Dodaj do ulubionych

Krew z krwi

02.12.13, 11:29
Obejrzałam z dużymi nadziejami i ciekawością pierwszy odcinek no i jestem na rozdrożu...Jakoś mnie ten odcinek nie powalił. Jak zwykle w polskim filmie, wielu kwestii zwyczajnie nie dosłyszałam i teraz nie wiem, czy mam lecieć do sklepu po aparat słuchowy, po nowy odbiornik tv czy przerzucić się na inny kanał. No a jak nie dosłyszałam, to i nie do końca zrozumiałam, kto, co i po co. Czyli kto rządzi w tym światku i co robi Bonaszewski w tej układance.
A co do reszty, dużo skojarzeń. Postać tego z lekka szurniętego brata (?) Kuleszy od hery skojarzyła mi się z postacią syna mafiosa z filmu z Sarandon, w którym gra prawniczkę nastolatka (a tytułu rzecz jasna nie pamiętam, choć oglądałam film z pięć razy). Tamten syn źle skończył, więc wczoraj przez cały odcinek czekałam, aż odstrzelą tego brata. A tu nic, trafił jak na razie tylko do pudła, a nie do trumny.
Plaża w Gdyni to szybkie skojarzenie z Układem zamkniętym i biegiem głównego bohatera po plaży. Ale też z finałem filmu Daas i dawne skojarzenie z Magdą M. Czyli z mydłem i powidłem. ;)
Wesele, tj. miejsce w plażowej knajpie, dziwnie mało wypasione jak na to środowisko rozmowy o dużych pieniądzach. Całość zaś to przypomnienie Odwróconych. Czyli jak na jednej odcinek skojarzeń mam od metra i ciut ciut. ;))
Obserwuj wątek
      • faszyna Re: Krew z krwi 02.12.13, 11:57
        Matt, no to przeklej swój wpis tutaj i poproś administratora o wykasowanie tamtego wątku.
        A swoją drogą, ładna zbieżność naszych chęci do wpisania się na forum. :)
        • matt_banco Re: Krew z krwi 02.12.13, 12:05
          Tak tez czynie ...

          "Krew z krwi" czyli lekko odgrzewana "nowosc" zakupiona przez TVP od kolegow z C+. Nie mialem mozliwosci ogladania faktycznej premiery, wiec tym bardziej czekalem na premiere "ogolnopolska", a ta wypadla calkiem przyzwoicie. Fabula jak fabula, ale podobal mi sie klimat, pewna surowosc oraz ascetyczne dialogi, szczegolnie miedzy trzema wspolnikami (mam nadzieje, ze pan Simlat jednak nie zajdzie z ekranu za szybko). Swietna "kobieca" scena u fryzjera. Jak na poczatek calkiem dobrze, a co dalej ... poogladamy ;-)
          • yoka1 Re: Krew z krwi 02.12.13, 13:19
            nie wiem o jakiej nowości mówicie? Przecież to żywcem "Szkarłatna wdowa" lecąca na FoxLife. Nawet syn najmłodszy też miał na imię Borys i miał dłuższe włosy, tyle, że blond, i też był odpychany w szkole. I cała otoczka, wszystko, łącznie z tym, że ojciec głównej bohaterki siedzi z gó...arą, ma knajpę,że była eks, czyli matka głównej bohaterki, ciągle kopci papierosy i jest złośliwa, że mąż postanawia, że zerwą i wyjadą, że go z motoru koleś postrzelił i ów Borys był jedynym świadkiem. Wszytko. Tylka akcja zamiast w USA w mieśćie z portem (też łódź jest tu ważna), a tu mamy Trójmiasto.
            • matt_banco Re: Krew z krwi 02.12.13, 13:29
              Oba seriale to adaptacje holenderskiego serialu "Penoza". Wiec przy adaptacji w ogole trudno mowic o "nowosci", bo nawet przy zmenionych realiach glowny watek pozostaje taki sam. Ale w kategoriach pozycji w ramowce TVP jest to nowosc ;-)
                • jaginger Re: Krew z krwi 02.12.13, 14:42
                  Oglądałam wcześniej i nie dotrwałam do końca. Chyba po czwartym odcinku odpadłam.
                  Postanowiłam zrobić powtórkę dla Łukasz Simlata. Mam nadzieję, że tym razem obejrzę całość.
    • wasa Re: Krew z krwi 02.12.13, 16:14
      Mam mieszane uczucia.

      Na minus:
      W reklamach było "niesamowita rola A. Kuleszy" - póki co jej gra mnie nie ruszyła. W wielu scenach, zwłaszcza tych "na wesoło" miałam wrażenie sztuczności, tak śmiech na siłę, więcej deklamowania niż grania. Ale to tylko 1 odcinek, dam jej szansę, bo zapowiada się, że będzie miała co grać. Chętnie odszczekam powyższe, jeśli będzie ok.

      M. Musiał - za dużo tego chłopaka wszędzie. Naprawdę nie ma więcej utalentowanych dzieci w stajniach aktorskich? Jak go zobaczyłam, od razu zaleciało mi tą komediową "Rodzinką". I nastrój grozy prysł.

      Scena w szkole - piramidalna bzdura. Pokażcie mi dyrektora, obojętnie czy szkoły publicznej czy prywatnej, który by nie powiadomił natychmiast policji po incydencie z prawdziwą, naładowaną bronią. A jeśli ta dyrektorka wiedziała, że synalek to progenitura gangstera i nie chciała podpaść, to również nie wyrzucałaby dziecka ze szkoły, tylko zatuszowała sprawę. To chyba zbyt widoczna kalka z formatowego serialu w krajach, gdzie broń robi mniejsze wrażenie. Duży błąd.

      Wkurzający mały gangsterek, ten podskakujący picuś, brat bohaterki. Niedorozwinięty emocjonalnie - nie dziwota, że szybko wpadł. Oby na dobre.

      Na plus:
      Z. Stryj - lubię takie oszczędne granie. Świetnie zarysowana postać z potencjałem dobrego portretu psychologicznego. Szkoda, że tak szybko go zdjęli.

      Nadmorski klimat - nie widziałam wspomnianych wyżej formatowych poprzedników, więc ta zżynka mi nie przeszkadza. Morze tak na surowo, z widocznym chłodem, trafione umiejscowienie. Byle tylko Kulesza nie biegała ze słuchawkami w każdym odcinku.

      Fabuła - wciągnęła mnie. Ciekawam, co będzie dalej. Mam nadzieję, że nie będzie kliszowe i przewidywalne.
      • kanna Re: Krew z krwi 04.12.13, 15:09
        Scena w szkole - piramidalna bzdura.

        Tez zwróciłam uwagę, szczególnie że u nas nie ma procedury "zawieszenia ucznia w obowiązkach"
    • glafira Re: Krew z krwi 02.12.13, 17:01
      faszyna napisała:

      Jak zwykle w polskim filmie, wielu
      > kwestii zwyczajnie nie dosłyszałam i teraz nie wiem, czy mam lecieć do sklepu
      > po aparat słuchowy, po nowy odbiornik tv czy przerzucić się na inny kanał.


      Dlatego ja często w takich wypadkach ratuję się napisami dla niesłyszących. Tak sobie radziłam przy Paradoksie. Trochę denerwująca jest ta rozbieżność w tym co mówią aktorzy a tym, co u dołu napisane (była nawet kiedyś w jakimś wątku mała dyskusja na ten temat z osobą osobiście współpracującą przy napisach), ale ogólny sens dialogów jest ten sam i przynajmniej z grubsza wiadomo o co chodzi:)
      Co do samego serialu... ja w zasadzie też odczucia mam mieszane. Podobnie jak Mattowi, spodobała mi się taka surowość serialu, klimat, ale fabuła jakby mniej. Może dlatego, że dzieje losów mafijnej rodziny i otoczki z tym związanej są tak dalekie od tego, co na co dzień serwuje nam serialowa telewizja, iż pewne sceny wydały mi się kompletnie oderwane od rzeczywistości. Bo wybaczcie, ale nawet w prywatnej szkole raczej nie spotykamy się z sytuacją, w której dziecko wymachuje (z pewnością naładowanym) pistoletem, a matka stwierdza, że nic się nie stało. Ale ogólnie nie było źle i po tych trzech jesiennych serialowych miesiącach miło się przestawić na coś, co da się oglądać. Świetny Simlat ( ja tez mam nadzieję, że dłużej pożyje), Kulesza oczywiście nie zawiodła (dobrze, że te 'popłuczyny' po Brzyduli, zwane prosto w serce, czy jakoś tak, nie zaszkodziły jej w karierze:), ale co mnie jednak denerwuje w polskich serialach, to ta powtarzalność aktorów grających dzieci. Całą trójkę kojarzę z innych produkcji i w pewnym momencie w takich zwyczajnych scenkach domowych miałam istne deja vu: to już widziałam w innym serialu, że nie wspomnę o Musiale:))
      • faszyna Re: Krew z krwi 02.12.13, 17:53
        "Nadmorski klimat - nie widziałam wspomnianych wyżej formatowych poprzedników, więc ta zżynka mi nie przeszkadza."
        Jak rozumieć te "formatowe poprzedniki"? Das i UZ to kinowe filmy, a Magda M. to wyrób oryginalny i całkowicie polski.
        A przy okazji, plaża w Gdyni i orłowski klif to ulubione plenery filmowe. Czytałam gdzieś długą liste tam kręconych filmów, a te moje tytuły to takie pierwsze skojarzenie...
    • volta2 Re: Krew z krwi 03.12.13, 11:12
      po pierwszym odcinku jestem na tak, choć uwag też mam kilka
      musiał - jest go za dużo również i dla mnie, szczególnie że długo zajmował sobą ekran w sobotnią noc na finale vop, może za tydzień już będzie bardziej higienicznie?

      kulesza - w wersji blond miła odmiana, ale obecność musiała w bliskim tle narzuca od razu zbyt szbykie skojarzenia z rodzinką, choć tam nie ona mamuśka. a jak z rodzinką to jakoś tak bardzo podobnie gra, podobnie mówi, podobnie gestykuluje. stara się odejść(scena z synem przed szkolą po incydencie) od stylu rodzinkowego i oby się jej udało.

      na plus
      plenery z wybrzeża, wreszcie coś nowego
      nieopatrzone twarze, w sumie znane, ale jakoś tak nienachalnie lansowane więc wrażenie świeżości. (poza kuną, ale ona tylko mignęła jak na razie)


      zaskoczona jestem, że to jakiś format? i że nie nowość - może stąd wlepiony musiał, zanim na niego zapanowała nastoletnia gorączka? to by jakoś można potraktować ulgowo wtedy.
      (nie mam nic przeciwko usadzaniu aktora wszędzie gdzie się da - jak go chcą niech idzie grać, jedyne co mnie strasznie wkurza, to że jak już idzie to nie pomyślą dla takiego o zmianie wizerunku, wsadzani są w tych samych fryzurach, w tych samych okularach i ciuchach, jakby charakteryzacja spała i choćby na fryzjera zabrakło)
    • kanna Re: Krew z krwi 03.12.13, 21:24
      Podobno jest już napisany drugi sezon, aktorzy chcą grać, tylko kasy nie ma.
      Jeśli się przyjmie (oglądalność będzie) to TVP2 ma dać pieniądze na ten drugi sezon.
    • stefann10 Re: Krew z krwi 05.12.13, 18:59
      a ja uważam, ze wreszcie świetny serial, zrobiony jak film, trzyma w napięciu, dialogi jak trzeba nieprzegadane i Kulesza fantastyczna. Ogląda się super. Porównania do mdłych serialików typu Magda M czy Rodzinka to jakieś nieporozumienie
    • stefann10 Re: Krew z krwi 06.12.13, 08:08
      bzdurne porównania z Daas czy Magda M, czepianie się, że mało wypasiona plaża.
      Tez obejrzałem i uważam,że to świetny serial, bez tvn-owskiego blichtru, trzymający w napięciu, czuje się prawdę psychologiczną, Kulesza fantastyczna. Najlepszy serial kryminalny jaki widziałem w polskiej tv. Nie ustępuje najlepszym wzorcom amerykańskich seriali tego typu.
          • faszyna Re: Krew z krwi 06.12.13, 11:09
            "bzdurne porównania z Daas czy Magda M, czepianie się, że mało wypasiona plaża. "
            A, czyli to prawda, ze jakaś część społeczeństwa ma problemy ze rozumieniem słowa pisanego. ;)))
            • faszyna Re: Krew z krwi 09.12.13, 11:14
              Jedyny serial do oceny i nic, nic... ? ;))
              Mnie wczoraj nie przekonała sekwencja dziejąca się w młodości Carmen. Dokładniej, nie zrozumiałam, ze to wspomnienie i zaczęło mnie wkurzać inne oświetlenie niż w scenach sąsiednich (dzień/noc). I dopiero na koniec skumałam, że ta młodzież to scenki z życia Carmen... No ale skoro nie załapałam, to chyba cos nie tak było z tymi scenami. Może twarze młodych aktorów zupełnie niepodobne do starych bohaterów?
              Lubię Simlata, ale wczoraj jego dykcja była trudna do zaakceptowania. Np. w scenie na łajbie, gdy coś mówi do Carmen-nie zrozumiałam ani słowa ze zdania. Czy oni na studiach tych aktorów to już w ogóle nie uczą, jak wyraźnie mówić? Bo co chwile wpadam na aktora, który miemle coś pod nosem zamiast podać frazę w sposób słyszalny dla widza.
              I to by było na tyle, jak na razie.;)
              • matt_banco Re: Krew z krwi 09.12.13, 11:29
                No mnie sie wczoraj nie podobalo. Caly odcinek do "sprasowania" w 30 minutach maksymalnie. Nie mowie, ze tempo musi byc zabojcze, bo akurat za takim nie przepadam, ale dlugosc niektorych scen zdecydowanie przesadzona. Sekwencje retrospektywne ... no niby klasyczny pomysl, na wyjasnienie co i kto, ale faktycznie realizacja taka sobie. Jedyny ktory sie bronil to aktor grajacego mlodego Wiktora, czyli brata Carmen. Podobna dynamika postaci jak u Andrzejewskiego. Co do dykcji to pewnie ma to byc "realizm" ;-) Natomiast bawi mnie wciaz to z jakas latwoscia Bobrowski robi "twardzieli", takich komiksowych, ale jednak skutecznych.
                Dosc nieudolnie tez poprowadzono watek rewizji ... te rozpruwania , szukania nie wiadomo czego (no bo czego?, przeciez pendrive'a w poduszke nie zaszyl) i puszczenie kobitki do niesprawdzonego pomieszczenia. A potem wydanie rzeczy "podejrzanego/wspolpracownika" bez kontroli. Amatorka. ;-)
              • asiek25 Re: Krew z krwi 09.12.13, 11:46
                Może nic, bo wczorajszy odcinek była jakiś taki... nudny? Przynajmniej dla mnie.
                Po pierwszym, w którym akcja szła dynamicznie, napięcie trzymało, w tym coś mi nie zagrało.
                Pierwsza rzecz, to ta operacja Marka. Facet dostaje parę kulek w plecy i dalej żyje? Lekarz wychodzi z sali operacyjnej z uśmiechem, że generalnie płuco stracił, ale jest ok? A potem zgon pacjenta? Miało chyba być dramatycznie, ale dla mnie było kiepsko. Sceny ze stypy to nie wiem po co były, rozwlekały tylko odcinek w czasie.
                Wstawki z młodości Carmen też dla mnie niepotrzebne i dziwne. W pierwszym odcinku nie zanotowałam jak Kulesza ma na imię w serialu, a teraz jak usłyszałam tę Carmen, to się zdziwiłam. Naprawdę potrzeba takich udziwnień? Pomijając fakt, że nie rozumiem logiki tych oświadczyn. To ojciec chciał je wymusić na Marku? Czy może Marek chciał się wyłgać w ten
                sposób z konsekwencji kradzieży jego spirytu?
                Natomiast bardzo fajne były sceny z Kuleszy z tym inspektorem. Oraz Kuleszy z Simlatem i Kuną.
                Ogólnie, mimo wszystko, serial dla mnie dalej na duży plus. Będę oglądać :)
                • volta2 Re: Krew z krwi 09.12.13, 12:38
                  dla mnie ta retrospekcja o tyle dziwna, że aktorzy spokojnie dali by radę się podrasować na 20-latków, na to filtry, inne oświetlenie i szafa gra:) a jak już dali innych - to chociaż głos mogli starych dać. o ile człowiek może się zmienić - o tyle głos już raczej niekoniecznie.

                  oświadczyny - też nie zaczaiłam o co chodzi. czy o wciągnięcie do rodziny przemocą, wtedy gość zyskuje dostęp do interesów i nie robi konkurencji na boku?
                  czy może panna carmen zaciążyła?

                  carmen, sandra - hmm, to chyba taki koloryt lokalny, w sensie imiona z nizin społecznych? a może to wręcz odwrotnie, panowie pływali po świecie to i ze świata imiona dla córy? żeby światowo było?

                  co do dykcji - ja też paru kwestii nie dosłyszałam, szczególnie tej sceny na łodzi. ale ja mam słaby słuch więc nie podejrzewałam że jest tak źle. mąż rozumiał i "tłumaczył" - ale on z kolei ma słuch świetny:)

                  tempo serialu mi akurat odpowiada ale nie wiem ile ma być odcinków, jak sporo - to mają czas na dyrdymały. ale mąż wymiękł zarówno pod koniec pierwszego odcinka a wczoraj marudził jeszcze mocniej.

                  no i wciąż nie rozumiem, czemu TVP robi sobie sama konkurencję?
                  w poprzednim sezonie puścili premierową german a na dwójce chyba? czas honoru lub rodzinkę(nie pamiętam dokładnie) - wybraliśmy na tamten czas kanał 2 ale żałowałam że nie mogę germanowej oglądać. czekałam na powtórkę - i proszę, jest, tylko jeszcze napisy nie zaczynają końcowe lecieć, to na dwójce szaleje już kulesza. skąd założenie, że widz nie chce obejrzeć w spokoju obu filmów? czy german jest tylko dla emerytek pamiętających koncerty german na żywo?

                  • volta2 Re: Krew z krwi 09.12.13, 12:39
                    jeszcze dodam, że bardzo mi się podoba wątek starej żony, pani gra po prostu świetnie, te awantury o next na weselu córki, teraz te teksty przy powitaniu - perełki. i chyba nie takie dalekie od rzeczywistości.
                    • faszyna Re: Krew z krwi 09.12.13, 12:53
                      Co do ex żony, patrząc na aktorkę wcale się nie dziwię, że mąż ją opuścił. ;) I od razu skojarzyła mi się z Weselem; jakoś ta para podobna do Wojnarów.
                      Matt pisze o Bobrowskim, a mnie wczoraj ruszyło, że znowu jak dziecko to Musiał, jak dać w mordę, to Bobrowski, a jak popieprzony członek rodziny to Simlat. Tylko Kulesza jest inną Kuleszą. ;)
                      A co do Carmen, fakt, że imię dziwne. Chyba się mamusia wpatrzyła w jakiegoś hiszpańskiego marynarza. W końcu, skoro akcja nad morzem, to musi być widoczny wpływ morza na istniejacą rzeczywistość. ;))

                      Przy okazji, po KzK w Kocham kino była rozmowa z Kuleszą. Niestety, początku nie obejrzałam, ale to, co obejrzałam, przednie było. Podobnie jak wcześniej równolegle lecące: wywiad z Polańskim na tvp2 i Niedziela z Jakubikiem w tvp Kultura. :)
                      • kubissimo Re: Krew z krwi 15.12.13, 01:36
                        > Co do ex żony, patrząc na aktorkę wcale się nie dziwię, że mąż ją opuścił. ;) I
                        > od razu skojarzyła mi się z Weselem; jakoś ta para podobna do Wojnarów.

                        Tak tylko kontrolnie zapytam - wiesz, że w KzK i Weselu wystąpiła ta sama aktorka?
                        Absolutnie cudowna Iwona Bielska.
                • kubissimo Re: Krew z krwi 15.12.13, 01:39
                  > Pierwsza rzecz, to ta operacja Marka. Facet dostaje parę kulek w plecy i dalej
                  > żyje? Lekarz wychodzi z sali operacyjnej z uśmiechem, że generalnie płuco strac
                  > ił, ale jest ok? A potem zgon pacjenta? Miało chyba być dramatycznie, ale dla m
                  > nie było kiepsko.

                  Mnie zdziwiło, że po usunięciu płuca (czego chyba nie da się zrobić bez otwierania klatki piersiowej) oni mu serwowali masaż serca. Ok, jestem laikiem, ale wydaje mi się, że dziwne by bylo gdyby on ten zabieg przeżył ;)
              • joaz Re: Krew z krwi 09.12.13, 14:04
                A jednak co osoba to inne zdanie.
                Dla mnie sceny z młodości Carmen były bardzo dobre. Pobadali mi się aktorzy. I pomysł aby nie 'odmładzać' starych tylko znaleźć nowych. Wszyscy spisali sie świetnie. Aktorka grająca młodą Carmen świetnie naśladowała mimikę Kuleszy i tembr głosu. Podobnie młody Wiktor.
                Rozczarowała mnie rewizja. Jak już pisał ktoś wyżej totalna amatorka. No i nikt nie śledził Carmen po wyjściu z domu. Policja grzecznie założyła, że na pewno pojedzie do szpitala.

                joanna
                • anmanika Re: Krew z krwi 10.12.13, 09:23
                  Też mi sie podobali aktorzy z retrospektywy, od razu było widać kto jest kim. Scena z rewizją dziwna, az wierzyć się nie chce by reżyser nie myśli i nie ma doświadczenia, w końcu był odpowiedzialny za jeden odcinek "Pitbula" (najmniej udany moim zdaniem). Musi być jakas druga głębia;-)
                  Pendrive musiała znaleźć Carmen, ale od razu było wiadomo, że w ciuchach męża znajdzie;-)
                  • faszyna Trzecia odsłona 15.12.13, 23:17
                    Trzeci odcinek za nami, a ja dalej niezdecydowana: lubię, nie lubię...Nie lubię mafijnych filmów ze scenami jak w finale. Nie lubię grożenia dzieciom i kobietom. Nie lubię składanki czarno-białej, czyli mieszania scen z miłą atmosferą ze scenami brutalnymi. To na minus. Ale serial oglądam, bo cos trzeba oglądać.;)
                    • asiek25 Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 12:07
                      Odcinek trzeci na plus. Zdecydowanie mniej nudny niż poprzedni i nie tak rozwleczony przydługimi scenami. Podoba mi się to, że nie wszystko jest łopatologicznie wyjaśniane widzom. Np. nie kumam, skąd wzięła się torba kasy u jakiejś obcej kobiety, ale mam nadzieję, że to się wyjaśni w kolejnych odcinkach.
                      Nie podoba mi się natomiast "proszący" inspektor. No jakieś to dla mnie kompletnie nieprofesjonalne było, ta ich rozmowa przed domem.
                      Natomiast ogromnym plusem jest fakt, iż egzotyczna Carmen okazała się swojską Dorotą! Ufffff.... :))
                      Iwona Bielska w scenie przy obiedzie - bossssssska :)))))))))
                      • faszyna Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 13:33
                        "Natomiast ogromnym plusem jest fakt, iż egzotyczna Carmen okazała się swojską Dorotą! Ufffff.... :)) "
                        Gdzie się okazała? Coś przegapiłam? Czy może Dorota wyewoluowała z dwojga nazwisk "Rota-Majewska"?
                        • asiek25 Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 13:53
                          No tak, zaraz się okaże, że jednak jestem przygłucha ;) Bo mnie się wydawało, że jak przyszła do tej obcej kobiety, to się przedstawiła "Dorota Majewska". A teraz się okazuje, że to jednak Carmen z dwoma nazwiskami...
                          • anmanika Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 14:30
                            Ja też słyszałam Dorota;-) ale też przygłucha jestem.
                            Zrozumiałam, że kobieta która mieszka na ulicy Bałtyckiej która łudząco przypominała warszawski Rozbrat (czy w Gdańsku są niebiesko-czerwowe tabliczki z nazwami ulic?) jest swoistym sejfem Marka. Za 2 tys miesięcznie przechowywała 200 000 tys.
                            Ciekawa jestem co się bedzie działo na lekcji rysunku coś ten Szlenkier stanowczo za obleśny uśmiech miał.
                            No i zaczęło się wreszcie coś dziać...
                            • faszyna Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 14:42
                              "na ulicy Bałtyckiej która łudząco przypominała warszawski Rozbrat
                              Nie wiem, jak Rozbrat, ale nieutwardzona nawierzchnia ulicy, przy której mieszka Carmen, jako żywo przypomina mi podwarszawskie willowe osiedla.
                              A co do przywitania, ja z kolei zwróciłam uwagę, ze Carmen przedstawiła się dwojgiem nazwisk bez imienia. Czyli pytanie do jakiegoś telewidza ze słuchem absolutnym, co w końcu powiedziała tam Kulesza. Bo "Dorota" to jednak chyba słabo się broni... ;)
                              • pani_lovett Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 17:35
                                Carmen przedstawiła się "Rota-Majewska", wiem, bo włączyłam napisy. ;) Niestety słabo słychać niektóre kwestie. Zresztą kobieta w odpowiedzi wita ją słowami "Dzień dobry, pani Carmen".

                                Carmen jest w holenderskiej wersji , paniom scenarzystkom chyba nie chciało się wymyślić polskich imion.
                                  • pani_lovett Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 20:20
                                    asiek25 napisała:

                                    > Sprawdziłam na stronie serialu, bohaterka ma podwójne nazwisko Rota-Majewska.
                                    Tak. Zapomniałam o tym napisać. :)

                                    > Zatem albo jestem przygłucha, albo (jak zwykle) dźwięk w serialu szwankuje.

                                    Dźwięk szwankuje.
                    • joaz Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 15:05
                      Carmen przedstawiła się jako Rota-Majewska.
                      Dal mnie zagadką jest szantażysta Carmen - obstawiam, że stoi za tym Stefan.
                      Przechowywanie kasy - to pewnie zysk z przemytu fajek.
                      Dla mnie dobry odcinek. Fajnie pokazuje,że nie ma opcji "mąż prowadzi interesy - jak nic o tym nie wiem, mnie nie obchodzi skąd ma kasę".
                      joanna
                      • faszyna Re: Trzecia odsłona 16.12.13, 20:13
                        Na szczęście jest vod i mozliwość sprawdzenia odcinka. :) A na vodzie dźwięk jest OK.:)
                        Joanno, mnie tez intryguje, kto jest szantażystą. I kto się tak blisko włóczy koło Carmen i jej domu... Czy ja dobrze odczytałam ostatnią scenę, że to był martwy ten biały szczeniak dzieci? No ale jak tak, to by znaczyło, ze wróg jest w środku. Pytanie kto, skoro w domu są tylko Carmen i jej dzieci...
                        • joaz Re: Trzecia odsłona 17.12.13, 08:37
                          Tak, to był mały biały piesek Borysa, chyba jeszcze bez imienia. Szantażysta ma swobodny dostęp do domu- przecież nawet ta pierwsza kartka z żądaniem 200 000 zł była przyklejona na szybie, ale środku domu. Dlatego zakładam, że to może być Stefan. Wspólnik Marka w interesach, mąż przyjaciółki. Bardzo potrzebuje kasy, zakłada, że Carmen może coś wiedzieć o herze, że ma dostęp do pieniędzy Marka.Może ma klucze?

                          joanna
    • posenerka Re: Krew z krwi 18.12.13, 16:28
      W skrócie - zobaczymy co dalej ale oglądać się chce.
      Duża oglądalność pierwszego odcinka pewnie związana z przyzwyczajeniami wielbicieli Czasu Honoru. :)

      Co bardzo mi przeszkadzało to wesele. To już u Smarzowskiego było bardziej wypasione i huczne. A tutaj? Niby cała rodzina para się gangsterką, wszyscy mają kasę a tu jakaś rozsypująca się knajpa portowa i ledwo zajętych kilka stolików. Imprezy imieninowe są huczniejsze od tego wesela. Bogaty tatuś najmłodszej córeczce powinien zrobić coś bardziej na poziomie. Tym bardziej, że jakiś niby słynny artysta tam występował.
        • asiek25 Re: Krew z krwi 20.12.13, 12:05
          Też tak uważam. Poza tym nie wszyscy lubią huczne i wypasione wesela. Są tacy, co wolą przyjęcia dla najbliższej rodziny i przyjaciół, w mniejszym gronie. A tu chyba właśnie o coś takiego chodziło. I że to rodzina gangsterska chyba nie ma tu nic do rzeczy.
          • faszyna Re: Krew z krwi 20.12.13, 12:48
            Dyskusja o knajpie wydaje się jałowa. Pewnie według formatu knajpa miała być przy plaży. No i taka znaleźli, tyle że trojmiejskie knajpy przyplażowe to lokale plus minus trzeciej kategorii. Takie lepsze budki piwne. ;)) Więc to, albo alternatywnie: brak większej kasy na wynajęcie drogiego lokalu, zaowocowało tym, co widzimy na ekranie. A my potem dyskutujemy, czy zaważył gust miafiosa czy inny diabeł... ;))
    • asiek25 Odcinek 4. 23.12.13, 15:13
      Wciąż mi się podoba, będę oglądać dalej.
      Ale z racji tego, że czasem trudno mi ogarnąć całość intrygi, to poproszę o pomoc :) Dodatkowo bardzo kiepski dźwięk nie ułatwia mi sprawy.
      Jak rozumiem, Marek, Stefan i Wiktor zajmowali się przemytem papierosów. Ja się na takich sprawach nie znam, ale jak się domyślam - mieli jakieś stałe trasy, poopłacanych celników na granicach i w związku z tym transporty przejeżdżały z miejsca na miejsce całe, bez kontroli. Dobrze rozumiem?
      Wiktor zajumał Antonowi narkotyki i wciągnął w to Marka i Stefana. Narkotyki zostały ukryte celem sprzedaży, Wiktora aresztowali, Marka zastrzelili, na placu boju został sam Stefan. Anton dowiedział się, kto zajumał mu towar, domagał się ich zwrotu, ale w międzyczasie narkotyki zmieniły miejsce leżakowania, o czym wie tylko Wiktor i nie chce powiedzieć. Czy tak?
      Stefan towaru oddać nie może, bo nie wie gdzie jest, więc musi za to Antonowi zapłacić. Nie ma takiej kasy, ale wiedział, że Marek ma, więc zaczął szantażować Carmen. Pytanie, czy ta kasa w torbie była tylko Marka, czy ich wspólna? Zresztą bez względu czyja by nie była, to dlaczego nie poprosił Carmen o zwrot tej kasy lub o pożyczkę, a posunął się do szantażu i terroru? Ktoś ma pomysł?
      O ile dobrze rozumuję, Anton oczekuje od Carmen, że ona przerzuci mu ich "bezpieczną" trasą jeden raz jakiś towar i wówczas da jej spokój. Ale o tej trasie powiedział mu Stefan. Po co zatem Anton wciąga w to Carmen? Dlaczego nie zorganizuje tego przerzutu ze Stefanem, a chce z nią?
      Za wyjaśnienia będę wdzięczna :)
      • anmanika Re: Odcinek 4. 23.12.13, 16:48
        Moim zdaniem to była kasa wyłącznie Marka. Co do trasy, to mam wrażenie, że Anton chce wciągnąć Carmen do biznesu. Na zasadzie jak się werbuje kurierów narkotykowych: tylko raz a później następny i następny...
      • joaz Re: Odcinek 4. 24.12.13, 08:03
        Dobry odcinek. Kulesza jest naprawdę wspaniała. Cieszę się, że reżyser nie zrobił jej krzywdy kostiumami i makijażem. Można miec dom z basenem męża w biznesmena (niestety juz byłego) i nie chodzić non stop na szpilkach i w pełnym makijażu nawet do łóżka. Pani Kulesza jest naprawdę wiarygodna.
        Niestety pięknie Anton ja wkręcił. Jest trup, jest pistolet z odciskami jej palców. Na jednej trasie pewnie się nie skończy.
        Intrygujące jest tez zestawienie mówiącego o zaufaniu jako podstawie biznesu Domagorawie a policjantem ostrzegającym Carmen aby nikomu nie ufała.

        joanna
    • matt_banco Odcinek 5 29.12.13, 22:40
      No, jakby nie lekko skopana koncowka, to bylby bardzo dobry. Ale to szczegol, bo ogladalo sie swietnie, w czym duza zasluga montazu. Jak p. Kuna rusza "do ataku", to ekranu zaczyna brakowac ;-) Fajny, gesty odcinek. No i lubie Czerneckiego, gra takie epizodziki seryjnie, jakby od niechcenia, ale zawsze jakos tak potrafi sprawic, ze jest to ciekawe.
      • wasa Re: Odcinek 5 29.12.13, 23:09
        Odcinek lepszy niż poprzednie, serial się rozkręca, ale dalej czuję, że to jeszcze "nie to".

        Ciągle mam wrażenie, że Kulesza za dużo jęczy ze zbolałą miną, zwłaszcza do dzieci, takie "ej, no nie, no weźcie, ej" itp.
        Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale kompletnie nie rozumiem, co Domagarow cedzi przez zęby. Ruski w szkole miałam, ale ja go po prostu nie słyszę, nie segreguję wyrazów. Mogliby w każdej scenie postawić nieopodal Bobrowskiego do tłumaczenia.

        Dobrze pokazana egzaltacja i cierpienia egzystencjalne dorastającej córeczki.
        Scena seksu w samochodzie na wyrost - za żarliwie się na niego rzuciła, wszak Carmen zależało na transporcie, a nie na tym młodym. Zbyt doświadczona, żeby połasić się gołodupca, nawet jeśli wpadł jej w oko. A i wątpliwe, żeby na niego tak nagle podziałała kobieta starsza o ok. 15 lat okutana w kaftan, no i nie aż tak piękna, żeby wszyscy się od razu zakochiwali jak, nie przymierzając, w Agnieszce Lubicz.

        A, i ten policjant kompletnie mi nie leży. Nie dość, że sepleni, to mało przekonujący jak na glinę od gangsterki. Radziwiłowicz by się nadał ;)
        • faszyna Re: Odcinek 5 29.12.13, 23:28
          Jestem w kontrze, odcinek mi się nie spodobał. Miarą niespodobania jest ilość przełączeń na inny kanał: nie wytrzymałam scen bicia Stefana ani seksu w samochodzie (no i teraz nie wiem, jak się skończyły).
          Córeczki nie kupuję ani jej amorów do artysty, ani tego, że jego zona nie chce powiedzieć o sprawie Carmen.
          Carmen jest niezła, ale mam wrażenie, jakby nie sklejała się Carmen-matka z Carmen mafijną. Tak jakbym oglądała dwa różne wcielenia Kuleszy. Marudzę? Pewnie tak, ale wybitnie nie miałam dzisiaj nastroju na serial mafijny. No i na polskie wcielenie gliny. Skąd oni wzięli tego aktora? Po znajomości? Zupelnie mi nie pasje do tej roli. Gra tak, jakby jego bohater grał w serialu glinę, a nie był gliną.
          • kkokos Re: Odcinek 5 29.12.13, 23:57
            Skąd oni wzięli tego aktora? Po znajomości? Zupelnie mi nie p
            > asje do tej roli. Gra tak, jakby jego bohater grał w serialu glinę, a nie był
            > gliną.

            ja nie trawię tego aktora, jest w nim coś tak potwornie odpychającego, aż za bardzo - że aż nie jest przekonujący ani jako mały cwaniaczek, ani większy bandzior, ani szeregowy policjant, ani policjant od spraw grubszych, jakiego gra tutaj. nie jestem w stanie skupić się na żadnej scenie z nim, bo cały czas myślę o tym, jaki to wstrętny facet

            to niesklejanie się matki z mafiosą (mafiozicą?) to chyba zamierzone jest. można łykać lub nie, ja chyba łykam.

          • wasa Re: Odcinek 5 29.12.13, 23:58
            faszyna napisała:
            .
            > Córeczki nie kupuję ani jej amorów do artysty,
            Ja jej wręcz nie trawię, ale takie takie właśnie bywają dojrzewające pannice, z fochem na cały świat, żałośnie próbujące dostać się do świata dorosłych. I ta wkurzająca mała akurat w dzisiejszym odcinku taka była. Ale dobrze, ze ją porwali, będzie trochę spokoju. Wątek malarski niestrawny.

            > Carmen jest niezła, ale mam wrażenie, jakby nie sklejała się Carmen-matka z Car
            > men mafijną. Tak jakbym oglądała dwa różne wcielenia Kuleszy.

            To akurat podobnie odbieram. Jako matka jęczy, jakaś taka rozchwiana, rozmemłana, a za chwilę próbuje być ostra dla córki, ale kompletnie nieprzekonująco.
            Kompletnie nie współgra z zimną mafijna Carmen z jedną zaciętą miną.
            Aha, ciągle słyszę jakieś fałszywe tony w sposobie mówienia Kuleszy, taka deklamacja...


            > No i na polskie wcielenie gliny. Skąd oni wzięli tego aktora? Po znajomości? Zupelnie mi nie pasje do tej roli. Gra tak, jakby jego bohater grał w serialu glinę, a nie był gliną.
            No, otóż to. Koło gliny to on nawet nie stał.
          • kkokos Re: Odcinek 5 30.12.13, 00:10
            > Córeczki nie kupuję ani jej amorów do artysty, ani tego, że jego zona nie chce
            > powiedzieć o sprawie Carmen.

            córeczkę i jej amory kupuję jak najbardziej, za to tego, ze marlena bagatelizuje sprawę nie kupuję. rozumiem, że może nie chcieć powiedzieć o amorach, bo może być kwas, ale przecież jej mąż mówi wyraźnie "te rysunki to jedno wielkie wołanie o pomoc", łatwo się domyśleć, że córka zabitego ojca może mieć doły większe niż przeciętna nastolatka...
        • kkokos Re: Odcinek 5 30.12.13, 00:04
          Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale kompletnie nie rozumiem, co Domagarow cedzi
          > przez zęby. Ruski w szkole miałam, ale ja go po prostu nie słyszę, nie segregu
          > ję wyrazów. Mogliby w każdej scenie postawić nieopodal Bobrowskiego do tłumacze
          > nia.

          bobrowskiego to mogliby generalnie postawić w każdej scenie, nawet niemego :P
          a serio - mam dokładnie to samo, też nie rozumiem domogarowa. a może on nie po rosyjsku mówi, tylko po ukraińsku? ale tam, gdzie rozumiem, to jednak po rosyjsku, więc już nie wiem, o co chodzi.

          > Scena seksu w samochodzie na wyrost - za żarliwie się na niego rzuciła, wszak C
          > armen zależało na transporcie, a nie na tym młodym. Zbyt doświadczona, żeby poł
          > asić się gołodupca, nawet jeśli wpadł jej w oko.

          ona nie na faceta młodego poleciała, tylko chyba fizjologicznie odreagowała stres

          A i wątpliwe, żeby na niego ta
          > k nagle podziałała kobieta starsza o ok. 15 lat okutana w kaftan, no i nie aż t
          > ak piękna, żeby wszyscy się od razu zakochiwali jak, nie przymierzając, w Agnie
          > szce Lubicz.

          e tam, samcze ratowanie własnego ego: ona mu płaci i sprowadza z drogi uczciwości, ale on za to ją przedymał. więc tylko jej się wydaje, że ma nad nim władzę.
          • joaz Re: Odcinek 5 30.12.13, 14:26
            Facet jest po rozwodzie. Można np. przypuszczać, że powodem było branie wszystkiego co nie ucieka. Poza tym na pewno podciągnął sobie ego tak jak pisze kkokos.
            Ja za to Antona rozumiem b. dobrze. Pewnie dlatego, że TV oglądam jeszcze na starym kineskopowym telewizorze :)

            j
            • matt_banco Re: Odcinek 5 30.12.13, 14:57
              A mnie sie ten samochodowy seks podobal, nie na poziomie szamotaniny, a motywacji wlasnie. Odebralem to jako calkiem udane zaprezentowanie nie do konca udanego blefu. Facet przed wpakowaniem sie w uklad z mafia chcial sprawdzic na ile zdeterminowana byla Carmen i raczej nie myslal o konsumpcji. Gdy jednak zorientowal sie, ze oprocz determinacji jest jeszcze cos na ksztalt ... no nie wiem ... potrzeby, to i uznal ze bonus calkiem mily moze z tego byc. Po stronie Carmen tez pewnie byla taka zmiana nastawienia plus jeszcze gra typu "czy on wie, ze ja wiem, ze on blefuje ... a pieprzyc to".
            • faszyna Re: Odcinek 5 30.12.13, 15:41
              joaz napisała:
              > Ja za to Antona rozumiem b. dobrze. Pewnie dlatego, że TV oglądam jeszcze na starym kineskopowym telewizorze :)>
              Widac starośc starości nierówna. ;) Ja tez mam stary kineskopowy, ale mało co z Antona rozumiem. I na dodatek nie do końca łapie, gdy Kuna wygłaszała swoja kwestię w tempie cekaemu.
                • glafira Re: Odcinek 5 30.12.13, 19:06
                  anmanika napisała:

                  > Też mam spore trudności ze zrozumieniem, ale się wychytrzyłam, załączam sobie n
                  > apisy;-)

                  Bardzo słusznie. Ja już dawno proponowałam, aby włączać sobie napisy przy słabej słyszalności polskich seriali, ale tu widocznie nikt mnie nie słucha:))

                  Co do meritum, czyli serialu, to ja jestem troszkę do tyłu, bo nie widziałam dwóch odcinków, ale po odcinku 4, a zwłaszcza 5 widać, że serial fajnie się rozkręca. Dobrze się ogląda, tylko sama końcówka wczorajszego odcinka była, nawiasem mówiąc, kompletnie do bani. Bo o ile obecność tego samochodu w nocy pod domem Carmen wydaje się oczywista, to to porwanie wyszło zupełnie bez sensu. No chyba, że porywacze jakimś cudem wywabili dziewczynę z domu telefonem, ale ja nic takiego nie zauważyłam. Po prostu telepatia... akurat znaleźli się w odpowiednim czasie i miejscu. Zdarza się, ale nielogiczne i niespójne to było. Na szczęście nie miało to większego wpływu na całość odcinka, która była ok.
                  • asiek25 Re: Odcinek 5 31.12.13, 17:04
                    glafira napisał(a):

                    > anmanika napisała:
                    >
                    > > Też mam spore trudności ze zrozumieniem, ale się wychytrzyłam, załączam s
                    > obie n
                    > > apisy;-)
                    >
                    > Bardzo słusznie. Ja już dawno proponowałam, aby włączać sobie napis

                    Ja napisów sobie jeszcze nie włączyłam, ale również mam problemy ze zrozumieniem nie tylko Antona, ale dość często kwestii innych bohaterów. Vide moje usłyszenie, ze Carmen to Dorota :DD
                    Ale dziś obejrzałam 5 odcinek na laptopie, ze słuchawkami na uszach i... zrozumiałam wszystko! Również wszystkie kwestie Antona wygłaszane po rusku. I tak się zastanawiam, jak to jest, że oglądając serial na telewizorze nie można wyraźnie usłyszeć/zrozumieć połowy wypowiedzi, natomiast na innym nośniku, z dźwiękiem wszytko jest ok? To czary jakieś??????
                    • anmanika Re: Odcinek 5 06.01.14, 12:07
                      Serial z odcinka na odcinek robi się coraz lepszy. Carmen z mafijnej żony zmienia się w mafankę. Scena w aptece straszno-śmieszna, aczkolwiek co robił tam ochroniarz? Nie czepiam się, może przyszedł się ogrzać. Moim zdaniem scena by zyskała jakby w aptece był tłum babć który zazwyczaj bywa w takich aptekach.
                      Nie wie, czy dobrze dedukuję, ale o zniknięciu kontenera wietnamska triada mogła się dowiedzieć najprawdopodobniej od Żaryna.
                      Co by tłumaczyło jego zdanie o tym żeby Carmen nikomu nie ufała.

                      mądrośc przychodzi z wiekiem, jak najbardziej. Tylko u niektórych jest to wieko od trumny.........
    • matt_banco Odcinek 6 06.01.14, 12:06
      Hmmm ... zaczyna mnie troche denerwowac ten serial ;-) Z jednej strony calkiem niezle sekwencje klasycznego kina sensacyjnego (widziane po 100 razy, ale dobrze zrobione sa zawsze mile widziane) z elementami humoru (zabawnie przerysowana scena "tamponiarska"), z drugiej jakies takie rozmemlanie postaci (o ile wczesniej przychylalem sie do tego, ze pan komisarz ma jakis pomysl na siebie, nieczytelny, ale jednak, o tyle po wczorajszym odcinku juz wiem, ze to postac "skopana" na poziomie scenariusza i niestety obsady ... zrobiono z niego glupka wioskowego). Nie zrozumialem tez o co chodzilo z Lutherem ... mial pobic, a chcial zabic, a i tak mu delikwent uciekl. No i momentami "cegla-dziurawka" w samym prowadzeniu akcji i okolicznosciach (nie bardzo rozumiem czemu to niby pan "kontenerowiec" mialby sie przyznawac do czegokolwiek i to przed policjantem o charyzmie chomika).
      • kkokos Re: Odcinek 6 06.01.14, 13:32
        nie bardzo rozumiem czemu to niby pan "konten
        > erowiec" mialby sie przyznawac do czegokolwiek i to przed policjantem o charyzm
        > ie chomika).

        bo to jego - łukasza - pierwsze przestępstwo, a jest w gruncie rzeczy uczciwy i do gierek przestępczych się nie nadaje. więc pękł był - i to nie przed policjantem o charyzmie chomika, tylko przed cbś jako takim.

        o ile wczesn
        > iej przychylalem sie do tego, ze pan komisarz ma jakis pomysl na siebie, nieczy
        > telny, ale jednak, o tyle po wczorajszym odcinku juz wiem, ze to postac "skopan
        > a" na poziomie scenariusza i niestety obsady ... zrobiono z niego glupka wiosko
        > wego

        to prawda, wioskowy głupek, teraz rozumiem zatrudnienie akurat tego aktora. ale ja nieobiektywna jestem, bo faceta drastycznie nie trawię, więc każde działanie tej postaci będzie dla mnie nie do strawienia również.

        Nie zrozumialem tez o co chodzilo z Lutherem ... mial pobic, a chcial za
        > bic, a i tak mu delikwent uciekl.

        miał zdaje się gdzieś stefana przetrzymać w ukryciu, do czego chyba skatowanie nie jest warunkiem sine qua non. nie rozumiem za to, dlaczego opierdziel za sytuacje dostała od ojca carmen, a nie luther.

        zabawnie przerysowana
        > scena "tamponiarska"

        no właśnie niekoniecznie. nie wiem, dlaczego bobrowski okazał się idiotą, którego niespecjalnie nawet cwana nastolatka może wystrychnąć na dudka. choć może znowu nieobiektywna jestem i gdyby postac bobrowskiego grał ten gość, co gra policjanta, nie miałabym zastrzeżeń?
        • matt_banco Re: Odcinek 6 06.01.14, 14:55
          No tak, moze i "kontenerowiec" jest uczciwy, ale tym bardziej niespojna byla jego historia. Sposob w jaki rozwiazal problem (montaz bardzo pomaga temu serialowi, choc czasami wyciaga owe "dziury"), szybkosc podejmowania decyzji i tak dalej, pokazaly ze to facet "z jajami" ... trudno przy takich okolicznosciach uwierzyc, ze ot tak zaczal sypac. Wiec juz bardziej jestem skory przyjac ze to Stefan chlapnal za duzo i wsypal "kontenerowca".
          No wlasnie, sluszna uwaga ... najpierw tatus daje "pomocnika", ten chrzani sprawi, a dostaje sie corce i to za co ... za brak odpowiedzialnosci. Wydaje sie, ze to jest konsekwencja konstrukcji fabuly, gdzie Stefan mial byc "obrotowym", tylko nie dano mu odpowiedniego fundamentu, aby faktycznie mogl za takowego uchodzic. Wyskakuje ten Stefan co chwile, a nie bardzo wiadomo w sumie dlaczego nie mozna go odstrzelic.

          • glafira Re: Odcinek 6 06.01.14, 16:29
            matt_banco napisał:

            > No wlasnie, sluszna uwaga ... najpierw tatus daje "pomocnika", ten chrzani spra
            > wi, a dostaje sie corce i to za co ... za brak odpowiedzialnosci. Wydaje sie, z
            > e to jest konsekwencja konstrukcji fabuly,

            A ja odnoszę wrażenie, tak PS. do mojej poprzedniej wypowiedzi, że to celowe działanie 'tatusia' i scenarzystów:)
            Bo chyba domyślam się już, na czyje zlecenie zabito męża Carmen. Ale ponieważ to tylko domysły, które jednak mogą się sprawdzić, nie będę o tym pisać, aby oczywiście przypadkowo nie zaspoilerować:))
        • glafira Re: Odcinek 6 06.01.14, 15:25
          Ja nie do końca wszystko rozumiem, może dlatego, że nie nadrobiłam jeszcze zaległości i uciekło mi parę 'drobnych' wątków... ale i tak do wczorajszego odcinka mam parę zastrzeżeń. Właśnie scena 'tamponiarska'. Według wypowiedzi Bobrowskiego w "Pytaniu na śniadanie" miała śmieszyć i być szalenie zabawną, a mi się osobiście nie podobała. Za bardzo przerysowana. Zostawienie ogłuszonego/zabitego kierowcy tira na parkingu też nie było w stylu porządnego serialu gangstersko - kryminalnego. Oczywiście Stefanowi i Carmen bardzo się spieszyło, ale wciągnięcie ciała do kontenera zajęłoby im pewnie parę sekund, a możliwość wykrycia przestępstwa ograniczyłaby się do minimum, przynajmniej w ciągu paru godzin. Pomijam to, że w dalszym ciągu odcinka nie było o tym mowy.
          Na plus - aktorstwo. Bardzo, bardzo podoba mi się Kulesza, Simlat, nawet Kuna i nieoceniony Domagarow. No i to, iż raczej rzadko mamy możliwość oglądania w serialach rozgrywek mafijnych od strony tych 'złych'. Przeważnie kibicujemy policjantom/inspektorom/komisarzom/glinom walczącym z przestępczością, a tu przeciwnie i to jest ta dobra strona serialu (nomen omen ciemnej strony widza mającego już dość przelukrowanych 'dobrych' seriali o 'dobrych' bohaterach) :))
      • kanna Re: Odcinek 6 06.01.14, 19:17
        Scena w aptece przerysowana i nieprawdziwa - jak aptekarka widzi, ze temat zakupów jest trudny dla klienta, to szubko sprzedaje co bądź, nie dopytuje :/ Z drugiej strony - trudno uwierzyć, ze dla dorosłego faceta kupienie podpasek to takie wielkie halo.

        Zostawienie kierowcy tira na parkingu - samobój.
        Nie rozumiem też, czemu Carmen gada z policjantem pod swoja bramą, zamiast po prostu wjechać na teren posesji (brama jest na pilota, nie musi wysiadać).

        Stefan ma nieźle przerąbane, czasem aż mi go szkoda.

        Co do pana kontenerwca... Nie wiemy, co powiedział policjantowi, mamy tylko jego słowa, może strzelać na ślepko. Scenka z "przechowywaniem" kontenera na 30 minut - piękna.

        A. Kulesza poruszająca w scenie, jak się dowiaduje, ze Anton porwał jej córkę. W ogóle gra coraz lepiej.
        • roks30 Re: Odcinek 6 06.01.14, 21:04
          Moim zdaniem policjanta gra taki "niewyjściowy" typ właśnie chyba po to, żebyśmy kibicowali Carmen. Jak była scena z tirem to powiedziałam do M." nie ma to jak kibicować tym złym" :).
          • matt_banco Re: Odcinek 6 06.01.14, 22:00
            Pewnie tak, ale jednak troche przesadzono. Aktor jest charakterystyczny, powiedzilabym "trudny obsadowo" i niewsparty (a wspiera go jedynie stary SAAB, majacy chyba pokazac jego nietrywialna osobowosc) jedzie po starych torach, z ktorych czesto zdarza mu sie korzystac (jak dla mnie to taka sama postac jak ta ktora zrobil w "Glebokiej wodzie" i kostiumy to niczego nie zmieniaja). Byc moze nie mial byc konkurencja dla "zlych", ale mysle, ze tu przekombinowano, chcac przelamac stereotyp "fajnego gliniarza" ;-)
            • faszyna Re: Odcinek 6 07.01.14, 10:43
              Mam nieustający problem z tym serialem. Dodatkowo, ostatni odcinek obejrzałam po łebkach, bo równolegle, też po łebkach, śledziłam Wymyk. W efekcie obu dobrze nie obejrzałam. :(
              Co do KzK, policjant jest jakims totalnym nieporozumieniem. Nie tylko aktor nie wygląda na policjanta, a jak już, to raczej takiego z Rodziny zastępczej, ale na dodatek sama konstrukcja postaci jest dziwna. Wyobrażam sobie, ze policjanci to także urzędnicy, którzy pracują w jakiś organizacyjnych ramach i stosownie do jakiś procedur. A tu sobie siedzi pod domem Carmen glina, albo nieoczekiwanie wyskakuje jak królik z rękawa, zamiast prowadzic śledztwo po Bozemu. Może to problem wynikający z formatu, ale chyba ten glina mało polski jest...
              A całościowo, nie jestem ostatnio w nastroju do oglądania dołujących produkcji. Za dużo tu beznadziei i bicia po mordzie. ;)
              Na koniec, Domogarow wygląda po prostu źle. Az się zdziwiłam przy sprawdzaniu daty urodzenia. Za dużo papierosów, za dużo alkoholu i zbyt mało dietetyczne jedzenie? No coś chyba nie tak....
              • maniaczytania Re: Odcinek 6 13.01.14, 19:34
                faszyna napisała:

                > Co do KzK, policjant jest jakims totalnym nieporozumieniem. Nie tylko aktor nie
                > wygląda na policjanta, a jak już, to raczej takiego z Rodziny zastępczej, ale
                > na dodatek sama konstrukcja postaci jest dziwna.

                No to moze - a jak wlasciwie wyglada policjant? I jak powinien wygladac aktor, zeby wygladal na policjanta?
                Bo mnie sie jednak wydaje, ze nie ma jednego typu i kazdy aktor sie nadaje.
                • faszyna Re: Odcinek 6 13.01.14, 20:07
                  maniaczytania napisała:
                  > No to moze - a jak wlasciwie wyglada policjant? I jak powinien wygladac aktor, zeby wygladal na policjanta? Bo mnie sie jednak wydaje, ze nie ma jednego typu i kazdy aktor sie nadaje.>

                  No cóz, może jestem naiwna przypuszczając, ze policjant powinien wygladac na faceta z jajami, a nie na faceta z problemami. Według mnie osoba zatrudniona w służbach siłowych powinna chociaż wyglądać na taka, która potrafi uzyc siły. Tymczasem kiedy patrze na policjanta w KzK, nie widze tej siły, lecz popieprzenie, że się posłużę kolejnym kolokwializmem. Glina, który przez bramę wykrzykuje, ze dorwie Carmen - to co jest, jak nie satyra na dobrego glinę?
                  • maniaczytania Re: Odcinek 6 13.01.14, 21:29
                    czasami policjant specjalnie nie powinien wygladac zbyt 'groznie' czy 'silowo' ;)
                    nie w wygladzie 'sila' ;)

                    Mnie akurat policjant w KzK pasuje - pokazuje, ze jest rowniez czlowiekiem, ktory tez ma emocje ;)
                  • volta2 Re: Odcinek 6 14.01.14, 15:11
                    Nie znasz osobiscie zadnego gliny?
                    Z mojego lo poszlo do psiarni sporo matołków i zaden nie mial "wygladu"- albo miski, albo kurduple, albo jedno i drugie.
                  • kozauwoza Re: Odcinek 6 15.01.14, 18:34
                    faszyna napisała:

                    > No cóz, może jestem naiwna przypuszczając, ze policjant powinien wygladac na fa
                    > ceta z jajami, a nie na faceta z problemami. Według mnie osoba zatrudniona w sł
                    > użbach siłowych powinna chociaż wyglądać na taka, która potrafi uzyc siły. Tymc
                    > zasem kiedy patrze na policjanta w KzK, nie widze tej siły, lecz popieprzenie,
                    > że się posłużę kolejnym kolokwializmem. Glina, który przez bramę wykrzykuje, ze
                    > dorwie Carmen - to co jest, jak nie satyra na dobrego glinę?

                    On tylko tak sie zachowuje jak chłopek roztropek ;-) Nie pamiętasz Colombo?
                    Jeszcze będziesz zaskoczona.
                    • faszyna Re: Odcinek 6 15.01.14, 20:32
                      kozauwoza napisała:
                      > On tylko tak sie zachowuje jak chłopek roztropek ;-) Nie pamiętasz Colombo?>
                      Az za dobrze pamiętam. I o to chodzi, glina w KzK nie jest chłopkiem-roztropkiem, lecz chłoptysiem w krótkich spodenkach. Rozumiem, ze każdy ma własny subiektywny odbiór gliny i/lub aktora, bazujący na własnych doświadczeniach, wiec może na tym poprzestańmy. Mnie się glina nie widzi i tyle.

        • kozauwoza Re: Odcinek 6 12.01.14, 21:11
          Mnie tam Kulesza w tym akurat serialu nie porusza i nie pasuje jakoś. Natomiast świetnie gra aktor grajacy Stefana /Simlat Łukasz/oraz przyciaga wzrok i to bardzo Kuna i Bobrowski.

          To lece na kolejny odcinek :-)
            • anmanika Re: Odcinek 6 13.01.14, 09:30
              Nie ogarniam tego odcinka, policjant wygląda jakby o wszystkim wiedział ale daje się wrobić jka dziecko. Po co bomba pikała? By ostrzec Kuleszę a siostra była za mało kumata?
              Bonaszewski zabił męża a Simlat podłożył bombę?
              • matt_banco Re: Odcinek 6 13.01.14, 09:58
                ;-) Ja nadal nie wiem, kto pokiereszowal Antona, bo mimo sluchawek na uszach i rosyjskiego nakladanego do lba przez kilka lat, nie bardzo rozumiem co Anton mowil.
                No tak ... pikajaca bomba ... to nawet nie bylo zabawne (czy tam pastiszowe, bo przeciez to ikona filmow klasy B, C, a i A czasami), ale jak widac mialo byc dramatycznie, a nie logicznie.
                Mnie sie nie podoba ta "skladanka", draznia mnie filmy i seriale "poskladane" tak aby widz mogl zakrzyknac ... "ale poskladane". Szczegolnie, ze tutaj "dziurawiec" wciaz jest irytujacy, bo zamierzony. Ma budowac napiecie, a mnie wkurza, bo w pewnym momencie zlapalem sie na tym, ze doszlo u mnie do zwarcia percepcyjnego i ... napiecie siadlo ;-)
                • faszyna Re: Odcinek 6 13.01.14, 10:48
                  Mnie ten serial normalnie wykańcza, bo mam po nim złe sny i pól nocy z głowy... Za tydzień obejrzę po czasie z netu. :(
                  Co do bomby, przypomniała mi się pewne opowiastka kryminalna. Znaleziono trupa, w pidżamie z haftowanymi inicjałami pewnego milionera o wielkości młyńskiego koła. Oczywiście trup udawał tylko milionera. W finale, na pytanie o ten haft i jego bezsensowną wielkość, milioner powiedział, że był specjalnie tak duzy, aby policja właściwie, tj, zgodnie z zamysłem milionera, dokonała identyfikacji zwłok. Tu jest tak samo, tykająca bomba była po to, by bohaterka ją usłyszała, zjechała na parking etc etc. A przecież logiczniej byłoby na przykład tak: bohaterce podczas jazdy boleśnie łamie się paznokieć (zaczepia o coś przy zmianie biegów), nie może znaleźć pilniczka w swojej torebce, wiec staje na parkingu i szuka tegoż w schowku. Logiczne? Po babsku jak najbardziej. W końcu siostra Carmen jako w miarę zwykła kobieta mogłaby mieć taki zwykły babski problem. No ale nie, scenarzysta wymyślił "haftowaną' bombę... Widać chłop to był, a chłopom, jak wiadomo, bomby tykają i piszczą. ;)
                  A co do samej akcji, nie rozumiem, kto za tym stoi. Zabity pies, bomba w samochodzie stojącym na posesji-to wskazuje na kogos z otoczenia. Ale lista takich osób jest wyjątkowo krótka. Chyba to sama Carmen stoi za tym wszystkim. ;))
                  Nie rozumiem tez hierarchii tego układu. Luter zabija na zlecenia starego? Ojciec kieruje Carmen czy Carmen kieruje ojcem? I czemu ojciec z Luterem nie wzięli się za prowadzenie biznesu po śmierci Marka?
                  • matt_banco Re: Odcinek 6 13.01.14, 11:05
                    Ja Ci dam zaraz "chlopski" scenariusz ... dwie panie go zmajstrowaly, a trzecia jeszcze nadzorowala. Nie wiem jak bylo w pierwowzorze i na ile adaptacja mogla odbiegac od pierwowzoru, ale nawet jesli tak bylo w oryginale, to nalezalo poprawic ;-)))
                    No wlasnie, to jest chyba najslabsza czesc ... ojciec mafiozo, brat mafiozo, "czysciciel" pod reka, a biednej kobicie kaza sie zmagac z problemami, ktore na dodatek rozwiazuja jak trzeba bez mrugniecia okiem. "Tatus" jak wielki boss ... no moze i tak byc. Wowczas trzeba bedzie przy jakiejs okazji wykonac "ogladanie od tylu" i sprawdzic, czy to w ogole ma sens ;-)
                  • asiek25 Re: Odcinek 6 13.01.14, 13:29
                    faszyna napisała:

                    > Nie rozumiem tez hierarchii tego układu. Luter zabija na zlecenia starego?

                    Ja myślę, że tak.


                    > I czemu ojciec z Luterem nie wzięli się za prowadzenie biznesu po śmierci Marka?

                    Bo być może ojciec chciał już odejść na emeryturę i prowadzenie mafijnego interesu go już nie interesowało. Ale obawiał się, że Marek zacznie sypać i trafi do pudła za swoje przeszłe interesy oraz straci majątek. Dlatego kazał go Lutherowi usunąć.

                    Dla mnie sprawa z bombą też jest dziwaczna. Ja obstawiam, że to albo Stefan, albo Anton. Chociaż jaki interes miałby w tym Stefan? Carmen odcięła go od kasy, jej śmierć w żaden sposób nie poprawiłaby jego sytuacji finansowej. A na zabójstwo z zemsty Stefan mi nie wygląda. Anton natomiast mógłby się obawiać, że Carmen wsypie go policji. Prochy odzyskał, więcej nie była mu już potrzebna.

                    No i samo to podłożenie tej bomby w samochodzie. Ona sobie po prostu leżała w skrytce, Carmen w każdej chwili ją znaleźć. Poza tym bomba chyba mogła wybuchnąć w każdej chwili, w pustym samochodzie. Więc po co było ją tam zostawiać?
              • kanna Re: Odcinek 6 13.01.14, 16:32
                Mąż twierdzi, że bomba pikała, bo miała być tylko ostrzezeniem, nie zabijać.

                Dla mnie to nawet logiczne: bomba miała przetraszyć i rozpiździć samochód, ale samochodem jechała kobita, która go nie znała - nie potrafiła otiwerac itp. Jakby jechała włacicielka - ktora zna przyuciski i wie, co w samochdzie może pikac - to by miała czasu na wywalnie paczki przez okno, lub uceiczeczke, aż nadto.

                Choć z drugiej strony - Anton tak się żegnał z Carmen w akwarium, jakby miał już jej nie zobaczyć więcej - to by znowu wskazywało, że to on podłozył...

                A znowu zabójca na motorze stołuje się u tatausia Carmen...
                • faszyna Re: Odcinek 6 13.01.14, 17:53
                  "A znowu zabójca na motorze stołuje się u tatausia Carmen... " No bo motocyklista to człowiek tatusia, czyli Luter. Ale czy zabójca? Rzeczywiscie można by go obstawić, ale chyba tyko pod warunkiem, ze działa na zlecenie kogos innego nić tatuś.
                  Zastanawiałam się w drodze z pracy nad możliwymi scenariusza: kto winien. I prawde mówiąc, nikt mi do konca nie pasuje np. co do tej bomby. Za bombą mógłby stać glina, ale jego inne zachowania przeczą temu, ze jest wtyczką mafijną. Za zabiciem Marka mógłby stać ojciec Carmen, ale przecież by tej bomby nie podłożył córce do samochodu. Czemu właściwie zginął Anton? Carmen zwraca mu narkotyki, on się z nią żegna i ... No właśnie, komu zależało na jego zabiciu? Carmen? Alez po co by zwracała te narkotyki? Ojcu za plecami Carmen? Luterowi? On zabił, ale na czyje zlecenie? Cos mi się nie widzi w tym serialu, by zachowaniem bohaterów rządziło jakieś prawdopodobieństwo psychologiczne. Np. Carmen. Dziecko chodzi na psychoterapie, Carmen unika rozmów na trudne tematy przy dzieciach, a tu nagle zaczyna przy dzieciach rozmowę z Kuną o pobiciu Stefana. Jakos to się kupy nie trzymało. No ale czego ja się czepiam? Baby ponoć napisały ten scenariusz. ;)))))

                  • kkokos Re: Odcinek 6 13.01.14, 18:46
                    ojciec mógł wykończyć marka, żeby nie sypnął. wykończyć rękami lutera, oczywiście. borys sika na widok lutera na motorze, ale już raz sikał przy nim ze stresu, kiedy się bawili, więc może sikać przy skojarzeniu z motorem, wszak wszyscy faceci w czarnym na motorze wyglądają identycznie.

                    borys chodzi do psycholożki, ale czy my tak całkiem pewni tej psycholożki jesteśmy? a nuż też podstawiona i np. z dziecka za chwilę wyciągnie różne rzeczy, które śledztwo policjanta pchną naprzód?

                    luter chciał zabić stefana z inicjatywy własnej lub na zlecenie - ojca carmen? możliwe, bo ćpun w interesach może je psuć; bo, jeśli to nie ojciec carmen zlecił zabicie zięcia, to wierzył, że simlat to zrobił. ale jeśli to indywidualny rajd lutera, to może on próbuje po prostu przejąć interesy swojego chlebodawcy - wykończyłby stefana, wykończyłby carmen za pomocą bomby, wykończył konkurencję, czyli antona. być może w zmowie z cwaniaczkiem, który siedzi w więzieniu, a i tak udało mu się wmówić całej rodzinie, ze to bynajmniej nie on sam przeszarżował kradnąc antonowi heroinę, tylko że zrobili to z markiem. a może to wiktor właśnie zlecił zabójstwo szwagra, który, jego zdaniem, za miętki był?

                    teoria z bombą jako straszakiem mnie się podoba.