tego filmu. To się dzieje w Savannah.
                                                    > Opis tego miasta było fascynujący.
                                                    > Musi na to zasługiwać.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: Ach Ameryka! i NYC w "Coyote Ugly" IP: *.ny325.east.verizon.net 04.07.03, 23:30
                                                    Gość portalu: bratek napisał(a):

                                                    > Hej!]
                                                    > Południa USA prawie w ogóle nie znam. Poza... New Orleans i bagnami w
                                                    > okolicach, które są przepiekne. To mi własnie przypomina, że jednak byłem w
                                                    > Atlancie - w pewnym sensie, bo na lotnisku tylko :), gdzie miałem przesiadkę
                                                    do
                                                    >
                                                    > Nowego Orleanu.
                                                    > Savannah pewnie warto byłoby zobaczyć. Nie znam filmu, choć słyszałem o nim.
                                                    > Chociaż, po opisie w "Przemięło z wiatrem" - może warto także zobaczyć
                                                    > Atlantę. :)
                                                    > Moja ulubiona Ameryka to własnie prowincja, w wielu miejscach Ameryki. Ale
                                                    > gdybym miał się przenosić do USA, to nie mniej ni więcej tylko na Manhattan.
                                                    To
                                                    >
                                                    > jest naprawdę centrum świata. Wszystko tam jest inaczej - byłem zaledwie parę
                                                    > dni w zeszłym roku, ale już się nie mogę doczeać nastepnego wyjazdu.


                                                    To pewnie widziales film "Coyote Ugly" i wiesz gdzie byl krecony?


                                                    > basia.basia napisała:
                                                    >
                                                    > > Ależ wtrącaj się!
                                                    > > Jakiś czas temu widziałam film "Północ w ogrodzie dobra
                                                    > > i zła". A potem przeczytałam powieść, która była bazą
                                                    > > tego filmu. To się dzieje w Savannah.
                                                    > > Opis tego miasta było fascynujący.
                                                    > > Musi na to zasługiwać.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: Ohio i inne. A Pennsylvania? Newport R.I. IP: *.ny325.east.verizon.net 04.07.03, 23:26
                                                    Gość portalu: bratek napisał(a):

                                                    > W Atlancie nie byłem, jak i w połowie miejsc, o których wspominacie, ale od
                                                    > znajomego Amerykanina słyszałem, że A. to wyjątkowo brzydkie miasto.
                                                    >
                                                    > Do Vegas, jeśli jeszcze mogę się dalej wtrącać, nie wybierałbym się
                                                    programowo,
                                                    >
                                                    > bo jednak Amerykanie mają tysiące miejsc "prawdziwych", takich z historią,
                                                    > tradycją przeróżną, znacznie bardziej moim zdaniem interesujących. Na
                                                    przykład
                                                    > prowincja, o której wspomina katarina - widziałem taką w Ohio albo
                                                    Minnesocie - po prostu rozkosz.


                                                    A juz najwieksza rozkosz to prowincja w New England.
                                                    Newport R.I. na wakacje letnie polecam.


                                                    > > miasta jak Las Vegas i San Diego ze o Seatle nie wspomne.
                                                    > > Nashville sie ostatnio tez bardzo rozbudowywuje,a sporo ludzi zachwyca sie
                                                    > > Atlanta.
                                                  • Gość: bratek PA też. i np. południe NJ IP: *.biaman.pl 04.07.03, 23:42
                                                    filmu nie znam, niestety.
                                                    W Nowej Anglii tylko kilka małych miasteczek, np New London, przeurocze, albo
                                                    juz zupełne wioski w Maine (np. Damariscotta).
                                                    Rzecz jasna, Boston, z tych ciut większych:)
                                                    Dzięki za wakacyjne wskazówki. Kiedys, jak będę bogaty...

                                                    Pensylwanię zjechałem ze wschodu na zachód i z powrotem dwa razy, ale
                                                    zazwyczaj "w drodze do". Pamiętam takie małe miasteczko Tipton, gdzie w lipcu
                                                    zeszłego roku oglądałem powwow indiańskie, jak to powwow- bardzo kolorowe.
                                                    Byłem też w Doylestown, "polskiej Częstochowie", gdzie niestety trafiłem na
                                                    zjazd słuchaczy Radia Maryja i poczułem sie bardzo nieprzyjemnie. Pamiętam też,
                                                    że droga jakoś tak w okolicach Harrisburg-Lancaster-Reading i w pobli żu samej
                                                    Filadelfii była prześliczna, bo zaiast jechać 76, wybierałem trasę przez las,
                                                    parki. No, to był naprawdę przyjemny czas...


                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Gość portalu: bratek napisał(a):
                                                    >
                                                    > > W Atlancie nie byłem, jak i w połowie miejsc, o których wspominacie, ale o
                                                    > d
                                                    > > znajomego Amerykanina słyszałem, że A. to wyjątkowo brzydkie miasto.
                                                    > >
                                                    > > Do Vegas, jeśli jeszcze mogę się dalej wtrącać, nie wybierałbym się
                                                    > programowo,
                                                    > >
                                                    > > bo jednak Amerykanie mają tysiące miejsc "prawdziwych", takich z historią,
                                                    >
                                                    > > tradycją przeróżną, znacznie bardziej moim zdaniem interesujących. Na
                                                    > przykład
                                                    > > prowincja, o której wspomina katarina - widziałem taką w Ohio albo
                                                    > Minnesocie - po prostu rozkosz.
                                                    >
                                                    >
                                                    > A juz najwieksza rozkosz to prowincja w New England.
                                                    > Newport R.I. na wakacje letnie polecam.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > > miasta jak Las Vegas i San Diego ze o Seatle nie wspomne.
                                                    > > > Nashville sie ostatnio tez bardzo rozbudowywuje,a sporo ludzi zachwyc
                                                    > a sie
                                                    > > > Atlanta.
                                                  • Gość: bratek fajny film wczoraj widziałem IP: *.biaman.pl 05.07.03, 01:25
                                                    To prawda, było to wczoraj i film widziałem po raz drugi. "Fajny" to może
                                                    niedobre określenie, ale "wielki" to juz na pewno. "Godziny". Widziałyście,
                                                    dziewczyny?
                                                  • kataryna.kataryna Re: fajny film wczoraj widziałem 05.07.03, 01:31
                                                    Gość portalu: bratek napisał(a):

                                                    > To prawda, było to wczoraj i film widziałem po raz drugi. "Fajny" to może
                                                    > niedobre określenie, ale "wielki" to juz na pewno. "Godziny". Widziałyście,
                                                    > dziewczyny?


                                                    Ja jeszcze nie, jakoś się nie mogę wybrać. Zresztą ze mnie kiepski widz bo
                                                    zazwyczaj połowę filmu przepłakuję.
                                                  • Gość: bratek pójdź koniecznie, IP: *.biaman.pl 05.07.03, 01:34
                                                    bo takie filmy zdarzają sie bardzo rzadko. Tak uważąm.

                                                    >
                                                    >
                                                    > Ja jeszcze nie, jakoś się nie mogę wybrać. Zresztą ze mnie kiepski widz bo
                                                    > zazwyczaj połowę filmu przepłakuję.


                                                    Tak to czasem bywa. Mnie też się zdarza (podczas tego filmu kilkakrotnie).
                                                  • Gość: bratek z cyklu "podróże amerykanskie" IP: *.biaman.pl 05.07.03, 01:36
                                                    bardzo jestem ciekaw, które prowincjonalne miejsca widziałas w USA. Na
                                                    przykład. Jeśli masz czas.
                                                  • basia.basia Re: fajny film wczoraj widziałem 05.07.03, 01:44
                                                    Gość portalu: bratek napisał(a):

                                                    > To prawda, było to wczoraj i film widziałem po raz drugi. "Fajny" to może
                                                    > niedobre określenie, ale "wielki" to juz na pewno. "Godziny". Widziałyście,
                                                    > dziewczyny?

                                                    To zabawne. W tym wątku była już mowa o tym filmie.
                                                    Widziałam. Przedtem czytałam książkę ( a wcześniej "Panią Dalloway")
                                                    i pamiętam jak się ucieszyłam kiedy w Flmie napisali, że trwają przygotowania
                                                    do ekranizacji.
                                                    Znakomity.
                                                    Parę rzeczy z tego filmu sprawiło, że coś mi się w głowie poukładało
                                                    albo w czymś się utwierdziłam.

                                                  • Gość: bratek Re: fajny film wczoraj widziałem IP: *.biaman.pl 05.07.03, 01:55
                                                    > To zabawne. W tym wątku była już mowa o tym filmie.

                                                    no tak, ja w wielu rzeczach jeszcze nie jestem zorientowany. Ksiązek jeszcze
                                                    nie znam. zakupiłem niedawno "Panią Dalloway", ale siostra, warszawianka, juz
                                                    mi ją świsnęła.


                                                    > Parę rzeczy z tego filmu sprawiło, że coś mi się w głowie poukładało
                                                    > albo w czymś się utwierdziłam.

                                                    Hmmm. Mną wstrząsnął. Piękne, dzielne kobiety... Fajnie napisał o filmie
                                                    Juszczak w TP parę numerów temu.
                                                  • basia.basia Re: fajny film wczoraj widziałem 05.07.03, 10:34
                                                    Gość portalu: bratek napisał(a):

                                                    >
                                                    > Hmmm. Mną wstrząsnął. Piękne, dzielne kobiety... Fajnie napisał o filmie
                                                    > Juszczak w TP parę numerów temu.

                                                    www2.gazeta.pl/obcasy/1,25368,1387928.html
                                                    Polecam Ci artykuł o Virginii Woolf. Jest znakomity. Wstrząsający też.
                                                  • basia.basia Re: fajny film wczoraj widziałem 05.07.03, 11:10
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: bratek napisał(a):
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Hmmm. Mną wstrząsnął. Piękne, dzielne kobiety... Fajnie napisał o filmie
                                                    > > Juszczak w TP parę numerów temu.
                                                    >
                                                    Jak Ci znalazłam ten link to zauważyłam tam dyskusję na temat filmu.
                                                    Właśnie sobie to przeczytałam. Odnoszę wrażenie, że te wypowiadające się osoby
                                                    niewiele zrozumiały z tego filmu. Chętnie bym o Godzinach podyskutowała.
                                                    Przeczytaj też wywiad z Kidman (ten sam link). Ona mówi o tym jak na nią samą
                                                    wpłynęło zetknięcie się z Virginią Woolf, lekturą "Pani Dalloway" itd.
                                                    Ogólnie rzecz biorąc nie rozumiem opinii, że film jest ponury czy nawet wpędza
                                                    w depresję itp. Ja mam zupełnie inne odczucia. Uważam, że film ma wymowę
                                                    optymistyczną, jeśli tak to można ująć!
                                                    Faktem jest, że dla tych, którzy nie znają powieści Cunninghama pewne rzeczy
                                                    mogą być nieczytelne. Także nieznajomość faktów z jej biografii jest
                                                    przeszkodą w rozumieniu akcentów lesbijskich. U niektóych budzą niesmak, bo
                                                    nie wiedzą o jej doświadczeniach z braćmi i ojcem. I konsekwencjach tych
                                                    przeżyć dla jej osobistego życia i jej psychiki. I nie wiedzą, że osobą jej
                                                    najbliższą była siostra, Vanessa Bell. Też bardzo ciekawa postać. Też
                                                    artystyczna dusza. Malarka. W Portrait Gallery (przy National) w Londynie wisi
                                                    mnóstwo portretów znajomych obu pań, autorstwa Vanessy.
                                                    Np. pogrzeb tego ptaszka. To jej (Virginii) ułatwiło podjęcie decyzji o
                                                    samobójstwie). W powieści autor bardzo dobrze opisał stany depresyjne Virginii
                                                    a opierał się na bardzo obfitej dokumentacji, w tym na listach jej
                                                    najbliższych.
                                                    Ona była kimś absolutnie wyjątkowym. A film jest właściwie o niej.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: bratek Re: fajny film wczoraj widziałem IP: *.biaman.pl 05.07.03, 12:15
                                                    Hej!
                                                    Ja też poczytałem to linki. Wzruszające. Ktoś się uzalał, że bohaterki w filmie
                                                    się pocałowały...


                                                    Ogólnie rzecz biorąc nie rozumiem opinii, że film jest ponury czy nawet wpędza
                                                    > w depresję itp. Ja mam zupełnie inne odczucia. Uważam, że film ma wymowę
                                                    > optymistyczną, jeśli tak to można ująć!

                                                    A ja nie wiem, czy jest pesymistyczny czy optymistyczny. ja w ogóle w tych
                                                    kategoriach o nim nie myślałem.

                                                    Chętnie porozmawiam w jakimś następnym wejściu :) (teraz naprawdę zabieram się
                                                    za pisanie pracy).



                                                    Nie znam powieści, a uważam, że wszystko w tym filmie jest doskonałe. Na pewno
                                                    jeszcze nie rozumiem wszystkich smaczków, ale to, co rozumiem, szalenie mi się
                                                    podoba.

                                                    Dla mnie to był film o wyborach. O dwóch porządkach w ludzkim życiu: najpierw o
                                                    życiu "szczęśliwym" zorganizowanym wg pewnych wzorów (uosobionym np przez męża
                                                    bohaterki granej przez J. Moore, chyba (jej) najbardziej kapitalna rola w
                                                    filmie), potem o życiu w zgodzie z własnymi wyobrażeniami. O nieprzystawalności
                                                    tych dwóch porządków. Biedna Clarissa, tak jak pani Dalloway "bezskutecznie
                                                    usiłująca przyjęciami zakryć pustkę", najlepiej uosabia tę walkę dwóch
                                                    porządków (jak można nie podziwiać Maryl Streep za tę rolę!).... Ale naprawdę,
                                                    teraz muszę uciekać. Na razie.
                                                    B.




                                                  • Gość: bratek ... IP: *.biaman.pl 05.07.03, 21:53
                                                    Basiu, powiedz mi, jak to było z tym ptaszkiem i powodem samobójstwa VW
                                                  • basia.basia GODZINY 06.07.03, 00:15
                                                    Gość portalu: bratek napisał(a):

                                                    > Basiu, powiedz mi, jak to było z tym ptaszkiem i powodem samobójstwa VW

                                                    Najpierw się muszę zastrzec, że żadna ze mnie intelektualistka. Pamietaj o tym!
                                                    Pierwszy raz "Godziny" zostały u nas wydane w 1999. Kupiłam, przeczytałam
                                                    i wróciłam do lektury "Pani Dalloway", którą już miałam ale czytając pierwszy
                                                    raz niewiele zrozumiałam.
                                                    Przy okazji wejścia na ekrany filmu wiele się o nim pisało. Czytałam też
                                                    wywiad z Cunninghamem, który opowiada z jakich korzystał źródeł i jak dobrze
                                                    jest udokumentowany ostatni dzień życia V.

                                                    W książce fragment z tym ptaszkiem (drozd) jest bardzo piękny i autor
                                                    naśladując styl V. robi projekcję jej myśli przy całej tej ceremonii
                                                    pogrzebowej drozda. Ona obserwując i uczestnicząc w niej oswaja się ze
                                                    śmiercią i podstawia siebie na miejsce martwego ptaka - widzi siebie na łożu
                                                    udekorowanym różami. Myśli o swojej śmierci i chce być na miejscu drozda, bo
                                                    decyzja powoli dojrzewa ( zbliża się kolejny atak choroby - V. żyje w strachu
                                                    przed nim, nie ma już siły walczyć z tym kolejny raz ). Potem siostra z
                                                    dziećmi wyjeżdżają a ona wychodzi na spacer. Zrywa się wiatr i ona wraca w
                                                    myślach do "grobu" drozda, do łoża z róż - wiatr może go zniszczyć. Teraz
                                                    myśli, że jej egzystencja w Richmond - zdala od zgiełku Londynu, regularny
                                                    tryb życia, spokój i cisza, nadopiekuńczość Leonarda - to jej łoże z róż.
                                                    I próbuje uciec do Londynu ale Leonard odnajduje ją na stacji. V. podejmuje
                                                    decyzję; nie uśmierci pani Dalloway, pozostawi ją przy życiu ale za to sama
                                                    odejdzie.
                                                    Łożem z róż Laury Brown było jej małżeństwo. Dobrze pokazane jest jak stara
                                                    się zapanować nad wstrętem przed wejściem do małżeńskiej sypialni a to co jej
                                                    pomaga przezwyciężyć to uczucie - tym razem, to są fiolki w apteczce.


                                                    Clarissa też wygrywa.

                                                  • Gość: bratek Re: GODZINY IP: *.biaman.pl 06.07.03, 09:27
                                                    Hej!

                                                    Dzięki. I like it.

                                                  • Gość: bratek do bb IP: *.biaman.pl 08.07.03, 01:25
                                                    no więc skoro obiecałem.. choć to niełatwe, bo film w każdej sekundzie potężnie
                                                    na mnie odziaływał, ale gdy przychodzi coś powiedzieć do rzeczy, już nie tak
                                                    łatwo:) Będzie chaotycznie, jak to u mnie zwykle.
                                                    Jak wspominałem, dla mnie to film o wyborach. o tym, co to życie i jak żyć, i
                                                    kiedy życie zakończyć, tak aby umozliwić zycie innym. Film był fascynujący, bo
                                                    paralelnie mierzył się z tym tematem na trzech poziomach, na przykłądach trzech
                                                    par i w każdej bohaterowie udzielali róznych odpowiedzi, i za każdym razem
                                                    bardzo przekonujących. Dlatego tak mi trudno określać, czy to był film
                                                    optymistyczny czy nie, bo chyba nie był jednoznaczny. Każda z trzech bohaterek
                                                    mierzyła sie z uciekającym czasem. Każda skrywa pragnienia obce większości ich
                                                    bliskich. Clarissa, grana cudownie przez Maryl Streep, jak puentuje Ed Harris
                                                    (również kapitalna rola; nad samą grą wszystkich aktorów należałoby wznosić
                                                    niekończące się peany), "pokrywa ciszę przyjęciami", czy jakoś tak. Ale
                                                    Clarissa rzecz jasna nie jest banalna gospodynia domową. Ważna jest jej rozmowa
                                                    z córką o tym, czy jest szczęśliwa. Jest szczęśliwa, gdy przebywa - zapewne
                                                    kilka minut dziennie - z chorym na AIDS Edem Harrisem (nie pamiętam, jak sie
                                                    bohater nazywał). cała reszta, może poza chwilami, kiedy jest z córką - to
                                                    tylko miotanie się "od przyjęcia do przyjęcia". Sposób, w jaki M. Streep
                                                    odgrywa cało to porządkowanie świata wokół siebie, gotowanie, kupowanie
                                                    kwiatów, dialogi z przyjaciółkę (M. Richardson) - ja to odebraŁEM JAKO TAKIE
                                                    WŁASNIE ZAGOSPODAROWYWANIE CZASU (sorry, litery same sie zrobiły wielkie), tak
                                                    jakby z braku laku. W tym sensie do tej samej kategorii należą sprawy zwykłe
                                                    jak przygotowywanie owych przyjęć i związek z drugą kobietą. To wszystko nie ma
                                                    większego sensu, bo Clarissa pielęgnuje we wspomnieniach, a raczej w
                                                    rozpaczliwych i oczywiście z góry skazanych na niepowodzenie codziennych
                                                    próbach przywrócenia?, utrwalenia? jedyny czas, własciwie jedyny moment, kiedy
                                                    była szczęśliwa naprawdę. czyli tę chwilę nocy i poranka z Edem Harrisem przed
                                                    wielu laty. Dla niej więc tym niespełnialnym marzeniem (spełnionym
                                                    jednokrotnie) była miłość.
                                                    Dla Virginii - to, co nazywamy pełnią zycia, zdaje się o tym pisałaś. Tyle że
                                                    ta pełnia zycia to nie jest coś banalnego. to oznacza również rozumienie owych
                                                    dziwnych lęków, które ją dopadają, rozpoznanie owego stanu nicości, o którym
                                                    pisał Heidegger. Dzięki Virginii dowiadujemy się, że szczęscie jako takie nie
                                                    jest celem życia. Życie samo w sobie jest takim celem, ale zycie NAPRAWDĘ.
                                                    Najbardziej zadagkowa jest postać Laury Brown. to ona dokonuje najbardziej
                                                    drastycznego wyboru (choć fizyczne samobójstwo popełnia Virginia). odchodzi od
                                                    tego, co dośc powszechnie rozumie sie chyba za cel życia, za szczęście - ucieka
                                                    od rodziny, kochanego dziecka, domu, męza etc. Jednakże jakiś niezwykły sposób
                                                    przedstawiania tego "domu" (jeszcze nie rozszyfrowałem, na czym dokładnie
                                                    polega ów sposób obrazowani tego wątku, w każdym razie czyni go niezwykłym...
                                                    na pewno m.in. zwolnienia i sama gra J. Moore) pokazuje, że w istocie tam nie
                                                    ma życia, że zamiast (czy obok) kochającej się rodziny tam jest odór śmierci.
                                                    Laura i jej mąż to są osoby z różnych porządków. Ona nidgy nie przyjmie jego
                                                    ideałów szczęscia, on nigdy jej nie zrozumie. To widać jak na dłoni. Jej wybór -
                                                    jak sama przyznaje - w istocie wyborem nie jest. Wybrała życie zamiast śmierci.
                                                    Droga bb, przerywam na razie i wracam do innej "produkcji pismienniczej".
                                                    Serdecznie pozdrawiam, b.









    • Gość: LONGERgierTYCHkoni Andrzej Bursa mowi;-)) IP: *.echostar.pl 03.07.03, 22:05
      Andrzej Bursa mowi;-)
      (panie swiec nad jego dusza)
      zarcik dla odprezenia z zycia (forum) wziety


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6802706&a=6804283

      pozdrowienia
      J.K.
      • Gość: MACIEJ Re: Andrzej Bursa mowi;-)) IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 23:48
        Gość portalu: LONGERgierTYCHkoni napisał(a):

        > Andrzej Bursa mowi;-)
        > (panie swiec nad jego dusza)
        > zarcik dla odprezenia z zycia (forum) wziety
        >
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6802706&a=6804283
        >
        > pozdrowienia
        > J.K.


        Moze przytocz ten zart,bo ja go nie moge znalezc.
        Moga tez byc dwa lub trzy przy okazji.
        Pozdr Maciej
        • Gość: MACIEJ Oszczedzilbym..... BLOOD, SWEAT AND TEARS IP: *.ny325.east.verizon.net 07.07.03, 07:54
          kataryna.kataryna napisała:

          > Ja jeszcze nie, jakoś się nie mogę wybrać. Zresztą ze mnie kiepski widz bo
          > zazwyczaj połowę filmu przepłakuję.

          Pojdziemy razem.
          Oszczedzilbym na coca-coli a kupil tylko pop corn i popijal twoimi lzami.
          Co ty na to?
          • _lafirynda chce zarzucic morze na glowe 07.07.03, 12:10
            by nikt nie ujrzal łez moich

            • Gość: MACIEJ Re: chce zarzucic morze na glowe IP: *.ny325.east.verizon.net 07.07.03, 17:25
              _lafirynda napisała:

              > by nikt nie ujrzal łez moich

              A ty w kim sie zakochalas?
              W Fizyku,Biolo,katarynie czy mnie?
              Rozumiem,ze mozliwe sa tez wszystkie z powyzszych opcji.
              • Gość: MACIEJ "SWING KIDS" IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 00:53
                A moze wartburg opisze nam amerykanska produkcje opisujaca okres tuz przed oraz
                w czasie drugiej wojny.
                Trzech mlodych kumpli musi szybko dorastac,bo zblizajaca wojna ich do tego nagli
                ,a ze byli Swing Kids,czyli zwolennikami Duka Ellingtona,ktorzy lubili zaszalec
                w Cafe Bismarck,gdzie i wartburg lubil za mlodu chodzic,to klocilo sie to
                z nowym porzadkiem przygotowania do wojny.
                • basia.basia Re: 'SWING KIDS' 08.07.03, 01:46
                  Pojęcia nie mam co to za film.
                  Nie wiem czy Wartburg tutaj zagląda ale może?
                  • Gość: MACIEJ 'SWING KIDS'-Cafe Bismarck i Wartburg IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 07:07
                    Rzecz sie dzieje tuz przed II wojna w Berlinie,a Berlin wtedy byl stolica Europy
                    Trzech kumpli:Thomas,Peter i ten trzeci,ktore imienia nie pamietam,a byl dosc
                    dobrym muzykiem,ze nawet grywal w Cafe Bismarck,tylko ze byl taki ambitny,ze
                    koniecznie chcial grywac swoja swing music.
                    Muzyk jest tak oddany swojej muzyce,ktora zreszta przemija jak kazda moda,ze
                    nie wytrzymal zmiany czasow i zginal z instrumentem w reku.
                    Choc byl genialnym muzykiem,druga polowa mozgu odpowiedzialna za logiczne
                    myslenie nie byla w pelni sprawna by pozwolic mu przetrwac.
                    Thomas dla odmiany,choc nie blyskotliwy,to jednak chlopak z jajami i
                    oportunistycznie wyczul,to czego mu mozg nie podpowiedzial,zeby isc z nurtem
                    rzeki i to najlepiej jego srodkiem.
                    Peter natomiast ,to typowy myslak,cos jak Kaska,wszystko musi wiedziec,a to
                    czego nie wie domysla sie lepiej nizby wiedzial.
                    I tak jak Kaska zyje w wielkiej rozterce.
                    Wie,ze to co sie wokol niego dzieje jest zle,a bedzie jeszcze gorzej tylko
                    dlatego,ze ludzie nie przeciwstawiaja sie ponurej rzeczywistosci.
                    Ludzie nie chca wybiegac myslami w przyszlosc,by przekonac sie ,ze zycie w
                    narzuconej im rzeczywistosci doprowadzic ich moze do kleski.
                    Peter to widzial i Kaska tez,a ja chyba bylbym taki jak Thomas i poszedlbym z
                    nurtem wydarzen.
                    Losy ich sie rozchodza i z dawnych serdecznych przyjaciol staja sie
                    wrogami,choc do ostatniej chwili Thomas chce pomoc Peterowi z uwagi na wspolna
                    mlodosc i zamilowanie do swing music.
                    Swietne popisy tanca w synnej Cafe Bismarck z okresu sztywnych biustonoszy i
                    ponczoch noszonych na gumki z pasem.
                    • Gość: bratek ... do bb IP: *.biaman.pl 08.07.03, 17:11
                      ich weiss nicht
                      • Gość: MACIEJ Re: ... do bb. Tej nocy bb sie zreflektuje i odpow IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 20:15
                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                        > ich weiss nicht

                        ...i odpowie ci po francusku.
                        • Gość: BRATEK Let's hope IP: *.biaman.pl 08.07.03, 20:31
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > Gość portalu: bratek napisał(a):
                          >
                          > > ich weiss nicht
                          >
                          > ...i odpowie ci po francusku.

                          TO TO JA NIC NIE SKAPUJĘ :) Ale nich się skapuje i odpowie anyway, będzie miło.
                          Serwus! B.
                          • basia.basia Re: Let's hope 08.07.03, 20:42
                            Gość portalu: BRATEK napisał(a):

                            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: bratek napisał(a):
                            > >
                            > > > ich weiss nicht
                            > >
                            > > ...i odpowie ci po francusku.
                            >
                            > TO TO JA NIC NIE SKAPUJĘ :) Ale nich się skapuje i odpowie anyway, będzie
                            miło.
                            >
                            > Serwus! B.

                            Voila!
                            To jedno z niewielu słów, które znam i wiem jak się pisze:).
                            I jeszcze: specialite de la maison, carte menu, carte blanche,
                            ce soir, a domain, pomme frittes, pomme dauphinoise, chien, .........
                            Well!
                            That`s all.

                            Pozdrawiam
                            B.


                            • Gość: bratek Re: Let's hope IP: *.biaman.pl 08.07.03, 20:52
                              Priwiet Basia! How'r'ya?
                              • basia.basia Re: Let's hope 08.07.03, 20:59
                                Gość portalu: bratek napisał(a):

                                > Priwiet Basia!
                                Da zdrastwuj maładiec.

                                How'r'ya?
                                Języka Siuksów czy jak im tam nie znam. Mam się dobrze. A Ty?

                                What`s new?
                                How`s the world treating you?
                                You haven`t changed a bit,
                                Lovely as ever
                                I must admit.
                                • Gość: bratek wyznania Frania IP: *.biaman.pl 08.07.03, 21:11
                                  that sounded well, pretty well indeed. Świat traktuje mnie dobrze, aż za
                                  dobrze - bez wzajemności.
                    • Gość: wartburg Re: 'SWING KIDS'-Cafe Bismarck i Wartburg IP: *.pppool.de 08.07.03, 19:52
                      Basiu, oczywiscie to nie jest Wenders. Zreszta ja nigdy
                      za nim nie przepadalem. Jesli zas chodzi o streszczenie
                      podane przez Macieja, to mamy tu do czynienia z ewidentnym
                      produktem z Hollywood. Ot, jeszcze jedna historia wykoncypowana
                      przez zgrany zespol scenarzystow w nadziei, ze a nuz dobrze sie
                      sprzeda. Z Berlinem ani z prawda historyczna nie ma to
                      nic wspolnego.

                      Cafe Bismarck i swing. Mozna wybrac sie do kina z cala rodzina
                      i ogladac popisy tanca z okresu sztywnych biustonoszy i ponczoch
                      na gumki z pasem.

                      Tytulem wyjasnienia. Nie mam nic przeciwko Hollywood, a wyrazenia
                      "kino hollywoodzkie" nie zawsze uzywam w tonie oskarzycielskim.
                      Za duzo dobrych filmow tam zrobiono i to takich, za ktorymi
                      przepadam. Mowiac "kino hollywodzkie" w tonie napastliwym mam
                      na mysli nieprawdopodobne cisnienie komercji, jakiemu poddaje sie
                      tam czesto znakomitych tworcow filmowych. Znam taka jedna historie,
                      ale nie dzisiaj. Moze opowiem ja przy innej okazji. W Hollywood
                      zniszczono b. wiele talentow. Zreszta sama wiesz, co Cie bede
                      uswiadamial.

                      Pozdrawiam



                      • Gość: MACIEJ Re: 'SWING KIDS'-Cafe Bismarck i Wartburg IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 20:13
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > Basiu, oczywiscie to nie jest Wenders. Zreszta ja nigdy
                        > za nim nie przepadalem. Jesli zas chodzi o streszczenie
                        > podane przez Macieja, to mamy tu do czynienia z ewidentnym
                        > produktem z Hollywood. Ot, jeszcze jedna historia wykoncypowana
                        > przez zgrany zespol scenarzystow w nadziei, ze a nuz dobrze sie
                        > sprzeda. Z Berlinem ani z prawda historyczna nie ma to
                        > nic wspolnego.
                        >
                        > Cafe Bismarck i swing. Mozna wybrac sie do kina z cala rodzina
                        > i ogladac popisy tanca z okresu sztywnych biustonoszy i ponczoch
                        > na gumki z pasem.
                        >
                        > Tytulem wyjasnienia. Nie mam nic przeciwko Hollywood, a wyrazenia
                        > "kino hollywoodzkie" nie zawsze uzywam w tonie oskarzycielskim.
                        > Za duzo dobrych filmow tam zrobiono i to takich, za ktorymi
                        > przepadam. Mowiac "kino hollywodzkie" w tonie napastliwym mam
                        > na mysli nieprawdopodobne cisnienie komercji, jakiemu poddaje sie
                        > tam czesto znakomitych tworcow filmowych. Znam taka jedna historie,
                        > ale nie dzisiaj. Moze opowiem ja przy innej okazji. W Hollywood
                        > zniszczono b. wiele talentow. Zreszta sama wiesz, co Cie bede
                        > uswiadamial.
                        >
                        > Pozdrawiam

                        Wlasnie chodzilo mnie o to,zebys obejrzal "Swing Kids" i napisal jak to sie
                        mialo do rzeczywistosci.
                        I przy okazji cos wiecej dodal o Cafe Bismarck i tamtych czasach.
                        Pozdr Maciej
    • Gość: jan Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.multicon.pl 08.07.03, 18:52
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6873476
      • basia.basia Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 08.07.03, 20:54
        Pani pyta klasę:
        - Dzieci, czy znacie jakiegoś ptaszka na literkę "a"?
        Zgłasza się Jaś i mówi:
        - A może to czyżyk?
        - Jasiu siadaj, dwója.
        P: - Kto z Was dzieci zna ptaszka na literkę "b"?
        J: - Bo może to czyżyk.
        P: - Jasiu, uspokój się ,bo wezwę rodziców!
        A kto zna jakiegoś ptaszka na literkę "c"?
        J: - Czyżby to czyżyk?

        ...........
        .........

        Szukaj dalej Jasiu.

        • kataryna.kataryna Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 08.07.03, 20:56
          basia.basia napisała:

          > Pani pyta klasę:
          > - Dzieci, czy znacie jakiegoś ptaszka na literkę "a"?
          > Zgłasza się Jaś i mówi:
          > - A może to czyżyk?
          > - Jasiu siadaj, dwója.
          > P: - Kto z Was dzieci zna ptaszka na literkę "b"?
          > J: - Bo może to czyżyk.
          > P: - Jasiu, uspokój się ,bo wezwę rodziców!
          > A kto zna jakiegoś ptaszka na literkę "c"?
          > J: - Czyżby to czyżyk?
          >
          > ...........
          > .........
          >
          > Szukaj dalej Jasiu.


          :)))))
          • Gość: bratek :))) IP: *.biaman.pl 08.07.03, 20:58
          • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 22:41
            A gdzie jest to oficjalne ogloszenie o urlopie kataryny?
            Nie wiem ,czy mozemy to tak z gory zaaprobowac.
            Kto jest za tym,zeby kataryna pisala z urlopu niech sie wpisze ponizej.

            • basia.basia Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 08.07.03, 22:53
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > A gdzie jest to oficjalne ogloszenie o urlopie kataryny?
              > Nie wiem ,czy mozemy to tak z gory zaaprobowac.
              > Kto jest za tym,zeby kataryna pisala z urlopu niech sie wpisze ponizej.

              1. bb

              ps
              Zdążyłam już gdzieś napisać, że się bez niej zanudzimy na śmierć.
              Poza wszystkim ona mi daje okazję do ćwiczeń terapeutycznych z różnymi
              potrzebującymi wsparcia; poprawiam sobie charakter w ten sposób i już
              niezmiernie rzadko mam ochotę powiedzieć np. "a niech to szlag trafi".
              No i jaka odważna się zrobiłam! Nie boję się admina i nawet apele do
              niego ślę (za przykładem Kataryny).

              • Gość: bratek voting IP: *.biaman.pl 08.07.03, 22:56
                basia.basia napisała:

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > A gdzie jest to oficjalne ogloszenie o urlopie kataryny?
                > > Nie wiem ,czy mozemy to tak z gory zaaprobowac.
                > > Kto jest za tym,zeby kataryna pisala z urlopu niech sie wpisze ponizej.
                >
                > 1. bb
                >
                > ps
                > Zdążyłam już gdzieś napisać, że się bez niej zanudzimy na śmierć.
                > Poza wszystkim ona mi daje okazję do ćwiczeń terapeutycznych z różnymi
                > potrzebującymi wsparcia; poprawiam sobie charakter w ten sposób i już
                > niezmiernie rzadko mam ochotę powiedzieć np. "a niech to szlag trafi".
                > No i jaka odważna się zrobiłam! Nie boję się admina i nawet apele do
                > niego ślę (za przykładem Kataryny).
                >

                widzisz? wszyscy się tu odprężamy dzięki niezastąpionej k. Ja juz rozmyślam
                wniosek o przedłużenie terminu obrony, bo jak tak dalej pójdzie, to praca,
                leżąca odłogiem, zarośnie zupełnie.

                2. bratek
                • Gość: MACIEJ Re: voting 3 IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 23:02
                  Gość portalu: bratek napisał(a):

                  > basia.basia napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  > >
                  > > > A gdzie jest to oficjalne ogloszenie o urlopie kataryny?
                  > > > Nie wiem ,czy mozemy to tak z gory zaaprobowac.
                  > > > Kto jest za tym,zeby kataryna pisala z urlopu niech sie wpisze ponize
                  > j.
                  > >
                  > > 1. bb
                  > >
                  > > ps
                  > > Zdążyłam już gdzieś napisać, że się bez niej zanudzimy na śmierć.
                  > > Poza wszystkim ona mi daje okazję do ćwiczeń terapeutycznych z różnymi
                  > > potrzebującymi wsparcia; poprawiam sobie charakter w ten sposób i już
                  > > niezmiernie rzadko mam ochotę powiedzieć np. "a niech to szlag trafi".
                  > > No i jaka odważna się zrobiłam! Nie boję się admina i nawet apele do
                  > > niego ślę (za przykładem Kataryny).
                  > >
                  >
                  > widzisz? wszyscy się tu odprężamy dzięki niezastąpionej k. Ja juz rozmyślam
                  > wniosek o przedłużenie terminu obrony, bo jak tak dalej pójdzie, to praca,
                  > leżąca odłogiem, zarośnie zupełnie.

                  Cala Polska i pol swiata to forum czyta i nikt ci wstretow z przedluzeniem
                  terminu obrony nie bedzie robil,masz to gwarantowane.

                  > 2. bratek

                  3-MACIEJ Moj pomysl a zapomnialem sie wpisac.
                  • Gość: bratek ale niewielką IP: *.biaman.pl 08.07.03, 23:18
                    > 3-MACIEJ Moj pomysl a zapomnialem sie wpisac.

                    bo się przejąłeś, my z Basią zachowaliśmy resztkę silnej woli i trzeźwego umysłu
                    • Gość: MACIEJ Re: ale niewielką .ZAWROCILA MNIE W GLOWIE KASKA S IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 23:22
                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                      > > 3-MACIEJ Moj pomysl a zapomnialem sie wpisac.
                      >
                      > bo się przejąłeś, my z Basią zachowaliśmy resztkę silnej woli i trzeźwego
                      umysłu.

                      Wlasnie widze,ze zawrocila mnie kaska w glowie strasznie.
    • Gość: bratek wtorek, 22.35 IP: *.biaman.pl 08.07.03, 21:47
      Przypominam wszystkim miłośnikom kina, że o 22.35 w TV :) odbędzie się pokaz
      filmu "Network" z Faye Dunaway. Pięć gwiazdek!
      • Gość: MACIEJ CZY KATARYNA.KATARYNA TO KATARASINSKA ? IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 22:57
        Nawet Dorota ,rywalka kataryna pisala :"Gdyby Kolenda komentowala jak kataryna
        to ogladalnosc bilaby rekordy".
        Jesli baba o babie tak pisze,tzn ze katarynie jakosci nie brakuje niezaleznie
        od tego jak ma na nazwisko.

        Tak sobie mysle,ze we wczesnej mlodosci gadala jak nakrecona i przylgnelo do
        niej kataryna.kataryna i czemu tego nie wykorzystac na forum.

        Gdyby to byla Katarasinska,to wielkie uklony dla niej,ze znajduje czas by
        uswiadamiac niewyrobiona mlodziez na forum.

        Bo gdyby ktos mial taka wyobraznie,by umiescic wiecej Katarasinskich w
        Sejmie,rzadzie i Senacie ,to wtedy takie niedouki z Samych Swoich jak Andrew
        the beautiful mind Lepper,czy tez przyszla minister finansow Begerowa mieli by
        sporo czasu by do szkoly wrocic i uzupelnic wyksztalcenie lub zajac sie
        spokojnie rola jak do tej pory to czynili.

        A przywodca lodzi podwodnej,sam Leszko I Miller nie musialby uzupelniac
        poteznych luk w wyksztalceniu w WSNS.

        • Gość: bratek o tworze kobietopodobnym IP: *.biaman.pl 08.07.03, 23:00

          >
          > Bo gdyby ktos mial taka wyobraznie,by umiescic wiecej Katarasinskich w
          > Sejmie,rzadzie i Senacie ,to wtedy takie niedouki z Samych Swoich jak Andrew
          > the beautiful mind Lepper,czy tez przyszla minister finansow Begerowa mieli
          by
          > sporo czasu by do szkoly wrocic i uzupelnic wyksztalcenie lub zajac sie
          > spokojnie rola jak do tej pory to czynili.
          >
          > A przywodca lodzi podwodnej,sam Leszko I Miller nie musialby uzupelniac
          > poteznych luk w wyksztalceniu w WSNS.
          >

          ja tylko bardzo proszę, aby odnośnie przyszłej minister finansów ("ja tam nie
          jestem pazerna, mogę byc podsekretarzem stanu") używać adekwatnej nomenklatury,
          zaproponowanej przez Tyma Stanisława: Renata Pegeer. Skoro już tytułujemy
          pozostałych.
          • Gość: MACIEJ JA TAM NIE JESTEM PAZERNA,MOGE BYC PODSEKRETARZEM IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 23:16
            Gość portalu: bratek napisał(a):

            >
            > >
            > > Bo gdyby ktos mial taka wyobraznie,by umiescic wiecej Katarasinskich w
            > > Sejmie,rzadzie i Senacie ,to wtedy takie niedouki z Samych Swoich jak Andr
            > ew
            > > the beautiful mind Lepper,czy tez przyszla minister finansow Begerowa miel
            > i
            > by
            > > sporo czasu by do szkoly wrocic i uzupelnic wyksztalcenie lub zajac sie
            > > spokojnie rola jak do tej pory to czynili.
            > >
            > > A przywodca lodzi podwodnej,sam Leszko I Miller nie musialby uzupelniac
            > > poteznych luk w wyksztalceniu w WSNS.
            > >
            >
            > ja tylko bardzo proszę, aby odnośnie przyszłej minister finansów ("ja tam nie
            > jestem pazerna, mogę byc podsekretarzem stanu") używać adekwatnej
            nomenklatury,

            Renka,skromna dziewczyna ze wsi jednom renkom pokieruje ministerstwem finansow.
            W domu jej sie kasa zgadza,to i panstwowej nie ubendzie.

            > zaproponowanej przez Tyma Stanisława: Renata Pegeer. Skoro już tytułujemy
            > pozostałych.
            • basia.basia Re: JA TAM NIE JESTEM PAZERNA,MOGE BYC PODSEKRETA 08.07.03, 23:30
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              >
              > Renka,skromna dziewczyna ze wsi jednom renkom pokieruje ministerstwem
              finansow.
              > W domu jej sie kasa zgadza,to i panstwowej nie ubendzie.
              >
              Prawdę powiedziawszy zdecydowana większość kobiet w Polsce dzierży
              tę tzw. kasę, sporządza domowy budżet, planuje ewentualny deficyt
              i ten budżet wykonuje. Naogół (razem to czy osobno - zgroza) sensownie.
              A jak widzą co wyprawiają panowie posłowie w sejmie ( gmeranie w państwowej
              kasie i wymyślanie co rusz to nowych wydatków, rozrzutność i marnotrawstwo
              oraz marną dbałość o wpływy do budżetu - pewnie to ma wszystko bardzo mądre
              naukowe nazwy )to sobie myślą, że może taka Renata Pegeer by się przydała na
              takiego sekretarza i w odpowiedniej chwili by mogła swemu szefowi powiedzieć
              np. panie, jak pan nie masz na benzyne to po jaką cholerę kupujesz limuzyne!
              • Gość: MACIEJ Re: JA TAM NIE JESTEM PAZERNA,MOGE BYC PODSEKRETA IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 23:37
                basia.basia napisała:

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > >
                > > Renka,skromna dziewczyna ze wsi jednom renkom pokieruje ministerstwem
                > finansow.
                > > W domu jej sie kasa zgadza,to i panstwowej nie ubendzie.
                > >
                > Prawdę powiedziawszy zdecydowana większość kobiet w Polsce dzierży
                > tę tzw. kasę, sporządza domowy budżet, planuje ewentualny deficyt
                > i ten budżet wykonuje. Naogół (razem to czy osobno - zgroza) sensownie.
                > A jak widzą co wyprawiają panowie posłowie w sejmie ( gmeranie w państwowej
                > kasie i wymyślanie co rusz to nowych wydatków, rozrzutność i marnotrawstwo
                > oraz marną dbałość o wpływy do budżetu - pewnie to ma wszystko bardzo mądre
                > naukowe nazwy )to sobie myślą, że może taka Renata Pegeer by się przydała na
                > takiego sekretarza i w odpowiedniej chwili by mogła swemu szefowi powiedzieć
                > np. panie, jak pan nie masz na benzyne to po jaką cholerę kupujesz limuzyne!

                Dla mnie przyklad z benzyna i limuzyna jest bardzo przekonywujacy,a ze Renka
                pazerna nie jest,to niech konczy mature i kto wie jaka ja kariera czeka.
                Przeciez Hanka GW nie ma zamiaru wracac z Brukseli do MF.
                • Gość: bratek oddzielnie IP: *.biaman.pl 08.07.03, 23:43
                  • Gość: MACIEJ UWAZAJCIE JAK GLOSUJECIE IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 23:51
                    Ten przyklad z Hanka G-W jest o tyle dobry,ze wykazuje iz jest w Polsce duzo
                    kobiet po studiach i to ekonomicznych,ktore moga sie zajac finansami panstwa.

                    Problem polega na tym,ze w wyborach prezydenckich Hanka G-W uzyskala tylko 1,5%
                    glosow,co swiadczy o tym ze Sami Swoi wola glosowac na Begerowa i efektem tego
                    nie najlepsi zajmuja najwyzsze stanowiska w panstwie lecz najbardziej popularni
                    na wiejskich zabawach i weselach.
                    • basia.basia Re: UWAZAJCIE JAK GLOSUJECIE 09.07.03, 00:01
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Ten przyklad z Hanka G-W jest o tyle dobry,ze wykazuje iz jest w Polsce duzo
                      > kobiet po studiach i to ekonomicznych,ktore moga sie zajac finansami panstwa.

                      I nie tylko.

                      >
                      > Problem polega na tym,ze w wyborach prezydenckich Hanka G-W uzyskala tylko
                      1,5%
                      > glosow,co swiadczy o tym ze Sami Swoi wola glosowac na Begerowa i efektem
                      tego
                      > nie najlepsi zajmuja najwyzsze stanowiska w panstwie lecz najbardziej
                      popularni
                      > na wiejskich zabawach i weselach.

                      Nieprawda. Gdyby obie ze sobą rywalizowały Pegeerowa z Walzową
                      nie miałaby szans. Problem tkwi w czym innym. Nie wiesz pewnie,
                      że w Polsce w każdej grupie wiekowej kobiety są lepiej wykształcone
                      niż mężczyźni. To fakt. Ale nic z tego nie wynika dla nas i dla państwa.
                      A szkoda.
                      To jest temat rzeka i nie będziemy się tym tutaj zajmować.
                      • Gość: MACIEJ UWAZAJCIE JAK GLOSUJECIE. NIE ROZSMIESZAJ MNIE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:15
                        basia.basia napisała:

                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        >
                        > > Ten przyklad z Hanka G-W jest o tyle dobry,ze wykazuje iz jest w Polsce du
                        > zo
                        > > kobiet po studiach i to ekonomicznych,ktore moga sie zajac finansami panst
                        > wa.
                        >
                        > I nie tylko.
                        >
                        > >
                        > > Problem polega na tym,ze w wyborach prezydenckich Hanka G-W uzyskala tylko
                        >
                        > 1,5%
                        > > glosow,co swiadczy o tym ze Sami Swoi wola glosowac na Begerowa i efektem
                        > tego
                        > > nie najlepsi zajmuja najwyzsze stanowiska w panstwie lecz najbardziej
                        > popularni
                        > > na wiejskich zabawach i weselach.
                        >
                        > Nieprawda. Gdyby obie ze sobą rywalizowały Pegeerowa z Walzową
                        > nie miałaby szans.

                        RENKA PEGEEROWA W KAZDYCH WYBORACH by w cuglach wygrala z Hanka G-W.
                        Chodzi o popularnosc a nie o fachowosc,a wiekszosc glosujacych nie jest
                        fachowcami i nie bedzie glosowalo na fachowca ,tylko na popularna kobiecine ze
                        wsi.
                        To jest wlasnie urok demokracji,ze kazdy niewyksztalcony ma taki sam glos jak
                        najlepszy fachowiec,dlatego prawicowe dyktatury duzo szybciej rozwijaja sie niz
                        demokracje.


                        > Problem tkwi w czym innym. Nie wiesz pewnie,
                        > że w Polsce w każdej grupie wiekowej kobiety są lepiej wykształcone
                        > niż mężczyźni. To fakt. Ale nic z tego nie wynika dla nas i dla państwa.
                        > A szkoda.
                        > To jest temat rzeka i nie będziemy się tym tutaj zajmować.

                        Zaczynaj,zaczynaj.Ja sie nie boje.
                        • basia.basia Re: UWAZAJCIE JAK GLOSUJECIE. NIE ROZSMIESZAJ MNI 09.07.03, 11:50
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                          > >
                          > > >
                          > > > Problem polega na tym,ze w wyborach prezydenckich Hanka G-W uzyskala
                          > tylko 1,5% glosow,co swiadczy o tym ze Sami Swoi wola glosowac na Begerowa i
                          efektem tego nie najlepsi zajmuja najwyzsze stanowiska w panstwie lecz
                          najbardziej popularni na wiejskich zabawach i weselach.
                          > >
                          > > Nieprawda. Gdyby obie ze sobą rywalizowały Pegeerowa z Walzową
                          > > nie miałaby szans.

                          Gdyby obie panie startowały w wyborach prezydenckich to Renka by szans
                          nie miała! Chyba, że masz nas za stado kompletnych matołów.

                          >
                          > > > Problem tkwi w czym innym. Nie wiesz pewnie,
                          > > że w Polsce w każdej grupie wiekowej kobiety są lepiej wykształcone
                          > > niż mężczyźni. To fakt. Ale nic z tego nie wynika dla nas i dla państwa.
                          > > A szkoda.
                          > > To jest temat rzeka i nie będziemy się tym tutaj zajmować.
                          >
                          > Zaczynaj,zaczynaj.Ja sie nie boje.

                          Że Ty nieustraszony jesteś to ja wiem. Wiem też, że lubisz się posługiwać
                          maczugą. Choć przyznaję, że ostatnio mniej. Innym razem "pociągniemy" wątek
                          o wykształconych paniach i męskich przypadłościach.
                          Wątek TYLKO SZCZERZE KATARYNA meandruje i zrobi się kolejne zapętlenie.
                          Teraz sobie poczytałam wczorajsze wpisy no i widzę, że parę przeoczyłam.
                          Zgłupieć można!

                          ps
                          Jak wiesz, wyjeżdżam ale........ brat ma internet i jak się znam to nie
                          wytrzymam i zerknę co tu wyprawiacie.
                          • Gość: bratek provided that IP: *.biaman.pl 09.07.03, 12:04
                            > ps
                            > Jak wiesz, wyjeżdżam
                            TY TEŻ? TO NIE FAIR.

                            ale........ brat ma internet i jak się znam to nie
                            > wytrzymam i zerknę co tu wyprawiacie.
                            OK, POZWALAMY NA WYJAZD.
                  • basia.basia oddzielnie - na ogół 08.07.03, 23:53
                    Thanks!
                    • Gość: MACIEJ Re: oddzielnie - na ogół IP: *.ny325.east.verizon.net 08.07.03, 23:58
                      basia.basia napisała:

                      > Thanks!

                      You welcome.

                      Jak sie da z tego stworzyc dwa wyrazy,to mozna pisac oddzielnie.

                      wogole -w ogole ,bo ogol moze byc oddzielnie
                      • Gość: bratek Re: oddzielnie - na ogół IP: *.biaman.pl 09.07.03, 00:30
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > > Thanks!
                        >
                        > You welcome.
                        >
                        > Jak sie da z tego stworzyc dwa wyrazy,to mozna pisac oddzielnie.
                        >
                        > wogole -w ogole ,bo ogol moze byc oddzielnie

                        Kto powinien odpowiadać "you're welcome"?
                        • Gość: MACIEJ Re: oddzielnie - na ogół IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:37
                          Gość portalu: bratek napisał(a):

                          > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                          >
                          > > basia.basia napisała:
                          > >
                          > > > Thanks!
                          > >
                          > > You welcome.
                          > >
                          > > Jak sie da z tego stworzyc dwa wyrazy,to mozna pisac oddzielnie.
                          > >
                          > > wogole -w ogole ,bo ogol moze byc oddzielnie
                          >
                          > Kto powinien odpowiadać "you're welcome"?

                          Kazdy.

                        • basia.basia Re: oddzielnie - na ogół 09.07.03, 00:41
                          Gość portalu: bratek napisał(a):

                          > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                          >
                          > > basia.basia napisała:
                          > >
                          > > > Thanks!
                          > >
                          > > You welcome.
                          > >
                          > > Jak sie da z tego stworzyc dwa wyrazy,to mozna pisac oddzielnie.
                          > >
                          > > wogole -w ogole ,bo ogol moze byc oddzielnie
                          >
                          > Kto powinien odpowiadać "you're welcome"?

                          No Ty bratek! Ale ponieważ popijasz i się zagapiłeś to mój ulubiony
                          nowojorczyk (z dużej czy z małej?) Cię wyręczył.
                          Nawiasem mówiąc byłam już dzisiaj "z wizytą" i wypiłam pół butelki czerwonego
                          wytrawnego (Chianti) i czułam się wyraźnie niedopita, więc jak zobaczyłam
                          Twój "czwarty kieliszek" to sięgnęłam do barku no piję dalej.

                          Wasze zdrowie!
                          • Gość: bratek i zaraz spadam IP: *.biaman.pl 09.07.03, 00:49
                            > No Ty bratek! Ale ponieważ popijasz i się zagapiłeś to mój ulubiony
                            > nowojorczyk (z dużej czy z małej?) Cię wyręczył.
                            > Nawiasem mówiąc byłam już dzisiaj "z wizytą" i wypiłam pół butelki czerwonego
                            > wytrawnego (Chianti) i czułam się wyraźnie niedopita, więc jak zobaczyłam
                            > Twój "czwarty kieliszek" to sięgnęłam do barku no piję dalej.
                            >
                            > Wasze zdrowie!

                            ja po prostu postanowiłem mężnie, że co jak co, ale dzisiejszy dzień zakończę
                            ze świadomością, że pełne dwa zdania do pracy się pojawią. Stąd ta przerwa.
                            Przepraszam. Zdrowie!
                            • Gość: MACIEJ Re: i zaraz spadam IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:55
                              Gość portalu: bratek napisał(a):

                              > > No Ty bratek! Ale ponieważ popijasz i się zagapiłeś to mój ulubiony
                              > > nowojorczyk (z dużej czy z małej?) Cię wyręczył.
                              > > Nawiasem mówiąc byłam już dzisiaj "z wizytą" i wypiłam pół butelki czerwon
                              > ego
                              > > wytrawnego (Chianti) i czułam się wyraźnie niedopita, więc jak zobaczyłam
                              > > Twój "czwarty kieliszek" to sięgnęłam do barku no piję dalej.
                              > >
                              > > Wasze zdrowie!
                              >
                              > ja po prostu postanowiłem mężnie, że co jak co, ale dzisiejszy dzień zakończę
                              > ze świadomością, że pełne dwa zdania do pracy się pojawią. Stąd ta przerwa.
                              > Przepraszam. Zdrowie!

                              Tylko nie idz na calosc i nie buduj zlozonych.
                              • basia.basia Re: i zaraz spadam 09.07.03, 01:00
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > Gość portalu: bratek napisał(a):
                                >
                                > > > No Ty bratek! Ale ponieważ popijasz i się zagapiłeś to mój ulubiony
                                > > > nowojorczyk (z dużej czy z małej?) Cię wyręczył.
                                > > > Nawiasem mówiąc byłam już dzisiaj "z wizytą" i wypiłam pół butelki cz
                                > erwon
                                > > ego
                                > > > wytrawnego (Chianti) i czułam się wyraźnie niedopita, więc jak zobacz
                                > yłam
                                > > > Twój "czwarty kieliszek" to sięgnęłam do barku no piję dalej.
                                > > >
                                > > > Wasze zdrowie!
                                > >
                                > > ja po prostu postanowiłem mężnie, że co jak co, ale dzisiejszy dzień zakoń
                                > czę
                                > > ze świadomością, że pełne dwa zdania do pracy się pojawią. Stąd ta przerwa
                                > .
                                > > Przepraszam. Zdrowie!
                                >
                                > Tylko nie idz na calosc i nie buduj zlozonych.

                                Pisz jak popadnie a jak Kataryna, potem ja ( nie wiem kiedy Maciej)
                                też zrobimy sobie wakacje, to będziesz stylizował.
                                • Gość: bratek i koleżanki IP: *.biaman.pl 09.07.03, 01:10
                                  Koledzy, dzięki za rady. Teraz to już jak bułka z masłem!
                          • Gość: MACIEJ Re: oddzielnie - na ogół. WAM TO DOBRZE,BO JA WODE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 03:27
                            basia.basia napisała:

                            > Gość portalu: bratek napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                            > >
                            > > > basia.basia napisała:
                            > > >
                            > > > > Thanks!
                            > > >
                            > > > You welcome.
                            > > >
                            > > > Jak sie da z tego stworzyc dwa wyrazy,to mozna pisac oddzielnie.
                            > > >
                            > > > wogole -w ogole ,bo ogol moze byc oddzielnie
                            > >
                            > > Kto powinien odpowiadać "you're welcome"?
                            >
                            > No Ty bratek! Ale ponieważ popijasz i się zagapiłeś to mój ulubiony
                            > nowojorczyk (z dużej czy z małej?) Cię wyręczył.
                            > Nawiasem mówiąc byłam już dzisiaj "z wizytą" i wypiłam pół butelki czerwonego
                            > wytrawnego (Chianti) i czułam się wyraźnie niedopita, więc jak zobaczyłam
                            > Twój "czwarty kieliszek" to sięgnęłam do barku no piję dalej.
                            >
                            > Wasze zdrowie!

                            Wam to dobrze!
                            Bo ja wode z lodem i z dzieciakami do parku.
        • kataryna.kataryna Re: CZY KATARYNA.KATARYNA TO KATARASINSKA ? 09.07.03, 00:08
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Nawet Dorota ,rywalka kataryna pisala :"Gdyby Kolenda
          komentowala jak kataryna
          > to ogladalnosc bilaby rekordy".
          > Jesli baba o babie tak pisze,tzn ze katarynie jakosci
          nie brakuje niezaleznie
          > od tego jak ma na nazwisko.
          >
          > Tak sobie mysle,ze we wczesnej mlodosci gadala jak
          nakrecona i przylgnelo do
          > niej kataryna.kataryna i czemu tego nie wykorzystac
          na forum.
          >
          > Gdyby to byla Katarasinska,to wielkie uklony dla
          niej,ze znajduje czas by
          > uswiadamiac niewyrobiona mlodziez na forum.



          Niestety, nie jestem Śledzińską-Katarasińską (która
          zresztą jest starsza od moich rodziców). Jan
          Niezmordowany kombinuje czym by tu wytłumaczyć moją
          obecność na forum, wytłumaczenie najprostsze - że
          jestem tu, jak wszyscy, dla przyjemności - z jakichś
          powodów jest dla niego nie do przyjęcia. Kiedyś
          wykombinował, że jestem Strajkerem i dowodził tego
          obliczając czas między moimi i jego wpisami. Dla
          świętego spokoju możemy uznać, że jestem Katarasińską,
          bo się chłopak na śmierć zamęczy tym dedukowaniem. A
          wszystko to dlatego, że mnie bardzo nie lubi i
          najwyraźniej nie lubi nie lubić anonimowo.

          PS. A, tak w razie czego - Renatą Beger też nie jestem
          :)
          • Gość: MACIEJ Re: CZY KATARYNA.KATARYNA TO KATARASINSKA ? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:19
            kataryna.kataryna napisała:

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Nawet Dorota ,rywalka kataryna pisala :"Gdyby Kolenda
            > komentowala jak kataryna
            > > to ogladalnosc bilaby rekordy".
            > > Jesli baba o babie tak pisze,tzn ze katarynie jakosci
            > nie brakuje niezaleznie
            > > od tego jak ma na nazwisko.
            > >
            > > Tak sobie mysle,ze we wczesnej mlodosci gadala jak
            > nakrecona i przylgnelo do
            > > niej kataryna.kataryna i czemu tego nie wykorzystac
            > na forum.
            > >
            > > Gdyby to byla Katarasinska,to wielkie uklony dla
            > niej,ze znajduje czas by
            > > uswiadamiac niewyrobiona mlodziez na forum.
            >
            >
            >
            > Niestety, nie jestem Śledzińską-Katarasińską (która
            > zresztą jest starsza od moich rodziców). Jan
            > Niezmordowany kombinuje czym by tu wytłumaczyć moją
            > obecność na forum, wytłumaczenie najprostsze - że
            > jestem tu, jak wszyscy, dla przyjemności - z jakichś
            > powodów jest dla niego nie do przyjęcia. Kiedyś
            > wykombinował, że jestem Strajkerem i dowodził tego
            > obliczając czas między moimi i jego wpisami. Dla
            > świętego spokoju możemy uznać, że jestem Katarasińską,
            > bo się chłopak na śmierć zamęczy tym dedukowaniem. A
            > wszystko to dlatego, że mnie bardzo nie lubi i
            > najwyraźniej nie lubi nie lubić anonimowo.
            >
            > PS. A, tak w razie czego - Renatą Beger też nie jestem
            > :)

            Szkoda,ze Begerowa nie jestes,bo Jas by sypnal pytaniami jak z rekawa.
            • Gość: Cabanka Re: CZY KATARYNA.KATARYNA TO KATARASINSKA ? IP: 213.17.152.* 09.07.03, 00:37
              Na forum jestem niedawno i też bardzo podoba mi się Katarynka-ja Ją "z pierwszego wejrzenia" kojarzę z bardzo lubianą Magdaleną Środą.
              • Gość: MACIEJ Re: CZY KATARYNA.KATARYNA TO KATARASINSKA ? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:45
                Gość portalu: Cabanka napisał(a):

                > Na forum jestem niedawno i też bardzo podoba mi się Katarynka-ja Ją "z
                pierwsze
                > go wejrzenia" kojarzę z bardzo lubianą Magdaleną Środą.

                Ciekawe,ciekawe.
                Napisz wiecej.
              • Gość: bratek A któż to? :) IP: *.biaman.pl 09.07.03, 00:46
                Kim jest "bardzo lubiana" M. Środa? My tam wiemy, koleżanko, że bardzo lubiana
                jest kataryna oraz basia, ale o M. Środzie tośmy nie słyszeli.



                Gość portalu: Cabanka napisał(a):

                > Na forum jestem niedawno i też bardzo podoba mi się Katarynka-ja Ją "z
                pierwsze
                > go wejrzenia" kojarzę z bardzo lubianą Magdaleną Środą.
                • basia.basia Re: A któż to? :) 09.07.03, 01:04
                  Gość portalu: bratek napisał(a):

                  > Kim jest "bardzo lubiana" M. Środa?

                  Ja też nie wiem!!!
                  • Gość: bratek Re: A któż to? :) IP: *.biaman.pl 09.07.03, 01:14
                    basia.basia napisała:

                    > Gość portalu: bratek napisał(a):
                    >
                    > > Kim jest "bardzo lubiana" M. Środa?
                    >
                    > Ja też nie wiem!!!

                    To może byc jakaś brzydka prezenterka.
                    • Gość: Cabanka Re: A któż to? :) IP: 213.17.152.* 09.07.03, 12:40
                      Siedzisz tylko na forum,to nie wiesz.że M.Środa jest doktorem filozofii,występuje m.in. w niedzielnym pr.I TV ok. południa w programie"Co pani na to".Gada jak katarynka,bardzo mądrze,jest bardzo lubiana PRZEZE MNIE i nie tylko.
                      • Gość: bratek thanks IP: *.biaman.pl 09.07.03, 12:45
                        Gość portalu: Cabanka napisał(a):

                        > Siedzisz tylko na forum,to nie wiesz.że M.Środa jest doktorem
                        filozofii,występu
                        > je m.in. w niedzielnym pr.I TV ok. południa w programie"Co pani na to".Gada
                        jak
                        > katarynka,bardzo mądrze,jest bardzo lubiana PRZEZE MNIE i nie tylko.

                        OK, dzieki za info. Tak sobie kojarzylem, ze telewizja. Postaram sie rzucic
                        okiem next Sunday.
                        • Gość: Cabanka Re: thanks IP: 213.17.152.* 09.07.03, 12:59
                          Gość portalu: bratek napisał(a):

                          > Gość portalu: Cabanka napisał(a):
                          >
                          > > Siedzisz tylko na forum,to nie wiesz.że M.Środa jest doktorem
                          > filozofii,występu
                          > > je m.in. w niedzielnym pr.I TV ok. południa w programie"Co pani na to".Gad
                          > a
                          > jak
                          > > katarynka,bardzo mądrze,jest bardzo lubiana PRZEZE MNIE i nie tylko.
                          >
                          > OK, dzieki za info. Tak sobie kojarzylem, ze telewizja. Postaram sie rzucic
                          > okiem next Sunday.
                          Ale teraz jest wakacyjna przerwa,niestety.
                          • Gość: bratek ale telewizja w ogole będzie? IP: *.biaman.pl 09.07.03, 15:27
                            > Ale teraz jest wakacyjna przerwa,niestety.

                            No to klops. Co teraz??
                            • basia.basia Re: ale telewizja w ogole będzie? 09.07.03, 15:40
                              Gość portalu: bratek napisał(a):

                              > > Ale teraz jest wakacyjna przerwa,niestety.
                              >
                              > No to klops. Co teraz??

                              Jeden bratek niech się skontaktuje z jeden kwiatek i poprosi o fotkę.
                              Między nami kwiatkami, no wiesz!

                              Jak nie zmienisz tego pseudo to ja zmienię nicka na lilijka, kataryna na
                              niezapominajka, Maciej na kwiat paproci a Wartburg fiołek alpejski!
                              • Gość: nieustraszony tak lepiej? IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:03

                                >
                                > Jeden bratek niech się skontaktuje z jeden kwiatek i poprosi o fotkę.
                                > Między nami kwiatkami, no wiesz!
                                >
                                Czychodzi o to, że mógłbym uderzyć do prezesa Kwiatkowskiego o zdjęcie red. M.
                                Środy? Do samego p-r-e-z-e-s-a K-w-i-a-t-k-o-w-s-k-i-e-g-o ????
                                • Gość: Wisła Kraków zmieniam zdanie IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:09
                                • basia.basia Re: tak lepiej? 09.07.03, 16:10
                                  Gość portalu: nieustraszony napisał(a):

                                  >
                                  > >
                                  > > Jeden bratek niech się skontaktuje z jeden kwiatek i poprosi o fotkę.
                                  > > Między nami kwiatkami, no wiesz!
                                  > >
                                  > Czychodzi o to, że mógłbym uderzyć do prezesa Kwiatkowskiego o zdjęcie red.
                                  M.
                                  > Środy? Do samego p-r-e-z-e-s-a K-w-i-a-t-k-o-w-s-k-i-e-g-o ????

                                  No, między nami kwiatkami, on dla kolesi zrobi wszystko!

                                  A na poważnie, to właśnie dlatego Twój nick źle mi się kojarzy, bo jego na
                                  forum nazywają kwiatek.
                                  Jak się pojawiłeś to sobie pomyślałam - ki pieron!
                                  • Gość: Gene Hackman o nomenklaturze IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:13
                                    to wszystko dlatego że on miał siostrę, która tak go nazywała niemal od
                                    początku. Nie wiadomo właściwie dlaczego.
                                • Gość: wartburg Re: tak lepiej? IP: *.arcor-ip.net 09.07.03, 16:44
                                  Gość portalu: nieustraszony napisał(a):

                                  >
                                  > >
                                  > > Jeden bratek niech się skontaktuje z jeden kwiatek i poprosi o fotkę.
                                  > > Między nami kwiatkami, no wiesz!
                                  > >
                                  > Czychodzi o to, że mógłbym uderzyć do prezesa Kwiatkowskiego o zdjęcie red.
                                  M.
                                  > Środy? Do samego p-r-e-z-e-s-a K-w-i-a-t-k-o-w-s-k-i-e-g-o ????

                                  To jest koszmarna audycja "Co pani na to". Prowadzi ja niejaki
                                  Kwiatkowski, ktory siedzi w otoczeniu koszmarnych bab. Pod
                                  wzgledem klasy intelektualnej zadna z nich nie dorasta Katarynie
                                  do piet. Siedza kolo tego Kwiatkowskiego i szczebiocza. Nie
                                  pamietam juz, ktora z nich to ta M. Sroda. Zdaje sie, ma zajecza
                                  warge. Koszmar. Prosze szanownej Cabanki, chyba Cabanka raczy
                                  sobie zartowac?
                                  • Gość: Cabanka Re: tak lepiej? IP: 213.17.152.* 09.07.03, 21:56
                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                    > Gość portalu: nieustraszony napisał(a):
                                    >
                                    > >
                                    > > >
                                    > > > Jeden bratek niech się skontaktuje z jeden kwiatek i poprosi o fotkę.
                                    > > > Między nami kwiatkami, no wiesz!
                                    > > >
                                    > > Czychodzi o to, że mógłbym uderzyć do prezesa Kwiatkowskiego o zdjęcie red
                                    > .
                                    > M.
                                    > > Środy? Do samego p-r-e-z-e-s-a K-w-i-a-t-k-o-w-s-k-i-e-g-o ????
                                    >
                                    > To jest koszmarna audycja "Co pani na to". Prowadzi ja niejaki
                                    > Kwiatkowski, ktory siedzi w otoczeniu koszmarnych bab. Pod
                                    > wzgledem klasy intelektualnej zadna z nich nie dorasta Katarynie
                                    > do piet. Siedza kolo tego Kwiatkowskiego i szczebiocza. Nie
                                    > pamietam juz, ktora z nich to ta M. Sroda. Zdaje sie, ma zajecza
                                    > warge. Koszmar. Prosze szanownej Cabanki, chyba Cabanka raczy
                                    > sobie zartowac?
                                    M.Środa nie jest z zajęczą wargą,siedzi pierwsza z lewej.Bardzo szybko mówi ,intelektu Jej nie brakuje,jest"cięta",tylko tam nie może się "rozwinąć",a tu owszem.Podobno jeden z najinteligentniejszych ludzi siedzi sparaliżowany przy komputerze,nie pamiętam jak się nazywa. No i można zakochać się w rozumie.Po co tak dociekać,kto to Kataryna,jak potem jesteś zawiedziony.A przecież musi mieć trochę lat i doświadczenia.Pewnie myślisz,że to leciutka 16-tka w toples,ot manowce wyobrazni...Ja się nie upieram,ale to tak jakoś trzeba dedukować.Jeszcze opowiem Ci taką anegdotkę;w samolocie siedzi pani Irena Santor(w latach 60-tych) za nią dwie panie przypadkowo rozmawiają jak uwielbiają Santorkę i wogóle rozpływają się.Ona mile zaskoczona wychyla sie ze swojego fotela i mówi zachęcająco;ja jestem Ireną Santor,cieszę się...Panie oburzone:chciałaby pani nią być!!
          • Gość: bratek czwarty kieliszek wina... IP: *.biaman.pl 09.07.03, 00:32
            >
            >
            > Niestety, nie jestem Śledzińską-Katarasińską.

            Mimo wszystko to jednak ulga.


            A czy Twoi Rodzice są duzo starsi od Ciebie?
            • kataryna.kataryna Re: czwarty kieliszek wina... 09.07.03, 00:36
              Gość portalu: bratek napisał(a):

              > >
              > >
              > > Niestety, nie jestem Śledzińską-Katarasińską.
              >
              > Mimo wszystko to jednak ulga.
              >
              >
              > A czy Twoi Rodzice są duzo starsi od Ciebie?


              Standard - ślub po studiach, dziecko - czyli ja - po
              roku z kawałkiem:)
              • Gość: MACIEJ WYSLALEM KOMPLOWI ZDJECIE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:42
                Temu kumlowi ze szkoly,ktory gral w Polonii a teraz mieszka w Toronto-Leszkowi
                Kuznowiczowi wyslalem zdjecie zony z dziecmi.

                Nigdy nie widzialem jego zony,ale w rozmowie wyszlo,ze ona jest w jego wieku.

                No wiec Leszek pyta sie mnie ostatnio:
                Ile twoja stara ma lat?
                Ja mu na to,ze troche starsza od dzieci.
                I od tamtego czasu juz nie gadamy o starych.
              • Gość: MACIEJ Re: czwarty kieliszek wina... IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:43
                kataryna.kataryna napisała:

                > Gość portalu: bratek napisał(a):
                >
                > > >
                > > >
                > > > Niestety, nie jestem Śledzińską-Katarasińską.
                > >
                > > Mimo wszystko to jednak ulga.
                > >
                > >
                > > A czy Twoi Rodzice są duzo starsi od Ciebie?
                >
                >
                > Standard - ślub po studiach, dziecko - czyli ja - po
                > roku z kawałkiem:)

                Rok z kawalkiem,to przyzwoita katolicka rodzina.
                Nic na hura.
                • Gość: MACIEJ JUZ DRUGI RAZ PISZESZ TAK,JAKBYM O SOBIE PISAL IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 00:51
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > Chyba masz o mnie złe zdanie. Bardzo dobrze znoszę osoby mądrzejsze ode mnie,
                  > znacznie lepiej niż głupsze. Chyba częściej mam kontakt z ludźmi, których
                  > uważam za mądrzejszych niż głupszych od siebie i nie chciałabym, żeby było
                  > inaczej bo mam skłonności do rozleniwiania się i bujania w obłokach i
                  > potrzebuję nieustannej stymulacji. Ja w ogóle lubię mieć autorytety i sporo
                  ich mam.

                  Juz drugi raz piszesz o sobie,tak jak ja bym o sobie pisal.
                  Pierwszym razem myslalem,ze zgadujesz co ja chce o sobie napisac i ci to tak
                  dobrze wychodzi.
                  Mysle,ze moglibysmy sie wypracowaniami w szkole niezle podmieniac.

              • Gość: bratek grunt to mieć dobre założenie IP: *.biaman.pl 09.07.03, 01:07
                >
                >
                > Standard - ślub po studiach, dziecko - czyli ja - po
                > roku z kawałkiem:)

                Jeśli nie masz nic przeciwko, to spróbuję wyliczyć, bo taka zagadka jak z Agaty
                Ch. się robi.

                1. Śledzińska-Katarasińska ma na oko 42 lata.
                2. Twoi Rodzice są młodsi od niej. załózmy,że niewiele. Niech mają po 40 lat
                (czyli w sumie 80, ale to nieistotne, bo liczy się oddzielnie).
                3. Ty jesteś młodsza od nich o rok...
                4. czyli masz 39 (chwila, chwila, to jeszcze nie koniec dedukacji)
                5. .... oraz studia (5 lat) i życie przedstadialne (19 lat?)
                6. a więc 35-(5+19)...
                7. jesteś Leibnizem! masz 11 lat! On zdaje się w tym wieku napisał pierwsza
                rozprawę filozoficzną.
                8. Zobaczcie, niby alkohol mąci w głowie, a jak wszystko precyzyjnie zdołałem
                wyliczyć.


                • basia.basia Re: grunt to mieć dobre założenie 09.07.03, 01:17
                  Gość portalu: bratek napisał(a):

                  > >
                  > >
                  > > Standard - ślub po studiach, dziecko - czyli ja - po
                  > > roku z kawałkiem:)
                  >
                  > Jeśli nie masz nic przeciwko, to spróbuję wyliczyć, bo taka zagadka jak z
                  Agaty
                  >
                  > Ch. się robi.
                  >
                  > 1. Śledzińska-Katarasińska ma na oko 42 lata.
                  > 2. Twoi Rodzice są młodsi od niej. załózmy,że niewiele. Niech mają po 40 lat
                  > (czyli w sumie 80, ale to nieistotne, bo liczy się oddzielnie).
                  > 3. Ty jesteś młodsza od nich o rok...
                  > 4. czyli masz 39 (chwila, chwila, to jeszcze nie koniec dedukacji)
                  > 5. .... oraz studia (5 lat) i życie przedstadialne (19 lat?)
                  > 6. a więc 35-(5+19)...
                  > 7. jesteś Leibnizem! masz 11 lat! On zdaje się w tym wieku napisał pierwsza
                  > rozprawę filozoficzną.
                  > 8. Zobaczcie, niby alkohol mąci w głowie, a jak wszystko precyzyjnie
                  zdołałem
                  > wyliczyć.
                  >
                  >

                  Bratek, ja się o Ciebie martwię! Ty tego doktoratu nigdy nie zrobisz. Musisz
                  iść na odwyk (od forum). Odtąd będę pilnować, żebyś codziennie między 22.00
                  a 24.00 się "doktoryzował" a przed i po możesz dociekać kim jest Kataryna
                  i dyskutować bardzo mądrze z Wartburgiem. Ja zrobię akcję i my Cię będziemy
                  przeganiać z forum. Admina się włączy! Może Cię zabanować na tę porę. To się
                  pilnuj! I nie pij tyle!

                  DOBRANOC
                  • Gość: bratek dobranoc IP: *.biaman.pl 09.07.03, 01:27
                    skoro mnie nie chcecie, uciekam!
                    Ale przyznaj, że nie spodziewałaś się, że kataryna aż tak młoda. Aż głupio
                    pomyśleć, że się z dzieciuchem rozmawia jak dorosły (to ja) z dorosłą (to ona).
                    Jeżeli Ty podasz jakieś bliższe (ale nie za bardzo bliskie) dane o sobie, to my
                    tu z kolegą Maciejem (a co on myśli, że ja tu będę się samotnie produkował??,
                    nicpoń jeden!) używając...chwileczkę, tylko naleję sobie jeszcze łyczek... no
                    więc my tu sobie..używając... no, dedukcji, wyliczymy i wiek twój (byleby nie
                    wyszło, żeś Tysiącletnia Pszczoła).
                    ... to ja sobie pójdę - powiedział wódz Wielki Bizon i sobie poszedł.
                  • Gość: bratek czy dotarłaś do tekstu IP: *.biaman.pl 09.07.03, 01:51
                    o von Trierze?

                    >
                    Musisz
                    > iść na odwyk (od forum). Odtąd będę pilnować, żebyś codziennie między 22.00
                    > a 24.00 się "doktoryzował" a przed i po możesz dociekać kim jest Kataryna

                    Droga BB (mówi Ci to coś?), to słuszna rada. Napisz tylko, proszę, czy Twoja
                    strefa czasowa i moja to jest ta sama strefa czasowa, żebyśmy się nie rozminęli.
                    • Gość: MACIE Re: czy dotarłaś do tekstu. CZAS NIE GRA ROLI,TO C IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 03:40
                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                      > o von Trierze?
                      >
                      > >
                      > Musisz
                      > > iść na odwyk (od forum). Odtąd będę pilnować, żebyś codziennie między 22.0
                      > 0
                      > > a 24.00 się "doktoryzował" a przed i po możesz dociekać kim jest Kataryna
                      >
                      > Droga BB (mówi Ci to coś?), to słuszna rada. Napisz tylko, proszę, czy Twoja
                      > strefa czasowa i moja to jest ta sama strefa czasowa, żebyśmy się nie
                      rozminęli.

                      Czas nie gra roli,to o jakosc trunkow chodzi!

                    • basia.basia O NAŁOGACH 09.07.03, 11:35
                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                      > o von Trierze?
                      >
                      Jutro wyjeżdżam ale wracam w niedzielę no i w poniedziałek
                      się wybiorę na Rajską poczytać TP. A co jest z von Trierem?
                      Nic o nim nie pisałam. Ze wstydem zeznaję, że nic nie widziałam.
                      Muszę zobaczyć "Rocco.." i starą "Lolitę" jeszcze raz i parę
                      innych rzeczy to nie wiem kiedy ja będę forumować?
                      A jeszcze Maciejowi obiecałam obejrzeć "The Life as a House"
                      i streścić na forum.

                      To jest straszne, myślę o forum! Zaczynam dzień od kawy
                      i sprawdzenia co się tu dzieje i czy nie mam coś w skrzynce.
                      Dzisiaj śniadanie zjadłam o 11.30.
                      W nocy siedzę czasem do 2.00. Jak tak dalej pójdzie to sama
                      będę musiała isć na odwyk z 3 w 1. Poniżej napisałam Maciejowi,
                      że palę i piję no i jeszcze forumuję. Zgroza!

                      > >
                      > Musisz
                      > > iść na odwyk (od forum). Odtąd będę pilnować, żebyś codziennie między 22.0
                      > 0
                      > > a 24.00 się "doktoryzował" a przed i po możesz dociekać kim jest Kataryna
                      >
                      > Droga BB (mówi Ci to coś?), to słuszna rada. Napisz tylko, proszę, czy Twoja
                      > strefa czasowa i moja to jest ta sama strefa czasowa, żebyśmy się nie
                      rozminęli
                      > .


                      ps
                      Czy nie słyszałeś o tym, że kobieta ma tyle lat na ile wygląda?

                      • basia.basia Re: O NAŁOGACH 09.07.03, 11:37
                        basia.basia napisała:


                        >
                        > ps
                        > Czy nie słyszałeś o tym, że kobieta ma tyle lat na ile wygląda?
                        >
                        Zapomniałam dodać, że masz sobie wyobrażać, że jestem podobna do BB.
                        ( z czasów świetności). Podobno wolicie blondynki.
                        • Gość: bratek Re: o kobietach IP: *.biaman.pl 09.07.03, 11:59

                          > >
                          > Zapomniałam dodać, że masz sobie wyobrażać, że jestem podobna do BB.
                          > ( z czasów świetności). Podobno wolicie blondynki.

                          podobno tak, ale tak się dziwnie złożyło, że moje wszystkie kobiety to
                          brunetki, i to bardzo:) Więc juz sam nie wiem, co mam głosić oficjalnie nt
                          moich upodobań. Ale BB była OK, więc mogę tak sobie wyobrazać.

                          • Gość: , Re: o kobietach IP: *.stockholm.yahoo.se 15.07.03, 21:06
                            Gość portalu: bratek napisał(a):

                            >
                            > > >
                            > > Zapomniałam dodać, że masz sobie wyobrażać, że
                            jestem podobna do BB.
                            > > ( z czasów świetności). Podobno wolicie blondynki.
                            >
                            > podobno tak, ale tak się dziwnie złożyło, że moje
                            wszystkie kobiety to
                            > brunetki, i to bardzo:) Więc juz sam nie wiem, co mam
                            głosić oficjalnie nt
                            > moich upodobań. Ale BB była OK, więc mogę tak sobie
                            wyobrazać.
                            >
                      • Gość: bratek Re: O NAŁOGACH IP: *.biaman.pl 09.07.03, 11:41
                        faktycznie, Ty wspomnialas o Almodovarze, a ja odpowiedzialem von Trierem. To
                        tacy dwaj czarownicy wspolczesnego kina. Demiurdzy. no wiec mi sie skojarzylo.
                        Z tymi nalogami to straszna sprawa rzeczywiscie. Dzisiaj wstalem (o 8.00, bo
                        poszedlem spac o 3.00 w nocy) z mocnym postanowieniem, ze od rana bede pisal,
                        ale nie na forum, tylko te nieszczesna prace. No i prosze? co ja wyrabiam!
                        Ale palenie, Basiu, to rzecz fatalna, naprawde. Kiedys to zrozumiesz:).
                        (A paliłaś Lucky Strike'i? Wiesz, kto słynny (filmowo) je palił?)
                        • basia.basia Re: O NAŁOGACH 09.07.03, 11:53
                          Gość portalu: bratek napisał(a):

                          > Ale palenie, Basiu, to rzecz fatalna, naprawde. Kiedys to zrozumiesz:).
                          > (A paliłaś Lucky Strike'i? Wiesz, kto słynny (filmowo) je palił?)

                          Humphrey Bogart nie żyje!
                          ??

                          ps
                          Spadaj stąd, bo muszę się do jakiejś roboty zabrać wreszcie!
                          • Gość: bratek the end IP: *.biaman.pl 09.07.03, 12:01
                            basia.basia napisała:

                            > Gość portalu: bratek napisał(a):
                            >
                            > > Ale palenie, Basiu, to rzecz fatalna, naprawde. Kiedys to zrozumiesz:).
                            > > (A paliłaś Lucky Strike'i? Wiesz, kto słynny (filmowo) je palił?)
                            >
                            > Humphrey Bogart nie żyje!
                            > ??

                            A tego nie wiedziałem. Innego nieżyjącego miałem na mysli - Jamesa Deana.

                            > ps
                            > Spadaj stąd, bo muszę się do jakiejś roboty zabrać wreszcie!

                            Do zobaczenia wieczorem (jeśli siła woli pozwoli)
                  • Gość: MACIEJ grunt to mieć dobre założenie.CIEKAWE ,ZE O MNIE S IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 03:37
                    basia.basia napisała:

                    > Bratek, ja się o Ciebie martwię!

                    Ciekawe,ze o mnie sie nikt nie martwi,chyba ze dzieciaki:"Chodz tatus do
                    parku,dobrze ci to zrobi."

                    > Ty tego doktoratu nigdy nie zrobisz. Musisz
                    > iść na odwyk (od forum). Odtąd będę pilnować, żebyś codziennie między 22.00
                    > a 24.00 się "doktoryzował" a przed i po możesz dociekać kim jest Kataryna
                    > i dyskutować bardzo mądrze z Wartburgiem.

                    Ja to juz mam dosc dobrze rozpracowane who is who na forum.

                    > Ja zrobię akcję i my Cię będziemy
                    > przeganiać z forum. Admina się włączy! Może Cię zabanować na tę porę. To się
                    > pilnuj! I nie pij tyle!

                    I widze,ty sie Baska przy nim rozpijasz.

                    > DOBRANOC
                    • basia.basia Re: grunt to mieć dobre założenie.CIEKAWE ,ZE O M 09.07.03, 11:22
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Czas nie gra roli,to o jakosc trunkow chodzi!
                      >
                      > Ciekawe,ze o mnie sie nikt nie martwi,chyba ze dzieciaki:"Chodz tatus do
                      > parku,dobrze ci to zrobi."
                      > >
                      > I widze,ty sie Baska przy nim rozpijasz.
                      >

                      Przykro mi bardzo, że z powodu różnicy czasowej nie możesz nam towarzyszyć
                      (co Ty preferujesz? scotch`a?).

                      Słyszałam, że jeden warszawski nawalił na spotkanie z jednym krakowskim i ten
                      krakowski wykonał telefon z pretensjami. Wyszło na to, że panowie pili przez
                      telefon (gadali popijając piwo).

                      Palę (stanowczo za dużo) i piję dość często (tylko czerwone, najlepiej jednak
                      semi dry) ale alkoholizm mi nie grozi.

                      Pozdrawiam

                      ps
                      Daruj sobie gadki o szkodliwości palenia tytoniu.
                      Niestety nie pomoże. Uzmysłowiłam sobie, że ewentualna
                      wizyta w NYC stoi pod znakiem zapytania, bo tam NIGDZIE
                      nie wolno palić.
                      • Gość: bratek jak tam Romy? IP: *.biaman.pl 09.07.03, 11:25
                        > Palę (stanowczo za dużo) i piję dość często (tylko czerwone, najlepiej jednak
                        > semi dry) ale alkoholizm mi nie grozi.
                        >
                        > Pozdrawiam
                        >
                        > ps
                        > Daruj sobie gadki o szkodliwości palenia tytoniu.


                        Ale to naprawdę bardzo szkodliwe!
                        (A co palisz? mam nadzieję, że nie marlboro, bo to takie modne..)
                        Pedzę przegonić wróble, bo gotowe zjeść wszystkie wiśnie z mojego drzewa!
                        • basia.basia Re: jak tam Romy? 09.07.03, 11:39
                          Gość portalu: bratek napisał(a):

                          .
                          >
                          >
                          > Ale to naprawdę bardzo szkodliwe!
                          > (A co palisz? mam nadzieję, że nie marlboro, bo to takie modne..)
                          > Pedzę przegonić wróble, bo gotowe zjeść wszystkie wiśnie z mojego drzewa!

                          Golden American Super Light.
                          • Gość: bratek Ale mam nadzieję, że się nie zaciągasz? :) IP: *.biaman.pl 09.07.03, 11:44

                            >
                            > Golden American Super Light.

                            no trudno, nie takie dziwne rzeczy się zdarzały na świecie.

                            ... i już mnie nie ma!
                      • Gość: MACIEJ Re: grunt to mieć dobre założenie.CIEKAWE ,ZE O M IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 15:13
                        basia.basia napisała:

                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        >
                        > > Czas nie gra roli,to o jakosc trunkow chodzi!
                        > >
                        > > Ciekawe,ze o mnie sie nikt nie martwi,chyba ze dzieciaki:"Chodz tatus do
                        > > parku,dobrze ci to zrobi."
                        > > >
                        > > I widze,ty sie Baska przy nim rozpijasz.
                        > >
                        >
                        > Przykro mi bardzo, że z powodu różnicy czasowej nie możesz nam towarzyszyć
                        > (co Ty preferujesz? scotch`a?).

                        Piwo,najlepiej amerykanskie albo biale wytrawne.
                        Pije bardzo rzadko,wiesz dzieci i obowiazki,po prostu brak czasu.

                        > Słyszałam, że jeden warszawski nawalił na spotkanie z jednym krakowskim i ten
                        > krakowski wykonał telefon z pretensjami. Wyszło na to, że panowie pili przez
                        > telefon (gadali popijając piwo).
                        >
                        > Palę (stanowczo za dużo) i piję dość często (tylko czerwone, najlepiej jednak
                        > semi dry) ale alkoholizm mi nie grozi.
                        >
                        > Pozdrawiam
                        >
                        > ps
                        > Daruj sobie gadki o szkodliwości palenia tytoniu.
                        > Niestety nie pomoże. Uzmysłowiłam sobie, że ewentualna
                        > wizyta w NYC stoi pod znakiem zapytania, bo tam NIGDZIE
                        > nie wolno palić.

                        To tez prawda,a poza tym paczka papierosow kosztuje 5,50-7 doll.
                        • basia.basia Re: grunt to mieć dobre założenie.CIEKAWE ,ZE O M 10.07.03, 00:57
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > basia.basia napisała:
                          >
                          > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                          > >
                          > > > Czas nie gra roli,to o jakosc trunkow chodzi!
                          > > >
                          > > > Ciekawe,ze o mnie sie nikt nie martwi,chyba ze dzieciaki:"Chodz tatus
                          > do
                          > > > parku,dobrze ci to zrobi."
                          > > > >
                          > > > I widze,ty sie Baska przy nim rozpijasz.
                          > > >
                          > >
                          > > Przykro mi bardzo, że z powodu różnicy czasowej nie możesz nam towarzyszyć
                          >
                          > > (co Ty preferujesz? scotch`a?).
                          >
                          > Piwo,najlepiej amerykanskie albo biale wytrawne.
                          > Pije bardzo rzadko,wiesz dzieci i obowiazki,po prostu brak czasu.
                          >
                          > > Słyszałam, że jeden warszawski nawalił na spotkanie z jednym krakowskim i
                          > ten
                          > > krakowski wykonał telefon z pretensjami. Wyszło na to, że panowie pili prz
                          > ez
                          > > telefon (gadali popijając piwo).
                          > >
                          > > Palę (stanowczo za dużo) i piję dość często (tylko czerwone, najlepiej jed
                          > nak
                          > > semi dry) ale alkoholizm mi nie grozi.
                          > >
                          > > Pozdrawiam
                          > >
                          > > ps
                          > > Daruj sobie gadki o szkodliwości palenia tytoniu.
                          > > Niestety nie pomoże. Uzmysłowiłam sobie, że ewentualna
                          > > wizyta w NYC stoi pod znakiem zapytania, bo tam NIGDZIE
                          > > nie wolno palić.
                          >
                          > To tez prawda,a poza tym paczka papierosow kosztuje 5,50-7 doll.

                          Zabrałabym swoje (1,2$).
                  • kataryna.kataryna Re: grunt to mieć dobre założenie 09.07.03, 12:44
                    > Bratek, ja się o Ciebie martwię! Ty tego doktoratu nigdy nie zrobisz. Musisz
                    > iść na odwyk (od forum). Odtąd będę pilnować, żebyś codziennie między 22.00
                    > a 24.00 się "doktoryzował" a przed i po możesz dociekać kim jest Kataryna
                    > i dyskutować bardzo mądrze z Wartburgiem. Ja zrobię akcję i my Cię będziemy
                    > przeganiać z forum. Admina się włączy! Może Cię zabanować na tę porę. To się
                    > pilnuj! I nie pij tyle!
                    >
                    > DOBRANOC


                    Ja się też o doktorat Bratka martwię ale w sumie co się odwlecze to nie uciecze
                    (Miller - to też się ciebie tyczy!) więc może go z forum nie przeganiajmy,
                    niech się chłopak uczy robić dwie rzeczy jednocześnie (ja się wprawiam).
                    Bartek, a z czego piszesz? Może otworzymy nowy wątek i będziemy ten doktorat
                    grupowo pisać? To mogłoby być nawet ciekawe.
                    • Gość: bratek jednak puszczam farbę IP: *.biaman.pl 09.07.03, 12:53
                      kataryno, ja cały czas marzę, że mi tu sztab pomocników będzie przesłuchiwał
                      wywiady (w liczbie 250), czytał lektury, robił notatki, podsuwał wspaniałe
                      pomysły, wklepywał co trzeba do kompa. A ja - jak reżyser - bym tylko dyrygował
                      i dbał o całość.
                      Hi hi - piszę o ... ale nie, bo jeszcze mój promotor tu zajrzy i dowie sie, jak
                      to jest naprawdę z tym moim pisaniem... To może tak ogólnie: piszę o tym, jak
                      ludzie mitologizują własną przeszłość by wypracować pewne obrazy samych siebie,
                      co to się mądrze nazywa "Strategiami etniczności". Tymi ludźmi, o których ja
                      piszę są Indianie ze Wsch. Wybrzeża USA.
                      • kataryna.kataryna Re: jednak puszczam farbę 09.07.03, 15:15
                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                        > kataryno, ja cały czas marzę, że mi tu sztab pomocników będzie przesłuchiwał
                        > wywiady (w liczbie 250), czytał lektury, robił notatki, podsuwał wspaniałe
                        > pomysły, wklepywał co trzeba do kompa. A ja - jak reżyser - bym tylko
                        dyrygował
                        >
                        > i dbał o całość.
                        > Hi hi - piszę o ... ale nie, bo jeszcze mój promotor tu zajrzy i dowie sie,
                        jak
                        >
                        > to jest naprawdę z tym moim pisaniem... To może tak ogólnie: piszę o tym, jak
                        > ludzie mitologizują własną przeszłość by wypracować pewne obrazy samych
                        siebie,
                        >
                        > co to się mądrze nazywa "Strategiami etniczności". Tymi ludźmi, o których ja
                        > piszę są Indianie ze Wsch. Wybrzeża USA.


                        No to pech. Bladego pojęcia o Indianach nie mam. Szkoda, myślałam, że się na
                        coś przydam :)
                        • Gość: ten obcy ale dzięki IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:15
                          Szkoda, myślałam, że się na
                          > coś przydam :)

                          Dziekuje i tak.
                        • Gość: MACIEJ NIE BADZ NAIWNA KATARYNA,TO NIE CHODZI O WIEDZE LE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 18:50
                          kataryna.kataryna napisała:

                          > Gość portalu: bratek napisał(a):
                          >
                          > > kataryno, ja cały czas marzę, że mi tu sztab pomocników będzie przesłuchiw
                          > ał
                          > > wywiady (w liczbie 250), czytał lektury, robił notatki, podsuwał wspaniałe
                          >
                          > > pomysły, wklepywał co trzeba do kompa. A ja - jak reżyser - bym tylko
                          > dyrygował
                          > >
                          > > i dbał o całość.
                          > > Hi hi - piszę o ... ale nie, bo jeszcze mój promotor tu zajrzy i dowie sie
                          > ,
                          > jak
                          > >
                          > > to jest naprawdę z tym moim pisaniem... To może tak ogólnie: piszę o tym,
                          > jak
                          > > ludzie mitologizują własną przeszłość by wypracować pewne obrazy samych
                          > siebie,
                          > >
                          > > co to się mądrze nazywa "Strategiami etniczności". Tymi ludźmi, o których
                          > ja
                          > > piszę są Indianie ze Wsch. Wybrzeża USA.
                          >
                          >
                          > No to pech. Bladego pojęcia o Indianach nie mam. Szkoda, myślałam, że się na
                          > coś przydam :)

                          Nie badz taka wstydliwa Kaska,bo to nie chodzi o wiedze lecz o inspiracje.
                      • Gość: MACIE jednak puszczam farbę.COS CZULEM,ZE O MNIE ZAHACZ IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 15:17
                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                        > kataryno, ja cały czas marzę, że mi tu sztab pomocników będzie przesłuchiwał
                        > wywiady (w liczbie 250), czytał lektury, robił notatki, podsuwał wspaniałe
                        > pomysły, wklepywał co trzeba do kompa. A ja - jak reżyser - bym tylko
                        dyrygował
                        >
                        > i dbał o całość.
                        > Hi hi - piszę o ... ale nie, bo jeszcze mój promotor tu zajrzy i dowie sie,
                        jak
                        > to jest naprawdę z tym moim pisaniem... To może tak ogólnie: piszę o tym, jak
                        > ludzie mitologizują własną przeszłość by wypracować pewne obrazy samych
                        siebie,
                        > co to się mądrze nazywa "Strategiami etniczności". Tymi ludźmi, o których ja
                        > piszę są Indianie ze Wsch. Wybrzeża USA.

                        Na tej podstawie powinienes wize bez problemu dostac.
                        • Gość: bratek hej IP: *.biaman.pl 09.07.03, 15:25
                          kolego, ja juz wizy nie potrzebuję, tylko czasu i skupienia by skonsumować (tj.
                          przerobic na sensowna analize) to, co zebrałem przez 9 miesięcy w USA i
                          Kanadzie.
                          pzdr,
                          B.
                          OPS Czy Ty mieszkasz na Manhattanie? TAM?
                          • basia.basia Re: hej 09.07.03, 16:42
                            Gość portalu: bratek napisał(a):

                            > kolego, ja juz wizy nie potrzebuję, tylko czasu i skupienia by skonsumować
                            (tj.
                            >
                            > przerobic na sensowna analize) to, co zebrałem przez 9 miesięcy w USA i
                            > Kanadzie.

                            Och dzięki.Jak się cieszę!
                            Maciej mi już sugerował, że mogę przyjechać i się nająć na sprzątaczkę
                            albo nianię (on ma małe dzieci). Albo podlewaczkę - mieszka koło jakiejś
                            milionerki, która sama sobie (biedactwo) podlewa trawnik!
                            • Gość: MACIEJ Re: hej. COS ZLE SIECI ZARZUCILEM,BO SIE NIE DALAS IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 18:53
                              basia.basia napisała:

                              > Gość portalu: bratek napisał(a):
                              >
                              > > kolego, ja juz wizy nie potrzebuję, tylko czasu i skupienia by skonsumować
                              >
                              > (tj.
                              > >
                              > > przerobic na sensowna analize) to, co zebrałem przez 9 miesięcy w USA i
                              > > Kanadzie.
                              >
                              > Och dzięki.Jak się cieszę!
                              > Maciej mi już sugerował, że mogę przyjechać i się nająć na sprzątaczkę
                              > albo nianię (on ma małe dzieci). Albo podlewaczkę - mieszka koło jakiejś
                              > milionerki, która sama sobie (biedactwo) podlewa trawnik!

                              Wyczulas jakis podstep w moich zalotach,bo sie nie dalas nabrac.
                          • Gość: MACIEJ Re: hej. MANHATTAN ZA GARSTKE KORALI POSZEDL IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 18:44
                            Gość portalu: bratek napisał(a):

                            > kolego, ja juz wizy nie potrzebuję, tylko czasu i skupienia by skonsumować
                            (tj.
                            >
                            > przerobic na sensowna analize) to, co zebrałem przez 9 miesięcy w USA i
                            > Kanadzie.
                            > pzdr,
                            > B.
                            > OPS Czy Ty mieszkasz na Manhattanie? TAM?

                            Cala wyspa za garstke korali poszla,to sie nazywa kapitalizm.
                            • Gość: Manhattan Re: hej. MANHATTAN ZA GARSTKE KORALI POSZEDL IP: *.biaman.pl 09.07.03, 23:02
                              >
                              > Cala wyspa za garstke korali poszla,to sie nazywa kapitalizm.

                              A pamietasz kto ja sprzedal? Kto dokladnie?

                              NO WIEC JAK TO JEST Z TYM MANHATTANEM???
                      • Gość: MACIEJ SLUCHAJ BARTEK-OD REZYSEROWANIA TO MY TU HOLLYWOOD IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 18:48
                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                        > kataryno, ja cały czas marzę, że mi tu sztab pomocników będzie przesłuchiwał
                        > wywiady (w liczbie 250), czytał lektury, robił notatki, podsuwał wspaniałe
                        > pomysły, wklepywał co trzeba do kompa. A ja - jak reżyser - bym tylko
                        dyrygował i dbał o całość.

                        Od rezyserowania to my tu ludzi mamy,tylko zeby ci z tej pracy Frankenstein nie
                        wyszedl.

                        > Hi hi - piszę o ... ale nie, bo jeszcze mój promotor tu zajrzy i dowie sie,
                        jak
                        >
                        > to jest naprawdę z tym moim pisaniem... To może tak ogólnie: piszę o tym, jak
                        > ludzie mitologizują własną przeszłość by wypracować pewne obrazy samych
                        siebie,
                        >
                        > co to się mądrze nazywa "Strategiami etniczności". Tymi ludźmi, o których ja
                        > piszę są Indianie ze Wsch. Wybrzeża USA.
                        • Gość: nieśmiała important question IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:36
                          No tak, ale czy pan, panie Macieju mieszka na Manhattanie?
    • Gość: p.garrett@b.kid nie mogę się zdecydować IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:11
      • basia.basia Re: nie mogę się zdecydować 09.07.03, 16:31
        NIE.

        Propozycje:
        Bartek,
        Manitu,
        Wigwam,
        Skalp,
        Kanu,
        Siuks,
        Irokez,
        Apacz,
        Winetou
        Komancz,
        Ognista woda,
        Tańczący z Kataryną,
        W samo południe,
        Wyatt Earp,
        Dyliżans,
        Tańczący z Kataryną w samo południe.
        • kataryna.kataryna Bartek, dołącz do nas! 09.07.03, 16:33
          Bratek, dołącz do frakcji podwójnych i loguj się jako "bratek.bratek".
          • basia.basia Re: Bartek, dołącz do nas! 09.07.03, 16:36
            kataryna.kataryna napisała:

            > Bratek, dołącz do frakcji podwójnych i loguj się jako "bratek.bratek".

            POPIERAM
            • Gość: Tańczący z Kataryn cale sie nie zmiescilo. tylko ten jeden raz IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:46
              Tańczący z Kataryna-Tańczący z Kataryna
              • basia.basia Re: cale sie nie zmiescilo. tylko ten jeden raz 09.07.03, 16:48
                Gość portalu: Tańczący z Kataryn napisał(a):

                > Tańczący z Kataryna-Tańczący z Kataryna

                Popłakałam się. Autentycznie.
                • Gość: basia-basia b Re: cale sie nie zmiescilo. tylko ten jeden raz IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:50
                  basia.basia napisała:

                  > Gość portalu: Tańczący z Kataryn napisał(a):
                  >
                  > > Tańczący z Kataryna-Tańczący z Kataryna
                  >
                  > Popłakałam się. Autentycznie.


                  Moj Boze! Co ja teraz pocznę? Jak wynagrodzę? A muszę uciekać, bo... mam
                  randke :)
              • kataryna.kataryna Re: cale sie nie zmiescilo. tylko ten jeden raz 09.07.03, 16:49
                Gość portalu: Tańczący z Kataryn napisał(a):

                > Tańczący z Kataryna-Tańczący z Kataryna


                Nie, pamiętaj, że kataryny przemijają a login zostaje. Poza tym bez polskich
                czcionek będzie "Tanczacy z kataryna".
                • Gość: nie tak_nie tak i już! IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:52


                  Tak w ogóle źle mi się skopiowało. Miało być tak:

                  Tańczący z Kataryną w samo południe_Tańczący z Kataryną w samo południe

          • Gość: MACIEJ Re: Bartek, dołącz do nas! JA JESTEM ZA BOSKI BOGA IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 18:56
            kataryna.kataryna napisała:

            > Bratek, dołącz do frakcji podwójnych i loguj się jako "bratek.bratek".

            Ja jestem za Boski Bogart
        • Gość: MACIEJ DANCING WITH WOLVES IS EASIER IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 19:02
          basia.basia napisała:

          > NIE.
          >
          > Propozycje:
          > Bartek,
          > Manitu,
          > Wigwam,
          > Skalp,
          > Kanu,
          > Siuks,
          > Irokez,
          > Apacz,
          > Winetou
          > Komancz,
          > Ognista woda,
          > Tańczący z Kataryną,
          > W samo południe,
          > Wyatt Earp,
          > Dyliżans,
          > Tańczący z Kataryną w samo południe.

          Cos mnie sie zdaje,ze duzo lepiej jest DANCING WITH WOLVES niz TANCZACY Z
          KATARYNA.
    • Gość: go_go co znaczy "muszę iść" IP: *.biaman.pl 09.07.03, 16:48
      • basia.basia Re: co znaczy 'muszę iść' 09.07.03, 16:59
        Jak Cię znam to nie jest takie pewne czy już poszedłeś.
        Jak byś nie był taki w siebie zapatrzony (w którym nicku mi najładniej?)
        to byś zauważył, że sięwpisał Wartburg - jest coś nowego o środzie!

        ps
        Randka?
        Doniosę jednej Włoszce!
        • Gość: basia_basia spy IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:15
          Z ta Srodą to sprawa podejrzana. Jakaś zyczliwa dusza, co tu niesmialo zaglada,
          dala cynk, a zaraz potem wartburg zjechal donos onej. Zupelnie jak z e. m. Coz,
          trzeba bedzie sie samemu sprawie przyjrzec. po wakacjach, jesli dotrwamy.
          Randki w istocie nie było i nie miało być, chodziło o efekt!
          Ale spotkanie było niezwykle: ze znajoma ze szkoly jeszcze, ktora od 7 lat
          mieszka w Brazylii. Po tylu latach niewidzenia sie...
        • Gość: MACIEJ Re: co znaczy 'muszę iść' IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 21:29
          basia.basia napisała:

          > Jak Cię znam to nie jest takie pewne czy już poszedłeś.
          > Jak byś nie był taki w siebie zapatrzony (w którym nicku mi najładniej?)
          > to byś zauważył, że sięwpisał Wartburg - jest coś nowego o środzie!
          >
          > ps
          > Randka?
          > Doniosę jednej Włoszce!

          To sie wszystko tak szybko zmienia,ze nie ma czasu na rejestracje faktow.
        • Gość: MACIEJ GDZIE SIE WARTBURG WPISAL ? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 21:32
          basia.basia napisała:

          > Jak Cię znam to nie jest takie pewne czy już poszedłeś.
          > Jak byś nie był taki w siebie zapatrzony (w którym nicku mi najładniej?)
          > to byś zauważył, że sięwpisał Wartburg - jest coś nowego o środzie!

          CHCIALBYM PRZECZYTAC,ALE GDZIE TEGO SZUKAC?
          CZY MOZE TY SIE OSTATNIO PODPISUJESZ ZA NIEGO?

          > ps
          > Randka?
          > Doniosę jednej Włoszce!
          • Gość: m. sroda Dzien dobry IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:35
            Drodzy Panstwo,
            to o mnie napisał p. Wartburg Malouprzejmy, ze skakam nad Millerem w kazdym
            programie (bo zapraszam go do kazdego). Lepiej nad Millerem niz nad Oleksym.
            (Wpisal sie chyba w "Magalenka a Starachowice" or smth like that)
      • Gość: MACIEJ Re: co znaczy 'muszę iść'. GO-GO NAPISAL IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 19:06
        Na GO-GO to moze bysmy wszyscy razem poszli.
        • Gość: MACIEJ BLOGA BASKA & BOSKI BOGART IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 19:15
          Cos widze Bartek,ze ci Baska w glowie zawrocila i zeby nie wyszlo tak ,ze
          zamiast wykladac na uczelni,bedziesz lopata na budowie machal.
          Jak to BB powiedzial:I dont wanna see mud i your eyes KIDDO.
          • Gość: Bonnie and Clyde Re: BLOGA BASKA & BOSKI BOGART IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:10
            Ale ten Bogart to byl gosc. Pamietacie (wartburg pamieta na pewo) scene z "Do
            utraty tchu" z Belmondem, w ktorej JPB wykonuje gest Bogarta? Kto pierwszy
            napisze, jaki to byl gest?? :)
            • Gość: MACIEJ Re: BLOGA BASKA & BOSKI BOGART IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 21:27
              Gość portalu: Bonnie and Clyde napisał(a):

              > Ale ten Bogart to byl gosc. Pamietacie (wartburg pamieta na pewo) scene z "Do
              > utraty tchu" z Belmondem, w ktorej JPB wykonuje gest Bogarta? Kto pierwszy
              > napisze, jaki to byl gest?? :)

              Pierwsze co przychodzi na mysl,to ten tajemniczy ruch z przodu ronda
              kapelusza,bo nie chce mnie sie wierzyc,ze to to samo co Kozakiewicz pokazal.
              • Gość: Marlena D. "try a little bit harder" IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:30

                >
                > Pierwsze co przychodzi na mysl,to ten tajemniczy ruch z przodu ronda
                > kapelusza,bo nie chce mnie sie wierzyc,ze to to samo co Kozakiewicz pokazal.

                Ani jedno, ani drugie.
                • Gość: MACIEJ Re: 'try a little bit harder' .Co ty na to? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 21:39
                  Gość portalu: Marlena D. napisał(a):

                  >
                  > >
                  > > Pierwsze co przychodzi na mysl,to ten tajemniczy ruch z przodu ronda
                  > > kapelusza,bo nie chce mnie sie wierzyc,ze to to samo co Kozakiewicz pokaza
                  > l.
                  >
                  > Ani jedno, ani drugie.

                  To jest efekt of a lil' bit harder:
                  1-Taki ruch,ktory wykonuja hokeisci po strzeleniu gola.
                  Jedna reka z gory do dolu,jakby gwizdek w lokomotywie uruchamial a pozniej
                  kolano do przodu i dwie rece pompuja?????????
                  • Gość: nieśmiała Jak to z tym bogartem było? IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:41

                    Jak sie uruchamia gwizdek w lokomotywie???

                    Chcesz juz wiedzieć, jak to było naprawde, czy damy szanse innym?
                    • Gość: MACIEJ Re: Jak to z tym bogartem było? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 21:49
                      Gość portalu: nieśmiała napisał(a):

                      >
                      > Jak sie uruchamia gwizdek w lokomotywie???

                      Z gory do dolu.
                      Nie mow ,ze w lokomotywie nie siedzialas.

                      > Chcesz juz wiedzieć, jak to było naprawde, czy damy szanse innym?

                      Ale tylko do 22:00
                      • Gość: Oleksy Re: Jak to z tym bogartem było? IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:54
                        > Ale tylko do 22:00
                        Woki, jeszcze 4 minuty :)
                    • Gość: he he Re: Jak to z tym bogartem było? IP: 62.89.80.* 24.07.03, 19:51
            • Gość: wartburg Re: BLOGA BASKA & BOSKI BOGART IP: *.pppool.de 09.07.03, 21:36
              Gość portalu: Bonnie and Clyde napisał(a):

              > Ale ten Bogart to byl gosc. Pamietacie (wartburg pamieta na pewo) scene z "Do
              > utraty tchu" z Belmondem, w ktorej JPB wykonuje gest Bogarta? Kto pierwszy
              > napisze, jaki to byl gest?? :)


              Pamietam taka scene. Przy wejsciu do kina. Belmondo
              ustawia sie przed wielkim zdjeciem-plakatem, na ktorym
              widac Bogarta (bodaj w "Casablance"). Widac, ze B. w
              Bogarcie jest zakochany i ze chce byc jego drugim
              wcieleniem. Z daje sie, ze przypala sobie papierosa,
              aby sie do Bogarta upodobnic" Zreszta on w tym filmie
              papierosa nie wyjmuje z ust nawet przy jedzeniu.

              Zapamietalem te scene, bo pomyslalem sobie, ze w tym
              filmie (ale tylko w tym) Belmondo pobil Bogarta na
              glowe. Bogart w zadnym filmie nie byl tak rewelacyjny
              jak Belmondo w "Do utraty tchu" (A bout de souffle).
              Belmondo przerosl tam samego siebie i nigdy potem juz tej
              wielkosci nie osiagnal.

              "Ziemi Tatarow" nie widzialem. Nawet nie wiem, o co
              chodzi. Kto to nakrecil i jaki byl tytul oryginalny.
              • Gość: MACIEJ Re: BLOGA BASKA & BOSKI BOGART IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 21:46
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > Gość portalu: Bonnie and Clyde napisał(a):
                >
                > > Ale ten Bogart to byl gosc. Pamietacie (wartburg pamieta na pewo) scene z
                > "Do
                > > utraty tchu" z Belmondem, w ktorej JPB wykonuje gest Bogarta? Kto pierwszy
                >
                > > napisze, jaki to byl gest?? :)
                >
                >
                > Pamietam taka scene. Przy wejsciu do kina. Belmondo
                > ustawia sie przed wielkim zdjeciem-plakatem, na ktorym
                > widac Bogarta (bodaj w "Casablance").

                Ja myslalem,ze to JEDYNY film jaki Bogart nakrecil.

                > Widac, ze B. w
                > Bogarcie jest zakochany i ze chce byc jego drugim
                > wcieleniem. Z daje sie, ze przypala sobie papierosa,
                > aby sie do Bogarta upodobnic" Zreszta on w tym filmie
                > papierosa nie wyjmuje z ust nawet przy jedzeniu.
                >
                > Zapamietalem te scene, bo pomyslalem sobie, ze w tym
                > filmie (ale tylko w tym) Belmondo pobil Bogarta na
                > glowe. Bogart w zadnym filmie nie byl tak rewelacyjny
                > jak Belmondo w "Do utraty tchu" (A bout de souffle).
                > Belmondo przerosl tam samego siebie i nigdy potem juz tej
                > wielkosci nie osiagnal.

                Widzialem Belmondo w wielu filmach i dla mnie to nie byl zaden aktor,tak jak i
                BB.

                > "Ziemi Tatarow" nie widzialem. Nawet nie wiem, o co
                > chodzi. Kto to nakrecil i jaki byl tytul oryginalny.

                Miales obejrzec "Swing Kids" i opisac Cafe Bismarck ,pamietasz?
                • Gość: basia-basia koncert zyczeń...odpowiedz za 200 sekund IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:56
                  > Miales obejrzec "Swing Kids" i opisac Cafe Bismarck ,pamietasz?


              • Gość: Spice Girls z tym bogartem to chodzi o co innego! IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:53
                "Pustynia Tatarow" - a ja zapamietalem jako "Ziemie Tatarow"

                Valerio Zurlini - rez.
                muzyka - Ennio Morricone

                Znalazlem, co o filmie napisal Plazewski:

                Jerzy Płażewski „Czekanie na generała Godota", Kino 7/1977

                Są filmy samograje, które robią się same. Na przykład: dwaj dziennikarze tropią
                włamanie do lokalu pewnego stronnictwa i wykrywają aferę podsłuchową, w którą
                zaplątany jest sam prezydent. Albo: katastrofie w górach ulega samolot
                pasażerski i pozostali przy życiu, żeby nie umrzeć z głodu, muszą uprawiać
                kanibalizm. Filmy o tych wydarzeniach można zrobić lepiej lub gorzej, ale
                zawsze coś w nich ocaleje i wiadomo będzie, jakie motywy rządziły ich
                powstaniem.

                Na przeciwległym biegunie są jednak takie dzieła filmowe, które tylko osobista
                wizja twórcy może wyprowadzić z niebytu i wysnuć tę nić porozumienia z
                odbiorcą, jaka gwarantuje myślową i uczuciową akceptację widza. Jeżeli nawet
                można je sobie wyobrazić zrealizowane przez innego artystę, to jako filmy zgoła
                odmienne, do istniejącego mało w czym podobne.

                Naturalnie granica między tymi przeciwstawnymi gatunkami polega – mówiąc
                słowami Kracauera – na ich stosunku do materialnej rzeczywistości. Gdy pierwsze
                możliwie wiernie odtwarzają jakieś realne układy i wierzą w ich własną,
                samoistną siłę wyrazu, drugie z rzeczywistością utrzymują związki luźne,
                najczęściej o charakterze przenośnym, stylizują realne fakty tak, aby wyrażały
                najlepiej rzeczywistość wewnętrzną twórcy. (...)

                Buzzati, piszący mało i rzadko, zaliczany bywa do fantastów, lubujących się w
                niesamowitościach, ot, nieledwie włoski Grabiński. Tymczasem jego główne
                dzieło, „Pustynia Tatarów", zapowiada ante litteram egzystencjalizm Camusa i
                Becketta, ze zrezygnowanym sceptycyzmem nachylając się nad kompleksami
                samotności współczesnego człowieka.

                Stylistycznie proza Dino Buzzatiego przypomina bardziej Kafkę niż Camusa. Jak
                autor „Procesu” tworzy Wloch pewną „sobowtórną rzeczywistość", opisywaną
                drobiazgowo, nawet z pozorami naturalizmu, jednak cały ów osobny świat,
                kreowany przez pisarza, dzieje się w jakimś innym wymiarze. Nie wiadomo
                dokładnie gdzie, nie wiadomo dokładnie kiedy. Na pustyni Tatarów, czyli
                nigdzie. (...)

                Cały film Zurliniego jest czekaniem na Godota. Czy raczej – na generała Godota,
                jakiegoś wodza mitycznych Tatarów, którzy kiedyś najechali granice kraju,
                siejąc spustoszenie. Od tej pory przez długie dziesięciolecia pustynia od
                strony przeciwnika pozostaje bezludna. Do legendy należą rącze białe konie, na
                których nieprzyjaciel dokazywał cudów bitności. Do legendy należy również
                (dopisany w scenariuszu) stary schorowany płk. Natanson, sadzany przy stole
                przy honorowym miejscu, bo ranny w czasach, „kiedy jeszcze bywały wojny".
                Pograniczny garnizon waruje u granic, gotów do odparcia ataku. Ale nikt nie
                atakuje! Zajadła, rozpaczliwa i kompletnie bezużyteczna gotowość garnizonu
                przetrwała już najwidoczniej niejednego komendanta, niejedno pokolenie
                oficerskie, spalające się w wewnętrznym ogniu frustracji i zrezygnowania. (...)

                W powieści Buzzatiego twierdza Bastiani była fantasmagorią przefiltrowaną przez
                chłonną osobowość świeżo upieczonego oficera, por. Drogo. W filmie jego
                subiektywny punkt widzenia został złagodzony, ale nie zarzucony. Dzięki temu
                mamy tu ustawiczne pulsowanie z jednej strony krytycyzmu outsidera, jeszcze nie
                włożonego do fortecznych reguł gry oraz z drugiej strony ataków „obsesji
                tatarskiej” na jego osobowość, ataków początkowo z zewnątrz, w postaci ślepego
                drylu i filozofii koszarowej, a potem od wewnątrz, w formie żarliwego
                poszukiwania sensu życia, przejmowanego chcąc nie chcąc od otoczenia. Doczekać
                wreszcie niebezpieczeństwa i stawić mu czoła w możliwie najmniejszym gronie, bo
                chwały najlepiej nie dzielić z nikim! Jak łądnie napisał Gian Luigi
                Rondi: „Jest to film o Tatarach, na zewnątrz i zewnątrz nas". Por. Drogo,
                krytyk i kontestator, staje się stopniowo jedym z Wielkich Czekających. (...)

                Absurdalność doli człowieczej, desperackie zagubienie się w chaosie czasu,
                charakterystyczne dla daty powstania książki, można było wyrazić, zapewne,
                intrygą realistyczna, potraktowaną paradokumentalnie, jak w choćby w „Za króla
                i ojczyznę” Loseya. Jednak raz jeszcze film kreacyjny, od a do zet
                skonstruowany, „wymyślony", okazał swą porażającą sugestywność, czyniąc nas
                wszystkich oficerami twierdzy Bastiani.

                do góry
          • basia.basia Re: BLOGA BASKA & BOSKI BOGART 09.07.03, 21:12
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Cos widze Bartek,ze ci Baska w glowie zawrocila i zeby nie wyszlo tak ,ze
            > zamiast wykladac na uczelni,bedziesz lopata na budowie machal.
            > Jak to BB powiedzial:I dont wanna see mud i your eyes KIDDO.

            Cichi sza.Mam gości. Jak sobie pójdą........
            • Gość: Eryk KIEDY TWOI GOSCIE PÓJDOM???? IP: *.biaman.pl 09.07.03, 21:16
              basia.basia napisała:

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > > Cos widze Bartek,ze ci Baska w glowie zawrocila i zeby nie wyszlo tak ,ze
              > > zamiast wykladac na uczelni,bedziesz lopata na budowie machal.
              > > Jak to BB powiedzial:I dont wanna see mud i your eyes KIDDO.
              >
              > Cichi sza.Mam gości. Jak sobie pójdą........
              • kataryna.kataryna Bratek, opamiętaj się! 09.07.03, 21:57
                Bratek, zdecyduj się na jakiś login bo już się przestraszyłam, że ten spokojny
                wątek jakiś zmasowany atak obcych przeżywa. "bratek.bratek" Ci się nie podoba?
                • Gość: m. sroda W ktorym mi najladniej? :) IP: *.biaman.pl 09.07.03, 22:02
                  wyszła na jaw cecha mojego charakteru: brak zdecydowania. Sprobuje pozostac
                  przy obecnym. Co Wy na to?
                  • Gość: MACIEJ SAMO "MAGDA" JEST DOBRE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 22:08
                    Gość portalu: m. sroda napisał(a):

                    > wyszła na jaw cecha mojego charakteru: brak zdecydowania. Sprobuje pozostac
                    > przy obecnym. Co Wy na to?

                    Bez sensu.
                    Babskie imie przyciaga wiecej forumowiczow.
                    "Baba w oknie" juz jest ,wiec moze "Baba wieszajaca pranie na strychu"
                  • kataryna.kataryna Re: W ktorym mi najladniej? :) 09.07.03, 22:13
                    Gość portalu: m. sroda napisał(a):

                    > wyszła na jaw cecha mojego charakteru: brak zdecydowania. Sprobuje pozostac
                    > przy obecnym. Co Wy na to?


                    Ja już się wyraziłam i wyrażę się jeszcze raz - ma być "bratek.bratek" i już!
                    Musimy pomnażać nasze koło podwójnych z kropką pomiędzy.
                    • Gość: MACIEJ A SKONCZY SIE TYM,ZE BARTEK BEDZIE W MINIOWIE CHOD IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 22:19
                      kataryna.kataryna napisała:

                      > Gość portalu: m. sroda napisał(a):
                      >
                      > > wyszła na jaw cecha mojego charakteru: brak zdecydowania. Sprobuje pozosta
                      > c
                      > > przy obecnym. Co Wy na to?
                      >
                      >
                      > Ja już się wyraziłam i wyrażę się jeszcze raz - ma być "bratek.bratek" i już!
                      > Musimy pomnażać nasze koło podwójnych z kropką pomiędzy.

                      Ja bym ci radzil uwazac,one chca cie w ciagnac w cos niedobrego.
                      Pozniej bedziesz musial chrzest bojowy przejsc i nie wiadomo jakie fanty beda.
                      Mozesz sie z tego nie wykupic.
                      Nawet doktorat bedzie za malo.
                      • Gość: ...... ......... IP: *.biaman.pl 09.07.03, 22:41
                        tak, trzeba byc czujnym.
                        • Gość: MACIEJ A JEDNA KROPKA BY NIE WYSTARCZYLA? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 22:50
                          Gość portalu: ...... napisał(a):

                          > tak, trzeba byc czujnym.

                          One cos szykuja,mozesz mnie wierzyc.
                • Gość: MACIEJ TYLKO BARTEK.BARTEK aka BOSKI BOGART IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 22:03
                  kataryna.kataryna napisała:

                  > Bratek, zdecyduj się na jakiś login bo już się przestraszyłam, że ten
                  spokojny
                  > wątek jakiś zmasowany atak obcych przeżywa. "bratek.bratek" Ci się nie podoba?

                  Chyba ze Dancing with Wolves ,to nawet lepsze,bo jak cie Baska z Kaska wezma w
                  obroty,to lepiej z wilkami zatanczyc.
                  • Gość: m. sroda gwizdek IP: *.biaman.pl 09.07.03, 22:11
                    no wiec zadalem zagadke.
                    budowalem napiecie.
                    podjudzalem, podpuszczalem.
                    zmienialem nicki, zeby zwrocic uwage.
                    mowilem: "cieplo, zimno"
                    bylem cierpliwy
                    bralem pod wlos wartburga
                    i basie

                    i byla cisza

                    wiec zdradzilem odpowiedz

                    i gdzie brawa????
                    • Gość: MACIEJ WSZYSCY WIEDZIELI O CO BRYKA.NIE CHCIELISMY CI ZAB IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 22:14
                      Gość portalu: m. sroda napisał(a):

                      > no wiec zadalem zagadke.
                      > budowalem napiecie.
                      > podjudzalem, podpuszczalem.
                      > zmienialem nicki, zeby zwrocic uwage.
                      > mowilem: "cieplo, zimno"
                      > bylem cierpliwy
                      > bralem pod wlos wartburga
                      > i basie
                      >
                      > i byla cisza
                      >
                      > wiec zdradzilem odpowiedz
                      >
                      > i gdzie brawa????

                      Wszyscy wiedzieli o co bryka.
                      Nie chcielismy ci zabawy psuc.
    • Gość: Ingrid słodka tajemnica IP: *.biaman.pl 09.07.03, 22:00
      no wiec on patrzac w lustro przesunal odchylony kciuk nad linia warg (tam,
      gdzie niektorzy mezczyzni maja wasy) w taki sam sposob, w jaki robil to
      Humphrey. wczesniej spojrzal na zdjecie Bogarta, ktore zdaje sie bylo wetkniete
      w rame lustra czy jakos tak.
      • Gość: MACIEJ INGRID ODPADA,CHLODNA SZWEDZKA FILOZOFIA MNIE DOBI IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 22:12
        Gość portalu: Ingrid napisał(a):

        > no wiec on patrzac w lustro przesunal odchylony kciuk nad linia warg (tam,
        > gdzie niektorzy mezczyzni maja wasy) w taki sam sposob, w jaki robil to
        > Humphrey. wczesniej spojrzal na zdjecie Bogarta, ktore zdaje sie bylo
        wetkniete w rame lustra czy jakos tak.

        Od razu wiedzialem,ze chodzilo o przesuwanie reka,tylko nie chcialem byc zbyt
        wylewny.


        • Gość: MACIEJ BELMONDO I WARTBURG,ZE O BB NIE WSPOMNE IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 22:49
          Zeby wartburg sie nie obrazil dlaczego Belmonda nazwalem przecietniakiem.
          Wyrastalem w Polsce i widzialem wiele jego filmow i Belmondo nigdy nie byl dla
          mnie idolem,jak i B.B. byla pusta do granic mozliwosci.
          Ani on przystojny nie byl,bo jak on jest przystojny,to ja jestem Bogiem,a gral
          sobie pod europejska publike.
          Belmondo,to bylo cos w rodzaju wczesnego Travolty-popularny chlopak z ulicy
          majacy wziecie u dziewczyn a najwazniejsze,ze ludzie chca go ogladac.

          Kino europejskie nie przebilo sie poza Europe,to kino amerykanskie zgarnia
          wszystkie Oscary i podbija swiat.
          Mieszkajac w EUropie mozna miec rozne odczucia na temat kina amerykanskiego,ale
          mieszkajac w Ameryce widac wyraznie roznice w jakosci i tempie zycia.

          Ogladalem ostatnio film z De Niro nakrecony w Marsylii i Paryzu i zrobiony
          typowo pod widza europejskiego o tytule "Ronin" czy "Cronin" a chodzilo w nim o
          powiazania IRA w Europie z rosyjska mafia i jeszcze czyms.
          Taki film nie ma zadnych szans w Stanach.

          Nie dziwie sie tez ,ze nikt z was nie ogladal "Swing Kids" choc to bardzo dobry
          film i ma juz pare lat.
          "Titanic" to byla monumentalna opowiesc nastawiona na Oscary,ale tylko w
          polowie tak ciekawa jak "Swing Kids".
          • Gość: bratek.bratek ale czy widziales Belmonda w Do utraty tchu? IP: *.biaman.pl 09.07.03, 22:54
            Ronin to byl taki sobie filmik, moim zdaniem bardzo podobny do wielu
            amerykanskich. Jestes pewien, ze nie byl ogladany w USA? W Europie chyba nie
            zrobil furory, ale to film jeden z wielu..
            Szkoda, ze tego Swing Kids nie ma w kraju (polskim).
            No ale jak to jest z tym Manhattanem? Czy to pytanie niedyskretne?

            A czy widziales Belmonda w "Borsalino"?
            • Gość: MACIEJ Re: ale czy widziales Belmonda w Do utraty tchu? IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 23:09
              Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

              > Ronin to byl taki sobie filmik, moim zdaniem bardzo podobny do wielu
              > amerykanskich.

              Ronin nie ma nic wspolnego z filmem amerykanskim.
              Ubrali nawet tam DeNiro w berecik,to myslalem ze pekne.

              > Jestes pewien, ze nie byl ogladany w USA? W Europie chyba nie
              > zrobil furory, ale to film jeden z wielu..

              To jest typowy film pod publike europejska.

              > Szkoda, ze tego Swing Kids nie ma w kraju (polskim).

              Takich filmow jest dziesiatki,jesli nie setki,ktore sa bardzo popularne w
              Stanach a nigdy nie widziane w EUropie.
              Moze w UK to maja?

              > No ale jak to jest z tym Manhattanem? Czy to pytanie niedyskretne?
              >
              > A czy widziales Belmonda w "Borsalino"?

              Nie,nie widzialem.Czy to stary film?
              Tu jest taki ogrom filmow amerykanskich,ze europejskie nie ida.

              Widziales "The Curve" ?
              Tylko nie mow ,ze w EUropie tez go nie maja.
              • Gość: zezloszczony 4 punkty IP: *.biaman.pl 09.07.03, 23:18
                1. no dobra, juz o m. pytal nie bede.
                2. Ronin jest bardzo amerykanski, niezaleznie od tego, jak byl ubrany de Niro.
                Technika narracji (sprawna, przejrzysta), gwiazdy (patrz: "wyklad" wartburga),
                przerost akcji nad psychologia postaci. Oczywiscie, mowie tu o takim
                przecietnym filmie amerykanskim, nie porownujac do "One flew over the cukoo's
                nest" czy "Scarecrow"
                3. W Europie jest mnostwo filmow, ktorych 99,9999 procent mieszkancow Ameryki
                nie zobaczyla i nie zobaczy, bo oni maja taka polityke. Rozmawialem z
                profesorami na amer. uczelniach: oni nie znaja:
                a) Tarkowskiego
                b) Herzoga
                c) Bergmana
                d) Bunuela
                i tak dalej

                e) a niektorzy nawet "Borsalino" :) To jest absolutna klasyka filmu
                gangsterskiego. Delon i Belmondo.

                f) ani "Do utraty tchu". Poczatek nowej fali, znowu klasyka.

                4. Nie widzialem "The Curve". Nie wiem, czy to w Europie maja, nie slyszalem.
                Co to?
                • Gość: MACIEJ "THE CURVE" NA FORUM GOSPODARKA W "WHEN THE SHIT H IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 23:45
                  Gość portalu: zezloszczony napisał(a):

                  > 1. no dobra, juz o m. pytal nie bede.
                  > 2. Ronin jest bardzo amerykanski, niezaleznie od tego, jak byl ubrany de
                  Niro.

                  Zalozmy,ze ja znam lepiej kino amerykanskie i dla mnie Ronin jest typowym
                  filmem europejskim,czyli nie ma w nim nic amerykanskiego.

                  > Technika narracji (sprawna, przejrzysta)

                  To jest typowa europejska narracja.
                  Amerykanska narracja jest szybsza i mniej przejrzysta.

                  >, gwiazdy (patrz: "wyklad" wartburga) przerost akcji nad psychologia postaci.

                  To jest typowa wypowiedz Europejczyka.

                  > Oczywiscie, mowie tu o takim
                  > przecietnym filmie amerykanskim, nie porownujac do "One flew over the cukoo's
                  > nest" czy "Scarecrow"
                  > 3. W Europie jest mnostwo filmow, ktorych 99,9999 procent mieszkancow Ameryki
                  > nie zobaczyla i nie zobaczy, bo oni maja taka polityke. Rozmawialem z
                  > profesorami na amer. uczelniach: oni nie znaja:
                  > a) Tarkowskiego
                  > b) Herzoga
                  > c) Bergmana
                  > d) Bunuela
                  > i tak dalej

                  Zgadza sie,bo to Europejczycy tworzacy dla Europejczykow.
                  Amerykanie tworza dla siebie i przy okazji caly swiat sie tym zachwyca.

                  > e) a niektorzy nawet "Borsalino" :) To jest absolutna klasyka filmu
                  > gangsterskiego. Delon i Belmondo.

                  Ja nigdy nie przepadalem ani za jednym ani za drugim aktorem.
                  Nie chcesz chyba zebym samobojstwo popelnil w polowie filmu.

                  > f) ani "Do utraty tchu". Poczatek nowej fali, znowu klasyka.

                  TO U WAS,TO JEST NOWA FALA I WASZA KLASYKA. TYLKO EUROPEJSKA.

                  > 4. Nie widzialem "The Curve". Nie wiem, czy to w Europie maja, nie slyszalem.
                  > Co to?

                  Opisalem ten film na forum "gospodarka" w watku "When the shit hit the fan".
                  Mozesz sobie przeczytac,ale to nie jest film dla EUropejczykow,wy nie
                  rozumiecie takiego sposobu myslenia.
                  Tam moze,dwie lub trzy postacie:Emma,shrink i ewentualnie Chris jest dla
                  przyswojenia dla EUropejczykow,a reszta to czarna magia.
                  • Gość: bratek Re: 'THE CURVE' NA FORUM GOSPODARKA W 'WHEN THE S IP: *.biaman.pl 10.07.03, 00:06

                    > > 2. Ronin jest bardzo amerykanski, niezaleznie od tego, jak byl ubrany de
                    > Niro.
                    >
                    > Zalozmy,ze ja znam lepiej kino amerykanskie i dla mnie Ronin jest typowym
                    > filmem europejskim,czyli nie ma w nim nic amerykanskiego.

                    :) NIE MA POWODU BY TAK ZAKŁADAĆ. musielibysmy zacząć rozmawiać uzywając
                    argumentów, a nie ocen.


                    > > 3. W Europie jest mnostwo filmow, ktorych 99,9999 procent mieszkancow Amer
                    > yki
                    > > nie zobaczyla i nie zobaczy, bo oni maja taka polityke. Rozmawialem z
                    > > profesorami na amer. uczelniach: oni nie znaja:
                    > > a) Tarkowskiego
                    > > b) Herzoga
                    > > c) Bergmana
                    > > d) Bunuela
                    > > i tak dalej
                    >
                    > Zgadza sie,bo to Europejczycy tworzacy dla Europejczykow.
                    > Amerykanie tworza dla siebie i przy okazji caly swiat sie tym zachwyca.

                    TU ZGŁUPIAŁEM: CO MA Z TEGO WYNIKAĆ?


                    > > e) a niektorzy nawet "Borsalino" :) To jest absolutna klasyka filmu
                    > > gangsterskiego. Delon i Belmondo.
                    >
                    > Ja nigdy nie przepadalem ani za jednym ani za drugim aktorem.
                    > Nie chcesz chyba zebym samobojstwo popelnil w polowie filmu.


                    NO TAK, ALE TO NIE JEST ARGUMENT. oni też nie należą do moich ulubieńców, no
                    ale film warto znać. Tak jak warto znać Melville'a na przyklad.

                    > > f) ani "Do utraty tchu". Poczatek nowej fali, znowu klasyka.
                    >
                    > TO U WAS,TO JEST NOWA FALA I WASZA KLASYKA. TYLKO EUROPEJSKA.


                    Co ma z tego wynikać? Ze to sa niewarte uwagi rzeczy?


                    > > 4. Nie widzialem "The Curve". Nie wiem, czy to w Europie maja, nie slyszal
                    > em.
                    > > Co to?
                    >
                    > Opisalem ten film na forum "gospodarka" w watku "When the shit hit the fan".
                    > Mozesz sobie przeczytac,ale to nie jest film dla EUropejczykow,wy nie
                    > rozumiecie takiego sposobu myslenia.
                    > Tam moze,dwie lub trzy postacie:Emma,shrink i ewentualnie Chris jest dla
                    > przyswojenia dla EUropejczykow,a reszta to czarna magia.


                    POSZUKAM, CO NAPISAŁEŚ O THE CURVE.

                    NIE ROZUMIEM Twoich uwag o tym, co dobre dla Europejczykow a co dobre dla
                    Amerykanow. Moim zdaniem filmy sa albo dobre albo zle. Uwielbiam ogladac dobre
                    filmy europejskie tak samo jak amerykanskie czy azjatyckie.
                    • basia.basia Re: 'THE CURVE' NA FORUM GOSPODARKA W 'WHEN THE S 10.07.03, 01:19
                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                      >
                      > NIE ROZUMIEM Twoich uwag o tym, co dobre dla Europejczykow a co dobre dla
                      > Amerykanow. Moim zdaniem filmy sa albo dobre albo zle. Uwielbiam ogladac
                      dobre filmy europejskie tak samo jak amerykanskie czy azjatyckie.

                      Trafiłeś w sedno bratek vel ........., vel ............. itd.
                    • Gość: MACIEJ 'WHEN THE SHIT HIT THE FAN. INSZA INSZOSC IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 02:21
                      Gość portalu: bratek napisał(a):

                      >
                      > > > 2. Ronin jest bardzo amerykanski, niezaleznie od tego, jak byl ubrany
                      > de
                      > > Niro.
                      > >
                      > > Zalozmy,ze ja znam lepiej kino amerykanskie i dla mnie Ronin jest typowym
                      > > filmem europejskim,czyli nie ma w nim nic amerykanskiego.
                      >
                      > :) NIE MA POWODU BY TAK ZAKŁADAĆ. musielibysmy zacząć rozmawiać uzywając
                      > argumentów, a nie ocen.

                      Zyjemy w innych spoleczenstwach o innej chierarchii celow i innym systemie
                      wartosci.
                      Wy po prostu inaczej rozumujecie i na podstawie tych samych faktow wyciagacie
                      inne wnioski.
                      Atak na Afganistan nie byl popierany przez EUrope,a zajecie Iraku EU wrecz
                      oponowalo porownujac Busha do Hitlera.
                      W Belgii istnieje Intl Criminal Court,ktory oskarzyl C.Powella i Busha o
                      zbrodnie wojenne i EU dziwi sie ,ze USA nie uznaje tego Sadu.
                      W Polsce jest afera na aferze,bo jest duza akceptacja spoleczna dla lapowek.
                      Ktore policjant w Polsce nie bierze w lape?
                      Bo w Stanach zaden.

                      > > > 3. W Europie jest mnostwo filmow, ktorych 99,9999 procent mieszkancow
                      > Amer
                      > > yki
                      > > > nie zobaczyla i nie zobaczy, bo oni maja taka polityke. Rozmawialem z
                      >
                      > > > profesorami na amer. uczelniach: oni nie znaja:
                      > > > a) Tarkowskiego

                      To ten z W pustyni i w puszczy?

                      > > > b) Herzoga
                      > > > c) Bergmana
                      > > > d) Bunuela
                      > > > i tak dalej
                      > >
                      > > Zgadza sie,bo to Europejczycy tworzacy dla Europejczykow.
                      > > Amerykanie tworza dla siebie i przy okazji caly swiat sie tym zachwyca.
                      >
                      > TU ZGŁUPIAŁEM: CO MA Z TEGO WYNIKAĆ?

                      Ma z tego wynikac,ze kazdy konsument ma inne zapotrzebowania i jest to jak
                      najbardziej normalne.
                      Nie mamy w Stanach zapotrzebowania na Herzoga,Bergmana i Bunuela.

                      > > > e) a niektorzy nawet "Borsalino" :) To jest absolutna klasyka filmu
                      > > > gangsterskiego. Delon i Belmondo.
                      > >
                      > > Ja nigdy nie przepadalem ani za jednym ani za drugim aktorem.
                      > > Nie chcesz chyba zebym samobojstwo popelnil w polowie filmu.
                      >
                      >
                      > NO TAK, ALE TO NIE JEST ARGUMENT. oni też nie należą do moich ulubieńców, no
                      > ale film warto znać. Tak jak warto znać Melville'a na przyklad.
                      >
                      > > > f) ani "Do utraty tchu". Poczatek nowej fali, znowu klasyka.
                      > >
                      > > TO U WAS,TO JEST NOWA FALA I WASZA KLASYKA. TYLKO EUROPEJSKA.
                      >
                      >
                      > Co ma z tego wynikać? Ze to sa niewarte uwagi rzeczy?

                      Inny konsument,inny towar.

                      > > > 4. Nie widzialem "The Curve". Nie wiem, czy to w Europie maja, nie sl
                      > yszal
                      > > em.
                      > > > Co to?
                      > >
                      > > Opisalem ten film na forum "gospodarka" w watku "When the shit hit the fan
                      > ".
                      > > Mozesz sobie przeczytac,ale to nie jest film dla EUropejczykow,wy nie
                      > > rozumiecie takiego sposobu myslenia.
                      > > Tam moze,dwie lub trzy postacie:Emma,shrink i ewentualnie Chris jest dla
                      > > przyswojenia dla EUropejczykow,a reszta to czarna magia.
                      >
                      >
                      > POSZUKAM, CO NAPISAŁEŚ O THE CURVE.
                      >
                      > NIE ROZUMIEM Twoich uwag o tym, co dobre dla Europejczykow a co dobre dla
                      > Amerykanow. Moim zdaniem filmy sa albo dobre albo zle. Uwielbiam ogladac
                      dobre filmy europejskie tak samo jak amerykanskie czy azjatyckie.

                      Z tym,ze dla EUropejczyka co innego jest dobre a dla Amerykanina co innego.
                      • Gość: bratek.bratek xxx IP: *.biaman.pl 10.07.03, 08:44
                        > Z tym,ze dla EUropejczyka co innego jest dobre a dla Amerykanina co innego.

                        Bzdura.

                        Niewielka czesc kina europejskiego i jeszcze mniejsza czesc kina ameryknskiego
                        opiera sie nie na zasadzie popytu i podazy, produktu/towaru etc, tylko zajmuje
                        sie tworzeniem SZTUKI. Mysle, ze na całym swiecie mozna znalezc ludzi, ktorzy
                        zachwycaja sie sztuka (np. filmami Tarkowskiego), nie tylko wyrobami. Niestety,
                        dla wiekszosci, i w Europie, i w Ameryce, kino jest li tylko rozrywką.
                • basia.basia Re: 4 punkty 10.07.03, 01:28
                  Gość portalu: zezloszczony napisał(a):

                  > 1. no dobra, juz o m. pytal nie bede.
                  > 2. Ronin jest bardzo amerykanski, niezaleznie od tego, jak byl ubrany de
                  Niro.
                  > Technika narracji (sprawna, przejrzysta), gwiazdy (patrz: "wyklad"
                  wartburga),
                  > przerost akcji nad psychologia postaci. Oczywiscie, mowie tu o takim
                  > przecietnym filmie amerykanskim, nie porownujac do "One flew over the
                  cukoo's
                  > nest" czy "Scarecrow"
                  > 3. W Europie jest mnostwo filmow, ktorych 99,9999 procent mieszkancow
                  Ameryki
                  > nie zobaczyla i nie zobaczy, bo oni maja taka polityke. Rozmawialem z
                  > profesorami na amer. uczelniach: oni nie znaja:
                  > a) Tarkowskiego
                  > b) Herzoga
                  > c) Bergmana
                  > d) Bunuela
                  > i tak dalej
                  >
                  > e) a niektorzy nawet "Borsalino" :) To jest absolutna klasyka filmu
                  > gangsterskiego. Delon i Belmondo.
                  >
                  > f) ani "Do utraty tchu". Poczatek nowej fali, znowu klasyka.
                  >
                  > 4. Nie widzialem "The Curve". Nie wiem, czy to w Europie maja, nie
                  slyszalem.
                  > Co to?

                  Bratek, czyś się wściekł?
                  Dlaczego Ty (filmoznawca?) wymagasz, żeby każdy się znał na
                  "nowej fali", uwielbiał Belmonda i miał taki sam gust jak Ty?
                  Pkt.3 - pełna zgoda.
                  Pozdrawiam
                  B.
                  • Gość: MACIEJ Re: 4 punkty. BABA BABIE NIE ROWNA IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 02:23
                    basia.basia napisała:

                    > Gość portalu: zezloszczony napisał(a):
                    >
                    > > 1. no dobra, juz o m. pytal nie bede.
                    > > 2. Ronin jest bardzo amerykanski, niezaleznie od tego, jak byl ubrany de
                    > Niro.
                    > > Technika narracji (sprawna, przejrzysta), gwiazdy (patrz: "wyklad"
                    > wartburga),
                    > > przerost akcji nad psychologia postaci. Oczywiscie, mowie tu o takim
                    > > przecietnym filmie amerykanskim, nie porownujac do "One flew over the
                    > cukoo's
                    > > nest" czy "Scarecrow"
                    > > 3. W Europie jest mnostwo filmow, ktorych 99,9999 procent mieszkancow
                    > Ameryki
                    > > nie zobaczyla i nie zobaczy, bo oni maja taka polityke. Rozmawialem z
                    > > profesorami na amer. uczelniach: oni nie znaja:
                    > > a) Tarkowskiego
                    > > b) Herzoga
                    > > c) Bergmana
                    > > d) Bunuela
                    > > i tak dalej
                    > >
                    > > e) a niektorzy nawet "Borsalino" :) To jest absolutna klasyka filmu
                    > > gangsterskiego. Delon i Belmondo.
                    > >
                    > > f) ani "Do utraty tchu". Poczatek nowej fali, znowu klasyka.
                    > >
                    > > 4. Nie widzialem "The Curve". Nie wiem, czy to w Europie maja, nie
                    > slyszalem.
                    > > Co to?
                    >
                    > Bratek, czyś się wściekł?
                    > Dlaczego Ty (filmoznawca?) wymagasz, żeby każdy się znał na
                    > "nowej fali", uwielbiał Belmonda i miał taki sam gust jak Ty?
                    > Pkt.3 - pełna zgoda.
                    > Pozdrawiam
                    > B.

                    I jeszcze tego brakuje,zeby nam sie takie same baby podobaly.
                  • Gość: bratek.bratek O ZASADACH IP: *.biaman.pl 10.07.03, 09:05
                    > Dlaczego Ty (filmoznawca?) wymagasz, żeby każdy się znał na
                    > "nowej fali", uwielbiał Belmonda i miał taki sam gust jak Ty?
                    > B.

                    Basiu, my jeszcze o gustach nie rozmawialismy, na razie tylko roztrzasalismy
                    rzecz podstawowa: czy Amerykanie to sa inne zwierzeta niz Europejczycy.
                    Kolega Maciej upieral sie (i obawiam sie, ze nadal sie upiera), ze Amerykanom
                    potrzeba o innego niz Europejczykom oraz ze bycie czlonkiem jednego
                    spoleczenstwa wyklucza rozumienie zjawisk w innym spoleczenstwie i zarazem
                    sprawia, ze jest sie ekspertem w swoim spol.
                    To jest niemadre.
                    W l. 1970tych wielu dzialaczy murzynskich twierdzilo, ze tylko czarni moga
                    prowadzic badania nt czarnych. Dzisiaj Maorysi ustanawiaja specjalne
                    instytucje, ktore sprawdzaja, czy etnografowie (jestem etnografem, nie
                    filmoznawca) moga prowadzic badania wsrod Maorysow - zalozenie jest takie, ze
                    musisz byc Maorysem, zeby prowadzic badania wsrod Maorysow.
                    Zeby isc dalej tym tropem, mozemy powiedziec, ze tylko homoseksualisci powinni
                    zajmowac sie homoseksualistami, blondynki tylko blondynkami, sportowcy
                    sportowcami, niebieskoocy niebieskookimi, mezczyzni mezczyznami, dzieci
                    dziecmi, studenci powinny tylko studiowac studentow.. Kto bedzie badal malpy i
                    slonie?
                    Ta uwaga nie jest tylko "europejska", zostala zainspirowana artykulem
                    amerykanskiego socjologa, T. Mertona.

                    No wiec nikomu nie kaze sie zachwycac nowa fala, ale z drugiej storny jak sobie
                    pomysle, ze sa ludzie, ktorzy nie znaja "400 batow", to robi mi sie ich zal.

                    • Gość: wartburg Re: O ZASADACH IP: *.arcor-ip.net 10.07.03, 15:03
                      Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                      > > Dlaczego Ty (filmoznawca?) wymagasz, żeby każdy się znał na
                      > > "nowej fali", uwielbiał Belmonda i miał taki sam gust jak Ty?
                      > > B.
                      >
                      > Basiu, my jeszcze o gustach nie rozmawialismy, na razie tylko roztrzasalismy
                      > rzecz podstawowa: czy Amerykanie to sa inne zwierzeta niz Europejczycy.
                      > Kolega Maciej upieral sie (i obawiam sie, ze nadal sie upiera), ze Amerykanom
                      > potrzeba o innego niz Europejczykom oraz ze bycie czlonkiem jednego
                      > spoleczenstwa wyklucza rozumienie zjawisk w innym spoleczenstwie i zarazem
                      > sprawia, ze jest sie ekspertem w swoim spol.
                      > To jest niemadre.
                      > W l. 1970tych wielu dzialaczy murzynskich twierdzilo, ze tylko czarni moga
                      > prowadzic badania nt czarnych. Dzisiaj Maorysi ustanawiaja specjalne
                      > instytucje, ktore sprawdzaja, czy etnografowie (jestem etnografem, nie
                      > filmoznawca) moga prowadzic badania wsrod Maorysow - zalozenie jest takie, ze
                      > musisz byc Maorysem, zeby prowadzic badania wsrod Maorysow.
                      > Zeby isc dalej tym tropem, mozemy powiedziec, ze tylko homoseksualisci
                      powinni
                      > zajmowac sie homoseksualistami, blondynki tylko blondynkami, sportowcy
                      > sportowcami, niebieskoocy niebieskookimi, mezczyzni mezczyznami, dzieci
                      > dziecmi, studenci powinny tylko studiowac studentow.. Kto bedzie badal malpy
                      i
                      > slonie?
                      > Ta uwaga nie jest tylko "europejska", zostala zainspirowana artykulem
                      > amerykanskiego socjologa, T. Mertona.
                      >
                      > No wiec nikomu nie kaze sie zachwycac nowa fala, ale z drugiej storny jak
                      sobie
                      >
                      > pomysle, ze sa ludzie, ktorzy nie znaja "400 batow", to robi mi sie ich zal.
                      >

                      Gratuluje przytomnej odpowiedzi. Ja tez wczoraj mialem
                      zamiar zareagowac na szybkostrzelnego Macieja zanim
                      pojechalem do mojej "stammkneipe" na piwo. W koncu
                      jednak machnalem reka na jego wywody. I tak by mnie
                      przegadal. W trzy minuty uniewaznilby moje argumenty
                      i wyszloby, ze pojecia zielonego nie mam, o czym pisze.

                      Oczywiscie nie widzial "Do utraty tchu", co uniemozliwia
                      jakakolwiek konstruktywna dyskusje. Maciej nie zdaje
                      sobie sprawy, ze w kinematografii amerykanskiej niemal
                      od zawsze funkcjonowal nad wyraz silny nurt kina
                      intelektualnego i ze bylo to tylko z pozoru kino
                      rozrywki. Zgodnie z jego kryteriami Romana Polanskiego,
                      Milosa Formana, Karela Reisza, Johna Schlesingera,
                      Alfreda Hitchcocka, Otto Premingera, Roberta Siodmaka,
                      Ernsta Lubitscha, Freda Zinnemanna, Billy Wildera, Charliego
                      Chaplina i dziesiatki, jezeli nie setki innych filmowcow,
                      nalezaloby wyrzucic poza nawias historii amerykanskiej
                      konematografii, tylko dlatego ze przyjechali z Europy.

                      Bzdura. Nawet ktos powierzchownie zorientowany w genealogii
                      kina amerykanskiego powinien zdawac sobie sprawe, ze to
                      wlasnie oni kino to stworzyli. To jest wiedza fundamentalna.
                      Brali w tym czynny udzial takze rodowici Amerykanie - tacy jak
                      John Houston (jeszcze w latach czterdziestych krecil filmy,
                      ktore zapowiadaly "nowa fale"), Stanley Kubrick, Elia Kazan,
                      Robert Altman, Martin Scorsese, Francis Coppolla - wymieniam
                      tylko pierwsze z brzegu nazwiska.

                      Macieja nalezaloby wyslac na seminarium historii kina.
                      Najlepiej na jakis przyzwoity europejski uniwersytet. Moze
                      tam by zrozumial, ze "nowa fala" Truffaut i Godarda wyrosla
                      z wielkiej fascynacji kinem amerykanskim i ze obydwie
                      kinematografie - europejska i amerykanska - w swoich
                      szczytowych osiagnieciach zawsze mowily tym samym jezykiem.

                      Ale widze, ze popelnilem blad, ktorego chcialem uniknac i
                      ktorego niepopelnienia Tobie gratulowalem. Zbesztalem Macieja
                      jak klasyczny niemiecki "oberlehrer". Nie moglem jednak
                      inaczej. Zasluzyl sobie na to.

                      "Do utraty tchu" zobaczylem po raz pierwszy bardzo pozno
                      i z miejsca film ten stal sie moja wielka miloscia. W Polsce
                      jakos nie chodzil. Ten Szwajcar Godard nakrecil go w dwa
                      tygodnie. Bez scenariusza. Dialogi pisal przy sniadaniu
                      popijajac espresso i jedzac croissant w bistro na rogu ulicy.
                      Zdaje sie, ze na glowie mial beret. Wszystkim wydawalo sie
                      to bardzo podejrzane. Jane Seeberg (Amerykanka),
                      ktora jako jedyna dostala za swoja role pieniadze (jej gaza
                      pochlonela dwie trzecie kosztow produkcji), wymyslala mu
                      publicznie od dyletantow. Truffaut bal sie, ze w czasie
                      montazu Godard sie powiesi. Gazety donosily codziennie o
                      skandalach towarzyszacych produkcji. Jakas popoludniowka
                      okrzyknela "Do utraty tchu" jeszcze przed jego ukonczeniem
                      "najgorszym filmem roku 1959".

                      Ten film stal sie legenda juz w momencie swojego powstania.
                      Dzisiaj nie ma chyba szkoly filmowej, w ktorej studenci nie
                      uczyliby sie zasad montazu na przykladzie "Do utraty tchu".
                      I wciaz jest swiezy. Jakby go nakrecono dopiero wczoraj.
                      Lekkosc fabuly, gra aktorow, tempo narracji do dzisiaj dech
                      zapieraja.

                      Pozdrawiam

                      P.S.

                      Niezle sie wczoraj zabawiles moim kosztem, Bratku.
                      Ale nie obrazam sie, bo ja tez mialem swietna zabawe.
                      To jak to bylo z tym gestem Belmondo? Zapalil papierosa
                      jak boski Bogart w "Casablance"? Nawiasem mowiac
                      nakreconej przez Nieamerykanina, tego Zyda wegierskiego,
                      co nawet porzadnie angielskiego nie zdarzyl sie nauczyc.
                      No jak mu bylo... Michael Courtiz. Pamietasz te zarty
                      z "angielszczyzny", w jakiej rozmawia ze soba zydowskie
                      malzenstwo emigrantow, ktoremu Bogart pomaga w zalatwieniu
                      wizy do USA. "How late is it?" (z niemieckiego "wie spät
                      ist es?"), pyta on, a ona nie rozumie. "How many watches
                      do you have?", ciagnie on dalej zdenerwowany, ze ona nie
                      odpowiada (z niemieckiego "wieviel Uhr hast du?". Ona
                      teraz rozumie. Usmiechnieta z potwornym niemieckim
                      akcentem mowi "half watch after nine" (po niemiecku "Halb
                      nach neun")

                      Courtiz parodiowal w tej scenie swoja wlasna angielszczyzne.
                      • Gość: bratek...bratek once again IP: *.biaman.pl 10.07.03, 15:41
                        Odpisalem, ale mi sie wszystko skasowalo. Do Twojej listy znakomitosci spoza
                        Ameryki, ktore tworzyly amer. kino dorzuciłbym chociazby Fritza Landa,
                        Lubitscha, von Sternberga, nie mówiać o von Stroheimie...

                        Belondo przesunal kciukiem nad gorna warge, dokladnie tak jak to robil Bogart.
                        patrzyl przy tym w lustro i zdjecie Bogarta.
                        • Gość: wartburg Re: once again IP: *.arcor-ip.net 10.07.03, 17:25
                          Gość portalu: bratek...bratek napisał(a):

                          > Odpisalem, ale mi sie wszystko skasowalo. Do Twojej listy znakomitosci spoza
                          > Ameryki, ktore tworzyly amer. kino dorzuciłbym chociazby Fritza Landa,
                          > Lubitscha, von Sternberga, nie mówiać o von Stroheimie...
                          >
                          > Belondo przesunal kciukiem nad gorna warge, dokladnie tak jak to robil
                          Bogart.
                          > patrzyl przy tym w lustro i zdjecie Bogarta.

                          Szkoda, ze Ci sie wszystko skasowalo. Wyobraz sobie, ze
                          mnie tez. Klalem jak szewc. Potem przez godzine odtwarzalem
                          ten wywod z pamieci. Glownie ze wzgledu na Godarda w baskijskim
                          berecie. Maciej zareagowal tak, jak mu to przepowiedzialem.
                          Zawsze musi miec racje i nie da sobie nic powiedziec. Rece
                          opadaja. Ale co robic - w takich sporach zawsze gore biora
                          ci, co najmniej wiedza. Charles Bukowski kiedys ladnie opisal
                          ten mechanizm w autobiografii "Najgorsze przyjdzie jeszcze"
                          (tlumacze z niemieckiego). W 1938 roku zaczal studia gdzies
                          w Kaliforni, bodajze na Berkley, ktore bylo zdominowane przez
                          lewicowych intelektualistow. Studenci i asystenci organizowali
                          wspolne demonstracje przeciwko Franco i Mussoliniemu.

                          Najaktywniejsi mieli najladniejsze dziewczyny. Bukowski zas
                          mial tradzik mlodziezowy i w zwiazku z tym zadna kolezanka
                          nie chciala sie nim zainteresowac. Byl tak sfrustrowany,
                          ze z przekory zaczal bronic Hitlera. Moze dlatego, ze urodzil
                          sie w Niemczech i w domu mowilo sie po niemiecku. Ale o
                          narodowym socjalizmie nie mial pojecia zielonego. Wtedy to
                          przekonal sie, jak skuteczna bronia jest niewiedza. W dyskusjach
                          z lewakami zawsze triumfowal. Zbijal ich argumenty z latwoscia,
                          ktora dla niego samego byla niepojeta. Wlasnie dlatego, ze
                          byl ignorantem. Byl nieprzewidywalny, bo nie musial trzymac
                          sie faktow, a jego przeciwnicy, ktorzy wciaz cos tam cytowali
                          i na cos sie powolywali, gubili sie i tracili wiarygodnosc.

                          W koncu nim tez zainteresowaly sie dziewczyny.

                          Pozdrawiam

                          P.S.

                          Fritz Lang byl w pierwszej wersji mojego postu, ktory sie
                          skasowal. On byl wielki. Widziales moze "The Fury" albo
                          "Scarlet Street"? Swojego czasu mialem do czynienia z
                          producentem jego dwoch ostatnich filmow, ktore nakrecil
                          w Niemczech po powrocie z Hollywood. Artur Braunner.
                          Zyje jeszcze. Ale to kawal ch.
                          • Gość: bratek.bratek Re: once again IP: *.biaman.pl 10.07.03, 17:39
                            umknelo mi, ze Lubitscha juz wymieniles (w pierwszej wersji mialem Langa
                            przez "g":)) moze admin cos tu namieszal, bo znikl tez moj drugi list gdzie
                            indziej. Rzadko zdarza mi sie kasowac listy tak czesto.

                            Glownie ze wzgledu na Godarda w baskijskim
                            > berecie.
                            To zauwazylem i sie usmialem.

                            Mi sie odechcialo dalej tu pisac, jak przeczytalem odp. Maćka. Caly czas dotad
                            myslalem, ze my tu dyskutujemy, dowcipnie, (a czasem nawet rzeczowo) i to
                            dzieki Mackowi. Ale tym razem bylem zdruzgotany. Moze Maciek zartowal? A moze
                            sie ktos pod niego podszyl?

                            The fury - Jestem niewiny po polskiemu - ojej! lata świetlne temu (zdaje sie,
                            ze wiekszosc z tych rzeczy, o ktore pytasz i ktore widzialem, widzialem tylko w
                            dziecinstwie:)). Lepiej pamietam "M jak morderca" czy western z M. Dietrich, po
                            polsku to bylo "Ranczo zloczyncow". I anegdotke zwiazana z tym ostatnim: MD
                            narzekala, ze operator zle ja filmowal, znacznie gorzej niz w "okresie
                            niemieckim" (pewnie wiesz, jak sie nazywal) kilkanascie lat wstecz, kiedy tez
                            razem pracowali. A on jej na to: "bo wtedy bylem mlodszy o kilkanascie lat".

                            Jak tam "The hours"?:)
                            • Gość: MACIEJ Re: once again Mr HYDE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 18:53
                              Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                              > umknelo mi, ze Lubitscha juz wymieniles (w pierwszej wersji mialem Langa
                              > przez "g":)) moze admin cos tu namieszal, bo znikl tez moj drugi list gdzie
                              > indziej. Rzadko zdarza mi sie kasowac listy tak czesto.
                              >
                              > Glownie ze wzgledu na Godarda w baskijskim
                              > > berecie.
                              > To zauwazylem i sie usmialem.
                              >
                              > Mi sie odechcialo dalej tu pisac, jak przeczytalem odp. Maćka. Caly czas
                              dotad
                              > myslalem, ze my tu dyskutujemy, dowcipnie, (a czasem nawet rzeczowo) i to
                              > dzieki Mackowi. Ale tym razem bylem zdruzgotany.

                              Ameryka cie z nog zwalila i sie nie mozesz podniesc.

                              > Moze Maciek zartowal? A moze
                              > sie ktos pod niego podszyl?

                              Mr Hyde dopisal sie z Ameryki.

                              > The fury - Jestem niewiny po polskiemu - ojej! lata świetlne temu (zdaje sie,
                              > ze wiekszosc z tych rzeczy, o ktore pytasz i ktore widzialem, widzialem tylko
                              w dziecinstwie:)). Lepiej pamietam "M jak morderca" czy western z M. Dietrich,
                              po polsku to bylo "Ranczo zloczyncow". I anegdotke zwiazana z tym ostatnim: MD
                              > narzekala, ze operator zle ja filmowal, znacznie gorzej niz w "okresie
                              > niemieckim" (pewnie wiesz, jak sie nazywal) kilkanascie lat wstecz, kiedy tez
                              > razem pracowali. A on jej na to: "bo wtedy bylem mlodszy o kilkanascie lat".
                              >
                              > Jak tam "The hours"?:)

                              Opisz wreszcie to nieszczesne "The hours".
                          • Gość: MACIEJ once again.CZY ZAAKCEPTUJECIE INNOSC MACIEJOWA IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 18:48
                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                            > Gość portalu: bratek...bratek napisał(a):
                            >
                            > > Odpisalem, ale mi sie wszystko skasowalo. Do Twojej listy znakomitosci spo
                            > za
                            > > Ameryki, ktore tworzyly amer. kino dorzuciłbym chociazby Fritza Landa,
                            > > Lubitscha, von Sternberga, nie mówiać o von Stroheimie...
                            > >
                            > > Belondo przesunal kciukiem nad gorna warge, dokladnie tak jak to robil
                            > Bogart.
                            > > patrzyl przy tym w lustro i zdjecie Bogarta.
                            >
                            > Szkoda, ze Ci sie wszystko skasowalo. Wyobraz sobie, ze
                            > mnie tez. Klalem jak szewc. Potem przez godzine odtwarzalem
                            > ten wywod z pamieci. Glownie ze wzgledu na Godarda w baskijskim
                            > berecie. Maciej zareagowal tak, jak mu to przepowiedzialem.
                            > Zawsze musi miec racje i nie da sobie nic powiedziec.

                            zARAZ,ZARAZ.
                            Przeciez wszystkiego wysluchalem i odpowiedzialem.

                            > Rece opadaja.

                            Tym sie miedzy innymi Europejczycy roznia od Amerykanow,ze im rece opadaja.

                            > Ale co robic - w takich sporach zawsze gore biora ci, co najmniej wiedza.

                            Widze,podstepem chcesz wygrac.

                            > Charles Bukowski kiedys ladnie opisal
                            > ten mechanizm w autobiografii "Najgorsze przyjdzie jeszcze"
                            > (tlumacze z niemieckiego). W 1938 roku zaczal studia gdzies
                            > w Kaliforni, bodajze na Berkley, ktore bylo zdominowane przez
                            > lewicowych intelektualistow. Studenci i asystenci organizowali
                            > wspolne demonstracje przeciwko Franco i Mussoliniemu.
                            >
                            > Najaktywniejsi mieli najladniejsze dziewczyny. Bukowski zas
                            > mial tradzik mlodziezowy i w zwiazku z tym zadna kolezanka
                            > nie chciala sie nim zainteresowac. Byl tak sfrustrowany,
                            > ze z przekory zaczal bronic Hitlera. Moze dlatego, ze urodzil
                            > sie w Niemczech i w domu mowilo sie po niemiecku. Ale o
                            > narodowym socjalizmie nie mial pojecia zielonego. Wtedy to
                            > przekonal sie, jak skuteczna bronia jest niewiedza. W dyskusjach
                            > z lewakami zawsze triumfowal. Zbijal ich argumenty z latwoscia,
                            > ktora dla niego samego byla niepojeta.

                            Czy rzeczywiscie trzeba miec IQ wyzej 80 zeby wygrywac dyskusje z lewakami?

                            > Wlasnie dlatego, ze byl ignorantem. Byl nieprzewidywalny, bo nie musial
                            trzymac sie faktow, a jego przeciwnicy, ktorzy wciaz cos tam cytowali
                            > i na cos sie powolywali, gubili sie i tracili wiarygodnosc.

                            Od kiedy ignorant jest inteligentniejszy od znawcy faktow?
                            Czyzby nie od czasow ,kiedy Ameryke wymyslono?

                            > W koncu nim tez zainteresowaly sie dziewczyny.

                            Bardzo przewidywalne.

                            > Pozdrawiam
                            >
                            > P.S.
                            >
                            > Fritz Lang byl w pierwszej wersji mojego postu, ktory sie
                            > skasowal. On byl wielki. Widziales moze "The Fury" albo
                            > "Scarlet Street"? Swojego czasu mialem do czynienia z
                            > producentem jego dwoch ostatnich filmow, ktore nakrecil
                            > w Niemczech po powrocie z Hollywood. Artur Braunner.
                            > Zyje jeszcze. Ale to kawal ch.
                      • Gość: MACIEJ O ZASADACH W EUROPIE I AMERYCE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 15:46
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > Gratuluje przytomnej odpowiedzi. Ja tez wczoraj mialem
                        > zamiar zareagowac na szybkostrzelnego Macieja zanim
                        > pojechalem do mojej "stammkneipe" na piwo. W koncu
                        > jednak machnalem reka na jego wywody. I tak by mnie
                        > przegadal. W trzy minuty uniewaznilby moje argumenty
                        > i wyszloby, ze pojecia zielonego nie mam, o czym pisze.

                        Jak najbardziej masz pojecie o kinematografii europejskiej,ktora nieslusznie
                        uwazasz za swiatowa.
                        O kinematografii amerykanskiej masz pojecie typowe dla wyksztalconego
                        Europejczyka.

                        > Oczywiscie nie widzial "Do utraty tchu", co uniemozliwia
                        > jakakolwiek konstruktywna dyskusje.

                        Zauwaz,ze to tobie uniemozliwia konstruktywna dyskusje a nie mnie.

                        > Maciej nie zdaje
                        > sobie sprawy, ze w kinematografii amerykanskiej niemal
                        > od zawsze funkcjonowal nad wyraz silny nurt kina
                        > intelektualnego i ze bylo to tylko z pozoru kino
                        > rozrywki. Zgodnie z jego kryteriami Romana Polanskiego,
                        > Milosa Formana, Karela Reisza, Johna Schlesingera,
                        > Alfreda Hitchcocka, Otto Premingera, Roberta Siodmaka,
                        > Ernsta Lubitscha, Freda Zinnemanna, Billy Wildera, Charliego
                        > Chaplina i dziesiatki, jezeli nie setki innych filmowcow,
                        > nalezaloby wyrzucic poza nawias historii amerykanskiej
                        > konematografii, tylko dlatego ze przyjechali z Europy.

                        Nie dlatego,ze przyjechali z Europy,tylko dlatego ze ich produkcje sa
                        slabsze,poza moze Formanem.

                        > Bzdura. Nawet ktos powierzchownie zorientowany w genealogii
                        > kina amerykanskiego powinien zdawac sobie sprawe, ze to
                        > wlasnie oni kino to stworzyli.

                        Wspoltworzyli a nie tworzyli i tacy"geniusze" jak Chaplin i Polanski zostali
                        pozbawieni wstepu do USA.

                        > To jest wiedza fundamentalna.
                        > Brali w tym czynny udzial takze rodowici Amerykanie - tacy jak
                        > John Houston (jeszcze w latach czterdziestych krecil filmy,
                        > ktore zapowiadaly "nowa fale"), Stanley Kubrick, Elia Kazan,
                        > Robert Altman, Martin Scorsese, Francis Coppolla - wymieniam
                        > tylko pierwsze z brzegu nazwiska.
                        >
                        > Macieja nalezaloby wyslac na seminarium historii kina.
                        > Najlepiej na jakis przyzwoity europejski uniwersytet.

                        Wlasnie tego chcialbym jak najbardziej uniknac,uczyc sie Ameryki od
                        Europejczykow.

                        > Moze
                        > tam by zrozumial, ze "nowa fala" Truffaut i Godarda wyrosla
                        > z wielkiej fascynacji kinem amerykanskim i ze obydwie
                        > kinematografie - europejska i amerykanska - w swoich
                        > szczytowych osiagnieciach zawsze mowily tym samym jezykiem.

                        Hitler i Roosevelt tez mowili tym samym jezykiem ,identycznie jak Schroeder i
                        Bush.

                        > Ale widze, ze popelnilem blad, ktorego chcialem uniknac i
                        > ktorego niepopelnienia Tobie gratulowalem. Zbesztalem Macieja
                        > jak klasyczny niemiecki "oberlehrer". Nie moglem jednak
                        > inaczej. Zasluzyl sobie na to.

                        Nie podniose sie z kolan na wieki.

                        > "Do utraty tchu" zobaczylem po raz pierwszy bardzo pozno
                        > i z miejsca film ten stal sie moja wielka miloscia. W Polsce
                        > jakos nie chodzil. Ten Szwajcar Godard nakrecil go w dwa
                        > tygodnie. Bez scenariusza. Dialogi pisal przy sniadaniu
                        > popijajac espresso i jedzac croissant w bistro na rogu ulicy.
                        > Zdaje sie, ze na glowie mial beret. Wszystkim wydawalo sie
                        > to bardzo podejrzane. Jane Seeberg (Amerykanka),
                        > ktora jako jedyna dostala za swoja role pieniadze (jej gaza
                        > pochlonela dwie trzecie kosztow produkcji), wymyslala mu
                        > publicznie od dyletantow.

                        Nie pomyslales o tym ,ze mogla miec racje?

                        > Truffaut bal sie, ze w czasie
                        > montazu Godard sie powiesi. Gazety donosily codziennie o
                        > skandalach towarzyszacych produkcji. Jakas popoludniowka
                        > okrzyknela "Do utraty tchu" jeszcze przed jego ukonczeniem
                        > "najgorszym filmem roku 1959".
                        >
                        > Ten film stal sie legenda juz w momencie swojego powstania.
                        > Dzisiaj nie ma chyba szkoly filmowej, w ktorej studenci nie
                        > uczyliby sie zasad montazu na przykladzie "Do utraty tchu".
                        > I wciaz jest swiezy. Jakby go nakrecono dopiero wczoraj.
                        > Lekkosc fabuly, gra aktorow, tempo narracji do dzisiaj dech
                        > zapieraja.
                        >
                        > Pozdrawiam
                        >
                        > P.S.
                        >
                        > Niezle sie wczoraj zabawiles moim kosztem, Bratku.
                        > Ale nie obrazam sie, bo ja tez mialem swietna zabawe.
                        > To jak to bylo z tym gestem Belmondo? Zapalil papierosa
                        > jak boski Bogart w "Casablance"? Nawiasem mowiac
                        > nakreconej przez Nieamerykanina, tego Zyda wegierskiego,
                        > co nawet porzadnie angielskiego nie zdarzyl sie nauczyc.
                        > No jak mu bylo... Michael Courtiz. Pamietasz te zarty
                        > z "angielszczyzny", w jakiej rozmawia ze soba zydowskie
                        > malzenstwo emigrantow, ktoremu Bogart pomaga w zalatwieniu
                        > wizy do USA. "How late is it?" (z niemieckiego "wie spät
                        > ist es?"), pyta on, a ona nie rozumie. "How many watches
                        > do you have?", ciagnie on dalej zdenerwowany, ze ona nie
                        > odpowiada (z niemieckiego "wieviel Uhr hast du?". Ona
                        > teraz rozumie. Usmiechnieta z potwornym niemieckim
                        > akcentem mowi "half watch after nine" (po niemiecku "Halb
                        > nach neun")
                        >
                        > Courtiz parodiowal w tej scenie swoja wlasna angielszczyzne.
                    • Gość: MACIEJ O ZASADACH W ROZNYCH SPOLECZENSTWACH IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 15:18
                      Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                      > > Dlaczego Ty (filmoznawca?) wymagasz, żeby każdy się znał na
                      > > "nowej fali", uwielbiał Belmonda i miał taki sam gust jak Ty?
                      > > B.
                      >
                      > Basiu, my jeszcze o gustach nie rozmawialismy, na razie tylko roztrzasalismy
                      > rzecz podstawowa: czy Amerykanie to sa inne zwierzeta niz Europejczycy.
                      > Kolega Maciej upieral sie (i obawiam sie, ze nadal sie upiera), ze Amerykanom
                      > potrzeba o innego niz Europejczykom oraz ze bycie czlonkiem jednego
                      > spoleczenstwa wyklucza rozumienie zjawisk w innym spoleczenstwie i zarazem
                      > sprawia, ze jest sie ekspertem w swoim spol.
                      > To jest niemadre.

                      To jest jak najbardziej madre.
                      Bycie czlonkiem jednego spoleczenstwa nie wyklucza ale utrudnia zrozumienie
                      innego spoleczenstwa,szczegolnie jesli to inne jest na wyzszym poziomie rozwoju
                      spoleczno-gospodarczego.
                      Polakom jest latwiej zrozumiec Ukraincow niz odwrotnie.
                      Niemcom jest latwiej zrozumiec Polakow niz odwrotnie,bo rozwoj cywilizacyjny
                      idzie z zachodu na wschod.

                      > W l. 1970tych wielu dzialaczy murzynskich twierdzilo, ze tylko czarni moga
                      > prowadzic badania nt czarnych. Dzisiaj Maorysi ustanawiaja specjalne
                      > instytucje, ktore sprawdzaja, czy etnografowie (jestem etnografem, nie
                      > filmoznawca) moga prowadzic badania wsrod Maorysow - zalozenie jest takie, ze
                      > musisz byc Maorysem, zeby prowadzic badania wsrod Maorysow.
                      > Zeby isc dalej tym tropem, mozemy powiedziec, ze tylko homoseksualisci
                      powinni
                      > zajmowac sie homoseksualistami, blondynki tylko blondynkami, sportowcy
                      > sportowcami, niebieskoocy niebieskookimi, mezczyzni mezczyznami, dzieci
                      > dziecmi, studenci powinny tylko studiowac studentow.. Kto bedzie badal malpy
                      i slonie?

                      Z tymi blondynkami to bardzo ciekawe,a reszta to horseshit.

                      > Ta uwaga nie jest tylko "europejska", zostala zainspirowana artykulem
                      > amerykanskiego socjologa, T. Mertona.
                      >
                      > No wiec nikomu nie kaze sie zachwycac nowa fala, ale z drugiej storny jak
                      sobie
                      > pomysle, ze sa ludzie, ktorzy nie znaja "400 batow", to robi mi sie ich zal.

                      Tobie tez by sie pare batow przydalo.
            • Gość: MACIEJ czy widziales Belmonda w Do utraty tchu? CZEKAM IP: *.ny325.east.verizon.net 09.07.03, 23:47
              Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

              > Ronin to byl taki sobie filmik, moim zdaniem bardzo podobny do wielu
              > amerykanskich. Jestes pewien, ze nie byl ogladany w USA? W Europie chyba nie
              > zrobil furory, ale to film jeden z wielu..
              > Szkoda, ze tego Swing Kids nie ma w kraju (polskim).
              > No ale jak to jest z tym Manhattanem? Czy to pytanie niedyskretne?

              Wejdz z dziewczynami w uklad i wez od Kaski adres i tel to pozniej sie
              podmienimy.OK?

              > A czy widziales Belmonda w "Borsalino"?
              • Gość: bratek Re: IP: *.biaman.pl 10.07.03, 00:09

                >
                > Wejdz z dziewczynami w uklad i wez od Kaski adres i tel to pozniej sie
                > podmienimy.OK?
                pomysl przedni, i'll try.

                :) Ja nie chcialem adresu, tylko chcialem wyrazic podziw (w wypadku gdybys
                mieszkal na M.), bo ja tam bylem bardzo krotko, ale szalenie mi sie podobalo.
                • Gość: MACIEJ MANHATTAN JEST OK ale ja lubie Ozarow i Komorow IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 02:26
                  Gość portalu: bratek napisał(a):

                  >
                  > >
                  > > Wejdz z dziewczynami w uklad i wez od Kaski adres i tel to pozniej sie
                  > > podmienimy.OK?
                  > pomysl przedni, i'll try.
                  >
                  > :) Ja nie chcialem adresu, tylko chcialem wyrazic podziw (w wypadku gdybys
                  > mieszkal na M.), bo ja tam bylem bardzo krotko, ale szalenie mi sie podobalo.

                  Na dluzsza mete moze zmeczyc.
                  • Gość: MACIEJ MANHATTAN JEST OK IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 03:15
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > Gość portalu: bratek napisał(a):
                    >
                    > >
                    > > >
                    > > > Wejdz z dziewczynami w uklad i wez od Kaski adres i tel to pozniej sie
                    > > > podmienimy.OK?
                    > > pomysl przedni, i'll try.

                    Chyba nie wziales tego powaznie?
                    • Gość: bratek a jak sądzisz? IP: *.biaman.pl 10.07.03, 08:46

                      >
                      > Chyba nie wziales tego powaznie?


                      za późno - juz mam adresy. Pzdr.
                      • Gość: MACIEJ Re: a jak sądzisz? IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 15:31
                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                        >
                        > >
                        > > Chyba nie wziales tego powaznie?
                        >
                        >
                        > za późno - juz mam adresy. Pzdr.

                        Well done!
                        Adresy przyjme pod warunkiem,ze obejrzysz i opiszesz "The Curve" lub "Swing
                        Kids" a jesli ich nie mozesz dostac nawet za posrednictwem wartburga,to
                        przynajmniej "Life as a House".
                        • Gość: bratek...bratek no way IP: *.biaman.pl 10.07.03, 15:36
                          Forget about the addresses. they are mine. I'll see the movies though :)
                          • Gość: MACIEJ Re: no way IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 19:56
                            Gość portalu: bratek...bratek napisał(a):

                            > Forget about the addresses. they are mine. I'll see the movies though :)

                            Here is a deal bratku.
                            Jak opiszesz ktorys z wymienionych filmow lepiej ode mnie,adresy zostaja przy
                            tobie.
                            Jurorem jest wartburg i sie nie wymiguj,zebym cie nie musial brat nazwac.

                            • Gość: bratek.bratek Re: no way IP: *.biaman.pl 10.07.03, 20:12
                              no hej!
                              wiesz, ja wlasnie usiluje zrozumiec, co niejaka Kloskowska pisala o kulturze
                              symbolicznej i mam na to niewiele czasu, bo jutro rano wyjezdzam.
                              ale o dealu pomysle, tylko o jakich filmach mowisz? mysle, ze to powinny byc
                              filmy, ktore obydwaj znamy, zeby nie przelewac z pustego w prozne. Masz jakies
                              propozycje?
                              (myslisz, ze tym odpokutujesz zaprezentowane wczesniej przejawy dzikiego
                              amerykanocentryzmu?)
                              • Gość: MACIEJ "SWING KIDS" "THE CURVE" "LIFE AS A HOUSE" IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 20:20
                                Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                > no hej!
                                > wiesz, ja wlasnie usiluje zrozumiec, co niejaka Kloskowska pisala o kulturze
                                > symbolicznej i mam na to niewiele czasu, bo jutro rano wyjezdzam.
                                > ale o dealu pomysle, tylko o jakich filmach mowisz? mysle, ze to powinny byc
                                > filmy, ktore obydwaj znamy, zeby nie przelewac z pustego w prozne. Masz
                                jakies propozycje?

                                To sa te filmy o ktorych juz wczesniej wzmiankowalem "Swing Kids" "The Curve"
                                i "Life as a House".

                                > (myslisz, ze tym odpokutujesz zaprezentowane wczesniej przejawy dzikiego
                                > amerykanocentryzmu?)

                                Jaki dziki?
                                Jaki centryzm?
                                To byl zwykly amerykanizm i czym szybciej do niego przywykniecie,tym szybciej
                                bedzie Ameryka w Polsce.
                                • Gość: MACIEJ WYRAZNIE TU WIDAC,ZE MOWIMY O DWOCH SWIATACH IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 20:34
                                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                  > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                  >
                                  > > Gratuluje przytomnej odpowiedzi. Ja tez wczoraj mialem
                                  > > zamiar zareagowac na szybkostrzelnego Macieja zanim
                                  > > pojechalem do mojej "stammkneipe" na piwo. W koncu
                                  > > jednak machnalem reka na jego wywody. I tak by mnie
                                  > > przegadal. W trzy minuty uniewaznilby moje argumenty
                                  > > i wyszloby, ze pojecia zielonego nie mam, o czym pisze.
                                  >
                                  > Jak najbardziej masz pojecie o kinematografii europejskiej,ktora nieslusznie
                                  > uwazasz za swiatowa.
                                  > O kinematografii amerykanskiej masz pojecie typowe dla wyksztalconego
                                  > Europejczyka.
                                  >
                                  > > Oczywiscie nie widzial "Do utraty tchu", co uniemozliwia
                                  > > jakakolwiek konstruktywna dyskusje.
                                  >
                                  > Zauwaz,ze to tobie uniemozliwia konstruktywna dyskusje a nie mnie.
                                  >
                                  > > Maciej nie zdaje
                                  > > sobie sprawy, ze w kinematografii amerykanskiej niemal
                                  > > od zawsze funkcjonowal nad wyraz silny nurt kina
                                  > > intelektualnego i ze bylo to tylko z pozoru kino
                                  > > rozrywki. Zgodnie z jego kryteriami Romana Polanskiego,
                                  > > Milosa Formana, Karela Reisza, Johna Schlesingera,
                                  > > Alfreda Hitchcocka, Otto Premingera, Roberta Siodmaka,
                                  > > Ernsta Lubitscha, Freda Zinnemanna, Billy Wildera, Charliego
                                  > > Chaplina i dziesiatki, jezeli nie setki innych filmowcow,
                                  > > nalezaloby wyrzucic poza nawias historii amerykanskiej
                                  > > konematografii, tylko dlatego ze przyjechali z Europy.
                                  >
                                  > Nie dlatego,ze przyjechali z Europy,tylko dlatego ze ich produkcje sa
                                  > slabsze,poza moze Formanem.
                                  >
                                  > > Bzdura. Nawet ktos powierzchownie zorientowany w genealogii
                                  > > kina amerykanskiego powinien zdawac sobie sprawe, ze to
                                  > > wlasnie oni kino to stworzyli.
                                  >
                                  > Wspoltworzyli a nie tworzyli i tacy"geniusze" jak Chaplin i Polanski zostali
                                  > pozbawieni wstepu do USA.
                                  >
                                  > > To jest wiedza fundamentalna.
                                  > > Brali w tym czynny udzial takze rodowici Amerykanie - tacy jak
                                  > > John Houston (jeszcze w latach czterdziestych krecil filmy,
                                  > > ktore zapowiadaly "nowa fale"), Stanley Kubrick, Elia Kazan,
                                  > > Robert Altman, Martin Scorsese, Francis Coppolla - wymieniam
                                  > > tylko pierwsze z brzegu nazwiska.
                                  > >
                                  > > Macieja nalezaloby wyslac na seminarium historii kina.
                                  > > Najlepiej na jakis przyzwoity europejski uniwersytet.
                                  >
                                  > Wlasnie tego chcialbym jak najbardziej uniknac,uczyc sie Ameryki od
                                  > Europejczykow.
                                  >
                                  > > Moze
                                  > > tam by zrozumial, ze "nowa fala" Truffaut i Godarda wyrosla
                                  > > z wielkiej fascynacji kinem amerykanskim i ze obydwie
                                  > > kinematografie - europejska i amerykanska - w swoich
                                  > > szczytowych osiagnieciach zawsze mowily tym samym jezykiem.
                                  >
                                  > Hitler i Roosevelt tez mowili tym samym jezykiem ,identycznie jak Schroeder i
                                  > Bush.
                                  >
                                  > > Ale widze, ze popelnilem blad, ktorego chcialem uniknac i
                                  > > ktorego niepopelnienia Tobie gratulowalem. Zbesztalem Macieja
                                  > > jak klasyczny niemiecki "oberlehrer". Nie moglem jednak
                                  > > inaczej. Zasluzyl sobie na to.
                                  >
                                  > Nie podniose sie z kolan na wieki.
                                  >
                                  > > "Do utraty tchu" zobaczylem po raz pierwszy bardzo pozno
                                  > > i z miejsca film ten stal sie moja wielka miloscia. W Polsce
                                  > > jakos nie chodzil. Ten Szwajcar Godard nakrecil go w dwa
                                  > > tygodnie. Bez scenariusza. Dialogi pisal przy sniadaniu
                                  > > popijajac espresso i jedzac croissant w bistro na rogu ulicy.
                                  > > Zdaje sie, ze na glowie mial beret. Wszystkim wydawalo sie
                                  > > to bardzo podejrzane. Jane Seeberg (Amerykanka),
                                  > > ktora jako jedyna dostala za swoja role pieniadze (jej gaza
                                  > > pochlonela dwie trzecie kosztow produkcji), wymyslala mu
                                  > > publicznie od dyletantow.
                                  >
                                  > Nie pomyslales o tym ,ze mogla miec racje?

                                  Wyraznie tu widac,ze mowimy o dwoch roznych swiatach i nie bylo w mojej intecji
                                  obrazanie wartburga.
                                  Moznaby sie zastanowic,czy inny rezyser moglby lepiej nakrecic"Amadeusa" ale
                                  trzebaby przede wszystkim zaczac od tego,ze tworzenie filmu nalezy do
                                  producenta.
                                  Rezyser i aktorzy sa czesciami skladowymi dobrego filmu i nie mozna zastanawiac
                                  sie czy bez danego rezysera lub aktora film bylby lepszy czy gorszy.
                                  • Gość: bratek.bratek ultimatum IP: *.biaman.pl 10.07.03, 21:43
                                    Maciej! Ale Bukowski opisywal to zdarzenie z dystansem!!! Czy Ty te wszystkie
                                    brednie o Hitlerze i Roosevelcie, "typowym pojeciu Europejczyka", wyjezdzie
                                    Chaplina, kinie jako wyrobie a nie sztuce itd - czy to wszystko na powaznie???
                                    Przeciez az tak niedouczonym byc nie mozna!
                                    Od odpowiedzi na to pytanie zalezy, czy w ogole jest sens dalej gadac.

                                    Sorry - jesli draznisz tylko po to, zeby draznic, to osiagnales sukces.


                                    "W trzy minuty uniewaznilby moje argumenty i wyszloby, ze pojecia zielonego nie
                                    mam, o czym pisze".


                                    • Gość: MACIEJ Re: ultimatum.PONIOSLO CIE WIDZE. IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 22:59
                                      Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                      > Maciej! Ale Bukowski opisywal to zdarzenie z dystansem!!! Czy Ty te wszystkie
                                      > brednie o Hitlerze i Roosevelcie, "typowym pojeciu Europejczyka", wyjezdzie
                                      > Chaplina, kinie jako wyrobie a nie sztuce itd - czy to wszystko na
                                      powaznie???

                                      Film jest towarem,tak jak i pieniadz,niezaleznie od tego czy chcesz tego czy
                                      nie.
                                      Cala sztuka jest towarem na zapotrzebowanie ludzkie czy chcesz tego czy nie.
                                      Nie mozna sztuki,czy kina oddzielic od zycia,bo to jest tylko czesc zycia,czy
                                      ci sie podoba czy tez nie.
                                      Nie zyjesz dla sztuki(chociaz jedna taka znam) ale zyjesz dla zycia i sztuka ma
                                      ci je upiekszac.

                                      > Przeciez az tak niedouczonym byc nie mozna!

                                      Ja juz dawno zauwazylem,ze wiekszosc Amerykanow w oczach Europejczykow,to nie
                                      tylko niedouczone tumany ale i zwykle pozeracze hamburgerow.

                                      > Od odpowiedzi na to pytanie zalezy, czy w ogole jest sens dalej gadac.

                                      Sens jest zawsze,bo ja nie mam zadnego problemu ze zrozumieniem ciebie.

                                      > Sorry - jesli draznisz tylko po to, zeby draznic, to osiagnales sukces.

                                      Juz taki prosty to nie jestem.

                                      > "W trzy minuty uniewaznilby moje argumenty i wyszloby, ze pojecia zielonego
                                      nie mam, o czym pisze".
                                • Gość: bratek.bratek Odpowiedź IP: *.biaman.pl 10.07.03, 20:42
                                  Ja jestem kiepskim specjalista od wypowiadania sie o filmach, ktorych nie
                                  znam:), więc tu z gory sie poddaje.
                                  Proponuje inna liste. Zeby dac Ci fory, wybralem tylko amerykanskie. Swietna
                                  okazja, by wykazac wiekszosc kina amerykanskiego nad europejskim (tylko nie
                                  opowiadaj, ze nie masz dostepu do amer. filmow).


                                  "The last picture show" Bogdanovich
                                  ""Little Big Man" Penn
                                  "The Wild Bunch" Peckinpah
                                  "Pat Garrett and Billy Kid" Sam Peckinpah
                                  "The Searchers" Hawks
                                  "Bonnie and Clyde" Penn
                                  "Bullit" Yates
                                  "Chinatown" Polanski
                                  "Five easy pieces" Rafelson
                                  "Scarecrow" Schatzberg
                                  "High Noon" Zinneman
                                  "Natural Born Killers" Stone
                                  "The American Beauty" Mendes
                                  "L.A. Confidential" Hanson
                                  "The Hours" Daldry




                                  >
                                  > > no hej!
                                  > > wiesz, ja wlasnie usiluje zrozumiec, co niejaka Kloskowska pisala o kultur
                                  > ze
                                  > > symbolicznej i mam na to niewiele czasu, bo jutro rano wyjezdzam.
                                  > > ale o dealu pomysle, tylko o jakich filmach mowisz? mysle, ze to powinny b
                                  > yc
                                  > > filmy, ktore obydwaj znamy, zeby nie przelewac z pustego w prozne. Masz
                                  > jakies propozycje?
                                  >
                                  > To sa te filmy o ktorych juz wczesniej wzmiankowalem "Swing Kids" "The Curve"
                                  > i "Life as a House".
                                  >
                                  > > (myslisz, ze tym odpokutujesz zaprezentowane wczesniej przejawy dzikiego
                                  > > amerykanocentryzmu?)
                                  >
                                  > Jaki dziki?
                                  > Jaki centryzm?
                                  > To byl zwykly amerykanizm i czym szybciej do niego przywykniecie,tym szybciej
                                  > bedzie Ameryka w Polsce.
                                  • Gość: MACIEJ Odpowiedź. TO SA WSZYSTKO STAROCIE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 21:39
                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                    > Ja jestem kiepskim specjalista od wypowiadania sie o filmach, ktorych nie
                                    > znam:), więc tu z gory sie poddaje.
                                    > Proponuje inna liste. Zeby dac Ci fory, wybralem tylko amerykanskie. Swietna
                                    > okazja, by wykazac wiekszosc kina amerykanskiego nad europejskim (tylko nie
                                    > opowiadaj, ze nie masz dostepu do amer. filmow).
                                    >
                                    >
                                    > "The last picture show" Bogdanovich
                                    > ""Little Big Man" Penn
                                    > "The Wild Bunch" Peckinpah
                                    > "Pat Garrett and Billy Kid" Sam Peckinpah
                                    > "The Searchers" Hawks
                                    > "Bonnie and Clyde" Penn
                                    > "Bullit" Yates
                                    > "Chinatown" Polanski------
                                    • Gość: bratek.bratek coraz gorzej IP: *.biaman.pl 10.07.03, 21:48
                                      Kolego, pieprzysz od rzeczy! Ty po prostu nie znasz tych filmow, nawet
                                      najnowszych, nawet nie wiem, ze wsrod nich sa nowe! Argumentow uzywasz
                                      bezsensownyych: techniki narracji sie zmienily. Opowiedz, jak sie zmienily. Na
                                      przykladzie ktoregos z tych filmow pokaz jak sie zmienily i dlaczego teraz jest
                                      lepiej. Co z tego, ze film nie przyciagnalby widzow??? Skad to wiesz, jestes
                                      prorokiem?? Rozmawiamy Ty i ja, a nie jakas bezksztaltna masa widzow! Maciek!
                                      myslze troche! Co z Toba???

                                      PS Nie zamienilbym zadnego numeru "Tygodnika Powszechnego" sprzed 20 lat na
                                      dzisiejszy numer "Trybuny".


                                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                      > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                      >
                                      > > Ja jestem kiepskim specjalista od wypowiadania sie o filmach, ktorych nie
                                      > > znam:), więc tu z gory sie poddaje.
                                      > > Proponuje inna liste. Zeby dac Ci fory, wybralem tylko amerykanskie. Swiet
                                      > na
                                      > > okazja, by wykazac wiekszosc kina amerykanskiego nad europejskim (tylko ni
                                      > e
                                      > > opowiadaj, ze nie masz dostepu do amer. filmow).
                                      > >
                                      > >
                                      > > "The last picture show" Bogdanovich
                                      > > ""Little Big Man" Penn
                                      > > "The Wild Bunch" Peckinpah
                                      > > "Pat Garrett and Billy Kid" Sam Peckinpah
                                      > > "The Searchers" Hawks
                                      > > "Bonnie and Clyde" Penn
                                      > > "Bullit" Yates
                                      > > "Chinatown" Polanski------
                                      • Gość: MACIEJ AMERYKA A KOMERCJA A ZYCIE TO EMOCJE IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 23:25
                                        Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                        > Kolego, pieprzysz od rzeczy!

                                        Nie i nie sole.

                                        > Ty po prostu nie znasz tych filmow,

                                        Byloby ci ciezko to udowodnic,ale sam przyznales,ze nie znasz tych,ktore ja
                                        znam.


                                        > nawet najnowszych, nawet nie wiem, ze wsrod nich sa nowe!

                                        Te nowsze pewno umiesciles u dolu,zebym sie nie pomylil.

                                        > Argumentow uzywasz
                                        > bezsensownyych: techniki narracji sie zmienily. Opowiedz, jak sie zmienily.
                                        Na przykladzie ktoregos z tych filmow pokaz jak sie zmienily i dlaczego teraz
                                        jest lepiej. Co z tego, ze film nie przyciagnalby widzow???

                                        Tu wlasnie dochodzimy do sedna sprawy.
                                        Filmy nie sa robione dla ciebie ani dla wartburga tylko na szerokie zamowienie
                                        spoleczne.
                                        Jesli ludzie nie chca tych filmow ogladac,to po krotce znaczy,ze nie sa one
                                        interesujace.
                                        Oczywiscie mozna prowadzic filozoficzne dyskusje o rzeczach ktore nie zwracaja
                                        uwagi ogolu,tylko po co.
                                        W NYC tez jest kino eksperymentalne na Houston Street gdzie wyswietlane sa
                                        starocie ktore kiedys byly modne.
                                        Mozna sie zakochac w 60-letniej dziewczynie ale duzo latwiej w 20-letniej.
                                        Zycie to emocje i to co bylo dobre 20 lat temu mnie nie rajcuje.

                                        > Skad to wiesz, jestes prorokiem?? Rozmawiamy Ty i ja, a nie jakas
                                        bezksztaltna masa widzow! Maciek! myslze troche! Co z Toba???

                                        OK!Przyrzekam od teraz wiecej myslec.

                                        > PS Nie zamienilbym zadnego numeru "Tygodnika Powszechnego" sprzed 20 lat na
                                        > dzisiejszy numer "Trybuny".

                                        Ja tez kiedys znaczki zbieralem,ale mnie przeszlo.

                                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                        >
                                        > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                        > >
                                        > > > Ja jestem kiepskim specjalista od wypowiadania sie o filmach, ktorych
                                        > nie znam:), więc tu z gory sie poddaje.
                                        > > > Proponuje inna liste. Zeby dac Ci fory, wybralem tylko amerykanskie.

                                        > > > "The last picture show" Bogdanovich
                                        > > > ""Little Big Man" Penn
                                        > > > "The Wild Bunch" Peckinpah
                                        > > > "Pat Garrett and Billy Kid" Sam Peckinpah
                                        > > > "The Searchers" Hawks
                                        > > > "Bonnie and Clyde" Penn
                                        > > > "Bullit" Yates
                                        > > > "Chinatown" Polanski------
                                        • Gość: MACIEJ RYWALIZACJA O KATARYNE TAK MNIE UMYSL PRZYCMILA IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 23:39
                                          Moze niech kataryna rozstrzygnie kto ma racje,bo ta rywalizacja o nia tak mi
                                          umysl przycmila,ze juz nie wiem co pisze.
                                          Ona jest troche placzliwa w kinie wiec moze byc po twojej stronie,bo nawet
                                          chetniej z toba koresponduje niz ze mna.
                                          Zyje sie raz.
                                          Oddajmy wszystko w babskie rece.
                                          • Gość: MACIEJ Re: RYWALIZACJA O KATARYNE TAK MNIE UMYSL PRZYCMI IP: *.ny325.east.verizon.net 11.07.03, 04:58
                                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                            > Moze niech kataryna rozstrzygnie kto ma racje,bo ta rywalizacja o nia tak mi
                                            > umysl przycmila,ze juz nie wiem co pisze.
                                            > Ona jest troche placzliwa w kinie wiec moze byc po twojej stronie,bo nawet
                                            > chetniej z toba koresponduje niz ze mna.
                                            > Zyje sie raz.
                                            > Oddajmy wszystko w babskie rece.

                                            OK.Wyszlo na twoje,ten "Natural Born Killers" nawet mnie zaciekawil jak go
                                            ogladalem,ale jak bym mial do wyboru obejrzec jeszcze raz jakis film,to poza
                                            tymi trzema,ktore ci wymienilem:
                                            1-The Curve
                                            2-Swing Kids
                                            3-Life as a House
                                            wolalbym jeszcze obejrzec ten ,ktory jestem pewien ze w 100% ogladales
                                            4-Pearl Harbor
                                            oraz
                                            5-Coyote Ugly

                                            Wszystkie te filmy opisalem w "When the shit hit the fan" i to sa wg mnie
                                            najlepsze filmy ostatnich kilku lat.

                                            Calkiem dobry byl tez
                                            6-A.I.-Artificial Intelligence. Spielberga

                                            Pozdr Maciej

                                            • Gość: wartburg Pub "Campari" IP: *.arcor-ip.net 11.07.03, 12:03



                                              Wczoraj nie moglem wtracac sie do dyskusji, bo nie bylo
                                              mnie w Berlinie.

                                              Wyszedlem z domu poznym popoludniem nie czekajac na odpowiedz
                                              od Bratka. Alexanderplatz tonal w zlocistoczerwonych
                                              plomieniach chylacego sie ku zachodowi slonca - doswiadczeni
                                              operatorzy filmowi nazywaja te pore "die magische Stunde" -
                                              i nagle, sam nnie wiem jak to sie stalo, znalazlem sie na
                                              ziemi polskiej.

                                              Dokladniej mowiac w Szczecinie, na Slaskiej, jesli znacie
                                              Szczecin. W nastrojowym pubie "Campari". Jadac od Obroncow
                                              Stalingradu w kierunku Jagiellonskiej przy drugim skrzyzowaniu.
                                              "Czy Bratek nie nazywa sie przypadkiem Witek?", zastanawialem
                                              sie. Kelnerka, u ktorej zamowilem piers z indyka i zywiec, nie
                                              umiala wytlumaczyc mi, dlaczego pub nazywa sie "Campari". Z
                                              glosnikow plynal sciszony standard "Please, Don't Make My Brown
                                              Eyes Blue". Miala kruczoczarne wlosy i fiolkowe oczy. Piaty
                                              rok biologii. Skarzyla sie, ze podniesli jej czynsz w akademiku.
                                              Za lacza internetowe. "Chamstwo", obruszylem sie i w tej samej
                                              chwili mysl natretna przyczepila sie do mnie i nie chciala
                                              sie odczepic. "A ty jak masz na imie?", zapytalem w koncu
                                              jakos tak nieporecznie z trudem opanowujac wzburzenie.

                                              Ona tez spojrzala na mnie badawczo. "Kasia", powiedziala
                                              z wahaniem. Moje serce zabilo szybciej. "Czy to mozliwe?",
                                              przemknelo mi przez glowe. Ale nieporozumienie szybko sie
                                              wyjasnilo. Kasi z pubu "Campari czynsz podniesiono ze
                                              wzgledu na lacza internetowe, ktore zainstalowane beda
                                              dopiero na jesieni.

                                              To byla dywagacja, a teraz przechodze do rzeczy. Macieju,
                                              nie bede recenzowac filmu "Swing Kids". Chociazby ze
                                              wzgledu na jego streszczenie, ktore zamiesciles przed paroma
                                              dniami. Wiesz, ja tych filmow widzialem w swoim zyciu...
                                              Jestem przejedzony. Pisalem juz o tym w watku "Starachowice
                                              i Magdalenka", kiedy Basia sprowokowala mnie do zabrania
                                              glosu. Jako teenager potrafilem ogladac do kilkunastu filmow
                                              tygodniowo i to nie w telewizji, tylko w kinach. Bylem jak
                                              maniak albo smierc, ktora nie przepuszcza nikomu. Chodzilem
                                              na kazdy film. Moja kanadyjska przyjaciolka, Marylin, z
                                              ktora romansowalem w Warszawie, nie mogla wyjsc z podziwu,
                                              skad tak dobrze znam amerykanskie kino. Bo ja najbardziej
                                              kochalem kino amerykanskie ("Do utraty tchu" odkrylem duzo,
                                              duzo pozniej, tez o tym pisalem). W Niemczech toczylem boje
                                              z Niemcami o amerykanska kinematografie. Zarzucalem im, ze
                                              jej nie znaja i ze kieruja sie nieuzasadnionymi uprzedzeniami
                                              na podstawie infantylnych produkcji telewizyjnych. Zreszta
                                              takie same spory prowadzilem z Amerykanami. Mialem wsrod nich
                                              wielu serdecznych przyjaciol. W odroznieniu od Ciebie pluli
                                              na kino amerykanskie i ubostwiali Fassbindera, za ktorym ja
                                              akurat nie przepadalem i do tej pory nie przepadam.

                                              Ale mnie tez w jakims momencie zaczelo ogarniac znuzenie.
                                              Malo tego, na pewne fabuly - bo z krotkiego streszczenia
                                              fabuly mozna bardzo duzo wyczytac - zaczalem dostawac
                                              uczulenia. Nudza i denerwuja mnie filmy robione o Niemcach
                                              przez Amerykanow. Moze z wyjatkiem "Kabaretu", ktory Bob
                                              Fosse nakrecil na podstawie znakomitej prozy Christophera
                                              Isherwooda posilkujac sie "Zmierzchem Bogow" Viscontiego,
                                              nie widzialem ani jednego dobrego. Wierz mi, szkoda czasu
                                              na ogladanie nieudanych filmow.

                                              Poza tym nigdy nie bywalem w "Cafe Bismarck". Nie wiem nawet,
                                              czy takowaz w ogole istnieje. Moze gdzies na Bismarck Strasse?
                                              Niemcy maja zwyczaj nazywania lokali w odniesieniu do ulic.
                                              Ale na Bismarck Strasse do knajp nie chadzam. Jest to jedna
                                              z koszmarniejszych ulic w Berlinie. Projektowal ja Albert
                                              Speer, nadworny architekt Hitlera. Wielka jak Plac Defilad
                                              w Warszawie. Ma w sobie cos azjatyckiego. Horror. Juz wole
                                              nastrojowe lokale w stylu europejskim, chocby takie jak pub
                                              "Campari" na Slaskiej (drugie skrzyzaowanie za Obroncow
                                              Stalingradu) w Szczecinie.

                                              Pozdrawiam
                                              • Gość: Baśka Re: Pub 'Campari' IP: 195.116.243.* 11.07.03, 15:42
                                                Poczytałam sobie.
                                                Trochę jestem zmartwiona lekturą
                                                tego wszystkiego co powyżej.

                                                Ciekawe co na to Kataryna?

                                                Wszystkich pozdrawiam.

                                                ps
                                                jakieś mam tu trudności
                                                z logowaniem tutaj więc
                                                użyłam starego nicka.
                                                • Gość: MACIEJ Re: Pub 'Campari' A INTERWENCJA KATARYNY IP: *.ny325.east.verizon.net 11.07.03, 16:38
                                                  Gość portalu: Baśka napisał(a):

                                                  > Poczytałam sobie.
                                                  > Trochę jestem zmartwiona lekturą
                                                  > tego wszystkiego co powyżej.

                                                  Bratek gdzies sie w podroz wewnetrzna wybral i od teraz bedzie sie ukrywal pod
                                                  nowym nickiem Np przykrywka.przykrywka .

                                                  > Ciekawe co na to Kataryna?

                                                  Dobija swoich przeciwnikow i poplakuje na filmach po staremu.
                                                  Nie bedzie na razie interweniowac,bo sytuacja nie dojrzala.



                                                  > Wszystkich pozdrawiam.
                                                  >
                                                  > ps
                                                  > jakieś mam tu trudności
                                                  > z logowaniem tutaj więc
                                                  > użyłam starego nicka.
                                                  • Gość: the dream poznać dziewczynę z Coney Island.... IP: *.biaman.pl 14.07.03, 23:10
                                                    Macku, a to slowa innej piosenki Toma Waitsa z albumu "Blood Money" z 2000
                                                    roku. Co o tym sadzisz? Masz jakis pomysl, dlaczego ona z Coney Island?


                                                    Every night she comes
                                                    To take me out to Dreamland
                                                    When I'm with her, I'm the richest
                                                    Man in town
                                                    She's a rose, she's the pearl
                                                    She's the spin on my world
                                                    All the stars make their wishes on her eyes

                                                    She's my Coney Island Baby
                                                    She's my Coney Island Girl

                                                    She's a princess, in a red dress
                                                    She's the moon in the mist to me

                                                    She's my Coney Island Baby
                                                    She's my Coney Island Girl
                                                • Gość: wartburg Re: Pub 'Campari' IP: *.pppool.de 12.07.03, 12:41
                                                  Gość portalu: Baśka napisał(a):

                                                  > Poczytałam sobie.
                                                  > Trochę jestem zmartwiona lekturą
                                                  > tego wszystkiego co powyżej.
                                                  >
                                                  > Ciekawe co na to Kataryna?
                                                  >
                                                  > Wszystkich pozdrawiam.
                                                  >
                                                  > ps
                                                  > jakieś mam tu trudności
                                                  > z logowaniem tutaj więc
                                                  > użyłam starego nicka.

                                                  Basiu, dlaczego jestes zmartwiona lektura "tego
                                                  wszystkiego, co powyzej?" Na miejscu Kataryny
                                                  bawilbym sie setnie na sama mysl, ze ktos, kto
                                                  zna ja tylko z sieci, zaczyna podejrzewac
                                                  przerozne osoby ze swiata realnego, ze sa nia
                                                  - glupio jakos wyglada takie zdanie bez znakow
                                                  diakrytycznych, ale nie mam wyjscia. Strasznie
                                                  mi czasami brak polskiej czcionki.

                                                  Kataryne bardzo cenie i podziwiam. Ciebie
                                                  zreszta tez, jak i innych pare osob tutejszych -
                                                  np. Bratka, ktorego zaczynam podejrzewac, ze
                                                  moglby byc Witkiem-bisem. Zdradzila go chyba ta,
                                                  nawiasem mowiac wysmienita, gra kolejnymi
                                                  wcieleniami trzy dni temu. Od czasu do czasu
                                                  zastanawiam, kim jestescie w tzw. realu (podoba
                                                  mi sie to wyrazenie). Uzyl go Witek-bis na pozegnanie
                                                  tego forum: "wracam do realu".

                                                  Ta gra domyslow, kim byc moze osoba wypowiadajaca
                                                  swoje opinie na tych stronach, wciaz powraca. Bardzo
                                                  lubie te spekulacje. Im bardziej nieprawdopodobne, tym
                                                  lepsze. Moja zwiezla relacje z krotkiej wizyty w
                                                  Szczecinie (przetlumaczylem ja na niemiecki) pokazywalem
                                                  wczoraj Buchholzowi. Natychmiast zrozumial, o co chodzi.
                                                  Bawilismy sie przez pol wieczora. Po ktorejs kolejce
                                                  "Jevera" uznalismy, ze mozna z tego zrobic niezla powiesc.

                                                  A ta historia o kelnerce w pubie "Campari" byla w kazdym
                                                  szczegole prawdziwa. Rzeczywiscie miala na imie Kasia i
                                                  podniesli jej czynsz w akademiku z powodu lacz internetowych.
                                                  To jest wielka frajda, opisywac cos, co sie naprawde
                                                  wydarzylo, nieznacznie tylko przesuwajac akcenty.

                                                  Pozdrawiam



                                                  • Gość: bratek.bratek Wartburgu, IP: *.biaman.pl 13.07.03, 14:26
                                                    Zzera mnie ciekawosc! Twoja opowiesc jak narracja gl. bohatera w filmach
                                                    czarnych.. Coz to jest? Pub 'Campari' i inne tropy??
                                                  • Gość: wartburg abgestandenes bier IP: *.pppool.de 13.07.03, 23:27
                                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                    > Zzera mnie ciekawosc! Twoja opowiesc jak narracja gl. bohatera w filmach
                                                    > czarnych.. Coz to jest? Pub 'Campari' i inne tropy??


                                                    Pub "Campari" istnieje rzeczywiscie. Na Slaskiej w Szczecinie.

                                                    Po prostu nie moglem oprzec sie pokusie, zeby opisac, co
                                                    przydarzylo mi sie naprawde. Nie bywam za czesto w kraju i
                                                    kazda wizyta ma w sobie posmak egzotyki, ktory czuje i chce
                                                    go utrwalic. Sprawia mi to przyjemnosc. Moze zabrzmialo to
                                                    nieco jak z czarnego filmu, chociaz wtedy moj monolog musialby
                                                    byc jak u Frankie Bono, bardziej egzystencjalny i kelnerka
                                                    mialaby twarz jak nieswieze piwo. Jest takie piekne zdanie u
                                                    Chandlera zle zreszta tlumaczace sie na polski. Tam jest (w
                                                    niemieckiej wersji), ze miala twarz jak "abgestandenes Bier".
                                                    W angielskim tez jest podobne okreslenie na to - flat beer? -
                                                    wylecialo mi to teraz z glowy. Dawno nie bylem w knajpie z
                                                    Irlandczykami. Oznacza piwo, ktore za dlugo stalo w szklance i
                                                    stracilo swoja naturalna swiezosc, osiadlo.

                                                    Ale w pubie "Campari" (nie smieszy Cie ta nazwa? ten coctail z
                                                    guinessa i campari?) wszystko bylo, tak jak to opisalem. Kelnerka
                                                    byla studentka biologii. Miala fiolkowe oczy i na imie Kasia.
                                                    Opowiedziala mi cale swoje zycie. Wlasnie dlatego postanowilem
                                                    zrobic z tego opowiesc i wprowadzic tam pare tropow. Dlaczego
                                                    pub "nazywa sie" Campari. A czy Bratek nie "nazywa sie" Witek
                                                    i jak "nazywa sie" kelnerka?

                                                    pozdrawiam
                                                  • Gość: real Prostolinijne przyznanie się IP: *.biaman.pl 13.07.03, 23:44

                                                    >
                                                    > Pub "Campari" istnieje rzeczywiscie. Na Slaskiej w Szczecinie.

                                                    To wiem!


                                                    > Po prostu nie moglem oprzec sie pokusie, zeby opisac, co
                                                    > przydarzylo mi sie naprawde. Nie bywam za czesto w kraju i
                                                    > kazda wizyta ma w sobie posmak egzotyki, ktory czuje i chce
                                                    > go utrwalic. Sprawia mi to przyjemnosc. Moze zabrzmialo to
                                                    > nieco jak z czarnego filmu

                                                    Zabrzmialo naprawde. Troche tez jak w "Lowcy androidow", no ale w koncu to tez
                                                    w pewnym sensie film czarny, tyle ze w innym kostiumie.



                                                    , chociaz wtedy moj monolog musialby
                                                    > byc jak u Frankie Bono, bardziej egzystencjalny i kelnerka
                                                    > mialaby twarz jak nieswieze piwo. Jest takie piekne zdanie u
                                                    > Chandlera zle zreszta tlumaczace sie na polski. Tam jest (w
                                                    > niemieckiej wersji), ze miala twarz jak "abgestandenes Bier".
                                                    > W angielskim tez jest podobne okreslenie na to - flat beer? -
                                                    > wylecialo mi to teraz z glowy. Dawno nie bylem w knajpie z
                                                    > Irlandczykami. Oznacza piwo, ktore za dlugo stalo w szklance i
                                                    > stracilo swoja naturalna swiezosc, osiadlo.

                                                    Fajne.

                                                    A czy Bratek nie "nazywa sie" Witek
                                                    > i jak "nazywa sie" kelnerka?
                                                    >

                                                    The former - no, the latter - donno.


                                                    PS W poscie, ktory mi sie kiedys skasowal, pisalem, ze ogladajac "Casablanke" w
                                                    polskiej tv trudno cieszyc sie smakowita, niemiecko-angielska gra slow, bo
                                                    lektor dosc skutecznie zaglusza dialogi oryginalne. Niestety, nie widzialem
                                                    Casablanki w kinie.

                                                  • Gość: wartburg Cafe Lenz IP: *.arcor-ip.net 14.07.03, 09:57
                                                    Gość portalu: real napisał(a):

                                                    > PS W poscie, ktory mi sie kiedys skasowal, pisalem, ze
                                                    ogladajac "Casablanke" w
                                                    >
                                                    > polskiej tv trudno cieszyc sie smakowita, niemiecko-angielska gra slow, bo
                                                    > lektor dosc skutecznie zaglusza dialogi oryginalne. Niestety, nie widzialem
                                                    > Casablanki w kinie.
                                                    >

                                                    Mnie tez wczoraj ponownie skasowal sie dlugi post, moze troche
                                                    za dlugi, o "Cafe Lenz" w Berlinie, gdzie spotyka sie tzw.
                                                    "scena" - aktorzy, rezyserzy, studenci i "profesorowie" z
                                                    pobliskiej szkoly filmowej. Wzialem tych profesorow w cudzylow,
                                                    bo to niekiedy skonczone matoly - jakbys mial kiedys okazje,
                                                    to zapytaj Agnieszki Holland, co o nich mysli. Prowadzila tam
                                                    wlasne seminarium z rezyserii (b. dobre) przed wyjazdem do
                                                    Hollywood. W "Cafe Lenz" wszyscy marza o Hollywood. W moim
                                                    poscie opisalem jednego z bywalcow, Austriaka, ktory od wielu
                                                    lat czyni starania w tym kierunku. Nakrecil m.in. taki film
                                                    pod "Noz w wodzie". "Der Skipper" okazal sie jednak zupelnym
                                                    niewypalem. Wczoraj kpilem sobie z Keglewica - tak sie nazywa,
                                                    chociaz ostatnio w oczekiwaniu na wyjazd zmienil pisownie
                                                    na Keglevich. Napisalem, ze czarnobialy jachcik z Mazur, lodka
                                                    wlasciwie, skuteczniej dotarla do Hollywood niz luksusowy jacht
                                                    Keglevica krecony za ciezkie pieniadze w technicolorze na
                                                    Morzu Srodziemnym u wybrzezy Hiszpanii. Keglevicowi chodzilo
                                                    oczywiscie o te sama gesta jednosc czasu, miejsca i akcji, ktora
                                                    genialnie potrafil wygrac Polanski i ktora on sknocil glupawa
                                                    fabula. Jürgen Prochnow, ktory teraz grywa zlych Niemcow
                                                    w Hollywood, w "Skipperze" gral szlachetnego kapitana okretu,
                                                    wplatanego w jakis oblakanczy pojedynek na smierc i zycie
                                                    z dwiema oceanicznymi autostopowiczkami, granymi ma sie rozumiec
                                                    przez dwie dlugonogie modelki bez biustonoszy.

                                                    Uzylem sobie wczoraj na Keglewicu, ale wszystko sie skasowalo.
                                                    "Casablanke" musisz zobaczyc w oryginale. Tak samo jak "Lolite",
                                                    ktora jest filmem wiekszym, niz Ci sie wydaje. Bardzo zachwycal
                                                    sie nim Nabokow. Jego wielkosc pojalem dopiero w Holandii, gdzie
                                                    mialem okazje zobaczyc go w angielskiej wersji jezykowej
                                                    (przedtem widzialem go tylko po niemiecku). To co Peters Sellers
                                                    wyprawia tam jako Quilty, bije wszelkie rekordy. Np. jako rzekomy
                                                    policjant, uczestnik zjazdu policjantow, odbywajacego sie w hotelu,
                                                    do ktorego przyjezdza James Mason z Lolita. Odwrocony do Masona
                                                    zadem, zeby go nie poznal, bierze go pod wlos i podpytuje, kim jest
                                                    ta "pretty, little girl", aby zaraz potem smiejac sie (w dalszym
                                                    ciagu odwrocony tylem) dokonac znaczacej poprawki "but she's quite a
                                                    big girl now... (zawieszenie glosu, przebitka na Masona, ktoremu
                                                    pot cieknie po twarzy) this little big girl... isnt' she?".
                                                    Jeszcze lepszy jest w scenie, kiedy przychodzi do Masona jako
                                                    psychoanalityk, dr Senf z Wiednia (senf po niem. - musztarda).
                                                    Mowi z tak koszmarnym niemieckim akcentem. Tego sie nie da
                                                    powtorzyc, to trzeba zobaczyc i uslyszec, i to tylko w oryginale.

                                                    A z nowych filmow amerykanskich, czy tez wzglednie nowych -
                                                    widziales moze "Heat" Michaela Manna z Al Pacino? To jest
                                                    czarne kino.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: bratek.bratek nie zaczynaj tego tematu, bo nigdy nie napisze dok IP: *.biaman.pl 14.07.03, 10:07
                                                    ...toratu...:)

                                                    >
                                                    > A z nowych filmow amerykanskich, czy tez wzglednie nowych -
                                                    > widziales moze "Heat" Michaela Manna z Al Pacino? To jest
                                                    > czarne kino.


                                                    Oczywiscie, ze widzialem. Dla mnie to jest jednak "Goraczka" (polski tytul) z
                                                    Robertem de Niro - byl po prostu o orbite lepszy. Widzalem ze 3 razy, jesli nie
                                                    wiecej. Sekwencja rozpierduchy po napadzie na bank - palce lizac!


                                                    Dosc jednak banalny, jesli chodzi o np. watek Ala Pacino i zony, co to nudzi
                                                    sie w samotnosci.
                                                    Strasznie duzo tam odwolan i kalek z inynch filmow - z duza przyjemnoscia sie
                                                    to oglada. Scena finalowa: pojedynek na plycie lotniska to "Bullit" z moim
                                                    ukochanym Stevem McQueenem. Watel z wyrzuceniem telewizora przez Ala Pacino,
                                                    gdy napotyka we wlasnym domu inengo mezczyzne, ktory sypia z jego zona - wziety
                                                    z "Crime Story" ("mozesz posuwac moja zone, ale nie bedziesz uzywal mojego
                                                    telewiozra!")...
                                                    Lubie ten film. Ale "L.A. Confidential" bije go na glowe. Znasz??? Nawiasem
                                                    mowiac, w tym filmie dla mnie objawil sie Russell Crowe (wczesniej widzialem go
                                                    np. w glupiutkim westernie "Szybcy i martwi", niemal nie zauwazylem) - bardzo
                                                    przypominal mi: i fizycznie, i typem charakteru, wlasnie Steve McQueena.
                                                  • Gość: wartburg nie martw sie, i tak wyjezdzam IP: *.arcor-ip.net 14.07.03, 10:34
                                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                    > ...toratu...:)
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > A z nowych filmow amerykanskich, czy tez wzglednie nowych -
                                                    > > widziales moze "Heat" Michaela Manna z Al Pacino? To jest
                                                    > > czarne kino.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Oczywiscie, ze widzialem. Dla mnie to jest jednak "Goraczka" (polski tytul) z
                                                    > Robertem de Niro - byl po prostu o orbite lepszy. Widzalem ze 3 razy, jesli
                                                    nie
                                                    >
                                                    > wiecej. Sekwencja rozpierduchy po napadzie na bank - palce lizac!
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dosc jednak banalny, jesli chodzi o np. watek Ala Pacino i zony, co to nudzi
                                                    > sie w samotnosci.
                                                    > Strasznie duzo tam odwolan i kalek z inynch filmow - z duza przyjemnoscia sie
                                                    > to oglada. Scena finalowa: pojedynek na plycie lotniska to "Bullit" z moim
                                                    > ukochanym Stevem McQueenem. Watel z wyrzuceniem telewizora przez Ala Pacino,
                                                    > gdy napotyka we wlasnym domu inengo mezczyzne, ktory sypia z jego zona -
                                                    wziety
                                                    >
                                                    > z "Crime Story" ("mozesz posuwac moja zone, ale nie bedziesz uzywal mojego
                                                    > telewiozra!")...
                                                    > Lubie ten film. Ale "L.A. Confidential" bije go na glowe. Znasz??? Nawiasem
                                                    > mowiac, w tym filmie dla mnie objawil sie Russell Crowe (wczesniej widzialem
                                                    go
                                                    >
                                                    > np. w glupiutkim westernie "Szybcy i martwi", niemal nie zauwazylem) - bardzo
                                                    > przypominal mi: i fizycznie, i typem charakteru, wlasnie Steve McQueena.



                                                    Mam duzo ochote odpisac, ale w tej chwili musze wyjsc.
                                                    Znowu wyjezdzam i do komputera bede mial dostep moze
                                                    dopiero jutro. Potem znowu bede musial wyjechac i to
                                                    na dwa tygodnie, tak ze... chyba sobie nie podyskutujemy.
                                                    Bardzo zaluje.

                                                    "L.A. Confidential" chyba jednak nie widzialem. Jezeli
                                                    ma byc lepszy od "Heat", ktory moim zdaniem bardzo
                                                    wysoko trzyma poprzeczke, to raczej na pewno nie.
                                                    Ale postaram sie to nadrobic. Byl taki film, w Niemczech
                                                    szedl pod tytulem "Leben und Sterben in L.A". (zycie i
                                                    smierc w L.A.) Czy to moze to? Tez byl swietny. Z
                                                    tym krotkonogim policjantem, ktory sie wplatuje w uklady
                                                    ze swiatem przestepczym. Tego aktora nigdy juz potem
                                                    nie widzialem. To moze jednak o tym piszesz???

                                                    Jesli chodzi o Al Pacino i De Niro w "Heat", to obydwaj
                                                    sa dla mnie znakomici. Ale przede wszystkim film jako
                                                    taki jest rewelacyjny. Tej rozmowy De Niro z Al Pacino
                                                    w barku kawowy moglbym sluchac bez konca.
                                                  • Gość: bratek.bratek to naprawde trzeba zobaczyc!!! IP: *.biaman.pl 14.07.03, 10:43
                                                    Mus! Zrozumiesz, ze to dopiero jest arcydzielo. Pelna gwarancja.



                                                    > "L.A. Confidential" chyba jednak nie widzialem. Jezeli
                                                    > ma byc lepszy od "Heat", ktory moim zdaniem bardzo
                                                    > wysoko trzyma poprzeczke, to raczej na pewno nie.
                                                    > Ale postaram sie to nadrobic. Byl taki film, w Niemczech
                                                    > szedl pod tytulem "Leben und Sterben in L.A". (zycie i
                                                    > smierc w L.A.) Czy to moze to? Tez byl swietny. Z
                                                    > tym krotkonogim policjantem, ktory sie wplatuje w uklady
                                                    > ze swiatem przestepczym. Tego aktora nigdy juz potem
                                                    > nie widzialem. To moze jednak o tym piszesz???

                                                    Nie , to nie to. Rowniez swietny, ale to co innego. "LA COnfidential" jest
                                                    najnowszy z nich wsyzstkich (zrobiony moze ze 3 lata temu). Dla mnie od
                                                    czasow "Chinatown" i "Dawno temu w Ameryce" najlepszy czarny film w ogole.
                                                    Grali tam R. Crowe, K. Spacey, K. Basinger (dostala nawet Oscara, chociaz
                                                    bardziej sie nalezal ktoremus z trojki glownych bohaterow, w tej chwili nie
                                                    pamietam nazwiska trzeciego z nich). To byl film zdaje sie na podstawie ksiazki
                                                    Elroya, ktory, jak mowi moj znajomy, jest godnym nastepca Hammeta i Chandlera.
                                                    Sam jeszcze nie czytalem.


                                                    >
                                                    > Jesli chodzi o Al Pacino i De Niro w "Heat", to obydwaj
                                                    > sa dla mnie znakomici. Ale przede wszystkim film jako
                                                    > taki jest rewelacyjny. Tej rozmowy De Niro z Al Pacino
                                                    > w barku kawowy moglbym sluchac bez konca.

                                                    Z ta rozmowe zgadzam sie. Al Pacino moim zdaniem zanadto szarzowal. Wole go w
                                                    innych filmach, a najbardziej w "Scarecrow", ktory moglbym ogladac bez konca
                                                    (bardziej jeszcze ze wzgledu na Gena Hackmana).

                                                  • Gość: bratek.bratek ...connection, Hackman, Dafoe. TE SPRAWY IP: *.biaman.pl 14.07.03, 10:48
                                                    To znalazlem o "Zyc i umrzec..." Ja tych mlodych aktorow grajacych policjantow
                                                    nie znam. Uwazam zreszta, ze nie do konca zrobili dobra robote. Friedkin chcial
                                                    powtorzyc niedopscignionego "Francuskiego lacznika", no ale nie mial do
                                                    dyspozycji Hackmana i Scheidera. Oczywiscie, Dafoe trzymal klase, jak to on.


                                                    "Praca w Secret Service to ciężki kawałek chleba. Na ulicach królują ciemne
                                                    interesy, fałszywe pieniądze przechodzą z rąk do rąk i coraz trudniej zapanować
                                                    nad porządkiem. Jednym z najniebezpieczniejszych przestępców w L.A. jest Rick
                                                    Masters (Willem Dafoe), który produkuje fałszywe pieniądze. Na jego trop wpada
                                                    Richard Chance (William L. Petersen) wraz z nowym partnerem Johnem Vukovichem
                                                    (John Pankov)."


                                                    A'propos Dafoe i Hackmana - jednym z najulubiendszych moich filmow
                                                    jest "Mississippi Burning", arcydzielo Parkera. No, pewnie odpowiesz juz po
                                                    powrocie. Do "zobaczenia"!
                                                  • Gość: wartburg Re: nie martw sie, i tak wyjezdzam IP: *.arcor-ip.net 14.07.03, 10:49
                                                    A, i jeszcze jedno. Pisz te prace doktorska o Indianach.
                                                    Bardzo podoba mi sie temat. Moze jestem nieco zlosliwy,
                                                    ale uwazam, ze taka prace nalezaloby napisac i o nas.
                                                    Pamietasz wstep Normana Daviesa do "Bozego Igrzyska"?
                                                    Kiedy rozpisal sie o tej fikcji, ktora dla Polakow stala
                                                    sie ersatzem swiadomosci historycznej? Poetyckie widzenie
                                                    historii - wszystko mozna z nia zrobic. Tzn. nie
                                                    wszystko, ale duzo.

                                                    W tym temacie byl takze Kundera w jednej z jego najlepszych
                                                    (moim zdaniem) powiesci "Zycie jest gdzie indziej". Wykpil
                                                    tam wszystkich poetow i w ogole poezje jako zaklamywanie
                                                    swiata rzeczywistego. Tam byly b. ciekawe tezy.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: bratek.bratek doktoraty IP: *.biaman.pl 14.07.03, 10:54
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > A, i jeszcze jedno. Pisz te prace doktorska o Indianach.
                                                    > Bardzo podoba mi sie temat. Moze jestem nieco zlosliwy,
                                                    > ale uwazam, ze taka prace nalezaloby napisac i o nas.
                                                    > Pamietasz wstep Normana Daviesa do "Bozego Igrzyska"?
                                                    > Kiedy rozpisal sie o tej fikcji, ktora dla Polakow stala
                                                    > sie ersatzem swiadomosci historycznej? Poetyckie widzenie
                                                    > historii - wszystko mozna z nia zrobic. Tzn. nie
                                                    > wszystko, ale duzo.

                                                    Pamiętam. Racja.

                                                    > W tym temacie byl takze Kundera w jednej z jego najlepszych
                                                    > (moim zdaniem) powiesci "Zycie jest gdzie indziej". Wykpil
                                                    > tam wszystkich poetow i w ogole poezje jako zaklamywanie
                                                    > swiata rzeczywistego. Tam byly b. ciekawe tezy.

                                                    Nie pamiętam. Przypomnę. Dzięki za cynk.

                                                    P.S. Gdyby kiedys przyszło mi pisać drugi doktorat, pisałbym go albo o kinie
                                                    czarnym, albo tylko o Gene Hackmanie (no, może jakis aneks o Stevie
                                                    McQueenie:)).


                                                    Serwus!
                                                    B.
                                                  • basia.basia RADA dla Wartburga i Bratka 14.07.03, 11:28
                                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                                    >

                                                    Nie mam czasu, żeby się włączać. Odrabiam zaległości i tylko czytam.
                                                    Stąd wiem, że obydwaj robicie ten sam błąd i znikają Wam teksty.
                                                    Ja sobie radzę z tym w ten sposób, że za każdym razem przed
                                                    pstryknięciem "wyślij" kopiuję i jak się okaże,że mnie w międzyczasie
                                                    system wylogował (to jest powód tych zniknięć) to mam tę kopię i robię
                                                    powtórkę wpisu. Wiem, że inni radzą sobie z tym inaczej; piszą w Word
                                                    (np.) i potem kopiują ale to zabiera czas.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: bratek.bratek ach! kobieca zaradność! dissemination and modesty IP: *.biaman.pl 14.07.03, 11:31
                                                    Dzieki Basiu, bedziem kopiować. To nawet lepiej, bo wartosciowe rzeczy powinny
                                                    krazyc w wiecej niz jednym egzemplarzu :)
                                                  • basia.basia Re: ach! kobieca zaradność! dissemination and mo 14.07.03, 12:30
                                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                    > Dzieki Basiu, bedziem kopiować. To nawet lepiej, bo wartosciowe rzeczy
                                                    powinny
                                                    > krazyc w wiecej niz jednym egzemplarzu :)

                                                    Zaskoczyłeś mnie.
                                                    Mój angielski jest "taki sobie". Musiałam sięgnąć do dwutomowego słownika.
                                                    I widzę, że dissemination to rozsiewanie, szerzenie. I myślę co by to miało
                                                    znaczyć jedno z drugim? Może mam obniżone loty (jak Kataryna, choć to jej
                                                    subiektywna opinia i się z nią nie zgadzam) dzisiaj z powodu niesprzyjającego
                                                    biometeo?

                                                    Ta Twoja probabilitacja jest super!
                                                    No i widzę, że na forum to jeszcze z angielskiego się będę podciągać.
                                                    Teraz muszę się odczepić od forum, bo muszę parę spraw załatwić a wśród
                                                    nich wizytę na Rajskiej. Szalenie jestem ciekawa, kto jest autorem
                                                    recenzji z TP nr 16/2001.
                                                    Jeszcze tylko podetknę Ci ten wątek z "twórczością".
                                                    Ja też zbierałam sobie różne kawałki na boku dla mojej córki, która
                                                    jest chwilowo poza domem. Też Ci coś wybiorę.

                                                  • Gość: bratek.bratek sza! ale tego nie opowiadaj innym IP: *.biaman.pl 14.07.03, 12:33
                                                    > I widzę, że dissemination to rozsiewanie, szerzenie. I myślę co by to miało
                                                    > znaczyć jedno z drugim?

                                                    Nic zdrożnego. Chodziło o kopiowanie mądrych myśli, żeby sie nie zagubiły ;)


                                                    > Jeszcze tylko podetknę Ci ten wątek z "twórczością".
                                                    > Ja też zbierałam sobie różne kawałki na boku dla mojej córki, która
                                                    > jest chwilowo poza domem. Też Ci coś wybiorę.

                                                    Dzieki, I am waiting (czekam:))
                                                  • basia.basia Re: sza! ale tego nie opowiadaj innym 14.07.03, 13:07
                                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                    >
                                                    > Dzieki, I am waiting (czekam:))

                                                    I się doczekałeś:

                                                    Tu jest chyba Hymen Kolesiów Witka:

                                                    ZERO W STRASBURGU
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=6185543&a=6185543&v=2&strona=0


                                                    Liczy Lesio głosy, liczy.
                                                    Może się ich nie doliczy?
                                                    Może poprą go kolesie,
                                                    Jagieliński coś doniesie?

                                                    A może sejmowe sracze
                                                    Będą okupować gracze,
                                                    Którzy choć są z eselde,
                                                    Oceniają Lesia źle?
                                                    / Iza /

                                                    Pewien redaktor herbu Agora
                                                    odmówił zagrania roli sponsora,
                                                    znalazłszy dla swej odmowy pomysłowy sposób,
                                                    wepchnął w szambo ferajnę popularnych osób.
                                                    Czy jednak państwem zawładnie porządniejsza sfora?

                                                    /Witek/


                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6242068
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6242068&a=6245073

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6255707&a=6259864
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=6255707&a=6261108&strona=1

                                                    www1.gazeta.pl/kraj/1,34317,1491251.html )
                                                    Basiu, specjalnie dla Ciebie, ale i na Twoją odpowiedzialność
                                                    (ja się do
                                                    tych "rymów" w życiu nie przyznam)!


                                                    Dziś na Koziej, w dzień piątkowy
                                                    Takie toczą się rozmowy:

                                                    Jak on mógł, ten bies Rakieta
                                                    Zrzec się dziś immuniteta
                                                    Co my zrobim, nieboraki
                                                    Przyjdzie zamknąć go do paki.

                                                    A my chcielim, tak dla hecy,
                                                    Lekko posła szturchnąć w plecy
                                                    No, już dobrze, biorąc ściśle
                                                    Chcielim go utopić w Wiśle.

                                                    Skąd te gwizdy wśród publiki
                                                    Toż to psoty i figliki
                                                    Każden lubi pożartować
                                                    Czemu zaraz go sekować!

                                                    Oj, nie udał nam się żarcik
                                                    Pójdziem chyba na pożarcie
                                                    I już wnet po referendum
                                                    Zacznie dla nas się horrendum

                                                    Drży Kapusta, Śliwa kwili
                                                    Olejnika ucapili:
                                                    Ratuj - łkają - bo giniemy!
                                                    Wnet w bigosie potoniemy!

                                                    Morał prosty niesłychanie
                                                    W takie składa się przesłanie:
                                                    Że kto chytrze prawdę skrywa
                                                    Wpadnie wnet, jak w kompot Śliwa.

                                                    Cześć!
                                                    Fajnie, że jesteś! Właśnie przed chwilą skończyłem pędzenie
                                                    Nałęczowianki, więc
                                                    jeśli masz ochotę, to łyknij za zdrowie Przewodniczącego (miała
                                                    być ku
                                                    rozweseleniu ale coś mi pod koniec spsiała) Gdyby weszła w jakąś
                                                    niebezpieczną
                                                    reakcję z wczorajszym bigosem, to wiesz - prosto i na lewo
                                                    (klucz jak zwykle u
                                                    Błochowiakowej.
                                                    Pozdrawiam!

                                                    Szykujcie kufle, kubki i szklanki
                                                    Pora zaczerpnąć Nałęczowianki!
                                                    Źródełko szemrze mile od rana
                                                    Woda zeń płynie wprost nieskalana.

                                                    Szemrze i szumi, pluszcze, szeleści
                                                    Oj! - już w wiaderku nam się nie mieści
                                                    Co teraz robić? Podstawcie beczkę -
                                                    Dobrze na jutro mieć też troszeczkę.

                                                    Krynica bije szeroką strugą
                                                    Coś nam się zdaje, że ciut za długo
                                                    Toż piąta beczka już napełniona
                                                    A woda wali wartka, spieniona.

                                                    W kąt poszły swary i prawne kruczki
                                                    Anita szuka zepsutej spłuczki
                                                    Tak było fajnie, a jest do bani!
                                                    Do kurwy nędzy, gdzie on ma kranik?!

                                                    Z tego wszystkiego ledwo już żyję
                                                    Kopczyński wody ma już po szyję
                                                    (Reszta, na szczęście tylko do pasa)
                                                    Zatkajcie wreszcie tego kutasa!

                                                    A woda wali, wali bez przerwy
                                                    Wszystkim już wokół puszczają nerwy
                                                    Odmęt się burzy, piekli, tumani
                                                    Pieni się srogo, strasznie bałwani.

                                                    Dawać szalupy! Gdzie są okręty?
                                                    Wchłoną nas wkrótce straszne odmęty
                                                    Budujmy wały, stawiajmy tamy!
                                                    O rany julek! Na co czekamy?!

                                                    Potop się zrobił iście biblijny
                                                    (Utonął nawet karp wigilijny)
                                                    Michniku drogi! Ratuj kolego!
                                                    Wołaj Turnaua z Arką Noego!

                                                    Lecz gówno warte jego wołanie!
                                                    Zanim Mi-michnik dokończył zdanie
                                                    To nasze wzdęte, zsiniałe ciałka
                                                    Rybom służyły za źródło białka.

                                                    /Witek/

                                                    Gość portalu: Infidel :-) napisał(a):

                                                    > Kataryna czyha na portalu jak tylko ktoś coś o aferze
                                                    wykrytej
                                                    > przez Agorę napisze, aby oświecić i pouczyć swoim
                                                    > komentarzem ... to tak jak na pierwszej stronie
                                                    gazety
                                                    > wyborczej, jak coś ważnego się w świecie dzieje, to
                                                    zaraz jeden
                                                    > z tuzów dziennikarskich swój komentarz, zwykle w
                                                    mentorskim
                                                    > tonie, zamieści.
                                                    > A ja i tak swoje wiem :-)))


                                                    Mam na tym forum krytyków wielu
                                                    Lecz każdy blednie przy Infidelu
                                                    Cierpi Infidel, męczy się strasznie
                                                    Dlaczego cierpi? Przeze mnie właśnie!

                                                    Bo odkąd przyszłam, nie ma spokoju
                                                    A głos wewnętrzny go wzywa do boju
                                                    Z moim mentorstwem, postów ilością
                                                    Których tematy mu w gardle kością

                                                    Więc śledzi, czyta i krytykuje
                                                    Co kataryna tu wypisuje
                                                    I toczy dzielnie prywatne boje
                                                    Bo jak napisał - i tak wie swoje

                                                    Nie wie biedaczek wszak jeszcze tego
                                                    Że ja na tym forum jestem dla niego
                                                    Żeby miał temat do swoich postów
                                                    I mógł zaistnieć tutaj po prostu


                                                    --
                                                    "Czy to się trzyma kupy, czy nie,
                                                    oceni sąd" [Robert Kwiatkowski]


                                                    Mam nadzieję, że w linkach są dwa "utwory" prozą Witka i Kataryny nt. słynnego
                                                    smsa. Jak by nie było to poszukam.

                                                    pozdrowko
                                                    B.







                                                  • Gość: bratek.bratek ....... IP: *.biaman.pl 14.07.03, 13:17
                                                    Jak nic Bronek Maj.
                                                  • Gość: onen i jeszcze ta scenka IP: *.biaman.pl 14.07.03, 23:32
                                                    > Mam duzo ochote odpisac, ale w tej chwili musze wyjsc.
                                                    > Znowu wyjezdzam i do komputera bede mial dostep moze
                                                    > dopiero jutro. Potem znowu bede musial wyjechac i to
                                                    > na dwa tygodnie, tak ze... chyba sobie nie podyskutujemy.
                                                    > Bardzo zaluje.
                                                    >
                                                    > "L.A. Confidential" chyba jednak nie widzialem. Jezeli
                                                    > ma byc lepszy od "Heat", ktory moim zdaniem bardzo
                                                    > wysoko trzyma poprzeczke, to raczej na pewno nie.
                                                    > Ale postaram sie to nadrobic. Byl taki film, w Niemczech
                                                    > szedl pod tytulem "Leben und Sterben in L.A". (zycie i
                                                    > smierc w L.A.) Czy to moze to? Tez byl swietny. Z
                                                    > tym krotkonogim policjantem, ktory sie wplatuje w uklady
                                                    > ze swiatem przestepczym. Tego aktora nigdy juz potem
                                                    > nie widzialem. To moze jednak o tym piszesz???
                                                    >
                                                    > Jesli chodzi o Al Pacino i De Niro w "Heat", to obydwaj
                                                    > sa dla mnie znakomici. Ale przede wszystkim film jako
                                                    > taki jest rewelacyjny. Tej rozmowy De Niro z Al Pacino
                                                    > w barku kawowy moglbym sluchac bez konca.


                                                    Do moich ulubionych filmowych rozmoów nalezy rozmowa Steve'a McQueena z
                                                    Jacqueline Bisset w "Bullicie", kiedy ona kaze mu zatrzymac samochod i zaczyna
                                                    uciekac (dopiero co zobaczyla na wlasne oczy, w czym "robi" jej facet i to ja
                                                    przerazilo). Gdy on do niej dobiega, ona krzyczy, ze ona dalej juz tak nie
                                                    moze, ze boi sie, ze "jutro moze go znienawidzic" czy jakos tak. A Steve na
                                                    to: "tomorrow starts now." I to jest koniec (przynajmniej na jakis czas).


                                                  • kataryna.kataryna Re: Pub 'Campari' 13.07.03, 15:05
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > Basiu, dlaczego jestes zmartwiona lektura "tego
                                                    > wszystkiego, co powyzej?" Na miejscu Kataryny
                                                    > bawilbym sie setnie na sama mysl, ze ktos, kto
                                                    > zna ja tylko z sieci, zaczyna podejrzewac
                                                    > przerozne osoby ze swiata realnego, ze sa nia
                                                    > - glupio jakos wyglada takie zdanie bez znakow
                                                    > diakrytycznych, ale nie mam wyjscia. Strasznie
                                                    > mi czasami brak polskiej czcionki.


                                                    A mnie bawi setnie myśl, że różne osoby z forum w realu mogą się znać i nawet o
                                                    tym nie wiedzieć. Ja już rozważałam zmianę nicka jak zostałam rozpoznana i
                                                    chyba będę musiała to zrobić bo mi głupio w realu świecić oczami za te bluzgi,
                                                    które tu często zbieram. Bo w zasadzie szanująca się osoba nie powinna
                                                    przebywać w towarzystwie gdzie jest na coś takiego narażona. A ta historia z
                                                    baru mnie ubawiła, chociaż nie bardzo w nią wierzę :)


                                                    > Kataryne bardzo cenie i podziwiam. Ciebie
                                                    > zreszta tez, jak i innych pare osob tutejszych -
                                                    > np. Bratka, ktorego zaczynam podejrzewac, ze
                                                    > moglby byc Witkiem-bisem. Zdradzila go chyba ta,
                                                    > nawiasem mowiac wysmienita, gra kolejnymi
                                                    > wcieleniami trzy dni temu. Od czasu do czasu
                                                    > zastanawiam, kim jestescie w tzw. realu (podoba
                                                    > mi sie to wyrazenie). Uzyl go Witek-bis na pozegnanie
                                                    > tego forum: "wracam do realu".


                                                    Właśnie, ja też się zastanawiałam czy Bratek nie jest Witkiem.Bis. Ale chyba
                                                    nie, Witek pisał z "chello" a Bratek z "biaman", poza tym różne informacje
                                                    jakie Witek o sobie przemycał nie pasują do Bratka. Mam nadzieję, że Witek
                                                    szybko wróci, zwłaszcza, że się robi coraz fajniej jak się różne sympatyczne
                                                    osoby uaktywniają. Na przykład Basia.Basia, która zaczęła niesmiało, a teraz
                                                    proszę, kręci tym wszystkim. Może powinniśmy poprosić Admina o załozeniem nam
                                                    osobnego forum, wolnego od bluzgów, wyłącznie dla osób sympatycznych (ja nawet
                                                    mam legitymację Ruchu Sympatycznych Anarchistów - sprzed lat, ale może jeszcze
                                                    nie całkiem unieważniona).

                                                    > Ta gra domyslow, kim byc moze osoba wypowiadajaca
                                                    > swoje opinie na tych stronach, wciaz powraca. Bardzo
                                                    > lubie te spekulacje. Im bardziej nieprawdopodobne, tym
                                                    > lepsze. Moja zwiezla relacje z krotkiej wizyty w
                                                    > Szczecinie (przetlumaczylem ja na niemiecki) pokazywalem
                                                    > wczoraj Buchholzowi. Natychmiast zrozumial, o co chodzi.
                                                    > Bawilismy sie przez pol wieczora. Po ktorejs kolejce
                                                    > "Jevera" uznalismy, ze mozna z tego zrobic niezla powiesc.
                                                    >
                                                    > A ta historia o kelnerce w pubie "Campari" byla w kazdym
                                                    > szczegole prawdziwa. Rzeczywiscie miala na imie Kasia i
                                                    > podniesli jej czynsz w akademiku z powodu lacz internetowych.
                                                    > To jest wielka frajda, opisywac cos, co sie naprawde
                                                    > wydarzylo, nieznacznie tylko przesuwajac akcenty.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam


                                                    Nie wtrącam się w Wasze rozmowy o kinie, bo to za wysokie progi dla mnie,
                                                    rzadko chodzę, szybko zapominam a na dodatek zupelnie nie potrafię na ten temat
                                                    pisać. Ale czytam Was z przyjemnością (chyba, że się zaczynacie kłócić).
                                                    Zastanawiam się tylko czy nie warto już wyjść z tego wątku i założyć bardziej
                                                    odpowiedni.

                                                    Pozdrawiam

                                                    kataryna

                                                  • Gość: katarasinska ???? IP: *.biaman.pl 13.07.03, 15:13
                                                    " Ja już rozważałam zmianę nicka jak zostałam rozpoznana "

                                                    Rety! Czyzbym trafil z tym Leibnizem?


                                                  • kataryna.kataryna Re: ???? 13.07.03, 15:22
                                                    Gość portalu: katarasinska napisał(a):

                                                    > " Ja już rozważałam zmianę nicka jak zostałam rozpoznana "
                                                    >
                                                    > Rety! Czyzbym trafil z tym Leibnizem?


                                                    Nie, przecież napisałam, że zostałam rozpoznana w realu :)
                                                    Co zresztą takie trudne nie było bo tego nicka mam od bardzo dawna w życiu i
                                                    wlecze się za mną, mimo, że już kilka razy zmieniałam środowisko, a ta kataryna
                                                    jak była tak jest, nawet nie wiem jak ona za mną trafia, bo odkąd dorosłam
                                                    przestałam się tak przedstawiać, zwłaszcza, że wstyd by mi trochę było
                                                    tłumaczyć skąd się wzięła.

                                                  • Gość: real bedziemy zgadywac dalej... IP: *.biaman.pl 13.07.03, 15:24
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Gość portalu: katarasinska napisał(a):
                                                    >
                                                    > > " Ja już rozważałam zmianę nicka jak zostałam rozpoznana "
                                                    > >
                                                    > > Rety! Czyzbym trafil z tym Leibnizem?
                                                    >
                                                    >
                                                    > Nie, przecież napisałam, że zostałam rozpoznana w realu :)

                                                    Coz, nie doczytalem, a juz sadzilem, ze moje wyliczenie okazalo sie trafne.
                                                  • Gość: wartburg Re: Pub 'Campari' IP: *.pppool.de 13.07.03, 21:48
                                                    kataryna.kataryna napisała:


                                                    > A mnie bawi setnie myśl, że różne osoby z forum w realu mogą się znać i nawet
                                                    o
                                                    >
                                                    > tym nie wiedzieć. Ja już rozważałam zmianę nicka jak zostałam rozpoznana i
                                                    > chyba będę musiała to zrobić bo mi głupio w realu świecić oczami za te
                                                    bluzgi,
                                                    > które tu często zbieram. Bo w zasadzie szanująca się osoba nie powinna
                                                    > przebywać w towarzystwie gdzie jest na coś takiego narażona. A ta historia z
                                                    > baru mnie ubawiła, chociaż nie bardzo w nią wierzę :)

                                                    Historia jest w stu procentach prawdziwa, slowo
                                                    honoru. Nie podoba mi sie natomiast ten pomysl
                                                    ze zmiana nicka. Dla mnie (i pewnie nie tylko)
                                                    kataryna.kataryna to jest znak jakosci. Ulatwia
                                                    poruszanie sie na tym forum. Pelni funkcje
                                                    drogowskazu.

                                                    Czesto zagladam do watkow, ktore z poczatku mnie
                                                    nie interesuja. Z reguly jednak zmieniam zdanie,
                                                    kiedy widze, ze wypowiada sie tam kataryna.kataryna.
                                                    Masz dar wyrazania pewnych mysli. One chodza po glowach
                                                    i innym, z tym ze oni nie umieja ich tak precyzyjnie
                                                    sformulowac. Robisz to lepiej od zawodowych
                                                    komentatorow, ktorym placa za to pieniadze.

                                                    A ze jakies nieokrzesane indywidua obrzucaja Cie bluzgami,
                                                    przynosi Ci tylko zaszczyt. Tym bardziej ze malo kto
                                                    potrafi reagowac z taka elegancja i tak suwerennie
                                                    jak Ty.



                                                    >
                                                    > Właśnie, ja też się zastanawiałam czy Bratek nie jest Witkiem.Bis. Ale chyba
                                                    > nie, Witek pisał z "chello" a Bratek z "biaman", poza tym różne informacje
                                                    > jakie Witek o sobie przemycał nie pasują do Bratka. Mam nadzieję, że Witek
                                                    > szybko wróci, zwłaszcza, że się robi coraz fajniej jak się różne sympatyczne
                                                    > osoby uaktywniają. Na przykład Basia.Basia, która zaczęła niesmiało, a teraz
                                                    > proszę, kręci tym wszystkim.

                                                    Co do Witka.Bisa to bylo tylko niesmialo wyrazone
                                                    przypuszczenie. Nie mialem okazji poznac go lepiej.
                                                    W jakims momencie zaczalem odkrywac u Bratka klase
                                                    Witka, ktorego bardzo wysoko cenilem i pomyslalem
                                                    sobie...

                                                    Może powinniśmy poprosić Admina o załozeniem nam
                                                    > osobnego forum, wolnego od bluzgów, wyłącznie dla osób sympatycznych (ja
                                                    nawet
                                                    > mam legitymację Ruchu Sympatycznych Anarchistów - sprzed lat, ale może
                                                    jeszcze
                                                    > nie całkiem unieważniona).

                                                    Forum dla dobrze wychowanych? Popieram. W sieci
                                                    buszuje dopiero od niedawna i moje pierwsze wrazenie po
                                                    wejsciu na te strony bylo wrecz koszmarne. Jakbym sie
                                                    znalazl w cuchnacej uryna publicznej toalecie, gdzie
                                                    kazdy osiol uwaza za swoj obowiazek wydrapac cos na
                                                    scianie. Dopiero potem stwierdzilem z zaskoczeniem, ze
                                                    spotykaja sie tutaj takze rozumni ludzie. Te dwie grupy
                                                    nie powinny sie nawzajem przekrzykiwac. Czesto glupie
                                                    uwagi kretynow paralizuje ciekawie zapowiadajace sie
                                                    dyskusje i zniechecaja jej uczestnikow.

                                                    > Nie wtrącam się w Wasze rozmowy o kinie, bo to za wysokie progi dla mnie,
                                                    > rzadko chodzę, szybko zapominam a na dodatek zupelnie nie potrafię na ten
                                                    temat
                                                    >
                                                    > pisać. Ale czytam Was z przyjemnością (chyba, że się zaczynacie kłócić).
                                                    > Zastanawiam się tylko czy nie warto już wyjść z tego wątku i założyć bardziej
                                                    > odpowiedni.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam
                                                    >
                                                    > kataryna
                                                    >

                                                    Nie rozumiem tej uwagi o "za wysokich progach" zupelnie.
                                                    Chyba raczysz zartowac sobie z nas?

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: kataryna.kataryna Re: Pub 'Campari' IP: *.biaman.pl 13.07.03, 22:07
                                                    Nie podoba mi sie natomiast ten pomysl
                                                    > ze zmiana nicka. Dla mnie (i pewnie nie tylko)
                                                    > kataryna.kataryna to jest znak jakosci. Ulatwia
                                                    > poruszanie sie na tym forum. Pelni funkcje
                                                    > drogowskazu.
                                                    > Czesto zagladam do watkow, ktore z poczatku mnie
                                                    > nie interesuja. Z reguly jednak zmieniam zdanie,
                                                    > kiedy widze, ze wypowiada sie tam kataryna.kataryna.
                                                    > Masz dar wyrazania pewnych mysli. One chodza po glowach
                                                    > i innym, z tym ze oni nie umieja ich tak precyzyjnie
                                                    > sformulowac. Robisz to lepiej od zawodowych
                                                    > komentatorow, ktorym placa za to pieniadze.
                                                    >

                                                    Tak tylko blefowałam - potrzebowałam jakiegos komplementu.


                                                    >
                                                    >
                                                    > Co do Witka.Bisa to bylo tylko niesmialo wyrazone
                                                    > przypuszczenie. Nie mialem okazji poznac go lepiej.
                                                    > W jakims momencie zaczalem odkrywac u Bratka klase
                                                    > Witka, ktorego bardzo wysoko cenilem i pomyslalem
                                                    > sobie...

                                                    Nie, to jednak nie ta klasa. Poza wszystkim Witek był przystojniejszy.

                                                    Ach, ci mężczyźni...

                                                    Pozdrawiam!
                                                    K.

                                                  • kataryna.kataryna Re: Pub 'Campari' 13.07.03, 22:28
                                                    Gość portalu: kataryna.kataryna napisał(a):

                                                    > Nie podoba mi sie natomiast ten pomysl
                                                    > > ze zmiana nicka. Dla mnie (i pewnie nie tylko)
                                                    > > kataryna.kataryna to jest znak jakosci. Ulatwia
                                                    > > poruszanie sie na tym forum. Pelni funkcje
                                                    > > drogowskazu.
                                                    > > Czesto zagladam do watkow, ktore z poczatku mnie
                                                    > > nie interesuja. Z reguly jednak zmieniam zdanie,
                                                    > > kiedy widze, ze wypowiada sie tam kataryna.kataryna.
                                                    > > Masz dar wyrazania pewnych mysli. One chodza po glowach
                                                    > > i innym, z tym ze oni nie umieja ich tak precyzyjnie
                                                    > > sformulowac. Robisz to lepiej od zawodowych
                                                    > > komentatorow, ktorym placa za to pieniadze.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Tak tylko blefowałam - potrzebowałam jakiegos komplementu.
                                                    >
                                                    >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Co do Witka.Bisa to bylo tylko niesmialo wyrazone
                                                    > > przypuszczenie. Nie mialem okazji poznac go lepiej.
                                                    > > W jakims momencie zaczalem odkrywac u Bratka klase
                                                    > > Witka, ktorego bardzo wysoko cenilem i pomyslalem
                                                    > > sobie...
                                                    >
                                                    > Nie, to jednak nie ta klasa. Poza wszystkim Witek był przystojniejszy.
                                                    >
                                                    > Ach, ci mężczyźni...
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam!
                                                    > K.



                                                    Słuchaj no, Katarasińska, weź się pode mnie nie podszywaj bo znowu Jan uwierzy,
                                                    że proch wynalazł.
                                                  • kataryna.kataryna Re: Pub 'Campari' 13.07.03, 22:18
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > A mnie bawi setnie myśl, że różne osoby z forum w realu mogą się znać i na
                                                    > wet
                                                    > o
                                                    > >
                                                    > > tym nie wiedzieć. Ja już rozważałam zmianę nicka jak zostałam rozpoznana i
                                                    >
                                                    > > chyba będę musiała to zrobić bo mi głupio w realu świecić oczami za te
                                                    > bluzgi,
                                                    > > które tu często zbieram. Bo w zasadzie szanująca się osoba nie powinna
                                                    > > przebywać w towarzystwie gdzie jest na coś takiego narażona. A ta historia
                                                    > z
                                                    > > baru mnie ubawiła, chociaż nie bardzo w nią wierzę :)
                                                    >
                                                    > Historia jest w stu procentach prawdziwa, slowo
                                                    > honoru. Nie podoba mi sie natomiast ten pomysl
                                                    > ze zmiana nicka. Dla mnie (i pewnie nie tylko)
                                                    > kataryna.kataryna to jest znak jakosci. Ulatwia
                                                    > poruszanie sie na tym forum. Pelni funkcje
                                                    > drogowskazu.
                                                    >
                                                    > Czesto zagladam do watkow, ktore z poczatku mnie
                                                    > nie interesuja. Z reguly jednak zmieniam zdanie,
                                                    > kiedy widze, ze wypowiada sie tam kataryna.kataryna.
                                                    > Masz dar wyrazania pewnych mysli. One chodza po glowach
                                                    > i innym, z tym ze oni nie umieja ich tak precyzyjnie
                                                    > sformulowac. Robisz to lepiej od zawodowych
                                                    > komentatorow, ktorym placa za to pieniadze.
                                                    >
                                                    > A ze jakies nieokrzesane indywidua obrzucaja Cie bluzgami,
                                                    > przynosi Ci tylko zaszczyt. Tym bardziej ze malo kto
                                                    > potrafi reagowac z taka elegancja i tak suwerennie
                                                    > jak Ty.


                                                    Dziękuję :)


                                                    > > Właśnie, ja też się zastanawiałam czy Bratek nie jest Witkiem.Bis. Ale chy
                                                    > ba
                                                    > > nie, Witek pisał z "chello" a Bratek z "biaman", poza tym różne informacje
                                                    >
                                                    > > jakie Witek o sobie przemycał nie pasują do Bratka. Mam nadzieję, że Witek
                                                    >
                                                    > > szybko wróci, zwłaszcza, że się robi coraz fajniej jak się różne sympatycz
                                                    > ne
                                                    > > osoby uaktywniają. Na przykład Basia.Basia, która zaczęła niesmiało, a ter
                                                    > az
                                                    > > proszę, kręci tym wszystkim.
                                                    >
                                                    > Co do Witka.Bisa to bylo tylko niesmialo wyrazone
                                                    > przypuszczenie. Nie mialem okazji poznac go lepiej.
                                                    > W jakims momencie zaczalem odkrywac u Bratka klase
                                                    > Witka, ktorego bardzo wysoko cenilem i pomyslalem
                                                    > sobie...



                                                    Właśnie, ja też sobie pomyślałam :) Bo Witek mówił, że jak wróci to już nie
                                                    jako Witek. Ale Bratek to nie Witek bo się przyznał, że ma na imię Bartek a ani
                                                    jeden, ani drugi by nas nie okłamywał (chyba namąciłam). A Witka trzeba tu po
                                                    prostu ściągnąć z powrotem. Co on sobie myśli? Że sobie tak poszedł i co? A tu
                                                    się naprawdę robi coraz fajniej.


                                                    > Może powinniśmy poprosić Admina o załozeniem nam
                                                    > > osobnego forum, wolnego od bluzgów, wyłącznie dla osób sympatycznych (ja
                                                    > nawet
                                                    > > mam legitymację Ruchu Sympatycznych Anarchistów - sprzed lat, ale może
                                                    > jeszcze
                                                    > > nie całkiem unieważniona).
                                                    >
                                                    > Forum dla dobrze wychowanych? Popieram. W sieci
                                                    > buszuje dopiero od niedawna i moje pierwsze wrazenie po
                                                    > wejsciu na te strony bylo wrecz koszmarne. Jakbym sie
                                                    > znalazl w cuchnacej uryna publicznej toalecie, gdzie
                                                    > kazdy osiol uwaza za swoj obowiazek wydrapac cos na
                                                    > scianie. Dopiero potem stwierdzilem z zaskoczeniem, ze
                                                    > spotykaja sie tutaj takze rozumni ludzie. Te dwie grupy
                                                    > nie powinny sie nawzajem przekrzykiwac. Czesto glupie
                                                    > uwagi kretynow paralizuje ciekawie zapowiadajace sie
                                                    > dyskusje i zniechecaja jej uczestnikow.
                                                    >
                                                    > > Nie wtrącam się w Wasze rozmowy o kinie, bo to za wysokie progi dla mnie,
                                                    >
                                                    > > rzadko chodzę, szybko zapominam a na dodatek zupelnie nie potrafię na ten
                                                    > temat
                                                    > >
                                                    > > pisać. Ale czytam Was z przyjemnością (chyba, że się zaczynacie kłócić).
                                                    > > Zastanawiam się tylko czy nie warto już wyjść z tego wątku i założyć bardz
                                                    > iej
                                                    > > odpowiedni.
                                                    > >
                                                    > > Pozdrawiam
                                                    > >
                                                    > > kataryna
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem tej uwagi o "za wysokich progach" zupelnie.
                                                    > Chyba raczysz zartowac sobie z nas?


                                                    Nie! Pisałam Bratkowi - nie znam się na kinie, nie potrafię o nim rozmawiać :)

                                                    > Pozdrawiam
                                                  • basia.basia Nie to mnie zmartwiło! 13.07.03, 22:27
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > Gość portalu: Baśka napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Poczytałam sobie.
                                                    > > Trochę jestem zmartwiona lekturą
                                                    > > tego wszystkiego co powyżej.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Basiu, dlaczego jestes zmartwiona lektura "tego
                                                    > wszystkiego, co powyzej?"

                                                    To nieporozumienie.
                                                    Wasze zabawy z nickami były kapitalne!
                                                    A tropienie Kataryny jest zabawne. Myślę, że jest
                                                    przy tym zupełnie naturalne. Zwykła ciekawość.
                                                    (Sama zabawiam się w tropienie Witka, bardzo jest sprytny
                                                    i za każdym razem przybiera inne pseudo - wydaje mi się,
                                                    że czasem trafiam)
                                                    Zmartwiłam się kiedy zobaczyłam, że dochodzi do scysji
                                                    i obawiałam się, że może dojść do "rękoczynów" i będzie
                                                    koniec "zabawy".
                                                    Wiadomo, że jednym z największych problemów
                                                    jest trudność porozumienia się. Temat rzeka.
                                                    Nie będę się rozpisywać. Konflikt został zażegnany.
                                                    Być może chwilowo. Zobaczymy.
                                                    Może ja traktuję to wszystko zbyt poważnie
                                                    ale nie potrafię inaczej. Kiedy widzę, że osoby które
                                                    lubię zaczynają na siebie syczeć źle to znoszę.

                                                    Wszystkich pozdrawiam.
                                                  • kataryna.kataryna Re: Nie to mnie zmartwiło! 13.07.03, 22:32
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: Baśka napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Poczytałam sobie.
                                                    > > > Trochę jestem zmartwiona lekturą
                                                    > > > tego wszystkiego co powyżej.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Basiu, dlaczego jestes zmartwiona lektura "tego
                                                    > > wszystkiego, co powyzej?"
                                                    >
                                                    > To nieporozumienie.
                                                    > Wasze zabawy z nickami były kapitalne!
                                                    > A tropienie Kataryny jest zabawne. Myślę, że jest
                                                    > przy tym zupełnie naturalne. Zwykła ciekawość.
                                                    > (Sama zabawiam się w tropienie Witka, bardzo jest sprytny
                                                    > i za każdym razem przybiera inne pseudo - wydaje mi się,
                                                    > że czasem trafiam)
                                                    > Zmartwiłam się kiedy zobaczyłam, że dochodzi do scysji
                                                    > i obawiałam się, że może dojść do "rękoczynów" i będzie
                                                    > koniec "zabawy".
                                                    > Wiadomo, że jednym z największych problemów
                                                    > jest trudność porozumienia się. Temat rzeka.
                                                    > Nie będę się rozpisywać. Konflikt został zażegnany.
                                                    > Być może chwilowo. Zobaczymy.
                                                    > Może ja traktuję to wszystko zbyt poważnie
                                                    > ale nie potrafię inaczej. Kiedy widzę, że osoby które
                                                    > lubię zaczynają na siebie syczeć źle to znoszę.


                                                    To tak jak ja! Tylko Ty, w odróżnieniu ode mnie, potrafisz się zachować w
                                                    takiej sytuacji, ja zazwyczaj nie wiem co zrobić, zwłaszcza jak nie wiem o co
                                                    chodzi.

                                                    A o co chodzi z tym tropieniem Witka? Chcesz powiedzieć, że tu bywa? I że go
                                                    namierzyłaś? Powiedz coś więcej.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • basia.basia Re: Nie to mnie zmartwiło! 13.07.03, 22:47
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    >
                                                    > A o co chodzi z tym tropieniem Witka? Chcesz powiedzieć, że tu bywa? I że go
                                                    > namierzyłaś? Powiedz coś więcej.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam

                                                    Zwykle zwracam uwagę na "chello" no i widzę, że pojawiają się pojedyncze posty
                                                    z nickami np. Jan Długosz, Sumienie Narodu itp. w stylu naszego Witka -
                                                    poczucie humoru "wypisz wymaluj". Jak zauważę, to zaraz się podpisuję, żeby
                                                    wiedział, że został "wymacany".
                                                    Ale ..... nie jestem nieomylna.

                                                    Pozdrawiam
                                                    B.
                                                  • kataryna.kataryna Re: Nie to mnie zmartwiło! 13.07.03, 22:49
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > A o co chodzi z tym tropieniem Witka? Chcesz powiedzieć, że tu bywa? I że
                                                    > go
                                                    > > namierzyłaś? Powiedz coś więcej.
                                                    > >
                                                    > > Pozdrawiam
                                                    >
                                                    > Zwykle zwracam uwagę na "chello" no i widzę, że pojawiają się pojedyncze
                                                    posty
                                                    > z nickami np. Jan Długosz, Sumienie Narodu itp. w stylu naszego Witka -
                                                    > poczucie humoru "wypisz wymaluj". Jak zauważę, to zaraz się podpisuję, żeby
                                                    > wiedział, że został "wymacany".
                                                    > Ale ..... nie jestem nieomylna.
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > B.


                                                    Muszę i ja potropić :)
                                                    Pozdrawiam :)
                                                  • Gość: real mnie zmartwiło! IP: *.biaman.pl 13.07.03, 22:51
                                                    Skoro nie chcecie ze mną gadać, dziewczyny (a i Wartburg też), to spadam.
                                                    Dobrej nocy!
                                                  • kataryna.kataryna Re: mnie zmartwiło! 13.07.03, 22:57
                                                    Gość portalu: real napisał(a):

                                                    > Skoro nie chcecie ze mną gadać, dziewczyny (a i Wartburg też), to spadam.
                                                    > Dobrej nocy!


                                                    A Ty gdzie, Katarasińska? Wymykasz nam się z wątku?
                                                  • Gość: real I'm gone IP: *.biaman.pl 13.07.03, 23:02
                                                    kataryna.kataryna napisała:

                                                    > Gość portalu: real napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Skoro nie chcecie ze mną gadać, dziewczyny (a i Wartburg też), to spadam.
                                                    > > Dobrej nocy!
                                                    >
                                                    >
                                                    > A Ty gdzie, Katarasińska? Wymykasz nam się z wątku?

                                                    Zmykam, fakt. Mam prace, a poza tym po przeczytaniu tego, co napisalas o
                                                    Witku... :)
                                                  • kataryna.kataryna Re: I'm gone 13.07.03, 23:23
                                                    Gość portalu: real napisał(a):

                                                    > kataryna.kataryna napisała:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: real napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Skoro nie chcecie ze mną gadać, dziewczyny (a i Wartburg też), to spa
                                                    > dam.
                                                    > > > Dobrej nocy!
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > A Ty gdzie, Katarasińska? Wymykasz nam się z wątku?
                                                    >
                                                    > Zmykam, fakt. Mam prace, a poza tym po przeczytaniu tego, co napisalas o
                                                    > Witku... :)


                                                    Stąd zmykasz a w wątku o Anicie szalejesz, ładnie, ładnie :)
                                                    A co napisałam o Witku złego?
                                                  • basia.basia Bratek jest zazdrosny 13.07.03, 23:27
                                                    > >
                                                    > > Zmykam, fakt. Mam prace, a poza tym po przeczytaniu tego, co napisalas o
                                                    > > Witku... :)
                                                    >
                                                    >
                                                    > Stąd zmykasz a w wątku o Anicie szalejesz, ładnie, ładnie :)
                                                    > A co napisałam o Witku złego?
                                                  • Gość: real o pszczolkach IP: *.biaman.pl 13.07.03, 23:29
                                                    >
                                                    >
                                                    > Stąd zmykasz a w wątku o Anicie szalejesz, ładnie, ładnie :)

                                                    Ja tak jak niegdys Oleksy, Moj Faworyt, ktory nie mial czasu zrezygnowac z
                                                    premierowania, choc byl podejrzewany o szpiegostwo, bo mial suzo praaaaacy. Ja
                                                    tez sobie wciaz powtarzam, ze mam duzo praaacy, ale internetowanie ten czas mi
                                                    kradnie i nie sposob tak latwo uciec (a Tys winna w duzej mierze).

                                                    > A co napisałam o Witku złego?

                                                    Nic. Wlasnie w tym rzecz :) (a konkretnie, jak mawial nieodzalowany red.
                                                    Szpakowski, chodzi o ustep, w ktorym omawiasz, ze tak powiem, walory zewnetrzne
                                                    bohaterow).

                                                    Zdaje sie, ze naprawde czas uciekac. Do nastepnego posta.
                                                    B.
                                                  • Gość: bratek.bratek Ahoj! IP: *.biaman.pl 13.07.03, 22:37
                                                    Ja też wszystkich pozdrawiam. Bardzom ciekaw opinii Maćka (i Wszystkich Innych)
                                                    o Tomie Waitsie. Wracam do lektury tych wszystkich postów kataryny, bo one
                                                    metlik w glowie powoduja i juz nie rozumiem, kiedy ona mysli parzyście a kiedy
                                                    nieparzyście.
                                              • Gość: MACIEJ Pub 'Campari' A KINO Z JOLKA IP: *.ny325.east.verizon.net 11.07.03, 16:33
                                                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                > Wczoraj nie moglem wtracac sie do dyskusji, bo nie bylo
                                                > mnie w Berlinie.

                                                A ja tak liczylem na twoja pomoc,bo bratek.bratek za bardzo na mnie wyskoczyl.

                                                > Wyszedlem z domu poznym popoludniem nie czekajac na odpowiedz
                                                > od Bratka. Alexanderplatz tonal w zlocistoczerwonych
                                                > plomieniach chylacego sie ku zachodowi slonca - doswiadczeni
                                                > operatorzy filmowi nazywaja te pore "die magische Stunde" -
                                                > i nagle, sam nnie wiem jak to sie stalo, znalazlem sie na
                                                > ziemi polskiej.
                                                >
                                                > Dokladniej mowiac w Szczecinie, na Slaskiej, jesli znacie
                                                > Szczecin. W nastrojowym pubie "Campari". Jadac od Obroncow
                                                > Stalingradu w kierunku Jagiellonskiej przy drugim skrzyzowaniu.
                                                > "Czy Bratek nie nazywa sie przypadkiem Witek?", zastanawialem
                                                > sie. Kelnerka, u ktorej zamowilem piers z indyka i zywiec, nie
                                                > umiala wytlumaczyc mi, dlaczego pub nazywa sie "Campari". Z
                                                > glosnikow plynal sciszony standard "Please, Don't Make My Brown
                                                > Eyes Blue". Miala kruczoczarne wlosy i fiolkowe oczy. Piaty
                                                > rok biologii. Skarzyla sie, ze podniesli jej czynsz w akademiku.
                                                > Za lacza internetowe. "Chamstwo", obruszylem sie i w tej samej
                                                > chwili mysl natretna przyczepila sie do mnie i nie chciala
                                                > sie odczepic. "A ty jak masz na imie?", zapytalem w koncu
                                                > jakos tak nieporecznie z trudem opanowujac wzburzenie.
                                                >
                                                > Ona tez spojrzala na mnie badawczo. "Kasia", powiedziala
                                                > z wahaniem. Moje serce zabilo szybciej. "Czy to mozliwe?",
                                                > przemknelo mi przez glowe. Ale nieporozumienie szybko sie
                                                > wyjasnilo. Kasi z pubu "Campari czynsz podniesiono ze
                                                > wzgledu na lacza internetowe, ktore zainstalowane beda
                                                > dopiero na jesieni.

                                                Na pewno czyta kataryne,albo to i ona sama byla.
                                                Jak mogles zostawic tak sprawe nierozwiazana do konca?

                                                > To byla dywagacja, a teraz przechodze do rzeczy. Macieju,
                                                > nie bede recenzowac filmu "Swing Kids". Chociazby ze
                                                > wzgledu na jego streszczenie, ktore zamiesciles przed paroma
                                                > dniami. Wiesz, ja tych filmow widzialem w swoim zyciu...

                                                Tylko zauwaz,ze to zycie w dalszym ciagu plynie z wolna i jutro bedzie nastepny
                                                dzien i moglby byc nastepny film.

                                                > Jestem przejedzony. Pisalem juz o tym w watku "Starachowice
                                                > i Magdalenka", kiedy Basia sprowokowala mnie do zabrania
                                                > glosu. Jako teenager potrafilem ogladac do kilkunastu filmow
                                                > tygodniowo i to nie w telewizji, tylko w kinach. Bylem jak
                                                > maniak albo smierc, ktora nie przepuszcza nikomu. Chodzilem
                                                > na kazdy film.

                                                Dokladnie tak samo jak ja.
                                                Moze mnie bylo latwiej,bo siostra Jolki pracowala w kinematografii i miala
                                                darmowe karnety do kina.
                                                No wiec jak Jolka juz miala dosyc filmow ,to ja sam chodzilem i zawsze tak
                                                bylo,ze musialem czekac na zmiane repertuaru w kinach,bo wszystko juz widzialem.


                                                > Moja kanadyjska przyjaciolka, Marylin, z
                                                > ktora romansowalem w Warszawie, nie mogla wyjsc z podziwu,
                                                > skad tak dobrze znam amerykanskie kino. Bo ja najbardziej
                                                > kochalem kino amerykanskie ("Do utraty tchu" odkrylem duzo,
                                                > duzo pozniej, tez o tym pisalem). W Niemczech toczylem boje
                                                > z Niemcami o amerykanska kinematografie. Zarzucalem im, ze
                                                > jej nie znaja i ze kieruja sie nieuzasadnionymi uprzedzeniami
                                                > na podstawie infantylnych produkcji telewizyjnych. Zreszta
                                                > takie same spory prowadzilem z Amerykanami. Mialem wsrod nich
                                                > wielu serdecznych przyjaciol. W odroznieniu od Ciebie pluli
                                                > na kino amerykanskie i ubostwiali Fassbindera, za ktorym ja
                                                > akurat nie przepadalem i do tej pory nie przepadam.

                                                To jest taka reverse psychology.
                                                Amerykanie wiedza,ze generalnie nie sa lubiani na swiecie,ze wzgledu na zwykla
                                                zazdrosc ludzka i sami o swoim kinie czy szkolnictwie beda sie zle wyrazac by
                                                zdobyc sobie tym samym mir wsrod zagraniczniakow.
                                                Tylko jak spytasz Amerykanina dlaczego nie opusci Ameryki skoro jest tam tak
                                                zle,to juz wtedy zaczyna sie kretactwo na wyzszym poziomie abstrakcji.

                                                > Ale mnie tez w jakims momencie zaczelo ogarniac znuzenie.
                                                > Malo tego, na pewne fabuly - bo z krotkiego streszczenia
                                                > fabuly mozna bardzo duzo wyczytac - zaczalem dostawac
                                                > uczulenia. Nudza i denerwuja mnie filmy robione o Niemcach
                                                > przez Amerykanow. Moze z wyjatkiem "Kabaretu", ktory Bob
                                                > Fosse nakrecil na podstawie znakomitej prozy Christophera
                                                > Isherwooda posilkujac sie "Zmierzchem Bogow" Viscontiego,
                                                > nie widzialem ani jednego dobrego. Wierz mi, szkoda czasu
                                                > na ogladanie nieudanych filmow.

                                                Ja ci wierze,ale zamiast narzekac obejrzyj "Swing Kids" a pozniej porozmawiamy.


                                                > Poza tym nigdy nie bywalem w "Cafe Bismarck". Nie wiem nawet,
                                                > czy takowaz w ogole istnieje. Moze gdzies na Bismarck Strasse?
                                                > Niemcy maja zwyczaj nazywania lokali w odniesieniu do ulic.
                                                > Ale na Bismarck Strasse do knajp nie chadzam. Jest to jedna
                                                > z koszmarniejszych ulic w Berlinie. Projektowal ja Albert
                                                > Speer, nadworny architekt Hitlera. Wielka jak Plac Defilad
                                                > w Warszawie. Ma w sobie cos azjatyckiego. Horror.

                                                O innym horrorze mowimy.
                                                To jest film opisujacy okres przedwojenny.Inny klimat,inni ludzie.

                                                > Juz wole
                                                > nastrojowe lokale w stylu europejskim, chocby takie jak pub
                                                > "Campari" na Slaskiej (drugie skrzyzaowanie za Obroncow
                                                > Stalingradu) w Szczecinie.

                                                Taka sentymentalna podroz do mlodosci.
                                                Tez dobre,ale chyba nie zamierzasz sie juz zabierac?

                                                > Pozdrawiam
                                                • Gość: MACIEJ EUROPEJSKIE WINO,KINO,ZE O SERACH NIE WSPOMNE IP: *.ny325.east.verizon.net 11.07.03, 16:58
                                                  Kiedys bylo europejskie kino,wino,ze o serach nie wspomne.
                                                  Teraz Amerykanie zmieniaja swiat i Europejczycy sie do tego nie chca
                                                  przyzwyczaic zostajac coraz bardziej w tyle.

                                                  French dissing

                                                  Lance isn't getting much love from Tour's home country
                                                  Posted: Wednesday July 09, 2003 1:54 PM

                                                  Whenever the United States does well in international soccer
                                                  • Gość: wartburg Re: EUROPEJSKIE WINO,KINO,ZE O SERACH NIE WSPOMNE IP: *.pppool.de 12.07.03, 13:25
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Kiedys bylo europejskie kino,wino,ze o serach nie wspomne.
                                                    > Teraz Amerykanie zmieniaja swiat i Europejczycy sie do tego nie chca
                                                    > przyzwyczaic zostajac coraz bardziej w tyle.
                                                    >
                                                    > French dissing
                                                    >
                                                    > Lance isn't getting much love from Tour's home country
                                                    > Posted: Wednesday July 09, 2003 1:54 PM
                                                    >
                                                    > Whenever the United States does well in international soccer
                                                  • Gość: bratek Re: EUROPEJSKIE WINO,KINO,ZE O SERACH NIE WSPOMNE IP: *.biaman.pl 12.07.03, 17:02
                                                    Czolem Panowie i Panie,
                                                    fajnie byc tu znowu. Na chwile musialem wyskoczyc do Warszawy - now i am back.
                                                    Ja sobie dopasowywalem do Wartburga rozne slawy filmoznwacze: mojego ulubionego
                                                    Tadeusza Lubelskiego (ale on raczej milosnik frnacuskiego kina i nie slyszalem,
                                                    zeby przeybwal w NIemczech) czy Garbicza (on z kolei wielbiciel fimow
                                                    japonskich)... nie, jednak za malo wiem, by zgadywac zasadnie.
                                                    Wieczorem krotki film "Gomrowicz v Vence", pewnie warto zobaczyc.
                                                    Na razie,
                                                    b.


                                                  • Gość: MACIEJ Re: EUROPEJSKIE WINO,KINO,ZE O SERACH NIE WSPOMNE IP: *.ny325.east.verizon.net 14.07.03, 06:14
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > > But since 1986, thanks to Greg LeMond and Armstrong
                                                    > > we've won seven. Maybe worse, no French rider has won since 1985,

                                                    No wlasnie,od kiedy Amerykanie zaczeli wygrywac Tour de France,to Francuzi
                                                    przestali.

                                                    > Fajny artykul tego Deforda, choc momentami nie bardzo
                                                    > wiedzialem, o co mu chodzi. Z tego, co wiem, Lance Armstrong
                                                    > jest idolem we Francji, podobnie zreszta jak i w Niemczech.
                                                    > Niemcy lubia go mimo ze zdeklasowal ich Ullricha, buca zreszta
                                                    > malosympatycznego - ja osobiscie go nie lubie. Wszyscy
                                                    > pamietaja te scene, kiedy Ullrich wylecial przy jakims
                                                    > zjezdzie na zakrecie, wpadl do stawu, a Armstrong
                                                    > zatrzymal sie i czekal na niego, swojego najwiekszego rywala,
                                                    > zeby dac mu rowne szanse. Takie gesty przechodza do historii.
                                                    > Armstrong jest ulubiencem calej Europy. Podziwia sie go
                                                    > przede wszystkim za to, ze przezwyciezyl, zdawaloby sie,
                                                    > nieuleczalna chorobe i dokonuje tego, czego dokonuje.
                                                    >
                                                    > Jesli zas chodzi o sery, to przypominaja mi sie moi znajomi
                                                    > ze Stanow, ktorzy nie mogli sie nachwalic, jak tanio mozna
                                                    > je kupowac w Berlinie. Z tego, co mi mowili, tam u was
                                                    > dobry ser francuski kosztuje majatek.

                                                    Kiedys kupowalem po 7 doll za funt ale mnie przeszlo.

                                                    > Natomiast wino
                                                    > kalifornijskie, owszem, jest znakomite. I bardzo sie z tego ciesze.

                                                    Wino czasami pije i nie ma dla mnie lepszych niz kalifornijskie.
                                                    Wina francuskie to byl taki szpan jak Mercedes,ale jakbys raz sie przejechal
                                                    Lincolnem,to bys nie chcial spojrzec na Merca.

                                                    > Ciesze sie tez, ze na takim luzie podszedles do tego, co
                                                    > napisalem poprzednio. Obawialem sie, ze sie obrazisz
                                                    > i bylem mile zaskoczony. U nas w Europie, czyli
                                                    > w Niemczech, mowi sie w takich okolicznosciach "Hut ab".
                                                    >
                                                    > Pozdrawiam

                                                    Ja sie tak latwo nie obrazam.
                                                    M
                                                  • Gość: bratek.bratek o kolarstwie IP: *.biaman.pl 13.07.03, 15:01
                                                    Jedyne, o co mam pretensje do Armstronga to to, ze pochodzi z Teksasu. Z
                                                    drugiej strony Texas ma Houston Rockets, w ktorej gral kiedys moj ulubiony
                                                    Clyde Drexler. Moze wiec nie taki stan straszny, jak by sie moglo wydawac.
                                            • Gość: real Macieju IP: *.biaman.pl 13.07.03, 22:59
                                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                              >
                                              > > Moze niech kataryna rozstrzygnie kto ma racje,bo ta rywalizacja o nia tak
                                              > mi
                                              > > umysl przycmila,ze juz nie wiem co pisze.

                                              that's probable.

                                              > > Ona jest troche placzliwa w kinie wiec moze byc po twojej stronie,bo nawet
                                              >
                                              > > chetniej z toba koresponduje niz ze mna.

                                              That's not.

                                              > > Zyje sie raz.
                                              > > Oddajmy wszystko w babskie rece.

                                              Hmmm. Risky business.


                                              > OK.Wyszlo na twoje,ten "Natural Born Killers" nawet mnie zaciekawil jak go
                                              > ogladalem

                                              I've seen it 3 times:)

                                              > wolalbym jeszcze obejrzec ten ,ktory jestem pewien ze w 100% ogladales
                                              > 4-Pearl Harbor

                                              I haven't seen it, I didn't want.


                                              > oraz
                                              > 5-Coyote Ugly

                                              I don't think i know it either.

                                              > Wszystkie te filmy opisalem w "When the shit hit the fan" i to sa wg mnie
                                              > najlepsze filmy ostatnich kilku lat.

                                              I don't agree:). I KNOW "The Hours" has been the best film in recent years.
                                              Don't even dare to compare "Pearl Harbor" with it.



                                              > Calkiem dobry byl tez
                                              > 6-A.I.-Artificial Intelligence. Spielberga


                                              donno. sorry.
                                              • Gość: MACIEJ Macieju.P.H PRAWIE TAK DOBRY JAK MOJE STRESZCZENI IP: *.ny325.east.verizon.net 14.07.03, 05:58
                                                Gość portalu: real napisał(a):

                                                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                > > > Moze niech kataryna rozstrzygnie kto ma racje,bo ta rywalizacja o nia
                                                > tak mi umysl przycmila,ze juz nie wiem co pisze.
                                                >
                                                > that's probable.
                                                >
                                                > > > Ona jest troche placzliwa w kinie wiec moze byc po twojej stronie,bo
                                                > nawet chetniej z toba koresponduje niz ze mna.
                                                >
                                                > That's not.
                                                >
                                                > > > Zyje sie raz.
                                                > > > Oddajmy wszystko w babskie rece.
                                                >
                                                > Hmmm. Risky business.
                                                >
                                                >
                                                > > OK.Wyszlo na twoje,ten "Natural Born Killers" nawet mnie zaciekawil jak go
                                                > ogladalem
                                                >
                                                > I've seen it 3 times:)

                                                3 razy,to gruba przesada.
                                                Ja go widzialem poltora raza.

                                                > > wolalbym jeszcze obejrzec ten ,ktory jestem pewien ze w 100% ogladales
                                                > > 4-Pearl Harbor
                                                >
                                                > I haven't seen it, I didn't want.

                                                Wielka szkoda,bo to jeden z najlepszych filmow kiedykolwiek nakreconych i jest
                                                prawie tak dobry jak moje streszczenie.

                                                > > oraz
                                                > > 5-Coyote Ugly
                                                >
                                                > I don't think i know it either.

                                                Oczywiscie,ze nie widziales,bo gdybys widzial,to bys nie zapomnial.

                                                > > Wszystkie te filmy opisalem w "When the shit hit the fan" i to sa wg mnie
                                                > > najlepsze filmy ostatnich kilku lat.
                                                >
                                                > I don't agree:). I KNOW "The Hours" has been the best film in recent years.
                                                > Don't even dare to compare "Pearl Harbor" with it.

                                                Szczegolnie,ze Pearl Harbor nie widziales.

                                                > > Calkiem dobry byl tez
                                                > > 6-A.I.-Artificial Intelligence. Spielberga
                                                >
                                                > donno. sorry.

                                                Widziales i nie zrozumiales?
                                              • Gość: bratek.bratek "Coyote ugly" IP: *.biaman.pl 14.07.03, 15:06
                                                Poczytalem sobie o tym filmie w internecie i poogladałem trailery. Ty to masz
                                                poczucie humoru!
                                                • Gość: MACIEJ Re: 'Coyote ugly'.CIEKAWE LOVE STORY I DOBRY BAR IP: *.ny325.east.verizon.net 14.07.03, 16:39
                                                  Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                  > Poczytalem sobie o tym filmie w internecie i poogladałem trailery. Ty to masz
                                                  > poczucie humoru!

                                                  Najwazniejsze jest kto i jak gra i kto rezyseruje.
                                                  Chyba nie chcesz porownywac opowiadania do obrazu?
                                                  • Gość: bratek.bratek DOBRY BAR. chociaz to IP: *.biaman.pl 14.07.03, 16:48
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Poczytalem sobie o tym filmie w internecie i poogladałem trailery. Ty to m
                                                    > asz
                                                    > > poczucie humoru!
                                                    >
                                                    > Najwazniejsze jest kto i jak gra i kto rezyseruje.

                                                    OSTATNIO MÓWIŁES, ŻE PRODUCENT JEST NAJWAŻENIJSZY, A REŻYSER MA MAŁO DO
                                                    GADANIA :)
                                                    Szczerze, Maciej, to myślę, że w przypadku takich filmow nie jest wazne, kto
                                                    rezyseruje.

                                                    > Chyba nie chcesz porownywac opowiadania do obrazu?

                                                    Nie chce :) Ale te polnagie girlaski nie rokowaly dobrze... nie, zeby im co
                                                    brakowalo, ale ... no, nie wygladaly na aktorki, co to by dramaty odgrywaly i
                                                    rozbudzaly uczucia wielkie.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: DOBRY BAR. chociaz to. I BARTEK REZYSER. IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 04:38
                                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Poczytalem sobie o tym filmie w internecie i poogladałem trailery. Ty
                                                    > to m
                                                    > > asz
                                                    > > > poczucie humoru!
                                                    > >
                                                    > > Najwazniejsze jest kto i jak gra i kto rezyseruje.
                                                    >
                                                    > OSTATNIO MÓWIŁES, ŻE PRODUCENT JEST NAJWAŻENIJSZY, A REŻYSER MA MAŁO DO
                                                    > GADANIA :)

                                                    W roznicy miedzy filmem a filmem jak najbardziej,ale rozmawialismy o roznicy
                                                    miedzy opowiadaniem a filmem.

                                                    > Szczerze, Maciej, to myślę, że w przypadku takich filmow nie jest wazne, kto
                                                    > rezyseruje.

                                                    Chcialbys swoich sil sprobowac?

                                                    > > Chyba nie chcesz porownywac opowiadania do obrazu?
                                                    >
                                                    > Nie chce :) Ale te polnagie girlaski nie rokowaly dobrze... nie, zeby im co
                                                    > brakowalo, ale ... no, nie wygladaly na aktorki, co to by dramaty odgrywaly
                                                    i rozbudzaly uczucia wielkie.

                                                    Uczucia tam byly od poczatku do konca wspaniale,a jak dziewczyny spiewaly w
                                                    barze na barze,to nie byloby im wygodnie byc do kostek ubranym.

    • Gość: real do macieja Ameryka, Ameryka IP: *.biaman.pl 13.07.03, 15:49
      Wiesz, Maćku, choć pewnie i to obśmiejesz, ja w Ameryce najbardziej kocham Toma
      Waitsa. A "Alice" uważam za spelnienie Mistrza.
      • Gość: MACIEJ Re: Ameryka, Ameryka IP: *.ny325.east.verizon.net 14.07.03, 05:49
        Gość portalu: real do macieja napisał(a):

        > Wiesz, Maćku, choć pewnie i to obśmiejesz, ja w Ameryce najbardziej kocham
        Toma Waitsa. A "Alice" uważam za spelnienie Mistrza.

        Czy moglbys sie dla przykladu troche jasniej wyrazac?
        • Gość: bratek.bratek lekcja o Ameryce IP: *.biaman.pl 14.07.03, 09:17
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Gość portalu: real do macieja napisał(a):
          >
          > > Wiesz, Maćku, choć pewnie i to obśmiejesz, ja w Ameryce najbardziej kocham
          >
          > Toma Waitsa. A "Alice" uważam za spelnienie Mistrza.
          >
          > Czy moglbys sie dla przykladu troche jasniej wyrazac?

          Chodzilo mi o to, ze go strasznie lubie. Tom Waits to taki piosenkarz, troche
          aktor. Cos, czym Ameryka moze sie naprawde pochwalic (troche taki Bukowski w
          muzyce). "Alice", nawiazujaca do "Alicji w krainie czarow" to jego najnowszy
          album - absolutna rewelacja.
          "Sztucznej inteligencji" Spielberga nie widzialem. Kto wie, moze jakbym
          zobaczyl, to bym nie zrozumial :)
          Jesli idzie o Spielberga, to znacznie wole wczesniejsze filmy, np. "Pojedynek
          na szosie" niz lopatologiczno-martyrologiczne "Amistad", "Lista Schindlera",
          czy "Szeregowiec Ryan" (podaje polskie tytuly, ale pewnie sie zorientujesz, o
          ktore movies chodzi).

          Ja po prostu wiem, jakiego rodaju filmem jest "Pearl Harbor" i dlatego nie
          chcialo mi sie tracic forsy na bilet:)
          • Gość: MACIEJ lekcja o Ameryce DLA EUROPEJCZYKOW IP: *.ny325.east.verizon.net 14.07.03, 16:47
            Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: real do macieja napisał(a):
            > >
            > > > Wiesz, Maćku, choć pewnie i to obśmiejesz, ja w Ameryce najbardziej k
            > ocham
            > >
            > > Toma Waitsa. A "Alice" uważam za spelnienie Mistrza.
            > >
            > > Czy moglbys sie dla przykladu troche jasniej wyrazac?
            >
            > Chodzilo mi o to, ze go strasznie lubie. Tom Waits to taki piosenkarz, troche
            > aktor. Cos, czym Ameryka moze sie naprawde pochwalic (troche taki Bukowski w
            > muzyce). "Alice", nawiazujaca do "Alicji w krainie czarow" to jego najnowszy
            > album - absolutna rewelacja.

            To teraz juz wiem,ze o nim nic nie wiem.

            > "Sztucznej inteligencji" Spielberga nie widzialem. Kto wie, moze jakbym
            > zobaczyl, to bym nie zrozumial :)

            Moze tak,moze nie.
            Jak opisywalem ten film na "When the shit hit the fan" to jeden facet zrozumial
            go inaczej ode mnie,ale on jest Australijczykiem i mozna mu wybaczyc.

            > Jesli idzie o Spielberga, to znacznie wole wczesniejsze filmy, np. "Pojedynek
            > na szosie" niz lopatologiczno-martyrologiczne "Amistad", "Lista Schindlera",
            > czy "Szeregowiec Ryan" (podaje polskie tytuly, ale pewnie sie zorientujesz, o
            > ktore movies chodzi).

            Na "Liste Schindlera" to szkoda czasu,ale "Szeregowiec Ryan" to dobry film,taki
            wlasnie amerykanski.

            > Ja po prostu wiem, jakiego rodaju filmem jest "Pearl Harbor" i dlatego nie
            > chcialo mi sie tracic forsy na bilet:)

            Jest lepszy niz "Szeregowiec Ryan" i o klase lepszy niz "Titanic" na ktorego
            wydales pieniadze.

            • Gość: bratek.bratek Re: lekcja o Ameryce DLA EUROPEJCZYKOW IP: *.biaman.pl 14.07.03, 16:50
              > Jest lepszy niz "Szeregowiec Ryan" i o klase lepszy niz "Titanic" na ktorego
              > wydales pieniadze.


              :) NIE WYDALEM. wIDZIALEM NA VIDEO.
            • Gość: bratek Tom Waits IP: *.biaman.pl 14.07.03, 17:42

              > > >
              > > > Toma Waitsa. A "Alice" uważam za spelnienie Mistrza.
              > > >
              > > > Czy moglbys sie dla przykladu troche jasniej wyrazac?
              > >
              > > Chodzilo mi o to, ze go strasznie lubie. Tom Waits to taki piosenkarz, tro
              > che
              > > aktor. Cos, czym Ameryka moze sie naprawde pochwalic (troche taki Bukowski
              > w
              > > muzyce). "Alice", nawiazujaca do "Alicji w krainie czarow" to jego najnows
              > zy
              > > album - absolutna rewelacja.
              >
              > To teraz juz wiem,ze o nim nic nie wiem.

              Wiesz, to taki bardzo romantyczny typ, ale amerykanski duchem. Kojarzu=y sie z
              beatnikami, barami, wódką, a lepiej jeszcze burbonem (wiesz moze, kto jeszcze
              pijal burbona?), poezja, nieszczesliwa miloscia... Przy tym ma niesamowity
              glos, ktory brzmi czasem jak glos Louisa Armstronga, a czasem mocniej. Jakis
              czas temu powstal film "Dym" Wanga - "Smoke" ("The Smoke"?) - amerykanski! Na
              koniec jest kilunastominutowa sekwencja, kiedy bohater grany przez Harveya
              Keitela odgrywa przed Murzynka-staruszka jej syna. Wzruszajaca scena,
              towarzyszy jej przepiekny song Waitsa "Innocent When You Dream". Nie mogles
              tego nie slyszec! Zaczyna sie jakos tak: "The bats are in the belfry/The dew is
              on the moor/Where are the arms that held me/And pledge the love before". Inny
              fragment: "We're running throu the graveyard/We laughed my friend and I/We
              sworried be together/Until the day we die"
              Kolejna zwrotka jest o zdradzie, w tej chwili nie pamietam dokladnie slow.
              A refren idzie tak:
              "It's such a sad old feeling/the fields are soft and green/ It's memory that I
              am stealing/But you're innocent when you dream"

              Ze dwa lata temu Tom Waits mial koncert w Sali Kongresowej i cala sala spiewala
              z nim "Innocent When You Dream"...

              Inny moj ulubiony song, z albumu "Frank's Wild Years" to "Yesterday's Here".
              Zaczyna sie: "Warm money in your pocket/the top heat on your head/Hot meal on
              your table/and the blanket in your bad/ Those days grey skies tomorrow's
              tears/You'll have to wait till yesterday's here"

              On jest troche jak, ja wiem?, Okudzawa dla Rosjan (i Polakow zreszta tez) albo
              Jacques Brel dla Francuzow.
              Grywa tez w filmach: np. w "The Weeds" z Jackiem Nicholsonem i Maryl Streep,
              albo w "Down by Law" Jarmusha. Gral jakas rolke w ktoryms filmie Altmana,
              moze "Na skroty" (Short Cuts) - juz nie pamietam.
              Niezwykly typ.
              Dla mnie w amerykanskiej muzyce wspolczesnej to (prawie) rownac sie z nim moze
              tylko Bruce Springsteen. W muzyce minionej - Janis Joplin.



              > Na "Liste Schindlera" to szkoda czasu,ale "Szeregowiec Ryan" to dobry
              film,taki
              >
              > wlasnie amerykanski.

              Dla mnie nie szkoda czasu ani na "Liste", ani na "Szeregowca". To nie sa zle
              filmy, tyle ze jest mnostwo lepszych. Trzbe a przyznac, ze montaz
              w "Szeregowcu" czasami zapieral dech w piersiach. Zloscila mnie za to cala idea
              filmu: ze sie wysyla oddzial zolnierzy, by ratowac jednego zolnierza gdzies
              tam, tylko dlatego ze jego bracia zgineli. W zwiazku z tym caly oddzial
              ryzykuje zycie. A Spielberg po swojemu oprawia to obficie patosem. Kiedy robil
              thrillery, nie zawracal sobie glowy tlumaczeniem widzowi, jak ma rozumiec i
              przezywac; na stare lata robi ie za to nie do zniesienia.


              Ufff. Na razie.

              PS Nie rozumiem, dlaczego to miala byc "lekcja dla Europejczykow".
              • Gość: MACIEJ Re: Tom Waits. CZY PINK BYL W POLSCE??? IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 04:47
                Gość portalu: bratek napisał(a):

                >
                > > > >
                > > > > Toma Waitsa. A "Alice" uważam za spelnienie Mistrza.
                > > > >
                > > > > Czy moglbys sie dla przykladu troche jasniej wyrazac?
                > > >
                > > > Chodzilo mi o to, ze go strasznie lubie. Tom Waits to taki piosenkarz
                > , tro
                > > che
                > > > aktor. Cos, czym Ameryka moze sie naprawde pochwalic (troche taki Buk
                > owski
                > > w
                > > > muzyce). "Alice", nawiazujaca do "Alicji w krainie czarow" to jego na
                > jnows
                > > zy
                > > > album - absolutna rewelacja.
                > >
                > > To teraz juz wiem,ze o nim nic nie wiem.
                >
                > Wiesz, to taki bardzo romantyczny typ, ale amerykanski duchem. Kojarzu=y sie
                z
                > beatnikami, barami, wódką, a lepiej jeszcze burbonem (wiesz moze, kto jeszcze
                > pijal burbona?), poezja, nieszczesliwa miloscia... Przy tym ma niesamowity
                > glos, ktory brzmi czasem jak glos Louisa Armstronga, a czasem mocniej. Jakis
                > czas temu powstal film "Dym" Wanga - "Smoke" ("The Smoke"?) - amerykanski! Na
                > koniec jest kilunastominutowa sekwencja, kiedy bohater grany przez Harveya
                > Keitela odgrywa przed Murzynka-staruszka jej syna. Wzruszajaca scena,
                > towarzyszy jej przepiekny song Waitsa "Innocent When You Dream". Nie mogles
                > tego nie slyszec! Zaczyna sie jakos tak: "The bats are in the belfry/The dew
                is
                >
                > on the moor/Where are the arms that held me/And pledge the love before". Inny
                > fragment: "We're running throu the graveyard/We laughed my friend and I/We
                > sworried be together/Until the day we die"
                > Kolejna zwrotka jest o zdradzie, w tej chwili nie pamietam dokladnie slow.
                > A refren idzie tak:
                > "It's such a sad old feeling/the fields are soft and green/ It's memory that
                I
                > am stealing/But you're innocent when you dream"
                >
                > Ze dwa lata temu Tom Waits mial koncert w Sali Kongresowej i cala sala
                spiewala z nim "Innocent When You Dream"...

                A CZY PINK BYL W POLSCE I CZY KIEDYKOLWIEK BEDZIE????

                > Inny moj ulubiony song, z albumu "Frank's Wild Years" to "Yesterday's Here".
                > Zaczyna sie: "Warm money in your pocket/the top heat on your head/Hot meal
                on
                > your table/and the blanket in your bad/ Those days grey skies tomorrow's
                > tears/You'll have to wait till yesterday's here"
                >
                > On jest troche jak, ja wiem?, Okudzawa dla Rosjan (i Polakow zreszta tez)
                albo Jacques Brel dla Francuzow.
                > Grywa tez w filmach: np. w "The Weeds" z Jackiem Nicholsonem i Maryl Streep,
                > albo w "Down by Law" Jarmusha. Gral jakas rolke w ktoryms filmie Altmana,
                > moze "Na skroty" (Short Cuts) - juz nie pamietam.
                > Niezwykly typ.
                > Dla mnie w amerykanskiej muzyce wspolczesnej to (prawie) rownac sie z nim
                moze tylko Bruce Springsteen. W muzyce minionej - Janis Joplin.

                BRUCE,TO JUZ JEST TEZ MUZYKA MINIONA.

                > > Na "Liste Schindlera" to szkoda czasu,ale "Szeregowiec Ryan" to dobry
                > film,taki wlasnie amerykanski.
                >
                > Dla mnie nie szkoda czasu ani na "Liste", ani na "Szeregowca". To nie sa zle
                > filmy, tyle ze jest mnostwo lepszych. Trzbe a przyznac, ze montaz
                > w "Szeregowcu" czasami zapieral dech w piersiach. Zloscila mnie za to cala
                idea filmu: ze sie wysyla oddzial zolnierzy, by ratowac jednego zolnierza
                gdzies tam, tylko dlatego ze jego bracia zgineli. W zwiazku z tym caly oddzial
                > ryzykuje zycie.

                KTOS MUSIAL NA GOSPODARCE ROBIC,TAK?
                NO I PRZY OKAZJI GENY NIE ZAGINELY.

                > A Spielberg po swojemu oprawia to obficie patosem. Kiedy robil thrillery, nie
                zawracal sobie glowy tlumaczeniem widzowi, jak ma rozumiec i przezywac; na
                stare lata robi ie za to nie do zniesienia.
                >
                >
                > Ufff. Na razie.
                >
                > PS Nie rozumiem, dlaczego to miala byc "lekcja dla Europejczykow".
                • Gość: zly dzien Re: Tom Waits. CZY PINK BYL W POLSCE??? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 08:30
                  >
                  > BRUCE,TO JUZ JEST TEZ MUZYKA MINIONA.

                  Maciek, to cały Twój komentarz to Toma Waitsa? Musze jeszcze zerknąć na
                  pozostale posty.
    • marcepanna MATKO BOSKA TRZEBA CUDU TEN MARATON NIE 14.07.03, 16:00
      DLA LUDU !!!!

      cos nie widac aby Kibolka zarzucila kiecke na glowe w podziece za usypany
      kopczyk (co mnie cieszy nie powiem)
      a swoja droga to ja myslalam ze sypanie kopcow to krakowska specjalnosc a tutaj
      co widze?? jak kto dobrze rajda paluchami to i w internecie usypie

      a ty Baska koncz juz z tym swoim pisarstwem bo to zupelnie nocnik przypomina, w
      tym sensie ze sie nie da usiedziec nad tym dlugo

      ps
      wczoraj pokazywali u nas Kuzyna Winniego, jezu ale sie usmialam!!!! swietna
      komedia

      poza tym martwie sie o Ciebie MAcieju, zwazywszy na rodzaj filmow jakie
      ogladasz to masz jakies problemy w tym swoim amerykanskim raju (te twoje filmy
      kreuja kiczowaty happy end zawsze, i co to ma wspolnego z prawdziwym zyciem???)
      • kataryna.kataryna Re: MATKO BOSKA TRZEBA CUDU TEN MARATON NIE 14.07.03, 16:51
        marcepanna napisała:

        > DLA LUDU !!!!
        >
        > cos nie widac aby Kibolka zarzucila kiecke na glowe w podziece za usypany
        > kopczyk (co mnie cieszy nie powiem)
        > a swoja droga to ja myslalam ze sypanie kopcow to krakowska specjalnosc a
        tutaj
        >
        > co widze?? jak kto dobrze rajda paluchami to i w internecie usypie
        >
        > a ty Baska koncz juz z tym swoim pisarstwem bo to zupelnie nocnik przypomina,
        w
        >
        > tym sensie ze sie nie da usiedziec nad tym dlugo
        >
        > ps
        > wczoraj pokazywali u nas Kuzyna Winniego, jezu ale sie usmialam!!!! swietna
        > komedia
        >
        > poza tym martwie sie o Ciebie MAcieju, zwazywszy na rodzaj filmow jakie
        > ogladasz to masz jakies problemy w tym swoim amerykanskim raju (te twoje
        filmy
        > kreuja kiczowaty happy end zawsze, i co to ma wspolnego z prawdziwym
        zyciem???)



        Proszę zostawić w spokoju Klub Filmowy!!! I nie czepiać się Basi!!! Ani
        chłopaków!!!
      • Gość: MACIEJ Re: MATKO BOSKA TRZEBA CUDU TEN MARATON NIE IP: *.ny325.east.verizon.net 14.07.03, 16:55
        marcepanna napisała:

        > DLA LUDU !!!!
        >
        > cos nie widac aby Kibolka zarzucila kiecke na glowe w podziece za usypany
        > kopczyk (co mnie cieszy nie powiem)
        > a swoja droga to ja myslalam ze sypanie kopcow to krakowska specjalnosc a
        tutaj
        >
        > co widze?? jak kto dobrze rajda paluchami to i w internecie usypie
        >
        > a ty Baska koncz juz z tym swoim pisarstwem bo to zupelnie nocnik przypomina,
        w
        >
        > tym sensie ze sie nie da usiedziec nad tym dlugo
        >
        > ps
        > wczoraj pokazywali u nas Kuzyna Winniego, jezu ale sie usmialam!!!! swietna
        > komedia

        A nie mowilem!
        Ten brooklynski akcent w "My cousin Vinny" i te italianskie geby pelne
        zdziwienia i radosci na koniec.
        No i Marisa Tomei ktora ustawia swojego niemotowatego narzeczonego.

        > poza tym martwie sie o Ciebie MAcieju, zwazywszy na rodzaj filmow jakie
        > ogladasz to masz jakies problemy w tym swoim amerykanskim raju (te twoje
        filmy kreuja kiczowaty happy end zawsze, i co to ma wspolnego z prawdziwym
        zyciem???)

        Takie powinno byc zycie,taka komedia z happy endem.
        Polska rzeczywistosc to raczej sporo meczarni bez happy endu,ale co kraj to
        obyczaj.
      • Gość: bratek.bratek skąd toto? IP: *.biaman.pl 14.07.03, 16:57
        A co toto jest????
        takie ładne imię toto ma, a jak sie otworzy posta, to bełkot karczemny.
        Pomyłka, laskawa Pani, prosze na lewo i korytarzem do tylnego wyjscia. Brrrr!


        marcepanna napisała:

      • basia.basia Re: MATKO BOSKA TRZEBA CUDU TEN MARATON NIE 14.07.03, 21:41
        marcepanna napisała:
        >
        > cos nie widac aby Kibolka zarzucila kiecke na glowe w podziece za usypany
        > kopczyk (co mnie cieszy nie powiem)

        Całkiem niepotrzebnie masz mnie za mściwą i wredną babę.
        Mylisz się. Jak wsadzam paluchy między drzwi to powinnam
        się liczyć z atakiem drapieżnych lafirynd.

        > a ty Baska koncz juz z tym swoim pisarstwem bo to zupelnie nocnik
        przypomina, w tym sensie ze sie nie da usiedziec nad tym dlugo
        >
        Jeden protest przyjmuję do wiadomości. Jak i reszta da mi
        do zrozumienia to się zobaczy. Z drugiej strony, kto Ci się
        każe katować i czytać moje produkcje?

        A tu masz coś od tej przesadzistej w okularach i niestarej
        (czy jakoś tak, aleś wymyśliła):


        "Smoking, drinking, never thinking of tomorrow,
        So nonchalant,
        Diamonds shining, dancing, dining with some man
        In a restaurant,
        Is that all you really want?
        Oh, no
        Sophisticated lady I know,
        You miss .......... "

        What for?


        Pozdrawiam
        kibolka Baśka
        • Gość: bratek.bratek Alez Basiu IP: *.biaman.pl 14.07.03, 21:46
          Droga Basiu, tymto stworzeniem nie chyba co wiecej sobie zaprzatac glowy.
          Oczywiscie masz racje.

          Jednakze

          > "Smoking, drinking, never thinking of tomorrow,
          > So nonchalant,
          > Diamonds shining, dancing, dining with some man
          > In a restaurant,
          > Is that all you really want?
          > Oh, no
          > Sophisticated lady I know,
          > You miss .......... "
          >
          > What for?
          >
          >
          ... jednakze, czy diamenty nie sa najlepszym przyjacielem dziewczyny?
          • Gość: unreal ......... IP: *.biaman.pl 14.07.03, 22:01
            jakis potworek mi wyszedl w poprzednim poscie, ale mam nadzieje, ze zrozumialy.
        • kataryna.kataryna Basiu 14.07.03, 21:46
          To ja jestem kibolką. Nie wiem co prawda dlaczego, ale tak mnie Marcepanna
          kiedyś nazwała i teraz też chyba to o mnie było. A Ty się nie przejmuj i pisz
          dalej, bo bardzo Was lubię czytać. Pozdrawiam :)
          • basia.basia Kataryno 14.07.03, 22:25
            kataryna.kataryna napisała:

            > To ja jestem kibolką. Nie wiem co prawda dlaczego, ale tak mnie Marcepanna
            > kiedyś nazwała i teraz też chyba to o mnie było. A Ty się nie przejmuj i
            pisz
            > dalej, bo bardzo Was lubię czytać. Pozdrawiam :)

            Kataryna, oczywiście masz rację!
            Ja jestem emerytka Baśka. No sama widzisz,
            że mam sklerozę jak przystało emerytce.

            Pozdrowko


            Przy okazji do Bartka.
            Nie bądź taki nerwowy!
            I nie pchaj się między dwie baby,
            które sobie coś wyjaśniają.
            Bo oberwiesz! Od obu!

            Też pozdrowko
            • Gość: bratek.bratek nieodgadniona istoto IP: *.biaman.pl 14.07.03, 23:00
              ale ja też tylko chciałem "wyjasnić" :)

              OK then, ja w ogóle jakis nerwowy jestem. To chyba przez SLD. Serwus! B.
              • basia.basia nieodgadniony kwiatku 14.07.03, 23:07
                Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                >
                > OK then, ja w ogóle jakis nerwowy jestem. To chyba przez SLD. Serwus! B.

                Prez sld też ale głównie to chyba przez początki
                rozdwojenia ( a może roztrojenia a nawet rozenjenia) jaźni:

                a/indianie,
                b/podrywanie,
                c/dociekanie,
                d/komentowanie,
                e/wtrącanie (się),
                f/oświecanie,
                g/pouczanie,
                h/usprawiedliwianie (się),
                itd.

                Może starczy?

                • Gość: b) nie rozumiem why be sweet, why be careful, why be kind? IP: *.biaman.pl 14.07.03, 23:13
                  basia.basia napisała:

                  > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                  > >
                  > > OK then, ja w ogóle jakis nerwowy jestem. To chyba przez SLD. Serwus! B.
                  >
                  > Prez sld też ale głównie to chyba przez początki
                  > rozdwojenia ( a może roztrojenia a nawet rozenjenia) jaźni:
                  >
                  > a/indianie,
                  > b/podrywanie,
                  > c/dociekanie,
                  > d/komentowanie,
                  > e/wtrącanie (się),
                  > f/oświecanie,
                  > g/pouczanie,
                  > h/usprawiedliwianie (się),
                  > itd.
                  >

                  sodomia i gomoria, jak mawiał Jasiu Pietrzak, kiedy jeszcze był zabawny.

                  Starczy. Zwlaszcza koniec z h) :)


                  >
                  • basia.basia Do pierwszego naiwnego 14.07.03, 23:23
                    Gość portalu: b) nie rozumiem napisał(a):

                    > > b/podrywanie,

                    Więc nawet nie zauważyłeś, że uwiodłeś dwie podwójne!


                    pzdr
                    rozczarowana
                    • Gość: onen a man has only one thing on his mind IP: *.biaman.pl 14.07.03, 23:35
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: b) nie rozumiem napisał(a):
                      >
                      > > > b/podrywanie,
                      >
                      > Więc nawet nie zauważyłeś, że uwiodłeś dwie podwójne!
                      >
                      >
                      > pzdr
                      > rozczarowana


                      No a dlaczego ten Almodovar, ze na chwile oderwe sie od tematu głównego?
                      • Gość: koniec wakacji Everything goes to hell, anyway... IP: *.biaman.pl 15.07.03, 00:44
                        to moje ulubione miejsce w necie, więc tutaj zakończę dzisiejsze wystąpienia.
                        Miłej nocy.
                        • Gość: MACIEJ Re: Everything goes to hell, anyway...TYLKO IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 05:00
                          Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                          > to moje ulubione miejsce w necie, więc tutaj zakończę dzisiejsze wystąpienia.
                          > Miłej nocy.

                          TYLKO GO NIE SCISKAJ,BO HELL Z TEGO WYJDZIE.
                          • Gość: long house There are few things I never could believe IP: *.biaman.pl 15.07.03, 12:30
                            Maćku,niedawno nabylem "The Raven" Lou Reeda. Pierwsze wrazenie - bomba!
                            Ciekaw jestem, czy masz jakas teorie na temat dziewczyn z Coney Island.
                            te cytaty w nickach to oczywiscie z Toma Waitsa. Moim zdaniem facet jest
                            niebanalny. W piosence "Everything Goes to Hell" spiewa m.in.:
                            "There are few things I never could believe..

                            A woman when she weeps
                            A merchant when he swears
                            A thief who says he'll pay
                            (...)
                            A drunkard when he prays
                            I don't believe you go to heaven when you're good
                            Everything goes to hell, anyway..."


                            Podbijam tak dla porzadku i z coraz mniej odwzajemnianego przywiazania:)
                            • basia.basia Re: There are few things I never could believe 15.07.03, 13:28
                              Gość portalu: long house napisał(a):

                              > te cytaty w nickach to oczywiscie z Toma Waitsa. Moim zdaniem facet jest
                              > niebanalny. W piosence "Everything Goes to Hell" spiewa m.in.:
                              > "There are few things I never could believe..
                              >
                              > A woman when she weeps
                              > A merchant when he swears
                              > A thief who says he'll pay
                              > (...)
                              > A drunkard when he prays
                              > I don't believe you go to heaven when you're good
                              > Everything goes to hell, anyway..."
                              >
                              >
                              > Podbijam tak dla porzadku i z coraz mniej odwzajemnianego przywiazania:)

                              Za to mnie zachęciłeś i ściągam sobie trochę z "Alice".
                              Napiszę wieczorem czy mi się podoba.
                              • Gość: long house i jeszcze IP: *.biaman.pl 15.07.03, 14:28
                                >
                                > Za to mnie zachęciłeś i ściągam sobie trochę z "Alice".
                                > Napiszę wieczorem czy mi się podoba.

                                Jak Ci sie spodoba, to polecam od razu "Blood Money" i moj ulubiony "Frank's
                                Wild Years", np. utwór "Cold Cold Ground".
                            • Gość: MACIEJ CONEY ISLAND JEST W A.I.-ARTIFICIAL INTELLIGENCE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 14:54
                              Gość portalu: long house napisał(a):

                              > Maćku,niedawno nabylem "The Raven" Lou Reeda. Pierwsze wrazenie - bomba!
                              > Ciekaw jestem, czy masz jakas teorie na temat dziewczyn z Coney Island.

                              Coney Island kiedys,to bylo cos w rodzaju Atlantic City.
                              Zabawa,zabawa i jeszcze raz zabawa.
                              Teraz jest zdominowane przez Ruskich i latwe Ruskie dziewczyny,za 50 doll
                              bierzesz dwie.

                              > te cytaty w nickach to oczywiscie z Toma Waitsa. Moim zdaniem facet jest
                              > niebanalny. W piosence "Everything Goes to Hell" spiewa m.in.:
                              > "There are few things I never could believe..
                              >
                              > A woman when she weeps
                              > A merchant when he swears
                              > A thief who says he'll pay
                              > (...)
                              > A drunkard when he prays
                              > I don't believe you go to heaven when you're good
                              > Everything goes to hell, anyway..."
                              >
                              >
                              > Podbijam tak dla porzadku i z coraz mniej odwzajemnianego przywiazania:)
                              • Gość: jennifer Mama z corka? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 14:59
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > Ciekaw jestem, czy masz jakas teorie na temat dziewczyn z Coney Island.
                                >
                                > Coney Island kiedys,to bylo cos w rodzaju Atlantic City.
                                > Zabawa,zabawa i jeszcze raz zabawa.
                                > Teraz jest zdominowane przez Ruskich i latwe Ruskie dziewczyny,za 50 doll
                                > bierzesz dwie.
                                >


                                Aaa, dzieki za wyjasnienie. Ciekawe, o ktorych spiewa Tom Waits.
                                • Gość: MACIEJ Mama z corka? TO U WAS NIE PRZECHODZA NA EMERYTURE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 17:07
                                  Gość portalu: jennifer napisał(a):

                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  >
                                  > > Ciekaw jestem, czy masz jakas teorie na temat dziewczyn z Coney Island.
                                  > >
                                  > > Coney Island kiedys,to bylo cos w rodzaju Atlantic City.
                                  > > Zabawa,zabawa i jeszcze raz zabawa.
                                  > > Teraz jest zdominowane przez Ruskich i latwe Ruskie dziewczyny,za 50 doll
                                  > > bierzesz dwie.
                                  > >
                                  >
                                  >
                                  > Aaa, dzieki za wyjasnienie. Ciekawe, o ktorych spiewa Tom Waits.
                                  • Gość: wredna baba Retnograficzny obrazek IP: *.biaman.pl 15.07.03, 17:10
                                    tego nie wiem, ale moj kolega raz na drodze Warszawa-Bialystok widzial jedna
                                    taka z cennikiem uslug. Szkoda, ze nie strzelil zdjecia.
                                    • Gość: wrednababa Etnograficzny :) IP: *.biaman.pl 15.07.03, 17:11
                    • Gość: wiatr w oczy basiu_basiu IP: *.biaman.pl 14.07.03, 23:42
                      bo ja na przykłąd do dziś nie rozumiem, dlaczego podobało mi się "Drżące
                      ciało". A Tobie sie podobało?
                      • basia.basia br.br 15.07.03, 00:57
                        Gość portalu: wiatr w oczy napisał(a):

                        > bo ja na przykłąd do dziś nie rozumiem, dlaczego podobało mi się "Drżące
                        > ciało". A Tobie sie podobało?

                        I jak jeszcze!
                        Ale mam braki "w temacie" Almodovar; nie wszystko widziałam.
                        No właśnie - "Wszystko o mojej matce" - największy brak.
                        Kiedy ja to odrobię? Wszyscy trzej zadaliście mi tyle tego,
                        że chyba zamiast na wakacje to będę jeździć do wyp. kaset i oglądać.
                        A mam jeszcze własne typy, z takich czy innych względów nieobejrzane.
                        Wiarołomni, Malena, Mulholand Drive, ten z Pacino (gliniarz na Alasce), Shrek
                        i parę innych.
                        • Gość: koniec wakacji ....... IP: *.biaman.pl 15.07.03, 01:06
                          Jesli mogę coś sugerować: "Wiarołomni" jak najbardziej tak. Arcydzieło.
                          "Bezsenność" z Alem Pacino - mozna, ale niekoniecznie. Znacznie lepszy inny
                          film teg oreżysera: "Memento."
                          "Malena" - usmiałem się do łez, choć to nie komedia. Tornatore w tak słabej
                          formie nie widziałem.
                          • basia.basia DKF - Bratek poleca 15.07.03, 01:15
                            Bardzo dobrze. Tak trzymaj.
                            Jutro Ci przedstawię listę tego co zamierzam obejrzeć
                            z ostatniego okresu. Zrobisz selekcję. A ja się zastosuję.
                            Chyba, że nie z jakichś względów. Np. ciekawa jestem tej
                            Belucci. Ma być podobno magnetyczna wprost. I panowie popadają,
                            no w to co Wy popadacie na widok tak pięknej i ponętnej kobiety.

                            Dla mnie sprawy wizualne są bardzo ważne.
                            "Balzac i mała Chinka" napewno by Ci się podobał.
                            Plastycznie jest oszałamiający.
                            Widziałeś "Vatela"? To samo.
                            A "Tabu"? Majstersztyk!!!! Dla mnie, rzecz jasna.
                            • Gość: zly dzien Re: DKF - Bratek poleca IP: *.biaman.pl 15.07.03, 08:37
                              basia.basia napisała:

                              > Bardzo dobrze. Tak trzymaj.
                              > Jutro Ci przedstawię listę tego co zamierzam obejrzeć
                              > z ostatniego okresu. Zrobisz selekcję. A ja się zastosuję.
                              > Chyba, że nie z jakichś względów. Np. ciekawa jestem tej
                              > Belucci. Ma być podobno magnetyczna wprost. I panowie popadają,
                              > no w to co Wy popadacie na widok tak pięknej i ponętnej kobiety.
                              >
                              > Dla mnie sprawy wizualne są bardzo ważne.
                              > "Balzac i mała Chinka" napewno by Ci się podobał.
                              > Plastycznie jest oszałamiający.
                              > Widziałeś "Vatela"? To samo.
                              > A "Tabu"? Majstersztyk!!!! Dla mnie, rzecz jasna.


                              Nie iwdzialem zadnego z tyc filmow, niestety. Moze w przyszlosci bedzie okazja.
                              Belluci oczywiscie nie jest brzydka. No ale jak sie zna Romy, to o czym tu
                              gadac? Na "Malenie" sie usmialem, bo to zly film pretendujacy do bycia
                              poruszajacym dramatem. Tylko ze jak rezyser przez caly czas mowi: "Patrzcie,
                              jaki to wam wspanialy film pokazuje", to on juz taki wielki przestaje byc. To
                              byl po prostu smieszny film. Belluci zagrala zdaje sie ostatnio w jakims
                              odrazajacym filmiku role kobiety gwalconej seryjnie czy jakos tak. czy
                              zbiorowo. ostatnio pojaiwla sie na moment w nieudanej reaktywacji "Matrixa".
                              Coz, to jest tylko piekna kobieta, o aktorstwie nie ma co mowic.
                              • Gość: MACIEJ Re: DKF - Bratek poleca.TAKIE TYPOWO EUROPEJSKIE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 14:48
                                Gość portalu: zly dzien napisał(a):

                                > basia.basia napisała:
                                >
                                > > Bardzo dobrze. Tak trzymaj.
                                > > Jutro Ci przedstawię listę tego co zamierzam obejrzeć
                                > > z ostatniego okresu. Zrobisz selekcję. A ja się zastosuję.
                                > > Chyba, że nie z jakichś względów. Np. ciekawa jestem tej
                                > > Belucci. Ma być podobno magnetyczna wprost. I panowie popadają,
                                > > no w to co Wy popadacie na widok tak pięknej i ponętnej kobiety.
                                > >
                                > > Dla mnie sprawy wizualne są bardzo ważne.
                                > > "Balzac i mała Chinka" napewno by Ci się podobał.
                                > > Plastycznie jest oszałamiający.
                                > > Widziałeś "Vatela"? To samo.
                                > > A "Tabu"? Majstersztyk!!!! Dla mnie, rzecz jasna.
                                >
                                >
                                > Nie iwdzialem zadnego z tyc filmow, niestety. Moze w przyszlosci bedzie
                                okazja.
                                >
                                > Belluci oczywiscie nie jest brzydka. No ale jak sie zna Romy, to o czym tu
                                > gadac? Na "Malenie" sie usmialem, bo to zly film pretendujacy do bycia
                                > poruszajacym dramatem. Tylko ze jak rezyser przez caly czas mowi: "Patrzcie,
                                > jaki to wam wspanialy film pokazuje", to on juz taki wielki przestaje byc. To
                                > byl po prostu smieszny film. Belluci zagrala zdaje sie ostatnio w jakims
                                > odrazajacym filmiku role kobiety gwalconej seryjnie czy jakos tak. czy
                                > zbiorowo. ostatnio pojaiwla sie na moment w nieudanej reaktywacji "Matrixa".
                                > Coz, to jest tylko piekna kobieta, o aktorstwie nie ma co mowic.

                                Jak seryjnie gwalca,to zaczyna byc interesujace i pewno taka piekna i "dobra"
                                aktorka jak B.Bardot.
                                I pewno to byl powod dla ktorego nie ogladacie "Pearl Harbor"?
                                • Gość: wredna baba lubisz camele? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 14:52
                                  > > Belluci oczywiscie nie jest brzydka. No ale jak sie zna Romy, to o czym tu
                                  >
                                  > > gadac? Na "Malenie" sie usmialem, bo to zly film pretendujacy do bycia
                                  > > poruszajacym dramatem. Tylko ze jak rezyser przez caly czas mowi: "Patrzci
                                  > e,
                                  > > jaki to wam wspanialy film pokazuje", to on juz taki wielki przestaje byc.
                                  > To
                                  > > byl po prostu smieszny film. Belluci zagrala zdaje sie ostatnio w jakims
                                  >
                                  > > odrazajacym filmiku role kobiety gwalconej seryjnie czy jakos tak. czy
                                  > > zbiorowo. ostatnio pojaiwla sie na moment w nieudanej reaktywacji "Matrixa
                                  > ".
                                  > > Coz, to jest tylko piekna kobieta, o aktorstwie nie ma co mowic.
                                  >
                                  > Jak seryjnie gwalca,to zaczyna byc interesujace i pewno taka piekna i "dobra"
                                  > aktorka jak B.Bardot.
                                  > I pewno to byl powod dla ktorego nie ogladacie "Pearl Harbor"?


                                  Exactly. Obawialismy sie, ze w Pearl Harbour pojawi sie BB w towarzystwie MM i
                                  moze jeszcze CC (Claudia Cardinale) i Jeff Daniels dokona na nich zbiorowego
                                  gwałtu w poświscie kul nad glowami. Typowo amerykanskie.
                                  • Gość: MACIEJ TYLKO OD JEFFA Z DALEKA,MOJ ULUBIONY SMIESZEK IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 17:05
                                    Gość portalu: wredna baba napisał(a):

                                    > > > Belluci oczywiscie nie jest brzydka. No ale jak sie zna Romy, to o cz
                                    > ym tu
                                    > >
                                    > > > gadac? Na "Malenie" sie usmialem, bo to zly film pretendujacy do byci
                                    > a
                                    > > > poruszajacym dramatem. Tylko ze jak rezyser przez caly czas mowi: "Pa
                                    > trzci
                                    > > e,
                                    > > > jaki to wam wspanialy film pokazuje", to on juz taki wielki przestaje
                                    > byc.
                                    > > To
                                    > > > byl po prostu smieszny film. Belluci zagrala zdaje sie ostatnio w j
                                    > akims
                                    > >
                                    > > > odrazajacym filmiku role kobiety gwalconej seryjnie czy jakos tak. cz
                                    > y
                                    > > > zbiorowo. ostatnio pojaiwla sie na moment w nieudanej reaktywacji "Ma
                                    > trixa
                                    > > ".
                                    > > > Coz, to jest tylko piekna kobieta, o aktorstwie nie ma co mowic.
                                    > >
                                    > > Jak seryjnie gwalca,to zaczyna byc interesujace i pewno taka piekna i "dob
                                    > ra"
                                    > > aktorka jak B.Bardot.
                                    > > I pewno to byl powod dla ktorego nie ogladacie "Pearl Harbor"?
                                    >
                                    >
                                    > Exactly. Obawialismy sie, ze w Pearl Harbour pojawi sie BB w towarzystwie MM
                                    i
                                    > moze jeszcze CC (Claudia Cardinale) i Jeff Daniels dokona na nich zbiorowego
                                    > gwałtu w poświscie kul nad glowami. Typowo amerykanskie.

                                    Jeff Daniels,to wlasnie ten facet z "Wild Thing".
                                    Tylko jego twarz zobacze,to juz jest komedia.
                                    • Gość: wredna baba Re: TYLKO OD JEFFA Z DALEKA,MOJ ULUBIONY SMIESZEK IP: *.biaman.pl 15.07.03, 17:08
                                      > Jeff Daniels,to wlasnie ten facet z "Wild Thing".
                                      > Tylko jego twarz zobacze,to juz jest komedia.

                                      Czy w tym filmie grali kawalek The Troggs "Wild Thing"? Jesli tak, to moze
                                      zdecyduje sie obejrzec (o ile to jest w ogole do dostania w tym zacofanym kraju)
                        • Gość: MACIEJ Re: br.br. SHREK IS PERFECT.SKIP THE REST IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 05:04
                          basia.basia napisała:

                          > Gość portalu: wiatr w oczy napisał(a):
                          >
                          > > bo ja na przykłąd do dziś nie rozumiem, dlaczego podobało mi się "Drżące
                          > > ciało". A Tobie sie podobało?
                          >
                          > I jak jeszcze!
                          > Ale mam braki "w temacie" Almodovar; nie wszystko widziałam.
                          > No właśnie - "Wszystko o mojej matce" - największy brak.
                          > Kiedy ja to odrobię? Wszyscy trzej zadaliście mi tyle tego,
                          > że chyba zamiast na wakacje to będę jeździć do wyp. kaset i oglądać.
                          > A mam jeszcze własne typy, z takich czy innych względów nieobejrzane.
                          > Wiarołomni, Malena, Mulholand Drive, ten z Pacino (gliniarz na Alasce), Shrek
                          > i parę innych.

                          ZACZNIJ OD SHREK'A BO JEST PERFEKT.
                          BARDZIEJ MNIE SIE PODOBAL NIZ DZIECIAKOM.
                          POZOSTALE SOBIE DARUJ.
                        • Gość: jennifer lopez o muzyce IP: *.biaman.pl 15.07.03, 14:56
                          A Mary Coughlan odkrył dla Polski Wojtek Mann w swoim programi "Maniak
                          niedzielny". Jest Irlandką (Mary, nie Wojtek), ma ciepły głos, troche taki
                          babski odpowiednik Toma Waitsa. Brzydka, ale za to jak śpiewa (może to krewna
                          Janis Joplin?)!
                          • Gość: Jennifer poleca o muzyce 2 IP: *.biaman.pl 15.07.03, 15:04
                            no i ta Mary Coughlan musi uwielbiac Billie Hilliday. Posluchajcie w jej
                            wykonaniu tangowej wersji "Nobody's Businees If I do" albo "Good Morning
                            Heartache"
                            • basia.basia BRATEK.BRATEK 15.07.03, 22:05
                              Gość portalu: Jennifer poleca napisał(a):

                              > no i ta Mary Coughlan musi uwielbiac Billie Hilliday. Posluchajcie w jej
                              > wykonaniu tangowej wersji "Nobody's Businees If I do" albo "Good Morning
                              > Heartache"

                              Czy nie ma pomyłki w pisowni jet Mary Coughlan?
                              Nic nie ma w sieci! To niemożliwe!
                              • Gość: mary coughlan BASIA.BASIA IP: *.biaman.pl 15.07.03, 22:25

                                > Czy nie ma pomyłki w pisowni jet Mary Coughlan?
                                > Nic nie ma w sieci! To niemożliwe!

                                Niestety, pomylki nie ma. Raz bylem u kolegi, co ma takie zaawansowane sposoby
                                wyszukiwania muzyki jak Ty i razem szukalismy. Co prawda jeden utwor
                                znalezlismy, ale dlugo to trwalo.
                                A zebys posluchala, jak ona spiewa Stina "Moon over Bourbon Street"! W Polsce
                                jej w ogole nie ma. W zeszlym roku w empiku w W-wie pani wyszukala w
                                komputerze, ze mieli jeden album...w 1997 roku!

                                Ja jeden kupilem w Moguncji, drugi w Turynie, trzeci w Nowym Jorku!
                                • basia.basia Re: BASIA.BASIA 15.07.03, 23:28
                                  Gość portalu: mary coughlan napisał(a):

                                  >
                                  > Ja jeden kupilem w Moguncji, drugi w Turynie, trzeci w Nowym Jorku!

                                  To ja tak poluję na Elis Reginę.

                                  • Gość: lucky strike Re: BASIA.BASIA IP: *.biaman.pl 15.07.03, 23:35
                                    basia.basia napisała:

                                    > Gość portalu: mary coughlan napisał(a):
                                    >
                                    > >
                                    > > Ja jeden kupilem w Moguncji, drugi w Turynie, trzeci w Nowym Jorku!
                                    >
                                    > To ja tak poluję na Elis Reginę.
                                    >

                                    No dobra, co to jest? Może zacznę szukać!

                                    Ja chyba dziś oszalałem.
                                    • basia.basia BARTEK.BARTEK i śpiewające panie 17.07.03, 18:50
                                      >
                                      > No dobra, co to jest? Może zacznę szukać!
                                      >
                                      > Ja chyba dziś oszalałem.

                                      Tamtego dnia to rzeczywiście jakbyś się szaleju najadł!

                                      Ale z tym strojeniem się w różne nicki było bardzo zabawnie.
                                      Lepiej już przestań, bo Ci co są tu na stałe łatwiej się odnajdują jak
                                      widzą "wytłuszczony" albo podwójny nick. Teraz np. zaczęłam szukać wartburga,
                                      bo gdzieś przeczytałam, że mi odpowiedział i nie mogę tego znaleźć w gąszczu
                                      różnych przykładów Twoich harców. Z drugiej strony to ten nasz wątek będzie
                                      najdłuższym w historii tego forum i jak się rozjeżdża na różne podwątki to już
                                      zgłupieć można!

                                      Włączyłam się tutaj, żeby Ci powiedzieć, że stale próbuję namierzyć
                                      tę Coughlan i mi się nie udaje. Ale ja jestem wytrwała i się doczekam.
                                      A jestem bardzo zainteresowana, ponieważ wśród moich kolekcji śpiewających pań
                                      mam głównie te, które śpiewają znane standardy. Z Billie Holiday na czele,
                                      rzecz jasna. Pojawiła się taka młoda Amerykanka Jane Monheit - cudowny głos
                                      z takim niebywałym przydechem do tego piękna (23 lata chyba) - u nas zupełnie
                                      nieznana. Wcześniej zaczęła Nnenna Freelon (też młoda, piękna i czarna)
                                      - ostatnie moje odkrycie. A o tej Twojej Mary nigdy nie słyszałam. Musi
                                      zasilić moją kolekcję.
                                      Co do Elis Reginy. To jest historia samby i bossa novy. Śpiewa do dzisiaj
                                      i to cudownie. I nie tylko brazylijskie kawałki. Mam w jej wykonaniu
                                      koncertowe nagranie znanego standardu "Can`t take my eyes off you".
                                      Fantastyczne! Jeśli chcesz to Ci to wyślę na skrzynkę razem z "Two for the
                                      road" Patricii Barber ( akurat to jeden z moich ulubionych kawałków).

                                      Pozdrawiam
                                      B.
                                      • Gość: koniec wakacji Pozdrawiam! IP: *.biaman.pl 17.07.03, 19:21
                                        basia.basia napisała:

                                        > >
                                        > > No dobra, co to jest? Może zacznę szukać!
                                        > >
                                        > > Ja chyba dziś oszalałem.
                                        >
                                        > Tamtego dnia to rzeczywiście jakbyś się szaleju najadł!


                                        Ale z tym strojeniem się w różne nicki było bardzo zabawnie.
                                        Lepiej już przestań, bo Ci co są tu na stałe łatwiej się odnajdują jak
                                        > widzą "wytłuszczony" albo podwójny nick. Teraz np. zaczęłam szukać wartburga,
                                        > bo gdzieś przeczytałam, że mi odpowiedział i nie mogę tego znaleźć w gąszczu
                                        > różnych przykładów Twoich harców. Z drugiej strony to ten nasz wątek będzie
                                        > najdłuższym w historii tego forum i jak się rozjeżdża na różne podwątki to
                                        już
                                        > zgłupieć można!

                                        Ale te moje nicki sa chyba bardzo rozpoznawalne – i zazwyczaj sa immanentna
                                        czescią messagu. Ale dobra, sprobuje się ustatkowac.

                                        > Włączyłam się tutaj, żeby Ci powiedzieć, że stale próbuję namierzyć
                                        > tę Coughlan i mi się nie udaje. Ale ja jestem wytrwała i się doczekam.
                                        > A jestem bardzo zainteresowana, ponieważ wśród moich kolekcji śpiewających
                                        pań
                                        > mam głównie te, które śpiewają znane standardy. Z Billie Holiday na czele,
                                        > rzecz jasna. Pojawiła się taka młoda Amerykanka Jane Monheit - cudowny głos
                                        > z takim niebywałym przydechem do tego piękna (23 lata chyba) - u nas zupełnie
                                        > nieznana. Wcześniej zaczęła Nnenna Freelon (też młoda, piękna i czarna)
                                        > - ostatnie moje odkrycie. A o tej Twojej Mary nigdy nie słyszałam. Musi
                                        Ř zasilić moją kolekcję.

                                        Ja zupelnie tych kobiet nie znam. Coughlan poznalem przypadkowo dzięki Manowi –
                                        nawet jego Maaniaka za często nie sluchalem.
                                        Wlasciwie to znam jako tako chyba tylko: JJ, Bettie Midler, Patricie Barber i
                                        Mary Coughlan – to tych czterech nazwisk ogranicza się mój kobiecy swiat
                                        muzyczny. Acha, i jeszcze ta kobieta ze Skunk Anansie, ale nawet jej imienia
                                        nie znam. Jeśli się nie boisz muzyki hardrockowej, to goraco polecam! Jeszcze
                                        Monserat Figueras, ale to inna bajka.


                                        > Co do Elis Reginy. To jest historia samby i bossa novy. Śpiewa do dzisiaj
                                        > i to cudownie. I nie tylko brazylijskie kawałki. Mam w jej wykonaniu
                                        > koncertowe nagranie znanego standardu "Can`t take my eyes off you".
                                        > Fantastyczne! Jeśli chcesz to Ci to wyślę na skrzynkę razem z "Two for the
                                        > road" Patricii Barber ( akurat to jeden z moich ulubionych kawałków).

                                        (Moja ulbiona plyta Patricii to "Companion" - lezy teraz w W-wie w empiku i
                                        mozna ja dostac za grosze - oni tam zawsze wiedza, co to wartosciowa muzyka:) -
                                        a ja pare lat temu zaplacilem za nia sporo.)

                                        Bardzo chetnie - nie wiedzialem, ze takie rzeczy jak przesylaie muzyki e-mailem
                                        jest możliwe. Będę potem mogl to normalnie odtworzyc w komputerze??? bardzo
                                        lubie bossa novy, choc w nazwiskach się nie orientuje (ew. może D.D.
                                        Bridgewater...)

                                      • Gość: MACIEJ Re: BARTEK.BARTEK i śpiewające panie IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:55
                                        basia.basia napisała:

                                        > >
                                        > > No dobra, co to jest? Może zacznę szukać!
                                        > >
                                        > > Ja chyba dziś oszalałem.
                                        >
                                        > Tamtego dnia to rzeczywiście jakbyś się szaleju najadł!
                                        >
                                        > Ale z tym strojeniem się w różne nicki było bardzo zabawnie.
                                        > Lepiej już przestań, bo Ci co są tu na stałe łatwiej się odnajdują jak
                                        > widzą "wytłuszczony" albo podwójny nick. Teraz np. zaczęłam szukać wartburga,
                                        > bo gdzieś przeczytałam, że mi odpowiedział i nie mogę tego znaleźć w gąszczu
                                        > różnych przykładów Twoich harców. Z drugiej strony to ten nasz wątek będzie
                                        > najdłuższym w historii tego forum i jak się rozjeżdża na różne podwątki to
                                        już zgłupieć można!


                                        To moze byc znak dla admina,zeby przeniosl ten watek na kujona polskiego.


                                        > Włączyłam się tutaj, żeby Ci powiedzieć, że stale próbuję namierzyć
                                        > tę Coughlan i mi się nie udaje. Ale ja jestem wytrwała i się doczekam.
                                        > A jestem bardzo zainteresowana, ponieważ wśród moich kolekcji śpiewających
                                        pań
                                        > mam głównie te, które śpiewają znane standardy. Z Billie Holiday na czele,
                                        > rzecz jasna. Pojawiła się taka młoda Amerykanka Jane Monheit - cudowny głos
                                        > z takim niebywałym przydechem do tego piękna (23 lata chyba) - u nas zupełnie
                                        > nieznana. Wcześniej zaczęła Nnenna Freelon (też młoda, piękna i czarna)
                                        > - ostatnie moje odkrycie. A o tej Twojej Mary nigdy nie słyszałam. Musi
                                        > zasilić moją kolekcję.
                                        > Co do Elis Reginy. To jest historia samby i bossa novy. Śpiewa do dzisiaj
                                        > i to cudownie. I nie tylko brazylijskie kawałki. Mam w jej wykonaniu
                                        > koncertowe nagranie znanego standardu "Can`t take my eyes off you".
                                        > Fantastyczne! Jeśli chcesz to Ci to wyślę na skrzynkę razem z "Two for the
                                        > road" Patricii Barber ( akurat to jeden z moich ulubionych kawałków).
                                        >
                                        > Pozdrawiam
                                        > B.
                                        • Gość: koniec wakacji fajne IP: *.biaman.pl 17.07.03, 22:40
                                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                          > basia.basia napisała:
                                          >
                                          > > >
                                          > > > No dobra, co to jest? Może zacznę szukać!
                                          > > >
                                          > > > Ja chyba dziś oszalałem.
                                          > >
                                          > > Tamtego dnia to rzeczywiście jakbyś się szaleju najadł!
                                          > >
                                          > > Ale z tym strojeniem się w różne nicki było bardzo zabawnie.
                                          > > Lepiej już przestań, bo Ci co są tu na stałe łatwiej się odnajdują jak
                                          > > widzą "wytłuszczony" albo podwójny nick. Teraz np. zaczęłam szukać wartbur
                                          > ga,
                                          > > bo gdzieś przeczytałam, że mi odpowiedział i nie mogę tego znaleźć w gąszc
                                          > zu
                                          > > różnych przykładów Twoich harców. Z drugiej strony to ten nasz wątek będzi
                                          > e
                                          > > najdłuższym w historii tego forum i jak się rozjeżdża na różne podwątki to
                                          >
                                          > już zgłupieć można!
                                          >
                                          >
                                          > To moze byc znak dla admina,zeby przeniosl ten watek na kujona polskiego.


                                          :))))

                                          • Gość: MACIEJ Re: fajne. DLATEGO KASKA SIE NA WSZELKI WYPADEK NI IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 01:48
                                            Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                            >
                                            > > basia.basia napisała:
                                            > >
                                            > > > >
                                            > > > > No dobra, co to jest? Może zacznę szukać!
                                            > > > >
                                            > > > > Ja chyba dziś oszalałem.
                                            > > >
                                            > > > Tamtego dnia to rzeczywiście jakbyś się szaleju najadł!
                                            > > >
                                            > > > Ale z tym strojeniem się w różne nicki było bardzo zabawnie.
                                            > > > Lepiej już przestań, bo Ci co są tu na stałe łatwiej się odnajdują ja
                                            > k
                                            > > > widzą "wytłuszczony" albo podwójny nick. Teraz np. zaczęłam szukać wa
                                            > rtbur
                                            > > ga,
                                            > > > bo gdzieś przeczytałam, że mi odpowiedział i nie mogę tego znaleźć w
                                            > gąszc
                                            > > zu
                                            > > > różnych przykładów Twoich harców. Z drugiej strony to ten nasz wątek
                                            > będzi
                                            > > e
                                            > > > najdłuższym w historii tego forum i jak się rozjeżdża na różne podwąt
                                            > ki to
                                            > >
                                            > > już zgłupieć można!
                                            > >
                                            > >
                                            > > To moze byc znak dla admina,zeby przeniosl ten watek na kujona polskiego.
                                            >
                                            >
                                            > :))))

                                            Dlatego Kaska sie na wszelki wypadek nie wpisuje.
                                            • Gość: koniec wakacji a guess IP: *.biaman.pl 18.07.03, 07:27
                                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                              > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                                              >
                                              > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                              > >
                                              > > > basia.basia napisała:
                                              > > >
                                              > > > > >
                                              > > > > > No dobra, co to jest? Może zacznę szukać!
                                              > > > > >
                                              > > > > > Ja chyba dziś oszalałem.
                                              > > > >
                                              > > > > Tamtego dnia to rzeczywiście jakbyś się szaleju najadł!
                                              > > > >
                                              > > > > Ale z tym strojeniem się w różne nicki było bardzo zabawnie.
                                              > > > > Lepiej już przestań, bo Ci co są tu na stałe łatwiej się odnajdu
                                              > ją ja
                                              > > k
                                              > > > > widzą "wytłuszczony" albo podwójny nick. Teraz np. zaczęłam szuk
                                              > ać wa
                                              > > rtbur
                                              > > > ga,
                                              > > > > bo gdzieś przeczytałam, że mi odpowiedział i nie mogę tego znale
                                              > źć w
                                              > > gąszc
                                              > > > zu
                                              > > > > różnych przykładów Twoich harców. Z drugiej strony to ten nasz w
                                              > ątek
                                              > > będzi
                                              > > > e
                                              > > > > najdłuższym w historii tego forum i jak się rozjeżdża na różne p
                                              > odwąt
                                              > > ki to
                                              > > >
                                              > > > już zgłupieć można!
                                              > > >
                                              > > >
                                              > > > To moze byc znak dla admina,zeby przeniosl ten watek na kujona polski
                                              > ego.
                                              > >
                                              > >
                                              > > :))))
                                              >
                                              > Dlatego Kaska sie na wszelki wypadek nie wpisuje.

                                              Masz rację, cos sie z nią stalo. Moze juz nie jestesmy tak uroczy i blyskotliwi
                                              jak bywalismy kiedys?
                                          • Gość: he he Re: fajne IP: 62.89.80.* 24.07.03, 20:16
                          • Gość: MACIEJ Re: o muzyce.MANN , TEN GRUBY I OSWIECIMEK IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 15:09
                            Gość portalu: jennifer lopez napisał(a):

                            > A Mary Coughlan odkrył dla Polski Wojtek Mann w swoim programi "Maniak
                            > niedzielny". Jest Irlandką (Mary, nie Wojtek), ma ciepły głos, troche taki
                            > babski odpowiednik Toma Waitsa. Brzydka, ale za to jak śpiewa (może to krewna
                            > Janis Joplin?)!

                            Kiedys na jakiejs imprezie w Stanach siedze przy stole i bujam sie troche na
                            krzesle a z tylu caly czas jakis facet obija sie o mnie i wreszcie sie
                            odwracam,zeby mu zwrocic uwage i widze a tu o moje plecy opiera sie ta chudzina
                            Mann a obok siedzial pan Tlusty.
                            Mann tancowal wtedy z jakas mlodziutka jeszcze chudsza od niego Czarnula,ale
                            ona to juz wygladala jak Oswiecimek.
                            • Gość: koniec wakacji bliskie spotkania ??? stopnia IP: *.biaman.pl 15.07.03, 15:14
                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                              > Gość portalu: jennifer lopez napisał(a):
                              >
                              > > A Mary Coughlan odkrył dla Polski Wojtek Mann w swoim programi "Maniak
                              > > niedzielny". Jest Irlandką (Mary, nie Wojtek), ma ciepły głos, troche taki
                              >
                              > > babski odpowiednik Toma Waitsa. Brzydka, ale za to jak śpiewa (może to kre
                              > wna
                              > > Janis Joplin?)!
                              >
                              > Kiedys na jakiejs imprezie w Stanach siedze przy stole i bujam sie troche na
                              > krzesle a z tylu caly czas jakis facet obija sie o mnie i wreszcie sie
                              > odwracam,zeby mu zwrocic uwage i widze a tu o moje plecy opiera sie ta
                              chudzina
                              >
                              > Mann a obok siedzial pan Tlusty.
                              > Mann tancowal wtedy z jakas mlodziutka jeszcze chudsza od niego Czarnula,ale
                              > ona to juz wygladala jak Oswiecimek.

                              To nie mogła byc Mary Coughlan, ona jest biala.
                              Tlusty to Mann, chudy to Materna.

                              Ja kiedys widzialem na wlasne oczy tow. agenta 07 zglos sie, Bronislawa
                              Cieslaka. nawet dwa razy. Raz z psem na spacerze (na Bydgoskiej w Krakowie), a
                              raz na spotkaniu sojuszniczym krakowskiej lewicy.
                              • Gość: MACIEJ o man,to sie niezle pomylilem! IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:02
                                Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                >
                                > > Gość portalu: jennifer lopez napisał(a):
                                > >
                                > > > A Mary Coughlan odkrył dla Polski Wojtek Mann w swoim programi "Mania
                                > k
                                > > > niedzielny". Jest Irlandką (Mary, nie Wojtek), ma ciepły głos, troche
                                > taki
                                > >
                                > > > babski odpowiednik Toma Waitsa. Brzydka, ale za to jak śpiewa (może t
                                > o kre
                                > > wna
                                > > > Janis Joplin?)!
                                > >
                                > > Kiedys na jakiejs imprezie w Stanach siedze przy stole i bujam sie troche
                                > na
                                > > krzesle a z tylu caly czas jakis facet obija sie o mnie i wreszcie sie
                                > > odwracam,zeby mu zwrocic uwage i widze a tu o moje plecy opiera sie ta
                                > chudzina
                                > >
                                > > Mann a obok siedzial pan Tlusty.
                                > > Mann tancowal wtedy z jakas mlodziutka jeszcze chudsza od niego Czarnula,a
                                > le
                                > > ona to juz wygladala jak Oswiecimek.
                                >
                                > To nie mogła byc Mary Coughlan, ona jest biala.
                                > Tlusty to Mann, chudy to Materna.

                                Pana Tlustego z panem Chudym pomylilem.

                                > Ja kiedys widzialem na wlasne oczy tow. agenta 07 zglos sie, Bronislawa
                                > Cieslaka. nawet dwa razy. Raz z psem na spacerze (na Bydgoskiej w Krakowie),
                                a
                                > raz na spotkaniu sojuszniczym krakowskiej lewicy.
                    • Gość: MACIEJ Re: Do pierwszego naiwnego IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 04:58
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: b) nie rozumiem napisał(a):
                      >
                      > > > b/podrywanie,
                      >
                      > Więc nawet nie zauważyłeś, że uwiodłeś dwie podwójne!
                      >
                      >
                      > pzdr
                      > rozczarowana

                      Ja sie mecze tygodniami,a jemu wszystko przychodzi tak latwo,ze nawet tego nie
                      zauwaza.

    • Gość: LONGERgierTYCHkoni Czy kataryna posiada dusze? i od kiedy ja posiada? IP: *.echostar.pl 15.07.03, 03:47
      Czy ‘czlowiek’ posiada dusze?
      Jezeli tak to od kiedy?!

      Jak wytlumaczcie ten paradoks.

      DO 2 TYGODNI (przed 2 tyg.komorki sie dziela, ale nie zroznicuja, po
      2tyg.dopiero nastepuje ich roznicowanie):

      a) 1 ZYGOTA MOZE SIE ROZDZIELIC NA 2 ZYGOTY I URODZA SIE
      BLIZNIAKI, *(ale przed ukonczeniem 2 tyg. moze sie ponownie polaczyc - aby
      powstal 1 czlowiek)

      MOZE TEZ BYC INACZEJ

      b) 2 ZAPLODNIONE KOMORKI JAJOWE (2 ZYGOTY) DO 2 TYGODNIA MOGA SIE
      POLACZYC W 1 ZYGOTE, *(po czym znowu podzielic - ale nie musza sie juz dzielic)
      itd,itp
      * taki proces podzial/laczenie moze sie powtórzyć co najmniej jeszcze raz -
      oczywiscie nie musi, poczatkowy podzial/polaczenie tez nie zachodzi w kazdym
      przypadku ciazy, ale niemniej czasami zachodzi.

      Jezeli wierzysz w to, ze 1-kom zarodek jest czlowiekiem to co sie dzieje z nim
      w tych 'przemianach':
      a) z 1 czlowieka tworzy sie dwoch? Czy z jednego czlowieka moze powstac
      dwoch. Przeciez normalnie gamety czlowieka sa haploidalne, a nie diploidalne?
      Ba do tego potrzeba drugiego czlowieka o odmiennej plci.
      Czlowiek nie moze sam z siebie sie sklonowac, np. ja teraz, w tej chwili lub
      nawet w ciagu najblizszych 2 tygodni nie moge tego uczynic.
      *(nastepnie z 2 powstal zpowrotem 1 - co sie stalo z tym brakujacym drugim
      czlowiekiem - zostal zabity? przez niedoszlego brata blizniaka?)

      Matematycznie
      czlowieka oznaczajmy jako cz
      zalozenie za prolifami: 1 komorkowa zygota jest juz czlowiekiem.

      1cz : 2 = 0.5cz + 0.5cz ale rodzi sie 1cz + 1cz
      *(0.5cz + 0.5cz = 1cz lub jezeli 2 samodzielne zygoty powstale z podzialu
      jednej potraktujemy jako 2 ludzi to
      1cz + 1cz = 2cz ale rodzi sie 1 dziecko, lub rozwija sie 1 zygota...itd.

      b) z 2 tworzy sie 1 czlowiek? 1 czlowiek posiada podwojne czlowieczenstwo?
      *( po czym z tego 1 czlowieka twozy sie z powrotem 2, i znowu najpierw
      MORDERSTWO? a pozniej, gdy sie juz z powrotem podzieli na 2 to juz nie ?)

      1cz + 1cz = 2cz ,fizycznie rodzi sie 1 czlowiek
      *(2cz - w jednej osobie'zbiorze komorek' : 2 = 1cz + 1cz lub
      1cz-poniewaz po polaczeniu, bedzie tylko 1 sama zygota : 2 = 0.5cz + 0.5cz,
      ale rozdza sie 2 blizniaki)

      itd. itp. te pytania mozna mnozyc

      JEZELI ODPOWIEDZIELISCIE SOBIE NA TE PYTANIA TO TE BEDA JUZ TRUDNIEJSZE:

      Jezeli wierzysz w to, ze 1-kom zarodek posiada dusze to co sie dzieje z dusza
      w tych 'przemianach':

      a) z 1 duszy tworza sie 2? kazdA ZYGOTA-czlowiek posiada 0.5 duszy? *(by znowu
      sie polaczyc w 1 dusze, dusza dzieli sie na 2? czy Bog daje chwilowo 1
      zapasowa, by pozniej ja zabrac i co zrobic?)

      Matematycznie
      dusze oznaczamy jako d, czlowieka jako cz
      zalozenie za prolifami: 1 komorkowa zygota posiada dusze i jest czlowiekiem

      1cz z 1d : 2 = 0.5cz z 0.5d + 0.5cz z 0.5d
      1cz z 1d - [jeden czlowiek z jedna dusza] lub
      1cz z 1d : 2 = 1cz(powstaje samodzielna zygota, wiec czlowiek) z 0.5d +1cz z 1d

      cos nie 'gra' , przeciez rodzi sie 1cz z 1d + 1cz z 1d

      a jak wezmiemy pod uwage to co w nawiasie, wiec
      *(1cz z 1d + 1cz z 1d = 2cz w jednej zygocie z 2d w jednej zygocie.....itd,itp)

      b) z 2 dusz tworzy sie 1? 1 czlowiek posiada 2 dusze ( by znowu podzielic te 2
      na dwoch ludzi,czyli po jednej,przez jakis czas mamy czlowieka z 2 duszami?,
      czy Bog na chwile zabiera jedna i umieszcza w.....?)

      1cz z 1d + 1cz z 1d = 2cz w jednej zygocie z 2d w jednej zygocie
      1cz z 1d + 1cz z 1d = 1cz z 2d
      itd,itp.

      ONTOLODZY WYKLUCZAJA TAKIE MOZLIWOSCI, LAMIE TO MIN. ZASADE
      NIESPRZECZNOSCI.

      A ty jak ty odpowiesz na to?!

      JESZCZ KILKA TRUDNYCH PYTAN - JEZELI ZYGOTA POSIADA DUSZE TO CO SIE
      DZIEJE Z NIA, GDY:
      ZOSTAJE WCHLONIETA PRZEZ CIALO MATKI?
      ZOSTAJE WCHLONIETA PRZEZ INNA ZYGOTE?
      Zostaje wydalona?
      Co sie dzieje z duszami z wydalonych zygot?

      pozdrowienia
      J.K.



      www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=212&w=6787841&a=6971967
      • Gość: MACIEJ THE ONLY THING I AM AFRAID OF ,THAT SHE LOVES ME IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 05:22
        AND I AM NOT AWARE OF THAT.


        Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
        >
        > > Tym razem nie bedzie o Saddamie.
        > >
        > > Ogladalem po raz kolejny "Pearl Harbor" i slysze z ust pieknej Evelyn
        > > nastepujace slowa:"The only thing I am afraid of is that he loves me much
        > > more than I love him".
        >
        > To jest dobre.
        >
        >
        > > A gdzie ja w tym wszystkim jestem?
        > > Cos mnie sie zdaje,ze only thing I am afraid of is that she loves him much
        >
        > > more than she loves me.
        >
        > To tez.

        A NIE MOWILEM?
        • Gość: MACIEJ Dziewulski i jego majatek IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 06:21
          Gość portalu: bonzo napisał(a):

          > Poczytajcie rejestr majątkowy na stronach Sejmu tego człowieka>
          > orka.sejm.gov.pl/OswIVk.nsf/0/E9C055FEEF957CFEC1256ADA0039186B/$file/074-II.pdf
          > Zobaczcie jak żyje z waszych podatków: uposażenie (ten facet
          > podobno studia skończył a napisał "uposarzenie" tam) poselskie -
          > 4680 zł, dieta poselska - 2245 zł, i uwaga... emerytura
          > policyjna 4687 zł !! Potem poczytajcie o majątku... ręce
          > opadają! Skąd pan na to miał panie pośle? Na te samochody? Na te
          > domy? Na te działki? Na te Harleye? ehhhhhhhhhhhhhhhhh

          Jak czlowiek pracuje ciezko cale zycie(25 lat) w policji(milicji) a pozniej hop
          do Sejmu,to mu sie chyba nalezy z tych pieniedzy spolecznych,co?
        • Gość: LONGERgierTYCHkoni ale sobie WLEWASZ !!! przypominasz mi Macieja O. IP: *.echostar.pl 15.07.03, 14:45
          Czy dla Boga zygota jest Czlowiekiem?!
          Czy zygota posiada wolna wole?!
          Bog w przeciwienstwie do zwierzat obdarzyl czlowieka wolna wola, dal jemu
          wybor.
          A czy Bog daje wybor zygocie?!
          A moze nawet dla Boga zygota nie jest jeszcze czlowiekiem?

          Gość portalu: ela napisał(a):

          > Gość portalu: LONGERgierTYCHkoni napisał(a):
          >
          > >> Co sie dzieje z duszami z wydalonych zygot?
          >
          > Może pytają cichutko swoich ojców dlaczego je zrobili ale nie chciało im się
          > ich wychowywać? Tylko czy usłyszą jakąś odpowiedź?

          Elu prosze przeczytaj jeszcze raz, poniewaz wedlug Ontologii zygota nie moze
          posiadac duszy, ani nie moze byc czlowiekiem!!!(narusza to zasade m.in.
          niesprzecznosci...czy jest mozliwy podzial 1Czlowieka na 2 lub 1duszy na 2)
          Do 2 tyg. niema ani czlowieka, ani duszy, ale od kiedy jest czlowiek, a od
          kiedy 'posiada' dusze jesli w ogole ja posiada?!

          A teraz pytanie do ciebie: Gdzie 'przebywaja' te twoje zygotowe duszyczki ze
          swoim niezmazanym grzechem pierworodnym - 1) w piekle (niezmazany grzechem
          pierworodnym) - 2) w niebie (bez chrztu) - to po co Bog, ktory wiezial co sie
          z nimi stanie-duszami, przyporzadkowal je do tych zygot, te zygoty nie mialy
          przeciez wolnej woli, nie mogly wybrac. A przeciez sa naturalne poronienia.
          Czy zygota ma wolna wole?!
          Czy kobieta niewlasciwie odzywiajaca sie, prowadzaca nieodpowiedni tryb zycia
          i w ten sposob doprowadzajaca do poronienia jest MORDERCZYNIA?!



          pozdrowienia
          J.K.

          I PRZYPOMINAM ZYGOTA NIE JEST CZLOWIEKIEM

          Zygota nalezy do naszego gatunku - to nie podlega zadnej dyskusji.
          Posiada potencjal 'bycia czlowiekiem',w przyszlosci stania sie czlowiekiem.
          Ale rozni sie od czlowieka w tak wielu aspektach np. 1 zygota potrafi sie
          podzielic dajac 2 samodzielne zygoty (tzw. blizniaki jednojajowe) - czlowiek
          tego nie potrafi, ba nawet plod tego nie potrafi.

          Z punktu widzenia czlowieka to co on potrafi, to co on posiada DOTYCZY jeszcze
          wiecej plaszczyzn np. mozg, myslenie-dzialanie mozgu,nawet
          nieuswiadomione.....komunikowanie sie z otoczeniem - plod juz sie komunikuje,
          reagowanie na bodzce itd,itp.

          Biologia juz to ustalila, zaden szanujacy nauke biolog nie powie o
          1-komorkowej zygocie - maly czlowieczek, poczatek czegos to zupelnie co innego
          od 'tego'.

          Czy Wielki wubuch nazwiemy 'Pra-poczatkiem Ziemi', a nazwiemy Ziemia?
          Czy fundamenty domu sa DOMEM, czy li tylko jego poczatkiem?
          Oczywiscie czasami pokazujemy komus fundamenty domu i mowimy
          "To jest nasz DOM"
          ale nie mowimy wtedy o tym domu-sensu stricto, ale o abstrakcie tego domu.

          Sam widzisz, ze 'fizycznie' (biologicznie) zygota nie jest CZLOWIEKIEM, ale
          abstrakcyjnie dla niektorych tak.

          Ale niech zaden czlowiek nie narzuca innym/innemu swoich abstraktow myslowych.
          Pozwolmy innym myslec swobodnie i podejmowac decyzje ich dotyczace, nie nas.


          ps. nigdy w historii narzucanie abstraktow myslowych innym nie
          przynioslo 'dobra', popatrz chocby na rozwoj nauki, nawet biologi.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=6787841&a=6979593
          • Gość: MACIEJ CZY PINK BYL W POLSCE? IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 15:02
            Gość portalu: zly dzien napisał(a):

            > >
            > > BRUCE,TO JUZ JEST TEZ MUZYKA MINIONA.
            >
            > Maciek, to cały Twój komentarz to Toma Waitsa? Musze jeszcze zerknąć na
            > pozostale posty.

            Podobnie jak z filmami,wybieracie to co pasuje Europejczykom a w Stanach nie
            jest top shelf,dlatego tez taka roznorodnosc tu produkujemy by wszystkich
            zadowolic.
            • Gość: Jennifer Nie mowisz o Pink Flloydzie, prawda? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 15:07
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Gość portalu: zly dzien napisał(a):
              >
              > > >
              > > > BRUCE,TO JUZ JEST TEZ MUZYKA MINIONA.
              > >
              > > Maciek, to cały Twój komentarz to Toma Waitsa? Musze jeszcze zerknąć na
              > > pozostale posty.
              >
              > Podobnie jak z filmami,wybieracie

              MY? TO ZNACZY KTO?


              to co pasuje Europejczykom a w Stanach nie
              > jest top shelf,dlatego tez taka roznorodnosc tu produkujemy by wszystkich
              > zadowolic.

              TOM WAITS NIE JEST TAK BARDZO POPULARNY W POLSCE JAK INNE
              AMERYKAŃSKIE "PRODUKTY": Britney, Jennifer, hip-hop etc. Nie martw sie,
              masowosc gustow wystepuje pod kazda szerokoscia geograficzna.
              • Gość: MACIEJ Nie mowisz o Pink Flloydzie, prawda? O BABACH MOW IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 15:14
                Gość portalu: Jennifer napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: zly dzien napisał(a):
                > >
                > > > >
                > > > > BRUCE,TO JUZ JEST TEZ MUZYKA MINIONA.
                > > >
                > > > Maciek, to cały Twój komentarz to Toma Waitsa? Musze jeszcze zerknąć
                > na
                > > > pozostale posty.
                > >
                > > Podobnie jak z filmami,wybieracie
                >
                > MY? TO ZNACZY KTO?
                >
                >
                > to co pasuje Europejczykom a w Stanach nie
                > > jest top shelf,dlatego tez taka roznorodnosc tu produkujemy by wszystkich
                > > zadowolic.
                >
                > TOM WAITS NIE JEST TAK BARDZO POPULARNY W POLSCE JAK INNE
                > AMERYKAŃSKIE "PRODUKTY": Britney, Jennifer, hip-hop etc. Nie martw sie,
                > masowosc gustow wystepuje pod kazda szerokoscia geograficzna.

                PINK-Ten babski zespol muzyczny,bardzo popularny w Stanach,co tak zachwalal
                PARTY i SMOKE the RUBBER i MERCEDESA w jednej piosence.

                Moze nie ogladaj "Coyote Ugly" bo ci zaszkodzi.
                • Gość: jennifer wiatr zmian IP: *.biaman.pl 15.07.03, 15:19
                  Mysle, Macku, ze naszymi dyskusjami przepedzilismy stad kobiety. Bez kobiet to
                  juz nie to samo. Sprobujmy - improwizujac - pozgadzac sie przez jakis czas ze
                  soba, poklamac sobie, ze lubimy to samo. Ewentualnie sprobujmy "pieknie sie
                  roznic" - moze wroca? Mozemy sie roznic nawet szorstko, ale niech bedzie
                  pieknie.
                  Zaczynam pierszy: obiecuje, ze jak zdarzy sie okazja (to jest fizyczna
                  dostepnosc filmu oraz pomrocznosc jasna u mnie), to obejrze "Coyote ugly". Nie
                  mam nic przeciwko girlaskom.
                  Drugi ruch nalezy do Ciebie - wybieraj: albo nabedzies zktoras plyte Toma
                  Waitsa i jej posluchasz, albo pojdziesz na jakis dobry film :)
                  • Gość: MACIEJ Re: wiatr zmian A PIEKNIE SIE ROZNIC IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:07
                    Gość portalu: jennifer napisał(a):

                    > Mysle, Macku, ze naszymi dyskusjami przepedzilismy stad kobiety. Bez kobiet
                    to
                    > juz nie to samo. Sprobujmy - improwizujac - pozgadzac sie przez jakis czas ze
                    > soba, poklamac sobie, ze lubimy to samo. Ewentualnie sprobujmy "pieknie sie
                    > roznic" - moze wroca? Mozemy sie roznic nawet szorstko, ale niech bedzie
                    > pieknie.
                    > Zaczynam pierszy: obiecuje, ze jak zdarzy sie okazja (to jest fizyczna
                    > dostepnosc filmu oraz pomrocznosc jasna u mnie), to obejrze "Coyote ugly".
                    Nie
                    > mam nic przeciwko girlaskom.
                    > Drugi ruch nalezy do Ciebie - wybieraj: albo nabedzies zktoras plyte Toma
                    > Waitsa i jej posluchasz, albo pojdziesz na jakis dobry film :)

                    Oczywiscie wybieram druga mozliwosc i oznajmiam,ze wszystkie dobre filmy juz
                    widzialem,a teraz za kare bede ogladal te ktore Europejczykom pasuja.
                    • Gość: wredna baba Re: wiatr zmian A PIEKNIE SIE ROZNIC IP: *.biaman.pl 15.07.03, 16:22
                      > Oczywiscie wybieram druga mozliwosc i oznajmiam,ze wszystkie dobre filmy juz
                      > widzialem,

                      ZAZDROSZCZE

                      a teraz za kare bede ogladal te ktore Europejczykom pasuja.

                      LET IT BE A DEAL.
                    • Gość: wredna baba i was mistaken, wasn't I? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 16:28
                      > Drugi ruch nalezy do Ciebie - wybieraj: albo nabedzies zktoras plyte Toma
                      > Waitsa i jej posluchasz, albo pojdziesz na jakis dobry film :)

                      Oczywiscie wybieram druga mozliwosc

                      Czy z gory zakladasz, ze T.W. jest do niczego? Ja te jego teksty kupuje. Serio:
                      myslalem, ze Ci sie spodoba.


                  • Gość: wredna baba Re: wiatr zmian IP: *.biaman.pl 15.07.03, 16:26
                    Gość portalu: jennifer napisał(a):

                    > Mysle, Macku, ze naszymi dyskusjami przepedzilismy stad kobiety. Bez kobiet
                    to
                    > juz nie to samo. Sprobujmy - improwizujac - pozgadzac sie przez jakis czas ze
                    > soba, poklamac sobie, ze lubimy to samo. Ewentualnie sprobujmy "pieknie sie
                    > roznic" - moze wroca? Mozemy sie roznic nawet szorstko, ale niech bedzie
                    > pieknie.
                    > Zaczynam pierszy: obiecuje, ze jak zdarzy sie okazja (to jest fizyczna
                    > dostepnosc filmu oraz pomrocznosc jasna u mnie), to obejrze "Coyote ugly".
                    Nie
                    > mam nic przeciwko girlaskom.
                    > Drugi ruch nalezy do Ciebie - wybieraj: albo nabedzies zktoras plyte Toma
                    > Waitsa i jej posluchasz, albo pojdziesz na jakis dobry film :)

                    tu naprawde bylo "pierszy"???? To musialaby byc jakas niewidzalna zyczliwa
                    reka, co tak napsocila..
                  • basia.basia Re: wiatr zmian 15.07.03, 16:37
                    Gość portalu: jennifer napisał(a):

                    > Drugi ruch nalezy do Ciebie - wybieraj: albo nabedzies zktoras plyte Toma
                    > Waitsa i jej posluchasz,
                    Ja mu wyślę majlem I`m still here i się zobaczy.

                    albo pojdziesz na jakis dobry film :)

                    tu nic się nie da poradzić.
                    • Gość: wredna baba probujmy IP: *.biaman.pl 15.07.03, 16:51
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: jennifer napisał(a):
                      >
                      > > Drugi ruch nalezy do Ciebie - wybieraj: albo nabedzies zktoras plyte Toma
                      > > Waitsa i jej posluchasz,
                      > Ja mu wyślę majlem I`m still here i się zobaczy.

                      Z tej samej plyty "Alice" pchnij mu jeszcze, jesli masz, "No one Knows I'm
                      gone." To budzi zachwyt.
                      • basia.basia Re: probujmy 15.07.03, 21:59
                        Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                        >
                        > Z tej samej plyty "Alice" pchnij mu jeszcze, jesli masz, "No one Knows I'm
                        > gone." To budzi zachwyt.

                        Jak dotąd to nie znalazłam tego w sieci. Będę próbować dalej.

                        Czy ja mam zmienić ksywę na mściwa baba?
                        • Gość: 2 zl colty ciekawe, czy Wartburg to zna? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 22:18
                          >
                          > Czy ja mam zmienić ksywę na mściwa baba?

                          Czy ja wiem? Dla symetrii moze "zawziety chlop" albo moze "lepper" po prostu...

                          basia.basia niech jednak zostanie - to daje spokoj i poczucie, ze nie wszystkie
                          nicki na tym swiecie porywa wichura.

                          minderbinder gdzie indziej gdzie indziej skomponowal taki ladny kruczy wierszyk:

                          "Niech to będzie pożegnanie - krzyknę - Leszku czy szatanie!
                          Precz na burzę, na plutońskie brzegi czarnych nocy mórz!
                          Niech mi polityczne biuro nie przypomni, jak ponuro
                          Mroczysz wszystko kłamstwa chmurą! Ruszże się premierze, rusz!
                          Wyjmij dłoń z Narodu serca - i rusz się ze stołka, rusz!
                          Leszek odrzekł: "Nigdy już!"





                          • Edgar Allan Poe wzywa Millera do dymisji - minderbinder1, 15-
                          • Gość: bratek.bratek PRZYSZŁO MI DO SKRZYNKI IP: *.biaman.pl 17.07.03, 16:31
                            The following ad in the Atlanta Journal is reported to have received the most
                            calls ever on a singles ad:


                            SINGLE BLACK FEMALE seeks male companionship, ethnicity unimportant.
                            I'm a very good looking girl who loves to play. I love long walks in the
                            woods, riding in your pickup truck, hunting, camping and fishing trips, cozy
                            winter nights lying by the fire. Candlelight dinners will have me eating out
                            of your hand. Rub me the right way and watch me respond. I'll be at the
                            front door when you get home from work wearing only what nature gave me.
                            Kiss me and I'm yours. Call (404) 875-6420 and ask for Daisy.


                            Over 15,000 men found themselves talking to the Atlanta Human Society
                            about an 8-week old black labrador retriever.

                            Men are so.....easy.
                            • Gość: MACIEJ Re: PRZYSZŁO MI DO SKRZYNKI IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 22:00
                              Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                              > The following ad in the Atlanta Journal is reported to have received the most
                              > calls ever on a singles ad:
                              >
                              >
                              > SINGLE BLACK FEMALE seeks male companionship, ethnicity unimportant.
                              > I'm a very good looking girl who loves to play. I love long walks in the
                              > woods, riding in your pickup truck, hunting, camping and fishing trips, cozy
                              > winter nights lying by the fire. Candlelight dinners will have me eating out
                              > of your hand. Rub me the right way and watch me respond. I'll be at the
                              > front door when you get home from work wearing only what nature gave me.
                              > Kiss me and I'm yours. Call (404) 875-6420 and ask for Daisy.
                              >
                              >
                              > Over 15,000 men found themselves talking to the Atlanta Human Society
                              > about an 8-week old black labrador retriever.
                              >
                              > Men are so.....easy.

                              To poludnie,nie ma sie co dziwic. Atlanta?
                • Gość: jennifer O BABACH IP: *.biaman.pl 15.07.03, 15:42
                  > PINK-Ten babski zespol muzyczny,bardzo popularny w Stanach,co tak zachwalal
                  > PARTY i SMOKE the RUBBER i MERCEDESA w jednej piosence.
                  >
                  > Moze nie ogladaj "Coyote Ugly" bo ci zaszkodzi.

                  Serio: ze mnie straszny ignorant i na bakier jestem z nowosciami. Zreszta
                  pewnie dawno juz to zauwazyles. Moze kiedys uda sie nadrobic zaleglosci.
                  Pozdrawiam,
                  B.
                  • Gość: MACIEJ JENNIFER OD SPIEWANIA CZY JENNY Z "LOVE STORY" IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:11
                    Gość portalu: jennifer napisał(a):

                    > > PINK-Ten babski zespol muzyczny,bardzo popularny w Stanach,co tak zachwala
                    > l
                    > > PARTY i SMOKE the RUBBER i MERCEDESA w jednej piosence.
                    > >
                    > > Moze nie ogladaj "Coyote Ugly" bo ci zaszkodzi.
                    >
                    > Serio: ze mnie straszny ignorant i na bakier jestem z nowosciami. Zreszta
                    > pewnie dawno juz to zauwazyles. Moze kiedys uda sie nadrobic zaleglosci.
                    > Pozdrawiam,
                    > B.

                    Ktora Jennifer lubisz bardziej?
                    • Gość: wredna baba Ali McGraw of course! IP: *.biaman.pl 15.07.03, 16:24
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Gość portalu: jennifer napisał(a):
                      >
                      > > > PINK-Ten babski zespol muzyczny,bardzo popularny w Stanach,co tak zac
                      > hwala
                      > > l
                      > > > PARTY i SMOKE the RUBBER i MERCEDESA w jednej piosence.
                      > > >
                      > > > Moze nie ogladaj "Coyote Ugly" bo ci zaszkodzi.
                      > >
                      > > Serio: ze mnie straszny ignorant i na bakier jestem z nowosciami. Zreszta
                      > > pewnie dawno juz to zauwazyles. Moze kiedys uda sie nadrobic zaleglosci.
                      > > Pozdrawiam,
                      > > B.
                      >
                      > Ktora Jennifer lubisz bardziej?
                      • Gość: MACIEJ Re: Ali McGraw of course! TO NIEMOZLIWE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:40
                        Gość portalu: wredna baba napisał(a):

                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        >
                        > > Gość portalu: jennifer napisał(a):
                        > >
                        > > > > PINK-Ten babski zespol muzyczny,bardzo popularny w Stanach,co ta
                        > k zac
                        > > hwala
                        > > > l
                        > > > > PARTY i SMOKE the RUBBER i MERCEDESA w jednej piosence.
                        > > > >
                        > > > > Moze nie ogladaj "Coyote Ugly" bo ci zaszkodzi.
                        > > >
                        > > > Serio: ze mnie straszny ignorant i na bakier jestem z nowosciami. Zre
                        > szta
                        > > > pewnie dawno juz to zauwazyles. Moze kiedys uda sie nadrobic zaleglos
                        > ci.
                        > > > Pozdrawiam,
                        > > > B.
                        > >
                        > > Ktora Jennifer lubisz bardziej?

                        To niemozliwe zebys pamietal jej nazwisko na podstawie jednego filmu.
                        Mnie przypomina Alke,to inna sprawa.
                        A kogo tobie?
                        • Gość: MACIEJ JAK DZIECIAK SLIZGAJACY SIE NA SADZAWCE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:50
                          Troche mnie przygnebia ten facet, opowiadajacego o dzieciaku slizgajacym sie
                          zima
                          na sadzawce,a jak sie lod zalamie,to przeciez sie nic nie stanie,bo da sie
                          dzieciakowi antybiotyki na zapalenie pluc i za miesiac lub dwa bedzie sie znowu
                          mogl slizgac na tej samej sadzawce.
                          Chyba ze zima mu tak morde skuje iz bedzie sie bal powtornego ryzyka,albo zima
                          minie a z nia i okazja glupiego ryzyka.
                          Wiekszosc ludzi wie,ze najlepsza metoda jest akcja zapobiegawcza,by przyglupa
                          nie trzeba bylo medycznie do stanu poprzedniego przywracac,choc czesto stan
                          poprzedni jest juz nieosiagalny.
                          Madry Polak po szkodzie,co?
                          • Gość: MACIEJ Re: JAK DZIECIAK SLIZGAJACY SIE NA SADZAWCE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:54
                            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                            > Troche mnie przygnebia ten facet, opowiadajacego o dzieciaku slizgajacym sie
                            > zima
                            > na sadzawce,a jak sie lod zalamie,to przeciez sie nic nie stanie,bo da sie
                            > dzieciakowi antybiotyki na zapalenie pluc i za miesiac lub dwa bedzie sie
                            znowu
                            >
                            > mogl slizgac na tej samej sadzawce.
                            > Chyba ze zima mu tak morde skuje iz bedzie sie bal powtornego ryzyka,albo
                            zima
                            > minie a z nia i okazja glupiego ryzyka.
                            > Wiekszosc ludzi wie,ze najlepsza metoda jest akcja zapobiegawcza,by przyglupa
                            > nie trzeba bylo medycznie do stanu poprzedniego przywracac,choc czesto stan
                            > poprzedni jest juz nieosiagalny.
                            > Madry Polak po szkodzie,co?

                            No i zapomnialem dodac,ze ostatnia zima byla troche longer i mozna bylo gier
                            tych przeprowadzac wiecej,a niektorzy to nawet konmi po sadzawkach sie scigali.
                        • Gość: wredna baba Re: Ali McGraw of course! TO NIEMOZLIWE IP: *.biaman.pl 15.07.03, 16:54
                          Jakiego jednego filmu, kolego??? A "Ucieczka gangstera" i "Convoy" Peckinpaha??
                          • Gość: MACIEJ Re: Ali McGraw of course! TO NIEMOZLIWE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:56
                            Gość portalu: wredna baba napisał(a):

                            > Jakiego jednego filmu, kolego??? A "Ucieczka gangstera" i "Convoy"
                            Peckinpaha??

                            Nie jestes taki mlody,jak mnie sie wydawalo.
                            • Gość: MACIEJ Ali McGraw of course! TO NIEMOZLIWE.NIE KITUJ MN IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 16:58
                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                              > Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                              >
                              > > Jakiego jednego filmu, kolego??? A "Ucieczka gangstera" i "Convoy"
                              > Peckinpaha??
                              >
                              > Nie jestes taki mlody,jak mnie sie wydawalo.

                              I nie kituj mnie,ze to wszystko z pamieci.
                              • Gość: wredna baba mozliwe, mlodziencze IP: *.biaman.pl 15.07.03, 17:02
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                >
                                > > Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                                > >
                                > > > Jakiego jednego filmu, kolego??? A "Ucieczka gangstera" i "Convoy"
                                > > Peckinpaha??
                                > >
                                > > Nie jestes taki mlody,jak mnie sie wydawalo.
                                >
                                > I nie kituj mnie,ze to wszystko z pamieci.

                                Z pamieci, z pamieci. Jakos z wiekiem pamieci mi nie ubywa. Z pamieci to
                                jeszcze byl serial "Wichry wojny" - nie wiem, jak po angielsku. Gral tam Robert
                                Mitchum. McGraw grala w pierwszej serii, a potem , w drugiej, zastapila ja
                                doktor Queen, czyli Jane Seymour (nie chodzi o jedna z siedmiu zon krola, tylko
                                o aktorke).

                                PS Peckinpah to jeden z moich ulubionych rezyserow.
                                • Gość: MACIEJ JA WYKRECILEM MITCHUM'OWI NIEZLY NUMER IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 17:21
                                  Gość portalu: wredna baba napisał(a):

                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  >
                                  > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  > >
                                  > > > Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                                  > > >
                                  > > > > Jakiego jednego filmu, kolego??? A "Ucieczka gangstera" i "Convo
                                  > y"
                                  > > > Peckinpaha??
                                  > > >
                                  > > > Nie jestes taki mlody,jak mnie sie wydawalo.
                                  > >
                                  > > I nie kituj mnie,ze to wszystko z pamieci.
                                  >
                                  > Z pamieci, z pamieci. Jakos z wiekiem pamieci mi nie ubywa. Z pamieci to
                                  > jeszcze byl serial "Wichry wojny" - nie wiem, jak po angielsku. Gral tam
                                  Robert
                                  >
                                  > Mitchum. McGraw grala w pierwszej serii, a potem , w drugiej, zastapila ja
                                  > doktor Queen, czyli Jane Seymour (nie chodzi o jedna z siedmiu zon krola,
                                  tylko
                                  >
                                  > o aktorke).
                                  >
                                  > PS Peckinpah to jeden z moich ulubionych rezyserow.

                                  bYLEM W pLAZA NA DRINKU i slysze jak ktos do mnie gada,a bylem wtedy swiezutki
                                  w Ameryce i tez cos gadam nie bardzo patrzac na faceta,a bylo w barze troche
                                  ciemnawo jak w "Casablance".
                                  Zeszlo wreszcie na temat filmu i tu juz sie niezle rozgadalem i zaczynam sie
                                  dziwic,ze facet zaczyna gadac o Europie i "Francuskim Laczniku" i
                                  pomyslalem ,ze wyczul moj europejski accent i chce sie przypodobac,a ze nie
                                  jest zadna mloda baba,to nie bede mu w oczy patrzyl.
                                  Gada,gada,az sie staje natretny,bo mnie drinka kupil i gadamy o tych i innych
                                  filmach i jego glos coraz bardziej rzezbi mnie sie w pamieci,ale do konca nie
                                  wiem who is who.
                                  Wreszcie sie go pozbylem i taka babka z drugiej strony do mnie zagaduje:
                                  "Ty wiesz ,z kim ty wlasnie gadales?"
                                  M: "Nie ,ale glos mnie sie wydawal znajomy."
                                  • Gość: wartburg Laureen Bacall IP: *.pppool.de 15.07.03, 18:40
                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                    ale do konca nie
                                    > wiem who is who.
                                    > Wreszcie sie go pozbylem i taka babka z drugiej strony do mnie zagaduje:
                                    > "Ty wiesz ,z kim ty wlasnie gadales?"
                                    > M: "Nie ,ale glos mnie sie wydawal znajomy."

                                    Mam tutaj znajomego ze Stanow, ktory chodzil do jednej
                                    klasy z Robertem De Niro. Do dzisiaj nie potrafi
                                    zrozumiec, dlaczego De Niro zrobil taka kariere. W
                                    szkole bic sie nie umial. Zawsze dostawal wycisk na
                                    przerwach, tylko ten usmieszek mial juz wtedy.

                                    Poza tym ten moj znajomy wszedl kiedys do windy,
                                    w ktorej byl Dustin Hoffman. To bylo za pierwszym
                                    razem, bo za drugim w windzie byla Laureen Bacall.
                                    • Gość: brzytwa przez oko Re: Laureen Bacall IP: *.biaman.pl 15.07.03, 18:42
                                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                      > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                      >
                                      > ale do konca nie
                                      > > wiem who is who.
                                      > > Wreszcie sie go pozbylem i taka babka z drugiej strony do mnie zagaduje:
                                      > > "Ty wiesz ,z kim ty wlasnie gadales?"
                                      > > M: "Nie ,ale glos mnie sie wydawal znajomy."
                                      >
                                      > Mam tutaj znajomego ze Stanow, ktory chodzil do jednej
                                      > klasy z Robertem De Niro. Do dzisiaj nie potrafi
                                      > zrozumiec, dlaczego De Niro zrobil taka kariere. W
                                      > szkole bic sie nie umial. Zawsze dostawal wycisk na
                                      > przerwach, tylko ten usmieszek mial juz wtedy.
                                      >
                                      > Poza tym ten moj znajomy wszedl kiedys do windy,
                                      > w ktorej byl Dustin Hoffman. To bylo za pierwszym
                                      > razem, bo za drugim w windzie byla Laureen Bacall.

                                      trzymała za rękę Ingrid Bergman, czy nie tak?

                                      AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                      >
                                      • Gość: wartburg Re: Laureen Bacall IP: *.pppool.de 15.07.03, 18:55
                                        Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):

                                        > AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                        > >

                                        Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                        lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.
                                        • Gość: dom nad przepascia Re: Laureen Bacall IP: *.biaman.pl 15.07.03, 19:08
                                          Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                          > Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):
                                          >
                                          > > AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                          > > >
                                          >
                                          > Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                          > lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.

                                          Troche sprawdzam, ale z góry znając wynik:)
                                          Dali - może, mało sie na tym znam, ale inna taka sekwencja senna u Alfreda H.
                                          bardzo mi się podobala.
                                          Fajnie, ze lubisz Bunuela.

                                          • Gość: wartburg Re: Laureen Bacall IP: *.pppool.de 15.07.03, 19:22
                                            Gość portalu: dom nad przepascia napisał(a):

                                            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                            >
                                            > > Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):
                                            > >
                                            > > > AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                            > > > >
                                            > >
                                            > > Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                            > > lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.
                                            >
                                            > Troche sprawdzam, ale z góry znając wynik:)
                                            > Dali - może, mało sie na tym znam, ale inna taka sekwencja senna u Alfreda H.
                                            > bardzo mi się podobala.
                                            > Fajnie, ze lubisz Bunuela.

                                            Ach, oczywiscie... Z Gregory Peckiem? Kto mu tam
                                            partneruje - Ingrid Bergman? Te freudowskie
                                            slalomy. Zapadlo mi to gdzies w podswiadomosc.
                                            Pamietam jeszcze jakas szklanke mleka...

                                            A Bunuela lubie - i to bardzo - przede wszystkim
                                            za jego poczucie humoru. Malo takich bylo w historii
                                            kina.

                                            • Gość: Laureen Bacall ......... IP: *.biaman.pl 15.07.03, 19:27
                                              Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                              > Gość portalu: dom nad przepascia napisał(a):
                                              >
                                              > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                              > >
                                              > > > Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):
                                              > > >
                                              > > > > AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                              > > > > >
                                              > > >
                                              > > > Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                              > > > lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.
                                              > >
                                              > > Troche sprawdzam, ale z góry znając wynik:)
                                              > > Dali - może, mało sie na tym znam, ale inna taka sekwencja senna u Alfreda
                                              > H.
                                              > > bardzo mi się podobala.
                                              > > Fajnie, ze lubisz Bunuela.
                                              >
                                              > Ach, oczywiscie... Z Gregory Peckiem? Kto mu tam
                                              > partneruje - Ingrid Bergman? Te freudowskie
                                              > slalomy. Zapadlo mi to gdzies w podswiadomosc.
                                              > Pamietam jeszcze jakas szklanke mleka...
                                              >
                                              > A Bunuela lubie - i to bardzo - przede wszystkim
                                              > za jego poczucie humoru. Malo takich bylo w historii
                                              > kina.
                                              >

                                              Z Gregorym i z Ingrid.
                                              Swiete slowa z tym Bunuelem.
                                          • Gość: MACIE Re: Laureen Bacall. PO AMERYKANSKU PROSZE. IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 19:50
                                            Gość portalu: dom nad przepascia napisał(a):

                                            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                            >
                                            > > Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):
                                            > >
                                            > > > AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                            > > > >
                                            > >
                                            > > Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                            > > lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.
                                            >
                                            > Troche sprawdzam, ale z góry znając wynik:)
                                            > Dali - może, mało sie na tym znam, ale inna taka sekwencja senna u Alfreda H.
                                            > bardzo mi się podobala.
                                            > Fajnie, ze lubisz Bunuela.

                                            A co on takiego ciekawego zrobil?
                                        • Gość: wartburg Warhol? IP: *.pppool.de 15.07.03, 19:14
                                          Gość portalu: wartburg napisał(a):


                                          > Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                          > lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.

                                          Oj, zdaje sie, ze sie pomylilem. W latach trzydziestych
                                          Bunuel nakrecil wspolnie z Salvatore Dali taki
                                          skandalizujacy bardzo film, "Pies andaluzyjski"
                                          bodajze, nie widzialem go. Malo ludzi go widzialo
                                          ze wzgledu na okrucienstwo niektorych scen. Dali
                                          przekluwa tam mulowi (czy tez oslowi?) oko agrafka.
                                          Orwell znalazl odnosny fragment na ten temat
                                          w autobiografii Dalego i sie wsciekl. Napisal na
                                          ten temat swietny esej "The benefit of clergy".

                                          Ale brzytwa przez oko tez byla, tylko ze w tej
                                          chwili nie moge sobie przypomniec, gdzie. Cos
                                          ma to wspolnego z Warholem?

                                          Nawiasem mowiac moj znajomy Amerykanin, o ktorym
                                          wspominalem, spotkal sie tez z Warholem i ja
                                          bylem poniekad swiadkiem tego spotkania. Ale
                                          dzisiaj nie powiem na ten temat slowa. Moze
                                          innym razem

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: 3 pytania policjant i biale myszki IP: *.biaman.pl 15.07.03, 19:31
                                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                            >
                                            >
                                            > > Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                            > > lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.
                                            >
                                            > Oj, zdaje sie, ze sie pomylilem. W latach trzydziestych
                                            > Bunuel nakrecil wspolnie z Salvatore Dali taki
                                            > skandalizujacy bardzo film, "Pies andaluzyjski"
                                            > bodajze, nie widzialem go. Malo ludzi go widzialo
                                            > ze wzgledu na okrucienstwo niektorych scen. Dali
                                            > przekluwa tam mulowi (czy tez oslowi?) oko agrafka.

                                            Ha! Zgadłeś! To był własnie "Pies..." Oka i agrafki nie pamietam, pamietam
                                            doskonale oko i brzytwe. Bunuel zrobil jeszcze surrealistyczny "Złoty wiek", o
                                            ile dobrze pamietam.



                                            > Nawiasem mowiac moj znajomy Amerykanin, o ktorym
                                            > wspominalem, spotkal sie tez z Warholem i ja
                                            > bylem poniekad swiadkiem tego spotkania. Ale
                                            > dzisiaj nie powiem na ten temat slowa. Moze
                                            > innym razem
                                            >
                                            > Pozdrawiam

                                            Bede cierpliwy.

                                            Jak z tym domem nad przepascia? Z okiem w zlewie? Policjantem i bialymi
                                            myszkami?

                                            Serwus!
                                          • Gość: MACIEJ Warhol? CZY ANDY NIE BYL SKOLOWANY ZYCIEM? IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 20:41
                                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                            >
                                            >
                                            > > Sprawdzasz mnie? Akurat wiem. Bunuel z Dalim, ale
                                            > > lubie tylko tego pierwszego. Dali byl grafomanem.
                                            >
                                            > Oj, zdaje sie, ze sie pomylilem. W latach trzydziestych
                                            > Bunuel nakrecil wspolnie z Salvatore Dali taki
                                            > skandalizujacy bardzo film, "Pies andaluzyjski"
                                            > bodajze, nie widzialem go. Malo ludzi go widzialo
                                            > ze wzgledu na okrucienstwo niektorych scen. Dali
                                            > przekluwa tam mulowi (czy tez oslowi?) oko agrafka.
                                            > Orwell znalazl odnosny fragment na ten temat
                                            > w autobiografii Dalego i sie wsciekl. Napisal na
                                            > ten temat swietny esej "The benefit of clergy".
                                            >
                                            > Ale brzytwa przez oko tez byla, tylko ze w tej
                                            > chwili nie moge sobie przypomniec, gdzie. Cos
                                            > ma to wspolnego z Warholem?
                                            >
                                            > Nawiasem mowiac moj znajomy Amerykanin, o ktorym
                                            > wspominalem, spotkal sie tez z Warholem i ja
                                            > bylem poniekad swiadkiem tego spotkania. Ale
                                            > dzisiaj nie powiem na ten temat slowa. Moze
                                            > innym razem
                                            >
                                            > Pozdrawiam

                                            Cos sie wypalil biedaczysko i mu zaszkodzilo.
                                            • Gość: bratek.bratek Re: Warhol? CZY ANDY NIE BYL SKOLOWANY ZYCIEM? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 20:43
                                              Wiesz, skad pochodzil "Andy"? I jak sie naprawde nazywal?
                                              • basia.basia Re: Warhol? CZY ANDY NIE BYL SKOLOWANY ZYCIEM? 16.07.03, 18:03
                                                Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                                > Wiesz, skad pochodzil "Andy"? I jak sie naprawde nazywal?

                                                A ja wiem. To niejaki Jędrek Warchoł, po słowacku Warhala (chyba)
                                                z Medzilaborców. Naprzeciw Wetliny tylko z drugiej strony granicy. Byłam.
                                                • Gość: marilyn Jędrek W. IP: *.biaman.pl 16.07.03, 18:06
                                                  basia.basia napisała:

                                                  > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                                  >
                                                  > > Wiesz, skad pochodzil "Andy"? I jak sie naprawde nazywal?
                                                  >
                                                  > A ja wiem. To niejaki Jędrek Warchoł, po słowacku Warhala (chyba)
                                                  > z Medzilaborców. Naprzeciw Wetliny tylko z drugiej strony granicy. Byłam.

                                                  Kruca fiks! Ja nie byłem (ale wiedziałem ... mniej więcej :)
                                                  • Gość: wartburg Andy W. IP: *.pppool.de 17.07.03, 00:44

                                                    > basia.basia napisała:
                                                    >
                                                    > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                                    > >
                                                    > > > Wiesz, skad pochodzil "Andy"? I jak sie naprawde nazywal?
                                                    > >
                                                    > > A ja wiem. To niejaki Jędrek Warchoł, po słowacku Warhala (chyba)
                                                    > > z Medzilaborców. Naprzeciw Wetliny tylko z drugiej strony granicy. Byłam.
                                                    >
                                                    > Kruca fiks! Ja nie byłem (ale wiedziałem ... mniej więcej :)

                                                    Nie jestem calkowicie pewien, ale Warhol urodzil sie juz
                                                    w Stanach, wiec mu pewnie Andy dali. Po czesku Jedrek
                                                    to Jindrich, w formie skroconej Jindra, tak wiec
                                                    mniemam, ze po slowacku bedzie takze samo. Widzialem nie
                                                    tak dawno jakis reportaz telewizyjny (0815) z miesciny, z
                                                    ktorej wyemigrowali rodzice Warhola. Zdaje sie, ze co
                                                    drugi mieszkaniec nazywa sie tam Warhol...

                                                    Tam sie pojawialy u Was wczesniej domysly na temat
                                                    przedwczesnego upadku Warhola. Otoz w latach
                                                    70-tych Warhol wynoszony juz pod niebo jako papiez
                                                    pop-artu, przygarnal do swojej music factory (tak to sie
                                                    nazywalo?) dziewczyne, wojujaca lesbijke, ktora
                                                    chciala realizowac hasla rewolucji feministycznej w sztuce.
                                                    Cierpiala zdaje sie na manie przesladowcza. Szybko okazalo
                                                    sie, ze do siebie nie pasuja. Warhol wyprosil ja z
                                                    pracowni. Dziewczyna nie mogla mu tego darowac
                                                    i poprzysiegla mu zemste. Przyszla ktoregos dnia do niego i
                                                    probowala go zastrzelic. Ranila go ciezko. Biedak
                                                    juz sie z tego nie wylizal. Ta historia posluzyla
                                                    za scenariusz do filmu "I Shot Andy Warhol".
                                                  • Gość: nowa Re: Andy W. IP: *.biaman.pl 17.07.03, 00:52
                                                    Ja bardzo lubię Andy Warhola i w ogóle nowoczesną sztukę. Raz widziałam wystawę
                                                    w muzeum w Pradze i szalenie mi się podobała, choć była też przerażająca.
                                                    Drodzy Państwo, czy Wy znacie swoje prawdziwe imiona? Może popełniłam jakąś
                                                    niestosowność przedstawiając się w pierwszym liście?
                                                  • Gość: wartburg zlata Praha IP: *.pppool.de 17.07.03, 01:07
                                                    Gość portalu: nowa napisał(a):

                                                    > Ja bardzo lubię Andy Warhola i w ogóle nowoczesną sztukę. Raz widziałam
                                                    wystawę
                                                    >
                                                    > w muzeum w Pradze i szalenie mi się podobała, choć była też przerażająca.
                                                    > Drodzy Państwo, czy Wy znacie swoje prawdziwe imiona? Może popełniłam jakąś
                                                    > niestosowność przedstawiając się w pierwszym liście?

                                                    Mnie Praga tez sie szalenie podoba. Wlasnie sie tam wybieram.
                                                    Moze Pani zdradzic, w ktorym muzeum? Nie zdradze nikomu,
                                                    przyrzekam... Nie popelnila Pani zadnej niestosownosci i
                                                    ja tez zapewniam Pania, ze jej nie popelnie.
                                                  • Gość: koniec wakacji Re: zlata Praha IP: *.biaman.pl 17.07.03, 01:32
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    > Gość portalu: nowa napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Ja bardzo lubię Andy Warhola i w ogóle nowoczesną sztukę. Raz widziałam
                                                    > wystawę
                                                    > >
                                                    > > w muzeum w Pradze i szalenie mi się podobała, choć była też przerażająca.
                                                    > > Drodzy Państwo, czy Wy znacie swoje prawdziwe imiona? Może popełniłam jaką
                                                    > ś
                                                    > > niestosowność przedstawiając się w pierwszym liście?
                                                    >
                                                    > Mnie Praga tez sie szalenie podoba. Wlasnie sie tam wybieram.
                                                    > Moze Pani zdradzic, w ktorym muzeum? Nie zdradze nikomu,
                                                    > przyrzekam... Nie popelnila Pani zadnej niestosownosci i
                                                    > ja tez zapewniam Pania, ze jej nie popelnie.

                                                    Zazdroszcze Ci tej Pragi! To tam wlasnie jedziesz na 2 tygodnie?? Wiele bym
                                                    dal, zeby zobaczyc sw. Wita (katedre, ma sie zrozumiec) jeszcze raz. Na
                                                    studiach bylem na tzw. wymianie studenckiej przez ok. 10 dni w Pradze, a potem
                                                    znowu wybralem sie sam. Cudowne miejsce. Z wyjatkiem kelnerow. W jakim jezyku
                                                    do nich mowisz? Mozesz zrobic eksperyment i probowac w roznych miejscach rozne
                                                    jezyki (albo jeszcze lepiej rozne jezyki w tych samych miejscach). Gdy
                                                    zaczynalem po polsku, traktowali mnie lekcewazaco, gdy po angielsku - byli
                                                    uprzejmi. Ciekawe czy zauwazysz ten sam pattern. No, teraz naprawde spadam.
                                                    Serwus!
                                                    B.

                                                    P.S. Dwa zlote colty to "Warlock" - znasz?
                                                  • Gość: MACIEJ Re: Andy W. U NAS WSZYSTKO PRZECHODZI IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 03:54
                                                    Gość portalu: nowa napisał(a):

                                                    > Ja bardzo lubię Andy Warhola i w ogóle nowoczesną sztukę. Raz widziałam
                                                    wystawę
                                                    >
                                                    > w muzeum w Pradze i szalenie mi się podobała, choć była też przerażająca.
                                                    > Drodzy Państwo, czy Wy znacie swoje prawdziwe imiona? Może popełniłam jakąś
                                                    > niestosowność przedstawiając się w pierwszym liście?

                                                    Zadnej niestosownosci,u nas wszystko przechodzi,wiec bedziemy cie nazywac
                                                    Marlena.
                                                  • Gość: koniec wakacji Re: Andy W. IP: *.biaman.pl 17.07.03, 01:27
                                                    Hej!
                                                    Zapowiadalem Mackowi, ze juz dzis sie nie odezwe, bo przyrzeklem sobie skonczyc
                                                    jeden fragment w mojej pracy. No ale widze, ze jestes i nie moge sie
                                                    powstrzymac, zeby choc sie przywitac. A poza tym znowu odezwala sie
                                                    moja "krajanka". Moze cos z niej bedzie..
                                                    W telewizji wlasnie leci film z Romy Schneider...
                                                  • basia.basia Re: Andy W. 17.07.03, 15:16
                                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                                    >
                                                    > Nie jestem calkowicie pewien, ale Warhol urodzil sie juz
                                                    > w Stanach, wiec mu pewnie Andy dali. Po czesku Jedrek
                                                    > to Jindrich, w formie skroconej Jindra, tak wiec
                                                    > mniemam, ze po slowacku bedzie takze samo. Widzialem nie
                                                    > tak dawno jakis reportaz telewizyjny (0815) z miesciny, z
                                                    > ktorej wyemigrowali rodzice Warhola. Zdaje sie, ze co
                                                    > drugi mieszkaniec nazywa sie tam Warhol...

                                                    Żartowałam sobie z tym Jędrkiem.

                                                    Urodził się w USA w 1928 i nazwali go Andrew. Matka była Słowaczką (Julia
                                                    Zavacka) a ojciec Rusinem (Andriej Warhola). Skrócił sobie nazwisko kiedy dla
                                                    pisma Glamour zrobił pierwszą ilustrację - sygnował ją Andy Warhol, pierwszy
                                                    raz.

                                                    >
                                                    > Tam sie pojawialy u Was wczesniej domysly na temat
                                                    > przedwczesnego upadku Warhola. Otoz w latach
                                                    > 70-tych Warhol wynoszony juz pod niebo jako papiez
                                                    > pop-artu, przygarnal do swojej music factory

                                                    The Factory (Faktoria) w 1968 miała siedzibę (przenoszona była wiele razy) na
                                                    Union Square West 33 i to tam Valerie Solanas z pistoletu kaliber 32 wygarnęła
                                                    do niego cały magazynek. Niezła z niej była wariatka. Założyła i była jedyną
                                                    członkinią S.C.U.M.( Society for Cutting up Men), którego manifest (jej
                                                    autorstwa rzecz jasna) zawiera takie zdanko: "Być mężczyzną to być
                                                    wybrakowanym, ograniczonym emocjonalnie; płeć męska to choroba niedoboru,
                                                    a mężczyźni to kaleki emocjonalne" i jeszcze "wszystko, czego się dotknie
                                                    mężczyzna, zamienia się w gówno" itp.. Musiał jej Andy nieźle zaleźć za skórę.
                                                    Ale się wylizał i miał się dobrze. Zmarł z powodu operacji (woreczek
                                                    żółciowy), której się bał i strasznie histeryzował. Był pewien, że nie wyjdzie
                                                    z tego żywy. Podobno operacja się udała, nie było żadnej komplikacji a on
                                                    zmarł we śnie wkrótce po operacji, w szpitalu.
                                                    Kardynał ( O`Connor) odmówił odprawienia mszy żałobnej ale otworzył drzwi
                                                    katedry Św. Patryka. Tłum był nieprzebrany.

                                                    Trochę wcześniej inna wariatka weszła do Faktorii i strzelała do czterech
                                                    portretów Marylin Monroe.

                                                    Serdecznie pozdrawiam

                                                    ps
                                                    Nie jestem "taka mądra" jakby się zdawało.
                                                    Mam katalog z wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie (1998).
                                                    Wystawa była też w 1998 w Krakowie. Byłam. Lubię go.
                                                    Marzę o tym by mieć chociaż jeden portret MM. W Medzilaborcach
                                                    mieli tylko Ingrid Bergman i Elizabeth Taylor. W `93 w Paryżu mogłam
                                                    to kupić, gdyby było mnie na to stać. Kwota dla mnie wówczas niewyobrażalna.

                                      • basia.basia Re: Laureen Bacall 15.07.03, 22:16
                                        Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):

                                        >
                                        > AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                        > >

                                        pies andaluzyjski


                                        • Gość: znaki dymne itd IP: *.biaman.pl 15.07.03, 22:21
                                          basia.basia napisała:

                                          > Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):
                                          >
                                          > >
                                          > > AZgadka nickowa chyba bardzo prosta?
                                          > > >
                                          >
                                          > pies andaluzyjski
                                          >

                                          oczywiscie. no a na przyklad... jejku, co ja jeszcze moge wymyslic? Juz nic
                                          wiecej nie pamietam...
                                          ..OK! Tym razem w formie pytania: Jaki film, poprzez swoj tytul, kojarzy sie z
                                          przebojem Procol Harum?

                                          >
                                    • Gość: MACIEJ Re: Laureen Bacall. TO NIE PRZYPADEK IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 19:47
                                      Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                      > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                      >
                                      > ale do konca nie
                                      > > wiem who is who.
                                      > > Wreszcie sie go pozbylem i taka babka z drugiej strony do mnie zagaduje:
                                      > > "Ty wiesz ,z kim ty wlasnie gadales?"
                                      > > M: "Nie ,ale glos mnie sie wydawal znajomy."
                                      >
                                      > Mam tutaj znajomego ze Stanow, ktory chodzil do jednej
                                      > klasy z Robertem De Niro. Do dzisiaj nie potrafi
                                      > zrozumiec, dlaczego De Niro zrobil taka kariere. W
                                      > szkole bic sie nie umial. Zawsze dostawal wycisk na
                                      > przerwach, tylko ten usmieszek mial juz wtedy.

                                      Wlasnie ci ludzie,ktorzy nigdzie nie pasuja ida do filmu i tam na podstawie
                                      podpatrywania sie ucza zawodu.

                                      > Poza tym ten moj znajomy wszedl kiedys do windy,
                                      > w ktorej byl Dustin Hoffman.

                                      To juz jest straszna niedolega.

                                      > To bylo za pierwszym
                                      > razem, bo za drugim w windzie byla Laureen Bacall.
                                      >
                                • Gość: wartburg Re: mozliwe, mlodziencze IP: *.arcor-ip.net 15.07.03, 17:59
                                  Gość portalu: wredna baba napisał(a):

                                  >
                                  > PS Peckinpah to jeden z moich ulubionych rezyserow.

                                  A pamietasz skecz o filmach Peckinpaha w "Monty Python
                                  Flying Circus"?
                                  • Gość: wredna baba ??? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 18:02
                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                    > Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                                    >
                                    > >
                                    > > PS Peckinpah to jeden z moich ulubionych rezyserow.
                                    >
                                    > A pamietasz skecz o filmach Peckinpaha w "Monty Python
                                    > Flying Circus"?

                                    tus mnie zazyl. Nie! Ale przypuszczam, ze bylo mnostwo keczapu? Przypomnij!
                                    • Gość: wartburg keczap IP: *.pppool.de 15.07.03, 18:27
                                      Gość portalu: wredna baba napisał(a):

                                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                      >
                                      > > Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                                      > >
                                      > > >
                                      > > > PS Peckinpah to jeden z moich ulubionych rezyserow.
                                      > >
                                      > > A pamietasz skecz o filmach Peckinpaha w "Monty Python
                                      > > Flying Circus"?
                                      >
                                      > tus mnie zazyl. Nie! Ale przypuszczam, ze bylo mnostwo keczapu? Przypomnij!

                                      To byl jeden z pierwszych odcinkow. Nabijali sie wtedy z
                                      programow oswiatowych na temat sztuki filmowej w BBC.
                                      Zapowiadal bodajze John Cleese. Ten fragment o Peckinpahu byl
                                      przesmieszny (byl jeszcze Visconti i Kubrick - popatrz, jak
                                      oni mnie wyczuli). Cala grupa Monty Pythona ubrana w stylu
                                      amerykanskiej zlotej mlodziezy z poczatku XX w stoi przy
                                      jakims pianinie w parku. Wszystko krecili wtedy jeszcze
                                      w plenerach parkowych pewnie ze wzgledu na money. Ktorys z nich,
                                      moze Eric Idle, zasiada do gry, ale wieko opada naraz z
                                      hukiem i urywa mu palce. Wlasciwie to ucina, jest ostre
                                      jak brzytwa. Panie krzycza histerycznie, krew sie leje
                                      strumieniami, Idle unosi dlonie bez palcow, jakby nie wierzyl
                                      wlasnym oczom. Tez krzyczy. Na planie tworzy sie zamet.
                                      Wszyscy sie popychaja, szturchaja. Wyrywaja sobie rece,
                                      krwi leje sie coraz wiecej. Nie przypominam sobie, zeby
                                      to sie jakos puentowalo. Puenta, jak trafnie odgadles,
                                      byla krew, czyli keczap.
                                      • Gość: brzytwa przez oko post-Monthy Pythons IP: *.biaman.pl 15.07.03, 18:40
                                        Dzięki, Panowie :)

                                        Lubisz "Brazil"?


                                        -----

                                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                        > Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                                        >
                                        > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                        > >
                                        > > > Gość portalu: wredna baba napisał(a):
                                        > > >
                                        > > > >
                                        > > > > PS Peckinpah to jeden z moich ulubionych rezyserow.
                                        > > >
                                        > > > A pamietasz skecz o filmach Peckinpaha w "Monty Python
                                        > > > Flying Circus"?
                                        > >
                                        > > tus mnie zazyl. Nie! Ale przypuszczam, ze bylo mnostwo keczapu? Przypomnij
                                        > !
                                        >
                                        > To byl jeden z pierwszych odcinkow. Nabijali sie wtedy z
                                        > programow oswiatowych na temat sztuki filmowej w BBC.
                                        > Zapowiadal bodajze John Cleese. Ten fragment o Peckinpahu byl
                                        > przesmieszny (byl jeszcze Visconti i Kubrick - popatrz, jak
                                        > oni mnie wyczuli). Cala grupa Monty Pythona ubrana w stylu
                                        > amerykanskiej zlotej mlodziezy z poczatku XX w stoi przy
                                        > jakims pianinie w parku. Wszystko krecili wtedy jeszcze
                                        > w plenerach parkowych pewnie ze wzgledu na money. Ktorys z nich,
                                        > moze Eric Idle, zasiada do gry, ale wieko opada naraz z
                                        > hukiem i urywa mu palce. Wlasciwie to ucina, jest ostre
                                        > jak brzytwa. Panie krzycza histerycznie, krew sie leje
                                        > strumieniami, Idle unosi dlonie bez palcow, jakby nie wierzyl
                                        > wlasnym oczom. Tez krzyczy. Na planie tworzy sie zamet.
                                        > Wszyscy sie popychaja, szturchaja. Wyrywaja sobie rece,
                                        > krwi leje sie coraz wiecej. Nie przypominam sobie, zeby
                                        > to sie jakos puentowalo. Puenta, jak trafnie odgadles,
                                        > byla krew, czyli keczap.
                                        • Gość: wartburg Re: post-Monthy Pythons IP: *.pppool.de 15.07.03, 18:51
                                          Gość portalu: brzytwa przez oko napisał(a):

                                          > Dzięki, Panowie :)
                                          >
                                          > Lubisz "Brazil"?
                                          >

                                          Pewnie, ze lubie. Tam jest pare nieslychanych scen,
                                          chociaz jesli mam byc szczery, to wole ich jeszcze
                                          z okresu, kiedy co trzy tygodnie robili za smieszne
                                          pieniadze te prawie polgodzinne programy dla BBC.
                                          Kazdy z nich jest dzisiaj swiatowa klasyka kabaretu.
                                          Pamietasz ten skecz o facecie, ktory napisal najlepszy
                                          dowcip swiata i umarl ze smiechu, kiedy go przeczytal?
                                          Albo ten o podejrzanych bankietach, ktorych goscie
                                          przebieraja sie za myszy i jedza ser?

                                          Oni sie lepiej sprawdzali w malych formatach.
                  • Gość: wartburg zalew banalu IP: *.pppool.de 15.07.03, 22:04
                    Gość portalu: jennifer napisał(a):

                    > > PINK-Ten babski zespol muzyczny,bardzo popularny w Stanach,co tak zachwala
                    > l
                    > > PARTY i SMOKE the RUBBER i MERCEDESA w jednej piosence.
                    > >
                    > > Moze nie ogladaj "Coyote Ugly" bo ci zaszkodzi.
                    >
                    > Serio: ze mnie straszny ignorant i na bakier jestem z nowosciami. Zreszta
                    > pewnie dawno juz to zauwazyles. Moze kiedys uda sie nadrobic zaleglosci.
                    > Pozdrawiam,
                    > B.

                    Dziwna ta dysputa Wasza o muzyce. Ja tez nie znam tych
                    grup wymienianych przez Macieja, ale cos przez skore mi
                    mowi, ze i poznac ich nie mam ochoty. Na czym polega ich
                    jakosc? Na tym, ze sie dobrze sprzedaja? Ze ich kawalki
                    sa najczesciej puszczane w dyskotekach i ze slucha ich
                    najbardzie interesujaca grupa docelowa z punktu widzenia
                    tych, ktorzy na tym robia pieniadze - nastoletnie
                    dziewczynki?

                    Moge sie mylic, ale ze wzgledow higienicznych staram sie
                    o takiej muzyce nic nie wiedziec. Z gory wiem, ze nic
                    tam dla siebie nie znajde. Sa czasy dobre dla muzyki i
                    czasy zle. Moim zdaniem (i nie tylko) ta najlepsza epoka
                    miala miejsce w latach 60-tych. Doszli wtedy do glosu ludzie
                    naprawde tworczy, ktorym o cos chodzilo. To co robil
                    Dylan, Beatlesi, Stonesi, Procol Harum, Simon & Garfunkel,
                    Morrison, Joplin i dziesiatki innych to bylo cos wiecej
                    niz muzyka. To byl podboj kosmosu, fantastyczne klimaty
                    i teksty, ktore nie utracily nic ze swojej magii. Muzyka
                    osiagnela wtedy pulapy najwyzsze. To bylo zjawisko
                    porownywalne z malarstwem holenderskim, ktore do dzisiaj
                    jest czyms calkowicie wyjatkowym. Mimo ze tyle fal
                    przetoczylo sie pozniej.

                    Kryzys przyszedl (niestety musialo sie to kiedy skonczyc)
                    w latach 70-tych, kiedy rynek zalala fala muzyki dyskotekowej.
                    To byla epoka porownywalna do naszego disco-polo. Tworczy
                    nurt w muzyce nie wytrzymal naporu tandety. Zamarl, nie
                    podniosl od tamtego czasu na nogi. Mimo ze nadal koncertuje
                    Dylan, spiewa Paul Simon i pojawiaja sie osobowosci w rodzaju
                    Waitsa, ktorego ja rowniez b. lubie i cenie - szczegolnie po
                    przeczytaniu probek tekstow zaprezentowanych przez Bratka.

                    Moge byc niesprawiedliwy zatykajac uszy na to, co dociera do
                    nich teraz. W Niemczech, a konkretnie w Berlinie, dziala od
                    lat grupa rockowa "The Element of Crime". Wlasnie dlatego,
                    ze sie tak nazywa (glupio) nie chcialem o niej nic wiedziec.
                    W koncu ktos mnie jednak przekonal. Postanowilem wysluchac
                    jednej z plyt i potem nie moglem oderwac sie od niej
                    przez pare miesiecy. Genialne teksty piosenek w klimacie
                    przypominajace nieco Toma Waitsa. Ich autor, Sven Regener,
                    napisal dwa lata temu powiesc "Herr Lehmann", ktora stala
                    sie wydarzeniem sezonu. I to nie ze wzgledu na liczbe
                    sprzedanych egzemplarzy (b. wysoka), tylko reakcje krytyki.
                    Slynny Reich-Ranicki uznal Regenera za nadzieje literatury
                    niemieckiej. Nie wiedzial przy tym, ze wychwalany przez
                    niego autor jest gwiazda rocka.

                    Tragedia tego zalewu muzyki banalnej jest to, ze utrudnia
                    orientacje i czesto nie zezwala dotarcie do rzeczy godnych
                    uwagi. To samo dzieje sie w kinie.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: samolot do Rumunii I do like it! IP: *.biaman.pl 15.07.03, 22:13
                      To co robil
                      > Dylan, Beatlesi, Stonesi, Procol Harum, Simon & Garfunkel,
                      > Morrison, Joplin i dziesiatki innych to bylo cos wiecej
                      > niz muzyka. To byl podboj kosmosu, fantastyczne klimaty
                      > i teksty, ktore nie utracily nic ze swojej magii. Muzyka
                      > osiagnela wtedy pulapy najwyzsze. To bylo zjawisko
                      > porownywalne z malarstwem holenderskim, ktore do dzisiaj
                      > jest czyms calkowicie wyjatkowym. Mimo ze tyle fal
                      > przetoczylo sie pozniej.

                      JAK TO SIE MOWI??? MIOD NA MOJE USTA??? ZLOTO NA MOJE USZY??? NO BRAK MI SLOW!
                      CZY TY WARTBURG MASZ TE SAME PLYTY CO JA????

                      JA ROZUMIEM, ZE W TEJ LISCIE TO TAK Z ROZPEDU ZABRAKLO THE dOORS, lED zEPPELIN
                      CZY JIMA MORRISONA???




                      > Moge byc niesprawiedliwy zatykajac uszy na to, co dociera do
                      > nich teraz. W Niemczech, a konkretnie w Berlinie, dziala od
                      > lat grupa rockowa "The Element of Crime". Wlasnie dlatego,
                      > ze sie tak nazywa (glupio) nie chcialem o niej nic wiedziec.
                      > W koncu ktos mnie jednak przekonal. Postanowilem wysluchac
                      > jednej z plyt i potem nie moglem oderwac sie od niej
                      > przez pare miesiecy. Genialne teksty piosenek w klimacie
                      > przypominajace nieco Toma Waitsa. Ich autor, Sven Regener,
                      > napisal dwa lata temu powiesc "Herr Lehmann", ktora stala
                      > sie wydarzeniem sezonu. I to nie ze wzgledu na liczbe
                      > sprzedanych egzemplarzy (b. wysoka), tylko reakcje krytyki.
                      > Slynny Reich-Ranicki uznal Regenera za nadzieje literatury
                      > niemieckiej. Nie wiedzial przy tym, ze wychwalany przez
                      > niego autor jest gwiazda rocka.

                      WOW! CHETNIE BYM POSLUCHAL.


                      By the way, czy znasz "Skunk Anansie"? To b. wspolczesny amerykanski zespol
                      hardrockowy - dla mnie niemal w prostej linii kontynuacja Led Zeppelin.
                      Album "Post Orgasmic Chill" (cokolwiek by nie sadzic o tytule) jest przedni.

                      P.S. mam nadzieje, ze sie nie obrazasz za te wyzwania filmowe. Tak jakos mnie
                      naszlo, no i ciekaw jestem, czy rozpoznajesz te tropy.
                      • Gość: wartburg Cafe Mistral IP: *.pppool.de 15.07.03, 23:29
                        Gość portalu: samolot do Rumunii napisał(a):

                        > To co robil
                        > > Dylan, Beatlesi, Stonesi, Procol Harum, Simon & Garfunkel,
                        > > Morrison, Joplin i dziesiatki innych to bylo cos wiecej
                        > > niz muzyka. To byl podboj kosmosu, fantastyczne klimaty
                        > > i teksty, ktore nie utracily nic ze swojej magii. Muzyka
                        > > osiagnela wtedy pulapy najwyzsze. To bylo zjawisko
                        > > porownywalne z malarstwem holenderskim, ktore do dzisiaj
                        > > jest czyms calkowicie wyjatkowym. Mimo ze tyle fal
                        > > przetoczylo sie pozniej.
                        >
                        > JAK TO SIE MOWI??? MIOD NA MOJE USTA??? ZLOTO NA MOJE USZY??? NO BRAK MI
                        SLOW!
                        > CZY TY WARTBURG MASZ TE SAME PLYTY CO JA????
                        >
                        > JA ROZUMIEM, ZE W TEJ LISCIE TO TAK Z ROZPEDU ZABRAKLO THE dOORS, lED
                        zEPPELIN
                        > CZY JIMA MORRISONA???
                        >
                        >
                        >
                        >
                        > > Moge byc niesprawiedliwy zatykajac uszy na to, co dociera do
                        > > nich teraz. W Niemczech, a konkretnie w Berlinie, dziala od
                        > > lat grupa rockowa "The Element of Crime". Wlasnie dlatego,
                        > > ze sie tak nazywa (glupio) nie chcialem o niej nic wiedziec.
                        > > W koncu ktos mnie jednak przekonal. Postanowilem wysluchac
                        > > jednej z plyt i potem nie moglem oderwac sie od niej
                        > > przez pare miesiecy. Genialne teksty piosenek w klimacie
                        > > przypominajace nieco Toma Waitsa. Ich autor, Sven Regener,
                        > > napisal dwa lata temu powiesc "Herr Lehmann", ktora stala
                        > > sie wydarzeniem sezonu. I to nie ze wzgledu na liczbe
                        > > sprzedanych egzemplarzy (b. wysoka), tylko reakcje krytyki.
                        > > Slynny Reich-Ranicki uznal Regenera za nadzieje literatury
                        > > niemieckiej. Nie wiedzial przy tym, ze wychwalany przez
                        > > niego autor jest gwiazda rocka.
                        >
                        > WOW! CHETNIE BYM POSLUCHAL.
                        >
                        >
                        > By the way, czy znasz "Skunk Anansie"? To b. wspolczesny amerykanski zespol
                        > hardrockowy - dla mnie niemal w prostej linii kontynuacja Led Zeppelin.
                        > Album "Post Orgasmic Chill" (cokolwiek by nie sadzic o tytule) jest przedni.
                        >
                        > P.S. mam nadzieje, ze sie nie obrazasz za te wyzwania filmowe. Tak jakos mnie
                        > naszlo, no i ciekaw jestem, czy rozpoznajesz te tropy.

                        Ma sie rozumiec, ze sie nie obrazam. Ale samolotu do Rumunii
                        nie potrafie rozszyfrowac mimo najszczerszych checi. Rowniez
                        z zagadka Basi, z jakim przebojem Procol Harum kojarzy sie
                        znany tytul filmowy, chyba sobie nie poradze.

                        Ciesze sie, ze mamy podobne upodobania muzyczne. Moja ulubiona
                        plyta byla "Desire" Dylana. Potem dopiero zaczalem odkrywac
                        jego wczesniejsze nagrania, obecnie prawie zapomniane i ktore
                        sa kopalnia nieprawdopodobnych opowiesci. Podobnie jest z Jimem
                        Morrisonem, ktorego przeoczyles w mojej wyliczance. To sa
                        spiewane opowiadania. Bylem kiedys na jego grobie na cmentarzu
                        Pere La Chaise w Paryzu, ale tam byli chyba wszyscy. Nie ma sie
                        czym chwalic, chociaz ten grob jest b. wymowny. Widziales go
                        moze?

                        Jesli chodzi o Waitsa, to tez laczy mnie z nim wiele wspomnien.
                        Pod koniec lat 80-tych w kreuzberskiej knajpie "Cafe Mistral"
                        jego muzyke puszczano niemal bez przerwy. W "Mistralu" spotykali
                        sie dysydenci z dawnej NRD, mlodzi poeci, pisarze, muzycy,
                        wykupieni ze wschodnioniemieckich wiezien za dzialalnosc
                        niezgodna z. Czesto tam bywalem i w zwiazku z tym nasluchalem
                        sie duzo Waitsa. Oni go tam wszyscy ubostwiali. Jednak w jego
                        teksty nigdy sie nie wsluchalem. Za bardzo bylem zajety
                        rozmowami. Zdaje sie, ze i chlopcy z "The Element of Crime" w
                        owym czasie w "Mistralu" sie krecili, ale to tylko moj domysl.
                        W "Cafe Mistral" stalym gosciem byl Gerulf Pannach, poeta i muzyk,
                        zalozyciel najbardziej znanej grupy rockowej w dawnej NRD "Renf".
                        Ze swoim kumplem Christianem Kunnertem odsiedzial rok wiezienia za
                        tworczosc. Gral glowna role w filmie znanego rezysera angielskiego
                        Kena Loacha "Fatherland", ale ten film sie nie udal. Pannach
                        umarl dokladnie piec lat temu. W srodowisku jego przyjaciol,
                        ktore znam, uwaza sie, ze podczas pobytu w wiezieniu
                        napromieniowano go jakims swinstwem.
                        • Gość: bratek.bratek Wartburgu! IP: *.biaman.pl 15.07.03, 23:45
                          > Ma sie rozumiec, ze sie nie obrazam. Ale samolotu do Rumunii
                          > nie potrafie rozszyfrowac mimo najszczerszych checi.

                          "Stranger than Paradise" Jim Jarmush :)

                          Rowniez
                          > z zagadka Basi, z jakim przebojem Procol Harum kojarzy sie
                          > znany tytul filmowy, chyba sobie nie poradze.

                          To nie byla zagdka Basi - może pomylilo Ci sie przez to, że ktoś ciagle maci z
                          tymi nickami :)

                          Film chyba nie byl taki znany, natomiast piosenka Procol Harum - bardzo!
                          Chodzilo mi o taki filmik z K. Costnerem - "Fandango". Gary Brooker spiewal o
                          tym w "The Whiter Shade of Pale"


                          ale co z innymi? "dom nad przepascia" itd???


                          > plyta byla "Desire" Dylana. Potem dopiero zaczalem odkrywac
                          > jego wczesniejsze nagrania, obecnie prawie zapomniane i ktore
                          > sa kopalnia nieprawdopodobnych opowiesci.

                          Zabawne - ja Dylana znam jeszcze nie za dobrze, ale w zeszlym roku, kiedy
                          przebywalem w rezerwacie Oneidow w Wisconsin, kupilem sobie kilka plyt. Bylem
                          sam i strasznie mi czasem z tym bylo. Kupilem wlasnie "Desire"! -
                          "Hurricane", "Sara", "Oh sister" - to mnnie strasznie bierze. Zrobil tez
                          wspaniala robote w "Pat Garrett...", nie sadzisz?
                          Druga z plyt, jakie wtedy kuopilem, byla The Doors "Essential Rarities" czy
                          jakos tak (nie chce biec do drugiego pokoju, zeby sprawdzac) - wczesniej
                          myslalem, ze znam juz wszystko Doorsow, a tu chyba z polowa piosenek byla dla
                          mnie nowa.

                          Podobnie jest z Jimem
                          > Morrisonem, ktorego przeoczyles w mojej wyliczance.

                          Sorry.

                          To sa
                          > spiewane opowiadania. Bylem kiedys na jego grobie na cmentarzu
                          > Pere La Chaise w Paryzu, ale tam byli chyba wszyscy.

                          No tak, ja tez bylem. Na ktoryms innym grobie byl napis "King's highway" i
                          strzalka.

                          > Kena Loacha "Fatherland", ale ten film sie nie udal.

                          Ja bardzo lubie "Kess"


                          A poza tym.... eh, to bedzie piekna noc chyba.
                          • Gość: wartburg Bob Dylan IP: *.pppool.de 16.07.03, 00:44
                            Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                            >
                            > ale co z innymi? "dom nad przepascia" itd???
                            >
                            "Dom nad przepascia" nic mi nie mowi. Ale moglem to widziec
                            w Niemczech pod innym tytulem. Poddaje sie, nie wiem. W innym
                            miejscu pisales o policjancie i bialych myszkach. Tez nie wiem.
                            Chociaz nie wiem, czy tak naprawde nie wiem.

                            > Zabawne - ja Dylana znam jeszcze nie za dobrze, ale w zeszlym roku, kiedy
                            > przebywalem w rezerwacie Oneidow w Wisconsin, kupilem sobie kilka plyt. Bylem
                            > sam i strasznie mi czasem z tym bylo. Kupilem wlasnie "Desire"! -
                            > "Hurricane", "Sara", "Oh sister" - to mnnie strasznie bierze. Zrobil tez
                            > wspaniala robote w "Pat Garrett...", nie sadzisz?
                            > Druga z plyt, jakie wtedy kuopilem, byla The Doors "Essential Rarities" czy
                            > jakos tak (nie chce biec do drugiego pokoju, zeby sprawdzac) - wczesniej
                            > myslalem, ze znam juz wszystko Doorsow, a tu chyba z polowa piosenek byla dla
                            > mnie nowa.

                            Dylan jest wielki. To nie przypadek, ze znalazl sie na
                            liscie kandydatow do Nobla. A widziales moze taka czarno-biala
                            dokumentacje filmowa o tourne Dylana w Wielkiej Brytanii w
                            1965? Zwariowac mozna, taki ten film dobry. Wspaniala
                            scena, w ktorej BD udziela wywiadu bodajze Newsweekowi i
                            rozjezdza jak walec drogowy oglupialego dziennikarza, durnia
                            zreszta.

                            No wlasnie, sciezka dzwiekowa do "Pat Garrett & Billy the Kid"
                            Pamietasz scene, w ktorej ginie szeryf, maz takiej herod baby,
                            w bezsensownej strzelaninie, ktora sprowokowal Coburn? Nagle
                            niebo sie sciemnia. Wszyscy licza trupy i ta herod baba nie
                            moze doszukac meza. W koncu znajduje go nad jakims stawem,
                            gdzie wycofal sie, zeby umrzec w samotnosci jak slon, a Dylan
                            zaczyna spiewac "Knock, Knock, Knocking at the Heavens Door."
                            Szieki niemu ten film stal sie wierszem. W calej historii
                            kina nie ma chyba czegos podobnego. No, moze Leszczynski
                            w "Zywocie Mateusza" osiagal zblizona gestosc emocjonalna
                            dzieki muzyce Bacha.

                            A pamietasz Joey z "Desire"? Ta piosenka to jest gotowy
                            scenariusz filmowy. "Joey and his brothers suffered terrible
                            defeats". "What time, asked the judge. Five to ten, said
                            Joey. That's exactly what you've got" (cytuje z pamieci,
                            mozliwe, ze sa tam bledy)


                            > To sa
                            > > spiewane opowiadania. Bylem kiedys na jego grobie na cmentarzu
                            > > Pere La Chaise w Paryzu, ale tam byli chyba wszyscy.
                            >
                            > No tak, ja tez bylem. Na ktoryms innym grobie byl napis "King's highway" i
                            > strzalka.


                            To nie jest grob, tylko smietnik. Puste butelki po winie,
                            zuzyte strzykawki po heroinie, brud, ohyda. Dla mnie ten
                            grob ma nosnosc symbolu.

                            > Ja bardzo lubie "Kess"

                            Ja tez. Ten film widzialem jakies trzy, cztery lata temu.
                            Zupelnie sie nie starzeje
                            >
                            > A poza tym.... eh, to bedzie piekna noc chyba.

                            Nie, Bratku, ja juz koncze... Czas na mnie.

                            trzymaj sie
                            • Gość: bratek.bratek Re: Bob Dylan IP: *.biaman.pl 16.07.03, 01:16
                              Hej!
                              > "Dom nad przepascia" nic mi nie mowi. Ale moglem to widziec
                              > w Niemczech pod innym tytulem. Poddaje sie, nie wiem.

                              ja tylko lakonicznie opisuje scenki z filmów. Dom nad przepascią był
                              w "Gorączce złota" Chaplina, pamiętasz?


                              W innym
                              > miejscu pisales o policjancie i bialych myszkach. Tez nie wiem.
                              > Chociaz nie wiem, czy tak naprawde nie wiem.

                              "W kregu zła" z Dellonem, Bourvillem, no i tym od myszek - Montandem.


                              Zona - ktora wymienilem gdzies indziej - miala robic za Tarkowskiego
                              i "Stalkera"


                              > Dylan jest wielki. To nie przypadek, ze znalazl sie na
                              > liscie kandydatow do Nobla. A widziales moze taka czarno-biala
                              > dokumentacje filmowa o tourne Dylana w Wielkiej Brytanii w
                              > 1965? Zwariowac mozna, taki ten film dobry. Wspaniala
                              > scena, w ktorej BD udziela wywiadu bodajze Newsweekowi i
                              > rozjezdza jak walec drogowy oglupialego dziennikarza, durnia
                              > zreszta.

                              Och, nie znam tego.

                              > No wlasnie, sciezka dzwiekowa do "Pat Garrett & Billy the Kid"
                              > Pamietasz scene, w ktorej ginie szeryf, maz takiej herod baby,
                              > w bezsensownej strzelaninie, ktora sprowokowal Coburn? Nagle
                              > niebo sie sciemnia. Wszyscy licza trupy i ta herod baba nie
                              > moze doszukac meza. W koncu znajduje go nad jakims stawem,
                              > gdzie wycofal sie, zeby umrzec w samotnosci jak slon, a Dylan
                              > zaczyna spiewac "Knock, Knock, Knocking at the Heavens Door."
                              > Szieki niemu ten film stal sie wierszem. W calej historii
                              > kina nie ma chyba czegos podobnego. No, moze Leszczynski
                              > w "Zywocie Mateusza" osiagal zblizona gestosc emocjonalna
                              > dzieki muzyce Bacha.
                              >
                              > A pamietasz Joey z "Desire"? Ta piosenka to jest gotowy
                              > scenariusz filmowy. "Joey and his brothers suffered terrible
                              > defeats". "What time, asked the judge. Five to ten, said
                              > Joey. That's exactly what you've got" (cytuje z pamieci,
                              > mozliwe, ze sa tam bledy)

                              Slucham właśnie... fajny tekst.


                              > To nie jest grob, tylko smietnik. Puste butelki po winie,
                              > zuzyte strzykawki po heroinie, brud, ohyda. Dla mnie ten
                              > grob ma nosnosc symbolu.

                              Gdy ja tam bylem, az tak strasznie nie bylo. Ale tam, gdzie ludzie zwykle kladą
                              kwiaty, stala jedna pusta flaszka. Zadnych strzykawek etc. Ot, taki mały grób,
                              z innej bajki niz pozostałe.

                              Na razie,
                              B.
                              • Gość: wartburg Re: Bob Dylan IP: *.arcor-ip.net 16.07.03, 10:35
                                Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):


                                > ja tylko lakonicznie opisuje scenki z filmów. Dom nad przepascią był
                                > w "Gorączce złota" Chaplina, pamiętasz?

                                Ma sie rozumiec, ze pamietam. Ale to nie byl "dom nad
                                przepascia", tylko "dom, ktory zawisl nad przepascia".
                                Wlasnie takie kino kocham - w ktorym wszystko jest
                                mozliwe, tj. najwieksza bzdura zaczyna funkcjonowac
                                jako pelnoprawny element rzeczywistosci.
                                Na tym opiera sie zasada humoru Monty Pythona -
                                rzeczywistosc staje sie tam tak wieloznaczna, pelna
                                zaskakujacych znaczen, ze wpuszczona do tradycyjnego
                                porzadku rzeczy codziennych staje sie tego porzadku
                                karykatura. Rowniez Bunuel to robil. W "Widmie wolnosci"
                                czesc akcji rozgrywa sie w malym hoteliku na pograniczu
                                hiszpansko-francuskim. Na ekranie widzimy, co robia
                                goscie w kilku pokojach jednoczesnie. W jednym jest
                                jakies sado-macho. On biczuje ja, czy ona jego, juz
                                nie pamietam. Po czym on przebiera sie w habit mnicha
                                i przechodzi do sasiedniego pokoju. Dosiada sie do
                                trzech innych mnichow, ktorzy robia mu bez slowa
                                miejsce przy stole. Pala papierosy, klna, pija wodke
                                i graja w karty na pieniadze. W pokoju obok 18-latek
                                dobiera sie do leciwej damy. Byla kiedys jego
                                niania. Razem uciekli z domu jego rodzicow, zeby
                                zakosztowac milosci. Ona tez go kocha od chwili,
                                kiedy niemowleciem bedac bawil sie sie u niej na
                                kolanach, ale nie chce sie rozebrac, bo jest jeszcze
                                dziewica. Broni sie, w koncu ulega namowom i zrzuca z
                                siebie ubranie. Bunuel zastapil w tej scenie na kilka
                                sekund 60-letnia dame mloda nienagannie zbudowana
                                statystka.

                                Acha, nie odpisales mi na temat skeczu o pismaku,
                                ktoremu udalo sie napisac najlepszy dowcip na swiecie.
                                Gral go, o ile sie nie myle, moj ulubiony Michael Palin.
                                Kazdy, kto go przeczytal, umieral ze smiechu. Najpierw
                                Michael Palin, potem jego gospodyni, a na koniec inspektor
                                Scottland Yardu, ktory prowadzil dochodzenie.
                                Policja zdecydowala sie otoczyc dom i wezwac na
                                pomoc saperow, zeby rozbroili ten dowcip. Jednak
                                Ministerstwo Wojny zdecydowalo inaczej.
                                Smiercionosne dzialanie dowcipu brytyjscy wojskowi
                                postanowili wykorzystac podczas ofensywy w Ardenach.
                                Grupa tlumaczy, z ktorych kazdy tlumaczyl tylko po
                                jednym slowie (zeby go nie skrecilo ze smiechu)
                                dokonala w koncu przekladu na niemiecki. "Witzkrieg"
                                zostal wcielony w zycie. Poddane jego dzialaniu
                                dywizje wroga ginely jak muchy. Na froncie dowcip
                                dawano do przeczytania ze wzgledow bezpieczenstwa
                                jedynie zolnierzom nie znajacym niemieckiego. Jednak
                                w najblizszym otoczeniu führera nikt go nie zrozumial
                                i dlatego wojna nie zakonczyla sie natychmiastowym
                                sukcesem. Widziales to?




                                >
                                >
                                >
                                > "W kregu zła" z Dellonem, Bourvillem, no i tym od myszek - Montandem.

                                Nie znam tego, tytul nic mi nie mowi. Moze jakies krotkie
                                streszczenie?
                                >
                                >
                                > Zona - ktora wymienilem gdzies indziej - miala robic za Tarkowskiego
                                > i "Stalkera"

                                Zone wzialem za zone, czyli malzonke. To ten brak polskiej
                                czcionki. Ale nie jestem fanem Tarkowskiego. Pewnie dlatego
                                ze zbyt duzo mialem do czynienia z ludzmi, ktorzy mowili o
                                nim tylko w pozycji kleczacej. Bylem chyba jednak wobec
                                niego niesprawiedliwy. Kierowalem sie niechecia wtorna
                                przez niego zupelnie niezawiniona. "Andriej Rublow" np. to
                                wielka klasa.


                                .
                                > >
                                > > A pamietasz Joey z "Desire"? Ta piosenka to jest gotowy
                                > > scenariusz filmowy. "Joey and his brothers suffered terrible
                                > > defeats". "What time, asked the judge. Five to ten, said
                                > > Joey. That's exactly what you've got" (cytuje z pamieci,
                                > > mozliwe, ze sa tam bledy)
                                >
                                > Slucham właśnie... fajny tekst.

                                Wczoraj juz po nadaniu tego posta stwierdzilem, ze w cytacie
                                z "Joey" troche namieszalem. Powinno byc "what's the time?,
                                the judge asked. Five to ten, Joey said. That's exactly,
                                what you'll get". Teraz to sie przynajmniej rymuje, choc
                                w dalszym ciagu nie jestem pewien, czy dobrze zapamietalem.
                                Ta historia nawiasem mowiac zostala sfilmowana, ale b.
                                marnie to Hollywoodowi wyszlo. Po zobaczeniu filmu,
                                powiedzialem sobie, piosenka Dylana, ktora napisal w
                                godzine przy sniadaniu, dziesiec razy lepsza.
                                >
                                > > To nie jest grob, tylko smietnik. Puste butelki po winie,
                                > > zuzyte strzykawki po heroinie, brud, ohyda. Dla mnie ten
                                > > grob ma nosnosc symbolu.
                                >
                                > Gdy ja tam bylem, az tak strasznie nie bylo. Ale tam, gdzie ludzie zwykle
                                kladą
                                >
                                > kwiaty, stala jedna pusta flaszka. Zadnych strzykawek etc. Ot, taki mały
                                grób,
                                > z innej bajki niz pozostałe.

                                Jak ja tam bylem, to byl smietnik. Bezimienny grob,
                                na ktorym swoje podpisy skladaly jakies chore indywidua.
                                Zawsze kiedy wpadam w patos, mysle o tej stercie smieci,
                                swiadectwie malosci wielbicieli Morrisona. On sobie
                                nie zyczyl, zeby na jego grobie byl jakis napis.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: bratek.bratek Re: Bob Dylan IP: *.biaman.pl 16.07.03, 11:33

                                  > jako pelnoprawny element rzeczywistosci.
                                  > Na tym opiera sie zasada humoru Monty Pythona -
                                  > rzeczywistosc staje sie tam tak wieloznaczna, pelna
                                  > zaskakujacych znaczen, ze wpuszczona do tradycyjnego
                                  > porzadku rzeczy codziennych staje sie tego porzadku
                                  > karykatura. Rowniez Bunuel to robil. W "Widmie wolnosci"
                                  > czesc akcji rozgrywa sie w malym hoteliku na pograniczu
                                  > hiszpansko-francuskim. Na ekranie widzimy, co robia
                                  > goscie w kilku pokojach jednoczesnie. W jednym jest
                                  > jakies sado-macho. On biczuje ja, czy ona jego, juz
                                  > nie pamietam. Po czym on przebiera sie w habit mnicha
                                  > i przechodzi do sasiedniego pokoju. Dosiada sie do
                                  > trzech innych mnichow, ktorzy robia mu bez slowa
                                  > miejsce przy stole. Pala papierosy, klna, pija wodke
                                  > i graja w karty na pieniadze. W pokoju obok 18-latek
                                  > dobiera sie do leciwej damy. Byla kiedys jego
                                  > niania. Razem uciekli z domu jego rodzicow, zeby
                                  > zakosztowac milosci. Ona tez go kocha od chwili,
                                  > kiedy niemowleciem bedac bawil sie sie u niej na
                                  > kolanach, ale nie chce sie rozebrac, bo jest jeszcze
                                  > dziewica. Broni sie, w koncu ulega namowom i zrzuca z
                                  > siebie ubranie. Bunuel zastapil w tej scenie na kilka
                                  > sekund 60-letnia dame mloda nienagannie zbudowana
                                  > statystka.

                                  Przednie. Ja to widzalem dawno i tylko pamiętam rozkoszną aure absurdu, no i te
                                  zmieniajace sie aktorki.

                                  >
                                  > Acha, nie odpisales mi na temat skeczu o pismaku,
                                  > ktoremu udalo sie napisac najlepszy dowcip na swiecie.

                                  Nie widzialem tego. MP rowniez znam wybiorczo - u nas sie tego nie pokazuje za
                                  czesto, nawet nie pamietam, kiedy ostatni raz. pAMIETAM KILKA PRZEKOMICZNYCH
                                  SCENEK NP. Z "MP i swiety Graal", np. pojedynek z czarnym rycerzem strzegacym
                                  wejscia do lasu...
                                  > > "W kregu zła" z Dellonem, Bourvillem, no i tym od myszek - Montandem.
                                  >
                                  > Nie znam tego, tytul nic mi nie mowi. Moze jakies krotkie
                                  > streszczenie?

                                  Hej!
                                  Wiem, ze to tylko polski tytul. Oryginalny, przetklumaczony dokladnie, bylby "W
                                  czerwonym kregu" (nawiazanie do starej chinskiej filozofii, ale nie pytaj mnie
                                  o wyjasnienie).
                                  Rezyser J.P. Meliville - specjalista od franc. czarnego kina.
                                  Bourvill tym razem wystepuje jako Andre Bourvill, nie jako komik, tylko jako
                                  wredny oficer policji, co przygotowuje prowokacje, by zalatwic paru gangsterow
                                  i tym się wybić. B. nie do poznania - kapitalna rola. Procz wymieninych jest
                                  tam Volonte. Montand gra bylego policjanta, ktory zapija sie niemal na smierć
                                  (scena z robalami chodzacymi po scianach w czsie oijackiego zwidu M.). Dellon,
                                  ktory organizuje skok na jubilera, bierze Volonte i M. do akcji. Jubiler jest
                                  podstawiony przez Bourvilla... Koniec, tak jak trzeba, dramatyczny. Musisz znać!



                                  Ale nie jestem fanem Tarkowskiego. Pewnie dlatego
                                  > ze zbyt duzo mialem do czynienia z ludzmi, ktorzy mowili o
                                  > nim tylko w pozycji kleczacej.

                                  Czy to odrzucało Cie od ogladania tych filmow???

                                  Bylem chyba jednak wobec
                                  > niego niesprawiedliwy. Kierowalem sie niechecia wtorna
                                  > przez niego zupelnie niezawiniona. "Andriej Rublow" np. to
                                  > wielka klasa.

                                  Nie jestem zspecjalista od Tarkowskiego. W czasie jednego z filmow nawet
                                  zasnalem :). Ale "Rublow" to rzecz po prostu swietna, tak jak "Stalker".


                            • Gość: bratek.bratek KNDXAKDNQ IP: *.biaman.pl 16.07.03, 01:32
                              Dwa złote colty - u nas to szło pod tym tytułem, nie wiem, czy jeszcze byłeś w
                              Polsce. Jeśli tak, to żadnej tajemnicy nie ma. Oryginalny tytuł zupelnie inny.
                              Jesli byles juz poza krajem - zagadka aktualna.

                              No i "migdalowe oczy" - to zagadka bardziej dla kobiet.

                              Spadam.
                              B.

                              P.S. Znasz Tadeusza Lubelskiego?

                              P.S.2 Choć uwielbiam kino amerykanskie, najwyzej cenie angielskie. "Samotnosc
                              dlugodystansowca", "A Taste of Honey", "Z soboty na niedziele", "If", "Lucky
                              Man" (z kapitalną ścieżką kapitalnego Price'a, tego od Animalsów), a dzisiaj to
                              Ken Loach i przede wszystkim Mike Leigh. "Sekrety i kłamstwa" i "Nadzy"
                              (zwłaszcza "Nadzy"/"Naked"). Z inne beczki - oczywiscie "Full Monty", komedia-
                              nie-komedia...palce lizac.
                              • Gość: wartburg Smak miodu IP: *.arcor-ip.net 16.07.03, 12:27
                                Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                Znasz Tadeusza Lubelskiego?

                                Nie znam. Nic mi to nazwisko nie mowi. Pewnie dlatego
                                ze nie ma mnie w kraju.

                                Choć uwielbiam kino amerykanskie, najwyzej cenie angielskie. "Samotnosc
                                > dlugodystansowca", "A Taste of Honey", "Z soboty na niedziele", "If", "Lucky
                                > Man" (z kapitalną ścieżką kapitalnego Price'a, tego od Animalsów),


                                Brytyjczycy zawsze byli w absolutnej czolowce i sa do tej pory.
                                Kiedys bylem wielkim fanem "Oh, Lucky Man" Andersona, ktory
                                lubil bywac w Polsce.

                                Do Twojej listy dodaje "Sposob na kobiety" ("Knack") z Rita
                                Tushingham (poznalem pare lat temu skadinad b. sympatyczna
                                aktorke polska mlodego pokolenia i powiedzialem jej, ze mi
                                przypomina Rite Tushingham ze "Smaku miodu" - w ogole nie
                                wiedziala, o czym mowie). Trzeba jeszcze wymienic "Wzgorze"
                                z Seanem Connory, "Toma Jonesa" Tony Richardsona (czy to nie
                                on nakrecil ten genialny film "Smierc w Hollywod" z Rodem
                                Steigerem?), no i filmy Schlesingera ("Darling"), ktory
                                wzniosl sie potem na nieslychane wyzyny w Hollywood i byl
                                moim absolutnym faworytem, prawdziwym mistrzem "Midnight
                                Cowboy", "The Day of Locust", "The Marathon Mann", aby
                                potem jakos tak krok za krokiem obnizyc loty. Lindseya
                                Andersona poznalem kiedys osobiscie. Na festiwalu w Gdyni,
                                gdzie byl przewodniczacym jury. Przy sniadaniu. Siedzial
                                przy sasiednim stoliku otoczony przedstawicielami naszej
                                mlodzi dziennikarskiej. Zaden z nich nie byl nawet w
                                stanie wydukac pytania po angielsku.

                                To bylo zalosne. Nie chodzi mi nawet o te angielszczyzne
                                kulawa, tylko o to, ze oni nawet nie wiedzieli, o czym z
                                nim rozmawiac. Pytali go, jak sie mu podoba w Polsce. Mniej
                                wiecej w stylu cytowanych juz emigrantow z "Casablanki"
                                albo Paradowskiej w wywiadzie z Piskorskim. Kiedy sie zmyli,
                                wdalem sie z nim w rozmowe o "If" i tej jego nienawisci do
                                "upper middle class", z ktorej sie wywodzil. To byl b. zywy
                                umysl. Tryskal przyslowiowa energia. Do dzisiaj pamietam
                                niemal kazde zdanie z tej rozmowy.
                                >
                                > Ken Loach i przede wszystkim Mike Leigh. "Sekrety i kłamstwa" i "Nadzy"
                                > (zwłaszcza "Nadzy"/"Naked"). Z inne beczki - oczywiscie "Full Monty", komedia-
                                > nie-komedia...palce lizac.

                                Mike Leigh byl dla mnie wielkim odkryciem. To jest facet,
                                ktory z niczego potrafi stworzyc wszechswiat. Bardzo
                                go cenie. Potem dopiero (po "Naked") dotarlem do jego
                                wczesniejszych filmow i okazalo sie, ze byly tak samo
                                rewelacyjne, jak to co robi teraz. Widziales "Lies and
                                Secrets"? Dobre kino zyje jednak jeszcze. We Francji jest
                                tez taki rezyser starego pokolenia, ma juz chyba po
                                osiemdziesiatce i robi coraz lepsze filmy. Tzn. tak
                                sie tylko wydaje. Jesli przyjrzec sie jego poczatkom, to
                                wszystko staje sie bardzo logiczne. Okazuje sie, ze
                                juz na poczatku lat 50-tych robil to samo kino. Eric
                                Rohmer. Mistrz subtelnej analizy psychologicznej,
                                zreszta podobnie jak Michael Leigh.

                                Koncze juz, bo musze natychmiast wyjsc z domu. Na post
                                Basi o "Nocy Amerykanskiej" i "Sunset Boulevard" nie
                                zdarze juz odpowiedziec. Basiu, przepraszam! "Bulwar
                                zachodzacego slonca", to jeden z moich ulubionych filmow.
                                Ile razy ja go widzialem, kiedys nawet o nim pisalem.
                                Calkiem niedawno uswiadomilem sobie, ze tam jest mowa
                                o sodomii. Nocny pogrzeb szympansa w ogrodzie Glorii
                                Swanson z bylym mezem Erichem von Stroheimem ogladany
                                oczami przyszlego kochanka Williama Holdena. Jak to
                                inaczej wytlumaczyc? Holden, bo to on gra w tym filmie
                                mlodego scenarzyste, przejmie role szympansa
                                u boku starzejacej sie gwiazdy Normy Jean.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: bratek.bratek Re: Smak miodu IP: *.biaman.pl 16.07.03, 12:37
                                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                  > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                  >
                                  > Znasz Tadeusza Lubelskiego?
                                  >
                                  > Nie znam. Nic mi to nazwisko nie mowi. Pewnie dlatego
                                  > ze nie ma mnie w kraju.

                                  To jest spec od kina polskiego i frenacuskiego przede wszystkim . Chodzilem
                                  kiedys na jego wyklady w Krakowie - swietne. Pisze tez teksty o filmach w
                                  roznych czasopismach, np. w "Kinie" i "TP". Analizy bardzo wnikliwe, jak na moj
                                  gust.

                                  > Brytyjczycy zawsze byli w absolutnej czolowce i sa do tej pory.
                                  > Kiedys bylem wielkim fanem "Oh, Lucky Man" Andersona, ktory
                                  > lubil bywac w Polsce.

                                  Ja najbardziej lubię "If" - dawni juz nie widzialem. Kojarzysz tego Alana
                                  Price'a z "Lucky Mana"?

                                  > Do Twojej listy dodaje "Sposob na kobiety" ("Knack") z Rita
                                  > Tushingham (poznalem pare lat temu skadinad b. sympatyczna
                                  > aktorke polska mlodego pokolenia i powiedzialem jej, ze mi
                                  > przypomina Rite Tushingham ze "Smaku miodu" - w ogole nie
                                  > wiedziala, o czym mowie). Trzeba jeszcze wymienic "Wzgorze"
                                  > z Seanem Connory, "Toma Jonesa" Tony Richardsona (czy to nie
                                  > on nakrecil ten genialny film "Smierc w Hollywod" z Rodem
                                  > Steigerem?), no i filmy Schlesingera ("Darling"), ktory
                                  > wzniosl sie potem na nieslychane wyzyny w Hollywood i byl
                                  > moim absolutnym faworytem, prawdziwym mistrzem "Midnight
                                  > Cowboy", "The Day of Locust", "The Marathon Mann", aby
                                  > potem jakos tak krok za krokiem obnizyc loty.

                                  Schlesinger - tak jest. "Tom Jones" - tak jest. Pewnie tez "Szarża lekkiej
                                  brygady" T.R. ("The charge of Light Brigade" chyba)

                                  Lindseya
                                  > Andersona poznalem kiedys osobiscie. Na festiwalu w Gdyni,
                                  > gdzie byl przewodniczacym jury. Przy sniadaniu. Siedzial
                                  > przy sasiednim stoliku otoczony przedstawicielami naszej
                                  > mlodzi dziennikarskiej.

                                  Zazdroszczę. Kiedyś może rozpracuję Twoje dane :)


                                  > Mike Leigh byl dla mnie wielkim odkryciem. To jest facet,
                                  > ktory z niczego potrafi stworzyc wszechswiat. Bardzo
                                  > go cenie. Potem dopiero (po "Naked") dotarlem do jego
                                  > wczesniejszych filmow i okazalo sie, ze byly tak samo
                                  > rewelacyjne, jak to co robi teraz. Widziales "Lies and
                                  > Secrets"? Dobre kino zyje jednak jeszcze.

                                  Widziałem, wspomniałem o nim w tym samym poscie. Ta aktorka, Blethlyn (or smth
                                  like that) byla rewelacyjna. ostatnio widzialem ja w takim malym filmiku o
                                  pani, ktoira postanawia w ogródku hodowac konopie, zeby miec na zycie. Pomysl
                                  fajny, ale nie bardzo wiedzieli, co z nim zrobić, wiec wyszlo umiarkowanie
                                  smiesznie.
                                  Kiedys w Krakowie widzialem stare fily Leigh w kinie Mikro. Baska na pewno je
                                  zna.


                                  We Francji jest
                                  > tez taki rezyser starego pokolenia, ma juz chyba po
                                  > osiemdziesiatce i robi coraz lepsze filmy. Tzn. tak
                                  > sie tylko wydaje. Jesli przyjrzec sie jego poczatkom, to
                                  > wszystko staje sie bardzo logiczne. Okazuje sie, ze
                                  > juz na poczatku lat 50-tych robil to samo kino. Eric
                                  > Rohmer. Mistrz subtelnej analizy psychologicznej,
                                  > zreszta podobnie jak Michael Leigh.

                                  Piszesz o Rohmerze jakby to byl ktos tu zupelnie obcy:) Ja go strasznie lubie,
                                  zwlasza te wszystkie "Opowiesci"

                                  ? Holden, bo to on gra w tym filmie
                                  > mlodego scenarzyste, przejmie role szympansa
                                  > u boku starzejacej sie gwiazdy Normy Jean.


                                  Co mi z tym Pappardem?

                        • Gość: bratek.bratek ABCDEEFGH IP: *.biaman.pl 16.07.03, 00:24
                          > Ma sie rozumiec, ze sie nie obrazam. Ale samolotu do Rumunii
                          > nie potrafie rozszyfrowac mimo najszczerszych checi.

                          No to z zapartym tchem czekam na twoja odpwoiedz na "znaki dymne" na
                          przyklad. "dom nad przepascia" to chyba latwizna, ale moze "oko w zlewie" juz
                          nie - Maciej, pomozesz??

                          Podobnie jest z Jimem
                          > Morrisonem, ktorego przeoczyles w mojej wyliczance. To sa
                          > spiewane opowiadania.

                          "The End" bylo pierwszym utworem w zyciu, ktory mnie zwalil z nog. Nastepny
                          byla chyba dopiero "Piesn milosna Prufrocka", ale to oczywiscie juz nie Doorsi.

                          Potem, juz w wieku studenckim, wlasnie Skunk Anansie, o ktorych wspominalem
                          wczesniej. Przede wszystkim "Tracy's Flaw". Przejmujacy timbr glosu,
                          przejmujacy tekst, ostre rockowe granie, nie jakies tam popy czy hip-hopy.
                          Przeczytaj sam:

                          Tracy's Flaw Lyrics
                          And when I feel like I'm a victim, I will come running home to you,
                          and I will weep like I will change, when I come running home to you
                          I make you believe that I'm a changed girl, that I'm honest good & pure,
                          then I'll drag you through my shit again, 'cos I know you'll love me more
                          I love how your world adores my gutter mind, this reflection says it all,
                          so how I will let you go my baby, let you fall
                          And when I feel like I'm a victim, I will come running home to you,
                          and I will weep like I will change, when I come running home to you
                          And all of your rosy scanned up wrist bands, make me crucify you more
                          with all of your blood, encrusted small finds,
                          kiss restraint & it's just cause so see the survivor in control now,
                          I'm the whore you knew I was, look at the changed girl good & pure, on tracy's
                          floor I'll come running, I'll come running I'll running right back to you
                          (repeat)

                          P.S. Znasz tego Jarmuscha?


                          NIECHŻE MNIE KTOŚ ZABANUJE!!!


    • Gość: nowa Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.biaman.pl 15.07.03, 18:06
      Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się podoba. Mam na
      imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogóle najciekawszą
      rozmowę na tym forum, moim zdaniem.

      P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?
      • Gość: wartburg Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.pppool.de 15.07.03, 18:59
        Gość portalu: nowa napisał(a):

        > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się podoba. Mam na
        > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogóle
        najciekawszą
        >
        > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
        >
        > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?

        Bialystok szalenie mi sie podoba. Czy zna Pani moze
        Slobodzianka?
        • Gość: oko w zlewie Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.biaman.pl 15.07.03, 19:17
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Gość portalu: nowa napisał(a):
          >
          > > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się podoba. Mam
          > na
          > > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogóle
          > najciekawszą
          > >
          > > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
          > >
          > > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?
          >
          > Bialystok szalenie mi sie podoba. Czy zna Pani moze
          > Slobodzianka?

          Hi hi, zazyles mi "krajanke"
          Pytaniem o Słobodzianka.
          Czy sie jeszcze pojawi Kasia,
          internautka z Podlasia?
          • Gość: MACIEJ TYLKO SZCZERZE KATARYNA I KASIA Z PODLASIA IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 19:57
            Gość portalu: oko w zlewie napisał(a):

            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: nowa napisał(a):
            > >
            > > > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się podoba
            > . Mam
            > > na
            > > > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogóle
            > > najciekawszą
            > > >
            > > > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
            > > >
            > > > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?
            > >
            > > Bialystok szalenie mi sie podoba. Czy zna Pani moze
            > > Slobodzianka?
            >
            > Hi hi, zazyles mi "krajanke"
            > Pytaniem o Słobodzianka.
            > Czy sie jeszcze pojawi Kasia,
            > internautka z Podlasia?

            nIGDY MNIE TAK DALEKO NIE PONIOSLO,ale mam rodzine w Elku,rzut beretem do
            jeziora i calkiem ladne miasto.
            J.Kulej tam przyjezdza na weekendy,bo jego zona stamtad.
          • basia.basia Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA 16.07.03, 17:55
            Gość portalu: oko w zlewie napisał(a):

            >
            > Hi hi, zazyles mi "krajanke"
            > Pytaniem o Słobodzianka.
            > Czy sie jeszcze pojawi Kasia,
            > internautka z Podlasia?

            Może chodzi o tego co napisał m.in. "Obywatela Pekosia"?
            • Gość: wartburg Slobodzianek IP: *.pppool.de 17.07.03, 00:58
              basia.basia napisała:

              > Gość portalu: oko w zlewie napisał(a):
              >
              > >
              > > Hi hi, zazyles mi "krajanke"
              > > Pytaniem o Słobodzianka.
              > > Czy sie jeszcze pojawi Kasia,
              > > internautka z Podlasia?
              >
              > Może chodzi o tego co napisał m.in. "Obywatela Pekosia"?

              Slobodzianek to zdaje sie jeden z najlepiej zapowiadajacych
              sie autorow teatralnych w Polsce. Widzialem jego "Proroka
              Ilje" w Berlinie. Palce lizac. Historia godna Bunuela, z
              tym ze niezbyt zabawna, oparta na wydarzeniu autentycznym
              z lat 30-tych na Bialostoczczyznie prawoslawnej. Chlopi
              wznosza krzyz. Przybijaja do niego swojego wiejskiego
              swietego, proroka Ilje, zeby sprawdzic, czy po smierci
              zmartwychwstanie. Ten Slobodzianek zrobil na mnie
              wrazenie.

              Polecam i pozdrawiam
              • basia.basia Re: Slobodzianek 17.07.03, 15:26
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                >
                > Slobodzianek to zdaje sie jeden z najlepiej zapowiadajacych
                > sie autorow teatralnych w Polsce.

                Myślę, że on (Tadeusz Słobodzianek) już zmienił kategorię z "zapowiadającego
                się" na "liczącego się" dramaturga. Grają go już w całej Polsce. Cieszę się,
                że i poza.

                Pozdrawiam
        • Gość: nowa Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.biaman.pl 17.07.03, 00:39
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Gość portalu: nowa napisał(a):
          >
          > > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się podoba. Mam
          > na
          > > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogóle
          > najciekawszą
          > >
          > > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
          > >
          > > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?
          >
          > Bialystok szalenie mi sie podoba. Czy zna Pani moze
          > Slobodzianka?

          Dobry wieczór. Bardzo miło słyszeć ciepłe słowa o Białymstoku. Niestety, ja
          mało wiem o tzw. wysokiej kulturze, sprawdziłam, że Słobodzianek to poeta, ale
          chyba nigdy nie słyszałam. Proszę nie mówić do mnie "Pani", bo mam dopiero
          osiemnaście lat i uczę się w liceum. Bardzo przyjemnie jest czytać Wasze listy.
          Dziękuję. Kasia.

          • Gość: koniec wakacji Droga Kasiu IP: *.biaman.pl 17.07.03, 01:22
            Gość portalu: nowa napisał(a):

            > Gość portalu: wartburg napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: nowa napisał(a):
            > >
            > > > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się podoba
            > . Mam
            > > na
            > > > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogóle
            > > najciekawszą
            > > >
            > > > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
            > > >
            > > > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?
            > >
            > > Bialystok szalenie mi sie podoba. Czy zna Pani moze
            > > Slobodzianka?
            >
            > Dobry wieczór. Bardzo miło słyszeć ciepłe słowa o Białymstoku. Niestety, ja
            > mało wiem o tzw. wysokiej kulturze, sprawdziłam, że Słobodzianek to poeta,
            ale
            > chyba nigdy nie słyszałam. Proszę nie mówić do mnie "Pani", bo mam dopiero
            > osiemnaście lat i uczę się w liceum. Bardzo przyjemnie jest czytać Wasze
            listy.
            >
            > Dziękuję. Kasia.

            Droga Kasiu,
            Słobodzianek to niestety nie poeta. To znaczy poeta, ale w bardziej ogólnym
            sensie. Jest, razem z Piotrkiem Tomaszukiem, zalozycielem Wierszalina, jednego
            z najslynniejszych polskich teatrow. Ja niestety nie mialem szczescia widziec
            ich przedstaiwen, moge tylko dzielic sie ciekawostkami, ktore tak naprawde moze
            nawet ciekawostkami nie sa. Np. byla dyrektor Szkoly Podstawowej nr 9 to mama
            Tomaszuka - wiem, bo moja mama w tej szkole pracuje.
            Jesli wolno spytac, w ktorym liceum sie uczysz?
            Serdecznie pozdrawiam,
            Bartek (to moje prawdziwe imie :))
            >
            • Gość: wartburg Patriota z Czeskiego Cieszyna IP: *.pppool.de 17.07.03, 12:15
              Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

              > Gość portalu: nowa napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
              > >
              > > > Gość portalu: nowa napisał(a):
              > > >
              > > > > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się p
              > odoba
              > > . Mam
              > > > na
              > > > > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogó
              > le
              > > > najciekawszą
              > > > >
              > > > > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
              > > > >
              > > > > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?
              > > >
              > > > Bialystok szalenie mi sie podoba. Czy zna Pani moze
              > > > Slobodzianka?
              > >
              > > Dobry wieczór. Bardzo miło słyszeć ciepłe słowa o Białymstoku. Niestety, j
              > a
              > > mało wiem o tzw. wysokiej kulturze, sprawdziłam, że Słobodzianek to poeta,
              >
              > ale
              > > chyba nigdy nie słyszałam. Proszę nie mówić do mnie "Pani", bo mam dopiero
              >
              > > osiemnaście lat i uczę się w liceum. Bardzo przyjemnie jest czytać Wasze
              > listy.
              > >
              > > Dziękuję. Kasia.
              >
              > Droga Kasiu,
              > Słobodzianek to niestety nie poeta. To znaczy poeta, ale w bardziej ogólnym
              > sensie. Jest, razem z Piotrkiem Tomaszukiem, zalozycielem Wierszalina,
              jednego
              > z najslynniejszych polskich teatrow. Ja niestety nie mialem szczescia widziec
              > ich przedstaiwen, moge tylko dzielic sie ciekawostkami, ktore tak naprawde
              moze
              >
              > nawet ciekawostkami nie sa. Np. byla dyrektor Szkoly Podstawowej nr 9 to mama
              > Tomaszuka - wiem, bo moja mama w tej szkole pracuje.
              > Jesli wolno spytac, w ktorym liceum sie uczysz?
              > Serdecznie pozdrawiam,
              > Bartek (to moje prawdziwe imie :))

              A ja nazywam sie Wartek. To jest niemieckie
              imie i oznacza "czekam" (od "warten", czekac). Pewnie
              jakos spokrewnione z Tomem Waitsem (od "to wait", czekac).
              A wiec wspolnie z Tomem Waitsem czekamy na opowiesc
              o tym muzeum w Pradze i na nazwe liceum, do ktorego
              uczeszczasz. Reymont, Rey czy Reytan? Dobrze sie uczysz?
              Jaka masz przecietna? Ja tez kiedys chodzilem do liceum,
              ale w Warszawie. Udzielalem sie w Klubie Milosnikow
              Sztuki przy Zachecie i od tego czasu pasjonuje sie
              sztuka wspolczesna. Warhol, Beuyss und Jurry. Slyszalas
              o Jurrym? Napisz cos wiecej o sobie. Bardzo sie
              cieszymy, ze zdecydowalas sie przylaczyc sie do naszej
              dyskusji... o sztuce. U nas w Niemczech mowia - nur zu!

              P.S. - do Bratka Bartka

              Do Pragi niestety teraz nie wyjezdzam. Zreszta moj
              wyjazd przesunal mi sie nieco, bo pisze tu jeszcze,
              jak widzisz. Byc moze w sierpniu, kiedy bede jechal
              do Monachium, zahacze o Prage. Dla mnie to najlepsze
              miasto w Europie. Mieszka tam ok. 40 000 Amerykanow -
              maja wlasne knajpy (np. "The Globe") wlasna gazete
              (poznalem jej redaktora naczelnego, swietny facet
              o nieprawdopodobnym poczuciu humoru. Przypominal
              mi Petera Ustinowa. Dac by mu mozna bylo jakas role
              drugoplanowa, w ktoryms z filmow czarnych...
              Takie osobowosci w takich filmach czesto
              sie genialnie sprawdzaja. Np. John Huston w
              "Chinatown" (chociaz dobry rezyser tez musi umiec
              zagrac, Huston tego w tym filmie dowiodl, Polanski
              zreszta tez :))

              A widziales "Der Dritte Mann" Carola Reeda z Josephem
              Cottenem i Orsonem Wellsem? Nakrecony w Wiedniu
              tuz po wojnie. Absolutna klasyka film-noir,
              chociaz idzie w zupelnie innym kierunku.

              I w ogole nie rozmawialismy jeszcze o kinie czeskim,
              ktore ja np. znam na pamiec.

              W Pradze b. szybko zrezygnowalem z porozumiewania
              sie po czesku. Ani oni mnie, ani ja ich. Mimo ze
              w Berlinie, gdzie poznalem sporo Czechow, z poczatku
              poki nie opanowalem niemczyzny, swietnie sie z nimi
              dogadywalem w naszych jezykach. Ale oni zdaje sie,
              wiedzieli, jak ze mna rozmawiac. Dobierali wyrazenia
              zrozumiale takze w polszczyznie. Na ulicy z
              przypadkowo spotkanym przechodniem to nie funkcjonuje.
              Nie ma w tym jednak niczyjej zlej woli. Insynuowanie
              Czechom, ze kieruja sie jakims rankingiem jezykowym,
              uwazam za nonsens

              Taka anegdota, prawdziwa zreszta, przypomina mi sie.
              Za pierwszym pobytem w Pradze nocowalem w hotelu
              studenckim, smiesznie tanim, az mi sie wierzyc nie
              chcialo. Na recepcji rozmawialem z jakims mlodym
              czlowiekiem, studentem, po niemiecku. Zebym nie
              zabladzil, bo trzeba bylo przejsc do innych zabudowan,
              przydzielil mi jakiegos innego studenta, ktory
              znal tylko angielski. Oczywiscie wdalismy sie w jakas
              rozmowe i on na koniec chcac mi zrobic przyjemnosc
              powiedzial, ze jak na Niemca dobrze mowie po angielsku.
              To prawda, Niemcy z reguly angielski znaja b.
              powierzchownie. Sprostowalem go i powiedzialem, ze
              jestem Polakiem. "To dlaczego nie powiedziales tego
              na recepcji?", wykrzyknal student. Ten chlopak,
              z ktorym rozmawiales, jest z Czeskiego Cieszyna, tak
              by sie ucieszyl, gdyby uslyszal polska mowe.

              Mialem wielka ochote na czeskie piwo (najlepsze na
              swiecie, kazdy Niemiec Ci to powie), ale nie chcialem
              jechac samochodem do centrum miasta ze wzgledu na
              upierdliwa czeska policje (czepiaja sie strasznie).
              Tak wiec postanowilem wrocic do recepcji, gdzie ten
              Polak z Czeskiego Cieszyna sprzedawal takze piwo.
              Opowiedzial mi cale swoje zycie. W domu rozmawialo
              sie tylko po polsku, ogladalo polska telewizje,
              co pare miesiecy cala rodzina jezdzila do krewnych
              w Katowicach. Moj rozmowca dawal mi do zrozumienia,
              ze nie lubi Czechow. Twierdzil, ze z natury swojej
              sa Niemcami, a nawet gorsi od Niemcow. Jego
              dialekt wydal mi sie znajomy. Mialem w owym czasie
              przyjaciolke, z pochodzenia Slazaczke, z ktora b.
              lubilem wglebiac sie w tajniki gwary slaskiej, po niem.
              "wasserpolnisch". Zaczalem go sprwadzac. "A jak
              u was jest spac?", pytalem. "Gnic", odpowiadal.
              "A chomik w lodowce?", "Hamster w kühlschrank",
              mowil on i dla mnie wszystko stalo sie jasne. O
              trzeciej nad ranem pokazal mi swoj dowod osobisty.
              Byl juz niezle na gazie i chcial mi udowodnic, ze
              rzeczywiscie urodzil sie 14-go czerwca. Rzucilem
              okiem na dokument i zobaczylem, ze moj polski
              patriota z Czeskiego Cieszyna na imie mial Manfred.

              Pozdrawiam

              • Gość: koniec wakacji Re: Patriota z Czeskiego Cieszyna IP: *.biaman.pl 17.07.03, 12:33
                Czesc!
                Zdaje sie, ze Ty mnie podejrzewasz o jakies bliskie zwiazki z dziewczynka,
                ktora tu niesmialo zaglada :). Taki los. Niestety, nie mam pojecia, gdzie ona
                mogła tego Warhola ogladac w Pradze.

                P.S. - do Bratka Bartka
                >
                > Do Pragi niestety teraz nie wyjezdzam. Zreszta moj
                > wyjazd przesunal mi sie nieco, bo pisze tu jeszcze,
                > jak widzisz. Byc moze w sierpniu, kiedy bede jechal
                > do Monachium, zahacze o Prage. Dla mnie to najlepsze
                > miasto w Europie. Mieszka tam ok. 40 000 Amerykanow -
                > maja wlasne knajpy (np. "The Globe") wlasna gazete
                > (poznalem jej redaktora naczelnego, swietny facet
                > o nieprawdopodobnym poczuciu humoru. Przypominal
                > mi Petera Ustinowa. Dac by mu mozna bylo jakas role
                > drugoplanowa, w ktoryms z filmow czarnych...
                > Takie osobowosci w takich filmach czesto
                > sie genialnie sprawdzaja. Np. John Huston w
                > "Chinatown" (chociaz dobry rezyser tez musi umiec
                > zagrac, Huston tego w tym filmie dowiodl, Polanski
                > zreszta tez :))

                To byla pyszna scenka z Polanskim w "Chinatown" - tak jakby wzieli prawdziwego
                rzezimieszka z ulicy. Tenze Lubelski, o ktorym wspominalem kiedys, opowiadal
                nam historyjke o Polanskim jeszcze z czasow jego studiow w Filmowce w Lodzi.
                Ponoc potrafil tak grac twarza, ze lewa strona mogl wyrazac jedno, a prawa - co
                innego.

                > A widziales "Der Dritte Mann" Carola Reeda z Josephem
                > Cottenem i Orsonem Wellsem? Nakrecony w Wiedniu
                > tuz po wojnie. Absolutna klasyka film-noir,
                > chociaz idzie w zupelnie innym kierunku.

                Jasne, ze widzialem. Po naszemu "Trzeci czlowiek"

                > I w ogole nie rozmawialismy jeszcze o kinie czeskim,
                > ktore ja np. znam na pamiec.

                Troche znam, ale nie na pamiec. Najulubienszy film to "Pali sie, moja panno".
                Wiesz, ze on byl we Wloszech zakazany? Powod? Byl zbyt okrutny.


                Insynuowanie
                > Czechom, ze kieruja sie jakims rankingiem jezykowym,
                > uwazam za nonsens

                Wartburgu (Wartku:)), nie insynuowałem, ale mowilem o wlasnych doswiadczeniach.
                Kilka razy, gdy robiem za zachodniego turyste, byli o niebo bardziej uprzejmi
                niz gdy mowilem po polsku. Nie wiem, jacy Czesi sa W OGOLE i czy W OGOLE to
                mozna o jakiejkolwiek nacji mowic.



                >
                > Mialem wielka ochote na czeskie piwo (najlepsze na
                > swiecie, kazdy Niemiec Ci to powie), ale nie chcialem
                > jechac samochodem do centrum miasta ze wzgledu na
                > upierdliwa czeska policje (czepiaja sie strasznie).


                Fajna ta opowiesc. Zgadzam sie w zupelnosci co do czeskiego piwa. Ja w czasie
                moich pobytow w Pradze caly czas bylem na bani :) szwendajac sie przy tym od
                rana do poznego wieczora po miescie. Nie mam zadnych konkretnych wyobrazen nt
                Czechow, bo za malo ich znam. Na pewno zazdroszcze im Havla - my takiego
                prezydenta nie mielismy i pewno nie bedziemy miec.
                Serwus!
                B.
              • basia.basia Re: Patriota z Czeskiego Cieszyna 17.07.03, 15:38
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > Byc moze w sierpniu, kiedy bede jechal
                > do Monachium, zahacze o Prage. Dla mnie to najlepsze
                > miasto w Europie. Mieszka tam ok. 40 000 Amerykanow -
                > maja wlasne knajpy (np. "The Globe") wlasna gazete
                > (poznalem jej redaktora naczelnego, swietny facet
                > o nieprawdopodobnym poczuciu humoru.

                Słyszałam, że Praga przeżywa desant amerykański ale liczba,
                którą podałeś jest zdumiewająca! Napewno Maciej to przeczyta
                i z góry założy (jak go znam), że to jakieś oszołomy albo
                "wybrakowany" towar.
                Czy wiesz coś o motywacjach tego "najazdu" zza wielkiej wody?
                Sama jestem ciekawa jakiego rodzaju jest ta emigracja.

                Znam takie miejsce we Włoszech ( pewnie jest ich więcej),
                gdzie osiedliło się na stałe trochę towarzystwa z USA i GB.
                Lecz w tym wypadku chodzi o bogaczy, którzy nie muszą już
                pomnażać majątków a chcą mieszkać w łagodnym klimacie,
                w miejscu gdzie mają dostęp do wszystkiego, co tylko może
                uprzyjemnić życie.
                • Gość: wartburg sniadanie w Pradze IP: *.arcor-ip.net 17.07.03, 16:11
                  basia.basia napisała:

                  > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                  >
                  > > Byc moze w sierpniu, kiedy bede jechal
                  > > do Monachium, zahacze o Prage. Dla mnie to najlepsze
                  > > miasto w Europie. Mieszka tam ok. 40 000 Amerykanow -
                  > > maja wlasne knajpy (np. "The Globe") wlasna gazete
                  > > (poznalem jej redaktora naczelnego, swietny facet
                  > > o nieprawdopodobnym poczuciu humoru.
                  >
                  > Słyszałam, że Praga przeżywa desant amerykański ale liczba,
                  > którą podałeś jest zdumiewająca! Napewno Maciej to przeczyta
                  > i z góry założy (jak go znam), że to jakieś oszołomy albo
                  > "wybrakowany" towar.
                  > Czy wiesz coś o motywacjach tego "najazdu" zza wielkiej wody?
                  > Sama jestem ciekawa jakiego rodzaju jest ta emigracja.
                  >
                  > Znam takie miejsce we Włoszech ( pewnie jest ich więcej),
                  > gdzie osiedliło się na stałe trochę towarzystwa z USA i GB.
                  > Lecz w tym wypadku chodzi o bogaczy, którzy nie muszą już
                  > pomnażać majątków a chcą mieszkać w łagodnym klimacie,
                  > w miejscu gdzie mają dostęp do wszystkiego, co tylko może
                  > uprzyjemnić życie.

                  Przede wszystkim mlodzi ludzie. Studenci, malarze,
                  cyganeria artystyczna, te kregi. Dla nich Praga jest alternatywa
                  do Stanow i tego, co oferuje Amsterdam albo Paryz.
                  Miasto jest rzeczwiscie przepiekne, znakomite piwo,
                  swietne zarcie, ktore nie kosztuje prawie nic.
                  W Pradze mozna np. zjesc genialne sniadanie w knajpie
                  za rownowartosc 10 zl. Nie rozni sie klasa i jakoscia
                  od tego, co serwuja przyzwoite hotele na Zachodzie.
                  Oni maja to chyba we krwi. Ilekroc jade do Polski,
                  to wlasnie takich rzeczy mi brakuje. W naszym kraju
                  rolniczym swieze mleko do kawy jest luksusem nikomu
                  nie znanym.

                  Czasami ci prascy Amerykanie wchodza w interesy z
                  Czechami. Otwieraja wspolne firmy - np. ksiegarnie
                  z literatura angielskojezyczna. Wlasnie w "The Globe"
                  poznalem jakas dziewczyne, ktora czyms takim sie
                  zajmowala. Nie bez znaczenia jest fakt, ze Czesi
                  ich lubia i oni dobrze sie tam czuja. Zreszta
                  Praga juz zawsze byla obiektem podobnych fascynacji.
                  Kult Franza Kafki tez gra duza role.

                  Te dane o 40 tysiacach sa sprzed paru lat, to sie
                  moglo zmienic, chociaz nie sadze.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: bratek.bratek squat na Malej Stranie IP: *.biaman.pl 17.07.03, 16:29
                    > Czasami ci prascy Amerykanie wchodza w interesy z
                    > Czechami. Otwieraja wspolne firmy - np. ksiegarnie
                    > z literatura angielskojezyczna. Wlasnie w "The Globe"
                    > poznalem jakas dziewczyne, ktora czyms takim sie
                    > zajmowala. Nie bez znaczenia jest fakt, ze Czesi
                    > ich lubia i oni dobrze sie tam czuja. Zreszta
                    > Praga juz zawsze byla obiektem podobnych fascynacji.
                    > Kult Franza Kafki tez gra duza role.


                    Basiu, znasz te ksiegarnie amerykanska na Felicjanek? Bylem tam pare miesiecy
                    temu i bardzo bylo milo. Dziala zdaje sie od niedawna.
                    Wartburg, czy Ty juz ze mna nie gadasz? :)
                    Pozdrawiam,
                    B.


                    P.S. z puierwszego pobytu w Pradze pamietam "odkrycie", jakiego dokonalismy z
                    kolezanka ze studiow (oboje bylismy na wymianie studenckiej) na Malej Stranie.
                    Wedrowalismy sobie po parku i nagle trafilismy na opuszczony dom, ale
                    najwidoczniej zamieszkiwany przez jakichs squatters. Na scianie mial wymalowana
                    zdaje sie czarownice. Na podworku przed domem byla tasma (taka stara szpula) z
                    filmem. Wzialem to do domu i na "kolku etnograficznym" w Krakowie sobie to
                    obejrzelismy. Lipa: cos w rodzaju kroniki, jakie nam puszczali za PRL-u przed
                    projekcjami filmow w kinie. Jakies dzieci cwiczyly gimnastyke, kozly, biegi
                    etc. Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?
                    • Gość: wartburg O.K. IP: *.arcor-ip.net 17.07.03, 17:25
                      Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                      >
                      > Basiu, znasz te ksiegarnie amerykanska na Felicjanek? Bylem tam pare miesiecy
                      > temu i bardzo bylo milo. Dziala zdaje sie od niedawna.
                      > Wartburg, czy Ty juz ze mna nie gadasz? :)
                      > Pozdrawiam,
                      > B.

                      Bratku, przeciez ja ostatnio tylko z Toba gadam.
                      Zareagowalem na post Basi, bo zadala mi pytanie,
                      na ktore jak sadzilem, zdolam jej szybko
                      odpowiedziec.

                      Czyzbys poczul sie dotkniety?:)

                      > P.S. z puierwszego pobytu w Pradze pamietam "odkrycie", jakiego dokonalismy z
                      > kolezanka ze studiow (oboje bylismy na wymianie studenckiej) na Malej
                      Stranie.
                      > Wedrowalismy sobie po parku i nagle trafilismy na opuszczony dom, ale
                      > najwidoczniej zamieszkiwany przez jakichs squatters. Na scianie mial
                      wymalowana
                      >
                      > zdaje sie czarownice. Na podworku przed domem byla tasma (taka stara szpula)
                      z
                      > filmem. Wzialem to do domu i na "kolku etnograficznym" w Krakowie sobie to
                      > obejrzelismy. Lipa: cos w rodzaju kroniki, jakie nam puszczali za PRL-u przed
                      > projekcjami filmow w kinie. Jakies dzieci cwiczyly gimnastyke, kozly, biegi
                      > etc. Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?

                      Nie przypominam sobie tego miejsca, ale niewykluczone,
                      ze tam bylem. Ja tez Prage znam dosyc powierzchownie.
                      Ze tak o niej pisze, jak pisze, swiadczy raczej o tym, ze
                      chcialbym ja poznac lepiej. Na Malej Stranie bylem
                      kiedys z moim kumplem, Czechem. Zaprowadzil mnie tam
                      do knajpy pewnej bardzo wesolej. Laczyla sie z nia
                      jedna z anegdot Haska, ktorej teraz, zeby mnie
                      rozstrzelac mieli, nie przypomne sobie. Wiem tylko, ze byla
                      nieprawdopodobnie smiesza. Czy to nie w tej knajpie
                      gral w karty kumpel Szwejka, szewc zdaje sie albo fryzjer?
                      I czy to nie tam wygral najpierw jakies astronomiczne sumy
                      pieniedzy, ktorych przelew grozil zalamaniem sie rownowagi
                      finansowej na calym kontynecie europejskim, aby potem
                      wszystko przegrac i wrocic po trzech dniach nad ranem
                      do domu z dlugiem w wysokosci 20 halerzy?

                      O.K. Musze juz konczyc. Jestem umowiony.

                      P.S.

                      Kto wie, skad sie wzial zwrot O.K.?

                      Pozdrawiam
                      • Gość: bratek.bratek Old Kinderhook :) IP: *.biaman.pl 17.07.03, 17:43
                        Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?
                        >
                        > Nie przypominam sobie tego miejsca, ale niewykluczone,
                        > ze tam bylem.

                        Niedaleko jest stary kosciol, taki w goralskim stylu, o ile dobrze pamietam,
                        przeniesiony zywcem z innego miejsca. Ale moge sie mylic.
                        Ja wedrowalem po Pradze z "Zeszytami Literackimi", gdzie byly fragmenty "Pragi
                        magicznej", starajac sie odwiedzac opisywane tam miejsca. Np. kosciol, na
                        ktorego strychu maja ponoć wciaz znajdowac sie szczatki Golema. Albo Zlota
                        Uliczka (czy tak?), no ale to miejsce to kazdy przybysz musi zobaczyc. Pamietam
                        fajna historie o tym, jak cesarz Rudolf II kazal wywiesic w klatkach z murow
                        zamku zbuntowanych alchemikow. Zmarli z glodu...


                        Czy to nie w tej knajpie
                        > gral w karty kumpel Szwejka, szewc zdaje sie albo fryzjer?
                        > I czy to nie tam wygral najpierw jakies astronomiczne sumy
                        > pieniedzy, ktorych przelew grozil zalamaniem sie rownowagi
                        > finansowej na calym kontynecie europejskim, aby potem
                        > wszystko przegrac i wrocic po trzech dniach nad ranem
                        > do domu z dlugiem w wysokosci 20 halerzy?

                        Ojej, nie wiem!

                        Bratek

                        P.S. Cos Ty! ja sobie zartowalem z tym obrazaniem sie. Ciekaw tylko jestem, czy
                        przypomnial Ci sie ten film z Bourvillem i Dellonem?
                        • Gość: MACIEJ Re: Old Kinderhook :) MATT DILON ? IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:51
                          Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                          > Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?
                          > >
                          > > Nie przypominam sobie tego miejsca, ale niewykluczone,
                          > > ze tam bylem.
                          >
                          > Niedaleko jest stary kosciol, taki w goralskim stylu, o ile dobrze pamietam,
                          > przeniesiony zywcem z innego miejsca. Ale moge sie mylic.
                          > Ja wedrowalem po Pradze z "Zeszytami Literackimi", gdzie byly
                          fragmenty "Pragi
                          > magicznej", starajac sie odwiedzac opisywane tam miejsca. Np. kosciol, na
                          > ktorego strychu maja ponoć wciaz znajdowac sie szczatki Golema. Albo Zlota
                          > Uliczka (czy tak?), no ale to miejsce to kazdy przybysz musi zobaczyc.
                          Pamietam
                          >
                          > fajna historie o tym, jak cesarz Rudolf II kazal wywiesic w klatkach z murow
                          > zamku zbuntowanych alchemikow. Zmarli z glodu...
                          >
                          >
                          > Czy to nie w tej knajpie
                          > > gral w karty kumpel Szwejka, szewc zdaje sie albo fryzjer?
                          > > I czy to nie tam wygral najpierw jakies astronomiczne sumy
                          > > pieniedzy, ktorych przelew grozil zalamaniem sie rownowagi
                          > > finansowej na calym kontynecie europejskim, aby potem
                          > > wszystko przegrac i wrocic po trzech dniach nad ranem
                          > > do domu z dlugiem w wysokosci 20 halerzy?
                          >
                          > Ojej, nie wiem!
                          >
                          > Bratek
                          >
                          > P.S. Cos Ty! ja sobie zartowalem z tym obrazaniem sie. Ciekaw tylko jestem,
                          czy
                          >
                          > przypomnial Ci sie ten film z Bourvillem i Dellonem?

                          Mowisz o Matt Dilon ?
                        • Gość: wartburg znani pisarze IP: *.pppool.de 18.07.03, 01:49
                          Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                          > Ja wedrowalem po Pradze z "Zeszytami Literackimi", gdzie byly
                          fragmenty "Pragi
                          > magicznej", starajac sie odwiedzac opisywane tam miejsca. Np. kosciol, na
                          > ktorego strychu maja ponoć wciaz znajdowac sie szczatki Golema. Albo Zlota
                          > Uliczka (czy tak?),

                          Zlota uliczke pamietam, chocby dlatego, ze jedna z kamieniczek
                          (kazda z nich ma swoja nazwe) nalezy do mojego kumpla, wnuka
                          znanego pisarza niemieckiego, ktorego rodzina uciekla w 1933
                          z Niemiec do Czechoslowacji, a w 1968 z Czechoslowacji do
                          Niemiec. Po 1989 wrocil do Pragi, gdzie odzyskal kamieniczke
                          na Zlotej Uliczee, ktora kupila swojego czasu jego matka, nieznana
                          corka znanego pisarza niemieckiego. Zgadnij, jakiego pisarza
                          corka byla. Dla ulatwienia podaje, ze sie znalismy, tzn. ja i
                          wnuk, a i jego matke, czyli corke pisarza nieznana, tez znalem.
                          Bardzo mnie zachecala do nauki niemieckiego, ktorego nie znalem.

                          O.K. Teraz odpowiadam na zagadke, ktora zadalem wczesniej.
                          O.K. to inicjaly Bawarczyka Oskara Krause, ktory na
                          poczatku XX wieku pracowal w dziale kontroli technicznej w
                          zakladach Forda w Detroit. Ten stosunkowo nieznany imigrant znany
                          byl ze swojej sumiennosci. Kazdy samochod schodzacy z tasmy
                          sprawdzal po kilka razy i tylko kiedy nie udalo mu sie znalezc zadnej
                          usterki uwiecznial sie na jego masce podpisem "Oskar Krause".
                          Doszlo do tego, ze klienci decydowali sie na zakup samochodu
                          jedynie z jego podpisem. Pozniej, kiedy samochodow wyjezdzalo
                          z fabryki coraz wiecej, Krause uzywal jedynie inicjalow O.K.
                          Staly sie one gwarancja jakosci i w formie O.K. przeszly do
                          jezyka potocznego.


                          no ale to miejsce to kazdy przybysz musi zobaczyc. Pamietam
                          >
                          > fajna historie o tym, jak cesarz Rudolf II kazal wywiesic w klatkach z murow
                          > zamku zbuntowanych alchemikow. Zmarli z glodu...
                          >
                          >
                          > Czy to nie w tej knajpie
                          > > gral w karty kumpel Szwejka, szewc zdaje sie albo fryzjer?
                          > > I czy to nie tam wygral najpierw jakies astronomiczne sumy
                          > > pieniedzy, ktorych przelew grozil zalamaniem sie rownowagi
                          > > finansowej na calym kontynecie europejskim, aby potem
                          > > wszystko przegrac i wrocic po trzech dniach nad ranem
                          > > do domu z dlugiem w wysokosci 20 halerzy?
                          >
                          > Ojej, nie wiem!
                          >
                          > Bratek


                          Ja tez tego tak do konca nie wiem. To bylo tylko niejasne
                          wspomnienie, domysl raczej. W tej knajpie bylismy umowieni
                          z profesorem filozofii, ktory te anegdote zdaje sie opowiadal.
                          Potem lalo sie jeszcze duzo piwa i nawet znanego pisarza
                          Hrabala (ale juz w innej knajpie) tamtego wieczora
                          poznalem.

                          > P.S. Cos Ty! ja sobie zartowalem z tym obrazaniem sie. Ciekaw tylko jestem,
                          czy
                          >
                          > przypomnial Ci sie ten film z Bourvillem i Dellonem?

                          Tak, ale widzialem go wiecznosc temu. Pamietam jak przez
                          mgle. Bourvill byl rzeczywiscie nieslychany.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: koniec wakacji Re: znani pisarze IP: *.biaman.pl 18.07.03, 07:18

                            >
                            > Zlota uliczke pamietam, chocby dlatego, ze jedna z kamieniczek
                            > (kazda z nich ma swoja nazwe) nalezy do mojego kumpla

                            A niech Cię!

                            > O.K. Teraz odpowiadam na zagadke, ktora zadalem wczesniej.

                            > O.K. to inicjaly Bawarczyka Oskara Krause, ktory na
                            > poczatku XX wieku pracowal w dziale kontroli technicznej w
                            > zakladach Forda w Detroit. Ten stosunkowo nieznany imigrant znany
                            > byl ze swojej sumiennosci. Kazdy samochod schodzacy z tasmy
                            > sprawdzal po kilka razy i tylko kiedy nie udalo mu sie znalezc zadnej
                            > usterki uwiecznial sie na jego masce podpisem "Oskar Krause".
                            > Doszlo do tego, ze klienci decydowali sie na zakup samochodu
                            > jedynie z jego podpisem. Pozniej, kiedy samochodow wyjezdzalo
                            > z fabryki coraz wiecej, Krause uzywal jedynie inicjalow O.K.
                            > Staly sie one gwarancja jakosci i w formie O.K. przeszly do
                            > jezyka potocznego.


                            No prosze, a mnie uczono o Old Kinderhook - miejscu urpdzenia van Burena. Ale
                            to pewnie amerykanska mitologia, bo jakże by "znak jakości" mógł się wywodzić
                            spoza Ameryki (no nie, Maciek?)?

                            • Gość: MACIEJ Re: znani pisarze OK! IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 07:53
                              Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                              >
                              > >
                              > > Zlota uliczke pamietam, chocby dlatego, ze jedna z kamieniczek
                              > > (kazda z nich ma swoja nazwe) nalezy do mojego kumpla
                              >
                              > A niech Cię!
                              >
                              > > O.K. Teraz odpowiadam na zagadke, ktora zadalem wczesniej.
                              >
                              > > O.K. to inicjaly Bawarczyka Oskara Krause, ktory na
                              > > poczatku XX wieku pracowal w dziale kontroli technicznej w
                              > > zakladach Forda w Detroit. Ten stosunkowo nieznany imigrant znany
                              > > byl ze swojej sumiennosci. Kazdy samochod schodzacy z tasmy
                              > > sprawdzal po kilka razy i tylko kiedy nie udalo mu sie znalezc zadnej
                              > > usterki uwiecznial sie na jego masce podpisem "Oskar Krause".
                              > > Doszlo do tego, ze klienci decydowali sie na zakup samochodu
                              > > jedynie z jego podpisem. Pozniej, kiedy samochodow wyjezdzalo
                              > > z fabryki coraz wiecej, Krause uzywal jedynie inicjalow O.K.
                              > > Staly sie one gwarancja jakosci i w formie O.K. przeszly do
                              > > jezyka potocznego.
                              >
                              >
                              > No prosze, a mnie uczono o Old Kinderhook - miejscu urpdzenia van Burena. Ale
                              > to pewnie amerykanska mitologia, bo jakże by "znak jakości" mógł się wywodzić
                              > spoza Ameryki (no nie, Maciek?)?

                              Nawet Niemcy jak przyjezdzaja do Ameryki to sue solidniejsi robia.
                              OK?
                      • Gość: MACIEJ Re: O.K. - OCZYWISCIE Z AMERYKI IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:48
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                        >
                        > >
                        > > Basiu, znasz te ksiegarnie amerykanska na Felicjanek? Bylem tam pare miesi
                        > ecy
                        > > temu i bardzo bylo milo. Dziala zdaje sie od niedawna.
                        > > Wartburg, czy Ty juz ze mna nie gadasz? :)
                        > > Pozdrawiam,
                        > > B.
                        >
                        > Bratku, przeciez ja ostatnio tylko z Toba gadam.
                        > Zareagowalem na post Basi, bo zadala mi pytanie,
                        > na ktore jak sadzilem, zdolam jej szybko
                        > odpowiedziec.
                        >
                        > Czyzbys poczul sie dotkniety?:)
                        >
                        > > P.S. z puierwszego pobytu w Pradze pamietam "odkrycie", jakiego dokonalism
                        > y z
                        > > kolezanka ze studiow (oboje bylismy na wymianie studenckiej) na Malej
                        > Stranie.
                        > > Wedrowalismy sobie po parku i nagle trafilismy na opuszczony dom, ale
                        > > najwidoczniej zamieszkiwany przez jakichs squatters. Na scianie mial
                        > wymalowana
                        > >
                        > > zdaje sie czarownice. Na podworku przed domem byla tasma (taka stara szpul
                        > a)
                        > z
                        > > filmem. Wzialem to do domu i na "kolku etnograficznym" w Krakowie sobie to
                        >
                        > > obejrzelismy. Lipa: cos w rodzaju kroniki, jakie nam puszczali za PRL-u pr
                        > zed
                        > > projekcjami filmow w kinie. Jakies dzieci cwiczyly gimnastyke, kozly, bieg
                        > i
                        > > etc. Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?
                        >
                        > Nie przypominam sobie tego miejsca, ale niewykluczone,
                        > ze tam bylem. Ja tez Prage znam dosyc powierzchownie.
                        > Ze tak o niej pisze, jak pisze, swiadczy raczej o tym, ze
                        > chcialbym ja poznac lepiej. Na Malej Stranie bylem
                        > kiedys z moim kumplem, Czechem. Zaprowadzil mnie tam
                        > do knajpy pewnej bardzo wesolej. Laczyla sie z nia
                        > jedna z anegdot Haska, ktorej teraz, zeby mnie
                        > rozstrzelac mieli, nie przypomne sobie. Wiem tylko, ze byla
                        > nieprawdopodobnie smiesza. Czy to nie w tej knajpie
                        > gral w karty kumpel Szwejka, szewc zdaje sie albo fryzjer?
                        > I czy to nie tam wygral najpierw jakies astronomiczne sumy
                        > pieniedzy, ktorych przelew grozil zalamaniem sie rownowagi
                        > finansowej na calym kontynecie europejskim, aby potem
                        > wszystko przegrac i wrocic po trzech dniach nad ranem
                        > do domu z dlugiem w wysokosci 20 halerzy?
                        >
                        > O.K. Musze juz konczyc. Jestem umowiony.
                        >
                        > P.S.
                        >
                        > Kto wie, skad sie wzial zwrot O.K.?
                        >
                        > Pozdrawiam

                        jAK ZROBISZ KCIUKIEM I WSKAZUJACYM "o" A POZOSTALE PALCE MASZ
                        WYPROSTOWANE...............
                        • Gość: koniec wakacji Re: O.K. - OCZYWISCIE Z AMERYKI IP: *.biaman.pl 17.07.03, 22:36
                          Maciek, ja krotko, bo dzisiejszej nocy postanowilem poswiecic sie pracy
                          tworczej:)
                          Poszukaj jednak o tym Old Kinderhook (podpowiedz: van Buren).
                          Serwus!
                          B.
                          • Gość: MACIEJ Re: O.K. - OCZYWISCIE Z AMERYKI IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 22:49
                            Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                            > Maciek, ja krotko, bo dzisiejszej nocy postanowilem poswiecic sie pracy
                            > tworczej:)
                            > Poszukaj jednak o tym Old Kinderhook (podpowiedz: van Buren).
                            > Serwus!
                            > B.

                            Jak wyglada jak OK ,tzn ze jest OK ,a grzebanie sie w starociach to juz
                            europejska specjalnosc.
                            • Gość: koniec wakacji ja też w duchu absurdu IP: *.biaman.pl 18.07.03, 07:19
                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                              > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                              >
                              > > Maciek, ja krotko, bo dzisiejszej nocy postanowilem poswiecic sie pracy
                              > > tworczej:)
                              > > Poszukaj jednak o tym Old Kinderhook (podpowiedz: van Buren).
                              > > Serwus!
                              > > B.
                              >
                              > Jak wyglada jak OK ,tzn ze jest OK ,a grzebanie sie w starociach to juz
                              > europejska specjalnosc.

                              Ale pamiętam chociaż, że to Reagan stworzył świat (i odkrył Amerykę). Po co
                              zawracać sobie głowę tym, jak mogło być naprawdę?
                              • Gość: MACIEJ Re: ja też w duchu absurdu.GOOD OLD REAGAN IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 08:09
                                Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                >
                                > > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                                > >
                                > > > Maciek, ja krotko, bo dzisiejszej nocy postanowilem poswiecic sie pra
                                > cy
                                > > > tworczej:)
                                > > > Poszukaj jednak o tym Old Kinderhook (podpowiedz: van Buren).
                                > > > Serwus!
                                > > > B.
                                > >
                                > > Jak wyglada jak OK ,tzn ze jest OK ,a grzebanie sie w starociach to juz
                                > > europejska specjalnosc.
                                >
                                > Ale pamiętam chociaż, że to Reagan stworzył świat (i odkrył Amerykę). Po co
                                > zawracać sobie głowę tym, jak mogło być naprawdę?

                                Tej twojej wersji to nawet w szkolach ucza,ale OKlahoma is OK!
                    • Gość: MACIEJ Re: squat na Malej Stranie IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:43
                      Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                      > > Czasami ci prascy Amerykanie wchodza w interesy z
                      > > Czechami. Otwieraja wspolne firmy - np. ksiegarnie
                      > > z literatura angielskojezyczna. Wlasnie w "The Globe"
                      > > poznalem jakas dziewczyne, ktora czyms takim sie
                      > > zajmowala. Nie bez znaczenia jest fakt, ze Czesi
                      > > ich lubia i oni dobrze sie tam czuja. Zreszta
                      > > Praga juz zawsze byla obiektem podobnych fascynacji.
                      > > Kult Franza Kafki tez gra duza role.
                      >
                      >
                      > Basiu, znasz te ksiegarnie amerykanska na Felicjanek? Bylem tam pare miesiecy
                      > temu i bardzo bylo milo. Dziala zdaje sie od niedawna.
                      > Wartburg, czy Ty juz ze mna nie gadasz? :)
                      > Pozdrawiam,
                      > B.
                      >
                      >
                      > P.S. z puierwszego pobytu w Pradze pamietam "odkrycie", jakiego dokonalismy z
                      > kolezanka ze studiow (oboje bylismy na wymianie studenckiej) na Malej
                      Stranie.
                      > Wedrowalismy sobie po parku i nagle trafilismy na opuszczony dom, ale
                      > najwidoczniej zamieszkiwany przez jakichs squatters. Na scianie mial
                      wymalowana
                      > zdaje sie czarownice. Na podworku przed domem byla tasma (taka stara szpula)
                      z
                      > filmem. Wzialem to do domu i na "kolku etnograficznym" w Krakowie sobie to
                      > obejrzelismy. Lipa: cos w rodzaju kroniki, jakie nam puszczali za PRL-u przed
                      > projekcjami filmow w kinie. Jakies dzieci cwiczyly gimnastyke, kozly, biegi
                      > etc. Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?

                      Spora czesc Lower East Side na Manhattanie byla zamieszkala przez squatters.
                      Alphabet City przed dlugi czas to byla dzungla,gdzie brales zycie w swoje rece
                      by przejsc z Ave B do Ave C.
                      A juz przy Ave A i B przy 2-4 ulicy to bylo zaglebie narkotykowe na cale
                      Wschodnie Wybrzeze.
                      Teraz studio tam kosztuje 1,000 doll.
                      • Gość: koniec wakacji Re: squat na Malej Stranie IP: *.biaman.pl 17.07.03, 22:37
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                        >
                        > > > Czasami ci prascy Amerykanie wchodza w interesy z
                        > > > Czechami. Otwieraja wspolne firmy - np. ksiegarnie
                        > > > z literatura angielskojezyczna. Wlasnie w "The Globe"
                        > > > poznalem jakas dziewczyne, ktora czyms takim sie
                        > > > zajmowala. Nie bez znaczenia jest fakt, ze Czesi
                        > > > ich lubia i oni dobrze sie tam czuja. Zreszta
                        > > > Praga juz zawsze byla obiektem podobnych fascynacji.
                        > > > Kult Franza Kafki tez gra duza role.
                        > >
                        > >
                        > > Basiu, znasz te ksiegarnie amerykanska na Felicjanek? Bylem tam pare miesi
                        > ecy
                        > > temu i bardzo bylo milo. Dziala zdaje sie od niedawna.
                        > > Wartburg, czy Ty juz ze mna nie gadasz? :)
                        > > Pozdrawiam,
                        > > B.
                        > >
                        > >
                        > > P.S. z puierwszego pobytu w Pradze pamietam "odkrycie", jakiego dokonalism
                        > y z
                        > > kolezanka ze studiow (oboje bylismy na wymianie studenckiej) na Malej
                        > Stranie.
                        > > Wedrowalismy sobie po parku i nagle trafilismy na opuszczony dom, ale
                        > > najwidoczniej zamieszkiwany przez jakichs squatters. Na scianie mial
                        > wymalowana
                        > > zdaje sie czarownice. Na podworku przed domem byla tasma (taka stara szpul
                        > a)
                        > z
                        > > filmem. Wzialem to do domu i na "kolku etnograficznym" w Krakowie sobie to
                        >
                        > > obejrzelismy. Lipa: cos w rodzaju kroniki, jakie nam puszczali za PRL-u pr
                        > zed
                        > > projekcjami filmow w kinie. Jakies dzieci cwiczyly gimnastyke, kozly, bieg
                        > i
                        > > etc. Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?
                        >
                        > Spora czesc Lower East Side na Manhattanie byla zamieszkala przez squatters.
                        > Alphabet City przed dlugi czas to byla dzungla,gdzie brales zycie w swoje rece
                        > by przejsc z Ave B do Ave C.
                        > A juz przy Ave A i B przy 2-4 ulicy to bylo zaglebie narkotykowe na cale
                        > Wschodnie Wybrzeze.
                        > Teraz studio tam kosztuje 1,000 doll.

                        Extra. Lubie takie klimaty (te sprzed epoki "studiów")
                        • Gość: MACIEJ squat na Malej Stranie.LOWER EAST SIDE NA MANHATTA IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 22:46
                          Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                          > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                          >
                          > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                          > >
                          > > > > Czasami ci prascy Amerykanie wchodza w interesy z
                          > > > > Czechami. Otwieraja wspolne firmy - np. ksiegarnie
                          > > > > z literatura angielskojezyczna. Wlasnie w "The Globe"
                          > > > > poznalem jakas dziewczyne, ktora czyms takim sie
                          > > > > zajmowala. Nie bez znaczenia jest fakt, ze Czesi
                          > > > > ich lubia i oni dobrze sie tam czuja. Zreszta
                          > > > > Praga juz zawsze byla obiektem podobnych fascynacji.
                          > > > > Kult Franza Kafki tez gra duza role.
                          > > >
                          > > >
                          > > > Basiu, znasz te ksiegarnie amerykanska na Felicjanek? Bylem tam pare
                          > miesi
                          > > ecy
                          > > > temu i bardzo bylo milo. Dziala zdaje sie od niedawna.
                          > > > Wartburg, czy Ty juz ze mna nie gadasz? :)
                          > > > Pozdrawiam,
                          > > > B.
                          > > >
                          > > >
                          > > > P.S. z puierwszego pobytu w Pradze pamietam "odkrycie", jakiego dokon
                          > alism
                          > > y z
                          > > > kolezanka ze studiow (oboje bylismy na wymianie studenckiej) na Malej
                          >
                          > > Stranie.
                          > > > Wedrowalismy sobie po parku i nagle trafilismy na opuszczony dom, ale
                          >
                          > > > najwidoczniej zamieszkiwany przez jakichs squatters. Na scianie mial
                          > > wymalowana
                          > > > zdaje sie czarownice. Na podworku przed domem byla tasma (taka stara
                          > szpul
                          > > a)
                          > > z
                          > > > filmem. Wzialem to do domu i na "kolku etnograficznym" w Krakowie sob
                          > ie to
                          > >
                          > > > obejrzelismy. Lipa: cos w rodzaju kroniki, jakie nam puszczali za PRL
                          > -u pr
                          > > zed
                          > > > projekcjami filmow w kinie. Jakies dzieci cwiczyly gimnastyke, kozly,
                          > bieg
                          > > i
                          > > > etc. Nie mam pojecia, co toto tam robilo. Widzales kiedy ten squat?
                          > >
                          > > Spora czesc Lower East Side na Manhattanie byla zamieszkala przez squatter
                          > s.
                          > > Alphabet City przed dlugi czas to byla dzungla,gdzie brales zycie w swoje
                          > rece
                          > > by przejsc z Ave B do Ave C.
                          > > A juz przy Ave A i B przy 2-4 ulicy to bylo zaglebie narkotykowe na cale
                          > > Wschodnie Wybrzeze.
                          > > Teraz studio tam kosztuje 1,000 doll.
                          >
                          > Extra. Lubie takie klimaty (te sprzed epoki "studiów")

                          Klimat tam jest boski.
                          Sami mlodzi ludzie,mnostwo klubow.
                          Najbardziej trendy dzielnica w NYC.
              • Gość: MACIEJ Re: Patriota z Czeskiego Cieszyna.A CZESKIE PIWO IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 22:15
                Gość portalu: wartburg napisał(a):

                > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: nowa napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                > > >
                > > > > Gość portalu: nowa napisał(a):
                > > > >
                > > > > > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi
                > się p
                > > odoba
                > > > . Mam
                > > > > na
                > > > > > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie
                > w ogó
                > > le
                > > > > najciekawszą
                > > > > >
                > > > > > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
                > > > > >
                > > > > > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?
                > > > >
                > > > > Bialystok szalenie mi sie podoba. Czy zna Pani moze
                > > > > Slobodzianka?
                > > >
                > > > Dobry wieczór. Bardzo miło słyszeć ciepłe słowa o Białymstoku. Nieste
                > ty, j
                > > a
                > > > mało wiem o tzw. wysokiej kulturze, sprawdziłam, że Słobodzianek to p
                > oeta,
                > >
                > > ale
                > > > chyba nigdy nie słyszałam. Proszę nie mówić do mnie "Pani", bo mam do
                > piero
                > >
                > > > osiemnaście lat i uczę się w liceum. Bardzo przyjemnie jest czytać Wa
                > sze
                > > listy.
                > > >
                > > > Dziękuję. Kasia.
                > >
                > > Droga Kasiu,
                > > Słobodzianek to niestety nie poeta. To znaczy poeta, ale w bardziej ogólny
                > m
                > > sensie. Jest, razem z Piotrkiem Tomaszukiem, zalozycielem Wierszalina,
                > jednego
                > > z najslynniejszych polskich teatrow. Ja niestety nie mialem szczescia widz
                > iec
                > > ich przedstaiwen, moge tylko dzielic sie ciekawostkami, ktore tak naprawde
                >
                > moze
                > >
                > > nawet ciekawostkami nie sa. Np. byla dyrektor Szkoly Podstawowej nr 9 to m
                > ama
                > > Tomaszuka - wiem, bo moja mama w tej szkole pracuje.
                > > Jesli wolno spytac, w ktorym liceum sie uczysz?
                > > Serdecznie pozdrawiam,
                > > Bartek (to moje prawdziwe imie :))
                >
                > A ja nazywam sie Wartek. To jest niemieckie
                > imie i oznacza "czekam" (od "warten", czekac). Pewnie
                > jakos spokrewnione z Tomem Waitsem (od "to wait", czekac).
                > A wiec wspolnie z Tomem Waitsem czekamy na opowiesc
                > o tym muzeum w Pradze i na nazwe liceum, do ktorego
                > uczeszczasz. Reymont, Rey czy Reytan? Dobrze sie uczysz?
                > Jaka masz przecietna? Ja tez kiedys chodzilem do liceum,
                > ale w Warszawie. Udzielalem sie w Klubie Milosnikow
                > Sztuki przy Zachecie i od tego czasu pasjonuje sie
                > sztuka wspolczesna. Warhol, Beuyss und Jurry. Slyszalas
                > o Jurrym? Napisz cos wiecej o sobie. Bardzo sie
                > cieszymy, ze zdecydowalas sie przylaczyc sie do naszej
                > dyskusji... o sztuce. U nas w Niemczech mowia - nur zu!
                >
                > P.S. - do Bratka Bartka
                >
                > Do Pragi niestety teraz nie wyjezdzam. Zreszta moj
                > wyjazd przesunal mi sie nieco, bo pisze tu jeszcze,
                > jak widzisz. Byc moze w sierpniu, kiedy bede jechal
                > do Monachium, zahacze o Prage. Dla mnie to najlepsze
                > miasto w Europie. Mieszka tam ok. 40 000 Amerykanow -
                > maja wlasne knajpy (np. "The Globe") wlasna gazete
                > (poznalem jej redaktora naczelnego, swietny facet
                > o nieprawdopodobnym poczuciu humoru. Przypominal
                > mi Petera Ustinowa. Dac by mu mozna bylo jakas role
                > drugoplanowa, w ktoryms z filmow czarnych...
                > Takie osobowosci w takich filmach czesto
                > sie genialnie sprawdzaja. Np. John Huston w
                > "Chinatown" (chociaz dobry rezyser tez musi umiec
                > zagrac, Huston tego w tym filmie dowiodl, Polanski
                > zreszta tez :))

                NIE MOWISZ CHYBA TEGO SERIO O POLANSKIM?


                > A widziales "Der Dritte Mann" Carola Reeda z Josephem
                > Cottenem i Orsonem Wellsem? Nakrecony w Wiedniu
                > tuz po wojnie. Absolutna klasyka film-noir,
                > chociaz idzie w zupelnie innym kierunku.
                >
                > I w ogole nie rozmawialismy jeszcze o kinie czeskim,
                > ktore ja np. znam na pamiec.
                >
                > W Pradze b. szybko zrezygnowalem z porozumiewania
                > sie po czesku. Ani oni mnie, ani ja ich. Mimo ze
                > w Berlinie, gdzie poznalem sporo Czechow, z poczatku
                > poki nie opanowalem niemczyzny, swietnie sie z nimi
                > dogadywalem w naszych jezykach. Ale oni zdaje sie,
                > wiedzieli, jak ze mna rozmawiac. Dobierali wyrazenia
                > zrozumiale takze w polszczyznie. Na ulicy z
                > przypadkowo spotkanym przechodniem to nie funkcjonuje.
                > Nie ma w tym jednak niczyjej zlej woli. Insynuowanie
                > Czechom, ze kieruja sie jakims rankingiem jezykowym,
                > uwazam za nonsens
                >
                > Taka anegdota, prawdziwa zreszta, przypomina mi sie.
                > Za pierwszym pobytem w Pradze nocowalem w hotelu
                > studenckim, smiesznie tanim, az mi sie wierzyc nie
                > chcialo. Na recepcji rozmawialem z jakims mlodym
                > czlowiekiem, studentem, po niemiecku. Zebym nie
                > zabladzil, bo trzeba bylo przejsc do innych zabudowan,
                > przydzielil mi jakiegos innego studenta, ktory
                > znal tylko angielski. Oczywiscie wdalismy sie w jakas
                > rozmowe i on na koniec chcac mi zrobic przyjemnosc
                > powiedzial, ze jak na Niemca dobrze mowie po angielsku.
                > To prawda, Niemcy z reguly angielski znaja b.
                > powierzchownie. Sprostowalem go i powiedzialem, ze
                > jestem Polakiem. "To dlaczego nie powiedziales tego
                > na recepcji?", wykrzyknal student. Ten chlopak,
                > z ktorym rozmawiales, jest z Czeskiego Cieszyna, tak
                > by sie ucieszyl, gdyby uslyszal polska mowe.
                >
                > Mialem wielka ochote na czeskie piwo (najlepsze na
                > swiecie, kazdy Niemiec Ci to powie),

                CZYZ TO NIE JEST TAK,ZE SMAK DOSTOSOWANY JEST DO MIEJSCOWYCH PRODUKTOW,A RACZEJ
                PRODUKTY DO MIEJSCOWEGO SMAKU?

                > ale nie chcialem
                > jechac samochodem do centrum miasta ze wzgledu na
                > upierdliwa czeska policje (czepiaja sie strasznie).
                > Tak wiec postanowilem wrocic do recepcji, gdzie ten
                > Polak z Czeskiego Cieszyna sprzedawal takze piwo.
                > Opowiedzial mi cale swoje zycie. W domu rozmawialo
                > sie tylko po polsku, ogladalo polska telewizje,
                > co pare miesiecy cala rodzina jezdzila do krewnych
                > w Katowicach. Moj rozmowca dawal mi do zrozumienia,
                > ze nie lubi Czechow. Twierdzil, ze z natury swojej
                > sa Niemcami, a nawet gorsi od Niemcow. Jego
                > dialekt wydal mi sie znajomy. Mialem w owym czasie
                > przyjaciolke, z pochodzenia Slazaczke, z ktora b.
                > lubilem wglebiac sie w tajniki gwary slaskiej, po niem.
                > "wasserpolnisch". Zaczalem go sprwadzac. "A jak
                > u was jest spac?", pytalem. "Gnic", odpowiadal.
                > "A chomik w lodowce?", "Hamster w kühlschrank",
                > mowil on i dla mnie wszystko stalo sie jasne. O
                > trzeciej nad ranem pokazal mi swoj dowod osobisty.
                > Byl juz niezle na gazie i chcial mi udowodnic, ze
                > rzeczywiscie urodzil sie 14-go czerwca. Rzucilem
                > okiem na dokument i zobaczylem, ze moj polski
                > patriota z Czeskiego Cieszyna na imie mial Manfred.
                >
                > Pozdrawiam
                >
      • Gość: MACIEJ Re: TYLKO SZCZERZE KATARYNA IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 19:54
        Gość portalu: nowa napisał(a):

        > Przysłuchuje się Waszej dyskusji od niedawna i szalenie mi się podoba. Mam na
        > imię Kasia i też się interesuję tymi sprawami. Prowadzicie w ogóle
        najciekawszą
        >
        > rozmowę na tym forum, moim zdaniem.
        >
        > P.S. Czy jest tu ktoś z Białegostoku?

        Nie,ale mozemy kilku z Moniek zaprosic.
        • Gość: MACIEJ CZY KTOS MA ZDJECIE J.DZIEWULSKIEGO BO NAZWISKO OB IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 20:02
          Czy jest gdzies zdjecie J.Dziewulskiego ,bo nazwisko wydaje mnie sie dziwnie
          znajome w naszych stronach.
          • Gość: MACIE PODZIAL EUROPY PO II WOJNIE SWIAT.BYL UZASADNIONY IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 20:08
            Gość portalu: Touluse~Lautrec napisał(a):

            > Doprawdy nie jestem w stanie zrozumieć, tego naszego społeczeństwa ,
            > notowania rządu w dól 15% dla naszego "chancellor'a a notaowania SLD 4 punkty
            > w góre?? O tempora o mores.Czy jest to rezultat np. tego ,że badania OBOP
            > realizowane sa w okolicach Rozbrat ????
            >
            > "Prawdy niemiłe nie przestają być prawdami"/S.Kisielewski/

            TERAZ JUZ MOZNA Z CALA PEWNOSCIA POWIEDZIEC,ZE PODZIAL EUROPY PO II WOJNIE BYL
            W PELNI UZASADNIONY I AMERYKA POLSKI WTEDY NIE ZDRADZILA.
          • Gość: koniec wakacji Re: CZY KTOS MA ZDJECIE J.DZIEWULSKIEGO BO NAZWIS IP: *.biaman.pl 15.07.03, 20:09
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Czy jest gdzies zdjecie J.Dziewulskiego ,bo nazwisko wydaje mnie sie dziwnie
            > znajome w naszych stronach.


            Dziewulski to taki lysol, wyglada na kibola Polonii Warszawa :) Ja osobiscie
            jego zdjecia nie mam, tak jak - wstyd przyznac - nie mam zdjeica Jaskierni,
            Wenderlicha, ani nawet Anity B.
            Kolego, ja jestem z Bialegostoku i ta Kasia z Podlasia zaczyna mnie coraz
            bardziej intrygowac. Niechze sie wreszcie odezwie! (zauwazyles, ze Nasza
            Kataryna od jakiegos czasu sie tu nie odzywa..?)

            Bunuel robil filmy po hiszpansku, nie znam ang. tlumaczen. "Mroczny przedmiot
            pozadania", "Widmo zaglady", "Dyskretny urok burzuazji" (najlepszy
            chyba!)...oj, Maciek, mostwo rzeczy, ale to sama klasyka, i to w dodatku
            europejska...
            • Gość: MACIEJ "MROCZNY PRZEDMIOT I DESKRETNY UROK KATARYNY" IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 20:19
              Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > > Czy jest gdzies zdjecie J.Dziewulskiego ,bo nazwisko wydaje mnie sie dziwn
              > ie
              > > znajome w naszych stronach.
              >
              >
              > Dziewulski to taki lysol, wyglada na kibola Polonii Warszawa :) Ja osobiscie
              > jego zdjecia nie mam, tak jak - wstyd przyznac - nie mam zdjeica Jaskierni,
              > Wenderlicha, ani nawet Anity B.
              > Kolego, ja jestem z Bialegostoku i ta Kasia z Podlasia zaczyna mnie coraz
              > bardziej intrygowac. Niechze sie wreszcie odezwie! (zauwazyles, ze Nasza
              > Kataryna od jakiegos czasu sie tu nie odzywa..?)
              >
              > Bunuel robil filmy po hiszpansku, nie znam ang. tlumaczen. "Mroczny przedmiot
              > pozadania", "Widmo zaglady", "Dyskretny urok burzuazji" (najlepszy
              > chyba!)...oj, Maciek, mostwo rzeczy, ale to sama klasyka, i to w dodatku
              > europejska...

              TERAZ MNIE SWITA,szczegolnie ten "Dyskretny urok.." i "Mroczny przedmiot.." a
              moze dlatego ,ze to opisuje nam swietnie kataryne.
    • Gość: bratek.bratek HOW TO EXPLAIN AMERICAN FOREIGN POLICY TO YOUR CHI IP: *.biaman.pl 15.07.03, 20:16
      HOW TO EXPLAIN AMERICAN FOREIGN POLICY TO YOUR CHILD


      Q: Daddy, why did we have to attack Iraq?

      A: Because they had weapons of mass destruction.

      Q: But the inspectors didn't find any weapons of mass destruction.

      A: That's because the Iraqis were hiding them.

      Q: And that's why we invaded Iraq?

      A: Yep. Invasions always work better than inspections.

      Q: But after we invaded them, we STILL didn't find any weapons of mass
      destruction, did we?

      A: That's because the weapons are so well hidden. Don't worry, we'll find
      something, probably right before the 2004 election.

      Q: Why did Iraq want all those weapons of mass destruction?

      A: To use them in a war, silly.

      Q: I'm confused. If they had all those weapons that they planned to use in a
      war, then why didn't they use any of those weapons when we went to war with
      them?

      A: Well, obviously they didn't want anyone to know they had those weapons, so
      they chose to die by the thousands rather than defend themselves.

      Q: That doesn't make sense. Why would they choose to die if they had all those
      big weapons with which they could have fought back?

      A: It's a different culture. It's not supposed to make sense.

      Q: I don't know about you, but I don't think they had any of those weapons our
      government said they did.

      A: Well, you know, it doesn't matter whether or not they had those weapons. We
      had another good reason to invade them anyway.

      Q: And what was that?

      A: Even if Iraq didn't have weapons of mass destruction, Saddam Hussein was a
      cruel dictator, which is another good reason to invade another country.

      Q: Why? What does a cruel dictator do that makes it OK to invade his country?

      A: Well, for one thing, he tortured his own people.

      Q: Kind of like what they do in China?

      A: Don't go comparing China to Iraq. China is a good economic competitor,
      where millions of people work for slave wages in sweatshops to make U.S.
      corporations richer.

      Q: So if a country lets its people be exploited for American corporate gain,
      it's a good country, even if that country tortures people?

      A: Right.

      Q: Why were people in Iraq being tortured?

      A: For political crimes, mostly, like criticizing the government.
      People who criticized the government in Iraq were sent to prison and tortured.

      Q: Isn't that what happens in China?

      A: I told you, China is different.

      Q: What's the difference between China and Iraq?

      A: Well, for one thing, Iraq was ruled by the Ba'ath party, while China is
      Communist.

      Q: Didn't you once tell me Communists were bad?

      A: No, just Cuban Communists are bad.

      Q: How are the Cuban Communists bad?

      A: Well, for one thing, people who criticize the government in Cuba are sent
      to prison and tortured.

      Q: Like in Iraq?

      A: Exactly.

      Q: And like in China, too?

      A: I told you, China's a good economic competitor. Cuba, on the other hand, is
      not.

      Q: How come Cuba isn't a good economic competitor?

      A: Well, you see, back in the early 1960s, our government passed some laws
      that made it illegal for Americans to trade or do any business with Cuba until
      they stopped being Communists and started being capitalists like us.

      Q: But if we got rid of those laws, opened up trade with Cuba, and started
      doing business with them, wouldn't that help the Cubans become capitalists?

      A: Don't be a smart-ass.

      Q: I didn't think I was being one.

      A: Well, anyway, they also don't have freedom of religion in Cuba.

      Q: Kind of like China and the Falun Gong movement?

      A: I told you, stop saying bad things about China. Anyway, Saddam Hussein came
      to power through a military coup, so he's not really a legitimate leader
      anyway.

      Q: What's a military coup?

      A: That's when a military general takes over the government of a country by
      force, instead of holding free elections like we do in the United States.

      Q: Didn't the ruler of Pakistan come to power by a military coup?

      A: You mean General Pervez Musharraf? Uh, yeah, he did, but Pakistan is our
      friend now.

      Q: Why is Pakistan our friend if their leader is illegitimate?

      A: I never said Pervez Musharraf was illegitimate.

      Q: Didn't you just say a military general who comes to power by forcibly
      overthrowing the legitimate government of a nation is an illegitimate leader?

      A: Only Saddam Hussein. Pervez Musharraf is our friend because he helped us
      invade Afghanistan.

      Q: Why did we invade Afghanistan?

      A: Because of what they did to us on September 11th.

      Q: What did Afghanistan do to us on September 11th?

      A: On September 11th, nineteen men - fifteen of them Saudi Arabians - hijacked
      four airplanes and flew three of them into buildings, killing over 3,000
      Americans.

      Q: So how did Afghanistan figure into all that?

      A: Afghanistan was where those bad men trained, under the oppressive rule of
      the Taliban.

      Q: Aren't the Taliban those bad radical Islamics who chopped off people's
      heads and hands?

      A: Yes, that's exactly who they were. Not only did they chop off people's
      heads and hands, but they oppressed women, too.

      Q: Didn't the Bush administration give the Taliban 43 million dollars in May
      of 2001?

      A: Yes, but that money was a reward because they did such a good job fighting
      drugs.

      Q: Fighting drugs?

      A: Yes, the Taliban were very helpful in stopping people from growing opium
      poppies.

      Q: How did they do such a good job?

      A: Simple. If people were caught growing opium poppies, the Taliban would have
      their hands and heads cut off.

      Q: So, when the Taliban cut off people's heads and hands for growing flowers,
      that was OK, but not if they cut people’s heads and hands off for other
      reasons?

      A: Yes. It's OK with us if radical Islamic fundamentalists cut off people's
      hands for growing flowers, but it's cruel if they cut off people's hands for
      stealing bread.

      Q: Don't they also cut off people's hands and heads in Saudi Arabia?

      A: That's different. Afghanistan was ruled by a tyrannical patriarchy that
      oppressed women and forced them to wear burqas whenever they were in public,
      with death by stoning for
      those who didn’t comply.

      Q: Don't Saudi women have to wear burqas, too?

      A: No, Saudi women merely wear a traditional Islamic body covering.

      Q: What's the difference?

      A: It’s a modest yet fashionable garment that covers all of a woman's body
      except for her eyes and fingers. The burqa is an evil tool of patriarchal
      oppression that covers all of a woman's body except for her eyes and fingers.

      Q: It sounds like the same thing with a different name.

      A: Now don't go comparing Afghanistan and Saudi Arabia. The Saudis are our
      friends.

      Q: But I thought you said 15 of the 19 hijackers on September 11th were from
      Saudi Arabia.

      A: Yes, but they trained in Afghanistan.

      Q: Who trained them?

      A: A very bad man named Osama bin Laden.

      Q: Was he from Afghanistan?

      A: Uh, no, he was from Saudi Arabia, too, but he was a very bad man.

      Q: I seem to recall he was our friend once.

      A: Only when we helped him and the Mujahadeen repel the Soviet invasion of
      Afghanistan back in the 1980s.

      Q: Wasn't Iraq one of our friends back in the 1980s?

      A: Well, yeah. For a while.

      Q: Was Saddam Hussein ruler of Iraq back then?

      A: Yes, but at the time he was fighting against Iran, which made him our
      friend, temporarily.

      Q: Why did that make him our friend?

      A: Because at that time, Iran was our enemy.

      Q: Isn't that when he gassed the Kurds?

      A: Yeah, but since he was fighting against Iran at the time, we looked the
      other way to show him we were his friend.

      Q: So anyone who fights against one of our enemies automatically becomes our
      friend?

      A: Most of the time.

      Q: And anyone who fights against one of our friends is automatically
      • Gość: MACIEJ Re: HOW TO EXPLAIN AMERICAN FOREIGN POLICY TO YOU IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 20:34
        Najbardziej mnie piekla te EUropejskie porownania Chin do Kuby.
        W Chinach kapitalizm jest duzo bardziej zaawansowany niz w Rosji,a niedlugo
        Polsce pokaza jak nowoczesny kraj powinien wygladac.
        • Gość: bratek.bratek Re: HOW TO EXPLAIN AMERICAN FOREIGN POLICY TO YOU IP: *.biaman.pl 15.07.03, 20:39
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Najbardziej mnie piekla te EUropejskie porownania Chin do Kuby.
          > W Chinach kapitalizm jest duzo bardziej zaawansowany niz w Rosji

          TO NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI.
          W PORÓWNANIACH JEDNAK CHYBA CHODZI O CO INNEGO, NIE O GOSPODARKE, TYLKO O
          WARTOSCI I ZASADY, KTORYMI DUBYA ZONGLUJE, JAK MU SIE TYLKO CHCE.

          A one milczą i milczą...ech, zycie latwe nie jest.
          • Gość: MACIEJ Re: HOW TO EXPLAIN AMERICAN FOREIGN POLICY TO YOU IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 22:49
            Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Najbardziej mnie piekla te EUropejskie porownania Chin do Kuby.
            > > W Chinach kapitalizm jest duzo bardziej zaawansowany niz w Rosji
            >
            > TO NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI.
            > W PORÓWNANIACH JEDNAK CHYBA CHODZI O CO INNEGO, NIE O GOSPODARKE, TYLKO O
            > WARTOSCI I ZASADY, KTORYMI DUBYA ZONGLUJE, JAK MU SIE TYLKO CHCE.

            To tak wszystko tylko wyglada z EUropy,bo dla nas jest prostsze.

            > A one milczą i milczą...ech, zycie latwe nie jest.
            • Gość: a my uwazamy Re: HOW TO EXPLAIN AMERICAN FOREIGN POLICY TO YOU IP: *.biaman.pl 15.07.03, 22:58
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              > >
              > > > Najbardziej mnie piekla te EUropejskie porownania Chin do Kuby.
              > > > W Chinach kapitalizm jest duzo bardziej zaawansowany niz w Rosji
              > >
              > > TO NIE ULEGA WĄTPLIWOŚCI.
              > > W PORÓWNANIACH JEDNAK CHYBA CHODZI O CO INNEGO, NIE O GOSPODARKE, TYLKO O
              > > WARTOSCI I ZASADY, KTORYMI DUBYA ZONGLUJE, JAK MU SIE TYLKO CHCE.
              >
              > To tak wszystko tylko wyglada z EUropy,bo dla nas jest prostsze.


              "Dla was" - to znaczy dla kogo? Wiekszosc moich znajomych w Ameryce, rodowitych
              Amerykanow, wstydzi sie, ze ma takiego prezydenta. Zdaje sie nazywaja go "frat
              boy."
    • Gość: bratek.bratek P.S. IP: *.biaman.pl 15.07.03, 20:20
      jak już, Macku, posmakujesz w TW, to siegnij po jego album z 1983
      roku "Swordfishtrombones" (jak by to bylo po polsku??) i zwroc uwage
      na "Underground" i "In the Neighborhood".
      Dla zachety fragment z tej pierwszej:

      they're alive, they're awake
      while the rest of the world is asleep
      below the mine shaft roads
      it will all unfold
      there's a world going on
      UNDERGROUND

      Pzdr.
      • Gość: MACIEJ Re: P.S. MYSLE NAD TYM IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 20:35
        Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

        > jak już, Macku, posmakujesz w TW, to siegnij po jego album z 1983
        > roku "Swordfishtrombones" (jak by to bylo po polsku??) i zwroc uwage
        > na "Underground" i "In the Neighborhood".
        > Dla zachety fragment z tej pierwszej:
        >
        > they're alive, they're awake
        > while the rest of the world is asleep
        > below the mine shaft roads
        > it will all unfold
        > there's a world going on
        > UNDERGROUND
        >
        > Pzdr.

        A myslenie u mnie moze potrwac.
        • Gość: bratek.bratek ..... IP: *.biaman.pl 15.07.03, 20:41
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
          >
          > > jak już, Macku, posmakujesz w TW, to siegnij po jego album z 1983
          > > roku "Swordfishtrombones" (jak by to bylo po polsku??) i zwroc uwage
          > > na "Underground" i "In the Neighborhood".
          > > Dla zachety fragment z tej pierwszej:
          > >
          > > they're alive, they're awake
          > > while the rest of the world is asleep
          > > below the mine shaft roads
          > > it will all unfold
          > > there's a world going on
          > > UNDERGROUND
          > >
          > > Pzdr.
          >
          > A myslenie u mnie moze potrwac.

          Nie szkodzi, to chyba musi byc ciekawe doswiadczenie, prawda? Sam kiedy
          sprobuje.
        • Gość: bratek.bratek Czy one lubią??? IP: *.biaman.pl 15.07.03, 21:01
          Ale ze mnie gapa! Kazik Staszewski nagral wlasne wersje kilku pisoenek TW.
          Takze te. Przetlumaczyl jako "Rybi puzon" :)

          Ciekawe czy nasze dziewczyny lubia "Mroczny przedmiot" i "Dyskretny urok"?
          • Gość: wartburg Re: Czy one lubią??? IP: *.pppool.de 15.07.03, 21:55
            Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

            >
            > Ciekawe czy nasze dziewczyny lubia "Mroczny przedmiot" i "Dyskretny urok"?

            Pewnie ze lubia. Przeciez to nasze dziewczyny.
            Ja najbardziej lubie scene z "Dyskretnego uroku
            burzuazji", kiedy w luksusowej restauracji w Paryzu
            kelner oznajmia zebranemu przy stoliku towarzystwu, ze
            mial interesujacy sen. Po czym natychmiast zaczyna ten
            sen opowiadac.

            A poza tym Bunuel nakrecil jeszcze "Viridiane", "Aniola
            Zaglady", "Widmo wolnosci" i "Pieknosc dnia" z Caterine
            Deneuve, ktora w tym samym mniej wiecej czasie grala we
            "Wstrecie" u Polanskiego. "Widmo wolnosci" jest genialne.
            To wlasnie w tym filmie (o ile sie nie myle) jeden z
            bohaterow wyjezdza winda na dach wiezowca. Ma sztucer
            z luneta i urzadza sobie strzelanine do przechodniow.
            W "Zlotym wieku" jest podobna scena. Ojciec rodziny
            siedzi w wygodnym fotelu na tarasie swojej willi i czyta
            jakas gazete. Ciagle jednak przeszkadza mu piecioletni
            chlopak, pewnie syn, ktory nie slucha jego napomnien.
            O fotel oparta jest strzelba. Kiedy kolejne napomnienie
            nie odnosi skutku, ojciec bierze strzelbe do reki,
            zabija chlopaka i czyta gazete dalej.

            members.tripod.com/~scatt/eye.html
            Pozdrawiam
            • kataryna.kataryna Re: Czy one lubią??? 15.07.03, 22:04
              Gość portalu: wartburg napisał(a):

              > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
              >
              > >
              > > Ciekawe czy nasze dziewczyny lubia "Mroczny przedmiot" i "Dyskretny urok"?
              >
              >
              > Pewnie ze lubia. Przeciez to nasze dziewczyny.



              W kompleksy mnie wpędzacie i tyle. Jak Was czytam to sobie dopiero uświadamiam
              jak nieukulturalniona jestem, dobrze, że Basia godnie broni kobiecego honoru bo
              ja to szkoda gadać. Ale jak sobie tu zaglądam rośnie moja lista filmów, które
              powinnam obejrzeć. Dobre i to.
              • Gość: MACIEJ Re: Czy one lubią??? A LISTA ROSNIE IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 22:57
                kataryna.kataryna napisała:

                > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                > >
                > > >
                > > > Ciekawe czy nasze dziewczyny lubia "Mroczny przedmiot" i "Dyskretny u
                > rok"?
                > >
                > >
                > > Pewnie ze lubia. Przeciez to nasze dziewczyny.
                >
                >
                >
                > W kompleksy mnie wpędzacie i tyle. Jak Was czytam to sobie dopiero
                uświadamiam
                > jak nieukulturalniona jestem, dobrze, że Basia godnie broni kobiecego honoru
                bo ja to szkoda gadać. Ale jak sobie tu zaglądam rośnie moja lista filmów,
                które powinnam obejrzeć. Dobre i to.

                Lato mija a lista rosnie,podobnie jak lista Schindlera.
                • kataryna.kataryna Re: Czy one lubią??? A LISTA ROSNIE 15.07.03, 23:00
                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                  > kataryna.kataryna napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                  > > >
                  > > > >
                  > > > > Ciekawe czy nasze dziewczyny lubia "Mroczny przedmiot" i "Dyskre
                  > tny u
                  > > rok"?
                  > > >
                  > > >
                  > > > Pewnie ze lubia. Przeciez to nasze dziewczyny.
                  > >
                  > >
                  > >
                  > > W kompleksy mnie wpędzacie i tyle. Jak Was czytam to sobie dopiero
                  > uświadamiam
                  > > jak nieukulturalniona jestem, dobrze, że Basia godnie broni kobiecego hono
                  > ru
                  > bo ja to szkoda gadać. Ale jak sobie tu zaglądam rośnie moja lista filmów,
                  > które powinnam obejrzeć. Dobre i to.
                  >
                  > Lato mija a lista rosnie,podobnie jak lista Schindlera.


                  Lista rośnie, a z nią poczucie, że i tak nadrobić nie mam szans. Moje miejsce
                  chyba jednak na Sporcie. Tam łatwiej udawać, że się wie o czym się mówi.
                  • Gość: MACIEJ Czy one lubią?A LISTA ROSNIE.ZACZYNAJ OD NAJNOWSZY IP: *.ny325.east.verizon.net 15.07.03, 23:08
                    kataryna.kataryna napisała:

                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    >
                    > > kataryna.kataryna napisała:
                    > >
                    > > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                    > > >
                    > > > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                    > > > >
                    > > > > >
                    > > > > > Ciekawe czy nasze dziewczyny lubia "Mroczny przedmiot" i "D
                    > yskre
                    > > tny u
                    > > > rok"?
                    > > > >
                    > > > >
                    > > > > Pewnie ze lubia. Przeciez to nasze dziewczyny.
                    > > >
                    > > >
                    > > >
                    > > > W kompleksy mnie wpędzacie i tyle. Jak Was czytam to sobie dopiero
                    > > uświadamiam
                    > > > jak nieukulturalniona jestem, dobrze, że Basia godnie broni kobiecego
                    > hono
                    > > ru
                    > > bo ja to szkoda gadać. Ale jak sobie tu zaglądam rośnie moja lista filmów,
                    >
                    > > które powinnam obejrzeć. Dobre i to.
                    > >
                    > > Lato mija a lista rosnie,podobnie jak lista Schindlera.
                    >
                    >
                    > Lista rośnie, a z nią poczucie, że i tak nadrobić nie mam szans. Moje miejsce
                    > chyba jednak na Sporcie. Tam łatwiej udawać, że się wie o czym się mówi.

                    W sporcie tez nie bedziesz pisala o meczu na Wembley,ktory mial miejsce 30 lat
                    temu i Jasiek Domarski strzelil w prawy rog tuz przy slupku.
                    To samo z filmami,zaczynaj od nowek,starszych jak 5-letnie nie ogladaj.
                    • Gość: znaki dymne A LISTA ROSNIE.ZACZYNAJ OD NAJN IP: *.biaman.pl 15.07.03, 23:13
                      > W sporcie tez nie bedziesz pisala o meczu na Wembley,ktory mial miejsce 30
                      lat
                      > temu i Jasiek Domarski strzelil w prawy rog tuz przy slupku.


                      Ale czys Ty zauwazyl, co wtedy zrobil Szarmach?? Jak on sciagnal do srodka
                      dwoch obroncow? Po doskonalym podanniu Laty Domarski Jasiu musial pierdolnac
                      tego gola!
                      • maksimum A LISTA ROSNIE.ZACZYNAJ OD NAJN.GRZESIEK Z JASKIE 16.07.03, 06:47
                        Gość portalu: znaki dymne napisał(a):

                        > > W sporcie tez nie bedziesz pisala o meczu na Wembley,ktory mial miejsce 30
                        >
                        > lat
                        > > temu i Jasiek Domarski strzelil w prawy rog tuz przy slupku.
                        >
                        >
                        > Ale czys Ty zauwazyl, co wtedy zrobil Szarmach?? Jak on sciagnal do srodka
                        > dwoch obroncow? Po doskonalym podanniu Laty Domarski Jasiu musial pierdolnac
                        > tego gola!

                        Grzesiek z Jaskiem w jednym klubie grali i znali sie jak dwa lyse konie.
                        Czy ta Stal jeszcze gra?
                        • Gość: bratek.bratek Re: A LISTA ROSNIE.ZACZYNAJ OD NAJN.GRZESIEK Z J IP: *.biaman.pl 16.07.03, 11:21
                          maksimum napisał:

                          > Gość portalu: znaki dymne napisał(a):
                          >
                          > > > W sporcie tez nie bedziesz pisala o meczu na Wembley,ktory mial miejs
                          > ce 30
                          > >
                          > > lat
                          > > > temu i Jasiek Domarski strzelil w prawy rog tuz przy slupku.
                          > >
                          > >
                          > > Ale czys Ty zauwazyl, co wtedy zrobil Szarmach?? Jak on sciagnal do srodka
                          >
                          > > dwoch obroncow? Po doskonalym podanniu Laty Domarski Jasiu musial pierdoln
                          > ac
                          > > tego gola!
                          >
                          > Grzesiek z Jaskiem w jednym klubie grali i znali sie jak dwa lyse konie.
                          > Czy ta Stal jeszcze gra?

                          Nie mam zielonego pojęcia. Jesli gra, to nie tak jak w tamtych czasach.
            • Gość: migdalowe oczy Brrr IP: *.biaman.pl 15.07.03, 22:05
              ten link byl okropny! Powinienes byl uprzedzic!
              Skoro lubią, to juz jakos mi lzej.
              Serwus:)
              B.
              • Gość: wartburg the benefit of clergy IP: *.pppool.de 15.07.03, 22:24
                Gość portalu: migdalowe oczy napisał(a):

                > ten link byl okropny! Powinienes byl uprzedzic!
                > Skoro lubią, to juz jakos mi lzej.
                > Serwus:)
                > B.

                Ja tez takich rzeczy nie lubie, ale sam od rana tymi
                metaforami szokujesz i postanowilem Ci to uzmyslowic.
                Chociaz to dolne zdjecie odkrylem dopiero po jego
                przeslaniu. Az mi sie niedobrze zrobilo. Przeczytaj
                sobie "The benefit of clergy" Orwella na ten temat -
                jeden z lepszych esejow, jakie znam. Przestaniesz
                wtedy moze nas szokowac takimi wyrafinowanymi nickami.

                Glupio wyszlo, ze akurat w tym momencie Kataryna
                wlaczyla sie do dyskucji. Czy sie przestraszyla?
                • kataryna.kataryna Re: the benefit of clergy 15.07.03, 22:29
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > Gość portalu: migdalowe oczy napisał(a):
                  >
                  > > ten link byl okropny! Powinienes byl uprzedzic!
                  > > Skoro lubią, to juz jakos mi lzej.
                  > > Serwus:)
                  > > B.
                  >
                  > Ja tez takich rzeczy nie lubie, ale sam od rana tymi
                  > metaforami szokujesz i postanowilem Ci to uzmyslowic.
                  > Chociaz to dolne zdjecie odkrylem dopiero po jego
                  > przeslaniu. Az mi sie niedobrze zrobilo. Przeczytaj
                  > sobie "The benefit of clergy" Orwella na ten temat -
                  > jeden z lepszych esejow, jakie znam. Przestaniesz
                  > wtedy moze nas szokowac takimi wyrafinowanymi nickami.
                  >
                  > Glupio wyszlo, ze akurat w tym momencie Kataryna
                  > wlaczyla sie do dyskucji. Czy sie przestraszyla?



                  A fuj! Nie zauważyłam wczesniej dolnego zdjęcia. Chyba mi się przyśni.
                • Gość: Zona i jeszcze to IP: *.biaman.pl 15.07.03, 22:30
                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                  > Gość portalu: migdalowe oczy napisał(a):
                  >
                  > > ten link byl okropny! Powinienes byl uprzedzic!
                  > > Skoro lubią, to juz jakos mi lzej.
                  > > Serwus:)
                  > > B.
                  >
                  > Ja tez takich rzeczy nie lubie, ale sam od rana tymi
                  > metaforami szokujesz i postanowilem Ci to uzmyslowic.
                  > Chociaz to dolne zdjecie odkrylem dopiero po jego
                  > przeslaniu. Az mi sie niedobrze zrobilo. Przeczytaj
                  > sobie "The benefit of clergy" Orwella na ten temat -
                  > jeden z lepszych esejow, jakie znam.

                  Przeczytam.

                  Przestaniesz
                  > wtedy moze nas szokowac takimi wyrafinowanymi nickami.

                  Przestane, jak odgadniesz wreszcie :)

                  > Glupio wyszlo, ze akurat w tym momencie Kataryna
                  > wlaczyla sie do dyskucji. Czy sie przestraszyla?

                  Nie sadze. Kataryna wie, ze my to wszystko dla niej i dla Basi. My te wiedze u
                  ich stop skladamy i szczesliwi jestesmy, gdy od czasu do czasu uprzejmie
                  skomentuja.
                  • basia.basia DKF w komplecie! 15.07.03, 23:25
                    >
                    > Nie sadze. Kataryna wie, ze my to wszystko dla niej i dla Basi. My te wiedze
                    u ich stop skladamy i szczesliwi jestesmy, gdy od czasu do czasu uprzejmie
                    > skomentuja.

                    Najpierw czytałam, co zabrało mi godzinę albo więcej.
                    Ten link ominę, bo by mnie mary dusiły w nocy.

                    Jestem oczarowana Waszymi popisami chłopcy!
                    To co robicie przypomina mi "Noc amerykańską" (zapomniałam autora, niestety
                    najlepszą pamięć to ja mam do cyfr, a nie chce mi się szukać i nie wiem gdzie
                    to może stać czy leżeć) - film na podstawie powieści nakręcił Żuławski
                    ( Romina nasza ukochana) ale tytuł był inny (no bo Truffaut i ten sam
                    tytuł ....). W książce ona ma męża, który ma kółko takich jak on miłośników
                    kina. Spotykają się, gadają, wymieniają fotosy itd. On źle skończył,
                    czego Wam nie życzę!!!

                    Jestem nietylko oczarowana ale i oszołomiona oraz pełna podziwu dla Waszej
                    wiedzy, no i pamięci. Jak Wy to robicie? Dla mnie jest rzeczą niepojętą,
                    że wy potraficie opowiadać sceny z filmów, które oglądaliście wiele lat temu.
                    Wartburg zastrzelił mnie już nieraz wczesniej cytatami z literatury!

                    Pamiętasz jak zapytałeś czy ja pamiętam jak się zakłamała matka (?)
                    Raskolnikowa?
                    Nie pamiętam! Widziałam chyba wszystkie filmy Bunuela ale jakbym miała je
                    opowiedzieć to jestem bez szans. Nie potrafiłabym nawet opowiedzieć fabuły
                    tych, które wywarły na mnie największe wrażenie! Chyba, że je widziałam
                    w ostatnim czasie.
                    Pamiętam natomiast obrazy i jak ktoś lub coś przypomina mi jakiś film to
                    zazwyczaj wydobywa mi się z zakamarków pamięci jakiś kadr.
                    Pomyślałam przez chwilę i widzę wiele scen z "Kochanicy Francuza", "Obywatela
                    Kane`a", "Arszeniku i starych koronek" (ale mi dziwoląg wyszedł), "Jezabel".
                    Z "Casablanki" najlepiej widzę ten moment, kiedy Dooley zaczyna śpiewać "As
                    time goes by" itd.

                    Niech mi ktoś napisze co zawiera ten link. Proszę.

                    Wszystkich pozdrawiam baaaaaaaardzo serdecznie
                    • Gość: czarzasty no wreszcie! IP: *.biaman.pl 15.07.03, 23:29
                      basia.basia napisała:

                      > >
                      > > Nie sadze. Kataryna wie, ze my to wszystko dla niej i dla Basi. My te wied
                      > ze
                      > u ich stop skladamy i szczesliwi jestesmy, gdy od czasu do czasu uprzejmie
                      > > skomentuja.
                      >
                      > Najpierw czytałam, co zabrało mi godzinę albo więcej.
                      > Ten link ominę, bo by mnie mary dusiły w nocy.
                      >
                      > Jestem oczarowana Waszymi popisami chłopcy!
                      > To co robicie przypomina mi "Noc amerykańską" (zapomniałam autora, niestety
                      > najlepszą pamięć to ja mam do cyfr, a nie chce mi się szukać i nie wiem gdzie
                      > to może stać czy leżeć) - film na podstawie powieści nakręcił Żuławski
                      > ( Romina nasza ukochana) ale tytuł był inny (no bo Truffaut i ten sam
                      > tytuł ....). W książce ona ma męża, który ma kółko takich jak on miłośników
                      > kina. Spotykają się, gadają, wymieniają fotosy itd. On źle skończył,
                      > czego Wam nie życzę!!!
                      >
                      > Jestem nietylko oczarowana ale i oszołomiona oraz pełna podziwu dla Waszej
                      > wiedzy, no i pamięci. Jak Wy to robicie? Dla mnie jest rzeczą niepojętą,
                      > że wy potraficie opowiadać sceny z filmów, które oglądaliście wiele lat temu.
                      > Wartburg zastrzelił mnie już nieraz wczesniej cytatami z literatury!
                      >
                      > Pamiętasz jak zapytałeś czy ja pamiętam jak się zakłamała matka (?)
                      > Raskolnikowa?
                      > Nie pamiętam! Widziałam chyba wszystkie filmy Bunuela ale jakbym miała je
                      > opowiedzieć to jestem bez szans. Nie potrafiłabym nawet opowiedzieć fabuły
                      > tych, które wywarły na mnie największe wrażenie! Chyba, że je widziałam
                      > w ostatnim czasie.
                      > Pamiętam natomiast obrazy i jak ktoś lub coś przypomina mi jakiś film to
                      > zazwyczaj wydobywa mi się z zakamarków pamięci jakiś kadr.
                      > Pomyślałam przez chwilę i widzę wiele scen z "Kochanicy Francuza", "Obywatela
                      > Kane`a", "Arszeniku i starych koronek" (ale mi dziwoląg wyszedł), "Jezabel".
                      > Z "Casablanki" najlepiej widzę ten moment, kiedy Dooley zaczyna śpiewać "As
                      > time goes by" itd.
                      >
                      > Niech mi ktoś napisze co zawiera ten link. Proszę.
                      >
                      > Wszystkich pozdrawiam baaaaaaaardzo serdecznie


                      Ja to sobie chyba powieszę na scianie, obok pocztówki ze Stevem McQueenem.

                      P.S. no, teraz to mi chyba odbilo z tym nickiem. Wartburg przeciez ostrzegał,
                      żeby nie straszyc.. Ale wiecie, zaczyna mi sie coraz bardziej podobac!
                      • maksimum no wreszcie! KASKA SIE W TOBIE ZAKOCHA OD PIRWSZEG 16.07.03, 23:59
                        Gość portalu: czarzasty napisał(a):

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > > >
                        > > > Nie sadze. Kataryna wie, ze my to wszystko dla niej i dla Basi. My te
                        > wied
                        > > ze
                        > > u ich stop skladamy i szczesliwi jestesmy, gdy od czasu do czasu uprzejmie
                        >
                        > > > skomentuja.
                        > >
                        > > Najpierw czytałam, co zabrało mi godzinę albo więcej.
                        > > Ten link ominę, bo by mnie mary dusiły w nocy.
                        > >
                        > > Jestem oczarowana Waszymi popisami chłopcy!
                        > > To co robicie przypomina mi "Noc amerykańską" (zapomniałam autora, niestet
                        > y
                        > > najlepszą pamięć to ja mam do cyfr, a nie chce mi się szukać i nie wiem gd
                        > zie
                        > > to może stać czy leżeć) - film na podstawie powieści nakręcił Żuławski
                        > > ( Romina nasza ukochana) ale tytuł był inny (no bo Truffaut i ten sam
                        > > tytuł ....). W książce ona ma męża, który ma kółko takich jak on miłośnikó
                        > w
                        > > kina. Spotykają się, gadają, wymieniają fotosy itd. On źle skończył,
                        > > czego Wam nie życzę!!!
                        > >
                        > > Jestem nietylko oczarowana ale i oszołomiona oraz pełna podziwu dla Waszej
                        >
                        > > wiedzy, no i pamięci. Jak Wy to robicie? Dla mnie jest rzeczą niepojętą,
                        > > że wy potraficie opowiadać sceny z filmów, które oglądaliście wiele lat te
                        > mu.
                        > > Wartburg zastrzelił mnie już nieraz wczesniej cytatami z literatury!
                        > >
                        > > Pamiętasz jak zapytałeś czy ja pamiętam jak się zakłamała matka (?)
                        > > Raskolnikowa?
                        > > Nie pamiętam! Widziałam chyba wszystkie filmy Bunuela ale jakbym miała je
                        > > opowiedzieć to jestem bez szans. Nie potrafiłabym nawet opowiedzieć fabuły
                        >
                        > > tych, które wywarły na mnie największe wrażenie! Chyba, że je widziałam
                        > > w ostatnim czasie.
                        > > Pamiętam natomiast obrazy i jak ktoś lub coś przypomina mi jakiś film to
                        > > zazwyczaj wydobywa mi się z zakamarków pamięci jakiś kadr.
                        > > Pomyślałam przez chwilę i widzę wiele scen z "Kochanicy Francuza", "Obywat
                        > ela
                        > > Kane`a", "Arszeniku i starych koronek" (ale mi dziwoląg wyszedł), "Jezabel
                        > ".
                        > > Z "Casablanki" najlepiej widzę ten moment, kiedy Dooley zaczyna śpiewać "A
                        > s
                        > > time goes by" itd.
                        > >
                        > > Niech mi ktoś napisze co zawiera ten link. Proszę.
                        > >
                        > > Wszystkich pozdrawiam baaaaaaaardzo serdecznie
                        >
                        >
                        > Ja to sobie chyba powieszę na scianie, obok pocztówki ze Stevem McQueenem.
                        >
                        > P.S. no, teraz to mi chyba odbilo z tym nickiem. Wartburg przeciez ostrzegał,
                        > żeby nie straszyc.. Ale wiecie, zaczyna mi sie coraz bardziej podobac!

                        Tak trzymaj.
                      • Gość: he he Re: no wreszcie! IP: 62.89.80.* 24.07.03, 21:17
                    • Gość: bratek.bratek Powaznie IP: *.biaman.pl 16.07.03, 00:09

                      > To co robicie przypomina mi "Noc amerykańską" (zapomniałam autora, niestety
                      > najlepszą pamięć to ja mam do cyfr, a nie chce mi się szukać i nie wiem gdzie
                      > to może stać czy leżeć) - film na podstawie powieści nakręcił Żuławski
                      > ( Romina nasza ukochana) ale tytuł był inny (no bo Truffaut i ten sam
                      > tytuł ....). W książce ona ma męża, który ma kółko takich jak on miłośników
                      > kina. Spotykają się, gadają, wymieniają fotosy itd. On źle skończył,
                      > czego Wam nie życzę!!!

                      Byl tez taki film z von Stroheimem w roli nauczyciela i grupa chlopakow, co cos
                      w rodzaju takiego klubu mieli. Ojej! nie pamietam tytulu, nie jestem pewien
                      rezysera - chyba Renoir. Tytul byl jakis taki "Klub..." czyis tam, no nie
                      przypomne. Tu Wartburg musialby pomoc. W kazdym razie piekna rola von
                      Stroheima.

                      A pamietacie "Bulwar Zachodzacego Słonca"? Gloria Swanson i znow von Stroheim,
                      a ten mlody to George Pappard (wARTBURGU, PAMIETASZ "wAHADLO"? Ja slabo, ale
                      tylko wrazenie, ze to swietny kryminal)..


                      Widziałam chyba wszystkie filmy Bunuela ale jakbym miała je
                      > opowiedzieć to jestem bez szans.

                      Widzialaś "Ziemie ....", no własnie, wcale nie jest tak dobrze z pamiecia. W
                      tytule byla nazwa jakiejs grupy etnicznej w Hiszpanii. Jeden z pierwszych
                      filmow Bunuela, wlasciwie dokument. Ci ludzie mieszkali w bardzo biednej
                      wiosce. Regularnie grywali w ichniejszego totolotka... i ktoregos razu jeden z
                      nich wygral kupe kasy. Wiecie, co zrobili? Wybrali sie do Madrytu (czy gdzie
                      tam Bunuel wtedy byl) i poprosili go o zrobienie filmu o nich. Bunuel sie
                      zgodzil. Pieniadze z loterii poszly wlasnie na to.

                      "Arszeniku i starych koronek"

                      To ulubiony film mojej siostry. Ona go chyba oglada co tydzien. A pamietasz
                      Cary Granta z "Polnoc - polnocny zachod". Pierwsza sekwencja, kiedy go
                      porywaja - ja po prostu staczam sie z krzesla ze smiechu, gdy to ogladam.
                      Podobnie dziala na mnie tylko Woody Allen i... "Malena".

                      "Jezabel"

                      Juz nie ma takich kobiet jak Betty Davis...


                      • basia.basia Re: Powaznie 16.07.03, 00:40
                        Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                        >
                        > Byl tez taki film z von Stroheimem w roli nauczyciela i grupa chlopakow, co
                        cos
                        >
                        > w rodzaju takiego klubu mieli. Ojej! nie pamietam tytulu, nie jestem pewien
                        > rezysera - chyba Renoir. Tytul byl jakis taki "Klub..." czyis tam, no nie
                        > przypomne. Tu Wartburg musialby pomoc. W kazdym razie piekna rola von
                        > Stroheima.

                        Nie widzialam.

                        >
                        > A pamietacie "Bulwar Zachodzacego Słonca"? Gloria Swanson
                        No tak. To jest moje "cup of tea". Stare amerykańskie filmy.
                        Przypomniałeś mi, że mam nagraną "Tremę" i zapomniałam obejrzeć.
                        Przy okazji, "Vertigo" - co to znaczy? Tu też widzę pod powiekami
                        wiele scen.
                        I jeszcze coś. Kto wyreżyserował "Laurę". Zapomniałam. Mam to nagrane ale się
                        zagapiłam i nie mam początku czołówki! Za leitmotive film dostał oscara a ten
                        kawałek mam w 20 wykonaniach. Przepadam i za filmem, i za kawałkiem.


                        >
                        > Widzialaś "Ziemie ....",
                        Nie i nie pamiętałam albo nie wiedziałam, że coś takiego zrobił.

                        >
                        > "Arszeniku i starych koronek"

                        Dla mnie to jest komedia wszechczasów.
                        >
                        A pamietasz
                        > Cary Granta z "Polnoc - polnocny zachod".
                        Tak. Te rzeczy ( M jak morderstwo i parę innych) obejrzałam całkiem niedawno
                        dzięki temu, że zmieniłam kablówkę na Autocom i mam Ale Kino!

                        Pierwsza sekwencja, kiedy go
                        > porywaja - ja po prostu staczam sie z krzesla ze smiechu, gdy to ogladam.
                        > Podobnie dziala na mnie tylko Woody Allen i... "Malena".
                        >
                        > "Jezabel"
                        >
                        > Juz nie ma takich kobiet jak Betty Davis...

                        Tak. Ona potrafiła wszystko.
                        Są. Sądzę, że Juliane Moore też potrafi wszystko. Jak zobaczyłam ją w
                        Godzinach a wcześniej w "Koniec romansu" (cd. Milczenia owiec sobie darowałam)
                        to wiem, że ona potrafi zagrać zwyrodniałą morderczynię ale i zakonnicę.
                        >

                        Jest jeszcze jedna. Isabelle Hupert. Widziałam "Pianistkę". Wstrząsające a ona
                        absolutnie nadzwyczajna. Bardzo mi się podobał ten film. Także z powodu
                        ścieżki dźwiękowej. Bomba. Ona grała też "Damę Kameliową", parę innych rzeczy
                        i "Koronczarkę".

                        Pewnie by się jeszcze parę znalazło. A Glenda Jackson?

                        pzdr
                        • Gość: bratek.bratek Vertigo - zawrót głowy IP: *.biaman.pl 16.07.03, 00:51

                          > >
                          I jeszcze coś. Kto wyreżyserował "Laurę". Zapomniałam. Mam to nagrane ale się
                          > zagapiłam i nie mam początku czołówki! Za leitmotive film dostał oscara a ten
                          > kawałek mam w 20 wykonaniach. Przepadam i za filmem, i za kawałkiem.

                          Moj Boze! Nie wiem. Napisz dwa słowa, moze sobie przypomne, a moze nie
                          przypomne (jak by powiedziala red. Monika Piatkowska. Jedno jest pewno -
                          Kataryna Moniką Piatkowska nie jest)

                          > dzięki temu, że zmieniłam kablówkę na Autocom i mam Ale Kino!

                          A nam psiakrew zabrali AleKino i TCM - ja tylko czytam, ze tam bez przerwy
                          filmy z James'em Cagney'em i H. Bogartem i inne takie. I tylko zlosc sciska.
                          > Tak. Ona potrafiła wszystko.
                          > Są. Sądzę, że Juliane Moore też potrafi wszystko. Jak zobaczyłam ją w
                          > Godzinach a wcześniej w "Koniec romansu" (cd. Milczenia owiec sobie darowałam)
                          > to wiem, że ona potrafi zagrać zwyrodniałą morderczynię ale i zakonnicę.

                          No tak. Moze masz racje. Ale jesli wspolczesne tez uznajmey za aktroki, to
                          trzeba dorzucic Emily Watson, Kathrin CAltridge (byc moze zle pisze naziwsko,
                          chodzi o te od "Nagich" i "Wspollokatorek" Mike Leigha oraz z "Przelamujac
                          fale" von Triera... prawda, tego jeszcze nie znasz. TRZEBA!)



                          > Jest jeszcze jedna. Isabelle Hupert. Widziałam "Pianistkę". Wstrząsające a
                          ona
                          > absolutnie nadzwyczajna.

                          OK, niech bedzie.


                          A Glenda Jackson?


                          A prosze. Moja pamiec odnosnie GJ slaba - mam przed oczyma tylko jej brzydka
                          twarz :), ale moj ojciec toby z Toba pogadal. On ja lubi.


                          No wiec tak:

                          1. Romy Schneider
                          2. (brak kandydatki)
                          3. (brak kandydatki)
                          4. (brak kandydatki)
                          5. Betty Davis
                          6. Lilian Gish
                          7. Maryl Streep
                          8. K. Denueve
                          9. Emily Watson
                          10. Mia Farrow może? a może Faye Dunaway?
                          • basia.basia RANKING 16.07.03, 01:32
                            Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                            >
                            > No wiec tak:
                            >
                            > 1. Romy Schneider
                            2. Rene Russo
                            3. Susan Sarandon
                            4. Fanny Ardant
                            5. Julianne Moore
                            6. Isabelle Hupert
                            7. Nicol Kidman
                            8. Catherine Deneuve
                            9. Glen Close
                            10. Meryl Streep

                            1. Bette Davis
                            2. Katherine Hepburn
                            3. Marylin Monroe
                            4. Vivian Leigh
                            5. Silvana Pampanini
                            6. Lilian Gish
                            7. Ava Gardner
                            8. Barbara Stanwyck
                            9. Olivia de Havilland
                            10.Elisabeth Taylor

                            Innym razem o tych najmłodszych.

                            Widziałeś Moore w "Mężu Idealnym"?
                            A Russo w "Aferze Thomasa Crowna"? Napewno wiesz,
                            że to remake a ja widziałam tylko fragmenty tego z Quinnem i Fay.
                            Za tą panią przepadam. Wg mnie to jest 100 % kobiecości. Nie tak wspaniała jak
                            Romina ale ........ Scena tańca!

                            Ta "Laura" (może Preminger?) to wg kryminału Very jakiejśtam. Pewna młoda
                            projektantka mody (Laura) zaczepia znanego (chyba literata) i jest tak pełna
                            zapału i wiary itp., że on jej pomaga. Przeskok czasowy. Ona jest już sławna
                            a on w tle stale adoruje ale bez szans, bo duża różnica wieku a ona traktuje
                            go jak ojca. Ale on przegania ewentualnych kandydatów. Zawsze czegoś im brak,
                            nie dość dobrzy. Wybija jej ich z głowy.
                            Morderstwo w jej mieszkaniu. Wydaje się, że to ona jest ofiarą ale ciało
                            zniknęło. Jest gliniarz, który nachodzi jej mieszkanie i coś w jego
                            atmosferze, jej rzeczy, zapachy, przedmioty itd. sprawia, że zmarła go uwodzi.
                            Mroczna atmosfera........
                            No i co?
                            • Gość: MACIEJ RANKING-TO JUZ MNIE SIE PODOBA IP: *.ny325.east.verizon.net 16.07.03, 06:41
                              basia.basia napisała:

                              > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                              >
                              > >
                              > > No wiec tak:
                              > >
                              > > 1. Romy Schneider
                              > 2. Rene Russo
                              > 3. Susan Sarandon
                              > 4. Fanny Ardant
                              > 5. Julianne Moore
                              > 6. Isabelle Hupert
                              > 7. Nicol Kidman
                              > 8. Catherine Deneuve
                              > 9. Glen Close
                              > 10. Meryl Streep
                              >
                              > 1. Bette Davis
                              > 2. Katherine Hepburn
                              > 3. Marylin Monroe
                              > 4. Vivian Leigh
                              > 5. Silvana Pampanini
                              > 6. Lilian Gish
                              > 7. Ava Gardner
                              > 8. Barbara Stanwyck
                              > 9. Olivia de Havilland
                              > 10.Elisabeth Taylor
                              >
                              > Innym razem o tych najmłodszych.

                              BONY ASS NIE JEST TAKA MLODKA I POWINNA SIE TAM ZNALEZC.

                              > Widziałeś Moore w "Mężu Idealnym"?
                              > A Russo w "Aferze Thomasa Crowna"? Napewno wiesz,
                              > że to remake a ja widziałam tylko fragmenty tego z Quinnem i Fay.
                              > Za tą panią przepadam. Wg mnie to jest 100 % kobiecości. Nie tak wspaniała
                              jak
                              > Romina ale ........ Scena tańca!
                              >
                              > Ta "Laura" (może Preminger?) to wg kryminału Very jakiejśtam. Pewna młoda
                              > projektantka mody (Laura) zaczepia znanego (chyba literata) i jest tak pełna
                              > zapału i wiary itp., że on jej pomaga. Przeskok czasowy. Ona jest już sławna
                              > a on w tle stale adoruje ale bez szans, bo duża różnica wieku a ona traktuje
                              > go jak ojca. Ale on przegania ewentualnych kandydatów. Zawsze czegoś im brak,
                              > nie dość dobrzy. Wybija jej ich z głowy.
                              > Morderstwo w jej mieszkaniu. Wydaje się, że to ona jest ofiarą ale ciało
                              > zniknęło. Jest gliniarz, który nachodzi jej mieszkanie i coś w jego
                              > atmosferze, jej rzeczy, zapachy, przedmioty itd. sprawia, że zmarła go uwodzi.
                              > Mroczna atmosfera........
                              > No i co?

                              Jestes duzo lepsza niz myslalem.
                              • basia.basia Re: RANKING-TO JUZ MNIE SIE PODOBA 16.07.03, 09:52
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > > Mroczna atmosfera........
                                > > No i co?
                                >
                                > Jestes duzo lepsza niz myslalem.

                                To zdanko napisałeś już parę wcześniej.
                                Wniosek z tego taki, że się rozwijam. No nie?

                                • maksimum Re: RANKING-TO JUZ MNIE SIE PODOBA 17.07.03, 00:03
                                  basia.basia napisała:

                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  >
                                  > > > Mroczna atmosfera........
                                  > > > No i co?
                                  > >
                                  > > Jestes duzo lepsza niz myslalem.
                                  >
                                  > To zdanko napisałeś już parę wcześniej.
                                  > Wniosek z tego taki, że się rozwijam. No nie?

                                  Oczywiscie,tylko zapomnialas o Bony Ass.
                                  >
                            • Gość: bratek.bratek Re: RANKING IP: *.biaman.pl 16.07.03, 11:16
                              basia.basia napisała:

                              > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                              >
                              > >
                              > > No wiec tak:
                              > >
                              > > 1. Romy Schneider
                              > 2. Rene Russo
                              RR - TO CHYBA POMYŁKA???


                              > 3. Susan Sarandon

                              bez przEsady! BASIU!

                              > 4. Fanny Ardant
                              > 5. Julianne Moore
                              > 6. Isabelle Hupert
                              > 7. Nicol Kidman
                              > 8. Catherine Deneuve
                              > 9. Glen Close

                              od biedy..

                              > 10. Meryl Streep

                              jak najbardziej, ale znacznie przed Glenn Close, nie mowiąąc o R. Russo.

                              > 1. Bette Davis
                              > 2. Katherine Hepburn
                              > 3. Marylin Monroe
                              > 4. Vivian Leigh
                              > 5. Silvana Pampanini
                              > 6. Lilian Gish
                              > 7. Ava Gardner
                              > 8. Barbara Stanwyck
                              > 9. Olivia de Havilland
                              > 10.Elisabeth Taylor

                              Ja bym dorzucil np. Annie Girardot.

                              >
                              > Innym razem o tych najmłodszych.
                              >
                              > Widziałeś Moore w "Mężu Idealnym"?
                              > A Russo w "Aferze Thomasa Crowna"? Napewno wiesz,
                              > że to remake a ja widziałam tylko fragmenty tego z Quinnem i Fay.
                              > Za tą panią przepadam. Wg mnie to jest 100 % kobiecości. Nie tak wspaniała
                              jak
                              > Romina ale ........ Scena tańca!

                              Nie iwdzialem z tego nic:(

                              >
                              > Ta "Laura" (może Preminger?) to wg kryminału Very jakiejśtam. Pewna młoda
                              > projektantka mody (Laura) zaczepia znanego (chyba literata) i jest tak pełna
                              > zapału i wiary itp., że on jej pomaga. Przeskok czasowy. Ona jest już sławna
                              > a on w tle stale adoruje ale bez szans, bo duża różnica wieku a ona traktuje
                              > go jak ojca. Ale on przegania ewentualnych kandydatów. Zawsze czegoś im brak,
                              > nie dość dobrzy. Wybija jej ich z głowy.
                              > Morderstwo w jej mieszkaniu. Wydaje się, że to ona jest ofiarą ale ciało
                              > zniknęło. Jest gliniarz, który nachodzi jej mieszkanie i coś w jego
                              > atmosferze, jej rzeczy, zapachy, przedmioty itd. sprawia, że zmarła go uwodzi.
                              > Mroczna atmosfera........
                              > No i co?

                              Tak, to Preminger, juz sprawdzilem, ten sam, co zrobil "Podwojne
                              ubezpieczenie". Niestety, "Laury" nie znam. Brzmi dobrze.
                              • basia.basia Re: Rene Russo 16.07.03, 11:57
                                Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                > basia.basia napisała:
                                > RR - TO CHYBA POMYŁKA???
                                Absolutnie NIE!
                                Dla mnie to jest taka amerykańska Romy. Niestety ten ich system jest taki,
                                że ona nie ma szans pokazać co potrafi. A ten film ("Afera ...") uwielbiam.
                                Bardzo inteligentny a ona właśnie tam ma okazję pokazać co by mogła gdyby
                                dostała dobrą rolę. Proszę Cię gorąco ZOBACZ. Tam jest mnóstwo cudownych
                                rzeczy np. Faye w epizodzie. Tam jest wszystko co ja lubię w kinie. Oczywiście
                                nie jest to arcydzieło ale bardzo dobrze rozegrana intryga (ja lubię
                                kryminały), kapitalnie pokazana tzw. walka płci, no i mnóstwo innych rzeczy.
                                Rozrywaka ale najwyższego lotu. A ja lubię kryminały.

                                ps
                                Zbieram Agatę Christie. Mam już 57 pozycji. To zdaje się nie jest Twoje cup of
                                tea. Dla mnie poza intrygami u niej ważny jest także koloryt. Ta angielska
                                prowincja, obyczajowe obserwacje. To są małe majstersztyki. Ostatnio wydali
                                wreszcie "Dom nad kanałem" z parą z "N czy M" (Tuppence i Tony) w wieku
                                dojrzałym. Kapitalne. Ona jest trochę jak Balzac. Powtarzają się osoby i się
                                z nimi zżywasz i ciekaw jesteś co się z nimi dzieje.
                                Tym razem jest (poza intrygą) o tym co młodzi sobie myślą o starszych i na
                                odwrót. Bardzo pouczające. To była tzw. mądra baba ta Agata.

                                > > > 3. Susan Sarandon
                                > > bez przEsady! BASIU!

                                Przykłądy: "Thelma i Louise", "Biały pałac" i ten z D. Bowie i Catherine oraz
                                ten z Costnerem - bejsbolistą, gdzie ona go wychowuje (zapomniałam w tej
                                chwili tytułów") dowodzą, że ona jest b.dobra. Tobie się nie musi podobać.
                                I tyle.
                                Bywa tak, że niektórzy z nich (aktorzy) wystarczy, że są.

                                >
                                > > 4. Fanny Ardant
                                Ostatnio widziałam "kobietę z sąsiedztwa". Znakomita rola. W "Śmieszności też".
                                Bardzo dobra.

                                > > 5. Julianne Moore
                                > > 6. Isabelle Hupert
                                > > 7. Nicol Kidman
                                > > 8. Catherine Deneuve
                                > > 9. Glen Close
                                >
                                > od biedy..

                                Nie mam do Ciebie siły!!! W "Niebezpiecznych związkach" była genialna!!!
                                >
                                > > 10. Meryl Streep
                                >
                                > jak najbardziej, ale znacznie przed Glenn Close, nie mowiąąc o R. Russo.

                                Ja się nie zastanawiałam nad kolejnością.
                                >
                                > > 1. Bette Davis
                                > > 2. Katherine Hepburn
                                > > 3. Marylin Monroe
                                > > 4. Vivian Leigh
                                > > 5. Silvana Pampanini
                                > > 6. Lilian Gish
                                > > 7. Ava Gardner
                                > > 8. Barbara Stanwyck
                                > > 9. Olivia de Havilland
                                > > 10.Elisabeth Taylor
                                >
                                > Ja bym dorzucil np. Annie Girardot.

                                A ja jeszcze wiele innych.
                                >
                                > >
                                > > Innym razem o tych najmłodszych.
                                > >
                                > > Widziałeś Moore w "Mężu Idealnym"?

                                Ten film widziałam dwa razy. Po pierwszym chodziłam dwa dni na Rajską
                                i przeczytałam dramaty Wilde`a ( a teraz mam zbiór w oryginale, lezy i czeka,
                                żebym zaczęła ćwiczyć angielski). Potem poszłam jeszcze raz. Fantastyczne.
                                A Rupert Everett trafiony bez pudła do tej roli. I tam też Julianne - gra damę
                                z tzw. przeszłością. Cymes.

                                > > A Russo w "Aferze Thomasa Crowna"? Napewno wiesz,
                                > > że to remake a ja widziałam tylko fragmenty tego z Quinnem i Fay.
                                > > Za tą panią przepadam. Wg mnie to jest 100 % kobiecości. Nie tak wspaniała
                                >
                                > jak
                                > > Romina ale ........ Scena tańca!
                                >
                                > Nie iwdzialem z tego nic:(
                                >
                                > >
                                > > Ta "Laura" (może Preminger?) to wg kryminału Very jakiejśtam. Pewna młoda
                                > > projektantka mody (Laura) zaczepia znanego (chyba literata) i jest tak peł
                                > na
                                > > zapału i wiary itp., że on jej pomaga. Przeskok czasowy. Ona jest już sław
                                > na
                                > > a on w tle stale adoruje ale bez szans, bo duża różnica wieku a ona traktu
                                > je
                                > > go jak ojca. Ale on przegania ewentualnych kandydatów. Zawsze czegoś im br
                                > ak,
                                > > nie dość dobrzy. Wybija jej ich z głowy.
                                > > Morderstwo w jej mieszkaniu. Wydaje się, że to ona jest ofiarą ale ciało
                                > > zniknęło. Jest gliniarz, który nachodzi jej mieszkanie i coś w jego
                                > > atmosferze, jej rzeczy, zapachy, przedmioty itd. sprawia, że zmarła go uwo
                                > dzi.
                                > > Mroczna atmosfera........
                                > > No i co?
                                >
                                > Tak, to Preminger, juz sprawdzilem, ten sam, co zrobil "Podwojne
                                > ubezpieczenie". Niestety, "Laury" nie znam. Brzmi dobrze.
                                • Gość: bratek.bratek merytorycznie IP: *.biaman.pl 16.07.03, 12:22
                                  > Zbieram Agatę Christie. Mam już 57 pozycji. To zdaje się nie jest Twoje cup
                                  of
                                  > tea. Dla mnie poza intrygami u niej ważny jest także koloryt. Ta angielska
                                  > prowincja, obyczajowe obserwacje. To są małe majstersztyki.

                                  To pewnie wiesz, ze jej maz byl archeologiem i razem cos tam probowali kopac,
                                  np. w Hattuzie, starozytnym miescie Hetytow. Ponoc była marną kucharką. Ni i to
                                  jest prawie wsystko, co wiem o A. Ch.
                                  Chandler, powiadam, to jest prawdziwa literlatura krymianlna, tez nie tyle z
                                  powodu intrygi (czy nie przede wszystkim), ale z powodu całego "fleur" zgniłego
                                  wielkiego miasta, skorumpowanej policji, samotnego detektywa o wisielczym
                                  humorze itd.

                                  > > > > 3. Susan Sarandon
                                  > > > bez przEsady! BASIU!
                                  >
                                  > Przykłądy: "Thelma i Louise", "Biały pałac" i ten z D. Bowie i Catherine oraz
                                  > ten z Costnerem - bejsbolistą, gdzie ona go wychowuje (zapomniałam w tej
                                  > chwili tytułów") dowodzą, że ona jest b.dobra. Tobie się nie musi podobać.

                                  Ja uważam, że jest b. dobrą aktorką, owszem. Ale jakoś nie zapada mi tak w
                                  dusze jak wiele innych. Kojarzysz np. tę brzydulę Caltridge (na pewno
                                  przekręcam jej nazwisko) z filmów Mike'a Leigh?

                                  > > > 4. Fanny Ardant
                                  > Ostatnio widziałam "kobietę z sąsiedztwa". Znakomita rola. W "Śmieszności
                                  też".
                                  > Bardzo dobra.


                                  Mi ta "Śmieszność' przeleciala koło nosa, chociaż mądrzy ludzie zachęcali mnie
                                  do pójścia na film.
                                  >
                                  > > > 5. Julianne Moore
                                  > > > 6. Isabelle Hupert
                                  > > > 7. Nicol Kidman
                                  > > > 8. Catherine Deneuve
                                  > > > 9. Glen Close
                                  > >
                                  > > od biedy..
                                  >
                                  > Nie mam do Ciebie siły!!! W "Niebezpiecznych związkach" była genialna!!!

                                  no może była, ale mnie jakoś nie biorą takie "babskie" filmy :). Ostatnio
                                  widziałem ją w jakiejś erotycznej grze z M. Douglasem, film w miarę ciekawy,
                                  zakończenie do dupy. O, była tam też Ann Archer - to przynajmniej piękność
                                  nieudawana.
                                  > >
                                  > > > Innym razem o tych najmłodszych.
                                  > > >
                                  > > > Widziałeś Moore w "Mężu Idealnym"?

                                  Nop.

                                  > Ten film widziałam dwa razy. Po pierwszym chodziłam dwa dni na Rajską
                                  > i przeczytałam dramaty Wilde`a ( a teraz mam zbiór w oryginale, lezy i czeka,
                                  > żebym zaczęła ćwiczyć angielski). Potem poszłam jeszcze raz. Fantastyczne.
                                  > A Rupert Everett trafiony bez pudła do tej roli. I tam też Julianne - gra
                                  damę
                                  > z tzw. przeszłością. Cymes.

                                  P.S. W R. Russo przeszkadza mi jej szczęka i rozlazłe poliki :)
                                  >
                                  • basia.basia Re: merytorycznie 16.07.03, 14:03
                                    Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                    >
                                    > To pewnie wiesz, ze jej maz byl archeologiem
                                    wiem, wiem

                                    > Chandler,
                                    powiadam, to jest prawdziwa literlatura krymianlna,
                                    jasne, jasne - też zbieram

                                    jeszcze jest Hadley Chase i paru innych.

                                    "Kat czeka niecierpliwie" - to jest coś!
                                    >
                                    > Mi ta "Śmieszność' przeleciala koło nosa, chociaż mądrzy ludzie zachęcali
                                    mnie
                                    > do pójścia na film.

                                    Może jakaś dobra wypożyczalnia?
                                    > >
                                    > > > > 9. Glen Close

                                    W "Niebezpiecznych związkach" była genialna!!!
                                    >
                                    > no może była, ale mnie jakoś nie biorą takie "babskie" filmy :).
                                    A mnie łomotanina dla łomotu.

                                    >
                                    > P.S. W R. Russo przeszkadza mi jej szczęka i rozlazłe poliki :)
                                    > >
                                    To też jasne, że Wam się co inne w nas podoba.
                                    Ale się nie czepiaj mojego rankingu.
                                    A wyłupiaste oczy Bette Ci nie przeszkadzały?
                                    A długi nos Dietrich?

                                    ps
                                    Po obejrzeniu "Nad srebrnym jeziorem" (czy może stawem i może złotym)
                                    Katherine Hepburn miała już bardzo posuniętego Parkinsona (Ford zaraz potem
                                    zmarł a w tym filmie jedyny raz spotkał się na planie z Jane) pogadałyśmy z
                                    jedną taką o tym filmie i stwierdziłyśmy, że ta kobieta mimo wieku i tak jest
                                    piękna - właśnie w tej starości. To jest to samo co stary książe Lancastera
                                    w "Lamparcie".
                                    ?
                                    • Gość: bratek.bratek Re: merytorycznie IP: *.biaman.pl 16.07.03, 16:21
                                      > > no może była, ale mnie jakoś nie biorą takie "babskie" filmy :).
                                      > A mnie łomotanina dla łomotu.

                                      Mnie też nie. Chyba że poglądam Mullera, to potem, jak najbardziej, lubie sie
                                      odpreżyć przy jakimś przyzwoitym mordobiciu.


                                      > A wyłupiaste oczy Bette Ci nie przeszkadzały?

                                      I to jest zgryz. Nie dla mnie - bo ja te oczy uwielbiam, ale inne niedouczone:)
                                      osoby też prawią coś o tych wyłupiastych oczach i ja już naprawdę nie wiem, jak
                                      z tym walczyć.

                                      > A długi nos Dietrich?

                                      Ja nigdy nie twierdzilem, ze Dietrich byla piekna. Nie była.


                                      > ps
                                      > Po obejrzeniu "Nad srebrnym jeziorem" (czy może stawem i może złotym)

                                      That's it. Ja zawsze myslalem, ze to bylo "Nad srebrnym jeziorem", a przeciez
                                      to jest "Over the Golden Lake" - moze kiedys nasza kochana Najlepsza w Europie
                                      zmienila ten tytul. No bo dlaczego oboje mielismy/mamy ten dsam problem?

                                      > Katherine Hepburn miała już bardzo posuniętego Parkinsona (Ford zaraz potem
                                      > zmarł a w tym filmie jedyny raz spotkał się na planie z Jane)

                                      Masz na mysli Henry'ego Fonde, prawda?

                                      pogadałyśmy z
                                      > jedną taką o tym filmie i stwierdziłyśmy, że ta kobieta mimo wieku i tak jest
                                      > piękna - właśnie w tej starości.

                                      Poczytaj o niej w ostatnim TP - Tadeusz Lubelski. Ten to ma trafne
                                      spostrzezenia.

                                      To jest to samo co stary książe Lancastera
                                      > w "Lamparcie".
                                      > ?

                                      Cóż, to by wymagało ode mnie ponownej "lektury" filmu - niemal nic nie pamiętam.
                                      • Gość: bratek.bratek Re: merytorycznie IP: *.biaman.pl 16.07.03, 16:27
                                        Ciekawe, czy Wartburg rozszyfruje te "2 zł colty", "znaki dymne" i "oko w
                                        zlewie". A moze kto inny?
                                        Ciekawe, czy Maciek wymyslil cos w sprawie "Rybiego puzonu".
                                      • basia.basia Re: merytorycznie 16.07.03, 18:15
                                        Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                        >ja już naprawdę nie wiem, jak z tym walczyć.

                                        Nie walcz tylko się pogódź, że innym się może nie podobać.
                                        Jak Tobie RR.


                                        > > Katherine Hepburn miała już bardzo posuniętego Parkinsona (Ford zaraz
                                        potem zmarł a w tym filmie jedyny raz spotkał się na planie z Jane)
                                        >
                                        > Masz na mysli Henry'ego Fonde, prawda?

                                        Jesteś nieznośny!

                                        >
                                        > Poczytaj o niej w ostatnim TP - Tadeusz Lubelski. Ten to ma trafne
                                        > spostrzezenia.
                                        >

                                        Zaraz się zabieram
                                        • Gość: koniec wakacji Re: merytorycznie IP: *.biaman.pl 16.07.03, 18:20
                                          basia.basia napisała:

                                          > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                          >
                                          > >ja już naprawdę nie wiem, jak z tym walczyć.
                                          >
                                          > Nie walcz tylko się pogódź, że innym się może nie podobać.
                                          > Jak Tobie RR.

                                          Niestety, prawda jest taka, że choć moje opinie estetyczne są, jak każdego,
                                          subiektywne, ja je traktuję w kategoriach obiektywnych. Taki już jestem. Innymi
                                          słowy, jeśli ktoś np. nie lubi Gena Hackmana, Romy Schneider albo Raula, to po
                                          prostu sie myli:) Albo uważa, że oczy Bettie Davis są.... nawet nie powtorzę.

                                          Bardzo lubię Henry'ego F.

                                          pzdr,
                                          B.
                                      • maksimum merytorycznie TO BYLO "ON GOLDEN POND" 17.07.03, 00:21
                                        Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                        > > > no może była, ale mnie jakoś nie biorą takie "babskie" filmy :).
                                        > > A mnie łomotanina dla łomotu.
                                        >
                                        > Mnie też nie. Chyba że poglądam Mullera, to potem, jak najbardziej, lubie sie
                                        > odpreżyć przy jakimś przyzwoitym mordobiciu.
                                        >
                                        >
                                        > > A wyłupiaste oczy Bette Ci nie przeszkadzały?
                                        >
                                        > I to jest zgryz. Nie dla mnie - bo ja te oczy uwielbiam, ale inne
                                        niedouczone:)
                                        >
                                        > osoby też prawią coś o tych wyłupiastych oczach i ja już naprawdę nie wiem,
                                        jak
                                        >
                                        > z tym walczyć.
                                        >
                                        > > A długi nos Dietrich?
                                        >
                                        > Ja nigdy nie twierdzilem, ze Dietrich byla piekna. Nie była.
                                        >
                                        >
                                        > > ps
                                        > > Po obejrzeniu "Nad srebrnym jeziorem" (czy może stawem i może złotym)
                                        >
                                        > That's it. Ja zawsze myslalem, ze to bylo "Nad srebrnym jeziorem", a przeciez
                                        > to jest "Over the Golden Lake" - moze kiedys nasza kochana Najlepsza w
                                        Europie
                                        > zmienila ten tytul. No bo dlaczego oboje mielismy/mamy ten dsam problem?
                                        >
                                        > > Katherine Hepburn miała już bardzo posuniętego Parkinsona (Ford zaraz pote
                                        > m
                                        > > zmarł a w tym filmie jedyny raz spotkał się na planie z Jane)
                                        >
                                        > Masz na mysli Henry'ego Fonde, prawda?

                                        JAK WY SIE MOZECIE MSCIC NA TYM FILMIE.
                                        NIE TO ZEBY TO BYLO ARCYDZIELO ALE JAKIES OSCARY ZALAPAL,WLASNIE DLA HENREGO-
                                        JEDYNY W ZYCIU.
                                        CALA RODZINA SIE DOLOZYLA Z DOBRA GRA A STARY CHAPNAL OSCARA.

                                        > pogadałyśmy z
                                        > > jedną taką o tym filmie i stwierdziłyśmy, że ta kobieta mimo wieku i tak j
                                        > est
                                        > > piękna - właśnie w tej starości.
                                        >
                                        > Poczytaj o niej w ostatnim TP - Tadeusz Lubelski. Ten to ma trafne
                                        > spostrzezenia.
                                        >
                                        > To jest to samo co stary książe Lancastera
                                        > > w "Lamparcie".
                                        > > ?
                                        >
                                        > Cóż, to by wymagało ode mnie ponownej "lektury" filmu - niemal nic nie
                                        pamiętam
                                        > .
                              • maksimum RANKING. A GDZIE TE NOWKI?????????????? 17.07.03, 00:07
                                Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                                > basia.basia napisała:
                                >
                                > > Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):
                                > >
                                > > >
                                > > > No wiec tak:
                                > > >
                                > > > 1. Romy Schneider
                                > > 2. Rene Russo
                                > RR - TO CHYBA POMYŁKA???
                                >
                                >
                                > > 3. Susan Sarandon
                                >
                                > bez przEsady! BASIU!
                                >
                                > > 4. Fanny Ardant
                                > > 5. Julianne Moore
                                > > 6. Isabelle Hupert
                                > > 7. Nicol Kidman
                                > > 8. Catherine Deneuve
                                > > 9. Glen Close
                                >
                                > od biedy..
                                >
                                > > 10. Meryl Streep
                                >
                                > jak najbardziej, ale znacznie przed Glenn Close, nie mowiąąc o R. Russo.
                                >
                                > > 1. Bette Davis
                                > > 2. Katherine Hepburn
                                > > 3. Marylin Monroe
                                > > 4. Vivian Leigh
                                > > 5. Silvana Pampanini
                                > > 6. Lilian Gish
                                > > 7. Ava Gardner
                                > > 8. Barbara Stanwyck
                                > > 9. Olivia de Havilland
                                > > 10.Elisabeth Taylor
                                >
                                > Ja bym dorzucil np. Annie Girardot.
                                >
                                > >
                                > > Innym razem o tych najmłodszych.
                                > >
                                > > Widziałeś Moore w "Mężu Idealnym"?
                                > > A Russo w "Aferze Thomasa Crowna"? Napewno wiesz,
                                > > że to remake a ja widziałam tylko fragmenty tego z Quinnem i Fay.
                                > > Za tą panią przepadam. Wg mnie to jest 100 % kobiecości. Nie tak wspaniała
                                >
                                > jak
                                > > Romina ale ........ Scena tańca!
                                >
                                > Nie iwdzialem z tego nic:(
                                >
                                > >
                                > > Ta "Laura" (może Preminger?) to wg kryminału Very jakiejśtam. Pewna młoda
                                > > projektantka mody (Laura) zaczepia znanego (chyba literata) i jest tak peł
                                > na
                                > > zapału i wiary itp., że on jej pomaga. Przeskok czasowy. Ona jest już sław
                                > na
                                > > a on w tle stale adoruje ale bez szans, bo duża różnica wieku a ona traktu
                                > je
                                > > go jak ojca. Ale on przegania ewentualnych kandydatów. Zawsze czegoś im br
                                > ak,
                                > > nie dość dobrzy. Wybija jej ich z głowy.
                                > > Morderstwo w jej mieszkaniu. Wydaje się, że to ona jest ofiarą ale ciało
                                > > zniknęło. Jest gliniarz, który nachodzi jej mieszkanie i coś w jego
                                > > atmosferze, jej rzeczy, zapachy, przedmioty itd. sprawia, że zmarła go uwo
                                > dzi.
                                > > Mroczna atmosfera........
                                > > No i co?
                                >
                                > Tak, to Preminger, juz sprawdzilem, ten sam, co zrobil "Podwojne
                                > ubezpieczenie". Niestety, "Laury" nie znam. Brzmi dobrze.

                                BYLY GWIAZDY JAK KATHERINE HEPBURN,KTORA JA I BASKA UZNAJEMY ZA CZOLOWKE.
                                BYLA ROWNIEZ MM ,ALE GDZIE TE WSZYSTKIE NOWKI???????????
                                JAK NICOLE KIDMAN ITD
                          • Gość: MACIE Re: Vertigo - zawrót głowy. SPOKOJNIE KOLES IP: *.ny325.east.verizon.net 16.07.03, 06:36
                            Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                            >
                            > > >
                            > I jeszcze coś. Kto wyreżyserował "Laurę". Zapomniałam. Mam to nagrane ale się
                            > > zagapiłam i nie mam początku czołówki! Za leitmotive film dostał oscara a
                            > ten
                            > > kawałek mam w 20 wykonaniach. Przepadam i za filmem, i za kawałkiem.
                            >
                            > Moj Boze! Nie wiem. Napisz dwa słowa, moze sobie przypomne, a moze nie
                            > przypomne (jak by powiedziala red. Monika Piatkowska. Jedno jest pewno -
                            > Kataryna Moniką Piatkowska nie jest)
                            >
                            > > dzięki temu, że zmieniłam kablówkę na Autocom i mam Ale Kino!
                            >
                            > A nam psiakrew zabrali AleKino i TCM

                            To jest The Movie Classic ?


                            >- ja tylko czytam, ze tam bez przerwy
                            > filmy z James'em Cagney'em i H. Bogartem i inne takie. I tylko zlosc sciska.
                            > > Tak. Ona potrafiła wszystko.
                            > > Są. Sądzę, że Juliane Moore też potrafi wszystko. Jak zobaczyłam ją w
                            > > Godzinach a wcześniej w "Koniec romansu" (cd. Milczenia owiec sobie darowa
                            > łam)
                            > > to wiem, że ona potrafi zagrać zwyrodniałą morderczynię ale i zakonnicę.
                            >
                            > No tak. Moze masz racje. Ale jesli wspolczesne tez uznajmey za aktroki, to
                            > trzeba dorzucic Emily Watson, Kathrin CAltridge (byc moze zle pisze naziwsko,
                            > chodzi o te od "Nagich" i "Wspollokatorek" Mike Leigha oraz z "Przelamujac
                            > fale" von Triera... prawda, tego jeszcze nie znasz. TRZEBA!)
                            >
                            >
                            >
                            > > Jest jeszcze jedna. Isabelle Hupert. Widziałam "Pianistkę". Wstrząsające a
                            >
                            > ona
                            > > absolutnie nadzwyczajna.
                            >
                            > OK, niech bedzie.
                            >
                            >
                            > A Glenda Jackson?
                            >
                            >
                            > A prosze. Moja pamiec odnosnie GJ slaba - mam przed oczyma tylko jej brzydka
                            > twarz :), ale moj ojciec toby z Toba pogadal. On ja lubi.
                            >
                            >
                            > No wiec tak:


                            Koles,koles,chwileczke:

                            1-Katherine Hepburne
                            2-Marlena D
                            3-Bony AssPozniej jeszcze kilka i wtedy mozesz zaczynac ta swoja liste
                            Schindlera.

                            > 1. Romy Schneider
                            > 2. (brak kandydatki)
                            > 3. (brak kandydatki)
                            > 4. (brak kandydatki)
                            > 5. Betty Davis
                            > 6. Lilian Gish
                            > 7. Maryl Streep
                            > 8. K. Denueve
                            > 9. Emily Watson
                            > 10. Mia Farrow może? a może Faye Dunaway?
                            • basia.basia Re: Vertigo - zawrót głowy. SPOKOJNIE KOLES 16.07.03, 10:06
                              Gość portalu: MACIE napisał(a):

                              >
                              >
                              > Koles,koles,chwileczke:
                              >
                              > 1-Katherine Hepburne
                              > 2-Marlena D

                              No jak mogliśmy zapomniec o Marlenie! A Garbo?! A boska Rita!? Jak ściągała
                              rękawiczki w Gildzie!!!!

                              > 3-Bony Ass
                              Ona jest dobra ale ja za nia nie przepadam, bo mi sie wydaje zimna wydra
                              jako kobieta. Nie wiem wiele o niej ale wyglada na taka co zadziera nosa (jak
                              nasza szapolowska) i by nie mogla byc moja kumpela. Z drugiej strony wiele
                              razy sie przekonalam, ze panowie i panie nakladaja maski na uzytek gawiedzi.
                              Pozory myla.

                              Pozniej jeszcze kilka i wtedy mozesz zaczynac ta swoja liste
                              > Schindlera.
                              >
                              > > 1. Romy Schneider
                              > > 2. (brak kandydatki)
                              > > 3. (brak kandydatki)
                              > > 4. (brak kandydatki)
                              > > 5. Betty Davis
                              > > 6. Lilian Gish
                              > > 7. Maryl Streep
                              > > 8. K. Denueve
                              > > 9. Emily Watson
                              Ogladnelam w Ale Kino "przelamujac fale" ale w polowie cos mnie odciagnelo od
                              tele no i potem nie mialam okazji.

                              > > 10. Mia Farrow może? a może Faye Dunaway?

                              Faye jest doskonała ale uwaga taka jak przy Sigourney.
                              Nie wiem jak to jest ale u mnie stosunek emocjonalny do
                              aktora przesądza trochę o odbiorze. Nic na to nie poradzę.
                              • maksimum SIGOURNEY WEAVER PODOBNA DO K.HEPBURN 17.07.03, 00:15
                                basia.basia napisała:

                                > Gość portalu: MACIE napisał(a):
                                >
                                > >
                                > >
                                > > Koles,koles,chwileczke:
                                > >
                                > > 1-Katherine Hepburne
                                > > 2-Marlena D
                                >
                                > No jak mogliśmy zapomniec o Marlenie! A Garbo?! A boska Rita!? Jak ściągała
                                > rękawiczki w Gildzie!!!!

                                A JAK SIE NAZYWALA POLKA,TA POL-CYGANKA,CO ZMIENILA NAZWISKO I GRALA W
                                NIEMCZECH A POZNIEJ W STANACH????


                                > > 3-Bony Ass
                                > Ona jest dobra ale ja za nia nie przepadam, bo mi sie wydaje zimna wydra
                                > jako kobieta. Nie wiem wiele o niej ale wyglada na taka co zadziera nosa (jak
                                > nasza szapolowska)

                                Wasza Szapolowska,to zwykla wydra i do baby nie podobna,a Sigourney Weaver jest
                                bardzo ladna.
                                To jest cos w rodzaju urody i gry Katherine Hupburn.

                                > i by nie mogla byc moja kumpela. Z drugiej strony wiele
                                > razy sie przekonalam, ze panowie i panie nakladaja maski na uzytek gawiedzi.
                                > Pozory myla.
                                >
                                > Pozniej jeszcze kilka i wtedy mozesz zaczynac ta swoja liste
                                > > Schindlera.
                                > >
                                > > > 1. Romy Schneider
                                > > > 2. (brak kandydatki)
                                > > > 3. (brak kandydatki)
                                > > > 4. (brak kandydatki)
                                > > > 5. Betty Davis
                                > > > 6. Lilian Gish
                                > > > 7. Maryl Streep
                                > > > 8. K. Denueve
                                > > > 9. Emily Watson
                                > Ogladnelam w Ale Kino "przelamujac fale" ale w polowie cos mnie odciagnelo od
                                > tele no i potem nie mialam okazji.
                                >
                                > > > 10. Mia Farrow może? a może Faye Dunaway?
                                >
                                > Faye jest doskonała ale uwaga taka jak przy Sigourney.
                                > Nie wiem jak to jest ale u mnie stosunek emocjonalny do
                                > aktora przesądza trochę o odbiorze. Nic na to nie poradzę.
                      • Gość: MACIEJ Re: Powaznie.STARSZA SIOSTRA CZY MLODSZA? IP: *.ny325.east.verizon.net 16.07.03, 06:26
                        Gość portalu: bratek.bratek napisał(a):

                        >
                        > > To co robicie przypomina mi "Noc amerykańską" (zapomniałam autora, niestet
                        > y
                        > > najlepszą pamięć to ja mam do cyfr, a nie chce mi się szukać i nie wiem gd
                        > zie
                        > > to może stać czy leżeć) - film na podstawie powieści nakręcił Żuławski
                        > > ( Romina nasza ukochana) ale tytuł był inny (no bo Truffaut i ten sam
                        > > tytuł ....). W książce ona ma męża, który ma kółko takich jak on miłośnikó
                        > w
                        > > kina. Spotykają się, gadają, wymieniają fotosy itd. On źle skończył,
                        > > czego Wam nie życzę!!!
                        >
                        > Byl tez taki film z von Stroheimem w roli nauczyciela i grupa chlopakow, co
                        cos
                        >
                        > w rodzaju takiego klubu mieli. Ojej! nie pamietam tytulu, nie jestem pewien
                        > rezysera - chyba Renoir. Tytul byl jakis taki "Klub..." czyis tam, no nie
                        > przypomne. Tu Wartburg musialby pomoc. W kazdym razie piekna rola von
                        > Stroheima.
                        >
                        > A pamietacie "Bulwar Zachodzacego Słonca"? Gloria Swanson i znow von
                        Stroheim,
                        > a ten mlody to George Pappard (wARTBURGU, PAMIETASZ "wAHADLO"? Ja slabo, ale
                        > tylko wrazenie, ze to swietny kryminal)..
                        >
                        >
                        > Widziałam chyba wszystkie filmy Bunuela ale jakbym miała je
                        > > opowiedzieć to jestem bez szans.
                        >
                        > Widzialaś "Ziemie ....", no własnie, wcale nie jest tak dobrze z pamiecia. W
                        > tytule byla nazwa jakiejs grupy etnicznej w Hiszpanii. Jeden z pierwszych
                        > filmow Bunuela, wlasciwie dokument. Ci ludzie mieszkali w bardzo biednej
                        > wiosce. Regularnie grywali w ichniejszego totolotka... i ktoregos razu jeden
                        z
                        > nich wygral kupe kasy. Wiecie, co zrobili? Wybrali sie do Madrytu (czy gdzie
                        > tam Bunuel wtedy byl) i poprosili go o zrobienie filmu o nich. Bunuel sie
                        > zgodzil. Pieniadze z loterii poszly wlasnie na to.
                        >
                        > "Arszeniku i starych koronek"
                        >
                        > To ulubiony film mojej siostry.

                        Ale starsza siostra czy mlodsza,bo to istotne.

                        > Ona go chyba oglada co tydzien. A pamietasz
                        > Cary Granta z "Polnoc - polnocny zachod". Pierwsza sekwencja, kiedy go
                        > porywaja - ja po prostu staczam sie z krzesla ze smiechu, gdy to ogladam.
                        > Podobnie dziala na mnie tylko Woody Allen i... "Malena".
                        >
                        > "Jezabel"
                        >
                        > Juz nie ma takich kobiet jak Betty Davis...
                        >
                        >
                        • Gość: bratek.bratek Re: Powaznie.STARSZA SIOSTRA CZY MLODSZA? IP: *.biaman.pl 16.07.03, 11:19
                          Starsza. Ma czworke dzieciakow, wnuczeta w drodze.
    • Gość: nóż pod prysznicem dobranoc IP: *.biaman.pl 15.07.03, 23:22
      Jest jeszcze taka możliwośc, ale czy nie uważacie, że to trochę za długie?
      • Gość: NOZ W WODZIE dobranoc. UWAZAJ ZEBYS SIE NIE PRZESTRASZYL IP: *.ny325.east.verizon.net 16.07.03, 06:42
        Gość portalu: nóż pod prysznicem napisał(a):

        > Jest jeszcze taka możliwośc, ale czy nie uważacie, że to trochę za długie?
    • Gość: bratek.bratek Le cercle rouge IP: *.biaman.pl 16.07.03, 11:52
      Wartburgu, powtarzam za Alicja Helman z "Fimu gangsterskiego" -: "Le cercle
      rouge" lub "I senza nome". prod. 1970
      • Gość: koniec wakacji CHŁOPAKI IP: *.biaman.pl 17.07.03, 22:45
        Wiecie co? Nieważne czy kataryna to kolenda czy ktokolwiek inny. Jak sie ją
        czyta (np. w watku "Janina Sokolowska..." oraz w stu innych), to po prostu robi
        sie jakos tak optymistycznie, niezaleznie od calego brudu, ktorym nas SLD-owe
        panstwo zasypuje. Mam nadzieje, ze jak k. juz dostanie super fuche u Lisa czy
        gdziekolwiek indziej:), to nadal bedzie tak wspaniała.
        Pozdrawiam wszystkich!
        b.
        • Gość: MACIEJ GDZIE SIE PODZIALA KATARASINSKA ??? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 01:44
          Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

          > Wiecie co? Nieważne czy kataryna to kolenda czy ktokolwiek inny. Jak sie ją
          > czyta (np. w watku "Janina Sokolowska..." oraz w stu innych), to po prostu
          robi
          >
          > sie jakos tak optymistycznie, niezaleznie od calego brudu, ktorym nas SLD-owe
          > panstwo zasypuje. Mam nadzieje, ze jak k. juz dostanie super fuche u Lisa czy
          > gdziekolwiek indziej:), to nadal bedzie tak wspaniała.
          > Pozdrawiam wszystkich!
          > b.
    • Gość: in love with Bush Co Ty na to, Maciek? IP: *.biaman.pl 16.07.03, 21:13
      The Kingdosm of Hawai'i
      Nou Ke Akua Ke Aupuni O' Hawai'i
      Announces Secession From the United States of America
      Declaration of Independence - Kana'ka ele'u, Imua!



      The Kana'ka Maolis, Hawai'i's stout-hearted, honorable indigenous people, have
      never recognized the jurisdiction of the United States over our lives, lands,
      seas, customs, and our fortunes. Many Kana'ka Maolis have been destroyed
      attempting to free themselves from the cruelty and the injustices of an
      American government that cares nothing for the rights of the indigenous people
      of Hawai'i, but only for the richness of the lands and seas and Hawai'i's
      strategic military potential. Many Kana'ka Maolis have been molested, raped,
      beaten, imprisoned, and murdered in the furtherance of American imperialism.
      Yet we live.

      We, as with the many Peoples of Oceania with whom we share a common heritage,
      feel it is eminently indisputable, based upon all evidences extant, that the
      unlawful overthrow of the kingdom of Hawai'i and the forcing of the Kana'ka
      Maolis into servitude cannot be denied.

      Historical records, particularly those concerning biography and genealogy,
      document a general consensus affirming Hawai'i's independence. Tradition,
      history, literary analysis, and, above all of these, the test of prayerful
      research and truth-seeking investigation unite to demonstrate the authenticity
      of the facts proving that the kingdom of Hawai'i was destroyed by the United
      States government.

      The culture of the United States is inimical to our ancestral traditions and
      customs. For nearly 2,000 years we determined our lives under the laws of our
      kingdom and by the sanctity of our lands, but the United States imposed its
      will on us through deceit, fraud, theft, conspiracy, and military force.

      We, the indigenous people of Hawai'i, emphatically reject incorporation into
      the United States of America, and hereby announce secession. We do this with
      clarity of mind, good conscience, and a determined will. We are ready to
      sacrifice our worldly assets and our very lives to see the kingdom of Hawai'i
      restored. So say we all.





      May Almighty God's will be done.
      Aei'a Ke Akua Mano Lo'a Kauo'ha ha'na, ho'oko.








      I am Edmund Kelii Silva, Jr., Ali'i Nui (Sovereign) of the kingdom of Hawai'i.
      On my mother's side I am the direct lineal descendent of King Kamehameha the
      Great, and heir to the throne. And, on my father's side I am the direct lineal
      heir to King Kamehameha Nui of the kingdom of Maui before King Kamehameha the
      Great unified the lands. On November 22, 2002, the prime minister of the
      Hawaiian kingdom, along with the Council of Regency, Na Kupuna Council O'
      Hawai'i Nei, the Na Kupuna Council Hawai'i Moku of the legislative body of
      government, and the Royal Kupunas of the House of Nobles, proclaimed that I am
      the lawful successor to Ali'i Nuis (High Chiefs) of ancient Hawai'i.

      My islands have always been alive in the sacred blessing of a paradise on
      earth. At one with the land, the Kana'ka Maolis have always known God in the
      beauty of their lives, in the strength of their humanity, and in their faith in
      the goodness of their fellow man. At one with the timeless seas, we have
      always known power in the force of life and in the force of all the earth's
      treasures. At one with the winds, the rains, and the sun, we have always known
      the wonder of nature. And, at one with the stars, we have always revered the
      mystery of creation.

      In harmony with the lands, the seas, and the skies of our birth, ours is a
      duality of spirit. We value greatly compassion and charity, while we are
      capable of powerful response against threats to our lands, culture, and
      families. We are proud of our beauty while we esteem humility as among the
      most precious of virtues. Youthful in play, we are an ancient culture
      respecting the dignity of elder wisdom. We live our lives in open joy, seeking
      perfection in obedience to God. We are Kana'ka Maolis. We are Hawaiians.

      For centuries, we have lived in harmony with nature and each other. My people
      were free of disease and corruption, and our laws and customs were just and
      noble. In 1778, the arrival from England of Captain Cook and his crew changed
      everything. Welcomed openly and mistaken for gods, Cook and his men left behind
      the catastrophe of venereal diseases, chicken pox, and measles, along with
      their accompanying madness, suffering, and death. What did we know of deceit?
      What did we know of know of Western diseases and corruption? What did we know
      of greed? Had we known more, our relations with this alien society would have
      certainly taken a different course.

      Word of the beauty and riches of our islands spread quickly among the haole
      (foreign) nations. Our lands were torn apart. American missionaries,
      businessmen, and politicians came to the islands in great numbers, promoting
      their various agendas. They introduced private land ownership, money, and other
      hallmarks of western culture. Hawai'i's sugar cane crop and its strategic
      location were of particular interest. American incursions continued to erode
      Hawaiian values throughout the 19th century.

      In 1810, King Kamehameha the Great unified the Hawaiian islands under a
      monarchial government. The Kana'ka Maolis ratified the Hawaiian constitution in
      1839 and 1840. The United States recognized the independence of the kingdom of
      Hawai'i and extended full and complete diplomatic recognition to the Hawaiian
      government until 1893. In 1826, 1842, 1875, and 1887, the United States and the
      kingdom entered into treaties governing commerce and navigation.


      On March 8, 1892, John L. Stevens, the American minister to the Hawaiian
      islands, sent a letter to the American president. In this letter, Minister
      Stevens described his plan to subvert the lawful Hawaiian government by staging
      a false rebellion amongst the inhabitants of Hawai'i. In the face of
      this "rebellion," Minister Stevens would call upon American military forces to
      occupy the island and "protect" American interests. Thus, Minister Stevens
      could invade a foreign country without the approval of congress. Moreover, he
      could occupy the kingdom and set up a provisional government to advance
      American interests exclusively. This would give America complete control of the
      lucrative Hawaiian agricultural industry.

      On January 14, 1893, Minister Stevens and a small group of non-Hawaiians staged
      a "rebellion" on the island of Hawai'i. By design, American naval forces
      invaded the kingdom and imprisoned Hawaiian monarch Queen Lili'uokalani and
      high-ranking representatives of the Hawaiian government in the Iolani Palace.
      On January 17, 1893, a Committee of Safety representing American and European
      sugar planters, descendants of missionaries, and financiers deposed the
      Hawaiian monarch and declared the establishment of a provisional government. On
      February 1, 1893, Minister Stevens proclaimed Hawai'i to be a protectorate of
      the United States.

      On December 18, 1893, President Grover Cleveland addressed the United States
      congress and acknowledged the deceitful work of Minister Stevens, saying, " The
      ownership of Hawai'i was tendered to us by a provisional government set up to
      succeed the constitutional ruler of the Hawaiian islands, who had been
      dethroned, and it did not appear that such a provisional government had the
      sanction of either popular revolution or suffrage."

      Queen Lili'uokalani was imprisoned in the Iolani Palace under military guard as
      her people suffered the robbery of their self-determination, the theft of their
      lands, and the devastation of disease brought to the islands by the haole
      capitalists. She died broken-hearted, her prayers for justice and the
      redemption of her lands unfulfilled.

      In the wake of the manufactured c
      • maksimum Co Ty na to, Maciek? JA NA TO JAK NA LATO 16.07.03, 23:55
        Hawaje dobrowolnie weszly do Unii i moga z niej wyjsc.
        To nie jest Zwiazek Radziecki,gdzie zadano zwrotu kosztow za inwestycje i inny
        bullshit.
        Hawaje trzymaja sie przy zyciu dzieki bazom wojskowym,ale do tego musialbys
        obejrzec "Pearl Harbor".
        Gdy sie bazy amerykanskie stamtad wyprowadzi,to tam sie nedza zrobi.
        Tam juz teraz jest bardzo drogo,bo wszystko jest z ladu dowozone.
        A gdyby jeszcze wprowadzili wizy,to Amerykanie przestaliby na wakacje jezdzic i
        mialbys tam druga Kube.

        A ci ,ktorzy chca niepodleglosci,to ilu ich jest?
        Wodz i dwudziestu zbrojnych,czy jeszcze jakies lokalne dziewczyny?
        • Gość: koniec wakacji Re: Co Ty na to, Maciek? JA NA TO JAK NA LATO IP: *.biaman.pl 16.07.03, 23:58
          Hej, Max :)

          ja sie usmialem czytajac ten tekst. Nie sadzisz, ze ja go powaznie traktowalem?
          Poza tym tubylcom (natives) na Hawajach dawno juz nie ma (za sprawą Kolumba),
          wiec oni po prostu chrzanią.
          Juz sie dzis nie odzywam, kurcze blade. Dobranoc!

          maksimum napisał:

          > Hawaje dobrowolnie weszly do Unii i moga z niej wyjsc.
          > To nie jest Zwiazek Radziecki,gdzie zadano zwrotu kosztow za inwestycje i
          inny
          > bullshit.
          > Hawaje trzymaja sie przy zyciu dzieki bazom wojskowym,ale do tego musialbys
          > obejrzec "Pearl Harbor".
          > Gdy sie bazy amerykanskie stamtad wyprowadzi,to tam sie nedza zrobi.
          > Tam juz teraz jest bardzo drogo,bo wszystko jest z ladu dowozone.
          > A gdyby jeszcze wprowadzili wizy,to Amerykanie przestaliby na wakacje jezdzic
          i
          >
          > mialbys tam druga Kube.
          >
          > A ci ,ktorzy chca niepodleglosci,to ilu ich jest?
          > Wodz i dwudziestu zbrojnych,czy jeszcze jakies lokalne dziewczyny?
          • maksimum JA NA TO JAK NA LATO.WIEDZIALEM ZE TO ZGRYW 17.07.03, 00:01
            Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

            > Hej, Max :)
            >
            > ja sie usmialem czytajac ten tekst. Nie sadzisz, ze ja go powaznie
            traktowalem?
            >
            > Poza tym tubylcom (natives) na Hawajach dawno juz nie ma (za sprawą Kolumba),
            > wiec oni po prostu chrzanią.
            > Juz sie dzis nie odzywam, kurcze blade. Dobranoc!
            >
            > maksimum napisał:
            >
            > > Hawaje dobrowolnie weszly do Unii i moga z niej wyjsc.
            > > To nie jest Zwiazek Radziecki,gdzie zadano zwrotu kosztow za inwestycje i
            > inny
            > > bullshit.
            > > Hawaje trzymaja sie przy zyciu dzieki bazom wojskowym,ale do tego musialby
            > s
            > > obejrzec "Pearl Harbor".
            > > Gdy sie bazy amerykanskie stamtad wyprowadzi,to tam sie nedza zrobi.
            > > Tam juz teraz jest bardzo drogo,bo wszystko jest z ladu dowozone.
            > > A gdyby jeszcze wprowadzili wizy,to Amerykanie przestaliby na wakacje jezd
            > zic
            > i
            > >
            > > mialbys tam druga Kube.
            > >
            > > A ci ,ktorzy chca niepodleglosci,to ilu ich jest?
            > > Wodz i dwudziestu zbrojnych,czy jeszcze jakies lokalne dziewczyny?

            Hawajskie Ziomale trzesa portkami ze strachu,gdyby Amerykanie mieli zabrac
            stamtad bazy.
            Ale "Pearl Harbor" obejrzyj ,OK!


            • Gość: MACIEJ TEORIA EWOLUCJI MACIEJA IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 04:11
              > O Twojej teorii. Niekoniecznie
              > jest prawdziwa.

              Ta teorie ulozylo zycie,a ja tylko zaobserwowalem.
              Jest w 100% prawdziwa ,o to sie nie boj.

              > To z tym najstarszym potomstwem,ze jest tej samej plci co rodzic bardziej
              warty powielania.

              > On jest plastyk, artysta.
              > Oni dostrzegaja co innego niz zwykly smiertelnik.
              > Dlugo trwalo zanim pojelam o co chodzi no i dlugo trwalo, zeby on
              > sie pogodzil z tym, ze ja jestem inna.

              Kazdy ma talent,tylko do czegos innego.
              Ja jestem urodzonym ekonomista a pisanie wychodzi mnie calkiem niezle.

              > W ogole cenie wszelkie talenty zwlaszcza, ze sama zadnego nie
              > posiadam.
              > Picasso byl tez wodz
              > i straszny egoista i wykanczal nerwowo swoje otoczenie a juz
              > kobiety mialy z nim koszmar.
              > Wiekszosc artystow to egocentrycy, ich tworczosc przeslania im
              > caly swiat. A jacy sa prozni!
              > Ale ich talent wynagradza to troche.

              Ja za to uwazam,ze nikt nie ma obowiazku rozumiec artystow,tak jak i artysci
              nie maja obowiazku rozumiec ekonomistow.
              Czy moje zycie byloby innego,gdybym nie zdawal sobie sprawy z istnienia 100
              najwybitniejszych malarzy z Picasso wlacznie?
              BYLOBY IDENTYCZNIE TAKIE SAMO.
              TO NIE JEST DZIEDZINA KTORA LUBIE I NIE MAM ZAMIARU ZMUSZAC SIE DO POLUBIENIA
              TEGO.
              SWIAT DO PRZODU POPYCHAJA PRAKTYCY ,TACY JAK REAGAN,BUSH,BILL GATES A NIE
              PICASSO.
              ARTYSCI NIE MAJA ZADNEJ PRZEWAGI NAD INNYMI LUDZMI,A SA WRECZ W STOSUNKU DO
              INNYCH UPOSLEDZENI.
              • bush_w_wodzie TEORIA EWOLUCJI MACIEJA 17.07.03, 19:23
                Tak tak, tzreba powielać tylko to co jest wartościowe, a wiecznie zmoklych na
                pożarcie lub wymarcie, myślę
                • Gość: koniec wakacji Re: TEORIA EWOLUCJI MACIEJA IP: *.biaman.pl 17.07.03, 19:26
                  bush_w_wodzie napisał:

                  > Tak tak, tzreba powielać tylko to co jest wartościowe, a wiecznie zmoklych na
                  > pożarcie lub wymarcie, myślę

                  Kto jak kto, ale Maciej, spec od ekonomii, nie powinien nawet wspominac
                  nazwiska tego kretyna, Reagana.
                  • bush_w_wodzie Re: TEORIA EWOLUCJI MACIEJA 17.07.03, 19:32
                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                    > bush_w_wodzie napisał:
                    >
                    > > Tak tak, tzreba powielać tylko to co jest wartościowe, a wiecznie zmoklych
                    > na
                    > > pożarcie lub wymarcie, myślę
                    >
                    > Kto jak kto, ale Maciej, spec od ekonomii, nie powinien nawet wspominac
                    > nazwiska tego kretyna, Reagana.

                    To nie wiesz, że Reagan była kobietą? Wszyscy wybitni ekonomisci to przecież
                    laski były. Thatcher, Reagan, że o Hayek nie wspomnę.

                  • Gość: MACIEJ TEORIA EWOLUCJI MACIEJA.TO BYLY PIEKNE DNI IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:28
                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                    > bush_w_wodzie napisał:
                    >
                    > > Tak tak, tzreba powielać tylko to co jest wartościowe, a wiecznie zmoklych
                    > na
                    > > pożarcie lub wymarcie, myślę
                    >
                    > Kto jak kto, ale Maciej, spec od ekonomii, nie powinien nawet wspominac
                    > nazwiska tego kretyna, Reagana.


                    Przyjechalem do Stanow przed wyborami w ktorych Reagan byl przeciwko Carterowi.

                    GDYBY CARTER WYGRAL OD RAZU WROCILBYM DO POLSKI.

                    Po tym niemocie Carterze,Reagan zaczal odbudowywac Ameryke i zrobil to szybko i
                    sprawnie.
                    A z Maggie zgadzali sie nawet bez gadania.
                • Gość: koniec wakacji ADMIN, POMÓŻ !!!! IP: *.biaman.pl 17.07.03, 19:28
                  basia.basia byla napisala:

                  Pojawiła się taka młoda Amerykanka Jane Monheit - cudowny głos
                  > z takim niebywałym przydechem do tego piękna (23 lata chyba) - u nas zupełnie
                  > nieznana.

                  CZY MOŻESZ MI PRZYSŁAĆ ZDJĘCIE??? :)

                  Wcześniej zaczęła Nnenna Freelon (też młoda, piękna i czarna)
                  > - ostatnie moje odkrycie. A o tej Twojej Mary nigdy nie słyszałam. Musi
                  Ř zasilić moją kolekcję.

                  mOŻE POPROSIĆ ADMINA O POMOC W ODNALEZIENIU??? POWINIEN TO ZROBIĆ W NAGRODĘ ZA
                  WYTRWAŁE KORZYSTANIE Z FORUM I UTRZYMYWANIE WYSOKIEJ POPRZECZKI TEGOŻ?
                  • basia.basia Re: ADMIN, POMÓŻ !!!! 17.07.03, 19:43
                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                    > basia.basia byla napisala:
                    >
                    > Pojawiła się taka młoda Amerykanka Jane Monheit - cudowny głos z takim
                    niebywałym przydechem do tego piękna (23 lata chyba) - u nas zupeł
                    > nie nieznana.
                    >
                    > CZY MOŻESZ MI PRZYSŁAĆ ZDJĘCIE??? :)
                    >

                    Już się robi.
                    • Gość: MACIEJ JA TEZ CHCE ZDJECIE ZOBACZYC. IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:34
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                      >
                      > > basia.basia byla napisala:
                      > >
                      > > Pojawiła się taka młoda Amerykanka Jane Monheit - cudowny głos z takim
                      > niebywałym przydechem do tego piękna (23 lata chyba) - u nas zupeł
                      > > nie nieznana.
                      > >
                      > > CZY MOŻESZ MI PRZYSŁAĆ ZDJĘCIE??? :)
                      > >
                      >
                      > Już się robi.

                      To i mnie podeslij.
                  • basia.basia Przydech JANE 17.07.03, 19:51
                    To trochę potrwa.
                    Be patient please.
                    • Gość: MACIEJ Przydech JANE.PRZED LYKENDEM ZDAZYSZ? IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:35
                      basia.basia napisała:

                      > To trochę potrwa.
                      > Be patient please.
                      • basia.basia JANE MONHEIT 18.07.03, 10:58
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > > To trochę potrwa.
                        > > Be patient please.

                        www.vh1.com/artists/az/monheit_jane/241437/album.jhtml
                  • Gość: MACIEJ JESLI SWIATOWY TALENY-TO TYLKO U NAS IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:33
                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                    > basia.basia byla napisala:
                    >
                    > Pojawiła się taka młoda Amerykanka Jane Monheit - cudowny głos
                    > > z takim niebywałym przydechem do tego piękna (23 lata chyba) - u nas zupeł
                    > nie
                    > > nieznana.
                    >
                    > CZY MOŻESZ MI PRZYSŁAĆ ZDJĘCIE??? :)
                    >
                    > Wcześniej zaczęła Nnenna Freelon (też młoda, piękna i czarna)
                    > > - ostatnie moje odkrycie. A o tej Twojej Mary nigdy nie słyszałam. Musi
                    > Ř zasilić moją kolekcję.
                    >
                    > mOŻE POPROSIĆ ADMINA O POMOC W ODNALEZIENIU??? POWINIEN TO ZROBIĆ W NAGRODĘ
                    ZA
                    > WYTRWAŁE KORZYSTANIE Z FORUM I UTRZYMYWANIE WYSOKIEJ POPRZECZKI TEGOŻ?

                    O beautiful, for spacious skies......
                • Gość: MACIEJ Re: TEORIA EWOLUCJI MACIEJA IP: *.ny325.east.verizon.net 17.07.03, 21:24
                  bush_w_wodzie napisał:

                  > Tak tak, tzreba powielać tylko to co jest wartościowe, a wiecznie zmoklych na
                  > pożarcie lub wymarcie, myślę

                  Zadna zemsta nie wchodzi w rachube.
                  Ewolucja nie rychliwa ale sprawiedliwa.
                  • Gość: koniec wakacji HAIR IP: *.biaman.pl 17.07.03, 23:23
                    Zerknalem na moment w TV - leci wlasnie "Hair". Znacie? Kochacie?
                    Ladnych pare lat temu zarabialem w Sztokholmie roznymi pracami. Pamietam, ze z
                    pierwszymi zarobionymi pieniedzmi pobieglem do wielkiego sklepu muzycznego
                    ("Ahlens"?), ktory sie miescil bodajze w stacji metra i kupilem upatrzony
                    wczesniej dwuplytowy album z muzyka z tego filmu (film znalem juz wczesniej -
                    to byla epoka "przed-video", wiec jedyne, co moglem wczesniej robic, to
                    nagrywac muzyke bezposrednio z telewizji za pomoca postawionego przed ekranem
                    Grundiga. Robiliscie kiedys podobne glupstwa??). Akurat przed chwila jakas
                    Murzynka (moze ktos wie, jak sie nazywala?) spiewala "Easy to be Hard" - jeden
                    z wielu cudownych utworow w tym filmie.


                    P.S. Maciek, z ta czworke dzieci i wnukami oczywisice zartowalem. Bylaby chyba
                    moja babcia...
                    P.S.2 Wartburgu, b. lubie tez "Czarnego Piotrusia" i "Pociagi...", a takze ten
                    film, ktory zaczyna sie scena ucieczki ludzi z lasu, kiedy slysza wolanie o
                    pomoc (wstyd, nie pamietam tytulu ani rezysera. Menzel?). "Kola" dla mnie to
                    juz piata woda po kisielu, moze nawet siódma.
                    P.S.3 Dziewczyny, do jutra!
                    • Gość: MACEJ Re: HAIR. WZIALEM TO NA SERIO IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 01:56
                      Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                      > Zerknalem na moment w TV - leci wlasnie "Hair". Znacie? Kochacie?
                      > Ladnych pare lat temu zarabialem w Sztokholmie roznymi pracami. Pamietam, ze
                      z
                      > pierwszymi zarobionymi pieniedzmi pobieglem do wielkiego sklepu muzycznego
                      > ("Ahlens"?), ktory sie miescil bodajze w stacji metra i kupilem upatrzony
                      > wczesniej dwuplytowy album z muzyka z tego filmu (film znalem juz wczesniej -
                      > to byla epoka "przed-video", wiec jedyne, co moglem wczesniej robic, to
                      > nagrywac muzyke bezposrednio z telewizji za pomoca postawionego przed ekranem
                      > Grundiga. Robiliscie kiedys podobne glupstwa??). Akurat przed chwila jakas
                      > Murzynka (moze ktos wie, jak sie nazywala?) spiewala "Easy to be Hard" -
                      jeden
                      > z wielu cudownych utworow w tym filmie.
                      >
                      >
                      > P.S. Maciek, z ta czworke dzieci i wnukami oczywisice zartowalem. Bylaby
                      chyba
                      > moja babcia...

                      To ty jeszcze nie masz czworki dzieci?
                      A ja cie caly czas bralem za powaznego czlowieka.
                      Ciekawe ilu wartburg sie dochowal?

                      > P.S.2 Wartburgu, b. lubie tez "Czarnego Piotrusia" i "Pociagi...", a takze
                      ten
                      > film, ktory zaczyna sie scena ucieczki ludzi z lasu, kiedy slysza wolanie o
                      > pomoc (wstyd, nie pamietam tytulu ani rezysera. Menzel?). "Kola" dla mnie to
                      > juz piata woda po kisielu, moze nawet siódma.
                      > P.S.3 Dziewczyny, do jutra!
                      • Gość: MACIEJ M.CZERKAWSKI ZNOWU ZAGRA W NY ISLANDERS IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 07:08
                        A juz mialem przestac ich ogladac!

                        MARIUSZ COMES 'HOME'
                        Czerkawski Signed to One-Year Deal

                        (July 17) Mariusz Czerkawski, in Poland on the other end of the phone line this
                        morning, could not contain his infectious laugh. "Man, I just realized it," he
                        said. "Mike Milbury got a good player in Arron Asham and a draft pick, plus he
                        got me back for less money than he signed me for
                        • Gość: koniec wakacji :) :) :)... IP: *.biaman.pl 18.07.03, 07:25
                          I can't stop smiling either.
                          • Gość: MACIEJ HOCKEY SEASON AND THE LOST TIME IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 08:03
                            Najwazniejszych jest Hokej.
                            W polowie wrzesnia juz rozgrzewka i do konca maja a nawet polowy czerwca
                            Stanley Cup.
                            W miedzyczasie tenis.
                            Po US Open juz licze dni.
                            • Gość: MACIEJ OK JEST FROM O-KIE OKLAHOMA IS OK! IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 08:05
                              Wartburg skolawac nas chcial swoim podstawionym Niemcem ale prawda jest,ze OK
                              pochodzi od O-Kie OKLAHOMIAN ,bo OKlahoma jest OK!
                              • Gość: MACIEJ Re: OK JEST FROM O-KIE OKLAHOMA IS OK! IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 08:12
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > Wartburg skolawac nas chcial swoim podstawionym Niemcem ale prawda jest,ze OK
                                > pochodzi od O-Kie OKLAHOMIAN ,bo OKlahoma jest OK!

                                To niezwykle solidni farmerzy z OKlahomy jak szli do pracy do miasta,byli
                                nazywani O-Kie ,co brzmi tak samo jak O Key i stad OKLAHOMA IST OK!


                                • Gość: wartburg Yes, Sir IP: *.arcor-ip.net 18.07.03, 10:28
                                  Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  >
                                  > > Wartburg skolawac nas chcial swoim podstawionym Niemcem ale prawda jest,ze
                                  > OK
                                  > > pochodzi od O-Kie OKLAHOMIAN ,bo OKlahoma jest OK!
                                  >
                                  > To niezwykle solidni farmerzy z OKlahomy jak szli do pracy do miasta,byli
                                  > nazywani O-Kie ,co brzmi tak samo jak O Key i stad OKLAHOMA IST OK!
                                  >
                                  >
                                  Pudlo, Maciej. Musical "Oklahoma O.K" mimo ze byl
                                  jednym z pierwszych przedstawicieli tego gatunku,
                                  mial swoja premiere na Broadwayu co najmniej 20,
                                  a moze nawet 30 lat, po epoce Oskara Krause i jego
                                  certyfikatow jakosci. Autor musicalu odwolal sie
                                  w tytule do bedacego juz od lat w obiegu zwrotu O.K.,
                                  bo uznal pewnie, ze to bedzie zabawne.

                                  To co piszesz o Oklahomie, na moj rozum, z palca
                                  wyssane. W "Gronach gniewu" Steinbecka, ktore
                                  powstaly w tym samym czasie, co wymieniany przez
                                  Ciebie musical, Oklahoma opisywana jest jako jeden
                                  z najubozszych stanow. Jego mieszkancy wyjezdzajacy
                                  za praca do Kaliforni bodajze, nazywani sa w sasiednich
                                  stanach z powodu biedy i ogolnego zaniedbania "Oklakami",
                                  co nawet po polsku brzmi pogardliwie.

                                  Jesli tak bardzo mi nie ufasz, wyslij maila do
                                  muzeum motoryzacji w Detroit i zapytaj o Oskara
                                  Krausego. Na pewno odpowiedza Ci "Yes, Sir".

                                  Mieszkasz w tej Ameryce tak dlugo juz i wiesz o
                                  niej tak niewiele...
                                  • Gość: MACIEJ Re: Yes, Sir OK IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 15:50
                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                    >
                                    > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                    > >
                                    > > > Wartburg skolawac nas chcial swoim podstawionym Niemcem ale prawda je
                                    > st,ze
                                    > > OK
                                    > > > pochodzi od O-Kie OKLAHOMIAN ,bo OKlahoma jest OK!
                                    > >
                                    > > To niezwykle solidni farmerzy z OKlahomy jak szli do pracy do miasta,byli
                                    > > nazywani O-Kie ,co brzmi tak samo jak O Key i stad OKLAHOMA IST OK!
                                    > >
                                    > >
                                    > Pudlo, Maciej. Musical "Oklahoma O.K" mimo ze byl
                                    > jednym z pierwszych przedstawicieli tego gatunku,
                                    > mial swoja premiere na Broadwayu co najmniej 20,
                                    > a moze nawet 30 lat, po epoce Oskara Krause i jego
                                    > certyfikatow jakosci. Autor musicalu odwolal sie
                                    > w tytule do bedacego juz od lat w obiegu zwrotu O.K.,
                                    > bo uznal pewnie, ze to bedzie zabawne.
                                    >
                                    > To co piszesz o Oklahomie, na moj rozum, z palca
                                    > wyssane. W "Gronach gniewu" Steinbecka, ktore
                                    > powstaly w tym samym czasie, co wymieniany przez
                                    > Ciebie musical, Oklahoma opisywana jest jako jeden
                                    > z najubozszych stanow. Jego mieszkancy wyjezdzajacy
                                    > za praca do Kaliforni bodajze, nazywani sa w sasiednich
                                    > stanach z powodu biedy i ogolnego zaniedbania "Oklakami",
                                    > co nawet po polsku brzmi pogardliwie.
                                    >
                                    > Jesli tak bardzo mi nie ufasz, wyslij maila do
                                    > muzeum motoryzacji w Detroit i zapytaj o Oskara
                                    > Krausego. Na pewno odpowiedza Ci "Yes, Sir".
                                    >
                                    > Mieszkasz w tej Ameryce tak dlugo juz i wiesz o
                                    > niej tak niewiele...

                                    Ja mowilem o tych czasach gdy farmerzy z OKlahoma wedrowali za praca do Chicago
                                    i Detroit i tam nazywani byli O-Kie.

                                    Jestem pewien ze muzeum motoryzacji chce byc slawne ze swojego OK ale inni tez
                                    maja prawo do swojego OK.
                                    • Gość: koniec wakacji dla Wartburga IP: *.biaman.pl 18.07.03, 15:58
                                      www1.gazeta.pl/kultura/1,34169,1581865.html
                                      najnowsze wiesci o Slobodzianku. Widziales kiedy ten klasztor?

                                      P.S. Wiecie,jaki jest najbardziej indianski stan USA?
                                      • Gość: MACIEJ Re: dla Wartburga . Indiana? IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:12
                                        Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                        > www1.gazeta.pl/kultura/1,34169,1581865.html
                                        > najnowsze wiesci o Slobodzianku. Widziales kiedy ten klasztor?
                                        >
                                        > P.S. Wiecie,jaki jest najbardziej indianski stan USA?
                                        • Gość: boss Hugo Twoja Oklahoma IP: *.biaman.pl 21.07.03, 22:14
                                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                          >
                                          • Gość: MACIEJ Re: Twoja Oklahoma IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 23:08
                                            Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                            Mialem takie zle przeczucia.
                                            ouachita,pushnataha,wichita,atoka,choctaw,pontoto,okfuskee
                              • Gość: koniec wakacji OK i Zlata Ulicka IP: *.biaman.pl 18.07.03, 08:44
                                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                > Wartburg skolawac nas chcial swoim podstawionym Niemcem ale prawda jest,ze OK
                                > pochodzi od O-Kie OKLAHOMIAN ,bo OKlahoma jest OK!

                                Tak, on wymyslil cala te historie, bo kazdy (Amerykanin) dobrze wie, skad sie
                                bierze Okey.

                                Z ta Zlota Uliczka - chodzil mi po glowie Seifert, ale to raczej nie to.
                                • Gość: wartburg Heinrich Mann IP: *.arcor-ip.net 18.07.03, 10:53
                                  Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                  >
                                  > > Wartburg skolawac nas chcial swoim podstawionym Niemcem ale prawda jest,ze
                                  > OK
                                  > > pochodzi od O-Kie OKLAHOMIAN ,bo OKlahoma jest OK!
                                  >
                                  > Tak, on wymyslil cala te historie, bo kazdy (Amerykanin) dobrze wie, skad sie
                                  > bierze Okey.
                                  >
                                  > Z ta Zlota Uliczka - chodzil mi po glowie Seifert, ale to raczej nie to.


                                  Henryk Mann. Po 1933 jego rozwiedzona zona wyjechala z corka
                                  do Pragi. Mann natomiast jezdzil wszedzie, aby na koniec
                                  wyladowac w Hollywood. Jakby nie bylo, "Blekitny Aniol" z M.
                                  Dietrich von Sternberg nakrecil na podstawie jego powiesci.
                                  Jego zona z corka, ktora poznalem w Berlinie, pozostaly juz
                                  w Czechoslowacji. Po wojnie dostawala olbrzymie tantiemy
                                  za powiesci Henryka Manna jako jego legalna spadkobierczyni.
                                  Kupila sobie wtedy te kamieniczke (b. piekna) na Zlotej
                                  Uliczce. Po wejsciu wojsk Ukladu Warszawskiego do Pragi w
                                  1968 cala rodzina (wlacznie z wnukiem Manna,ktorego znalem
                                  swego czasu dosc dobrze) uciekla do Bawarii. Zawsze mnie
                                  bawilo, ze mozna byc wnukiem Manna i Czechem. Jindra byl
                                  wielkim patriota czeskim, zeby nie powiedziec nacjonalista.
                                  Jego matka natomiast byla przemila. Wolala mowic po czesku
                                  niz po niemiecku, ale obydwa jezyki byly jej ojczystymi.
                                  Z wnukiem kontakt sie urwal. Bylem tam kiedys na Zlotej
                                  Uliczce przed jego kamieniczka, pokazano mi ktora, ale go
                                  nie zastalem.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: koniec wakacji spryciarz IP: *.biaman.pl 18.07.03, 13:37
                                    Wartburgu, Twoja pierwsza informacja o znanym pisarzu nie byla jasna i zmylila
                                    tropy:

                                    Zlota uliczke pamietam, chocby dlatego, ze jedna z kamieniczek
                                    (kazda z nich ma swoja nazwe) nalezy do mojego kumpla, wnuka
                                    znanego pisarza niemieckiego, ktorego rodzina uciekla w 1933
                                    z Niemiec do Czechoslowacji, a w 1968 z Czechoslowacji do
                                    Niemiec. Po 1989 wrocil do Pragi, gdzie odzyskal kamieniczke
                                    na Zlotej Uliczee, ktora kupila swojego czasu jego matka, nieznana
                                    corka znanego pisarza niemieckiego. Zgadnij, jakiego pisarza
                                    corka byla. Dla ulatwienia podaje, ze sie znalismy, tzn. ja i
                                    wnuk, a i jego matke, czyli corke pisarza nieznana, tez znalem.
                                    Bardzo mnie zachecala do nauki niemieckiego, ktorego nie znalem.


                                    Nie napisales wyraznie, ze pisarz z ta rodzina wcale w Czechach nie przebywal.
                                    Ja caly czas mialem wrazenie, ze cala rodzina uciekla w 1933 z Niemiec i cala w
                                    1968 zwiewala do Niemiec, co, oczywiscie, w przypadku H. Manna nie bylo mozliwe.
                                    W ogole :) zrozumialem, ze ten pisarz mialby jeszcze zyc w 1989... Chociaz,
                                    oczywisice, jak przeczytac raz jeszcze Twoje "zeznania", nic takiego nie
                                    napisales.


                                    >
                                    > Henryk Mann. Po 1933 jego rozwiedzona zona wyjechala z corka
                                    > do Pragi. Mann natomiast jezdzil wszedzie, aby na koniec
                                    > wyladowac w Hollywood. Jakby nie bylo, "Blekitny Aniol" z M.
                                    > Dietrich von Sternberg nakrecil na podstawie jego powiesci.
                                    > Jego zona z corka, ktora poznalem w Berlinie, pozostaly juz
                                    > w Czechoslowacji. Po wojnie dostawala olbrzymie tantiemy
                                    > za powiesci Henryka Manna jako jego legalna spadkobierczyni.
                                    > Kupila sobie wtedy te kamieniczke (b. piekna) na Zlotej
                                    > Uliczce. Po wejsciu wojsk Ukladu Warszawskiego do Pragi w
                                    > 1968 cala rodzina (wlacznie z wnukiem Manna,ktorego znalem
                                    > swego czasu dosc dobrze) uciekla do Bawarii. Zawsze mnie
                                    > bawilo, ze mozna byc wnukiem Manna i Czechem. Jindra byl
                                    > wielkim patriota czeskim, zeby nie powiedziec nacjonalista.
                                    > Jego matka natomiast byla przemila. Wolala mowic po czesku
                                    > niz po niemiecku, ale obydwa jezyki byly jej ojczystymi.
                                    > Z wnukiem kontakt sie urwal. Bylem tam kiedys na Zlotej
                                    > Uliczce przed jego kamieniczka, pokazano mi ktora, ale go
                                    > nie zastalem.
                                    >
                                    > Pozdrawiam
                                    • Gość: MACIEJ KULT JEDNOSTKI W SZTUCE-OBRAZ IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 16:02
                                      Porzadni ludzi poniesli sporo ofiar by pokonac komune i gdy przybijali juz
                                      ostatni gwozdz do jej trumny,to efektem tego byl obraz "Guernica" ktory z
                                      przecietnego malarza zrobil artyste.
                                      Tak to jest jak komuna i koniunktura wezmie cos w swoje rece,a pozniej to juz
                                      tylko chodzi o podtrzymanie na fali slawy "artysty" i juz mamy boga do ktorego
                                      masy sie modla.
                                      Przecietnie zdolny wspolczesny malarz jest w stanie podrobic tak dobrze "dziela"
                                      najslawniejszych artystow z van Goghiem,Remrandtem i Picasso wlacznie,ze zaden
                                      z ogladajacych i 99% expertow nie jest w stanie odroznic oryginalu od
                                      falsyfikatu i jedyna metoda na weryfikacje oryginalu jest badanie plotna i
                                      skladu chemicznego farb.
                                      Wartosc tej sztuki polega tylko i wylacznie na tym,ze jest w ograniczonej ilosci
                                      bo naturalnie autorzy juz kwiatki od spodu wachaja.
                                      • Gość: koniec wakacji jak Ty sie uchowales??? IP: *.biaman.pl 18.07.03, 16:09
                                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                        > Porzadni ludzi poniesli sporo ofiar by pokonac komune i gdy przybijali juz
                                        > ostatni gwozdz do jej trumny,to efektem tego byl obraz "Guernica" ktory z
                                        > przecietnego malarza zrobil artyste.
                                        > Tak to jest jak komuna i koniunktura wezmie cos w swoje rece,a pozniej to juz
                                        > tylko chodzi o podtrzymanie na fali slawy "artysty" i juz mamy boga do
                                        ktorego
                                        > masy sie modla.
                                        > Przecietnie zdolny wspolczesny malarz jest w stanie podrobic tak
                                        dobrze "dziela
                                        > "
                                        > najslawniejszych artystow z van Goghiem,Remrandtem i Picasso wlacznie,ze zaden
                                        > z ogladajacych i 99% expertow nie jest w stanie odroznic oryginalu od
                                        > falsyfikatu i jedyna metoda na weryfikacje oryginalu jest badanie plotna i
                                        > skladu chemicznego farb.
                                        > Wartosc tej sztuki polega tylko i wylacznie na tym,ze jest w ograniczonej
                                        ilosc
                                        > i
                                        > bo naturalnie autorzy juz kwiatki od spodu wachaja.

                                        Maciek, gonisz w pietke. Pamietasz, co to okreslenie znaczy?
                                        • Gość: MACIEJ jak Ty sie uchowales??? WYMYSL COS NOWEGO IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 16:29
                                          Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                          > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                          >
                                          > > Porzadni ludzi poniesli sporo ofiar by pokonac komune i gdy przybijali juz
                                          >
                                          > > ostatni gwozdz do jej trumny,to efektem tego byl obraz "Guernica" ktory z
                                          > > przecietnego malarza zrobil artyste.
                                          > > Tak to jest jak komuna i koniunktura wezmie cos w swoje rece,a pozniej to
                                          > juz
                                          > > tylko chodzi o podtrzymanie na fali slawy "artysty" i juz mamy boga do
                                          > ktorego
                                          > > masy sie modla.
                                          > > Przecietnie zdolny wspolczesny malarz jest w stanie podrobic tak
                                          > dobrze "dziela
                                          > > "
                                          > > najslawniejszych artystow z van Goghiem,Remrandtem i Picasso wlacznie,ze z
                                          > aden
                                          > > z ogladajacych i 99% expertow nie jest w stanie odroznic oryginalu od
                                          > > falsyfikatu i jedyna metoda na weryfikacje oryginalu jest badanie plotna i
                                          >
                                          > > skladu chemicznego farb.
                                          > > Wartosc tej sztuki polega tylko i wylacznie na tym,ze jest w ograniczonej
                                          > ilosc
                                          > > i
                                          > > bo naturalnie autorzy juz kwiatki od spodu wachaja.
                                          >
                                          > Maciek, gonisz w pietke. Pamietasz, co to okreslenie znaczy?

                                          Nie pamietam i nawet nie bede sie staral domyslec.
                                          Moze zrob analize tekstu i podaj swoje wnioski.
                                          • Gość: MACIEJ KULT JEDNOSTKI W SZTUCE-KINO IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 16:37
                                            Kiedys rzeczywiscie aktorzy byli ludzmi z elit jak Katherine Hepburn czy Cooper,
                                            Grant i ludzie szli do kina,zeby popatrzec i wzorowac sie na niedosciglych i
                                            najlepszych w tamtym czasie w spoleczenstwie.
                                            A juz taki film jak "Titanic" zostal zrobiony przez producenta,ktory zatrudnil
                                            sredniego rezysera i malo znanych aktorow,no i posypaly sie na niego Oscary
                                            Krauzego.
                                            Kult jednostki aktora czy rezysera istnieje tam,gdzie przecietni ludzie nie sa
                                            w stanie wydobyc z siebie nawet czastki tego co najlepsi.
                                            Dlatego w EUropie nie sa znane tak doskonale filmy jak "Coyote Ugly" ,"The
                                            Curve" ,ze o "Pearl Harbor" nie wspomne ,bo nie jest w nich kultywowany kult
                                            jednostki.
                                            • Gość: MACIEJ SZTUKE SIE PRODUKUJE TAK JAK SAMOCHODY IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 16:56
                                              Najlepszym przykladem na produkcje sztuki jest "Titanic" ze o "Guernice" nie
                                              wspomne.
                                              Nieznani ludzie tworza "dzielo" dla rozdziawienia mas calego swiata.
                                              Jedni producenci sztuki sa lepsi od drugich identycznie tak samo jak to ma
                                              miejsce z samochodami.
                                              Ja czasami mam natchnienie na jazde samochodem,innym razem nie.
                                              Czasami chce mnie sie napisac ciekawe opowiadanko,a innym razem mam chec komus
                                              dokuczyc.
                                              Pozdr Maciej
                                              • Gość: MACIEJ PODROBKA NA ZAMOWIENIE-KAZDY OBRAZ ZA 10,000 IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 17:21
                                                Oficjalnie istnieje caly przemysl podrobek na zamowienie.
                                                Kazdy obraz,z Irysami wlacznie mozesz zamowic sobie za okolo 10,000 doll. razem
                                                z rama i gwarancja ,ze nikt nie bedzie w stanie odroznic go od oryginalu.
                                                Po co placic 40 mln na aukcji jak mozna miec identycznie to samo za 10,000.
                                                Pamietasz chyba podrobki roznego rodzaju programow ,filmow ktore mozna bylo
                                                taniej nielegalnie kupic na bazarze.
                                                Z obrazami jest to sprawa calkowicie legalna.
                                                Jesli nie jestes zorientowany w temacie,spytaj wartburga o wyjasnienia.
                                                • Gość: MACEJ DZIEKI ZA JAZZ BASKA IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 17:26
                                                  • Gość: MACIEJ TEXANCZYK MA LEPSZE ZBIORY NIZ LUVRE IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 18:03
                                                    Na swoim ranczo w Texasie facet ma lepsze zbiory niz Metropolitan Museum w NYC.
                                                    Zamowil wszystkie najbardziej znane obrazy na swiecie i za okolo banke ma
                                                    galerie ponad 100 najznakomitszych dziel.
                                                  • Gość: MACIEJ LUDZIE POTRZEBUJA IGRZYSK-ALE KATARYNA NIE IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 18:11
                                                    Taki przecietny sobie czlowieczek potrzebuje potrzebuje igrzysk,wiec bedzie
                                                    zbieral latami pieniadze na podroz do Francji,a pozniej godzinami stal przed
                                                    wejsciem do Luvru by naogladac sie cudow wrecz nieziemskich stworzonych
                                                    oczywiscie przez ziomali.
                                                    Texaskie rancho tez ma powodzenie choc troche mniejsze.
                                                    Ale najwazniejsze w tym wszystkim jest to,ze wysokiej klasy fachowcy nie
                                                    potrzebuja owsa jako napedu swoich codziennych dzialan i na przyklad
                                                    kataryna.kataryna nigdy nie zboczy ze scigania afer niezaleznie od tego jak
                                                    zycie moze byc ciekawe wokol niej.
                                                  • Gość: koniec wakacji don't worry IP: *.biaman.pl 18.07.03, 18:52
                                                    Czesc Maciek, wlasnie wrocilem z budowy (kladlismy cement na budowie, to ci
                                                    byla dopiero frajda!).
                                                    Przelecialem Twoje posty... szczerze mowiac, nic nie rozumiem. Ale nie przejmuj
                                                    sie - to taka moja ulomna percepcja.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: don't worry. AMERYKANSKIE SPOJRZENIE IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 22:00
                                                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                                    > Czesc Maciek, wlasnie wrocilem z budowy (kladlismy cement na budowie, to ci
                                                    > byla dopiero frajda!).
                                                    > Przelecialem Twoje posty... szczerze mowiac, nic nie rozumiem. Ale nie
                                                    przejmuj sie - to taka moja ulomna percepcja.

                                                    Wlasnie o to mnie chodzilo,bo gdybysmy sie zgadzali,to byloby NUDNO.
                                                  • Gość: koniec wakacji I'm worried IP: *.biaman.pl 18.07.03, 22:06

                                                    Kurcze, na TCM (tak, to ta stacja, o ktora pytales) leci "Asfaltowa dzungla"
                                                    Johna Hustona. Nie mam tego programu, a chetnie obejrzalbym ten film po raz
                                                    czwarty czy piaty :)

                                                    Zdaje sie, ze Kataryne zniechecilem do pisania tutaj... Slon w porcelanie -
                                                    zdaje sie przeze mnie k. zaczela myslec o wakacjach i niepisaniu tutaj w ogole!
                                                    A moze to tylko takie katarynowe manewry?

                                                    Maciek, pisze sie "respond on" czy jakos inaczej??
                                                  • Gość: MACIEJ Re: I'm worried. respond to IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 22:13
                                                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                                    >
                                                    > Kurcze, na TCM (tak, to ta stacja, o ktora pytales) leci "Asfaltowa dzungla"
                                                    > Johna Hustona. Nie mam tego programu, a chetnie obejrzalbym ten film po raz
                                                    > czwarty czy piaty :)

                                                    Przypomnij o czym to jest.

                                                    > Zdaje sie, ze Kataryne zniechecilem do pisania tutaj... Slon w porcelanie -
                                                    > zdaje sie przeze mnie k. zaczela myslec o wakacjach i niepisaniu tutaj w
                                                    ogole!
                                                    >
                                                    > A moze to tylko takie katarynowe manewry?

                                                    Ona ma wszystko przemyslane na lata swietlne.

                                                    > Maciek, pisze sie "respond on" czy jakos inaczej??
                                                  • Gość: koniec wakacji respond to - juz znalazlem IP: *.biaman.pl 18.07.03, 22:07
                                                  • Gość: MACIEJ Re: respond to - juz znalazlem IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 22:14
                                                    I pewno inaczej niz ja napisalem.
                                                  • Gość: koniec wakacji zlo wielkiego miasta IP: *.biaman.pl 18.07.03, 22:28
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > I pewno inaczej niz ja napisalem.

                                                    ??? :)

                                                    Tak samo, tyle ze znalazlem sam, a Twoj post przyszedl pozniej. Ale dzieki
                                                    anyway.

                                                    "The Asphalt Jungle" to jest czarny film (pewnie Cie odrzuci to okreslenie, ale
                                                    to znowu "klasyk"). Chyba pierwsza rola Marilyn Monroe. Intryga troche jak w "W
                                                    kregu zla" Melvilla, bo Francuzi byli zafascynowani amerykanskim kinem czarnym:
                                                    kilku kolesi robi skok na jubilera i potem probuja opchnac blyskotki. No i sie
                                                    nie do konca udaje. Tytul jest znamienny, bo taka wlasnie filozofie sprzedawal
                                                    czarny film: ze prawdziwy gaszcz to jest w wielkich miastach, Nowym Jorku,
                                                    Detroit, L.A.... Ten wlasnie klimat osaczenia i niezrozumienia wielkomiejskich
                                                    regul gry (glowny gangster jest z malej wioski i caly czas marzy, zeby po skoku
                                                    do niej wrocic i zobaczyc konie, ktore pamieta z dziecinstwa - wreszcie wraca,
                                                    tyle ze ledwie zdazy zerknac na czworonogi i zaraz umiera, bo podczas napadu
                                                    zostal postrzelony i to mu zaszkodzilo) to jest temat nr jeden filmu.

                                                    No chlopaki ("chlopaki" jak "...z ferajny" - ojej, nie iwem, jaki jest original
                                                    title, mysle o tym filmie Scorsese z Pesci i Liotta, co to go dzis graja w
                                                    tv:) ) - zobaczyliscie wreszcie "L.A. Confidential". Ide o zaklad, ze
                                                    Wartburgowi sie spodoba, a i Maciek nie wzgardzi. Ani Basia.
                                                    Czolem!
                                                    B.

                                                    p.s. Ze o tej okropnej Katarynie nie wspomnę.
                                                  • Gość: MACIEJ zlo wielkiego miasta.CZY ONA O NAS MYSLI? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 22:45
                                                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > I pewno inaczej niz ja napisalem.
                                                    >
                                                    > ??? :)
                                                    >
                                                    > Tak samo, tyle ze znalazlem sam, a Twoj post przyszedl pozniej. Ale dzieki
                                                    > anyway.
                                                    >
                                                    > "The Asphalt Jungle" to jest czarny film (pewnie Cie odrzuci to okreslenie,
                                                    ale
                                                    >
                                                    > to znowu "klasyk"). Chyba pierwsza rola Marilyn Monroe. Intryga troche jak
                                                    w "W
                                                    >
                                                    > kregu zla" Melvilla, bo Francuzi byli zafascynowani amerykanskim kinem
                                                    czarnym:
                                                    >
                                                    > kilku kolesi robi skok na jubilera i potem probuja opchnac blyskotki. No i
                                                    sie
                                                    > nie do konca udaje. Tytul jest znamienny, bo taka wlasnie filozofie
                                                    sprzedawal
                                                    > czarny film: ze prawdziwy gaszcz to jest w wielkich miastach, Nowym Jorku,
                                                    > Detroit, L.A.... Ten wlasnie klimat osaczenia i niezrozumienia
                                                    wielkomiejskich
                                                    > regul gry (glowny gangster jest z malej wioski i caly czas marzy, zeby po
                                                    skoku
                                                    >
                                                    > do niej wrocic i zobaczyc konie, ktore pamieta z dziecinstwa - wreszcie
                                                    wraca,
                                                    > tyle ze ledwie zdazy zerknac na czworonogi i zaraz umiera, bo podczas napadu
                                                    > zostal postrzelony i to mu zaszkodzilo) to jest temat nr jeden filmu.

                                                    Dobrze piszesz,szczegolnie przekonywujacy jest fragment o tym,ze olow jest
                                                    ciezkostrawny.

                                                    > No chlopaki ("chlopaki" jak "...z ferajny" - ojej, nie iwem, jaki jest
                                                    original
                                                    >
                                                    > title, mysle o tym filmie Scorsese z Pesci i Liotta, co to go dzis graja w
                                                    > tv:) ) - zobaczyliscie wreszcie "L.A. Confidential". Ide o zaklad, ze
                                                    > Wartburgowi sie spodoba, a i Maciek nie wzgardzi. Ani Basia.
                                                    > Czolem!
                                                    > B.
                                                    >
                                                    > p.s. Ze o tej okropnej Katarynie nie wspomnę.

                                                    Ona nawet o nas nie mysli.
                                                    Cos wyglada na to,ze sie z Baska zgadala na ten bojkot.
                                                  • Gość: koniec wakacji admin! ile jeszcze do nagrody???? IP: *.biaman.pl 18.07.03, 22:51
                                                    >
                                                    > Ona nawet o nas nie mysli.
                                                    > Cos wyglada na to,ze sie z Baska zgadala na ten bojkot.

                                                    To moze i my bojkot urzadziimy? Zdaje sie i Wartburg tez do nich dolaczyl. Ale
                                                    jesli juz tu nikt nie zagladnie, to nie dostaniemy nagrody od admina za
                                                    wytrwalosc!
                                                  • basia.basia Re: admin! ile jeszcze do nagrody???? 22.07.03, 23:07
                                                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                                    >Ale jesli juz tu nikt nie zagladnie, to nie dostaniemy nagrody od admina za
                                                    > wytrwalosc!

                                                    Jeszcze parę dni i dociągniemy do 1000 !!!
                                                  • Gość: MACIEJ Re: admin! ile jeszcze do nagrody???? WATPIE IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 23:14
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                                                    >
                                                    > >Ale jesli juz tu nikt nie zagladnie, to nie dostaniemy nagrody od admina za
                                                    >
                                                    > > wytrwalosc!
                                                    >
                                                    > Jeszcze parę dni i dociągniemy do 1000 !!!
                                                  • basia.basia W CO WĄTPISZ? 22.07.03, 23:44
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    Wątpisz czy dociągniemy do 1000 czy w nagrodę?
                                                    Widzę przecież, że Ty sam bardzo się starasz
                                                    o ten 1000. A nagrodzić się możemy sami!
                                                    A jak?
                                                    Jeszcze nie wiem.

                                                    pzdr
                                                    B.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: W CO WĄTPISZ? ADMIN NAS SKASUJE NA 999 IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 03:48
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > Wątpisz czy dociągniemy do 1000 czy w nagrodę?

                                                    W jedno i w drugie,oczywiscie mialem na mysli nagrode od admina w postaci
                                                    usuniecia calego watka.

                                                    > Widzę przecież, że Ty sam bardzo się starasz
                                                    > o ten 1000.

                                                    Czasami tak,czasami sil mnie brak.

                                                    > A nagrodzić się możemy sami!
                                                    > A jak?
                                                    > Jeszcze nie wiem.

                                                    To jest bardzo dobry pomysl!

                                                    > pzdr
                                                    > B.
                                                  • basia.basia Byłam w kinie 18.07.03, 23:30
                                                    Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                                                    - zobaczyliscie wreszcie "L.A. Confidential". Ide o zaklad, ze
                                                    > Wartburgowi sie spodoba, a i Maciek nie wzgardzi. Ani Basia.
                                                    > Czolem!
                                                    > B.
                                                    >
                                                    > p.s. Ze o tej okropnej Katarynie nie wspomnę.

                                                    W poniedziałek pożyczę to sobie i obejrzę.

                                                    A dzisiaj poszłam do kina w ramach terapii - odwyk od forum.
                                                    To był tzw. babski film pt. Wpadka/Crash, angielski (ich poczucie
                                                    humoru mi bardzo odpowiada i wogóle jestem anglofilką) z Andie Mc Dowell
                                                    i Anną Chancellor (obie grały w Czterech weselach ....).
                                                    Bardzo mi się podobał. Poleciłabym Katarynie ale ona nie ma czasu nawet
                                                    na to by iść na Godziny.
                                                    Inteligentny film o trzech samotnych zaprzyjaźnionych czterdziestkach
                                                    i o tym co je spotkało, gdy jedna z nich zakochała się w swoim uczniu.
                                                    Przyjaźń pań została wystawiona na ciężką próbę ale wyszły z niej zwycięsko
                                                    choć nie bez strat. Dobrze opowiedziane, zagrane, dialogi kapitalne
                                                    no i angielska prowincja z typowymi przedstawicielami tejże - całkiem jak
                                                    u Agathy Christie. Przez 3/4 filmu się śmiałam a potem płakałam.
                                                    Wyszłam podniesiona na duchu. I o to chodzi.

                                                    pzdr
                                                    B.
                                                  • Gość: MACIEJ Re: Byłam w kinie.Andie McDowell a Elizabeth McGov IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:10
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                                                    >
                                                    > - zobaczyliscie wreszcie "L.A. Confidential". Ide o zaklad, ze
                                                    > > Wartburgowi sie spodoba, a i Maciek nie wzgardzi. Ani Basia.
                                                    > > Czolem!
                                                    > > B.
                                                    > >
                                                    > > p.s. Ze o tej okropnej Katarynie nie wspomnę.
                                                    >
                                                    > W poniedziałek pożyczę to sobie i obejrzę.
                                                    >
                                                    > A dzisiaj poszłam do kina w ramach terapii - odwyk od forum.
                                                    > To był tzw. babski film pt. Wpadka/Crash, angielski (ich poczucie
                                                    > humoru mi bardzo odpowiada i wogóle jestem anglofilką) z Andie Mc Dowell

                                                    Juz chcialem zapytac czy Andie McDowell jest Angielka,ale chyba pomylolo mnie
                                                    sie z Elizabeth McGovern.

                                                    > i Anną Chancellor (obie grały w Czterech weselach ....).
                                                    > Bardzo mi się podobał. Poleciłabym Katarynie ale ona nie ma czasu nawet
                                                    > na to by iść na Godziny.
                                                    > Inteligentny film o trzech samotnych zaprzyjaźnionych czterdziestkach
                                                    > i o tym co je spotkało, gdy jedna z nich zakochała się w swoim uczniu.
                                                    > Przyjaźń pań została wystawiona na ciężką próbę ale wyszły z niej zwycięsko
                                                    > choć nie bez strat. Dobrze opowiedziane, zagrane, dialogi kapitalne
                                                    > no i angielska prowincja z typowymi przedstawicielami tejże - całkiem jak
                                                    > u Agathy Christie. Przez 3/4 filmu się śmiałam a potem płakałam.
                                                    > Wyszłam podniesiona na duchu. I o to chodzi.
                                                    >
                                                    > pzdr
                                                    > B.
                                                  • basia.basia Re: TEXANCZYK MA LEPSZE ZBIORY NIZ LUVRE 22.07.03, 00:04
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > Na swoim ranczo w Texasie facet ma lepsze zbiory niz Metropolitan Museum w
                                                    NYC.
                                                    > Zamowil wszystkie najbardziej znane obrazy na swiecie i za okolo banke ma
                                                    > galerie ponad 100 najznakomitszych dziel.


                                                    Lepsze zbiory niż Metropolitan a nawet Luvre?
                                                    To jest niemożliwe. Ten facet ma być może najlepszą
                                                    na świecie galerię kopii.
                                                    Czytałam inny Twój post na temat rynku kopii. Kopia
                                                    nie może być identyczna z oryginałem. Sprawę tę regulują
                                                    przepisy. O ile wiem kopia musi być pomniejszeniem oryginału
                                                    inaczej jest fałszerstwem.
                                                    Najważniejszą rzeczą jest to, że najpierw musi być pierwowzór
                                                    a potem kopia - jeśli jest na nią zapotrzebowanie.
                                                    Poza tym np. Dawid stojący na florenckim rynku został wykonany
                                                    po to właśnie by tam stać. Śmiesznie by wyglądał w ogrodzie
                                                    jakiegoś amerykańskiego bogacza. Albo kopia "Ostatniej Wieczerzy"
                                                    w jadalni innego. Itp. itd.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • Gość: MACIEJ Re: TEXANCZYK MA LEPSZE ZBIORY NIZ LUVRE IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 03:26
                                                    basia.basia napisała:

                                                    > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Na swoim ranczo w Texasie facet ma lepsze zbiory niz Metropolitan Museum w
                                                    >
                                                    > NYC.
                                                    > > Zamowil wszystkie najbardziej znane obrazy na swiecie i za okolo banke ma
                                                    > > galerie ponad 100 najznakomitszych dziel.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Lepsze zbiory niż Metropolitan a nawet Luvre?
                                                    > To jest niemożliwe. Ten facet ma być może najlepszą
                                                    > na świecie galerię kopii.
                                                    > Czytałam inny Twój post na temat rynku kopii. Kopia
                                                    > nie może być identyczna z oryginałem. Sprawę tę regulują
                                                    > przepisy. O ile wiem kopia musi być pomniejszeniem oryginału
                                                    > inaczej jest fałszerstwem.

                                                    Przepisy obowiazuja wtedy,gdy kopia jest dopuszczana do obrotu.
                                                    Jesli ktos sobie zamawia kopie czegos na swoj uzytek,to stawia swoje warunki.
                                                    Jak sama widzisz przepisy sa niezyciowe,bo mnostwo poczatkujacych malarzy
                                                    mogloby sobie praktykowac na plotnach z gotowymi szkicami.

                                                    > Najważniejszą rzeczą jest to, że najpierw musi być pierwowzór
                                                    > a potem kopia - jeśli jest na nią zapotrzebowanie.

                                                    Identycznie jest z filmami i piosenkami.
                                                    Jest oryginal i miliony kopii,ktore nie roznia sie od oryginalu.

                                                    > Poza tym np. Dawid stojący na florenckim rynku został wykonany
                                                    > po to właśnie by tam stać. Śmiesznie by wyglądał w ogrodzie
                                                    > jakiegoś amerykańskiego bogacza. Albo kopia "Ostatniej Wieczerzy"
                                                    > w jadalni innego. Itp. itd.

                                                    Dlaczego smiesznie?
                                                    Ludzie maja spore ogrody i jadalnie w Stanach.
                                                    To jest stereotyp zaszczepiony w umyslach wielu ludzi,ze sztuka musi byc
                                                    wlasnoscia publiczna.
                                                    Kopie muzyki i kopie filmow za to bardzo dobrze znosisz i nie masz
                                                    protestow ,ze nie bylas na premierze tego pierwszego i wylacznego ORYGINALU.

                                                    > Pozdrawiam
                                                  • basia.basia Re: TEXANCZYK MA LEPSZE ZBIORY NIZ LUVRE 22.07.03, 12:46
                                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                                    > > Najważniejszą rzeczą jest to, że najpierw musi być pierwowzór
                                                    > > a potem kopia - jeśli jest na nią zapotrzebowanie.
                                                    >

                                                    > Identycznie jest z filmami i piosenkami.
                                                    > Jest oryginal i miliony kopii,ktore nie roznia sie od oryginalu.
                                                    >

                                                    Nie mogę się zgodzić. Wykonanie tysięcy (a cóż dopiero milionów) kopii
                                                    np. "Wiosny" Boticellego jest niewykonalne. Kopiowaniem zajmują się malarze,
                                                    którzy traktują to zajęcie jak rzemiosło. Zrobienie dobrej kopii wymaga
                                                    perfekcyjnego opanowania warsztatu malarskiego i czasu. Większość kopistów
                                                    wolałaby tworzyć własne dzieła i podpisać je swoim nazwiskiem.
                                                    Stąd też w każdej galerii można kupić papierową kopię obrazu a to nie to samo.
                                                    Podobnie oglądanie obrazków w albumach nie zastąpi oryginałów.


                                                    > > Poza tym np. Dawid stojący na florenckim rynku został wykonany
                                                    > > po to właśnie by tam stać. Śmiesznie by wyglądał w ogrodzie
                                                    > > jakiegoś amerykańskiego bogacza. Albo kopia "Ostatniej Wieczerzy"
                                                    > > w jadalni innego. Itp. itd.
                                                    >
                                                    > Dlaczego smiesznie?
                                                    > Ludzie maja spore ogrody i jadalnie w Stanach.
                                                    > To jest stereotyp zaszczepiony w umyslach wielu ludzi,ze sztuka musi byc
                                                    > wlasnoscia publiczna.

                                                    Wcale tak nie jest. Wielu ludzi na całym świecie posiada dzieła sztuki
                                                    i nikt ich nie zmusza ani od nich nie wymaga, by je oddawali do muzeów.
                                                    Są tacy kolekcjonerzy, którzy zlecają kradzież jakiegoś obrazu a potem
                                                    trzymają go w sejfie. Albo mają prywatne galerie, gdzie nikt obcy nie ma
                                                    dostępu.

                                                    > Kopie muzyki i kopie filmow za to bardzo dobrze znosisz i nie masz
                                                    > protestow ,ze nie bylas na premierze tego pierwszego i wylacznego ORYGINALU.
                                                    >

                                                    Prawdę mówiąc nie miałabym nic przeciwko temu by mnie zapraszano na premiery
                                                    słynnych filmów albo takich, które już podczas ich kręcenia zapowiadają się
                                                    interesująco.
                                                    W wypadku filmów technika okazała się bardzo pomocna i można je, bez szkody
                                                    dla jakości, powielać w nieskończoność.

                                                    Pozdrawiam
              • basia.basia Re: TEORIA EWOLUCJI MACIEJA 19.07.03, 01:29
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > > O Twojej teorii. Niekoniecznie
                > > jest prawdziwa.
                >
                > Ta teorie ulozylo zycie,a ja tylko zaobserwowalem.
                > Jest w 100% prawdziwa ,o to sie nie boj.
                >
                > > To z tym najstarszym potomstwem,ze jest tej samej plci co rodzic bardziej
                > warty powielania.

                Przykro mi ale to są rzeczy o których masz niewielkie pojęcie.
                Bardzo autorytatywnie się wypowiadasz na temat teorii dziedziczenia,
                podczas gdy jest to dziedzina wiedzy, która nie odpowiedziała jeszcze na
                wszystkie pytania. Dam Ci przykład pierwszy z brzegu - Andy Warhol. On miał
                dwóch straszych braci. Ojciec pracował na budowie a matka miała umiejętności
                plastyczne ( robiła z puszek kwiaty itp. i to sprzedawała) i dzięki nim
                wspomagała budżet domowy.

                >
                > Kazdy ma talent,tylko do czegos innego.
                > Ja jestem urodzonym ekonomista a pisanie wychodzi mnie calkiem niezle.
                >

                No dobrze ale ja nie miałam na myśli talentu do robienia pieniędzy czy do
                robienia ludziom wody z mózgu! Chodzi o to coś specjalnego, co trafia się
                niewielu i sprawia, że inni mogą dzięki nim przeżyć coś wyjątkowego gdy obcują
                z ich dokonaniami.
                >

                > Ja za to uwazam,ze nikt nie ma obowiazku rozumiec artystow,tak jak i artysci
                > nie maja obowiazku rozumiec ekonomistow.

                To jest jasne. Zresztą niektórych artystów normalny człowiek nie jest w stanie
                zrozumieć. Np. w Amsterdamie jest muzeum Van Gogha i jak tam byłam to mi się
                wydało w jakimś momencie, że on pasjami malował buty - stare, zużyte, robocze,
                brudne, ubłocone i zniszczone buty. Na krześle, pod krzesłem, na podłodze itd.
                Bez sensu. No nie?


                > Czy moje zycie byloby innego,gdybym nie zdawal sobie sprawy z istnienia 100
                > najwybitniejszych malarzy z Picasso wlacznie?
                > BYLOBY IDENTYCZNIE TAKIE SAMO.

                Ty zwyczajnie nie wiesz, że nie chodzi o to czy sobie zdajesz sprawę czy nie.
                Mieszkasz w NYC, który jest jaki jest i pewnie uważasz, że to najpiękniejsze
                miasto na świecie. Albo jedno z wspanialszych. A to miasto jest takie jak
                jest, bo najlepsi architekci zaprojektowali te Wasze drapacze, macie wspaniałe
                mosty i co tam jeszcze to sam wiesz. Czy wolałbyś mieszkać wśród brudnych
                szarych kamienic z wielkiej płyty?


                > TO NIE JEST DZIEDZINA KTORA LUBIE I NIE MAM ZAMIARU ZMUSZAC SIE DO
                POLUBIENIA TEGO.
                A jak płyniesz sobie statkiem i patrzysz na NYC z oddali to co?

                > SWIAT DO PRZODU POPYCHAJA PRAKTYCY ,TACY JAK REAGAN,BUSH,BILL GATES A NIE
                > PICASSO.
                Maciej, czy Ty wolisz jeździć swoją maximą czy trabantem? Zainteresuj się tym
                kto projektował Gates`owi dom i Twoje auto.

                > ARTYSCI NIE MAJA ZADNEJ PRZEWAGI NAD INNYMI LUDZMI,A SA WRECZ W STOSUNKU DO
                > INNYCH UPOSLEDZENI.
                O przewagę się spierać nie będę ale to upośledzenie to niewypał. Będziesz mi
                wmawiał, że np. jedna z moich ulubionych aktorek Julianne Moore (aktorstwo
                z najwyższej półki) ma być upośledzona w stosunku do kogokolwiek?
                Albo, że mój ulubiony pisarz albo kompozytor czy malarz byli upośledzeni?
                Przecież nie wiesz, którzy to są.

                Zrobiło się strasznie późno.

                Pozdrawiam

                ps
                Pisząc słuchałam sobie Billie Holiday. Co za głos - talent od Boga właśnie.
                • Gość: wartburg drga, tetni, wibruje... IP: *.arcor-ip.net 19.07.03, 11:12
                  basia.basia napisała:

                  ) Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  )
                  ) ) ) O Twojej teorii. Niekoniecznie
                  ) ) ) jest prawdziwa.
                  ) )
                  ) ) Ta teorie ulozylo zycie,a ja tylko zaobserwowalem.
                  ) ) Jest w 100% prawdziwa ,o to sie nie boj.
                  ) )
                  ) ) ) To z tym najstarszym potomstwem,ze jest tej samej plci co rodzic bard
                  ) ziej
                  ) ) warty powielania.
                  )
                  ) Przykro mi ale to są rzeczy o których masz niewielkie pojęcie.
                  ) Bardzo autorytatywnie się wypowiadasz na temat teorii dziedziczenia,
                  ) podczas gdy jest to dziedzina wiedzy, która nie odpowiedziała jeszcze na
                  ) wszystkie pytania. Dam Ci przykład pierwszy z brzegu - Andy Warhol. On miał
                  ) dwóch straszych braci. Ojciec pracował na budowie a matka miała umiejętności
                  ) plastyczne ( robiła z puszek kwiaty itp. i to sprzedawała) i dzięki nim
                  ) wspomagała budżet domowy.
                  )
                  ) )
                  ) ) Kazdy ma talent,tylko do czegos innego.
                  ) ) Ja jestem urodzonym ekonomista a pisanie wychodzi mnie calkiem niezle.
                  ) )
                  )
                  ) No dobrze ale ja nie miałam na myśli talentu do robienia pieniędzy czy do
                  ) robienia ludziom wody z mózgu! Chodzi o to coś specjalnego, co trafia się
                  ) niewielu i sprawia, że inni mogą dzięki nim przeżyć coś wyjątkowego gdy
                  obcują
                  ) z ich dokonaniami.
                  ) )
                  )
                  ) ) Ja za to uwazam,ze nikt nie ma obowiazku rozumiec artystow,tak jak i artys
                  ) ci
                  ) ) nie maja obowiazku rozumiec ekonomistow.
                  )
                  ) To jest jasne. Zresztą niektórych artystów normalny człowiek nie jest w
                  stanie
                  ) zrozumieć. Np. w Amsterdamie jest muzeum Van Gogha i jak tam byłam to mi się
                  ) wydało w jakimś momencie, że on pasjami malował buty - stare, zużyte,
                  robocze,
                  ) brudne, ubłocone i zniszczone buty. Na krześle, pod krzesłem, na podłodze itd.
                  ) Bez sensu. No nie?
                  )
                  )
                  ) ) Czy moje zycie byloby innego,gdybym nie zdawal sobie sprawy z istnienia 10
                  ) 0
                  ) ) najwybitniejszych malarzy z Picasso wlacznie?
                  ) ) BYLOBY IDENTYCZNIE TAKIE SAMO.
                  )
                  ) Ty zwyczajnie nie wiesz, że nie chodzi o to czy sobie zdajesz sprawę czy nie.
                  ) Mieszkasz w NYC, który jest jaki jest i pewnie uważasz, że to najpiękniejsze
                  ) miasto na świecie. Albo jedno z wspanialszych. A to miasto jest takie jak
                  ) jest, bo najlepsi architekci zaprojektowali te Wasze drapacze, macie
                  wspaniałe
                  ) mosty i co tam jeszcze to sam wiesz. Czy wolałbyś mieszkać wśród brudnych
                  ) szarych kamienic z wielkiej płyty?
                  )
                  )
                  ) ) TO NIE JEST DZIEDZINA KTORA LUBIE I NIE MAM ZAMIARU ZMUSZAC SIE DO
                  ) POLUBIENIA TEGO.
                  ) A jak płyniesz sobie statkiem i patrzysz na NYC z oddali to co?
                  )
                  ) ) SWIAT DO PRZODU POPYCHAJA PRAKTYCY ,TACY JAK REAGAN,BUSH,BILL GATES A NIE
                  ) ) PICASSO.
                  ) Maciej, czy Ty wolisz jeździć swoją maximą czy trabantem? Zainteresuj się tym
                  ) kto projektował Gates`owi dom i Twoje auto.
                  )
                  ) ) ARTYSCI NIE MAJA ZADNEJ PRZEWAGI NAD INNYMI LUDZMI,A SA WRECZ W STOSUNKU D
                  ) O
                  ) ) INNYCH UPOSLEDZENI.
                  ) O przewagę się spierać nie będę ale to upośledzenie to niewypał. Będziesz mi
                  ) wmawiał, że np. jedna z moich ulubionych aktorek Julianne Moore (aktorstwo
                  ) z najwyższej półki) ma być upośledzona w stosunku do kogokolwiek?
                  ) Albo, że mój ulubiony pisarz albo kompozytor czy malarz byli upośledzeni?
                  ) Przecież nie wiesz, którzy to są.
                  )
                  ) Zrobiło się strasznie późno.
                  )
                  ) Pozdrawiam
                  )
                  ) ps
                  ) Pisząc słuchałam sobie Billie Holiday. Co za głos - talent od Boga właśnie.

                  Oj Basiu, Basiu... Chyba bylas wczoraj nie w formie. To co
                  napisalas Bratkowi krotko po polnocy, bylo zupelnie bez
                  sensu. Rozumiem, ze poczulas sie dotknieta jego uwaga, ale
                  nie byla ona ani ordynarna, ani taka znowu chybiona. Na podstawie
                  tego, co napisalas o tym wczorajszym filmie, nigdy bym sie
                  na niego nie wybral. Trzy panie w balzakowskim wieku, z ktorych
                  jedna ma romans z dorastajacym chlopcem, tj. dzieckiem w
                  krotkich spodenkach (mezczyzni dlugo dojrzewaja, wiesz
                  przeciez najlepiej) oraz wplyw tej nieslychanej afery na
                  zwiazki przyjacielskie tych pan. To sie az prosi o kanape
                  u psychoanalityka. Erothic phantasies i damska przyjazn.
                  Czy rzeczywiscie przyjazn? Autora scenariusza podejrzewam
                  nawet o cynizm. O celowe skonstruowanie tej historii w
                  taki sposob, aby przyciagala panie w srednim wieku do kina.
                  Pod koniec 18-go wieku we Francji kwitl gatunek (b. nieciekawy
                  zreszta) zwany przez historykow literatury "roman a these"
                  (powiesc z teza). Jego autorzy pisali te powiesci, zeby
                  czegos czytelnikowi dowiesc i to oczywiscie niczego nie
                  dowodzilo, a na dodatek jeszcze bylo bardzo kiepskie w
                  formie. Tresc zawsze dominuje forme. Przesadza o tym, czy
                  jest dobra, czy zla. Otoz dzisiaj fenomen "roman a these"
                  kontynuowany jest m.in. w kinie przez autorow, ktorzy teze
                  zastapili kasa. Kiedy czytalem to Twoje wczorajsze
                  streszczenie, nie moglem oprzec sie wrazeniu, ze w tym
                  filmie nie chodzilo o nic innego. Ale sama tez do tego
                  dojdziesz, jak sie nad tym zastanowisz.

                  Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                  tymi butami b. rozczarowany. Tam jest w ogole bardzo zly
                  zbior obrazow w tym muzeum. Van Gogh zaczal malowac b.
                  pozno, byl pod wieloma wzgledami technicznie slaby. Te buty,
                  ci chlopi, ktorzy (juz nie pamietam) obieraja kartofle albo
                  je jedza, to sa wszystko wprawki. Poki nie zobaczylem
                  van Gogha "na zywo", bylem jego wielkim adoratorem, ale
                  potem zrobilem sie "skeptisch". Moja wizyta w Amsterdamie
                  cos mi uswiadomila. Istnieje sztuka oraz spoleczna recepcja
                  sztuki. Pod tym wzgledem Maciej ma troche racji, chociaz
                  oczywiscie zupelnie jej nie ma. Trafil w jakis ton, ale
                  go nie rozumie.

                  W Amsterdamie bylem z moja owczesna przyjaciolka, Niemka.
                  Od razu doszedlem do przekonania mnie samego szokujacego,
                  ze to Muzeum van Gogha jest kiepskie, a troche znam sie na
                  sztuce, wierz mi. Szkoda mi bylo czasu na wystawanie
                  przed kazdym obrazem po dziesiec minut, jak ona to robila
                  - dwa dni pozniej nie mogla sie naprosic, zebym wyszedl
                  wreszcie z Muzeum van Rijka, gdzie oszalalem z milosci do
                  Rembrandta i innych Vermeerow.

                  Ale w Muzeum van Gogha nie zaznalem niczego podobnego.
                  Za to bylem tam w nagrode swiadkiem nastepujacej sceny.

                  Kiedy zostawilem moja przyjaciolke przy jakichs chlopach
                  jedzacych ziemniaki, odkrylem wycieczke z Niemiec. Grupa
                  pan mniej wiecej piecdziesiecioletnich (takich, co to odchowaly
                  juz dzieci i byly na wycieczke do Amsterdamu) wsluchiwala sie
                  w wyklad przewodnika. Staral sie im wytlumaczyc, o co chodzi
                  w malarstwie boskiego Vincenta. Od razu zorientowalem sie,
                  ze mam do czynienia z szarlatanem, kierowca autobusu, ktorego
                  wyszkolono w biurze turystycznym obslugujacym jednodniowe
                  wyjazdy grupowe do Amsterdamu - romantyczna wycieczka statkiem po
                  ktoryms z grachtow z tradycyjnym holenderskim poczestunkiem
                  (gouda + kieliszek czerwonego wina), wizyta w Muzeum Anny
                  Frank, a na koniec zakupy, spacer i Muzeum van Gogha.

                  Otoz ten mechanik samochodowy tlumaczyl tym paniom, ze van
                  Gogh byl kims w rodzaju Einsteina albo Nielsa Bohra. Mowiac
                  krotko - genialnie antycypowal pozniejsze odkrycia fizyki
                  molekularnej, dzieki ktorej wiemy, ze materia wcale nie jest
                  taka, jak ja widzimy, tylko drga, tetni, wibruje. Te atomy
                  pedza po jakichs orbitach i van Gogh postanowil te tajemnice
                  rozgryzc, wyjasnic owo rozedrganie materii, zapisac je na
                  plotnie. - Dlatego te jego obrazy sa takie tetniace, pulsujace,
                  rozwibrowane... - mowil.

                  Poszedlem na drugie pietro, gdzie akurat goscila objazdowa
                  wystawa plakatow Toulouse-Lautreca. Zrobila na mnie duzo
                  wieksze wrazenie nawiasem mowiac. Kiedy po mniej wiecej
                  po godzinie wrocilem na dol, wycieczka z Niemiec dotarla
                  do wspomnianych juz butow. Od razu zauwazylem, ze mojemu
                  przewodnikowi "gadane" sie skonczylo. Ocieral pot z czola,
                  najwyrazniej stracil watek. Byl jednak na tyle sprytny,
                  zeby odwrocic role. Zamiast tlumaczyc paniom, na czym
                  polega wielkosc van Gogha, zwrocil sie do nich z propozycja,
                  zeby one to uczynily.

                  Zapanowala konsternacja. Panie w wieku przedemerytaln
                  • basia.basia Re: drga, tetni, wibruje... 19.07.03, 12:38
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    >
                    > Oj Basiu, Basiu... Chyba bylas wczoraj nie w formie. To co
                    > napisalas Bratkowi krotko po polnocy, bylo zupelnie bez
                    > sensu. Rozumiem, ze poczulas sie dotknieta jego uwaga,

                    Tak właśnie było i poniosło mnie. Ale jestem pewna, że on nie będzie miał
                    pretensji jak przeczyta moją odpowiedź. Tydzień temu wymieniliśmy prywatne
                    posty nt. gustów i oceniania gustów innych. Zaskoczyło mnie to, że ma mi za
                    złe wybór filmu. Zwłaszcza, że oboje widzieliśmy francuski film pt. "Gusty
                    i guściki", który powinien mieć tytuł "Gust innych" (błędne tłumaczenie).
                    Ty też oceniłeś negatywnie mój gust na podstawie kilku zdań:

                    "A dzisiaj poszłam do kina w ramach terapii - odwyk od forum."

                    Parę rzeczy szarpało mi nerwy tutaj ostatnio i potrzebowałam
                    się oderwać od tego i się wyluzować a recenzja w Filmie zapowiadała
                    komedię. Albo źle zrozumiałam albo było coś "nie tak" z recenzją.
                    Tak czy owak nie żałuję. Ten film pomógł mi podjąć pewną decyzję.



                    "To był tzw. babski film pt. Bardzo mi się podobał.
                    Inteligentny film o trzech samotnych zaprzyjaźnionych czterdziestkach
                    i o tym co je spotkało, gdy jedna z nich zakochała się w swoim uczniu.
                    Przyjaźń pań została wystawiona na ciężką próbę ale wyszły z niej zwycięsko
                    choć nie bez strat."

                    Tylko tyle wiesz o tym filmie Wartburgu.
                    Powyżej powinno być "w swoim byłym uczniu". Ale to i tak by pewnie nie
                    zmieniło Waszej marnej opinii o moim guście. Trudno.
                    Dodam tu może tylko to, że dla mnie jest oczywiste, że gdyby uczynić ćwiczenie
                    i założyć punkt wyjścia jw. to ,w zależności od tego czy reżyserował by to
                    (i pisał scenariusz) Francuz, Chińczyk, Amerykanin itd., efekt byłby inny.
                    Co więcej zależałby też od klasy twórców. Któryś z nich mógłby nawet zrobić
                    z tego tematu arcydzieło.

                    >Na podstawie
                    > tego, co napisalas o tym wczorajszym filmie, nigdy bym sie
                    > na niego nie wybral.

                    Rozumiem. Nie zamierzałam Was zachęcać do pójścia na ten film.


                    Pozdrawiam

                    ps
                    Pogłębiasz moje kompleksy Wartburgu.
                    Ja dobrze wiem co jestem warta. I wiem jakie mam braki.
                    Z Twojego punktu widzenia najważniejsze są braki w moim
                    humanistycznym wykształceniu. Nie znam łaciny, francuskiego,
                    literatury angielskiej i amerykańskiej oraz włoskiej w takim
                    stopniu jak bym chciała. Historia - tu też białe plamy.
                    Itd. itp.
                    Najbardziej lubię czytać pamiętniki, Henry James`a, Edwarda Morgana Forstera
                    i Jane Austen i oglądać w kinie ekranizacje ich powieści oraz wogóle tzw.
                    wielkiej literatury.
                    A z wykształcenia jestem inż. elektrykiem.

                    • basia.basia Re: drga, tetni, wibruje... 19.07.03, 15:19
                      basia.basia napisała:

                      ps2
                      I znowu napisałam wogóle zamisat w ogóle
                      oraz poprostu zamiast po prostu.
                      Zgroza.
                      • Gość: MACIEJ Re: drga, tetni, wibruje... Nie zauwazylem. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:39
                        basia.basia napisała:

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > ps2
                        > I znowu napisałam wogóle zamisat w ogóle
                        > oraz poprostu zamiast po prostu.
                        > Zgroza.

                        Nie zauwazylem,wiec na drugi raz nie poprawiaj,tak jak kataryna.
                    • Gość: MACIEJ Re: drga, tetni, wibruje... "SEX IN A CITY" IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:37
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > Oj Basiu, Basiu... Chyba bylas wczoraj nie w formie. To co
                      > > napisalas Bratkowi krotko po polnocy, bylo zupelnie bez
                      > > sensu. Rozumiem, ze poczulas sie dotknieta jego uwaga,
                      >
                      > Tak właśnie było i poniosło mnie. Ale jestem pewna, że on nie będzie miał
                      > pretensji jak przeczyta moją odpowiedź. Tydzień temu wymieniliśmy prywatne
                      > posty nt. gustów i oceniania gustów innych. Zaskoczyło mnie to, że ma mi za
                      > złe wybór filmu. Zwłaszcza, że oboje widzieliśmy francuski film pt. "Gusty
                      > i guściki", który powinien mieć tytuł "Gust innych" (błędne tłumaczenie).
                      > Ty też oceniłeś negatywnie mój gust na podstawie kilku zdań:
                      >
                      > "A dzisiaj poszłam do kina w ramach terapii - odwyk od forum."
                      >
                      > Parę rzeczy szarpało mi nerwy tutaj ostatnio i potrzebowałam
                      > się oderwać od tego i się wyluzować a recenzja w Filmie zapowiadała
                      > komedię. Albo źle zrozumiałam albo było coś "nie tak" z recenzją.
                      > Tak czy owak nie żałuję. Ten film pomógł mi podjąć pewną decyzję.
                      >
                      >
                      >
                      > "To był tzw. babski film pt. Bardzo mi się podobał.
                      > Inteligentny film o trzech samotnych zaprzyjaźnionych czterdziestkach
                      > i o tym co je spotkało, gdy jedna z nich zakochała się w swoim uczniu.
                      > Przyjaźń pań została wystawiona na ciężką próbę ale wyszły z niej zwycięsko
                      > choć nie bez strat."
                      >
                      > Tylko tyle wiesz o tym filmie Wartburgu.
                      > Powyżej powinno być "w swoim byłym uczniu". Ale to i tak by pewnie nie
                      > zmieniło Waszej marnej opinii o moim guście. Trudno.
                      > Dodam tu może tylko to, że dla mnie jest oczywiste, że gdyby uczynić
                      ćwiczenie
                      > i założyć punkt wyjścia jw. to ,w zależności od tego czy reżyserował by to
                      > (i pisał scenariusz) Francuz, Chińczyk, Amerykanin itd., efekt byłby inny.
                      > Co więcej zależałby też od klasy twórców. Któryś z nich mógłby nawet zrobić
                      > z tego tematu arcydzieło.
                      >
                      > >Na podstawie
                      > > tego, co napisalas o tym wczorajszym filmie, nigdy bym sie
                      > > na niego nie wybral.
                      >
                      > Rozumiem. Nie zamierzałam Was zachęcać do pójścia na ten film.

                      Ja bym moze i obejrzal,ale czy to nie jest podobne do amerykanskiego "Sex in a
                      City"?

                      > Pozdrawiam
                      >
                      > ps
                      > Pogłębiasz moje kompleksy Wartburgu.
                      > Ja dobrze wiem co jestem warta. I wiem jakie mam braki.
                      > Z Twojego punktu widzenia najważniejsze są braki w moim
                      > humanistycznym wykształceniu. Nie znam łaciny, francuskiego,
                      > literatury angielskiej i amerykańskiej oraz włoskiej w takim
                      > stopniu jak bym chciała. Historia - tu też białe plamy.
                      > Itd. itp.
                      > Najbardziej lubię czytać pamiętniki, Henry James`a, Edwarda Morgana Forstera
                      > i Jane Austen i oglądać w kinie ekranizacje ich powieści oraz wogóle tzw.
                      > wielkiej literatury.
                      > A z wykształcenia jestem inż. elektrykiem.
                      >
                      >
                  • Gość: MACIEJ Re: drga, tetni, wibruje... CZEKAM NA WYJASNIENIA. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:32
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    ) basia.basia napisała:
                    )
                    ) ) Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    ) )
                    ) ) ) ) O Twojej teorii. Niekoniecznie
                    ) ) ) ) jest prawdziwa.
                    ) ) )
                    ) ) ) Ta teorie ulozylo zycie,a ja tylko zaobserwowalem.
                    ) ) ) Jest w 100% prawdziwa ,o to sie nie boj.
                    ) ) )
                    ) ) ) ) To z tym najstarszym potomstwem,ze jest tej samej plci co rodzic bard
                    ) ) ziej
                    ) ) ) warty powielania.
                    ) )
                    ) ) Przykro mi ale to są rzeczy o których masz niewielkie pojęcie.
                    ) ) Bardzo autorytatywnie się wypowiadasz na temat teorii dziedziczenia,
                    ) ) podczas gdy jest to dziedzina wiedzy, która nie odpowiedziała jeszcze na
                    ) ) wszystkie pytania. Dam Ci przykład pierwszy z brzegu - Andy Warhol. On miał
                    ) ) dwóch straszych braci. Ojciec pracował na budowie a matka miała
                    umiejętności
                    ) ) plastyczne ( robiła z puszek kwiaty itp. i to sprzedawała) i dzięki nim
                    ) ) wspomagała budżet domowy.
                    ) )
                    ) ) )
                    ) ) ) Kazdy ma talent,tylko do czegos innego.
                    ) ) ) Ja jestem urodzonym ekonomista a pisanie wychodzi mnie calkiem niezle.
                    ) ) )
                    ) )
                    ) ) No dobrze ale ja nie miałam na myśli talentu do robienia pieniędzy czy do
                    ) ) robienia ludziom wody z mózgu! Chodzi o to coś specjalnego, co trafia się
                    ) ) niewielu i sprawia, że inni mogą dzięki nim przeżyć coś wyjątkowego gdy
                    ) obcują
                    ) ) z ich dokonaniami.
                    ) ) )
                    ) )
                    ) ) ) Ja za to uwazam,ze nikt nie ma obowiazku rozumiec artystow,tak jak i artys
                    ) ) ci
                    ) ) ) nie maja obowiazku rozumiec ekonomistow.
                    ) )
                    ) ) To jest jasne. Zresztą niektórych artystów normalny człowiek nie jest w
                    ) stanie
                    ) ) zrozumieć. Np. w Amsterdamie jest muzeum Van Gogha i jak tam byłam to mi
                    się
                    ) ) wydało w jakimś momencie, że on pasjami malował buty - stare, zużyte,
                    ) robocze,
                    ) ) brudne, ubłocone i zniszczone buty. Na krześle, pod krzesłem, na podłodze
                    itd
                    ) .
                    ) ) Bez sensu. No nie?
                    ) )
                    ) )
                    ) ) ) Czy moje zycie byloby innego,gdybym nie zdawal sobie sprawy z istnienia 10
                    ) ) 0
                    ) ) ) najwybitniejszych malarzy z Picasso wlacznie?
                    ) ) ) BYLOBY IDENTYCZNIE TAKIE SAMO.
                    ) )
                    ) ) Ty zwyczajnie nie wiesz, że nie chodzi o to czy sobie zdajesz sprawę czy
                    nie.
                    ) ) Mieszkasz w NYC, który jest jaki jest i pewnie uważasz, że to
                    najpiękniejsze
                    ) ) miasto na świecie. Albo jedno z wspanialszych. A to miasto jest takie jak
                    ) ) jest, bo najlepsi architekci zaprojektowali te Wasze drapacze, macie
                    ) wspaniałe
                    ) ) mosty i co tam jeszcze to sam wiesz. Czy wolałbyś mieszkać wśród brudnych
                    ) ) szarych kamienic z wielkiej płyty?
                    ) )
                    ) )
                    ) ) ) TO NIE JEST DZIEDZINA KTORA LUBIE I NIE MAM ZAMIARU ZMUSZAC SIE DO
                    ) ) POLUBIENIA TEGO.
                    ) ) A jak płyniesz sobie statkiem i patrzysz na NYC z oddali to co?
                    ) )
                    ) ) ) SWIAT DO PRZODU POPYCHAJA PRAKTYCY ,TACY JAK REAGAN,BUSH,BILL GATES A NIE
                    ) ) ) PICASSO.
                    ) ) Maciej, czy Ty wolisz jeździć swoją maximą czy trabantem? Zainteresuj się
                    tym
                    )
                    ) ) kto projektował Gates`owi dom i Twoje auto.
                    ) )
                    ) ) ) ARTYSCI NIE MAJA ZADNEJ PRZEWAGI NAD INNYMI LUDZMI,A SA WRECZ W STOSUNKU D
                    ) ) O
                    ) ) ) INNYCH UPOSLEDZENI.
                    ) ) O przewagę się spierać nie będę ale to upośledzenie to niewypał. Będziesz
                    mi
                    ) ) wmawiał, że np. jedna z moich ulubionych aktorek Julianne Moore (aktorstwo
                    ) ) z najwyższej półki) ma być upośledzona w stosunku do kogokolwiek?
                    ) ) Albo, że mój ulubiony pisarz albo kompozytor czy malarz byli upośledzeni?
                    ) ) Przecież nie wiesz, którzy to są.
                    ) )
                    ) ) Zrobiło się strasznie późno.
                    ) )
                    ) ) Pozdrawiam
                    ) )
                    ) ) ps
                    ) ) Pisząc słuchałam sobie Billie Holiday. Co za głos - talent od Boga właśnie.
                    )
                    ) Oj Basiu, Basiu... Chyba bylas wczoraj nie w formie. To co
                    ) napisalas Bratkowi krotko po polnocy, bylo zupelnie bez
                    ) sensu. Rozumiem, ze poczulas sie dotknieta jego uwaga, ale
                    ) nie byla ona ani ordynarna, ani taka znowu chybiona. Na podstawie
                    ) tego, co napisalas o tym wczorajszym filmie, nigdy bym sie
                    ) na niego nie wybral. Trzy panie w balzakowskim wieku, z ktorych
                    ) jedna ma romans z dorastajacym chlopcem, tj. dzieckiem w
                    ) krotkich spodenkach (mezczyzni dlugo dojrzewaja, wiesz
                    ) przeciez najlepiej) oraz wplyw tej nieslychanej afery na
                    ) zwiazki przyjacielskie tych pan. To sie az prosi o kanape
                    ) u psychoanalityka. Erothic phantasies i damska przyjazn.
                    ) Czy rzeczywiscie przyjazn? Autora scenariusza podejrzewam
                    ) nawet o cynizm. O celowe skonstruowanie tej historii w
                    ) taki sposob, aby przyciagala panie w srednim wieku do kina.
                    ) Pod koniec 18-go wieku we Francji kwitl gatunek (b. nieciekawy
                    ) zreszta) zwany przez historykow literatury "roman a these"
                    ) (powiesc z teza). Jego autorzy pisali te powiesci, zeby
                    ) czegos czytelnikowi dowiesc i to oczywiscie niczego nie
                    ) dowodzilo, a na dodatek jeszcze bylo bardzo kiepskie w
                    ) formie. Tresc zawsze dominuje forme. Przesadza o tym, czy
                    ) jest dobra, czy zla. Otoz dzisiaj fenomen "roman a these"
                    ) kontynuowany jest m.in. w kinie przez autorow, ktorzy teze
                    ) zastapili kasa. Kiedy czytalem to Twoje wczorajsze
                    ) streszczenie, nie moglem oprzec sie wrazeniu, ze w tym
                    ) filmie nie chodzilo o nic innego. Ale sama tez do tego
                    ) dojdziesz, jak sie nad tym zastanowisz.
                    )
                    ) Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                    ) tymi butami b. rozczarowany. Tam jest w ogole bardzo zly
                    ) zbior obrazow w tym muzeum. Van Gogh zaczal malowac b.
                    ) pozno, byl pod wieloma wzgledami technicznie slaby. Te buty,
                    ) ci chlopi, ktorzy (juz nie pamietam) obieraja kartofle albo
                    ) je jedza, to sa wszystko wprawki. Poki nie zobaczylem
                    ) van Gogha "na zywo", bylem jego wielkim adoratorem, ale
                    ) potem zrobilem sie "skeptisch". Moja wizyta w Amsterdamie
                    ) cos mi uswiadomila. Istnieje sztuka oraz spoleczna recepcja
                    ) sztuki. Pod tym wzgledem Maciej ma troche racji, chociaz
                    ) oczywiscie zupelnie jej nie ma. Trafil w jakis ton, ale
                    ) go nie rozumie.

                    Mam nadzieje doczekac sie na wyjasnienia.

                    ) W Amsterdamie bylem z moja owczesna przyjaciolka, Niemka.
                    ) Od razu doszedlem do przekonania mnie samego szokujacego,
                    ) ze to Muzeum van Gogha jest kiepskie, a troche znam sie na
                    ) sztuce, wierz mi. Szkoda mi bylo czasu na wystawanie
                    ) przed kazdym obrazem po dziesiec minut, jak ona to robila
                    ) - dwa dni pozniej nie mogla sie naprosic, zebym wyszedl
                    ) wreszcie z Muzeum van Rijka, gdzie oszalalem z milosci do
                    ) Rembrandta i innych Vermeerow.
                    )
                    ) Ale w Muzeum van Gogha nie zaznalem niczego podobnego.
                    ) Za to bylem tam w nagrode swiadkiem nastepujacej sceny.
                    )
                    ) Kiedy zostawilem moja przyjaciolke przy jakichs chlopach
                    ) jedzacych ziemniaki, odkrylem wycieczke z Niemiec. Grupa
                    ) pan mniej wiecej piecdziesiecioletnich (takich, co to odchowaly
                    ) juz dzieci i byly na wycieczke do Amsterdamu) wsluchiwala sie
                    ) w wyklad przewodnika. Staral sie im wytlumaczyc, o co chodzi
                    ) w malarstwie boskiego Vincenta. Od razu zorientowalem sie,
                    ) ze mam do czynienia z szarlatanem, kierowca autobusu, ktorego
                    ) wyszkolono w biurze turystycznym obslugujacym jednodniowe
                    ) wyjazdy grupowe do Amsterdamu - romantyczna wycieczka statkiem po
                    ) ktoryms z grachtow z tradycyjnym holenderskim poczestunkiem
                    ) (gouda + kieliszek czerwonego wina), wizyta w Muzeum Anny
                    ) Frank, a na koniec zakupy, spacer i Muzeum van Gogha.
                    )
                    ) Otoz ten mechanik samochodowy tlumaczyl tym paniom, ze van
                    ) Gogh byl kims w rodzaju Einsteina albo Nielsa Bohra. Mowiac
                    ) krotko - genialnie antycypowal pozniejsze odkrycia fizyki
                    ) molekularnej, dzieki ktorej wiemy, ze materia wcale nie jest
                    ) taka, jak ja widzimy, tylko drga, tetni, wibruje. Te atomy
                    ) pedza po jakichs orbitach i van Gogh postanowil te tajemnice
                    ) rozgryzc, wyjasnic owo rozedrganie materii, zapisac je na
                    ) plotnie. - Dlatego te jego obrazy sa takie tetniace, pulsujace,
                    ) rozwibrowane... - mowil.
                    )
                    ) Poszedlem na drugie pietro, gdzie akurat goscila objazdowa
                    ) wystawa plakatow Toulouse-Lautreca. Zrobila na mnie duzo
                    ) wieksze wrazenie nawiasem mowiac. Kiedy po mniej wiecej
                  • basia.basia Re: drga, tetni, wibruje... 21.07.03, 14:15
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    >
                    > Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                    > tymi butami b. rozczarowany. Tam jest w ogole bardzo zly
                    > zbior obrazow w tym muzeum. Van Gogh zaczal malowac b.
                    > pozno, byl pod wieloma wzgledami technicznie slaby. Te buty,
                    > ci chlopi, ktorzy (juz nie pamietam) obieraja kartofle albo
                    > je jedza, to sa wszystko wprawki. >

                    Tak jest jak napisałeś. On się w ten sposób uczył.
                    Tego rodzaju ekspozycja ma duże znaczenie dla historyków
                    sztuki ale dla normalnego widza (ja) to jest zwyczajnie nudne.
                    Poza tym to muzeum to jest jakby zbiór pamiątek po ich narodowej
                    świętości. I taki ma sens ten zbiór.
                    Ale przy okazji bytności w Holandii byłam też w jakimś miasteczku
                    (nie chce mi się teraz sprawdzać), gdzie istnieje wspaniałe muzeum utworzone
                    ze zbiorów małżeństwa Kroller-Miller (dwie kropki mają być nad o) - malarstwo
                    i rzeźba (w plenerze). I tam mają dużo sławnych płócień van Gogha. Wśród nich
                    to z uliczką w Arles nocą (zapomniałam tytułu) - jest wspaniałe.
                    w wyklad przewodnika. Staral sie im wytlumaczyc, o co chodzi


                    >Zamiast tlumaczyc paniom, na czym
                    > polega wielkosc van Gogha, zwrocil sie do nich z propozycja,
                    > zeby one to uczynily. Zapanowala konsternacja. Panie w wieku przedemerytaln

                    Widziałam scenkę we Wiedniu, w Belwederze. Byłam w sali, gdzie wiszą
                    najpiękniejsze obrazy Klimta, no i weszła tam grupa Francuzów (też wycieczka)
                    i jakaś starsza pani wydała z siebie głośny okrzyk (wszyscy pozostali zwrócili
                    się w jej stronę) "tres jolie". To było na widok "Pocałunku". Nie trzeba jej
                    było przewodnika, wiedzy z histrorii sztuki czy znajomości malarstwa.

                    Z drugiej zaś strony przewodnik może być bardzo pomocny. Dobry przewodnik.
                    Moja córka, będąc parę lat temu w Londynie, chodziła na wykłady do National
                    Gallery. Powiedziała mi po powrocie, że podczas tych 3 tygodni więcej się
                    nauczyła niż przez 3 lata w LSP. Tematem każdego spotkania ( to były wykłady
                    dostępnego dla każdego chętnego i bezpłatne) był jakiś jeden obraz (zazwyczaj)
                    i po wstępnym wykładzie na temat twórcy i czasu powstania dzieła omawiano
                    - wszyscy uczestniczyli w rozmowie - to, co na płótnie. Poza omówieniem
                    zasadniczego tematu odkrywano wspólnie jakie przekazy ponadto zawarł artysta
                    na płótnie, poprzez umieszczenie różnych elementów, które mogą symblizować
                    jego stosunek do rzeczywistości, namalowanych osób itd. Ona powiedziała,
                    że to było pasjonujące.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: MACIEJ Re: drga, tetni, wibruje... MUZEA A REZERWATY IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 16:36
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                      >
                      > >
                      > > Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                      > > tymi butami b. rozczarowany. Tam jest w ogole bardzo zly
                      > > zbior obrazow w tym muzeum. Van Gogh zaczal malowac b.
                      > > pozno, byl pod wieloma wzgledami technicznie slaby. Te buty,
                      > > ci chlopi, ktorzy (juz nie pamietam) obieraja kartofle albo
                      > > je jedza, to sa wszystko wprawki. >
                      >
                      > Tak jest jak napisałeś. On się w ten sposób uczył.
                      > Tego rodzaju ekspozycja ma duże znaczenie dla historyków
                      > sztuki ale dla normalnego widza (ja) to jest zwyczajnie nudne.
                      > Poza tym to muzeum to jest jakby zbiór pamiątek po ich narodowej
                      > świętości. I taki ma sens ten zbiór.
                      > Ale przy okazji bytności w Holandii byłam też w jakimś miasteczku
                      > (nie chce mi się teraz sprawdzać), gdzie istnieje wspaniałe muzeum utworzone
                      > ze zbiorów małżeństwa Kroller-Miller (dwie kropki mają być nad o) - malarstwo
                      > i rzeźba (w plenerze). I tam mają dużo sławnych płócień van Gogha. Wśród nich
                      > to z uliczką w Arles nocą (zapomniałam tytułu) - jest wspaniałe.
                      > w wyklad przewodnika. Staral sie im wytlumaczyc, o co chodzi
                      >
                      >
                      > >Zamiast tlumaczyc paniom, na czym
                      > > polega wielkosc van Gogha, zwrocil sie do nich z propozycja,
                      > > zeby one to uczynily. Zapanowala konsternacja. Panie w wieku przedemeryta
                      > ln
                      >
                      > Widziałam scenkę we Wiedniu, w Belwederze. Byłam w sali, gdzie wiszą
                      > najpiękniejsze obrazy Klimta, no i weszła tam grupa Francuzów (też wycieczka)
                      > i jakaś starsza pani wydała z siebie głośny okrzyk (wszyscy pozostali
                      zwrócili
                      > się w jej stronę) "tres jolie". To było na widok "Pocałunku". Nie trzeba jej
                      > było przewodnika, wiedzy z histrorii sztuki czy znajomości malarstwa.
                      >
                      > Z drugiej zaś strony przewodnik może być bardzo pomocny. Dobry przewodnik.
                      > Moja córka, będąc parę lat temu w Londynie, chodziła na wykłady do National
                      > Gallery. Powiedziała mi po powrocie, że podczas tych 3 tygodni więcej się
                      > nauczyła niż przez 3 lata w LSP. Tematem każdego spotkania ( to były wykłady
                      > dostępnego dla każdego chętnego i bezpłatne) był jakiś jeden obraz
                      (zazwyczaj)
                      > i po wstępnym wykładzie na temat twórcy i czasu powstania dzieła omawiano
                      > - wszyscy uczestniczyli w rozmowie - to, co na płótnie. Poza omówieniem
                      > zasadniczego tematu odkrywano wspólnie jakie przekazy ponadto zawarł artysta
                      > na płótnie, poprzez umieszczenie różnych elementów, które mogą symblizować
                      > jego stosunek do rzeczywistości, namalowanych osób itd. Ona powiedziała,
                      > że to było pasjonujące.
                      >
                      > Pozdrawiam

                      MUZEA-TO JEST COS W RODZAJU REZERWATOW-GDZIE CHCE SIE ZA WSZELKA CENE UTRZYMAC
                      W NAJWIEKSZEJ SWIETOSCI TO,CO KIEDYS BYLO DOBRE LUB NAJLEPSZE.
                      CZAS I UWAGA NIE SA NA TYLE PODZIELNE,BY STARCZYLO NAM ICH NA DOCENIENIE
                      OBECNYCH OSIAGNIEC JAK I TYCH CZESTO ZAPOMNIANYCH.
                • Gość: wartburg urwalo mi pointe IP: *.arcor-ip.net 19.07.03, 11:24

                  Urwalo mi pointe... Co sie dzieje z tymi laczami?
                  Przesylam koncowke jeszcze raz


                  Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                  tymi butami b. rozczarowany. Tam jest w ogole bardzo zly
                  zbior obrazow w tym muzeum. Van Gogh zaczal malowac b.
                  pozno, byl pod wieloma wzgledami technicznie slaby. Te buty,
                  ci chlopi, ktorzy (juz nie pamietam) obieraja kartofle albo
                  je jedza, to sa wszystko wprawki. Poki nie zobaczylem
                  van Gogha "na zywo", bylem jego wielkim adoratorem, ale
                  potem zrobilem sie "skeptisch". Moja wizyta w Amsterdamie
                  cos mi uswiadomila. Istnieje sztuka oraz spoleczna recepcja
                  sztuki. Pod tym wzgledem Maciej ma troche racji, chociaz
                  oczywiscie zupelnie jej nie ma. Trafil w jakis ton, ale
                  go nie rozumie.

                  W Amsterdamie bylem z moja owczesna przyjaciolka, Niemka.
                  Od razu doszedlem do przekonania mnie samego szokujacego,
                  ze to Muzeum van Gogha jest kiepskie, a troche znam sie na
                  sztuce, wierz mi. Szkoda mi bylo czasu na wystawanie
                  przed kazdym obrazem po dziesiec minut, jak ona to robila
                  - dwa dni pozniej nie mogla sie naprosic, zebym wyszedl
                  wreszcie z Muzeum van Rijka, gdzie oszalalem z milosci do
                  Rembrandta i innych Vermeerow.

                  Ale w Muzeum van Gogha nie zaznalem niczego podobnego.
                  Za to bylem tam w nagrode swiadkiem nastepujacej sceny.

                  Kiedy zostawilem moja przyjaciolke przy jakichs chlopach
                  jedzacych ziemniaki, odkrylem wycieczke z Niemiec. Grupa
                  pan mniej wiecej piecdziesiecioletnich (takich, co to odchowaly
                  juz dzieci i byly na wycieczke do Amsterdamu) wsluchiwala sie
                  w wyklad przewodnika. Staral sie im wytlumaczyc, o co chodzi
                  w malarstwie boskiego Vincenta. Od razu zorientowalem sie,
                  ze mam do czynienia z szarlatanem, kierowca autobusu, ktorego
                  wyszkolono w biurze turystycznym obslugujacym jednodniowe
                  wyjazdy grupowe do Amsterdamu - romantyczna wycieczka statkiem po
                  ktoryms z grachtow z tradycyjnym holenderskim poczestunkiem
                  (gouda + kieliszek czerwonego wina), wizyta w Muzeum Anny
                  Frank, a na koniec zakupy, spacer i Muzeum van Gogha.

                  Otoz ten mechanik samochodowy tlumaczyl tym paniom, ze van
                  Gogh byl kims w rodzaju Einsteina albo Nielsa Bohra. Mowiac
                  krotko - genialnie antycypowal pozniejsze odkrycia fizyki
                  molekularnej, dzieki ktorej wiemy, ze materia wcale nie jest
                  taka, jak ja widzimy, tylko drga, tetni, wibruje. Te atomy
                  pedza po jakichs orbitach i van Gogh postanowil te tajemnice
                  rozgryzc, wyjasnic owo rozedrganie materii, zapisac je na
                  plotnie. - Dlatego te jego obrazy sa takie tetniace, pulsujace,
                  rozwibrowane... - mowil.

                  Poszedlem na drugie pietro, gdzie akurat goscila objazdowa
                  wystawa plakatow Toulouse-Lautreca. Zrobila na mnie duzo
                  wieksze wrazenie nawiasem mowiac. Kiedy po mniej wiecej
                  po godzinie wrocilem na dol, wycieczka z Niemiec dotarla
                  do wspomnianych juz butow. Od razu zauwazylem, ze mojemu
                  przewodnikowi "gadane" sie skonczylo. Ocieral pot z czola,
                  najwyrazniej stracil watek. Byl jednak na tyle sprytny,
                  zeby odwrocic role. Zamiast tlumaczyc paniom, na czym
                  polega wielkosc van Gogha, zwrocil sie do nich z propozycja,
                  zeby one to uczynily.

                  Zapanowala konsternacja. Panie w wieku przedemerytalnym
                  zaczely sie naraz zachowywac jak dzieci w szkole. Odwracaly
                  wzrok, cicho pojekiwaly, unikaly natarczywego spojrzenia
                  kierowcy autobusu. W koncu jedna z nich, jak to w szkole
                  podczas wizytacji dyrektora niekiedy bywa, uniosla reke do
                  gory. Twarz przewodnika rozpromienila sie. "Bo mnie sie
                  wydaje", powiedziala z namyslem, "ze van Gogh chcial na
                  tym obrazie pokazac, jak ta materia wibruje..."

                  "Genau" wykrzyknal mechanik samochodowy i wycieczka ruszyla
                  w strone nastepnego obrazu van Gogha

                  Pozdrawiam

                  • basia.basia Re: urwalo mi pointe 19.07.03, 12:48
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    > Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                    > tymi butami b. rozczarowany.

                    O tym też chętnie porozmawiam.
                    I o odbiorze malarstwa przez tzw. zwykłych ludzi.
                    I o tym co ja lubię w malarstwie.
                    I o tym, że do różnych rzeczy się dojrzewa.
                    I o tym, że do jednych przemawia słowo "pisane", do innych deklamowane,
                    do innych jeszcze muzyka taka lub owaka a do jeszcze innych disco polo.

                    Jeśli chcesz, rzecz jasna.
                    Bo to nie będzie na takim poziomie
                    jaki Ty reprezentujesz.
                    Zresztą dobrze wiesz,
                    że Cię podziwiam.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: wartburg nadwrazliwosc IP: *.pppool.de 20.07.03, 11:22
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                      >
                      > > Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                      > > tymi butami b. rozczarowany.
                      >
                      > O tym też chętnie porozmawiam.
                      > I o odbiorze malarstwa przez tzw. zwykłych ludzi.
                      > I o tym co ja lubię w malarstwie.
                      > I o tym, że do różnych rzeczy się dojrzewa.
                      > I o tym, że do jednych przemawia słowo "pisane", do innych deklamowane,
                      > do innych jeszcze muzyka taka lub owaka a do jeszcze innych disco polo.
                      >
                      > Jeśli chcesz, rzecz jasna.
                      > Bo to nie będzie na takim poziomie
                      > jaki Ty reprezentujesz.
                      > Zresztą dobrze wiesz,
                      > że Cię podziwiam.
                      >
                      > Pozdrawiam


                      Basiu,

                      dlaczego my wszyscy tutaj tacy jacys nadwrazliwi sie
                      robimy? Oczywiscie, ze mam wielka ochote prowadzic
                      rozmowy na tematy wazne i nigdy by mi do glowy nie
                      przyszlo, zeby stawiac jakies wymagania dotyczace
                      "poziomu" dyskusji, szczegolnie jesli prowadze ja z
                      kims tak dociekliwym i uczciwym intelektualnie jak
                      Ty. To ze nie zawsze sie ze soba zgadzamy, wcale
                      nie oznacza, ze Cie lekcewaze, Basiu.

                      Kiedy zaczalem zagladac do tego forum nie tak dawno
                      temu, zdecydowalem sie na nim pozostac miedzy innymi
                      dzieki Tobie. Odkrylem tutaj grupe ludzi, ktorych sposob
                      myslenia b. mi przypadl do gustu, bo jest zblizony do
                      mojego. Juz pisalem o tym, ze mam wielki szacunek do
                      Kataryny. Reprezentuje swiatopoglad, ktory b. mi
                      odpowiada, i nie tylko reprezentuje, lecz jeszcze po
                      mistrzowski potrafi o niego walczyc. To samo jednak
                      odnosi sie do Ciebie, do Strajkera, Izy (ktora tez
                      uwaznie czytam), Witka-bisa i Bratka, ktorych przez
                      chwile podejrzewalem, ze sa jedna osba, ale chyba
                      jednak sie mylilem. Nawiasem mowiac bardzo polubilem
                      Bratka w ostatnich tygodniach. Juz teraz zaczyna mi
                      brakowac jego energii - no dobrze, niech juz bedzie,
                      niech uzyje tego slowa zuzytego - tych dobrych
                      wibracji, ktore wnosil tutaj na to forum.

                      Ty tez napisalas pare rzeczy, ktore bardzo mi sie
                      podobaly. Np. o kwestii iskry Bozej, ktora przesadza
                      o tym, czy ktos jest artysta, czy nie. Ja juz od lat
                      sklaniam sie do tego samego punktu widzenia. Znasz
                      moze wiersz Brodskiego "Motyl"?

                      A o malarstwie mialbym duzo do powiedzenia.
                      I wydaje mi sie, ze temat kina wcale nie jest
                      wyczerpany...

                      Pozdrawiam

                      W.
                      • basia.basia Spuśćmy kurtynę ............ 21.07.03, 23:05
                        na tę moją nadwrażliwość, i napaść na Bartka i Ciebie.
                        Głupio mi teraz. Lepiej by było gdybym broniła mojego
                        wyboru i nawet kłóciła się z Wami. Zamiast tego zboczyłam
                        na manowce.

                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        >
                        > Basiu,
                        >
                        > dlaczego my wszyscy tutaj tacy jacys nadwrazliwi sie
                        > robimy?



                        > Znasz moze wiersz Brodskiego "Motyl"?
                        >

                        Niestety nie ale poznam :)
                        W ramach dokształcania i nie tylko.
                        Mam pewne wyobrażenie o tym co to jest
                        tworzenie a ten wiersz pewnie o tym,
                        jak się domyślam.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: Wartburg Motyl IP: *.pppool.de 22.07.03, 02:51
                          basia.basia napisała:

                          > na tę moją nadwrażliwość, i napaść na Bartka i Ciebie.
                          > Głupio mi teraz. Lepiej by było gdybym broniła mojego
                          > wyboru i nawet kłóciła się z Wami. Zamiast tego zboczyłam
                          > na manowce.
                          >
                          > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                          >
                          > >
                          > > Basiu,
                          > >
                          > > dlaczego my wszyscy tutaj tacy jacys nadwrazliwi sie
                          > > robimy?
                          >
                          >
                          >
                          > > Znasz moze wiersz Brodskiego "Motyl"?
                          > >
                          >
                          > Niestety nie ale poznam :)
                          > W ramach dokształcania i nie tylko.
                          > Mam pewne wyobrażenie o tym co to jest
                          > tworzenie a ten wiersz pewnie o tym,
                          > jak się domyślam.
                          >
                          > Pozdrawiam



                          Bardzo dobrze, ze Ci przeszlo. Cala ta scysja byla bez
                          sensu. Mi sie wydaje, ze my tu wszyscy dobralismy sie
                          wedlug jakiegos klucza i ze spotkania, jakie momentami maja
                          miejsce na tych stronach, sa pod wieloma wzgledami
                          wyjatkowe. Chronmy ten plomyk...

                          "Motyl" jest tez czyms zupelnie wyjatkowym. Kiedy go
                          po raz pierwszy przeczytalem, wpadlem w ekstaze.
                          Potrzeba podzielenia sie tym wierszem z innymi byla
                          we mnie tak przemozna, ze niemal natychmiast powzialem
                          decyzje, aby przetlumaczyc go na angielski. W owym
                          czasie wiekszosc moich znajomych pochodzila z krajow
                          anglosaskich - z USA, Australii, a najwiecej z Irlandii.
                          Zylem w Niemczech poza Niemcami. Angielski byl jezykiem
                          mojej ekspresji. Wtedy nie chcialem uczyc sie niemieckiego,
                          zeby nie popsuc sobie angielskiego. Balem sie, ze strace go
                          tak ja francuski, ktory stracilem z winy angielszczyzny.

                          Angielski znalem tak dobrze, ze niekiedy Australijczycy
                          podejrzewali mnie, ze jestem Irlandczykiem. Najwiecej czasu
                          spedzalem z Irlandczykami. Pewnie dlatego, ze lubili mnie
                          sluchac. Byli wychowani w tradycji "story tellera". To
                          wlasnie im po raz pierwszy streszczalem "Motyla" i dla
                          nich chcialem ten wiersz przetlumaczyc.

                          "Motyl" jest dlugi. Ma czternascie zwrotek i miesci sie na
                          czterech stronach wydania ksiazkowego. Mimo to podjalem sie
                          tego wariackiego zadania. W doszlifowaniu angielszczyzny
                          pomagala mi Reenie, 19-letnia Irlandka, ktora pracowala przy
                          barze w mojej owczesnej "Stammkneipe". Nasz wspolny znajomy
                          Brendan zaprosil nas na urodziny i to on mial dostac "Motyla"
                          w prezencie.

                          "Motyl" jest traktatem filozoficznym o Bogu, o pierwiastku
                          boskosci we wszechswiecie, ktory sprawia, ze nawet w istocie
                          tak marnej, skazanej na smierc tak rychla, nie mozna nie
                          dostrzec Jego obecnosci. Rozmowa Brodskiego z martwym
                          motylem jest czyms niezrownanym. Nawet monolog Hamleta
                          zdaje sie byc przy niej bez glebi. Zacytuje tylko dwie
                          zwrotki - piata i szosta. Chociaz nie. Moze dla jasnosci
                          wywodu zaczne od czwartej.

                          IV
                          Na twych rozwartych skrzydlach
                          rzesy, zrenice
                          dziewice pieknolice,
                          ptaki, straszydla?
                          Czyja w tobie twarz
                          sportretowana
                          w przelocie? W cetkach, w plamach,
                          jakimi trwasz
                          martwymi naturami
                          posrod zywiolow?
                          Co w tobie tkwi: ryb polow?
                          Stol z owocami?
                          V
                          Moze jestes pejzazem?
                          Moze przez lupe
                          dostrzege w tobie grupe
                          nimf, plasy, plaze?
                          Czy jasno tam jak w dzien?
                          czy mroki nocne
                          panuja? jakie slonce
                          rozjasni cien,
                          gdy nad pejzazem wstanie?
                          Jakie w nim chmury?
                          I jakiej natury
                          jest odwzorowaniem?
                          VI
                          Mysle, zes jest zarazem
                          i tym i owym:
                          gwiazda, glebina, glowa,
                          rzecza i pejzazem.
                          Jakiz to zlotnik siadl
                          i brwi nie chmurzac
                          w tobie jak w miniaturze
                          wyryl ten swiat,
                          gdzie wszystko oszalamia,
                          zwodzi i przeczy,
                          gdze tys jest - mysl o rzeczy
                          a my - rzecz sama?

                          Ten wiersz "o zlotniku, co brwi nie chmurzac w tobie jak
                          w miniaturze wyryl ten swiat" wywarl na mnie wielki wplyw.
                          Choc uswiadomilem to sobie dopiero pozniej. Jego przeslanie
                          wsaczylo sie we mnie prawie niepostrzezenie, zmienilo mnie.
                          Wychowano mnie w duchu filozofii racjonalistycznych, ktorym
                          do tej pory dochowuje na swoj sposob wiernosci. Ale "Motyl"
                          przyczepil sie do mnie. To przygladanie sie przez lupe
                          dziewiom pieknolicym na jego skrzydlach weszlo mi w krew,
                          stalo sie elementem mojego widzenia swiata. Kiedy tylko w
                          wystarczajacym stopniu opanowalem niemiecki, wzialem sie
                          za tlumaczenie "Motyla". Brakowalo mi go w tym jezyku:
                          (wo du bist - der Gedanke an das Ding und wir - das Ding an
                          sich?). Uwazam nawet, ze moj przeklad wypadl lepiej od tego, co
                          z "Motyla" zrobili niemieccy slawisci. Niedawno chcialem
                          kupic komus zbiorek poezji Brodskiego wlasnie ze wzgledu
                          na "Motyla". Ale kiedy w ksiegarni na Savignyplatz zaczalem
                          kartkowac ksiazke, powialo groza. Musialem sie powstrzymywac,
                          zeby nie zrobic awantury Bogu ducha winnemu ksiegarzowi.

                          Na koniec ostatnia zwrotka w swietnym tlumaczeniu Baranczaka

                          XIV
                          Tys jest bardziej niz Niczym
                          A raczej: jestes
                          widoczniejszy i przez to
                          blizszy. Lecz wliczam
                          cie do nicosci krewnych.
                          Twoja smierc wczesna
                          Ja wlasnie ucielesnia;
                          dlatego pewnie
                          jestes w zamecie dnia
                          godzien choc slowa,
                          ty - przejrzysta przeslona
                          co dzieli "Nic" od "Ja"

                          Pozdrawiam
                          • Gość: MACIEJ Motyl.TO CHYBA NIE DO MNIE,BO NIC NIE ROZUMIEM IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 03:42
                            Gość portalu: Wartburg napisał(a):

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            > > na tę moją nadwrażliwość, i napaść na Bartka i Ciebie.
                            > > Głupio mi teraz. Lepiej by było gdybym broniła mojego
                            > > wyboru i nawet kłóciła się z Wami. Zamiast tego zboczyłam
                            > > na manowce.
                            > >
                            > > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                            > >
                            > > >
                            > > > Basiu,
                            > > >
                            > > > dlaczego my wszyscy tutaj tacy jacys nadwrazliwi sie
                            > > > robimy?
                            > >
                            > >
                            > >
                            > > > Znasz moze wiersz Brodskiego "Motyl"?
                            > > >
                            > >
                            > > Niestety nie ale poznam :)
                            > > W ramach dokształcania i nie tylko.
                            > > Mam pewne wyobrażenie o tym co to jest
                            > > tworzenie a ten wiersz pewnie o tym,
                            > > jak się domyślam.
                            > >
                            > > Pozdrawiam
                            >
                            >
                            >
                            > Bardzo dobrze, ze Ci przeszlo. Cala ta scysja byla bez
                            > sensu. Mi sie wydaje, ze my tu wszyscy dobralismy sie
                            > wedlug jakiegos klucza i ze spotkania, jakie momentami maja
                            > miejsce na tych stronach, sa pod wieloma wzgledami
                            > wyjatkowe. Chronmy ten plomyk...
                            >
                            > "Motyl" jest tez czyms zupelnie wyjatkowym. Kiedy go
                            > po raz pierwszy przeczytalem, wpadlem w ekstaze.
                            > Potrzeba podzielenia sie tym wierszem z innymi byla
                            > we mnie tak przemozna, ze niemal natychmiast powzialem
                            > decyzje, aby przetlumaczyc go na angielski. W owym
                            > czasie wiekszosc moich znajomych pochodzila z krajow
                            > anglosaskich - z USA, Australii, a najwiecej z Irlandii.
                            > Zylem w Niemczech poza Niemcami. Angielski byl jezykiem
                            > mojej ekspresji. Wtedy nie chcialem uczyc sie niemieckiego,
                            > zeby nie popsuc sobie angielskiego. Balem sie, ze strace go
                            > tak ja francuski, ktory stracilem z winy angielszczyzny.
                            >
                            > Angielski znalem tak dobrze, ze niekiedy Australijczycy
                            > podejrzewali mnie, ze jestem Irlandczykiem. Najwiecej czasu
                            > spedzalem z Irlandczykami. Pewnie dlatego, ze lubili mnie
                            > sluchac. Byli wychowani w tradycji "story tellera". To
                            > wlasnie im po raz pierwszy streszczalem "Motyla" i dla
                            > nich chcialem ten wiersz przetlumaczyc.
                            >
                            > "Motyl" jest dlugi. Ma czternascie zwrotek i miesci sie na
                            > czterech stronach wydania ksiazkowego. Mimo to podjalem sie
                            > tego wariackiego zadania. W doszlifowaniu angielszczyzny
                            > pomagala mi Reenie, 19-letnia Irlandka, ktora pracowala przy
                            > barze w mojej owczesnej "Stammkneipe". Nasz wspolny znajomy
                            > Brendan zaprosil nas na urodziny i to on mial dostac "Motyla"
                            > w prezencie.
                            >
                            > "Motyl" jest traktatem filozoficznym o Bogu, o pierwiastku
                            > boskosci we wszechswiecie, ktory sprawia, ze nawet w istocie
                            > tak marnej, skazanej na smierc tak rychla, nie mozna nie
                            > dostrzec Jego obecnosci. Rozmowa Brodskiego z martwym
                            > motylem jest czyms niezrownanym. Nawet monolog Hamleta
                            > zdaje sie byc przy niej bez glebi. Zacytuje tylko dwie
                            > zwrotki - piata i szosta. Chociaz nie. Moze dla jasnosci
                            > wywodu zaczne od czwartej.
                            >
                            > IV
                            > Na twych rozwartych skrzydlach
                            > rzesy, zrenice
                            > dziewice pieknolice,
                            > ptaki, straszydla?
                            > Czyja w tobie twarz
                            > sportretowana
                            > w przelocie? W cetkach, w plamach,
                            > jakimi trwasz
                            > martwymi naturami
                            > posrod zywiolow?
                            > Co w tobie tkwi: ryb polow?
                            > Stol z owocami?
                            > V
                            > Moze jestes pejzazem?
                            > Moze przez lupe
                            > dostrzege w tobie grupe
                            > nimf, plasy, plaze?
                            > Czy jasno tam jak w dzien?
                            > czy mroki nocne
                            > panuja? jakie slonce
                            > rozjasni cien,
                            > gdy nad pejzazem wstanie?
                            > Jakie w nim chmury?
                            > I jakiej natury
                            > jest odwzorowaniem?
                            > VI
                            > Mysle, zes jest zarazem
                            > i tym i owym:
                            > gwiazda, glebina, glowa,
                            > rzecza i pejzazem.
                            > Jakiz to zlotnik siadl
                            > i brwi nie chmurzac
                            > w tobie jak w miniaturze
                            > wyryl ten swiat,
                            > gdzie wszystko oszalamia,
                            > zwodzi i przeczy,
                            > gdze tys jest - mysl o rzeczy
                            > a my - rzecz sama?
                            >
                            > Ten wiersz "o zlotniku, co brwi nie chmurzac w tobie jak
                            > w miniaturze wyryl ten swiat" wywarl na mnie wielki wplyw.
                            > Choc uswiadomilem to sobie dopiero pozniej. Jego przeslanie
                            > wsaczylo sie we mnie prawie niepostrzezenie, zmienilo mnie.
                            > Wychowano mnie w duchu filozofii racjonalistycznych, ktorym
                            > do tej pory dochowuje na swoj sposob wiernosci. Ale "Motyl"
                            > przyczepil sie do mnie. To przygladanie sie przez lupe
                            > dziewiom pieknolicym na jego skrzydlach weszlo mi w krew,
                            > stalo sie elementem mojego widzenia swiata. Kiedy tylko w
                            > wystarczajacym stopniu opanowalem niemiecki, wzialem sie
                            > za tlumaczenie "Motyla". Brakowalo mi go w tym jezyku:
                            > (wo du bist - der Gedanke an das Ding und wir - das Ding an
                            > sich?). Uwazam nawet, ze moj przeklad wypadl lepiej od tego, co
                            > z "Motyla" zrobili niemieccy slawisci. Niedawno chcialem
                            > kupic komus zbiorek poezji Brodskiego wlasnie ze wzgledu
                            > na "Motyla". Ale kiedy w ksiegarni na Savignyplatz zaczalem
                            > kartkowac ksiazke, powialo groza. Musialem sie powstrzymywac,
                            > zeby nie zrobic awantury Bogu ducha winnemu ksiegarzowi.
                            >
                            > Na koniec ostatnia zwrotka w swietnym tlumaczeniu Baranczaka
                            >
                            > XIV
                            > Tys jest bardziej niz Niczym
                            > A raczej: jestes
                            > widoczniejszy i przez to
                            > blizszy. Lecz wliczam
                            > cie do nicosci krewnych.
                            > Twoja smierc wczesna
                            > Ja wlasnie ucielesnia;
                            > dlatego pewnie
                            > jestes w zamecie dnia
                            > godzien choc slowa,
                            > ty - przejrzysta przeslona
                            > co dzieli "Nic" od "Ja"
                            >
                            > Pozdrawiam
                          • Gość: boss Hugo Re: Motyl IP: *.biaman.pl 22.07.03, 11:08
                            No, nie moge sie powstrzymac, gdy ktos zaczyna o Brodskim.
                            A ten wiersz pamietacie?


                            Josif Brodski, Bóg na wsi
                            Bóg na wsi wiecznie po kątach nie stoi,
                            jak myślą kpiarze - On tu mieszka wszędzie. Dach i naczynia rad sobą uświęcić
                            a drzwi uczciwie rozdziela na dwoje. Na wsi Go pełno. A kiedy w saganku
                            warzy mi soczewicę co sobotę,
                            sennym płomykiem tańczy bez ustanku
                            i mruga na znak, abym świadczył o tym.
                            Ustawia płoty, układa żeniaczkę
                            leśnika z panną, ale dla kawału
                            sprawia przykrości wiecznym niedopałem
                            polującemu, gdy strzela do kaczki.
                            Okazja śledzić owe czarodziejstwa,
                            jesiennym przysłuchując się poświstom,
                            to w ogóle jedyne dobrodziejstwo,
                            jakie znajduje na wsi ateista.
                            1964. Przeł. Eugeniusz Biedka, „Więź”, nr 5 1988, 13 -14.


                            Moim ulubionym jest "Zastepowalem w klatce" - tlumaczyl to Baranczak, ale moim
                            zdaniem jeszcze lepsze jest tlum. Biedki - niestety, nie mam pod reka.

                            A fragment z "Anty-Shenandoah" zamierzam wykorzystac w mojej pracy. By the way,
                            wiecie, skad to "Shenandoah"? Nie odpisujcie, blagam!
                            • basia.basia Re: Motyl 22.07.03, 11:28
                              Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                              > No, nie moge sie powstrzymac, gdy ktos zaczyna o Brodskim.

                              > A fragment z "Anty-Shenandoah" zamierzam wykorzystac w mojej pracy. By the
                              way, wiecie, skad to "Shenandoah"? Nie odpisujcie, blagam!

                              Wartburgu odpisz dla mnie a nie dla niego.
                              Jestem pewna, że Ty go łatwo "wymacasz"
                              a bossy niech ćwiczy charakter.

                              Swoją drogą, gdyby narzucił sobie jakiś
                              reżim w swojej pracy to może nie byłoby
                              przestępstwem robić sobie małą przerwę
                              na zaglądanie tutaj.
                              Chyba, że VIP ma inne zdanie.

                              • Gość: VIP VIP ma inne zdanie IP: *.biaman.pl 22.07.03, 11:45
                                :)
                              • Gość: wartburg Re: Motyl IP: *.arcor-ip.net 22.07.03, 17:57
                                basia.basia napisała:

                                > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                                >
                                > > No, nie moge sie powstrzymac, gdy ktos zaczyna o Brodskim.
                                >
                                > > A fragment z "Anty-Shenandoah" zamierzam wykorzystac w mojej pracy. By the
                                >
                                > way, wiecie, skad to "Shenandoah"? Nie odpisujcie, blagam!
                                >
                                > Wartburgu odpisz dla mnie a nie dla niego.
                                > Jestem pewna, że Ty go łatwo "wymacasz"
                                > a bossy niech ćwiczy charakter.
                                >
                                > Swoją drogą, gdyby narzucił sobie jakiś
                                > reżim w swojej pracy to może nie byłoby
                                > przestępstwem robić sobie małą przerwę
                                > na zaglądanie tutaj.
                                > Chyba, że VIP ma inne zdanie.
                                >

                                Troche mnie przeceniasz. Nie jestem az tak dobrym
                                znawca Brodskiego. Znam dobrze "Motyla", ktory
                                uwiadomil mi (na wlasnej skorze), jak wielki moze byc
                                wplyw slowa pisanego na nasze postrzeganie swiata.
                                Chociaz pewnie to banal, co tu teraz napisalem. Zawsze
                                dochodzimy do jakichs wnioskow kierujac sie tym, co dali
                                nam w prezencie inni. Takze poeci. Ma sie rozumiec,
                                pod warunkiem, ze ich przemyslenia, sformulowania,
                                pokrywaja sie z naszymi obserwacjami i odczuciami.

                                Zabawne, ze ten wiersz zacytowany przez Bratka -
                                nawiasem mowiac swietny - jest jakby kontynuacja mysli,
                                zawartej w "Motylu". Mimo ze powstal 10 lat wczesniej.
                                To jest nieslychane, ze Brodski te wiersze pisal jako
                                wiezien Gulagu i ze ten Gulag jest w nich tak malo
                                wyeksponowany, prawie niedostrzegalny. Wiersz o Bogu
                                na wsi jest znakomity. Czesto mam podobne mysli. Np.
                                dlaczego nic nam w zyciu nie chce wyjsc, jak to sobie
                                z poczatku zakladamy i wyobrazamy. Dlaczego jakas
                                niewidzialna reka zawsze uciera nam nosa? I czy to nie
                                jest jakas bardzo madra reka, ktora nas tak denerwuje,
                                a czasami nawet do wscieklosci doprowadza? Ten wiersz
                                od Bratka uswiadomil mi, ze Brodski musial miec te sprawy
                                bardzo gruntownie przemyslane i po prostu wciaz wracal do
                                tematu zasadniczego w roznych wariacjach. Oczywiscie "Motyl"
                                jest abslutnie wyjatkowy chociazby ze wzgledu na kompozycje.
                                To juz jest utwor muzyczny. Kiedy go czytam, mam wrazenie,
                                jakbym sluchal Bacha. Jakbym sie cofnal o trzysta lat w
                                czasie i przechodzac kolo Nicolai Kirche w Lipsku (bylem
                                tam) slyszal go grajacego fugi na organach

                                Jesli zas chodzi o "Anty-Shenandoah", jak i o "Zastepowalem
                                w klatce" to musze sie przyznac do luki. Zajrzalem do Googli i
                                pod "Shenandoah" znalazlem teatr szekspirowski, a pod
                                "anti-Shenandoah" wzmianke o jakichs strajkach w kopalniach
                                wegla kamiennego w stanie Ohio w 1902 oraz zamieszkach
                                o podlozu etnicznym, w ktorych narozrabiali nieco Litwini.
                                Zabili zdaje sie szeryfa, a potem kiedy postawiono ich przed
                                sad, podawali sie za Polakow. Nawet nie wiedzialem, ze Brodski
                                zajmowal sie takimi sprawami. Czy to sie jakos wiaze z Twoimi
                                Indianami?

                                Pozdrawiam

                                P.S.

                                Tlumaczen Eugeniusza Biedki. Ale jesli piszesz, ze sa takie
                                dobre, to z pewnoscia tak jest
                                • Gość: boss Hugo Shenandoah IP: *.biaman.pl 22.07.03, 18:31
                                  Kiedys przytocze "zastepowalem w klatce..." - mam i w tlum. Baranczaka, i
                                  Biedki.

                                  Shenandoah to byl wodz Oneidow w czasie Rew. Amerykanskiej. Oneidowie (upstate
                                  NY) wspierali kolonistow, a on byl ich glownym wodzem. Do dzis wsrod Oneidow (i
                                  Onondagow, bo to sa krewni) zyja potomkowie wodza - nawet z nimi rozmawialem.
                                  W Virginii jest tez dolina Shenandoah - nie wiem, czy ma cos wspolnego z wodzem.
                                  Anyway zeglarze angielscy, a potem amerykanscy kolonisci (juz w czasach podboju
                                  Dzikiego Zachodu) spiewali glupiutka pioseneczke o Shenandoah. Oto jedna z
                                  wersji:

                                  Missouri, she's a mighty river
                                  Way-aye, you rolling river
                                  The redskin's camp lies on its borders,
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  The white man loved the Indian maid,
                                  Way-aye, you rolling river!
                                  With notions his canoe was laden
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  Oh Shenandoah, I love your daughter
                                  Way-aye, you rolling river
                                  I'll take her 'cross yon rolling water
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  The Chief disdained the trader's dollars,
                                  Way-aye, you rolling river
                                  My daughter you shall never follow
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  For seven years I courted Sally,
                                  Way-aye, you rolling river
                                  For seven more I longed to have her
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  She said she would not be my lover
                                  Way-aye, you rolling river
                                  Because I was a tarry sailor
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  At last there came a Yankee skipper
                                  Way-aye, you rolling river
                                  He winked his eye, and he tipped his flipper
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  He sold the Chief that fire-water
                                  Way-aye, you rolling river
                                  And 'cross the river he stole his daughter
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  Oh Shenandoah! I long to hear you,
                                  Way-aye, you rolling river
                                  Across that wide and rolling river.
                                  A way - we're bound away
                                  'cross the wide Missouri!

                                  Oczywiscie "Shenandoah" z piosenki nie ma nic wspolnego z wodzem Oneidow z
                                  przelomu XVIII i XIX wieku, ale ciekawie byloby dociec, jak Shenandoah
                                  przywedrowal nad Missouri.

                                  No a Brodski zrobil wiersz o podrozy z Zachodu na Wschod, z miejsca, gdzie
                                  panuje Zapomnienie do miejsca, gdzie kroluje Pamiec: "Anty-Shenandoah".
                                  Zastanawiam sie, czy Brodski slyszal o wodzu Oneidow i czy nawiazywal jakos do
                                  amerykanskiego-folkowego przerabiania historii... Juz sie chyba tego nie da
                                  sprawdzic.

                                  Oto fragment, ktory jest mottem jednego z moich rozdzialow:

                                  „Ach, w historii tyle się dzieje! Tak się świetnie będziemy bawili!
                                  W historii Mary ma nagle na imię Suzy, a Johnny – Billy,
                                  Z ‘przed Chr.’ robi się ‘A.D.’, Warszawą staje się Persja.
                                  Albowiem historia rodzi inercję, i vice versa”.

                                  [Josif Brodski „Anty-Shenandoah. Dwa skecze z przyśpiewką”
                                  tłum. Stanisław Barańczak]

                                  O wypadkach z poczatku XX wieku nie slyszalem. Ale Brodski z pewnoscia
                                  nawiazuje do piosenki "Shenandoah", o ktorej pisalem.
                                  • Gość: MACIEJ Re: Shenandoah. DLACZEGO SAM CZEGOS NIE NAPISZESZ? IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 22:23
                                    Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                    > Kiedys przytocze "zastepowalem w klatce..." - mam i w tlum. Baranczaka, i
                                    > Biedki.
                                    >
                                    > Shenandoah to byl wodz Oneidow w czasie Rew. Amerykanskiej. Oneidowie
                                    (upstate
                                    > NY) wspierali kolonistow, a on byl ich glownym wodzem. Do dzis wsrod Oneidow
                                    (i
                                    >
                                    > Onondagow, bo to sa krewni) zyja potomkowie wodza - nawet z nimi rozmawialem.
                                    > W Virginii jest tez dolina Shenandoah - nie wiem, czy ma cos wspolnego z
                                    wodzem
                                    > .
                                    > Anyway zeglarze angielscy, a potem amerykanscy kolonisci (juz w czasach
                                    podboju
                                    >
                                    > Dzikiego Zachodu) spiewali glupiutka pioseneczke o Shenandoah. Oto jedna z
                                    > wersji:
                                    >
                                    > Missouri, she's a mighty river
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > The redskin's camp lies on its borders,
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > The white man loved the Indian maid,
                                    > Way-aye, you rolling river!
                                    > With notions his canoe was laden
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > Oh Shenandoah, I love your daughter
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > I'll take her 'cross yon rolling water
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > The Chief disdained the trader's dollars,
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > My daughter you shall never follow
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > For seven years I courted Sally,
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > For seven more I longed to have her
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > She said she would not be my lover
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > Because I was a tarry sailor
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > At last there came a Yankee skipper
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > He winked his eye, and he tipped his flipper
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > He sold the Chief that fire-water
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > And 'cross the river he stole his daughter
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > Oh Shenandoah! I long to hear you,
                                    > Way-aye, you rolling river
                                    > Across that wide and rolling river.
                                    > A way - we're bound away
                                    > 'cross the wide Missouri!
                                    >
                                    > Oczywiscie "Shenandoah" z piosenki nie ma nic wspolnego z wodzem Oneidow z
                                    > przelomu XVIII i XIX wieku, ale ciekawie byloby dociec, jak Shenandoah
                                    > przywedrowal nad Missouri.
                                    >
                                    > No a Brodski zrobil wiersz o podrozy z Zachodu na Wschod, z miejsca, gdzie
                                    > panuje Zapomnienie do miejsca, gdzie kroluje Pamiec: "Anty-Shenandoah".
                                    > Zastanawiam sie, czy Brodski slyszal o wodzu Oneidow i czy nawiazywal jakos
                                    do
                                    > amerykanskiego-folkowego przerabiania historii... Juz sie chyba tego nie da
                                    > sprawdzic.
                                    >
                                    > Oto fragment, ktory jest mottem jednego z moich rozdzialow:
                                    >
                                    > „Ach, w historii tyle się dzieje! Tak się świetnie będziemy bawili!
                                    > W historii Mary ma nagle na imię Suzy, a Johnny – Billy,
                                    > Z ‘przed Chr.’ robi się ‘A.D.’, Warszawą staje się Pers
                                    > ja.
                                    > Albowiem historia rodzi inercję, i vice versa”.
                                    >
                                    > [Josif Brodski „Anty-Shenandoah. Dwa skecze z przyśpiewką”
                                    > tłum. Stanisław Barańczak]

                                    NIE WIEM JAKI SENS TEN CYTAT MA MIEC,ALE DLACZEGO SAM NIE NAPISZESZ CZEGOS
                                    CIEKAWSZEGO.
                                    PRZECIEZ TEN CYTOWANY FRAGMENT NIC W SOBIE NIE MA.

                                    > O wypadkach z poczatku XX wieku nie slyszalem. Ale Brodski z pewnoscia
                                    > nawiazuje do piosenki "Shenandoah", o ktorej pisalem.
                                • Gość: MACIEJ Re: Motyl- a nicosc IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 19:36
                                  Przeczytalem "Motyla" i nic a nic mnie nie ruszylo.
                                  Chyba dlatego,ze ponad 20 lat temu lepsze wiersze pisalem.
                                  • Gość: boss Hugo nicosc IP: *.biaman.pl 22.07.03, 21:48
                                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                    > Przeczytalem "Motyla" i nic a nic mnie nie ruszylo.
                                    > Chyba dlatego,ze ponad 20 lat temu lepsze wiersze pisalem.

                                    Pewnie tak.
                                    • Gość: MACIEJ Re: nicosc. ZACZELO SIE DZIWNIE IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 22:15
                                      Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                      > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                      >
                                      > > Przeczytalem "Motyla" i nic a nic mnie nie ruszylo.
                                      > > Chyba dlatego,ze ponad 20 lat temu lepsze wiersze pisalem.
                                      >
                                      > Pewnie tak.

                                      To bylo chyba na pierwszym roku studiow,moj kuzyn tez studiowal i lubil pisywac
                                      wiersze.
                                      Czesto dzwonil do mnie i zapraszal by wpasc do niego do akademika i po krotkiej
                                      wstepnej rozmowie na tematy zycia doczesnego szybko przechodzil do tematu
                                      glownego,czyli pokazania mnie swoich wierszy.
                                      Zawsze mnie je pokazywal zanim wysylal do gazet i czasopism.
                                      Przeczytalem,podumalem i jak dla mnie byly one troche ciezkie,zeby nie
                                      powiedziec kostropate ale takie bardziej zaangazowane,jakby dotykajace zywej
                                      rany,cos w rodzaju operacji na otwartym mozgu.
                                      Probowalem je lagodzic i robic bardziej plynnymi,melodyjnymi i niektore z nich
                                      mu drukowali.
                                      On sie dziwil,dlaczego ja nie wysylam,a ja pisalem w potrzebie chwili,bez
                                      przygotowania,na dany moment i byly rownie gladkie jak te opowiadanka,ktore
                                      czasami pisze.
                                      Nigdy tego nie zbieralem,tak po prostu napisalem ,zapomnialem,tak jak nigdy nie
                                      przygotowywuje sie do pisania tych krotkich opowiadan.
                                      Nawet czuje,ze zaczynam pisac garbato,ale po pieciu zdaniach nabieram rytmu i
                                      idzie mnie szparko.
                                      W szkole tez nie pisalem nigdy wypracowan na brudno,a ze pisze niewyraznie,to
                                      zdarzylo mnie sie raz,ze polonista przekreslil mnie cale wypracowanie jako
                                      nieczytelne i postawil 2.
                                      Wqurzylem sie nie na zarty,bo bylo bardzo dobre i powiedzialem mu,ze przeciez
                                      moge je przeczytac,ale on odmowil.
                                      Wyrzucilem zeszyt do kosza,a charakteru pisma do tej pory nie poprawilem.
                                      Pozniej widzialem,ze on lubil na lekcjach ze mna dyskutowac,ale mnie sie juz
                                      nie chcialo i zatrzymywalem wszystko dla siebie.
                          • basia.basia Re: Motyl 22.07.03, 23:17
                            Gość portalu: Wartburg napisał(a):

                            >
                            > IV
                            > Na twych rozwartych skrzydlach
                            > rzesy, zrenice
                            > dziewice pieknolice,
                            > ptaki, straszydla?
                            > Czyja w tobie twarz
                            > sportretowana
                            > w przelocie? W cetkach, w plamach,
                            > jakimi trwasz
                            > martwymi naturami
                            > posrod zywiolow?
                            > Co w tobie tkwi: ryb polow?
                            > Stol z owocami?
                            > V
                            > Moze jestes pejzazem?
                            > Moze przez lupe
                            > dostrzege w tobie grupe
                            > nimf, plasy, plaze?
                            > Czy jasno tam jak w dzien?
                            > czy mroki nocne
                            > panuja? jakie slonce
                            > rozjasni cien,
                            > gdy nad pejzazem wstanie?
                            > Jakie w nim chmury?
                            > I jakiej natury
                            > jest odwzorowaniem?
                            > VI
                            > Mysle, zes jest zarazem
                            > i tym i owym:
                            > gwiazda, glebina, glowa,
                            > rzecza i pejzazem.
                            > Jakiz to zlotnik siadl
                            > i brwi nie chmurzac
                            > w tobie jak w miniaturze
                            > wyryl ten swiat,
                            > gdzie wszystko oszalamia,
                            > zwodzi i przeczy,
                            > gdze tys jest - mysl o rzeczy
                            > a my - rzecz sama?
                            >


                            Piękne.
                            Mam nadzieję, że w wolnych chwilach
                            dopiszesz brakujące zwrotki.

                            Pozdrawiam

                            ps
                            Człowiek-orkiestra z Ciebie Wartburgu:)
                            • Gość: MACIEJ Re: Motyl. TEZ O TYM MYSLALEM IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 23:37
                              basia.basia napisała:

                              > Gość portalu: Wartburg napisał(a):
                              >
                              > >
                              > > IV
                              > > Na twych rozwartych skrzydlach
                              > > rzesy, zrenice
                              > > dziewice pieknolice,
                              > > ptaki, straszydla?
                              > > Czyja w tobie twarz
                              > > sportretowana
                              > > w przelocie? W cetkach, w plamach,
                              > > jakimi trwasz
                              > > martwymi naturami
                              > > posrod zywiolow?
                              > > Co w tobie tkwi: ryb polow?
                              > > Stol z owocami?
                              > > V
                              > > Moze jestes pejzazem?
                              > > Moze przez lupe
                              > > dostrzege w tobie grupe
                              > > nimf, plasy, plaze?
                              > > Czy jasno tam jak w dzien?
                              > > czy mroki nocne
                              > > panuja? jakie slonce
                              > > rozjasni cien,
                              > > gdy nad pejzazem wstanie?
                              > > Jakie w nim chmury?
                              > > I jakiej natury
                              > > jest odwzorowaniem?
                              > > VI
                              > > Mysle, zes jest zarazem
                              > > i tym i owym:
                              > > gwiazda, glebina, glowa,
                              > > rzecza i pejzazem.
                              > > Jakiz to zlotnik siadl
                              > > i brwi nie chmurzac
                              > > w tobie jak w miniaturze
                              > > wyryl ten swiat,
                              > > gdzie wszystko oszalamia,
                              > > zwodzi i przeczy,
                              > > gdze tys jest - mysl o rzeczy
                              > > a my - rzecz sama?
                              > >
                              >
                              >
                              > Piękne.
                              > Mam nadzieję, że w wolnych chwilach
                              > dopiszesz brakujące zwrotki.

                              NO,NO.
                              KAZDY MA DOPISAC PO KILKA ZWROTEK WG WLASNEGO UZNANIA.

                              > Pozdrawiam
                              >
                              > ps
                              > Człowiek-orkiestra z Ciebie Wartburgu:)
                              >
                    • Gość: MACIEJ Re: urwalo mi pointe. JA TEZ OGLADAM WYSTAWY IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:47
                      basia.basia napisała:

                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                      >
                      > > Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                      > > tymi butami b. rozczarowany.
                      >
                      > O tym też chętnie porozmawiam.
                      > I o odbiorze malarstwa przez tzw. zwykłych ludzi.
                      > I o tym co ja lubię w malarstwie.
                      > I o tym, że do różnych rzeczy się dojrzewa.
                      > I o tym, że do jednych przemawia słowo "pisane", do innych deklamowane,
                      > do innych jeszcze muzyka taka lub owaka a do jeszcze innych disco polo.
                      >
                      > Jeśli chcesz, rzecz jasna.
                      > Bo to nie będzie na takim poziomie
                      > jaki Ty reprezentujesz.
                      > Zresztą dobrze wiesz,
                      > że Cię podziwiam.
                      >
                      > Pozdrawiam

                      Zebym nie byl zle zrozumiany,ja tez chodze po muzeach,ogladam malunki ,rzezby
                      itd.
                      Kiedys tam,sam namalowalem pare obrazkow,jeden mnie sie podobal,reszta nie.
                      Gdy ogladam tych slawnych,czasami mnie sie podoba ,czasami nie i nie wmawiam
                      dzieciakom,ze to arcydziela,bo juz widze,ze one maja wiekszy talent ode mnie.
                  • Gość: MACIEJ Re: urwalo mi pointe.A NIE MOWILEM.NIC NA SILE IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:42
                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                    >
                    > Urwalo mi pointe... Co sie dzieje z tymi laczami?
                    > Przesylam koncowke jeszcze raz
                    >
                    >
                    > Jesli zas chodzi o van Gogha w Amsterdamie, to ja np. bylem
                    > tymi butami b. rozczarowany. Tam jest w ogole bardzo zly
                    > zbior obrazow w tym muzeum. Van Gogh zaczal malowac b.
                    > pozno, byl pod wieloma wzgledami technicznie slaby. Te buty,
                    > ci chlopi, ktorzy (juz nie pamietam) obieraja kartofle albo
                    > je jedza, to sa wszystko wprawki. Poki nie zobaczylem
                    > van Gogha "na zywo", bylem jego wielkim adoratorem, ale
                    > potem zrobilem sie "skeptisch". Moja wizyta w Amsterdamie
                    > cos mi uswiadomila. Istnieje sztuka oraz spoleczna recepcja
                    > sztuki. Pod tym wzgledem Maciej ma troche racji, chociaz
                    > oczywiscie zupelnie jej nie ma. Trafil w jakis ton, ale
                    > go nie rozumie.
                    >
                    > W Amsterdamie bylem z moja owczesna przyjaciolka, Niemka.
                    > Od razu doszedlem do przekonania mnie samego szokujacego,
                    > ze to Muzeum van Gogha jest kiepskie, a troche znam sie na
                    > sztuce, wierz mi. Szkoda mi bylo czasu na wystawanie
                    > przed kazdym obrazem po dziesiec minut, jak ona to robila
                    > - dwa dni pozniej nie mogla sie naprosic, zebym wyszedl
                    > wreszcie z Muzeum van Rijka, gdzie oszalalem z milosci do
                    > Rembrandta i innych Vermeerow.
                    >
                    > Ale w Muzeum van Gogha nie zaznalem niczego podobnego.
                    > Za to bylem tam w nagrode swiadkiem nastepujacej sceny.
                    >
                    > Kiedy zostawilem moja przyjaciolke przy jakichs chlopach
                    > jedzacych ziemniaki, odkrylem wycieczke z Niemiec. Grupa
                    > pan mniej wiecej piecdziesiecioletnich (takich, co to odchowaly
                    > juz dzieci i byly na wycieczke do Amsterdamu) wsluchiwala sie
                    > w wyklad przewodnika. Staral sie im wytlumaczyc, o co chodzi
                    > w malarstwie boskiego Vincenta. Od razu zorientowalem sie,
                    > ze mam do czynienia z szarlatanem, kierowca autobusu, ktorego
                    > wyszkolono w biurze turystycznym obslugujacym jednodniowe
                    > wyjazdy grupowe do Amsterdamu - romantyczna wycieczka statkiem po
                    > ktoryms z grachtow z tradycyjnym holenderskim poczestunkiem
                    > (gouda + kieliszek czerwonego wina), wizyta w Muzeum Anny
                    > Frank, a na koniec zakupy, spacer i Muzeum van Gogha.
                    >
                    > Otoz ten mechanik samochodowy tlumaczyl tym paniom, ze van
                    > Gogh byl kims w rodzaju Einsteina albo Nielsa Bohra. Mowiac
                    > krotko - genialnie antycypowal pozniejsze odkrycia fizyki
                    > molekularnej, dzieki ktorej wiemy, ze materia wcale nie jest
                    > taka, jak ja widzimy, tylko drga, tetni, wibruje. Te atomy
                    > pedza po jakichs orbitach i van Gogh postanowil te tajemnice
                    > rozgryzc, wyjasnic owo rozedrganie materii, zapisac je na
                    > plotnie. - Dlatego te jego obrazy sa takie tetniace, pulsujace,
                    > rozwibrowane... - mowil.
                    >
                    > Poszedlem na drugie pietro, gdzie akurat goscila objazdowa
                    > wystawa plakatow Toulouse-Lautreca. Zrobila na mnie duzo
                    > wieksze wrazenie nawiasem mowiac. Kiedy po mniej wiecej
                    > po godzinie wrocilem na dol, wycieczka z Niemiec dotarla
                    > do wspomnianych juz butow. Od razu zauwazylem, ze mojemu
                    > przewodnikowi "gadane" sie skonczylo. Ocieral pot z czola,
                    > najwyrazniej stracil watek. Byl jednak na tyle sprytny,
                    > zeby odwrocic role. Zamiast tlumaczyc paniom, na czym
                    > polega wielkosc van Gogha, zwrocil sie do nich z propozycja,
                    > zeby one to uczynily.
                    >
                    > Zapanowala konsternacja. Panie w wieku przedemerytalnym
                    > zaczely sie naraz zachowywac jak dzieci w szkole. Odwracaly
                    > wzrok, cicho pojekiwaly, unikaly natarczywego spojrzenia
                    > kierowcy autobusu. W koncu jedna z nich, jak to w szkole
                    > podczas wizytacji dyrektora niekiedy bywa, uniosla reke do
                    > gory. Twarz przewodnika rozpromienila sie. "Bo mnie sie
                    > wydaje", powiedziala z namyslem, "ze van Gogh chcial na
                    > tym obrazie pokazac, jak ta materia wibruje..."
                    >
                    > "Genau" wykrzyknal mechanik samochodowy i wycieczka ruszyla
                    > w strone nastepnego obrazu van Gogha

                    WLASNIE O TO MNIE CHODZILO.
                    NIE MA SENSU CHODZIC DO MUZEUM JESLI SIE RZECZY NIE CHWYTA.

                    > Pozdrawiam
                    >
                • Gość: MACIEJ Re: TEORIA EWOLUCJI MACIEJA.ANDY WARHOL IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:25
                  basia.basia napisała:

                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  >
                  > > > O Twojej teorii. Niekoniecznie
                  > > > jest prawdziwa.
                  > >
                  > > Ta teorie ulozylo zycie,a ja tylko zaobserwowalem.
                  > > Jest w 100% prawdziwa ,o to sie nie boj.
                  > >
                  > > > To z tym najstarszym potomstwem,ze jest tej samej plci co rodzic bard
                  > ziej
                  > > warty powielania.
                  >
                  > Przykro mi ale to są rzeczy o których masz niewielkie pojęcie.
                  > Bardzo autorytatywnie się wypowiadasz na temat teorii dziedziczenia,
                  > podczas gdy jest to dziedzina wiedzy, która nie odpowiedziała jeszcze na
                  > wszystkie pytania. Dam Ci przykład pierwszy z brzegu - Andy Warhol. On miał
                  > dwóch straszych braci. Ojciec pracował na budowie a matka miała umiejętności
                  > plastyczne ( robiła z puszek kwiaty itp. i to sprzedawała) i dzięki nim
                  > wspomagała budżet domowy.

                  Ona wspomagala a on budowal.
                  To jak najbardziej przyklad popierajacy T.E.M.


                  > > Kazdy ma talent,tylko do czegos innego.
                  > > Ja jestem urodzonym ekonomista a pisanie wychodzi mnie calkiem niezle.
                  > >
                  >
                  > No dobrze ale ja nie miałam na myśli talentu do robienia pieniędzy czy do
                  > robienia ludziom wody z mózgu! Chodzi o to coś specjalnego, co trafia się
                  > niewielu i sprawia, że inni mogą dzięki nim przeżyć coś wyjątkowego gdy
                  obcują z ich dokonaniami.

                  I dlatego moim najwiekszym marzeniem bylo spotkac Reagana czy Iron Lady a nigdy
                  Warhola,Einsteina czy Picasso.

                  > > Ja za to uwazam,ze nikt nie ma obowiazku rozumiec artystow,tak jak i artys
                  > ci nie maja obowiazku rozumiec ekonomistow.
                  >
                  > To jest jasne. Zresztą niektórych artystów normalny człowiek nie jest w
                  stanie
                  > zrozumieć. Np. w Amsterdamie jest muzeum Van Gogha i jak tam byłam to mi się
                  > wydało w jakimś momencie, że on pasjami malował buty - stare, zużyte,
                  robocze,
                  > brudne, ubłocone i zniszczone buty. Na krześle, pod krzesłem, na podłodze itd.
                  > Bez sensu. No nie?
                  >
                  >
                  > > Czy moje zycie byloby innego,gdybym nie zdawal sobie sprawy z istnienia 100
                  > > najwybitniejszych malarzy z Picasso wlacznie?
                  > > BYLOBY IDENTYCZNIE TAKIE SAMO.
                  >
                  > Ty zwyczajnie nie wiesz, że nie chodzi o to czy sobie zdajesz sprawę czy nie.
                  > Mieszkasz w NYC, który jest jaki jest i pewnie uważasz, że to najpiękniejsze
                  > miasto na świecie. Albo jedno z wspanialszych. A to miasto jest takie jak
                  > jest, bo najlepsi architekci zaprojektowali te Wasze drapacze, macie
                  wspaniałe
                  > mosty i co tam jeszcze to sam wiesz. Czy wolałbyś mieszkać wśród brudnych
                  > szarych kamienic z wielkiej płyty?
                  >
                  >
                  > > TO NIE JEST DZIEDZINA KTORA LUBIE I NIE MAM ZAMIARU ZMUSZAC SIE DO
                  > POLUBIENIA TEGO.
                  > A jak płyniesz sobie statkiem i patrzysz na NYC z oddali to co?
                  >
                  > > SWIAT DO PRZODU POPYCHAJA PRAKTYCY ,TACY JAK REAGAN,BUSH,BILL GATES A NIE
                  > > PICASSO.
                  > Maciej, czy Ty wolisz jeździć swoją maximą czy trabantem? Zainteresuj się tym
                  > kto projektował Gates`owi dom i Twoje auto.

                  Takich Gates'owych domow buduje sie w Stanach kilkaset rocznie.
                  Modele samochodow wytrzymuja najwyzej 3-4 lata bez przerobki.

                  > > ARTYSCI NIE MAJA ZADNEJ PRZEWAGI NAD INNYMI LUDZMI,A SA WRECZ W STOSUNKU D
                  > O INNYCH UPOSLEDZENI

                  > O przewagę się spierać nie będę ale to upośledzenie to niewypał. Będziesz mi
                  > wmawiał, że np. jedna z moich ulubionych aktorek Julianne Moore (aktorstwo
                  > z najwyższej półki) ma być upośledzona w stosunku do kogokolwiek?

                  Akurat nie znam,ale wiekszosc aktorow,to jak nie narkomani ,to alkoholicy i
                  rzadko ktory ma normalne zycie.
                  Kiedys moim ulubiencem byl Nicolas Cage ,ale sie ozenil z Presley'owna to
                  zwatpilem w zycie.

                  > Albo, że mój ulubiony pisarz albo kompozytor czy malarz byli upośledzeni?
                  > Przecież nie wiesz, którzy to są.
                  >
                  > Zrobiło się strasznie późno.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  >
                  > ps
                  > Pisząc słuchałam sobie Billie Holiday. Co za głos - talent od Boga właśnie.
                  • Gość: grzesznik Mary C. IP: *.biaman.pl 22.07.03, 19:00
                    www.vh1.com/artists/az/coughlan_mary/123382/album.jhtml
                    Tutaj jest kilka kawalkow (ale pokawalkowanych) Mary Coughlan. Zacznijcie
                    od „Nobody’s Business”! Wartburg, ja Ci zazdroszcze, bo w tym Berlinie to Ty
                    pewnie możesz isc do pierwszego lepszego sklepu , np. w Friedrischhein – o ile
                    dobrze pamietam tam jest wielki sklep z muzyka i ksiazkami – i kupic lub
                    zamowic Mary C....


                    P.S. Chronicznie nie lubie N. Cage'a. Nazywam go spanielem - wiecie, dlaczego?
                    P.S. 2 "Boxar Bertha" - to byl moj pierwszy film Scorsese. Bylem b. maly, ale
                    do dzis pamietam niesamowite wrazenie.
                    • Gość: MACIEJ Re: Mary C."RACING WITH THE MOON"A WYLENIALY SPANI IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 19:16
                      Gość portalu: grzesznik napisał(a):

                      > www.vh1.com/artists/az/coughlan_mary/123382/album.jhtml
                      > Tutaj jest kilka kawalkow (ale pokawalkowanych) Mary Coughlan. Zacznijcie
                      > od „Nobody’s Business”! Wartburg, ja Ci zazdroszcze, bo w tym
                      > Berlinie to Ty
                      > pewnie możesz isc do pierwszego lepszego sklepu , np. w Friedrischhein –
                      > o ile
                      > dobrze pamietam tam jest wielki sklep z muzyka i ksiazkami – i kupic lub
                      > zamowic Mary C....
                      >
                      >
                      > P.S. Chronicznie nie lubie N. Cage'a. Nazywam go spanielem - wiecie, dlaczego?

                      Bo on byl dobry w latach 80-tych.
                      Domyslam sie ,ze nie widziales "Racing with the Moon","Peggy Sue Got Married"
                      Teraz jest troche wylenialy spaniel,ale wlasnie taki byl potrzebny do"Family
                      Man"

                      > P.S. 2 "Boxar Bertha" - to byl moj pierwszy film Scorsese. Bylem b. maly, ale
                      > do dzis pamietam niesamowite wrazenie.

                      Jak mozna cos takiego ogladac?
                    • Gość: wartburg The Duelists IP: *.pppool.de 22.07.03, 23:44
                      Gość portalu: grzesznik napisał(a):


                      Chronicznie nie lubie N. Cage'a. Nazywam go spanielem - wiecie, dlaczego?
                      > P.S. 2 "Boxar Bertha" - to byl moj pierwszy film Scorsese. Bylem b. maly, ale
                      > do dzis pamietam niesamowite wrazenie.



                      Ja tez nie znosze tego bubka. Wyzwala we mnie agresje. W
                      Polsce duzo sie takich twarzyczek widuje. Na przedmiesicach.
                      Ale dlaczego nazywasz go spanielem, to sam nam wytlumaczysz. Ja
                      bym go raczej nazwal sutenerem. Widzialem go w jednym filmie,
                      ktory byl tak zly, ze natychmiast postanowilem o nim zapomniec.
                      Wiem tylko, ze bylo tam cos o Las Vegas, cos w rodzaju
                      "Sterben in Las Vegas". Dostawalem furii patrzac na to dzielo.
                      Cage gral alkoholika, ktory przyjechal do Las Vegas, zeby sie
                      zapic na smierc. Straszne, straszne i jeszcze raz straszne
                      to bylo. Fantazje harcerzykow na temat alkoholizmu. Bez
                      zadnego zwiazku z rzeczywistoscia. A ogladalem ten film z kims,
                      komu sie podobal. Meczarnia. Dobry aktor nigdy by sie na
                      kapiel w takim gownie nie zgodzil. Wiesz, ze ta kreatura
                      bierze 30 milionow dolarow za role? Gwiazda. Widzialem wywiad
                      z nim w niemieckiej TV. Dziennikarka zapytala go wprost, czy
                      to prawda. Jak on zaczal syczec, oburzac sie, obrazac. Jak
                      pobladl i protestowal...

                      "Boxar Hertha" nie widzialem. W kazdym razie tytul mi nic
                      nie mowi. Widzialem dwa filmy Scorsese jeszcze z epoki przed
                      "Taxi Driverem" - jeden o mlodocianych gangsterach w Nowym
                      Jorku z De Niro i Harveyem Keitelem (moze to ten?) oraz "The
                      Fingers", tez z Keitelem. Gra tam pianiste marzacego o
                      wystepie w Carnegie Hall, ktorego ojciec zmusza, zeby sciagal
                      pieniadze dla mafii. I narazal na szwank swoje delikatne palce.
                      Fantastyczne kino. A propos Keitela. Widziales moze "The
                      Duelists"? To byl debiut Ridleya Scotta, Keitelowi partnerowal
                      Keith Carradine. Ekranizacja malo znanego opowiadanka Josepha
                      Conrada, w klimacie zblizona do "Barry Lyndona" Kubricka. B.
                      wysoko oceniam ten film.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: boss Hugo "Pojedynek" po polsku IP: *.biaman.pl 23.07.03, 00:14
                        chodzilo mi o oczy Cage'a - takie smutne (lub zalosne) jak spaniela :)

                        filmu, o ktorym piszesz, programowo nie ogladalem. Ale widzialem chyba ze dwa
                        niezle z nim filmy, szkoda tylko, ze on tam gral, anie ktos inny. jeden
                        to "Twierdza" z S. Conenrym, a drugi, tytulu nie pomne, o detektywie, ktory
                        szuka info o zamordowanej (smierc zostala nagrana na video) dziewczynie.
                        Poszukiwania prowadza do porno-biznesu... Na mnie ten film robil wrazenie,
                        wlasciwie w nim spaniel nie byl chyba zly. Ale generalnie to go nie trawie.

                        BOXAC BERTHA (nie HERTHA :)) - byc moze to pierwszy film S. na podstawie
                        pamietnika Berthy "Wagon towarowy" Thompson, ktora w miedzywojniu
                        podrozowala "na gape" pociagami razem z jakims przywodca strajkowym (gral go
                        chyba David Carradine, albo Keith Carradine, nie , raczej ten od karate, czyli
                        David). Bardzo drastyczny, niemal naturalistyczny film. Wiele juz nie pamietam,
                        tylko pojedyncze okrutne sceny. Acha, glowna role grala niezla babka: Barbara
                        Hershey.

                        A propos Keitela. Widziales moze "The
                        > Duelists"? To byl debiut Ridleya Scotta, Keitelowi partnerowal
                        > Keith Carradine.

                        Oczywiscie! Kilka razy. Przerabialismy to zreszta na filmoznastwie :) (mialem
                        dwuletnia przygode z f.) Tez lubie. HK, w przeciwienstwie do K. Carradine,
                        rozwinal sie fantastycznie po tym filmie! Widziales "Dym" Wanga ("The Smoke") -
                        on i W. Hurt daja popis pierwszorzednej gry. no i spiewa Tom Waits...
                        Spadam, dzis juz na pewno mnie tu nie bedzie.
                        Pozdrawiam wszystkich!
                        B.
                        • Gość: MACIEJ Re: 'Pojedynek' po polsku.SRODZIEMNOMORSKA URODA IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 04:09
                          Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                          > chodzilo mi o oczy Cage'a - takie smutne (lub zalosne) jak spaniela :)

                          TYPOWA WLOSKA,SRODZIEMNOMORSKA URODA-NIC Z AMERYKANINA.

                          > filmu, o ktorym piszesz, programowo nie ogladalem. Ale widzialem chyba ze dwa
                          > niezle z nim filmy, szkoda tylko, ze on tam gral, anie ktos inny. jeden
                          > to "Twierdza" z S. Conenrym,

                          NAWET BYM ZAPOMNIAL O TYM FILMIE,GDYBY NIE SZELESZCZENIE SEAN'A PRZY MOWIENIU.

                          > a drugi, tytulu nie pomne, o detektywie, ktory
                          > szuka info o zamordowanej (smierc zostala nagrana na video) dziewczynie.
                          > Poszukiwania prowadza do porno-biznesu... Na mnie ten film robil wrazenie,
                          > wlasciwie w nim spaniel nie byl chyba zly. Ale generalnie to go nie trawie.

                          TO BYL WLASNIE AMERYKANSKI PRZECIETNIAK,KTORY MOZNA SOBIE ODPUSCIC.

                          > BOXAC BERTHA (nie HERTHA :)) - byc moze to pierwszy film S. na podstawie
                          > pamietnika Berthy "Wagon towarowy" Thompson, ktora w miedzywojniu
                          > podrozowala "na gape" pociagami razem z jakims przywodca strajkowym (gral go
                          > chyba David Carradine, albo Keith Carradine, nie , raczej ten od karate,
                          czyli
                          > David). Bardzo drastyczny, niemal naturalistyczny film. Wiele juz nie
                          pamietam,
                          >
                          > tylko pojedyncze okrutne sceny. Acha, glowna role grala niezla babka: Barbara
                          > Hershey.
                          >
                          > A propos Keitela. Widziales moze "The
                          > > Duelists"? To byl debiut Ridleya Scotta, Keitelowi partnerowal
                          > > Keith Carradine.
                          >
                          > Oczywiscie! Kilka razy. Przerabialismy to zreszta na filmoznastwie :) (mialem
                          > dwuletnia przygode z f.) Tez lubie. HK, w przeciwienstwie do K. Carradine,
                          > rozwinal sie fantastycznie po tym filmie! Widziales "Dym" Wanga ("The
                          Smoke") -
                          >
                          > on i W. Hurt daja popis pierwszorzednej gry. no i spiewa Tom Waits...
                          > Spadam, dzis juz na pewno mnie tu nie bedzie.
                          > Pozdrawiam wszystkich!
                          > B.
                      • basia.basia Umrzeć w Las Vegas 23.07.03, 01:31
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > Dostawalem furii patrzac na to dzielo.
                        > Cage gral alkoholika, ktory przyjechal do Las Vegas, zeby sie
                        > zapic na smierc. Straszne, straszne i jeszcze raz straszne
                        > to bylo. Fantazje harcerzykow na temat alkoholizmu. Bez
                        > zadnego zwiazku z rzeczywistoscia. A ogladalem ten film z kims,
                        > komu sie podobal. Meczarnia. Dobry aktor nigdy by sie na
                        > kapiel w takim gownie nie zgodzil.


                        "Umrzeć w Las Vegas" - widziałam to. Drastyczne.
                        Ale nie rozumiem Twojego obrzydzenia.
                        Czy uważasz, że stan upodlenia do jakiego doszedł
                        bohater jest zbyt drastycznie pokazany czy nieprawdziwy?
                        Albo jedno i drugie?
                        No i to zdanie o tym, że dobry aktor .... ?
                        Czytałam "Pod mocnym aniołem" Pilcha i widziałam adaptację
                        sceniczną (nieudana, marna), wygładzoną i pozbawioną
                        drastycznych scen. Ale gdyby była rzetelna, to czy
                        miałbyś za złe aktorowi grającemu główną rolę?
                        Może Cię źle zrozumiałam?
                        Jakiś czas temu byłam na "Pianistce". Wstrząsające
                        i drastyczne ale film bardzo mi się podobał.
                        Wiem, że budził wiele kontrowersji z powodu tematu.
                        Podobnie jak teraz "Nieodwracalne". Na to napewno nie pójdę,
                        bo oglądania czegoś podobnego nie zniosłabym. Ale znam opinię
                        na temat tego filmu Pilcha właśnie ( felieton w Polityce)
                        i Kłopotowskiego (recenzja w Filmie). Diametralnie różne.
                        Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                        się tą rolą. On wyszedł z kina przed końcem (a raczej na początku)
                        a w tym filmie zastosowano projekcję wsteczną.
                        Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.

                        Ja nawet poszukam Ci linki i wstawię - tak jestem ciekawa
                        tego, co powiesz.

                        Pozdrawiam
                        • Gość: MACIE Re: Umrzeć w Las Vegas.Z PRZYMRUZENIEM OKA IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 04:16
                          basia.basia napisała:

                          > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                          >
                          > > Dostawalem furii patrzac na to dzielo.
                          > > Cage gral alkoholika, ktory przyjechal do Las Vegas, zeby sie
                          > > zapic na smierc. Straszne, straszne i jeszcze raz straszne
                          > > to bylo. Fantazje harcerzykow na temat alkoholizmu. Bez
                          > > zadnego zwiazku z rzeczywistoscia. A ogladalem ten film z kims,
                          > > komu sie podobal. Meczarnia. Dobry aktor nigdy by sie na
                          > > kapiel w takim gownie nie zgodzil.
                          >
                          >
                          > "Umrzeć w Las Vegas" - widziałam to. Drastyczne.
                          > Ale nie rozumiem Twojego obrzydzenia.
                          > Czy uważasz, że stan upodlenia do jakiego doszedł
                          > bohater jest zbyt drastycznie pokazany czy nieprawdziwy?
                          > Albo jedno i drugie?
                          > No i to zdanie o tym, że dobry aktor .... ?

                          WARTBURG CHCIAL SPECJALNIE CAGE'A ZNIEWAZYC,ZEBY MNIE DOKUCZYC,BO JA GO KIEDYS
                          LUBILEM.
                          ALKOHOLIKA GRAL CALKIEM NIEZLE,ALE DUZO BARDZIEJ PODOBALA MNIE SIE ELIZABETH
                          SHUE,KTORA CHYBA DOSTALA NAGRODE ZA TEN FILM JAKO SUPPORTING ACTRESS.
                          BYLY TAM TEZ DIALOGI PO POLSKU W WYKONANIU POLSKIEJ MAFII.

                          I JA NIE JESTEM Z ZADNEJ STRONY DO CAGE'A PODOBNY,DLA WYJASNIENIA.

                          > Czytałam "Pod mocnym aniołem" Pilcha i widziałam adaptację
                          > sceniczną (nieudana, marna), wygładzoną i pozbawioną
                          > drastycznych scen. Ale gdyby była rzetelna, to czy
                          > miałbyś za złe aktorowi grającemu główną rolę?
                          > Może Cię źle zrozumiałam?
                          > Jakiś czas temu byłam na "Pianistce". Wstrząsające
                          > i drastyczne ale film bardzo mi się podobał.
                          > Wiem, że budził wiele kontrowersji z powodu tematu.
                          > Podobnie jak teraz "Nieodwracalne". Na to napewno nie pójdę,
                          > bo oglądania czegoś podobnego nie zniosłabym. Ale znam opinię
                          > na temat tego filmu Pilcha właśnie ( felieton w Polityce)
                          > i Kłopotowskiego (recenzja w Filmie). Diametralnie różne.
                          > Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                          > się tą rolą. On wyszedł z kina przed końcem (a raczej na początku)
                          > a w tym filmie zastosowano projekcję wsteczną.
                          > Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.
                          >
                          > Ja nawet poszukam Ci linki i wstawię - tak jestem ciekawa
                          > tego, co powiesz.
                          >
                          > Pozdrawiam
                        • basia.basia NIEODWRACALNE 23.07.03, 11:18
                          basia.basia napisała:

                          > Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                          > się tą rolą.

                          Mam już link z artykułem Pilcha
                          polityka.onet.pl/artykul.asp?M=FP&NR=2386-2003-05

                          > On wyszedł z kina przed końcem

                          To tylko mój domysł albo pomyłka. Pilch napisał o maśle w "Ostatnim tangu
                          w Paryżu" a tam było mydło:)

                          > Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.
                          >
                          Tego linku jeszcze poszukuję.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: wartburg zwierciadlo przy drodze IP: *.arcor-ip.net 23.07.03, 14:51
                            basia.basia napisała:

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            > > Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                            > > się tą rolą.
                            >
                            > Mam już link z artykułem Pilcha
                            > polityka.onet.pl/artykul.asp?M=FP&NR=2386-2003-05
                            >
                            > > On wyszedł z kina przed końcem
                            >
                            > To tylko mój domysł albo pomyłka. Pilch napisał o maśle w "Ostatnim tangu
                            > w Paryżu" a tam było mydło:)
                            >
                            > > Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.
                            > >
                            > Tego linku jeszcze poszukuję.
                            >
                            > Pozdrawiam

                            Przeczytalem Pilcha z duza satysfakcja. Nie widzialem tego
                            filmu, ale gdybym go zobaczyl, napisalbym pewnie cos bardzo
                            zblizonego. Pewnie dlatego, ze juz takie "dziela" nie raz
                            ogladalem.

                            Lubie takie szydercze ataki. Ten film jest knotem. Jestem
                            o tym przekonany. Bardzo dobra robote odwala Pilch. To wazne,
                            zeby nie tylko wychodzic z kina przed koncem seansu, ale i
                            umiec glosno zapytac - o co tutaj chodzi?

                            Nawiasem mowiac Pilch rozwija mysl, ktora podsunalem Tobie
                            w "Motylu". Chodzi o jego definicje sztuki, bardzo tradycyjna
                            zreszta, zeby nie powiedziac - staromodna i dlatego podparl ja
                            zwrotem "tak jest". Chcial uciac wszelkie watpliwosci. Moze
                            byl nawet nieco skrepowany? "Sztuka, tak jest, ma byc
                            zwierciadlem odbijajacym oblicze swiata", napisal.

                            Juz nie pamietam kto, czy nie Voltaire? - choc mogl byc to
                            rowniez Auerbach w swojej "Mimesis", porownal sztuke pisania
                            powiesci do zwierciadla ustawionego przy drodze. W pierwszej
                            polowie XX wieku, po pojawieniu sie nurtow awangardowych,
                            przede wszystkim w malarstwie, ale i w literaturze, tego typu
                            deklaracje staly sie bardzo niepopularne.

                            Jednak ktos, kto pisze i zawodowo zajmuje sie literatura,
                            musi zdawac sobie sprawe, jakkim genialnym zrodlem inspiracji
                            jest to zwierciadlo przy drodze. Ten swiat, jego odbicia,
                            ktore nas otaczaja, niosa w sobie odpowiedzi na wszystkie nasze
                            pytania. W lustrze, jesli przyjrzymy mu sie uwaznie,
                            dostrzezemy rowniez wymiar metafizyczny rzeczywistoci. Czasem
                            na przypadkowo pstryknietym zdjeciu go widac. Ten sam wymiar,
                            ktory Brodski "jak przez lupe" odkrywal na skrzydlach
                            martwego motyla. Realizm w sztuce tak czesto lekcewazony i
                            poklepywany po ramieniu, ma jeszcze duza przyszlosc, a
                            zwierciadlo przy drodze jest w dalszym ciagu najlepszym
                            instrumentem poznania. Moze dlatego, ze odbicia na nim
                            rejestrowane, uswiadamiaja nam, ze jestesmy tylko fragmentem
                            czegos znacznie wiekszego. Wyrazam sie ostroznie, zeby
                            uniknac patosu. Albo niech tam, niech bedzie. Powiem. W
                            tym odbiciu, jesli sie posiada takie umiejetnosci, mozna
                            rozpoznach boski porzadek swiata. Ale nie kazdemu sie to
                            udaje. Ja osobiscie uwazam, ze jest to kryterium, dzieki
                            ktoremu instynktownie odrozniamy dobrego artyste od zlego.
                            Jeden ma dar widzenia, a inny zanudza nas rzeczami zupelnie
                            nieistotnymi. Ty tez o czyms takim pisalas. I dlatego
                            zapytalem Cie, czy czytalas "Motyla". Bo "Motyl" to jest
                            klucz, ktorym pootwierac mozna wszystkie zamki.

                            Pozdrawiam

                            P.S.

                            Juz po wyslaniu moich uwag o Cage'u w zwiazku z alkoholizmem
                            jego udawanym przypomniala mi sie scena z "Czlowieka z Zelaza",
                            ktorego akurat nie lubie, ale ta scena byla znakomita. Marian
                            Opania, PRL-owski dziennikarz i alkoholik, ktoremu cudem udaje
                            sie zdobyc butelke wyborowej. Widac, ze o niczym innym nie
                            mysli, na niczym nie potrafi sie skoncentrowac. Marzy tylko,
                            zeby zamknac sie pokoju hotelowym i pociagnac lyka z nielegalnie
                            zdobytej butelki. Zamyka sie w lazience. Jest tak roztrzesiony,
                            ze butelka wyslizguje mu sie z reki i roztrzaskuje o posadzke.
                            Niezrazony Opania bierze jakas brudna scierke, nasacza ja resztkami
                            wodki kaleczac sie przy tym odlamkami szkla na posadzce. Juz nie
                            pamietam, czy ssal te scierke jak niemowle piers matki, czy wyrzymal
                            jej zawartosc do jakiegos plastikowego kubka. Ale jedno bylo
                            pewne - nie chcial uronic nawet jednej kropelki. W tej jednej
                            scenie Wajda powiedzial o alkoholizmie 10 razy wiecej niz Cage w
                            calym filmie. Ale Wajda duzo widzial. Wiedzial, o czym opowiada.
                            • Gość: boss Hugo Re: zwierciadlo przy drodze IP: *.biaman.pl 23.07.03, 16:06
                              "Juz nie pamietam kto, czy nie Voltaire? - choc mogl byc to
                              rowniez Auerbach w swojej "Mimesis", porownal sztuke pisania
                              powiesci do zwierciadla ustawionego przy drodze. "

                              Nie bylze to Balzac? Flaubert?
                              • Gość: wartburg Re: zwierciadlo przy drodze IP: *.pppool.de 23.07.03, 17:09
                                Gość portalu: boss Hugo napisał(a):


                                >
                                > Nie bylze to Balzac? Flaubert?

                                Bardzo mozliwe. Zapamietalem tylko metafore i ze
                                jej autorem byl ktorys ze znanych Francuzow.
                                Sklanialem sie ku Voltaire'owi, pewnie dlatego, ze
                                moglbym bez konca czytac jego "Kandyda" i ze to
                                zwierciadlo przy drodze do tego "Kadyda" jakos mi
                                pasowalo. Mimo ze tak miedzy nami to ono tam wcale
                                nie pasuje :)

                                Balzac i Flaubert sa bardziej prawdopodobni, chocby
                                dlatego, ze w dopiero ich czasach powiesc jako
                                gatunek stala sie obiektem rozwazan.

                                Pozdrawiam
                                • Gość: MACIE Re: zwierciadlo przy drodze.TRAFNIEJSZE POROWNANI IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:09
                                  Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                  > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                                  >
                                  >
                                  > >
                                  > > Nie bylze to Balzac? Flaubert?
                                  >
                                  > Bardzo mozliwe. Zapamietalem tylko metafore i ze
                                  > jej autorem byl ktorys ze znanych Francuzow.
                                  > Sklanialem sie ku Voltaire'owi, pewnie dlatego, ze
                                  > moglbym bez konca czytac jego "Kandyda" i ze to
                                  > zwierciadlo przy drodze do tego "Kadyda" jakos mi
                                  > pasowalo. Mimo ze tak miedzy nami to ono tam wcale
                                  > nie pasuje :)
                                  >
                                  > Balzac i Flaubert sa bardziej prawdopodobni, chocby
                                  > dlatego, ze w dopiero ich czasach powiesc jako
                                  > gatunek stala sie obiektem rozwazan.
                                  >
                                  > Pozdrawiam

                                  GORACO POLECAM SZUKANIE TRAFNIEJSZYCH POROWNAN,BO PRZY GLORYFIKACJI NIEUDANEJ
                                  PRZESZLOSCI,TO SMUTEK NA TERAZNIEJSZOSC I PRZYSZLOSC ZOSTAJE.
                                • Gość: boss Victor BALZAC IP: *.biaman.pl 24.07.03, 00:53
                                  jeszcze dwa slowa o tym zwierciadle przy drodze. U nas to zdaje sie tlumaczone
                                  bylo jakos tak: "zwierciadlo przechadzajace sie po goscincu." Ale juz nic o tym
                                  nie bede pisal, bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie nasmiewa.
                                  • basia.basia Re: BALZAC 24.07.03, 01:05
                                    Gość portalu: boss Victor napisał(a):


                                    > bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie nasmiewa.

                                    Dlatego właśnie wypisałam się z tego wątku.
                                    • Gość: MACIEJ Re: BALZAC. CUZ OF ME? IP: *.ny325.east.verizon.net 24.07.03, 23:34
                                      basia.basia napisała:

                                      > Gość portalu: boss Victor napisał(a):
                                      >
                                      >
                                      > > bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie nasmiewa.
                                      >
                                      > Dlatego właśnie wypisałam się z tego wątku. 'CUZ OF ME BASIU?
                                  • Gość: MACIEJ Re: BALZAC.POPULARNY MOTYW IP: *.ny325.east.verizon.net 24.07.03, 23:33
                                    Gość portalu: boss Victor napisał(a):

                                    > jeszcze dwa slowa o tym zwierciadle przy drodze. U nas to zdaje sie
                                    tlumaczone
                                    > bylo jakos tak: "zwierciadlo przechadzajace sie po goscincu." Ale juz nic o
                                    tym
                                    >
                                    > nie bede pisal, bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie nasmiewa.

                                    TO JEST POPULARNY MOTYW JAK PRZED PALACEM DWOCH STANGRETOW NIESIE WIELKIE LUSTRO
                                    • Gość: bratek FAJNY MOTYW IP: *.biaman.pl 24.07.03, 23:42
                                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                      > Gość portalu: boss Victor napisał(a):
                                      >
                                      > > jeszcze dwa slowa o tym zwierciadle przy drodze. U nas to zdaje sie
                                      > tlumaczone
                                      > > bylo jakos tak: "zwierciadlo przechadzajace sie po goscincu." Ale juz nic
                                      > o
                                      > tym
                                      > >
                                      > > nie bede pisal, bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie nasmiewa.
                                      >
                                      > TO JEST POPULARNY MOTYW JAK PRZED PALACEM DWOCH STANGRETOW NIESIE WIELKIE
                                      LUSTR
                                      > O

                                      fajny jest tez motyw dwoch facetow niosacych szafe przez miasto. Znasz?
                                      • Gość: MACIEJ Re: FAJNY MOTYW IP: *.ny325.east.verizon.net 24.07.03, 23:55
                                        Gość portalu: bratek napisał(a):

                                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                        >
                                        > > Gość portalu: boss Victor napisał(a):
                                        > >
                                        > > > jeszcze dwa slowa o tym zwierciadle przy drodze. U nas to zdaje sie
                                        > > tlumaczone
                                        > > > bylo jakos tak: "zwierciadlo przechadzajace sie po goscincu." Ale juz
                                        > nic
                                        > > o
                                        > > tym
                                        > > >
                                        > > > nie bede pisal, bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie nasmiewa.
                                        > >
                                        > > TO JEST POPULARNY MOTYW JAK PRZED PALACEM DWOCH STANGRETOW NIESIE WIELKIE
                                        > LUSTR
                                        > > O
                                        >
                                        > fajny jest tez motyw dwoch facetow niosacych szafe przez miasto. Znasz?

                                        NIE WIEM DLACZEGO,JA ICH NIE WIDZE NA MIESCIE,TYLKO NA PLAZY!
                                        TAK JAKBY PRZED CHWILA Z WODY WYSZLI.
                                        • Gość: bratek OK :) i potem do wody wracają IP: *.biaman.pl 25.07.03, 00:32
                                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                          > Gość portalu: bratek napisał(a):
                                          >
                                          > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                          > >
                                          > > > Gość portalu: boss Victor napisał(a):
                                          > > >
                                          > > > > jeszcze dwa slowa o tym zwierciadle przy drodze. U nas to zdaje
                                          > sie
                                          > > > tlumaczone
                                          > > > > bylo jakos tak: "zwierciadlo przechadzajace sie po goscincu." Al
                                          > e juz
                                          > > nic
                                          > > > o
                                          > > > tym
                                          > > > >
                                          > > > > nie bede pisal, bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie nasmiew
                                          > a.
                                          > > >
                                          > > > TO JEST POPULARNY MOTYW JAK PRZED PALACEM DWOCH STANGRETOW NIESIE WIE
                                          > LKIE
                                          > > LUSTR
                                          > > > O
                                          > >
                                          > > fajny jest tez motyw dwoch facetow niosacych szafe przez miasto. Znasz?
                                          >
                                          > NIE WIEM DLACZEGO,JA ICH NIE WIDZE NA MIESCIE,TYLKO NA PLAZY!
                                          > TAK JAKBY PRZED CHWILA Z WODY WYSZLI.
                                          • Gość: MACIEJ Re: OK :) i potem do wody wracają IP: *.ny325.east.verizon.net 25.07.03, 03:52
                                            Gość portalu: bratek napisał(a):

                                            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                            >
                                            > > Gość portalu: bratek napisał(a):
                                            > >
                                            > > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                                            > > >
                                            > > > > Gość portalu: boss Victor napisał(a):
                                            > > > >
                                            > > > > > jeszcze dwa slowa o tym zwierciadle przy drodze. U nas to z
                                            > daje
                                            > > sie
                                            > > > > tlumaczone
                                            > > > > > bylo jakos tak: "zwierciadlo przechadzajace sie po goscincu
                                            > ." Al
                                            > > e juz
                                            > > > nic
                                            > > > > o
                                            > > > > tym
                                            > > > > >
                                            > > > > > nie bede pisal, bo moze czyta ktos lepiej obeznany i sie na
                                            > smiew
                                            > > a.
                                            > > > >
                                            > > > > TO JEST POPULARNY MOTYW JAK PRZED PALACEM DWOCH STANGRETOW NIESI
                                            > E WIE
                                            > > LKIE
                                            > > > LUSTR
                                            > > > > O
                                            > > >
                                            > > > fajny jest tez motyw dwoch facetow niosacych szafe przez miasto. Znas
                                            > z?
                                            > >
                                            > > NIE WIEM DLACZEGO,JA ICH NIE WIDZE NA MIESCIE,TYLKO NA PLAZY!
                                            > > TAK JAKBY PRZED CHWILA Z WODY WYSZLI.

                                            Czyli jak oni ta szafe na plaze przytargali?
                                            Czy lodka przywiezli?
                              • Gość: MACIEJ Re: zwierciadlo przy drodze.AKCJA ROZGRYWA SIE W IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:06
                                Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                > "Juz nie pamietam kto, czy nie Voltaire? - choc mogl byc to
                                > rowniez Auerbach w swojej "Mimesis", porownal sztuke pisania
                                > powiesci do zwierciadla ustawionego przy drodze. "
                                >
                                > Nie bylze to Balzac? Flaubert?

                                JAKIE TO MA ZNACZENIE,KIEDY AKCJA ROZGRYWA SIE W PALACU?
                                CZY TEZ W BARZE,PATRZ "COYOTE UGLY"

                                BARDZO BLEDNE POROWNANIE Z TYM ZWIERCIADLEM PRZY DRODZE,BO WIEKSZOSC ZYCIA
                                SPEDZAMY W DOMU I PRACY,NO ALE JAK SIE EUROPEJCZYKOM COS WMOWI ,TO POTRAFIA
                                POWTARZAC WIEKAMI.
                                TO JEST TYPOWY PRZYKLAD ZASKLEPIENIA UNIEMOZLIWIAJACEGO ROZWOJ.
                            • Gość: MACIEJ Re: zwierciadlo przy drodze.NIE MIESZAJ EUROPY ZE IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:00
                              Gość portalu: wartburg napisał(a):

                              > basia.basia napisała:
                              >
                              > > basia.basia napisała:
                              > >
                              > > > Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                              > > > się tą rolą.
                              > >
                              > > Mam już link z artykułem Pilcha
                              > > polityka.onet.pl/artykul.asp?M=FP&NR=2386-2003-05
                              > >
                              > > > On wyszedł z kina przed końcem
                              > >
                              > > To tylko mój domysł albo pomyłka. Pilch napisał o maśle w "Ostatnim tangu
                              > > w Paryżu" a tam było mydło:)
                              > >
                              > > > Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.
                              > > >
                              > > Tego linku jeszcze poszukuję.
                              > >
                              > > Pozdrawiam
                              >
                              > Przeczytalem Pilcha z duza satysfakcja. Nie widzialem tego
                              > filmu, ale gdybym go zobaczyl, napisalbym pewnie cos bardzo
                              > zblizonego. Pewnie dlatego, ze juz takie "dziela" nie raz
                              > ogladalem.
                              >
                              > Lubie takie szydercze ataki. Ten film jest knotem. Jestem
                              > o tym przekonany. Bardzo dobra robote odwala Pilch. To wazne,
                              > zeby nie tylko wychodzic z kina przed koncem seansu, ale i
                              > umiec glosno zapytac - o co tutaj chodzi?
                              >
                              > Nawiasem mowiac Pilch rozwija mysl, ktora podsunalem Tobie
                              > w "Motylu". Chodzi o jego definicje sztuki, bardzo tradycyjna
                              > zreszta, zeby nie powiedziac - staromodna i dlatego podparl ja
                              > zwrotem "tak jest". Chcial uciac wszelkie watpliwosci. Moze
                              > byl nawet nieco skrepowany? "Sztuka, tak jest, ma byc
                              > zwierciadlem odbijajacym oblicze swiata", napisal.

                              NAGMINNE JEST U WAS MIESZANIE EUROPY ZE SWIATEM.
                              NIE MIESZAJCIE ZASCIANKA Z AMERYKA.

                              POZA TYM PILCH JEST STRASZNIE NUDNY I TU BY SIE JEDEN DZIEN NIE UTRZYMAL.

                              > Juz nie pamietam kto, czy nie Voltaire? - choc mogl byc to
                              > rowniez Auerbach w swojej "Mimesis", porownal sztuke pisania
                              > powiesci do zwierciadla ustawionego przy drodze. W pierwszej
                              > polowie XX wieku, po pojawieniu sie nurtow awangardowych,
                              > przede wszystkim w malarstwie, ale i w literaturze, tego typu
                              > deklaracje staly sie bardzo niepopularne.
                              >
                              > Jednak ktos, kto pisze i zawodowo zajmuje sie literatura,
                              > musi zdawac sobie sprawe, jakkim genialnym zrodlem inspiracji
                              > jest to zwierciadlo przy drodze. Ten swiat, jego odbicia,
                              > ktore nas otaczaja, niosa w sobie odpowiedzi na wszystkie nasze
                              > pytania. W lustrze, jesli przyjrzymy mu sie uwaznie,
                              > dostrzezemy rowniez wymiar metafizyczny rzeczywistoci. Czasem
                              > na przypadkowo pstryknietym zdjeciu go widac. Ten sam wymiar,
                              > ktory Brodski "jak przez lupe" odkrywal na skrzydlach
                              > martwego motyla. Realizm w sztuce tak czesto lekcewazony i
                              > poklepywany po ramieniu, ma jeszcze duza przyszlosc, a
                              > zwierciadlo przy drodze jest w dalszym ciagu najlepszym
                              > instrumentem poznania. Moze dlatego, ze odbicia na nim
                              > rejestrowane, uswiadamiaja nam, ze jestesmy tylko fragmentem
                              > czegos znacznie wiekszego. Wyrazam sie ostroznie, zeby
                              > uniknac patosu. Albo niech tam, niech bedzie. Powiem. W
                              > tym odbiciu, jesli sie posiada takie umiejetnosci, mozna
                              > rozpoznach boski porzadek swiata. Ale nie kazdemu sie to
                              > udaje. Ja osobiscie uwazam, ze jest to kryterium, dzieki
                              > ktoremu instynktownie odrozniamy dobrego artyste od zlego.
                              > Jeden ma dar widzenia, a inny zanudza nas rzeczami zupelnie
                              > nieistotnymi. Ty tez o czyms takim pisalas. I dlatego
                              > zapytalem Cie, czy czytalas "Motyla". Bo "Motyl" to jest
                              > klucz, ktorym pootwierac mozna wszystkie zamki.
                              >
                              > Pozdrawiam
                              >
                              > P.S.
                              >
                              > Juz po wyslaniu moich uwag o Cage'u w zwiazku z alkoholizmem
                              > jego udawanym przypomniala mi sie scena z "Czlowieka z Zelaza",
                              > ktorego akurat nie lubie, ale ta scena byla znakomita. Marian
                              > Opania, PRL-owski dziennikarz i alkoholik, ktoremu cudem udaje
                              > sie zdobyc butelke wyborowej. Widac, ze o niczym innym nie
                              > mysli, na niczym nie potrafi sie skoncentrowac. Marzy tylko,
                              > zeby zamknac sie pokoju hotelowym i pociagnac lyka z nielegalnie
                              > zdobytej butelki. Zamyka sie w lazience. Jest tak roztrzesiony,
                              > ze butelka wyslizguje mu sie z reki i roztrzaskuje o posadzke.
                              > Niezrazony Opania bierze jakas brudna scierke, nasacza ja resztkami
                              > wodki kaleczac sie przy tym odlamkami szkla na posadzce. Juz nie
                              > pamietam, czy ssal te scierke jak niemowle piers matki, czy wyrzymal
                              > jej zawartosc do jakiegos plastikowego kubka. Ale jedno bylo
                              > pewne - nie chcial uronic nawet jednej kropelki. W tej jednej
                              > scenie Wajda powiedzial o alkoholizmie 10 razy wiecej niz Cage w
                              > calym filmie. Ale Wajda duzo widzial. Wiedzial, o czym opowiada.

                              TEN FILM TEZ MNIE SIE NIE PODOBAL,A TEJ SCENY W OGOLE NIE PAMIETAM-WIDOCZNIE
                              BYLA BEZ ZNACZENIA.
                              JEDNO JEST PEWNE,ZE NICOLASA CAGE'A ZNA CALY SWIAT,A OPANIA LEDWO W POMROCZNEJ
                              SIE PRZEBIJA.
                              PODOBNIE ZRESZTA JAK WAJDA.
                          • Gość: MACIEJ Re: NIEODWRACALNE I NUDNE IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 18:51
                            basia.basia napisała:

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            > > Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                            > > się tą rolą.
                            >
                            > Mam już link z artykułem Pilcha
                            > polityka.onet.pl/artykul.asp?M=FP&NR=2386-2003-05
                            >
                            > > On wyszedł z kina przed końcem
                            >
                            > To tylko mój domysł albo pomyłka. Pilch napisał o maśle w "Ostatnim tangu
                            > w Paryżu" a tam było mydło:)

                            NIE WIEM O CZYM ON PISZE,BO U NAS SIE TAKICH MIERNYCH FILMOW NIE OGLADA,ALE
                            PISZE BARDZO NUDNIE I NIE DOCZYTALEM DO KONCA.

                            > > Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.
                            > >
                            > Tego linku jeszcze poszukuję.
                            >
                            > Pozdrawiam
                        • Gość: wartburg Re: Umrzeć w Las Vegas IP: *.arcor-ip.net 23.07.03, 12:56
                          basia.basia napisała:


                          > "Umrzeć w Las Vegas" - widziałam to. Drastyczne.
                          > Ale nie rozumiem Twojego obrzydzenia.
                          > Czy uważasz, że stan upodlenia do jakiego doszedł
                          > bohater jest zbyt drastycznie pokazany czy nieprawdziwy?
                          > Albo jedno i drugie?

                          Wcale nie o to mi chodzilo. Temu filmowi i jego autorom
                          zarzucam calkowita nieznajomosc tematu, ze ktory sie wzieli.
                          Tam jest taka scena zupelnie niewybaczalna. Ta dziewczyna,
                          ktora chce ratowac alkoholika Cage'a, spotyka go w jakims
                          sklepie, a on pcha do kasy wozek pelen alkoholu. Czego
                          tam nie ma - whisky, gin, wino, koniak - co najmniej
                          kilkadziesiat butelek. Banda pijakow nie wypilaby tych
                          zapasow przez miesiac. Ale rezyser filmu stara sie wmowic
                          widzowi, ze zedesperowany Cage (Niemcy maja na to ladne
                          okreslenie "lebensmüde" - zmeczony zyciem) wypije to w
                          jeden weekend i zapije sie na smierc.

                          Nonsens. W dramatach alkoholikow zawsze chodzi o niewielkie
                          ilosci alkoholu, o jakies resztki ukryte w szafie na polce z
                          bielizna - o ten przyslowiowy jeden kieliszek. O pragnienie,
                          ktore wciaz wraca i ktore prowizorycznie zawsze daje sie jakos
                          ugasic. To sa drobiny, krople rosy, za ktorymi pijak bez
                          przerwy goni i ktore skwapliwie zlizuje. Najlepsza whisky
                          irlandzka nazywa sie "Tullamore Dew" (rosa z Tullamore).
                          Dramaty pijackie nie maja nic wspolnego z biciem rekordow
                          wypitego alkoholu.

                          Moze wlasnie przez naiwnosc scenariusza i glupote rezysera
                          Cage byl w tym filmie wyjatkowo niestrawny i tak mnie
                          draznil. Zreszta dotyczylo to nie tylko sprawy alkoholizmu.
                          Rowniez watek romansowy byl tak szmirowaty, ze nie wiedzialem,
                          gdzie sie podziac.



                          > No i to zdanie o tym, że dobry aktor .... ?
                          > Czytałam "Pod mocnym aniołem" Pilcha i widziałam adaptację
                          > sceniczną (nieudana, marna), wygładzoną i pozbawioną
                          > drastycznych scen. Ale gdyby była rzetelna, to czy
                          > miałbyś za złe aktorowi grającemu główną rolę?
                          > Może Cię źle zrozumiałam?

                          Oczywiscie, ze nie mialbym mu tego za zle. Pod warunkiem
                          ma sie rozumiec, ze koncentrowalby sie na sprawach
                          naprawde istotnych. Szokowanie widza albo czytelnika dla
                          samego szokowanie, zawsze wydawalo mi sie podejrzane.

                          > Jakiś czas temu byłam na "Pianistce". Wstrząsające
                          > i drastyczne ale film bardzo mi się podobał.

                          Opowiadano mi bardzo dobre rzeczy o "Pianistce" i z tego,
                          co zapamietalem, tam rzeczywiscie o cos chodzi. Mysle,
                          ze ten film spodobalby mi sie. Nawiasem mowiac polecala
                          mi go moja przyjaciolka z Lipska, ta sama, ktora nie
                          znalazla w sobie zadnej wyrozumialosci dla "Godzin".

                          > Wiem, że budził wiele kontrowersji z powodu tematu.
                          > Podobnie jak teraz "Nieodwracalne". Na to napewno nie pójdę,
                          > bo oglądania czegoś podobnego nie zniosłabym. Ale znam opinię
                          > na temat tego filmu Pilcha właśnie ( felieton w Polityce)
                          > i Kłopotowskiego (recenzja w Filmie). Diametralnie różne.
                          > Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                          > się tą rolą. On wyszedł z kina przed końcem (a raczej na początku)
                          > a w tym filmie zastosowano projekcję wsteczną.
                          > Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.
                          >
                          > Ja nawet poszukam Ci linki i wstawię - tak jestem ciekawa
                          > tego, co powiesz.


                          Z gory dziekuje. Na pewno przeczytam.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: boss Hugo PIANISTKA, GODZINY, TAKSÓWKARZ, CHARIOTS OF FIRE IP: *.biaman.pl 23.07.03, 13:08
                            Wartburgu, prosze, pojdz wreszcie na "Godziny" - wtedy zapomnisz, ze "Panistka"
                            w ogole istnieje (nie zeby zla, ale to nie ta w ogle orbita mysli i sztuki
                            co "The Hours"). Cos ta Twoja znajoma namacila Ci w glowie ;)
                            Oczywisice, zgadzam sie z Toba co do "Taxi-driver" - moze niejasno w poprzednim
                            poscie odnosilem sie do lakonicznej oceny Naszego Ignoranta.
                            "sPORTOWE ZYCIE" BARDZO LUBIE. Jakzebym mogl nie lubic?
                            Wlasnie przemknely mi przez glowe "Rydwany ognia" - wsrod moich TOP TEN.
                            • Gość: warburg John Gielgud IP: *.pppool.de 23.07.03, 17:33
                              Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                              > Wartburgu, prosze, pojdz wreszcie na "Godziny" - wtedy zapomnisz,
                              ze "Panistka"
                              >
                              > w ogole istnieje (nie zeby zla, ale to nie ta w ogle orbita mysli i sztuki
                              > co "The Hours"). Cos ta Twoja znajoma namacila Ci w glowie ;)
                              > Oczywisice, zgadzam sie z Toba co do "Taxi-driver" - moze niejasno w
                              poprzednim
                              >
                              > poscie odnosilem sie do lakonicznej oceny Naszego Ignoranta.
                              > "sPORTOWE ZYCIE" BARDZO LUBIE. Jakzebym mogl nie lubic?
                              > Wlasnie przemknely mi przez glowe "Rydwany ognia" - wsrod moich TOP TEN.

                              "Chariots of Fire", a jakze, pamietam. Lindsay Anderson i
                              John Gielgud grali tam tych dwoch starych dupkow z Cambridge...
                              Ten film porywa mnie za kazdym razem. Na "The Hours" pojde z
                              cala pewnoscia. Przyrzekam.

                              A propos Gielguda. Wspominalem juz o tym filmie - w Niemczech
                              nazywal sie "Tod in Hollywood", angielski tytul zdaje sie byl
                              "The Lucky One". Nakrecony przez Tony Richardsona z Gielgudem
                              i Rodem Steigerem w Hollywood w 1965? Czarnobialy. Po tym filmie
                              zrobil sie taki skandal, ze Richardson nie mogl sie pokazywac w
                              Hollywood. Widziales? Steiger gra tam faceta, ktory szminkuje
                              twarze trupow w zakladzie pogrzebowym. Nieprrrawdopodobna
                              groteska. Hollywood widziane oczami mlodego Anglika, ktory
                              przyjezdza do wujka, znanego scenarzysty filmowego, gra go
                              Gielgud. Wujek sie wiesza w dwa dni po przyjezdzie bratanka,
                              ktory podejmuje sie pracy w zakladzie pogrzebowym.
                              Palce lizac.

                              Pozdrawiam

                              • Gość: boss Hugo Gene Hackman - najlepszy IP: *.biaman.pl 23.07.03, 18:06
                                Wstyd. O "The Lucky One" nawet nie slyszalem. Do dizs jednym z najulubienszych
                                fimow jest "The Loneliness of Long Distance Runner", ale moze juz wspominalem.
                                Andersona i Gielguda, a jakze!, pamietam. Anglicy maja w sobie cos
                                autentycznego (choc "Rydwany.." koniec koncow sa chyba amerykanskie, ale bardzo
                                anglieskie z ducha i tresci). Obojetne czy ogladasz "Full Monthy" czy "Z soboty
                                na niedziele", to wiesz, ze masz do czynienia z prawdziwymi charakterami i
                                prawdziwymi problemami. Anglicy juz jakas taka wrazliwosc maja. Amerykanie zas-
                                co tez lubia- celuja w mitologizowaniu, zupelnie inna definicja kina. Mysle
                                oczywiscie o tym, jak mi sie jawia te kina generalnie, bo przeciez szybko mozna
                                znalezc dziesiatki przykladow, ktore by te teze obalily. Ale wezmy chociaz moj
                                ulubiony (kolejny ulubiony) film "Scarecrow": on jakby laczy w sobie
                                obydwie "definicje": jest i amerykanski mit drogi, watek przyjazni, ale jest
                                tez taka chropowata, czasami niemal dokumentalna rzeczywistosc przedstawiona,
                                bez fajerwerkow i grypsiarskiego podlizywania sie widzowi. A jeszcze
                                bardziej "French Connection" - przeciez to prawie dokument! Pamietasz Shceidera
                                i Hackmana obserwujacych Fernando Reya, gdy ten zajada sie w eksluzywnej
                                restauracji? Oni z zimna przestepuja z nogi na noga, pija jakas syfiasta kawe...
                                (Gdy bylem pierwszy raz w Chicago, specjalnie spacerowalem sobie pod "The
                                Loup", gdzie krecono zapierajaca dech w piersiach sekwencje poscigu -
                                komputerowe fajerwerki z "Matrixa" sie do niej nie umywaja!)

                                Serwus!
                                B.
                                • Gość: wartburg zrobione po raz pierwszy IP: *.pppool.de 23.07.03, 19:01
                                  Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                  > Wstyd. O "The Lucky One" nawet nie slyszalem. Do dizs jednym z
                                  najulubienszych
                                  > fimow jest "The Loneliness of Long Distance Runner", ale moze juz
                                  wspominalem.
                                  > Andersona i Gielguda, a jakze!, pamietam. Anglicy maja w sobie cos
                                  > autentycznego (choc "Rydwany.." koniec koncow sa chyba amerykanskie, ale
                                  bardzo
                                  >
                                  > anglieskie z ducha i tresci). Obojetne czy ogladasz "Full Monthy" czy "Z
                                  soboty
                                  >
                                  > na niedziele", to wiesz, ze masz do czynienia z prawdziwymi charakterami i
                                  > prawdziwymi problemami. Anglicy juz jakas taka wrazliwosc maja. Amerykanie
                                  zas-
                                  >
                                  > co tez lubia- celuja w mitologizowaniu, zupelnie inna definicja kina. Mysle
                                  > oczywiscie o tym, jak mi sie jawia te kina generalnie, bo przeciez szybko
                                  mozna
                                  >
                                  > znalezc dziesiatki przykladow, ktore by te teze obalily. Ale wezmy chociaz
                                  moj
                                  > ulubiony (kolejny ulubiony) film "Scarecrow": on jakby laczy w sobie
                                  > obydwie "definicje": jest i amerykanski mit drogi, watek przyjazni, ale jest
                                  > tez taka chropowata, czasami niemal dokumentalna rzeczywistosc przedstawiona,
                                  > bez fajerwerkow i grypsiarskiego podlizywania sie widzowi. A jeszcze
                                  > bardziej "French Connection" - przeciez to prawie dokument! Pamietasz
                                  Shceidera
                                  >
                                  > i Hackmana obserwujacych Fernando Reya, gdy ten zajada sie w eksluzywnej
                                  > restauracji? Oni z zimna przestepuja z nogi na noga, pija jakas syfiasta
                                  kawe..
                                  > .
                                  > (Gdy bylem pierwszy raz w Chicago, specjalnie spacerowalem sobie pod "The
                                  > Loup", gdzie krecono zapierajaca dech w piersiach sekwencje poscigu -
                                  > komputerowe fajerwerki z "Matrixa" sie do niej nie umywaja!)
                                  >
                                  > Serwus!
                                  > B.

                                  Bardzo ciekawe rzeczy napisales. Mialem wlasnie wychodzic, ale
                                  zostane jeszcze przez chwile, zeby Ci odpisac. Oczywiscie masz
                                  racje, co do kina angielskiego, ale Amerykanie, co zreszta sam
                                  zauwazasz, tez tak ciagnac potrafia. Mieli przynajmniej takie
                                  fazy. Np. Friedkin, kiedy robil "Francuskiego lacznika", tez moj
                                  ulubiony film (widzialem go chyba z 10 razy) albo Schlesinger,
                                  ktory mimo ze jest Anglikiem w "Nocnym Kowboju" robil jak
                                  najbardziej amerykanskie kino. Ale chcialem cos o "French
                                  Connection" jeszcze... Ta nieslychana scena poscigu za pociagiem
                                  pod wiaduktami. To potem probowano tyle razy nasladowac i
                                  nikomu sie nie udalo. Podobnie zreszta rzecz sie ma z "Bullitem"
                                  - wariackie jazdy samochodami po San Francisco. To tez potem
                                  nikomu nie wyszlo. Przygladalem sie wielokrotnie tym ujeciom, jak
                                  ten Yates to zrobil. Tam jest suspence - dlugie momenty, kiedy
                                  wszystko sie zawiesza, nie ma prawie podkladu muzycznego, cisza,
                                  nic sie nie dzieje, a napiecie rosnie caly czas. Albo ci, co
                                  usilowali go pozniej nasladowac, nie mieli tyle odwagi (moze
                                  producent bral ich pod obcas?) albo tu dziala jakies prawo, ze
                                  pewne rzeczy wychodza tak naprawde tylko po raz pierwszy.
                                  Pewnie dlatego z biegiem czasu coraz bardziej zaczalem cenic
                                  sobie kino niskobudzetowe, a wiec antyhollywoodzkie, "gdzie cos
                                  moze byc zrobione po raz pierwszy", gdzie nie ma tej presji
                                  pieniadza dlawiacej wszystko, co tworcze.

                                  Jeszcze jedno. Nie moge sobie przypomniec tytulu i rezysera
                                  filmu mniej wiecej z poczatku lat 60-tych. Czarnobialy, ale
                                  w sumie b. czarny w klimacie - angielski. Glowna role gral
                                  Richard Harris - ten ze "Sportowego zycia". Hisoria faceta,
                                  ktory wychodzi z wiezienia i dostaje prace w bazie ciezarowek
                                  dowozacych jakis cement na budowe. Wlasciciel firmy wprowadzil
                                  tam system premii, ktory sprawia, ze kierowcy scigaja sie tymi
                                  wyladowanymi po brzegi ciezarowkami po jakichs szalenie waskich
                                  drogach dojazdowych. Film kosztowal pewnie nie wiecej niz
                                  100 000 dolarow, ale scen tak wariackich, jakie tam mozna
                                  ogladac, Hollywood chyba nigdy nie mialo. Ta historia byla
                                  zgodnie z Twoimi obserwacjami na temat kina angielskiego mocno
                                  osadzona w realiach. Zapierajacy dech fragment rzeczywistosci.
                                  Zaloze sie, ze scenariusz powstal na podstawie jakiejs
                                  prawdziwej historii. Widziales?

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: boss Hugo A "Mississippi Burning"? IP: *.biaman.pl 23.07.03, 19:32
                                    Wartburg! W Bullicie , o ile dopbrze pamietam, w tej sekwencji w ogole nie ma
                                    podkladu muzycznego, jest tylko odglos silnika. Sam motyw Lalo Shifrina z "B.",
                                    nawuiasem mowiac, przedni.
                                    Kiedys czytalem, ze i Bullit , i Franc. lacznik powstaly tylko dla tych
                                    sekwencji poscigow, tzn. ze najpierw byl pomysl na poscigi, a potem dokrecono
                                    reszte. Ale "reszta" tak czy siak wspaniala. "Nocny kowboj" - oczywiscie, masz
                                    racje, przeni film (kiedys dostalem "piatke" za tekst " "Night cowboy" :),
                                    nawiasem mowiac film znacznie lepszy niz ksiazka)


                                    Filmu z R. Harrisem nie kojarze. Bardzo chetnie bym obejrzal. Za to przypomina
                                    mi sie inny film z ciezarowkami, z Montandem "Cena strachu" - tez pierwsza
                                    klasa, no nie?
                                    Harrisa widzialem ostatnio - po raz ktorys tam - w "Czlowieku zwanym koniem".
                                    Intrygujacy film.
                                    A pamietasz "Five easy Pieces" z Nicholsonem, albo "Ostatnie zadanie"? To byly
                                    czasy... Albo "Bonnie and Clyde", "Odlot" Formana...albo... no, dosc!
                                    Take care.

                                    P.S. Mam nadzieje, ze i "Scarecrow" nalezy do filmow, ktore czesto ogladasz.

                                    P.S. 2 A "Rozmowa" Coppoli? Kurcze, to byly czasy (po raz drugi)!
                                    • Gość: MACIEJ Re: A 'Mississippi Burning'? IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:39
                                      Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                      > Wartburg! W Bullicie , o ile dopbrze pamietam, w tej sekwencji w ogole nie ma
                                      > podkladu muzycznego, jest tylko odglos silnika. Sam motyw Lalo Shifrina
                                      z "B.",
                                      >
                                      > nawuiasem mowiac, przedni.
                                      > Kiedys czytalem, ze i Bullit , i Franc. lacznik powstaly tylko dla tych
                                      > sekwencji poscigow, tzn. ze najpierw byl pomysl na poscigi, a potem dokrecono
                                      > reszte. Ale "reszta" tak czy siak wspaniala. "Nocny kowboj" - oczywiscie,
                                      masz
                                      > racje, przeni film (kiedys dostalem "piatke" za tekst " "Night cowboy" :),
                                      > nawiasem mowiac film znacznie lepszy niz ksiazka)
                                      >
                                      >
                                      > Filmu z R. Harrisem nie kojarze. Bardzo chetnie bym obejrzal. Za to
                                      przypomina
                                      > mi sie inny film z ciezarowkami, z Montandem "Cena strachu" - tez pierwsza
                                      > klasa, no nie?
                                      > Harrisa widzialem ostatnio - po raz ktorys tam - w "Czlowieku zwanym koniem".
                                      > Intrygujacy film.
                                      > A pamietasz "Five easy Pieces" z Nicholsonem, albo "Ostatnie zadanie"? To
                                      byly
                                      > czasy... Albo "Bonnie and Clyde", "Odlot" Formana...albo... no, dosc!
                                      > Take care.
                                      >
                                      > P.S. Mam nadzieje, ze i "Scarecrow" nalezy do filmow, ktore czesto ogladasz.
                                      >
                                      > P.S. 2 A "Rozmowa" Coppoli? Kurcze, to byly czasy (po raz drugi)!

                                      JAK SIE ORYGINALNIE NAZYWA "ROZMOWA" I Z KTOREGO ROKU JEST?
                                      • Gość: boss Hugo CONVERSATION IP: *.biaman.pl 23.07.03, 19:53
                                        Nie wiem, ktory rok. Strzelalbym 1972-5.
                                        • Gość: MACIEJ Re: CONVERSATION IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 22:37
                                          Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                          > Nie wiem, ktory rok. Strzelalbym 1972-5.

                                          TO RACZEJ NIE WIDZIALEM.
                                  • Gość: MACIEJ Re: zrobione po raz pierwszy.WRAZLIWOSC IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:33
                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):

                                    > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                                    >
                                    > > Wstyd. O "The Lucky One" nawet nie slyszalem. Do dizs jednym z
                                    > najulubienszych
                                    > > fimow jest "The Loneliness of Long Distance Runner", ale moze juz
                                    > wspominalem.
                                    > > Andersona i Gielguda, a jakze!, pamietam. Anglicy maja w sobie cos
                                    > > autentycznego (choc "Rydwany.." koniec koncow sa chyba amerykanskie, ale
                                    > bardzo
                                    > >
                                    > > anglieskie z ducha i tresci). Obojetne czy ogladasz "Full Monthy" czy "Z
                                    > soboty
                                    > >
                                    > > na niedziele", to wiesz, ze masz do czynienia z prawdziwymi charakterami i
                                    >
                                    > > prawdziwymi problemami. Anglicy juz jakas taka wrazliwosc maja. Amerykanie
                                    >
                                    > zas-
                                    > >
                                    > > co tez lubia- celuja w mitologizowaniu, zupelnie inna definicja kina. Mysl
                                    > e
                                    > > oczywiscie o tym, jak mi sie jawia te kina generalnie, bo przeciez szybko
                                    > mozna
                                    > >
                                    > > znalezc dziesiatki przykladow, ktore by te teze obalily. Ale wezmy chociaz
                                    >
                                    > moj
                                    > > ulubiony (kolejny ulubiony) film "Scarecrow": on jakby laczy w sobie
                                    > > obydwie "definicje": jest i amerykanski mit drogi, watek przyjazni, ale je
                                    > st
                                    > > tez taka chropowata, czasami niemal dokumentalna rzeczywistosc przedstawio
                                    > na,
                                    > > bez fajerwerkow i grypsiarskiego podlizywania sie widzowi. A jeszcze
                                    > > bardziej "French Connection" - przeciez to prawie dokument! Pamietasz
                                    > Shceidera
                                    > >
                                    > > i Hackmana obserwujacych Fernando Reya, gdy ten zajada sie w eksluzywnej
                                    > > restauracji? Oni z zimna przestepuja z nogi na noga, pija jakas syfiasta
                                    > kawe..
                                    > > .
                                    > > (Gdy bylem pierwszy raz w Chicago, specjalnie spacerowalem sobie pod "The
                                    > > Loup", gdzie krecono zapierajaca dech w piersiach sekwencje poscigu -
                                    > > komputerowe fajerwerki z "Matrixa" sie do niej nie umywaja!)
                                    > >
                                    > > Serwus!
                                    > > B.
                                    >
                                    > Bardzo ciekawe rzeczy napisales. Mialem wlasnie wychodzic, ale
                                    > zostane jeszcze przez chwile, zeby Ci odpisac. Oczywiscie masz
                                    > racje, co do kina angielskiego, ale Amerykanie, co zreszta sam
                                    > zauwazasz, tez tak ciagnac potrafia. Mieli przynajmniej takie
                                    > fazy. Np. Friedkin, kiedy robil "Francuskiego lacznika", tez moj
                                    > ulubiony film (widzialem go chyba z 10 razy) albo Schlesinger,
                                    > ktory mimo ze jest Anglikiem w "Nocnym Kowboju" robil jak
                                    > najbardziej amerykanskie kino. Ale chcialem cos o "French
                                    > Connection" jeszcze... Ta nieslychana scena poscigu za pociagiem
                                    > pod wiaduktami. To potem probowano tyle razy nasladowac i
                                    > nikomu sie nie udalo. Podobnie zreszta rzecz sie ma z "Bullitem"
                                    > - wariackie jazdy samochodami po San Francisco. To tez potem
                                    > nikomu nie wyszlo. Przygladalem sie wielokrotnie tym ujeciom, jak
                                    > ten Yates to zrobil. Tam jest suspence - dlugie momenty, kiedy
                                    > wszystko sie zawiesza, nie ma prawie podkladu muzycznego, cisza,
                                    > nic sie nie dzieje, a napiecie rosnie caly czas. Albo ci, co
                                    > usilowali go pozniej nasladowac, nie mieli tyle odwagi (moze
                                    > producent bral ich pod obcas?) albo tu dziala jakies prawo, ze
                                    > pewne rzeczy wychodza tak naprawde tylko po raz pierwszy.
                                    > Pewnie dlatego z biegiem czasu coraz bardziej zaczalem cenic
                                    > sobie kino niskobudzetowe, a wiec antyhollywoodzkie, "gdzie cos
                                    > moze byc zrobione po raz pierwszy", gdzie nie ma tej presji
                                    > pieniadza dlawiacej wszystko, co tworcze.
                                    >
                                    > Jeszcze jedno. Nie moge sobie przypomniec tytulu i rezysera
                                    > filmu mniej wiecej z poczatku lat 60-tych. Czarnobialy, ale
                                    > w sumie b. czarny w klimacie - angielski. Glowna role gral
                                    > Richard Harris - ten ze "Sportowego zycia". Hisoria faceta,
                                    > ktory wychodzi z wiezienia i dostaje prace w bazie ciezarowek
                                    > dowozacych jakis cement na budowe. Wlasciciel firmy wprowadzil
                                    > tam system premii, ktory sprawia, ze kierowcy scigaja sie tymi
                                    > wyladowanymi po brzegi ciezarowkami po jakichs szalenie waskich
                                    > drogach dojazdowych. Film kosztowal pewnie nie wiecej niz
                                    > 100 000 dolarow, ale scen tak wariackich, jakie tam mozna
                                    > ogladac, Hollywood chyba nigdy nie mialo. Ta historia byla
                                    > zgodnie z Twoimi obserwacjami na temat kina angielskiego mocno
                                    > osadzona w realiach. Zapierajacy dech fragment rzeczywistosci.
                                    > Zaloze sie, ze scenariusz powstal na podstawie jakiejs
                                    > prawdziwej historii. Widziales?
                                    >
                                    > Pozdrawiam

                                    CO POWODUJE,ZE JEDNI AKTORZY I REZYSEROWIE POTRAFIA PRZEROSNAC KINO EUROPEJSKIE
                                    I DOROSNAC DO AMERYKANSKIEGO,ALE JEDNAK ZDECYDOWANA WIEKSZOSC NIE?
                                    • Gość: boss Hugo smoke signals IP: *.biaman.pl 23.07.03, 19:51
                                      Do "Nocnego kowboja" dorzucilbym "Narkomanow" z Pacino. Oraz "Serpico".
                                      Kiedys zaczepialem Cie "Znakami dymnymi" , czyli po ang. "Smoke Signals" -
                                      pewnie nie widzales, bo bys zareagowal. To nowe kino indianskie (wlasciwie po
                                      prostu kino indianskie, bo zadnego starego kina indianskiego nie bylo), na
                                      podstawie powiesci Shermana Alexiego, Indianina, sami Indianie zrobili
                                      wspaniala opowiesc o podrozy i indianskim losie... Takie skrzyzowanie filmu
                                      drogi, czarnej komedii, dramatu. Wysoka klasa.
                                      • Gość: MACIEJ Re: smoke signals.NARKOMANI NA UNION SQUARE IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 22:51
                                        Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                        > Do "Nocnego kowboja" dorzucilbym "Narkomanow" z Pacino. Oraz "Serpico".
                                        > Kiedys zaczepialem Cie "Znakami dymnymi" , czyli po ang. "Smoke Signals" -
                                        > pewnie nie widzales, bo bys zareagowal. To nowe kino indianskie (wlasciwie po
                                        > prostu kino indianskie, bo zadnego starego kina indianskiego nie bylo), na
                                        > podstawie powiesci Shermana Alexiego, Indianina, sami Indianie zrobili
                                        > wspaniala opowiesc o podrozy i indianskim losie... Takie skrzyzowanie filmu
                                        > drogi, czarnej komedii, dramatu. Wysoka klasa.

                                        NOCNEGO KOWBOJA CHYBA WIDZIALEM.
                                        NARKOMANOW CHYBA TEZ,JESLI TO TEN FILM BYL NAGRYWANY W NYC NA UNION SQUARE.
                                        JESZCZE JAK PRZYJECHALEM W 1980 DO NYC STRZYKAWY LEZALY WOKOL UNION SQUARE.
                                        NA OBRZEZACH PARKU KLIENCI ZEBRALI O PIENIADZE,BO DO PARKU NIKT NORMALNY NIE
                                        WCHODZIL,POZNIEJ ZA WYZEBRANE KUPOWALI CPUNEK I W ZYLE NA CALEGO.
                                        KIEDYS ZAPARKOWALEM TAM SAMOCHOD I JEDEN KTOREMU ODMOWILEM PIENIEDZY Z
                                        KIJEM,COS NA WZOR BEJSBOLOWEGO DO MNIE LECI.
                                        JA WYCIAGNALEM Z SAMOCHODU SRUBOKRET I DO NIEGO.
                                        BYLO TO W NOCY I KONSTERNACJA NA ULICACH WIELKA.
                                        KIEROWCA AUTOBUSU WIDZIAL ZE MOGE GO ZALATWIC,ZATRZYMAL AUTOBUS ZE SWIATLAMI
                                        SKIEROWANYMI NA NAS.
                                        WTEDY SIE OKAZALO,ZE JESTESMY JAK NA SCENIE ,W SAMYM CENTRUM WIDOWISKA I ON
                                        STREFIL I ZACZAL SIE COFAC.
                                        ZA DUZO BYLO SWIADKOW I JA TEZ ODPUSCILEM.

                                        PARE LAT POZNIEJ,ZA REAGANA,POLICJA OTOCZYLA PARK,WSZYSTKICH CPUNOW
                                        WYRZUCILA,DEALEROW ZAMKNELA,PARK ODRESTAUROWANO I JEST TAM TERAZ NORMALNE ZYCIE.
                                        • Gość: boss Hugo Re: smoke signals.NARKOMANI NA UNION SQUARE IP: *.biaman.pl 23.07.03, 22:59
                                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                                          > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                                          >
                                          > > Do "Nocnego kowboja" dorzucilbym "Narkomanow" z Pacino. Oraz "Serpico".
                                          > > Kiedys zaczepialem Cie "Znakami dymnymi" , czyli po ang. "Smoke Signals" -
                                          >
                                          > > pewnie nie widzales, bo bys zareagowal. To nowe kino indianskie (wlasciwie
                                          > po
                                          > > prostu kino indianskie, bo zadnego starego kina indianskiego nie bylo), na
                                          >
                                          > > podstawie powiesci Shermana Alexiego, Indianina, sami Indianie zrobili
                                          > > wspaniala opowiesc o podrozy i indianskim losie... Takie skrzyzowanie film
                                          > u
                                          > > drogi, czarnej komedii, dramatu. Wysoka klasa.
                                          >
                                          > NOCNEGO KOWBOJA CHYBA WIDZIALEM.
                                          > NARKOMANOW CHYBA TEZ,JESLI TO TEN FILM BYL NAGRYWANY W NYC NA UNION SQUARE.
                                          > JESZCZE JAK PRZYJECHALEM W 1980 DO NYC STRZYKAWY LEZALY WOKOL UNION SQUARE.
                                          > NA OBRZEZACH PARKU KLIENCI ZEBRALI O PIENIADZE,BO DO PARKU NIKT NORMALNY NIE
                                          > WCHODZIL,POZNIEJ ZA WYZEBRANE KUPOWALI CPUNEK I W ZYLE NA CALEGO.
                                          > KIEDYS ZAPARKOWALEM TAM SAMOCHOD I JEDEN KTOREMU ODMOWILEM PIENIEDZY Z
                                          > KIJEM,COS NA WZOR BEJSBOLOWEGO DO MNIE LECI.
                                          > JA WYCIAGNALEM Z SAMOCHODU SRUBOKRET I DO NIEGO.
                                          > BYLO TO W NOCY I KONSTERNACJA NA ULICACH WIELKA.
                                          > KIEROWCA AUTOBUSU WIDZIAL ZE MOGE GO ZALATWIC,ZATRZYMAL AUTOBUS ZE SWIATLAMI
                                          > SKIEROWANYMI NA NAS.
                                          > WTEDY SIE OKAZALO,ZE JESTESMY JAK NA SCENIE ,W SAMYM CENTRUM WIDOWISKA

                                          dobre


                                          I ON
                                          > STREFIL I ZACZAL SIE COFAC.
                                          > ZA DUZO BYLO SWIADKOW I JA TEZ ODPUSCILEM.

                                          fajna historia, choc troche bez pointy


                                          > PARE LAT POZNIEJ,ZA REAGANA,POLICJA OTOCZYLA PARK,WSZYSTKICH CPUNOW
                                          > WYRZUCILA,DEALEROW ZAMKNELA,PARK ODRESTAUROWANO I JEST TAM TERAZ NORMALNE
                                          ZYCIE
                                          > .

                                          Reagan to byl w ogole gosciu, prawdziwy mezczyzna, nie pieprzyl sie z
                                          nieudacznikami, tylko ich wypierdalal na zbity pysk.
                                  • Gość: boss Hugo NATURAL BORN KILLERS IP: *.biaman.pl 23.07.03, 19:38
                                    Ciekawe kino robi Jarmusch - znasz go? Nie znam wszystkich filmow, ale to
                                    wlasnie taki typ antyhollywoodzki. Zwlaszcza jego "Stranger than Paradise" jest
                                    programowo "na uboczu", o Ameryce emigrantow, tych, ktorym sie nie powodzi
                                    najlepiej. taki film "przedmiesciowy" - o niedzianiu sie, o inercji.. i o
                                    dziwnej miedzyludzkiej grze, jakos mi Gombrowicz przychodzil na mysl, gdy ten
                                    film ogladalem. No i byla tam niesamowita piosenka Screamin' Jay Hawkinsa - "I
                                    put a Spell on You" (teraz to juz chyba kazdy ja wykonuje, nawet Marilyn
                                    Munson, zreszta zupelnie dobrze. A wczesniej np. Alan Price, ten od "Lucky
                                    Mana") - kojarzysz wersje Srceamin' Jay Hawkinsa?
                                    A jak skoncze rozdzial:), to wrzuce temat "Breaking the Waves" - Basiu,
                                    przygotuj sie:). Albo "Urodzonych mordercow" - to dopiero bomba!
                                    • Gość: MACIEJ Re: NATURAL BORN KILLERS.TO MOZNA OBEJRZEC IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:42
                                      Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                      > Ciekawe kino robi Jarmusch - znasz go? Nie znam wszystkich filmow, ale to
                                      > wlasnie taki typ antyhollywoodzki. Zwlaszcza jego "Stranger than Paradise"
                                      jest
                                      >
                                      > programowo "na uboczu", o Ameryce emigrantow, tych, ktorym sie nie powodzi
                                      > najlepiej. taki film "przedmiesciowy" - o niedzianiu sie, o inercji.. i o
                                      > dziwnej miedzyludzkiej grze, jakos mi Gombrowicz przychodzil na mysl, gdy ten
                                      > film ogladalem. No i byla tam niesamowita piosenka Screamin' Jay Hawkinsa -
                                      "I
                                      > put a Spell on You" (teraz to juz chyba kazdy ja wykonuje, nawet Marilyn
                                      > Munson, zreszta zupelnie dobrze. A wczesniej np. Alan Price, ten od "Lucky
                                      > Mana") - kojarzysz wersje Srceamin' Jay Hawkinsa?
                                      > A jak skoncze rozdzial:), to wrzuce temat "Breaking the Waves" - Basiu,
                                      > przygotuj sie:). Albo "Urodzonych mordercow" - to dopiero bomba!

                                      ALE NIE DWA RAZY.
                                  • Gość: boss Hugo No i tak... IP: *.biaman.pl 23.07.03, 20:07
                                    Do katalogu filmow amerykanskich, ale tych szczerze dlubiacych w
                                    Ameryce "smietniskowej", ludzi przegranych, ale posiadajacych marzenia,
                                    koniecznie trzeba dorzucic "The Weeds". Na pewno znasz: z Nicholsonem i M.
                                    Streep, oboje , jak zwykle, rewelacyjni. Gral tam tez Tom Waits - nie
                                    przypadkiem.
                                    • Gość: MACIEJ Re: No i tak...TYTULU NIE ZNAM.NAPISZ TROCHE O FIL IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 22:53
                                      Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                      > Do katalogu filmow amerykanskich, ale tych szczerze dlubiacych w
                                      > Ameryce "smietniskowej", ludzi przegranych, ale posiadajacych marzenia,
                                      > koniecznie trzeba dorzucic "The Weeds". Na pewno znasz: z Nicholsonem i M.
                                      > Streep, oboje , jak zwykle, rewelacyjni. Gral tam tez Tom Waits - nie
                                      > przypadkiem.
                                  • Gość: boss Hugo RONIN raz jeszcze IP: *.biaman.pl 23.07.03, 20:49
                                    Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                    Ta nieslychana scena poscigu za pociagiem
                                    pod wiaduktami. To potem probowano tyle razy nasladowac i
                                    nikomu sie nie udalo.

                                    Zdaje sie, ze sam Friedkin probowal siebie nasladowac rowniez. "Ronin", o
                                    ktorym wspominal Maciek, to chyba jego robota, jesli sie nie myle (jak mawial
                                    Sam Hawkins z "Winnetou":)). I tam jest rzeczywiscie niezla sekwencja poscigu,
                                    ale juz bardzo "zamerykanizowana", daleko jej do "French Connection".

                                    P.S. :) No prosze, zdarzylo sie, ze nie znasz filmu, ktory ja znam - mysle
                                    o "Bercie" Scorsese. Hi hi.
                                    • Gość: MACIEJ Re: RONIN raz jeszcze deNIRO W BERECIKU IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 22:55
                                      Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                      > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                                      > Ta nieslychana scena poscigu za pociagiem
                                      > pod wiaduktami. To potem probowano tyle razy nasladowac i
                                      > nikomu sie nie udalo.
                                      >
                                      > Zdaje sie, ze sam Friedkin probowal siebie nasladowac rowniez. "Ronin", o
                                      > ktorym wspominal Maciek, to chyba jego robota, jesli sie nie myle (jak mawial
                                      > Sam Hawkins z "Winnetou":)). I tam jest rzeczywiscie niezla sekwencja
                                      poscigu,
                                      > ale juz bardzo "zamerykanizowana", daleko jej do "French Connection".
                                      >
                                      > P.S. :) No prosze, zdarzylo sie, ze nie znasz filmu, ktory ja znam - mysle
                                      > o "Bercie" Scorsese. Hi hi.

                                      USMIALEM SIE JAK ZOBACZYLEM DENIRO W BERECIKU.
                                • Gość: MACIEJ Re: Gene Hackman - najlepszy.OJCA MNIE PRZYPOMINA IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:27
                                  Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                  > Wstyd. O "The Lucky One" nawet nie slyszalem. Do dizs jednym z
                                  najulubienszych
                                  > fimow jest "The Loneliness of Long Distance Runner", ale moze juz
                                  wspominalem.
                                  > Andersona i Gielguda, a jakze!, pamietam. Anglicy maja w sobie cos
                                  > autentycznego (choc "Rydwany.." koniec koncow sa chyba amerykanskie, ale
                                  bardzo
                                  >
                                  > anglieskie z ducha i tresci). Obojetne czy ogladasz "Full Monthy" czy "Z
                                  soboty
                                  >
                                  > na niedziele", to wiesz, ze masz do czynienia z prawdziwymi charakterami i
                                  > prawdziwymi problemami. Anglicy juz jakas taka wrazliwosc maja. Amerykanie
                                  zas-
                                  >
                                  > co tez lubia- celuja w mitologizowaniu, zupelnie inna definicja kina. Mysle
                                  > oczywiscie o tym, jak mi sie jawia te kina generalnie, bo przeciez szybko
                                  mozna
                                  >
                                  > znalezc dziesiatki przykladow, ktore by te teze obalily. Ale wezmy chociaz
                                  moj
                                  > ulubiony (kolejny ulubiony) film "Scarecrow": on jakby laczy w sobie
                                  > obydwie "definicje": jest i amerykanski mit drogi, watek przyjazni, ale jest
                                  > tez taka chropowata, czasami niemal dokumentalna rzeczywistosc przedstawiona,
                                  > bez fajerwerkow i grypsiarskiego podlizywania sie widzowi. A jeszcze
                                  > bardziej "French Connection" - przeciez to prawie dokument! Pamietasz
                                  Shceidera
                                  >
                                  > i Hackmana obserwujacych Fernando Reya, gdy ten zajada sie w eksluzywnej
                                  > restauracji? Oni z zimna przestepuja z nogi na noga, pija jakas syfiasta
                                  kawe..
                                  > .
                                  > (Gdy bylem pierwszy raz w Chicago, specjalnie spacerowalem sobie pod "The
                                  > Loup", gdzie krecono zapierajaca dech w piersiach sekwencje poscigu -
                                  > komputerowe fajerwerki z "Matrixa" sie do niej nie umywaja!)
                                  >
                                  > Serwus!
                                  > B.
                              • Gość: MACIEJ Re: John Gielgud.PALCE LIZAC IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:25
                                Gość portalu: warburg napisał(a):

                                > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                                >
                                > > Wartburgu, prosze, pojdz wreszcie na "Godziny" - wtedy zapomnisz,
                                > ze "Panistka"
                                > >
                                > > w ogole istnieje (nie zeby zla, ale to nie ta w ogle orbita mysli i sztuki
                                >
                                > > co "The Hours"). Cos ta Twoja znajoma namacila Ci w glowie ;)
                                > > Oczywisice, zgadzam sie z Toba co do "Taxi-driver" - moze niejasno w
                                > poprzednim
                                > >
                                > > poscie odnosilem sie do lakonicznej oceny Naszego Ignoranta.
                                > > "sPORTOWE ZYCIE" BARDZO LUBIE. Jakzebym mogl nie lubic?
                                > > Wlasnie przemknely mi przez glowe "Rydwany ognia" - wsrod moich TOP TEN.
                                >
                                > "Chariots of Fire", a jakze, pamietam. Lindsay Anderson i
                                > John Gielgud grali tam tych dwoch starych dupkow z Cambridge...
                                > Ten film porywa mnie za kazdym razem. Na "The Hours" pojde z
                                > cala pewnoscia. Przyrzekam.
                                >
                                > A propos Gielguda. Wspominalem juz o tym filmie - w Niemczech
                                > nazywal sie "Tod in Hollywood", angielski tytul zdaje sie byl
                                > "The Lucky One". Nakrecony przez Tony Richardsona z Gielgudem
                                > i Rodem Steigerem w Hollywood w 1965? Czarnobialy. Po tym filmie
                                > zrobil sie taki skandal, ze Richardson nie mogl sie pokazywac w
                                > Hollywood. Widziales? Steiger gra tam faceta, ktory szminkuje
                                > twarze trupow w zakladzie pogrzebowym. Nieprrrawdopodobna
                                > groteska. Hollywood widziane oczami mlodego Anglika, ktory
                                > przyjezdza do wujka, znanego scenarzysty filmowego, gra go
                                > Gielgud. Wujek sie wiesza w dwa dni po przyjezdzie bratanka,
                                > ktory podejmuje sie pracy w zakladzie pogrzebowym.
                                > Palce lizac.
                                >
                                > Pozdrawiam

                                TO JEST TYPOWO EUROPEJSKIE,ROBI SIE GROTESKE POSLEDNIEJ JAKOSCI O CZYMS CZEGO
                                SIE KOMPLETNIE NIE ROZUMIE I JEST PALCE LIZAC.
                            • Gość: MACIEJ Re: PIANISTKA, GODZINY, TAKSÓWKARZ, CHARIOTS OF F IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:21
                              Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                              > Wartburgu, prosze, pojdz wreszcie na "Godziny" - wtedy zapomnisz,
                              ze "Panistka"
                              >
                              > w ogole istnieje (nie zeby zla, ale to nie ta w ogle orbita mysli i sztuki
                              > co "The Hours"). Cos ta Twoja znajoma namacila Ci w glowie ;)
                              > Oczywisice, zgadzam sie z Toba co do "Taxi-driver" - moze niejasno w
                              poprzednim
                              >
                              > poscie odnosilem sie do lakonicznej oceny Naszego Ignoranta.
                              > "sPORTOWE ZYCIE" BARDZO LUBIE. Jakzebym mogl nie lubic?
                              > Wlasnie przemknely mi przez glowe "Rydwany ognia" - wsrod moich TOP TEN.

                              RYDWANY SA CALKIEM DOBRE,ALE TROCHE ZA EUROPEJSKIE.
                          • Gość: MACIEJ Re: Umrzeć w Las Vegas.PRZENOSZENIE POLSKI DO USA IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:18
                            Gość portalu: wartburg napisał(a):

                            > basia.basia napisała:
                            >
                            >
                            > > "Umrzeć w Las Vegas" - widziałam to. Drastyczne.
                            > > Ale nie rozumiem Twojego obrzydzenia.
                            > > Czy uważasz, że stan upodlenia do jakiego doszedł
                            > > bohater jest zbyt drastycznie pokazany czy nieprawdziwy?
                            > > Albo jedno i drugie?
                            >
                            > Wcale nie o to mi chodzilo. Temu filmowi i jego autorom
                            > zarzucam calkowita nieznajomosc tematu, ze ktory sie wzieli.
                            > Tam jest taka scena zupelnie niewybaczalna. Ta dziewczyna,
                            > ktora chce ratowac alkoholika Cage'a, spotyka go w jakims
                            > sklepie, a on pcha do kasy wozek pelen alkoholu. Czego
                            > tam nie ma - whisky, gin, wino, koniak - co najmniej
                            > kilkadziesiat butelek. Banda pijakow nie wypilaby tych
                            > zapasow przez miesiac. Ale rezyser filmu stara sie wmowic
                            > widzowi, ze zedesperowany Cage (Niemcy maja na to ladne
                            > okreslenie "lebensmüde" - zmeczony zyciem) wypije to w
                            > jeden weekend i zapije sie na smierc.

                            JA AKURAT ZNAM JEDNEGO NALOGA I ON TAK WLASNIE ROBI.
                            NIE MORZESZ SIE OBRAZAC,ZE REZYSER TRAFIL DO WSZYSTKICH Z WYJATKIEM CIEBIE.

                            > Nonsens. W dramatach alkoholikow zawsze chodzi o niewielkie
                            > ilosci alkoholu, o jakies resztki ukryte w szafie na polce z
                            > bielizna - o ten przyslowiowy jeden kieliszek.

                            NIEPOTRZEBNIE PROBUJESZ SPOLSZCZYC TEN FILM,BO WTEDY NIE MIAL BY ON ZADNEGO
                            WZIECIA.

                            > O pragnienie,
                            > ktore wciaz wraca i ktore prowizorycznie zawsze daje sie jakos
                            > ugasic. To sa drobiny, krople rosy, za ktorymi pijak bez
                            > przerwy goni i ktore skwapliwie zlizuje. Najlepsza whisky
                            > irlandzka nazywa sie "Tullamore Dew" (rosa z Tullamore).
                            > Dramaty pijackie nie maja nic wspolnego z biciem rekordow
                            > wypitego alkoholu.
                            >
                            > Moze wlasnie przez naiwnosc scenariusza i glupote rezysera
                            > Cage byl w tym filmie wyjatkowo niestrawny i tak mnie
                            > draznil. Zreszta dotyczylo to nie tylko sprawy alkoholizmu.
                            > Rowniez watek romansowy byl tak szmirowaty, ze nie wiedzialem,
                            > gdzie sie podziac.

                            NIE TRAWISZ AMERYKI,BO ZA MOCNO JESTES OSADZONY W POLSKO-NIEMIECKIEJ
                            RZECZYWISTOSCI.
                            TEN FILM BYL JEDNYM Z NAJLEPSZYCH FILMOW ROKU I ALBO SIE DORASTA DO JEGO
                            ZROZUMIENIA ALBO ZYJE SIE PRZESZLOSCIA.

                            > > No i to zdanie o tym, że dobry aktor .... ?
                            > > Czytałam "Pod mocnym aniołem" Pilcha i widziałam adaptację
                            > > sceniczną (nieudana, marna), wygładzoną i pozbawioną
                            > > drastycznych scen. Ale gdyby była rzetelna, to czy
                            > > miałbyś za złe aktorowi grającemu główną rolę?
                            > > Może Cię źle zrozumiałam?
                            >
                            > Oczywiscie, ze nie mialbym mu tego za zle. Pod warunkiem
                            > ma sie rozumiec, ze koncentrowalby sie na sprawach
                            > naprawde istotnych. Szokowanie widza albo czytelnika dla
                            > samego szokowanie, zawsze wydawalo mi sie podejrzane.
                            >
                            > > Jakiś czas temu byłam na "Pianistce". Wstrząsające
                            > > i drastyczne ale film bardzo mi się podobał.
                            >
                            > Opowiadano mi bardzo dobre rzeczy o "Pianistce" i z tego,
                            > co zapamietalem, tam rzeczywiscie o cos chodzi. Mysle,
                            > ze ten film spodobalby mi sie. Nawiasem mowiac polecala
                            > mi go moja przyjaciolka z Lipska, ta sama, ktora nie
                            > znalazla w sobie zadnej wyrozumialosci dla "Godzin".
                            >
                            > > Wiem, że budził wiele kontrowersji z powodu tematu.
                            > > Podobnie jak teraz "Nieodwracalne". Na to napewno nie pójdę,
                            > > bo oglądania czegoś podobnego nie zniosłabym. Ale znam opinię
                            > > na temat tego filmu Pilcha właśnie ( felieton w Polityce)
                            > > i Kłopotowskiego (recenzja w Filmie). Diametralnie różne.
                            > > Pilch napisał, że aktorka grająca rolę główną upodliła
                            > > się tą rolą. On wyszedł z kina przed końcem (a raczej na początku)
                            > > a w tym filmie zastosowano projekcję wsteczną.
                            > > Kłopotowski pisze, że film jest znakomity i dlaczego.
                            > >
                            > > Ja nawet poszukam Ci linki i wstawię - tak jestem ciekawa
                            > > tego, co powiesz.
                            >
                            >
                            > Z gory dziekuje. Na pewno przeczytam.
                            >
                            > Pozdrawiam
                      • Gość: MACIEJ Re: The Duelists. "VEGAS VACATION" IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 04:04
                        Gość portalu: wartburg napisał(a):

                        > Gość portalu: grzesznik napisał(a):
                        >
                        >
                        > Chronicznie nie lubie N. Cage'a. Nazywam go spanielem - wiecie, dlaczego?
                        > > P.S. 2 "Boxar Bertha" - to byl moj pierwszy film Scorsese. Bylem b. maly,
                        > ale
                        >
                        > Ja tez nie znosze tego bubka. Wyzwala we mnie agresje. W
                        > Polsce duzo sie takich twarzyczek widuje. Na przedmiesicach.

                        tO JEST BARDZO SPOKOJNY AKTOR,KTORY NIE SCIAGA NA SIEBIE UWAGI POZA FILMEM.
                        WRECZ UNIKA PUBLICITY.

                        > Ale dlaczego nazywasz go spanielem, to sam nam wytlumaczysz. Ja
                        > bym go raczej nazwal sutenerem. Widzialem go w jednym filmie,
                        > ktory byl tak zly, ze natychmiast postanowilem o nim zapomniec.
                        > Wiem tylko, ze bylo tam cos o Las Vegas, cos w rodzaju
                        > "Sterben in Las Vegas".

                        TO BYL DOBRY FILM I CHYBA DOSTAL OSCARA,A BRYLOWALA W NIM ELIZABETH SHUE I NA
                        NIA TRZEBA BYLO BARDZIEJ ZWROCIC UWAGE NIZ NA CAGE'A

                        > Dostawalem furii patrzac na to dzielo.
                        > Cage gral alkoholika, ktory przyjechal do Las Vegas, zeby sie
                        > zapic na smierc. Straszne, straszne i jeszcze raz straszne
                        > to bylo. Fantazje harcerzykow na temat alkoholizmu. Bez
                        > zadnego zwiazku z rzeczywistoscia. A ogladalem ten film z kims,
                        > komu sie podobal. Meczarnia.

                        CALKIEM MOZLIWE,ZE KAZDEMU SIE PODOBAL POZA TOBA.
                        MNIE SIE OWSZEM PODOBAL,ALE NIE NA TYLE ZEBY GO DRUGI RAZ OGLADAC JAK "RACING
                        WITH THE MOON" CZY "PEGGY SUE GOT MARRIED".

                        > Dobry aktor nigdy by sie na
                        > kapiel w takim gownie nie zgodzil. Wiesz, ze ta kreatura
                        > bierze 30 milionow dolarow za role? Gwiazda. Widzialem wywiad
                        > z nim w niemieckiej TV. Dziennikarka zapytala go wprost, czy
                        > to prawda. Jak on zaczal syczec, oburzac sie, obrazac. Jak
                        > pobladl i protestowal...

                        BO U NAS NIE ROZMAWIA SIE O PIENIADZACH.
                        INNY SWIAT,INNA KULTURA.
                        MOZLIWE,ZE DOJDZIECIE KIEDYS DO TEGO,CHOC OBSERWUJAC TERAZNIEJSZOSC-MOCNO
                        WATPIE.

                        > "Boxar Hertha" nie widzialem. W kazdym razie tytul mi nic
                        > nie mowi. Widzialem dwa filmy Scorsese jeszcze z epoki przed
                        > "Taxi Driverem" - jeden o mlodocianych gangsterach w Nowym
                        > Jorku z De Niro i Harveyem Keitelem (moze to ten?) oraz "The
                        > Fingers", tez z Keitelem.

                        TAXI DRIVER BYL BARDZO PRZECIETNYM FILMEM.

                        > Pozdrawiam
                        • Gość: boss Hugo ad vocem IP: *.biaman.pl 23.07.03, 09:02
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          CZY "PEGGY SUE GOT MARRIED".

                          bratek: Tak, to znakomity film.

                          > Dobry aktor nigdy by sie na
                          > kapiel w takim gownie nie zgodzil. Wiesz, ze ta kreatura
                          > bierze 30 milionow dolarow za role? Gwiazda. Widzialem wywiad
                          > z nim w niemieckiej TV. Dziennikarka zapytala go wprost, czy
                          > to prawda. Jak on zaczal syczec, oburzac sie, obrazac. Jak
                          > pobladl i protestowal...

                          BO U NAS NIE ROZMAWIA SIE O PIENIADZACH.
                          INNY SWIAT,INNA KULTURA.
                          MOZLIWE,ZE DOJDZIECIE KIEDYS DO TEGO,CHOC OBSERWUJAC TERAZNIEJSZOSC-MOCNO
                          WATPIE.


                          bratek: To ta dziennikarka byla z Polski?


                          > "Boxar Hertha" nie widzialem. W kazdym razie tytul mi nic
                          > nie mowi. Widzialem dwa filmy Scorsese jeszcze z epoki przed
                          > "Taxi Driverem" - jeden o mlodocianych gangsterach w Nowym
                          > Jorku z De Niro i Harveyem Keitelem (moze to ten?) oraz "The
                          > Fingers", tez z Keitelem.

                          TAXI DRIVER BYL BARDZO PRZECIETNYM FILMEM.

                          brateK; widze, chlopie, ze recenzent z Ciebie pelna geba. Tak trzymac.
                          • Gość: wartburg are you talkin' to me? IP: *.arcor-ip.net 23.07.03, 11:31
                            Gość portalu: boss Hugo napisał(a):


                            > TAXI DRIVER BYL BARDZO PRZECIETNYM FILMEM.
                            >
                            > brateK; widze, chlopie, ze recenzent z Ciebie pelna geba. Tak trzymac.



                            "Taxi Driver" jest jednym z najlepszych, jesli nie najlepszym,
                            portretem psychopaty w historii kina. De Niro byl tam at his
                            best. Mialem kiedys kumpla, Irlandczyka imieniem Donal. Wciaz
                            nas zabawial w knajpach swoja parodia sceny, w ktorej De Niro
                            rozmawia ze soba przed lustrem. Pamietacie? "Are you talkin'
                            to me? Are you sure, you're doin' that? Are you really
                            sure? Or maybe you've meant someone else? That's strange...
                            there is nobody here, but me... So... it means, you must have
                            been talkin' to me... Isn't it funny? I'm the only person, you
                            might have been talkin' to..."

                            De Niro w trzech czwartych jest z pochodzenia Irlandczykiem i
                            Donal byl nawet do niego na swoj sposob podobny. Potrafil
                            rozsmieszyc nas do lez parodia tej sceny. Pozniej mialem
                            pewna satysfakcje, ze we wszystkich filmografiach dotyczacych
                            wspolczesnego kina amerykanskiego, jakie widzialem, ta scena
                            byla cytowana. Trwa chyba ze trzy minuty i to, co mlodemu De
                            Niro udalo sie z niej wyciagnac, to mistrzostwo swiata.

                            Pozdrawiam
                            • Gość: MACIEJ Re: are you talkin' to me? THAT'S STRANGE IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:52
                              Gość portalu: wartburg napisał(a):

                              > Gość portalu: boss Hugo napisał(a):
                              >
                              >
                              > > TAXI DRIVER BYL BARDZO PRZECIETNYM FILMEM.
                              > >
                              > > brateK; widze, chlopie, ze recenzent z Ciebie pelna geba. Tak trzymac.
                              >
                              >
                              >
                              > "Taxi Driver" jest jednym z najlepszych, jesli nie najlepszym,
                              > portretem psychopaty w historii kina. De Niro byl tam at his
                              > best. Mialem kiedys kumpla, Irlandczyka imieniem Donal. Wciaz
                              > nas zabawial w knajpach swoja parodia sceny, w ktorej De Niro
                              > rozmawia ze soba przed lustrem. Pamietacie? "Are you talkin'
                              > to me? Are you sure, you're doin' that? Are you really
                              > sure? Or maybe you've meant someone else? That's strange...
                              > there is nobody here, but me... So... it means, you must have
                              > been talkin' to me... Isn't it funny? I'm the only person, you
                              > might have been talkin' to..."
                              >
                              > De Niro w trzech czwartych jest z pochodzenia Irlandczykiem i
                              > Donal byl nawet do niego na swoj sposob podobny. Potrafil
                              > rozsmieszyc nas do lez parodia tej sceny. Pozniej mialem
                              > pewna satysfakcje, ze we wszystkich filmografiach dotyczacych
                              > wspolczesnego kina amerykanskiego, jakie widzialem, ta scena
                              > byla cytowana. Trwa chyba ze trzy minuty i to, co mlodemu De
                              > Niro udalo sie z niej wyciagnac, to mistrzostwo swiata.
                              >
                              > Pozdrawiam

                              TAK,TO BYLA DOBRA SCENA,ALE DLA PRZYPOMNIENIA TO JEST PRZESZLOSC I TERAZ U NAS
                              DZIECIAKI 10-LETNIE SIE TAK BAWIA JAK KIEDYS ROBIL TO DENIRO.
                            • Gość: boss Hugo Re: are you talkin' to me? IP: *.biaman.pl 24.07.03, 00:02
                              te scene de Niro przed lustrem swietnie powtarzal smieszek Cezary Pazura w
                              filmie "Killer"
                              • Gość: MACIEJ Re: are you talkin' to me?U NAS DZIECIAKI TAK SIE IP: *.ny325.east.verizon.net 24.07.03, 03:00
                                Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                                > te scene de Niro przed lustrem swietnie powtarzal smieszek Cezary Pazura w
                                > filmie "Killer"

                                10 LETNIE DZIECIAKI MAJA TAKIE DIALOGI W PARKU U NAS.
                          • Gość: MACIEJ Re: ad vocem.DOBRY OBSERWATOR IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 19:48
                            Gość portalu: boss Hugo napisał(a):

                            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                            >
                            > CZY "PEGGY SUE GOT MARRIED".
                            >
                            > bratek: Tak, to znakomity film.
                            >
                            > > Dobry aktor nigdy by sie na
                            > > kapiel w takim gownie nie zgodzil. Wiesz, ze ta kreatura
                            > > bierze 30 milionow dolarow za role? Gwiazda. Widzialem wywiad
                            > > z nim w niemieckiej TV. Dziennikarka zapytala go wprost, czy
                            > > to prawda. Jak on zaczal syczec, oburzac sie, obrazac. Jak
                            > > pobladl i protestowal...
                            >
                            > BO U NAS NIE ROZMAWIA SIE O PIENIADZACH.
                            > INNY SWIAT,INNA KULTURA.
                            > MOZLIWE,ZE DOJDZIECIE KIEDYS DO TEGO,CHOC OBSERWUJAC TERAZNIEJSZOSC-MOCNO
                            > WATPIE.
                            >
                            >
                            > bratek: To ta dziennikarka byla z Polski?

                            CHODZILO MNIE O EUROPE.

                            > > "Boxar Hertha" nie widzialem. W kazdym razie tytul mi nic
                            > > nie mowi. Widzialem dwa filmy Scorsese jeszcze z epoki przed
                            > > "Taxi Driverem" - jeden o mlodocianych gangsterach w Nowym
                            > > Jorku z De Niro i Harveyem Keitelem (moze to ten?) oraz "The
                            > > Fingers", tez z Keitelem.
                            >
                            > TAXI DRIVER BYL BARDZO PRZECIETNYM FILMEM.
                            >
                            > brateK; widze, chlopie, ze recenzent z Ciebie pelna geba. Tak trzymac.

                            WIEM,DZIEKUJE.
                            NO DOBRA,MOZNA GO DWA(2) RAZY OBEJRZEC ALE NIE WIECEJ,CHYBA ZE JEST SIE Z EUROPY
                            I SPOSOB POJMOWANIA JEST UTRUDNIONY W STOSUNKU DO AMERYKANSKIEGO,TO WTEDY
                            TRZEBA WIECEJ RAZY TO SAMO OGLADAC,ZEBY DOJSC PRAWIE DO TYCH SAMYCH WNIOSKOW CO
                            AMERYKANIE PO JEDNORAZOWYM SPEKTAKLU.
                            • Gość: boss Hugo daremny trud IP: *.biaman.pl 23.07.03, 20:39
                              > > > NO DOBRA,MOZNA GO DWA(2) RAZY OBEJRZEC ALE NIE WIECEJ,CHYBA ZE JEST SIE Z
                              EUROP
                              > Y
                              > I SPOSOB POJMOWANIA JEST UTRUDNIONY W STOSUNKU DO AMERYKANSKIEGO,TO WTEDY
                              > TRZEBA WIECEJ RAZY TO SAMO OGLADAC,ZEBY DOJSC PRAWIE DO TYCH SAMYCH WNIOSKOW
                              CO
                              >
                              > AMERYKANIE PO JEDNORAZOWYM SPEKTAKLU.


                              Tak, Macku, zapewne masz racje. Ale obawiam sie, ze nawet jak bym ten film
                              obejrzal 10 razy, to nie zdolam dojsc do tych samych wnioskow co Ty.
                        • basia.basia PIENIĄDZE 23.07.03, 11:42
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          JAK "RACING
                          > WITH THE MOON"
                          Czy to jest ten film (u nas "Wpływ Księżyca") gdzie grała też Cher?

                          > BO U NAS NIE ROZMAWIA SIE O PIENIADZACH.
                          > INNY SWIAT,INNA KULTURA.
                          > MOZLIWE,ZE DOJDZIECIE KIEDYS DO TEGO,CHOC OBSERWUJAC TERAZNIEJSZOSC-MOCNO
                          > WATPIE.
                          >

                          Wiesz, że to jest obraźliwe?
                          I niepotrzebnie generalizujesz.

                          Ty sam wiele razy na tym wątku pisałeś o pieniądzach. Np. z podziwem o jednym
                          Teksańczyku, co to za marne grosze sprawił sobie kolekcję, której nie
                          dorównują Metropolitan i Luwr - Twoim zdaniem.

                          Czy chodzi Ci o to, że się publicznie o forsie nie mówi?
                          Nie wypada pytać aktora w programie telewizyjnym (np.) o jego gażę za jakiś
                          film? A to był wywiad w niemieckiej tv. Nie zauważyłeś?

                          Zasady dobrego wychowania mówią, że na pewnym poziomie o pieniądzach się nie
                          rozmawia. A Ty nas wszystkich do jednego wora wrzuciłeś. Oj, nieładnie Macieju.

                          >
                          > TAXI DRIVER BYL BARDZO PRZECIETNYM FILMEM.
                          Niewart oskara/ów?

                          >
                          > > Pozdrawiam
                          • Gość: MACIEJ Re: PIENIĄDZE .PIEKARZ Z SYCYLII W "MOONSTRUCK" IP: *.ny325.east.verizon.net 23.07.03, 20:07
                            basia.basia napisała:

                            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                            >
                            > JAK "RACING WITH THE MOON"

                            RACING WITH THE MOON TO BYL FILM Z 1984 ROKU BODAJZE I CAGE GRAL TAM Z SEAN
                            (ZAPOMNIALEM JEGO NAZWISKA,DAWNY MAZ MADONNY) OOO PENN.

                            > Czy to jest ten film (u nas "Wpływ Księżyca") gdzie grała też Cher?

                            TEN FILM NAZYWAL SIE "MOONSTRUCK" GDZIE CAGE GRAL PIEKARZA Z SYCYLII
                            ZAKOCHANEGO W CHER.
                            I GRALA TAM DUKAKIS,KTORA CHYBA DOSTALA ZA SWOJA ROLE NAGRODE.
                            ONA BYLA JAKAS CIOTKA CHER,W KAZDYM RAZIE FILM A'LA FAMILIA O WLOSKICH
                            IMIGRANTACH W STANACH,GDZIE NAWIEDZONY MILOSCIA DO CHER ,CAGE IDZIE NA WSZYSTKO
                            BY JA POSLUBIC.

                            > > BO U NAS NIE ROZMAWIA SIE O PIENIADZACH.
                            > > INNY SWIAT,INNA KULTURA.
                            > > MOZLIWE,ZE DOJDZIECIE KIEDYS DO TEGO,CHOC OBSERWUJAC TERAZNIEJSZOSC-MOCNO
                            > > WATPIE.
                            > >
                            >
                            > Wiesz, że to jest obraźliwe?
                            > I niepotrzebnie generalizujesz.
                            >
                            > Ty sam wiele razy na tym wątku pisałeś o pieniądzach. Np. z podziwem o jednym
                            > Teksańczyku, co to za marne grosze sprawił sobie kolekcję, której nie
                            > dorównują Metropolitan i Luwr - Twoim zdaniem.
                            >
                            > Czy chodzi Ci o to, że się publicznie o forsie nie mówi?
                            > Nie wypada pytać aktora w programie telewizyjnym (np.) o jego gażę za jakiś
                            > film? A to był wywiad w niemieckiej tv. Nie zauważyłeś?
                            >
                            > Zasady dobrego wychowania mówią, że na pewnym poziomie o pieniądzach się nie
                            > rozmawia. A Ty nas wszystkich do jednego wora wrzuciłeś. Oj, nieładnie
                            Macieju.

                            JA NIKOGO DO WORKA NIE WRZUCALEM RAZEM Z REPORTERKA NIEMIECKA.
                            U NAS NA ZADNYM POZIOMIE NIE ROZMAWIA SIE O PIENIADZACH.
                            OPISALEM TEGO TEXANCZYKA KTORY JEST MULTIMILIONEREM NIE WDAJAC SIE W SZCZEGOLY.

                            > > TAXI DRIVER BYL BARDZO PRZECIETNYM FILMEM.
                            > Niewart oskara/ów?

                            MASZ RACJE,ALE PRZECIETNY WIDZ ZAUWAZYLBY ,ZE W "LEAVING LAS VEGAS" TO
                            ELIZABETH SHUE BYLA AKTORKA DO OGLADANIA I NAGRADZANIA,A NIKT Z WAS NAWET NIE
                            ZNA JEJ NAZWISKA.
                            ZA TO Z UPOREM POWTARZACIE STARE STANDARTY NIE WARTE PAMIETANIA.
                            W "MOONSTRUCK" NIE CHER ANI CAGE ALE DUKAKIS BYLA NAGRODZONA.

                            > > > Pozdrawiam
                      • Gość: he he Re: The Duelists IP: 62.89.80.* 25.07.03, 10:40
    • Gość: koniec wakacji CHŁOPAKI!!! IP: *.biaman.pl 18.07.03, 19:50
      dZISIAJ, POMIĘDZY GODZ. 19. 16 A 19. 44 zdobyłem cztery posty Kataryny!
      Kataryna wrocila!
      Co wiecej, takie jej zadałem ultimatum, że nie ma wyjscia i musi wrocic na
      nasze forum - jesli nadal chce byc naszą Kataryną. Niestety, mnie juz przy tym
      nie bedzie, bo dziś wieczór mam zajęty. Ale jutro z przyjemnością tu zagladnę i
      popatrzę, jakżeście sobie konwersowali z K. Trochę Wam zazdroszcze, ale byłem
      już wczesniej umówiony.
      Nie dziekujcie, ja to zrobilem takze dla dobra tego forum, bo przeciez wszyscy
      widzą, że Maciek szaleje i trzeba mu wytchnienia.

      P.S. Terminu "chłopaki" uzywam w znaczeniu socjologicznym, nie płciowym, że się
      tak niejasno wyraże.
      • Gość: MACIEJ Re: CHŁOPAKI!!! GUYS ? IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 22:04
        Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

        > dZISIAJ, POMIĘDZY GODZ. 19. 16 A 19. 44 zdobyłem cztery posty Kataryny!
        > Kataryna wrocila!
        > Co wiecej, takie jej zadałem ultimatum, że nie ma wyjscia i musi wrocic na
        > nasze forum - jesli nadal chce byc naszą Kataryną.

        Wybierala sie gdzies?

        > Niestety, mnie juz przy tym
        > nie bedzie, bo dziś wieczór mam zajęty. Ale jutro z przyjemnością tu zagladnę
        i popatrzę, jakżeście sobie konwersowali z K. Trochę Wam zazdroszcze, ale byłem
        > już wczesniej umówiony.

        Ona akurat na ten watek nie zaglada,bo tu nie ma afer.

        > Nie dziekujcie, ja to zrobilem takze dla dobra tego forum, bo przeciez
        wszyscy widzą, że Maciek szaleje i trzeba mu wytchnienia.

        Dziekuje ,ze zauwazyles i serdeczne dzieki za pomoc!

        > P.S. Terminu "chłopaki" uzywam w znaczeniu socjologicznym, nie płciowym, że
        się tak niejasno wyraże.

        GUYS ?
        • Gość: MACIEJ GUYS. KASKA Z BASKA OBRAZILY SIE NA MNIE IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 22:20
          Najpierw przesluchiwaly Kwitkowskiego,a pozniej pozwaly Rokite, a ja bym tak
          chcial zeby mnie ktos przesluchal.
          • Gość: koniec wakacji nuisanse? IP: *.biaman.pl 18.07.03, 22:42
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Najpierw przesluchiwaly Kwitkowskiego,a pozniej pozwaly Rokite, a ja bym tak
            > chcial zeby mnie ktos przesluchal.

            Macku, te nasze dzziewczyny jakies take nieczule sie robia, co? Ale slyszalem
            kiedys, ze tak z kobietami czesto bywa: najpierw owina cie wokol palca
            (zazwyczaj malego), a potem porzucaja dla innych... przyjemnostek, na przyklad
            afer.
            Badz tak dobry i napisz mi, czy sie pisze "nuisanse" czy "nuicanse" czy jeszcze
            inaczej.
            • Gość: MACIEJ Re: nuisanse? .U NAS SIE PISZE NIUSKI IP: *.ny325.east.verizon.net 18.07.03, 22:58
              Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > > Najpierw przesluchiwaly Kwitkowskiego,a pozniej pozwaly Rokite, a ja bym t
              > ak
              > > chcial zeby mnie ktos przesluchal.
              >
              > Macku, te nasze dzziewczyny jakies take nieczule sie robia, co? Ale slyszalem
              > kiedys, ze tak z kobietami czesto bywa: najpierw owina cie wokol palca
              > (zazwyczaj malego)

              I to u nogi.

              >, a potem porzucaja dla innych... przyjemnostek, na przyklad
              > afer.
              > Badz tak dobry i napisz mi, czy sie pisze "nuisanse" czy "nuicanse" czy
              jeszcze inaczej.

              Niunka jest korekt.
              • Gość: koniec wakacji nuisance IP: *.biaman.pl 18.07.03, 23:05
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                > >
                > > > Najpierw przesluchiwaly Kwitkowskiego,a pozniej pozwaly Rokite, a ja
                > bym t
                > > ak
                > > > chcial zeby mnie ktos przesluchal.
                > >
                > > Macku, te nasze dzziewczyny jakies take nieczule sie robia, co? Ale slysza
                > lem
                > > kiedys, ze tak z kobietami czesto bywa: najpierw owina cie wokol palca
                > > (zazwyczaj malego)
                >
                > I to u nogi.
                >
                > >, a potem porzucaja dla innych... przyjemnostek, na przyklad
                > > afer.
                > > Badz tak dobry i napisz mi, czy sie pisze "nuisanse" czy "nuicanse" czy
                > jeszcze inaczej.
                >
                > Niunka jest korekt.

                Co Ty? W konia mnie robisz? Nic z tych Twoich dowcipasow nie zrozumialem i
                musialem sie zwlec z krzesla i isc po slownik... A niech Cie!
                Musze teraz troche popisac i to w jezyku nieojczysym - a jak widzisz wieczorna
                porą mam z tym klopoty - no wiec zamykam Internet. Ciao!
                B.
                • Gość: MACIE Re: nuisance. ZA BARDZO SIE ZYCIEM PRZEJMUJESZ. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:51
                  Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Najpierw przesluchiwaly Kwitkowskiego,a pozniej pozwaly Rokite,
                  > a ja
                  > > bym t
                  > > > ak
                  > > > > chcial zeby mnie ktos przesluchal.
                  > > >
                  > > > Macku, te nasze dzziewczyny jakies take nieczule sie robia, co? Ale s
                  > lysza
                  > > lem
                  > > > kiedys, ze tak z kobietami czesto bywa: najpierw owina cie wokol palc
                  > a
                  > > > (zazwyczaj malego)
                  > >
                  > > I to u nogi.
                  > >
                  > > >, a potem porzucaja dla innych... przyjemnostek, na przyklad
                  > > > afer.
                  > > > Badz tak dobry i napisz mi, czy sie pisze "nuisanse" czy "nuicanse" c
                  > zy
                  > > jeszcze inaczej.
                  > >
                  > > Niunka jest korekt.
                  >
                  > Co Ty? W konia mnie robisz? Nic z tych Twoich dowcipasow nie zrozumialem i
                  > musialem sie zwlec z krzesla i isc po slownik... A niech Cie!
                  > Musze teraz troche popisac i to w jezyku nieojczysym - a jak widzisz
                  wieczorna
                  > porą mam z tym klopoty - no wiec zamykam Internet. Ciao!
                  > B.
              • Gość: koniec wakacji takie zycie IP: *.biaman.pl 18.07.03, 23:08
                A moze Kataryna wreszcie wybrala sie na "Godziny"? Wiesz, ona dotad jeszcze nie
                poszla, bo nie znosi, jak ktos w sasiedztwie zasuwa popcorn. Mnie tez by szlag
                trafial, zwlaszcza podczas tego filmu. Jednakowoz swiat do odwaznych nalezy,
                wiec moze sie zdecydowala. W koncu jest piatek (mam racje?), wieczor (to wiem
                na pewno) - najlepszy czas.
                Ech, te dziewuszyska!
                • marcepanna a ja zaraz ide na Chicago 20.07.03, 20:36
                  w Pasazu Bielaka takim malenkim kinie na 20 osob, no moze 25
                  • Gość: MACIEJ Re: a ja zaraz ide na Chicago DOBRY WYBOR. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:56
                    marcepanna napisała:

                    > w Pasazu Bielaka takim malenkim kinie na 20 osob, no moze 25

                    A przy 26 osobach ,to juz bedziesz straszny scisk i gwar.
                • Gość: MACIEJ Re: takie zycie. DUZY POP CORN IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:54
                  Gość portalu: koniec wakacji napisał(a):

                  > A moze Kataryna wreszcie wybrala sie na "Godziny"? Wiesz, ona dotad jeszcze
                  nie
                  >
                  > poszla, bo nie znosi, jak ktos w sasiedztwie zasuwa popcorn.

                  JA ZAWSZE BIORE NAJWIEKSZY POPCORN ,BO W TYCH NERWACH POLOWE SIE WYSYPIE NA
                  PODLOGE I CZESTO SASIADKA TEZ SIEGNIE.

                  > Mnie tez by szlag
                  > trafial, zwlaszcza podczas tego filmu. Jednakowoz swiat do odwaznych nalezy,
                  > wiec moze sie zdecydowala. W koncu jest piatek (mam racje?), wieczor (to wiem
                  > na pewno) - najlepszy czas.
                  > Ech, te dziewuszyska!
          • kataryna.kataryna Re: GUYS. KASKA Z BASKA OBRAZILY SIE NA MNIE 18.07.03, 23:12
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Najpierw przesluchiwaly Kwitkowskiego,a pozniej pozwaly Rokite, a ja bym tak
            > chcial zeby mnie ktos przesluchal.


            Ja słucham :)
            • Gość: MACIEJ Re: GUYS. KASKA Z BASKA OBRAZILY SIE NA MNIE IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 05:57
              kataryna.kataryna napisała:

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > > Najpierw przesluchiwaly Kwitkowskiego,a pozniej pozwaly Rokite, a ja bym t
              > ak
              > > chcial zeby mnie ktos przesluchal.
              >
              >
              > Ja słucham :)

              I nie uchylam sie od pytan.
    • Gość: bratek obwieszczenie IP: *.biaman.pl 18.07.03, 23:53
      Kochani. Podjalem (po konsultacjach z Bardzo Wazna Osoba) decyzje, ze musze
      zniknac z tego forum. "Godziny" uciekają i w innej sytuacji uznalbym, ze tak
      wlasnie powinno byc, bo bardzo dobrze mi tu z Wami bylo. No ale - zeby nie
      popadac w patos:) - musze skonczyc tez zasrany doktorat i juz!
      Trzymajcie sie!
      Bartek

      (Basiu, a ja czytalem, ze to taki strasznie babski film, i niekonsekwentny)
      • Gość: wartburg Good Fellas IP: *.arcor-ip.net 19.07.03, 00:36
        Gość portalu: bratek napisał(a):

        > Kochani. Podjalem (po konsultacjach z Bardzo Wazna Osoba) decyzje, ze musze
        > zniknac z tego forum. "Godziny" uciekają i w innej sytuacji uznalbym, ze tak
        > wlasnie powinno byc, bo bardzo dobrze mi tu z Wami bylo. No ale - zeby nie
        > popadac w patos:) - musze skonczyc tez zasrany doktorat i juz!
        > Trzymajcie sie!
        > Bartek
        >
        > (Basiu, a ja czytalem, ze to taki strasznie babski film, i niekonsekwentny)

        Mam nadzieje, ze nie dotrzymasz slowa. Chociaz wyrazajac ja
        (te nadzieje) nie jestem do konca uczciwy, bo wiem, ze w
        najblizszych dniach (a nawet tygodniach) nie bede mial
        mozliwosci, zeby tu zajrzec.

        Ten film Martina Scorsese, o ktory pytales dzisiaj,
        nazywal sie w oryginale "Good Fellas". Moim zdaniem
        jeden z najlepszych w ostatniej dekadzie. On tam posunal
        sztuke narracji o pare krokow do przodu. Bardzo tez
        lubilem (nawet nie wie wiem, czy nie bardziej) "Cassino".
        Scorsese jest chyba jednym z nielicznych rezyserow,
        ktorym nie zdarzaja sie potkniecia. Bardzo go sobie
        cenie, chociaz dzisiaj mialem ochote przypomniec "The
        Sporting Life" Lindsaya Andersona z 1963 z Richardem
        Harrisem. Kto wie, czy to nie byl jego najlepszy
        film. Przypominasz sobie? O tym brutalnym gwiazdorze z
        prowincjonalnej druzyny rugby, ktory nie moze zdobyc
        milosci starzejacej sie wdowy. Obsypuje ja prezentami,
        pieniedzmi, wozi na wycieczki za miasto rolls roycem i
        im bardziej chce asie do niej zblizyc, tym bardziej
        sie od niego odsuwa.

        Dzieki za link o Slobodzianku!

        Pozdrawiam
        • Gość: MACIE Re: Good Fellas.CZEMU UNIKASZ NOWYCH FILMOW? IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 06:04
          Gość portalu: wartburg napisał(a):

          > Gość portalu: bratek napisał(a):
          >
          > > Kochani. Podjalem (po konsultacjach z Bardzo Wazna Osoba) decyzje, ze musz
          > e
          > > zniknac z tego forum. "Godziny" uciekają i w innej sytuacji uznalbym, ze t
          > ak
          > > wlasnie powinno byc, bo bardzo dobrze mi tu z Wami bylo. No ale - zeby nie
          >
          > > popadac w patos:) - musze skonczyc tez zasrany doktorat i juz!
          > > Trzymajcie sie!
          > > Bartek
          > >
          > > (Basiu, a ja czytalem, ze to taki strasznie babski film, i niekonsekwentny
          > )
          >
          > Mam nadzieje, ze nie dotrzymasz slowa. Chociaz wyrazajac ja
          > (te nadzieje) nie jestem do konca uczciwy, bo wiem, ze w
          > najblizszych dniach (a nawet tygodniach) nie bede mial
          > mozliwosci, zeby tu zajrzec.
          >
          > Ten film Martina Scorsese, o ktory pytales dzisiaj,
          > nazywal sie w oryginale "Good Fellas". Moim zdaniem
          > jeden z najlepszych w ostatniej dekadzie. On tam posunal
          > sztuke narracji o pare krokow do przodu. Bardzo tez
          > lubilem (nawet nie wie wiem, czy nie bardziej) "Cassino".
          > Scorsese jest chyba jednym z nielicznych rezyserow,
          > ktorym nie zdarzaja sie potkniecia. Bardzo go sobie
          > cenie, chociaz dzisiaj mialem ochote przypomniec "The
          > Sporting Life" Lindsaya Andersona z 1963 z Richardem
          > Harrisem. Kto wie, czy to nie byl jego najlepszy
          > film. Przypominasz sobie? O tym brutalnym gwiazdorze z
          > prowincjonalnej druzyny rugby, ktory nie moze zdobyc
          > milosci starzejacej sie wdowy. Obsypuje ja prezentami,
          > pieniedzmi, wozi na wycieczki za miasto rolls roycem i
          > im bardziej chce asie do niej zblizyc, tym bardziej
          > sie od niego odsuwa.
          >
          > Dzieki za link o Slobodzianku!
          >
          > Pozdrawiam

          Wspomnialem o kilku:"The Curve" ,"Life as a House" ,bo "Coyote Ugly" jest nie
          dla ciebie.
      • basia.basia Re: obwieszczenie 19.07.03, 00:37
        Gość portalu: bratek napisał(a):

        > Kochani. Podjalem (po konsultacjach z Bardzo Wazna Osoba) decyzje, ze musze
        > zniknac z tego forum. >

        > (Basiu, a ja czytalem, ze to taki strasznie babski film, i niekonsekwentny)

        Jak znikasz to nie wiem po co się mam wysilać na odpowiedź?
        Z drugiej strony to, że piszesz o znikaniu może oznaczać, że piszesz:).
        Napiszę więc "sobie a muzom".

        Po pierwsze zobacz co napisałam Wartburgowi o jednej wariatce, która wygarnęła
        w Warhola cały magazynek i o pewnym manifeście jej autorstwa. Jest w nim
        ziarno prawdy.
        "Strasznie babski film" to Twoim zdaniem miernota. Tak?
        Czytałam w Filmie recenzję tego filmu i mnie zachęciła. Nie wiem co Ty i gdzie
        czytałeś. Faktem jest, że wiele razy przekonałam się, że mężczyźni piszący
        recenzje o filmach traktujących o tzw. sprawach damsko-męskich często nie
        rozumieją tego co widzą. To nie jest zarzut tylko spostrzeżenie.
        Różnimy się i tyle. Nie, "i tyle". Wam potrzebne są jasne i proste komunikaty.
        Kiedy komunikat jest zbyt "bogaty" i wymaga pracy umysłowej tam, gdzie Wy
        uważacie sprawę za prostą jak "konstrukcja cepa" reagujecie zwykle argumentami
        dyskredytującymi ród niewieści.
        Podstawowa różnica w sposobie myślenia pań i panów polega na tym, że Wy
        preferujecie syntezę a my analizę. Amerykanie (i nie tylko) doceniają tę naszą
        skłonność i chętnie widzą kobiety w zespołach pracujących przy tym czy owym,
        bo to pozwala osiągnąć najlepsze efekty. U nas jest całkiem przeciwnie.
        Kobieta, żeby się wybić musi być lepsza 3 x od mężczyzny z którym konkuruje
        i z konieczności posługiwać się Waszymi metodami czyli stale udowadniać, że
        jest lepsza zamiast zużywać energię na produktywne działania.

        Też mi wyszedł manifest ale strzelać nie będę.

        Pozdrawiam
        • Gość: MACIEJ Re: obwieszczenie.PISZ DLA SIEBIE ,TAK JAK JA. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 06:08
          basia.basia napisała:

          > Gość portalu: bratek napisał(a):
          >
          > > Kochani. Podjalem (po konsultacjach z Bardzo Wazna Osoba) decyzje, ze musz
          > e
          > > zniknac z tego forum. >
          >
          > > (Basiu, a ja czytalem, ze to taki strasznie babski film, i niekonsekwentny
          > )
          >
          > Jak znikasz to nie wiem po co się mam wysilać na odpowiedź?
          > Z drugiej strony to, że piszesz o znikaniu może oznaczać, że piszesz:).
          > Napiszę więc "sobie a muzom".

          Ty masz przy pomocy naszych opinii poprawiac swoje zycie i piszesz tylko i
          wylacznie dla siebie,nawet jakby tego nikt nie czytal nie przejmuj sie.

          > Po pierwsze zobacz co napisałam Wartburgowi o jednej wariatce, która
          wygarnęła
          > w Warhola cały magazynek i o pewnym manifeście jej autorstwa. Jest w nim
          > ziarno prawdy.
          > "Strasznie babski film" to Twoim zdaniem miernota. Tak?
          > Czytałam w Filmie recenzję tego filmu i mnie zachęciła. Nie wiem co Ty i
          gdzie
          > czytałeś. Faktem jest, że wiele razy przekonałam się, że mężczyźni piszący
          > recenzje o filmach traktujących o tzw. sprawach damsko-męskich często nie
          > rozumieją tego co widzą. To nie jest zarzut tylko spostrzeżenie.
          > Różnimy się i tyle. Nie, "i tyle". Wam potrzebne są jasne i proste
          komunikaty.
          > Kiedy komunikat jest zbyt "bogaty" i wymaga pracy umysłowej tam, gdzie Wy
          > uważacie sprawę za prostą jak "konstrukcja cepa" reagujecie zwykle
          argumentami
          > dyskredytującymi ród niewieści.
          > Podstawowa różnica w sposobie myślenia pań i panów polega na tym, że Wy
          > preferujecie syntezę a my analizę. Amerykanie (i nie tylko) doceniają tę
          naszą
          > skłonność i chętnie widzą kobiety w zespołach pracujących przy tym czy owym,
          > bo to pozwala osiągnąć najlepsze efekty. U nas jest całkiem przeciwnie.
          > Kobieta, żeby się wybić musi być lepsza 3 x od mężczyzny z którym konkuruje
          > i z konieczności posługiwać się Waszymi metodami czyli stale udowadniać, że
          > jest lepsza zamiast zużywać energię na produktywne działania.
          >
          > Też mi wyszedł manifest ale strzelać nie będę.
          >
          > Pozdrawiam
          • basia.basia PISZ DLA SIEBIE ,TAK JAK JA. - ????????????? 21.07.03, 23:35
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > Ty masz przy pomocy naszych opinii poprawiac swoje zycie i piszesz tylko i
            > wylacznie dla siebie, nawet jakby tego nikt nie czytal nie przejmuj sie.
            >

            W tym zdaniu jest sprzeczność.

            Jeśli piszesz tylko dla siebie to po co na forum?
            Mnie napewno nie chodzi o Wasze opinie ale to poprawienie sobie życia
            (nie wiem dokładnie co przez to rozumiesz) to ma sens. Tylko, że ja to
            rozumiem w ten sposób, że rozmawiamy sobie o różnych sprawach na tym forum,
            w tym wątku i to jest bardzo interesujące. Sądzę, że wszyscy coś z tego
            wynosimy. Wolałabym rozmawiać z Wami bezpośrednio ale to nie jest możliwe.
            Tak więc to jest zamiast.

            Pozdrawiam
            • Gość: MACIEJ Re: PISZ DLA SIEBIE ,TAK JAK JA. - ??NO WLASNIE IP: *.ny325.east.verizon.net 22.07.03, 03:13
              basia.basia napisała:

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              > >
              > > Ty masz przy pomocy naszych opinii poprawiac swoje zycie i piszesz tylko i
              >
              > > wylacznie dla siebie, nawet jakby tego nikt nie czytal nie przejmuj sie.
              > >
              >
              > W tym zdaniu jest sprzeczność.
              >
              > Jeśli piszesz tylko dla siebie to po co na forum?

              Zagladam na forum,patrze czy jest z kim pogadac,czy ktos ewentualnie
              odpowiedzial na moj post i jesli nikt nie odpowiedzial a mam chec pisac,to
              pisze dalej cos zaczepnego.
              Nie przejmuj sie ,ludzie to czytaja,z tym ze wiekszosc boi sie wystepowac
              publicznie lub w dawac w dyskusje z kims kto dobrze dyskutuje.
              Podobnie jak z egzaminami na studia:Czym slabszy kierunek,tym wiecej chetnych,a
              na trudne kierunki brak kandydatow.
              Moze dlatego wielu ludzi w tym warturg i kataryna unika mnie.

              > Mnie napewno nie chodzi o Wasze opinie ale to poprawienie sobie życia
              > (nie wiem dokładnie co przez to rozumiesz) to ma sens. Tylko, że ja to
              > rozumiem w ten sposób, że rozmawiamy sobie o różnych sprawach na tym forum,
              > w tym wątku i to jest bardzo interesujące.

              Chodzi przede wszystkim o to,zeby spotkac rozne opinie,ktore daja do
              zastanowienia.

              > Sądzę, że wszyscy coś z tego
              > wynosimy. Wolałabym rozmawiać z Wami bezpośrednio ale to nie jest możliwe.
              > Tak więc to jest zamiast.
              >
              > Pozdrawiam

              Ja tez serdecznie.
      • Gość: MACIEJ Re: obwieszczenie. DOKTORAT WAZNA RZECZ. IP: *.ny325.east.verizon.net 21.07.03, 06:00
        Gość portalu: bratek napisał(a):

        > Kochani. Podjalem (po konsultacjach z Bardzo Wazna Osoba) decyzje, ze musze
        > zniknac z tego forum. "Godziny" uciekają i w innej sytuacji uznalbym, ze tak
        > wlasnie powinno byc, bo bardzo dobrze mi tu z Wami bylo. No ale - zeby nie
        > popadac w patos:) - musze skonczyc tez zasrany doktorat i juz!
        > Trzymajcie sie!
        > Bartek

        Sluchaj Bratku,jak o nas nie wspomnisz w tym doktoracie,to bym sie nie zdziwil
        gdybys go nie obronil.

        > (Basiu, a ja czytalem, ze to taki strasznie babski film, i niekonsekwentny)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka