Gość: doku
IP: *.chello.pl
28.09.03, 12:21
Miałem wrażenie jakbym znalazł się w środku koszmarnego snu z PRL. Cały film
zmontowany z kawałków kręconych przez dziennikarzy i reporterów
komunistycznych, polski komentarz w każdym słowie sympatyzujący z
socjalistami, w każdym słowie wrogi "reakcji". Wszystkie sceny miały z
założenia wzbudzać sympatię do zjednoczonych sił ludu pracującego Chile oraz
do idei jedności robotników jednoczących się w imię budowy socjalizmu. Jednak
bełkotliwe przemówienia czerwonych, szczególnie idiotycznie przemawiał
Allende, jakieś entuzjastyczne wrzaski i debilizm całości filmu pokazują
jasno, że socjalizm w Chile był oczywistą patologią społeczną i ekonomiczną.
Z niewyjaśnionych powodów przez 3 lata policja wspierana przez zjednoczone
siły manifestujących ludzi pracy Chile nie mogły poradzić sobie ze strajkami
i manifestacjami nielicznych prywaciarzy: handlowców i transportowców oraz z
nielicznymi odszczepieńcami, którzy strajkowali w kopalniach i innych
przedsiębiorstwach państwowych. Manifestowali też studenci. I ta natrętna
propaganda: w kółko tylko "towarzysze", "jedność ludu pracującego", "zapewnić
ciągłość produkcji" (bo inaczej Chile upadnie) - jednym słowem za Allende
Chile było totalnym sowieckim burdelem, który mógł się zamienić tylko w
piekło podobne do kubańskiego.
Na własne oczy w sposób wiarygodny (bo film pokazywał czerwonych z możliwie
korzystnej strony) przekonałem się, że armia uratowała wtedy naród chilijski
przed losem strasznym.
PS. A przy okazji, wolny świat jest naprawdę wolny. Taka telewizja "Planete"
jest jak widać ostatnim bastionem bolszewików na zachodzie, a nikt im nie
przeszkadza emitować tych swoich bzdur.