Gość: banita
IP: *.chello.pl
15.01.03, 23:46
Wypowiedzi A.Michnika z konferencji prasowej dziennikarzy ( źródło :
Wirtualna Polska )
Michnik podkreślał, że odkąd przyszedł do niego Rywin i złożył "korupcyjną
propozycję", uważał to "albo za idiotyzm, albo za mitomanię, albo za
prowokację, próbę skompromitowania Agory". Uważa on, że na całą sprawę należy
spojrzeć przez pryzmat tego, kto ma korzyść z kompromitacji jego
gazety. "Przez 5 miesięcy (do publikacji artykułu), zastanawialiśmy się
właśnie nad tymi korzyściami i uważamy, że warto przeanalizować reakcję
poszczególnych ludzi na tę publikację. Kto ma interes w tym, żeby przedstawić
tę sprawę nie jako „Rywingate”, ale jako „Agoragate" - mówił.
No coż tego, kto chce wrobić Agorę ja nie wiem. Szkoda, że nie wie tego
również gazeta, która przez 4 miesiące prowadziła śledźtwo w tej sprawie,
które jak widać zakończone nie zostało. Bo odpowiedzi na to podstawowe
pytanie pana Michnika, jak mniemam pytanie kluczowe w śledźtwie nie ma. Co
skłoniło Gazetę do publikacji artykułu przed zakończeniem śledźtwa ? A może
śledztwo zostało jednak zakończone ? Komu zależy na Agoragate, a komu na
Rywingate ? Michnik mówi, że całą to sprawę uważa za mitomanię. A za jaką
sprawę mamy uważać wypowiedzi Michnika, które dalej słyszymy ?
Wyjaśnił też, że faktycznie cała rozmowa z Rywinem z 22 lipca nie została
zarejestrowana na magnetofonie cyfrowym, bo jej część toczyła się na tarasach
siedziby spółki. Jeden magnetofon - Pawła Smoleńskiego - stał za książkami i
nic nie nagrał( to po co tam stał), drugi - cyfrowy - był w marynarce
Michnika. "Ale ta marynarka wisiała na krześle, był upał ( tego dnia
temperatura w Warszawie z zależności od godziny, a nie pamiętam o której
miało to miejsce, wahała się między 19 a 23 stopniami Celcjusza - przypis
mój ), więc chodziłem po tarasach w samej koszuli" - powiedział Michnik.
I tu stop. Mam pytanie. Jak osoba, która tak rozważnie i asekurancko
przygotowuja dwa magnetofony, może zostawić na krześle marynarkę z
magnetofonem !!!??? W tak ważnej sytuacji kiedy to przychodzi do redakcji
człowiek, który proponuje sprzedaż ustawy !!! Czyżby Michnika, aż tak
zamurowało, że zapomniał co i jak i zostawił nieszczęsną marynarkę na
krześle ? A może ta marynarka została tam celowo, aby można się było
spokojnie i bez judaszowych maszyn przejść po balkonie ?
Zaznaczył jednak, że nagrało się wszystko, co dotyczyło "korupcyjnej
propozycji Rywina", bo na tarasach rozmawiali "o sukcesach „Pianisty” w
Cannes".
I tu znów zagadka. Jak sam mówił Michnik - propozycją tą był tak
zbulwersowany, że aż mu się nie mieściła w głowie, mógł nagle - ot tak
sobie - przejść od propozycji łapówkarskiej do swobodnej rozmowy
o "Pianiście". Czyżby zbawczy wpływ świeżego balkonowego powietrza ? I
jeszcze jedno pytanie jakże naiwne. Dlaczego przeciętny obywatel, kiedy
trafia na policję, jest przesłuchiwany tak dokładnie, że wydaje się, że
przechodzi przez pranie mózgu, a tymczasem pan Michnik, uchodzi z dwoma tak
oczywistymi nieścisłościami. Po co mu był magnetofon, po co nagrywał rozmowę,
skoro wyszedł na świeże powietrze, żeby raptem zmienić temat na Polańskiego,
zostawiając cały sprzęt nasłuchowy w marynarce w pokoju. Ale... Ale Michnik
nie wziął pod uwagę, że Rywin też nagrywał, z tą małą różnicą, że jemu gorąco
nie było i marynarki nigdzie nie zostawił, więc zarejestrował całą rozmowę. W
tym brakującym kawałku nagrania prawdopodobnie jest rozwiązanie całej
zagadki.