Dodaj do ulubionych

głębsza reforma ...............

24.07.06, 08:18
Byłe kraje komunistyczne, które dwa lata temu przystąpiły do Unii
Europejskiej, cierpią na tyle problemów, że stają się obciążeniem dla całej
Unii - twierdzi tygodnik "Economist".

Zarazem, wnosząc te problemy do wspólnoty, mogą zniechęcić społeczeństwa
zachodnie do idei dalszego rozszerzenia UE. Wprawdzie Rumunia i Bułgaria
zostaną w przyszłym roku przyjęte, bo decyzje praktycznie już zapadły, ale
kwestia państw bałkańskich, Ukrainy czy Gruzji staje w tym przypadku pod
dużym znakiem zapytania.

Każde z państw "Ósemki" przeżywa swoje własne, lokalne kłopoty, ale wszystkie
borykają się z identycznymi problemami.

Podstawowym jest zniechęcenie do reform, zatrzymanie procesu transformacji.
Państwa te nadal rozwijają się w szybkim tempie (z wyjątkiem Węgier, ale
Polska ze Słowacją też niewiele lepiej), jednak zawdzięczają ów rozwój nie
tyle własnej dynamice, co dwóm czynnikom zewnętrznym: nakładom Unii na rozwój
nowych członków oraz inwestycjom zagranicznym, które wciąż płyną (w
przeliczeniu na głowę mieszkańca - największe na Węgry i do Czech) z uwagi na
tanią siłę roboczą oraz niskie podatki.

Nie można jednak długo bazować na tych dwóch korzystnych czynnikach, gdyż
podejście takie spycha te państwa do rzędu pół-kolonii, zaś nie dźwiga ich do
poziomu współpartnerów pozostałej "Piętnastki". W perspektywie - zwalniają
one rozwój całego europejskiego organizmu, miast dodawać mu dynamiki;
zniechęcają rządy i społeczeństwa do samej idei wspólnoty, do dalszej
integracji; sprzyjają koncepcji utworzenia (choćby na poły formalnego)
elitarnego i zewnętrznego kręgu UE, o nierównomiernym rozwoju i odmiennym
poziomie życia.

Natomiast na tanią siłę roboczą nie ma co długo liczyć, bo coraz energiczniej
wchodzą jeszcze tańsze rynki azjatyckie.

"Economist" na te problemy ma jedno rozwiązanie: byłe państwa komunistyczne
muszą przeprowadzić znacznie głębszą reformę, niż dokonane dotychczas,
naskórkowe zmiany. Musi zostać położony nacisk na jakość produkcji i usług,
na elastyczność i innowacyjność gospodarki. Dotychczas są to bardzo słabe
strony tych państw. Tygodnik nie pisze, jak to zrobić, ale jest oczywiste, iż
aby przestać być zagłębiem taniej siły roboczej, trzeba położyć nacisk na
wykształcenie, radykalną modernizację wyższych uczelni, rozwój badań
naukowych w powiązaniu z przemysłem. Na razie jest z tym bardzo źle.

Jednocześnie musi się postawić na agresywną wręcz konkurencję, która wymusza
jakość i wydajność pracy, innowacyjność, a zarazem nagradza takie poczynania.

Niestety rządy tych państw (z wyjątkiem republik bałtyckich) dalekie są od
pragmatyzmu. Dominuje ideologia, hołdowanie populizmowi, nieufność do
Zachodu, a tradycyjne bolączki - korupcja, zbiurokratyzowanie państwa i
nieudolność władz - właściwie paraliżują wszelką możliwość zmian.

Quelle PDN-NY(CK)


Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka