!10-cioro Przykazań narusza rozdział...

19.11.02, 16:38
państwa i religii...??? :



Pomnika Dziesięciu Przykazań w sądzie w Alabamie nie będzie


Bartosz Węglarczyk, Waszyngton 18-11-2002, ostatnia aktualizacja 18-11-2002
19:26

Sąd w stanie Alabama nakazał lokalnemu sędziemu usunięcie pomnika Dziesięciu
Przykazań. Sprawa w krótkim czasie urosła do rozmiarów narodowej debaty
czytaj dalej »
r e k l a m a



Wszystko zaczęło się, gdy szef sądu najwyższego Alabamy Roy Moore umieścił w
hallu sądu w Montgomery ważący ponad 10 ton pomnik Dziesięciu Przykazań.
Przedstawia on wykonane z granitu tablice, które Bóg przekazał Mojżeszowi.

Obrońcy praw obywatelskich uznali pomnik za jaskrawe złamanie zasady
rozdziału Państwa i Kościoła. Moore, konserwatywny baptysta, bronił się,
twierdząc, że u podstaw każdego kodeksu prawnego leży właśnie Dziesięć
Przykazań. - Przykazania są uniwersalnym zapisem dla każdego, bez względu na
jego religię - uważa Moore.

Sprawa szybko trafiła na pierwsze strony gazet w całej Ameryce, rozpoczynając
publiczną debatę na temat powiązań prawa i religii. Eksperci zwracali uwagę,
że o ile niektóre przykazania - np. "Nie kradnij' - są rzeczywiście
uniwersalne, o tyle pierwsze przykazanie o jedynym Bogu jest nie do przyjęcia
dla wyznawców niektórych religii, np. buddyzmu.

Sąd federalny w Montgomery, którego uprawnienia wykraczają w niektórych
sprawach poza jurysdykcję stanową, przychylił się do stanowiska organizacji
praw obywatelskich. Sędzia federalny podkreślił wczoraj, że pomnik narusza
także prawa m.in. ateistów, którzy mają prawo uważać, że z powodu ich
poglądów grozi im gorsze traktowanie.

Moore ma teraz miesiąc na usunięcie pomnika. Alabama należy jednak do grupy
najbardziej konserwatywnych stanów w USA i jest niemal pewne, że sędzia
odwoła się od wyroku. Sprawa może ostatecznie trafić do sądu najwyższego USA,
który w precedensowym wyroku będzie musiał wytyczyć granicę rozdziału państwa
i Kościoła.
    • karlin Amerykański wymiar sprawiedliwości... 19.11.02, 16:54
      ...należy do najbardziej kuriozalnych na tej planecie (patrz choćby sprawy O.J.
      Simpsona, czy Levinksy). Byłoby to zabawne, oczywiście dla tych którzy
      pozostają poza jego jurysdykcją, gdy nie to że działa on w najpotężniejszym
      obecnie na tej planecie państwie. Potrafiącym narzucać, i to nie tyko siłą,
      cele i wzorce zachowań.

      Ciekaw jestem, kiedy postawią tam przed sądem Pana Boga za straszenie Sądem
      Ostatecznym. Co, jak wiadomo, jest uzurpacją (nie będziesz miał innych sądów
      przede mną - ławą przysięgłych) połączoną z wygrażaniem ludziom tak
      niewytłumaczalnymi zjawiskami jak nieśmiertelność (na którą monopol w USA ma
      Elvis - naruszenie praw autorkich).

      Pozdr
      k
      • kretenczyk Re: Amerykański wymiar sprawiedliwości... 19.11.02, 16:59
        karlin napisał:

        > ...należy do najbardziej kuriozalnych na tej planecie (patrz choćby sprawy
        O.J.
        >
        > Simpsona, czy Levinksy). Byłoby to zabawne, oczywiście dla tych którzy
        > pozostają poza jego jurysdykcją, gdy nie to że działa on w najpotężniejszym
        > obecnie na tej planecie państwie. Potrafiącym narzucać, i to nie tyko siłą,
        > cele i wzorce zachowań.
        >
        > Ciekaw jestem, kiedy postawią tam przed sądem Pana Boga za straszenie Sądem
        > Ostatecznym. Co, jak wiadomo, jest uzurpacją (nie będziesz miał innych sądów
        > przede mną - ławą przysięgłych) połączoną z wygrażaniem ludziom tak
        > niewytłumaczalnymi zjawiskami jak nieśmiertelność (na którą monopol w USA ma
        > Elvis - naruszenie praw autorkich).
        >
        > Pozdr
        > k

        Wszystko zalezy od tego, czy jakis bardziej przytomy obywatel wystapi o
        finansowe odszkodowanie....
        No moze ewentualnie zrobi to Elvis... wink

        Kreteńczyk
        • karlin Re: Amerykański wymiar sprawiedliwości... 19.11.02, 17:07
          kretenczyk napisał:

          > Wszystko zalezy od tego, czy jakis bardziej przytomy obywatel wystapi o
          > finansowe odszkodowanie....
          > No moze ewentualnie zrobi to Elvis... wink
          ------------------------
          A mnie się wydaje, że wiele zależy od tego, co zwycięży - pazerność, czy
          przezorność.
          Bo może się okazać, że postawienie przed sądem Pana B. ostatecznie (jak
          wiadomo, nie ma bardziej ostatecznej rzeczy od amerykańskich sądów)
          rozstrzygnie problem jego istnienia.
          Konsekwencje moga być trudne do skalkulowania.
          Od horrendalnej zwyżki cen kościelnych nieruchomości po upadek demokracji i
          powrót do rządów pomazańców.

          pozdr
          k

          • eliot Re: Amerykański wymiar sprawiedliwości... 19.11.02, 17:12
            karlin napisał:

            > kretenczyk napisał:
            >
            > > Wszystko zalezy od tego, czy jakis bardziej przytomy obywatel wystapi o
            > > finansowe odszkodowanie....
            > > No moze ewentualnie zrobi to Elvis... wink
            > ------------------------
            > A mnie się wydaje, że wiele zależy od tego, co zwycięży - pazerność, czy
            > przezorność.
            > Bo może się okazać, że postawienie przed sądem Pana B. ostatecznie (jak
            > wiadomo, nie ma bardziej ostatecznej rzeczy od amerykańskich sądów)
            > rozstrzygnie problem jego istnienia.
            > Konsekwencje moga być trudne do skalkulowania.
            > Od horrendalnej zwyżki cen kościelnych nieruchomości po upadek demokracji i
            > powrót do rządów pomazańców.
            >
            > pozdr
            > k
            >
            Taaaak! To rozstrzygniecie sadowe byloby baaardzo interesujace...
            Ale musimy narazie poczekac, czy Sad Najwyzszy podtrzyma ten wyrok.
            Dopiero pozniej beda mozliwe pomysly, o ktorych piszecie... wink
Pełna wersja