Gość: borsuk
IP: *.dip.t-dialin.net
29.01.02, 19:25
Na wstepie chce od razu wyjasnic: nie zostawiam smieci w lesie, nie wyrzucam
starych akumulatorow do rzeki, nie zrywam szarotek, nie musze miec w domu stolu
z blatem z sekwoi.
Rownoczesnie nie przyjmuje do wiadomosci, ze obrona amerykanskiego orla
bialoglowego przed mozliwym (nigdy nie stwierdzonym) zagrozeniem, musi
kosztowac rocznie zycie setek tysiecy ludzi.
Buntuje sie tez przeciwko naciskowi rozhisteryzowanych pannic, doprowadzajacych
do tego, ze zagrozona jest egzystencja calych plemion eskimoskich, wskutek
kretynskich ograniczen w polowaniach na foki. Kretynskich, bo zrodzonych przy
urzedniczych biurkach i nie majacych nic wspolnego z rzeczywistoscia.
Potrzeba dzialania na polu ochrony srodowiska nie podlega dyskusji.
Skrzywienie pojec w tej materii doprowadzilo jednak do tego, ze zapomniano, ze
czlowiek sam jest czescia przyrody i, ze podobnie jak inne zwierzeta,
dopasowuje otoczenie do swoich potrzeb. Tylko sprawniej i konsekwentniej. Stad
i skutki znaczniejsze.
Konieczne i korzystne dla rozwoju czlowieka zmiany srodowiska, jak rozwiniecie
upraw, oswojenie zwierzat, rozwoj osiedli i przemyslu, zwiazane byly takze ze
zmianami niekorzystnemi, czy to z nieswiadomosci - wyjalowienie polwyspu
Iberyjskiego, czy tez z ideologicznej pychy – zbrodnia dokonana na „dawniej
morzu“ Aralskim.
O ile mnie pamiec nie myli to dopiero slynna wpadka z krolikami w Australii
zwrocila uwage opinii publicznej na ryzyko zwiazane z ingerencja w przyrode.
Wowczas zajeli sie sprawa biologowie. Wprawdzie do dzis nic nie wymyslili, ale
przynajmniej probuja dalej dzialac racjonalnie.
Czego nie mozna powiedziec o dzisiejszych ekologach. Ekologowie graja na
emocjach.
Wybieraja dziedziny w ktorych latwo o wzruszenie i - nie bojmy sie powiedziec
tego brzydkiego slowa – o pieniadze.
Wykorzystujac wrodzona dobroc serca nastoletnich dziewczynek, prowadza kampanie
dobroci dla zwierzat ladnych i milych.
Zle sie daje obronic np. wegorz – jedno z najbardziej zadziwiejacych stworzen
tego swiata, zagrozony calkowita zaglada. Ale wegorz jest sliski i brzydki.
Latwo bronic ptaszkow i zwierzat futerkowych, delfinow i wielorybow.
Taki np. Free Willy – jaki on slodki.
A juz najlepiej broni sie fok. Foczki maja ladne oczki.
Na piekne oczki plyna tysiace dolarow.
Za te dolary mozna kupowac np. Jeepy, ktoremi jezdza po plazy ekolodzy,
szukajac bezradnych, malych, wyrzuconych na plaze foczat.
Albo sfinansowac wycieczke na Aleuty.
A jak sie tam sfilmuje jak brutalnie Eskimos zabija foczki, to sie znow uzbiera
na podroz do nowej Zelandii, zeby sprawdzic czy turysci nie przeszkadzaja
papugom Kea.
A jak sie nie jest w pierwszej lidze obroncow przyrody, to mozna pojechac
samochodem do lasu i przywiazac sie do drzewa w protescie przeciwko budowie
autostrady.
A jak juz sie nie ma samochodu to zawsze mozna pociac futro jakiejs mieszczce.
Tylko niech mi kto powie, co to ma wspolnego z ochrona srodowiska?
borsuk