Gość: Galba
IP: 213.17.161.*
04.11.02, 11:11
Od dłuższego już czasu jestem jak najgorszego zdania o poziomie prezentowanym
przez funkcjonariuszy Michnikowego Imperium Zła... ale to co zaprezentowała
Wyborcza w tekście o jutrzejszych wyborach parlamentarnych w USA przeszło
moje najśmielsze oczekiwania. Tekst w wersji papierowej GW ukazał się przed
kilkoma dniami, mnie jednak dane było oniemieć ze zdziwienia dopiero dzisiaj:
www1.gazeta.pl/swiat/1,34254,1096659.html
Oto mądrości jakie w największej "polskiej" gazecie publikuje jej
waszyngtoński korespondent Pan Bartosz Węglarczyk:
Pisząc o Pani Elizabeth Dole (republikańska kandydatka do Senatu z Karoliny
Północnej) przedstawia ją jako... byłą kandydatkę na Prezydenta (dotychczas
myślałem, że nawet mało rozgarnięci pracownicy Michnika wiedzą, że na
prezydenta kandydował jej mąż – Bob).
Opisując wyborczą platformę Republikanów pisze: ważniejsza od naprawy
gospodarki jest rozprawa z Saddamem Husajnem – błyskotliwe i jakże głębokie
streszczenie różnic w programach głównych partii, więcej się o nich od Pana
Bartosza nie dowiemy.
Rozumiem, że Pan Michnik zatrudnia ludzi, którzy będą przedstawiali świat
takim, jakim go widzi ich szef... ale na Boga! Dlaczego zatrudnia kompletnych
ignorantów? Czyżby aż tak gardził swymi czytelnikami, że sądzi, iż nie warto
dla tego motłochu trudzić się i serwować mu trochę bardziej spójnej papki?
Czy dlatego w połowie lat 90ych ubiegłego wieku wyrzucił z posady świetnego
fachowca – Jacka Kalabińskiego, którego jedyną wadą była fachowość (mimo
zaawansowanej choroby (śmiertelnej) znalazł bez problemu miejsce w
Rzeczpospolitej)?
Wracając do P. Węglarczyka: pierwszy raz zwróciłem na niego uwagę podczas
kampanii prezydenckiej 2000 r. – w tekstach publikowanych w GW oraz relacjach
dla Radia Zet Bartek nie potrafił nawet udawać, że jest bezstronnym
obserwatorem zdarzeń: politowanie wzbudzała jego dziecinna wręcz niechęć do
konserwatysty Busha, natomiast miłość do lewaka Gorea wywoływała zwyczajny w
takich razach niesmak. Najzabawniejszą chwilą w owej wyborczej epopei a’la
Węglarczyk był moment ogłoszenia zwycięstwa GWB nad AG – Bartek zachował się
tak jak przystało na zawiedzonego kochanka, wylał kubeł pomyj na biednego
Albercika, który tak potwornie zawiódł swego wiernego wyznawcę.
Nie powiem żebym się szczególnie martwił tym, że u Adasia pracują głąby –
martwi mnie natomiast to, że ów bubel (jakim jest GW) czytają tysiące ludzi,
którzy nie mają nawet świadomości, iż to , co odbierają jako prawdę objawioną
jest w rzeczywistości gazetowym szmelcem najniższej próby... Kończąc: ilekroć
widzę, że Michniki piszą coś o USA przypominam sobie stary skecz z Mannowo-
Maternowego serialu Za Chwilę Dalszy Ciąg Programu: Nowy Jork, korespondent
PRLowskiej prasy nadaje do kraju korespondencję za pośrednictwem budki
telefonicznej (w bardzo nieciekawej scenerii), schyla się po walającą się po
chodniku gazetę, zaczyna sylabizować... P-R-E-S-I-D-E-N-T C-U-T-S D-O-W-N T-A-
X-E-S... eee, więc tak... prasa pisze, że taksówki podrożeją...
G.
PS. Oczywiście tekst jaki wyczytał ów korespondent w skeczu był zupełnie
inny, ale niestety pamięć bywa zawodna.