Dodaj do ulubionych

Koniec "lewicowości" SLD ?

09.06.03, 13:30
Na dzisiejszym spotkaniu Rady Krajowej SLD Leszek Miller zapowiedział, że
rząd rozważy wprowadzenie w Polsce podatku liniowego.
O wyeliminowaniu z nazwy partii słowa "lewica" Miller nie wspomniał. Narazie ?
Obserwuj wątek
    • pulbek Nazwy partii 09.06.03, 13:40
      indris napisał:

      > O wyeliminowaniu z nazwy partii słowa "lewica" Miller
      > nie wspomniał. Narazie ?

      To jest zgodne z najlepszymi wzorami dojrzalych
      demokracji. W Danii najwieksza partia centroprawicowa
      nazywa sie "Venstre", co oznacza doslownie "Lewica". smile

      Pulbek.
      • indris Re: Nazwy partii 09.06.03, 13:43
        O nieboszczce (wg JKM piekłoszczce) PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza)
        mawiali złośliwi, że tylko słowo "partia" w jej nazwie jest prawdziwe, bo to
        ani polska, ani zjednoczona, ani robotnicza. Teraz o SLD będą mówić, że tylko
        słowo "sojusz" odpowiada prawdzie w jego nazwie.
      • Gość: Edek Panie ministrze od gospodarki!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 22:32
        Właśnie zwolniles Pan od podatków Agorowe Fundacje
        imienia: Sorosza i Batorego. Planujesz Pan odebać Kartę
        Podatkową i Ryczałt Ewidencjonowany małym kapitalistą!
        Pies, Michnik, Bochniarz i Zyta z Panem tańcowali! Chcesz
        Pan Rzeczpospolitą doprowadzic na skraj ubustwa? A
        bodajby Cię szlag trafił!!!!!!!!!!!!!!!!! Ty przeklęty
        UW-olu!!!!!!!!!
    • oleg3 Dlaczego lewica powinna popierać podatek liniowy 09.06.03, 13:55
      "Podatek liniowy oferuje nam, ludziom lewicy, coś, co zawsze przyjmujemy z
      zadowoleniem: szansę, by myśleć o fundamentalnych zmianach. Intencja
      oczyszczenia stajni Augiasza, jaką są obowiązujące przepisy podatkowe z
      labiryntem zwolnień, odliczeń i ulg, powodującym ogromne straty dla budżetu,
      jest całkowicie godna poparcia" - napisali Alexander Cockburn i Robert Pollin w
      artykule "Dlaczego lewica powinna popierać podatek liniowy"

      Te nazwiska nic mi nie mówią, ale nie jestem zwolennikiem lewicy. Ten cytat
      znalazłem u Roberta Gwiazdowskiego www.wprost.pl/ar/?O=44974&C=57
      • indris Nowa mutacja "księży patriotów" ? 09.06.03, 14:09
        Jeżeli p. Gwiazdowski w tygodniku "Wprost" przywołuje jakichś mało
        znanych "ludzi lewicy", to nieodparcie przypominają się "księża patrioci" z
        pierwszych lat Polski Ludowej przywoływani przez "Głos Ludu" a potem "Trybunę
        Ludu".
        • janusz2_ A tak merytorycznie? 16.06.03, 11:56
          indris napisał:

          > Jeżeli p. Gwiazdowski w tygodniku "Wprost" przywołuje jakichś mało
          > znanych "ludzi lewicy", to nieodparcie przypominają się "księża patrioci" z
          > pierwszych lat Polski Ludowej przywoływani przez "Głos Ludu" a
          potem "Trybunę
          > Ludu".

          Do argumentów zacytowanych przez Gwiazdowskiego mógłbyś się odnieśc?
    • Gość: Perła Indris, a czy zgadzasz się z Millerem, że... IP: 212.160.135.* 09.06.03, 13:57
      wyniki referendum to wyraz społecznego poparcia dla niego?

      Perła
      • indris Nie zgadzam się... 09.06.03, 14:12
        ...ale jeżeli mówi takie rzeczy, to i podatek liniowy mógł mu przyjść do głowy.
    • Gość: ABACAB Re: Koniec 'lewicowości' SLD ? IP: *.pekao.com.pl 09.06.03, 14:10
      Bezideowość w Sojuszu tzw. "Lewicy" Demokratycznej zaczęła się odkąd po
      przejęciu rządu liczba członków tej organizacji wzrosłą o 2/3. A Miller już
      grubo wcześniej był kompletnym cynikiem - vide: na zlecenie władz USA uściski z
      Kuklińskim. Brak jakichkolwiek zasad moralnych - wydaje się, że to politykowi
      nie szkodzi ale w przypadku tej ekipy (dołączmy do kompletu prezydenta)
      położyło ją kompletnie. Przykład: niczym nie osłonięte poparcie dla napadu na
      Irak to było już za dużo nawet dla prawicowego prezydenta Francji i centrowego
      kanclerza Niemiec.
    • Gość: Skrzypek Pytanie do Indrisa IP: *.pl 09.06.03, 17:32
      1) Ten kto zarabia 2x więcej (na marginesie - bo się nie obija i ma więcej
      talentów itp., więcej zdolności)
      niż dajmy na to średnia krajowa powinien twoim zdaniem płacić podatków
      a)tyle samo
      a)2x więcej
      b)4x więcej
      c)10x więcej

      2)Ten kto zarabia 3x więcej... powinien płacić
      a)tyle samo
      b)2x więcej
      c)3x więcej
      d)6x więcej
      e)10x więcej

      Które rozwiązanie twoim zdaniem jest sprawiedliwe.
      PS.
      • Gość: +++Ignorant SUPER!!! Lewica ogłasza bankrutctwo! /nt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.03, 17:36
        • indris Gdyby Miller więcej wypił... 09.06.03, 18:17
          ...po ogłoszeniu wyników referendum, to może zaproponowałby podatek pogłówny ?
          Jak szaleć to szaleć...
          • Gość: Skrzypek Odpowiedz na pytanie IP: *.pl 09.06.03, 21:40
            indris napisał:

            > ...po ogłoszeniu wyników referendum, to może zaproponowałby podatek
            pogłówny ?
            > Jak szaleć to szaleć...

            A teraz może odpowiedz na pytanie.
      • Gość: ABACAB Pytanie pomocnicze do Skrzypka IP: *.pekao.com.pl 09.06.03, 18:09
        Ten kto ma odpowiednie układy (bogata rodzina, dobrze ustawieni kolesie, a
        może korzyści z niewykrytych przestępstw) powinien płacić podatek w wysokości:
        1. Procentowo tyle samo co osoba bez tych ułatwień
        2. Procentowo 2x tyle co osoba bez tych ułatwień
        3. Procentowo 3x tyle co osoba bez tych ułatwień
        4. itp. itp.
        A może lepiej zarabiający (niekoniecznie z powodu własnych zdolności ale może
        z powodu wymienionych powyżej przyczyn)powinni jednak przyczyniać się
        procentowo więcej do wyrównywania różnic w wykształceniu, dostępie do służby
        zdrowia, dostępie do miejsc pracy dla tych, którzy też często nie ze swej winy,
        mają utrudniony start bo np. urodzili się w biednej rodzinie, która nie mogła
        zapewnić im szkoły wyższej ?
        Na tym właśnie polega różnica między myśleniem prawicowym (sytuacja całości
        społeczeństwa mnie nie obchodzi, niech ono żyje jak może a ja mam prawo ich
        kosztem maksymalizować swój zysk) a lewicowym (nie wszystko mi wolno bo rozwój
        wszystkich warstw społecznych powinien być równomierny).
        • Gość: piotrq ty myślisz? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 09.06.03, 20:59
          Gość portalu: ABACAB napisał(a):

          > "nie wszystko mi wolno bo rozwój
          > wszystkich warstw społecznych powinien być równomierny".


          Wystarcza mi to jedno zdanie, żeby stwierdzić, że jesteś idiotą/tką,
          tarzyszu/szko. Poproś kogoś mądrzejszego (może nawet być z lewicy), żeby to
          rozebrał logicznie i pokazał, jakią kupkę tu z siebie wyczkałeś/łaś. Mnie się
          nie chce dokształcać ciebie jako okazu największej swołoczy, jaka występuje na
          świecie tym, czyli lewicowego pseudointelektualisty.
        • pollak Re: Pytanie pomocnicze do Skrzypka 09.06.03, 21:10
          Gość portalu: ABACAB napisał(a):

          [...]
          > Na tym właśnie polega różnica między myśleniem prawicowym (sytuacja całości
          > społeczeństwa mnie nie obchodzi, niech ono żyje jak może a ja mam prawo ich
          > kosztem maksymalizować swój zysk) a lewicowym (nie wszystko mi wolno bo rozwój
          > wszystkich warstw społecznych powinien być równomierny).

          Boże jedyny. A ja myślałem, że ludzie o takich poglądach już dawno wymarli...
        • oleg3 Nie gram na skrzypcach 09.06.03, 21:20
          Nie potrafię grać na skrzypcach więc popróbuję zagrać na nerwach. ABACAB dał
          nam krótki wykład myślenia (?) lewicowego. Zwolennik lewicy nie myśli o własnym
          interesie; on cierpi za miliony. Konkretnie cierpnie mu skóra na myśl, że po
          wprowadzeniu proporcjonalnego podatku dochodowego od osób fizycznych policja,
          prokuratura i sądy zaniechają ścigania przestępstw; rozpleni się nepotyzm i
          kumoterstwo. Utrzymanie progresji podatkowej zapewni zaś bezpłatny dostęp do
          usług edukacyjnych i zdrowotnych oraz zlikwiduje bezrobocie.. I tylko q..va,
          dlaczego nie żyjemy w tym szczęśliwym kraju!
        • Gość: P.S.J. Re: Pytanie pomocnicze do Skrzypka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.03, 10:38
          Szkoda, qrva, że jakoś przez 12 lat III RP nie wyrównały się te różnice
          społeczne... Czyli coś z tym twoim podatkiem progresywnym jest nie tak.

          A najlepiej to może tych, którzy mają pieniądze, zabijać, a ich majątek
          rozdawać biednym? Którzy przez to się wzbogacą, więc ich też zabijemy..
      • indris Zamiast odpowiedzi 10.06.03, 12:39
        Znam tę sztuczkę sondażową. Przypomina ona "wybór":

        powinno ci się obciąć:
        a. lewą rękę
        b. prawą ręę
        c. lewą nogę
        d. prawą nogę.
        • mr_watchman Re: Zamiast odpowiedzi 10.06.03, 14:19
          indris napisał:

          > Znam tę sztuczkę sondażową.

          Oj, chyba nie znasz.

          > Przypomina ona "wybór":
          > powinno ci się obciąć:
          > a. lewą rękę
          > b. prawą ręę
          > c. lewą nogę
          > d. prawą nogę.

          Należy zatem rozumieć, że w ogóle jesteś przeciwnikiem podatków?
    • bimi Re: Koniec 'lewicowości' SLD ? 09.06.03, 21:16
      indris napisał:

      > Na dzisiejszym spotkaniu Rady Krajowej SLD Leszek Miller zapowiedział, że
      > rząd rozważy wprowadzenie w Polsce podatku liniowego.
      > O wyeliminowaniu z nazwy partii słowa "lewica" Miller nie wspomniał. Narazie ?

      Nie żebym chciał stawać w obronie SLD, ale co ma podatek nieliniowy do
      lewicowości?
      Wyzysk trzeba likwidować uniemozliwiając go, a nie nakładając na wyzyskujących
      dwa razy większy podatek. smile Podatek nieliniowy jest głównie po to, aby
      zamydlić oczy mało zarabiającym.
      To jest takie wciskanie kitu: 'pracujesz cztery razy ciężej, dwa razy więcej,
      zarabiając sto razy mniej, niż syn tamtego pana, ale za to on płaci dwa razy
      większy podatek...'
      Podatek nieliniowy jest po to, żeby stworzyć pozory, że wszystko jest spoko. smile
      • Gość: tato Kameleon/nt IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.06.03, 23:04
        • bimi Kto, Miller? 10.06.03, 12:19
          Po prostu polityk - każdy z nich to po trochu kameleon.
      • mr_watchman Forumowe dziecko szczęścia się odezwało... 10.06.03, 10:48
        bimi napisał:

        > Nie żebym chciał stawać w obronie SLD, ale co ma podatek nieliniowy do
        > lewicowości?

        ...choć to pytanie jest najsensownie z tego, co do tej pory wygłosił bimi. Ja
        również dołączam się do tego pytania - jaka konkstrukcja podatku pozwala
        nazwać go lewicowym?

        > Wyzysk trzeba likwidować uniemozliwiając go, a nie nakładając na
        > wyzyskujących dwa razy większy podatek. smile

        Tu już bimi wraca na swoje dawne tory prowadzące do krainy wiecznej głupoty.
        Nieuświadomionym tłumaczę - to, co bimi nazywa wyzyskiem, to po prostu praca.
        Tyle że on nie pracuje, więc nie wie, o czym mówi.

        > Podatek nieliniowy jest głównie po to, aby zamydlić oczy mało zarabiającym.

        Wprowadzenie jednolitej stawki nazywasz mydleniem oczu? To obecny system
        jakbyś nazwał? Chyba wydłubywaniem oczu? A ty w ogóle wiesz, na czym polega
        obecny system stawki progresywnej?

        > To jest takie wciskanie kitu: 'pracujesz cztery razy ciężej, dwa razy
        > więcej, zarabiając sto razy mniej, niż syn tamtego pana, ale za to on płaci
        > dwa razy większy podatek...'

        Zmień pracę. Skończ jakąś szkołę. Pomódl się do Boga o rozum i zdolności.

        > Podatek nieliniowy jest po to, żeby stworzyć pozory, że wszystko jest
        > spoko. smile

        Może się zdecyduj - jesteś za czy przeciw liniowemu? Albo może jeszcze
        uproszczę sprawę - wiesz, czym się różni liniowy od progresywnego, czy jak
        zwykle zabierasz głos w sprawie, o której nie masz najmniejszego pojęcia?
        • bimi Tak mnie jeszcze nie nazywano. To komplement? 10.06.03, 12:26
          mr_watchman napisał:

          > bimi napisał:
          >
          > > Nie żebym chciał stawać w obronie SLD, ale co ma podatek nieliniowy do
          > > lewicowości?
          >
          > ...choć to pytanie jest najsensownie z tego, co do tej pory wygłosił bimi. Ja
          > również dołączam się do tego pytania - jaka konkstrukcja podatku pozwala
          > nazwać go lewicowym?

          Mylisz się. Najsensowniejszą rzeczą, jaką do tej pory napisałem, to to, że
          jesteś syjonistą, Andrzeju.


          > > Wyzysk trzeba likwidować uniemozliwiając go, a nie nakładając na
          > > wyzyskujących dwa razy większy podatek. smile
          >
          > Tu już bimi wraca na swoje dawne tory prowadzące do krainy wiecznej głupoty.
          > Nieuświadomionym tłumaczę - to, co bimi nazywa wyzyskiem, to po prostu praca.
          > Tyle że on nie pracuje, więc nie wie, o czym mówi.

          Obawiam się, że wyłącznie nieuświadomieni się z tobą zgodzą. smile


          > > Podatek nieliniowy jest głównie po to, aby zamydlić oczy mało zarabiającym
          > .
          >
          > Wprowadzenie jednolitej stawki nazywasz mydleniem oczu? To obecny system
          > jakbyś nazwał? Chyba wydłubywaniem oczu? A ty w ogóle wiesz, na czym polega
          > obecny system stawki progresywnej?

          Głupi jesteś. Mydleniem oczu nazywam wprowadzenie niejednolitej stawki.
          Czytac nie umiesz?


          > > To jest takie wciskanie kitu: 'pracujesz cztery razy ciężej, dwa razy
          > > więcej, zarabiając sto razy mniej, niż syn tamtego pana, ale za to on płac
          > i
          > > dwa razy większy podatek...'
          >
          > Zmień pracę. Skończ jakąś szkołę. Pomódl się do Boga o rozum i zdolności.

          Nie wierze w Boga.


          > > Podatek nieliniowy jest po to, żeby stworzyć pozory, że wszystko jest
          > > spoko. smile
          >
          > Może się zdecyduj - jesteś za czy przeciw liniowemu? Albo może jeszcze
          > uproszczę sprawę - wiesz, czym się różni liniowy od progresywnego, czy jak
          > zwykle zabierasz głos w sprawie, o której nie masz najmniejszego pojęcia?

          Może sam się zdecyduj; potrafisz czytać, czy nie?
          • mr_watchman Nie. Ironia. A co - nie chwyciłeś? 10.06.03, 14:17
            bimi napisał:

            > Mylisz się. Najsensowniejszą rzeczą, jaką do tej pory napisałem, to to, że
            > jesteś syjonistą, Andrzeju.

            A pisz sobie, że jestem nawet marsjańskim masonem - kogo w końcu obchodzi
            twoje zdanie? Wyjaśnij mi jednak pewien drobiazg - dlaczego nazywasz mnie
            Andrzejem?

            > Obawiam się, że wyłącznie nieuświadomieni się z tobą zgodzą. smile

            Czyli pracujesz gdzieś? Jako kto? Bankowiec czy menedżer?

            > Głupi jesteś. Mydleniem oczu nazywam wprowadzenie niejednolitej stawki.
            > Czytac nie umiesz?

            Sprawdzam waszą czujność rewolucyjną, towarzyszu.

            > > Zmień pracę. Skończ jakąś szkołę. Pomódl się do Boga o rozum i zdolności.
            >
            > Nie wierze w Boga.

            Więc pozostają ci tylko dwa pierwsze wyjścia.

            > Może sam się zdecyduj; potrafisz czytać, czy nie?

            Cieszę się, że jednak odróżniasz stawkę liniową od progresywnej.
            • bimi Chwyciłem, tylko nie jarzę 10.06.03, 15:00
              mr_watchman napisał:

              > bimi napisał:
              >
              > > Mylisz się. Najsensowniejszą rzeczą, jaką do tej pory napisałem, to to, że
              >
              > > jesteś syjonistą, Andrzeju.
              >
              > A pisz sobie, że jestem nawet marsjańskim masonem - kogo w końcu obchodzi
              > twoje zdanie?

              Skoro kogoś obchodzi twoje, to mysle, że i moje nie umyka w tłumie.

              > Wyjaśnij mi jednak pewien drobiazg - dlaczego nazywasz mnie
              > Andrzejem?

              Bo tak masz na imię. A ty myślałeś, ze dlaczego? smile


              > > Obawiam się, że wyłącznie nieuświadomieni się z tobą zgodzą. smile
              >
              > Czyli pracujesz gdzieś? Jako kto? Bankowiec czy menedżer?

              Co to ma do rzeczy?


              > > Głupi jesteś. Mydleniem oczu nazywam wprowadzenie niejednolitej stawki.
              > > Czytac nie umiesz?
              >
              > Sprawdzam waszą czujność rewolucyjną, towarzyszu.

              smile Jasne.


              > > > Zmień pracę. Skończ jakąś szkołę. Pomódl się do Boga o rozum i zdolności
              > >
              > > Nie wierze w Boga.
              >
              > Więc pozostają ci tylko dwa pierwsze wyjścia.

              Z nich również nie skorzystam.
              • mr_watchman W twoim przypadku to nic nowego 10.06.03, 15:08
                bimi napisał:

                > Skoro kogoś obchodzi twoje, to mysle, że i moje nie umyka w tłumie.

                To podziel się jakąś swoją madrością, aby ów tłum wiedział, co tym razem
                chodzi ci po tej twojej biednej główce.

                > Bo tak masz na imię. A ty myślałeś, ze dlaczego? smile

                Pewnie cię rozczaruję, ale nie nazywam się Andrzej. A możesz zdradzić mi
                kolejny sekret - skąd to tak nagle powzięte przypuszczenie co do mojego
                imienia?

                > Co to ma do rzeczy?

                Po prostu pytam. Nie da się ukryć, że pracę nazywasz wyzyskiem. Ciekaw jestem,
                czy sam jesteś poddawany owemu "wyzyskowi", czy po prostu piszesz o czymś, co
                znasz wyłącznie z opowiadań.

                > Z nich również nie skorzystam.

                Czemu? Skończenie jakiejś szkoły przyniosłoby ci same korzyści. Aha! ty
                jeszcze nie zacząłeś edukacji...
                • bimi Re: W twoim przypadku to nic nowego 10.06.03, 15:44
                  mr_watchman napisał:

                  > bimi napisał:
                  >
                  > > Skoro kogoś obchodzi twoje, to mysle, że i moje nie umyka w tłumie.
                  >
                  > To podziel się jakąś swoją madrością, aby ów tłum wiedział, co tym razem
                  > chodzi ci po tej twojej biednej główce.

                  Ów tłum wie - nie martw się o niego.


                  > > Bo tak masz na imię. A ty myślałeś, ze dlaczego? smile
                  >
                  > Pewnie cię rozczaruję, ale nie nazywam się Andrzej. A możesz zdradzić mi
                  > kolejny sekret - skąd to tak nagle powzięte przypuszczenie co do mojego
                  > imienia?

                  Oops, przepraszam - pomyliłem się. Oczywiście, że Adam.
                  Byłem u wróżki. smile


                  > > Co to ma do rzeczy?
                  >
                  > Po prostu pytam. Nie da się ukryć, że pracę nazywasz wyzyskiem. Ciekaw jestem,
                  > czy sam jesteś poddawany owemu "wyzyskowi", czy po prostu piszesz o czymś, co
                  > znasz wyłącznie z opowiadań.

                  Wyzyskiem nazywam zarobek, bez pracy. Znowu nie doczytałeś.


                  > > Z nich również nie skorzystam.
                  >
                  > Czemu? Skończenie jakiejś szkoły przyniosłoby ci same korzyści. Aha! ty
                  > jeszcze nie zacząłeś edukacji...

                  smile Zmień swoją wróżkę.
                  • mr_watchman Re: W twoim przypadku to nic nowego 11.06.03, 09:36
                    bimi napisał:

                    > Ów tłum wie - nie martw się o niego.

                    Nie wątpię - tobie do tłumu jest bardzo blisko.

                    > Oops, przepraszam - pomyliłem się. Oczywiście, że Adam.
                    > Byłem u wróżki. smile

                    Drogi Bartłomieju, i znowu nie trafiłeś. Nie masz lepszych rozrywek?

                    > Wyzyskiem nazywam zarobek, bez pracy. Znowu nie doczytałeś.

                    Procent z lokaty to twoim zdaniem wyzysk?
                    No i nie uciekaj z odpowiedzią - pracujesz? Jako kto?

                    > smile Zmień swoją wróżkę.

                    Ja nie wróżę. Po prostu czytając twoje wypowiedzi nabieram przekonania, że
                    jedyna "uczelnia", jaką skończyłeś, to zerówka.
                    • bimi Re: W twoim przypadku to nic nowego 11.06.03, 15:54
                      mr_watchman napisał:

                      > bimi napisał:
                      >
                      > > Ów tłum wie - nie martw się o niego.
                      >
                      > Nie wątpię - tobie do tłumu jest bardzo blisko.



                      > > Oops, przepraszam - pomyliłem się. Oczywiście, że Adam.
                      > > Byłem u wróżki. smile
                      >
                      > Drogi Bartłomieju, i znowu nie trafiłeś. Nie masz lepszych rozrywek?

                      Mam na imię Piotr.
                      To z nazwiskiem też pewnie nie trafię... Znaczy się nie masz nic przeciwko,
                      abym je podał na forum? smile


                      > > Wyzyskiem nazywam zarobek, bez pracy. Znowu nie doczytałeś.
                      >
                      > Procent z lokaty to twoim zdaniem wyzysk?

                      Tak.


                      > No i nie uciekaj z odpowiedzią - pracujesz? Jako kto?

                      Jako twój Fredi Kruger.


                      > > smile Zmień swoją wróżkę.
                      >
                      > Ja nie wróżę. Po prostu czytając twoje wypowiedzi nabieram przekonania, że
                      > jedyna "uczelnia", jaką skończyłeś, to zerówka.

                      Więc mówię ci, ze nabierasz błędnego przekonania. Fakt, że użyłem moze zbyt
                      zawiłej metafory, jak na ciebie, ale cóż... smile
                      • mr_watchman Re: W twoim przypadku to nic nowego 12.06.03, 09:29
                        bimi napisał:

                        > Mam na imię Piotr.
                        > To z nazwiskiem też pewnie nie trafię... Znaczy się nie masz nic przeciwko,
                        > abym je podał na forum? smile

                        Moje nazwisko? Adam Andrzejewski czy Andrzej Adamowicz? Wal śmiało.

                        > > Procent z lokaty to twoim zdaniem wyzysk?
                        >
                        > Tak.

                        Dlaczego? Przecież to zysk z MOICH pieniędzy, które powierzyłem bankowi.
                        Możesz mi wytłumaczyć, co jest złego w kapitalizacji posiadanych pieniędzy?

                        > > No i nie uciekaj z odpowiedzią - pracujesz? Jako kto?
                        >
                        > Jako twój Fredi Kruger.

                        Nie znam, przykro mi. A tak na poważnie? Co na co dzień porabia nasza forumowa
                        sierotka?

                        > Więc mówię ci, ze nabierasz błędnego przekonania. Fakt, że użyłem moze zbyt
                        > zawiłej metafory, jak na ciebie, ale cóż... smile

                        I jaką to szkołę ukończyłeś? Podstwówkę? W ile lat - 12?
                        • bimi Re: W twoim przypadku to nic nowego 12.06.03, 18:27
                          mr_watchman napisał:

                          > bimi napisał:
                          >
                          > > Mam na imię Piotr.
                          > > To z nazwiskiem też pewnie nie trafię... Znaczy się nie masz nic przeciwko
                          > ,
                          > > abym je podał na forum? smile
                          >
                          > Moje nazwisko? Adam Andrzejewski czy Andrzej Adamowicz? Wal śmiało.

                          Twoje zyczenie jest dla mnie rozkazem.
                          Nazywasz się Adam Zaborowski:
                          www.pot.gov.pl/vce.asp

                          Swoją drogą, muszę ci powiedzieć, że ohydną masz gębę.



                          > > > Procent z lokaty to twoim zdaniem wyzysk?
                          > >
                          > > Tak.
                          >
                          > Dlaczego? Przecież to zysk z MOICH pieniędzy, które powierzyłem bankowi.
                          > Możesz mi wytłumaczyć, co jest złego w kapitalizacji posiadanych pieniędzy?

                          smile Skąd się, twoim zdaniem, biorą te pieniądze? Ten zysk, znaczy się.
                          Myślisz, że ktoś je drukuje, aby wypłacać ci odsetki?
                          Nie - ktoś traci te pieniądze, abyś ty mógł zyskać. W przyrodzie nic nie bierze
                          się znikąd.
                          • mr_watchman Re: W twoim przypadku to nic nowego 13.06.03, 10:09
                            bimi napisał:

                            > Twoje zyczenie jest dla mnie rozkazem.
                            > Nazywasz się Adam Zaborowski:
                            > Swoją drogą, muszę ci powiedzieć, że ohydną masz gębę.

                            Bimi, w takich dowcipach celowali za mojej młodości dziesięcioletni chłopcy, i
                            to ci tacy trochę ograniczeni umysłowo. Mówiąc krótko - ludzie na twoim
                            poziomie.

                            > smile Skąd się, twoim zdaniem, biorą te pieniądze? Ten zysk, znaczy się.
                            > Myślisz, że ktoś je drukuje, aby wypłacać ci odsetki?
                            > Nie - ktoś traci te pieniądze, abyś ty mógł zyskać. W przyrodzie nic nie
                            > bierze się znikąd.

                            Ty naprawdę jesteś dzieckiem (mentalnie, bez względu na wiek). Bank zarabia na
                            inwestowaniu szmalu, udzielaniu kredytów itp. Zastanawiałeś się kiedyś,
                            dlaczego oprocentowanie kredytu (tłumaczę ci - to pieniądze, które bank
                            pożycza ludziom) jest wyższe niż oprocentowanie lokat (to są pieniądze
                            powierzone bankowi przez ludzi)? Bank to działalność dochodowa. A ty myślałeś,
                            że co - że bank wyjmuje tę forsę ze skarpetki?

                            Bimi, skąd się biorą takie umysłowe kaleki jak ty? Z nieudanych eksperymentów
                            genetycznych, z jakiegoś napromieniowania, z uszkodzeń okołoporodowych?
                            • bimi Re: W twoim przypadku to nic nowego 13.06.03, 14:54
                              mr_watchman napisał:

                              > bimi napisał:
                              >
                              > > Twoje zyczenie jest dla mnie rozkazem.
                              > > Nazywasz się Adam Zaborowski:
                              > > Swoją drogą, muszę ci powiedzieć, że ohydną masz gębę.
                              >
                              > Bimi, w takich dowcipach celowali za mojej młodości dziesięcioletni chłopcy, i
                              > to ci tacy trochę ograniczeni umysłowo. Mówiąc krótko - ludzie na twoim
                              > poziomie.

                              W jakich dowcipach?


                              > > smile Skąd się, twoim zdaniem, biorą te pieniądze? Ten zysk, znaczy się.
                              > > Myślisz, że ktoś je drukuje, aby wypłacać ci odsetki?
                              > > Nie - ktoś traci te pieniądze, abyś ty mógł zyskać. W przyrodzie nic nie
                              > > bierze się znikąd.
                              >
                              > Ty naprawdę jesteś dzieckiem (mentalnie, bez względu na wiek). Bank zarabia na
                              > inwestowaniu szmalu, udzielaniu kredytów itp. Zastanawiałeś się kiedyś,
                              > dlaczego oprocentowanie kredytu (tłumaczę ci - to pieniądze, które bank
                              > pożycza ludziom) jest wyższe niż oprocentowanie lokat (to są pieniądze
                              > powierzone bankowi przez ludzi)? Bank to działalność dochodowa. A ty myślałeś,
                              > że co - że bank wyjmuje tę forsę ze skarpetki?
                              >
                              > Bimi, skąd się biorą takie umysłowe kaleki jak ty? Z nieudanych eksperymentów
                              > genetycznych, z jakiegoś napromieniowania, z uszkodzeń okołoporodowych?

                              Skąd się biorą pieniądze, które zarabiasz na lokacie?
                              Kto je produkuje? Bo chyba nie ty, skoro nic w tym czasie nie robisz...
                              Rozumiesz pytanie?
                              • mr_watchman Re: W twoim przypadku to nic nowego 13.06.03, 15:17
                                bimi napisał:

                                > W jakich dowcipach?

                                Zaczyna się... Znowu trzeba będzie wszystko tumanowi po pięć razy objaśniać.
                                Chcesz powiedzieć, że na serio uważasz, że jakiś pan z jakiejś strony www to
                                ja? Bimi, nawet ciebie nie podejrzewałbym o taką głupotę.

                                > Skąd się biorą pieniądze, które zarabiasz na lokacie?
                                > Kto je produkuje? Bo chyba nie ty, skoro nic w tym czasie nie robisz...
                                > Rozumiesz pytanie?

                                Bimi, ty naprawdę jesteś odmóżdżony. Mam forsę (odłożyłem z zarobków), wpłacam
                                do banku, bank obraca moimi pieniędzmi (np. pożycza komuś), a mnie dolicza
                                odsetki. Czy zrozumienie nawet tak prostej rzeczy przekracza twoje zdolności?
                                Odsetki to mój zysk, bo zamiast wydać pieniądze na wódkę i dziwki, powierzyłem
                                je bankowi, czyli zainwestowałem (choć bezpośrednio inwestuje je bank). Jeśli
                                bank upadnie, to stracę pieniądze - owe procenty to koszt mojego ryzyka.
                                Na jakiej ty planecie żyjesz? Skąd się biorą takie dziwolągi jak ty? Lekarz
                                przy porodzie chwycił za mocno kleszczami twoją główkę?
                                • bimi Re: W twoim przypadku to nic nowego 13.06.03, 15:25
                                  mr_watchman napisał:

                                  > bimi napisał:
                                  >
                                  > > W jakich dowcipach?
                                  >
                                  > Zaczyna się... Znowu trzeba będzie wszystko tumanowi po pięć razy objaśniać.
                                  > Chcesz powiedzieć, że na serio uważasz, że jakiś pan z jakiejś strony www to
                                  > ja? Bimi, nawet ciebie nie podejrzewałbym o taką głupotę.

                                  Nie ważne co chce powiedzieć. Ważne jaka jest prawda.
                                  A obaj ją znamy.


                                  > > Skąd się biorą pieniądze, które zarabiasz na lokacie?
                                  > > Kto je produkuje? Bo chyba nie ty, skoro nic w tym czasie nie robisz...
                                  > > Rozumiesz pytanie?
                                  >
                                  > Bimi, ty naprawdę jesteś odmóżdżony. Mam forsę (odłożyłem z zarobków), wpłacam
                                  > do banku, bank obraca moimi pieniędzmi (np. pożycza komuś), a mnie dolicza
                                  > odsetki. Czy zrozumienie nawet tak prostej rzeczy przekracza twoje zdolności?
                                  > Odsetki to mój zysk, bo zamiast wydać pieniądze na wódkę i dziwki, powierzyłem
                                  > je bankowi, czyli zainwestowałem (choć bezpośrednio inwestuje je bank). Jeśli
                                  > bank upadnie, to stracę pieniądze - owe procenty to koszt mojego ryzyka.
                                  > Na jakiej ty planecie żyjesz? Skąd się biorą takie dziwolągi jak ty? Lekarz
                                  > przy porodzie chwycił za mocno kleszczami twoją główkę?

                                  Nie interesuje mnie, co ty uważasz. Pytałeś sie o moją opinię i o to dlaczego
                                  zarabianie na lokacie to też forma wyzysku.

                                  Nie pracujesz, a zarabiasz. Wniosek: ktoś inny zarabia za ciebie - ty zabierasz
                                  część owoców jego pracy. Twój kapitał sam zarabia na ciebie, wyzyskując przy
                                  okazji innych, którym go użyczasz.

                                  Nieźle to sobie żydki wymyśliły, nie? smile
                                  • mr_watchman Re: W twoim przypadku to nic nowego 13.06.03, 15:35
                                    bimi napisał:

                                    > Nie ważne co chce powiedzieć. Ważne jaka jest prawda.
                                    > A obaj ją znamy.

                                    Przybliż mi - którą prawdę masz na myśli?

                                    > Nie interesuje mnie, co ty uważasz. Pytałeś sie o moją opinię i o to
                                    > dlaczego zarabianie na lokacie to też forma wyzysku.

                                    Błagam, nie nazywaj swojego bełkotu opinią, bo to, co produkujesz, jest na
                                    intelektualnym poziomie ameby, a nie człowieka.

                                    > Nie pracujesz, a zarabiasz. Wniosek: ktoś inny zarabia za ciebie - ty
                                    > zabierasz część owoców jego pracy. Twój kapitał sam zarabia na ciebie,
                                    > wyzyskując przy okazji innych, którym go użyczasz.

                                    Przecież ci napisałem, że moja lokata to zarobione i zaoszczędzone przeze mnie
                                    pieniądze. Procent z lokaty to nagroda dla mnie za oszczędność. Inny wydałby
                                    na wódkę i dziwki, a ja - oszczędzam. Odmawiam sobie przyjemności, aby mieć
                                    więcej pieniędzy. Chwyciłeś czy czeka mnie teraz kilka tygodni tłumaczenia ci
                                    podstawowych pojęć?

                                    > Nieźle to sobie żydki wymyśliły, nie? smile

                                    To powiedz mi - z czego twoim zdaniem biorą się pieniądze z banku? Drukują je?
                                    No, użyj choć raz tej kloaki nad szyją i powiedz - skąd bank bierze pieniądze?
                      • Gość: tato Perełka :) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.06.03, 11:33
                        bimi:
                        Wyzyskiem nazywam zarobek, bez pracy.

                        mr_watchman:
                        Procent z lokaty to twoim zdaniem wyzysk?

                        bimi:
                        Tak.
                        • mr_watchman Re: Perełka :) 12.06.03, 11:59
                          Gość portalu: tato napisał(a):

                          > bimi:
                          > Wyzyskiem nazywam zarobek, bez pracy.
                          >
                          > mr_watchman:
                          > Procent z lokaty to twoim zdaniem wyzysk?
                          >
                          > bimi:
                          > Tak.

                          Dlatego z niecierpliwością czekam na odpowiedź, kto i kogo w takiej sytuacji
                          wyzyskuje.
                        • bimi Re: Perełka :) 12.06.03, 18:35
                          Gość portalu: tato napisał(a):

                          > bimi:
                          > Wyzyskiem nazywam zarobek, bez pracy.
                          >
                          > mr_watchman:
                          > Procent z lokaty to twoim zdaniem wyzysk?
                          >
                          > bimi:
                          > Tak.

                          Ej tato, mam nadzieję, że twoje dziecko przewyższylo cię juz inteligencją.
                          Bo inaczej nie bałbym się, że wpadnie pod samochód. Więc na wszelki wypadek
                          lepiej na nie uważaj...
                          • bimi errata: "bałbym się" (bez nie) 12.06.03, 18:38
                            gorąco dziś jak diabli
                          • mr_watchman Re: Perełka :) 13.06.03, 10:01
                            bimi napisał:

                            > Ej tato, mam nadzieję, że twoje dziecko przewyższylo cię juz inteligencją.
                            > Bo inaczej nie bałbym się, że wpadnie pod samochód. Więc na wszelki wypadek
                            > lepiej na nie uważaj...

                            Nabełkotałeś się już, troglodyto?
                            To teraz odpowiedz (cała Polska czeka):
                            1. Kto i kogo wyzyskuje trzymając lokatę w banku?
                            2. Pracujesz? Na jakim stanowisku/w jakim zawodzie?
                            • bimi Re: Perełka :) 13.06.03, 14:56
                              mr_watchman napisał:

                              > bimi napisał:
                              >
                              > > Ej tato, mam nadzieję, że twoje dziecko przewyższylo cię juz inteligencją.
                              > > Bo inaczej nie bałbym się, że wpadnie pod samochód. Więc na wszelki wypade
                              > k
                              > > lepiej na nie uważaj...
                              >
                              > Nabełkotałeś się już, troglodyto?
                              > To teraz odpowiedz (cała Polska czeka):
                              > 1. Kto i kogo wyzyskuje trzymając lokatę w banku?
                              > 2. Pracujesz? Na jakim stanowisku/w jakim zawodzie?


                              1. Bank wyzyskuje tych, co biorą kredyty. A ci co mają lakaty dostają procent
                              od tego wyzysku.
                              2. Ile razy mnie jeszcze o to zapytasz? I dlaczego nie rozumiesz, że nie mam
                              zamiaru ci na to odpowiedzieć?
                              • xiazeluka Perła w koronie 13.06.03, 15:02
                                bimi napisał:

                                > 1. Bank wyzyskuje tych, co biorą kredyty. A ci co mają lakaty dostają procent
                                > od tego wyzysku.

                                Czyż to zaślinione warzywo odmiany vacuum debilium nie jest urocze?
                                • bimi Re: Perła w koronie 13.06.03, 15:06
                                  xiazeluka napisał:

                                  > bimi napisał:
                                  >
                                  > > 1. Bank wyzyskuje tych, co biorą kredyty. A ci co mają lakaty dostają proc
                                  > ent
                                  > > od tego wyzysku.
                                  >
                                  > Czyż to zaślinione warzywo odmiany vacuum debilium nie jest urocze?

                                  O Luka, jak fajnie.
                                  To może Ty masz jakieś dane na temat tego, skąd się biorą pieniądze zarabiane
                                  na lokacie?
                                  Może z inflacji? smile
                              • mr_watchman Re: Perełka :) 13.06.03, 15:28
                                bimi napisał:

                                > 1. Bank wyzyskuje tych, co biorą kredyty. A ci co mają lakaty dostają
                                > procent od tego wyzysku.

                                Właśnie wróciłem z toalety, chyba widziałem w muszli zawartość twojej głowy.
                                Coś ci wytłumaczę, mój buraku. Bank nikogo nie wyzyskuje. Kredyt daje ludziom,
                                którzy CHCĄ pieniędzy, ale ich nie mają. Na tym pożyczaniu pieniędzy zarabia -
                                na siebie i na mój procencik z lokaty (którą też obraca na rynku). Nie da się
                                już tego ująć prościej, więc przeczytaj to kilka razy, zanim znowu
                                wyprodukujesz z siebie jakiś bełkot.

                                > 2. Ile razy mnie jeszcze o to zapytasz? I dlaczego nie rozumiesz, że nie mam
                                > zamiaru ci na to odpowiedzieć?

                                Coś ci powiem. Odpowiadasz na posty w ciągu dnia, zatem nie pracujesz jako
                                robol. Twoja wiedza o życiu jest wiedzą ośmiolatka, a o funkcjonowaniu
                                państwa, rynku itp. nie wiesz NIC. Ciebie nie można nawet posadzić na kasie w
                                supermarkecie, bo taka praca przerasta cię intelektualnie. Stąd wniosek, że
                                nie pracujesz w ogóle. Podałeś kiedyś, że masz 27 lat, więc ciekaw jestem z
                                czego żyjesz. Mam dwa pomysły: a. rodzice hodują cię w domu jako egzotyczną
                                roślinę; b. przebywasz na stale w szpitalu psychiatrycznym na tyle bogatym, że
                                możesz bez ograniczeń korzystać z Internetu.
                                Tak czy owak masz bardzo kochających (wersja a) albo bogatych (wersja b)
                                rodziców. Ja tylko jestem ciekaw, która wersja jest prawdziwa. Więc bądź
                                łaskaw odpowiedzieć - po prostu napisz: czy "a", czy "b".
                                • bimi Re: Perełka :) 13.06.03, 15:39
                                  mr_watchman napisał:

                                  > bimi napisał:
                                  >
                                  > > 1. Bank wyzyskuje tych, co biorą kredyty. A ci co mają lakaty dostają
                                  > > procent od tego wyzysku.
                                  >
                                  > Właśnie wróciłem z toalety, chyba widziałem w muszli zawartość twojej głowy.
                                  > Coś ci wytłumaczę, mój buraku. Bank nikogo nie wyzyskuje. Kredyt daje ludziom,
                                  > którzy CHCĄ pieniędzy, ale ich nie mają. Na tym pożyczaniu pieniędzy zarabia -
                                  > na siebie i na mój procencik z lokaty (którą też obraca na rynku). Nie da się
                                  > już tego ująć prościej, więc przeczytaj to kilka razy, zanim znowu
                                  > wyprodukujesz z siebie jakiś bełkot.

                                  Weź idź, powiedz to księdzu, bo mnie twoje życzenia niespecjalnie interesują.


                                  > > 2. Ile razy mnie jeszcze o to zapytasz? I dlaczego nie rozumiesz, że nie mam
                                  > > zamiaru ci na to odpowiedzieć?
                                  >
                                  > Coś ci powiem. Odpowiadasz na posty w ciągu dnia, zatem nie pracujesz jako
                                  > robol. Twoja wiedza o życiu jest wiedzą ośmiolatka, a o funkcjonowaniu
                                  > państwa, rynku itp. nie wiesz NIC. Ciebie nie można nawet posadzić na kasie w
                                  > supermarkecie, bo taka praca przerasta cię intelektualnie. Stąd wniosek, że
                                  > nie pracujesz w ogóle. Podałeś kiedyś, że masz 27 lat, więc ciekaw jestem z
                                  > czego żyjesz. Mam dwa pomysły: a. rodzice hodują cię w domu jako egzotyczną
                                  > roślinę; b. przebywasz na stale w szpitalu psychiatrycznym na tyle bogatym, że
                                  > możesz bez ograniczeń korzystać z Internetu.
                                  > Tak czy owak masz bardzo kochających (wersja a) albo bogatych (wersja b)
                                  > rodziców. Ja tylko jestem ciekaw, która wersja jest prawdziwa. Więc bądź
                                  > łaskaw odpowiedzieć - po prostu napisz: czy "a", czy "b".

                                  Powiedz moczmen, jak to możliwe że taki imbecyl jak ty został wiceprezesem?
                                  Myslałem, że aby się dorwać do stołka to trzeba miec choć odrobinę oleju w
                                  głowie. Znaczy sie poza starymi z rodowodem.
                                  Tymczasem, nie trzeba cię specjalnie duzo czytać, zeby zorientować się, że
                                  jesteś głupszy niż przeciętny absolwent podstawówki dla dzieci specjalnej
                                  troski. Jak mam więc to rozumieć? Dziesięc lat temu byłeś normalny, ale miałes
                                  wypadek? A może to, co obserwujemy to nie głupota, ale początki aldshajmera?
                                  Tak czy owak, żal mi ciebie.
                                  • mr_watchman Re: Perełka :) 13.06.03, 15:45
                                    bimi napisał:

                                    > Weź idź, powiedz to księdzu, bo mnie twoje życzenia niespecjalnie interesują.

                                    Jakiemu księdzu, o czym ty bredzisz?
                                    Zrozumiałeś już, na czym polega kredyt, czy musisz jeszcze parę razy
                                    przeczytać, imitacjo istoty myślącej?

                                    > Powiedz moczmen, jak to możliwe że taki imbecyl jak ty został wiceprezesem?
                                    > Myslałem, że aby się dorwać do stołka to trzeba miec choć odrobinę oleju w
                                    > głowie. Znaczy sie poza starymi z rodowodem.

                                    Ty naprawdę jesteś chory psychicznie. Ja nawet mam wątpliwości, czy jesteś
                                    człowiekiem, czy efektem jakiegoś eksperymentu na zwierzętach.

                                    > Tymczasem, nie trzeba cię specjalnie duzo czytać, zeby zorientować się, że
                                    > jesteś głupszy niż przeciętny absolwent podstawówki dla dzieci specjalnej
                                    > troski. Jak mam więc to rozumieć? Dziesięc lat temu byłeś normalny, ale
                                    > miałes wypadek? A może to, co obserwujemy to nie głupota, ale początki
                                    > aldshajmera? Tak czy owak, żal mi ciebie.

                                    Pisze się "Alzheimer". Ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie - "a" czy "b".
                                    Hodują cię w domu rodzice czy gnijesz w psychiatryku?
                                    • bimi Re: Perełka :) 13.06.03, 15:48
                                      mr_watchman napisał:

                                      > bimi napisał:
                                      >
                                      > > Weź idź, powiedz to księdzu, bo mnie twoje życzenia niespecjalnie interesu
                                      > ją.
                                      >
                                      > Jakiemu księdzu, o czym ty bredzisz?
                                      > Zrozumiałeś już, na czym polega kredyt, czy musisz jeszcze parę razy
                                      > przeczytać, imitacjo istoty myślącej?

                                      Zrozumiałem. I czekam, aż ty zrozumiesz na czym polega praca.
                                      • mr_watchman Re: Perełka :) 13.06.03, 15:55
                                        bimi napisał:

                                        > Zrozumiałem. I czekam, aż ty zrozumiesz na czym polega praca.

                                        Muszę zapytać eksperta. Na przykład ciebie - na czym polega praca?

                                        PS. Ponawiam moje pytanie - kto cię hoduje: rodzice czy psychiatryk?
                                        • bimi Re: Perełka :) 13.06.03, 15:58
                                          mr_watchman napisał:

                                          > bimi napisał:
                                          >
                                          > > Zrozumiałem. I czekam, aż ty zrozumiesz na czym polega praca.
                                          >
                                          > Muszę zapytać eksperta. Na przykład ciebie - na czym polega praca?

                                          Bynajmniej, nie na przelaniu forsy i czekaniu...
                                          Czy może, w twoim świecie, na tym? smile
                                          • mr_watchman Re: Perełka :) 16.06.03, 10:11
                                            bimi napisał:

                                            > Bynajmniej, nie na przelaniu forsy i czekaniu...
                                            > Czy może, w twoim świecie, na tym? smile

                                            Konkretnie - na czym polega praca? Odmieniasz to słowo przez wszystkie
                                            przypadki, więc zakładam, że masz dużo przemyśleń na ten temat. Podziel się
                                            nimi ze mną.
                                            • bimi Re: Perełka :) 16.06.03, 16:18
                                              mr_watchman napisał:

                                              > bimi napisał:
                                              >
                                              > > Bynajmniej, nie na przelaniu forsy i czekaniu...
                                              > > Czy może, w twoim świecie, na tym? smile
                                              >
                                              > Konkretnie - na czym polega praca? Odmieniasz to słowo przez wszystkie
                                              > przypadki, więc zakładam, że masz dużo przemyśleń na ten temat. Podziel się
                                              > nimi ze mną.

                                              Bardzo chętnie bym to zrobił, ale twój debilizm mi to uniemożliwia.

                                              Jak mam ci niby powiedzieć, co to jest praca, "konkretnie"? smile
                                              Mam wymienić nazwy wszystkich czynności, które podchodzą pod "pracę"? Pogięło
                                              cię?
                                              Naprowadzam cię jak mogę, ale jak widać, bez skutku.
                                              • mr_watchman Re: Perełka :) 17.06.03, 10:45
                                                bimi napisał:

                                                > Bardzo chętnie bym to zrobił, ale twój debilizm mi to uniemożliwia.

                                                Och, bimi spróbował być złośliwy. Tak, debilizm to ty masz opanowany.

                                                > Jak mam ci niby powiedzieć, co to jest praca, "konkretnie"? smile

                                                Nie wiem, to twój problem.

                                                > Mam wymienić nazwy wszystkich czynności, które podchodzą pod "pracę"?
                                                > Pogięło cię? Naprowadzam cię jak mogę, ale jak widać, bez skutku.

                                                To może ci pomogę, bo widzę, że samodzielnie twój rozumek sobie nie radzi.
                                                Jest sprzedaż pracą?
                                                • bimi Re: Perełka :) 17.06.03, 11:12
                                                  mr_watchman napisał:

                                                  > bimi napisał:
                                                  >
                                                  > > Bardzo chętnie bym to zrobił, ale twój debilizm mi to uniemożliwia.
                                                  >
                                                  > Och, bimi spróbował być złośliwy. Tak, debilizm to ty masz opanowany.
                                                  >
                                                  > > Jak mam ci niby powiedzieć, co to jest praca, "konkretnie"? smile
                                                  >
                                                  > Nie wiem, to twój problem.

                                                  Słuchaj, czego ty właściwie ode mnie oczekujsz? Tego, abym przyznał, ze wobec
                                                  potęgi twojej głupoty jestem bezsilny?
                                                  Spoko - przyznaję. Ale myślałem, że to jest jasne już od dawna. Oj głupiś pan
                                                  głupiś, panie Zaborowski.



                                                  > > Mam wymienić nazwy wszystkich czynności, które podchodzą pod "pracę"?
                                                  > > Pogięło cię? Naprowadzam cię jak mogę, ale jak widać, bez skutku.
                                                  >
                                                  > To może ci pomogę, bo widzę, że samodzielnie twój rozumek sobie nie radzi.
                                                  > Jest sprzedaż pracą?

                                                  Masz na myśli ekspedientkę w sklepie obsługującą klientów? Tak - to jest praca.
                                                  • mr_watchman Re: Perełka :) 17.06.03, 12:30
                                                    bimi napisał:

                                                    > Słuchaj, czego ty właściwie ode mnie oczekujsz? Tego, abym przyznał, ze
                                                    > wobec potęgi twojej głupoty jestem bezsilny?
                                                    > Spoko - przyznaję. Ale myślałem, że to jest jasne już od dawna. Oj głupiś
                                                    > pan głupiś, panie Zaborowski.

                                                    Wybacz, że ziewnąłem. Jesteś nie tylko debilem, ale wręcz nudnym debilem. W
                                                    kółko powtarzasz te same dyrdymały. Przestałeś mnie już śmieszyć, a zaczynasz
                                                    drażnić. Ale rozerwałoby mnie, gdybym dowiedział się wreszcie od ciebie, kto
                                                    cię utrzymuje - rodzice czy szpital psychiatryczny?

                                                    > Masz na myśli ekspedientkę w sklepie obsługującą klientów? Tak - to jest
                                                    > praca.

                                                    A koleś, który sprzedaje akcje spółek publicznych (zwany maklerem, gdybyś nie
                                                    wiedział)?
                                                  • bimi Re: Perełka :) 17.06.03, 16:30
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Słuchaj, czego ty właściwie ode mnie oczekujsz? Tego, abym przyznał, ze
                                                    > > wobec potęgi twojej głupoty jestem bezsilny?
                                                    > > Spoko - przyznaję. Ale myślałem, że to jest jasne już od dawna. Oj głupiś
                                                    > > pan głupiś, panie Zaborowski.
                                                    >
                                                    > Wybacz, że ziewnąłem. Jesteś nie tylko debilem, ale wręcz nudnym debilem. W
                                                    > kółko powtarzasz te same dyrdymały. Przestałeś mnie już śmieszyć, a zaczynasz
                                                    > drażnić. Ale rozerwałoby mnie, gdybym dowiedział się wreszcie od ciebie, kto
                                                    > cię utrzymuje - rodzice czy szpital psychiatryczny?

                                                    Sam się utrzymuję. Pisałem ci już.
                                                    Nie moja wina, żeś idiota i w koło się pytasz o to samo.


                                                    > > Masz na myśli ekspedientkę w sklepie obsługującą klientów? Tak - to jest
                                                    > > praca.
                                                    >
                                                    > A koleś, który sprzedaje akcje spółek publicznych (zwany maklerem, gdybyś nie
                                                    > wiedział)?

                                                    Makler na pewno jakąś pracę wykonuje. Niemniej jednak, tutaj należałoby się
                                                    zastanowić komu i do czego ona się przydaje? Inaczej mówiąc: jakiego rodzaju
                                                    usługę świadczy ten koleś?
                                                    Bo przecież złodziej, w pewnym sensie, też pracuje. Często nawet ciężej niż
                                                    ten makler... smile
                                                  • mr_watchman Re: Perełka :) 18.06.03, 10:44
                                                    bimi napisał:

                                                    > Sam się utrzymuję. Pisałem ci już.
                                                    > Nie moja wina, żeś idiota i w koło się pytasz o to samo.

                                                    Tyle że ja ci nie wierzę. Jak na robola, masz zdecydowanie za dużo wolnego
                                                    czasu (nie chodzi tylko o dyskusje na forum, ale i twoje poszukiwania
                                                    internetowe, których wynikami co jakiś czas nas zamęczasz). Zdecydowanie nie
                                                    pracujesz też jako tzw. umysłowy, bo do tego potrzebny jest umysł. Dlatego
                                                    pozostaje jeydnie psychiatryk albo rodzice, a ja jestem jedynie ciekaw, która
                                                    wersja jest prawdziwa.

                                                    > Makler na pewno jakąś pracę wykonuje.

                                                    Głębia twych przemyśleń jest porażająca.

                                                    > Niemniej jednak, tutaj należałoby się zastanowić komu i do czego ona się
                                                    > przydaje?

                                                    Komu? Inwestującym na giełdzie. Do czego? Do zarabiania. Coś jeszcze chcesz
                                                    wiedzieć?

                                                    > Inaczej mówiąc: jakiego rodzaju usługę świadczy ten koleś?

                                                    Przecież ci napisałem - sprzedaje (a właściwie - pośredniczy w sprzedaży)
                                                    akcji spółek publicznych. Może nie rozumiesz któregoś słowa?

                                                    > Bo przecież złodziej, w pewnym sensie, też pracuje. Często nawet ciężej niż
                                                    > ten makler... smile

                                                    Tak przy okazji - obiecałeś mi kiedyś opowiedzieć coś o moralności
                                                    złodziejskiej, którą tak dobrze znasz. Wal śmiało, zamieniam się w słuch.
                                                  • bimi Re: Perełka :) 18.06.03, 15:47
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Sam się utrzymuję. Pisałem ci już.
                                                    > > Nie moja wina, żeś idiota i w koło się pytasz o to samo.
                                                    >
                                                    > Tyle że ja ci nie wierzę. Jak na robola, masz zdecydowanie za dużo wolnego
                                                    > czasu (nie chodzi tylko o dyskusje na forum, ale i twoje poszukiwania
                                                    > internetowe, których wynikami co jakiś czas nas zamęczasz). Zdecydowanie nie
                                                    > pracujesz też jako tzw. umysłowy, bo do tego potrzebny jest umysł. Dlatego
                                                    > pozostaje jeydnie psychiatryk albo rodzice, a ja jestem jedynie ciekaw, która
                                                    > wersja jest prawdziwa.

                                                    Ale co ja ci poradzę na to, że mi nie wierzysz, biedaku?
                                                    Księdzem nie jestem - problemy z wiarą, to nie moja działka.


                                                    > > Makler na pewno jakąś pracę wykonuje.
                                                    >
                                                    > Głębia twych przemyśleń jest porażająca.

                                                    Jaka głębia?
                                                    Ano tak, zapomniałem - niektórych nietrudno powialić.


                                                    > > Niemniej jednak, tutaj należałoby się zastanowić komu i do czego ona się
                                                    > > przydaje?
                                                    >
                                                    > Komu? Inwestującym na giełdzie. Do czego? Do zarabiania. Coś jeszcze chcesz
                                                    > wiedzieć?

                                                    Zarabiania, na czym? Na lichwie?


                                                    > > Inaczej mówiąc: jakiego rodzaju usługę świadczy ten koleś?
                                                    >
                                                    > Przecież ci napisałem - sprzedaje (a właściwie - pośredniczy w sprzedaży)
                                                    > akcji spółek publicznych. Może nie rozumiesz któregoś słowa?

                                                    Nie rozumiem, którą część produkcji, jakiego dobra, wspiera taki koleś.
                                                    Bo, już ci chyba wyjasniałem, ze zysk bez produkcji, to wyzysk?


                                                    > > Bo przecież złodziej, w pewnym sensie, też pracuje. Często nawet ciężej niż
                                                    > > ten makler... smile
                                                    >
                                                    > Tak przy okazji - obiecałeś mi kiedyś opowiedzieć coś o moralności
                                                    > złodziejskiej, którą tak dobrze znasz. Wal śmiało, zamieniam się w słuch.

                                                    Nic mi o tym nie wiadomo. Pewnie znowu coś ci sie pomieszało.
                                                  • xiazeluka Do mr_watchmana 18.06.03, 16:01
                                                    bimi napisał:

                                                    > Bo, już ci chyba wyjasniałem, ze zysk bez produkcji, to wyzysk?

                                                    Problem edukacyjny w przypadku tego durnia polega na tym, że jemu wydaje się,
                                                    że gospodarka to gra o sumie zerowej: jeśli ktoś zyska, to ktoś inny straci.
                                                    Jego sparciały łeb nie jest w stanie ogarnąć sytuacji, że np. kiedy A kupuje od
                                                    B samochód za 20 tys. PLN, to obaj zyskują (A samochód, który potrzebuje do
                                                    podróżowania, a B szmal, który przeznaczy na naglącą inwestycję). Już to z tym
                                                    płaskomózgim półgłówkiem przerabiałem.
                                                  • mr_watchman Re: Do mr_watchmana 18.06.03, 16:06
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > Problem edukacyjny w przypadku tego durnia polega na tym, że jemu wydaje
                                                    > się, że gospodarka to gra o sumie zerowej: jeśli ktoś zyska, to ktoś inny
                                                    > straci. Jego sparciały łeb nie jest w stanie ogarnąć sytuacji, że np. kiedy
                                                    > A kupuje od B samochód za 20 tys. PLN, to obaj zyskują (A samochód, który
                                                    > potrzebuje do podróżowania, a B szmal, który przeznaczy na naglącą
                                                    > inwestycję). Już to z tym płaskomózgim półgłówkiem przerabiałem.

                                                    Problem jest chyba w czym innym. Nasz wspaniały pogromca rozumu nie jest w
                                                    stanie wyobrazić sobie, że praca może polegać np. na sprzedaży usług. Dla
                                                    bimiego praca to tylko łopata, kilof i odciski na dłoniach. Jak mu powiesz, że
                                                    płacąc rachunek telefoniczny płacisz za usługę, to chłopak dostanie zawału (o
                                                    ila warzywa mogą doświadczać takich stanów fizjologicznych).
                                                  • bimi Re: Do mr_watchmana 18.06.03, 18:49
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Bo, już ci chyba wyjasniałem, ze zysk bez produkcji, to wyzysk?
                                                    >
                                                    > Problem edukacyjny w przypadku tego durnia polega na tym, że jemu wydaje się,
                                                    > że gospodarka to gra o sumie zerowej: jeśli ktoś zyska, to ktoś inny straci.
                                                    > Jego sparciały łeb nie jest w stanie ogarnąć sytuacji, że np kiedy A kupuje od
                                                    > B samochód za 20 tys. PLN, to obaj zyskują (A samochód, który potrzebuje do
                                                    > podróżowania, a B szmal, który przeznaczy na naglącą inwestycję). Już to z tym
                                                    > płaskomózgim półgłówkiem przerabiałem.

                                                    Luka nowu zabłysnął swoją wiedzą na temat ekonomii i gospodarki...

                                                    Kapitalista od siedmiu boleści.
                                                    Ze też Panu Januszowi nie wstyd za takich, jak ty... smile

                                                    A wiesz może Luka skąd się biorą pieniądze? I czym one właścwie są...
                                                    Wiesz o tym, że nie powstają one z tego, że jacyś dwaj panowie myślą, iż
                                                    zyskują?
                                                    Bo mam wrażenie, że jedyne co wiesz, to to, iż kapitalizm jest the best. Całą
                                                    resztę wojej wiedzy starasz się jedynie dopasować do tego zabawnego dogmatu...

                                                    Mimo wszystko dziwię się, że stawiasz się swoim intelektem na równi z
                                                    moczmenem. I bronisz jego absurdalnych syjowizji...
                                                    Chociaż, z drugiej strony - mając na uwadze brednie jakie już wygadywałeś
                                                    wczesniej w rozmowach ze mną, to w sumie się jednak nie dziwię...
                                                  • xiazeluka Re: Do mr_watchmana 20.06.03, 07:52
                                                    bimi napisał:

                                                    > A wiesz może Luka skąd się biorą pieniądze?

                                                    Z PWPW oraz Mennicy.

                                                    > I czym one właścwie są...

                                                    Kawałkami papieru lub stopów, które chwilowo mają jakąś tam wartość.

                                                    > Wiesz o tym, że nie powstają one z tego, że jacyś dwaj panowie myślą, iż
                                                    > zyskują?

                                                    Jeszcze nie słyszałem o tym, by wytężanie mózgownicy dało wymierne efekty
                                                    materialne.

                                                    > Bo mam wrażenie, że jedyne co wiesz, to to, iż kapitalizm jest the best. Całą
                                                    > resztę wojej wiedzy starasz się jedynie dopasować do tego zabawnego dogmatu...

                                                    Zgadza się, jest debest. Znasz coś lepszego? Acha, no i dlaczego uważasz, że
                                                    tak nie jest? Negacja to nie jest argumentacja pozytywna, wiesz, pies
                                                    podwórzowy też tylko szczeka.

                                                    > Mimo wszystko dziwię się, że stawiasz się swoim intelektem na równi z
                                                    > moczmenem. I bronisz jego absurdalnych syjowizji...

                                                    Naiwna próba wbicia klina pomiędzy mr_watchmana i mnie. Nie ze mna te numery,
                                                    Brunner.

                                                    > Chociaż, z drugiej strony - mając na uwadze brednie jakie już wygadywałeś
                                                    > wczesniej w rozmowach ze mną, to w sumie się jednak nie dziwię...

                                                    Poprawka - to były moje monologi, przerywane jedynie Twoimi umysłowymi
                                                    pierdnięciami, w których z sensem było jedynie to, że czytało się te brednie od
                                                    lewej do prawej.
                                                  • bimi Re: Do mr_watchmana 20.06.03, 14:06
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > A wiesz może Luka skąd się biorą pieniądze?
                                                    >
                                                    > Z PWPW oraz Mennicy.

                                                    smile No własnie, problem w tym, że nie - w mennicy produkuje się tylko banknoty
                                                    i monety. Pieniądze, w sensie wartości, produkuje się w pracy. I zapewniem
                                                    Cię, że nie takiej, polegającej na wpłaceniu forsy na konto i czekaniu. Bo
                                                    gdyby było to takie proste, to każdy by mógł sobie wpłacić forsę na konto i
                                                    czekać...
                                                    No tak - to by było piękne! Niestey, Luka, obawiam się, ze to tylko utopia.
                                                    Wiesz, coś jak komunizm. Tylko jeszcze głupsze, bo już w założeniu widać, że
                                                    absurdalne... smile


                                                    > > I czym one właścwie są...
                                                    >
                                                    > Kawałkami papieru lub stopów, które chwilowo mają jakąś tam wartość.

                                                    smile Toż przecież najlepiej robioć lichwę na kawałkach papierów, które chwilowo
                                                    mają jakąś tam wartość. No co Ty?


                                                    > > Wiesz o tym, że nie powstają one z tego, że jacyś dwaj panowie myślą, iż
                                                    > > zyskują?
                                                    >
                                                    > Jeszcze nie słyszałem o tym, by wytężanie mózgownicy dało wymierne efekty
                                                    > materialne.

                                                    A co słyszałeś?
                                                    Może zacznijmy od tego - będzie mi łatwiej uzupełniac Twoją wiedzę.


                                                    > > Bo mam wrażenie, że jedyne co wiesz, to to, iż kapitalizm jest the best. C
                                                    > ałą
                                                    > > resztę wojej wiedzy starasz się jedynie dopasować do tego zabawnego dogmat
                                                    > u...
                                                    >
                                                    > Zgadza się, jest debest. Znasz coś lepszego? Acha, no i dlaczego uważasz, że
                                                    > tak nie jest? Negacja to nie jest argumentacja pozytywna, wiesz, pies
                                                    > podwórzowy też tylko szczeka.

                                                    Należałoby zacząc od tego, dlaczego Ty uważasz, że tak jest?

                                                    Bo jeśli dlatego, że myślisz, iż w kapitalźmie każdy moze się dorobić, a potem
                                                    wpłacić forsę na konto i zyć dostanio do końca życia, to jesteś przecież
                                                    głupszy niż towarzysz Lenin.
                                                    Bo ten też budował ludziom utopie. Z tym, że jego choć opierała się na
                                                    oczywistej rzeczy: bez pracy nie ma kołaczy. Gdy Twoja wizja opiera się na
                                                    haśle: jak wszyscy będą mieć forsę i każdy sobie ją wpłaci do banku, to nikt
                                                    nie będzie musiał nic robić, bo forsa sama zarobi na siebie...

                                                    idiota smile


                                                    > > Mimo wszystko dziwię się, że stawiasz się swoim intelektem na równi z
                                                    > > moczmenem. I bronisz jego absurdalnych syjowizji...
                                                    >
                                                    > Naiwna próba wbicia klina pomiędzy mr_watchmana i mnie. Nie ze mna te numery,
                                                    > Brunner.

                                                    smile Nie przesadzaj. Po cóż miał bym to robić?
                                                    Ja bardzo chętnie zobaczę was nawet w jednym łóżku.


                                                    > > Chociaż, z drugiej strony - mając na uwadze brednie jakie już wygadywałeś
                                                    > > wczesniej w rozmowach ze mną, to w sumie się jednak nie dziwię...
                                                    >
                                                    > Poprawka - to były moje monologi, przerywane jedynie Twoimi umysłowymi
                                                    > pierdnięciami, w których z sensem było jedynie to, że czytało się te brednie
                                                    > od lewej do prawej.

                                                    Jasne. To pewnie dlatego, w czasie tych monologów, Twój autorytet na tym forum
                                                    zwiększył się do poziomu niebywałego. Aż koledzy kapitaliści prosili Cię,
                                                    żebyś już przestał ze mną gadać...
                                                    Teraz możesz już śmiało stawac szereg w szereg, z moczmenem.
                                                    Kto wie, może nawet pan wiceprezes pozna Cię z jakimiś swoimi krewnymi. Mówię
                                                    Ci, kariera murowana. smile
                                                  • xiazeluka Re: Do mr_watchmana 20.06.03, 14:29
                                                    bimi napisał:

                                                    > Pieniądze, w sensie wartości, produkuje się w pracy.

                                                    Interesujące - pieniądze oparte są o parytet pracy.
                                                    Poza tym, jak to Ty, znowu ględzisz od rzeczy - w pracy nie produkuje się
                                                    pieniędzy, ale wytwarza towary lub świadczy usługi. Dopiero wtedy, kiedy towar
                                                    lub usługa znajdzie nabywcę, nabierają wartości.

                                                    > I zapewniem
                                                    > Cię, że nie takiej, polegającej na wpłaceniu forsy na konto i czekaniu.

                                                    A jakiej?

                                                    > Bo
                                                    > gdyby było to takie proste, to każdy by mógł sobie wpłacić forsę na konto i
                                                    > czekać...

                                                    A kto Ci zabrania? Po drugie - to nie jest takie proste jak Ci się wydaje,
                                                    przygłupie. Gra na giełdzie wymaga ryzyka, wcale nie jest powiedziane, że
                                                    zarobisz.

                                                    > smile Toż przecież najlepiej robioć lichwę na kawałkach papierów, które chwilowo
                                                    > mają jakąś tam wartość. No co Ty?

                                                    Wartość tych świstków gwarantuje posiadacz praw do ich emisji - czyli państwo.
                                                    Gwarancje te nie są warte funta kłaków, ale dopóki przyjmuje się tę deklarację
                                                    w dobrej wierze, dopóty system ten jakoś funkcjonuje. W dawnych czasach rolę
                                                    gwaranta pełniło złoto, teraz - naiwna wiara w to, że państwo nie zbankrutuje.

                                                    Lichwa to nic innego jak wysoki procent pobierany za pozyczone pieniądze. Nie
                                                    jest jednak obowiązkiem zaciąganie niekorzystnych pożyczek, więc problem
                                                    istnieje tylko dla tych, którzy się na taki system zdecydowali.

                                                    > A co słyszałeś?

                                                    Głosy świętych.

                                                    > Należałoby zacząc od tego, dlaczego Ty uważasz, że tak jest?

                                                    Ciężar dowodu spoczywa na prokuratorze. Skoro nie podoba Ci się moje zdanie, to
                                                    je podważ, zamiast stosować bolszewicką metodę "A teraz powiedzcie, dlaczego
                                                    zostaliście aresztowani"?

                                                    > Bo jeśli dlatego, że myślisz, iż w kapitalźmie każdy moze się dorobić, a
                                                    potem
                                                    > wpłacić forsę na konto i zyć dostanio do końca życia, to jesteś przecież
                                                    > głupszy niż towarzysz Lenin.

                                                    W kapitalizmie każdy może się dorobić i każdy może zbankrutować, w dodatku
                                                    wiele razy. Może również nie ryzykować, tylko pracować przy łopacie za niską,
                                                    ale stałą pensję. Możliwości jest nieskończenie wiele.

                                                    > Gdy Twoja wizja opiera się na
                                                    > haśle: jak wszyscy będą mieć forsę i każdy sobie ją wpłaci do banku, to nikt
                                                    > nie będzie musiał nic robić, bo forsa sama zarobi na siebie...
                                                    > idiota smile

                                                    Idioto, a gdzie coś podobnego napisałem? Forsę będą mieli ci, którzy się
                                                    dorobią, zarobią, wypracują przy noszeni kamieni z pola etc. Natomiast owszem,
                                                    jeśli wpłacę do banku z 10 mln USD, to będę faktycznie żył sobie w dostatku z
                                                    procentów.

                                                    > Ja bardzo chętnie zobaczę was nawet w jednym łóżku.

                                                    Zboczone pragnienia, rozchełstana osobowość, ekologicznie czysta głupota -
                                                    nadajesz się do skansenu poczwar prehistorycznych jako szczególnie cenny epigon
                                                    okresu jednokomórkowców.

                                                    > Jasne. To pewnie dlatego, w czasie tych monologów, Twój autorytet na tym
                                                    forum
                                                    > zwiększył się do poziomu niebywałego. Aż koledzy kapitaliści prosili Cię,
                                                    > żebyś już przestał ze mną gadać...

                                                    Gawędzenie z Tobą to strata czasu.

                                                    > Teraz możesz już śmiało stawac szereg w szereg, z moczmenem.
                                                    > Kto wie, może nawet pan wiceprezes pozna Cię z jakimiś swoimi krewnymi. Mówię
                                                    > Ci, kariera murowana. smile

                                                    Hm... Ten bełkot ma jakiś sens czy to po prostu zapis graficzny więdnięcia
                                                    natki na Twym łbie?
                                                  • bimi Re: Do mr_watchmana 20.06.03, 15:07
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Pieniądze, w sensie wartości, produkuje się w pracy.
                                                    >
                                                    > Interesujące - pieniądze oparte są o parytet pracy.
                                                    > Poza tym, jak to Ty, znowu ględzisz od rzeczy - w pracy nie produkuje się
                                                    > pieniędzy, ale wytwarza towary lub świadczy usługi. Dopiero wtedy, kiedy
                                                    > towar lub usługa znajdzie nabywcę, nabierają wartości.

                                                    Interesujące - uważasz, że pomidor, którego zjem od razu jest mniej warty niż
                                                    ten, którego najpierw sprzedam, a potem odkupię, aby zjeść... smile

                                                    Podchodzisz do tego od dupy strony.
                                                    Pieniądze, same w sobie, nie są wartością! One nie powstają w momencie
                                                    sprzedaży!!! W momencie sprzedaży powstaje jedynie, swego rodzaju,
                                                    zobowiązanie kupującego pomidory do tego, że będzie można od niego później
                                                    tego pomidora odkupić.
                                                    To nie ma znaczenia, czy towar nabiera wartośc przed, czy po sprzedaży. Bo, od
                                                    samego początku, jedyną wartością jest tu ten towar - pieniądze są tylko po
                                                    to, aby można go było sprzedać lub kupić, bez konieczności wymiany na inny
                                                    towar.

                                                    Tak wiem - to i tak zbyt zawiłe jak na Ciebie.


                                                    > > I zapewniem
                                                    > > Cię, że nie takiej, polegającej na wpłaceniu forsy na konto i czekaniu.
                                                    >
                                                    > A jakiej?

                                                    Produkcyjnej.


                                                    > > Bo
                                                    > > gdyby było to takie proste, to każdy by mógł sobie wpłacić forsę na konto
                                                    > i
                                                    > > czekać...
                                                    >
                                                    > A kto Ci zabrania? Po drugie - to nie jest takie proste jak Ci się wydaje,
                                                    > przygłupie. Gra na giełdzie wymaga ryzyka, wcale nie jest powiedziane, że
                                                    > zarobisz.

                                                    Dokładnie o tym mówię - zarabianie na giełdzie to nie praca lecz gra.
                                                    Oczywiście, można powiedziec, że zawodowy pokerzysta też pracuje, gdy gra w
                                                    karty. No można - ale chyba rozumiesz, ze można też powiedziec, iż nie pracuje?


                                                    > > Bo jeśli dlatego, że myślisz, iż w kapitalźmie każdy moze się dorobić, a
                                                    > potem
                                                    > > wpłacić forsę na konto i zyć dostanio do końca życia, to jesteś przecież
                                                    > > głupszy niż towarzysz Lenin.
                                                    >
                                                    > W kapitalizmie każdy może się dorobić i każdy może zbankrutować, w dodatku
                                                    > wiele razy. Może również nie ryzykować, tylko pracować przy łopacie za niską,
                                                    > ale stałą pensję. Możliwości jest nieskończenie wiele.

                                                    Własnie problem polega na tym, ze nie każdy może się "dorobić"!
                                                    Bo "dorobienie" się w kapitaliźmie, praktycznie zawsze, polega na tym, że się
                                                    kogoś wyzyskuje. A skoro tak, to na pewno, przynajmniej tamten ktoś, się już
                                                    nie dorobi...


                                                    > > Gdy Twoja wizja opiera się na
                                                    > > haśle: jak wszyscy będą mieć forsę i każdy sobie ją wpłaci do banku, to
                                                    > > nikt nie będzie musiał nic robić, bo forsa sama zarobi na siebie...
                                                    >
                                                    > Idioto, a gdzie coś podobnego napisałem? Forsę będą mieli ci, którzy się
                                                    > dorobią, zarobią, wypracują przy noszeni kamieni z pola etc. Natomiast owszem
                                                    > jeśli wpłacę do banku z 10 mln USD, to będę faktycznie żył sobie w dostatku
                                                    > z procentów.

                                                    Ale skąd te procenty? Na to mi nie odpowiedziałeś?
                                                    Napisałes tylko, że one po prostu są. A w takie uzasadnienia, to nie wierzę,
                                                    juz od czasów lekcji religii... smile
                                                  • xiazeluka Re: Do mr_watchmana 20.06.03, 15:32
                                                    bimi napisał:

                                                    > Interesujące - uważasz, że pomidor, którego zjem od razu jest mniej warty niż
                                                    > ten, którego najpierw sprzedam, a potem odkupię, aby zjeść... smile

                                                    Co to znaczy "warty"? Dla Ciebie jako bauera, ekspedientki, klienta czy hodowcy
                                                    krzaczków na balkonie?

                                                    > Pieniądze, same w sobie, nie są wartością! One nie powstają w momencie
                                                    > sprzedaży!!!

                                                    O, załapał. Jak to mozliwe?

                                                    > W momencie sprzedaży powstaje jedynie, swego rodzaju,
                                                    > zobowiązanie kupującego pomidory do tego, że będzie można od niego później
                                                    > tego pomidora odkupić.

                                                    Nie powstaje takie zobowiązanie. Nabywca pomidorów może zrobić z nimi co
                                                    zechce, wcale nie zobowiązuje się do ich odsprzedaży tobie czy komukolwiek.
                                                    Sprzedaż w tym przypadku to zamiana warzyw na papiery z nominałami na zasadach
                                                    zaakceptowanych przez obie strony.

                                                    > jedyną wartością jest tu ten towar

                                                    Towar sam w sobie w ogóle nie ma wartości wymiernej - aby jej nabrał, potrzebny
                                                    jest nabywca. Jeśli wyklepiesz sobie w szklarni samochód z beczki na kiszoną
                                                    kapustę, to będzie on tak samo bezwartościowy jak Ty - no, chyba, że znajdzie
                                                    się ktoś, kto zechce tego grata kupić.

                                                    > Produkcyjnej.

                                                    Czy praca ratownika na plaży jest produkcyjna? Co ów ratownik wytwarza?
                                                    A babcia klozetowa? Na czym polega jej produkcyjność? Co produkuje
                                                    ekspedientka, spędzająca cały dzień na podawaniu towarów i liczeniu kasy?

                                                    > Dokładnie o tym mówię - zarabianie na giełdzie to nie praca lecz gra.

                                                    Kto nie ryzykuje ten nie je. Ty też ryzykujesz, że Twój pracodawca przeczyta te
                                                    androny, którymi nas tu raczysz i wywali Cię z roboty jako niebezpiecznego
                                                    kretyna.

                                                    > Oczywiście, można powiedziec, że zawodowy pokerzysta też pracuje, gdy gra w
                                                    > karty. No można - ale chyba rozumiesz, ze można też powiedziec, iż nie
                                                    pracuje?

                                                    Jeżeli pokerzysta utrzymuje się z gry w karty to czemu nie? Jednak on niczego
                                                    nie produkuje.

                                                    > Własnie problem polega na tym, ze nie każdy może się "dorobić"!

                                                    To nie jest żaden problem, tylko rzecz naturalna, podobnie jak fakt, że są na
                                                    świecie idioci (np. bimi) i osoby o ponadprzeciętnej inteligencji (np. ja).

                                                    > Bo "dorobienie" się w kapitaliźmie, praktycznie zawsze, polega na tym, że się
                                                    > kogoś wyzyskuje. A skoro tak, to na pewno, przynajmniej tamten ktoś, się już
                                                    > nie dorobi...

                                                    Co to znaczy "wyzyskuje"? Dwie dorosłe, poczytalne osoby zawierają umowę - w
                                                    zamian za określoną ilość gotówki druga strona zobowiązuje się do wykonywania
                                                    określonych czynności. Albo inaczej - jedna osoba zatrudnia sama siebie jako
                                                    np. pisarza, grafika komputerowego, scenarzystę, tragarza itp. itd. Jak jest
                                                    wyzyskiwany np. Nelson De Mille, którego prawa do książki "Córka generała"
                                                    kupiło Hollywood za 750 tys. dolców?

                                                    > Ale skąd te procenty? Na to mi nie odpowiedziałeś?

                                                    Jak to skąd? Jeżeli dzisiaj za 100 PLN mogę kupić 100 bochenków chleba, a za
                                                    rok, w wyniku inflacji, tylko 95, to znaczy, że bank musi mi zaproponować takie
                                                    oprocentowanie, by mi się opłacało uzyczyć im ten szmal. Skąd biorą procenty
                                                    ponad poziom inflacji? Z innych swoich dochodów - np. marży i kredytów.
                                                    Dlaczego oprocentowanie kredytów jest wyższe? Ano dlatego, że bank ryzykuje
                                                    pożyczając kredytobiorcy moją kasę często na ponad 20 lat...

                                                    Ale zdaje się, że mr_watchman już Ci to tłumaczył, zgniły kalafiorze. Trzeba
                                                    było uważać na korepetycjach.
                                                  • mr_watchman Re: Perełka :) 18.06.03, 16:02
                                                    bimi napisał:

                                                    > Ale co ja ci poradzę na to, że mi nie wierzysz, biedaku?
                                                    > Księdzem nie jestem - problemy z wiarą, to nie moja działka.

                                                    Oczywiście - możesz pisać co chcesz. Ale nie oczekuj, że ktokolwiek weźmie na
                                                    serio twoje oświadczenia, że gdzieś pracujesz.

                                                    > Jaka głębia?
                                                    > Ano tak, zapomniałem - niektórych nietrudno powialić.

                                                    Cóż, a ja zapomniałem, że ironia to zbyt ciężkie działo jak na ciebie.

                                                    > Zarabiania, na czym? Na lichwie?

                                                    Na jakiej lichwie? Na kursie akcji. Na twojej planecie nie ma giełdy papierów
                                                    wartościowych?

                                                    > Nie rozumiem, którą część produkcji, jakiego dobra, wspiera taki koleś.

                                                    A czy ja coś pisałem o produkcji? Może wyprodukuj sobie rozum - wiele spraw
                                                    stanie się dla ciebie jaśniejszych.

                                                    > Bo, już ci chyba wyjasniałem, ze zysk bez produkcji, to wyzysk?

                                                    Nie pisz, że wyjaśniałeś. Pieprzyłeś od rzeczy - to jest właściwe określenie
                                                    na to, co piszesz.
                                                    Jeśli zysk bez produkcji to wyzysk, to powiedz, kogo wyzyskuje ekspedientka w
                                                    warzywniaku - przecież bierze pensję za swoją pracę, a nic nie produkuje.

                                                    > > Tak przy okazji - obiecałeś mi kiedyś opowiedzieć coś o moralności
                                                    > > złodziejskiej, którą tak dobrze znasz. Wal śmiało, zamieniam się w słuch.
                                                    >
                                                    > Nic mi o tym nie wiadomo. Pewnie znowu coś ci sie pomieszało.

                                                    Hm, pamięć masz równie krótką jak rozum. A o opowiedzenie o moralności
                                                    złodzieja prosiłem cię kilka tygodni temu (na forum Aktualności albo Świat)
                                                    przy okazji głoszenia przez ciebie haseł o odbieraniu innym ich majątków. Po
                                                    prostu ciekaw jestem, skąd się bierze twoja złodziejska natura.
                                                  • bimi Re: Perełka :) 18.06.03, 19:05
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale co ja ci poradzę na to, że mi nie wierzysz, biedaku?
                                                    > > Księdzem nie jestem - problemy z wiarą, to nie moja działka.
                                                    >
                                                    > Oczywiście - możesz pisać co chcesz. Ale nie oczekuj, że ktokolwiek weźmie na
                                                    > serio twoje oświadczenia, że gdzieś pracujesz.

                                                    Wcale tego nie oczekuję. Ale pytasz mnie to ci odpowiadam.
                                                    Nie wiem tylko o co ci chodzi.


                                                    > > Zarabiania, na czym? Na lichwie?
                                                    >
                                                    > Na jakiej lichwie? Na kursie akcji. Na twojej planecie nie ma giełdy papierów
                                                    > wartościowych?

                                                    Moim zdaniem na lichwie.
                                                    Czym niby jest "kurs akcji"? smile


                                                    > > Nie rozumiem, którą część produkcji, jakiego dobra, wspiera taki koleś.
                                                    >
                                                    > A czy ja coś pisałem o produkcji? Może wyprodukuj sobie rozum - wiele spraw
                                                    > stanie się dla ciebie jaśniejszych.

                                                    Więc skąd się biorą pieniądze, które on zarabia?


                                                    > > Bo, już ci chyba wyjasniałem, ze zysk bez produkcji, to wyzysk?
                                                    >
                                                    > Nie pisz, że wyjaśniałeś. Pieprzyłeś od rzeczy - to jest właściwe określenie
                                                    > na to, co piszesz.
                                                    > Jeśli zysk bez produkcji to wyzysk, to powiedz, kogo wyzyskuje ekspedientka w
                                                    > warzywniaku - przecież bierze pensję za swoją pracę, a nic nie produkuje.

                                                    Ekspedientka w warzywniaku produkuje (pośrednio) warzywa.


                                                    > > > Tak przy okazji - obiecałeś mi kiedyś opowiedzieć coś o moralności
                                                    > > > złodziejskiej, którą tak dobrze znasz. Wal śmiało, zamieniam się w słuch.
                                                    > >
                                                    > > Nic mi o tym nie wiadomo. Pewnie znowu coś ci sie pomieszało.
                                                    >
                                                    > Hm, pamięć masz równie krótką jak rozum. A o opowiedzenie o moralności
                                                    > złodzieja prosiłem cię kilka tygodni temu (na forum Aktualności albo Świat)
                                                    > przy okazji głoszenia przez ciebie haseł o odbieraniu innym ich majątków. Po
                                                    > prostu ciekaw jestem, skąd się bierze twoja złodziejska natura.

                                                    Może i prosiłeś. Ale żebym od razu coś ci obiecał... smile
                                                  • xiazeluka !!! 20.06.03, 07:53
                                                    bimi napisał:

                                                    > Ekspedientka w warzywniaku produkuje (pośrednio) warzywa.

                                                    Buhahahaha!!!
                                                    Faktycznie, bimi, to nie kapitalizm jest "the best", to Ty jesteś THE BEST!

                                                    PS. Na której półce leżysz i ile kosztujesz za kilogram?
                                                  • bimi Re: !!! 20.06.03, 13:46
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Ekspedientka w warzywniaku produkuje (pośrednio) warzywa.
                                                    >
                                                    > Buhahahaha!!!
                                                    > Faktycznie, bimi, to nie kapitalizm jest "the best", to Ty jesteś THE BEST!
                                                    >
                                                    > PS. Na której półce leżysz i ile kosztujesz za kilogram?

                                                    Buhahahaha!!!

                                                    Chcesz porozmawiać?
                                                    Czy tylko będziesz rzucał, co jakiś czas kolejnym tekstem obrazującym Twoją
                                                    głupotę?

                                                    Nie moja wina Luka, iż jesteś taki ograniczony, że nawet nie potrafisz sobie
                                                    wyobrazić wpływu pani z warzywniaka na wzrost produkcji warzyw.
                                                    Wiem, że twoja też nie, ale mógłbyś się przynajmniej poradzić kogoś znajomego,
                                                    zanim kolejny raz zbrechtasz z własnej głupoty.
                                                  • xiazeluka Moja Ty zupo jarzynowa 20.06.03, 13:55
                                                    Wystygłaś i niesmaczna się zrobiłaś - choć prawdę mówiąc nigdy za delicje nie
                                                    uchodziłaś, co nie jest zresztą niczym dziwnym - ze zgniłych warzyw i mielonego
                                                    szkła nie da się zrobić zupy żółwiowej.

                                                    Widzisz, zupę Twojego smaku można albo dać psu podwórzowemu (jeśli się nie lubi
                                                    kundli) albo wylać do muszli klozetowej, natomiast nie sposób jej trzymać zbyt
                                                    długo, gdyż śmierdzi. Odór poza tym nie jest argumentem na cokolwiek, zatem
                                                    czas na Ciebie.

                                                    Związek pani z warzywniaka z Tobą polega na tym, że ekspedientka przenosi Cię
                                                    ze skrzyni na wagę, po czym podaje klientowi. Jednym słowem nie wpływa
                                                    na "wzrost produkcji", ponieważ jesteś już "wyprodukowany" przez bauera. Na
                                                    wzrost produkcji wpływa osoba Cię kupująca, która zachęca chłopa do wysiania
                                                    reszty Twojej rodziny.

                                                    A, i przy okazji - co za zielona plama pływa Ci po twarzy?
                                                  • bimi Re: Moja Ty zupo jarzynowa 20.06.03, 14:17
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > Związek pani z warzywniaka z Tobą polega na tym, że ekspedientka przenosi Cię
                                                    > ze skrzyni na wagę, po czym podaje klientowi. Jednym słowem nie wpływa
                                                    > na "wzrost produkcji", ponieważ jesteś już "wyprodukowany" przez bauera. Na
                                                    > wzrost produkcji wpływa osoba Cię kupująca, która zachęca chłopa do wysiania
                                                    > reszty Twojej rodziny.

                                                    Hehe - jesteś tak pewny tego co mówisz, że pewnie dał bys sobie rękę za to
                                                    obciąć.

                                                    Chcesz powiedzieć, że gdyby nie było pań ekspedientek, to produkcja była by
                                                    tak samo wysoka?!
                                                    No cóz... smile

                                                    Moze by była, ale czy nie rozumiesz, pustaku, że warzywa gniły by na polach?
                                                    Bo rolnicy nie mieliby czasu, aby je równoczesnie uprawiać i sprzedawać.
                                                    Dlatego panie w warzywniaku pomagają im w tej pracy - bez nich plony rolników
                                                    musiały by byc o wiele niższe, bo musieli by sobie jeszcze sami wszystko
                                                    sprzedać.

                                                    Rozumiesz już w jaki sposób pani z warzywniaka zwiększa produkcję, imbecylku?


                                                    > A, i przy okazji - co za zielona plama pływa Ci po twarzy?

                                                    To pewnie gil na Twym oku.
                                                  • xiazeluka Re: Moja Ty zupo jarzynowa 20.06.03, 14:39
                                                    bimi napisał:

                                                    > Chcesz powiedzieć, że gdyby nie było pań ekspedientek, to produkcja była by
                                                    > tak samo wysoka?!

                                                    Ekspedientka nie produkuje, tylko dystrybuuje.

                                                    > Moze by była, ale czy nie rozumiesz, pustaku, że warzywa gniły by na polach?

                                                    Ekspedientka je sieje i zbiera, durniu?

                                                    > Bo rolnicy nie mieliby czasu, aby je równoczesnie uprawiać i sprzedawać.

                                                    Oddają warzywa za darmo ekspedientkom, tak?

                                                    > Dlatego panie w warzywniaku pomagają im w tej pracy - bez nich plony rolników
                                                    > musiały by byc o wiele niższe, bo musieli by sobie jeszcze sami wszystko
                                                    > sprzedać.

                                                    Sprzedać, a nie wyprodukować. Zboże wyrasta na całym obszarze, na którym
                                                    zostało wysiane, a nie wyrasta tylko w takiej ilości, ile sobie wyczyta w
                                                    prognozach dotyczących popytu.

                                                    > Rozumiesz już w jaki sposób pani z warzywniaka zwiększa produkcję, imbecylku?

                                                    Pani w warzywniaku sprzedaje wyrwaną z ziemi zieleninę czyli rzecz
                                                    już "wyprodukowaną". Jeżeli nie będzie chętnych na zakup ziemniaków, to zgniją
                                                    one i tak, bez względu na zapał ekspedientki do pracy, człowieku z liściem na
                                                    głowie. Ziemniaki wyrosły ("wyprodukowały się") i koniec - obecność lub
                                                    absencja ekspedientki okoliczności tej nie zmienia.

                                                    > To pewnie gil na Twym oku.

                                                    A, już sobie przypomniałem - splunąłem do tej ohydnej zupy jarzynowej zwanej
                                                    bimi.
                                                  • bimi Re: Moja Ty zupo jarzynowa 20.06.03, 15:20
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > Ekspedientka nie produkuje, tylko dystrybuuje.

                                                    Dystrybuuje?
                                                    Masz na myśli coś jak 'Luka dystrybuuje głupotę'?


                                                    > > Moze by była, ale czy nie rozumiesz, pustaku, że warzywa gniły by na
                                                    > > polach?
                                                    >
                                                    > Ekspedientka je sieje i zbiera, durniu?

                                                    Ekspedientka przyczynia się do zwiększenia produkcji, durniu. Naprawdę jesteś
                                                    aż taki tępy?


                                                    > > Bo rolnicy nie mieliby czasu, aby je równoczesnie uprawiać i sprzedawać.
                                                    >
                                                    > Oddają warzywa za darmo ekspedientkom, tak?

                                                    A co to ma do rzeczy? Jeśli są rodziną, to moze i oddają.
                                                    Nie mówimy o forsie tylko o tym, czy ekspedientka w warzywniaku produkuje
                                                    pośrednio warzywa, czy nie. Skup się!



                                                    > > Dlatego panie w warzywniaku pomagają im w tej pracy - bez nich plony
                                                    > > rolników musiały by byc o wiele niższe, bo musieli by sobie jeszcze sami
                                                    > > wszystko sprzedać.
                                                    >
                                                    > Sprzedać, a nie wyprodukować. Zboże wyrasta na całym obszarze, na którym
                                                    > zostało wysiane, a nie wyrasta tylko w takiej ilości, ile sobie wyczyta w
                                                    > prognozach dotyczących popytu.

                                                    A co mnie obchodzi, na jakim obszarze wyrasta zborze? smile
                                                    Fakt jest faktem: jak by nie było warzywniaków, to plony rolników musiały by
                                                    być mniejsze. Wniosek: warzywniaki przyczniają sie do wzrosu plonów.
                                                    Nie szamocz się


                                                    > > Rozumiesz już w jaki sposób pani z warzywniaka zwiększa produkcję, imbecyl
                                                    > ku?
                                                    >
                                                    > Pani w warzywniaku sprzedaje wyrwaną z ziemi zieleninę czyli rzecz
                                                    > już "wyprodukowaną". Jeżeli nie będzie chętnych na zakup ziemniaków,to zgniją
                                                    > one i tak, bez względu na zapał ekspedientki do pracy, człowieku z liściem na
                                                    > głowie. Ziemniaki wyrosły ("wyprodukowały się") i koniec - obecność lub
                                                    > absencja ekspedientki okoliczności tej nie zmienia.

                                                    Ale Ty kurwa głupi jesteś! Normalnie ręce opadają.
                                                    Czy nie rozumiesz, że jak ekspedientka nie sprzeda tych zieminaków, to
                                                    (najpóźniej w przyszłym roku) już żadne się nie "wyprodukują"?

                                                    Nie rozumiesz że, zieminaki to nie pieniądze na lokacie - nie rosną same... smile
                                                  • xiazeluka Re: Moja Ty zupo jarzynowa 20.06.03, 15:46
                                                    bimi napisał:

                                                    > Dystrybuuje?
                                                    > Masz na myśli coś jak 'Luka dystrybuuje głupotę'?

                                                    Dystrybucja to rozdział towarów dokonywany w handlu detalicznym. Moja
                                                    precyzyjna myśl jak zwykle powaliła Cię na łopatki, głupolu.

                                                    > Ekspedientka przyczynia się do zwiększenia produkcji, durniu. Naprawdę jesteś
                                                    > aż taki tępy?

                                                    W jaki sposób? Nawozi ziemniaki na polu? Wykonuje wykopki? Pomaga w zbieraniu
                                                    bulw do skrzynek? Tępaku?

                                                    > A co to ma do rzeczy? Jeśli są rodziną, to moze i oddają.
                                                    > Nie mówimy o forsie tylko o tym, czy ekspedientka w warzywniaku produkuje
                                                    > pośrednio warzywa, czy nie. Skup się!

                                                    O to właśnie pytałem, brukselko próżniowa. Ekspedientka dystrybuuje towar.
                                                    Rolnik go produkuje. Od faktu istnienia lub nie ekspedientki nie zależy ilość
                                                    rosnących na polu ziemniaków.

                                                    > A co mnie obchodzi, na jakim obszarze wyrasta zborze? smile

                                                    Co wyrasta, analfabeto?

                                                    > Fakt jest faktem: jak by nie było warzywniaków, to plony rolników musiały by
                                                    > być mniejsze. Wniosek: warzywniaki przyczniają sie do wzrosu plonów.
                                                    > Nie szamocz się

                                                    Nonsens. Zapotrzebowanie na chleb nie jest zależne od liczby sklepów z
                                                    pieczywem, kretynie, ponieważ prawie każdy spożywa chleb codziennie. Po drugie -
                                                    postaw warzywniak na odludziu. Obrót będzie zerowy. Istnienie zatem
                                                    warzywniaka w żaden sposób nie wpłynie na wielkość plonów. Warzywa czy zboża,
                                                    mój drogi, maja to do siebie, że rosną same bez zwracania uwagi na ilość
                                                    warzywniaków.

                                                    > Ale Ty kurwa głupi jesteś! Normalnie ręce opadają.
                                                    > Czy nie rozumiesz, że jak ekspedientka nie sprzeda tych zieminaków, to
                                                    > (najpóźniej w przyszłym roku) już żadne się nie "wyprodukują"?

                                                    Wyprodukują się - bauer wszak te pyry już opchnął, a nie pomoga ekspedientce
                                                    przy ladzie. Sprzedaż jest problemem ekspedientki i jej szefa, a nie chłopa,
                                                    ktory liczy kasę w chałupie. Głupku.

                                                    > Nie rozumiesz że, zieminaki to nie pieniądze na lokacie - nie rosną same... smile

                                                    Ziemniaki wyrosły, zostały zebrane przez kmiecia i zatargane do punktu skupu.
                                                    Bauer otrzymał za nie kasę i wrócił do domu. Los ziemniaków w punkcie skupu już
                                                    go nie interesuje. Dopiero potem na scenie pojawia się szef ekspedientki, który
                                                    nabywa ileś tam kwintali.
                                                  • bimi Wiesz, pogadał bym z Tobą jeszcze troche... 20.06.03, 16:13
                                                    Ale szkoda mi czasu na czytanie i komentowanie Twoich, niekończących się,
                                                    nonsensów.

                                                    Mam za to dla Ciebie propozycję. Napisz może książkę, na temat, 'pozytywnego
                                                    wpływu lokat terminowych i negatywnego wpływu ekspedientek z warzywniaków, na
                                                    produkcję buraków'. Jestem pewien, że materiału w głowie masz w tym temacie co
                                                    nie miara...

                                                    Dam głowę, że książka byłaby bestsellerem w kręgach syjonistyczno-UPRowskich.
                                                    Znaczy się, sorry: liberalno-kapitalistycznych, oczywiście. smile
                                                  • xiazeluka A co, oddalasz się gnić? 20.06.03, 16:17
                                                    bimi napisał:

                                                    > Mam za to dla Ciebie propozycję. Napisz może książkę, na temat, 'pozytywnego
                                                    > wpływu lokat terminowych i negatywnego wpływu ekspedientek z warzywniaków, na
                                                    > produkcję buraków'. Jestem pewien, że materiału w głowie masz w tym temacie
                                                    co nie miara...

                                                    Nie mam - ponieważ związek między lokatami, ekspedientkami i produkcją buraków
                                                    odmiany bimi nie zachodzi. Istnieje jedynie w jego czerwonej, spraszywiałej
                                                    główce.
                                                  • mr_watchman BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 23.06.03, 10:23
                                                    bimi napisał:

                                                    > Wcale tego nie oczekuję. Ale pytasz mnie to ci odpowiadam.

                                                    Pytam, kto cię utrzymuje - rodzice czy psychiatryk, a na to pytanie jeszcze
                                                    nie odpowiedziałeś.

                                                    > Nie wiem tylko o co ci chodzi.

                                                    Trudno - tłumaczyłem ci to już co najmniej pięć razy. Wystarczająco dużo, aby
                                                    nawet takie warzywo jak ty zrozumiało.

                                                    > Moim zdaniem na lichwie.
                                                    > Czym niby jest "kurs akcji"? smile

                                                    Ceną, która jest wynikiem bilansu podaży akcji i popytu na nie. Innymi słowy -
                                                    cena (wartość) akcji zależy od tego, ilu jest chętnych na jej nabycie. Z
                                                    reguły wynika to z danych na temat wyniku finansowego emitenta akcji (spółki
                                                    publicznej). Oczywiście, na giełdzie są też obligacje skarbowe, obligacje
                                                    spółek itp., ale co do zasady podlegają one tym samym mechanizmom. Zrozumiałeś
                                                    czy taki poziom wiedzy już cię przerasta?

                                                    > Więc skąd się biorą pieniądze, które on zarabia?

                                                    Z procentu, jaki bierze od transakcji, w których pośredniczy.

                                                    > Ekspedientka w warzywniaku produkuje (pośrednio) warzywa.

                                                    Ekspedientka w warzywniaku może "wyprodukować" co najwyżej rozwiązanie
                                                    krzyżówki, jeśli nie jest zbyt tępa.
                                                    Bimi - musisz zrozumieć pewną prostą zasadę. Gospodarka (jakakolwiek) opiera
                                                    się na tym, że niektórzy ludzie chcą zjeść buraka, a inni - zarobić na kursie
                                                    akcji.
                                                    Droga buraka z ziemi rolnej na stół w jadalni wygląda tak: a. rolnik produkuje
                                                    buraka; b. sprzedaje go pośrednikowi (sklep, hurtownia, skup - co chcesz) -
                                                    rolnik już w tym momencie zarabia (na produkcji, a ściślej - sprzedaży
                                                    własnych produktów); c. pośrednik oferuje buraka klientom, np. prowadzi sklep
                                                    warzywno-owocowy; d. każdy (o ile ma pieniądze) może wejść do takiego sklepu i
                                                    kupić buraka - wówczas zarabia pośrednik; e. po powrocie do domu nabywca
                                                    buraka może zrobić z nim co chce, np. sprzedać sąsiadowi, zjeść, wysłać na
                                                    konkurs piękności albo adoptować i dać mu imię: bimi.
                                                    Uczestnictwo ekspedientki w "produkcji" buraka jest żadne, bo jeśli rolnicy
                                                    buraków nie wyprodukują albo klienci przestaną je kupować, to warzywniak
                                                    zbankrutuje. Ponieważ - jako pośrednik - jest zależny od podaży i popytu na
                                                    dany towar.
                                                    Czy to do ciebie dotarło? Jeśli nie, to poćwicz z innymi przedmiotami, np.
                                                    krzesłami, radioodbiornikami, parasolami albo książkami (tylko zamień
                                                    warzywniak na odpowiedni sklep).
                                                    W przypadku usług o tyle jest prościej, że z reguły ich wytwórca (wykonawca)
                                                    jest także ich oferentem, tzn. płacisz bezpośrednio producentowi (np. płacąc
                                                    rachunek za korzystanie ze stałego łącza z Internetem).
                                                    Na tej samej zasadzie co sprzedaż buraków funkcjonuje także pośrednictwo w
                                                    obrocie akcjami, tylko makler zamiast stałej pensji dostaje procent od
                                                    sprzedaży. Ale mechanizm jest dokładnie ten sam.
                                                    I ani ekspedientka, ani makler nic nigdy nie produkują.

                                                    > Może i prosiłeś. Ale żebym od razu coś ci obiecał... smile

                                                    To teraz spełnij moją prośbę. Co ci zależy? Wstydzisz się swoich złodziejskich
                                                    zapędów czy co?
                                                  • Gość: Zbiór Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? IP: *.am.poznan.pl 23.06.03, 11:03
                                                    watch...,
                                                    parobas na polu z ziemniakami , ma pretensję do własciciela , że go, parobasa
                                                    nie okrada . Bo zapłatę za parobasowanie dostaje w ziemniakach, a ich ilość
                                                    zalezy od popytu i podaży !
                                                    A cena nie zależy od zbiorów ! parobas dostaje tym mniej ziemniaków im więcej
                                                    ich na polu swego właściciela zbierze !
                                                  • mr_watchman BIMI! Przemyślałeś już sprawę? 23.06.03, 14:09
                                                  • bimi Jaką sprawę? 23.06.03, 15:23
                                                    Chcesz, żebym ci odpowiedział, na kolejną porcję twoich kretyńskich wypocin?

                                                    Teraz nie mam czasu.
                                                    Ale może za chwile...
                                                  • mr_watchman Re: Jaką sprawę? 23.06.03, 15:39
                                                    bimi napisał:

                                                    > Chcesz, żebym ci odpowiedział, na kolejną porcję twoich kretyńskich wypocin?

                                                    Odpowiedz, niech twój geniusz zabłyśnie.

                                                    > Teraz nie mam czasu.

                                                    Niech zgadnę - robią ci CT mózgu? Oj, będzie z tym pewien problem.

                                                    > Ale może za chwile...

                                                    Streszczaj się.
                                                  • Gość: Zbiór Re: BIMI! Przemyślałeś już sprawę? IP: *.am.poznan.pl 24.06.03, 14:08
                                                    mr liberał jakoś tam , jak już przemyślisz, to dzwoń na Berdyczów bo to
                                                    właściwy dla ciebie adres.
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 23.06.03, 15:57
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Wcale tego nie oczekuję. Ale pytasz mnie to ci odpowiadam.
                                                    >
                                                    > Pytam, kto cię utrzymuje - rodzice czy psychiatryk, a na to pytanie jeszcze
                                                    > nie odpowiedziałeś.

                                                    A jak powinienem odpowiedzieć, jeśli obie opcje są błędne?


                                                    > > Moim zdaniem na lichwie.
                                                    > > Czym niby jest "kurs akcji"? smile
                                                    >
                                                    > Ceną, która jest wynikiem bilansu podaży akcji i popytu na nie. Innymi słowy-
                                                    > cena (wartość) akcji zależy od tego, ilu jest chętnych na jej nabycie. Z
                                                    > reguły wynika to z danych na temat wyniku finansowego emitenta akcji (spółki
                                                    > publicznej). Oczywiście, na giełdzie są też obligacje skarbowe, obligacje
                                                    > spółek itp., ale co do zasady podlegają one tym samym mechanizmom.Zrozumiałeś
                                                    > czy taki poziom wiedzy już cię przerasta?

                                                    Zrozumiałem. No własnie. Czyli na lichwie smile
                                                    Bo przecież nie robią niczego pożytecznego - jedynie przerzucają forsę z
                                                    jednego rodzaju papierów na inne.


                                                    > > Więc skąd się biorą pieniądze, które on zarabia?
                                                    >
                                                    > Z procentu, jaki bierze od transakcji, w których pośredniczy.

                                                    Ale skąd się ten procent bierze? Wartość jakiego produktu odzwierciedla kwota,
                                                    którą zarabia taki koleś na "procencie"?


                                                    > > Ekspedientka w warzywniaku produkuje (pośrednio) warzywa.
                                                    >
                                                    > Ekspedientka w warzywniaku może "wyprodukować" co najwyżej rozwiązanie
                                                    > krzyżówki, jeśli nie jest zbyt tępa.
                                                    > Bimi - musisz zrozumieć pewną prostą zasadę. Gospodarka (jakakolwiek) opiera
                                                    > się na tym, że niektórzy ludzie chcą zjeść buraka, a inni - zarobić na kursie
                                                    > akcji.
                                                    > Droga buraka z ziemi rolnej na stół w jadalni wygląda tak: a.rolnik produkuje
                                                    > buraka; b. sprzedaje go pośrednikowi (sklep, hurtownia, skup - co chcesz) -
                                                    > rolnik już w tym momencie zarabia (na produkcji, a ściślej - sprzedaży
                                                    > własnych produktów); c. pośrednik oferuje buraka klientom, np. prowadzi sklep
                                                    > warzywno-owocowy; d. każdy (o ile ma pieniądze) może wejść do takiego sklepui
                                                    > kupić buraka - wówczas zarabia pośrednik; e. po powrocie do domu nabywca
                                                    > buraka może zrobić z nim co chce, np. sprzedać sąsiadowi, zjeść, wysłać na
                                                    > konkurs piękności albo adoptować i dać mu imię: bimi.
                                                    > Uczestnictwo ekspedientki w "produkcji" buraka jest żadne, bo jeśli rolnicy
                                                    > buraków nie wyprodukują albo klienci przestaną je kupować, to warzywniak
                                                    > zbankrutuje. Ponieważ - jako pośrednik - jest zależny od podaży i popytu na
                                                    > dany towar.
                                                    > Czy to do ciebie dotarło? Jeśli nie, to poćwicz z innymi przedmiotami, np.
                                                    > krzesłami, radioodbiornikami, parasolami albo książkami (tylko zamień
                                                    > warzywniak na odpowiedni sklep).
                                                    > W przypadku usług o tyle jest prościej, że z reguły ich wytwórca (wykonawca)
                                                    > jest także ich oferentem, tzn. płacisz bezpośrednio producentowi (np. płacąc
                                                    > rachunek za korzystanie ze stałego łącza z Internetem).
                                                    > Na tej samej zasadzie co sprzedaż buraków funkcjonuje także pośrednictwo w
                                                    > obrocie akcjami, tylko makler zamiast stałej pensji dostaje procent od
                                                    > sprzedaży. Ale mechanizm jest dokładnie ten sam.
                                                    > I ani ekspedientka, ani makler nic nigdy nie produkują.

                                                    Aleś się napisał smile

                                                    Ekspedientka w warzywniaku produkuje, pośrednio, warzywa.

                                                    Słuchaj, myślę, że nie ma potrzeby abyś przy pomocy mechanizmów maklersko-
                                                    gospodarczych, z zanagażowaniem wszelkiego rodzaju rekwizytów, udowadniał mi,
                                                    że eksedientka niczego nie produkuje, kiedy wykazałem ci już kilka postów
                                                    temu, że gdyby nie było ekspedientek, to produkcja warzyw musiałaby być niższa.
                                                    Tak samo, jak nie musisz mi przyprowadzać ekspertów, którzy mi udowodnią, że w
                                                    samolocie zadziała komórka, kiedy ja wiem, że moja komórka w samolocie nie
                                                    działa.

                                                    Mój świat, w przeciwieństwie do twojego, nie opiera się na tym, co mi mówią,
                                                    ale przede wszystkim na tym, co ja sam dostrzegam. I jak do tej pory, nie
                                                    zawiodłem się na tym systemie.



                                                    > > Może i prosiłeś. Ale żebym od razu coś ci obiecał... smile
                                                    >
                                                    > To teraz spełnij moją prośbę. Co ci zależy? Wstydzisz się swoich
                                                    > złodziejskich zapędów czy co?

                                                    Nie bardziej, niż tego, że ktoś z moich znajomych nakryje mnie na tym, że
                                                    gadam z kimś takim jak ty.
                                                  • mr_watchman Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 23.06.03, 16:09
                                                    bimi napisał:

                                                    > A jak powinienem odpowiedzieć, jeśli obie opcje są błędne?

                                                    Przekonaj mnie, że ktoś się odważył cię zatrudnić (podaj chociaż opis
                                                    stanowiska, tj. czym się zajmujesz).

                                                    > Zrozumiałem. No własnie. Czyli na lichwie smile

                                                    Niestety, nie zrozumiałeś.

                                                    > Bo przecież nie robią niczego pożytecznego - jedynie przerzucają forsę z
                                                    > jednego rodzaju papierów na inne.

                                                    Bimi, sprzedaż akcji jest także (a pierwotnie - wyłącznie) formą
                                                    dokapitalizowania spółki. Ale tego ty już nie chwycisz.

                                                    > Ale skąd się ten procent bierze? Wartość jakiego produktu odzwierciedla
                                                    > kwota, którą zarabia taki koleś na "procencie"?

                                                    Bimi - makler to taki pan, co się zna na rynku kapitałowym i wie, w co
                                                    zainwestować. Ty masz forsę do inwestowania, on - wiedzę. Możesz kupić akcje
                                                    sam, tzn. bez jego doradztwa, ale płacąc prowizję maklerowi kupujesz jego
                                                    wiedzę. I za to płacisz. Niestety, nie zrozumiesz tego, bo dla ciebie praca to
                                                    tylko łopata i kilof. A przecież wystarczy pomyśleć - twoja pani doktor także
                                                    nic nie produkuje (a sądząc po tym, co wypisujesz na forum, jej wysiłki idą na
                                                    marne).

                                                    > Aleś się napisał smile

                                                    A przeczytałeś chociaż? Nawet nie pytam, czy zrozumiałeś, bo chyba nie ma co
                                                    na to licyć.

                                                    > Ekspedientka w warzywniaku produkuje, pośrednio, warzywa.

                                                    Jak widać - nie przeczytałeś.

                                                    > Słuchaj, myślę, że nie ma potrzeby abyś przy pomocy mechanizmów maklersko-
                                                    > gospodarczych, z zanagażowaniem wszelkiego rodzaju rekwizytów, udowadniał
                                                    > mi, że eksedientka niczego nie produkuje, kiedy wykazałem ci już kilka
                                                    > postów temu, że gdyby nie było ekspedientek, to produkcja warzyw musiałaby
                                                    > być niższa.

                                                    Nic nie wykazałeś, co najwyżej - własną bezkresną głupotę. Pora zrozumieć,
                                                    warzywny mózgu, że o produkcji buraka decyduje popyt na niego, a nie -
                                                    pośrednictwo w jego sprzedaży. Ale to dla ciebie nieosiągalny pułap myślenia.

                                                    > Tak samo, jak nie musisz mi przyprowadzać ekspertów, którzy mi udowodnią, że
                                                    > w samolocie zadziała komórka, kiedy ja wiem, że moja komórka w samolocie nie
                                                    > działa.

                                                    A ty widziałeś kiedyś samolot (nie na obrazku, tylko "na żywo")? Bo mam
                                                    wrażenie, żeś nosa poza swój psychiatryk nigdy nie wystawił.

                                                    > Mój świat, w przeciwieństwie do twojego, nie opiera się na tym, co mi mówią,
                                                    > ale przede wszystkim na tym, co ja sam dostrzegam. I jak do tej pory, nie
                                                    > zawiodłem się na tym systemie.

                                                    A widziałeś kiedyś impulsy telefoniczne?

                                                    > Nie bardziej, niż tego, że ktoś z moich znajomych nakryje mnie na tym, że
                                                    > gadam z kimś takim jak ty.

                                                    Ty masz jakichś znajomych? Masz na myśli te zaślinione warzywa, z którymi
                                                    dzielisz pokój w psychiatryku?
                                                    No, jak tam z tym twoim złodziejstwem?
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 23.06.03, 17:09
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > A jak powinienem odpowiedzieć, jeśli obie opcje są błędne?
                                                    >
                                                    > Przekonaj mnie, że ktoś się odważył cię zatrudnić (podaj chociaż opis
                                                    > stanowiska, tj. czym się zajmujesz).

                                                    Przekonaj mnie, że nie jesteś skończonym kretynem.


                                                    > > Zrozumiałem. No własnie. Czyli na lichwie smile
                                                    >
                                                    > Niestety, nie zrozumiałeś.

                                                    Niestety, zrozumiałem. smile


                                                    > > Bo przecież nie robią niczego pożytecznego - jedynie przerzucają forsę z
                                                    > > jednego rodzaju papierów na inne.
                                                    >
                                                    > Bimi, sprzedaż akcji jest także (a pierwotnie - wyłącznie) formą
                                                    > dokapitalizowania spółki. Ale tego ty już nie chwycisz.

                                                    smile Wyłącznie sprzedaż pierwotna jest formą dokapitalizowania spółki.
                                                    Handel wtórny akcajmi, jest już tylko lichwą.


                                                    > > Ale skąd się ten procent bierze? Wartość jakiego produktu odzwierciedla
                                                    > > kwota, którą zarabia taki koleś na "procencie"?
                                                    >
                                                    > Bimi - makler to taki pan, co się zna na rynku kapitałowym i wie, w co
                                                    > zainwestować. Ty masz forsę do inwestowania, on - wiedzę. Możesz kupić akcje
                                                    > sam, tzn. bez jego doradztwa, ale płacąc prowizję maklerowi kupujesz jego
                                                    > wiedzę. I za to płacisz. Niestety, nie zrozumiesz tego,bo dla ciebie praca to
                                                    > tylko łopata i kilof. A przecież wystarczy pomyśleć - twoja pani doktor także
                                                    > nic nie produkuje (a sądząc po tym, co wypisujesz na forum, jej wysiłki idą
                                                    > na marne).

                                                    Ta twoja kretyńska krótkowzroczność. smile
                                                    Pani doktor produkuje (również pośrednio) to, co produkują ci, którzy sie u
                                                    niej leczą - gdyby nie było pani doktor, to oni nie mogliby produkować swoich
                                                    dóbr, gdyż leżeli by w łóżkach. Tudzież w trumnach.


                                                    > > Słuchaj, myślę, że nie ma potrzeby abyś przy pomocy mechanizmów maklersko-
                                                    > > gospodarczych, z zanagażowaniem wszelkiego rodzaju rekwizytów, udowadniał
                                                    > > mi, że eksedientka niczego nie produkuje, kiedy wykazałem ci już kilka
                                                    > > postów temu, że gdyby nie było ekspedientek, to produkcja warzyw musiałaby
                                                    > > być niższa.
                                                    >
                                                    > Nic nie wykazałeś, co najwyżej - własną bezkresną głupotę. Pora zrozumieć,
                                                    > warzywny mózgu, że o produkcji buraka decyduje popyt na niego, a nie -
                                                    > pośrednictwo w jego sprzedaży. Ale to dla ciebie nieosiągalny pułap myślenia.

                                                    Czyli, gdyby zabrakło sklepów z warzywami, to w jaki sposób, według ciebie,
                                                    zostałaby podtrzymana produkcja buraków?
                                                    Bo moim zdaniem by spadła.


                                                    > > Tak samo, jak nie musisz mi przyprowadzać ekspertów, którzy mi udowodnią,
                                                    > > że w samolocie zadziała komórka, kiedy ja wiem, że moja komórka w samolocie
                                                    > > nie działa.
                                                    >
                                                    > A ty widziałeś kiedyś samolot (nie na obrazku, tylko "na żywo")? Bo mam
                                                    > wrażenie, żeś nosa poza swój psychiatryk nigdy nie wystawił.

                                                    Widziałem. Ale dalej nie wiem, jak to się ma do tej twoje komórki, z której
                                                    można gadać w lecącym samolocie...
                                                    W której masz sieci? smile


                                                    > > Mój świat, w przeciwieństwie do twojego, nie opiera się na tym, co mi mówią
                                                    > > ale przede wszystkim na tym, co ja sam dostrzegam. I jak do tej pory, nie
                                                    > > zawiodłem się na tym systemie.
                                                    >
                                                    > A widziałeś kiedyś impulsy telefoniczne?

                                                    Nie za dużo tych kretyńskich pytań?
                                                  • mr_watchman Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 09:52
                                                    bimi napisał:

                                                    > Przekonaj mnie, że nie jesteś skończonym kretynem.

                                                    W założeniu to miała być tzw. błyskotliwa riposta? Wyrazy współczucia.
                                                    Ale zauważyłem, że temat pracy bardzo cię denerwuje. Więc pociągnę go jeszcze -
                                                    opisz, czym się zajmujesz w pracy. Pewnie coś produkujesz, nie?

                                                    > Niestety, zrozumiałem. smile

                                                    Przykro mi, ale nie. Problem polega na tym, że ty nawet nie rozumiesz, co to
                                                    jest lichwa (w znaczeniu słownikowym). Poniżej znajduje się link do definicji.
                                                    Może ją przeczytasz? Może zrozumiesz? Wątpię.
                                                    sjp.pwn.pl/haslo.php?id=28882
                                                    Bimi, uruchom tego gluta w środku swojej głowy i spróbuj pomyśleć. Wyobraź
                                                    sobie, że w pewnym sklepie został ostatni bochenek chleba i jest trzech
                                                    chętnych na niego. Sprzedawca zaproponował licytację - od 1,50zł i kto da
                                                    więcej. Jeden od razu zrezygnował, a dwóch licytowało się aż do sumy 7,50zł,
                                                    za którą ostatecznie jeden z nich kupił ten chleb. Nazwałbyś to lichwą?

                                                    > smile Wyłącznie sprzedaż pierwotna jest formą dokapitalizowania spółki.
                                                    > Handel wtórny akcajmi, jest już tylko lichwą.

                                                    Emisja akcji spółki publiczej od początku jest emisją pierwotną, bo akcje te
                                                    nigdy wcześniej nie znalazły się na rynku.

                                                    > Ta twoja kretyńska krótkowzroczność. smile

                                                    Ten twój czysty kretynizm.

                                                    > Pani doktor produkuje (również pośrednio) to, co produkują ci, którzy sie u
                                                    > niej leczą - gdyby nie było pani doktor, to oni nie mogliby produkować
                                                    > swoich dóbr, gdyż leżeli by w łóżkach. Tudzież w trumnach.

                                                    Ty jesteś zaprzeczniem tej "teorii". Leczą cię bez efektów, więc nadal gnijesz
                                                    w psychiatryku.
                                                    A wiesz już, skąd się bierze procent dla maklera, czy znów przekazałem ci za
                                                    dużo wiedzy jak na jeden raz?

                                                    > Czyli, gdyby zabrakło sklepów z warzywami, to w jaki sposób, według ciebie,
                                                    > zostałaby podtrzymana produkcja buraków?
                                                    > Bo moim zdaniem by spadła.

                                                    To, co piszesz, to czysta fantazja chorej głowy. Dlatego zadam pytanie
                                                    pomocnicze - dlaczego miałyby nagle zniknąć wszystkie warzywniaki?

                                                    > Widziałem. Ale dalej nie wiem, jak to się ma do tej twoje komórki, z której
                                                    > można gadać w lecącym samolocie...
                                                    > W której masz sieci? smile

                                                    Bimi, znowu chcesz się skompromitować? Proszę bardzo - po co każą wyłączać
                                                    telefony komórkowe w samolotach?

                                                    > Nie za dużo tych kretyńskich pytań?

                                                    Skoro opierasz się wyłącznie na tym, co możesz spostrzec, to rozumiem, że albo
                                                    często widujesz impulsy, albo uważasz, że ich nie ma. A zatem - czy widziałeś
                                                    kiedyś impulsy telefoniczne?

                                                    PS. Czyżbyś "zapomniał" odpowiedzieć na moje pytanie, jakich masz znajomych?
                                                    Bo ja sądzę, że żadnych. Poza, oczywiście, innymi pacjentami twojego
                                                    psychiatryka.
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 13:56
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > Ale zauważyłem, że temat pracy bardzo cię denerwuje. Więc pociągnę go
                                                    > jeszcze - opisz, czym się zajmujesz w pracy. Pewnie coś produkujesz, nie?

                                                    A jeśli nie produkuję, to co? smile
                                                    Załóżmy, że jestem np. maklerem...
                                                    Czy to by coś zmieniało?


                                                    > Bimi, uruchom tego gluta w środku swojej głowy i spróbuj pomyśleć. Wyobraź
                                                    > sobie, że w pewnym sklepie został ostatni bochenek chleba i jest trzech
                                                    > chętnych na niego. Sprzedawca zaproponował licytację - od 1,50zł i kto da
                                                    > więcej. Jeden od razu zrezygnował, a dwóch licytowało się aż do sumy 7,50zł,
                                                    > za którą ostatecznie jeden z nich kupił ten chleb. Nazwałbyś to lichwą?

                                                    No jasne. Choć może faktycznie nadużyłbym definicji. Niemniej jednak,
                                                    takie "zarabianie", pod względem moralnym, nie różniłoby się specjalnie od
                                                    lichwy. Tzn. ja tak uważam.
                                                    A ty uważasz, że taka licytacja; kto da więcej - ten się naje, powinna być
                                                    bardziej potępiana przez nas, niż lichwa (ta z twojej definicji), czy mniej?



                                                    > > smile Wyłącznie sprzedaż pierwotna jest formą dokapitalizowania spółki.
                                                    > > Handel wtórny akcajmi, jest już tylko lichwą.
                                                    >
                                                    > Emisja akcji spółki publiczej od początku jest emisją pierwotną, bo akcje te
                                                    > nigdy wcześniej nie znalazły się na rynku.

                                                    Po co mi to piszesz? Chcesz się pochwalić, że wiesz?



                                                    > A wiesz już, skąd się bierze procent dla maklera, czy znów przekazałem ci za
                                                    > dużo wiedzy jak na jeden raz?

                                                    Ja wiem. Ale ty, nie powiedziłeś mi tego. Najpewniej dlatego, że nie masz o
                                                    tym zielonego pojęcia - jak o większości spraw, o których rozmawiamy.


                                                    > > Czyli, gdyby zabrakło sklepów z warzywami, to w jaki sposób, według ciebie
                                                    > ,
                                                    > > zostałaby podtrzymana produkcja buraków?
                                                    > > Bo moim zdaniem by spadła.
                                                    >
                                                    > To, co piszesz, to czysta fantazja chorej głowy. Dlatego zadam pytanie
                                                    > pomocnicze - dlaczego miałyby nagle zniknąć wszystkie warzywniaki?

                                                    Nie ważne dlaczego.

                                                    Nie zaczynaj znowu z tą odmianą kretynizmu. Znaczy, z tą typu: skoro w
                                                    samolotach nie działają komórki, to dlaczego każą je wyłączać!!!???
                                                    Bo ja, pomimo najszczerszych chęci, nie potrafię rozmawiać z tobą, gdy masz
                                                    ten swój dlaczego-atak.


                                                    > > Widziałem. Ale dalej nie wiem, jak to się ma do tej twoje komórki, z której
                                                    > > można gadać w lecącym samolocie...
                                                    > > W której masz sieci? smile
                                                    >
                                                    > Bimi, znowu chcesz się skompromitować? Proszę bardzo - po co każą wyłączać
                                                    > telefony komórkowe w samolotach?

                                                    Haha. No proszę... smile

                                                    Luka, czy Ciebie też frapuje to pytanie?


                                                    > > Nie za dużo tych kretyńskich pytań?
                                                    >
                                                    > Skoro opierasz się wyłącznie na tym, co możesz spostrzec, to rozumiem,że albo
                                                    > często widujesz impulsy, albo uważasz, że ich nie ma. A zatem - czy widziałeś
                                                    > kiedyś impulsy telefoniczne?

                                                    Nie widziałem.
                                                    Czy teraz jestem zdrowszy? smile

                                                    Niemniej jednak, ciekawi mi jak żeś doszedł od "spostrzec" do "impulsów"...
                                                    Zechcesz mi wyjasnić?


                                                    > PS. Czyżbyś "zapomniał" odpowiedzieć na moje pytanie, jakich masz znajomych?
                                                    > Bo ja sądzę, że żadnych. Poza, oczywiście, innymi pacjentami twojego
                                                    > psychiatryka.

                                                    Co to znaczy jakich?
                                                    Z oczywistych względów nie będę naruszał prywatności moich znajomych (ani
                                                    swojej) i opowiadał o nich na forum. Myślę jednak, że śmiało mogę powiedzieć,
                                                    że mam znajomych lepszych niż ty.
                                                  • xiazeluka Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 14:07
                                                    bimi napisał:

                                                    > Luka, czy Ciebie też frapuje to pytanie?

                                                    Nie, ponieważ znam odpowiedź.

                                                    A Ty, zupko, masz wiedzę na poziomie swojej znajomości języka polskiego
                                                    (nie pisze się "niemniej jednak" ani "nie ważne").
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 14:46
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Luka, czy Ciebie też frapuje to pytanie?
                                                    >
                                                    > Nie, ponieważ znam odpowiedź.

                                                    To dobrze. Bo już się bałem i o Ciebie... smile


                                                    > A Ty, zupko, masz wiedzę na poziomie swojej znajomości języka polskiego
                                                    > (nie pisze się "niemniej jednak" ani "nie ważne").

                                                    Skoro się nie pisze to jak to możliwe, że moje się napisało? smile
                                                  • xiazeluka Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 14:52
                                                    bimi napisał:

                                                    > Skoro się nie pisze to jak to możliwe, że moje się napisało? smile

                                                    Ponieważ zarówno Twoje bazgroły, podobnie jak i Ty, to zjawiska paranormalne.
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 15:09
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Skoro się nie pisze to jak to możliwe, że moje się napisało? smile
                                                    >
                                                    > Ponieważ zarówno Twoje bazgroły, podobnie jak i Ty, to zjawiska paranormalne.

                                                    Coś tak atak na WTC? smile
                                                  • mr_watchman Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 14:35
                                                    bimi napisał:

                                                    > A jeśli nie produkuję, to co? smile

                                                    To zgodnie z własnymi "teoriami" kogoś wyzyskujesz.

                                                    > Załóżmy, że jestem np. maklerem...

                                                    Nie, nie założymy. Już ci pisałem - w twoim przypadku odpada każde stanowisko,
                                                    które wymaga minimalnej choćby wiedzy o funkcjonowaniu gospodarki, rynku,
                                                    prawa itp.

                                                    > Czy to by coś zmieniało?

                                                    Na razie nic nie zmieniaj, tylko napisz, czym się zajmujesz.

                                                    > No jasne. Choć może faktycznie nadużyłbym definicji. Niemniej jednak,
                                                    > takie "zarabianie", pod względem moralnym, nie różniłoby się specjalnie od
                                                    > lichwy. Tzn. ja tak uważam.

                                                    A co ci się tu nie podoba? Ktoś chce kupić, ktoś chce sprzedać. I kto tu jest
                                                    niemoralny według ciebie?

                                                    > A ty uważasz, że taka licytacja; kto da więcej - ten się naje, powinna być
                                                    > bardziej potępiana przez nas, niż lichwa (ta z twojej definicji), czy mniej?

                                                    W ogóle nie powinna być potępiana. Bo i po co i dlaczego?
                                                    PS. Definicja nie jest moja, tylko słownikowa. Co oznacza, że choćbyś krowę
                                                    nazywał lichwą, to nic nie zmienisz.

                                                    > Po co mi to piszesz? Chcesz się pochwalić, że wiesz?

                                                    Chcę ci wytłumaczyś, boś niedouczony ćwierćinteligent i wtórny analfabeta.
                                                    To skoro już "tyle" wiesz o akcjach, to odpowiedz, dlaczego handel nimi
                                                    nazywasz lichwą? A jak nazwałbyś handel burakami albo chusteczkami
                                                    higienicznymi?

                                                    > Ja wiem. Ale ty, nie powiedziłeś mi tego. Najpewniej dlatego, że nie masz o
                                                    > tym zielonego pojęcia - jak o większości spraw, o których rozmawiamy.

                                                    Znowu coś nie tak zaiskrzyło w twojej kloace pomyłkowo nazywanej głową. Już
                                                    zdążyłeś zapomnieć, że pytałeś - skąd ten procent dla maklera? Może zacznij
                                                    robić notatki, bo na twoją pamięć nie ma co liczyć.

                                                    > Nie ważne dlaczego.

                                                    Jest to bardzo ważne. Bo skoro nadal produkuje się buraki i ludzie nadal chcą
                                                    je kupować, to nigdy nie dojdzie do sytuacji, że nagle zabraknie warzywniaków.
                                                    Rozumiesz dlaczego tak się dzieje czy płonna jest moja nadzieja?

                                                    > Nie zaczynaj znowu z tą odmianą kretynizmu. Znaczy, z tą typu: skoro w
                                                    > samolotach nie działają komórki, to dlaczego każą je wyłączać!!!???
                                                    > Bo ja, pomimo najszczerszych chęci, nie potrafię rozmawiać z tobą, gdy masz
                                                    > ten swój dlaczego-atak.

                                                    No popatrz, zadałem ci to samo pytanie już chyba po raz dwudziesty, a ty nadal
                                                    nie potrafisz wyciągnąć z tego swojego pustego łba odpowiedzi. Ale widzę też,
                                                    że ta kwestia cię denerwuje. A przecież ci pisałem - nie ruszaj tego tematu,
                                                    bo znowu wyjdziesz na idiotę (co w zasadzie nie ma znaczenia, bo idiotyzm i
                                                    tak masz wpisany w osobowość).
                                                    Więc jak - dowiedziałeś się już, dlaczego każą wyłączać w samolotach telefony
                                                    komórkowe?

                                                    > > Bimi, znowu chcesz się skompromitować? Proszę bardzo - po co każą wyłączać
                                                    > > telefony komórkowe w samolotach?
                                                    >
                                                    > Haha. No proszę... smile

                                                    Czekam na odpowiedź. Swój śmiech pozostaw sobie.

                                                    > Nie widziałem.
                                                    > Czy teraz jestem zdrowszy? smile

                                                    Nie, jesteś tak samo stuknięty jak zawsze. Ale przyznajesz, że mogą istnieć
                                                    rzeczy, których nie widziałeś, albo pojęcia, których zobaczyć się nie da?

                                                    > Niemniej jednak, ciekawi mi jak żeś doszedł od "spostrzec" do "impulsów"...
                                                    > Zechcesz mi wyjasnić?

                                                    To już twój problem. Pod "spostrzec" można rozumieć widzenie, słyszenie,
                                                    czucie itd., czyli - poznanie zmysłami. Dlatego pytam - czy można zmysłami
                                                    poznać impulsy? Naprawdę jesteś taki głupi, że nie możesz tego zrozumieć?

                                                    > Co to znaczy jakich?
                                                    > Z oczywistych względów nie będę naruszał prywatności moich znajomych (ani
                                                    > swojej) i opowiadał o nich na forum. Myślę jednak, że śmiało mogę
                                                    > powiedzieć, że mam znajomych lepszych niż ty.

                                                    Lepszych, bo oślinionych? A może lepszych, bo kradną więcej niż inni?
                                                    Bimi, kogo ty chcesz oszukać? Takie dziwolągi jak ty nie mają znajomych, bo o
                                                    czym mieliby z tobą rozmawiać? Ciebie można traktować wyłącznie w kategoriach
                                                    niewyszukanej rozrywki - ot, takie warzywo, z którego można się pośmiać. Ale
                                                    traktować cię na serio?
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 24.06.03, 15:05
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > A jeśli nie produkuję, to co? smile
                                                    >
                                                    > To zgodnie z własnymi "teoriami" kogoś wyzyskujesz.

                                                    No co ty? Naprawdę?
                                                    smile


                                                    > > Załóżmy, że jestem np. maklerem...
                                                    >
                                                    > Nie, nie założymy. Już ci pisałem - w twoim przypadku odpada każde stanowisko
                                                    > które wymaga minimalnej choćby wiedzy o funkcjonowaniu gospodarki, rynku,
                                                    > prawa itp.

                                                    Skoro taki imbecyl jak ty może być wiceprezesem, to mysle, że ja mógłbym
                                                    zostać już chyba każdym, w tym kraju. No, może za wyjątkiem papieża... smile


                                                    > > Czy to by coś zmieniało?
                                                    >
                                                    > Na razie nic nie zmieniaj, tylko napisz, czym się zajmujesz.

                                                    smile Co za uparty kretyn!


                                                    > > No jasne. Choć może faktycznie nadużyłbym definicji. Niemniej jednak,
                                                    > > takie "zarabianie", pod względem moralnym, nie różniłoby się specjalnie od
                                                    > > lichwy. Tzn. ja tak uważam.
                                                    >
                                                    > A co ci się tu nie podoba? Ktoś chce kupić, ktoś chce sprzedać. I kto tu jest
                                                    > niemoralny według ciebie?

                                                    Niemorlaność polega na tym, że w takim wypadku chleba nie kupi ten, co jest
                                                    głodny, ale tan, co zjadł już trzy chleby wczoraj i jest np. gruby jak świnia,
                                                    bo żre z nudów. A nudzi się, bo żyje np. z odsetek albo dywidendy i nie ma co
                                                    robić.


                                                    > > A ty uważasz, że taka licytacja; kto da więcej - ten się naje, powinna być
                                                    > > bardziej potępiana przez nas, niż lichwa (ta z twojej definicji), czy mnie
                                                    > j?
                                                    >
                                                    > W ogóle nie powinna być potępiana. Bo i po co i dlaczego?

                                                    Na przykład dlatego, że pieniądz nie powinien być ważniejszy od Boga.


                                                    > PS. Definicja nie jest moja, tylko słownikowa. Co oznacza, że choćbyś krowę
                                                    > nazywał lichwą, to nic nie zmienisz.

                                                    Jak to nic nie zmienię? Przynajmniej nadam imię krowie. smile


                                                    > > Po co mi to piszesz? Chcesz się pochwalić, że wiesz?
                                                    >
                                                    > Chcę ci wytłumaczyś, boś niedouczony ćwierćinteligent i wtórny analfabeta.
                                                    > To skoro już "tyle" wiesz o akcjach, to odpowiedz, dlaczego handel nimi
                                                    > nazywasz lichwą? A jak nazwałbyś handel burakami albo chusteczkami
                                                    > higienicznymi?

                                                    To jeszcze nie odpowiedziałem?
                                                    Dziwne... smile
                                                    A takim razie niestety poddaję się.


                                                    > > Ja wiem. Ale ty, nie powiedziłeś mi tego. Najpewniej dlatego, że nie masz
                                                    > > o tym zielonego pojęcia - jak o większości spraw, o których rozmawiamy.
                                                    >
                                                    > Znowu coś nie tak zaiskrzyło w twojej kloace pomyłkowo nazywanej głową. Już
                                                    > zdążyłeś zapomnieć, że pytałeś - skąd ten procent dla maklera? Może zacznij
                                                    > robić notatki, bo na twoją pamięć nie ma co liczyć.

                                                    No pytałem. I jak brzmiała odpowiedź. Że z odsetek, tak? smile


                                                    > > Nie ważne dlaczego.
                                                    >
                                                    > Jest to bardzo ważne. Bo skoro nadal produkuje się buraki i ludzie nadal chcą
                                                    > je kupować,to nigdy nie dojdzie do sytuacji, że nagle zabraknie warzywniaków.
                                                    > Rozumiesz dlaczego tak się dzieje czy płonna jest moja nadzieja?

                                                    No i dobrze, że tak nie będzie. Bo to by oznaczało, automatyczną redukcję
                                                    produkcji buraków, a tego bysmy przecież nie chcieli... Prawda? smile


                                                    > > Nie zaczynaj znowu z tą odmianą kretynizmu. Znaczy, z tą typu: skoro w
                                                    > > samolotach nie działają komórki, to dlaczego każą je wyłączać!!!???
                                                    > > Bo ja, pomimo najszczerszych chęci, nie potrafię rozmawiać z tobą, gdy mas
                                                    > z
                                                    > > ten swój dlaczego-atak.
                                                    >
                                                    > No popatrz,zadałem ci to samo pytanie już chyba po raz dwudziesty, a ty nadal
                                                    > nie potrafisz wyciągnąć z tego swojego pustego łba odpowiedzi. Ale widzę też,
                                                    > że ta kwestia cię denerwuje. A przecież ci pisałem - nie ruszaj tego tematu,
                                                    > bo znowu wyjdziesz na idiotę (co w zasadzie nie ma znaczenia, bo idiotyzm i
                                                    > tak masz wpisany w osobowość).
                                                    > Więc jak - dowiedziałeś się już, dlaczego każą wyłączać w samolotach telefony
                                                    > komórkowe?

                                                    Ale przecież nawet wyjaśnaiłem ci juz to. I nic to nie dało - jak grochem o
                                                    ścianę.


                                                    > > Nie widziałem.
                                                    > > Czy teraz jestem zdrowszy? smile
                                                    >
                                                    > Nie, jesteś tak samo stuknięty jak zawsze. Ale przyznajesz, że mogą istnieć
                                                    > rzeczy, których nie widziałeś, albo pojęcia, których zobaczyć się nie da?

                                                    Przyznaję. Ale wiem rónocześnie, że dopóki nie dotyczą Talmudu, to na pewno ty
                                                    również nie masz o nich pojęcia.


                                                    > To już twój problem. Pod "spostrzec" można rozumieć widzenie, słyszenie,
                                                    > czucie itd., czyli - poznanie zmysłami. Dlatego pytam - czy można zmysłami
                                                    > poznać impulsy? Naprawdę jesteś taki głupi, że nie możesz tego zrozumieć?

                                                    A co rozumiesz przez "poznać impulsy"? Coś jak, zgłębić zagadke twojej
                                                    egzystencji...?


                                                    > Bimi, kogo ty chcesz oszukać? Takie dziwolągi jak ty nie mają znajomych,bo o
                                                    > czym mieliby z tobą rozmawiać? Ciebie można traktować wyłącznie w kategoriach
                                                    > niewyszukanej rozrywki - ot, takie warzywo, z którego można się pośmiać. Ale
                                                    > traktować cię na serio?

                                                    Nie zależy mi na tym, aby moi znajomi traktowali mnie serio - wystarczy, że
                                                    będą mnie lubieć. To przecież i tak nieporównywalnie wiele więcej, niż może
                                                    dostać od swoich znajomych takie syjonistyczne ścierwo jak ty.
                                                  • mr_watchman Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 25.06.03, 09:52
                                                    bimi napisał:

                                                    > No co ty? Naprawdę?

                                                    Dlaczego dziwią cię następstwa logiczne twoich własnych debilizmów? Narpawdę
                                                    jesteś aż tak głupi?

                                                    > Skoro taki imbecyl jak ty może być wiceprezesem, to mysle, że ja mógłbym
                                                    > zostać już chyba każdym, w tym kraju. No, może za wyjątkiem papieża... smile

                                                    Wiceprezesem? Co ten twój niedorobiony mózg znowu wyprodukował?
                                                    No, wal śmiał - czym się zajmujesz w swojej pracy?

                                                    > smile Co za uparty kretyn!

                                                    Rzeczywiście, twój upór jest równy twemu kretynizmowi.

                                                    > Niemorlaność polega na tym, że w takim wypadku chleba nie kupi ten, co jest
                                                    > głodny, ale tan, co zjadł już trzy chleby wczoraj i jest np. gruby jak
                                                    > świnia, bo żre z nudów. A nudzi się, bo żyje np. z odsetek albo dywidendy i
                                                    > nie ma co robić.

                                                    I bardzo dobrze. Na drugi raz sprzedawca zapamięta, że trzeba zamawiać więcej
                                                    chleba.

                                                    > Na przykład dlatego, że pieniądz nie powinien być ważniejszy od Boga.

                                                    A po co mieszasz w tę "dyskusję" Boga, odmóżdżony małpoludzie?

                                                    > Jak to nic nie zmienię? Przynajmniej nadam imię krowie. smile

                                                    Znowu nie zrozumiałeś? No tak, ty nigdy nie słyszałeś o różnicy między nazwą
                                                    własną a nazwą rodzajową.

                                                    > To jeszcze nie odpowiedziałem?
                                                    > Dziwne... smile
                                                    > A takim razie niestety poddaję się.

                                                    Twój rozum poddał się już dawno, pora na ciebie. A wracając do tematu - czym
                                                    się różni sprzedaż akcji od sprzedaży buraków (poza wyglądem sprzedawcy)?

                                                    > No pytałem. I jak brzmiała odpowiedź. Że z odsetek, tak? smile

                                                    Och, ty mój głupolku. Widzę, że jednak użyłem zbyt trudnego języka. A
                                                    chwaliłeś się, że już wiesz, skąd ten procent. Powiem ci, że nawet jesteś
                                                    zabawny w tym swoim przekonaniu o posiadaniu jakiejkolwiek wiedzy.
                                                    Otóż, bimi, nie, ten procent nie bierze się z żadnych odsetek. Pamiętasz?
                                                    Tłumaczyłem ci to. Więc co się kupuje u pana maklera? Dla ułatwienia podpowiem
                                                    ci, że chodzi o dwie rzeczy.

                                                    > No i dobrze, że tak nie będzie. Bo to by oznaczało, automatyczną redukcję
                                                    > produkcji buraków, a tego bysmy przecież nie chcieli... Prawda? smile

                                                    Odwrotnie, tępy buraku. Istnienie sklepów (jakichkolwiek) wynika z tego, że na
                                                    dany towar jest popyt, tzn. że ktoś chce go kupić. Siłą rzeczy oznacza to
                                                    także, że istnieje podaż, tzn. że ktoś to produkuje. A sklep to tylko
                                                    pośrednik. Gdyby zlikwidować - jak chce twój bezmyślny pseud-rozum - wszystkie
                                                    sklepy, natychmiast pojawiłyby się nowe, chyba że zniknęłaby podaż lub popyt
                                                    albo jakiś idiota twojego pokroju zakazałby handlu.

                                                    > Ale przecież nawet wyjaśnaiłem ci juz to. I nic to nie dało - jak grochem o
                                                    > ścianę.

                                                    Nic nie wyjaśniałeś, co najwyżej - bełkotliwie produkowałeś swoje urojenia.
                                                    Więc jak - dlaczego każą wyłączać w samolotach telefony komórkowe?

                                                    > Przyznaję. Ale wiem rónocześnie, że dopóki nie dotyczą Talmudu, to na pewno
                                                    > ty również nie masz o nich pojęcia.

                                                    Co ty pieprzysz? Jaki Talmud? Poproś pielęgniarkę, aby zrobiła ci prosto w
                                                    głowę dodatkowy zastrzyk z gówna - może ci się polepszy.

                                                    > A co rozumiesz przez "poznać impulsy"? Coś jak, zgłębić zagadke twojej
                                                    > egzystencji...?

                                                    Bimi, debilu, czytaj uważniej - pisałem "poznać zmysłami". Jeśli wąchasz swoje
                                                    zużyte pampersy, to poznajesz je zmysłowo. Rozumiesz czy znowu za wysoko
                                                    podniosłem poprzeczkę? Więc jak - możesz zmysłami poznać impulsy czy nie?

                                                    > Nie zależy mi na tym, aby moi znajomi traktowali mnie serio - wystarczy, że
                                                    > będą mnie lubieć.

                                                    Hm, tak jak się lubi kupę przyklejoną do buta?

                                                    > To przecież i tak nieporównywalnie wiele więcej, niż może dostać od swoich
                                                    > znajomych takie syjonistyczne ścierwo jak ty.

                                                    Tak, moi znajomi traktują mnie lepiej niż twoi - ciebie, przede wszystkim
                                                    traktują mnie serio.

                                                    PS. Swego czasu podawałeś jakiś debilny przykład faceta na pustyni z 10.000
                                                    USD. Ustaliłeś już, matołku, o co ci chodziło?
                                                  • mr_watchman BIMI! Zbierasz "myśli"? 25.06.03, 14:39
                                                  • mr_watchman BIMI! Rozczarowałeś mnie... 26.06.03, 10:59
                                                  • bimi Ale z ciebie niecierpliwe bydle 26.06.03, 11:14
                                                    Nie rozumiesz, że mnie czasem może też nie być?
                                                    A ty od razu się rozczarowujesz...
                                                    Rozczarowujesz mnie smile
                                                  • mr_watchman Ale z ciebie nudny pajac 26.06.03, 11:48
                                                    Nie rozumiesz, że mam gdzieś to, co ze sobą robisz? Na przyszłość się nie
                                                    tłumacz, tylko odpisuj na posty.
                                                  • bimi Re: Ale z ciebie nudny pajac 26.06.03, 11:52
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > Nie rozumiesz, że mam gdzieś to, co ze sobą robisz? Na przyszłość się nie
                                                    > tłumacz, tylko odpisuj na posty.

                                                    Skoro masz to gdzieś to po co sie rozczarowujesz, jak się do ciebie nie
                                                    odzywam przez jeden dzień?

                                                    Może dlatego, że jestes głupi?
                                                  • mr_watchman Re: Ale z ciebie nudny pajac 26.06.03, 12:15
                                                    bimi napisał:

                                                    > Skoro masz to gdzieś to po co sie rozczarowujesz, jak się do ciebie nie
                                                    > odzywam przez jeden dzień?

                                                    Bo nie obchodzą mnie powody, dla których nie odpisujesz. Nie tłumacz się,
                                                    tylko pisz. A jeśli jesteś zajęty CT mózgu, to poproś, aby ci to zrobili kiedy
                                                    indziej (zresztą, jak można zrobić tomografię czegoś, czego nie ma?).

                                                    > Może dlatego, że jestes głupi?

                                                    Bimi, wyjdziesz kiedyś swoim "rozumem" poza to proste pytanie? A może zbyt
                                                    często słyszysz je w życiu?
                                                  • bimi Re: Ale z ciebie nudny pajac 26.06.03, 12:45
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Skoro masz to gdzieś to po co sie rozczarowujesz, jak się do ciebie nie
                                                    > > odzywam przez jeden dzień?
                                                    >
                                                    > Bo nie obchodzą mnie powody, dla których nie odpisujesz. Nie tłumacz się,
                                                    > tylko pisz. A jeśli jesteś zajęty CT mózgu, to poproś,aby ci to zrobili kiedy
                                                    > indziej (zresztą, jak można zrobić tomografię czegoś, czego nie ma?).

                                                    Często prosisz ludzi o coś w ten sposób?
                                                  • mr_watchman Re: Ale z ciebie nudny pajac 26.06.03, 13:02
                                                    bimi napisał:

                                                    > Często prosisz ludzi o coś w ten sposób?

                                                    Ty zajmujesz osobny kącik w mojej głowie.
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 26.06.03, 11:44
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > No co ty? Naprawdę?
                                                    >
                                                    > Dlaczego dziwią cię następstwa logiczne twoich własnych debilizmów? Narpawdę
                                                    > jesteś aż tak głupi?

                                                    Nie dziwią mnie. Dziwi mnie jedynie to, że nagle sam zacząłeś się na nie
                                                    powoływać.


                                                    > I bardzo dobrze. Na drugi raz sprzedawca zapamięta, że trzeba zamawiać więcej
                                                    > chleba.

                                                    To zależy. Więcej chleba, to więcej pracy. A gdy chleba jest mniej, to cenę
                                                    można podżyłować bardziej. Jeśli więc sprzedawca jest np. syjonistą, to
                                                    wątpliwe, aby zamówił chleb dla wszystkich. Bo to nie będzie w jego
                                                    interesie...


                                                    > > Na przykład dlatego, że pieniądz nie powinien być ważniejszy od Boga.
                                                    >
                                                    > A po co mieszasz w tę "dyskusję" Boga, odmóżdżony małpoludzie?

                                                    Z tego samego powodu, z którego ty mieszasz w nią chleb.


                                                    > > To jeszcze nie odpowiedziałem?
                                                    > > Dziwne... smile
                                                    > > A takim razie niestety poddaję się.
                                                    >
                                                    > Twój rozum poddał się już dawno, pora na ciebie. A wracając do tematu - czym
                                                    > się różni sprzedaż akcji od sprzedaży buraków (poza wyglądem sprzedawcy)?

                                                    Wieloma rzeczami. Na przykład tym, że buraka kupuje się po to, aby go zjeść, a
                                                    akcje po to, aby na nich zarobić, nic nie robiąc w tym czasie.


                                                    > > No pytałem. I jak brzmiała odpowiedź. Że z odsetek, tak? smile
                                                    >
                                                    > Och, ty mój głupolku. Widzę, że jednak użyłem zbyt trudnego języka. A
                                                    > chwaliłeś się, że już wiesz, skąd ten procent. Powiem ci, że nawet jesteś
                                                    > zabawny w tym swoim przekonaniu o posiadaniu jakiejkolwiek wiedzy.
                                                    > Otóż, bimi, nie, ten procent nie bierze się z żadnych odsetek. Pamiętasz?
                                                    > Tłumaczyłem ci to. Więc co się kupuje u pana maklera?Dla ułatwienia podpowiem
                                                    > ci, że chodzi o dwie rzeczy.

                                                    Chcesz powiedzieć, że to klienci maklera płacą mu ten procent?
                                                    No, ale przecież chyba po to, aby samemu na tym też zarobić?
                                                    Skąd więc, twoim zdaniem, bierze sie z kolei procent tych, co płacą maklerowi?

                                                    Poczekaj - niech zgadnę: makler im go płaci!
                                                    Tak? smile


                                                    > > No i dobrze, że tak nie będzie. Bo to by oznaczało, automatyczną redukcję
                                                    > > produkcji buraków, a tego bysmy przecież nie chcieli... Prawda? smile
                                                    >
                                                    > Odwrotnie, tępy buraku. Istnienie sklepów (jakichkolwiek) wynika z tego,że na
                                                    > dany towar jest popyt, tzn. że ktoś chce go kupić. Siłą rzeczy oznacza to
                                                    > także, że istnieje podaż, tzn. że ktoś to produkuje. A sklep to tylko
                                                    > pośrednik. Gdyby zlikwidować - jak chce twój bezmyślny pseud-rozum- wszystkie
                                                    > sklepy, natychmiast pojawiłyby się nowe, chyba że zniknęłaby podaż lub popyt
                                                    > albo jakiś idiota twojego pokroju zakazałby handlu.

                                                    smile Czy ty nie masz mózgu? A czym ty mi tu opowiadasz? I po co? Podaż i popyt
                                                    to tylko wymysł ekonomistów. Pojęcia wymyślone po to, aby opisać pewne cechy
                                                    systemu, jaki inni ekonomisci zbudowali. To ten system powoduje, że na miejsce
                                                    upadłych sklepów pojawiają sie nowe. Tak samo, jak to właśnie system powoduje,
                                                    że jest coś takiego jak "sklepy" i że te sklepy mogą "upaść".

                                                    Pojawiły by się nowe - zgoda. Ale co z tego?
                                                    Jakby zabrakło rolników, to na ich miejsce też pojawiliby się nowi. Ale to
                                                    wcale nie znaczy, ze rolnicy nie produkują, prawda? Tak samo, jak panie z
                                                    warzywniaka...

                                                    Produkcja mogłaby istnieć bez kapitalizmu. Za to kapitalizm bez produkcji nie.
                                                    Dlatego definiowanie produkcji w oparciu o twoje kapitalistyczne definicje
                                                    jest stawianiem sprawy na głowie. A dla ludzi rozsądnych, jest po prostu
                                                    bełkotem.


                                                    > > Ale przecież nawet wyjaśnaiłem ci juz to. I nic to nie dało - jak grochem
                                                    > > o ścianę.
                                                    >
                                                    > Nic nie wyjaśniałeś, co najwyżej - bełkotliwie produkowałeś swoje urojenia.
                                                    > Więc jak - dlaczego każą wyłączać w samolotach telefony komórkowe?

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=75&w=5993153


                                                    > Co ty pieprzysz? Jaki Talmud? Poproś pielęgniarkę, aby zrobiła ci prosto w
                                                    > głowę dodatkowy zastrzyk z gówna - może ci się polepszy.

                                                    Ty swoją czesto o to prosisz?


                                                    > > A co rozumiesz przez "poznać impulsy"? Coś jak, zgłębić zagadke twojej
                                                    > > egzystencji...?
                                                    >
                                                    > Bimi, debilu, czytaj uważniej -pisałem "poznać zmysłami". Jeśli wąchasz swoje
                                                    > zużyte pampersy, to poznajesz je zmysłowo. Rozumiesz czy znowu za wysoko
                                                    > podniosłem poprzeczkę? Więc jak - możesz zmysłami poznać impulsy czy nie?

                                                    Bredzisz.


                                                    > > Nie zależy mi na tym, aby moi znajomi traktowali mnie serio - wystarczy, że
                                                    > > będą mnie lubieć.
                                                    >
                                                    > Hm, tak jak się lubi kupę przyklejoną do buta?

                                                    Nie - nie tak, jak twoi ciebie.


                                                    > PS. Swego czasu podawałeś jakiś debilny przykład faceta na pustyni z 10.000
                                                    > USD. Ustaliłeś już, matołku, o co ci chodziło?

                                                    smile Ale masz rozpiiździel w bani, człowieku.
                                                    Co tu ma do rzeczy facet z pustyni?
                                                  • mr_watchman Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 26.06.03, 12:10
                                                    bimi napisał:

                                                    > Nie dziwią mnie. Dziwi mnie jedynie to, że nagle sam zacząłeś się na nie
                                                    > powoływać.

                                                    Nie powołuję się, tylko wykazuję ci absurdalność twoich "teorii".

                                                    > To zależy. Więcej chleba, to więcej pracy. A gdy chleba jest mniej, to cenę
                                                    > można podżyłować bardziej. Jeśli więc sprzedawca jest np. syjonistą, to
                                                    > wątpliwe, aby zamówił chleb dla wszystkich. Bo to nie będzie w jego
                                                    > interesie...

                                                    To wtedy jakiś nie-syjonista otworzy konukrencyjny sklep. Tym się różni wolny
                                                    rynek od socjalizmu - to potrzeby rynku tworzą sklepy, a nie - odgórne
                                                    zarządzenia władzy.

                                                    > Z tego samego powodu, z którego ty mieszasz w nią chleb.

                                                    Mogą być buraki, mój ćwikłowy oponencie, przecież rozmawiamy o handlu, nie?.
                                                    Więc po co mieszasz Boga w tę dyskusję?

                                                    > Wieloma rzeczami. Na przykład tym, że buraka kupuje się po to, aby go zjeść,
                                                    > a akcje po to, aby na nich zarobić, nic nie robiąc w tym czasie.

                                                    Ale żeby kupić akcje, trzeba było na nie najpierw zarobić, np. na produkcji
                                                    buraków. Poza tym, na kursie akcji można też stracić. Jest więc pewne ryzyko w
                                                    czasie nic nierobienia. Nie wpadłeś na to?
                                                    I czym jeszcze różni się handel burakami od handlu akcjami?

                                                    > Chcesz powiedzieć, że to klienci maklera płacą mu ten procent?

                                                    Tak, to jest jego prowizja, jego zarobek. Już ci tłumaczyłem - w ten sposób
                                                    kupują jego wiedzę o rynku kapitałowym.

                                                    > No, ale przecież chyba po to, aby samemu na tym też zarobić?
                                                    > Skąd więc, twoim zdaniem, bierze sie z kolei procent tych, co płacą
                                                    > maklerowi?

                                                    Z zysku z akcji albo z funduszu, który mu powierzyli - do wyboru, do koloru.

                                                    > Poczekaj - niech zgadnę: makler im go płaci! Tak? smile

                                                    Nie. I lepiej już nic nie zgaduj, bo ci nie to wychodzi (jak wszystko inne
                                                    zresztą).

                                                    > smile Czy ty nie masz mózgu? A czym ty mi tu opowiadasz? I po co? Podaż i popyt
                                                    > to tylko wymysł ekonomistów.

                                                    Oj, bimi. Kolejna kompromitacja. Kupowałeś coś kiedyś, choćby te twoje kochane
                                                    buraki? W ten sposób tworzysz popyt. Rany, ale ty jesteś nieuk.

                                                    > Pojęcia wymyślone po to, aby opisać pewne cechy systemu, jaki inni
                                                    > ekonomisci zbudowali. To ten system powoduje, że na miejsce upadłych sklepów
                                                    > pojawiają sie nowe. Tak samo, jak to właśnie system powoduje, że jest coś
                                                    > takiego jak "sklepy" i że te sklepy mogą "upaść".

                                                    To w czym problem? Jedne firmy powstają, inne upadają. Decyduje o tym rynek.

                                                    > Pojawiły by się nowe - zgoda. Ale co z tego? Jakby zabrakło rolników, to na
                                                    > ich miejsce też pojawiliby się nowi. Ale to wcale nie znaczy, ze rolnicy nie
                                                    > produkują, prawda? Tak samo, jak panie z warzywniaka...

                                                    Bimi, kapuściany mózgu, to, że rolnicy coś produkują, nie znaczy, że wszyscy
                                                    inni też. Równie dobrze za producenta buraków mógłbyś uznać producenta
                                                    słoików, bo przecież można sobie zrobić ćwikłę z chrzanem i wsadzić ją do
                                                    słoja. A kto produkuje słoiki, twoim zdaniem? Sprzedawcy samochodów?

                                                    > Produkcja mogłaby istnieć bez kapitalizmu.

                                                    Jasne, ale rzecz w tym, żeby sprzedać, a nie - produkować. A do tego potrzebny
                                                    jest rynek.

                                                    > Za to kapitalizm bez produkcji nie. Dlatego definiowanie produkcji w oparciu
                                                    > o twoje kapitalistyczne definicje jest stawianiem sprawy na głowie. A dla
                                                    > ludzi rozsądnych, jest po prostu bełkotem.

                                                    Widzę, że stan twojego odmóżdżenia przekracza wszelki dopuszczalny poziom.
                                                    Bimi, a gdybyś tak zaczął produkować sierpy (wiesz co to czy chcesz link do
                                                    definicji?), to zarobiłbyś na tym?

                                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=75&w=5993153

                                                    Z wypowiedzi pod tym linkiem wynika akurat, że można uzyskać połączenie z
                                                    telefonu komórkowego z lecącego samolotu. Strzelasz sobie gola do własnej
                                                    bramki?
                                                    PS. To miłe, że na forum Telefony powtórzyłeś moje pytanie, które ci zadałem.
                                                    To świadczy o twoich wątpliwościach. Czyżbyś zaczął myśleć?

                                                    > Ty swoją czesto o to prosisz?

                                                    Nie, ja nie mam takich potrzeb. A w twoim wypadku zastrzyk z gówna to wręcz
                                                    konieczność, abyś mógł funkcjonować.

                                                    > Bredzisz.

                                                    Może to rozwiniesz, co? Niestety, musiałbyś wtedy przyznać, że nie masz racji.
                                                    Więc jak - widziałeś kiedyś impulsy telefoniczne?

                                                    > Nie - nie tak, jak twoi ciebie.

                                                    Co moi - ciebie? Moi znajomi traktują mnie serio, bo mają o czym ze mną
                                                    rozmawiać. A ciebie trzeba edukować na temat najprostszych spraw. Bimi, sam
                                                    się podcierasz czy prosisz kogoś o pomoc?

                                                    > smile Ale masz rozpiiździel w bani, człowieku. Co tu ma do rzeczy facet z
                                                    > pustyni?

                                                    Pytam cię, czy ustaliłeś już, o co ci chodziło w tym kretyńskim przykładzie,
                                                    jaki wyprodukowała twoja bezmyślna głowa. Masz problem ze zrozumieniem mojego
                                                    pytania czy własnych debilizmów?
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 26.06.03, 12:43
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie dziwią mnie. Dziwi mnie jedynie to, że nagle sam zacząłeś się na nie
                                                    > > powoływać.
                                                    >
                                                    > Nie powołuję się, tylko wykazuję ci absurdalność twoich "teorii".

                                                    Dlaczego absurdalność? Bo ja byłbym maklerem?
                                                    To chyba zrobiłeś jakiś, nieuchwytny dla mnie, skok myślowy...
                                                    Przecież ja nie napisałem, ze nie ma maklerów. smile


                                                    > > To zależy. Więcej chleba, to więcej pracy. A gdy chleba jest mniej, to cenę
                                                    > > można podżyłować bardziej. Jeśli więc sprzedawca jest np. syjonistą, to
                                                    > > wątpliwe, aby zamówił chleb dla wszystkich. Bo to nie będzie w jego
                                                    > > interesie...
                                                    >
                                                    > To wtedy jakiś nie-syjonista otworzy konukrencyjny sklep. Tym się różni wolny
                                                    > rynek od socjalizmu - to potrzeby rynku tworzą sklepy, a nie - odgórne
                                                    > zarządzenia władzy.

                                                    Ale wtedy twój wczesniejszy przykład z licytacją chleba nie miał by racji
                                                    bytu...
                                                    Staraj się może poruszać w ramach rzeczywistości, którą sam sobie wyznaczasz.
                                                    O wiele łatwiej będzie mi sie wtedy z tobą gadało.



                                                    > > Z tego samego powodu, z którego ty mieszasz w nią chleb.
                                                    >
                                                    > Mogą być buraki, mój ćwikłowy oponencie, przecież rozmawiamy o handlu, nie?.
                                                    > Więc po co mieszasz Boga w tę dyskusję?

                                                    Bóg to sumienie. Myśle, że przeciętny Polak, gdyby miał ostatni bochenek, to
                                                    nie sprzedał by go bogaczowi za 10zł, ale oddał umierającemu z głodu za darmo.

                                                    Dlaczego? Między innymi dlatego, ze wierzy w Boga. Bóg, czy też sumienie,
                                                    wpływa na jego zachowanie bardziej niż chęć bogacenia się. Ten ktos zdaje
                                                    sobie sprawę z tego, że chleb służy, przede wszystkim, do przezycia. A jego
                                                    obowiązkiem, jako człowieka, jest pomagać przetrwać innym. Bog jest po to,
                                                    tego pilnowal.

                                                    Tzn. my tak mamy. Wiem, ze ty tego nie czujesz, ale opowiadam ci tylko, żebyś
                                                    wiedział, na przyszlosc...


                                                    > > Wieloma rzeczami. Na przykład tym, że buraka kupuje się po to, aby go zjeść
                                                    > > a akcje po to, aby na nich zarobić, nic nie robiąc w tym czasie.
                                                    >
                                                    > Ale żeby kupić akcje, trzeba było na nie najpierw zarobić, np. na produkcji
                                                    > buraków.

                                                    Żeby kupić buraka też trzeba było na niego zarobić.


                                                    > Poza tym,na kursie akcji można też stracić. Jest więc pewne ryzyko w
                                                    > czasie nic nierobienia. Nie wpadłeś na to?

                                                    Rozmawiany o zarabianiu na akcjach. Pamietasz jeszcze?


                                                    > I czym jeszcze różni się handel burakami od handlu akcjami?

                                                    Handel burakami polegający na spekulowaniu ich ceną jest, mniej więcej, tym
                                                    samym, czym wtórny handel akcjami.

                                                    Może byc?


                                                    > > No, ale przecież chyba po to, aby samemu na tym też zarobić?
                                                    > > Skąd więc, twoim zdaniem, bierze sie z kolei procent tych, co płacą
                                                    > > maklerowi?
                                                    >
                                                    > Z zysku z akcji albo z funduszu, który mu powierzyli - do wyboru, do koloru.

                                                    Z zysku z czego? Kto wypracowuje ten zysk?


                                                    > > Poczekaj - niech zgadnę: makler im go płaci! Tak? smile
                                                    >
                                                    > Nie. I lepiej już nic nie zgaduj, bo ci nie to wychodzi (jak wszystko inne
                                                    > zresztą).

                                                    No jak, nie zgadłem? smile



                                                    > > Czy ty nie masz mózgu? A czym ty mi tu opowiadasz? I po co? Podaż i popyt
                                                    > > to tylko wymysł ekonomistów.
                                                    >
                                                    > Oj, bimi. Kolejna kompromitacja. Kupowałeś coś kiedyś,choćby te twoje kochane
                                                    > buraki? W ten sposób tworzysz popyt. Rany, ale ty jesteś nieuk.

                                                    Hehe. Ale ja nie chce! smile
                                                    Czy mogę zjeść sobie buraka nie tworząc popytu? A nawet go zmniejszając...


                                                    > To w czym problem? Jedne firmy powstają, inne upadają. Decyduje o tym rynek.

                                                    Firmy to w większości wirtualne osoby. Zapewniem cię, że to, iż coś, czego nie
                                                    ma może "upaść" jest wymysłem systemu, w którym żyjemy.


                                                    > Bimi, kapuściany mózgu, to, że rolnicy coś produkują, nie znaczy, że wszyscy
                                                    > inni też. Równie dobrze za producenta buraków mógłbyś uznać producenta
                                                    > słoików, bo przecież można sobie zrobić ćwikłę z chrzanem i wsadzić ją do
                                                    > słoja. A kto produkuje słoiki, twoim zdaniem? Sprzedawcy samochodów?

                                                    Nie - ale na pewno kierowcy samochodów wożących piasek.


                                                    > > Produkcja mogłaby istnieć bez kapitalizmu.
                                                    >
                                                    > Jasne, ale rzecz w tym, żeby sprzedać, a nie - produkować. A do tego
                                                    > potrzebny jest rynek.

                                                    Rzecz w tym, żeby sprzedać?! smile
                                                    Czyja rzecz? Czych twoja...
                                                    Moja rzecz w tym, żeby przeżyć, mój drogi smile


                                                    > Z wypowiedzi pod tym linkiem wynika akurat, że można uzyskać połączenie z
                                                    > telefonu komórkowego z lecącego samolotu. Strzelasz sobie gola do własnej
                                                    > bramki?

                                                    smile Jasne że można. To nie wiedziałeś?
                                                    Przeczeż sam gadasz o tym od początku...

                                                    Tylko cholera, z moich jakoś sie nie da. A mam już trzecią... smile


                                                    > PS. To miłe, że na forum Telefony powtórzyłeś moje pytanie, które ci zadałem.
                                                    > To świadczy o twoich wątpliwościach. Czyżbyś zaczął myśleć?

                                                    smile Słuchaj, daję ci link do tego wątku drugi raz, Skoro to miłe to czegoś mi o
                                                    tym wtedy nie powiedział?
                                                    Bo dziś jesteś naćpany czym innym...?


                                                    > > Bredzisz.
                                                    >
                                                    > Może to rozwiniesz, co? Niestety, musiałbyś wtedy przyznać, że nie masz
                                                    > racji. Więc jak - widziałeś kiedyś impulsy telefoniczne?

                                                    Widziałem. Na ostatnim billingu.
                                                    A ty?


                                                    > > Nie - nie tak, jak twoi ciebie.
                                                    >
                                                    > Co moi - ciebie? Moi znajomi traktują mnie serio, bo mają o czym ze mną
                                                    > rozmawiać. A ciebie trzeba edukować na temat najprostszych spraw. Bimi, sam
                                                    > się podcierasz czy prosisz kogoś o pomoc?

                                                    Chodziło mi o to, ze jesteś dla nich jak gówno na podeszwie.


                                                    > > smile Ale masz rozpiiździel w bani, człowieku. Co tu ma do rzeczy facet z
                                                    > > pustyni?
                                                    >
                                                    > Pytam cię, czy ustaliłeś już, o co ci chodziło w tym kretyńskim przykładzie,
                                                    > jaki wyprodukowała twoja bezmyślna głowa. Masz problem ze zrozumieniem mojego
                                                    > pytania czy własnych debilizmów?

                                                    Skoro wtedy nie zrozumiałeś, to dlaczeog myślisz, że teraz ci się uda?
                                                    Brałes ostatnio udział w jakiejś terapii, czy co?
                                                  • mr_watchman Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 26.06.03, 13:34
                                                    bimi napisał:

                                                    > Dlaczego absurdalność? Bo ja byłbym maklerem?
                                                    > To chyba zrobiłeś jakiś, nieuchwytny dla mnie, skok myślowy...
                                                    > Przecież ja nie napisałem, ze nie ma maklerów. smile

                                                    Bimi, zapisuj sobie swoje brednie, bo sam się w nich gubisz. Zadałem ci
                                                    pytanie: "co produkujesz?", odpowiedziałeś: "A jeśli nie produkuję, to
                                                    co? smile". To ci odpisałem, że w takim przypadku zgodnie z twoją "teorią" kogoś
                                                    wyzyskujesz.

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6406226&a=6644172
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=6406226&a=6644891

                                                    No, jak produkujesz coś, czy jesteś wyzyskiwaczem (dla twojej wygody posługuję
                                                    się twoją nomenklaturą nazewniczą)?

                                                    > Ale wtedy twój wczesniejszy przykład z licytacją chleba nie miał by racji
                                                    > bytu...

                                                    I nie ma w gospodarce wolnorynkowej, gdzie popyt i podaż decydują o istnieniu
                                                    sklepów. Cieszę się, że ten twój mózg z waty wreszcie coś zrozumiał.

                                                    > Staraj się może poruszać w ramach rzeczywistości, którą sam sobie
                                                    > wyznaczasz. O wiele łatwiej będzie mi sie wtedy z tobą gadało.

                                                    Bimi, zacznij myśleć - będzie łatwiej nam wszystkim.

                                                    > Bóg to sumienie.

                                                    Mówiąc o czyimś nieczystym sumieniu masz na myśli to, że mu się Bóg ubrudził?

                                                    > Myśle, że przeciętny Polak, gdyby miał ostatni bochenek, to nie sprzedał by
                                                    > go bogaczowi za 10zł, ale oddał umierającemu z głodu za darmo.

                                                    No to źle myślisz.

                                                    > Dlaczego? Między innymi dlatego, ze wierzy w Boga. Bóg, czy też sumienie,
                                                    > wpływa na jego zachowanie bardziej niż chęć bogacenia się. Ten ktos zdaje
                                                    > sobie sprawę z tego, że chleb służy, przede wszystkim, do przezycia. A jego
                                                    > obowiązkiem, jako człowieka, jest pomagać przetrwać innym. Bog jest po to,
                                                    > tego pilnowal.

                                                    W swoim kretynizmie przekraczasz sam siebie.

                                                    > Tzn. my tak mamy. Wiem, ze ty tego nie czujesz, ale opowiadam ci tylko,
                                                    > żebyś wiedział, na przyszlosc...

                                                    My? Psychicznie chorzy?
                                                    Bimi, kiedy ty się nauczysz (pewnie nigdy), że wiara to wiara, a biznes to
                                                    biznes. W przypadku wiary liczy się Bóg i sumienie, a w biznesie - pieniądze.

                                                    > Żeby kupić buraka też trzeba było na niego zarobić.

                                                    To tak jak z kupnem akcji. Ale ja pytam cię o różnice.

                                                    > Rozmawiany o zarabianiu na akcjach. Pamietasz jeszcze?

                                                    Ale nie masz, kołku metalowy, żadnej gwarancji, że zarobisz. Na tym polega
                                                    ryzyko inwestowania w rynek kapitałowy. A buraka można zjeść albo przedstawić
                                                    znajomym jako bimiego. Ale na pewno ci burak nie ucieknie.

                                                    > Handel burakami polegający na spekulowaniu ich ceną jest, mniej więcej, tym
                                                    > samym, czym wtórny handel akcjami.
                                                    > Może byc?

                                                    W konkursie na Głupotę Roku? Tak, może być.
                                                    A co twój chory mózg rozumie poprzez spekulację?

                                                    > Z zysku z czego? Kto wypracowuje ten zysk?

                                                    Zysk wynika z kursu akcji, a kurs akcji wynika z działalności spółki -
                                                    emitenta akcji. Ludzie chętniej kupują akcje spółek, które dobrze sobie radzą
                                                    (podbijając tym cenę akcji), a chętniej pozbywają się akcji spółek, które mają
                                                    problemy finansowe (powodując spadek wartości akcji). Inwestując w akcje
                                                    możesz zyskać. Zlecasz jednak zakup akcji maklerowi, bo on lepiej się zna na
                                                    giełdzie i wie w co zainwestować. W zamian potrąca sobie procencik - swoją
                                                    prowizję, czyli zarobek.
                                                    Prościej się już nie da - jak nie rozumiesz, poproś kogoś, kto ma rozum, aby
                                                    ci to wytłumaczył.

                                                    > No jak, nie zgadłem? smile

                                                    Nie.

                                                    > > Oj, bimi. Kolejna kompromitacja. Kupowałeś coś kiedyś,choćby te twoje
                                                    > > kochane buraki? W ten sposób tworzysz popyt. Rany, ale ty jesteś nieuk.
                                                    >
                                                    > Hehe. Ale ja nie chce! smile

                                                    Czego nie chcesz?

                                                    > Czy mogę zjeść sobie buraka nie tworząc popytu? A nawet go zmniejszając...

                                                    Jeśli sam sobie tego buraka wyprodukujesz. Twoi rodzice już jednego
                                                    wyprodukowali.

                                                    > Firmy to w większości wirtualne osoby. Zapewniem cię, że to, iż coś, czego
                                                    > nie ma może "upaść" jest wymysłem systemu, w którym żyjemy.

                                                    Wirtualne? Usłyszałeś gdzieś nowe słowo i próbujesz odgadnąć jego znaczenie?
                                                    Bimi, firma to np. jednoosobowa działalność gospodarcza albo spółka akcyjna.
                                                    Co tu jest wirtualnego? Rozumiesz w ogóle znaczenie tego słowa?

                                                    > Nie - ale na pewno kierowcy samochodów wożących piasek.

                                                    I co oni produkują? Pierdzą w fotel?

                                                    > Rzecz w tym, żeby sprzedać?! smile Czyja rzecz? Czych twoja...

                                                    Bimi, zastanów się chociaż raz w życiu. Co ci z tego, że masz pełen magazyn
                                                    gumowych kaczuszek i buraków, skoro nikt ich nie chce kupić?

                                                    > Moja rzecz w tym, żeby przeżyć, mój drogi smile

                                                    Przecież rodzice zapewniają ci wyżywienie i opiekę.

                                                    > smile Jasne że można. To nie wiedziałeś? Przeczeż sam gadasz o tym od
                                                    > początku...

                                                    Mam podać link do naszej dyskusji, kiedy to "udowadniałeś", że nie można
                                                    uzyskać połączenia z samolotu? I traktowałeś to jako dowód na to, że zamachu
                                                    na WTC nie było.
                                                    Ty naprawdę jesteś chory psychicznie. Po prostu świr. Lecz się.

                                                    > Tylko cholera, z moich jakoś sie nie da. A mam już trzecią... smile

                                                    Trzecią komórkę? Chyba tę szarą w mózgu. No tak, posiadanie takiej ilości
                                                    neuronów tłumaczy twoje kompletne odmóżdżenie.

                                                    > smile Słuchaj, daję ci link do tego wątku drugi raz, Skoro to miłe to czegoś mi
                                                    > o tym wtedy nie powiedział?
                                                    > Bo dziś jesteś naćpany czym innym...?

                                                    Drugi raz? Jakoś sobie nie przypominam. Ale skoro tak mówisz...
                                                    A zacząłeś już myśleć czy to był przedwczesny alarm?

                                                    > Widziałem. Na ostatnim billingu. A ty?

                                                    Widziałeś impulsy? To ciekawe. I jak wyglądają?

                                                    > Chodziło mi o to, ze jesteś dla nich jak gówno na podeszwie.

                                                    A potrafisz wymyślić coś samodzielnie czy tylko umiesz odgrzewać moje teksty?

                                                    > Skoro wtedy nie zrozumiałeś, to dlaczeog myślisz, że teraz ci się uda?
                                                    > Brałes ostatnio udział w jakiejś terapii, czy co?

                                                    Bimi, tam nie było nic do rozumienia. I w tym problem. Wyprodukowałeś jakieś
                                                    gówno z tej swojej niedorobionej głowy, ale nie udało mi się od ciebie
                                                    wyciągnąć, czy wiesz, co masz na myśli. A ty nic nie masz na myśli, bo do tego
                                                    trzeba myśleć, co tobie nigdy się nie zdarza.
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? 26.06.03, 15:53
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Dlaczego absurdalność? Bo ja byłbym maklerem?
                                                    > > To chyba zrobiłeś jakiś, nieuchwytny dla mnie, skok myślowy...
                                                    > > Przecież ja nie napisałem, ze nie ma maklerów. smile
                                                    >
                                                    > Bimi, zapisuj sobie swoje brednie, bo sam się w nich gubisz. Zadałem ci
                                                    > pytanie: "co produkujesz?", odpowiedziałeś: "A jeśli nie produkuję, to
                                                    > co? smile". To ci odpisałem, że w takim przypadku zgodnie z twoją "teorią" kogoś
                                                    > wyzyskujesz.
                                                    >
                                                    > No, jak produkujesz coś, czy jesteś wyzyskiwaczem (dla twojej wygody
                                                    > posługuję się twoją nomenklaturą nazewniczą)?

                                                    Obawiam się, że twoja głupota uniemożliwia nam skuteczną komunikację.

                                                    Przecież byliśmy już przy problemie: co z tego, jeśli jestem maklerem?
                                                    To, że jesli jestem maklerem to wyzyskuję jest oczywiste i nie podlega żadnej
                                                    dyskusji. Chodziło mi jednak o to, gdzie ty dostrzegasz jakiś absurd?


                                                    > > Staraj się może poruszać w ramach rzeczywistości, którą sam sobie
                                                    > > wyznaczasz. O wiele łatwiej będzie mi sie wtedy z tobą gadało.
                                                    >
                                                    > Bimi, zacznij myśleć - będzie łatwiej nam wszystkim.

                                                    Niestety, nie potrafię mysleć za ciebie.


                                                    > > Bóg to sumienie.
                                                    >
                                                    > Mówiąc o czyimś nieczystym sumieniu masz na myśli to, że mu się Bóg ubrudził?

                                                    Widzę, że ograniczenia twej głowy mozna wykazać nawet przy pomocy prostej
                                                    metafory.


                                                    > > Myśle, że przeciętny Polak, gdyby miał ostatni bochenek, to nie sprzedał by
                                                    > > go bogaczowi za 10zł, ale oddał umierającemu z głodu za darmo.
                                                    >
                                                    > No to źle myślisz.

                                                    smile
                                                    Ty źle myślisz.

                                                    Moze zapytamy Luke. Luka, co byś zrobił? smile


                                                    > W swoim kretynizmie przekraczasz sam siebie.

                                                    To nie kretynizm, lecz ludzka rzeczywistość.


                                                    > > Tzn. my tak mamy. Wiem, ze ty tego nie czujesz, ale opowiadam ci tylko,
                                                    > > żebyś wiedział, na przyszlosc...
                                                    >
                                                    > My? Psychicznie chorzy?
                                                    > Bimi, kiedy ty się nauczysz (pewnie nigdy), że wiara to wiara, a biznes to
                                                    > biznes. W przypadku wiary liczy się Bóg i sumienie, a w biznesie - pieniądze.

                                                    Nie. My, ludzie wiedzący co to sumienie.


                                                    > > Żeby kupić buraka też trzeba było na niego zarobić.
                                                    >
                                                    > To tak jak z kupnem akcji. Ale ja pytam cię o różnice.

                                                    Jak się mnie pytasz o różnicę to po kiego grzyba przytaczasz mi podobieństwa?
                                                    Ja cię przecież o nie nie pytam.
                                                    Bo je znam. smile


                                                    > > Rozmawiany o zarabianiu na akcjach. Pamietasz jeszcze?
                                                    >
                                                    > Ale nie masz, kołku metalowy, żadnej gwarancji, że zarobisz. Na tym polega
                                                    > ryzyko inwestowania w rynek kapitałowy. A buraka można zjeść albo przedstawić
                                                    > znajomym jako bimiego. Ale na pewno ci burak nie ucieknie.

                                                    Skoro nie masz gwarancji, ze zarobisz to co robią ci wszyscy ludzi handlujący
                                                    akcjami?
                                                    Grają w karty? smile Czy gra w karty to praca?


                                                    > W konkursie na Głupotę Roku? Tak, może być.
                                                    > A co twój chory mózg rozumie poprzez spekulację?

                                                    Nie powiem. smile


                                                    > > Z zysku z czego? Kto wypracowuje ten zysk?
                                                    >
                                                    > Zysk wynika z kursu akcji, a kurs akcji wynika z działalności spółki -
                                                    > emitenta akcji. Ludzie chętniej kupują akcje spółek, które dobrze sobie radzą
                                                    > (podbijając tym cenę akcji), a chętniej pozbywają się akcji spółek,które mają
                                                    > problemy finansowe (powodując spadek wartości akcji). Inwestując w akcje
                                                    > możesz zyskać. Zlecasz jednak zakup akcji maklerowi, bo on lepiej się zna na
                                                    > giełdzie i wie w co zainwestować. W zamian potrąca sobie procencik - swoją
                                                    > prowizję, czyli zarobek.
                                                    > Prościej się już nie da - jak nie rozumiesz, poproś kogoś, kto ma rozum, aby
                                                    > ci to wytłumaczył.

                                                    Czy rozumiesz pytanie: kto wypracowuje ten zysk?
                                                    Czy rozumiesz znaczenie słowa "wypracowuje"?
                                                    Czy rozumiesz, że "kurs akcji" to nie człowiek, więc nie może niczego
                                                    wypracować?


                                                    > > No jak, nie zgadłem? smile
                                                    >
                                                    > Nie.

                                                    No tak - teraz już wiem, że to przecież nie makler, lecz kurs akcji
                                                    wypracowuje zysk gracza giełdowego... smile


                                                    > > Hehe. Ale ja nie chce! smile
                                                    >
                                                    > Czego nie chcesz?

                                                    Zwiększać popytu. A o czym była mowa?


                                                    > > Czy mogę zjeść sobie buraka nie tworząc popytu? A nawet go zmniejszając...
                                                    >
                                                    > Jeśli sam sobie tego buraka wyprodukujesz.

                                                    No właśnie. A jeśli nie wyprodukuję sam, ale wyprodukuje go dla mnie np. mój
                                                    sąsiad? A ja mu za to skopię ogródek w któryś weekend...
                                                    To wtedy też nie zwiększę popytu (a nawet go zmniejszę) i zjem buraka.
                                                    Prawda?


                                                    > > Firmy to w większości wirtualne osoby. Zapewniem cię, że to, iż coś, czego
                                                    > > nie ma może "upaść" jest wymysłem systemu, w którym żyjemy.
                                                    >
                                                    > Wirtualne? Usłyszałeś gdzieś nowe słowo i próbujesz odgadnąć jego znaczenie?
                                                    > Bimi, firma to np. jednoosobowa działalność gospodarcza albo spółka akcyjna.
                                                    > Co tu jest wirtualnego? Rozumiesz w ogóle znaczenie tego słowa?

                                                    Jak to co? Wszystko jest wirtualne - z upadkiem włącznie.


                                                    > > Nie - ale na pewno kierowcy samochodów wożących piasek.
                                                    >
                                                    > I co oni produkują? Pierdzą w fotel?

                                                    Twoje dymelaty.

                                                    W sumie, pomyslalem sobie, ze sprzedawcy samochodów też moga sie przyczyniac
                                                    do produkcji słoików. Bo przecież tymi ich samochodami wozi się najpierw pisek
                                                    i inne pierdy, do huty szkla, a potem słoiki do ludzi...

                                                    Coś jeszcze chcesz wiedzieć?


                                                    > Bimi, zastanów się chociaż raz w życiu. Co ci z tego, że masz pełen magazyn
                                                    > gumowych kaczuszek i buraków, skoro nikt ich nie chce kupić?

                                                    No przeciez o tym gadamy od początku.
                                                    Co ci po burakach, jak nikt ich dla ciebie nie sprzeda.
                                                    Wniosek: sprzedawcy pomagaja produkowac buraki.


                                                    > > Moja rzecz w tym, żeby przeżyć, mój drogi smile
                                                    >
                                                    > Przecież rodzice zapewniają ci wyżywienie i opiekę.

                                                    Ale niestety, nie są żydami. smile


                                                    > > smile Jasne że można. To nie wiedziałeś? Przeczeż sam gadasz o tym od
                                                    > > początku...
                                                    >
                                                    > Mam podać link do naszej dyskusji, kiedy to "udowadniałeś", że nie można
                                                    > uzyskać połączenia z samolotu? I traktowałeś to jako dowód na to, że zamachu
                                                    > na WTC nie było.
                                                    > Ty naprawdę jesteś chory psychicznie. Po prostu świr. Lecz się.

                                                    Bo nie można, kretynie. Nie widzisz, ze się tylko z ciebie nabijam?

                                                    Pięciu kolesi wytłumaczyło ci dlaczego każą wyłączać, jeden zapytał się czy
                                                    faktycznie nie działają. I dla ciebie jest to dowód na to, ze w samolotach
                                                    działają komórki.
                                                    Ale jak ci piszę, zebyś sobie sam sprawdził, to mnie ignorujesz i każesz
                                                    wyjasniać dlaczego...
                                                    Dziwny z ciebie zwierz. smile


                                                    > > Widziałem. Na ostatnim billingu. A ty?
                                                    >
                                                    > Widziałeś impulsy? To ciekawe. I jak wyglądają?

                                                    Normalnie. Napisane jest np. "20 impulsów"...
                                                    A ty myślałeś, ze jak?
                                                  • xiazeluka Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 26.06.03, 16:08
                                                    bimi napisał:

                                                    > To, że jesli jestem maklerem to wyzyskuję jest oczywiste i nie podlega żadnej
                                                    > dyskusji. Chodziło mi jednak o to, gdzie ty dostrzegasz jakiś absurd?

                                                    Absurd polega na nazywaniu pracy maklera wyzyskiem. Już wiesz co jest
                                                    absurdalne?
                                                    (UWAGA: piszę te zdania baaaaardzo powoli, z szybkością ok. 2 znaków na minutę,
                                                    aby Ci oczka się znowu nie splątały z wysiłku, polegającego na próbie wykonania
                                                    dwóch czynności naraz: czytania i rozumienia czytanego tekstu)

                                                    > Moze zapytamy Luke. Luka, co byś zrobił? smile

                                                    Sprzedałbym chleb bogaczowi za 10 PLN i za zarobione pieniądze kupił sobie inny
                                                    bochenek za 1,5 PLN. Dzięki tej operacji miałbym 8,5 PLN na czysto. Używając
                                                    Twojej kenozoicznej gwary marksistowskiej - wyzyskałbym nababa.

                                                    > Co ci po burakach, jak nikt ich dla ciebie nie sprzeda.
                                                    > Wniosek: sprzedawcy pomagaja produkowac buraki.

                                                    Kabaretu ciąg dalszy.

                                                    > Normalnie. Napisane jest np. "20 impulsów"...

                                                    Jak napiszę "atom", to powiesz potem, że go widziałeś, dobrze się domyślam?
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 26.06.03, 17:03
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > Absurd polega na nazywaniu pracy maklera wyzyskiem. Już wiesz co jest
                                                    > absurdalne?

                                                    Dlaczego? Komu potrzebny jest makler i do czego?


                                                    > (UWAGA:piszę te zdania baaaaardzo powoli, z szybkością ok.2 znaków na minutę,
                                                    > aby Ci oczka się znowu nie splątały z wysiłku, polegającego na próbie
                                                    > wykonania dwóch czynności naraz: czytania i rozumienia czytanego tekstu)

                                                    Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale prędkośc mojego czytania nie
                                                    zależy od prędkości Twojego pisania.
                                                    Zdajesz sobie? smile


                                                    > > Moze zapytamy Luke. Luka, co byś zrobił? smile
                                                    >
                                                    > Sprzedałbym chleb bogaczowi za 10 PLN i za zarobione pieniądze kupił sobie
                                                    > inny bochenek za 1,5 PLN. Dzięki tej operacji miałbym 8,5 PLN na czysto.
                                                    > Używając Twojej kenozoicznej gwary marksistowskiej - wyzyskałbym nababa.

                                                    Nie czytałes uważnie - gdyby był inny bochenek za 1,5zł, to żaden bogacz nie
                                                    dałby Ci dychy za Twój. To chyba jasne?


                                                    > > Normalnie. Napisane jest np. "20 impulsów"...
                                                    >
                                                    > Jak napiszę "atom", to powiesz potem, że go widziałeś, dobrze się domyślam?

                                                    Jak się mnie zapytasz dziesiąty raz czy widziałem jakiś atom, to w końcu i
                                                    Tobie ustąpię. I napisze ci np., że raz widziałem atom w książce.

                                                    A co, nie podoba Ci się moja uległość? smile
                                                  • xiazeluka Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 27.06.03, 08:53
                                                    bimi napisał:

                                                    > Dlaczego? Komu potrzebny jest makler i do czego?

                                                    Na przykład mnie, kiedy postanowię zainwestować w akcje. Tak samo jest mi
                                                    potrzebny jak mechanik samochodowy, hydraulik czy policjant.

                                                    > Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale prędkośc mojego czytania nie
                                                    > zależy od prędkości Twojego pisania.
                                                    > Zdajesz sobie? smile

                                                    Zależy. Nienormalnymi rządzą nienormalne prawa.

                                                    > Nie czytałes uważnie - gdyby był inny bochenek za 1,5zł, to żaden bogacz nie
                                                    > dałby Ci dychy za Twój. To chyba jasne?

                                                    Pytałeś się, czy bym sprzedał bogaczowi chleb za dychę, czy podzielił się nim z
                                                    biednymi.

                                                    > Jak się mnie zapytasz dziesiąty raz czy widziałem jakiś atom, to w końcu i
                                                    > Tobie ustąpię. I napisze ci np., że raz widziałem atom w książce.

                                                    Czyli powtarzając odpowiednio długo pewne zaklęcia uznasz je w końcu za prawdę?
                                                    W porządku, obserwatorze impulsów telefonicznych i atomów, powtórzmy sobie 11
                                                    razy:

                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota
                                                    Bimi to idiota

                                                    A teraz proszę o potwierdzenie, że informacja ta została zaimplementowana w tej
                                                    cegle, którą targasz na szyi.
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 27.06.03, 10:34
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Dlaczego? Komu potrzebny jest makler i do czego?
                                                    >
                                                    > Na przykład mnie, kiedy postanowię zainwestować w akcje. Tak samo jest mi
                                                    > potrzebny jak mechanik samochodowy, hydraulik czy policjant.

                                                    Z tym, że makler akurat potrzebny jest Ci do wyzyskiwania pracowników spółek
                                                    akcyjnych. Czyli mniej więcej tak, jak bys sobie wynajął kolesia, który chodzi
                                                    po knajpach i pobiera haracz w twoim imieniu. Tylko ten haracz jest zgodny z
                                                    prawem.


                                                    > > Nie czytałes uważnie - gdyby był inny bochenek za 1,5zł, to żaden bogacz
                                                    > > nie dałby Ci dychy za Twój. To chyba jasne?
                                                    >
                                                    > Pytałeś się, czy bym sprzedał bogaczowi chleb za dychę, czy podzielił się
                                                    > nim z biednymi.

                                                    Ale wczesniej moczmen opisał okoliczności. Chyba nie czytasz tylko moich
                                                    postów?


                                                    > > Jak się mnie zapytasz dziesiąty raz czy widziałem jakiś atom, to w końcu i
                                                    > > Tobie ustąpię. I napisze ci np., że raz widziałem atom w książce.
                                                    >
                                                    > Czyli powtarzając odpowiednio długo pewne zaklęcia uznasz je w końcu za
                                                    > prawdę?

                                                    Niezupełnie. Raczej, ża każda prawda może mieć wiele znaczeń. I jeśli się
                                                    upierasz, to jestem skłonny zaakceptować również to znaczenie, na którym Tobie
                                                    tak bardzo zależy.
                                                    Bo, generalnie, mam dobre serce smile


                                                    > W porządku, obserwatorze impulsów telefonicznych i atomów, powtórzmy sobie
                                                    > 11 razy:
                                                    >
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    > Bimi to idiota
                                                    >
                                                    > A teraz proszę o potwierdzenie, że informacja ta została zaimplementowana w
                                                    > tej cegle, którą targasz na szyi.

                                                    No chyba tak - Bimi musi być idiotą.

                                                    Skoro gada z takimi kretynami jak Luka i moczmen...
                                                    Bo przecież gadajac z wami, człowiek może, co najwyżej, cofnąć się w rozwoju.
                                                  • xiazeluka Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 27.06.03, 10:54
                                                    bimi napisał:

                                                    > Z tym, że makler akurat potrzebny jest Ci do wyzyskiwania pracowników spółek
                                                    > akcyjnych. Czyli mniej więcej tak, jak bys sobie wynajął kolesia, który
                                                    chodzi po knajpach i pobiera haracz w twoim imieniu. Tylko ten haracz jest
                                                    zgodny z prawem.

                                                    Taaak... Weź się przyznaj, z której planety tu spadłeś?

                                                    Analogicznie: mechanik samochodowy mnie wyzyskuje, ponieważ za przykręcenie
                                                    śrubki w moim aucie bierze 100 PLN, choć koszt wkręta wynosi 0,1 PLN; kelnerka
                                                    w restauracji mnie wyzyskuje, ponieważ daję jej napiwek; pracownik kolektury
                                                    lotto mnie wysyskuje, ponieważ zarabia na tym, że gram - i tak dalej.

                                                    Ja jestem zaś wyzyskiwany przez Ciebie - Twoja głupota powoduje, że mój AjKju
                                                    spada.

                                                    > Ale wczesniej moczmen opisał okoliczności.

                                                    Odpowiadałem na Twoje pytanie, a nie komentowałem "okoliczności".

                                                    > Niezupełnie. Raczej, ża każda prawda może mieć wiele znaczeń.

                                                    Prawda jest jedna - bimi to idiota. Natomiast wiele może być interpretacji tego
                                                    faktu (ktoś przez pomyłkę wręczył osobie uważanej za Twoją Mamę małego
                                                    szympansa, w okresie predszkolnym lubiłeś walić głową w betonowe ściany, to co
                                                    palisz to nie jest maryśka, tylko zmielone knoty do lamp naftowych wymieszane z
                                                    odpadami radioaktywnymi etc.)

                                                    > Skoro gada z takimi kretynami jak Luka i moczmen...

                                                    Geniusz jest kretynem tylko dla idiotów.

                                                    > Bo przecież gadajac z wami, człowiek może, co najwyżej, cofnąć się w rozwoju.

                                                    Ty się nie masz gdzie cofać.
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 27.06.03, 11:41
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > Analogicznie: mechanik samochodowy mnie wyzyskuje, ponieważ za przykręcenie
                                                    > śrubki w moim aucie bierze 100 PLN, choć koszt wkręta wynosi 0,1 PLN;kelnerka
                                                    > w restauracji mnie wyzyskuje, ponieważ daję jej napiwek; pracownik kolektury
                                                    > lotto mnie wysyskuje, ponieważ zarabia na tym, że gram - i tak dalej.

                                                    Skoro tak twierdzisz...
                                                    Niemniej jednak, nawet wtedy, oni wyzyskują przecież Ciebie. Podczas gdy
                                                    makler wyzyskuje innych, dla Ciebie.


                                                    > Ja jestem zaś wyzyskiwany przez Ciebie - Twoja głupota powoduje, że mój
                                                    > AjKju spada.

                                                    Dziwne. To ma jeszcze z czego spaść?


                                                    > > Ale wczesniej moczmen opisał okoliczności.
                                                    >
                                                    > Odpowiadałem na Twoje pytanie, a nie komentowałem "okoliczności".

                                                    A możesz odpowiedzieć na moje pytanie, biorąc pod uwage okoliczności?


                                                    > > Niezupełnie. Raczej, ża każda prawda może mieć wiele znaczeń.
                                                    >
                                                    > Prawda jest jedna - bimi to idiota. Natomiast wiele może być interpretacji
                                                    > tego faktu (ktoś przez pomyłkę wręczył osobie uważanej za Twoją Mamę małego
                                                    > szympansa, w okresie predszkolnym lubiłeś walić głową w betonowe ściany,to co
                                                    > palisz to nie jest maryśka, tylko zmielone knoty do lamp naftowych wymieszane
                                                    > z odpadami radioaktywnymi etc.)

                                                    Już ulżyło? smile
                                                  • xiazeluka Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 27.06.03, 11:46
                                                    bimi napisał:

                                                    > Niemniej jednak, nawet wtedy, oni wyzyskują przecież Ciebie. Podczas gdy
                                                    > makler wyzyskuje innych, dla Ciebie.

                                                    Mnie też "wyzyskuje" - kiedy mu się nie powiedzie i straci na moich akcjach.
                                                    Ponieważ nie ma gwarancji zysku, to zasadne jest stwierdzenie, że i
                                                    mnie "wyzyskuje".
                                                    Acha, to może jeszcze wyjaśnij mi, wjaki sposób wyzyskują mnie mechanik,
                                                    kelnerka i pracownik kolektury lotto?

                                                    > Dziwne. To ma jeszcze z czego spaść?

                                                    Dzielą nas lata świetlne, jeśli chodzi o rozwój.

                                                    > Już ulżyło? smile

                                                    Co? Napisałeś głupstwo, a ja je skorygowałem. Co tu jest do ulżenia???
                                                  • bimi Re: BIMI! Jak tam zbiory buraków? 27.06.03, 11:57
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Niemniej jednak, nawet wtedy, oni wyzyskują przecież Ciebie. Podczas gdy
                                                    > > makler wyzyskuje innych, dla Ciebie.
                                                    >
                                                    > Mnie też "wyzyskuje" - kiedy mu się nie powiedzie i straci na moich akcjach.
                                                    > Ponieważ nie ma gwarancji zysku, to zasadne jest stwierdzenie, że i
                                                    > mnie "wyzyskuje".
                                                    > Acha, to może jeszcze wyjaśnij mi, wjaki sposób wyzyskują mnie mechanik,
                                                    > kelnerka i pracownik kolektury lotto?

                                                    To przecież Ty napisałeś, że Cię wyzyskują. Ja jedynie założyłem, że to
                                                    prawda, aby nie pozwolić Ci uciec od meritum.
                                                    Ale jak widzę, próżny mój trud. smile


                                                    > > Już ulżyło? smile
                                                    >
                                                    > Co? Napisałeś głupstwo, a ja je skorygowałem. Co tu jest do ulżenia???

                                                    Cały akapit wyzwisk to było "korygowanie mojego głupstwa"?
                                                    smile Ciekawa forma.
                                                  • xiazeluka Poproszę o cytat z klasycznego dzieła Karola Birxa 27.06.03, 12:12
                                                    bimi napisał:

                                                    > To przecież Ty napisałeś, że Cię wyzyskują. Ja jedynie założyłem, że to
                                                    > prawda, aby nie pozwolić Ci uciec od meritum.

                                                    Spróbujmy inaczej:
                                                    1. Czy jest jakaś praca, której wykonywanie nie "wyzyskuje" innych?
                                                    2. jeśli takowa w przyrodzie nie zachodzi - to jak wygląda model idealny?

                                                    > Cały akapit wyzwisk to było "korygowanie mojego głupstwa"?
                                                    > smile Ciekawa forma.

                                                    Wyzwisk? Bimi, botwinko, kup sobie albo przynajmniej pożycz od młodszej siostry
                                                    jakiś słownik języka polskiego. Będziesz zdumiony, kiedy przeczytasz kilka
                                                    definicji - niemal każde słowo, którego używasz, ma w nim inne znaczenie, niż
                                                    Ci się wydaje.
                                                  • bimi Re: Poproszę o cytat z klasycznego dzieła Karola 27.06.03, 12:46
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > To przecież Ty napisałeś, że Cię wyzyskują. Ja jedynie założyłem, że to
                                                    > > prawda, aby nie pozwolić Ci uciec od meritum.
                                                    >
                                                    > Spróbujmy inaczej:
                                                    > 1. Czy jest jakaś praca, której wykonywanie nie "wyzyskuje" innych?
                                                    > 2. jeśli takowa w przyrodzie nie zachodzi - to jak wygląda model idealny?

                                                    No jasne - każda praca, która nie polega na wyzyskiwaniu.

                                                    Niestety, praca maklera polega... smile
                                                  • xiazeluka Konkretnie, przymule! /nt 27.06.03, 13:59
                                                  • bimi Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 14:07
                                                    Myślę, że jest wystarczająco konkretnie.

                                                    Chcesz coś jeszcze dodać. Znaczy, poza obelgami?


                                                    Bo jesli nie, to pozwolisz, że będę miał jeszcze do Ciebie pytanie.
                                                    Jak to możliwe, że ludzie nie biorą Cię za żyda?
                                                    Bo, jak nic, pasujesz na takiego typowego żydka-kupczyka, który zamiast
                                                    moralności ma kalkulator, a zamiast kodeksu honorowego - Torę.
                                                    Sam zresztą sie do tego przyznajesz.
                                                  • xiazeluka Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 14:32
                                                    bimi napisał:

                                                    > Myślę, że jest wystarczająco konkretnie.

                                                    Zadałem dwa pytania:

                                                    "1. Czy jest jakaś praca, której wykonywanie nie "wyzyskuje" innych?
                                                    2. jeśli takowa w przyrodzie nie zachodzi - to jak wygląda model idealny?"

                                                    Boćwiniak wystękał odpowiedź:

                                                    "No jasne - każda praca, która nie polega na wyzyskiwaniu."

                                                    Poproszony o konkrety odparł obszernie z typowym dla siebie bogactwem
                                                    argumentów:

                                                    "Myślę, że jest wystarczająco konkretnie."

                                                    Diagnoza zatem potwierdza się - bimi jest rzeczywiście przedstawicielem
                                                    jurajskich gadów.

                                                    > Bo jesli nie, to pozwolisz, że będę miał jeszcze do Ciebie pytanie.

                                                    Nie pozwalam. Najpierw udziel mi odpowiedzi... pardon, próby odpowiedzi na
                                                    postawione powyżej pytania.

                                                    > Sam zresztą sie do tego przyznajesz.

                                                    Wniosek typowy dla imbimicyla - czyli idiotyczny.
                                                  • bimi Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 14:56
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > Zadałem dwa pytania:
                                                    >
                                                    > "1. Czy jest jakaś praca, której wykonywanie nie "wyzyskuje" innych?

                                                    Myślałem, ze sam potrafisz na to wpaść.
                                                    Np. rolnik, murarz, nauczyciel, lekarz...

                                                    Oczywiście, w każdym z tych zawodów można wyzyskiwać - lekarz ma ku temu chyba
                                                    najwięcej sposobności. Generalnie jednak, są to zawody potrzebne ludziom do
                                                    egzystencji - bez nich ludzkość nie mogła by praktycznie funkcjonować.
                                                    W przeciwieństwie do maklera, który potrzebny jest tylko kapitalistom, do
                                                    wyrywania forsy ze spółek akcyjnych, którym chwilowo użyczają
                                                    swojego "kapitału".


                                                    > > Sam zresztą sie do tego przyznajesz.
                                                    >
                                                    > Wniosek typowy dla imbimicyla - czyli idiotyczny.

                                                    Moim zdaniem, trzeba być żydem, aby pozwolić umrzeć człowiekowi żałując mu
                                                    piedolonej dychy.
                                                    Znaczy się; jeśli ktoś tak postępuje, to dla mnie jest żydem - obrzezanie mnie
                                                    nie rusza w tej kwestii. smile Inaczej mówiąc, dla mnie jesteś żydem, stary -
                                                    jeśli chcesz, to już możesz się czuć dumny z przynależności do grupy
                                                    najwspanialszych kapitalistów ludzkości. smile
                                                  • xiazeluka Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 15:10
                                                    bimi napisał:

                                                    > Myślałem, ze sam potrafisz na to wpaść.

                                                    Ty nie myśl, tylko odpowiadaj. Diagnozę sam postawię.

                                                    > Np. rolnik, murarz, nauczyciel, lekarz...

                                                    Rolnik - "wyzyskuje" klientów warzywniaków.
                                                    Murarz - "wyzyskuje" każdego, kto sobie stawia dom.
                                                    Lekarz - "wyzyskuje" pacjentów.

                                                    Wszystkim trzeba zapłacić, nieprawdaż? A zgodnie z Twoją jaskiniową logiką to
                                                    jest wyzysk.

                                                    > Generalnie jednak, są to zawody potrzebne ludziom do
                                                    > egzystencji - bez nich ludzkość nie mogła by praktycznie funkcjonować.

                                                    Funcjonowała przez tysiąclecia bez lekarzy, murarzy i rolników (bo o ludach
                                                    łowieckich to chyba słyszałeś jak powtarzałeś zerówkę?)

                                                    > W przeciwieństwie do maklera, który potrzebny jest tylko kapitalistom, do
                                                    > wyrywania forsy ze spółek akcyjnych, którym chwilowo użyczają
                                                    > swojego "kapitału".

                                                    Ja użyczę koledze 100 PLN na miesiąc na 0,01% - to go wyzyskuję Twoim zdaniem,
                                                    tak?

                                                    > Moim zdaniem, trzeba być żydem, aby pozwolić umrzeć człowiekowi żałując mu
                                                    > piedolonej dychy.

                                                    Jako lewak nie rozumiesz na czym polega wolność.

                                                    > Inaczej mówiąc, dla mnie jesteś żydem, stary -
                                                    > jeśli chcesz, to już możesz się czuć dumny z przynależności do grupy
                                                    > najwspanialszych kapitalistów ludzkości. smile

                                                    Dla Ciebie to ja jestem niedościgniony wzór normalnego człowieka, skamienialino
                                                    umysłowa.
                                                  • bimi Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 15:26
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > > Np. rolnik, murarz, nauczyciel, lekarz...
                                                    >
                                                    > Rolnik - "wyzyskuje" klientów warzywniaków.
                                                    > Murarz - "wyzyskuje" każdego, kto sobie stawia dom.
                                                    > Lekarz - "wyzyskuje" pacjentów.

                                                    OK - ale każdy z nich "wyzyskuje", dostarczając pewną usługę (lub towar)
                                                    osobie którą wyzyskuje. Makler zaś wyzyskuje ludzi, których nie zna, nie dając
                                                    im nic swojego w zamian. Bo makler pomaga wyzyskującemu.

                                                    Naprawdę nie widzisz różnicy?



                                                    > Wszystkim trzeba zapłacić, nieprawdaż? A zgodnie z Twoją jaskiniową logiką
                                                    > to jest wyzysk.

                                                    Nie chodzi o płacenie, ale o produkowanie.
                                                    Makler po prostu nie produkuje tyle, ile zarabia - jego zarobiek bierze się z
                                                    tego, co wyzyska od innych - produkujących. Bo tylko, ci co produkują tworzą
                                                    coś, co ma realną wartość.


                                                    > > Generalnie jednak, są to zawody potrzebne ludziom do
                                                    > > egzystencji - bez nich ludzkość nie mogła by praktycznie funkcjonować.
                                                    >
                                                    > Funcjonowała przez tysiąclecia bez lekarzy, murarzy i rolników (bo o ludach
                                                    > łowieckich to chyba słyszałeś jak powtarzałeś zerówkę?)

                                                    No i co z tego? Ale każde dziecko wie, że wszyscy ci ludzi są potrzebni.

                                                    W przeciwieństwie do maklerów, któróch równie dobrze mogłoby nie być i nic
                                                    nikomu by się nie stało. Znaczy, poza tymi, co żyją z giełdy... smile


                                                    > > W przeciwieństwie do maklera, który potrzebny jest tylko kapitalistom, do
                                                    > > wyrywania forsy ze spółek akcyjnych, którym chwilowo użyczają
                                                    > > swojego "kapitału".
                                                    >
                                                    > Ja użyczę koledze 100 PLN na miesiąc na 0,01% - to go wyzyskuję Twoim
                                                    > zdaniem, tak?

                                                    A to więcej niż inflacja?


                                                    > > Moim zdaniem, trzeba być żydem, aby pozwolić umrzeć człowiekowi żałując mu
                                                    > > piedolonej dychy.
                                                    >
                                                    > Jako lewak nie rozumiesz na czym polega wolność.

                                                    Rozumiem - na tym, że mas prawo pozwolic umrzeć komu chcesz, a ja nie mam
                                                    prawa Ci tego zakazać.
                                                    Niemniej jednak, nie zmienia to faktu, iż jesteś, korzystającym ze swej
                                                    wolności, żydem.


                                                    > > Inaczej mówiąc, dla mnie jesteś żydem, stary -
                                                    > > jeśli chcesz, to już możesz się czuć dumny z przynależności do grupy
                                                    > > najwspanialszych kapitalistów ludzkości. smile
                                                    >
                                                    > Dla Ciebie to ja jestem niedościgniony wzór normalnego człowieka,
                                                    > skamienialino umysłowa.

                                                    Jasne.
                                                  • xiazeluka Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 15:53
                                                    bimi napisał:

                                                    > OK - ale każdy z nich "wyzyskuje", dostarczając pewną usługę (lub towar)
                                                    > osobie którą wyzyskuje. Makler zaś wyzyskuje ludzi, których nie zna, nie
                                                    dając im nic swojego w zamian. Bo makler pomaga wyzyskującemu.

                                                    Odwrotnie - to rolnik "wyzyskuje" ludzi których nie zna, do maklera idziesz
                                                    osobiście przynajmniej za pierwszym razem.
                                                    Makler daje im coś swojego - wiedzę o funkcjonowaniu giełdy. Ja na tym się nie
                                                    znam, więc taka osoba jest mi potrzebna do pomocy, tak samo jak mechanik do
                                                    naprawy silnika w moim aucie. On też sprzedaje w ten sposób swoją wiedzę.
                                                    Ale nie dziwię się, że wiedzę masz za "nic".

                                                    > Naprawdę nie widzisz różnicy?

                                                    Między "wyzyskiwaniem" mnie przez bauera i maklera? Nie.
                                                    A propos - jak gram z kimś w pokera i wygram od niego 1000 PLN, to co,
                                                    wyzyskałem go?

                                                    > Makler po prostu nie produkuje tyle, ile zarabia - jego zarobiek bierze się z
                                                    > tego, co wyzyska od innych - produkujących. Bo tylko, ci co produkują tworzą
                                                    > coś, co ma realną wartość.

                                                    Capie trędowaty, weź się jednak za lekturę słownika języka polskiego.
                                                    Znajdziesz w nim między innymi znaczenie słowa "produkcja".

                                                    No i co produkuje lekarz, który, według Ciebie, chroni ludzkość przed
                                                    wyginięciem? Zdrowych pacjentów?

                                                    > No i co z tego? Ale każde dziecko wie, że wszyscy ci ludzi są potrzebni.

                                                    Trafiony-zatopiony. Jak ktoś zaczyna ględzić, że "powszechnie wiadomo..." to
                                                    jawny to znak, iż zabrakło mu argumentów, nawet debilnych.

                                                    A propos - jak na absolwenta przedszkola to całkiem nieźle piszesz.

                                                    > W przeciwieństwie do maklerów, któróch równie dobrze mogłoby nie być i nic
                                                    > nikomu by się nie stało. Znaczy, poza tymi, co żyją z giełdy... smile

                                                    Równie dobrze mogłoby nie być telewizji - spokojnie mozna się bez niej obejść.
                                                    Albo totolotka - co on produkuje?

                                                    > A to więcej niż inflacja?

                                                    A co za różnica? To dobrowolna umowa dwóch dorosłych ludzi. No więc jak?

                                                    > Rozumiem - na tym, że mas prawo pozwolic umrzeć komu chcesz, a ja nie mam
                                                    > prawa Ci tego zakazać.

                                                    Jesteś jednak idiota, marchewko.
                                                    Ja nie mam nikomu nic do pozwalania - jak ktoś chce żyć, to żyje, jak chce
                                                    umrzeć - to się zapija. Mnie nic do tego. Natomiast istotnie - nie masz prawa
                                                    zakazywać mi samobójstwa, hitlerowcu.

                                                    > Niemniej jednak, nie zmienia to faktu, iż jesteś, korzystającym ze swej
                                                    > wolności, żydem.

                                                    Przypominam powtórnie, że "niemniej jednak" to błąd językowy.
                                                    A dlaczego chciałbyś ten "fakt" zmieniać? Nie podoba Ci się, że jestem wolnym
                                                    człowiekiem? Masz te ciągotki komunistyczne, nie da się ukryć.
                                                  • bimi Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 16:25
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > OK - ale każdy z nich "wyzyskuje", dostarczając pewną usługę (lub towar)
                                                    > > osobie którą wyzyskuje. Makler zaś wyzyskuje ludzi, których nie zna, nie
                                                    > dając im nic swojego w zamian. Bo makler pomaga wyzyskującemu.
                                                    >
                                                    > Odwrotnie - to rolnik "wyzyskuje" ludzi których nie zna, do maklera idziesz
                                                    > osobiście przynajmniej za pierwszym razem.

                                                    No to co? Ale makler nie wyzyskuje Ciebie, lecz razem z Tobą wyzyskuje innych,
                                                    po czym dzieli się z Tobą wyzyskaną forsą. Tak ciężko pojąć tą oczywistą
                                                    różnicę?

                                                    W szkole też byłes taki tępy?


                                                    > Makler daje im coś swojego - wiedzę o funkcjonowaniu giełdy.Ja na tym się nie
                                                    > znam, więc taka osoba jest mi potrzebna do pomocy, tak samo jak mechanik do
                                                    > naprawy silnika w moim aucie. On też sprzedaje w ten sposób swoją wiedzę.
                                                    > Ale nie dziwię się, że wiedzę masz za "nic".

                                                    Wiedzą się nie najesz, ani się w nią nie ubierzesz.


                                                    > > Naprawdę nie widzisz różnicy?
                                                    >
                                                    > Między "wyzyskiwaniem" mnie przez bauera i maklera? Nie.
                                                    > A propos - jak gram z kimś w pokera i wygram od niego 1000 PLN, to co,
                                                    > wyzyskałem go?

                                                    Oczywiście. A co niby? Ograłeś? To przecież to samo... smile


                                                    > > Makler po prostu nie produkuje tyle, ile zarabia - jego zarobiek bierze si
                                                    > ę z
                                                    > > tego, co wyzyska od innych - produkujących. Bo tylko, ci co produkują twor
                                                    > zą
                                                    > > coś, co ma realną wartość.
                                                    >
                                                    > Capie trędowaty, weź się jednak za lekturę słownika języka polskiego.
                                                    > Znajdziesz w nim między innymi znaczenie słowa "produkcja".

                                                    Sam jesteś capem, zżydzony śmierdzielu.


                                                    > No i co produkuje lekarz, który, według Ciebie, chroni ludzkość przed
                                                    > wyginięciem? Zdrowych pacjentów?

                                                    Odpowiadałem już na to pytanie w tym wątku.


                                                    > > No i co z tego? Ale każde dziecko wie, że wszyscy ci ludzi są potrzebni.
                                                    >
                                                    > Trafiony-zatopiony. Jak ktoś zaczyna ględzić, że "powszechnie wiadomo..." to
                                                    > jawny to znak, iż zabrakło mu argumentów, nawet debilnych.

                                                    Nie będę Ci tu wyłuszczał przeznaczenia każdego zawodu na świecie.
                                                    Wystaczy, że Cię naprowadzam - i tak zajmuje mi to za dużo czasu. Każdy
                                                    normalny, kto to czyta już dawno skumał o co chodzi. A że Ty nie, to sorry.



                                                    > > W przeciwieństwie do maklerów, któróch równie dobrze mogłoby nie być i nic
                                                    > > nikomu by się nie stało. Znaczy, poza tymi, co żyją z giełdy... smile
                                                    >
                                                    > Równie dobrze mogłoby nie być telewizji- spokojnie mozna się bez niej obejść.
                                                    > Albo totolotka - co on produkuje?

                                                    Racja. No widzisz - czasem napiszesz coś z sensem.


                                                    > > A to więcej niż inflacja?
                                                    >
                                                    > A co za różnica? To dobrowolna umowa dwóch dorosłych ludzi. No więc jak?

                                                    Jest różnica.
                                                    Jeśli to więcej niż inflacja, to tak - wyzyskujesz.


                                                    > > Rozumiem - na tym, że mas prawo pozwolic umrzeć komu chcesz, a ja nie mam
                                                    > > prawa Ci tego zakazać.
                                                    >
                                                    > Jesteś jednak idiota, marchewko.
                                                    > Ja nie mam nikomu nic do pozwalania - jak ktoś chce żyć, to żyje, jak chce
                                                    > umrzeć - to się zapija. Mnie nic do tego. Natomiast istotnie - nie masz prawa
                                                    > zakazywać mi samobójstwa, hitlerowcu.

                                                    smile Od kiedy to jestes zwolennikiem eutanazji?

                                                    Wracając jednak; mi nie chodziło o kolesia, który chce się zabić, ale o
                                                    takiego który chce żyć. I prosi Cię o to, abyś poświęcił swoją dychę i
                                                    uratował mu życe...

                                                    Tak ze, o ile możesz, to trzymaj się tematu.
                                                    Zresztą, już nie musisz, bo odpowiedziałeś na moje pytanie.


                                                    > > Niemniej jednak, nie zmienia to faktu, iż jesteś, korzystającym ze swej
                                                    > > wolności, żydem.
                                                    >
                                                    > Przypominam powtórnie, że "niemniej jednak" to błąd językowy.

                                                    No i co z tego?
                                                    Zachęcam więc do zabłyśnięcia tą wiedzą na forum Ortografia. Bo mnie mało
                                                    interesuje poziom Twojej znajomości języka polskiego. Dla mnie jest, w każdym
                                                    bądź razie, wystarczający do rozmowy. Gdybys tylko jeszcze nie był tak głupi...



                                                    > A dlaczego chciałbyś ten "fakt" zmieniać? Nie podoba Ci się, że jestem wolnym
                                                    > człowiekiem? Masz te ciągotki komunistyczne, nie da się ukryć.

                                                    Bo takie zachowanie niszczy więzi społeczne i międzyludzkie, które są
                                                    niezbędne do tego, aby dało się życ normalnie na tym świecie. Takie zachowanie
                                                    prowodzi do wojen.
                                                    Niech będzie, że są to ciągotki komunistyczne. Niemniej jednak, nie kierują
                                                    mną przynajmniej żadne egoistyczne pobudki, jak Tobą.
                                                  • xiazeluka Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 16:41
                                                    bimi napisał:

                                                    > Ale makler nie wyzyskuje Ciebie, lecz razem z Tobą wyzyskuje innych,
                                                    > po czym dzieli się z Tobą wyzyskaną forsą. Tak ciężko pojąć tą oczywistą
                                                    > różnicę?

                                                    Zadano Ci kilka razy pytanie - a jeśli maklerowi się nie powiedzie i stracę na
                                                    grze akcjami? Według Twojej kretyńskiej koncepcji akcjonariusze wyzyskaja mnie,
                                                    tak?

                                                    > Wiedzą się nie najesz, ani się w nią nie ubierzesz.

                                                    Tylko machaniem szpadlem albo przykręcaniem śrubek, tak? Kto się lepiej naje:
                                                    robol od łopaty czy młodzieniec przy komputerze?

                                                    > Oczywiście. A co niby? Ograłeś? To przecież to samo... smile

                                                    Ty, durniu, nawet zabawę traktujesz w kategoriach materializmu dialektycznego?

                                                    > Sam jesteś capem, zżydzony śmierdzielu.

                                                    Mogę być i żydem, choć niewierzący jestem, ale zrób mi tę grzeczność i zgłoś
                                                    się do wieczorowej podstawówki.

                                                    > Odpowiadałem już na to pytanie w tym wątku.

                                                    Nie odpowiadałeś. Napisałeś tylko, że jest pożyteczny. Pytam więc konkretnie -
                                                    co produkuje lekarz, że jest taki pozyteczny?

                                                    > Nie będę Ci tu wyłuszczał przeznaczenia każdego zawodu na świecie.

                                                    "Przeznaczenia zawodu" - a co to takiego?

                                                    > Wystaczy, że Cię naprowadzam - i tak zajmuje mi to za dużo czasu. Każdy
                                                    > normalny, kto to czyta już dawno skumał o co chodzi. A że Ty nie, to sorry.

                                                    No to powiedz nienormalnemu luce bez naprowadzania, tylko prosto z mostu.
                                                    Umiesz?

                                                    > Racja. No widzisz - czasem napiszesz coś z sensem.

                                                    Czyli facet siedzący w kolekturze i przyjmujący zakłady wyzyskuje mnie, chociaż
                                                    przychodzę do niego z własnej nieprzymuszonej woli?

                                                    > Jeśli to więcej niż inflacja, to tak - wyzyskujesz.

                                                    Niniejszym udowodniłeś, żeś komunista.

                                                    > smile Od kiedy to jestes zwolennikiem eutanazji?

                                                    No dobra, nie pożyczaj słownika od młodszej siostry. Sam Ci go kupię.

                                                    > Wracając jednak; mi nie chodziło o kolesia, który chce się zabić, ale o
                                                    > takiego który chce żyć. I prosi Cię o to, abyś poświęcił swoją dychę i
                                                    > uratował mu życe...

                                                    A, to co innego. Wtedy mu dam. Nowość dla Ciebie? No widzisz - wystarczyło
                                                    przeczytać to, co napisałem kilka postów wcześniej.

                                                    > No i co z tego?

                                                    To z tego, że nie tylko jesteś idiotą, ale i flejtuchem.

                                                    > Dla mnie jest, w każdym bądź razie, wystarczający do rozmowy.

                                                    Na podwórku z kolegami z gminnej specjalnej szkoły podstawowej - zapewne. A z
                                                    rodziną na półce warzywniaka - to aż za wiele.

                                                    > Bo takie zachowanie niszczy więzi społeczne i międzyludzkie, które są
                                                    > niezbędne do tego, aby dało się życ normalnie na tym świecie. Takie
                                                    zachowanie prowodzi do wojen.

                                                    Co prowadzi do wojen, nieszczęsny szaleńcu?

                                                    > Niech będzie, że są to ciągotki komunistyczne. Niemniej jednak, nie kierują
                                                    > mną przynajmniej żadne egoistyczne pobudki, jak Tobą.

                                                    Zaraz sprawdzimy: oddaj mi swoje pieniądze. Dajesz?
                                                  • bimi Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 17:10
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale makler nie wyzyskuje Ciebie, lecz razem z Tobą wyzyskuje innych,
                                                    > > po czym dzieli się z Tobą wyzyskaną forsą. Tak ciężko pojąć tą oczywistą
                                                    > > różnicę?
                                                    >
                                                    > Zadano Ci kilka razy pytanie -a jeśli maklerowi się nie powiedzie i stracę na
                                                    > grze akcjami? Według Twojej kretyńskiej koncepcji akcjonariusze wyzyskaja
                                                    > mnie, tak?

                                                    To zależy jaki bedzie powód Twojej straty.
                                                    Jeśli taki, że akcjonariusze spieprzą z forsą i zostawią firmę na pastwę
                                                    bankructwa, to tak - wyzyskają Cię.


                                                    > > Wiedzą się nie najesz, ani się w nią nie ubierzesz.
                                                    >
                                                    > Tylko machaniem szpadlem albo przykręcaniem śrubek, tak? Kto się lepiej naje:
                                                    > robol od łopaty czy młodzieniec przy komputerze?

                                                    Widzę, że najprostsze matafory Cię przerastają, nasz Ty ekspercie od języka.


                                                    > > Oczywiście. A co niby? Ograłeś? To przecież to samo... smile
                                                    >
                                                    > Ty, durniu, nawet zabawę traktujesz w kategoriach materializmu
                                                    > dialektycznego?

                                                    Wszystko można sprowadzić do zabawy. Zabijac, podobnie jak wyzyskiwać, też
                                                    można przecież dla zabawy.


                                                    > > Odpowiadałem już na to pytanie w tym wątku.
                                                    >
                                                    > Nie odpowiadałeś. Napisałeś tylko, że jest pożyteczny. Pytam więc
                                                    > konkretnie - co produkuje lekarz, że jest taki pozyteczny?

                                                    Odpowiedziałem: lekarz produkuje (pośrednio) to, co jego pacjenci.


                                                    > > Nie będę Ci tu wyłuszczał przeznaczenia każdego zawodu na świecie.
                                                    >
                                                    > "Przeznaczenia zawodu" - a co to takiego?

                                                    Domyśl się, jakeś taki bystry.


                                                    > > Wystaczy, że Cię naprowadzam - i tak zajmuje mi to za dużo czasu. Każdy
                                                    > > normalny, kto to czyta już dawno skumał o co chodzi. A że Ty nie, to sorry
                                                    > .
                                                    >
                                                    > No to powiedz nienormalnemu luce bez naprowadzania, tylko prosto z mostu.
                                                    > Umiesz?

                                                    smile Dla takiego głąba jak Ty nie ma czegoś takiego jak "prosto z mostu" - Ty
                                                    wszystko rozumiesz inaczej i na swój sposób, bez względu na to, jak proste by
                                                    to nie było.


                                                    > > Racja. No widzisz - czasem napiszesz coś z sensem.
                                                    >
                                                    > Czyli facet siedzący w kolekturze i przyjmujący zakłady wyzyskuje mnie,
                                                    > chociaż przychodzę do niego z własnej nieprzymuszonej woli?

                                                    Totolotek wyzyskuje tych, którzy w niego grają.
                                                    Tego się nie rozważa w relacji Ty <---> Pan z kolektury, bo to bez sensu. Tak
                                                    samo jak bez sensu jest się czepiac mnie o to, iż byłbym np. maklerem. To
                                                    przecież nie moja wina - ja jedynie próbuję przetrwać, grając właściwie w tą
                                                    Twoją grę.


                                                    > > Jeśli to więcej niż inflacja, to tak - wyzyskujesz.
                                                    >
                                                    > Niniejszym udowodniłeś, żeś komunista.

                                                    Chyba powyższym, panie ekspercie od polskich zwrotów? smile



                                                    > > Wracając jednak; mi nie chodziło o kolesia, który chce się zabić, ale o
                                                    > > takiego który chce żyć. I prosi Cię o to, abyś poświęcił swoją dychę i
                                                    > > uratował mu życe...
                                                    >
                                                    > A, to co innego. Wtedy mu dam. Nowość dla Ciebie? No widzisz - wystarczyło
                                                    > przeczytać to, co napisałem kilka postów wcześniej.

                                                    smile Hehe.
                                                    Widzisz, zmarnowałem na Ciebie cały dzień, aby na koniec uzyskać to, czego od
                                                    początku chciałem.

                                                    Niniejszym stwierdzam więc, że może jednak nie jesteś żydem... smile
                                                    Lubisz mi się jedynie sprzeciwiać. smile


                                                    > > Bo takie zachowanie niszczy więzi społeczne i międzyludzkie, które są
                                                    > > niezbędne do tego, aby dało się życ normalnie na tym świecie. Takie
                                                    > zachowanie prowodzi do wojen.
                                                    >
                                                    > Co prowadzi do wojen, nieszczęsny szaleńcu?

                                                    To, że człowiek człowiekowi wilkiem.


                                                    > Zaraz sprawdzimy: oddaj mi swoje pieniądze. Dajesz?

                                                    Nie. I co?
                                                    Myślisz, że to już znaczy, że jestem egoistą?
                                                  • xiazeluka Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 17:22
                                                    bimi napisał:

                                                    > To zależy jaki bedzie powód Twojej straty.

                                                    Taki sam jak zysku, idioto.

                                                    > Widzę, że najprostsze matafory Cię przerastają, nasz Ty ekspercie od języka.

                                                    To Ciebie rzeczywistość przerasta, co objawia się niezbyt zabawnymi
                                                    wymijającymi trelami pijanego kanarka.

                                                    > Wszystko można sprowadzić do zabawy. Zabijac, podobnie jak wyzyskiwać, też
                                                    > można przecież dla zabawy.

                                                    Podaj adres - wyślę Ci ten słownik. Będziesz miał co studiować przez najbliższe
                                                    347 lat.

                                                    > Odpowiedziałem: lekarz produkuje (pośrednio) to, co jego pacjenci.

                                                    To znaczy co produkuje? Konkretnie - podaj ze trzy przykłady. Szczególnie
                                                    interesuje mnie co produkuje dentysta, który leczy zęby chirurgowi.

                                                    > Domyśl się, jakeś taki bystry.

                                                    Niestety, nie wydano jeszcze słownika polsko-kretyńskiego. A zatem - co to
                                                    znaczy?

                                                    > smile Dla takiego głąba jak Ty nie ma czegoś takiego jak "prosto z mostu" - Ty
                                                    > wszystko rozumiesz inaczej i na swój sposób, bez względu na to, jak proste by
                                                    > to nie było.

                                                    Właśnie dałeś dowód, że nie potrafisz napisać niczego konkretnego, widzisz? Nie
                                                    musisz mi pomagać robić z Ciebie idioty, idzie mi to bardzo dobrze samodzielnie.

                                                    > Totolotek wyzyskuje tych, którzy w niego grają.

                                                    Fontanna w parku też mnie wyzyskuje, ponieważ wrzucam do niej parę monet w
                                                    nadziei szczęśliwego losu? Chyba za długo leżysz w tym warzywniaku, ponieważ
                                                    się rozkładasz.

                                                    > Tak
                                                    > samo jak bez sensu jest się czepiac mnie o to, iż byłbym np. maklerem.

                                                    Jak to bez sensu? To makler "wyzyskuje", a pracownik kolektury nie?

                                                    > Chyba powyższym, panie ekspercie od polskich zwrotów? smile

                                                    Powyższym też.

                                                    > Widzisz, zmarnowałem na Ciebie cały dzień, aby na koniec uzyskać to, czego od
                                                    > początku chciałem.

                                                    Odpowiedź padła ze dwie godziny temu. Padłaby wcześniej, gdybyś umiał
                                                    posługiwać się mową polską. Jak więc widzisz, Twoja znajomość polszczyzny
                                                    utrudnia Ci jednak życie.

                                                    > To, że człowiek człowiekowi wilkiem.

                                                    A to skąd żeś wyprowadził, karykaturo brakującego ogniwa?

                                                    > Myślisz, że to już znaczy, że jestem egoistą?

                                                    Oczywiście. Jesteś mi wilkiem, wyzyskujesz mnie i przez to wybuchnie III wojna
                                                    światowa, żydzie.
                                                  • bimi Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 17:41
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > To zależy jaki bedzie powód Twojej straty.
                                                    >
                                                    > Taki sam jak zysku, idioto.

                                                    Czyli?


                                                    > > Wszystko można sprowadzić do zabawy. Zabijac, podobnie jak wyzyskiwać, też
                                                    > > można przecież dla zabawy.
                                                    >
                                                    > Podaj adres - wyślę Ci ten słownik. Będziesz miał co studiować przez
                                                    > najbliższe 347 lat.

                                                    Naprawdę nie trzeba - mam już słownik. Ale dzięki za troskę. smile


                                                    > > Odpowiedziałem: lekarz produkuje (pośrednio) to, co jego pacjenci.
                                                    >
                                                    > To znaczy co produkuje? Konkretnie - podaj ze trzy przykłady. Szczególnie
                                                    > interesuje mnie co produkuje dentysta, który leczy zęby chirurgowi.

                                                    smile Może kiedyś Ci o tym opowiem...


                                                    > > Domyśl się, jakeś taki bystry.
                                                    >
                                                    > Niestety, nie wydano jeszcze słownika polsko-kretyńskiego. A zatem - co to
                                                    > znaczy?

                                                    Domyśl się, to nie znaczy poszukaj w słowniku.


                                                    > > Totolotek wyzyskuje tych, którzy w niego grają.
                                                    >
                                                    > Fontanna w parku też mnie wyzyskuje, ponieważ wrzucam do niej parę monet w
                                                    > nadziei szczęśliwego losu? Chyba za długo leżysz w tym warzywniaku, ponieważ
                                                    > się rozkładasz.

                                                    smile Widzę, że zaczynasz coraz więcej łapać...


                                                    > Jak to bez sensu? To makler "wyzyskuje", a pracownik kolektury nie?

                                                    No, makler jako zawód.


                                                    > > To, że człowiek człowiekowi wilkiem.
                                                    >
                                                    > A to skąd żeś wyprowadził, karykaturo brakującego ogniwa?

                                                    To oczywiste.


                                                    > > Myślisz, że to już znaczy, że jestem egoistą?
                                                    >
                                                    > Oczywiście. Jesteś mi wilkiem, wyzyskujesz mnie i przez to wybuchnie III
                                                    > wojna światowa, żydzie.

                                                    Dlaczego "żydzie"? smile
                                                  • xiazeluka Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 17:48
                                                    bimi napisał:

                                                    > > bimi napisał:
                                                    > >
                                                    > > > To zależy jaki bedzie powód Twojej straty.
                                                    > >
                                                    > > Taki sam jak zysku, idioto.
                                                    >
                                                    > Czyli?

                                                    Skoro nie wiesz, to dlaczego piszesz, że od przyczyny coś "zależy"?

                                                    > Naprawdę nie trzeba - mam już słownik.

                                                    To wyjmij go spod przychylającej się szafy izacznij go czytać.

                                                    > smile Może kiedyś Ci o tym opowiem...

                                                    Trafiony-zatopiony.

                                                    > Domyśl się, to nie znaczy poszukaj w słowniku.

                                                    Trafiony-zatopiony.

                                                    > smile Widzę, że zaczynasz coraz więcej łapać...

                                                    Jestem wyzyskiwany przez fontannę, piszesz. Doktorze!

                                                    > No, makler jako zawód.

                                                    Co "makler jako zawód"? A pracownik kolektury to co robi, śpi w pracy?

                                                    > To oczywiste.

                                                    No tak - szósty skręt dzisiaj.

                                                    > Dlaczego "żydzie"? smile

                                                    bo nie chcesz mi dać swoich pieniędzy.
                                                  • bimi Re: Konkretnie, przymule! 27.06.03, 17:54
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > > bimi napisał:
                                                    > > >
                                                    > > > > To zależy jaki bedzie powód Twojej straty.
                                                    > > >
                                                    > > > Taki sam jak zysku, idioto.
                                                    > >
                                                    > > Czyli?
                                                    >
                                                    > Skoro nie wiesz, to dlaczego piszesz, że od przyczyny coś "zależy"?

                                                    Proszę? smile


                                                    > > Naprawdę nie trzeba - mam już słownik.
                                                    >
                                                    > To wyjmij go spod przychylającej się szafy izacznij go czytać.

                                                    Czytałem już.
                                                    Nudy.


                                                    > > smile Może kiedyś Ci o tym opowiem...
                                                    >
                                                    > Trafiony-zatopiony.

                                                    Bez przesady. Mówię przecież, że kiedys opowiem.
                                                    Nie wierzysz mi?



                                                    > > smile Widzę, że zaczynasz coraz więcej łapać...
                                                    >
                                                    > Jestem wyzyskiwany przez fontannę, piszesz. Doktorze!

                                                    Ty to piszesz. Ja tylko piszę, że zaczynasz łapać.


                                                    > > No, makler jako zawód.
                                                    >
                                                    > Co "makler jako zawód"? A pracownik kolektury to co robi, śpi w pracy?

                                                    No w sumie... smile
                                                    Po prostu nie chciałem abys miał żal do tego pana, w Twojej budce lotto.


                                                    > > Dlaczego "żydzie"? smile
                                                    >
                                                    > bo nie chcesz mi dać swoich pieniędzy.

                                                    A co, jesteś księdzem?
                                                  • xiazeluka Rozkoszny ziemniaku, czas na HOP do zupy 30.06.03, 09:52
                                                    bimi napisał:

                                                    > Czytałem już.
                                                    > Nudy.

                                                    Tym razem Ci wierzę.

                                                    > Bez przesady. Mówię przecież, że kiedys opowiem.
                                                    > Nie wierzysz mi?

                                                    Nie. Nie znalazłeś dobrej odpowiedzi i tyle.

                                                    > Ty to piszesz. Ja tylko piszę, że zaczynasz łapać.

                                                    Co zaczynam łapać? Że fontanna mnie wyzyskuje?

                                                    > Po prostu nie chciałem abys miał żal do tego pana, w Twojej budce lotto.

                                                    Zostaw moje żale w spokoju. Umiesz odpowiedzieć czy nie?

                                                    > A co, jesteś księdzem?

                                                    Nie, potrzebującym, samarytaninie na pokaz.
                                                  • bimi Re: Rozkoszny ziemniaku, czas na HOP do zupy 30.06.03, 17:22
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Czytałem już.
                                                    > > Nudy.
                                                    >
                                                    > Tym razem Ci wierzę.

                                                    To dobrze. A dla Ciebie?
                                                    Ciekawa lektura? Bo, że czytasz to wiem. Zastanawiam się tylko z jakiego
                                                    powodu... Myślisz, że od tego zmądrzejesz?


                                                    > > Bez przesady. Mówię przecież, że kiedys opowiem.
                                                    > > Nie wierzysz mi?
                                                    >
                                                    > Nie. Nie znalazłeś dobrej odpowiedzi i tyle.

                                                    Nie rozumiesz nawet jak działa mój świat. Ja,w przeciwieństwie do Ciebie, nie
                                                    musze szukać odpowiedzi, bo odpowiedzi są skutkiem moich poglądów. A nie
                                                    wytłumaczeniem ich, jak w Twoim przypadku.

                                                    Lekarze produkują zdrowie - zdrowie, podobnie jak żywność, wynalazki
                                                    ułatwiające życie czy sztuka czy poczucie bezpieczeństwa, jest wartością samą w
                                                    sobie. Poza tym jedynie zdrowi ludzie są w stanie produkować - jak chirurg nie
                                                    pójdzie to dentysty, to może się zdarzyć, że zostawi kilka swoich popsutych
                                                    zębów w brzuchach swych pacjentów, którzy przecież wcale maklerami być nie
                                                    muszą. Albo np. zostawi skalpel, bo ząb go będzie napieprzał i nie będzie się
                                                    mógł skupić na operacji.

                                                    Myślę, ze takie wyjasnienie pownn Ci wystarczyć.
                                                    Jak widzisz, nie rzucam słów na wiatr. smile


                                                    > > Ty to piszesz. Ja tylko piszę, że zaczynasz łapać.
                                                    >
                                                    > Co zaczynam łapać? Że fontanna mnie wyzyskuje?

                                                    Nie - że wrzucając forsę do fontanny, równoczesnie sam ją tracisz.


                                                    > > Po prostu nie chciałem abys miał żal do tego pana, w Twojej budce lotto.
                                                    >
                                                    > Zostaw moje żale w spokoju. Umiesz odpowiedzieć czy nie?

                                                    Umiem. Ale nie odpowiem. smile


                                                    > > A co, jesteś księdzem?
                                                    >
                                                    > Nie, potrzebującym, samarytaninie na pokaz.

                                                    Jasne. A ja jestem papieżem.
                                                    Czy teraz oddasz mi hołd?
                                                  • xiazeluka Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 11:04
                                                    bimi napisał:

                                                    > Myślisz, że od tego zmądrzejesz?

                                                    Skądże. Powstrzymanie się od jakichkolwiek lektur poza komiksami klasy C to
                                                    najlepszy sposób na mądrość, czego jesteś żywym, warzywnym przykładem.
                                                    >
                                                    > Nie rozumiesz nawet jak działa mój świat. Ja,w przeciwieństwie do Ciebie, nie
                                                    > musze szukać odpowiedzi, bo odpowiedzi są skutkiem moich poglądów. A nie
                                                    > wytłumaczeniem ich, jak w Twoim przypadku.

                                                    Wysoki lot nad kukułczym gniazdem.
                                                    Siostro, chyba pani przesadziła tym razem z dawką morfiny.

                                                    > Lekarze produkują zdrowie

                                                    Lekarze nie produkują żadnego zdrowia, oni jedynie przywracają do zdrowia.
                                                    Zdrowie to stan organizmu zależny od wielu czynników, ale nie od istnienia
                                                    lekarzy. Od lat nie byłem u lekarza - czyli jestem zdrowy bez ich pomocy,
                                                    idioto.

                                                    > - zdrowie, podobnie jak żywność, wynalazki
                                                    > ułatwiające życie czy sztuka czy poczucie bezpieczeństwa, jest wartością samą
                                                    w sobie.

                                                    Żywność jako wartość sama w sobie - czyli egocentryzm buraka pastewnego.
                                                    A sznur od snopowiązałki albo pierdnięcie (świadczące o zdrowym trawieniu,
                                                    poczuciu sytości i niewątpliwie ułatwiające życie) to też "wartość sama w
                                                    sobie"?

                                                    > Poza tym jedynie zdrowi ludzie są w stanie produkować - jak chirurg nie
                                                    > pójdzie to dentysty, to może się zdarzyć, że zostawi kilka swoich popsutych
                                                    > zębów w brzuchach swych pacjentów, którzy przecież wcale maklerami być nie
                                                    > muszą. Albo np. zostawi skalpel, bo ząb go będzie napieprzał i nie będzie się
                                                    > mógł skupić na operacji.

                                                    Co produkuje chirurg podczas operacji? Pewnie zdrowie operowanego? A jeśli
                                                    operacja polega na amputacji wszystkich cżłonków pacjenta, co czyni tego
                                                    ostatniego bezproduktywnym - to co ów chirurg niniejszym wyprodukował?

                                                    > Myślę, ze takie wyjasnienie pownn Ci wystarczyć.

                                                    Jest równie debilne jak wcześniejsze, boćwino.
                                                    Poza tym chciałbym poznać szczegółowo technologię produkcji zdrowia (oraz
                                                    szczęścia, miłości, altruizmu).

                                                    > Nie - że wrzucając forsę do fontanny, równoczesnie sam ją tracisz.

                                                    To moja forsa, mogę z nią zrobić co mi się żywnie podoba - wrzucić do fontanny,
                                                    zagrać w totka albo iść z nią do maklera. Jeżeli facet z kolektury i makler
                                                    mnie "wyzyskują", to logicznie rzecz biorąc wyzyskuje mnie również fontanna.
                                                    Wypowiedz tę śmiałą myśl w obecności ekspedientki warzywniaka, która
                                                    Cię "wyprodukowała", to może postara się szybciej Cię sprzedać.

                                                    > Umiem. Ale nie odpowiem. smile

                                                    Co oznacza, że nie umiesz odpowiedzieć.

                                                    > Jasne. A ja jestem papieżem.
                                                    > Czy teraz oddasz mi hołd?

                                                    Najpierw forsa.
                                                  • bimi Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 12:01
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Myślisz, że od tego zmądrzejesz?
                                                    >
                                                    > Skądże. Powstrzymanie się od jakichkolwiek lektur poza komiksami klasy C to
                                                    > najlepszy sposób na mądrość, czego jesteś żywym, warzywnym przykładem.

                                                    Nie o to pytałem.


                                                    > > Nie rozumiesz nawet jak działa mój świat. Ja,w przeciwieństwie do Ciebie,
                                                    > > nie musze szukać odpowiedzi, bo odpowiedzi są skutkiem moich poglądów. A
                                                    > > nie wytłumaczeniem ich, jak w Twoim przypadku.
                                                    >
                                                    > Wysoki lot nad kukułczym gniazdem.
                                                    > Siostro, chyba pani przesadziła tym razem z dawką morfiny.

                                                    Jasne Luka - to Ty jesteś mądry, a ja jestem pacjentem szpitala
                                                    psychiatrycznego.
                                                    Tłumacz sobie to tak dalej.


                                                    > > Lekarze produkują zdrowie
                                                    >
                                                    > Lekarze nie produkują żadnego zdrowia, oni jedynie przywracają do zdrowia.
                                                    > Zdrowie to stan organizmu zależny od wielu czynników, ale nie od istnienia
                                                    > lekarzy. Od lat nie byłem u lekarza - czyli jestem zdrowy bez ich pomocy,
                                                    > idioto.

                                                    Sam jesteś idiotą.


                                                    > > - zdrowie, podobnie jak żywność, wynalazki
                                                    > > ułatwiające życie czy sztuka czy poczucie bezpieczeństwa, jest wartością
                                                    > > samą w sobie.
                                                    >
                                                    > Żywność jako wartość sama w sobie - czyli egocentryzm buraka pastewnego.
                                                    > A sznur od snopowiązałki albo pierdnięcie (świadczące o zdrowym trawieniu,
                                                    > poczuciu sytości i niewątpliwie ułatwiające życie) to też "wartość sama w
                                                    > sobie"?

                                                    Zmierzasz do czegoś?


                                                    > Co produkuje chirurg podczas operacji? Pewnie zdrowie operowanego? A jeśli
                                                    > operacja polega na amputacji wszystkich cżłonków pacjenta, co czyni tego
                                                    > ostatniego bezproduktywnym - to co ów chirurg niniejszym wyprodukował?

                                                    A jak myślisz?
                                                    Wyprodukował to, że koleś może dalej żyć. Życie ludzkie jest o wiele
                                                    cenniejsze niż jakikolwiek produkt materialny. To po prostu wartość nadrządna.


                                                    > > Myślę, ze takie wyjasnienie pownn Ci wystarczyć.
                                                    >
                                                    > Jest równie debilne jak wcześniejsze, boćwino.
                                                    > Poza tym chciałbym poznać szczegółowo technologię produkcji zdrowia (oraz
                                                    > szczęścia, miłości, altruizmu).

                                                    To idź na studia madyczne.


                                                    > > Nie - że wrzucając forsę do fontanny, równoczesnie sam ją tracisz.
                                                    >
                                                    > To moja forsa, mogę z nią zrobić co mi się żywnie podoba - wrzucić do
                                                    > fontanny, zagrać w totka albo iść z nią do maklera.

                                                    Naprawdę?! Kto by pomyslał... smile


                                                    > Jeżeli facet z kolektury i makler
                                                    > mnie "wyzyskują", to logicznie rzecz biorąc wyzyskuje mnie również fontanna.

                                                    Jesli jesteś na tyle głupi, że dajesz się wyzyskiwać nawet fontannie, to
                                                    spoko - niech Ci będzie.
                                                    Niemniej jednak, jako wyzyskującego, bardziej wskazałbym tu tego, co opróżnia
                                                    tą fontannę, niż samą fontannę.


                                                    > Wypowiedz tę śmiałą myśl w obecności ekspedientki warzywniaka, która
                                                    > Cię "wyprodukowała", to może postara się szybciej Cię sprzedać.

                                                    Głupcze! Dlaczego jeszcze nie rozumiesz, że o ile facet z kolektury Cię
                                                    wyzyskuje, to makler wyzyskuje INNYCH dla Ciebie. A Ci inni wcale do niego nie
                                                    przychodzą i nie proszą go, aby ich powyzyskiwał - po prostu ten świat jest
                                                    tak zorganizowany, że dzieje się to praktycznie bez ich woli.


                                                    > > Umiem. Ale nie odpowiem. smile
                                                    >
                                                    > Co oznacza, że nie umiesz odpowiedzieć.

                                                    Tak samo pisałeś poprzednio. Jeszcze się niczego nie nauczyłeś?
                                                    Przeciętna ryba jest bardziej pojętna niż Ty.


                                                    > > Jasne. A ja jestem papieżem.
                                                    > > Czy teraz oddasz mi hołd?
                                                    >
                                                    > Najpierw forsa.

                                                    smile Dziwka
                                                  • xiazeluka Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 12:14
                                                    bimi napisał:

                                                    > Nie o to pytałem.

                                                    Owszem, o to. Odpowiedź nie wprost to po prostu dla Ciebie ezoteryka.

                                                    > Jasne Luka - to Ty jesteś mądry, a ja jestem pacjentem szpitala
                                                    > psychiatrycznego.
                                                    > Tłumacz sobie to tak dalej.

                                                    Innego wytłumaczenia - poza półką w warzywniaku - nie ma.

                                                    > Sam jesteś idiotą.

                                                    Niech będzie. Ale najpierw odpowiedz na poprzednie zdanie. Gdybyś nie był
                                                    idiotą, odpowiadałbyś na bieżąco, zamiast wykonywać uniki dla zyskania na
                                                    czasie.

                                                    > Zmierzasz do czegoś?

                                                    Tak. Jak brzmi odpowiedź?

                                                    > Wyprodukował to, że koleś może dalej żyć.

                                                    To znaczy co - bo przecież nie zdrowie, choć wcześniej pisałeś, że
                                                    lekarz "produkuje" zdrowie. Teraz sugerujesz, że "wyprodukował" życie.

                                                    > Życie ludzkie jest o wiele
                                                    > cenniejsze niż jakikolwiek produkt materialny. To po prostu wartość
                                                    nadrządna.

                                                    Co to ma do rzeczy? Pytałem się, co produkuje chirurg podczas amputacji rąk i
                                                    nóg pacjenta. Podtrzymujesz odpowiedź "życie", upośledzony buraku?

                                                    > To idź na studia madyczne.

                                                    Na studiach "madycznych" uczą produkcji szczęścia, miłości i altruizmu? Gdzie,
                                                    na zajęciach w prosektorium?

                                                    > Naprawdę?! Kto by pomyslał... smile

                                                    Olśnienie bimiego dopadło. Zdarza mu się raz na dekadę.

                                                    > Niemniej jednak, jako wyzyskującego, bardziej wskazałbym tu tego, co opróżnia
                                                    > tą fontannę, niż samą fontannę.

                                                    Już Ci pisałem, analfabeto, że to niepoprawny zwrot.
                                                    Ale mnie wyzyskuje fontanna, ponieważ do niej wrzucam szmal, o istnieniu faceta
                                                    od czyszczenia nawet nie wiedząc. To jak, potwierdzisz to otwartym tekstem -
                                                    "fontanny wyzyskują ludzi, podobnie jak maklerzy i pracownicy kolektur lotto"?

                                                    > Głupcze! Dlaczego jeszcze nie rozumiesz, że o ile facet z kolektury Cię
                                                    > wyzyskuje, to makler wyzyskuje INNYCH dla Ciebie. A Ci inni wcale do niego
                                                    nie
                                                    > przychodzą i nie proszą go, aby ich powyzyskiwał - po prostu ten świat jest
                                                    > tak zorganizowany, że dzieje się to praktycznie bez ich woli.

                                                    A taka fontanna o nic nie prosi, ani nawet za mną nie chodzi, tylko wyzyskuje
                                                    mnie mimochodem. Ależ ona perfidna! Gorsza od żydowskiego maklera...

                                                    > Tak samo pisałeś poprzednio. Jeszcze się niczego nie nauczyłeś?

                                                    Brak odpowiedzi to przejaw głupoty, która uniemożliwia ripostę. Ponieważ często
                                                    pomijasz odpowiedzi na moje pytania, to wniosek jest taki: bimi i rozum to
                                                    zjawisko równie naturalne jak ryba na rowerze.

                                                    > smile Dziwka

                                                    Żydowski hipokryta i nienawistnik.
                                                  • bimi Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 12:40
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie o to pytałem.
                                                    >
                                                    > Owszem, o to. Odpowiedź nie wprost to po prostu dla Ciebie ezoteryka.

                                                    To pewnie dlatego, że nie rozumiem przesłania tego Słownika... smile


                                                    > > Jasne Luka - to Ty jesteś mądry, a ja jestem pacjentem szpitala
                                                    > > psychiatrycznego.
                                                    > > Tłumacz sobie to tak dalej.
                                                    >
                                                    > Innego wytłumaczenia - poza półką w warzywniaku - nie ma.

                                                    Jest. Nie ma jedynie możliwości, abyś przyjął je do wiadomości. O wiele
                                                    łatwiej byłoby Ci zaakceptować to, że żyjesz w Matrixie, niż to, że kapitalizm
                                                    to coś odwrotnego, niż Ci się wydaje.



                                                    > > Sam jesteś idiotą.
                                                    >
                                                    > Niech będzie. Ale najpierw odpowiedz na poprzednie zdanie. Gdybyś nie był
                                                    > idiotą, odpowiadałbyś na bieżąco, zamiast wykonywać uniki dla zyskania na
                                                    > czasie.

                                                    Ciągle odpowiadam na jakieś pytania. Jeśli kończę w ten sposób, to oznacza, że
                                                    nie widzę sensu odpowiadać dalej, bo odpowiedź wydaje mi się oczywista dla
                                                    każdego, kto nie jest idiotą.


                                                    > > Zmierzasz do czegoś?
                                                    >
                                                    > Tak. Jak brzmi odpowiedź?

                                                    Odpowiedź na co? Co produkują lekarze? Napisałem przecież, że zdrowie.
                                                    Uważasz, że uratowanie ludzkiego życia powinno miec mniejszą wartość niż np.
                                                    wybudowanie mostu? Bo, z tego co piszesz wynika, że taka czynność ma wartość
                                                    zerową.


                                                    > > Wyprodukował to, że koleś może dalej żyć.
                                                    >
                                                    > To znaczy co - bo przecież nie zdrowie, choć wcześniej pisałeś, że
                                                    > lekarz "produkuje" zdrowie. Teraz sugerujesz, że "wyprodukował" życie.

                                                    smile Jedno wynika z drugiego.
                                                    Luka, o co Ci chodzi? Pytam, bo nie rozumiem sensu wyjasniania Ci tak
                                                    oczywistych rzeczy. Lubisz ze mną rozmawiać, czy co?


                                                    > Co to ma do rzeczy? Pytałem się, co produkuje chirurg podczas amputacji rąk
                                                    > i nóg pacjenta. Podtrzymujesz odpowiedź "życie", upośledzony buraku?

                                                    Dlaczego miałbym nie podtrzymywać?


                                                    > > To idź na studia madyczne.
                                                    >
                                                    > Na studiach "madycznych" uczą produkcji szczęścia, miłości i altruizmu?
                                                    > Gdzie, na zajęciach w prosektorium?

                                                    Uczą leczyć ludzi. Chciałes się przeto dowiedzieć, jak się produkuje zdrowie.


                                                    > > Naprawdę?! Kto by pomyslał... smile
                                                    >
                                                    > Olśnienie bimiego dopadło. Zdarza mu się raz na dekadę.

                                                    Raczej zbrechtałem z tego, że jednye sensowne rzeczy jakie zdarza Ci się
                                                    napisać są tak oczywiste, że nawet dzieci o nich nigdy nie gadają.


                                                    > Już Ci pisałem, analfabeto, że to niepoprawny zwrot.

                                                    A ja Ci już pisałem, ze mam to w dupie.


                                                    > Ale mnie wyzyskuje fontanna,ponieważ do niej wrzucam szmal,o istnieniu faceta
                                                    > od czyszczenia nawet nie wiedząc. To jak, potwierdzisz to otwartym tekstem -
                                                    >"fontanny wyzyskują ludzi, podobnie jak maklerzy i pracownicy kolektur lotto"?

                                                    Nie. Ale potwierdzam, otwartym tekstem, to: "Niektórzy kolesie, przy pomocy
                                                    fontann wyzyskują Lukę, z kasy, którą on wyzyskuje od innych, przy pomocy
                                                    maklerów, którzy z kolei, również go wyzyskują".


                                                    > A taka fontanna o nic nie prosi, ani nawet za mną nie chodzi, tylko wyzyskuje
                                                    > mnie mimochodem. Ależ ona perfidna! Gorsza od żydowskiego maklera...

                                                    Widzisz, nawet byle fontanna potrafi wykorzystać to, jak strasznie jesteś
                                                    głupi.


                                                    > > smile Dziwka
                                                    >
                                                    > Żydowski hipokryta i nienawistnik.

                                                    Nikogo nie nienawidze. No, może tylko niektórych żydów... smile
                                                  • xiazeluka Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 13:10
                                                    bimi napisał:

                                                    > To pewnie dlatego, że nie rozumiem przesłania tego Słownika... smile

                                                    "Przesłanie" Słownika jest bardzo proste - jesli ktoś używa słów prawidłowo
                                                    (np. ja, kiedy określam Ciebie mianem "idioty"), to jest zrozumiały dla
                                                    otoczenia; jeśli ktoś bredzi używając opacznie znaczenia konkretnych wyrazów
                                                    (np. bimi - produkcja, wyzysk, przesłanie), to jest uznawany za zaślinione
                                                    warzywo.
                                                    Już rozumiesz?

                                                    > Jest. Nie ma jedynie możliwości, abyś przyjął je do wiadomości. O wiele
                                                    > łatwiej byłoby Ci zaakceptować to, że żyjesz w Matrixie, niż to, że
                                                    kapitalizm to coś odwrotnego, niż Ci się wydaje.

                                                    Odwrotność kapitalizmu to socjalizm. Socjalizmu nie akceptuję w żadnej postaci -
                                                    internacjonalistycznej komuchów czy narodowej nazistów. A może mi się coś
                                                    wydaje? Może Lenin był bardziej na prawo od von Miesesa? A może nie powinienem
                                                    jednak połykać naraz dwóch garści tych fajnych kolorowych tabletek?

                                                    > Ciągle odpowiadam na jakieś pytania. Jeśli kończę w ten sposób, to oznacza,
                                                    że
                                                    > nie widzę sensu odpowiadać dalej, bo odpowiedź wydaje mi się oczywista dla
                                                    > każdego, kto nie jest idiotą.

                                                    1. Nie odpowiadasz ani ciągle, ani w ogóle.
                                                    2. Nic nie kończysz - Ty jesteś skończony.
                                                    3. Twój bełkot nie jest oczywisty nawet dla psychoanalityka (a propos, co
                                                    taki "produkuje"?)
                                                    4. To nie inni są idiotami, to Ty nim jesteś. Nawet wśród idiotów.

                                                    > Odpowiedź na co? Co produkują lekarze? Napisałem przecież, że zdrowie.

                                                    Napisałeś. Kolejna brednia, w obliczu której normalny człowiek robi się po
                                                    prostu bezradny, bo jak tu gadać z burakiem na haju?
                                                    Odpisałem Ci, że lekarz żadnego zdrowia nie produkuje - mnie nie sprzedał
                                                    zdrowia, choć nic mi od lat nie dolega.

                                                    > Uważasz, że uratowanie ludzkiego życia powinno miec mniejszą wartość niż np.
                                                    > wybudowanie mostu? Bo, z tego co piszesz wynika, że taka czynność ma wartość
                                                    > zerową.

                                                    Skąd wziąłeś życie? Mowa była o "produkcji" zdrowia.

                                                    > Luka, o co Ci chodzi? Pytam, bo nie rozumiem sensu wyjasniania Ci tak
                                                    > oczywistych rzeczy. Lubisz ze mną rozmawiać, czy co?

                                                    ...oczywistych rzeczy: "lekarze produkują życie". Bimi, Ciebie powinno się
                                                    wpisać na listę warzyw zagrożonych wyginięciem i zamknąć w jakiejś strzeżonej
                                                    szklarni. Powiedz, byłeś hodowany w rejonie dziury ozonowej i zmutowałeś pod
                                                    wpływem promieniowania kosmicznego?

                                                    > Dlaczego miałbym nie podtrzymywać?

                                                    Może zmądrzałeś o jeden punkt IQ? Jednak nie?

                                                    > Uczą leczyć ludzi. Chciałes się przeto dowiedzieć, jak się produkuje zdrowie.

                                                    Zdrowie to stan organizmu taki jak np. radość czy miłość. Gdzie i kto produkuje
                                                    te stany - o to się pytałem.

                                                    > Raczej zbrechtałem z tego, że jednye sensowne rzeczy jakie zdarza Ci się
                                                    > napisać są tak oczywiste, że nawet dzieci o nich nigdy nie gadają.

                                                    Jedną z tych "sensownych" rzeczy jest twierdzenie "fontanny wyzyskuja ludzi",
                                                    prawda, paranoiku?

                                                    > A ja Ci już pisałem, ze mam to w dupie.

                                                    Tępak.

                                                    > Nie. Ale potwierdzam, otwartym tekstem, to: "Niektórzy kolesie, przy pomocy
                                                    > fontann wyzyskują Lukę, z kasy, którą on wyzyskuje od innych, przy pomocy
                                                    > maklerów, którzy z kolei, również go wyzyskują".

                                                    Dlaczego nie potwierdzasz? Przecież moje zachowanie jest w tych trzech
                                                    miejscach identyczne - wrzucam kasę do fontanny, w lottomat, w akcje. Nie
                                                    umiesz być konsekwentny?
                                                    A, i koniecznie wytłumacz, jak znalazca zgubionej dychy wyzyskuje jej byłego
                                                    właściciela. Albo jak wyzyskuje przechodniów żebrak pod kosciołem. Albo po
                                                    prostu przeczytaj definicję słowa "wyzysk" w byle słowniku.

                                                    > Widzisz, nawet byle fontanna potrafi wykorzystać to, jak strasznie jesteś
                                                    > głupi.

                                                    W jaki sposób? Co powoduje, że mnie "wyzyskuje"?
                                                  • bimi Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 15:00
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > To pewnie dlatego, że nie rozumiem przesłania tego Słownika... smile
                                                    >
                                                    > "Przesłanie" Słownika jest bardzo proste - jesli ktoś używa słów prawidłowo
                                                    > (np. ja, kiedy określam Ciebie mianem "idioty"), to jest zrozumiały dla
                                                    > otoczenia; jeśli ktoś bredzi używając opacznie znaczenia konkretnych wyrazów
                                                    > (np. bimi - produkcja, wyzysk, przesłanie), to jest uznawany za zaślinione
                                                    > warzywo.
                                                    > Już rozumiesz?

                                                    Jeszcze nie. Dlaczego akurat za zaślinione warzywo?


                                                    > Odwrotność kapitalizmu to socjalizm. Socjalizmu nie akceptuję w żadnej
                                                    > postaci -
                                                    > internacjonalistycznej komuchów czy narodowej nazistów. A może mi się coś
                                                    > wydaje?Może Lenin był bardziej na prawo od von Miesesa? A może nie powinienem
                                                    > jednak połykać naraz dwóch garści tych fajnych kolorowych tabletek?

                                                    Wiesz Luka, myślę, że największą tragedią Twojego życia jest wiara w Słownik,
                                                    zamist w Boga. I ślepa przekonanie o tym, że świat jest czarno-biały. Czyli,
                                                    że jak coś nie jest kapitalizmem, to na pewno jest socjalizmem, czyli
                                                    komunizmem. A jeśli nie jest ani kapitalizmem, ani komunizmem, to na pewno to
                                                    coś nie istnieje.

                                                    Jak widać, niektórzy bez tabletek potrafią mieć też niezłe wizje.


                                                    > 3. Twój bełkot nie jest oczywisty nawet dla psychoanalityka (a propos, co
                                                    > taki "produkuje"?)

                                                    Zdrowie. W końcu to lekarz.
                                                    Oczywiście większość, to naciągacze - jak wróżki. Ale generalnie psychiatrzy
                                                    są potrzebni - potrafią np. odwieźć człowieka od samobójstwa. Albo wyciągnąc z
                                                    nałogu.


                                                    > > Odpowiedź na co? Co produkują lekarze? Napisałem przecież, że zdrowie.
                                                    >
                                                    > Napisałeś. Kolejna brednia, w obliczu której normalny człowiek robi się po
                                                    > prostu bezradny, bo jak tu gadać z burakiem na haju?
                                                    > Odpisałem Ci, że lekarz żadnego zdrowia nie produkuje - mnie nie sprzedał
                                                    > zdrowia, choć nic mi od lat nie dolega.

                                                    OK - więc lekarze nie produkują zdrowia, lecz brak choroby.
                                                    Już lepiej, imbecylku?


                                                    > > Uważasz, że uratowanie ludzkiego życia powinno miec mniejszą wartość niż n
                                                    > p.
                                                    > > wybudowanie mostu? Bo, z tego co piszesz wynika, że taka czynność ma warto
                                                    > ść
                                                    > > zerową.
                                                    >
                                                    > Skąd wziąłeś życie? Mowa była o "produkcji" zdrowia.

                                                    Bo pytałeś się co "produkuje" lekarz. "Produkuje", czyli jak ja to rozumiem:
                                                    co robi pozytecznego, co przydaje sie innym ludziom? I dlaczego lekarz nie
                                                    musi wyzyskiwać, choć przecież bezpośrednio, też nie tworzy nowych pieniędzy...


                                                    > Zdrowie to stan organizmu taki jak np. radość czy miłość. Gdzie i kto >
                                                    > produkuje te stany - o to się pytałem.

                                                    A "brak choroby", panie słownikowcu-bezmózgowcu?


                                                    > > Raczej zbrechtałem z tego, że jednye sensowne rzeczy jakie zdarza Ci się
                                                    > > napisać są tak oczywiste, że nawet dzieci o nich nigdy nie gadają.
                                                    >
                                                    > Jedną z tych "sensownych" rzeczy jest twierdzenie "fontanny wyzyskuja ludzi",
                                                    > prawda, paranoiku?

                                                    Niezupełnie, paranoiku.


                                                    > > Nie. Ale potwierdzam, otwartym tekstem, to: "Niektórzy kolesie, przy pomoc
                                                    > y
                                                    > > fontann wyzyskują Lukę, z kasy, którą on wyzyskuje od innych, przy pomocy
                                                    > > maklerów, którzy z kolei, również go wyzyskują".
                                                    >
                                                    > Dlaczego nie potwierdzasz? Przecież moje zachowanie jest w tych trzech
                                                    > miejscach identyczne - wrzucam kasę do fontanny, w lottomat, w akcje. Nie
                                                    > umiesz być konsekwentny?

                                                    Wrzucaj sobie forsę gdzie chcesz. Ja tylko odpowiadam na konkretne pytania i
                                                    myslę, że jestem w tym wystarczająco konsekwentny.


                                                    > A, i koniecznie wytłumacz, jak znalazca zgubionej dychy wyzyskuje jej byłego
                                                    > właściciela. Albo jak wyzyskuje przechodniów żebrak pod kosciołem. Albo po
                                                    > prostu przeczytaj definicję słowa "wyzysk" w byle słowniku.

                                                    Wystarczy tego wyzyskiwania. smile


                                                    > > Widzisz, nawet byle fontanna potrafi wykorzystać to, jak strasznie jesteś
                                                    > > głupi.
                                                    >
                                                    > W jaki sposób? Co powoduje, że mnie "wyzyskuje"?

                                                    Nic nie robi a zarabia na Tobie - definicja wyzysku.
                                                  • xiazeluka Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 15:40
                                                    bimi napisał:

                                                    > Jeszcze nie. Dlaczego akurat za zaślinione warzywo?

                                                    To etap Twojego rozwoju, na którym się zatrzymałeś i uparcie odmawiasz podjęcia
                                                    marszu.

                                                    > Wiesz Luka, myślę, że największą tragedią Twojego życia jest wiara w Słownik,
                                                    > zamist w Boga. I ślepa przekonanie o tym, że świat jest czarno-biały. Czyli,
                                                    > że jak coś nie jest kapitalizmem, to na pewno jest socjalizmem, czyli
                                                    > komunizmem. A jeśli nie jest ani kapitalizmem, ani komunizmem, to na pewno to
                                                    > coś nie istnieje.

                                                    Odwrotnością białego jest czarne, odwrotnościa kapitalizmu - socjalizm, a
                                                    przeciwieństwem bimiego - człowiek. To bardzo proste, drogie dziecko. Dlatego
                                                    normalny człowiek wie, że skoro odwrotnością chodnika jest jezdnia, to nie
                                                    wchodzi się na nią bez patrzenia.

                                                    > Zdrowie. W końcu to lekarz.

                                                    Psychoanalityk produkuje zdrowie i jest lekarzem. Rozumiem. A co produkuje
                                                    szaman gdzieś w Papui-Nowej Gwinei? I jest lekarzem?

                                                    > Oczywiście większość, to naciągacze - jak wróżki.

                                                    A co w takim razie produkuje psychoanalityk-naciągacz?

                                                    > OK - więc lekarze nie produkują zdrowia, lecz brak choroby.
                                                    > Już lepiej, imbecylku?

                                                    Nadal źle, gamoniu. Aby u mnie "wyprodukować" zdrowie lub brak choroby
                                                    musieliby na mnie w jakiś sposób oddziałowywać - a ja się do nich nie zbliżam,
                                                    nie mam kontaktu. Zatem nie "produkują" ani zdrowia, ani braku chorób, podobnie
                                                    jak dentysta nie produkuje pasty do zębów czy próchnicy.

                                                    > A "brak choroby", panie słownikowcu-bezmózgowcu?

                                                    Co "brak choroby", durniu? Jak można produkować NIC?

                                                    > Niezupełnie, paranoiku.

                                                    Właśnie, że tak.

                                                    > Wrzucaj sobie forsę gdzie chcesz. Ja tylko odpowiadam na konkretne pytania i
                                                    > myslę, że jestem w tym wystarczająco konsekwentny.

                                                    Czyli jednak fontanna mnie wyzyskuje, skoro makler i gość z kolektury również -
                                                    moja czynność w tych trzech miejscach jest identyczna: wyrzucam sobie forsę
                                                    gdzie chcę.

                                                    > Wystarczy tego wyzyskiwania. smile

                                                    To jak będzie ze znalazcą dychy i żebrakiem?

                                                    > Nic nie robi a zarabia na Tobie - definicja wyzysku.

                                                    No, czyli doszliśmy do końca Twego jełopowatego wywodu: fontanny wyzyskują
                                                    ludzi. Życzy pan sobie kaftan bezpieczeństwa czy zastrzyk z glikolu?
                                                  • bimi Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 16:34
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Jeszcze nie. Dlaczego akurat za zaślinione warzywo?
                                                    >
                                                    > To etap Twojego rozwoju, na którym się zatrzymałeś i uparcie odmawiasz
                                                    > podjęcia marszu.

                                                    Nie wiedziałem, że warzywo może odmawiać.
                                                    Jesteś pewien, że to ze mną jest coś nie w porządku, a nie np. z Tobą?


                                                    > Odwrotnością białego jest czarne, odwrotnościa kapitalizmu - socjalizm, a
                                                    > przeciwieństwem bimiego - człowiek. To bardzo proste, drogie dziecko. Dlatego
                                                    > normalny człowiek wie, że skoro odwrotnością chodnika jest jezdnia, to nie
                                                    > wchodzi się na nią bez patrzenia.

                                                    Zaczynam chyba łapać. Czyli ja jestem odwrotnością Ciebie?
                                                    Ufff. smile


                                                    > > Zdrowie. W końcu to lekarz.
                                                    >
                                                    > Psychoanalityk produkuje zdrowie i jest lekarzem. Rozumiem. A co produkuje
                                                    > szaman gdzieś w Papui-Nowej Gwinei? I jest lekarzem?

                                                    Jeśli faktycznie nie leczy, to produkuje pewnie to samo co ksiądz w Twojej
                                                    parafii. Nie pytaj się mnie, co to jest, bo nie wiem do końca. Ale jak widać,
                                                    ludziom jest to potrzebne. Ewentualnie, nie wiedzą, że nie jest... smile
                                                    Co za różnica czy jest już lekarzem, czy jeszcze nie? Chodzi Ci o to czy ma
                                                    papier?


                                                    > > Oczywiście większość, to naciągacze - jak wróżki.
                                                    >
                                                    > A co w takim razie produkuje psychoanalityk-naciągacz?

                                                    Nic. A co ma produkować?


                                                    > > OK - więc lekarze nie produkują zdrowia, lecz brak choroby.
                                                    > > Już lepiej, imbecylku?
                                                    >
                                                    > Nadal źle, gamoniu. Aby u mnie "wyprodukować" zdrowie lub brak choroby
                                                    > musieliby na mnie w jakiś sposób oddziałowywać -a ja się do nich nie zbliżam,
                                                    > nie mam kontaktu. Zatem nie "produkują" ani zdrowia, ani braku chorób,
                                                    > podobnie jak dentysta nie produkuje pasty do zębów czy próchnicy.

                                                    Nie moja wina, że nie wiesz, iż jesteś chory.


                                                    > > A "brak choroby", panie słownikowcu-bezmózgowcu?
                                                    >
                                                    > Co "brak choroby", durniu? Jak można produkować NIC?

                                                    Nic? smile To może weź tasak, obetnij sobie palec i potem nie idź do lekarza, bo
                                                    przecież i tak NIC Ci to nie da...


                                                    > Czyli jednak fontanna mnie wyzyskuje,skoro makler i gość z kolektury również-
                                                    > moja czynność w tych trzech miejscach jest identyczna: wyrzucam sobie forsę
                                                    > gdzie chcę.

                                                    No i wyrzucaj sobie dalej - ja naprawdę nie mam nic przeciwko.


                                                    > > Wystarczy tego wyzyskiwania. smile
                                                    >
                                                    > To jak będzie ze znalazcą dychy i żebrakiem?

                                                    Nie będzie, bo wątek jest już za długi smile


                                                    > > Nic nie robi a zarabia na Tobie - definicja wyzysku.
                                                    >
                                                    > No, czyli doszliśmy do końca Twego jełopowatego wywodu: fontanny wyzyskują
                                                    > ludzi. Życzy pan sobie kaftan bezpieczeństwa czy zastrzyk z glikolu?

                                                    smile Luka, co Ci przyjdzie z tego, ze tak spuentujesz?

                                                    Przecież każdy, kto to czyta i tak widział już zarówno wszytkie moje, jak i
                                                    wszystkie Twoje posty. I kazdy wie też, że kolejne epitetowania mojej osoby sa
                                                    tylko żałosną próbą odkucia się po totalnej kompromitacji, jakiej
                                                    doświadczyłeś w tym wątku.
                                                    Chyba, że jest małym dzieckiem, albo czyms w rodzaju krzyżówki Ciebie z
                                                    moczmenem...
                                                  • xiazeluka Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 16:44
                                                    bimi napisał:

                                                    > Nie wiedziałem, że warzywo może odmawiać.

                                                    Ja też przed poznaniem Ciebie nie wiedziałem, że warzywa potrafią mówić.

                                                    > Jeśli faktycznie nie leczy, to produkuje pewnie to samo co ksiądz w Twojej
                                                    > parafii.

                                                    Ksiądz produkuje zapewne Boga, tak?

                                                    > Nic. A co ma produkować?

                                                    Jak to co? Zdrowie.

                                                    > Nie moja wina, że nie wiesz, iż jesteś chory.

                                                    Teoryjka się posypała, prawda?

                                                    > Nic? smile To może weź tasak, obetnij sobie palec i potem nie idź do lekarza, bo
                                                    > przecież i tak NIC Ci to nie da...

                                                    Mowa, przymule, o produkowaniu NICZEGO, a nie powstrzymywaniu się od działń
                                                    (czyli "produkcji"). Jak więc produkuje się NIC, ćwikło?

                                                    > No i wyrzucaj sobie dalej - ja naprawdę nie mam nic przeciwko.

                                                    Do wyzyskującej mnie fontanny. Świetnie.

                                                    > Nie będzie, bo wątek jest już za długi smile

                                                    Znowu rejterada.

                                                    > Przecież każdy, kto to czyta i tak widział już zarówno wszytkie moje, jak i
                                                    > wszystkie Twoje posty. I kazdy wie też, że kolejne epitetowania mojej osoby
                                                    sa
                                                    > tylko żałosną próbą odkucia się po totalnej kompromitacji, jakiej
                                                    > doświadczyłeś w tym wątku.

                                                    Zrób grzeczność innym i nie wypowiadaj się za nich. A tego, że nietęgo stoisz,
                                                    masz świadomość - dlatego powołujesz się na innych. Samemu nie dałeś sobie ze
                                                    mną rady, więc szukasz wirtualnego wsparcia.

                                                    > Chyba, że jest małym dzieckiem, albo czyms w rodzaju krzyżówki Ciebie z
                                                    > moczmenem...

                                                    Czyli nie zgodzić się z warzywem mogą tylko dzieci i klony luki/mr_watchmana?
                                                  • bimi Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 01.07.03, 17:00
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie wiedziałem, że warzywo może odmawiać.
                                                    >
                                                    > Ja też przed poznaniem Ciebie nie wiedziałem, że warzywa potrafią mówić.

                                                    Czyli rozmowa ze mną Ci szkodzi.
                                                    OK - to już kończę.


                                                    > > Jeśli faktycznie nie leczy, to produkuje pewnie to samo co ksiądz w Twojej
                                                    > > parafii.
                                                    >
                                                    > Ksiądz produkuje zapewne Boga, tak?

                                                    smile To dobre. Sam bym lepiej nie wymyślił.


                                                    > > Nic. A co ma produkować?
                                                    >
                                                    > Jak to co? Zdrowie.

                                                    Ale taki zarabia na pacjentach którzy nie są chorzy. Mówiąc językiem
                                                    produkcyjnym: nie może wyprodukować zdrowia, bo nie ma surowca w postaci
                                                    choroby. smile
                                                    Czyli tylko ściemnia, aby wyjudzić szmal od biednych ludzi, którzy myślą, że
                                                    ten im pomaga i naiwnie mu płacą. Ewentualnie, przychodzą tylko po receptę na
                                                    prozak - i tak im wychodzi taniej niż hera. A do tego nie grozi za to
                                                    więzienie. smile


                                                    > > Chyba, że jest małym dzieckiem, albo czyms w rodzaju krzyżówki Ciebie z
                                                    > > moczmenem...
                                                    >
                                                    > Czyli nie zgodzić się z warzywem mogą tylko dzieci i klony luki/mr_watchmana?

                                                    Nie zgodzić się ze mną to jedno - moja pani robi to bez przerwy.
                                                    Ale wygadywać takie brednie jak wy dwaj i opowiadać o nich, jakby była to
                                                    obiektywna prawda, to już jest naparwdę szczyt. Nie wspominając już o
                                                    porazającym kretyniźmie, który przecież bije z was, niczym w ze skondenswanej
                                                    wersji podstawówki dla dzieci specjalnej troski.
                                                    Pamiętam takie serial "Dzien za dniem" - o kolesiu chorym na down'a. Tamten
                                                    koleś był wprawdzie cofnięty, ale dam głowę, że nie tak bardzo jak wy dwaj.
                                                  • xiazeluka Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 02.07.03, 09:59
                                                    bimi napisał:

                                                    > Czyli rozmowa ze mną Ci szkodzi.

                                                    Zapewne - człowiek dyskutujący z warzywem budzi zrozumiałe podejrzenia.

                                                    > OK - to już kończę.

                                                    Najlepiej z sobą - wskocz wreszcie do jakiejś zupy.

                                                    > smile To dobre. Sam bym lepiej nie wymyślił.

                                                    No, zatem ustaliliśmy:
                                                    1) Fontanny wyzyskują ludzi
                                                    2) Lekarz produkuje zdrowie
                                                    3) Ksiądz produkuje Boga.

                                                    Moi znajomi zaczynają wykazywać zwiększoną nerwowość i łapią za telefony,
                                                    obrzucając mnie krótkimi spojrzeniami z ukosa...

                                                    > Ale taki zarabia na pacjentach którzy nie są chorzy. Mówiąc językiem
                                                    > produkcyjnym: nie może wyprodukować zdrowia, bo nie ma surowca w postaci
                                                    > choroby. smile

                                                    Czyli jak ktoś przyjdzie do lekarza zdrowy, tylko na kontrolę, to konował nie
                                                    wyprodukuje mu zdrowia? To skąd w takim razie się wzięło?

                                                    > Czyli tylko ściemnia, aby wyjudzić szmal od biednych ludzi, którzy myślą, że
                                                    > ten im pomaga i naiwnie mu płacą. Ewentualnie, przychodzą tylko po receptę na
                                                    > prozak - i tak im wychodzi taniej niż hera.

                                                    Twoja znajomość w dziedzinie "prochy i narkotyki" wydaje mi się zrozumiała i
                                                    wiele tłumacząca. A propos, a co produkuje aptekarz sprzedający placebo w
                                                    postaci jakichś świństw homeopatycznych?

                                                    > Nie zgodzić się ze mną to jedno - moja pani robi to bez przerwy.

                                                    W którym przedszkolu?

                                                    > Ale wygadywać takie brednie jak wy dwaj i opowiadać o nich, jakby była to
                                                    > obiektywna prawda, to już jest naparwdę szczyt. Nie wspominając już o
                                                    > porazającym kretyniźmie, który przecież bije z was, niczym w ze skondenswanej
                                                    > wersji podstawówki dla dzieci specjalnej troski.
                                                    > Pamiętam takie serial "Dzien za dniem" - o kolesiu chorym na down'a. Tamten
                                                    > koleś był wprawdzie cofnięty, ale dam głowę, że nie tak bardzo jak wy dwaj.

                                                    No dobra, już wiemy co warzywo sobie o nas myśli. Może jednak zechciałbyś,
                                                    buraku, pogląd ten uzasadnić? Wiesz, nazwanie kogoś kretynem niczego jeszcze
                                                    nie dowodzi...
                                                  • bimi Re: Rozterki buraka na półce warzywniaka 02.07.03, 19:29
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > > Ale taki zarabia na pacjentach którzy nie są chorzy. Mówiąc językiem
                                                    > > produkcyjnym: nie może wyprodukować zdrowia, bo nie ma surowca w postaci
                                                    > > choroby. smile
                                                    >
                                                    > Czyli jak ktoś przyjdzie do lekarza zdrowy, tylko na kontrolę, to konował nie
                                                    > wyprodukuje mu zdrowia? To skąd w takim razie się wzięło?

                                                    Znikąd. Można by powiedzieć, że koleś się sfrajerował przychodząc do lekarza, o
                                                    ile mu zapłacił.
                                                    Niemniej jednak, dla mnie nie jest to frajerstwo, ale forma ubezpieczenia. Tak
                                                    samo, jak ubezpieczanie mieszkania, czy samochodu, zazwyczaj nie jest
                                                    frajerstwem.


                                                    > Twoja znajomość w dziedzinie "prochy i narkotyki" wydaje mi się zrozumiała i
                                                    > wiele tłumacząca. A propos, a co produkuje aptekarz sprzedający placebo w
                                                    > postaci jakichś świństw homeopatycznych?

                                                    Po prostu nie jestem ślepy.

                                                    Dziwne, że dostrzegasz moją znajomość w jednych dziedzinach, a tak jesteś
                                                    oporny na moje fakty, odnośnie innych, o których, myślę, że mam podobne pojęcie.


                                                    > > Nie zgodzić się ze mną to jedno - moja pani robi to bez przerwy.
                                                    >
                                                    > W którym przedszkolu?

                                                    Nie musisz mi ujawniać tego, ze jestes pedofilem. Twoja sprawa. Poza tym i tak
                                                    nie jestem w stanie tego zweryfikować, a nie uwierzę Ci w to na słowo.


                                                    > No dobra, już wiemy co warzywo sobie o nas myśli. Może jednak zechciałbyś,
                                                    > buraku, pogląd ten uzasadnić? Wiesz, nazwanie kogoś kretynem niczego jeszcze
                                                    > nie dowodzi...

                                                    Uzasadnij dlaczego koleś z tego serialu był kretynem? Nie tak łatwo, prawda?
                                                    Szczególnei gdy się wie, że nie ma sensu tego wyjasniać, bo każdy niekretyn i
                                                    tak to wie.
                                                  • xiazeluka Producent zdrowia 03.07.03, 09:59
                                                    bimi napisał:

                                                    > Znikąd.

                                                    No jak to - to jednak lekarze go nie produkują, skoro występuje samoistnie w
                                                    naturze? Znowu, głupcze, dałeś plamę.

                                                    > Niemniej jednak, dla mnie nie jest to frajerstwo, ale forma ubezpieczenia.
                                                    Tak
                                                    > samo, jak ubezpieczanie mieszkania, czy samochodu, zazwyczaj nie jest
                                                    > frajerstwem.

                                                    Jest. Ale wolna droga, jak ktoś się boi.

                                                    > Dziwne, że dostrzegasz moją znajomość w jednych dziedzinach, a tak jesteś
                                                    > oporny na moje fakty, odnośnie innych, o których, myślę, że mam podobne
                                                    pojęcie.

                                                    Pytałem się o aptekarza sprzedającego homeopatyczne gówna, a nie o moje zdanie
                                                    na temat innych osób.

                                                    > Nie musisz mi ujawniać tego, ze jestes pedofilem. Twoja sprawa. Poza tym i
                                                    tak
                                                    > nie jestem w stanie tego zweryfikować, a nie uwierzę Ci w to na słowo.

                                                    Czyli boisz się, że przyjdę Cię odebrać z tego przedszkola? Nie musisz podawać
                                                    adresu, sam je znajdę, chyba niewiele przedszkoli ma połączenie z internetem
                                                    dla starszaków.

                                                    > Szczególnei gdy się wie, że nie ma sensu tego wyjasniać, bo każdy niekretyn i
                                                    > tak to wie.

                                                    No dobrze, to zacznijmy moze od elementów - nie próbuj na razie niczego
                                                    wyjaśniać, poćwicz najpierw pisanie zdań w języku polskim. Na początku mogą -
                                                    tak jak to wyżej - być pozbawione sensu, potem przejdziemy do trudniejszych
                                                    zadań, czyli pisania zdań w języku polskim tak, by zawierały jakąć zrozumiałą
                                                    dla czytelników treść. Następnie... ale nie, na razie wystarczy, zobaczymy czy
                                                    sobie z tym wyzwaniem poradzisz.
                                                  • bimi Re: Producent zdrowia 04.07.03, 15:54
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Znikąd.
                                                    >
                                                    > No jak to - to jednak lekarze go nie produkują, skoro występuje samoistnie w
                                                    > naturze? Znowu, głupcze, dałeś plamę.

                                                    Sam znowu dałes plamę, głupcze.

                                                    No to co z tego, ze występuje samoistnie? Jedno nie przeczy drugiemu.
                                                    Elektryczność też występuje samoistnie, ale to nie znaczy, że nie można jej
                                                    wyprodukować, gdy jest potrzebna.
                                                  • xiazeluka Re: Producent zdrowia 04.07.03, 16:20
                                                    bimi napisał:

                                                    > No to co z tego, ze występuje samoistnie? Jedno nie przeczy drugiemu.
                                                    > Elektryczność też występuje samoistnie, ale to nie znaczy, że nie można jej
                                                    > wyprodukować, gdy jest potrzebna.

                                                    Oczywiście. A Bóg występuje samoistnie czy musi zostać wyprodukowany przez
                                                    księdza? Daję Ci całe trzy dni na myśl..., pardon, tego nie potrafisz. Na
                                                    przeciąganie tej zagadki przez to siano, które masz we łbie.
                                                  • bimi Re: Producent zdrowia 04.07.03, 16:26
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > No to co z tego, ze występuje samoistnie? Jedno nie przeczy drugiemu.
                                                    > > Elektryczność też występuje samoistnie, ale to nie znaczy, że nie można je
                                                    > j
                                                    > > wyprodukować, gdy jest potrzebna.
                                                    >
                                                    > Oczywiście. A Bóg występuje samoistnie czy musi zostać wyprodukowany przez
                                                    > księdza? Daję Ci całe trzy dni na myśl..., pardon, tego nie potrafisz. Na
                                                    > przeciąganie tej zagadki przez to siano, które masz we łbie.

                                                    Co to za różnica?
                                                    Dla mnie Boga nie ma, więc produkują go ci, co w niego wierzą, czyli m.in.
                                                    księża. Ale jak ktoś wierzy w Boga, to dla niego pewnie istnieje on
                                                    samoistnie... smile
                                                    Ale do czego zmierzasz?
                                                  • xiazeluka Re: Producent zdrowia 04.07.03, 16:39
                                                    bimi napisał:

                                                    > Co to za różnica?
                                                    > Dla mnie Boga nie ma, więc produkują go ci, co w niego wierzą, czyli m.in.
                                                    > księża. Ale jak ktoś wierzy w Boga, to dla niego pewnie istnieje on
                                                    > samoistnie... smile
                                                    > Ale do czego zmierzasz?

                                                    Załóżmy, że Bóg jednak istnieje. Kto go wyprodukował?

                                                    Acha, i na czym polega produkcja Boga? Na wierzeniu w niego?
                                                  • bimi Re: Producent zdrowia 04.07.03, 16:44
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Co to za różnica?
                                                    > > Dla mnie Boga nie ma, więc produkują go ci, co w niego wierzą, czyli m.in.
                                                    >
                                                    > > księża. Ale jak ktoś wierzy w Boga, to dla niego pewnie istnieje on
                                                    > > samoistnie... smile
                                                    > > Ale do czego zmierzasz?
                                                    >
                                                    > Załóżmy, że Bóg jednak istnieje. Kto go wyprodukował?

                                                    To może lepiej załóżmy, że nie istnieje.

                                                    Kto go wyprodukował? I po co? Do czego on się ludziom przydaje?


                                                    > Acha, i na czym polega produkcja Boga? Na wierzeniu w niego?

                                                    Ty mi powiedz - sam pierwszy wspomniałes o tym, że Boga można wyprodukować.
                                                    Zakładam więc, że rozumiałeś wtedy sens swojej tezy... smile
                                                  • xiazeluka Re: Producent zdrowia 04.07.03, 17:06
                                                    bimi napisał:

                                                    > To może lepiej załóżmy, że nie istnieje.

                                                    Tak myślałem - powłoka Twojej głowy zaczyna się dymić z wysiłku.

                                                    > Ty mi powiedz - sam pierwszy wspomniałes o tym, że Boga można wyprodukować.
                                                    > Zakładam więc, że rozumiałeś wtedy sens swojej tezy... smile

                                                    To Twoja teza, której nie potrafiłeś tak zręcznie wybełkotać, jak ja to
                                                    zrobiłem. Zgodziłeś się następnie z nią, więc odpowiadaj.
                                                  • bimi Re: Producent zdrowia 04.07.03, 17:17
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > To może lepiej załóżmy, że nie istnieje.
                                                    >
                                                    > Tak myślałem - powłoka Twojej głowy zaczyna się dymić z wysiłku.

                                                    Wiesz, czy myślisz, ze wiesz?

                                                    "Powłoka mojej głowy" nie musi "dymić z wysiłku", bo Boga nie ma - nie ma więc
                                                    potrzebu utrudnić sobie sprawy zkłądając, że jest.
                                                    Znaczy, jak chcesz to sobie utrudniaj, ale beze mnie.


                                                    > > Ty mi powiedz - sam pierwszy wspomniałes o tym, że Boga można wyprodukować.
                                                    > > Zakładam więc, że rozumiałeś wtedy sens swojej tezy... smile
                                                    >
                                                    > To Twoja teza, której nie potrafiłeś tak zręcznie wybełkotać, jak ja to
                                                    > zrobiłem. Zgodziłeś się następnie z nią, więc odpowiadaj.

                                                    Po prostu nie chciałem żeby ksiądz niczego nie produkował. Poszedłem Ci na
                                                    rękę i jeszcze masz do mnie pretensje. smile
                                                  • xiazeluka Na specjalne życzenie - odpowiedź dla imbimicyla 27.06.03, 11:52
                                                    bimi napisał:

                                                    > > > Myśle, że przeciętny Polak, gdyby miał ostatni bochenek, to nie sprze
                                                    > dał by go bogaczowi za 10zł, ale oddał umierającemu z głodu za darmo.
                                                    > >
                                                    > > No to źle myślisz.
                                                    >
                                                    > smile
                                                    > Ty źle myślisz.
                                                    >
                                                    > Moze zapytamy Luke. Luka, co byś zrobił? smile

                                                    Odpowiedź nadal jest ta sama - sprzedałbym bogaczowi za 10 PLN. Za zarobione
                                                    pieniądze być może wsparłbym umierającego z głodu, jeśli by o to poprosił.

                                                    Jakie tu są inne "okoliczności"?
                                                  • bimi Re: Na specjalne życzenie - odpowiedź dla imbimic 27.06.03, 12:04
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Myśle, że przeciętny Polak, gdyby miał ostatni bochenek, to nie
                                                    > > sprzedał by go bogaczowi za 10zł, ale oddał umierającemu z głodu za darmo.
                                                    > > >
                                                    > > > No to źle myślisz.
                                                    > >
                                                    > > smile
                                                    > > Ty źle myślisz.
                                                    > >
                                                    > > Moze zapytamy Luke. Luka, co byś zrobił? smile
                                                    >
                                                    > Odpowiedź nadal jest ta sama - sprzedałbym bogaczowi za 10 PLN. Za zarobione
                                                    > pieniądze być może wsparłbym umierającego z głodu, jeśli by o to poprosił.
                                                    >
                                                    > Jakie tu są inne "okoliczności"?

                                                    smile
                                                    To może zapytam tak: dałbyś umrzeć człowiekowi, którego nie znasz, za 10
                                                    złotych?
                                                  • xiazeluka Re: Na specjalne życzenie - odpowiedź dla imbimic 27.06.03, 12:08
                                                    bimi napisał:

                                                    > To może zapytam tak: dałbyś umrzeć człowiekowi, którego nie znasz, za 10
                                                    > złotych?

                                                    Większość z tych, których nie znam, umiera bez mojego pozwolenia.
                                                    A tę dychę to ja mam takiemu dać czy od niego wyegzekwować?***


                                                    _____
                                                    *** Tłumaczenie dla upośledzonych: napisz swoje pytanie jeszcze raz, ale dla
                                                    odmiany w jakimś zrozumiałym narzeczu; niestety nie ma w pobliżu żadnego
                                                    psychiatry, który pomógłby mi zrozumieć Twój przekaz.
                                                  • bimi Re: Na specjalne życzenie - odpowiedź dla imbimic 27.06.03, 12:19
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > To może zapytam tak: dałbyś umrzeć człowiekowi, którego nie znasz, za 10
                                                    > > złotych?
                                                    >
                                                    > Większość z tych, których nie znam, umiera bez mojego pozwolenia.
                                                    > A tę dychę to ja mam takiemu dać czy od niego wyegzekwować?***

                                                    To jakaś różnica? smile


                                                    > *** Tłumaczenie dla upośledzonych: napisz swoje pytanie jeszcze raz, ale dla
                                                    > odmiany w jakimś zrozumiałym narzeczu; niestety nie ma w pobliżu żadnego
                                                    > psychiatry, który pomógłby mi zrozumieć Twój przekaz.

                                                    OK - spróbuję.
                                                    Masz do wyboru: możesz uratować człowieka, którego nie znasz za 10 zł (swoje
                                                    10 zł, które musisz wydać na jego uratowanie). Wiesz, że on Ci tego nie odda,
                                                    nawet jesli przeżyje - powiedzmy, że jest bezdomnym pijakiem.
                                                    Możesz też go nie ratować bez żadnych konsekwencji.
                                                    Co robisz?
                                                  • xiazeluka Re: Na specjalne życzenie - odpowiedź dla imbimic 27.06.03, 12:44
                                                    bimi napisał:

                                                    > To jakaś różnica? smile

                                                    Zasadnicza.

                                                    > Masz do wyboru: możesz uratować człowieka, którego nie znasz za 10 zł (swoje
                                                    > 10 zł, które musisz wydać na jego uratowanie). Wiesz, że on Ci tego nie odda,
                                                    > nawet jesli przeżyje - powiedzmy, że jest bezdomnym pijakiem.
                                                    > Możesz też go nie ratować bez żadnych konsekwencji.
                                                    > Co robisz?

                                                    Nie ratuję bezdomnych pijaków. Skoro ma za co chlać, to znaczy, że mu moja
                                                    forsa nie jest potrzebna do przeżycia.
                                                    A generalnie: nie mam nic przeciwko dobroczynności - jak ktoś żebrze, to od
                                                    czasu do czasu wrzucę mu do kapelusza parę groszy.
                                                  • bimi Re: Na specjalne życzenie - odpowiedź dla imbimic 27.06.03, 12:51
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > To jakaś różnica? smile
                                                    >
                                                    > Zasadnicza.

                                                    Wychodzi cały Luka. smile
                                                    Miłosierny orędownik wiary katolickiej, zagorzały przeciwnik aborcji i
                                                    największy z liberałów...
                                                    A w rzeczywistości zwykła, pazerna na kasę menda.


                                                    > Nie ratuję bezdomnych pijaków. Skoro ma za co chlać, to znaczy, że mu moja
                                                    > forsa nie jest potrzebna do przeżycia.

                                                    Czyli nie ratowałbyś kogoś takiego, nawet za darmo, tak?

                                                    A gdyby tym bezdomnym pijakiem była kobieta w ciąży...? smile
                                                  • xiazeluka W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, ofermo 27.06.03, 14:10
                                                    bimi napisał:

                                                    > Miłosierny orędownik wiary katolickiej, zagorzały przeciwnik aborcji i
                                                    > największy z liberałów...
                                                    > A w rzeczywistości zwykła, pazerna na kasę menda.

                                                    ...ponieważ Rada Starszych nakazałaby zrzucić Cię ze skały w trybie
                                                    natychmiastowym, jako nie rokującego nadziei mutanta.
                                                    Różnica między nami jest taka, że obaj jesteśmy zainteresowani MOJĄ forsą,
                                                    doliniarzu, choć mnie nie interesuje Twoja.

                                                    > Czyli nie ratowałbyś kogoś takiego, nawet za darmo, tak?

                                                    Szanuję cudze wybory. Skoro woli chlać, to mnie nic do tego.

                                                    > A gdyby tym bezdomnym pijakiem była kobieta w ciąży...? smile

                                                    To za łeb i do tiurmy na odwyk. Po urodzeniu wyrok za znęcanie się ze
                                                    szczególną brytalnoscią.
                                                  • bimi Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 14:39
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Miłosierny orędownik wiary katolickiej, zagorzały przeciwnik aborcji i
                                                    > > największy z liberałów...
                                                    > > A w rzeczywistości zwykła, pazerna na kasę menda.
                                                    >
                                                    > ...ponieważ Rada Starszych nakazałaby zrzucić Cię ze skały w trybie
                                                    > natychmiastowym, jako nie rokującego nadziei mutanta.
                                                    > Różnica między nami jest taka, że obaj jesteśmy zainteresowani MOJĄ forsą,
                                                    > doliniarzu, choć mnie nie interesuje Twoja.

                                                    Nie sądzę.
                                                    Różnica między nami jest taka, że Ty masz obsesję na punkcie forsy, a ja nie.


                                                    > > Czyli nie ratowałbyś kogoś takiego, nawet za darmo, tak?
                                                    >
                                                    > Szanuję cudze wybory. Skoro woli chlać, to mnie nic do tego.

                                                    Ja nie napisałem, że umiera dlatego, że woli chlać. O chlaniu napisałem aby
                                                    urzeczywistnić możliwośc tego, że nie odda Ci dychy.

                                                    Ale rozumiem, ze uważasz, iż takich co nie oddadzą, po prostu sie nie ratuje?
                                                    Wszystko jedno, czy są pijakami, narkomanami, leniami, czy nieudacznikami...
                                                    Co innego takich, co będą w stanie oddać dychę. A nawet dadzą nagrodę, za
                                                    uratowanie życia... No - takich ratować najlepiej - nie Luka? smile


                                                    > > A gdyby tym bezdomnym pijakiem była kobieta w ciąży...? smile
                                                    >
                                                    > To za łeb i do tiurmy na odwyk. Po urodzeniu wyrok za znęcanie się ze
                                                    > szczególną brytalnoscią.

                                                    Hehe. Prawdziwy rycerz z Ciebie. Mam nadzieję, że uwzględniłeś swoją 10
                                                    złotową startę oraz ryzyko, że kolesiana tylko ściemnia, iż jest w ciąży... smile
                                                  • xiazeluka Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 15:00
                                                    bimi napisał:

                                                    > Różnica między nami jest taka, że Ty masz obsesję na punkcie forsy, a ja nie.

                                                    Dziwnym trafem to Ty cały czas ględzisz o kasie, a nie ja.

                                                    > Ja nie napisałem, że umiera dlatego, że woli chlać. O chlaniu napisałem aby
                                                    > urzeczywistnić możliwośc tego, że nie odda Ci dychy.

                                                    Pisałeś o pijaku, a nie kimkolwiek. Naucz się zadawać precyjnie pytania.

                                                    > Ale rozumiem, ze uważasz, iż takich co nie oddadzą, po prostu sie nie ratuje?

                                                    Oczywiście, że źle rozumiesz. Przeczytaj sobie mój post, ale tym razem nie
                                                    stojąc na głowie. Tam jest odpowiedź, buraku cukrowy.

                                                    > Hehe. Prawdziwy rycerz z Ciebie. Mam nadzieję, że uwzględniłeś swoją 10
                                                    > złotową startę oraz ryzyko, że kolesiana tylko ściemnia, iż jest w ciąży... smile

                                                    Jak ściemnia, to z tiurmy wywiozą ją do izby wytrzeźwień.
                                                  • bimi Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 15:12
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Różnica między nami jest taka, że Ty masz obsesję na punkcie forsy, a ja n
                                                    > ie.
                                                    >
                                                    > Dziwnym trafem to Ty cały czas ględzisz o kasie, a nie ja.

                                                    Ale to dla Ciebie ona jest najważniesza.
                                                    Ważniejsza, niż ludzkie życie.


                                                    > > Ja nie napisałem, że umiera dlatego, że woli chlać. O chlaniu napisałem aby
                                                    > > urzeczywistnić możliwośc tego, że nie odda Ci dychy.
                                                    >
                                                    > Pisałeś o pijaku, a nie kimkolwiek. Naucz się zadawać precyjnie pytania.

                                                    smile Pisałem o człowieku.


                                                    > > Ale rozumiem, ze uważasz, iż takich co nie oddadzą, po prostu sie nie ratu
                                                    > je?
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że źle rozumiesz. Przeczytaj sobie mój post, ale tym razem nie
                                                    > stojąc na głowie. Tam jest odpowiedź, buraku cukrowy.

                                                    Odpowiedź na co? Chyba na pytanie: czy jestes żydem?... smile


                                                    > > Hehe. Prawdziwy rycerz z Ciebie. Mam nadzieję, że uwzględniłeś swoją 10
                                                    > > złotową startę oraz ryzyko, że kolesiana tylko ściemnia, iż jest w ciąży..
                                                    > . smile
                                                    >
                                                    > Jak ściemnia, to z tiurmy wywiozą ją do izby wytrzeźwień.

                                                    Chodziło mi o to, że Ty nie odzyskasz już dychy.
                                                    Bardzo będziesz wkurwiony? smile
                                                  • xiazeluka Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 15:57
                                                    bimi napisał:

                                                    > Ale to dla Ciebie ona jest najważniesza.

                                                    Nie jest. Na jakiej podstawie tak bredzisz?

                                                    > Ważniejsza, niż ludzkie życie.

                                                    Również nieprawda. Dlaczego? Dlatego, że szkarłupień bimi ma szalone trudności
                                                    z przyswajaniem prostych przekazów.

                                                    > smile Pisałem o człowieku.

                                                    Człowiek to wolna istota. Jak ma ochotę się zapić na śmierć, to jego wybór, nic
                                                    Ci do tego, totalitarna kapusto pekińska.

                                                    > Odpowiedź na co? Chyba na pytanie: czy jestes żydem?... smile

                                                    Nie jestem, ale ta odpowiedź pojawiła się dopiero teraz.

                                                    > Chodziło mi o to, że Ty nie odzyskasz już dychy.
                                                    > Bardzo będziesz wkurwiony? smile

                                                    Jakiej dychy? Policja to nie przedsiębiorstwo taksówkowe.
                                                  • bimi Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 16:42
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Ale to dla Ciebie ona jest najważniesza.
                                                    >
                                                    > Nie jest. Na jakiej podstawie tak bredzisz?

                                                    Psychoanaliza smile


                                                    > > Ważniejsza, niż ludzkie życie.
                                                    >
                                                    > Również nieprawda. Dlaczego? Dlatego, że szkarłupień bimi ma szalone
                                                    > trudności z przyswajaniem prostych przekazów.

                                                    To nie ja pisałem, że ma znaczenie, czy dostanę dychę, czy będę ją musiał
                                                    zapłacić za to, że uratuję życie drugiemu człowiekowi.


                                                    > > smile Pisałem o człowieku.
                                                    >
                                                    > Człowiek to wolna istota. Jak ma ochotę się zapić na śmierć, to jego wybór,
                                                    > nic Ci do tego, totalitarna kapusto pekińska.

                                                    Tłumacz sobie, tłumacz.
                                                    Dla mnie ty np. jesteś zwykłym ścierwem - o wiele gorszym od tego pijaczka. Bo
                                                    on by pomógł swojemu koledze i poświęcił dla niego nawet i swoje wino... smile

                                                    Ale ja bym Ciebie uratował przy pomocy mojej dychy, bez zastanawianie się nad
                                                    tym kim jesteś.
                                                    A ty nie, bo masz na to dobre wytłumaczenie - wolność ofiary smile



                                                    > > Odpowiedź na co? Chyba na pytanie: czy jestes żydem?... smile
                                                    >
                                                    > Nie jestem, ale ta odpowiedź pojawiła się dopiero teraz.

                                                    Nie chodziło mi o tą definicję z Twojego słownika, ale o tą z mojej głowy.
                                                    Odpowiedź uzyskałem o wiele wcześniej niż teraz.
                                                  • xiazeluka Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 16:48
                                                    bimi napisał:

                                                    > Psychoanaliza smile

                                                    Raczej depresja maniakalna.

                                                    > To nie ja pisałem, że ma znaczenie, czy dostanę dychę, czy będę ją musiał
                                                    > zapłacić za to, że uratuję życie drugiemu człowiekowi.

                                                    Ja również nie. Słyszysz głosy, Joanno?

                                                    > Dla mnie ty np. jesteś zwykłym ścierwem - o wiele gorszym od tego pijaczka.

                                                    Gorszy, bo trzeźwy i racjonalny? Acha, do czegoś wreszcie dochodzimy - masz nie
                                                    tylko mentalność pijaczka, ale i zapewne mieszkasz w dzielnicy, do której nawet
                                                    policja boi się zapuszczać bez transporterów opancerzonych i to tylko za dnia.

                                                    > Ale ja bym Ciebie uratował przy pomocy mojej dychy, bez zastanawianie się nad
                                                    > tym kim jesteś.

                                                    Nie potrzebuję Twojej łaski - jak będę potrzebował pomocy to sam się zgłoszę.
                                                    Próby pomagania mi bez mojej zgody skończą się daniem Ci w mordę, namolny
                                                    hipokryto.

                                                    > A ty nie, bo masz na to dobre wytłumaczenie - wolność ofiary smile

                                                    Ofiary czego? Półlitrówki?

                                                    > Nie chodziło mi o tą definicję z Twojego słownika, ale o tą z mojej głowy.

                                                    Z Twojej głowy dochodzi jedynie szum wiatru.
                                                  • bimi Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 17:24
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > > To nie ja pisałem, że ma znaczenie, czy dostanę dychę, czy będę ją musiał
                                                    > > zapłacić za to, że uratuję życie drugiemu człowiekowi.
                                                    >
                                                    > Ja również nie. Słyszysz głosy, Joanno?

                                                    No dobra, nie - wiem już.


                                                    > > Dla mnie ty np. jesteś zwykłym ścierwem - o wiele gorszym od tego pijaczka
                                                    >
                                                    > Gorszy,bo trzeźwy i racjonalny? Acha,do czegoś wreszcie dochodzimy - masz nie
                                                    > tylko mentalność pijaczka, ale i zapewne mieszkasz w dzielnicy, do której
                                                    > nawet policja boi się zapuszczać bez transporterów opancerzonych i to tylko
                                                    > za dnia.

                                                    Nie - generalnie jest spokojnie. Ostatnio tylko jacyś żule ukradli, na złom
                                                    latarnie, prosto spod kamery ochrony.
                                                    Tak że w sumie nawet jest wesoło smile


                                                    > > Ale ja bym Ciebie uratował przy pomocy mojej dychy, bez zastanawianie się
                                                    > nad
                                                    > > tym kim jesteś.
                                                    >
                                                    > Nie potrzebuję Twojej łaski - jak będę potrzebował pomocy to sam się zgłoszę.
                                                    > Próby pomagania mi bez mojej zgody skończą się daniem Ci w mordę, namolny
                                                    > hipokryto.

                                                    Jaki samodzielny smile
                                                    No dobra, w sumie to nawet wolę Ci nie pomagać.


                                                    > > A ty nie, bo masz na to dobre wytłumaczenie - wolność ofiary smile
                                                    >
                                                    > Ofiary czego? Półlitrówki?

                                                    Wypadku.
                                                  • xiazeluka Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 17:26
                                                    bimi napisał:

                                                    > Nie - generalnie jest spokojnie. Ostatnio tylko jacyś żule ukradli, na złom
                                                    > latarnie, prosto spod kamery ochrony.

                                                    Kogo w ten sposób wyzyskali i co wyprodukowali, ponieważ zapewne na kradzieży
                                                    zarobili?

                                                    > Wypadku.

                                                    Alkoholizm to nie wypadek - widziałeś kiedyś kraksę samochodową trwającą kilka
                                                    lat?
                                                  • bimi Re: W starożytnej Sparcie nie przeżyłbyś doby, of 27.06.03, 17:49
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > Kogo w ten sposób wyzyskali i co wyprodukowali, ponieważ zapewne na kradzieży
                                                    > zarobili?

                                                    smile Wyzyskali spółdzielnię, czyli również mnie.
                                                    A nie wyprodukowali nic, poza popytem na kolejną latarnie. smile


                                                    > > Wypadku.
                                                    >
                                                    > Alkoholizm to nie wypadek - widziałeś kiedyś kraksę samochodową trwającą
                                                    > kilka lat?

                                                    Chodziło mi o ten wypadek, przed którym ratowałbys go swoją dychą.
                                                    Wiadomo, ze alkoholizm to nie wypadek.
                                                  • xiazeluka Bulwa Ci się złamała 30.06.03, 09:59
                                                    bimi napisał:

                                                    > A nie wyprodukowali nic, poza popytem na kolejną latarnie. smile

                                                    Niedawno udowadniałeś mr_watchmanowi, że coś takiego jak "popyt" nie istnieje.
                                                    Teraz się na to zjawisko powołujesz. W sumie - ględzisz, aby ględzić, pustaku.

                                                    > Chodziło mi o ten wypadek, przed którym ratowałbys go swoją dychą.

                                                    Jak wrzucę komuś na ulicy 50 groszy do kapelusza to również nie liczę na zwrot.
                                                  • bimi Re: Bulwa Ci się złamała 30.06.03, 17:27
                                                    xiazeluka napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > A nie wyprodukowali nic, poza popytem na kolejną latarnie. smile
                                                    >
                                                    > Niedawno udowadniałeś mr_watchmanowi, że coś takiego jak "popyt" nie istnieje.
                                                    > Teraz się na to zjawisko powołujesz. W sumie - ględzisz, aby ględzić, pustaku.

                                                    Bóg też nie istnieje, ale powołuję się na niego. Poza tym napisałem przecież,
                                                    że nie wyprodukowali nic. A popyt jest tylko pojęceim ekonomicznym. Czyli
                                                    czymś, co w rzeczywistości nie istnieje. Nie widzę, żadnej sprzeczności w swoim
                                                    rozumowaniu.
                                                  • Gość: luka Re: Bulwa Ci się złamała IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.06.03, 18:36
                                                    bimi napisał:

                                                    > Bóg też nie istnieje, ale powołuję się na niego. Poza tym napisałem przecież,
                                                    > że nie wyprodukowali nic. A popyt jest tylko pojęceim ekonomicznym. Czyli
                                                    > czymś, co w rzeczywistości nie istnieje. Nie widzę, żadnej sprzeczności w
                                                    swoim rozumowaniu.

                                                    Nie sprzecznosci nie widac, ale rozumowania.
                                                    No i potwierdza sie, ze jestes warzywem, skoro nie masz zadnych potrzeb i nie
                                                    potrzebujesz do ycia niczego. Kto Cie podlewa?
                                                  • bimi Re: Bulwa Ci się złamała 30.06.03, 20:11
                                                    Gość portalu: luka napisał(a):

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Bóg też nie istnieje, ale powołuję się na niego. Poza tym napisałem przeci
                                                    > eż,
                                                    > > że nie wyprodukowali nic. A popyt jest tylko pojęceim ekonomicznym. Czyli
                                                    > > czymś, co w rzeczywistości nie istnieje. Nie widzę, żadnej sprzeczności w
                                                    > swoim rozumowaniu.
                                                    >
                                                    > Nie sprzecznosci nie widac, ale rozumowania.
                                                    > No i potwierdza sie, ze jestes warzywem, skoro nie masz zadnych potrzeb i nie
                                                    > potrzebujesz do ycia niczego. Kto Cie podlewa?

                                                    Dlaczego uważasz, że nie potrzebuję do zycia niczego?
                                                    Bo co? Bo nie wierzę w Boga, ani nie wielbię szmalu...?

                                                    No tak - warzywa w końcu też nie wierzą Boga - trudno się nie zgodzić... smile
                                                  • mr_watchman Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 30.06.03, 12:36
                                                    ...w kategorii Gadające Warzywo albo Grzyb Który Mówi. Jesteś jedynakiem czy
                                                    rodzice zaryzykowali raz jeszcze, uznając, że gorzej NA PEWNO nie będzie?

                                                    bimi napisał:

                                                    > A nie wyprodukowali nic, poza popytem na kolejną latarnie. smile

                                                    Nie, bimi kradzież latarni nie tworzy popytu, tylko stratę spółdzielni (albo
                                                    gminy). O popycie na latarnie można mówić, kiedy z grzęzawiska pomiędzy
                                                    chałupami postanowimy zrobić ulicę z prawdziwego zdarzenia, tj. wyłożoną
                                                    kostką (albo wylaną asfaltem) i oświetloną latarniami. Wtedy mówimy o popycie,
                                                    bo wtedy zakup latarni jest związany z szeroko rozumianą inwestycją/rozwojem.
                                                    W przypadku kradzieży jest to tylko smutna konieczność naprawienia szkody.
                                                    Więc na drugi raz nie demoluj okolicznych latarni, parodio ameby.

                                                    > Chodziło mi o ten wypadek, przed którym ratowałbys go swoją dychą.

                                                    Pytasz xiazelukę o to, czy poratowałby bezdomną pijaczkę w ciąży, która
                                                    rozbiła się swoim samochodem, kwotą 10 PLN? A w jaki sposób te 10 PLN zmieni
                                                    jej sytuację, w jaki sposób uratuje jej życie?
                                                    Wiele masz jeszcze takich "życiowych" przykładów w zanadrzu?

                                                    > Wiadomo, ze alkoholizm to nie wypadek.

                                                    Alkoholizm - nie, ale czy zastanawiałeś się kiedyś, jak bardzo słowa "ofiara"
                                                    i "wypadek" pasują do ciebie?

                                                    PS. Jak tam - ustaliłeś już odpowiedź na moje pytanie? Co produkujesz w swojej
                                                    pracy?
                                                  • bimi Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 30.06.03, 17:39
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > ...w kategorii Gadające Warzywo albo Grzyb Który Mówi. Jesteś jedynakiem czy
                                                    > rodzice zaryzykowali raz jeszcze, uznając, że gorzej NA PEWNO nie będzie?

                                                    Spoko - jak nagroda, to biorę.
                                                    A kto powinien ją ufundować?


                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > A nie wyprodukowali nic, poza popytem na kolejną latarnie. smile
                                                    >
                                                    > Nie, bimi kradzież latarni nie tworzy popytu, tylko stratę spółdzielni (albo
                                                    > gminy). O popycie na latarnie można mówić, kiedy z grzęzawiska pomiędzy
                                                    > chałupami postanowimy zrobić ulicę z prawdziwego zdarzenia, tj. wyłożoną
                                                    > kostką (albo wylaną asfaltem) i oświetloną latarniami. Wtedy mówimy o popycie,
                                                    > bo wtedy zakup latarni jest związany z szeroko rozumianą inwestycją/rozwojem.
                                                    > W przypadku kradzieży jest to tylko smutna konieczność naprawienia szkody.
                                                    > Więc na drugi raz nie demoluj okolicznych latarni, parodio ameby.

                                                    Porozmawiaj sobie ze swoimi dziećmi, lub wnukami, jesli ich masz, bo ja już
                                                    jestem za stary na bajki o kapitaliźmie.


                                                    > > Chodziło mi o ten wypadek, przed którym ratowałbys go swoją dychą.
                                                    >
                                                    > Pytasz xiazelukę o to, czy poratowałby bezdomną pijaczkę w ciąży, która
                                                    > rozbiła się swoim samochodem, kwotą 10 PLN? A w jaki sposób te 10 PLN zmieni
                                                    > jej sytuację, w jaki sposób uratuje jej życie?
                                                    > Wiele masz jeszcze takich "życiowych" przykładów w zanadrzu?

                                                    Sam podałeś przykład z ostatnim bochenkiem chleba. Teraz, z kolei wymyślasz coś
                                                    o wypadkach samochodowych. smile Myślę, że raczej sam powienineś zejść na ziemię.


                                                    > > Wiadomo, ze alkoholizm to nie wypadek.
                                                    >
                                                    > Alkoholizm - nie, ale czy zastanawiałeś się kiedyś, jak bardzo słowa "ofiara"
                                                    > i "wypadek" pasują do ciebie?

                                                    Czy mógłbyś przestać przypierdalać się do każdego mojego słowa, wysilić trochę
                                                    kapucyn i postarać się wynaleźć, w tych moich kilobajtach tekstów coś, czego
                                                    krytykowanie miałoby jakikolwiek sens? Znaczy, poza robieniem z siebie pajaca.


                                                    > PS. Jak tam - ustaliłeś już odpowiedź na moje pytanie? Co produkujesz w
                                                    > swojej pracy?

                                                    Nic.
                                                    Może być?

                                                    A ty co?
                                                  • mr_watchman Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 01.07.03, 09:32
                                                    bimi napisał:

                                                    > Spoko - jak nagroda, to biorę. A kto powinien ją ufundować?

                                                    Sam sobie ją ufunduj. A teraz przypominam pytanie drugie: jesteś jedynakiem
                                                    czy rodzice zaryzykowali raz jeszcze, uznając, że gorzej NA PEWNO nie będzie?

                                                    > Porozmawiaj sobie ze swoimi dziećmi, lub wnukami, jesli ich masz, bo ja już
                                                    > jestem za stary na bajki o kapitaliźmie.

                                                    Bimi, ty jesteś za głupi, aby zrozumieć choć 10% z tego, co się do ciebie
                                                    pisze. A za stary to jesteś na pójście do szkoły.

                                                    > Sam podałeś przykład z ostatnim bochenkiem chleba. Teraz, z kolei wymyślasz
                                                    > coś o wypadkach samochodowych.

                                                    To może przypomnij sobie, kloako myśli, własne brednie o bezdomnej pijacze w
                                                    ciąży i po wypadku, a potem odpowiedz: w jaki sposób 10 PLN uratuje jej życie?
                                                    Bo "dowodziłeś", że owe 10 PLN będzie dla niej wręcz zbawieniem.

                                                    > Czy mógłbyś przestać przypierdalać się do każdego mojego słowa, wysilić
                                                    > trochę kapucyn i postarać się wynaleźć, w tych moich kilobajtach tekstów
                                                    > coś, czego krytykowanie miałoby jakikolwiek sens?

                                                    To niemożliwe. Jak szukać sensu w kilobajtach bredni? Jak szukać rozumu w tym
                                                    czymś, co masz nad szyją?

                                                    > Znaczy, poza robieniem z siebie pajaca.

                                                    Tak, to robisz non-stop.

                                                    > > PS. Jak tam - ustaliłeś już odpowiedź na moje pytanie? Co produkujesz w
                                                    > > swojej pracy?
                                                    >
                                                    > Nic.
                                                    > Może być?

                                                    Nic nie produkujesz? To jesteś Żydem-kapitalistą. To dlatego ciągle gadasz o
                                                    pieniądzach. Kogo wyzyskujesz?

                                                    > A ty co?

                                                    Dziękuję - ja mam się dobrze.
                                                  • bimi Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 01.07.03, 11:41
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Spoko - jak nagroda, to biorę. A kto powinien ją ufundować?
                                                    >
                                                    > Sam sobie ją ufunduj.

                                                    Musiałbym być tobą. smile


                                                    > To może przypomnij sobie, kloako myśli, własne brednie o bezdomnej pijacze w
                                                    > ciąży i po wypadku,a potem odpowiedz: w jaki sposób 10 PLN uratuje jej życie?
                                                    > Bo "dowodziłeś", że owe 10 PLN będzie dla niej wręcz zbawieniem.

                                                    Wiem, że się powtarzam, ale głupi jesteś.

                                                    Ne pisałem tego do ciebie, więc nie widzę potrzeby tłumaczenia tego jeszcze na
                                                    twój kretyński język. Gdybym chciał zapytać ciebie o coś podobnego, to z
                                                    pewnością użyłbym innej analogii.
                                                    Np. czy wybuliłbyś 10 zł na to, aby zadzwonić ze swojej komóry, z lecącego
                                                    samolotu, aby uprzedzić kogoś o tym, że jak nie ruszy dupska, to zaraz
                                                    zginie...? smile


                                                    > Nic nie produkujesz? To jesteś Żydem-kapitalistą.

                                                    Po prostu staram sie przetrwać w świecie, który został mi narzucony.
                                                    Nie jestm kapitalistą, bo nie mam żadnego kapitału - wszystko co wyzyskam od
                                                    razu roztrwaniam - to raczej niezbyt żydowskie podejście smile
                                                  • mr_watchman Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 01.07.03, 13:03
                                                    bimi napisał:

                                                    > Musiałbym być tobą. smile

                                                    Masz jakieś problemy z rozumieniem prostych zdań po polsku? "Sam sobie
                                                    ufunduj" to znaczy - kup coś, wręcz to sobie i ciesz ryja.

                                                    > Wiem, że się powtarzam, ale głupi jesteś.

                                                    Sprostowanie: głupi był twój przykład, a ja robię ci tę przyjemność, że cię o
                                                    tym informuję, bo sam mógłbyś na to nie wpaść.

                                                    > Ne pisałem tego do ciebie, więc nie widzę potrzeby tłumaczenia tego jeszcze
                                                    > na twój kretyński język. Gdybym chciał zapytać ciebie o coś podobnego, to z
                                                    > pewnością użyłbym innej analogii.

                                                    Bez względu na to, kogo i o co pytałeś, twój przykład był po prostu
                                                    idiotyczny, ale to już ci uświadomiłem.

                                                    > Np. czy wybuliłbyś 10 zł na to, aby zadzwonić ze swojej komóry, z lecącego
                                                    > samolotu, aby uprzedzić kogoś o tym, że jak nie ruszy dupska, to zaraz
                                                    > zginie...? smile

                                                    Jasne. Zresztą, dlaczego od razu 10 zł? 2,14 zł brutto.

                                                    > Po prostu staram sie przetrwać w świecie, który został mi narzucony.

                                                    Po co? Wsiadaj w samolot i leć do Korei Płn. - tam nie ma banków, akcji,
                                                    giełdy, kapitalistów itd. Nie musiałbyś się borykać z narzuconym ci światem,
                                                    sam wybrałbyś sobie raj.

                                                    > Nie jestm kapitalistą, bo nie mam żadnego kapitału - wszystko co wyzyskam od
                                                    > razu roztrwaniam - to raczej niezbyt żydowskie podejście smile

                                                    Jeśli nic nie produkujesz, to - zgodnie z tym, co sam twierdzisz - wyzyskujesz
                                                    kogoś jako żydowski kapitalista.

                                                    PS. Jak tam twoje rodzeństwo? Rodzice mieli tyle odwagi, żeby jeszcze raz
                                                    spróbować?
                                                  • bimi Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 01.07.03, 14:38
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > bimi napisał:
                                                    >
                                                    > > Musiałbym być tobą. smile
                                                    >
                                                    > Masz jakieś problemy z rozumieniem prostych zdań po polsku? "Sam sobie
                                                    > ufunduj" to znaczy - kup coś, wręcz to sobie i ciesz ryja.

                                                    Masz jakieś problemy z rozumieniem prostych zdań po polsku? "Musiałbym być
                                                    tobą" to znaczy - nie jestem kretynem, żeby się cieszyć z nagród, które sam
                                                    sobie funduję.


                                                    > Bez względu na to, kogo i o co pytałeś, twój przykład był po prostu
                                                    > idiotyczny, ale to już ci uświadomiłem.

                                                    Twój ryj też jest idiotyczny. Tylko co z tego?


                                                    > > Np. czy wybuliłbyś 10 zł na to, aby zadzwonić ze swojej komóry, z lecącego
                                                    >
                                                    > > samolotu, aby uprzedzić kogoś o tym, że jak nie ruszy dupska, to zaraz
                                                    > > zginie...? smile
                                                    >
                                                    > Jasne. Zresztą, dlaczego od razu 10 zł? 2,14 zł brutto.

                                                    Nigdy nie wiadomo ile kosztuje minuta gadania przez komórke z samolotu...
                                                    Ja, w każdym bądź razie, w moim cenniku, tego nie znalazłem. A powinno być
                                                    przecież drożej, bo to w końcu z samolotu... smile


                                                    > > Po prostu staram sie przetrwać w świecie, który został mi narzucony.
                                                    >
                                                    > Po co? Wsiadaj w samolot i leć do Korei Płn. - tam nie ma banków, akcji,
                                                    > giełdy, kapitalistów itd. Nie musiałbyś się borykać z narzuconym ci światem,
                                                    > sam wybrałbyś sobie raj.

                                                    A co, w Korei panuje anarchia?


                                                    > > Nie jestm kapitalistą, bo nie mam żadnego kapitału - wszystko co wyzyskam
                                                    > od
                                                    > > razu roztrwaniam - to raczej niezbyt żydowskie podejście smile
                                                    >
                                                    > Jeśli nic nie produkujesz, to - zgodnie z tym, co sam twierdzisz -
                                                    > wyzyskujesz kogoś jako żydowski kapitalista.

                                                    Nie żartuj. Żydowski kapitalista wyzyskuje przez rozpętywanie wojen, na
                                                    których następnie zarabia miliardy dolarów. Lub na opatentowywaniu leków
                                                    ratujących zycie, które nastepnie sprzedaje za wielokrotnośc ich kosztu
                                                    produkcji tylko tym, których na to stać...

                                                    Ja jedynie wciskam ludziom kit - nikt nie musi go kupować. A już na pewno za
                                                    niego umierać. Co więcej, bardzo chciałbym robić coś pożytecznego, ale
                                                    niestety nie tego wymaga ode mnie mój szef. A nie mogę znaleźć żądnego innego,
                                                    który dałby mi bardziej pożyteczne zajęcie, przy godnej pensji. Tak -
                                                    próbowałem smile
                                                  • mr_watchman Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 02.07.03, 09:49
                                                    bimi napisał:

                                                    > > Masz jakieś problemy z rozumieniem prostych zdań po polsku? "Sam sobie
                                                    > > ufunduj" to znaczy - kup coś, wręcz to sobie i ciesz ryja.
                                                    >
                                                    > Masz jakieś problemy z rozumieniem prostych zdań po polsku? "Musiałbym być
                                                    > tobą" to znaczy - nie jestem kretynem, żeby się cieszyć z nagród, które sam
                                                    > sobie funduję.

                                                    A może coś samodzielnie wymyślisz? Czy to po prostu mój "wzorek" wydał ci się
                                                    tak genialny, że nie powstrzymałeś się przed ślepym naśladownictwem?
                                                    A może walnij głową w ścianę? Rozumu ci od tego nie przybędzie - to fakt, ale
                                                    może uspokoisz się na parę dni.

                                                    > Twój ryj też jest idiotyczny. Tylko co z tego?

                                                    O ile pamiętam, nie rozmawialiśmy o mojej twarzy, ale o debilnych przykładach,
                                                    które produkuje twój zdezelowany mózg, a które dowodzą jedynie, jak bardzo
                                                    natura była okrutna wobec ciebie.

                                                    > Nigdy nie wiadomo ile kosztuje minuta gadania przez komórke z samolotu...

                                                    Masz rację. Niech będzie, dam nawet i 10 zł dla uratowania życia człowieka.

                                                    > Ja, w każdym bądź razie, w moim cenniku, tego nie znalazłem.

                                                    Bimi, bo to był cennik psychotropów, jakie bierzesz.

                                                    > A powinno być przecież drożej, bo to w końcu z samolotu... smile

                                                    Pewnie tak. Ale jak tam - ucieszyłeś się, że jestem gotów wydać 10zł, aby
                                                    uratować komuś życie?

                                                    > A co, w Korei panuje anarchia?

                                                    W pewnym sensie tak, bo tamtejsza totalitarna dyktatura na tyle już
                                                    przekroczyła granice autoparodii, że w praktyce stworzyła system, który nie ma
                                                    nic wspólnego ani z państwem, ani z prawem, ani z niczymkolwiek w miarę
                                                    zorganizowanym (poza aparatem policyjno-kontrolnym).
                                                    Niemniej, Korea Płn. to dla ciebie, drogi bimeczku, raj na ziemi. Jak ci
                                                    pisałem, nie ma tam kapitalizmu, akcji, giełdy, wolnego rynku, prowizji,
                                                    bankierów, maklerów ani nawet pieniędzy (bo ludzie powrócili do wymiany
                                                    towarowej - o ile uda im się zdobyć coś na wymianę). Leć tam natychmiast - to
                                                    twoja ziemia obiecana.

                                                    > Nie żartuj. Żydowski kapitalista wyzyskuje przez rozpętywanie wojen, na
                                                    > których następnie zarabia miliardy dolarów.

                                                    Czyli samo wyzyskiwanie nie wystarczy?

                                                    > Lub na opatentowywaniu leków ratujących zycie, które nastepnie sprzedaje za
                                                    > wielokrotnośc ich kosztu produkcji tylko tym, których na to stać...

                                                    Bo kosztów opracowania tych leków nie bierzesz pod uwagę?

                                                    > Ja jedynie wciskam ludziom kit - nikt nie musi go kupować. A już na pewno za
                                                    > niego umierać. Co więcej, bardzo chciałbym robić coś pożytecznego, ale
                                                    > niestety nie tego wymaga ode mnie mój szef. A nie mogę znaleźć żądnego
                                                    > innego, który dałby mi bardziej pożyteczne zajęcie, przy godnej pensji. Tak -
                                                    > próbowałem smile

                                                    Jak to? Przecież w każdej chwili możesz porzucić wykonywaną pracę kasjera w
                                                    supermarkecie (kapitalistycznym!) i przerzucić się na jeżdżenie wozem z
                                                    szambem. Pomyśl, jakie szambo jest idealistyczne - przecież srać musi i
                                                    milioner, i żebrak. Pompując gówno z kanałów do szambiarki mógłbyś oddawać się
                                                    filozoficznym rozmyślaniom.
                                                  • bimi Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 02.07.03, 10:34
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > A może coś samodzielnie wymyślisz? Czy to po prostu mój "wzorek" wydał ci się
                                                    > tak genialny, że nie powstrzymałeś się przed ślepym naśladownictwem?
                                                    > A może walnij głową w ścianę? Rozumu ci od tego nie przybędzie - to fakt, ale
                                                    > może uspokoisz się na parę dni.

                                                    O co ci chodzi? Wiem, że forma była badziewna. Ale korzystając z wymyslonej
                                                    przez ciebie, chciałem jedynie zwiększyć szansę na to, że w końcu coś
                                                    zrozumiesz.


                                                    > > Twój ryj też jest idiotyczny. Tylko co z tego?
                                                    >
                                                    > O ile pamiętam, nie rozmawialiśmy o mojej twarzy,ale o debilnych przykładach,
                                                    > które produkuje twój zdezelowany mózg, a które dowodzą jedynie, jak bardzo
                                                    > natura była okrutna wobec ciebie.

                                                    Możliwe. Ale teraz rozmawiamy o twoim ryju, który jest tak idiotyczny, że aż
                                                    mi przykro.
                                                    www.nto-poland.gov.pl/images/vce1.jpg


                                                    > > Nigdy nie wiadomo ile kosztuje minuta gadania przez komórke z samolotu...
                                                    >
                                                    > Masz rację. Niech będzie, dam nawet i 10 zł dla uratowania życia człowieka.

                                                    smile Może zostanę księdzem i będę nawracał ludzi...


                                                    > > Ja, w każdym bądź razie, w moim cenniku, tego nie znalazłem.
                                                    >
                                                    > Bimi, bo to był cennik psychotropów, jakie bierzesz.

                                                    Nie biorę żadnych psychotropów. Znaczy, na pewno nie takich, do których są
                                                    cenniki. smile


                                                    > > A powinno być przecież drożej, bo to w końcu z samolotu... smile
                                                    >
                                                    > Pewnie tak. Ale jak tam - ucieszyłeś się, że jestem gotów wydać 10zł, aby
                                                    > uratować komuś życie?

                                                    Mniej więcej tak samo się ucieszyłem, jak zdziwiłem.


                                                    > > A co, w Korei panuje anarchia?
                                                    >
                                                    > W pewnym sensie tak, bo tamtejsza totalitarna dyktatura na tyle już
                                                    > przekroczyła granice autoparodii, że w praktyce stworzyła system,który nie ma
                                                    > nic wspólnego ani z państwem, ani z prawem, ani z niczymkolwiek w miarę
                                                    > zorganizowanym (poza aparatem policyjno-kontrolnym).

                                                    Piszesz chyba o USA... smile


                                                    > Niemniej, Korea Płn. to dla ciebie, drogi bimeczku, raj na ziemi. Jak ci
                                                    > pisałem, nie ma tam kapitalizmu, akcji, giełdy, wolnego rynku, prowizji,
                                                    > bankierów, maklerów ani nawet pieniędzy (bo ludzie powrócili do wymiany
                                                    > towarowej - o ile uda im się zdobyć coś na wymianę). Leć tam natychmiast - to
                                                    > twoja ziemia obiecana.

                                                    Ale i tam panuje wszechobecny wyzysk. A do tego dużo trudniej przetrwać.


                                                    > > Nie żartuj. Żydowski kapitalista wyzyskuje przez rozpętywanie wojen, na
                                                    > > których następnie zarabia miliardy dolarów.
                                                    >
                                                    > Czyli samo wyzyskiwanie nie wystarczy?

                                                    Nie wystarczy do czego?


                                                    > > Lub na opatentowywaniu leków ratujących zycie, które nastepnie sprzedaje za
                                                    > > wielokrotnośc ich kosztu produkcji tylko tym, których na to stać...
                                                    >
                                                    > Bo kosztów opracowania tych leków nie bierzesz pod uwagę?

                                                    Jakich kosztów? Kosztów ostatniej fazy? Kosztów wymyslenia kolejnej tabletki?

                                                    A nie bierzesz pod uwagę tego, że gdyby ludzkość przez tysiąclecia nie
                                                    składała do kupi szczątków swojej wiedzy medycznej, to te leki i tak by nie
                                                    powstały?
                                                    Dlaczego więc jedynym właścicielem ich receptury jest ten, kto wymyślił
                                                    proporcje proszków, z których składa się dana piguła? I dlaczego taki
                                                    właściciel dostaje do ręki prawo decydowania o tym, kto umrze, a kto będzie
                                                    żył? Jakim niby prawem? Prawem kapitalizmu.
                                                  • mr_watchman Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 02.07.03, 13:51
                                                    bimi napisał:

                                                    > O co ci chodzi? Wiem, że forma była badziewna. Ale korzystając z wymyslonej
                                                    > przez ciebie, chciałem jedynie zwiększyć szansę na to, że w końcu coś
                                                    > zrozumiesz.

                                                    Ciekawe, czy ty zrozumiałeś. No i co - walnąłeś główką w mur? Lepiej się
                                                    poczułeś?

                                                    > Możliwe. Ale teraz rozmawiamy o twoim ryju, który jest tak idiotyczny, że aż
                                                    > mi przykro.

                                                    Zanim będzie ci przykro jeszcze bardziej, zastanów się, czy ryj może być
                                                    idiotyczny. Bo twoja inwencja w kaleczeniu polszczyzny zaczyna być męcząca,
                                                    karykaturo człowieka. A swoją drogą wolałbym naprawdę wyglądać jak
                                                    Frankenstein niż być takim umysłowym inwalidą jak ty.

                                                    > smile Może zostanę księdzem i będę nawracał ludzi...

                                                    Co ty znowu bredzisz? Jakim księdzem? I na co będziesz nawracał? Na Boga, w
                                                    którego nie wierzysz? Bimi, powiedz szczerze - jesteś paranoikiem czy
                                                    schizofrenikiem?

                                                    > Nie biorę żadnych psychotropów.

                                                    Co widać po twoich postach. Więc zacznij brać, tak jak ci lekarz radzi.

                                                    > Znaczy, na pewno nie takich, do których są cenniki. smile

                                                    A jakie bierzesz?

                                                    > Mniej więcej tak samo się ucieszyłem, jak zdziwiłem.

                                                    Ale gdybym miał ratować ciebie, to kilka razy bym się zastanowił, czy 10zł to
                                                    nie jest wygórowana cena.

                                                    > Piszesz chyba o USA... smile

                                                    Powinni pokazywać cię w ZOO. Albo lepiej - w wesołym miasteczku. Tak przy
                                                    okazji - czy jest gdzieś na świecie miejsce, w którym jakiś kretyn wprowadził
                                                    w życie twoją bimideologię?

                                                    > Ale i tam panuje wszechobecny wyzysk. A do tego dużo trudniej przetrwać.

                                                    Co masz na myśli pisząc, że w Korei panuje wyzysk? No i odpowiedz - podoba ci
                                                    się kraj bez kapitalistów, giełd, banków itp.?

                                                    > Nie wystarczy do czego?

                                                    Chodzi o kwestię, czy mogę być wyzyskiwaczem bez wszczynania wojen. No,
                                                    odpowiadaj, żydowski burżuju.

                                                    > Jakich kosztów? Kosztów ostatniej fazy? Kosztów wymyslenia kolejnej tabletki?

                                                    Koszt wytworzenia jednej piguły to pewnie coś ok. 1 grosza. Ale opracowanie
                                                    wzorcu chemicznego, przeprowadzenie badań, analiza ich wyników, to kilka, a
                                                    czasem nawet kilkadziesiąt milionów dolarów. Tylko takie coś jak ty, czyli
                                                    pokraka udająca człowieka, może tego nie wiedzieć.

                                                    > A nie bierzesz pod uwagę tego, że gdyby ludzkość przez tysiąclecia nie
                                                    > składała do kupi szczątków swojej wiedzy medycznej, to te leki i tak by nie
                                                    > powstały?

                                                    I co z tego?

                                                    > Dlaczego więc jedynym właścicielem ich receptury jest ten, kto wymyślił
                                                    > proporcje proszków, z których składa się dana piguła?

                                                    A ty umiesz wymyślić taką mieszaninę "proszków"?

                                                    > I dlaczego taki właściciel dostaje do ręki prawo decydowania o tym, kto
                                                    > umrze, a kto będzie żył? Jakim niby prawem? Prawem kapitalizmu.

                                                    Bo jak mu nie zapłacisz za leki, to nie będzie miał forsy na następne badania.
                                                    Twój malutki móżdżek na to nie wpadł?
                                                  • bimi Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 02.07.03, 15:20
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > Ciekawe, czy ty zrozumiałeś. No i co - walnąłeś główką w mur? Lepiej się
                                                    > poczułeś?

                                                    Nie rozumiem dlaczego zadajesz wciąż te swoje idiotycznie retoryczne pytania.
                                                    Lepiej ci po tym?


                                                    > Zanim będzie ci przykro jeszcze bardziej, zastanów się, czy ryj może być
                                                    > idiotyczny. Bo twoja inwencja w kaleczeniu polszczyzny zaczyna być męcząca,
                                                    > karykaturo człowieka. A swoją drogą wolałbym naprawdę wyglądać jak
                                                    > Frankenstein niż być takim umysłowym inwalidą jak ty.

                                                    Ale to marzenie już dawno ci się spełniło.


                                                    > > smile Może zostanę księdzem i będę nawracał ludzi...
                                                    >
                                                    > Co ty znowu bredzisz? Jakim księdzem? I na co będziesz nawracał? Na Boga, w
                                                    > którego nie wierzysz? Bimi, powiedz szczerze - jesteś paranoikiem czy
                                                    > schizofrenikiem?

                                                    Dałbym głowę, ze jeszcze w tamtym tygodniu pozwalałeś umrzeć z głodu
                                                    człowiekowi, bo nie miał forsy na twój chleb, za który gruby bogacz dawał
                                                    dyche...
                                                    Moim zdaniem nastąpiła w tobie jakaś duchowa przemiana.


                                                    > > Nie biorę żadnych psychotropów.
                                                    >
                                                    > Co widać po twoich postach. Więc zacznij brać, tak jak ci lekarz radzi.

                                                    Żeby potem bredzić, jak ty?
                                                    Wolę nie.


                                                    > > Znaczy, na pewno nie takich, do których są cenniki. smile
                                                    >
                                                    > A jakie bierzesz?

                                                    Takie, co wszyscy. Kawę, czy alkohol...


                                                    > > Piszesz chyba o USA... smile
                                                    >
                                                    > Powinni pokazywać cię w ZOO. Albo lepiej - w wesołym miasteczku. Tak przy
                                                    > okazji - czy jest gdzieś na świecie miejsce, w którym jakiś kretyn wprowadził
                                                    > w życie twoją bimideologię?

                                                    Ideologii nie można wprowadzić, bo to jedynie zbiór poglądów.


                                                    > > Ale i tam panuje wszechobecny wyzysk. A do tego dużo trudniej przetrwać.
                                                    >
                                                    > Co masz na myśli pisząc, że w Korei panuje wyzysk? No i odpowiedz - podoba ci
                                                    > się kraj bez kapitalistów, giełd, banków itp.?

                                                    Nie wiem, nigdy tam nie byłem.

                                                    Ale przyznam ci się szczerze, ze jeśli chodzi o sprawiedliwość społeczną, to
                                                    np. Polska sprzed 1989 roku podobała mi się bardziej niż ta z 2003. Wtedy małe
                                                    dzieci nie prostytułowały się na dworcach z obrzydliwymi fagasami twojego
                                                    pokroju. A za palenie trawy, które przecież sam tak lubisz nie groziła kara
                                                    więzienia.



                                                    > > Nie wystarczy do czego?
                                                    >
                                                    > Chodzi o kwestię, czy mogę być wyzyskiwaczem bez wszczynania wojen. No,
                                                    > odpowiadaj, żydowski burżuju.

                                                    A jak myślisz?


                                                    > > Jakich kosztów? Kosztów ostatniej fazy? Kosztów wymyslenia kolejnej tablet
                                                    > ki?
                                                    >
                                                    > Koszt wytworzenia jednej piguły to pewnie coś ok. 1 grosza. Ale opracowanie
                                                    > wzorcu chemicznego, przeprowadzenie badań, analiza ich wyników, to kilka, a
                                                    > czasem nawet kilkadziesiąt milionów dolarów. Tylko takie coś jak ty, czyli
                                                    > pokraka udająca człowieka, może tego nie wiedzieć.

                                                    No jasne - sponsorowanie takich badań, to przecież inwestycja w stanowisko
                                                    decydenta o życiu i śmierci. Musi dużo kosztować. Dlatego pozwolić sobie mogą
                                                    na nią tylko nieliczni...


                                                    > > A nie bierzesz pod uwagę tego, że gdyby ludzkość przez tysiąclecia nie
                                                    > > składała do kupi szczątków swojej wiedzy medycznej, to te leki i tak by nie
                                                    > > powstały?
                                                    >
                                                    > I co z tego?

                                                    To, że skoro sami korzystają (bez płacenia za patnety) z wiedzy, której nie
                                                    wymyślili i za którą nie płacą, to dlaczego każą innym płacić za tą, którą oni
                                                    wymyślają? Jakim prawem?


                                                    > > Dlaczego więc jedynym właścicielem ich receptury jest ten, kto wymyślił
                                                    > > proporcje proszków, z których składa się dana piguła?
                                                    >
                                                    > A ty umiesz wymyślić taką mieszaninę "proszków"?

                                                    Być może umiem. A jak nie ja, to ktoś z moich bliższych, lub dalszych
                                                    znajomych.
                                                    Ale ani ja, ani on, czy ona, nie będziemy jej sobie mogli opatentowac, bo
                                                    kosztuje to setki tysięcy dolarów. Poza tym, nie tylko nie będziemy mogli, ale
                                                    i nie będziemy chcieli. I tym się własnie różnimy od żydowskich kapitalistów.


                                                    > > I dlaczego taki właściciel dostaje do ręki prawo decydowania o tym, kto
                                                    > > umrze, a kto będzie żył? Jakim niby prawem? Prawem kapitalizmu.
                                                    >
                                                    > Bo jak mu nie zapłacisz za leki, to nie będzie miał forsy na następne
                                                    > badania. Twój malutki móżdżek na to nie wpadł?

                                                    To ciekawe skąd miał na pierwsze. I dlaczego kiedyś nie było patentów, a leki
                                                    i tak powstawały?
                                                  • _cheetah_ Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 02.07.03, 15:47
                                                    bimi napisało:

                                                    > Ale przyznam ci się szczerze, ze jeśli chodzi o sprawiedliwość społeczną, to
                                                    > np. Polska sprzed 1989 roku podobała mi się bardziej niż ta z 2003. Wtedy
                                                    > małe dzieci nie prostytułowały się na dworcach z obrzydliwymi fagasami
                                                    > twojego pokroju. A za palenie trawy, które przecież sam tak lubisz nie
                                                    > groziła kara więzienia.

                                                    A ile ty miales lat w 1989? Byles takim bystrym niemowleciem? I skad wiesz, ze
                                                    dzieci sie nie prostytuowaly (to dla ciebie nowosc, ale tak sie ten wyraz
                                                    pisze, sutenerze jezyka polskiego)?

                                                    > To, że skoro sami korzystają (bez płacenia za patnety) z wiedzy, której nie
                                                    > wymyślili i za którą nie płacą, to dlaczego każą innym płacić za tą, którą
                                                    > oni wymyślają? Jakim prawem?

                                                    Prawem patentowym. Jak zadasz sobie duzo trudu i cokolwiek na ten temat
                                                    przeczytasz, to zorientujesz sie, ze swiatem, w ktorym przez przypadek zyjesz,
                                                    rzadza jednak jakies mechanizmy...

                                                    > Być może umiem. A jak nie ja, to ktoś z moich bliższych, lub dalszych
                                                    > znajomych.

                                                    No pewnie! Witamina C i aspiryna S w roznych proporcjach beda dobre na wszelkie
                                                    choroby. Na twoja glupote tez?

                                                    > Ale ani ja, ani on, czy ona, nie będziemy jej sobie mogli opatentowac, bo
                                                    > kosztuje to setki tysięcy dolarów.

                                                    Glupis, bimi. Opatentowanie np. plastikowej rosliny o nazwie bimi trwa co
                                                    prawda dlugo, ale kosztuje grosze.

                                                    > Poza tym, nie tylko nie będziemy mogli, ale i nie będziemy chcieli. I tym się
                                                    > własnie różnimy od żydowskich kapitalistów.

                                                    Jest wieksza i lepiej mierzalna roznica. Twoje IQ jest ujemne.

                                                    > To ciekawe skąd miał na pierwsze. I dlaczego kiedyś nie było patentów, a leki
                                                    > i tak powstawały?

                                                    Nikt cie nie zmusza, zebys korzystal z lekow nowych generacji. Zawsze mozesz
                                                    wziac zajecza lapke i sie nia popukac w glowe. Ten "lek" nie jest objety
                                                    ochrona patentowa. Chyba.
                                                  • bimi Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 02.07.03, 19:08
                                                    _cheetah_ napisał:

                                                    > A ile ty miales lat w 1989? Byles takim bystrym niemowleciem? I skad wiesz, ze
                                                    > dzieci sie nie prostytuowaly (to dla ciebie nowosc, ale tak sie ten wyraz
                                                    > pisze, sutenerze jezyka polskiego)?

                                                    A skąd ty wiesz, że się prostytuowały?


                                                    > Prawem patentowym. Jak zadasz sobie duzo trudu i cokolwiek na ten temat
                                                    > przeczytasz, to zorientujesz sie, ze swiatem, w ktorym przez przypadek zyjesz,
                                                    > rzadza jednak jakies mechanizmy...

                                                    smile Naprawdę? No co ty?

                                                    A skąd się te "machanizmy" wzięły? Może Bóg je stworzył bo sa dobre, co? smile



                                                    > > Ale ani ja, ani on, czy ona, nie będziemy jej sobie mogli opatentowac, bo
                                                    > > kosztuje to setki tysięcy dolarów.
                                                    >
                                                    > Glupis, bimi. Opatentowanie np. plastikowej rosliny o nazwie bimi trwa co
                                                    > prawda dlugo, ale kosztuje grosze.

                                                    smile Sam jesteś głupi. Wiem ile to kosztuje. W Polsce może i jest tanie, ale aby
                                                    czerpać korzyści z monopolu, trzeba opatentować lek na całym świecie - w każdym
                                                    kraju osobno, pani ekspercie od prawa patentowego.
                                                    A taki patent np. w USA kosztuje przynajmniej kilka tysięcy dolców.
                                                    Nie mówiąc już o tym, że co komu po patencie jak nie ma na prawników, którzy
                                                    będa walczyć o jego przestrzeganie.

                                                    Na zarabiania na patentach stać tylko bogaczy. I tylko dla bogaczy, one dzisiaj
                                                    są.


                                                    > Jest wieksza i lepiej mierzalna roznica. Twoje IQ jest ujemne.

                                                    Możliwe - niegdy nie mierzyłem.
                                                    Za to twoje jest dodatnie, ale i tak nic ci to nie daje.


                                                    > > To ciekawe skąd miał na pierwsze. I dlaczego kiedyś nie było patentów, a l
                                                    > eki
                                                    > > i tak powstawały?
                                                    >
                                                    > Nikt cie nie zmusza, zebys korzystal z lekow nowych generacji.

                                                    smile Wiadomo. Na tym własnie polega zajebistość kapitalizmu. Zawsze możesz wybrać
                                                    śmierć, jesli nie chcesz dać zarobić pewej grupie skurwieli, pokroju pana czita.
                                                  • mr_watchman Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 03.07.03, 09:54
                                                    bimi napisał:

                                                    > Nie rozumiem dlaczego zadajesz wciąż te swoje idiotycznie retoryczne
                                                    > pytania. Lepiej ci po tym?

                                                    Walnięcie twoim pustym łbem w mur zaproponowałem ci po raz pierwszy, ale
                                                    widzę, że pomysł ci się spodobał. A co do innych pytań - rzeczywiście dawno
                                                    cię nimi nie męczyłem:
                                                    1. co robisz w swojej pracy - stoisz w toalecie jako pisuar?
                                                    2. masz jakieś rodzeństwo czy rodzice dali sobie spokój z eksperymentami
                                                    genetycznymi?

                                                    > Ale to marzenie już dawno ci się spełniło.

                                                    Nie przypominam sobie, aby wspominał ci o jakichś marzeniach. Sens tego, co
                                                    napisałem, był taki, że nie ma większej tragedii osobistej niż bycie tobą -
                                                    odmóżdżonym dziwolągiem wyprodukowanym w radzieckim laboratorium.

                                                    > Dałbym głowę, ze jeszcze w tamtym tygodniu pozwalałeś umrzeć z głodu
                                                    > człowiekowi, bo nie miał forsy na twój chleb, za który gruby bogacz dawał
                                                    > dyche...

                                                    No i straciłbyś głowę, co zresztą w twoim przypadku nie ma większego znaczenia.

                                                    > Moim zdaniem nastąpiła w tobie jakaś duchowa przemiana.

                                                    Tak - zaczynasz mnie nudzić. Kiedyś mnie bawiłeś, ale ostatnio - coraz mniej.

                                                    > Żeby potem bredzić, jak ty? Wolę nie.

                                                    Oj, weź, bimi. Zrób, jak ci lekarz radzi. Jak będziesz grzeczny, to pani
                                                    pielęgniarka pójdzie z tobą na spacer po ogrodzie wokół szpitala.

                                                    > Takie, co wszyscy. Kawę, czy alkohol...

                                                    Pytałem o psychotropy, analfabeto. Jakie psychotropy bierzesz?
                                                    Pijasz alkohol? Lekarz ci pozwala? I co pijasz najchętniej?

                                                    > Ideologii nie można wprowadzić, bo to jedynie zbiór poglądów.

                                                    Więc zapytam inaczej: czy jest gdzieś na świecie miejsce, w którym jakiś
                                                    kretyn wprowadził w życie system zgodny z twoimi "teoriami"?

                                                    > > Co masz na myśli pisząc, że w Korei panuje wyzysk? No i odpowiedz - podoba
                                                    > > ci się kraj bez kapitalistów, giełd, banków itp.?
                                                    >
                                                    > Nie wiem, nigdy tam nie byłem.

                                                    To skąd wiesz, że jest tam wyzysk? Potrafisz, nieudana imitacjo istoty
                                                    myślącej, odpowiedzieć na moje pytania (są powyżej, gdybyś nie spostrzegł) czy
                                                    znowu muszę stwierdzić, że za wysoko podniosłem poprzeczkę?

                                                    > Ale przyznam ci się szczerze, ze jeśli chodzi o sprawiedliwość społeczną, to
                                                    > np. Polska sprzed 1989 roku podobała mi się bardziej niż ta z 2003.

                                                    A co ci się podobało?

                                                    > Wtedy małe dzieci nie prostytułowały się na dworcach z obrzydliwymi fagasami
                                                    > twojego pokroju.

                                                    A skąd wiesz, że się nie prostytuowały?

                                                    > A za palenie trawy, które przecież sam tak lubisz nie groziła kara więzienia.

                                                    A dlaczego tak bardzo martwi cię brak możliwości palenia trawy?
                                                    Przy okazji - całkowity zakaz posiadania narkotyków wprowadzono w Polsce na
                                                    przełomie 2000/2001r. I co ty na to, dziwolągu?

                                                    > A jak myślisz?

                                                    Nie wiem. Ty jesteś żydowskim ekspertem od kapitalistycznego wyzyskiwania -
                                                    ciebie pytam. Można być wyzyskiwaczem bez wszczynania wojen?

                                                    > No jasne - sponsorowanie takich badań, to przecież inwestycja w stanowisko
                                                    > decydenta o życiu i śmierci. Musi dużo kosztować. Dlatego pozwolić sobie
                                                    > mogą na nią tylko nieliczni...

                                                    Znowu bełkoczesz, i w dodatku nie na temat. Wbij sobie do łba (będzie ci łatwo
                                                    z uwagi na pustkę w głowie), że opracowanie leku trwa kilka-kilkanaście lat i
                                                    kosztuje miliony. Potrafisz to sobie wyobrazić czy jesteś tak głupi, że
                                                    najprostsze prawdy życiowe do ciebie nie docierają?

                                                    > To, że skoro sami korzystają (bez płacenia za patnety) z wiedzy, której nie
                                                    > wymyślili i za którą nie płacą, to dlaczego każą innym płacić za tą, którą
                                                    > oni wymyślają? Jakim prawem?

                                                    Takim, że właśnie wymyślili coś, czego wcześniej nie było - nowy lek. Ty też
                                                    wymyślasz takie idiotyzmy, na jakie nie wpadł nikt przed tobą.

                                                    > Być może umiem. A jak nie ja, to ktoś z moich bliższych, lub dalszych
                                                    > znajomych.

                                                    Chyba umrę ze śmiechu. Ty się nie potrafisz samodzielnie podetrzeć, dziwolągu,
                                                    a co dopiero opracować nowy lek.

                                                    > Ale ani ja, ani on, czy ona, nie będziemy jej sobie mogli opatentowac, bo
                                                    > kosztuje to setki tysięcy dolarów. Poza tym, nie tylko nie będziemy mogli,
                                                    > ale i nie będziemy chcieli. I tym się własnie różnimy od żydowskich
                                                    > kapitalistów.

                                                    Nieprawda. Ty i twoja rodzina to zakała ludzkości, która nie potrafi nic poza
                                                    produkowaniem bezmyślnych kretynizmów. Do opracowania czegokolwiek potrzebny
                                                    jest rozum, a w twoim przypadku to towar mocno deficytowy.

                                                    > To ciekawe skąd miał na pierwsze.

                                                    A co to ma za znaczenie? Pożyczył, wziął kredyt, dostał spadek, jego rodzina
                                                    przez sto lat oszczędzała, zarobił na innym biznesie, wygrał na loterii itp.
                                                    Rusz głową (tylko nie za mocno, aby ci nie odfrunęła) - jeśli facet ma milion
                                                    złotych i zainwestuje go w całości w opracowanie leku, to:
                                                    a. jeśli sprzeda lek, zarobi forsę na nowe badania nad następnymi lekami;
                                                    b. jeśli rozda lek za darmo, straci majątek;
                                                    Ty oczywiście, wybierzesz b., ale to z prostej przyczyny - jesteś nieukiem,
                                                    który nic nie ma, a którego rodzice utrzymują w szpitalu psychiatrycznym.

                                                    > I dlaczego kiedyś nie było patentów, a leki i tak powstawały?

                                                    A które leki masz na myśli?
                                                  • bimi Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 03.07.03, 17:56
                                                    mr_watchman napisał:

                                                    > > Ideologii nie można wprowadzić, bo to jedynie zbiór poglądów.
                                                    >
                                                    > Więc zapytam inaczej: czy jest gdzieś na świecie miejsce, w którym jakiś
                                                    > kretyn wprowadził w życie system zgodny z twoimi "teoriami"?

                                                    Czyli wprowadził, na przykład, co?
                                                    Komórki, z których nie można zadzwonić z samolotu...? smile


                                                    > > > Co masz na myśli pisząc, że w Korei panuje wyzysk? No i odpowiedz - p
                                                    > odoba
                                                    > > > ci się kraj bez kapitalistów, giełd, banków itp.?
                                                    > >
                                                    > > Nie wiem, nigdy tam nie byłem.
                                                    >
                                                    > To skąd wiesz, że jest tam wyzysk? Potrafisz, nieudana imitacjo istoty
                                                    > myślącej, odpowiedzieć na moje pytania (są powyżej, gdybyś nie spostrzegł)
                                                    czy
                                                    > znowu muszę stwierdzić, że za wysoko podniosłem poprzeczkę?

                                                    smile Chyba sobie.
                                                    Wielka armią + głód = wyzysk.
                                                    To proste - zupełnie jak w USA. smile


                                                    > A co ci się podobało?

                                                    To, że nikt nie musiał żebrać o pracę.


                                                    > A skąd wiesz, że się nie prostytuowały?

                                                    A skąd ty wiesz, że się prostytuowały?


                                                    > A dlaczego tak bardzo martwi cię brak możliwości palenia trawy?

                                                    Bo boję sie o ciebie smile


                                                    > Przy okazji - całkowity zakaz posiadania narkotyków wprowadzono w Polsce na
                                                    > przełomie 2000/2001r. I co ty na to, dziwolągu?

                                                    Że najgorsze dopiero przed nami? smile


                                                    > > No jasne - sponsorowanie takich badań, to przecież inwestycja w stanowisko
                                                    >
                                                    > > decydenta o życiu i śmierci. Musi dużo kosztować. Dlatego pozwolić sobie
                                                    > > mogą na nią tylko nieliczni...
                                                    >
                                                    > Znowu bełkoczesz, i w dodatku nie na temat. Wbij sobie do łba (będzie ci
                                                    łatwo
                                                    > z uwagi na pustkę w głowie), że opracowanie leku trwa kilka-kilkanaście lat i
                                                    > kosztuje miliony. Potrafisz to sobie wyobrazić czy jesteś tak głupi, że
                                                    > najprostsze prawdy życiowe do ciebie nie docierają?

                                                    No i co z tego? Fakt jest faktem - kolesie inwestują forsę w badania,
                                                    patentują leki i pozwalają umierać tym, których na nie nie stać. A takie
                                                    podejście jest bardziej chore, niż świat bez tych leków.


                                                    > > To, że skoro sami korzystają (bez płacenia za patnety) z wiedzy, której ni
                                                    > e
                                                    > > wymyślili i za którą nie płacą, to dlaczego każą innym płacić za tą, którą
                                                    > > oni wymyślają? Jakim prawem?
                                                    >
                                                    > Takim, że właśnie wymyślili coś, czego wcześniej nie było - nowy lek. Ty też
                                                    > wymyślasz takie idiotyzmy, na jakie nie wpadł nikt przed tobą.

                                                    OK. Ale nie ma pewności, że wymyślili coś, co bez ich pomocy nie zostałoby
                                                    wymyślone i tak, np. za dwa miesiące.


                                                    > > I dlaczego kiedyś nie było patentów, a leki i tak powstawały?
                                                    >
                                                    > A które leki masz na myśli?

                                                    A jakie leki znasz?

                                                    Słyszałes np. kiedys o patencie na penicylinę? Czy na morfinę?
                                                    Albo choćby o patencie na rad i polon? smile
                                                  • mr_watchman Re: Bimi, powinieneś dostać nagrodę... 03.07.03, 09:54
                                                    bimi napisał:

                                                    > Nie rozumiem dlaczego zadajesz wciąż te swoje idiotycznie retoryczne
                                                    > pytania. Lepiej ci po tym?

                                                    Walnięcie twoim pustym łbem w mur zaproponowałem ci po raz pierwszy, ale
                                                    widzę, że pomysł ci się spodobał. A co do innych pytań - rzeczywiście dawno
                                                    cię nimi nie męczyłem:
                                                    1. co robisz w swojej pracy - stoisz w toalecie jako pisuar?
                                                    2. masz jakieś rodzeństwo czy rodzice dali sobie spokój z eksperymentami
                                                    genetycznymi?

                                                    > Ale to marzenie już dawno ci się spełniło.

                                                    Nie przypominam sobie, aby wspominał ci o jakichś marzeniach. Sens tego, co
                                                    napisałem, był taki, że nie ma większej tragedii osobistej niż bycie tobą -
                                                    odmóżdżonym dziwolągiem wyprodukowanym w radzieckim laboratorium.

                                                    > Dałbym głowę, ze jeszcze w tamtym tygodniu pozwalałeś umrzeć z głodu
                                                    > człowiekowi, bo nie miał forsy na twój chleb, za który gruby bogacz dawał
                                                    > dyche...

                                                    No i straciłbyś głowę, co zresztą w twoim przypadku nie ma większego znaczenia.

                                                    > Moim zdaniem nastąpiła w tobie jakaś duchowa przemiana.

                                                    Tak - zaczynasz mnie nudzić. Kiedyś mnie bawiłeś, ale ostatnio - coraz mniej.

                                                    > Żeby potem bredzić, jak ty? Wolę nie.

                                                    Oj, weź, bimi. Zrób, jak ci lekarz radzi. Jak będziesz grzeczny, to pani
                                                    pielęgniarka pójdzie z tobą na spacer po ogrodzie wokół szpitala.

                                                    > Takie, co wszyscy. Kawę, czy alkohol...

                                                    Pytałem o psychotropy, analfabeto. Jakie psychotropy bierzesz?
                                                    Pijasz alkohol? Lekarz ci pozwala? I co pijasz najchętniej?

                                                    > Ideologii nie można wprowadzić, bo to jedynie zbiór poglądów.

                                                    Więc zapytam inaczej: czy jest gdzieś na świecie miejsce, w którym jakiś
                                                    kretyn wprowadził w życie system zgodny z twoimi "teoriami"?

                                                    > > Co masz na myśli pisząc, że w Korei panuje wyzysk? No i odpowiedz - podoba
                                                    > > ci się kraj bez kapitalistów, giełd, banków itp.?
                                                    >
                                                    > Nie wiem, nigdy tam nie byłem.

                                                    To skąd wiesz, że jest tam wyzysk? Potrafisz, nieudana imitacjo istoty
                                                    myślącej, odpowiedzieć na moje pytania (są powyżej, gdybyś nie spostrzegł) czy
                                                    znowu muszę stwierdzić, że za wysoko podniosłem poprzeczkę?

                                                    > Ale przyznam ci się szczerze, ze jeśli chodzi o sprawiedliwość społeczną, to
                                                    > np. Polska sprzed 1989 roku podobała mi się bardziej niż ta z 2003.

                                                    A co ci się podobało?

                                                    > Wtedy małe dzieci nie prostytułowały się na dworcach z obrzydliwymi fagasami
                                                    > twojego pokroju.

                                                    A skąd wiesz, że się nie prostytuowały?

                                                    > A za palenie trawy, które przecież sam tak lubisz nie groziła kara więzienia.

                                                    A dlaczego tak bardzo martwi cię brak możliwości palenia trawy?
                                                    Przy okazji - całkowity zakaz posiadania narkotyków wprowadzono w Polsce na
                                                    przełomie 2000/2001r. I co ty na to, dziwolągu?

                                                    > A jak myślisz?

                                                    Nie wiem. Ty jesteś żydowskim ekspertem od kapitalistycznego wyzyskiwania -
                                                    ciebie pytam. Można być wyzyskiwaczem bez wszczynania wojen?

                                                    > No jasne - sponsorowanie takich badań, to przecież inwestycja w stanowisko
                                                    > decydenta o życiu i śmierci. Musi dużo kosztować. Dlatego pozwolić sobie
                                                    > mogą na nią tylko nieliczni...

                                                    Znowu bełkoczesz, i w dodatku nie na temat. Wbij sobie do łba (będzie ci łatwo
                                                    z uwagi na pustkę w głowie), że opracowanie leku trwa kilka-kilkanaście lat i
                                                    kosztuje miliony. Potrafisz to sobie wyobrazić czy jesteś tak głupi, że
                                                    najprostsze prawdy życiowe do ciebie nie docierają?

                                                    > To, że skoro sami korzystają (bez płacenia za patnety) z wiedzy, której nie
                                                    > wymyślili i za którą nie płacą, to dlaczego każą innym płacić za tą, którą
                                                    > oni wymyślają? Jakim prawem?

                                                    Takim, że właśnie wymyślili coś, czego wcześniej nie było - nowy lek. Ty też
                                                    wymyślasz takie idiotyzmy, na jakie nie wpadł nikt przed tobą.

                                                    > Być może umiem. A jak nie ja, to ktoś z moich bliższych, lub dalszych
                                                    > znajomych.

                                                    Chyba umrę ze śmiechu. Ty się nie potrafisz samodzielnie podetrzeć, dziwolągu,
                                                    a co dopiero opracować nowy lek.

                                                    > Ale ani ja, ani on, czy ona, nie będziemy jej sobie mogli opatentowac, bo
                                                    > kosztuje to setki tysięcy dolarów. Poza tym, nie tylko nie będziemy mogli,
                                                    > ale i nie będziemy chcieli. I tym się własnie różnimy od żydowskich
                                                    > kapitalistów.

                                                    Nieprawda. Ty i twoja rodzina to zakała ludzkości, która nie potrafi nic poza
                                                    produkowaniem bezmyślnych kretynizmów. Do opracowania czegokolwiek potrzebny
                                                    jest rozum, a w twoim przypadku to towar mocno deficytowy.

                                                    > To ciekawe skąd miał na pierwsze.

                                                    A co to ma za znaczenie? Pożyczył, wziął kredyt, dostał spadek, jego rodzina
                                                    przez sto lat oszczędzała, zarobił na innym biznesie, wygrał na loterii itp.
                                                    Rusz głową (tylko nie za mocno, aby ci nie odfrunęła) - jeśli facet ma milion
                                                    złotych i zainwestuje go w całości w opracowanie leku, to:
                                                    a. jeśli sprzeda lek, zarobi forsę na nowe badania nad następnymi lekami;
                                                    b. jeśli rozda lek za darmo, straci majątek;
                                                    Ty oczywiście, wybierzesz b., ale to z prostej przyczyny - jesteś nieukiem,
                                                    który nic nie ma, a którego rodzice utrzymują w szpitalu psychiatrycznym.

                                                    > I dlaczego kiedyś nie było patentów, a leki i tak powstawały?

                                                    A które leki masz na myśli?
                                                  • Gość: zbiór Re: BIMI! Jak tam zbiory ziemniaków? IP: *.am.poznan.pl 24.06.03, 14:10
                                                    mr ziemniak , czy jakoś tak
                                                    na czym polega lichwa ??? , to wyjdzie parobasie jak zbierzesz ziemniaki z
                                                    mojego pola przygłupie !Boś mi te swoje pole już sprzedał. Bo co złego jest w
                                                    sprzedaży ziemi ?
    • indris Ciekawostka 10.06.03, 14:52
      "Wprost" o
      tej propozycji poinformowało w numerze, który ukazał się w kioskach w
      poniedziałek rano, a więc PRZED ogłoszeniem jej przez samego Millera.
      • mr_watchman Re: Ciekawostka 10.06.03, 14:57
        indris napisał:

        > "Wprost"
        > o tej propozycji poinformowało w numerze, który ukazał się w kioskach w
        > poniedziałek rano, a więc PRZED ogłoszeniem jej przez samego Millera.

        Korzystając z okazji zapytam, dlaczego podatek liniowy jest mniej sprawiedliwy
        od progresywnego (bo jak rozumiem, coś takiego twierdzisz)?
        • mr_watchman Indris, pytanie było zbyt trudne? 11.06.03, 09:37
        • indris Dlaczego ? 11.06.03, 11:07
          Podatek liniowy jest mniej sprawiedliwy od progresywnego, bo mniej zmniejsza
          oczywiste niesprawiedliwości w zróżnicowaniu dochodów.
          • Gość: P.S.J. Re: Dlaczego ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.03, 12:21

            > Podatek liniowy jest mniej sprawiedliwy od progresywnego, bo mniej zmniejsza
            > oczywiste niesprawiedliwości w zróżnicowaniu dochodów.

            No zaraz mnie szlag trafi - to jak ktoś więcej się uczy, ciężej pracuje, albo
            wykonuje bardziej odpowiedzialną pracę, to powinien być za to ukarany??

            Skąd się biorą, wg. ciebie, te "OCZYWISTE niesprawiedliwości"???
            • Gość: Skrzypek Re: Dlaczego ? IP: *.pl 11.06.03, 14:03
              Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

              > jak ktoś więcej się uczy, ciężej pracuje, albo
              > wykonuje bardziej odpowiedzialną pracę, to powinien być za to ukarany??

              Tak by "cz się stoi cz się leż 2 tysiące się należy.
              Śmierć frajerom.
          • mr_watchman Meandry sprawiedliwości - odcinek drugi 11.06.03, 14:16
            indris napisał:

            > Podatek liniowy jest mniej sprawiedliwy od progresywnego, bo mniej zmniejsza
            > oczywiste niesprawiedliwości w zróżnicowaniu dochodów.

            1. A nie uważasz, że wystarczająco sprawiedliwe (o ile to pojęcie można w
            ogóle odnieść do podatków) jest to, że im więcej zarabiasz, tym więcej płacisz?
            2. Co rozumiesz przez oczywiste niesprawiedliwości w zróżnicowaniu dochodów?
            Że dyrektor banku zarabia więcej niż sprzątaczka w tym samym banku?
            • mr_watchman Indris, zbierasz "myśli"? 12.06.03, 11:17
            • indris Meandry sprawiedliwości - odcinek drugi 12.06.03, 11:30
              ad 1. za słuszne uważam, że im więcej ktoś zarabia, tym więcej płaci. Nie musi
              to być natomiast - a w polskich warunkach nie powinna - zależność prostej
              proporcjonalności.

              ad 2. "Oczywiste niesprawiedliwości" w zróżnicowaniu dochodów w Polsce są
              powszechnie znane. Niesprawiedliwe nie jest oczywiście samo zróżnicowanie, ale
              jego rozmiar.
              • mr_watchman Re: Meandry sprawiedliwości - odcinek drugi 12.06.03, 12:01
                indris napisał:

                > ad 1. za słuszne uważam, że im więcej ktoś zarabia, tym więcej płaci. Nie
                > musi to być natomiast - a w polskich warunkach nie powinna - zależność
                > prostej proporcjonalności.

                Czemu? Bo trzeba dokopać lepiej zarabiającym w imię własnej nieudolności?

                > ad 2. "Oczywiste niesprawiedliwości" w zróżnicowaniu dochodów w Polsce są
                > powszechnie znane. Niesprawiedliwe nie jest oczywiście samo zróżnicowanie,
                > ale jego rozmiar.

                Moje pytanie nadal pozostaje bez odpowiedzi, ale dla ciebie mogę je uściślić -
                czy przez tę oczywistą niesprawiedliwość rozumiesz to, że dyrektor banku
                zarabia 25.000zł miesięcznie, a sprzątaczka w tym samym banku - 800zł?
                • indris Re: Meandry sprawiedliwości - odcinek drugi 12.06.03, 12:24
                  Na pytanie: "czy przez tę oczywistą niesprawiedliwość rozumiesz to, że dyrektor
                  banku zarabia 25.000zł miesięcznie, a sprzątaczka w tym samym banku - 800zł?"
                  odpowiedź jest: tak. Zwłaszcza przy polskich cenach.
                  Ale warto sprzeciwić się jeszcze jednemu neoliberalnemu mitowi: że nędzne
                  dochody 90% ludności (w Polsce), to wynik "nieudolności" biedaków. Gdyby nawet
                  wszyscy mieszkańcy naszego kraju mieli identyczne zdolności i pracowitość i
                  gdyby tylko od nich zależała ich pozycja życiowa (co jak wiadomo nie jest
                  prawdą), to system społeczno-ekonomiczny jest taki,że jest taka a nie inna
                  ilość posad prezesów a taka a nie inna - sprzątaczek. Więc ktoś sprzątaczką by
                  musiał zostać. Gdyby nawet rywalizacja była najuczciwsza (a nie jest), to przy
                  największym wysiłku byliby wygrani i przegrani. Otóż przegranym też się coś
                  należy, bo są ludźmi.
                  To wszystko powiedziałem przy abstrakcyjnym założeniu z liberalnych stanów
                  idealnych. A jak wiadomo w świecie realnym, a już zwłaszcza w Polsce o żadnych
                  równych szansach nie ma mowy nawet w przybliżeniu.

                  • mr_watchman Re: Meandry sprawiedliwości - odcinek drugi 12.06.03, 13:32
                    indris napisał:

                    > Na pytanie: "czy przez tę oczywistą niesprawiedliwość rozumiesz to, że
                    > dyrektor banku zarabia 25.000zł miesięcznie, a sprzątaczka w tym samym
                    > banku - 800zł?" odpowiedź jest: tak. Zwłaszcza przy polskich cenach.

                    A nie przyszło ci do głowy (pewnie nie), że zakres odpowiedzialności pana
                    dyrektora jest troszkę większy niż pani sprzątaczki? Że od wyboru właściwej
                    osoby na stanowisko dyrektora banku może zależeć przyszłość banku (a więc i
                    przyszłość pieniędzy powierzonych przez ludzi bankowi), a na stanowisko
                    sprzątaczki można zatrudnić kogokolwiek, kto nawet nie musi umieć czytać i
                    pisać? Nie miewasz takich refleksji? Powierzyłbyś swoje pieniądze wtórnemu
                    analfabecie, który nawet nie rozumie, co znaczy słowo "lokata"? Powierzyłbyś?

                    > Ale warto sprzeciwić się jeszcze jednemu neoliberalnemu mitowi: że nędzne
                    > dochody 90% ludności (w Polsce), to wynik "nieudolności" biedaków. Gdyby
                    > nawet wszyscy mieszkańcy naszego kraju mieli identyczne zdolności i
                    > pracowitość i gdyby tylko od nich zależała ich pozycja życiowa (co jak
                    > wiadomo nie jest prawdą), to system społeczno-ekonomiczny jest taki,że jest
                    > taka a nie inna ilość posad prezesów a taka a nie inna - sprzątaczek. Więc
                    > ktoś sprzątaczką by musiał zostać. Gdyby nawet rywalizacja była najuczciwsza
                    > (a nie jest), to przy największym wysiłku byliby wygrani i przegrani. Otóż
                    > przegranym też się coś należy, bo są ludźmi.

                    Nie rozumiesz podstawowej sprawy. To, że ktoś miał takich rodziców, którzy nie
                    posyłali go do szkół i zrobili z niego pół-analfabetę, to naprawdę nie jest
                    moje zmartwienie. I nie jest to powód, aby państwo coś takiemu człowiekowi
                    dawało. Sens niskich podatków, elastycznego prawa pracy i pełnej swobody
                    gospodarczej to: rozwój gospodarczy i większe zatrudnienie. Wolisz być
                    bezrobotnym w socjalistycznym raju (np. Polska) czy pracować w liberalnym
                    piekle (np. USA)? I jeszcze jedno - wolisz zarabiać mniej czy więcej?

                    > To wszystko powiedziałem przy abstrakcyjnym założeniu z liberalnych stanów
                    > idealnych. A jak wiadomo w świecie realnym, a już zwłaszcza w Polsce o
                    > żadnych równych szansach nie ma mowy nawet w przybliżeniu.

                    Równe szanse nie polegają na tym, aby każdemu dać po równo, bo to socjalizm.
                    Równe szanse polegają na tym, że państwo nie wpieprza ci się do tego, co
                    robisz. Chcesz prowadzić punkt ksero? Okay. Tylko dlaczego w Polsce trzeba
                    odwiedzić kilkanaście urzędów, aby dokonać takiego "wyczynu"?
                    Liberalizm kieruje się prostą zasadą - im więcej pracujesz, im lepsze masz
                    wykształcenie i im większe są twoje umiejętności, to żyje ci się lepiej, a
                    państwo ci w tym nie przeszkadza. To są równe szanse. Chyba że twierdzisz, że
                    każdy z nas jest taki sam? Co, uważasz, że wszyscy mamy te same zdolności?
    • Gość: Skrzypek Indris co z odpowiedzią na moje pytanie? IP: *.pl 11.06.03, 12:14
    • bykk Re: Koniec 'lewicowości' SLD ? do Indrisa 17.06.03, 13:48
      Indris, masz szczęście, że na końcu jest znak zapytaniasmile)!
      Jaki koniec, to ciągłość, przecie oni wiecznie żywi!!!
      Właściwie, to jaka to lewica, to była jest i będzie lewizna.
      hej!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka