Dodaj do ulubionych

Każdemu według potrzeb...

28.03.02, 14:36
Każdemu według potrzeb

Tłum wreszcie umilkł, słysząc donośne dźwięki trąb i werbli. Felipe don
Conferansyerre wyciągnął ręce w stronę widowni.

- Wszyscy obecni tu rodzice nie mogli się z pewnością doczekać wielkiego
finału. Dwunastoletnia podróż dziecka dobiega końca. Czas na Turniej Maturalny!

Salę wypełniła muzyka organowa, z boków pootwierały się niewidoczne do tej pory
drzwi, przez które wmaszerowali uczniowie w biretach i długich, czarnych
togach. Tłum zgotował im kolejną owację, od czasu do czasu przerywaną gwizdami
i okrzykami.

- Co to jest Turniej Maturalny? - szepnął Jonatan do stojącej obok kobiety.

- To zawody dla młodzieży kończącej państwowe szkoły - urwała, przez chwilę
wysłuchując kolejnych ogłoszeń, po czym mówiła dalej, starając się przekrzyczeć
rozgardiasz. - To ukoronowanie wieloletniej nauki. Jak dotąd, celem edukacji
było wykazanie, jak ważna jest ciężka praca i pilność w zdobywaniu wiedzy.
Dzisiaj wyróżniający się uczniowie otrzymają nagrody za swoje osiągnięcia.
Główna nagroda, która nie zostala jeszcze przyznana, to Trofeum Pożegnalne,
przypadające zwycięzcy Turnieju.

- Kim jest ta pani, witająca się z uczniami? - Jonatan zmrużył oczy, bo zdawało
mu się, że zobaczył na scenie jakąś znajomą postać.

- To oczywiście pani Elżbieta de Flanelle. Nie znasz jej z gazet? To
przewodnicząca Turnieju, a jako członkini Rady Lordów i królowa wśród
polityków, jest naszym gościem honorowym. Zresztą bardzo lubi pokazywać się na
uroczystościach państwowych. Mieszkańcy wyspy mają ją i jej zawód zarówno w
najwyższym poważaniu, jak i w najgłębszej pogardzie, stąd też jak nikt inny
nadaje się na Turniej Maturalny.

- Jakie są reguły gry?

- Pani de Flanelle wygłasza jedno ze swoich przemówień, a uczniowie mają
zadanie wynotować zeń wszystkie zwroty i wyrażenia, które jawnie zaprzeczają
wszystkiemu, czego ich do tej pory uczono - tłumaczyła kobieta, nachylając się
do ucha młodzieńca. - Ten, kto odnajdzie najwięcej sprzeczności, zdobędzie
Trofeum Pożegnalne. Ale sza, pani de Flanelle już rozpoczęła.

-...i w ten sposób poznaliśmy cnotę wolności - dudniła pani de Flanelle. -
Wiadomo, że wolna wola i odpowiedzialność osobista prowadzą do dojrzałości.
Ludzie w przeciągu minionych wieków zawsze pragnęli wolności. Jakim więc
cudownym zjawiskiem jest fakt, że mieszkamy na wolnej wyspie...

- Patrz, jak błyskawicznie piszą - kobieta pokazała Jonatanowi uczniów,
siedzących za panią de Flanelle. - Mają szanse na zdobycie takiej ilości
punktów!

- Czy pani de Flanelle zaprzeczyła czemuś, czego uczyli ich w szkole? - zapytał
Jonatan.

- Wolna wola? - zaśmiała się kobieta. - Bzdura. Szkoła jest przymusowa. Dzieci
muszą do niej chodzić, a wszyscy za to płacą. Ale cicho sza!

-...możemy również mówić o szczęściu, że mamy najlepsze szkoły jakie można
sobie wyobrazić, zwłaszcza w obliczu ciężkich czasów, które zapowiadają nasi
czołowi ekonomiści. Nauczyciele stają się wzorcami osobowymi dla uczniów,
pochodnią prawdy i wiedzy oświetlającą ścieżkę ku powszechnemu dostatkowi i
demokracji...

- Moja córka siedzi trzecia od prawej w drugim rzędzie - kobieta pisnęła i
chwyciła Jonatana za rękaw. - Spójrz, jak notuje, na pewno zdobywa wszystkie
możliwe punkty.

- Nie rozumiem - odezwał się Jonatan. - Jakie punkty?

- Najlepsze szkoły? Przy braku wyboru nie sposób niczego porównywać. Sama pani
de Flanelle posyłała swoje dzieci na wieś na prywatne lekcje. Przykładni
nauczyciele? Przez dwanaście lat uczniowie mają siedzieć cicho i wykonywać
polecenia, a w zamian otrzymują tylko stopnie i papierowe gwiazdki. Gdyby
nauczyciele zamiast pensji dostawali gwiazdki, nazwaliby to niewolnictwem!
"Pochodnia oświetlająca ścieżkę ku demokracji"? Niby jaką ścieżkę? w szkole
panuje autokracja.

Pani de Flanelle skłoniła się uniżenie:

-...a teraz dotarliście do punktu zwrotnego w swoim życiu. Zdajemy sobie
wszyscy sprawę, że mamy do dyspozycji zaledwie mały głos w wielkim chórze
ludzkości. Wiemy, że dzisiaj nie może być mowy o dzikiej konkurencji i
bezlitosnym wspinaniu się na szczyt kariery. Dla nas najszlachetniejszą cnotą
jest poświęcenie. Poświęcenie się dla potrzeb bliźnich, dla milionów, do
których los uśmiechnął się mniej łaskawie...

- Tylko spójrz na nich! - wrzasnęła zachwycona kobieta. - Takie pokłady
sprzeczności. "Wielki chór ludzkości"! "Poświęcenie"! Cały czas uczono ich, że
mają być najlepsi, że muszą się stale doskonalić. Sama de Flanelle też nie
próżnowała. Krzyczy najgłośniej, domaga się najwięcej i ma najmniej skrupułów.
Nie cofnęła się przed niczym w drodze do politycznej kariery. Te dzieci aż za
dobrze wiedzą, że nie znalazły się na tej scenie dlatego, że poświęcały się dla
słabszych i mniej zdolnych.

- Czyli w szkole mówi im się, że mają dążyć do doskonałości i sukcesu, a po jej
skończeniu pani de Flanelle wmawia im, że szczytem doskonałości jest
poświęcenie się dla innych? - Jonatan coraz mniej z tego wszystkiego rozumiał.

- Zgadza się - odpowiedziała tamta. - Pani Elżbieta maluje im wizję nowego
świata. Od każdego wedle jego zdolności, każdemu wedle potrzeb. Taka czeka nas
przyszłość.

- Czy nie mogliby być konsekwentni i nauczać tego samego w szkole, co po jej
ukończeniu?

- Władze cały czas nad tym pracują. Szkoły działają w myśl przestarzałej
zasady, iż najlepsze stopnie otrzymują najlepsi uczniowie. Za rok skala ocen ma
zostać odwrócona do góry nogami. Będą chcieli zachęcić uczniów poprzez system
nagród. Stopnie będą stawiane wedle potrzeb, a nie osiągnięć. Najlepsi dostaną
jedynki, najgorsi - szóstki. W sumie najsłabszym bardziej potrzebne są dobre
stopnie chociażby jako forma zachęty do pracy.

- Najgorsi będą dostawać szóstki, a najwybitniejsi jedynki? - powtórzył Jonatan
chcąc się upewnić czy dobrze usłyszał. Wciąż nie mógł tego pojąć.

- Owszem - przytaknęła.

- Ale co się stanie z poziomem nauki? Czy wszyscy nie będą chcieli być mniej
zdolni i przez to bardziej potrzebujący?

- Według de Flanelle najważniejsze, że jest to humanitarny akt dobrej woli.
Najlepsi uczniowie nauczą się doceniać cnotę poświęcenia, zaś najgorsi nabędą
pewności siebie. Takie same zasady mają obowiązywać przy zatrudnianiu
nauczycieli.

- i co oni na to?

- Niektórym się to podoba, innym nie. Córka opowiadała, że najlepsi nauczyciele
zagrozili odejściem z pracy. W odróżnieniu bowiem od uczniów mają, póki co,
luksus wyboru.

Ken Schoolland->-Przygody-Jonatana-Poczciwego... smile
Obserwuj wątek
    • Gość: wild a gdzie jest Pan Doku de Flanella? :] IP: *.net.bialystok.pl 28.03.02, 17:39
      wild napisał(a):

      > Każdemu według potrzeb
      >
      > Tłum wreszcie umilkł, słysząc donośne dźwięki trąb i werbli. Felipe don
      > Conferansyerre wyciągnął ręce w stronę widowni.
      >
      > - Wszyscy obecni tu rodzice nie mogli się z pewnością doczekać wielkiego
      > finału. Dwunastoletnia podróż dziecka dobiega końca. Czas na Turniej Maturalny!
      >
      >
      > Salę wypełniła muzyka organowa, z boków pootwierały się niewidoczne do tej pory
      >
      > drzwi, przez które wmaszerowali uczniowie w biretach i długich, czarnych
      > togach. Tłum zgotował im kolejną owację, od czasu do czasu przerywaną gwizdami
      > i okrzykami.
      >
      > - Co to jest Turniej Maturalny? - szepnął Jonatan do stojącej obok kobiety.
      >
      > - To zawody dla młodzieży kończącej państwowe szkoły - urwała, przez chwilę
      > wysłuchując kolejnych ogłoszeń, po czym mówiła dalej, starając się przekrzyczeć
      >
      > rozgardiasz. - To ukoronowanie wieloletniej nauki. Jak dotąd, celem edukacji
      > było wykazanie, jak ważna jest ciężka praca i pilność w zdobywaniu wiedzy.
      > Dzisiaj wyróżniający się uczniowie otrzymają nagrody za swoje osiągnięcia.
      > Główna nagroda, która nie zostala jeszcze przyznana, to Trofeum Pożegnalne,
      > przypadające zwycięzcy Turnieju.
      >
      > - Kim jest ta pani, witająca się z uczniami? - Jonatan zmrużył oczy, bo zdawało
      >
      > mu się, że zobaczył na scenie jakąś znajomą postać.
      >
      > - To oczywiście pani Elżbieta de Flanelle. Nie znasz jej z gazet? To
      > przewodnicząca Turnieju, a jako członkini Rady Lordów i królowa wśród
      > polityków, jest naszym gościem honorowym. Zresztą bardzo lubi pokazywać się na
      > uroczystościach państwowych. Mieszkańcy wyspy mają ją i jej zawód zarówno w
      > najwyższym poważaniu, jak i w najgłębszej pogardzie, stąd też jak nikt inny
      > nadaje się na Turniej Maturalny.
      >
      > - Jakie są reguły gry?
      >
      > - Pani de Flanelle wygłasza jedno ze swoich przemówień, a uczniowie mają
      > zadanie wynotować zeń wszystkie zwroty i wyrażenia, które jawnie zaprzeczają
      > wszystkiemu, czego ich do tej pory uczono - tłumaczyła kobieta, nachylając się
      > do ucha młodzieńca. - Ten, kto odnajdzie najwięcej sprzeczności, zdobędzie
      > Trofeum Pożegnalne. Ale sza, pani de Flanelle już rozpoczęła.
      >
      > -...i w ten sposób poznaliśmy cnotę wolności - dudniła pani de Flanelle. -
      > Wiadomo, że wolna wola i odpowiedzialność osobista prowadzą do dojrzałości.
      > Ludzie w przeciągu minionych wieków zawsze pragnęli wolności. Jakim więc
      > cudownym zjawiskiem jest fakt, że mieszkamy na wolnej wyspie...
      >
      > - Patrz, jak błyskawicznie piszą - kobieta pokazała Jonatanowi uczniów,
      > siedzących za panią de Flanelle. - Mają szanse na zdobycie takiej ilości
      > punktów!
      >
      > - Czy pani de Flanelle zaprzeczyła czemuś, czego uczyli ich w szkole? - zapytał
      >
      > Jonatan.
      >
      > - Wolna wola? - zaśmiała się kobieta. - Bzdura. Szkoła jest przymusowa. Dzieci
      > muszą do niej chodzić, a wszyscy za to płacą. Ale cicho sza!
      >
      > -...możemy również mówić o szczęściu, że mamy najlepsze szkoły jakie można
      > sobie wyobrazić, zwłaszcza w obliczu ciężkich czasów, które zapowiadają nasi
      > czołowi ekonomiści. Nauczyciele stają się wzorcami osobowymi dla uczniów,
      > pochodnią prawdy i wiedzy oświetlającą ścieżkę ku powszechnemu dostatkowi i
      > demokracji...
      >
      > - Moja córka siedzi trzecia od prawej w drugim rzędzie - kobieta pisnęła i
      > chwyciła Jonatana za rękaw. - Spójrz, jak notuje, na pewno zdobywa wszystkie
      > możliwe punkty.
      >
      > - Nie rozumiem - odezwał się Jonatan. - Jakie punkty?
      >
      > - Najlepsze szkoły? Przy braku wyboru nie sposób niczego porównywać. Sama pani
      > de Flanelle posyłała swoje dzieci na wieś na prywatne lekcje. Przykładni
      > nauczyciele? Przez dwanaście lat uczniowie mają siedzieć cicho i wykonywać
      > polecenia, a w zamian otrzymują tylko stopnie i papierowe gwiazdki. Gdyby
      > nauczyciele zamiast pensji dostawali gwiazdki, nazwaliby to niewolnictwem!
      > "Pochodnia oświetlająca ścieżkę ku demokracji"? Niby jaką ścieżkę? w szkole
      > panuje autokracja.
      >
      > Pani de Flanelle skłoniła się uniżenie:
      >
      > -...a teraz dotarliście do punktu zwrotnego w swoim życiu. Zdajemy sobie
      > wszyscy sprawę, że mamy do dyspozycji zaledwie mały głos w wielkim chórze
      > ludzkości. Wiemy, że dzisiaj nie może być mowy o dzikiej konkurencji i
      > bezlitosnym wspinaniu się na szczyt kariery. Dla nas najszlachetniejszą cnotą
      > jest poświęcenie. Poświęcenie się dla potrzeb bliźnich, dla milionów, do
      > których los uśmiechnął się mniej łaskawie...
      >
      > - Tylko spójrz na nich! - wrzasnęła zachwycona kobieta. - Takie pokłady
      > sprzeczności. "Wielki chór ludzkości"! "Poświęcenie"! Cały czas uczono ich, że
      > mają być najlepsi, że muszą się stale doskonalić. Sama de Flanelle też nie
      > próżnowała. Krzyczy najgłośniej, domaga się najwięcej i ma najmniej skrupułów.
      > Nie cofnęła się przed niczym w drodze do politycznej kariery. Te dzieci aż za
      > dobrze wiedzą, że nie znalazły się na tej scenie dlatego, że poświęcały się dla
      >
      > słabszych i mniej zdolnych.
      >
      > - Czyli w szkole mówi im się, że mają dążyć do doskonałości i sukcesu, a po jej
      >
      > skończeniu pani de Flanelle wmawia im, że szczytem doskonałości jest
      > poświęcenie się dla innych? - Jonatan coraz mniej z tego wszystkiego rozumiał.
      >
      > - Zgadza się - odpowiedziała tamta. - Pani Elżbieta maluje im wizję nowego
      > świata. Od każdego wedle jego zdolności, każdemu wedle potrzeb. Taka czeka nas
      > przyszłość.
      >
      > - Czy nie mogliby być konsekwentni i nauczać tego samego w szkole, co po jej
      > ukończeniu?
      >
      > - Władze cały czas nad tym pracują. Szkoły działają w myśl przestarzałej
      > zasady, iż najlepsze stopnie otrzymują najlepsi uczniowie. Za rok skala ocen ma
      >
      > zostać odwrócona do góry nogami. Będą chcieli zachęcić uczniów poprzez system
      > nagród. Stopnie będą stawiane wedle potrzeb, a nie osiągnięć. Najlepsi dostaną
      > jedynki, najgorsi - szóstki. W sumie najsłabszym bardziej potrzebne są dobre
      > stopnie chociażby jako forma zachęty do pracy.
      >
      > - Najgorsi będą dostawać szóstki, a najwybitniejsi jedynki? - powtórzył Jonatan
      >
      > chcąc się upewnić czy dobrze usłyszał. Wciąż nie mógł tego pojąć.
      >
      > - Owszem - przytaknęła.
      >
      > - Ale co się stanie z poziomem nauki? Czy wszyscy nie będą chcieli być mniej
      > zdolni i przez to bardziej potrzebujący?
      >
      > - Według de Flanelle najważniejsze, że jest to humanitarny akt dobrej woli.
      > Najlepsi uczniowie nauczą się doceniać cnotę poświęcenia, zaś najgorsi nabędą
      > pewności siebie. Takie same zasady mają obowiązywać przy zatrudnianiu
      > nauczycieli.
      >
      > - i co oni na to?
      >
      > - Niektórym się to podoba, innym nie. Córka opowiadała, że najlepsi nauczyciele
      >
      > zagrozili odejściem z pracy. W odróżnieniu bowiem od uczniów mają, póki co,
      > luksus wyboru.
      >
      > Ken Schoolland->-Przygody-Jonatana-Poczciwego... smile

      hkm hkm Jajo maluje? >smile kic kic...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka