Dodaj do ulubionych

Dla pacyfów i lewusów

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.05.03, 01:02
Upiór Saddama
Tygodnik "Wprost", Nr 1070 (01 czerwca 2003)


Prawdę o Husajnie skrywają masowe groby. W nich Irakijczycy szukają dziś
swych bliskich - Agata Jabłońska z Iraku.

Nie rozumiesz? Ja muszę się dowiedzieć, czy ona tu jest. Własnymi rękami
rozgrzebię ziemię, żeby sprawdzić. A jak jej nie znajdę, to pojadę do
następnego masowego grobu i go przeszukam - tłumaczył Daghir Ahmad, gdy
amerykański żołnierz zagrodził mu drogę pod Mahawill, 90 kilometrów od
Bagdadu, gdzie odkopano ostatnio masową mogiłę. Jedną z dziesiątek
znalezionych w Iraku od zakończenia wojny. Daghir wrócił do Bagdadu zaraz po
wojnie. Nie mógł czekać dłużej. Musiał się dowiedzieć, co się stało z jego
żoną. Ich córka, Azhar, została w Londynie. Daghir pokazuje zdjęcie -
wdzięczącą się dwunastolatkę na wózku inwalidzkim. - W 1993 r. naraziłem się
sąsiadowi, prominentnemu członkowi partii Baas. Nic wielkiego, zwykła
sąsiedzka sprzeczka. Doniósł na mnie, nawet nie wiem, co nagadał. Najpierw
szukała mnie policja, ale kiedy zaczął wypytywać Muchabarat [iracki wywiad -
przyp. red.], wiedziałem, że nie wyjdę z tego żywy. Uciekłem na północ, do
Kurdystanu, a dwa miesiące później udało mi się dostać do Wielkiej Brytanii -
opowiada Daghir. W Bagdadzie zostawił żonę, Jassmin, z dwuletnią wówczas
córką.
Kilka dni po jego ucieczce Jassmin zabrano na przesłuchanie. Nawet gdyby
chciała, nie mogła nic powiedzieć, bo nie wiedziała, co się dzieje z mężem.
Wówczas oficerowie zaczęli wypytać dziecko: - Kiedy ostatnio ojciec był w
domu? Kiedy dzwonił? Na oczach Jassmin połamali dziewczynce nogi i miednicę.
Azhar nigdy nie będzie chodzić.
Dzięki kuzynowi Daghira wysoko postawionemu w Baas, w 1995 r. dziewczynkę
udało się wywieźć do Londynu. Jassmin od czasu przesłuchania nikt nie
widział. - Kiedy spotykałem się z rodakami w Londynie, mówili, że gdy słyszą
słowo "Irak", czują, jakby ktoś ich wołał. Kiedy ja słyszę słowo "Irak", mam
w uszach krzyk Jassmin, gdy się nad nią znęcano, i płacz naszego
torturowanego dziecka - mówi Ahmad.
Uciekinierzy z Iraku od lat próbowali alarmować świat. Wśród wielu dowodów
zbrodni nie było jednak żadnych na istnienie masowych grobów. Dziś okazuje
się, że jest ich znacznie więcej, niż kiedykolwiek podejrzewano, a ci,
którzy w Iraku zostali, wiedzieli dobrze i o ich istnieniu, i o tym, gdzie
się znajdują. - Widzieliśmy, jak zwożą ciała. Później armia ogrodziła to
miejsce i nikomu nie pozwoliła się zbliżać. Od 1991 r. grobu używano wiele
razy. Po raz ostatni widzieliśmy, jak zwozili tu ciała dwa i pół roku temu.
Każdy w okolicy wiedział o tym, ale siedzieliśmy cicho - mówił mi rolnik,
którego pole znajduje się niedaleko masowego grobu w Ad-Diwaniji na południu
Iraku. W trzech dołach jest po kilkaset ciał, głównie Kurdów.
Amnesty International sporządziła listę zaginionych. Figuruje na niej 17
tys. nazwisk. Z pewnością większość tych ludzi zamordowano i pogrzebano w
masowych grobach. Dotychczas największe masowe groby znaleziono w okolicach
Basry (mówi się o ponad 5 tys. ciał), w Mahawill (3 tys.), Nadżafie (1,5
tys.) i Babilonie (ponad trzysta). To bardzo niekompletna mapa zbrodni.
Jak rozpoznać ciało po dziesięciu latach? Jassmin miała obrączkę na palcu i
mały pierścionek z zielonym oczkiem, ale zabójcy mogli ukraść biżuterię.
Daghir zna wszystkie ubrania żony, może dzięki nim ją rozpozna. Na pewno nie
miała przy sobie żadnych dokumentów - rodzina ustaliła, że zostały w domu.
Mimo to Daghir wierzy, że zdoła znaleźć coś, co pozwoli mu zidentyfikować
ciało.
- Poszedłem do domu sąsiada, który na mnie doniósł. Dziesięć lat wystarczy,
by przetrawić w sobie nienawiść. Nie chciałem się na nim mścić, ale
porozmawiać. Myślałem, że może będzie mógł mi dać jakąkolwiek wskazówkę,
gdzie ją zabrali, kto ją przesłuchiwał - mówi Daghir. - Ten człowiek nie
żyje. Został zastrzelony kilka dni przed moim przyjazdem.
W ekskluzywnej dzielnicy Bagdadu Monsour przy drzwiach wejściowych do domu,
który należał do Ahmada Jossuira, tkwią jeszcze kule. Sąsiedzi opowiadają,
że 20 kwietnia przed siódmą rano przyszło do niego dwóch mężczyzn. Stali
przed drzwiami i rozmawiali z nim. Po krótkiej wymianie zdań jeden z nich
strzelił mu w głowę. Potem drugi otworzył ogień z karabinu maszynowego.
Wszystko trwało najwyżej minutę. Nikt z sąsiadów nie użala się nad losem
Ahmada. Wszyscy zgodnie powtarzają, że wykorzystując wpływy w partii,
wyrządził ludziom wiele krzywdy.
W Bagdadzie mówi się o setkach wypadków takich jak ten, o mordowaniu
członków Baas. Według zeznań świadków, zabójstwa odbywają się zawsze według
podobnego scenariusza - dwóch, czasem trzech mężczyzn zjawia się rano, jeden
strzela z pistoletu, drugi z karabinu. Również sprawa aresztowań dawnych
członków partii może budzić wiele wątpliwości. Niemal każdy z nowych
przywódców politycznych w Iraku ma własną "policję". Jeden z byłych irackich
ministrów (ukrywa się, bo był w Baas, a nie dlatego, że jest poszukiwany
listem gończym), twierdzi, że kilka dni temu próbowali go aresztować ludzie
przedstawiający się jako "funkcjonariusze sił Ahmada Szalabiego", szefa
Irackiego Kongresu Narodowego. Podobno z takimi "misjami" żołnierzy wysyła
również Abdul Aziz al Hakim, brat przywódcy Najwyższej Rady Rewolucji
Islamskiej.

Agata Jabłońska

Obserwuj wątek
    • Gość: babariba ale teściowej mojej, Broni masowego przerażenia... IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 07:21
      do dzisiaj nie znaleźli cholery, a przecież to jej pojechali tam szukać

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka