Historia magii

09.04.04, 22:37
W tym wątku będę przedstawiał historię niektórych momentów z mojego życia
abyście ja mogli w pełni zrozumieć. Jeśli mielibyście jakieś pytania to proszę
pytać.
    • dobry33 Część 1 & & #35 8211; Dlaczego jestem nieśmiertelny 09.04.04, 22:38
      Wszystko zaczęło się w roku 2002. Ja i moja dziewczyna byliśmy wtedy młodymi
      siedemnastoletnimi czarodziejami. Mieszkaliśmy spokojnie w Wielkiej Brytanii.
      Skończyliśmy wtedy szkołę magii i zastanawialiśmy się, co robić dalej. Wtedy
      nadszedł czas, że oboje bardzo zafascynowaliśmy się alchemią. I w którejś
      księdze znaleźliśmy wzmiankę o kamieniu filozoficznym. Na początku nie daliśmy
      za bardzo temu wiary, bo ostatnia wzmianka o kamieniu pochodziła ze
      średniowiecza. Jednak postanowiliśmy, że spróbujemy go odszukać. Był wtedy
      styczeń roku 2002 i wyruszyliśmy na wielką wyprawę.
      W ten oto sposób przejeździliśmy całą Europę od Hiszpanii po Finlandię omijają
      kraje Europy Środkowej. I wtedy wpadł w nasze ręce dokument, który stwierdzał,
      że kamień znajduje się w Kambodży. Więc chcę nie chcę wyruszyliśmy do tego
      kraju. Był wtedy czerwiec roku 2002. Bardzo pomogła nam komunikacja ludzi. Na
      swojej drodze spotkaliśmy wiele mniej lub bardziej miłych osób. Jednak jedna
      rasa bardzo dał się nam we znaki. Wilkołaki. Spotkaliśmy ich bardzo dużo, ale
      nie wszystkie były aż takie złe.
      Jednak mimo tych przeciwności dotarliśmy spokoje do Kambodży. I zaczęły się
      wielkie poszukiwania. Szukaliśmy ponad trzy miesiące. I w końcu pod koniec
      sierpnia dotarliśmy do świątyni położonej bardzo głęboko w dżungli. Wejścia
      broniły tam bardzo potężne zaklęcia. Udało nam się je złamać i ale nie
      spodziewaliśmy się znaleźć niczego wartościowego. Na szczęście nie było do końca
      tak. W tej świątyni była bardzo mała cząstka kamienia. Ale nam to wystarczyło.
      Wróciliśmy pod koniec roku 2002 do Wielkiej Brytanii i zabraliśmy się do
      eksperymentów. Zeszło to nam do marca, 2003 ale już wtedy mieliśmy gotową miksturę.
      Więc musieliśmy ją przetestować. Ja zgłosiłem się jako ochotnik do
      eksperymentów. No i zadziałało. Zrobiliśmy potem testy. Udało mi się przeżyć.
      Drugą część mikstury wypiła moja dziewczyna. Tak, więc od marca 2003 roku
      jesteśmy nieśmiertelni
      • vampi_r Re: Część 1 & & & #35 35 8211; Dlaczego jestem n 13.04.04, 11:10
        To ja mam pytanie.
        1. Jaki jest to stopień niesmiertelności? Tzn. czy przeżyjesz jedynie przebicie
        szpadą, czy też wybuch bomby atomowej?

        2. Czy twoja niesmiertelnść jest zupełna i nieodwracalna? Tzn. czy istnieje
        serum, które zrobi z ciebie spowrotem śmiertelnika?
        • vampi_r Re: Część 1 ; Dlaczego 13.04.04, 11:13
          3. Skąd wiesz, że jesteś niesmiertelny? Żyjesz w tym stanie dopiero od roku.
          Może czas zrobić jakies testy? Mogę cię poddać takim testom.
          • dobry33 Re: Część 1 ; Dlaczego 18.04.04, 02:19
            1.Jaki jest to stopień nieśmiertelności? Tzn. czy przeżyjesz jedynie przebicie
            szpadą, czy też wybuch bomby atomowej?

            Przeżyję obie rzeczy. Chociaż nie wiem do końca. Zwykła bomba czy rakieta nie
            zabije mnie. A z bombą atomową to naprawdę nie wiem.

            2. Czy twoja niesmiertelnść jest zupełna i nieodwracalna? Tzn. czy istnieje
            serum, które zrobi z ciebie spowrotem śmiertelnika?

            Tak moja nieśmiertelność jest zupełna i nieodwracalna.

            3. Skąd wiesz, że jesteś nieśmiertelny? Żyjesz w tym stanie dopiero od roku.
            Może czas zrobić jakieś testy? Mogę cię poddać takim testom.

            Wiem to bo jak pisałem przeprowadziłem testy. Np. strzał z kilku kalibrów broni,
            przebicie mieczem i kilkoma innymi rodzajami broni białej. Ale jak nie wierzysz
            to proszę bardzo. Możesz poddać mnie testom.
            • kocibrzuch Re: Część 1 ; Dlaczego 18.04.04, 12:42
              > Wiem to bo jak pisałem przeprowadziłem testy. Np. strzał z kilku kalibrów broni,
              > przebicie mieczem i kilkoma innymi rodzajami broni białej. Ale jak nie wierzysz
              > to proszę bardzo. Możesz poddać mnie testom.

              Zapewne z prawdziwą rozkoszą, he, he.

              =========================
              nie tylko gadanie: Słonie i Żyrafy
            • vampi_r Re: Część 1 ; Dlaczego 19.04.04, 12:16
              dobry33 napisał:

              > 3. Skąd wiesz, że jesteś nieśmiertelny? Żyjesz w tym stanie dopiero od roku.
              > Może czas zrobić jakieś testy? Mogę cię poddać takim testom.
              >
              > Wiem to bo jak pisałem przeprowadziłem testy. Np. strzał z kilku kalibrów
              broni
              > ,
              > przebicie mieczem i kilkoma innymi rodzajami broni białej.

              E, to każdy pierwszy lepszy fakir potrafi. To o niczym jeszcze nie swiadczy.

              > Ale jak nie wierzysz
              > to proszę bardzo. Możesz poddać mnie testom.

              Jestes tego pewien?
              OK. Gdzieś tu miałem kołek osikowy....
              • czarnajagoda Re: Część 1 ; Dlaczego 19.04.04, 14:33
                co tam kołek osinowy, to w sumie dobre tylko na wampiry, a nie na magie... mnie
                tam raczej zastanawia co by się z Dobrym stało, jakby go tak poszatkować, albo
                chociaż spalić obficie benzyną polawszy...
                • vampi_r Re: Część 1 ; Dlaczego 19.04.04, 18:14
                  Kołek, to na początek oczywiscie.
                  Później szatkowanie, palenie, wysadzanie w powietrze.

                  Ciekawe czy po tym wszystkim uda mu się złozyć.
                  • vampi_r Re: Część 1 ; Dlaczego 19.04.04, 18:16
                    Aha - na koniec topienie w rozgrzanej smole, a jak to nic nie da, to w ołowiu.
                    W ołowiu, to nawet Obcego dało się unicestwić i Terminatora.

                    No to jak, Dobry? Poddasz się testom?
              • dobry33 Re: Część 1 ; Dlaczego 19.04.04, 23:09
                No, więc od razu odrzucam pomysł ze spaleniem. To jest bardzo proste rzucić na
                płomienie zaklęcie zamrażające i wystarczy tylko udawać, że się krzyczy.
                Wysadzenia w powietrze też się nie boję. A co do innych waszych pomysłów to nie
                próbowałem.
                • czarnajagoda Re: Część 1 ; Dlaczego 20.04.04, 08:53
                  a jakby Ci tak najpierw, przed spaleniem, bociąć język, a podpalić Cię we śnie,
                  to jak by było z tym zaklęciem zamrażającym???
                  • dobry33 Re: Część 1 ; Dlaczego 20.04.04, 11:19
                    To język by mi odrósł. We śnie nie wiem czy by się dało bo ja bardzo mało śpię
                    ale jeśli już by się komuś udało to najpierw normalnie miałbym ramy po spaleniu
                    a potem wszystko by się samoistnie zagoiło.
                    • czarnajagoda Re: Część 1 ; Dlaczego 20.04.04, 11:46
                      skąd wiesz, próbowałeś???
                      • vampi_r Re: Część 1 ; Dlaczego 20.04.04, 14:55
                        Skoro język ci odrasta, to najpierw cię zakneblujemy i nie wypowiesz zaklęcia.
                        Z nami nie wygrasz.
                        • czarnajagoda Re: Część 1 ; Dlaczego 20.04.04, 14:59
                          aha, to chyba jedno bedize musiao kneblować a drugie wiązać jednocześnie, bo
                          jak najpierw zakneblujemy - to machnie ręka i knebel zniknie, a jak najpierw
                          zwiążemy, to się zaklęciem z więzów wyzwoli...
                          • vampi_r Re: Część 1 ; Dlaczego 20.04.04, 18:15
                            Najlepiej będzie najpierw go ogłuszyć. I po problemie.
                        • dobry33 Re: Część 1 ; Dlaczego 20.04.04, 23:10
                          vampi_r napisał:

                          > Z nami nie wygrasz.
                          >
                          >

                          Wygram, wygram. Oto jak:
                          Najpierw użyję zaklęcia „Petrificius Totalus”. Unieruchomi to wasze ciała, lub
                          ewentualnie zaklęcie „Impedimenta”, czyli spowolnienie reakcji do minimum. Jeśli
                          jednak udałoby się wam stać się niewidzialnymi to wystarczy zaklęcie „Accio”.
                          Na końcu w ostateczności użyję zaklęć zakazanych. Najpierw „Imperio”. Dzięki
                          niemu przejmę kontrolę nad waszymi ciałami i wykonacie moje nawet najgłupsze
                          polecenie. Później zaklęcie „Crucio”. Wywołuje ono straszliwy ból, który
                          zaślepia wszystkie zmysły.
                          Na samym końcu zaklęcie „Avada Kedavra”, które po prostu zabija. Przed
                          zaklęciami tzw. niewybaczalnymi nie ma ucieczki, a tym bardziej, jeśli rzuca je
                          doświadczony mag, którym ja jestem.
                          Ale koniec dyskusji na temat części pierwszej, bo mam zamiar przedstawić
                          społeczności inną historię.
                          • czarnajagoda Re: Część 1 ; Dlaczego 21.04.04, 10:38
                            znaczy z tego co piszesz, to dobry to Ty wcale nie jesteś, bo - tak na moją
                            wiedzę - to żeby skutecznie rzucać trzy ostatnie zaklęcia trzeba chcieć być
                            złym... poza tym to dizała tylko na ludzi - na nas nie, albo w bardzo
                            ograniczonym zakresie... no i raczej trudno rzucić zaklęcie gdy się jest
                            ogłuszonym... zgubić Cię może:
                            a) zbyt duża pewność siebie
                            b) odnoszenie zasad dotyczących ludzi do wampirów...
                            • vampi_r Re: Część 1 ; Dlaczego 21.04.04, 11:07
                              Masz zupełna rację Carna Jagodo.
                              Tym niemniej ja włączam pole siłowe "antyzaklęciowe". Bo a nuż te
                              zaklęcia "Dobrego" działają jednak na wampiry.
                            • dobry33 Re: Część 1 ; Dlaczego 22.04.04, 15:57
                              Nie to wcale nie jest pewność siebie. Nie jestem też zarozumiały. Po prostu
                              piszę jak mógłbym z wami walczyć.
                              A te zaklęcia działają na wampiry, co miałem okazję sprawdzić. Więc przykro mi.
                              • czarnajagoda Re: Część 1 ; Dlaczego 22.04.04, 16:20
                                bo to złe wampiry były ;)) (znaczy wybrakowane, czy cóś)
    • dobry33 Część 2: Klasyfikacja Stworzeń Magicznych cz.1 22.04.04, 23:26
      Próby zdefiniowania ‘zwierzęcia” od wieków wywoływały gorące dyskusje. Problem
      łatwiej będzie zrozumieć, jeśli podam dla przykładu trzy gatunki magicznych
      stworzeń.

      Wilkołaki przez większość swojego życia są ludźmi. Jednak raz w miesiącu
      zamieniają się w dzikie, czworonożne bestie o morderczych skłonnościach,
      pozbawione ludzkiego sumienia.

      Zwyczaje centaurów nie przypominają ludzkich. Centaury żyją w dzikich rejonach,
      nie noszą ubrań, wolą żyć z dala od czarodziejów i ludzi, choć są równie
      inteligentne.

      Trolle mają humanoidalny wygląd, poruszają się w pozycji wyprostowanej, potrafią
      się nauczyć prostych słów, a mimo to są głupsze od najbardziej tępego jednorożca
      i nie posiadają żadnych magicznych zdolności prócz, nienaturalnej siły.
      Zadajmy sobie teraz pytanie: Które z tych stworzeń są „istotami” – czyli
      stworzeniami zasługującymi na prawo udziału w kierowaniu czarodziejskim światem
      – a które są „zwierzętami”.
      Pierwsze próby ustalenia, które magiczne stworzenia powinny być określane mianem
      ‘zwierząt’, można określić jako bardzo prymitywne.
      W XV wieku Burdock Muldoon, ówczesny przewodniczący Rady Magów(dzisiejsze
      Ministerstwo Magii), postanowił, że każdy członek magicznego społeczeństwa,
      który chodzi na dwóch nogach, otrzyma odtąd status „istoty”, podczas gdy reszta
      pozostanie „zwierzętami”. W duchu przyjaźni wezwał wszystkie „istoty” na
      spotkanie na szczycie, w celu omówienia nowych praw czarodziejskiego świata i z
      przerażeniem stwierdził, że się przeliczył. Sala spotkań zapełniła się
      goblinami, które przyprowadziły ze sobą tyle dwunogich stworzeń, ile udało im
      się znaleźć. Tak opisuje to jedna z obecnych czarownic:
      „Niewiele dało się usłyszeć w straszliwym zgiełku, w którym skrzeczenie
      dirikraków i lamenty lelków wróżebników mieszały się z nieustającą,
      przeszywającą pieśnią świergotników. Kiedy czarownice i czarodzieje próbowali
      omówić leżące przed nimi dokumenty, najróżniejsze chochliki i elfy zaczęły
      krążyć nad ich głowami, chichocząc i trajkocząc. Około tuzina trolli jęło
      rozbijać komnatę maczugami, podczas gdy baby-jagi krążyły po sali w poszukiwaniu
      dzieci. Przewodniczący wstał, poślizgną się na odchodach kudłonia i wybiegł z
      sali miotając przekleństwa”.
      Jak widzimy, samo posiadanie dwóch nóg nie gwarantuje, że magiczne stworzenie
      zachce albo też potrafi zainteresować się sprawami rządzenia czarodziejskim
      światem. Rozgoryczony Burdock Muldoon zrezygnował z kolejnych prób zintegrowania
      nie będących czarodziejami członków społeczności magicznej w Radzie Magów.
      Następczyni Muldoona, pani Elfrida Clagg, starała się stworzyć nową definicję
      „istot”, w nadziei, że w ten sposób uda się nawiązać bliższe stosunki z innymi
      magicznymi stworzeniami. Ogłosiła, że „istotami” są wszystkie stworzenia, które
      mówią ludzkim językiem. W związku z tym na kolejne zebrania zostali zaproszeni
      wszyscy, których Rada Magów była w stanie zrozumieć. Jednak i tym razem pojawiły
      się problemy. Trolle, których gobliny nauczyły kilku prostych zdań, zaczęły
      demolować salę obrad jak poprzednio. Wozaki urządziły sobie wyścigi miedzy
      nogami od krzeseł, na których siedzieli członkowie Rady. Przybyła liczna
      delegacja duchów, które poprzednio zostały wykluczone z obrad przez Muldoona,
      ponieważ nie poruszały się na dwóch nogach,ale wkrótce opuściły salę, urażona
      tym, co duchy określiły jako „bezwstydne skupianie się Rady na potrzebach istot
      żywych i zlekceważenie potrzeb istot martwych”. Centaury, które za czasów,
      Muldoona zostały zakwalifikowane do „zwierząt”, a przez panią Clagg do „istot”,
      odmówiły uczestnictwa w Radzie, protestując przeciwko wyłączeniu trytonów, które
      poza wodą porozumiewają się tylko po trytońsku.
    • dobry33 Część 2: Klasyfikacja Stworzeń Magicznych cz.2 22.04.04, 23:27
      Dopiero w 1811 roku ustalono podział, który zadowolił większość magicznej
      społeczności. Grogan Kikut, nowo wybrany minister magii, zdecydował, że „istotą”
      jest „każde stworzenie obdarzone inteligencją wystarczającą do zrozumienia praw
      magicznej społeczności i do współodpowiedzialności przy ustalaniu tych praw”. W
      stosunku do duchów został zastosowany wyjątek, ponieważ stwierdziły, że
      określaniem ich mianem „istot” rani ich uczucia, jako że jest oczywiste, iż są
      „post-istotami”. Dlatego też Kikut stworzył w Urzędzie Kontroli nad Magicznymi
      Stworzeniami trzy wydziały które istnieją do dziś: Wydział Zwierząt, Wydział
      Istot i Wydział Duchów. Przedstawiciele trolli zostali przepytani pod
      nieobecność goblinów i stwierdzono, że w ogóle nie rozumieją, co się do nich
      mówi; związku z tym zostały zakwalifikowane do „zwierząt”, mimo iż poruszają się
      na dwóch nogach. Po raz pierwszy zaproponowano trytonom (za pośrednictwem
      tłumaczy) status „istot”. Elfy, chochliki i gnomy, mimo ich humanoidalnej
      postury bez skrupułów zostały uznane za „zwierzęta”.
      Nie rozwiązało to wszystkich problemów i nie wyjaśniło wszystkich wątpliwości. W
      świecie czarodziejów znani się ekstremiści, którzy agitują, aby ludzi zaliczyć
      do „zwierząt”. Centaury odmówiły statusu „istot” i zażyczyły sobie, aby
      pozostawiono im status „zwierząt”. Centaurom nie odpowiadał fakt, że niektóre
      stworzenia, takie jak wiedzmy i wampiry, miały dzielić z nimi status „istot”, w
      zawiązku, z czym dadzą sobie rade bez czarodziejów. Rok później taki postulat
      przedłożyły trytony. Ministerstwo Magii z niechęcią zgodziło się na ich
      postulaty. Chociaż Biuro Łączności z Centaurami istnieje w Wydziale Zwierząt
      Urzędu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, żaden centaur nigdy z niego nie
      skorzystał.
      Wilkołaki przez wiele lat przerzucano między wydziałami zwierząt i istot.
      Obecnie, Służby Pomocy Wilkołakom funkcjonują w Wydziale Istot, podczas gdy
      Rejestr Wilkołaków i Brygada Ścigania Wilkołaków podlegają Wydziałowi Zwierząt.
      Kilka rodzajów bardzo inteligentnych „istot” sklasyfikowano jako „zwierzęta”,
      ponieważ nie są w one w stanie zapanować nad swoją brutalną naturą. Akromantule
      i mantykory są zdolne do sensownej rozmowy, ale pożrą każdego czarodzieja, który
      spróbuje się do nich zbliżyć. Sfinksy mówią wyłącznie zagadkami i rebusami,
      bywają też brutalne, jeśli otrzymają złą odpowiedz.
      • czarnajagoda Re: Część 2: Klasyfikacja Stworzeń Magicznych cz. 23.04.04, 16:55
        a czego wy się wilkołaków czepiacie. przecież to ludize, tylko chorzy...niby
        tacy mądrzy, a nie wiedzą że lykantropia to choroba... a wy ich od razu do
        zwierząt... wstyd!!!
        • dobry33 Re: Część 2: Klasyfikacja Stworzeń Magicznych cz. 25.04.04, 21:29
          Tak masz rację, likantropia to choroba, ale tym wilkołakom, które spotkałem
          wcale nie wydawało się, że są wilkami.
          One były prawdziwe i tak samo prawdziwie je zabijałem. Spotkałem w swoim życiu
          kilku ludzi cierpiących na tą chorobę ale to były przypadki sporadyczne.
Pełna wersja