Dodaj do ulubionych

List Marszałka Dorna do Forumowiczów z Aquanetu

11.10.07, 13:57

Szanowny Panie Wykształciuchu,

pozwalam sobie zwrócić się do Pana (oraz oczywiście do Pań
Wykształciuchów, ale zdecydowałem się na użycie rodzaju męskiego),
kierując się zarówno interesem wyborczym mojej partii, jak i –
proszę nie czuć się zdziwionym lub oburzonym – specyficznie
ojcowską
troską, jaką wobec Pana odczuwam. W pewnym bowiem sensie jestem
Pańskim duchowym i społecznym ojcem: nie ja Pana stworzyłem,
istniał
Pan i istnieje niezależnie ode mnie, ale nikt nie może mi odmówić
tego, że to ja Pana odkryłem i nazwałem. A czyż nazwanie - i to
takie które weszło w językowy i społeczny krwioobieg - nie jest w
jakimś stopniu powoływaniem do życia, do pełni istnienia? Póki nie
nazwałem Pana Wykształciuchem, póki Pana nie zdefiniowałem i nie
określiłem, nie istniał Pan, ale co najwyżej wegetował, był Pan
zaledwie „wykształciuchem w sobie”, ale nie „dla siebie”.

Jeśli powołałem Pana do pełni społecznego istnienia, to nic
dziwnego, że poczuwam się do odpowiedzialności za Pana (społeczne
ojcostwo rodzi wszak obowiązki) i nie jest mi obcy ból, który
odczuwa Pan gorączkowo usiłując odpowiedzieć na pytanie: na kogo
głosować 21 października tego roku. Chcę Pana przekonać, by
głosował
Pan na partię Prawo i Sprawiedliwość (lista nr 6) - formację,
której
współzałożyciel Pana też w symbolicznym sensie spłodził.

Wiem, że Pan za mną nie przepada. Boleję nad tym, ale jestem
przekonany, że Pańska niechęć bierze się z nieporozumienia. Uznał
Pan, że akt nazwania z mojej strony był zarazem aktem odrzucenia i
potępienia. Nic bardziej błędnego, ale by to wyjaśnić trzeba
zastanowić się przez chwilę kim Pan jest, skąd Pan przychodzi i
dokąd podąża.

Jest Pan, Drogi Panie, osieroconym, wiszącym w społecznej pustce
dzieckiem Wielkiej Zmiany, w tym wielkiej rewolucji oświatowej,
która się po 1989 roku w Polsce dokonała. W 1989 roku było w Polsce
ok. 1,9 mln ludzi z wykształceniem wyższym, obecnie – to ponad 5
mln. Ta rewolucja oświatowa złączona była i jest z fundamentalną
zmianą struktury społecznej, politycznej, gospodarczej. Otóż, drogi
Panie, każda Wielka Zmiana łączy się z wyrwaniem przez jej zakres,
dynamikę i głębię ludzi z ich dotychczasowych grup społecznych i
układów odniesienia; każda Wielka Zmiana wykorzenia, czy „wysferza”
tych, którzy ją tworzą lub w niej uczestniczą. A odnosi się to tak
do dzieci rolników, robotników, rzemieślników, jak i dzieci
inteligentów, bo wysferzyć się, wykorzenić może także potomek od
pokoleń inteligenckiej rodziny. Pan jako Wykształciuch jest właśnie
wykorzenionym absolwentem wyższej uczelni, który swoją tożsamość
buduje nie na poczuciu ciągłości i zobowiązań społecznych, ale na
ich odrzuceniu.

Oczywiście wielka zmiana nie wykorzenia każdego. Jestem przekonany,
że większość spośród tych, którzy w ciągu minionych kilkunastu lat
zdobyli wyższe wykształcenie nie „wysferzyła się”, zachowała więź
ze
środowiskami, z których wyrosła, darzy je szacunkiem i funkcjonując
w nowym otoczeniu i nowych ramach społecznych zachowuje poczucie
ciągłości. Niemniej obok grupy społecznej, która tradycyjnie
absorbowała ludzi z wyższym wykształceniem, czyli polskiej
inteligencji oraz dużo węższej grupy, która swoją tożsamość, a
przez
to także swoje rozumienie lojalności i zobowiązań wobec innych grup
społecznych i całej wspólnoty, buduje na importowanym etosie pracy
i
odpowiedzialności wysokokwalifikowanych profesjonalistów, pojawiła
się masa takich jak Pan – bezprzydziałowych Wykształciuchów. Pan i
Panu podobni zbudowaliście namiastkę tożsamości na resentymencie i
odrzuceniu tych środowisk, z których wyszliście, bo w czasie
Wielkiej Zmiany poczucie ciągłości i lojalności wydało się wam
ograniczeniem i ciężarem. Przecież społeczne korzenie przeszkadzają
w biegu do przodu. Przecież wartości polskiego inteligenta,
robotnika, rzemieślnika, chłopa wydawały się tak beznadziejnie
niedostosowane do nowoczesnego świata. Przecież ten nowoczesny
świat, zmodernizowana Polska to miało być królestwo oddane Panu w
niepodzielne władanie. Wybrał Pan świat społecznej i aksjologicznej
pustki, bo pustkę łatwo zapełnić samemu. Ufundował Pan swoją sprawę
na nicości, bo łatwo zostać cesarzem niczego.

Taki Pan jest, a mimo to zwracam się do Pana, by oddał Pan swój
głos
na listę Prawa i Sprawiedliwości i jestem przekonany, że trud mój
nie będzie do końca daremny. A przekonanie to wspieram na
przesłankach następujących:



Po pierwsze, ma Pan prawo czuć się oszukany przez tych, którzy Pana
zapewniali, że Wielka Zmiana tworzy pusty obszar, swego rodzaju
ziemię obiecaną, a przypadnie ona Panu. Wszedł Pan na nią i okazało
się, że jest ona już wygrodzona, poprzedzielana niewidzialnymi
barierami. Pracował Pan ciężko, chciał zostać adwokatem lub
notariuszem i odbił się Pan od korporacyjnej bariery. Pracował Pan
ciężko, założył małe przedsiębiorstwo, z wysiłkiem przekształcił je
w średnie i chciał wypłynąć na wody wielkiego biznesu i odbił się
od
bariery układu. Pracował Pan ciężko przygotowywał się do realizacji
dużego zamówienia publicznego i sprzątnął je Panu sprzed nosa
konkurent posuwając walizkę z pieniędzmi pod stołem. Inni wcześniej
rozpoznali to wielkie oszustwo. Pan żywił się złudzeniami tak
długo,
że teraz przepełnia Pana gorycz.

Nie lubi Pan mojej partii, ale wie Pan, że to my ujawniliśmy
niewidzialne dotąd bariery i to my je obalamy. Nie obiecujemy Panu,
że oddamy Panu ten obszar w niepodzielne władanie, bo tego nie
obiecujemy nikomu, ale nasze wiarygodne jest zobowiązanie, że w
ramach prawa i sprawiedliwości każdy będzie miał tu równe szanse.
Dotąd oferowano Panu złudzenia. My proponujemy twardą, ale realną
umowę.



Po drugie, zwracam się o Pański głos, bo sądzę, że zawsze woli Pan
być po stronie silniejszych batalionów, a silniejsze bataliony ma
moja partia. Tu nie chodzi tylko o przewidywane zwycięstwo w
wyborach, choć dla Pana i dla mnie nie jest to bez znaczenia, ale
przede wszystkim o głębokie przeświadczenie, iż w przeszłość
odchodzi III Rzeczpospolita, jej społeczny kształt i szczególna
rola
jaką odgrywały jej elity, dla których Pan wraz z ogółem
Wykształciuchów był swego rodzaju mięsem armatnim. Nawet jeśli po
wyborach dojdzie do zawiązania koalicji strachu przez panów
Kwaśniewskiego, Tuska i Pawlaka, to jest jasne, że kształt
przyszłości będziemy nadawać my. A odnoszę wrażenie, że po prostu
lubi Pan być z tymi, którzy kształtują przyszłość.



Po trzecie, zwracam się o Pański głos, bo czci Pan sukces, a
dzisiaj
w życiu politycznym sukces to my. Wiem, że do 2005 roku, a
zwłaszcza
w latach dziewięćdziesiątych miał nas Pan w głębokiej pogardzie.
Ot,
grupka oszołomów, żałosnych maniaków bełkocących coś o zasadach,
korupcji, antykomunizmie, prawie i sprawiedliwości. Ale ku
Pańskiemu
zaskoczeniu sytuacja zmieniła się diametralnie. Dziś nasi
przeciwnicy użalają się, labiedzą i kraj ponad 6-procentowego
wzrostu gospodarczego przedstawiają jako dotknięty załamaniem
gospodarczym. Czyż nie są groteskowi? Akt wyborczy określa
świadomość i samoświadomość głosującego. Niech Pan powie szczerze:
Pan człowiek nastawiony na sukces. Jaki Pan czuje polityczny i
moralny związek z formacjami żalących się na los frustratów? Czy
chce Pan przez najbliższe cztery lata żyć ze świadomością, że
wspierał Pan przegrywających z powodu własnej nieudolności?



Dlatego apeluję do Pana, by 21 października zacisnął Pan – jeśli
trzeba – zęby i głosował na PiS. A ponieważ to będzie niedziela
polecam Panu lekturę przypowieści o robotnikach ostatniej godziny.



Z poważaniem,

Ludwik Dorn

Marszałek Sejmu RP

Wiceprezes PiS

Warszawa 10 października 2007


terra
Obserwuj wątek
    • dachs Z wyksztalciuchami trzeba twardo: 11.10.07, 14:08
      Nie przelkna kaczora,
      to struc ich pularda. smile
      • andrzejg Czy Dorn może uzywać tytułu marszałka 11.10.07, 14:13
        przy partyjnej propagandzie?


        A.
      • patience Przypowieść o robotnikach ostatniej godziny 11.10.07, 14:19
        "Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który
        wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy.
        Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
        Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na
        rynku bezczynnie, i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a
        co będzie słuszne, dam wam". Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około
        godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około
        godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu
        tu stoicie cały dzień bezczynnie?" Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt
        nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy!" A gdy nadszedł
        wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj
        robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do
        pierwszych!" Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali
        po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną;
        lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw
        gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a
        zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na
        to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy
        nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też
        i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić
        ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem
        dobry?" Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi»." (Mt20 1-
        16)


        Tę wyłącznie mateuszową opowieść nazywamy często
        przypowieścią 'o robotnikach w winnicy'. Nie bez racji, przecież to
        o nich jest tam mowa, o ich oczekiwaniu na pracę, trudzie,
        wynagrodzeniu. Tym niemniej głównym protagonistą pozostaje w
        niej 'Dobry Chlebodawca', sam Bóg ukazany właśnie jako dobry i
        troskliwy, i to nawet dobry i troszczący się o człowieka w stopniu
        zaskakującym ówczesnych słuchaczy, w stopniu, którego by nie
        podejrzewali. Jest to przy tym - powiedzmy to od razu - przypowieść
        z gruntu eschatyczna, a zatem odsłaniająca coś z tajemnicy
        Królestwa niebieskiego.

        Jezus przedstawia scenę, która dobrze była znana na co dzień
        jego słuchaczom, można by zaryzykować twierdzenie, że również Jemu
        z tak jeszcze nieodległego czasu, gdy żył w Nazarecie, jako jeden z
        ubogich (anawim) Jahwe. Każdego dnia na rynku albo na placu
        centralnym wsi, bądź przy studni zbierali się ci, których bieda
        zmusiła do tego, by wyczekiwać okazji do pracy najemnej. Jak
        dzisiaj przy urzędach zatrudnienia. W owym czasie w Palestynie
        źródłem utrzymania rodziny była rola, stado owiec, niekiedy winnica
        albo warsztat rzemieślniczy, dające jak to zwykle większe mniejsze
        dochody, raczej mniejsze niż większe. Poza tymi, biedaków było tak
        wielu!

        Dla zrozumienia przypowieści wspomnijmy jeszcze o sposobie
        obliczania czasu w Izraelu. Otóż dzień zaczynał się o naszej
        godzinie 6.00, natomiast 3 godzina odpowiadała naszej 9.00, (3
        godzina dnia), 9 naszej 15.00, 11 godzinie 17.00, godzinie przed
        nocą.

        W tych właśnie godzinach ewangeliczny gospodarz udaje się do
        jednego z miejsc, gdzie przesiadują bezrobotni, aby niektórych z
        nich nająć. Tylko z pierwszymi umawia się co do zapłaty za pracę,
        przy następnych - dowiadujemy się - zostaje ustalone, że otrzymają
        to, co słuszne. Z polecenia gospodarza wypłata zaczyna się od
        ostatnich zatrudnionych, co jak zaraz się okaże staje się przyczyną
        szemrań i niesnasek pośród pracujących. Wszyscy bowiem otrzymują tę
        samą dniówkę. Gospodarz zostaje posądzony o niesprawiedliwość. Czy
        na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry - zapyta kogoś.
        Gospodarz działał z dobroci. Jezus chce powiedzieć: Być miłosiernym
        nie znaczy naruszać sprawiedliwości, zwłaszcza gdy rzecz nie
        narusza umowy.

        O innym nieco aspekcie tej samej sprawy mówi przypowieść rabinacka
        z IV w. wygłoszona na pogrzebie 28 letniego rabbiego o tym, że
        ostatni mogą być pierwszymi:


        'Rzecz ma się tu z królem, który najął wielką ilość robotników. W
        dwie godziny po rozpoczęciu pracy lustrował on robotników. Wówczas
        zobaczył, że jeden z nich wyróżniał się spośród innych pilnością i
        zręcznością. Wziął więc go za rękę i chodził z nim aż do wieczora.
        Gdy robotnicy przyszli po odbiór zapłaty, ów robotnik otrzymał tę
        samą sumę co wszyscy inni. Wtedy oni szemrali i mówili: Myśmy
        pracowali cały dzień, a ten tylko dwie godziny, a mimo to
        wypłaciłeś mu pełną zapłatę! Król jednak odparł: W ten sposób nie
        czynię wam wcale krzywdy: ten robotnik wykonał w ciągu dwóch godzin
        więcej niż przez cały dzień'.
        • andrzejg czy sie stoi, czy sie lezy denar sie nalezy 11.10.07, 14:25
          czołowe hasło z czasów komuny i jak widać socjalizm w wydaniu
          katolickim zmierza ku temu samemu.

          A.
          • patience Marszałek Dorn o subkulturze wykształciuchów 11.10.07, 14:34
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=70243843&a=70341788
    • xiazeluka Skąd Pani wie, Helgo, że są tu wykształciuchy?/nt 11.10.07, 14:16

      • patience Po ilości łokci wystających z monitora 11.10.07, 14:25
        ...zanim się jeszcze wejdzie na to forum wink
        • xiazeluka Acha, faktycznie: 11.10.07, 14:58
          Zsypek, Helga i pacjencja wyrywają sobie tę samą klawiaturę.
          • patience Re: Acha, faktycznie: 11.10.07, 15:02
            Marszałek Dorn okazał się najsilniejszy. Wyrwał klawiaturę i
            napisał do Ciebie list.

            wink
            • xiazeluka Nie do mnie 11.10.07, 15:30
              Ja nie czuję się wykształciuchem, towarzyszko. Wyobraźcie sobie, że
              nawet tego listu nie przeczytałem, nie lubię zaglądać do cudzej
              korespondencji.
              • rycho7 nie czuje sie dornowatym yntelygentem 11.10.07, 15:55
                xiazeluka napisała:

                > Ja nie czuję się wykształciuchem

                Co zabawniejsze nie czuje sie zoloiborska inteligencja, czyli od
                pokolen czerwona.

                W ogole nie mam kompleksow w zwiazku z przyklejaniem mi etykietek
                przez kretynow, nawet takich [xe]. Znam swa wartosc alkoholika.

                Dorn zaprezentowal typowy slowtok PiSuarowy. Od tego sie spluczki
                zatykaja.

                Ciocia Saba chce mnie pouczac jak sie deklasowac i jak trzymac
                lokcie przy stosunku seksualnym. Chcialaby sie zalapac tak jak
                Zsypek.
                • xiazeluka Wy, wielebny Richardzie, nawet wykształciuchem... 12.10.07, 09:15
                  ...nie jesteście. Aspiracje nie zastępują dyplomu, a upijanie się w
                  samotności nie zrobi z Was byłego prezydenta. Nię tędy droga, łamago.
    • marouder A ciebie nawet z rodzaju nie wymienil Pejszns:( 11.10.07, 15:10
      W ogole chamidlo nie zwraca sie do kobiet.
    • babariba-babariba w buty ich wszystkich!!! 11.10.07, 15:13
      ...moralne prawo jest ze mną, bom 722 dni przesłużył w obronie granic, a Ludek
      pierdoła jest, co ona dla radości kaczek katolem została...
      I se może pisać obraźliwe różne takie...
      • wikul Re: w buty ich wszystkich!!! 11.10.07, 18:44
        babariba-babariba napisała:

        > ...moralne prawo jest ze mną, bom 722 dni przesłużył w obronie
        granic, a Ludek
        > pierdoła jest, co ona dla radości kaczek katolem została...
        > I se może pisać obraźliwe różne takie...


        Tak jest, w kamasze ! Przede wszystkim w kamasze wsadzić Sabe !
    • patience Niektórym z Was ten list może przywrócić godność 11.10.07, 17:23
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=70352180&a=70353519
      • stan.borys Z ........ nie rozmawiam ! 11.10.07, 17:56
        To kwestia smaku, gustu i poziomu.
        • patience Chyba zalezy co uwazasz za rozmowe 11.10.07, 18:05
          Masz ta nieszczesna GW z dziennikarzami ktorzy sa rownoczesnie
          milionerami. A tymczasem cele nie uswiecaja srodkow, tym bardziej,
          jesli celem jest przezycie danego indywidualnego czlowieka na
          strzezonym osiedlu w Warszawie. Osobiscie zwiedzilam pare takich
          mieszkan jak bylam w Wwie. Wiesz, czytam teksty, wiem, jak zyja, to
          odstreczajace. Wole tych nauczycieli ktorzy tez maja prawo do swej
          godnosci. Za to, ze ucza dzieci i wychowuja ich na porzadnych
          maturzystow.

          Ale to kwestia wyboru, twoja wola, co wybierzesz.
    • hiperrealizm A czy on w ogóle ma świadomość istnienia aqanetu? 11.10.07, 18:01
      nie wykluczam tego biorac pod uwagę jego znajomość z pewną
      forumowiczka. Choć z drugiej strony mało prawdopodobne by razem z
      nią bawił sie internetem....
      • patience Haha mysle ze ma bo ta forumowiczke ostro podrywal 11.10.07, 18:06
        ... zanim sie zakochal w aktualnej zonie.
        • patience PS. Oni sie wlasnie przez internet poznali 11.10.07, 18:08
          Mam na mysli forumowiczke.
          • hiperrealizm ale w zupełnie innej sferze netu 11.10.07, 18:11
            takiej o które ty nawet nie pomyslisz....
            • patience Pewnie masz racje 11.10.07, 18:15
              ... ze nie mam pojecia w jakiej. Ale on wtedy byl juz Wazny
              Czlowiek stad przypuszczam ze BOR wszystko sprawdzal. Takze to
              forum. Stad mysle, ze wie.
              • hiperrealizm BOR sprawdzał a i tak forumowiczka 11.10.07, 18:17
                ministra w trąbę zrobiła!
                =============================
                Ciekawe dla kogo tę robotę ta forumowiczka odwaliła?
                • patience Nie zrobila 11.10.07, 18:19
                  Dla zadnego faceta nie jest krzywda kiedy jakas dama napisze ze
                  jest niezle sprawny seksualnie.
                  • hiperrealizm ten teks tył obroną 11.10.07, 18:23
                    w całej sprawie chodziło o coś innego.
                    Dorn został załatwiony.
                    To dlatego służby w pewnym momencie skonfiskował forumowiczcie
                    komputery a sam forumowiczka zniknęła.
                    Nie wiem jak się to skończyło.

                    Nurtuje mnie tylko pytanie
                    Czy forumowiczka była wolnym strzelcem czy też działała na czyjeś
                    zlecenie....
                    I nie chodz tu o sex.
                    • hiperrealizm ten tekst był obroną 11.10.07, 18:24
                      mam na myśli to co napisał Urban.
                    • patience Re: ten teks tył obroną 11.10.07, 18:26
                      hiperrealizm napisał:

                      > w całej sprawie chodziło o coś innego.
                      > Dorn został załatwiony.
                      > To dlatego służby w pewnym momencie skonfiskował forumowiczcie
                      > komputery a sam forumowiczka zniknęła.
                      > Nie wiem jak się to skończyło.
                      >
                      > Nurtuje mnie tylko pytanie
                      > Czy forumowiczka była wolnym strzelcem czy też działała na czyjeś
                      > zlecenie....
                      > I nie chodz tu o sex.


                      Ona jest swietna dziewczyna. Komputery to hooj Mac. Dornowi tym
                      arykulem w naszym patriarchalnym spoleczenstwie zrobila tylko
                      dobrze.
                      • hiperrealizm zastanów się dlaczego zrobiła mu dobrze 11.10.07, 18:28
                        dlaczego nie napisano tam o wszystki co sie wydarzyło?
                        To byl sygnal od niej do dorna
                        "Bede trzymać język za zębami!"
                        • patience Re: zastanów się dlaczego zrobiła mu dobrze 11.10.07, 18:30
                          Bzdura, ja ja znam. To bardzo mloda, ciekawa swiata dziewczyna.
                          Inteligentna. Nikt nia nie steruje, byla wtedy po prostu bardzo
                          mloda.
              • patience PS. Ja ta forumowiczke lubie 11.10.07, 18:18
                Tzn. ona jest skandalistka, jakich w USA pelno, u nas ona jest
                prekursorka. Ale nigdy nikomu nie zrobila zadnej krzywdy. Lubie ja.
                • marouder Sobie krzywde zrobila, czy tez raczej ten menda.. 11.10.07, 18:21
                  ..oslizgly Mac jej zrobil Krzywde.
                  Jakbym byl wierzacy, to bym orzekl, ze na pewnym etapie swojego zycia Paulina
                  stracila dusze.
                  • patience No jesli plotkujemy, to mysle 11.10.07, 18:24
                    ze sie z Toba zgadzam. Mac jej zrobil prawdziwa krzywde, Ale ona -
                    nikomu. Zyla i zyje po swojemu, i nawet jak skandalizuje, to nie
                    czyni nikomu krzywdy. Poza tym jest inteligentna i ladna. Wcale sie
                    nie dziwie ze Dorn, wowczas samotny facet, ja podrywal. Poza tymn
                    myslke ze ona jest warta jakiegos przyzwoitego faceta. Jest bardzo
                    ciepla.
                    • hiperrealizm ciekawe co tak naprawdę dorn o niej myśli? 11.10.07, 18:26
                      pewnie przeklina dzień w ktorym ją poznał.
                      • patience Re: ciekawe co tak naprawdę dorn o niej myśli? 11.10.07, 18:29
                        Niby dlaczego? Ja ja znam osobiscie. To swietna dziewczyna, ladna,
                        inteligentna. Kiedy poznalam, sprawila na mnie wrazenie
                        niedojrzalej, ale jestem sporo starsza. Ludzie dojrzewaja. Ona mu
                        nie zrobila zadnej krzywdy. Zadnemu facetowi nie zrobila zadnej
                        krzywdy. Przeciwnie, to jej jeden hooj zrobil krzywde.
                    • marouder Oczywiscie, ze z jej inteligencja i bazowymi.. 11.10.07, 18:31
                      ...podstawami osobowosci zasluguje na porzadnego faceta. Inna rzecz, ze do tej
                      osobowosciowej bazy po silnie traumatyzujacych doswiadczeniach trudno sie jej
                      bedzie dokopac no i mezczyzn, ktorzy potrafiliby abstrahowac od quasibiografii
                      Pauliny nie produkuja w nadmiarze.
                      • patience Re: Oczywiscie, ze z jej inteligencja i bazowymi. 11.10.07, 18:34
                        Gdybys poznal osobiscie, to bys sie przebil przez te wszystkie
                        skandale. Ona jest bardzo przyjemna. Skandalisci w USA sa niczym
                        nowym, jakby wykwitem tego srodowiska jest Paris Hilton. Ale
                        forumowiczka ma oprocz tego mozg i serce. Jest naprawde bardzo
                        fajna. Zasluguje na kogos bardzo porzadnego, ktory jej nie
                        skrzywdzi.
                        • marouder Re: Oczywiscie, ze z jej inteligencja i bazowymi. 11.10.07, 18:38
                          Lubie ja i wspolczuje jej. Nie zawsze kpie. Maca zas powiesilbym na mlodej
                          brzozce za jaja.
                          • hiperrealizm a co ci młoda brzózka zawinila? 11.10.07, 18:42
                            saropolskim obyczajem na pal mozna by go nanizać!
                            A Paulina jest rzeczywiście bardzo sympatyczna.
                            Nie mniej jej relacje z Dornem były bardzo podejrzane.
                          • patience Re: Oczywiscie, ze z jej inteligencja i bazowymi. 11.10.07, 18:47
                            marouder napisał:

                            > Lubie ja i wspolczuje jej. Nie zawsze kpie. Maca zas powiesilbym
                            na mlodej
                            > brzozce za jaja.


                            Wiesz ja sie z nia czasem zarlam, na tej zasadzie ze jestem z
                            usposwobienia samotnik i mnie bardzo denerwowalo, ze ktos chce sie
                            ze mna kontaktowac. Ale poznalam osobiscie, ona potrafi zrobic
                            bardzo wiele, nikomu nie czyniac krzywdy. W osobistym kontakcie
                            jest bardzo ciepla i bardzo inteligentna. Jest tez urodziwa. I w
                            tym wszystkim jakoś bezradna zakochuje sie a ci faceci robia z nia
                            zo chca. Trafila na lobuza. Ja ja bardzo lubie mizo ze sie czasem z
                            nia zarlam, bo jako samotnik z natury nie lubie zbytnich zwiazkow
                            psychicznych. Ale to bardzo przyjemna i ciepla osoba. Mimo naszych
                            wszystkich kłótni, musze to przyznaćsmile Mysle, że gdyby trafila na
                            przyzwoitego faceta, to oboje byliby bardzo szczesliwi. Ale trafila
                            na Maca, jako bardzo mloda osoba.


                            terra
                            • hiperrealizm cierpisz na chorobe tropikalną? 11.10.07, 18:50
                              te liczne powtórzenia....
                              hmmm...
                              • patience Cierpie na zmiane komputera;) 11.10.07, 18:53
                                Ze stacjonara na laptopa. A to ustrojstwo ma inna klawiature bo
                                jest male. Troche mnie to rozprasza wink
                                • hiperrealizm to co o samotnictwie napisałas to bzdury 11.10.07, 18:56
                                  wcale nie masz takich potrzeb.
                                  Z tego co pisze to powaznie cierpisz na brak ciepła.
                                  Niestety koty to miłe stworzenia ale drugiego człowieka nie zastapią.
                                  • patience Re: to co o samotnictwie napisałas to bzdury 11.10.07, 19:00
                                    Etam. Ja mam swoje bliskie otoczenie, jesli o to chodzi. Ale
                                    samotnik z natury broni sie przed nastepnymi kontaktami. Naprawde
                                    to moja natura. jestem samotnik i bardzo dlugo trwa zanim ktos sie
                                    przebije przez szance obronne. Nigdy sie nie nudzilam sama z soba
                                    nawet jako dziecko. Taki charakter i stad konflikty z forumowiczka,
                                    bo ja lubie, ale ona przekraczala granice ktore sobie postawilam.
                                    • cs137 Re: Do Patience, nie o naszej wspólnej znajomej 11.10.07, 19:16
                                      tylko raczej znajomym W.S.

                                      Napisałem już kilkanascie godzin temu dłuższa odpowiedź na Twoj post dotyczący
                                      Sadurskiego i Twoją miłą propozycje, ze mnie mu przedstawisz - niestety,
                                      "wcieło" ten post gdzies po drodze. Nie chciałem, bys pomyslała, zem nieuprzejmy
                                      na Twój post w ogóle nie odpowiedziałem, więc to wyjasniam.

                                      Długaśny był mój post, bo swoim zwyczajem rozgadałem się o róznych innych
                                      rzeczach. Spróbuje niedługo napisac to wszystkio jeszcze raz, ale dzis mam
                                      paskudny dzień, kupa spraw i do tego jeszcze nasza Penulka, ukochane nasze
                                      psisko rasy kundel, 12 1/2 roku, jest po dużej operacji (duży guz tarczycy, pól
                                      trzeba było usunąc, cała szyja rozkrojona i zeszyta) i musze jej doglądać, bo
                                      strach zostawić ją sama na dłuzej.
                                      • patience Serdecznie pozdrawiam 11.10.07, 19:26
                                        Nie ma pospiechu, psisko wazne. Dla kazdego istnienia ktoremu sie
                                        przedluza zycie, nie ma nic wazniejszego. nawet o miesiac czy pol
                                        roku, zycie to zycie. Pozdrawiam, serdecznosci dla Ciebie i Rodziny.
                                      • cs137 Re: PS: 11.10.07, 19:27
                                        Napisałem Ci, ze W. S. już sie przedstawiłem, bo napisałem do niego w czerwcu,
                                        próbujac wznowic kontakty miedzy nim a moją młodsza siostrą, która kapcanieje na wsi

                                        Ale gdybym zaczał udzielac się w Salonie, to byłbym bardzo rad, gdybyś mogła mu
                                        powiedzieć, ze sie znamy.
                                        • patience Re: PS: 11.10.07, 19:32
                                          OK, napisze mu prywatnie, ale dopiero po poniedzialku. Mam teraz
                                          klopoty ze swoim kotem i poswiecam mu cala uwage, Po poniedzialku
                                          sie znacznie rozluzni.
                                        • cs137 Re: Penny the Dog 11.10.07, 19:32
                                          Tu jest Penulka w "lepszych czasach", kiedy, bedąc jeszcze w pełni zdrowia,
                                          rozwiązała równanie matematyczne i znalazła X.

                                          groszek.741.com/Penulka/algebra.jpg
                                  • marouder O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 19:01
                                    Pejszns, czy nie moglabys na ten przyklad isc w sobote potanczyc?
                                    • patience Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 19:07
                                      Chadzam czesto. Ale zdaje sie ze to Ty masz rozmaite problemy wink
                                      • marouder Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 19:13
                                        Mam, jak kazdy. Rodzinno-towarzyskich poki co jednak nie posiadam.
                                        Takie flamenco np. bym polecal...podlug mojej Milej otwiera kobiete na doznanie
                                        jej czesto zablokowanej seksualnosci, jako wymiaru podstawowego.

                                        PS. co lubisz tanczyc?
                                        • patience Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 19:22
                                          Ty nie kapujesz co to samotnik. To nie jest ktos z zablokowana
                                          seksualnoscia czy zablokowanymi kontaktami towarzyskimi. Czesto to
                                          sa ludzie z bardzo szczesliwym zyciem prywatnym. I problem z
                                          nawiazywaniem blizszych kontaktow z nowymi ludzmi, bo sie nie
                                          odczuwa takiej potrzeby. Samotnicy maja swoj swiat i nie lubia
                                          kiedy ktos go zaburza. Ale to nie oznacza wykluczenia czy
                                          samotnosci w sensie braku kontaktow. Odwrotnie, przywiazuja sie
                                          bardzo do poznanych ludzi, jesli juz ci ludzie sie przebija przez
                                          bariery ochronne. Maja sklonnosc do przyjazni ktore sie ciagna
                                          przez cale ich zycie. W zyciu prywatnym oznacza to stabilnosc i na
                                          ogol szczesliwe pozycie, bo to wynika z uweagi poswiecanej
                                          czlowiekowi ktory sie przez taka bariere przebil.
                                          • marouder Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 19:34
                                            Nie bierz wszystkiego bezposrednio do siebie. Nie bylo moim zamiarem sugerowanie
                                            twojego samotnictwa, jako konsekwencji tych, czy innych blokad, lekow
                                            spolecznych itp. Sam, mimo, ze jestem ekstrawertywny takze mam klopot z
                                            zaprzyjaznianiem sie z nowopoznanymi ludzmi..
                                            O tancu mowilem tylko w aspekcie "lapania" kontaktu ze swoja cielesnoscia, jako
                                            immanentna a niedoceniana czescia tozsamosci.
                                            • patience Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 19:47
                                              Maruderze ja jestem wrecz skrajny samotnik. Ale z tego dla mnie
                                              wynikly wszystkie szczesliwe przypadki, jesli chodzi o ludzi. jako
                                              samotnik, nigdy nie bylam sama, w zadnej sytuacji. To jest ta sila
                                              psychiczna, ktora czasem mozna odczuwac w postach. Polega na
                                              uzgodnieniu dzialania z wlasnym charakterem.
                                            • patience Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 19:55
                                              Trzea sie zanurzyc w sobie. Potem mozna sie klocic o poglady,ale
                                              warunek wstepny to zanurzenie sie we wlasnym czlowieczenstwie.
                                              Cholernie trudne, zresztąwink


                                              marouder napisał:

                                              > Nie bierz wszystkiego bezposrednio do siebie. Nie bylo moim
                                              zamiarem sugerowani
                                              > e
                                              > twojego samotnictwa, jako konsekwencji tych, czy innych blokad,
                                              lekow
                                              > spolecznych itp. Sam, mimo, ze jestem ekstrawertywny takze mam
                                              klopot z
                                              > zaprzyjaznianiem sie z nowopoznanymi ludzmi..
                                              > O tancu mowilem tylko w aspekcie "lapania" kontaktu ze swoja
                                              cielesnoscia, jako
                                              > immanentna a niedoceniana czescia tozsamosci.
                                              • rycho7 Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 20:03
                                                patience napisała:

                                                > zanurzenie sie we wlasnym czlowieczenstwie.
                                                > Cholernie trudne, zresztąwink

                                                Oceniac bedziesz Ty (Adasia M.), wiec dla wielu to w ogole
                                                niewykonalne.
                                                • patience Re: O to to! Czlowieka nie zastapia.! 11.10.07, 20:11
                                                  Mje oceny sa tyle warte co oceny innych, nie mam pojecia ktore sa
                                                  warte bardziej. A ty masz, herosie?
                                                  • rycho7 w tym przypadku mam 11.10.07, 20:17
                                                    patience napisała:

                                                    > warte bardziej. A ty masz, herosie?

                                                    W przypadku zanurzenia liczy sie jedynie samoocena. Wiec Twoje
                                                    dywagacje sa bufonada. Jak to u hrabin'.

                                                    Nawet oceny odnosnie trudnosci. Moga pokazywac jedynie to, ze sie
                                                    wywyzszasz. A poniewaz robisz to permanentnie to przyzwyczajenie.
                                                  • patience Re: w tym przypadku mam 11.10.07, 20:22
                                                    Nie bede oceniac. Jedynie dlatego tu jeszcze bywam, Jako komentaor
                                                    bo oceny bedzeie robil ktos nny, mam wrazenie smile
                                                  • patience Re: w tym przypadku mam 11.10.07, 20:53
                                                    rycho7 napisał:

                                                    > patience napisała:
                                                    >
                                                    > > warte bardziej. A ty masz, herosie?
                                                    >
                                                    > W przypadku zanurzenia liczy sie jedynie samoocena. Wiec Twoje
                                                    > dywagacje sa bufonada. Jak to u hrabin'.
                                                    >
                                                    > Nawet oceny odnosnie trudnosci. Moga pokazywac jedynie to, ze sie
                                                    > wywyzszasz. A poniewaz robisz to permanentnie to przyzwyczajenie.


                                                    Izoluje, a nie wywyzszam. Mam felerny charakter, i tyle wink
          • prof.penduszko Wykształciuchy ! Dorn pęka na robocie ? 11.10.07, 18:13
            Tym mianem Ludwik Dorn swego czasu chciał obrazić ludzi z grona tzw.
            inteligencji, którzy "czuli PiS nosem" (i nie pomylili się).

            No, ale wczoraj tę konstrukcję trafił szlag, a właściwie rozwalił mi
            ją sam Dorn. Marszałek Sejmu przedstawił publicznie, niestety przy
            okazji kalając formułę blogu, stek dyrdymałów dyktowany strachem o
            własny, polityczny tyłek. Dorn jest emanacją obłudy, pychy i
            pogardy.

            I tak długo, jak był uczciwy wobec samego siebie, było mu w tym do
            twarzy. Jednak teraz, kilka dni przed wyborami, okazało się, że
            wymienione cechy działały dobrze tylko wtedy, gdy Dorn miał
            zagwarantowaną bezkarność – wybory były daleko, a ciepła posada
            państwowa chroniła od vox populi.

            W obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych Dorn postanowił
            więc kokietować tych, którymi wcześniej pogardzał. Mimo, że
            humanista, też umie liczyć – nawet do kilku milionów. Wyszło mu z
            badań, że mniej więcej tylu ludziom "napluł w twarz".

            No więc dzisiaj, ubrany w owczą skórkę, mizdrzy się i podaje trzy
            powody, dla których "warto głosować na PiS". Wzruszyłem się, gdy
            dotarłem do punktu drugiego, bo podobno "zawsze wolałem być po
            stronie silniejszych batalionów", a te bataliony ma jego partia…

          • marouder Chyba, ze mu tow. forumowicz bbombel o aquanecie.. 11.10.07, 18:13
            ...powiedzial, czyli Jerzy Robert Nowak.
        • hiperrealizm Wszyscy wiedzą doskonale jaka cześć ciała ich 11.10.07, 18:10
          łączyła. Niektórzy wiedzą nawet jaki ta forumowiczka numer
          ministrowi wycięła.
          Ale to nie znaczy że minister wie o istnieniu Aqanetu. Wręcz
          przeciwnie!
    • palnick1 Kiedyś był towarzysz Szmaciak, dziś wykształciuch 11.10.07, 18:41
      smile
      • dachs Palnicku, myslalem, ze jestes starszy. 11.10.07, 18:55
        Dla Twojej wiadomosci, tow. Szmaciak tak samo nienawidzil inteligencji jak Twoi
        idole. Tyle, ze Solzenicyna nie czytal, bo mu nie bylo wolno.
        • marouder Atrofia miesnia mozgowego u ob. Palnick.. 11.10.07, 19:10
          ...spowodowana zostala urazem mechanicznym polegajacym na otrzymaniu przez ob.
          palnick ordynarnie ( w zanczeniu zwyczajnie) w czajnik.
        • palnick1 Dachs, myslalem, ze jestes mądrzejszy. 11.10.07, 23:58
          dachs napisał:

          > Dla Twojej wiadomosci, tow. Szmaciak tak samo nienawidzil
          inteligencji jak Twoi idole.

          ---
          Tow. Szmaciak tak samo nienawidził inteligencji jak wykształciuchysmile
    • wikul Ludwikuuuu..........Dornnnn...... ....Saboooo...... 11.10.07, 18:49
      ...chciałoby sie zawołać jak delikwent powalony tajemniczym wirusem
      filipińskim. Nieeee.......zzzz.......namiiiii......takieeee......
      numeryyyy........... .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka