d_nutka
22.03.03, 19:10
Pewnie ten mój wątek podzieli los wszystkich innych, które nie są w założeniu
wojenne i nawołujące do przemocy BIJ WROGA myślącego inaczej. Jakoś tak tu na
forum stało się zwyczajem, a nawet normą, nie dyskutowanie problemu lecz
ucięcie głowy jak nie autorowi niewygodnego postu, to przynajmniej tematowi.
A kiedy tu był ostatnio jakiś temat do dyskusji?
A może to tylko jeszcze ja mam złudzenie, że forum ma służyć do dyskusji?
Ostatnio spotkałam się gdzieś , nieważne przecież gdzie, ważne było dla mnie
zdanie "żyjemy w czasach w których przegranymi są i robotnicy i
intelektualiści".
Jak czytam nasze forum i to co się z nim stało pozostaje mi tylko zgodzić się
z tym stwierdzeniem.
Jeśli ono jest prawdziwe, to znaczy "przegrali robotnicy i intelektualiści"
to stawiam sobie i wam pytanie :KTO WYGRAŁ?
O sobie mogę napisać iż nie zaliczam się ani do jednej ani do drugiej grupy.
Nie jestem robotnikiem, choć z racji pracy zawodowej widzę, że robotnicy
przegrali jako grupa społeczno-zawodowa.
Nie jestem intelektualistką, bo nie mam ciągot do zamykania się w elitarnych
grupach wzajemnej intelektualnej adoracji i popisów erudycyjnych koniecznie z
pochylonym w podziwie czołem.
Ktoś mi w tym miejscu znowu zarzuci, iż świat i forum oglądam z pozycji
egocentrycznej i ustawiam się jakby poza tym co dotyczy nas wszystkich.
Nic bardziej błędnego.
Od wielu już pokoleń przekonywano człowieka, że tyle jest wart, ile inni mogą
mieć z niego korzyść, a najlepiej jak tą korzyść oceni i nagrodzi Bóg. A jak?
Też wynaleziono na to sposoby.
A ja mam dość wszelkich wojen
A ja mam dość udowadniania swoich racji
A ja mam dość udowadniania mi racji innych
A ja mam dość oceniania siebie i innych pod kątem ten jest be a ten jest cacy.
Bo ten be to obcy a ten cacy to swój.
A ja wiem, że wystarczy tylko dobra wola po obu stronach by ze sobą rozmawiać
i chcieć uporać się z problemami.
Ta dobra wola to jednak nie może być swoje chciejstwo i swój interes.
Ta dobra wola to chciejstwo widzenia potrzeb innych też.
Jeśli ktoś ma ochotę się wykrzyczeć-to niech krzyczy
Niech tylko zważa na to co krzyczy, czy od jego krzyku nie pęka czyjeś serce.
Jeśli ktoś ma ochotę podzielić się swoimi myślami-proszę bardzo
Ale niech te zapisane już jego myśli nie wywołują upiorów przeszłości.
Jeśli ktoś ma pomysły na naprawę tego co mu się nie podoba-proszę bardzo
Czy musi jednak przy okazji psuć coś co funkcjonuje jako dobre i sprawdzone?
Czy to dla ludzi za trudne?
Czy to dla ludzi myślących pokojowo jest za trudne?
Czy tak łatwo jest zapomnieć, że to co inni budowali w pocie czoła warte jest
odrobinę refleksji czy warto ich dzieło burzyć?
Czy to co zbudujemy na ruinach będzie lepsze?
Czy my rzeczywiście dysponujemy czymś lepszym?
Inne wcale przecież nie musi oznaczać ani lepszego ani gorszego.
Inne jest po prostu tylko inne.
Może oczywiście to inne być gorsze, może też to inne być czymś lepszym.
Inne po prostu trzeba dobrze poznać by ewentualnie chcieć je czymś innym
lepszym zastąpić.
Kto ma o tym decydować?
Komu powierzyć ten jeden z najcenniejszych skarbów jakie daje wolność,
wolność wyboru, wolność wyboru pomiędzy tym co znamy i nie akceptujemy, a tym
co jeszcze nie znamy i dlatego nie wiemy czy zaakceptujemy.
Powierzyć ten skarb wolności krzykaczom medialnym?
Ja się wypisałam już dawno z tego klubu klakierów którejkolwiek opcji i
miałam złudzenie, że na forum spotkam ludzi myślących podobnie.
Podobnie w tym sensie, że gotowe do pokojowej dyskusji
d_nutka
pozdrawiam szczególnie
Mosze
CCCP
Krzysia52
Kira
AndrzejaG
Janusza szcz.
Borsuka
i niektóre pacynki, których nicki w tym momencie umknęły z mojej pamięci
wojo
dla ciebie za szczególną wytrwałość hasłową moje gratulacje