Dodaj do ulubionych

Czy ateista jest antysemitą?

IP: *.net.bialystok.pl 19.11.01, 20:24
Czy możemy spotkac katolików mówiących że judaizm jest kłamstwem?
Czy możemy spotkac Żydów mówiących że katolicyzm jest kłamstwem?
Czy możemy spotkac ateistów mówiących że katolicyzm jest kłamstwem?
Czy możemy spotkac ateistów mówiących że judaizm jest kłamstwem?

o kim wtedy mówimy?
Obserwuj wątek
    • Gość: max a to nie ma zadnego znaczenia czy jest czy nie! :) IP: *.net.bialystok.pl 19.11.01, 20:49
      Ale kiedy "Katol" czy "Zydol" czy "Ateistol" powie mam monopol na sposob
      edukacji dla wszystkich wtedy nie ma różnicy miedzy takimi fanatykami!

      Dlatego panstwo(?) powinno byc maxymalnie stróżem na ulicy a reszta?
      kazdy wybierze sobie i swoim dzieciom czy to wspolnote Amiszy czy komune
      Krystosa52 czy ma sie uczyc ze ziemia to zółw czy placek czy chce byc tubylcem
      afrykanskim w betonowej dzunglii!


      pozdr. wszystkich
    • Gość: Andrzej Re: Czy ateista jest antysemitą? IP: *.unl.edu 19.11.01, 23:45
      Gość portalu: max napisał(a):

      > Czy możemy spotkac katolików mówiących że judaizm jest kłamstwem?
      > Czy możemy spotkac Żydów mówiących że katolicyzm jest kłamstwem?
      > Czy możemy spotkac ateistów mówiących że katolicyzm jest kłamstwem?
      > Czy możemy spotkac ateistów mówiących że judaizm jest kłamstwem?
      >
      > o kim wtedy mówimy?

      Juz Ci odpowiadam. Nie tylko mozemy spotkac ale, ale musimy. Na kazdy kroku
      widzimy ludzi, ktorzy krytukuja innych. Dla mnie kazda z form religii jest bzdura
      i mistyfikacja. Nasze zycie jest poza religia i ponad nia. Szkoda ze ludzie nie
      sa w stanie tego zrozumiec.
      Andrzej.

      • Gość: luka Re: Czy ateista jest antysemitą? IP: 217.67.196.* 20.11.01, 12:14
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Nasze zycie jest poza religia i ponad nia. Szkoda ze ludzie nie
        > sa w stanie tego zrozumiec.

        Dlaczego szkoda?
        Po pierwsze: każdy sobie żyje tak, jak mu sie podoba. Jeżeli ma siłę być
        wierzącym, to jego sprawa.
        Po drugie: nawet ateiści sa podatni na zabobony i fascynację ezoteryką. Dowodzi
        to, że doznania irracjonalne są składnikiem natury człowieka. Na przykład Twojej,
        co mozna było dostrzec w wątku o katastrofie lotniczej w Nowym Jorku.
        Po trzecie wynikające z drugiego: jeśli to prawda, to widocznie doznania takie są
        człowiekowi potrzebne do życia. Ty chyba też czasami oddajesz się marzeniom?
        Po czwarte: bodajże w tym roku publikowano wyniki badań, które dowiodły, iż
        ludzie religijni żyją dłużej i szczęśliwiej. Nie przesądzam, że są to wiarygodne
        badania, ale skłonny jestem przyjąć, że jednak coś w tym jest - wolę poprzestawać
        z osobą religijną, pełną bojaźni bożej, niż z aroganckim ateistą, pogardzającym
        wszystkimi wokół. To nie kwestia faktów, ale estetyki.
        • Gość: Krzys52 Re: Czy ateista jest antysemitą? IP: *.proxy.aol.com 20.11.01, 17:29
          ....To zupełnie tak jak ja, Luka. Ja także wole poprzestawać sobie z jakimś
          rozumnym i przystćpnym ateistą, raczej, aniżeli z arogancka bo pełną bojaźni
          bożej osobą religijną. Bez względu na jakiekolwiek badania, bo jest to rzecz
          gustu. surprised)
          ..Pzdr.
          K.P.
          ..
          ...............................................


          Gość portalu: luka napisał(a):


          - wolę poprzestaw
          > ać
          > z osobą religijną, pełną bojaźni bożej, niż z aroganckim ateistą, pogardzającym
          >
          > wszystkimi wokół. To nie kwestia faktów, ale estetyki.

          • Gość: max gust IP: *.net.bialystok.pl 20.11.01, 18:48
            Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

            > ....To zupełnie tak jak ja, Luka. Ja także wole poprzestawać sobie z jakimś
            > rozumnym i przystćpnym ateistą, raczej, aniżeli z arogancka bo pełną bojaźni
            > bożej osobą religijną. Bez względu na jakiekolwiek badania, bo jest to rzecz
            > gustu. surprised)
            > ..Pzdr.
            > K.P.

            zgadzam sie z Tobą - to rzecz gustu!smile
            moją zasadą jest "zyj i pozwol zyc innym"

            ale przyznaj ze trudno jest polubic kogos kto obraza cudze poglady wartosci
            a ktore w zaden sposob nie rzadaja od obrazajacego ich przyjecia pod przymusem!
            i tu jest ten bol! bo przymus rodzi niecheć czy to jest przymus "katola" czy
            tez "ateisty"!


            pozdrawiamsmile
            • Gość: Krzys52 Re: gust IP: *.proxy.aol.com 20.11.01, 20:50
              Gość portalu: max napisał(a):

              > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
              >
              > > ....To zupełnie tak jak ja, Luka. Ja także wole poprzestawać sobie z jakim
              > ś
              > > rozumnym i przystćpnym ateistą, raczej, aniżeli z arogancka bo pełną bojaź
              > ni
              > > bożej osobą religijną. Bez względu na jakiekolwiek badania, bo jest to rze
              > cz
              > > gustu. surprised)
              > > ..Pzdr.
              > > K.P.
              >
              > zgadzam sie z Tobą - to rzecz gustu!smile
              > moją zasadą jest "zyj i pozwol zyc innym"
              >
              > ale przyznaj ze trudno jest polubic kogos kto obraza cudze poglady wartosci
              > a ktore w zaden sposob nie rzadaja od obrazajacego ich przyjecia pod przymusem!
              > i tu jest ten bol! bo przymus rodzi niecheć czy to jest przymus "katola" czy
              > tez "ateisty"!
              >
              >
              > pozdrawiamsmile
              ......................................................
              ..
              ....Ciesze sie, ze potrafisz napisac takze cos co jestem w stanie zrozumiec surprised)
              ..
              ....Teraz o przymuszaniu i obrazaniu bedzie.
              Bo calowicie zgadzam sie z Toba, ze trudno jest polubic kogos kto przymusza do
              przyjmowania swoich wartosci. A tak sie sklada, ze wartosci chrzescijanskie
              zapisane sa w Konstytucji RP (i odpowiednio naduzywany jest ten zapis), w ustawie
              o mediach (jak najbardziej zgodnej przez to z Konstytucja), oraz umowie z
              Watykanem, ktora sama w sobie jest niezla "wartoscia".
              ....Zatem w pelni sie zgadzam, ze przymus rodzi niecheć czy to jest
              przymus "katola" czy tez "ateisty"! Zwlaszcza gdy dodac do tego przymus
              utrzymywania kk z kieszeni podatnika (kilkadziesiat tysiecy klechow zatrudnionych
              jest przez panstwo w charakterze nauczycieli, w zwiazku z czym dodatkowo
              uprawnieni sa do panstwowych swiadczen zdrowotnych, socjalnych, rent,
              emerytur...; tysiace klechow zatrudnionych jest przez panstwo w charakterze
              doradcow od wszystkiego, kapelanow organizacji przeroznych, ze swiadczeniami jak
              wyzej; panstwo ma na swym utrzymaniu katolickie uniwersytety, seminaria, szkoly,
              przy czym wiaze sie to zarowno z wynagrodzeniem za zatrudnienie i wymienionymi
              swiadczeniami dodatkowymi jak i kosztami administracyjnymi zwiazanymi
              z "utrzymaniem w ruchu" wyzej wymienionych; panstwo finansuje utrzymanie i
              restaurowanie budynkow sakralnych a na szczeblu lokalnym finansowane sa budowy i
              utrzymanie najzupelniej nie zabytkowych plebani; tysiace jak najbardziej
              dochodowych koscielnych biznasow zwolnionych jest z opodatkowania od dzialalnosci
              gospodarczej, gdyz zakwalifikoane zostaly jako jednostki prowadzace dzialalnosc
              niedochodowa; poprzednie dotyczy nagminnego zwalniania z oplat celnych choc
              powszechnie wiadomo o masowym imporcie dobr przez kler wlasnie w celu
              odsprzedawania z zyskiem). Ogolnie rzecz biorac podatnik pod przymusem jednak
              utrzymuje kk choc niejednokrotnie nie ma na to najmniejszej ochoty. Czy moze miec
              on powody niecheci, jesli nie do "katola", to przynajmniej do kleru jako takiego?
              Przy czym, ma sie rozumiec, na to pytanie mamy juz uzgodniona odpowiedz surprised)
              ....Jesli jednak "katol" - slyszac jak to okrada on swego blizniego - notorycznie
              rznie glupa, udaje gluchego, lub nabiera wody w usta - wyraza zgode na
              odpowiednie potraktowanie go od strony wartosci. A osobiscie przekonany jestem,
              ze on nic szczegolnie wartosciowego jednak nie posiada.
              ....Nie mam powazania dla wartosci zlodzieja.
              Pzdr.
              K.P.


              • Gość: max Re: gust:) IP: *.net.bialystok.pl 20.11.01, 21:11
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                > ....Ciesze sie, ze potrafisz napisac takze cos co jestem w stanie zrozumiec surprised)

                wink

                > ....Teraz o przymuszaniu i obrazaniu bedzie.
                > Bo calowicie zgadzam sie z Toba, ze trudno jest polubic kogos kto przymusza do
                > przyjmowania swoich wartosci. A tak sie sklada, ze wartosci chrzescijanskie
                > zapisane sa w Konstytucji RP (i odpowiednio naduzywany jest ten zapis), w ustaw
                > ie
                > o mediach (jak najbardziej zgodnej przez to z Konstytucja), oraz umowie z
                > Watykanem, ktora sama w sobie jest niezla "wartoscia".
                > ....Zatem w pelni sie zgadzam, ze przymus rodzi niecheć czy to jest
                > przymus "katola" czy tez "ateisty"! Zwlaszcza gdy dodac do tego przymus
                > utrzymywania kk z kieszeni podatnika (kilkadziesiat tysiecy klechow zatrudniony
                > ch
                > jest przez panstwo w charakterze nauczycieli, w zwiazku z czym dodatkowo
                > uprawnieni sa do panstwowych swiadczen zdrowotnych, socjalnych, rent,
                > emerytur...; tysiace klechow zatrudnionych jest przez panstwo w charakterze
                > doradcow od wszystkiego, kapelanow organizacji przeroznych, ze swiadczeniami ja
                > k
                > wyzej; panstwo ma na swym utrzymaniu katolickie uniwersytety, seminaria, szkoly
                > ,
                > przy czym wiaze sie to zarowno z wynagrodzeniem za zatrudnienie i wymienionymi
                > swiadczeniami dodatkowymi jak i kosztami administracyjnymi zwiazanymi
                > z "utrzymaniem w ruchu" wyzej wymienionych; panstwo finansuje utrzymanie i
                > restaurowanie budynkow sakralnych a na szczeblu lokalnym finansowane sa budowy
                > i
                > utrzymanie najzupelniej nie zabytkowych plebani; tysiace jak najbardziej
                > dochodowych koscielnych biznasow zwolnionych jest z opodatkowania od dzialalnos
                > ci
                > gospodarczej, gdyz zakwalifikoane zostaly jako jednostki prowadzace dzialalnosc
                >
                > niedochodowa; poprzednie dotyczy nagminnego zwalniania z oplat celnych choc
                > powszechnie wiadomo o masowym imporcie dobr przez kler wlasnie w celu
                > odsprzedawania z zyskiem). Ogolnie rzecz biorac podatnik pod przymusem jednak
                > utrzymuje kk choc niejednokrotnie nie ma na to najmniejszej ochoty. Czy moze mi
                > ec
                > on powody niecheci, jesli nie do "katola", to przynajmniej do kleru jako takieg
                > o?
                > Przy czym, ma sie rozumiec, na to pytanie mamy juz uzgodniona odpowiedz surprised)
                > ....Jesli jednak "katol" - slyszac jak to okrada on swego blizniego - notoryczn
                > ie
                > rznie glupa, udaje gluchego, lub nabiera wody w usta - wyraza zgode na
                > odpowiednie potraktowanie go od strony wartosci. A osobiscie przekonany jestem,
                >
                > ze on nic szczegolnie wartosciowego jednak nie posiada.
                > ....Nie mam powazania dla wartosci zlodzieja.
                > Pzdr.
                > K.P.

                ja równiez! smile dlatego uwazam ze podatki muszą być dobrowolne i isc na takie
                usługi panstwa jakie zyczy sobie pojedynczy człowiek!
                np. usługa ochrony policyjnej prosze bardzo
                szkolnictwo prosze!
                itd. nie przyjme nigdy stanu takiego ze osoba o pogladach socjalistycznych (
                złodziejskich ) bedzie narzucac swoj poglad pod przymusem policyjnym osobom ktore
                nie zycza sobie placic za jakies uslugi panstwa smile

                i dlatego tak samo mnie smiesza osoby "Katole(?)-złodzieje" jak "Socjalisci-
                złodzieje" bo ja nie widze róznicy!

                krótko mówiac panstwo nie moze zajmowac sie gospodarką i nauczaniem a takze
                narzucac dodatkowe "opłaty" za tę samą usługe! w procentach

                libertarianizm

                bo jezeli przyjmujemy ze w demokracji ktos decyduje za druga osobe! ( niezgadzam
                sie z tym! ) racjonalniej jest aby decyzja ta dotyczyla tą osobe która sama cos
                rzada dla SIEBIE ot i cala filozofia

                bez kłamsta i złodziejstwa! lub zycia na czyjs koszt! smile


                PS. bez ceł bez limitów i koncesji i bez przymusowych dotacji

                czysta gra! jak w sklepie kupujesz towar(np.nauke dla dziecka) lub nie!


                pozdrawiam! i ... tak precz ze złodziejami! na nich trzeba miec gun! smile


          • Gość: luka Re: Czy ateista jest antysemitą? IP: 217.67.196.* 21.11.01, 09:02
            Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

            > ....To zupełnie tak jak ja, Luka. Ja także wole poprzestawać sobie z jakimś
            > rozumnym i przystćpnym ateistą, raczej, aniżeli z arogancka bo pełną bojaźni
            > bożej osobą religijną.

            Nie o rozum mi chodziło.
            A bojaźń boża wyklucza arogancję - jak ktoś pogardza bliźnim, to i Boga się nie
            boi.
        • tyu Czy ateista jest antysemitą? Do Luki 20.11.01, 18:26
          Gość portalu: luka napisał(a):

          > bodajże w tym roku publikowano wyniki badań, które dowiodły, iż ludzie
          > religijni żyją dłużej i szczęśliwiej. Nie przesądzam, że są to wiarygodne
          > badania, ale skłonny jestem przyjąć, że jednak coś w tym jest - wolę
          > poprzestawać z osobą religijną, pełną bojaźni bożej, niż z aroganckim ateistą,
          > pogardzającym wszystkimi wokół. To nie kwestia faktów, ale estetyki.


          Trzy uwagi.
          1. Badania, o których piszesz, mogą być prawdziwe, ale korelacja może być
          przypadkowa. Np. ludzie głęboko religijni żyją dłużej dlatego, że prowadzą inny
          tryb życia (bardziej wyciszony, bez "wyścigu szczurów"), niż "nowocześni"
          niewierzący żyjący w ciągłym stresie. Rola religii - owszem występuje, ale bardzo
          pośrednio. Tym wyciszającym czynnikiem nie musi być oczywiście religia katolicka,
          ani W OGÓLE religia.
          2. Myślę, że - nie negując podwalin Twej estetyki - wolałbyś przestawać z ateistą
          pokroju T.Kotarbińskiego, niż z osobą głęboko wierzącą pokroju o. Rydzyka. Czyli -
          istotnie - sprawa jest czysto estetyczna i bez związku z religijnością lub jej
          brakiem.
          3. Już nie do Luki (choć ustosunkować się oczywiście może!) To, co wymienił max o
          niczym nie świadczy. Krytyka (krytyka, nie napaść!) światopoglądu religijnego nie
          ma nic wspólnego z antysemityzmem czy innymi patologiami. Rzecz leży w formie
          (dyskusja, czy napaść) a nie w treści. Ponadto: LAICYZACJA życia nie musi być
          bynajmniej ateizacją. Chodzi w niej WŁAŚNIE o równe szanse dla ludzi o różnych
          poglądach, nie o narzucanie czegokolwiek komukolwiek.

          • Gość: luka Re: Czy ateista jest antysemitą? Do tyu IP: 217.67.196.* 21.11.01, 08:59
            tyu napisał(a):

            > Trzy uwagi.

            Tu jesteś, czerwony pająku odurzony antypinochetowskim opium jakiegoś sztukatora
            historii. Odpowiedzi w tej kwestii nie dostanę, Ty znikający punkcie?

            > 1. Badania, o których piszesz, mogą być prawdziwe, ale korelacja może być
            > przypadkowa.

            Och, przytoczyłem te badania tylko jako ciekawostkę, wcale nie upieram się, że są
            one całkowicie wiarygodne.

            > Np. ludzie głęboko religijni żyją dłużej dlatego, że prowadzą inny
            > tryb życia (bardziej wyciszony, bez "wyścigu szczurów"), niż "nowocześni"
            > niewierzący żyjący w ciągłym stresie. Rola religii - owszem występuje, ale bard
            > zo
            > pośrednio. Tym wyciszającym czynnikiem nie musi być oczywiście religia katolick
            > a, ani W OGÓLE religia.

            A czy właśnie przypadkiem nie religia powoduje, że wierzący mają bardziej ludzki
            stosunek do bliźnich? "Wyścig szczurów" to domena, śmiem twierdzić,
            niewierzących - oni po prostu nie mają czasu i siły na praktyki religijne.

            > 2. Myślę, że - nie negując podwalin Twej estetyki - wolałbyś przestawać z ateis
            > tą
            > pokroju T.Kotarbińskiego, niż z osobą głęboko wierzącą pokroju o. Rydzyka. Czyl
            > i -
            > istotnie - sprawa jest czysto estetyczna i bez związku z religijnością lub je
            > brakiem.

            Aluzję zrozumiałem - owszem, lubię z Tobą przestawać, choć nie wiem, czy bym
            wolał Cię od o. Rydzyka, gdyż z nim nie miałem okazji pogawędzić.
            A poważnie: oczywistym jest, że fanatycy nie są najlepszymi partnerami do
            konwersacji. Chodziło mi jednak o to, że wierzący, czyli osoby starające się
            przestrzegać przykazań bożych, a zatem mające jasno określony system moralny, są
            bardziej ludzkie od warczących na innych ateistów, przekonanych o własnej
            przewadze intelektualnej. Zauważ, iż wojujący ateiści zwykle pogardzają
            wierzącymi, uważając ich za ludzi ciemnych, tkwiących w zabobonach. Sami jednak
            niewiele mają do zaproponowania.
            Żeby być wierzącym trzeba mieć wiele budzącej podziw siły - ja jej niestety nie
            mam i dlatego jestem zwykłym skundlonym agnostykiem.

            > 3. Ponadto: LAICYZACJA życia nie musi być
            > bynajmniej ateizacją. Chodzi w niej WŁAŚNIE o równe szanse dla ludzi o różnych
            > poglądach, nie o narzucanie czegokolwiek komukolwiek.

            A w jaki sposób narzuca się komuś jakieś poglądy, pomijając nachalną
            proeuropejską propagandę?

            • tyu Re: Czy ateista jest antysemitą? Do tyu 22.11.01, 22:09
              Gość portalu: luka napisał(a):

              > tyu napisał(a):

              > Tu jesteś,czerwony pająku odurzony antypinochetowskim opium jakiegoś sztukatora
              > historii. Odpowiedzi w tej kwestii nie dostanę, Ty znikający punkcie?

              Nawzajem - przecież to Ty zniknąłeś, a ja zrezygnowałem z dalszego czekania.

              > > 1. Badania, o których piszesz, mogą być prawdziwe, ale korelacja może być
              > > przypadkowa.
              >
              > Och, przytoczyłem te badania tylko jako ciekawostkę, wcale nie upieram się, że
              > są one całkowicie wiarygodne.

              A ja - że są niewiarygodne. Pełny Wersal!

              > > Np. ludzie głęboko religijni żyją dłużej dlatego, że prowadzą inny
              > > tryb życia (bardziej wyciszony, bez "wyścigu szczurów"), niż "nowocześni"
              > > niewierzący żyjący w ciągłym stresie. Rola religii - owszem występuje, ale
              > > bardzo pośrednio. Tym wyciszającym czynnikiem nie musi być oczywiście
              > > religia katolicka, ani W OGÓLE religia.
              >
              > A czy właśnie przypadkiem nie religia powoduje, że wierzący mają bardziej
              > ludzki stosunek do bliźnich? "Wyścig szczurów" to domena, śmiem twierdzić,
              > niewierzących - oni po prostu nie mają czasu i siły na praktyki religijne.

              Statystycznie - może tak, ale b. liczne są przykłady odwrotne. Czy prałat
              Jankowski jest ateistą ? (Tak nawiasem - sam nie wiem... za bogobojnie to on się
              nie zachowuje...)

              > > 2. Myślę, że - nie negując podwalin Twej estetyki - wolałbyś przestawać z
              > > ateistą pokroju T.Kotarbińskiego, niż z osobą głęboko wierzącą pokroju o.
              > > Rydzyka. Czyli - istotnie - sprawa jest czysto estetyczna i bez związku z
              > > religijnością lub jej brakiem.
              >
              > Aluzję zrozumiałem - owszem, lubię z Tobą przestawać, choć nie wiem, czy bym
              > wolał Cię od o. Rydzyka, gdyż z nim nie miałem okazji pogawędzić.

              Dziękuję! Co prawda nadinterpretujesz nieco moje słowa, ale i tak miło mi...

              > A poważnie: oczywistym jest, że fanatycy nie są najlepszymi partnerami do
              > konwersacji. Chodziło mi jednak o to, że wierzący, czyli osoby starające się
              > przestrzegać przykazań bożych,a zatem mające jasno określony system moralny, są
              > bardziej ludzkie od warczących na innych ateistów, przekonanych o własnej
              > przewadze intelektualnej. Zauważ, iż wojujący ateiści zwykle pogardzają
              > wierzącymi, uważając ich za ludzi ciemnych, tkwiących w zabobonach. Sami jednak
              > niewiele mają do zaproponowania.

              Rzecz gustu. Co do "wojujących" - są oni po obu stronach i po obu budzą u mnie
              uczucia - nazwijmy - mieszane.

              > Żeby być wierzącym trzeba mieć wiele budzącej podziw siły - ja jej niestety nie
              > mam i dlatego jestem zwykłym skundlonym agnostykiem.

              Czyli - zawoalowanym ateistą: ateista mówi jednoznacznie tam, gdzie agnostyk,
              mówiąc prawie to samo, zostawia sobie furtki.

              > > 3. Ponadto: LAICYZACJA życia nie musi być bynajmniej ateizacją. Chodzi w
              > > niej WŁAŚNIE o równe szanse dla ludzi o różnych poglądach, nie o narzucanie
              > > czegokolwiek komukolwiek.

              > A w jaki sposób narzuca się komuś jakieś poglądy, pomijając nachalną
              > proeuropejską propagandę?

              Znów wszystko Ci się kojarzy...
              Ale pozdrawiam, czemu nie?


              • Gość: luka Re: Czy ateista jest antysemitą? Do tyu IP: 217.67.196.* 23.11.01, 09:12
                tyu napisał(a):

                > Nawzajem - przecież to Ty zniknąłeś, a ja zrezygnowałem z dalszego czekania.

                W takim razie gdzie jest odpowiedź na mój post z 07-11-2001, godz. 09:42 w wątku
                o Generale?
                Czekałeś i czekałeś, ale chyba pomyliłeś przystanki...

                > A ja - że są niewiarygodne. Pełny Wersal!

                No, jest jednak mała różnica - ja podchodzę do sprawy z dystansem, Ty z góry
                przesądzasz, że "niewiarygodne"...

                > Statystycznie - może tak, ale b. liczne są przykłady odwrotne. Czy prałat
                > Jankowski jest ateistą ? (Tak nawiasem - sam nie wiem... za bogobojnie to on si
                > ę nie zachowuje...)

                Prałat Jankowski uczestniczy w wyścigu szczurów? Nie interesuję się aż tak życiem
                księży, więc może łaskawie oświecisz mnie, gdzie on się tak spieszy?

                > Dziękuję! Co prawda nadinterpretujesz nieco moje słowa, ale i tak miło mi...

                Proszę! Jak Wersal, to Wersal...

                > Rzecz gustu. Co do "wojujących" - są oni po obu stronach i po obu budzą u mnie
                > uczucia - nazwijmy - mieszane.

                Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli szeregowych wierzących, a nie ortodoksów.

                > Znów wszystko Ci się kojarzy...

                A co, słyszałeś w publikatorach jakieś krytyczne opinie o Mumii? Możnaby
                pomyśleć, że to faktycznie raj...

                Pozdrowionka
                • Gość: tyu Re: Czy ateista jest antysemitą? Do Luki IP: 157.158.68.* 23.11.01, 10:41
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > tyu napisał(a):
                  >
                  > > Nawzajem - przecież to Ty zniknąłeś, a ja zrezygnowałem z dalszego czekania.
                  >
                  > W takim razie gdzie jest odpowiedź na mój post z 07-11-2001,godz.09:42 w wątku
                  > o Generale?
                  > Czekałeś i czekałeś, ale chyba pomyliłeś przystanki...

                  Czekałem, gdzie trzeba. Sprawdzę, ale chyba odpisałeś z co najmniej parodniowym
                  poślizgiem...

                  > > A ja - że są niewiarygodne. Pełny Wersal!
                  >
                  > No, jest jednak mała różnica - ja podchodzę do sprawy z dystansem, Ty z góry
                  > przesądzasz, że "niewiarygodne"...

                  Nie rozumiesz, albo nie chcesz, więc powtórzę, jak do dziecka, pełnym zdaniem:
                  Ty nie przesądzasz, że są wiarygodne, ja NIE PRZESĄDZAM, że są niewiarygodne. Z
                  kontekstu mojej odpowiedzi to zresztą wynika: zastanawiam się SKĄD ta
                  korelacja, ale jej NIE NEGUJĘ.

                  > > Statystycznie - może tak, ale b. liczne są przykłady odwrotne. Czy prałat
                  > > Jankowski jest ateistą ? (Tak nawiasem - sam nie wiem... za bogobojnie to
                  > > on się nie zachowuje...)
                  >
                  > Prałat Jankowski uczestniczy w wyścigu szczurów? Nie interesuję się aż tak
                  > życiem księży, więc może łaskawie oświecisz mnie, gdzie on się tak spieszy?

                  Nie wiem, na ile się spieszy, wiem (liczne relacje prasowe), że robi kolosalny
                  szmal i że obnosi się ze swym bogactwem. O to mi chodziło: o jego bardzo
                  materialistyczne podejście do dóbr, nie o "wyścig".

                  > > Dziękuję! Co prawda nadinterpretujesz nieco moje słowa, ale i tak miło mi.
                  > ..
                  >
                  > Proszę! Jak Wersal, to Wersal...

                  Choć tu się zgadzamy...

                  > > Rzecz gustu. Co do "wojujących" - są oni po obu stronach i po obu budzą u
                  > > mnie uczucia - nazwijmy - mieszane.
                  >
                  > Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli szeregowych wierzących, a nie
                  ortodoksów.

                  Czy "szeregowy" nie może być ortodoksą?! Oj, może i często jest!

                  > > Znów wszystko Ci się kojarzy...
                  >
                  > A co, słyszałeś w publikatorach jakieś krytyczne opinie o Mumii? Możnaby
                  > pomyśleć, że to faktycznie raj...

                  Nie - jako ateista konsekwentnie w żadbne raje nie wierzę, także te na ziemi.
                  Po prostu - uważam, że ze względu na optymalizację naszych interesów, jest
                  więcej przesłanek za, niż przeciw wstąpieniu.

                  > Pozdrowionka

                  I ja też.

                • Gość: tyu Re: Czy ateista jest antysemitą? Do Luki IP: 157.158.68.* 23.11.01, 10:43
                  Gość portalu: luka napisał(a):

                  > tyu napisał(a):
                  >
                  > > Nawzajem - przecież to Ty zniknąłeś, a ja zrezygnowałem z dalszego czekania.
                  >
                  > W takim razie gdzie jest odpowiedź na mój post z 07-11-2001,godz.09:42 w wątku
                  > o Generale?
                  > Czekałeś i czekałeś, ale chyba pomyliłeś przystanki...

                  Czekałem, gdzie trzeba. Sprawdzę, ale chyba odpisałeś z co najmniej parodniowym
                  poślizgiem...

                  > > A ja - że są niewiarygodne. Pełny Wersal!
                  >
                  > No, jest jednak mała różnica - ja podchodzę do sprawy z dystansem, Ty z góry
                  > przesądzasz, że "niewiarygodne"...

                  Nie rozumiesz, albo nie chcesz, więc powtórzę, jak do dziecka, pełnym zdaniem:
                  Ty nie przesądzasz, że są wiarygodne, ja NIE PRZESĄDZAM, że są niewiarygodne. Z
                  kontekstu mojej odpowiedzi to zresztą wynika: zastanawiam się SKĄD ta
                  korelacja, ale jej NIE NEGUJĘ.

                  > > Statystycznie - może tak, ale b. liczne są przykłady odwrotne. Czy prałat
                  > > Jankowski jest ateistą ? (Tak nawiasem - sam nie wiem... za bogobojnie to
                  > > on się nie zachowuje...)
                  >
                  > Prałat Jankowski uczestniczy w wyścigu szczurów? Nie interesuję się aż tak
                  > życiem księży, więc może łaskawie oświecisz mnie, gdzie on się tak spieszy?

                  Nie wiem, na ile się spieszy, wiem (liczne relacje prasowe), że robi kolosalny
                  szmal i że obnosi się ze swym bogactwem. O to mi chodziło: o jego bardzo
                  materialistyczne podejście do dóbr, nie o "wyścig".

                  > > Dziękuję! Co prawda nadinterpretujesz nieco moje słowa, ale i tak miło mi.
                  > ..
                  >
                  > Proszę! Jak Wersal, to Wersal...

                  Choć tu się zgadzamy...

                  > > Rzecz gustu. Co do "wojujących" - są oni po obu stronach i po obu budzą u
                  > > mnie uczucia - nazwijmy - mieszane.
                  >
                  > Nie o to mi chodziło. Miałem na myśli szeregowych wierzących, a nie
                  ortodoksów.

                  Czy "szeregowy" nie może być ortodoksą?! Oj, może i często jest!

                  > > Znów wszystko Ci się kojarzy...
                  >
                  > A co, słyszałeś w publikatorach jakieś krytyczne opinie o Mumii? Możnaby
                  > pomyśleć, że to faktycznie raj...

                  Nie - jako ateista konsekwentnie w żadbne raje nie wierzę, także te na ziemi.
                  Po prostu - uważam, że ze względu na optymalizację naszych interesów, jest
                  więcej przesłanek za, niż przeciw wstąpieniu.

                  > Pozdrowionka

                  I ja też.

                  • Gość: luka Re: Czkawki dostałeś? IP: 217.67.196.* 23.11.01, 13:21
                    Gość portalu: tyu napisał(a):

                    > Czekałem, gdzie trzeba. Sprawdzę, ale chyba odpisałeś z co najmniej parodniowym
                    > poślizgiem...

                    Poślizg wyniósł kilkanaście godzin. Strasznie jesteś niecierpliwy...

                    > Nie rozumiesz, albo nie chcesz, więc powtórzę, jak do dziecka, pełnym zdaniem:
                    > Ty nie przesądzasz, że są wiarygodne, ja NIE PRZESĄDZAM, że są niewiarygodne. Z
                    > kontekstu mojej odpowiedzi to zresztą wynika: zastanawiam się SKĄD ta
                    > korelacja, ale jej NIE NEGUJĘ.

                    Uwierzyłbym, gdybym Ciebie nie znał. Ale ponieważ Twoją czerwoną duszę, pardon,
                    czerwony światopogląd znam na wskroś, to założę się, że nie jesteś tak
                    obiektywny, jak szpanujesz teraz na pokaz.

                    > Czy "szeregowy" nie może być ortodoksą?! Oj, może i często jest!

                    Teraz ja Ci wytłumaczę jak dziecku: pisałem o szeregowych wiernych z pominięciem
                    skrajnych odmian. O masie zwykłych ludzi, a nie fanatykach.

                    > Po prostu - uważam, że ze względu na optymalizację naszych interesów, jest
                    > więcej przesłanek za, niż przeciw wstąpieniu.

                    Dopłacanie do interesu to taka korzystna rzecz? Lewicowa szczodrość za cudze.

                    Pozdrawiam
    • Gość: Bol Re: Czy ateista jest antysemitą? IP: *.proxy.aol.com 20.11.01, 06:02
      Co za fantastycznie glupie pytanie !!! Ha-Ha....
      Przypomina mi stary dowcip:
      Walesa pzrynosi zonie dobra wiadomosc:
      " Kochanie - bede prezydentem"
      Zona: .." a to wiecej niz impotentem? "
      Kochani
      • max_bialystock Re: Czy ateista jest antysemitą? 21.11.01, 15:32
        Gość portalu: Bol napisał(a):

        > Kochani
    • Gość: doku Religia nie jest kłamstwem, ale urojeniem IP: *.mofnet.gov.pl 20.11.01, 09:13
      • max_bialystock Religia to opium dla ludu?:) 20.11.01, 09:18
        jestem za wolnoscią w zażywaniu narkotyków! smile
      • Gość: siedem Re: Religia nie jest kłamstwem, ale urojeniem IP: *.tgory.pik-net.pl 20.11.01, 10:00
        doku no moze w pełni i dokładniej zacytujesz waszego wieszcza Marksa, "opium...."
        mam jedno pytanie; gdzie czerwoni idą po śmierci? a i jeszcze jedno: czy
        planujecie kolejne badania na temat Boga czy zadowolicie sie experymentem
        radzieckich naukowców którzy stwierdzili po powrocie z orbity okołoziemskiej, że
        nie widzieli Boga więc go nie ma????
        7

        Gość portalu: doku napisał(a):


        • Gość: doku Rzadko zaglądasz na forum i mnie nie kojarzysz IP: *.mofnet.gov.pl 20.11.01, 12:18
          Komunizm jest religią. Ateista nie może być komunistą. Stan po opium nie ma
          wiele wspólnego z urojeniami. Natomiast latające aniołki, diabły gotujące
          smołę, brodaty Bóg w chmurach, cuda, duchy, dusze,.. to wszystko urojenia
          wywołane przez strach i nienawiść. Wszyscy ludzie wierzący są ze swej natury
          lewicowcami lub socjalistami. Każdy ateista jest zwolennikiem nauk
          przyrodniczych, które mówią o tym jak ewolucja różnicuje poziom entropii w
          świecie istot żywych, i wyjaśnia dlaczego bogaci muszą bogacić się szybciej niż
          biedni. Ateista jest więc z natury prawicowym liberałem.

          Kojarzysz mnie już? Czy jeszcze coś Ci przypomnieć?
          Ale generalnie to lubię antykomunistów, nawet takich fanatyków jak Ty. Bo w
          końcu najważniejsze jest, aby marksizm już nigdy nie powrócił.
          • max_bialystock zaglądasz :) 20.11.01, 12:36
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Komunizm jest religią. Ateista nie może być komunistą. Stan po opium nie ma
            > wiele wspólnego z urojeniami.

            o czyżby halucynacji nie było?

            Natomiast latające aniołki, diabły gotujące
            > smołę, brodaty Bóg w chmurach, cuda, duchy, dusze,.. to wszystko urojenia
            > wywołane przez strach i nienawiść. Wszyscy ludzie wierzący są ze swej natury
            > lewicowcami lub socjalistami.

            ze niby chcą okradać bogatych dając biednym? a kradziez pozostanie kradzieżą


            Każdy ateista jest zwolennikiem nauk
            > przyrodniczych, które mówią o tym jak ewolucja różnicuje poziom entropii w
            > świecie istot żywych, i wyjaśnia dlaczego bogaci muszą bogacić się szybciej niż
            >
            > biedni. Ateista jest więc z natury prawicowym liberałem.

            ...gdy przyjmie ze nie ma dotacji do tychze nauk!smile

            są też np. zwolennicy opery ( dziwne! )
          • Gość: borsuk ateisci sa wierzacy IP: *.dip.t-dialin.net 20.11.01, 16:44
            Roznica miedzy czlowiekiem wierzacym, a ateista jest po prostu taka, ze
            wierzacy wierzy , ze Bog jest, ateista wierzy ze Boga nie ma.
            • Gość: Krzys52 Re: ateisci są wierzący? IP: *.proxy.aol.com 20.11.01, 17:19


              > Różnica między człowiekiem wierzącym, a ateistą jest po prostu taka, że
              > wierzący wierzy , że Krasnoludki są, ateista wierzy że Krasnoludków nie ma.
              ..
              ???????????????????????????????????????????????????????????
              ... surprised)
              ..
              K.P.


              • Gość: max Re: ateisci są wierzący? :) Krasnoludki? IP: *.net.bialystok.pl 20.11.01, 17:47
                Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

                >
                >
                > > Różnica między człowiekiem wierzącym, a ateistą jest po prostu taka, że
                > > wierzący wierzy , że Krasnoludki są, ateista wierzy że Krasnoludków nie ma
                > .
                > ..
                > ???????????????????????????????????????????????????????????
                > ... surprised)
                > ..
                > K.P.
                >
                >

                ja np wierze w istnienie Krasnoludków! ( odłam mniejszewików? ) ale nie wierzę w
                socjalizm! wink
                • Gość: max Re: ateisci są wierzący? :) Krasnoludki-Szprotki? IP: *.net.bialystok.pl 20.11.01, 17:49
                  Gość portalu: max napisał(a):

                  > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
                  >
                  > >
                  > >
                  > > > Różnica między człowiekiem wierzącym, a ateistą jest po prostu taka,
                  > że
                  > > > wierzący wierzy , że Krasnoludki są, ateista wierzy że Krasnoludków n
                  > ie ma
                  > > .
                  > > ..
                  > > ???????????????????????????????????????????????????????????
                  > > ... surprised)
                  > > ..
                  > > K.P.
                  > >
                  > >
                  >
                  > ja np wierze w istnienie Krasnoludków! ( odłam mniejszewików? ) ale nie wierzę
                  > w
                  > socjalizm! wink

                  tj. chcialem dodac!( dla jasnosci! ) nie jestem za regulacją bolszewicką w rynku
                  szporotek!:]
            • Gość: Stoik Re: ateisci sa wierzacy IP: 10.0.207.* 21.11.01, 00:41
              Gość portalu: borsuk napisał(a):

              > Roznica miedzy czlowiekiem wierzacym, a ateista jest po prostu taka, ze
              > wierzacy wierzy , ze Bog jest, ateista wierzy ze Boga nie ma.

              Dobrze, że istnieją jeszcze agnostycy. Ale czy istnieją w-nic-niewierzący?
              • Gość: max Agnostic Front :) IP: *.net.bialystok.pl 21.11.01, 00:51
                to taka amerykanska kapela hard core smile ostra młócka!

                jednym z wrózników tego odłamu muzyki jest to ze maja oryginalne podejscie do
                zycia... nie palą i nie zazywaja ale piwo ( jak sami mówia) lubieja wypic!wink


                pozdr. wink
              • Gość: Krzys52 Bardzo to interesujace... IP: *.proxy.aol.com 21.11.01, 05:26
                Gość portalu: Stoik napisał(a):

                > Gość portalu: borsuk napisał(a):
                >
                > > Roznica miedzy czlowiekiem wierzacym, a ateista jest po prostu taka, ze
                > > wierzacy wierzy , ze Bog jest, ateista wierzy ze Boga nie ma.
                >
                > Dobrze, że istnieją jeszcze agnostycy. Ale czy istnieją w-nic-niewierzący?
                ..
                ..
                ..............................................................
                ..
                ....Bardzo trafne spostrzeżenie Słoiku. Niezwykle celne zreszta też.
                ..
                Zeby jeszcze potrafili oni nieco myśleć do tego.
                ..
                K.P.


              • Gość: Terek Re: ateisci sa wierzacy IP: *.pl 22.11.01, 22:58
                Gość portalu: Stoik napisał(a):

                > Gość portalu: borsuk napisał(a):
                >
                > > Roznica miedzy czlowiekiem wierzacym, a ateista jest po prostu taka, ze
                > > wierzacy wierzy , ze Bog jest, ateista wierzy ze Boga nie ma.
                >
                > Dobrze, że istnieją jeszcze agnostycy. Ale czy istnieją w-nic-niewierzący?

                Borsuku, ciężko mi się zgodzić z Tobą.

                Wierzący i nie wierzący nie różnią się niczym. Wierzący wierzy, a nie wierzący
                wierzy, że nie wierzy.
                • Gość: max Re: ateisci sa wierzacy :)) IP: *.net.bialystok.pl 22.11.01, 23:12
                  Gość portalu: Terek napisał(a):

                  > Gość portalu: Stoik napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: borsuk napisał(a):
                  > >
                  > > > Roznica miedzy czlowiekiem wierzacym, a ateista jest po prostu taka,
                  > ze
                  > > > wierzacy wierzy , ze Bog jest, ateista wierzy ze Boga nie ma.
                  > >
                  > > Dobrze, że istnieją jeszcze agnostycy. Ale czy istnieją w-nic-niewierzący?
                  >
                  > Borsuku, ciężko mi się zgodzić z Tobą.
                  >
                  > Wierzący i nie wierzący nie różnią się niczym. Wierzący wierzy, a nie wierzący
                  > wierzy, że nie wierzy.

                  dobre! smile)

                  pozdrawiam Tereka! moze piwo pokoju przy dębie borsuka?smile co? chodz!
                • Gość: doku A od kiedy "nie" znaczy "tak"? IP: *.mofnet.gov.pl 23.11.01, 10:09
                  Gość portalu: Terek napisał(a):

                  >
                  > Wierzący i nie wierzący nie różnią się niczym.

                  A "nie" już nic nie znaczy?

                  Bardzo to charakterystyczne dla chrześcijan. Jezus nauczał w swojej sekcie "niech
                  nie znaczy nie ...", ale chrześcijanie jak zwykle olewają jego nauki.
                  • max_bialystock co to jest nieswiadomosc? 23.11.01, 10:20
                    Gość portalu: doku napisał(a):

                    > Gość portalu: Terek napisał(a):
                    >
                    > >
                    > > Wierzący i nie wierzący nie różnią się niczym.
                    >
                    > A "nie" już nic nie znaczy?


                    mówimy o ludziach swiadomych czy nieswiadomych?
                    osobisice uwazam ze swiat zwierzat jest ateistyczny nie zadaja sobie pytania
                    "to własciwie jestem wierzacy czy nie" e w co? w elektrona?


                    > Bardzo to charakterystyczne dla chrześcijan. Jezus nauczał w swojej sekcie "nie
                    > ch
                    > nie znaczy nie ...", ale chrześcijanie jak zwykle olewają jego nauki.


                    np. czy zabranie komus własnosci bez zgody własciciela to kradziez czy nie?

                    "ale chrześcijanie jak zwykle olewają jego nauki"

                    wiec kto to jest chrzescijaninem? znasz takich? to anarcho-kapitalisci-
                    chrzescijanscy! wink

                    ciekawe kto!smile
                    • Gość: doku Na pewno co innego niż świadomość IP: *.mofnet.gov.pl 23.11.01, 12:54
                      max_bialystock napisał(a):

                      > swiat zwierzat jest ateistyczny nie zadaja sobie pytania
                      > "to własciwie jestem wierzacy czy nie" e w co? w elektrona?
                      >

                      Prawie o to chodzi. Jesteśmy zwierzętami, a kto wierzy w coś więcej, to jest
                      człowiekiem wierzącym. Etologia i psychologia ewolucyjna odkryły niedawno, że
                      niektóre zwierzęta także są wierzące (oczywiście uwzględniając ilościowe i
                      jakościowe różnice międzygatunkowe, podobnie jak fakt, że niektóre zwierzęta są
                      inteligentne, nie znaczy że ich inteligencja jest podobna do naszej). Ale co do
                      ateizmu, to ateista właśnie tym różni się od niewierzącego, że zadaje sobie
                      pytania.

                      100 lat temu ludzie się wściekali, gdy dowiedzieli się, że są małpami. Teraz niby
                      już to wiedzą, ale jednak ciągle coś kombinują, żeby tylko móc swobodnie gardzić
                      małpami. To jest właśnie zadziwiające dla mnie - ateisty: skąd w jednych
                      zwierzętach bierze się tak silna potrzeba pogardzania innymi zwierzętami? Czy
                      religia to po prostu objaw choroby zwanej pogardą?

                      A propos elektronu, w niego nie trzeba wierzyć, można go zobaczyć (co prawda
                      przez silny "mikroskop", zwany akceleratorem, ale zdaje się, że mikroskopy już
                      nie są narzędziami szatana).

                      > czy zabranie komus własnosci bez zgody własciciela to kradziez czy nie?
                      >

                      Kradzież kryje w sobie domniemanie ukradkowości i tchórzostwa, a Ty chyba piszesz
                      o grabieży.

                      > kto to jest chrzescijaninem?


                      Chrześcijanin to człowiek wierzący w popularne zabobony cywilizacji
                      euroamerykańskiej.
            • Gość: doku Przekombinowałeś IP: *.mofnet.gov.pl 21.11.01, 12:56
              Słowa "wierzący" i "niewierzący" mają głębokie i jednoznaczne zakorzenienie w
              języku polskim: potocznym i literackim. Żadna żonglerka słowami tego nie zmieni
              - zbyt często Polacy posługują się tymi słowami na co dzień. Jeśli jesteś
              polonusem, czy kimś podobnym, to chętnie Ci wyjaśnię, że już w podstawówce (a
              nawet wcześniej) dzieci swobodnie rozmawiają o tych sprawach i jednoznacznie
              określają się, jeśli rozumieją temat, jako wierzący lub niewierzący.
              "Niewierzący" - to osoba, która wierzy, że Boga nie ma; "wierzący" wierzy, że
              Bóg istnieje.

              Nieco subtelności do tych znaczeń wnosi obce słowo "ateista", które jest w
              ustach niewierzącego deklaracją, że oprócz prostej niewiary, ateista może dać
              coś ludziom błąkającym się w mrokach przesądów, wierzeń i zabobonów. Jako
              ateista mam ambicję i czuję potrzebę pomagania ludziom, którzy źle czują się
              błądząc we mgle i chcą rozjaśnić mroki w swoim umyśle. Choćby problem, jak być
              szczęśliwym, kiedy ma się świadomość, że śmierć jest nieunikniona.

              Z pozycji ateisty mogę przy tym otwarcie krytykować sposób w jaki religie
              zatruwają dusze ludzkie (np. wiara w zbawienie i życie wieczne), tak że stają
              się oni często bezwolnymi narzędziami w ręku zła. Zwykły człowiek niewierzący
              podlega w Polsce naciskom otoczenia i presji własnej potrzeby konformizmu, a
              próby korzystania z wolności (słowa, przekonań) odbierane są przez jego
              otoczenie jako obrażanie uczuć religijnych. Zadeklarowanie się jako ateista
              pozwala swobodniej występować z pozycji jakby przedstawiciela mniejszości, co
              stwarza pewien dystans, dzieki czemu otoczenie, a szczególnie rodzina ateisty
              nie odbiera już jego słów jako obraźliwe.

              Wracając do tematu znaczenia słów, uzasadnione jest np. negowanie sensu
              rozróżnienia pomiędzy niewierzącym i ateistą, szczególnie przez wielbicieli
              czystości języka. Ale odwrotne komplikacje - próby szukania wierzących wśród
              niewierzących, to jest już manipulacja.

              Poza tym trochę logiki! Każdy człowiek w coś wierzy, więc nazywanie
              "wierzącymi" ludzi, którzy w coś wierzą, jest bez sensu, gdyż pojęcie
              "niewierzący" przestałoby istnieć. Jeszcze bardziej bez sensu, jeśli to w ogóle
              możliwe, jest nazwać wierzącym kogoś, kto w nic nie wierzy, tylko dlatego, że
              przecież on wierzy, że nie istnieje to czy tamto.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka