Dodaj do ulubionych

TO W ŻADEN SPOSÓB NIE USPRAWIEDLIWIA POLAKÓW. CHODZI TYLKO O FAKTY.

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 20:27
TEN TEKST ZOSTAŁ PRZEKOPIOWANY Z INNEGO PORTALU. CZY KTOŚ MOŻE COŚ WIE NA TEMAT
PRAWDZIWOŚCI LUB NIE TEJ REALACJI?

WIECZNA CZEŚĆ POMORDOWANYM ŻYDOM W JEDWABNEM!

A OTO TEKST:

Ponizsza relacje wyslano do
wszystkich Poslów Sejmu RP
oraz wszystkich
polskich Biskupów.

Przy przepisywaniu z oryginalu zachowano
orginalna interpunkcje i skladnie.
Ujednolicono jedynie pisownie nazwiska
Keblinski. W orginalnym tekscie wystepowalo ono jeszcze w
drugiej formie Kemblinski.
Dla skrócenia tekstu wycieto fragmenty majace
charakter wspomnien osobistych, wszystkie te
ingerencje zaznaczono.


Jedwabne, 10. 06. 2001

RELACJA KS. EDWARDA
ORLOWSKIEGO, Proboszcza
Parafii Jedwabne,
Dziekana
Dekanatu
Jedwabne

(.) Po ukonczeniu Seminarium bylem
wikariuszem przez 14 lat w róznych
parafiach, m.in.w Lipsku
nad Biebrza 3 lata, razem z
Ks. Józefem Keblinskim,
który byl w Jedwabnem przez
caly okres okupacji
sowieckiej i niemieckiej
byl duszpasterzem.

(.) Co dziennie przy
obiedzie, przy kolacji, Ks.
Józef Keblinski opowiadal
mi, co dzialo sie w czasie
okupacji w Jedwabnem, m.in. mówil o spaleniu
Zydów. Z tej relacji,
opowiadanej wielokrotnie,
znam dokladny przebieg tych wydarzen.

(.) Od roku 1 lipca 1988
zostalem Dziekanem i Proboszczem Parafii Jedwabne.

(.) Dlaczego poczulem sie
upowazniony do zabierania glosu w sprawie mordu
Zydów w Jedwabnem ? Dlatego,
poniewaz mialem bardzo szczególowe informacje o
przebiegu tego mordu na Zydach od Ks.
Józefa Keblinskiego, który
opowiadal mi o tym wielokrotnie. Dzieki temu
czuje sie swiadkiem posrednim. Sprawa
korzeniami siega roku 1939, kiedy do
Jedwabnego przyszli Niemcy,
ale na podstawie
umowy Ribbentrop - Molotow
ustapili miejsca sowietom.
Po wkroczeniu Sowietów
Zydzi przywitali ich
kwiatami, objeli stanowiska w
urzedzie miejskim,
utworzyli z mlodych Zydów
sowiecka milicje i przystapili
do wspólpracy z NKWD.
Wspólpraca ta polegala na
tym, ze udzielali oni
NKWD szczególowych
informacji, a poniewaz w
pazdzierniku 1939 roku zawiazal sie
Ruch Oporu, byla to szkola
doksztalcenia w walce
partyzanckiej trzech
powiatów: lomzynskiego, bialostockiego i
augustowskiego. Zgromadzilo
sie
tu
troche ludzi ze szkól
wojskowych podwarszawskich
i warszawskich. Mieszkali
oni i dzialali w Jedwabnem,
ale Zydzi ich szpiegowali,
dlatego tez
przeniesli sie
do sasiedniej wsi Kubrzany,
ale i tam ich szpiegowano.
Wtedy przeniesli
sie
za Biebrze, w na terenie
bagiennym, do uroczyska
Kobielno, gdzie byla
lesniczówka, która stala
sie terenem ich pobytu. Ale
i tam ich równiez
wyszpiegowano, i w tym byl
duzy udzial Zydów
Jedwiabianskich.

W dzien zeslania Ducha Sw.
1941 roku, nadjechalo NKWD
i oddzialy Czerwonej
Armii, i tam
rozegrala sie walka, w
której zgineli partyzanci,
ale o wiele wiecej
zolnierzy NKWD.
Po tym wypadku byly
najbolesniejsze zsylki.
Zydzi przygotowywali
listy
patriotów, ludzi
wartosciowych,
wyksztalconych których
nalezalo jak
najszybciej wywiezc.
Czynnie uczestniczyli Zydzi
w aresztowaniu,
przyprowadzili NKWDzistów
w miejsce zamieszkania
skazanców i wraz z NKWD
wywozono furmankami do
Lomzy na stacje kolejowa.
Furmanki byly konwojowane
przez uzbrojonych w
karabiny Zydów. Matki i
zony aresztowanych
blagaly Zydów - sasiadów,
aby umozliwiono ucieczke
ich mezom i synom, w czasie drogi
do stacji. Zydzi nie
dopuscili do zadnej
ucieczki, nieznany jest
ani
przypadek, aby komus
pomogli uciec.

Najbardziej tragiczny byl
ostatni konwój, tuz przed
wkroczeniem Niemców do
Lomzy, tuz przed wybuchem
wojny niemiecko -
sowieckiej. Olbrzymi
sklad
pociagu,
skladajacego sie z wagonów
bydlecych, nie zdazyl
zabrac
wszystkich
ludzi. Pozostali zostali
umieszczeni w wiezieniu,
oczekujac na nastepny
transport.

22 czerwca 1941r Niemcy
wkroczyli do Lomzy -
wiezniowie sforsowali drzwi
i
zamki i wydobyli sie z
wiezienia, powracajac do
Jedwabnego, spotykajac tu
Zydów, którzy ich
konwojowali.
Mieszkania Polaków byly
zajete, rodziny byly
wywiezione w glab Rosji,
Polacy
powracajac nie mieli sie
gdzie podziac.

10 lipca 1941 r Niemcy
zorganizowali likwidacje
Zydów w Jedwabnem. Przez
pierwsze dni, poprzedzajace
te likwidacje, Zydów
zaganiali na rynek do
pracy
celem wyrwania trawy na
rynku, po tym wyrywaniu
trawy rozpuszczali ich do
domów. Na drugi dzien znów
powtórzyli ten eksperyment,
i dopiero trzeciego
dnia postanowili ich
zamordowac. Tak wiec
dopiero trzeciego dnia
dokonano
spalenia Zydów.

Ks. Keblinski mieszkal na
plebanii, która Niemcy
zwrócili po
"Selsowiecie".
Niemcy mieli kwatere w
Starej Aptece. Niemcy
zwrócili Ks. Keblinskiemu
plebanie. Tutaj mieszkal z
ksiedzem przez krótki czas
kapelan niemiecki.
Poniewaz Ks. Keblinski znal
jezyk niemiecki, z
koniecznosci stawal sie
tlumaczem, miedzy Polakami
i Niemcami, i Zydami i
Niemcami. Dowiedzial sie
Ks.
Keblinski od Niemców, ze
Zydzi beda zniszczeni, bo
jeden z zandarmów
udzielil informacji, ze
przyjechalo do Bialegostoku
komando w liczbie 240
Niemców, które zrobi
porzadek z Zydami. Ksiadz
Keblinski próbowal
tlumaczyc,
ze moze jednak udaloby sie
ocalic tych Zydów. Zydzi
nawet chcieli zebrac
kosztownosci celem
przekupienia Niemców. Ale
Niemcy oswiadczyli, ze to
jest
niemozliwe, powiedzieli, ze
tam, gdzie stapnie stopa
zolnierza
niemieckiego,
Zyd nie ma
prawa zyc. Ksiadz Keblinski
ostrzegl niektórych
powaznych Zydów. Mógl o
tym
powiedziec tylko tym,
których uwazal za zdolny
do dyskrecji, bo inaczej sam zostalby
rozstrzelany. W dniu, kiedy spedzano na
rynek nie tylko mezczyzn, ale kobiety i dzieci,
Ks. Keblinski poszedl na posterunek do oficera,
wysokiej rangi, który dowodzil cala akcja i
tlumaczyl mu, ze jezeli winni sa wam mezczyzni i
posadzacie ich o sympatie do komunizmu, to przeciez
dzieci i kobiety sa nic
niewinne. I uslyszal odpowiedz: "Czy ty wiesz,
kto tu rzadzi ? Nie wtracaj
sie, jesli chcesz miec glowe na karkui
zachowac zycie". Otworzyl drzwi i poteznym
glosem krzyknal: "Rauss !". Ks.
Keblinski opuscil posterunek, czul sie
calkowicie bezradnym. Na slupach
wisialy ogloszenia, ze kto ukryje Zyda lub ulatwi
ucieczke, bedzie rozstrzelany do trzeciego
pokolenia. Widzial, jak
Polacy byli zmuszani, wyganiani na
rynek, celem pilnowania i konwojowania Zydów
prowadzonych do stodoly. Ale nikt sie nie domyslal,
jaki bedzie tego
final,
ani Zydzi, ani Polacy.

Zydzi poszli z rzeczami, potrzebnymi im do uzytku
codziennego, spokojnie, nie domyslali sie, co ich
czeka. Ks. Keblinski przypuszczal, ze Zydów
moglo byc od 150 do 200. O samym
momencie wiemy tylko, ze
nastapil wybuch, krzyk,
wiem, ze Zydzi próbowali uciekac ze stodoly, ale
stodola byla szczelnie otoczona przez Niemców
uzbrojonych. Tylko Niemcy byli uzbrojeni, wiadomo,
nie zgodzili sie dac bron i
nawet Karolakowi, agentowi
niemieckiemu,
którego Niemcy mianowali burmistrzem.

Dzielo wiec ostatecznej zaglady Zydów bylo tylko i
wylacznie dzielem Niemców, Polacy byli
zmuszeni do pilnowania pod grozba utraty zycia. Z
zeznania Zyda, dochodzacego spadku w urzedzie sadu
rejonowego w Lomzy wynika jednoznacznie, ze
Zydzi zostali spaleni w stodole przez Niemców. Do
stodoly wepchnieto i zostali tam spaleni
conajmniej trzej Polacy, wepchnieci
zostali przez Niemców i
zostali tam spaleni razem z
Zydami. Zydzi mieli ze
soba przedmioty uzytku codziennego, mieli ze soba
lyzki, widelce, rzezak mial nóz. Zydzi nie
wiedzieli, ze ida na
smierc. Ów nóz byl przeznaczony
do uroczystosci rytualnych.

Ks.Edward Orlowski.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka