maniaczytania 04.03.14, 23:33 zakladam, bo juz 4 marca. Odezwe sie z wyjasnieniem nieobecnosci za czas jakis. ale dodam tylko, ze nieobecnosc byla niezaplanowana :( Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
grek.grek Kocham Kino/marzec 05.03.14, 14:13 grunt, że jesteś :] nie wiem, jak wygląda pełna wersja propozycji Kocham Kino na marzec, ale z tego co się zorientowałem : jutro "Autor widmo" Polańskiego, z w jednym z przyszłych wydań : "Mój tydzień z Marilyn" z Michelle Williams. wśród zajawek filmowych Dwójki mignął mi też [chyba] "Artysta" Hazanaviciusa. nie jestem tylko pewien, czy to w ramach Kocham Kino ? nic to, zaczekam[y] na Twoje, zawsze pewne, informacje. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Kocham Kino/marzec 05.03.14, 17:15 Zapowiada się wyjątkowo piękny miesiąc w Kocham Kino! :) Sprawdziłam "Artysta" pojawi się w cyklu Kocham Kino 20 marca o 21:45! Czyli 5.03. "Autor widmo" 13.03 "Mój tydzień z Marilyn" 20.03 "Artysta" Wszystkie filmy zaczynają się o 21:45! (Seans niestety nieco się nałoży na serial "Mad Men" ) . Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Kocham Kino/marzec 05.03.14, 20:22 Fakt, brzmi nieźle, ale i znajomo: "Autor Widmo" dobry warsztat, tyle że fabuła niemrawa. Na otarcie łez Pierre Brosnan, jako wysoko postawiony polityk. "Artysta" - rozumiem, że ktoś chciał błysnąć oryginalnością, ale żeby zaraz Oskara dawać za film niemy w XXI wieku? Bo jednak ciężko się przestawić i zrobić krok do tyłu. --- Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę! ~ Lech Kaczyński Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Kocham Kino/marzec 06.03.14, 22:25 "Autor widmo" był już parę razy w tv, ale jakoś nie mogę się do niego zabrać. Jestem ciekawa "Artysty". Pamiętam, że przez niego nie obejrzałaś "Pikniku pod Wisząca Skałą" :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Kocham Kino/marzec 06.03.14, 13:28 widziałem też zajawkę "Frost/Nixon", ale ten film pamiętam, bo go opisywałem :]. wtedy była to pokazówka w TVP1, teraz ma być n Dwójce, być moze właśnie w Kocham Kino. co do premier. w przyszłym tygodniu, w POlsacie "127 godzin". 14 marca w TVN "Dziewczyna z tatuażem" wersja amerykańska - o yes :] filmowy tele-marzec brzmi obiecująco :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Kocham Kino/marzec 06.03.14, 16:31 > 14 marca w TVN "Dziewczyna z tatuażem" wersja amerykańska - o yes :] O! Świetnie! :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: Kocham Kino/marzec 06.03.14, 20:51 to ja tylko dodam, ze 27 marca niestety nic nowego - nie wiem ktory to raz, ale z pewnoscia najmniej drugi w tym cyklu - "Labirynt fauna". Za tydzien, jak nie zapomne, podepne linka do moich wrazen z ksiazki "Moj tydzien z Marilyn" - bardzo mi sie podobala, ciekawa jestem filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Kocham Kino/marzec 07.03.14, 16:02 o karwasz barabasz, TVP ma talent w zniechęcaniu do niektórych filmów. "Faun" był już tyle razy [Dwójka, Jedynka, Kultura - tutaj lekko z 6 razy], że nie obejrzę go przez następne 5 lat :] zabawne jest też to, że w TVP KUltura jakoś na początku roku pokazali "Fauna" pod hasłem "POżegnanie z filmem" :] Na Kulturze się pożegnali, na Dwójce ciągle grają, hehe. a jeszcze tyle kanałów tematycznych ma TVP... doskonale można go podciągnąc pod narrację historyczną i 6 razy machnąc na Historii, jaki kłopot, heh. no to trzymam[y] Cię za słowo, będzie dobry wstępniak przed projekszyn :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Kamienie na szaniec" ring wolny runda 1 ;] 05.03.14, 14:21 słyszałem, że ta premiera budzi sprzeczne opinie, m.in z racji sposobu przedstawienia bohaterów. pierwszy dwugłos zatem : www.rp.pl/artykul/9146,1091506-Miedzy-prawda-a-parodia.html Odpowiedz Link Zgłoś
ewa9717 Re: "Kamienie na szaniec" ring wolny runda 1 ;] 05.03.14, 14:32 Pewnie do kina nie pójdę, bo zwyczajnie już nie lubię filmów o II wojnie swiatowej, ale tak na niewidzianego byłabym raczej przeciw, szczególnie gdy przeczytałam gdzieś stwierdzenie rezysera, ze to jego autorska wizja "Kamieni", czego (zapewne głęboki) sens do mnie na razie nie potrafi się przebic ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kamienie na szaniec" ring wolny runda 1 ;] 05.03.14, 16:17 po mojemu, te dymy i dymki przed- i premierowe przycznią się do frekwencji, bo - też na "niewidzianego", hehe - coś czuję, że technicznie i atmosferycznie, to będzie kinowy wariant "Czasu honoru". a później będzie jak znalazł do wielokrotnego wałowania w tiwi, takie "Jutro idziemy do kina" 2.0. ciekaw jestem za to premiery "Miasto' 44", która ma się odbyć na Stadionie Narodowym, czyli pewnie na wielkim ekranie w obecności kilkudziesięciu tysięcy ludzi. ciekaw jestem tym bardziej, że reżyser zapowiedział, że nie będzie stronił od odwaznych scen seksu. może będą specjalne komunikaty, kiedy nieletni, duchowni oraz osoby z rozrusznikami serca mają zamykać oczy i zatykać uszy ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Kamienie na szaniec" ring wolny runda 1 ;] 05.03.14, 17:03 > reżyser zapowiedział, że nie będzie stronił o > d odwaznych scen seksu. może będą specjalne komunikaty, kiedy nieletni, duchown > i oraz osoby z rozrusznikami serca mają zamykać oczy i zatykać uszy ? :] He,he,he,he! ;)) Wszędzie sex i sex jako pomysł na "uwspółcześnienie opowieści", to się staje nudne. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kamienie na szaniec" ring wolny runda 1 ;] 06.03.14, 13:39 kiedy seks zaczyna nudzić, jest to zwiastun poważnego kryzysu ;] a serio, masz rację. ten zabieg zaczyna zalatywać całkiem nieatrakcyjnym oklepaniem. z drugiej strony, nie mniej dziwne są te spory wokół "Kamieni...", w których - z tego co [się] doczytałem - problem jednej ze stron polega na tym, że chciałaby bardziej bohaterskiej młodzieży na ekranie. na co wychodzi druga i mówi, że trzeba pokazać normalnych ludzi, a nie pomnikowe postaci. powiedziałbym, że postulat pokazywania bohaterszczyzny pod patetyczne murmurando, brzmi dość kłopotliwie, zwłaszcza kiedy występują z nim weterani i dzisiejsi strażnicy pamięci o tamtym pokoleniu harcerzy czy tam innych organizacji młodzieżowych, bo to dowodzi kompletnego braku dystansu. gdyby pokazywali tych harcerzy jak sikają z dachu, albo zamiast strzelać do wroga uciekają pod pierzynę, no to może by to było zasadne, ale czepianie się tego, że poza swoim powstańczym zyciorysem są tacy jak wszyscy ich rówiesnicy ? z tych dziwnych pretensji wynika nie mniejsze dziwactwo, bo nagle największą wartością filmu - zamiast dramaturgii, głębi obserwacji, psychologii, intrygującej akcji - staje się to, że pokazuje ona "normalność w przerwie między akcją pod Arsenałem i drugą akcją". nagle z lekka telenowelowo-disnejowski zabieg a'la Czas Honoru staje się wielką wartością filmową. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Kamienie na szaniec" ring wolny runda 1 ;] 09.03.14, 12:16 Ożeż! Trzeba by zmienić klimat!? ;) Tak serio, to w filmie nie na scen seksu, choć, jak donoszą recenzje, jest scena, w której bohater "wskakuje do łóżka" pewnej pannie. >ale czepianie się tego, że poza swoim powstańczym zyciorysem są tacy jak wszyscy ich rówiesnicy ? A może problem leży w tym, że rozmijają się tu dwie perspektywy i dwie wrażliwości współczesna i ta przedwojenna, która nie dopuszczała wielu dziś dopuszczalnych zachowań? I stąd to oburzenie. >bo nagle największą wartością filmu - zamiast dramaturgii, głębi obserwacji, psychologii, >intrygującej akcji - staje się to, że pokazuje ona "normalność w przerwie między akcją pod >Arsenałem i drugą akcją". Nie było by to z korzyścią dla filmu, prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Kamienie na szaniec" ring wolny runda 1 ;] 09.03.14, 15:35 może o to "wskakiwanie" chodzi ? może jakby bohater wszedł do tego łózka dostojnie, w marszowym rytmie, pod muzykę patriotyczną, to jakoś by to łatwiej było znieśc ? ;] celna uwaga. wg mnie, pytanie się pojawia : czy przed wojną naprawdę młodzi ludzie głowę mieli zajęta wyłącznie "umieraniem dla ojczyzny", a nie mieli w niej miejsca dla tzw. d... Maryny ? czy biologia jakoś inaczej wtedy działała ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
gryfny Re: ciekawostka egzotyczna 05.03.14, 15:55 dla fanow tzw "mocne kino meskie".....ostrzegam "mocne" to delikaty zwrot tvpuls.pl/filmy/raid PS: Witam znowu w "domu" maniaczko,serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek czytelnia ["Nimfomanka"] 05.03.14, 16:08 tekst obszerny, uprzedzam : www.e-splot.pl/?pid=articles&id=2683 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: czytelnia ["Nimfomanka"] 06.03.14, 13:40 dzięki :] [przyznam, że jeszcze nie czytałem, ale jestem na drodze do pełnej mobilizacji] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: czytelnia ["Nimfomanka"] 06.03.14, 16:07 Jeszcze nie!? No wiesz! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Ojej, co tu wybrac 2014 - 3 (vol. 41) 05.03.14, 16:54 > ale dodam tylko, ze nieobecnosc byla niezaplanowana :( Czułam to. :/ Czekamy na Ciebie, Maniusiu. Myślami jesteśmy z Tobą, pamiętaj. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Ojej, co tu wybrac 2014 - 3 (vol. 41) 05.03.14, 18:02 Maniu, nie musisz tłumaczyć się z prywatnych spraw. Najważniejsze, że dałaś znak życia i że, mamy nadzieję u Ciebie już wszystko w porządku :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Sherlock [suplementum multimedium] 06.03.14, 13:44 co powiecie na taki zestaw [i - w takiej formie] ? : www.buzzfeed.com/qiunlyns/the-best-quotes-of-sherlock-a332 Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Sherlock [suplementum multimedium] 06.03.14, 16:11 Nic się nie wyświetla!!? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sherlock [suplementum multimedium] 06.03.14, 16:22 być to nie może ! spróbuję jeszcze raz : www.buzzfeed.com/quinlyns/the-best-quotes-of-sherlock-a332 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sherlock [suplementum multimedium] 06.03.14, 16:25 coś zmajstrowałem przy adresie za 1 razem, rzeczywiście nie chce odpalić, w sumie trudno mu się dziwić. moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina :] ten drugi chodzi jak należy. enjoy :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Sherlock [suplementum multimedium] 06.03.14, 16:45 Tak, ten link działa. Sherlock-Benedict macha rekami, gada , podskakuje, śpiewa, tańczy recytuje. ;) A właśnie, muszę swój grosz dorzucić w sprawie Sherlocka. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sherlock [suplementum multimedium] 06.03.14, 17:32 no to ulga :] [na moje oko... a co, 6 odcinkow widziałem :)... to paru natrętnie wręcz świetnych scen i cytatów tutaj stanowczo brakuje, ale twórcy tego zestawienia zastrzegli, że "wszystkie cytaty z Sherlocka sa znakomite", więc nie czepiam się, hehe] no własnie, zauwazyłem, że coś tak nic nie piszesz po 1 odcinku :] zacząłem się zastanawiać, czy aby ci nie czmychnął gdzieś. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Sherlock [suplementum multimedium] 06.03.14, 22:23 Tak jest, Barbasia coś podejrzanie milczy :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Sherlock [suplementum multimedium] 07.03.14, 17:29 Bo wstyd mi się przyznać, że film mi się urwał w drugiej połowie Sherlocka. A tak na niego czekałam. To ze zmęczenia. Teraz szukam w necie tego pierwszego odcinka. Ale to co objerzałam, bardzo mi się podobało. Mimo współczesnego anturażu czuć ducha opowieści Artura Conan Doyle'a. Poza tym wielkim zaletą są dobre dialogi, wartka akcja i wiele smaczków jak choćby ten - Sherlock Holmes bez fajeczki, ale z trzema plastrami nikotynowymi na ramieniu. / wspominaliście już o tym?/ . Greku, "Autora Widmo" widziałam, wieczorem dorzucę słowo. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Sherlock [suplementum multimedium] 08.03.14, 14:37 Barbasiu, nie ma się czego wstydzić, jesteśmy tylko ludźmi :) Cieszę się, że to co zobaczyłaś podobało Ci się. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sherlock [suplementum multimedium] 08.03.14, 15:14 Barbasiu, zajrzyj pod tę stronę, którą Ci kiedyś polecałem - tam na pewno obejrzysz bez trudu Sherlocka. orajt, ciekaw jestem Twoich wrażeń. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Sherlock [suplementum multimedium] 08.03.14, 15:49 Właśnie! Zaglądałam na stronę, którą polecałeś, ale nie mogłam znaleźć. Różne Sherlocki wyskoczyły, ale tego właściwego nie widziałam. Jeszcze raz spróbuje poszukać. Może wpisze jeszcze dodatkowo tytuł pierwszego odcinka!? Za to na tej stronie znalazłam "Autora widmo". :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sherlock [suplementum multimedium] 08.03.14, 16:49 rozumiem, że mówimy o stronie na literę Z ? :} Barbasiu, przez wyszukiwarkę znaleźc tam można tylko filmy pełnometrażowe. seriale sa po prawej stronie. poniżej panelu logowania. trzeba kliknąć w "seriale online" - wyskoczy cała armia tytułów w kolejności alfabetycznej, znajdziesz bez trudu to, czego szukasz. przed chwilą sprawdziłem - "Sherlock, Study in Pink" działa jak nalezy :] powodzenia :} Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Sherlock [suplementum multimedium] 08.03.14, 16:53 Tak. Właśnie ta. Utkwiła mi ta nazwa w głowie. Czyli jednak źle szukałam. Dziękuję pięknie. :)) Zaraz będę szukać. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sherlock [suplementum multimedium] 08.03.14, 17:23 udanej projekcji :} Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Sherlock [suplementum multimedium] 08.03.14, 17:45 Dzięki! :) Dziś obejrzę, jeśli nie ma nic ciekawego wieczorem. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Sherlock [suplementum multimedium] 09.03.14, 15:40 brawo :] aha, jakby plik nie chciał wystartować i wyskakiwała wywieszka, że jest "heavy traffic on this site", to nie zniechęcaj się - próbuj co 5-10 minut, te "traffics" bywają bardzo ulotne, czasami już za kilka minut jest pełny dostęp. bywają też korki stabilne i trzeba czekać nawet godzillę. słowem : bywa zabawnie i nieprzewidywalnie :]] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Sherlock [suplementum multimedium] 10.03.14, 23:14 Szczęśliwie nie miałam (jeszcze) problemów z "heavy traffic on this site", jak się pojawią skorzystam z Twojej rady, dzięki serdeczne ! :) Odpowiedz Link Zgłoś
mia72 Re: Sherlock [suplementum multimedium] 07.03.14, 07:00 Ja ostatnio obejrzałam wreszcie ten ostatni odcinek trzeciej serii - a podchodziłam do niego jak pies do jeża;) - no i uznałam, że jest trochę lepiej... a poza tym udało mi się poznać Larsa Mikkelsena (pamiętnego Hartmanna z pierwszego "Forbrydelsen"), tu zresztą w obrzydliwej roli;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Sherlock [suplementum multimedium] 07.03.14, 18:26 Tak, ostatni odcinek jest trochę lepszy, bo w końcu jest jakaś kryminalna intryga i trochę suspensu, ale obiektywnie i tak jest słaby :) Niektóre sytuacje są niezrozumiałe (np. zachowanie pani M. w...pewnym ważnym momencie), niewiarygodny psychologicznie Watson (ileż można wybaczać?), niewykorzystany do końca Lars jako szwarccharakter. Listę można by ciągnąć. A samo zakończenie świadczy o deficycie pomysłów, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek KOcham Kino "Autor widmo" 21:40 & 1:45 06.03.14, 16:19 Pepsic, jak rozumiem, stawiasz taką średnią trójkę ? :] no to, ewentualnie, stanę do polemiki jutro, hehe. nawet mam nadzieję, że tak będzie :]] swoją drogą, skoro Kocham Kino ma latać godzinę wcześniej, to po co Dwójka zaczynała powtórkę 8 sezonu House'a ? po dwóch odcinkach nagle House znika z ramówki. ustępuje kolejnym telenowelom. też [około]szpitalnym, tyle że z gatunku bliższego produkcjom rodem z Peru niż Showtime. podobnie postępuje TVN7. oglądałem sobie normalnie legalnie 3 sezon Dextera, pal licho że wszystkiie odcinki o 2 w nocy, aż tu nagle czekam na ostatni odcinek i... nie ma. Wywiało z ramówki. wg TVN7 3 seria Dextera ma 11 odcinków. so be it, jak mawiał Mark Hunter. od czego internet, w potrzebie :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Kocham Kino"Autor widmo"21:40 i Mad Men TVPKultura 06.03.14, 17:03 Cóż, władz jednej i drugiej stacji zdaje się nie obchodzi, czy ktoś ogląda serial, czy nie. Przez tą zmianę czasu emisji, już o tym pisałam, końcówka odcinka Mad Men nałoży się na początek filmu w KK. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Autor widmo", 10 uwag a'propos 07.03.14, 14:53 oglądałaś, Barbasiu ? Czcigodni ? 1. największy majstersztyk w filmografii POlańskiego, to to raczej nie był. nawet na pewno nie był. ALE jednoczesnie, jest to absolutnie film POlańskiego. jak to u niego, samotny bohater uwikłany jest w intrygę, która go przerasta swoim wymiarem egzystencjalnym [ w tym wypadku akurat : politycznym], a w którą jednak brnie, bo ciekawość nie pozwala mu zawrócić, a pewnym momencie jest już tak głęboko wmanerwowany, że nawet nie może uciec. otaczają go ludzie, co do których intencji nie może mieć pewności, a nawet ludzie wprost nieprzyjaźni, każdy krok może grozić wpadnięciem w głęboką dziurę albo uruchomieniem jakiegoś nowego zagrożenia. pod tym względem, na moje oko, jest to klasyk Polańskiego. 2. rzeczywiście zabrakło pikanterii i temperatury, ale z drugiej strony - od momentu, w którym bohater odlkrywa pierwsze kłamstwo Langa, czyli jego partyjną legitymację poświadczającą, że wszedł do polityki 2 lata wcześniej niż to podyktował [wraz z romantycznymi okolicznościami] jemu do biografii : akcja naprawdę nieźle się kręci, dochodzi do tego wątek zagadkowej śmierci poprzedniego ghostwritera, która wygląda na normalne centralne morderstwo, a jej punktem kulminacyjnym jest sekwencja spotkania bohatera z Paulem Emmetem oraz późniejsza ucieczka przed jego najemnikami i re-ucieczka z odjeżdzającego promu. kto powiedział, że w tym okresie nie jest to rasowy thriller ? :] Rzekłbym więc, że jest to film nierówny. 3. pierwsza część jest trochę przeciągnięta, mam wrażenie. całe to aklimatyzowanie się g-writera w willi Langa. każdy dialog ma sens, każda scena ma swoje znaczenie, ale może sam podyktowany rytm jest ciut zbyt celebracyjny ? 4. bohater spodobał mi się od pierwszego wejrzenia :] przyjeżdza do willi Langa, wita go jakze atrakcyjna asystentka [Kim Cattrall zawsze w formie], a on już w trzecim zdaniu rusza do ataku "Nie czuje się tu pani samotna nocami ?" ;] jak można nie polubić człowieka ? 5. POlański wyciągnął sobie Pierce'a Brosnana aka "a, to ten słaby Bond ?" i Kim Cattrall aka "a, to ta laska z Seksu ?", dał im role wbrew tym, które ich określiły... i proszę - oboje się spisali. Brosnan nie wygląda na skończonego lalusia, a potrafi nawet mięsem przekonująco odpalić, a Cattrall nie ma nic z Seksu, a za to jest chłodna, lojalna i z pełną elegancją daje kosza za koszem bohaterowi. 6. gdzieś ktoś napisał, że wątek osaczonego przez oskarżenia o łamanie praw człowieka wobec terrorystów premiera Wielkiej Brytfanii Langa, to wariacja na temat samego Polańskiego, który musiał siedziec w domowym areszcie [w Szwajcarii bodajże ?] z okazji sprawy sprzed 185 lat, za którą Ameryka nadal chce go zapuszkować. w ostatnim akcie... spoiler !... premier Lang zostaje zastrzelony przez zawziętego ojca zabitego w Iraku żołnierza. czyżby reżyser opowiadał o swoim najczarniejszym śnie ? 7. wątek słuszności wymuszania zeznań torturami podsumowany przez Langa "chciałbym aby były dwie drogi na lotniskach : ta z uciązliwymi kontrolami i torturami terrorystów, aby uzyskać informacje o planowanych zamachach i ta druga - bez tego. Ciekawe w który samolot wsadziliby swoje dzieci moi oponenci polityczni ?" - i kiedy później... spoiler !... pada strzał zabijający Langa - w pamięci pozostaje to jego zdanie. Moze argument, który już się zdązył zbanalizować w całej dyskusji, ale ciągle mający swoją moc. 8. spoiler ! :] wątek agenturalny jakoś tak rozegrany... bez końcowych wniosków ? Był Lang agentem, czy nie był ? Był czysty, ale agentka żona miała na niego taki wpływ ["wszystko konsultował z nią, jej zdanie miało dla niego kluczowe znaczenie" itd...], że de facto robił za marionetkę amerykańskich służb nie mając o tym pojęcia ? Nie załapałem ostatecznej wymowy finałowej sceny. POmożecieeeee ? :] 9. własnie, finałowa scena. Ciekaw byłem, w jaki sposób poprzedni ghostwriter zaszyfrował tajemniczą wiadomość i tutaj nie jestem zawiedziony pokazanym sposobem rozwiązania tego problemu. Mogło być gorzej ;] Inna rzecz, że scenariusza zapomniał o dowodach, a jednocześnie pokazuje ghost-writera niezachwianie pewnego, że odkrył prawdę. MOże dowodem ma być mina wdowy po Langu, kiedy dociera do niej demaskującą ją informacja na karteczce ? 10. Nastrój, to wg mnie wyszło Polańskiemu jak za najlepszych lat. Nienachalnie kreowany, a zarazem prawdziwie wciągający - klimat skandynawskiej jesieni, deszcze, wiejące wiatrzysko, bohater co i rusz musi łazić albo jeździć po opustoszałych ulicach , drogach i dróżkach. Willa Langa też nie wygląda na przytulną, a dodatkowo wszędzie ochroniarze się kręcą albo jakieś inne towarzystwo dziwne [choćby gośc w barze, który nagle wstaje i obraża bohatera nieładnie]. Pokoje hotelowo-terminalowe, w których zatrzymuje się bohater : zgrzebne, nieprzystojne, też dorzucające swoją cegiełke do całokształtu. 11. gdzies muzyka się zawieruszyła w tym filmie, nie sądzicie ? Wpadający w ucho przy końcowych napisach motyw mógłby być chyba lepiej ogrywany w trakcie filmu. A może był ogrywany, a ja go nie zauwazyłem ? Albo jeszcze inaczej : był ogrywany, ale za cicho ? :] Czegoś tam zabrakło. Zarazem, w scenach thrillerowych muzyka jest jak należy, więc moze mój niedosyt bierze się z za małej ilości takich scen ? 12. wątek mocno sugerowanego pozamałżeńskiego romansu Langa z asystentką [szefową biura politycznego ?], o którym wie jego żona, która zarazem ma na męża taki przemożny wpływ decyzyjny... ciekawe, że ona z tym nic nie robi, chociaż jest ewidentnie zazdrosna i poirytowana. Zamiast tego wdaje się romans z ghostwriterem. zabawne odwrócenie ról, prawda ? w tym układzie, to żona zaczyna być asystentką polityczną, a kochance bliżej do roli żony :] 13. sama postać ghostwritera, a i Ewan McGregor jako aktor, przypominają bardzo Deana Corso/Johnny'ego Deppa z "Dziewiątych wrót", nie sądzicie ? Nawet ten chlebak przez ramię podobny, nie mówiąc o ich podobnych rolach - ludzi do zadań specjalnych. aktorzy grają tak samo, mało demonstrują wyrazistych uczuć i reakcji, za to dużo ludzkiej ciekawości, która nie pozwala im się cofnąć zanim nie dotrą do prawdy tudzież spełnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 07.03.14, 18:43 Dzięki, Greku :) Jak już pisałam jakoś nie mogę zabrać się do tego filmu. Twój opis nie brzmi zniechęcająco, więc może się kiedyś skuszę :) Z tego co mi się kołacze w pamięci to Lang był wzorowany na Tonym Blairze (?). Film został nakręcony w 2009 r., a więc przed aresztowaniem Polańskiego. Później reżyser robił postprodukcję już będąc w areszcie domowym. Czyli Ewan McGregor jest "niewyraźny", tak jak Depp w "Dziewiątych wrotach"? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 15:12 > Z tego co mi się kołacze w pamięci to Lang był wzorowany na Tonym Blairze (?). [...] Tak. Robert Harris, autor książki, na podstawie której Polański nakręcił "Autora Widmo". znał dobrze Tony'ego Blaira. "W czasie kampanii wyborczej 1997 r., która wyniosła młodego charyzmatycznego polityka na fotel premiera - pisze Andrzej Lubowski w Polityce - Harris miał do niego specjalny dostęp i był mu bardzo przyjazny. Był wówczas felietonistą potężnego „Sunday Timesa”. Blairowi zależało na kultywowaniu tej znajomości i życzliwości wpływowego dziennikarza, więc zaproponował wspólne podróże po kraju. Harris stał obok Blaira w jego mieszkaniu, gdy telewizja ogłaszała wyniki wyborów i triumf Labour Party. Jego stosunek do byłego lidera, kiedyś bardzo przyjazny, zmienił się radykalnie w rezultacie wojny w Iraku". www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1512558,1,kto-byl-prawdziwym-bohaterem-autora-widma.read Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 15:26 dzięki, Siostro :] cieszę się z Twojego odbioru moich bazgrołów, bo istotnie myślę, że ten film warto zobaczyć, w żadnym wypadku nie będzie to strata czasu. właściwie w każdym filmie Polańskiego akcja rozkręca się z godnością, tak samo jest tutaj, więc może te rzekome "dziury" i "dłużyzny" nie są aż takie oczywiste i pewne. kiedy już bohater zacznie grzebać przy śmierci swojego poprzednika [rozmowa ze starszym człowiekiem z domku przy plaży] oraz w przeszłości i kontakatach Langa [znalezione zdjęcie sprzed lat], robi się naprawdę porządny dreszczowiec. odbiór "Autora" bywa chłodny, przeczytałem parę rencenzyj, i mnie się wydaje, że to może dlatego, iż tym razem Polański nie ukrył zbyt wiele pod spodem, mniej jest dróg interpretacji i dociekań ? może bliżej ziemi ? moze nie tak efektownie ? ale jest ciekawie, a to już swoją wymowę ma, prawda ? :} fakt. hehe, coś w tym stylu. obaj nie mają osobowości, psychologii, wyrazistej indywidualności, a ich jedyną motywacją do działania wydaje się być nieposkromiona ciekawość. kiedy już zdobedą garśc informacji, są na tyle intrygujące, że muszą iśc dalej, nawet jeśli rozsądek mówi "uciekaj !". po jakimś czasie dochodzi skala uwikłania w sprawę, i wtedy już w ogole nie mają wyjścia innego, jak tylko brnięcie dalej, czy to do rozwiązania, czy do ściany. [chciałem napisać, że obaj są równie "niewyraźni", jak Robin Williams w "Przejrzeć Harry'ego", ale z tym chyba bym jednak przesadził, hehe] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 16:20 > [chciałem napisać, że obaj są równie "niewyraźni", jak Robin Williams w "Przejr > zeć Harry'ego", ale z tym chyba bym jednak przesadził, hehe] Oczywiście, że byś przesadził! Gatunek/ki, z którego/ych czerpie reżyser nie wymaga, by bohater miał złożoną psychologicznie osobowość. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 16:55 > może dlatego, iż tym razem Polański nie ukrył zbyt wiele pod spodem, mniej jest > dróg interpretacji i dociekań ? może bliżej ziemi ? Właśnie nie. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 15:37 14. Świetna scena - nasz ghost writer wykorzystując nieobecność ekspremiera w jego gabinecie, otwiera szufladę za pomocą karty magnetycznej, wyciąga z niej pendrive z poufnymi danymi i wkłada do swego laptopa. Okazuje się, że dane chronione są hasłem, więc pisarz wpisuje pierwsze lepsze słowo, jakie przychodzi mu do głowy w tym momencie, włącza się potężny alarm. "Duch pana premiera" potwornie spanikowany wyciąga pendrive z komputera, wrzuca go do szuflady i wybiega z pomieszczenia. Na korytarzu dowiaduje się, że to był tylko próby alarm, uruchomiony przez ochronę budynku. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 17:06 Pendrive ekspremiera podpisany jest "Memories". Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 09.03.14, 12:52 Obejrzałam film jeszcze raz. Na pendrivie znajduje się zapisana jest wersja książki, którą przygotował, Mike McAra, a którą ma dokończyć nowy ghost writer. Jeszcze raz: 14. Świetna scena - nasz ghost writer późnym wieczorem wykorzystując nieobecność ekspremiera w jego gabinecie, otwiera szufladę za pomocą karty magnetycznej, wyciąga z niej pendrive z poufnymi danymi i wkłada do swego laptopa. Okazuje się, że dane chronione są hasłem, o czym informuje komputer, w tym momencie, włącza się potężny alarm. "Duch premiera" potwornie spanikowany wyciąga pendrive z komputera, wrzuca go do szuflady i wybiega z pomieszczenia, po drodze przewraca się na ciemnym korytarzu, uderzając boleśnie w nogę. Na korytarzu dowiaduje się od ochroniarza, że to był tylko cotygodniowy próby alarm, uruchomiony przez ochronę budynku. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 09.03.14, 15:43 o, to jest bardzo dobra scena, pokazująca w jakim świecie znalazł się bohater, a jednocześnie niezła zmyłka dla widza. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 16:50 > 8. spoiler ! :] > wątek agenturalny jakoś tak rozegrany... bez końcowych wniosków ? Był Lang agen > tem, czy nie był ? Był czysty, ale agentka żona miała na niego taki wpływ ["wsz > ystko konsultował z nią, jej zdanie miało dla niego kluczowe znaczenie" itd...] > , że de facto robił za marionetkę amerykańskich służb nie mając o tym pojęcia ? > Nie załapałem ostatecznej wymowy finałowej sceny. POmożecieeeee ? :] Moim zdaniem, nie ma znaczenia czy Lang był świadomym agentem czy nieświadomym to znaczy nieświadomie sterowanym przez żonę-agentkę, z którą wszystko konsultował. Najważniejsze jest to, że próba dotarcia do tej prawdy jest śmiertelnie niebezpieczna ... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 17:25 ma to sens ! ale... jesli poznanie prawdy jest tak groźne, to i sama prawda musi być odpowiednio ciężkiego kalibru ? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 17:50 :) Tak. Świetny wniosek!? Prawda!? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 18:06 Tak. Świetny wniosek! Nieprwadaż!? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 08.03.14, 18:06 Daje do myślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 09.03.14, 12:43 grek.grek napisał: > ma to sens ! > > ale... jesli poznanie prawdy jest tak groźne, to i sama prawda musi być odpowie > dnio > ciężkiego kalibru ? Z drugiej strony może teoria spiskowa o tajemniczych siłach rządzących polityką światową, to tylko fantazje bujnej wyobraźni panów ghost writerów, niespełnionych pisarzy? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 09.03.14, 12:40 > 4. bohater spodobał mi się od pierwszego wejrzenia :] przyjeżdza do willi Langa > , wita go jakze atrakcyjna asystentka [Kim Cattrall zawsze w formie], a on już > w trzecim zdaniu rusza do ataku "Nie czuje się tu pani samotna nocami ?" ;] jak > można nie polubić człowieka ? Mydłek. Zbyt łatwo ulega alkoholowi i kobietom. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Autor widmo", 10 uwag a'propos 09.03.14, 15:47 jak mawiał klasyk, jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uległość wobec niej ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: KOcham Kino "Autor widmo" 21:40 & 1:45 08.03.14, 18:21 Mocna czwórka. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: KOcham Kino "Autor widmo" 21:40 & 1:45 08.03.14, 18:37 Czyli jednak powinnam zobaczyć :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: KOcham Kino "Autor widmo" 21:40 & 1:45 08.03.14, 18:42 Oczywiście! :) Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania wszystkim Wam 06.03.14, 20:55 dziekuje za mile slowa. Mam teraz troche ciezki okres (choroba w rodzinie), ale przez caly czas podczytywalam i podczytuje nasze watki, to mnie nieraz na duchu podnioslo - dzieki jeszcze raz! Trzymajcie kciuki, zeby sie troche sytuacja ustabilizowala i zeby bylo wreszcie wiadomo mniej wiecej, na czym sie stoi. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: wszystkim Wam 07.03.14, 15:58 trzymaj się, Maniu. na szczęście :] : averageodds.files.wordpress.com/2013/03/lucky-cat.png Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: wszystkim Wam 07.03.14, 17:38 Oczywiście, że będziemy trzymać kciuki! Trzymaj się! Trzymajcie się i myślcie pozytywnie! PS Maniu, czasem dobrze zasięgnąć opinii u różnych lekarzy, nie tylko u jednego! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: wszystkim Wam 07.03.14, 18:29 Przyłączam się. Wszystkiego dobrego, Maniu! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek dzieńkobietowo :] 08.03.14, 15:07 no co ja Wam będę nawijał makaron na uszy, Czcigodne... niech Wam uśmiech nie schodzi z ust i z oczu, niech Was życie bawi i cieszy, i niech faceci powodują minimum jeden tygodniowo wypadek drogowy z powodu zapatrzenia w Was :] pieśń okolicznościowa. postawiłem na klasykę, a akurat tę, bo to prawdziwie kobieca, temperamentna i charakterna rzecz : www.youtube.com/watch?v=3rjOrOt6wFw Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: dzieńkobietowo :] 08.03.14, 15:42 Zaprawdę piękne życzenia i przecudna pieśń okolicznościowa! Dziękuję, Man. ;))) B. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: dzieńkobietowo :] i mała kwestia lingwistyczna 09.03.14, 12:24 > Dziękuję, Man. ;))) A propos. "Man" tak zwracał się do naszego ghost writera ekspremier (nie miał pamięci do imion) w filmie Polańskiego. W polskiej wersji, którą oglądaliśmy w Dwójce w KK, premier mówi: "chłopie", a w internecie, na stronie "z...": "człowieku". Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: dzieńkobietowo :] i mała kwestia lingwistyczn 09.03.14, 15:50 bardziej do premiera Langa pasowałaby mi ta druga wersja ;]] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: dzieńkobietowo :] 08.03.14, 16:08 Dzięki za życzenia i pieśń, Greku :)) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Drogie Panie, 08.03.14, 18:57 w dniu naszego święta czas na akcent optymistyczny. Zwróćcie uwagę na zawrotną ilość odsłon. :) Odpowiedz Link Zgłoś
barbasia1 Re: Drogie Panie, 08.03.14, 20:09 Fantastyczna piosenka! Znakomity tytuł! To ja dorzucę zdjęcie dla Was: fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3609100,2,1,Krokusy-na-Dzien-Kobiet.html Całuski, Drogie Panie! (Maniu! dla Ciebie podwójne!) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 08.03.14, 17:34 recenzje brzmią jakże uwodzicielsko :} : esensja.stopklatka.pl/film/recenzje/tekst.html?id=18055 film.wpl.pl/id,32423,rid64584,title,Wieczne-nienasycenie,type,editor,film_recenzja.html film.interia.pl/recenzje/news/tylko-kochankowie-przezyja-recenzja-wampiryczne-love,1998718,6290 www.rp.pl/artykul/9146,1092281-Ginacy-gatunek-wampirow.html Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 08.03.14, 18:05 O tak! :) Zaczęłam od końca, od recenzji Barbary Hollender. Zapowiada się znakomity film! A nasze niedawne kino studyjne zmieniło się w popkulturowe i infantylne (dużo filmów dla dzieci) Multikino. Nie wiem czy znajdzie się w repertuarze miejsce dla filmu Jamusha. Co pocieszające w tej smutnej opowieści, że bohaterowie mają siebie, drugiego dziwaka do pary, z którym mogą dzielić pasję do dobrej sztuki. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 08.03.14, 18:25 Tilda Swinton tworzy ciekawą, stonowaną kreację Ewy, która trwa przy ukochanym, celebruje ich związek, podtrzymuje i pielęgnuje, wiedząc, że dają sobie w coraz bardziej osamotnionym świecie coś najcenniejszego, siebie nawzajem. Czytaj więcej na film.interia.pl/recenzje/news/tylko-kochankowie-przezyja-recenzja-wampiryczne-love,1998718,6290?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other No proszę, miałam rację! pani_lovett napisał(a): > Co pocieszające w tej smutnej opowieści, że bohaterowie mają siebie, drugiego dziwaka do pary, z którym mogą dzielić pasję do dobrej sztuki. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Jozef Van Wissem & SQÜRL - The Taste Of blood 08.03.14, 18:41 z "Only Lovers Left Alive" www.youtube.com/watch?v=zdeNU2bxX18 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Jozef Van Wissem & SQÜRL - The Taste Of blood 10.03.14, 16:39 dzięki, Barbasiu, świetny kawałek - zwłaszcza w tych momentach, kiedy do lejtmotiwu dochodzą ostre riffy. klasa :] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Jozef Van Wissem & SQÜRL - The Taste Of blood 10.03.14, 23:21 Prawda!? Hipnotyzujący kawałek. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Jozef Van Wissem & SQÜRL - The Taste Of blood 11.03.14, 17:17 o yes, dobre słowo :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 09.03.14, 15:55 specyficzny :] ostatnio co pokazują jakiś film Jarmuscha, to jestem nim ujęty, więc w jakiś sposob... naturalnie mnie ta premiera zaciekawia ;] może w sieci znajdzie się wcześniej, dzięki temu ? własnie. w dodatku takie wampiry zasuwają sobie przez kilkaset lat, czasami golną setkę z krwi ludzkiej dla podtrzymania zywotności i znów mogą działać, do tego prowadzą życie nocne, co akurat przyjmuję ze zrozumieniem i apraobatą, haha... noż wypas pampas ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 10.03.14, 23:35 W Tygodniku Kulturalnym w TVPKultura opinie na temat najnowszego filmu Jarmuscha były mocno podzielone. Jedni twierdzili, że ten film jest pusty i nic nowego nie mówi. Inni (większość) byli zachwyceni, np. formą opowieści. O, na pewno. Przekonałeś się do oglądania w komputerze/internecie? Życie nocne - to nie dla mnie. Dobranoc! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 11.03.14, 17:39 ach, ci krytycy, zawsze jakieś muchI w nosie ;] ciągle jestem w trakcie przekonywania. na Z-kaj tyle jest najnowszych nowości, że aż trudno spokojnie wysiedzieć, hehe. zapewne zacznę konsumować, bo emisji w tiwi mogę nie dożyć ;]] haha ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 08.03.14, 18:20 "Długowieczność wampirów staje się też okazją do zabawy z kulturowymi symbolami, włączając w to nawet wysłużony odtwarzać kaset wideo." Czytaj więcej na film.interia.pl/recenzje/news/tylko-kochankowie-przezyja-recenzja-wampiryczne-love,1998718,6290?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=other Aaaaaa, wampir tu jest z nami. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 09.03.14, 15:57 udało się strzelić mu fotkę ;] : fc07.deviantart.net/fs39/f/2008/341/d/a/vampire_cat_by_Slonik_chan.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 10.03.14, 23:22 Aaaaaaaaaaaaaaaa! Waaaampir!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: [kino] nowy film Jarmuscha [recenzyje] 10.03.14, 23:23 A propos obudziły mnie wczoraj w nocy zawodzenia marcowych kotów ... Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett TVP2 21:10 Sherlock Holmes 1/2 "The Blind Banker" 09.03.14, 12:34 Dziś u mnie już, mam nadzieję, bez zakłóceń! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: TVP2 21:10 Sherlock Holmes 1/2 "The Blind Ban 09.03.14, 12:42 Hehe. Ale dlaczego 1/2 ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: TVP2 21:10 Sherlock Holmes 1/2 "The Blind Ban 09.03.14, 12:44 Już wyjaśniam. :) Sezon pierwszy odcinek drugi. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: TVP2 21:10 Sherlock Holmes 1/2 "The Blind Ban 09.03.14, 12:50 Aha :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett OT 09.03.14, 12:36 Piękna dziś u nas pogoda. Idę w plener. Do zobaczenia jutro. :) PS @Greku, pozwoliłam sobie wysłać maila do Ciebie. @@ Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: OT 09.03.14, 16:00 dobrej zabawy, Barbasiu :] "idziesz" ? nie "jedziesz" ? czyżby zabójcza machina dwukołowa ku letnim wojażom ? :] dzięki, Barbasiu. dzięki Tobie odkoroduję skrzynkę :]] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: OT 10.03.14, 23:20 THNx! :) Oczywiście! Jadę! Pojechałam w plener na rowerze, w długą trasę do lasu. Nie wiem, czemu napisałam, że idę. Może dlatego, że sąsiedzi tuż wcześniej poszli na spacer!? Good. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Archiwum Grozy "Upiór" [1967] 09.03.14, 13:32 Kolejna nowelka z cyklu Archiwum Grozy. Otwiera ją scena, w której jakiś facet biegnie leśnym duktem i drze się jak szalony. Zmiana scenografii. XIX wiek, Moskwa. Bal na salonach. Młody szlachcic Runiewski bawi się tam ze swoją narzeczoną, równie młoda, a do tego jakże urodziwą, Daszą Sugobriną. Tańce łamańce i kawior w saszetkach. Runiewski jest po uszy zakochany w swojej dziewczynie, więc niezłą rozróbę w jego poukładanym świecie świetlanej przyszłości u jej boku, stanowi niespodziewane spotkanie z tajemniczym facetem z efektowną brodą i w wąskich okularach, ktory podchodzi do niego na uboczu, ciągnie w zaciszne miejsce i informuje, że zamożna babka Daszy oraz jej bliski znajomy, radca Tielajew są w istocie... upiorami. Tak, upiorami, ktore tylko czyhają, aby wypić krew Daszy i samego Runiewskiego. Słucha nasz Runiewski tej opowieści snutej przyciszonym, sugestywnym głosem przez niecodziennie wyglądającego jegomościa i uszom nie wierzy. Wtedy gośc wyjawia mu, że wie o tym wszystkim, bo znajduje się w stanie identycznym do tamtych dwojga - też jest upiorem. Przestrzega Runiewskiego, że babka Sugobrina zaproponuje im wyjazd na prowincję, do ich majątku/pałacu, i zaklina Runiewskiego, aby się nie zgadzał jechać, bo to oznaczać będzie dla niego i jego Daszy niechybną śmierć. Aby udowodnić Runiewskiemu prawdziwość swoich słów, tajemniczy donpedro proponuje mu spotkania na cmentarzu, następnego dnia w południe. Runiewski wraca do towarzystwa. Parę chwil później zjawia się tam tajemniczy brodacz. Babka Sugobrina aż się wzdryga na jego widok. Tłumaczy, że to dlatego, iż tamten wylazł tak nagle. Ale wyraźnie i ona i Tielajew obserwują go intensywnie spod oka. Gośc raz jeszcze przestrzega Runiewskiego i prosi, by pamiętał o spotkaniu. Potem zostaje odprowadzony przez "ochronę" ;] Babka Sugobrina i Tielajew łatwo identyfikują człowieka. Jest to niejaki Rybarenko, ich daleki sąsiad. Kiedyś, dawno temu, omal nie wżenił się w rodzinę. Był zaręczony z siostrzenicą babki, Praskowią. Do małżeństwa nie doszło, bo Praskovia zmarła nagle. Rybarenko wpadł w rozpacz studzienną, postradał zmysły, uznano go za wariata. I oto babka Sugorbina proponuje młodym wyjazd za miasto, do pałacyku... Niepomny ostrzeżeń Rybarenki, a może bagatelizujący je w obliczu opinii wariata jaką cieszy się Rybarenko, Runiewski przyjmuje ją z radością. Następnego dnia idzie jednak Runiewski na spotkanie z Rybarenką na cmentarz. Rybarenko wlecze go przez groby by pokazać jeden konkretny - w ktorym rzekomo leżą zwłoki babki Sugobriny. Istotnie, podpisano "Sugobrinowie", a na krzyżu widnieje fotka babcina. Runiewski mający w pamięci to, co usłyszał o Rybarence, oraz rozbawiony już nieco absurdalnością opowieści - przygląda się fotce, krzyżowi, a potem odwraca się bez słowa i do wyjścia. Rybarenko błyskawicznie zrywa fotkę z krzyża i idzie za Runiewskim. Tak namiętnie go przekonuje, że aż mu zza pazuchy wypada oprawiona fotka babki Sugobriny. Runiewski podnosi ją z ziemi, patrzy na niego z politowaniem i powiada "Panie Rybarenko, pan już powinien odpocząć". Uspokojony, że Rybarenko to wariat, Runiewski spędza miły wieczorek w pałacyku pod Moskwą u Sugobrinów. Z jednym zgrzytem. Kiedy Dasza postanawia wywróżyć sobie ze starej ksiązki i otwiera ją na pierwszej lepszej stronie, wychodzi jej cytat "Dziś wieczorem, twoja babka wypije z ciebie krew". Babka Sugobrina jest zupełnie zaszokowana, "kto podrzucił tę obelżywą ksiązkę ?!", a potem zaręcza, że muchy by nie skrzywdziła, taka jest wrażliwa, a co dopiero własną wnuczkę. Ohyda ! Runiewski udając się na spoczynek do pokoju, dowiaduje się od lokaja, ze swego czasu mieszkała tu Praskowia Sugobrina, ta zmarła narzeczona Rybarenki. Zastanawia sie Runiewski, jak ona wyglądała w rzeczywistości, na portretach wygląda zjawiskowo. Lokaj przestrzega go, że z duchami lepiej sobie nie żartować, bo mogą wziąć takie uwagi serio, co Runiewski zbywa uśmiechem. Jakież więc jest jego zdumienie, kiedy w środku nocy w jego pokoju naprawdę zjawia się duch Praskovii. Co ciekawe, wygląda ona dokładnie tak samo jak Dasza. Dodchodzi do erotycznych wygibasów między duchem, a Runiewskim, pokazanych z klasa i umiarem, a jednoczesnie z pełnym oddaniem namiętności. Praskovia zdradza Runiewskiemu, że życia pozbawili ją babka Sugobrina i ten obleśny Tielajew. PO prostu wypili z niej krew. Daje Runiewskiemu broń przeciw upiorom, sztylet z długim ostrzem. "Uderzaj w cień", instruuje go. I znika. Ledwie Praskovia znika, a już w pokoju pojawiają się znienacka babka i Tielajew. I jakie mają miny. Przerażający są w tym milczeniu, z ironiczno-wygłodniałym wzrokiem, z ktorego nie spuszczają Runiewskiego, jednocześnie wolniutko sunąc z półcienia ku niemu, leżącemu w świetle łózka. Runiewski dodatkowo zaplątany jest w jakieś bety, więc w najwyższym strachu próbuje się z nich uwolnić. A oni są coraz bliżej. I tak wolno podchodzą, a jednocześnie tak nieuchronnie. Wreszcie atakują. Kamera unosi się i pokazuje jak rzucają się do niego, z obu stron. Babka knebluje go ręką, a Tielajew wgryza się w jego szyję. Runiewski krzyczy wniebogłosy. Wyrywa się, walczy, wreszcie chwyta sztylet. Machając nim w rozpaczliwej obronie, rani babkę w rękę. Tielajew odskakuje. Runiewski idzie ku niemu. Tamten się cofa. Ale ma taką minę, że Runiewski traci całą pewność siebie. I teraz to on się cofa, a ośmielony Tielajew zmierza ku niemu. Wreszcie Runiewski przypomina sobie rady Praskovii - rzuca w Tielajewa sztyletem. Tielajew wrzeszczy, przewraca się, a sztylet ląduje w ścianie na majączym na jej tle jego cieniu. Tknięty przeczuciem Runiewski otwiera drzwi do sąsiednego pokoju. Na podłodze leży Dasza. Martwa ? Zemdlona ? Czyżby upiory zabiły ją przed nim ?? Runiewski traci przytomnośc z wrażenia. Rankiem Runiewski spotyka całą i zdrową Daszę. Z okna widzi jak wozacy pakują do powozu ciało jakiejś kobiety. Czyje ? Czyżby ciało Daszy, która jest już tylko upiorem ? Runiewski nie robi z tego sprawy, może nie rozumie, o co chodzi, a najpewniej wydaje mu sie, że nocne zdarzenia przyśniły mu się zwyczajnie. POjawia sie babka Sugobrina, jakoś tak oschle się wita i zaprasza do śniadania. Pyta "Jak się panu spało na nowym miejscu ?". Runiewski odpowiada, że bywało gorzej, kiedy nagle... jego wzrok spoczywa na ręce babki. Jest zawinięta. Runiewski wpatrując się w nią, wstaje wolno, przechodzi dookoła stołu, łapie babkę za rekę i zrywa z niej tę maskaradę. Dłoń jest zabandażowana i nosi świeże ślady krwi. "Aha !', krzyczy triumfująco Runiewski. Dasza oburzona wypomina mu, że uczynił krzywdę babci [która drze się z bólu], a lokaj wtrąca się z informacją, że babka przeżyła kolejne najście wariata Rybarenki, który ją zranił w rękę nożem. Runiewski uspokaja się, jest mu nawet przykro, że się uniósł... Moze jednak mu się śniło ? Tak chyba sobie to tłumaczy. Az mu się żal robi starszej pani i gotów jest błagać ją o przebaczenie ! Kiedy nagle... ... Runiewski truchleje patrząc w lustro. Co też widzi ! - na jego własnej szyi widnieją dwa sine wgłębienia ! Po zębach Tielajewa ! Ha, zatem to wszystko mi się nie przywidziało - powiada Runiewski. I chce wychodzić i wracać do Moskwy. Jak najszybciej. Nie da rady jednak. Oto do pokoju wkracza facet do złudzenia przypominający Rybarenkę, tyle że bez brody i okularów. To krawiec, ma ściągnąć z Runiewskiego miarę na... garnitur ślubny. Towarzyszy mu lokaj, ktory tarasuje drogę Runiewskiemu, a widząc ślady zębów na jego szyi mu uspokaja "zagniotę panu chleba z pajęczynę, wygoi się w trymiga". Oszołomiony Runiewski poddaje się biernie całemu obrządkowi brania miary. I w ostatniej scenie, mamy Runiewskiego, tak jak w scenie otwierającej, biegnącego chwiejnie i desperacko przez drogę leśną. nagle zatrzymuje się. Przed nim tańczy duch Praskowii, a moze to Dasza ?? W każdym razie, strach każe Runiewskiemu zawrócić przed tą zjawą i gnać z powrotem. Ucieczka nie ma sensu ? Pułapka. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Archiwum Grozy "Upiór" [1967] via Kultura 09.03.14, 13:51 reżyseria & scenario Stanisław Lenartowicz, Runiewskiego zagrał Jan Machulski, role Daszy i Praskowii - Aleksandra Zawieruszanka, upiorną babkę Jadwiga Chojnacka, a już totalnie upiornego Tielajewa Zdzisław Karczewski [typ urody w sam raz pasujący do taki drakulicznych postaci, hehe]. Rybarenkę gra Ryszard Ronczewski. świetna charakteryzacja autorstwa Anny Włodarczyk. muzyka Wojciecha Kilara. oryginał literacki "Upiór", to opowiadanie Aleksieja Tołstoja. video nie dokopałem się żadnego, jest fotka z rozmowy RYbarenki z Runiewskim : img30.otofotki.pl/obrazki/fj402_vlcsnap-2011-11-29-21h42m00s241.png a do tego moze bardzo zajmujący tekst dotyczący powstania i rozwoju gatunku polskiego kina grozy, w ktorym - jak dowodzi autor - "Upiór" odegral bardzo istotną rolę, jak i cała seria "opowieści niesamowitych", ktore tutaj sobie wesoło opisujemy w miarę emitowania przez nieocenioną Kulturię. www.academia.edu/1779074/Niesamowity_PRL_-_Upior_Stanislawa_Lenartowicza_i_narodziny_polskiego_filmu_grozy miłej lektury, Czcigodni. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: Archiwum Grozy "Upiór" [1967] via Kultura 10.03.14, 10:40 Dzięki, Greku :) Świetna historia. I zdecydowanie na czasie, bo wampiry są znowu modne :) Chyba nie widziałam tego filmiku. Zalinkowany artykuł wygląda na bardzo ciekawy. Przeczytam w wolnej chwili. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Archiwum Grozy "Upiór" [1967] via Kultura 10.03.14, 14:36 cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :] miemy nadzieję, że Kultura jeszcze powtórzy. miło mi. warto :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Wynająłem płatnego..." w Ale Kino /"Psychol" 10.03.14, 10:54 Ale kino nie zwalnia tempa. Dzisiaj o 20.10 "Wynająłem płatnego mordercę" Aki Kaurismakiego z 1990 r, to początek krótkiego przeglądu jego filmów. Słabo znam tego reżysera, ale to raczej nie moje klimaty. Grek pisał niedawno o jakimś jego filmie. Ale ten tytuł obił mi sie o uszy. Fabuła brzmi ciekawie. Bohater (Jean-Pierre Leaud znany z filmów Truffauta) traci pracę, ma już dosyć wszystkiego i wynajmuje płatnego mordercę, żeby go zabił... W tym samym czasie w tvn7 "Psychol" Gusa van Santa. Pod tym mało zachęcającym tytułem kryje się nowa wersja "Psychozy" Hitchcocka. Podobno klatka w klatkę odtworzony oryginał. Pytam się, jaki jest sens robienia remake'u arcydzieła?? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wynająłem płatnego..." w Ale Kino /"Psychol" 10.03.14, 14:43 zajawka fabuały brzmi zajmująco. napiszesz o tym filmie, Siostro ? otóz właśnie, po co te remake oryginałów, które są doskonałe ? :] niedawno przeczytałem gdzieś, że będą remake'ować "Ptaki" :] [ jak sądzę, pewnie dlatego, że dzisiaj techniką cyfrową można ptaszyska rozmnożyć, uagraesywnić, a ze scen ich atakow na ludzi zrobić prawdziwie krwawe łaźnie - psychologia, suspens i atmosfera pójdą w odstawkę; możliwe że w systemie 3D, to dopiero będzie wydarzenie ;) oryginał Alfiego zostanie na zawsze i na wieki wieków niemodną podróbą ;))] Ale Kino zaskakuje ofertą :] ale i CTv nie zostaje w tyle. dzisiaj o 23:55 "Dotyk zła" [rocznik 58] Orsona Wellesa. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Wynająłem płatnego..." w Ale Kino /"Psychol" 10.03.14, 15:21 Postaram się obejrzeć :) Nie ma siły, co i rusz ktoś profanuje klasykę. Słyszałam też o serialowej wersji "Dziecka Rosemary", którą ma robić Holland :) O, zobacz koniecznie "Dotyk zła"! Nestety, nie widziałam tego filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wynająłem płatnego..." w Ale Kino /"Psychol" 10.03.14, 16:03 świetnie :] ha, to są już jakieś kurioza. postaram się obejrzeć, taki mam plan, oby nic mi nie weszło w paradę, heh. mam nadzieję napisać słów kilka, czy to w formie "niegroźnych" uwag czy opisu :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Wynająłem płatnego..." w Ale Kino /"Psychol" 10.03.14, 18:12 Greku, zarygluj drzwi, tudzież przygotuj jakieś pobudzające napoje, żeby nie daj Boże, nie przysnąć :) Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett "Wynająłem płatnego" i "Dotyk zła" 10.03.14, 23:39 Zamawiam "Wynająłem płatnego" oraz "Dotyk zła" . ;) siostra_bronte napisał(a): > Greku, zarygluj drzwi, tudzież przygotuj jakieś pobudzające napoje, żeby nie da > j Boże, nie przysnąć :) :)) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Wynająłem płatnego..." w Ale Kino /"Psychol" 11.03.14, 17:11 [haha] dzięki, Siostro. skorzystałem z tych dobrych rad. i zadziałało :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "The Following" -3 odcinek i po 3 odcinku 10.03.14, 14:24 Followingujecie, czy tak coś niekoniecznie ? ;] No nic, jestem po 3 odcinku, może napiszę dwa słowa. Kto wie,, możliwe że w ktorymś momencie przypadkiem napatoczy się Wam ten serial i zechcecie poznać wcześniejsze wydarzenia, a wtedy będzie jak znalazł, hehe. Wygląda na to, że 3 odcinek zamyka prezentację bohaterów. Jest więc zamknięty w więzieniu pisarz i morderca, specjalista od E. A Poego - Joe Carroll, a na zewnątrz działa gang jego fanów, czy może raczej... współpracowników. Działają ofk wedle jego instrukcji, wedle planu który ustalił Carroll i przekazywał go im podczas ich wizyt u niego, a także podczas jego krótkiej ucieczki [w 1. odcinku]. Wszystko co robią wymierzone jest w ludzi, którzy zawiedli w życiu Carrolla, zdradzili go. A więc : porywają jego syna - Carroll nie ma z nim więzi, ale ma ją jego żona, Claire. A Claire zdradziła go z agentem Hardym, który nie dośc, że Carrollowi przyprawił rogi, to jeszcze śmiał go złapać. Carroll jest stylowym gostkiem, to mu trzeba przyznać. Nienawidzi Hardy'ego, ale nie okazuje tego w sposób manifestacyjny i prostacki. Daleko mu do tego. Pojawia się nowa postać. Jest to Rick Kester. W retrospekcjach widać jak poznał Carrolla, jak go ujęły wykłady i poglądy eks-nauczyciela. Kester wziął sobie za punkt honoru ukarać dwóch ludzi, który zrobili krzywdę jego idolowi : wpływowego krytyka literackiego, który przed laty schlastał powieść Carrolla, przez co nie została ona hiciorem, a takze dziekana uniwersytetu Jakiegośtam, który nie dał Carrollowi posady. Pierwszego Rick wysyła na łono Abrahama za pomocą benzyny i zapałki [na ulicy, w biały dzień], a drugiego z użyciem noża. I przypatruje się z zainteresowaniem jak dziekan się wykrwawia. Policja dowiaduje się o tym wszystkim, bierze Ricka na cel już po akcji z krytykiem. Powiązania z Carrollem są zbyt oczywiste, aby to przegapili. Przeglądając monitoring uliczny znajdują moment, kiedy Rick przebiera się w płaszcz i maskę Poego, w których to podpalił krytyka. Ustalają jego adres na podstawie numeru rejestracyjnego samochodu, jakim się poruszał. Dom wydaje się być pusty. Znienacka jednak wyskakuje z jakiegoś schowka przerażona kobiecina z nożem. Udaje się ją obezwładnić. Zapłakana i rozstrzęsiona tłumaczy, że jest żoną Ricka [Maggie Kester]. Są teraz w separacji, bo Rick od kiedy poznał Carrolla i "nowych przyjaciół" kompletnie stracił głowę, rzucił pracę, popadł w depresję i nihilizm. I nawet ją nożem zranił w przypływie szału. Maggie doniosła o tym na policję, ale dało się sformułować aku oskarżenia, więc Rick dalej sobie chodzi po świecie, zamiast siedzieć w puszce. Widać na retrospekcji, jak Rick rani nożem Maggie. Policja i FBI dają jej ochronę, w zasadzie czekają na pojawienie się Ricka. Jeden agent jest w srodku, reszta w samochodach na zewnątrz. Po jakimś czasie agent Riley, ten w domu, słyszy jakieś szmery na patio. Ciemno jest, bo to noc, więc agent niewiele widzi. Przekonany jednak jest, że ktoś się kręci na tyłach domu. Kiedy wraca do środka, dzwoni telefon Maggie. Riley mówi jej, że ma informację, brzmi ona "TEraz !". "TEraz" to wezwanie do ataku dla Maggie. Bo Maggie jest... tak, jest jedną z NICH. FBI dowiaduje się o tym dosłownie moment przed tym atakiem. Agentka Parker przesłuchuje leżącego w więziennym szpitalu Jordy'ego, opasłego strażnika, który wstąpił do "trupy" Carrolla, a w poprzednim odcinku sam zabił trzy studentki, co sprawiło mu "nieopisaną przyjemność [patrzenie jak gasną, ich ostatni oddech]". Potem terroryzował żonę Carrolla, Claire, i został postrzelony przez Hardy'ego. Przesłuchiwany na okolicznośc porwania syna Claire - nie chciał puścić pary z gęby, nawet zagrywka Hardy'ego, który wyznał mu, że Carroll był "bardzo zawiedzony jego występem" - nic nie dała. Agentka Parker obiecuje Jordy'emu widzenie się z Carrollem. Uradowany Jordy paple więc, że Maggie Kester i Rick Kester są w bandzie Carrolla, a porwanie syna Claire zaplanowała sama Maggie. Oczywiście, agentka od razu zrywa z nim "umowę" jakąkolwiek, czym przyprawia go o ryk wściekłości. W tym momencie pojawia się wiele mówiąca retrospekcja - ten sam moment, kiedy Rick rani nożem Maggie, ALE kontekst tego był taki, że cała banda [Rick, Maggie, Jacob, Emma i Paul] ćwiczyli wtedy walkę białą bronią i Rick"zranił" zonę w sposób zupełnie kontrolowany, możliwe nawet ze wcale jej nie zranił, bo miała jakąs poduszkę na brzuchu, jako przyrząd treningowy. A zatem : agenci dostają info od Parker, że Maggie jest groźna i pędzą do chałupy, ale dla Rileya to za późno. Pada "teraz" i Maggie ze złością wbija w Rileya nóz. Potem ucieka z domu, ale agenci już ją gonią. Dopada ją Hardy. Kiedy próbuje ją unieruchomić, z tyłu napada go Rick [kręcił się zatem koło chałupy]. Hardy kładzie do strzałami z pistoletu, co wprawia Maggie w rozpacz. Trójka porywaczy przetrzymuje nadal syna Claire. Ta trójka ma ciekawą wewnętrzną strukturę. Dowodzi Emma Hill, o cherubinkowej urodzie i psychopatycznym charkterze. Do tego dochodzą jej chłopak Jacob i ten trzeci - Paul. Paul i Jacob udawali gejów z sąsiedztwa przez 3 lata, aby stale mieć na oku Claire i jej syna, takie było polecenie Carrolla. To Emma zachęciła chłopaków, żeby jak najmocniej wczuli się w swoje role. No i stało się, od udawanych pocałunkow do prawdziwych - Jacob i Paul się w sobie zadurzyli. A właściwie bardziej Paul w Jacobie. I przez te 3 lata Paul zdązył się zadomowić w tym udawanym związku. TEraz zaś nie umie się odkochać. Jest zazdrosny o Emmę, a Emma o niego. Kiedy Paul sprytnie proponuje jej rozejm i współpracę - Emma znienacka tnie go nożem w rękę. "Nie jestem idiotką, więc uważaj", cedzi przez zęby. Wreszcie Paul decyduje się wyjechać. Jacob i Emma są zaniepokojeni, bo poszukuje ich cała armia gliniarzy, jak dopadną Paula i się rozpruje, to ich zaraz znajdą i plan weźmie w łeb. Paul zachowuje się jednak dziwnie. W markecie poznaje dziewczynę. Jadą za miasto, piją winko, całują się, aż tu nagle Paul wali ją w głowę drzwiami auta. Zakneblowaną i przerażoną pannicę przywozi do Jacoba i Emmy. O co mu chodzi ? Przyznam, że motywacje tego zachowania są jakieś mgliste. Moze chce im udowodnić swoją lojalność i to że jest zdolny do przemocy, aby dzięki temu móc zyskać zaufanie Emmy, a potem jakoś odzyskać Jacoba ? Pewnie ten wątek sie rozwinie. Ciekawei rozwija się wątek znajomości Carrolla i Hardy'ego. W retrospekcjach pojawiają sie początki tej relacji - Hardy poszukiwał mordercy studentek, a ponieważ wzorował się on na zabójstwach z opowiadań Poego, agent trafił do znawcy tematu, czyli Carrolla. Nie wiedział, że to Joe Carroll jest mordercą, którego szuka. Joe go oczarował, swoim stylem bycia, zainteresowaniem, wiedzą, a także najnormalniej w świecie tym, że z niego sympatyczny gość. Zaczęli się kumplowac niemalże. Hardy nie może sobie darować, że dał się zwieść i w ten sposób osłabł jego krytycyzm i podejrzliwość, przez co w porę nie dostrzegł w Carrollu poszukiwanego zabójcy. "Wiem, co czują ci ludzie [gang Carrolla], on ma urok, on im daje poczucie że są lepsi niż dotąd sądzili, że są", powiada Hardy. Sam to przeżył. I rzeczywiście, od 1 odcinka te retrospekcje świetnie pokazują jak kontakt z Carrollem uzależniał jego "współpracowników", jak jego wykłady na których namawiał do kreowania własnego światopoglądu i to daleko od przyjętych zasad [niby po to by tworzyć lepszą literaturę] wpływają na jego uczniów. Hardy szanuje Carrolla, jego styl. Przeciwstawia się klasyfikowaniu go jako "świra". Carroll zaś chce go zniszczyć, a przy okazji zrobić z tego literaturę. Kiedy więc Jordy zeznaje jak zabijał studentki - na końcu patrzy Hardy'emu w oczy i mówi "Zrobiłem to dla ciebie, Ryanie". Kiedy wreszcie w ostatniej scenie, Claire dostaje mailem plik video i wstrząśnięta widzi jak porywacze Jacob i Paul namawiają jej synka, żeby udusił mysz zakręcają wieczko słoika, w którym ona siedzi - na końcu tego filmiku Jacob namawia chłopca, żeby pozdrowił Ryana Hardy'ego. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "The Following" -3 odcinek i po 3 odcinku 10.03.14, 14:35 Ewidentnie Carroll im kazał wpędzać ciągle Hardy'ego w poczucie winy, cały czas sugerować mu [przypominać], że te wszystkie zbrodnie dzieją się przez niego i z jego powodu. Wykończenie przeciwnika przez osłabienie psychiczne :] Carroll zatem nie chce zabić Hardy'ego, raczej chce go torturować w wyżej opisany sposób. Kiedy agentka Parker odwiedza Carrolla w więzieniu, żeby spróbować wybadać jego motywacje, on w ogóle nie zwraca na nią uwagi, mówi do kamery w rogu sufitu zwracając się bezpośrednio do Hardy'ego. Wie, że agent słucha i obserwuje. TO rozgrywka między nimi. Bardzo ciekawe jest wrażenie [przynajmniej ja je mam, hehe], że bardzo możliwe, iż Carroll ma swojego człowieka wśród agentów/policjantów. Jest np. taki młody agent/policjant, który próbuje się jakby zbliżyć do Hardy'ego, opowiada o sobie, próbuje agenta podpytać, wykazuje respekt i demonstruje jednocześnie sympatię i chęc nawiązania relacji. Hardy tego unika. MOże młody człowiek jest po prostu otwarty i bezpośredni, a może jest wtyką i również działa na polecenie Carrolla. Nic nie jest pewne. Rozwija się rzecz cała bardzo obiecująco. Jeśli jeszcze nie weszliście na pokład, to zachęcam do spróbowania ;] www.youtube.com/watch?v=MHQP4x1JpgU Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Homeland [sez 2/ odc 9] 10.03.14, 15:59 jeśli oglądacie [Pepsic ? trzymasz się ? :)], i wcześniej nie widzieliście, to przygotujcie się na świetny odcinek. kawał dobrego thrillera akcyjnego z obserwacjami, podchodami, prześwietleniami kim naprawdę jest agent Quinn ?] nagłymi wejściami, twistami, zaskoczeniami w tę i we wtę - prima sort. ten cały magiel przeplatany jest obrazkami z wnętrza rodziny Brodych [bez sierżanta, bo ten akurat jest w innych okolicznościach miejsca i przyrody], gdzie wyraźnie spada pozycja głowy rodziny, a jej miejsce [jako father figure oraz...:) nie zdradzę chociaż i tak zapewne czujecie pismo nosem] zajmuje jego najlepszy kolega Mike. znów je zajmuje. ciężka sprawa. finiszowe 3 odcinki powinny być najwyższej próby. na razie scenarzyści idą jak burza, chociaż może czasami zanadto szarżują, ale ogląda się to bardzo dobrze, a 9. odcinek mógłby trwać ze 2 godziny, taki jest treściwy, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: Homeland [sez 2/ odc 9] 12.03.14, 19:26 Rzucam okiem, ale prawdę mówiąc już dawno sie pogubiłam w zawiłościach fabuły. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Homeland [sez 2/ odc 9] 13.03.14, 15:41 nie jest chyba tak źle ? ;] Carrie & co weszli w posiadanie rytualnego nagrania jakie Brody sporządził przed próbą zamachu na wiceprezydenta. Pokazali mu to i zagrozili dożywociem, jesli nie przejdzie na ich stronę. Brody się zgodził zostać kablem i marionetkę w ich rękach. Jego mentor islamski, Abu Nazir przygotowuje zamach w Ameryce. Do kontaktów z Brodym używa Royi Hammad, oficjalnie dziennikarki, nieoficjalnie tajnej emisariuszki terrorystów. Siatka agentów chce ten zamach udaremnić. Brody się miota pomiędzy podwójną agenturą, lojalnością wobec Nazira i koniecznością współpracy z Amerykanami. Przez te akcje zaczyna mieć problemy w domu - córka postrzega go jako cynika, a żona jest rozczarowana jest stałą nieobecnością. Dochodzi do tego spotkanie z Brody'ego z Carrie, które widzi córka. Żona podejrzewa więc Brody'ego o powrót do romansu z Carrie. Ma rację. Carrie i Brody romansują. Na ile jest to gra ze strony obojga albo jednego z dwojga ? Czas pokaże. W ostatnim odcinku, amerykańska siatka zapobiegła spodziewanemu zamachowi na amerykańskich zołnierzy. Nie schwytali jednak Abu Nazira. Czy Nazir przewidział zdradę ? Jeśli tak, to życie Brody'ego jest zagrożone. Estes, szef Carrie, w ostatnim momencie powstrzymuje Quinna - swojego tajnego człowieka w siatce szpiegującej Nazira i trzymającej sznurki od Brody'ego - przed zabiciem Brody'ego jako "nieprzydatnego". Estes uważa, że może jeszcze do czegoś człowiek posłuży. i to by było w skrócie. aha, miejsca ojca i męża, opuszczone przez zajętego ponad miarę i ciągle wymijająco się tłumaczącego Brody'ego zajmuje powoli, acz nieoficjalnie oczywiście, jego najlepszy przyjaciel Mike, czyli wrócił niejako do swojej roli, którą odgrywał w czasie, gdy Brody był przez 8 lat jeńcem wojennym. w ostatnim odcinku podjął się nawet spełnienia obowiązków małzeńskich. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Orły 2014 10.03.14, 23:10 kultura.gazeta.pl/kultura/1,114438,15600877,Potrojny_remis__ale_zwyciezca____i_tak_jest_jeden_.html Najlepszy film "Ida" - reż. Paweł Pawlikowski Najlepsza reżyseria Paweł Pawlikowski - "Ida" Najlepsza Rola Męska Dawid Ogrodnik - "Chce się żyć" Najlepsza Rola Żeńska Agata Kulesza - "Ida" Drugoplanowa Rola Męska Arkadiusz Jakubik - "Chce sie żyć" Drugoplanowa Rola Kobieca Anna Nehrebecka - "Chce się żyć" Najlepszy Film Europejski "Sugar Man" - reż. Malik Bendjelloul Nagroda publiczności "Chce się żyć" - reż. Maciej Pieprzyca Najlepsza Muzyka Jan Kanty Pawluśkiewicz - "Papusza" Najlepszy Film Dokumentalny Dorota Kędzierzawska - "Inny Świat" Najlepsza Scenografia Anna Wunderlich - "Papusza" Najlepszy Scenariusz "Chce się żyć" Najlepszy Dźwięk Guillaume Le Braz i Jacek Hamela - "Imagine" Najlepszy Montaż Jarosław Kamiński - "Ida" Najlepsze Zdjęcia Krzysztof Ptak i Wojciech Staroń - "Papusza" Odkrycie Roku Bodo Kox Najlepsze Kostiumy Barbara Sikorska-Bouffał - "Papusza" Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dotyk zła" via CT2 [1] 11.03.14, 14:26 Od razu powiem, że jest to świetne kino, jakkolwiek ponoć wytwórnia przemontowywała ten film, przez co odbiegał od oryginalnego zamysłu Orsona Wellesa, potem go przysposabiano ponownie do wersji założonej przez scenarzystę i reżysera, słowem... nie mam pojęcia z jaką wersją miałem do czynienia wczoraj, ale była ona, tak czy siak, bardzo udana. Rzecz się dzieje w miasteczku na pograniczu amerykańsko-meksykańskim. Mike Vargas [gra go Charlton Heston, przefarbowany na czarno, z "zabójczym wąsikiem", wygląda jak rodowity Meks] z żoną, Susie [piękna Janet Leigh, platynowa blondynka, razem z Hestonem idealnie się kontrastują], są własnie w towarzyskiej podróży. Traf chce, że własnie w tym momencie są świadkami wybuchu samochodu-pułapki. W eksplozji ginie niejaki Linneker, miejscowy przedsiębiorca. Vargas jest wysoko postawionym urzędnikiem w rządzie meksykańskim, formalnie zajmuje się przestępczością narkotykową. Rzecz dzieje się po stronie amerykańskiej, ale jako że niewykluczone, iż mogło to być morderstwo, a bliskość granicy meksykańskiej może zakładać, że sprawca stamtąd właśnie pochodzi - Vargas automatycznie zaczyna interesować się całą historią. Last but not least, był też przecież naocznym świadkiem. Prędko na miejsce zjeżdza się miejscowa policja. Ostatni pojawia się Hank Quinlan, jak mówi jeden z gliniarzy, "miejscowy celebryta" - policjant/detektyw piekielnie skuteczny, ale i o trudnym charakterze. Postura hipopotama, chodzi o lasce [kiedyś osłonił przed kulą jednego z kolegów], eks-alkoholik, intrygująco-odpychająca postać. Gra go sam Orson Welles. Śledztwo wychodzące od zamachu na Linnekera stanie sią areną walki między Vargasem, który postanawia zostać w miasteczku, aż do wyjaśnienia sprawy, a Quinlanem, w której wykrycie bombera stanie się rzeczą najmniej istotną. Tyle tytułem wstępu. Dalej jest bezczelny spojler alias opis :] Kiedy Mike Vargas probuje wejśc w śledztwo i poznaje amerykańskich kolegów, a przy okazji zbiera pierwsze lekko tylko zawoalowane docinki od Quinlana [ że Meks, że biała żonka, że to nie jego teren itd.], Susie Vargas czeka przy samochodzie. Tam podchodzi do niej młody Meksykanin i [jak tłumaczy jakiś Amerykanin] proponuje, żeby z nim poszła, bo ma coś ważnego do przekazania jej mężowi. Pani Vargas nie jest bojaźliwą sierotką, więc śmiało podąza za chłopakiem. Ten prowadzi ją do jakiegoś mieszkania, gdzie czeka mały gruby Meksykanin z tupecikiem na głowie. Jest to niejaki Joe Grandi, mafioso. Mike Vargas właśnie prowadzi śledztwo przeciw dilerom narkotyków, w którym oskarżony jest jego brat. Grandy apeluje więc przez Susie do Mike'a o rozsądek. Soft-groźba ? MOże. Ale Susie Vargas odważna jest i rezolutna, więc przyjmuje do wiadomości i wychodzi. Nikt jej nie zatrzymuje, nawet drzwi nie są zamknięte. Jednoczesnie, w miasteczku jakiś młody Meksykanin atakuje na ulicy Vargasa. Rzuca w niego jakąś łatwopalną cieczą, która wybucha i jara się na ścianie. Mike uchyla się, potem goni chłopaka, pomagają mu policjanci, ale młody ucieka. Potem się okazuje, że to młodszy brat Joe'ego Grandiego. Dostaje opierdziel za zamach na Vargasa. Przecież od niego zależy los więzionego starszego brata. Kiedy MIke dowiaduje się, że jacyś Meksykanie zaczepiali Susie, chce ich formalnie oskarżyć. Ale Quinlan leniwie pyta : wzięli ją siłą ? użyli przemocy ? przetrzymywali ją wbrew jej woli ? Nie ? No to z prawnego punktu widzenia możesz się pan wypchać sianem. Mnie interesuje, kto zabił Linnekera. Wobec takiego dictum Vargas musi pohamować swoje zdenerwowanie. [a wszystko to w nocnej scenerii przygranicznego miasteczka, gdzie westernowy wiatr miota się po uliczkach, a w oddali pracują charakterystyczne machiny wydobywające ropę]. W hotelu też nie ma luksusu. Do pokoju Susie świeci latarką jakiś gośc z okna naprzeciwka, irytując ją niepomiernie. Wreszcie ona odpala w niego jakimś sprzętem wziętym ze stolika. Latarka znika :} Susie wzięła go za prowokatora erotycznego, ale możliwe że ten ktoś dawał jakieś sygnały świetlne tą latarką. A moze mnie się tylko tak wydało, nawet na pewno, bo ten wątek nie znajduje rozwinięcia w późniejszych odsłonach filmu. Generalnie, te wszystkie epizody świetnie budują nastój nieprzyjaznego miejsca, w którym znaleźli się Vargasowie. Mike proponuje Susie, żeby poleciałą do Mexico City, a on do niej dołączy, jak tylko tutaj się uwinie, ale dzielna żona nie zamierza męża zostawić. W takim stanie rzeczy, Vargas wynajmuje dla niej pokój w najbliższym motelu po stronie meksykańskiej. Nazywa się ten przybytek Mirador. Nazywa ładna, ale motel leży pośrodku pustyni, kawałek drogi od miasteczka, a do tego od tygodnia stoi pusty. Przypomina ten zajazd z Psychozy. Nie ma tam Normana Batesa, ale jest równie dziwny pokrzywiony jakiś młody okularnik robiący za "nocnego stróża". W drodze do motelu Vargasów zatrzymuje policja. Mają podejrzanego o zamach bombowy i chcą, żeby Mike pojechał z nimi. Do motelu Susie odwozi policjant niższej rangi. PO drodze spotykają Joe Grandiego. Policjant grozi mu, że za śledzenie Vargasów moze pójśc za kratki. Grandi broni się, że sobie tylko przejeżdżał, czysty przypadek że się spotkali. Później Grandi przyzna, w rozmowie z kimś innym, że istotnie chciał wtedy spotkać Mike'a Vargasa i rozmówić się z nim. Teraz jednak policjant najpierw kwateruje Susie w MIrador, a póxniej zabiera go na komisariat. Na miejscu Susie dowiaduje się od okularnika, że Grandi ma udziały w tym moteliku, może nawet jest jego współwłaścicielem [przyznam, ze nie do końca tutaj załapałem blusa]. I okularnik bierze Susie za "nową laskę" Grandiego :] Kiedy Susie mówi, że to pomyłka, a pan Grandi własnie został aresztowany, okularnik wybucha śmiechem. Widać mały gruby z tupecikiem ma tutaj pozycję bonza :] MIke Vargas dowiaduje się, że z placu budowy którą prowadzi firma Linnekera, skradziono 10 lasek dynamitu. Szef budowy podejrzewa o kradzież niejakiego Sancheza, chłopaka Marcii Linneker, córki zginiętego w wybuchu przedsiębiorcy. Z budowy ekipa jedzie wprost do domu Sancheza Zastaje tam samego Sancheza, Marcię i jej prawnika. Przygotowani są na to spotkanie. Adwokat powiada, że Marcia przeżyła śmierć ojca, czuje się marnie i wobec tego musi odpocząc. Wyprowadza ją z mieszkania. Quinlan nie owija w bawełnę, podejrzewa że to Sanchez wysadził auto Linnekera. Od jakiegoś czasu Meksykanin Sanchez, skromny sprzedawca sklepowy, spotykał się z dziedziczką milionowej fortuny ojca, Marcią. Ojciec nie akceptował związki jedynaczki z kimś tak podrzędnym. Wobec tego Sanchez ukradł dynamit i zrobił swoje. Quinlan sugeruje między wierszami, że Marcia mogła mu pomóc, aby pozbyć się nieprzejednanego ojca, a jednocześnie położyć łapę na spadku, dzięki któremu mogliby sobie wygodnie żyć. Kiedy Quinlan objaśnia swoją teorię i przesłuchuje, a naweet traktuje klasycznym "liściem", zaprzeczającego namiętnie jego wynurzeniom Sancheza, Vargas - razem z policjantem, Elliem Jakimśtam - przeszukuje szafki i szuflady w mieszkaniu. Nic nie znajduje. Sanchez spanikowany i zrozpaczony drwi sobie z Quinlana bezradnie "Tak, ja i ona, dynamit ukradliśmy, wysadziliśmy jej ojca...", na co Quinlan "A więc przyznajesz się, tak ?". W tej zabawie nie ma miejsca nawet na desperacką ironię podejrzanego. Po chwili najbliższy partner Quinlana, Pete oznajmia, że znalazł dynamit w jednej z szuflad. Vargas oczom nie wierzy. Quinlan, w swoim leniwym ale drapieżnym stylu triumfuje "mamy dowód" i prorokuje Sanchezowi krzesło elektryczne. BIorą go na komisariat, żeby dalej przesłuchiwać, ale poszlaki są mocne. Z budowy zginęło 10 lasek, znalazły się 2. Rachunek jest prosty : 8 poszło na wysadzenie Linnekera w powietrze. Vargas jest oburzony. Przeszukał przecież wszystkie zakamarki mieszkanka Sancheza i NIC tam nie znalazł. Jakim cudem nagle dynamit ? Quinlan nie daje się zbić z tropu. Następuje ostre spięcie między nimi. Vargas wprost zarzuca Quinlanowi, że sfabrykował dowody. Podrzucił chłopakowi. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dotyk zła" via CT2 [2] 11.03.14, 15:19 [aha, tak pitolę o "bombie", a tymczasem na początku śledztwa ustalono, że zamachu dokonano z użyciem DYNAMITU, tak więc - DYNAMIT, słowo klucz :)] Quinlan dotąd cieszył się nieposzlakowaną opinią uczciwego gliny, więc traktuje te zarzuty Vargasa bardzo osobiście. A Vargas zbiera niezły opieprz od innych policajów i urzędasów sądowych, którzy przy tym wszystkim asystują. Podważa uczciwośc miejscowej legendy ! Na chodniku czeka Joe Grandi i proponuje Quinlanowi [wygląda, ze się dobrze znają] "szklaneczkę". Quinlan odmawia, ale idą porozmawiać, przy czym Grandi proponuje, że "temu Vargasowi trzeba utrzeć nosa". Obaj mają z nim problem, więc powinni współpracować. Tymczasem Susie Vargas nie może spać. W motelu zatrzymała się grupa młodzieży. Głośna muzyka dociera z jednego pokoju do drugiego. Co ciekawe, wśród tej młodzieży jest ten młody Meksykanin, który ją wtedy zaprowadził do Grandiego. Susie nazwała go "Panczo", nie wiedząc jak ma na imię, co zarówno on sam, jak i Joe Grandi odebrali wtedy jako wyraz lekceważenia, odzywkę wysoce protekcjonalną. Susie próbuje interweniować u okularnika, ale ten akurat ma tam najmniej do powiedzenia. W dodatku nie da się stąd nigdzie zadzwonić, bo telefon się zepsował. MIke Vargas dociera do informacji, a nawet kwitów, że sam Quinlan kupował dynamit. Ponoć ma ranczo w pobliżu, ale nagle równie dobrze mozna i jego oskarżyć o tej zamach. W hotelu Mike spotyka się z Elliem, potem pojawia się sam Quinlan, znów dochodzi do spięcia między protagonistami. Vargas grozi oskarżeniem o podrzucanie dowodów, Quinlan odpiera je z coraz większą złością. Po wszystkim, Vargas chce dostępu do akt starych spraw prowadzonych przez Quinlana. Quinlan zaś, wychodząc, mówi do jednego z urzędasów "Vargas bredzi, bo to ćpun, widziałem u niego strzykawkę, to narkoman !". JUż wtedy Quinlan "wie co mówi"... Oto bowiem w motelu Mirador najpierw jakaś kobieta przez ścianę pokoju nawija coś do niej o marihuanie, a potem grupa młodzieży wchodzi do pokoju Susie Vargas. Scena wygląda przerażająco : milcząc i intensywnie się w nią wpatrując wchodzą jedno za drugim [2 kobiety i 5 mężczyzn], otaczają jej łózko, a ona nie ma dokąd uciekać. Jedna z kobiet wreszcie mówi "Chcę na to popatrzeć". Czyżby gwałt ? Rzucają się na Susie, obezwładniają ją... Mike w tym czasie buszuje wśród papierów. Przegląda zapisy ze śledztw prowadzonych przez Quinlana, wynika z nich niezbicie, że w każdym z nich nagle znajdowały się dowody w domu podejrzanego, którym podejrzany gorąco zaprzeczał. Niektórzy lądowali później na krześle elektrycznym. Vargas jest zdumiony : Quinlan wyrobił sobie markę za pomocą zwyklłych oszustw. Posyłał ludzi na śmierć fabrykując dowody. Kiedy do archium, zdziwiony że jest otwarte, przychodzi Pete - nie moze uwierzyć w to, co słyszy od Vargasa. Quinlan to jego guru, dzięki niemu został dobrym gliną, jak to możliwe ? Sam Quinlan znikł. "NIe pił od 12 lat, teraz znów zaczął, przez ciebie", mówi Pete oskarżycielsko do Vargasa. [pojawia się w jednym-dwóch zdaniach wątek żony Quinlana, zmarłej przed laty, możliwe że to z powodu jej śmierci Quinlan dawno temu ostro tankował. I możliwe, że miał on coś wspólnego z jej śmiercią] MIke Vargas nie mogąc dodzwonić się do Mirador, przyjeżdza tam sam, żeby zobaczyć się z Susie. Noc, wiatr niesie jakies liście po okolicy. Okularnik mówi mu, że od tygodnia nikt w tym motelu nie mieszkał. Vargas tłumaczy mu, że była tu jego żona. Zaczyna Kafką pachnieć. MIke łapie za ksiązkę gości, jest tam zapisana Susie, w pokoju nr 7. Pokój ten jednak stoi pusty. Tylko łózko jest zmiętoszone. Okularnik daje w długą. Vargas odnajduje walizkę pod łózkiem. Problem w tym, ze nie ma w niej pistoletu, który tam zostawił. Ktoś porwał Susie i okradł go z broni. MIke wypada z pokoju i łapie okularnika, a ten zdradza mu, że byli tu młodzi ludzie, w tym jeden Grandi. Trzeba ich szukać w miasteczku, w klubie Rancho Grande. MIke wraca więc na pełnym gazie. Susie Vargas jest w jakimś pokoiku w podłym hoteliku. Nie została zgwałcona. Lepiej - została naszprycowana prochami. Taki był plan Grandiego i... Qiunlana. Celem zaś, wrobienie Vargasa w rzekome przestępstwo jego własnej żony i pozbycie się z miasta. Grandi jest w pokoju, pilnuje jej. Pojawia się Quinlan. Każe Grandiemu zadzwonić anonimowo na policję, do wydziału narkotykowego i podać im tylko numer pokoju, "powiedz im, że znajda w nim coś bardzo interesującego". Iście makieweliczny plan. Quinlan wolno wdziewa rękawiczki i zwraca się ku Grandiemu. "Nie może zostać żaden świadek, rozumiesz to chyba". Grandi sie cofa przerażony, próbuje uciekać, ale nie ma dokąd. Quinlan łapie go, dusi linką [kapitalnie nakręcona scena, nie widać dokładnie tego dusicielstwa, ale tańczą cienie na ścianie, słychać zduszone oddechy w półmroku, odgłosy przewalających się gratów, o które zawadza walczący desperacko o życie Grandi - wspaniała dramatyczna scena]. Skutecznie. Grandi w końcu zionie ducha. Quinlan opiera go na poręczy łózka. Potem wychodzi, rzucając ostatnie spojrzenie. To równiez świetne ujęcie, nalana morsowata twarz znikająca za powoli zamykającymi się drzwiami. Kiedy Susie odzyskuje przytomnośc - widzi nad sobą sina napuchniętą twarz martwego Grandiego. Krzyczy wniebogłosy. Wybiega na wąski balkonik. Drze się ile sił w płucach. Jest noc, ludziska na dole patrzą na nią i się śmieją. Nie wiedzą o co jej chodzi. Traf chce, że akurat pod hotelem przejeżdza Mike. Nie widzi jednak żony. Idzie do rancho Grande. Wdaje się tam w bijatykę z Meksykanami, domagając się informacji, gdzie jest Susie. Interweniuje policja. Jednocześnie Mike dostaje porażającą wiadomośc : Susie znaleziono w pokoju pełnym narkotyków, o których posiadanie jest teraz oskarzona. Żona urzędnika d/s przestępstw narkotykowych... Quinlan mógłby uchodzić za mistrza podstępu. Ale nie to jest najgorsze. W jej pokoju znaleziono ciało Grandiego, Susie może zostać oskarzona o morderstwo. Oficjalnego oskarżenia jeszcze nie ma, ale Mike wie, że dla jej reputacji sama sytuacja jest już druzgocąca. Mike spotyka się z nią w areszcie. Musi oczywiście dowieśc, że została wrobiona w ten cały interes. Nie ma wątpliwości, że to Quinlan za wszystkim stał. Niespodziewanie zgłasza się do Mike'a Pete Menzies, sierżant, najbliższy współpracownik Quinlana. W hotelowym pokoju, przy ciele Grandiego, znalazł... drewnianą laskę. Laskę którą podpieral się zawsze kulawy Quinlan. A zatem, Mike juz wie, i Pete też, że Quinlan nie tylko zaaranżował całą akcję, ale i ja wykonał. Quinlan w tym czasie siedzi u Tanny, "cyganki" w stylu Grety Garbo, swojej wieloletniej przyjaciółki. "Powróż mi, chcę wiedzieć coś o mojej przyszłości", prosi ją, na co ona "Nie masz przyszłości. Twoje życie jest już tylko historią". Pete wie, gdzie szukać Quinlana, ale jak go wywabić na zewnątrz ? Vargas przygotowuje prowokację : Pete ma zagadać Quinlana i wydobyć z niego zeznania, a jednocześnie będzie miał przypięty mikroport, zaś Vargas będzie całą rozmowę nagrywał. Pete biada nad tym, że Quinlan był jego idolem, a tutaj wygląda na to, ze przez całe życie kłamał. Niemniej zgadza się wziąc w tym udział. Chce prawdy. Uczciwości. Jest noc, jakieś parszywe przedmieścia, stary mostek z sadzawką pod spodem, jakies wysypisko śmieci, no i oczywiście maszyny ropne tuz obok, wiatr powiewa. Ostatnia sekwencja, około 10-15 minut, jest kapitalnie dramatyczna, wspaniale sfilmowana, doskonale zagrana. Pete wywołuje Quinlana na zewnątrz. Zaczyna go pytać : jak było naprawdę ? z Sanchezem ? z Susie Vargas ? Quinlan jest lekko podchmielony. Wychodzi i plącze się po tym całym terenie. Pete chodzi z nim i nie daje mu spokoju. Cały czas bombaruje pytaniami. A Vargas cały czas lata za nimi, w ukryciu. Musi utrzymywać ich rozmowe w polu zasięgu radia, inaczej nic się nie nagra. Wlecze więc nieświadomie swoją włóczęgą Quinlan Vargasa przez sadzawkę, krzaczory, pod mostem, przez śmieci... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 11.03.14, 15:40 Prowokowany pytaniami Pete'a, ale i własną nerwową kondycją i procentami we krwi - Quinlan zdobywa się na spowiedź. Wychwala swoją uczciwość, że się nigdy niczego nie dorobił, najwyżej jakiegoś małego rancza, przez 30 lat służby. Pete mówi mu "zabicie Grandiego to byl ogromny błąd", na co Quinlan cynicznie odpowiada "Błędem było tylko to, że zapomniałem zabrać z tego cholernego pokoju moją laskę". Kiedy Pete mówi "Przez tyle lat posyłałeś na krzesło ludzi, którym podrzucałeś dowody...", na co Quinlan wybucha " WINNYCH ! Posyłałem tylko WINNYCH ! podrzucałem tylko WINNYM !". W którymś momencie Quinlan zaczyna podejrzewać, ze Pete nie przyszedł sam, że jest tutaj gdzieś MIke Vargas. Krzyczy więc, żeby Vargas wylazł z dziury, ale Mike nie daje się sprowokować. Quinlan domyśla się, ze jest nagrywany. Qiunlan wyciąga rewolwer, ten który został ukradziony z walizki w motelu. Strzela do sierżanta. Kładzie do trupem. Morderstwo na konto Vargasa ? Chwiejnym krokiem Quinlan zjeżdza do sadzawki, myje w niej rękę ze śladami krwi zabitego. Tam zastaje go Mike. Quinlan nie jest zaskoczony jego pojawieniem sie. "Z tego się nie wydobędziesz", mówi Quinlan cynicznie, "kulka jest z twojej broni". I celuje do Vargasa. Wtedy pojawia się auto z policją. Quinlan wie, że to koniec. Chce jeszcze strzelić do Vargasa, ktory właśnie prórbuje się ukryć. Quinlan żąda, żeby Mike odwrócił się twarzą do niego, bo nie chce mu strzelić w plecy. Strzela do policjanta. Zabija go. Vargas znajduje wśród policajów Eliego, tego urzędasa-policjanta, powiadamia go, że zeznania Quinlana są nagrane na tasmie, i żeby Elie się nimi zajął. On sam chce zabrać żonę i wyjechać. Elie kupuje taki układ. Quinlan zostaje postrzelony. Umiera osuwając się do bagnistej sadzawki. W tym czasie MIke i Susie własnie opuszczają miasto. Pojawia się Tanny. Mówi beznamiętnym tonem "to był dobry facet...". Na co - uwaga puenta :] - Elie przytakuje jej... "I MIAŁ RACJĘ. Sanchez się przyznał do morderstwa". Tanny odchodzi majestatycznie w noc, prosto w kierunku szybów naftowych majaczących w bliskim tle. Kaniec. Tanny gra Marlena Dietrich. Yup :] ze swoim firmowym chłodem i dystansem. Uff, mam nadzieję, ze jakoś przebrnęliście. Gratulacje, jesli tak się stało ;] www.youtube.com/watch?v=V-Ogn2hMp1M Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 11.03.14, 17:02 Znakomita opowieść, Greku. Poczułam klimat tego filmu. Tamten link się nie otwiera, więc wklejam link, może to ten sam, ze sceną początkową www.youtube.com/watch?v=Yg8MqjoFvy4 Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 11.03.14, 17:15 dzięki, Barbasiu :] miło mi strasznie, że aż tak się wciągnęłaś w tę historię. Twój link pokazuje sam początek. ja próbowałem nieudolnie linkować trailer :] spróbuję jeszcze raz, może coś się otworzy, hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 11.03.14, 18:15 Mam trailer "Touch of Evil" : www.youtube.com/watch?v=V-Oqn2hMp1M Wielki ten Orson Welles. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 12.03.14, 14:11 dzięki :] reżyser pierwsza klasa ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 12.03.14, 13:15 Dzięki, Greku :) Czytałam same superlatywy na temat reżyserii Wellesa, klimatu i strony wizualnej. Twoja recenzja to potwierdza :) Przyznam, że z trudem rozpoznałam Wellesa w trailerze. Heston w roli Meksykanina, z przyciemnioną skórą, no nie wiem... Czy jest przekonujący w tej roli? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 12.03.14, 14:19 cała przyjemnośc po mojej stronie, Siostro :] cieszę się. ja Hestona rozpoznałem dopiero jak przeczytałem, kto zagrał, hehe. mam wrażenie, że własnie ta charakteryzacja sprawiła, że jest wiarygodny i sugestywny. ofk, aktorsko jest - wg mnie - nienaganny, wszystkie reakcje i palpitacje odgrywa jak należy. przede wszystkim jednak, jego bohater ma być "tym obcym" w obcym dla siebie miejscu, i "meksykańska uroda" pełni tutaj rolę zasadniczą, ułatwia identyfikację, wzmacnia odczucie konfrontacji jaka zachodzi między meksykańskim urzędnikiem [w stopniu kapitana], a będącym na własnym terenie białym jak śnieg Jankesem :] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Dotyk zła" '58 via CT2 [3] 12.03.14, 13:01 Dzięki, Barbasiu. Świetna scena. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "127 godzin" POlsat, 20:00 11.03.14, 17:44 w skrócie : młody alpinista [James Franco, co pewnie Czcigodne przyciągnie przed ekrany] alpiniuje po górach słonecznych, aż tu nagle wpada w dziurę i zostaje unieruchomiony wielkim kamieniem, który blokuje jego rękę. w promieniu godziliona kilometrów - żywej duszy. I z tego, co czytłem : film polega na tym, że on robi rachunek z życiem, cały czas deliberując czy ciachnąć łapę czy nie, bo to jest sytuacja pod tytułem : nie ma ciachu ciachu - idziesz bracie do piachu. rzucamy się ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 11.03.14, 18:33 Rzucamy się ? Na James Franco? Z przyjemnością. ;)) My z Manią na pewno... Zwłaszcza, że James Franco, na którego barkach w istocie spoczywa cały film (nie wspominając o wielkim kamieniu), dał radę udźwignąć ciężar odpowiedzialności, czytałam niegdyś w jakiejś recenzji. >cały czas deliberując czy ciachnąć łapę czy nie, bo to jest sytuacja pod tytułem : nie ma >ciachu ciachu - idziesz bracie do piachu. Ożeż! Będzie się działo... "127 godzin" wyreżyserował Danny Boyle od "Slumdoga. Milionera z ulicy", który był wyświetlany niedawno w telewizji, a nas ani słowa o tym filmie!? Widzę, że muszę Wam co nieco opowiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 12.03.14, 14:07 ja się rzuciłem, a Ty ? ;]] a Wy, Czcigodni ? ofk, nie na pana aktora, ale film w swojej formie interesujący. tak sobie myślałem, jak tu można w ciekawy sposób pokazać gościa, co tytułowe 127 godzin spędza unieruchomiony. retrospekcje - jasne. marzenia i miraże - też jasne. ale doszły jeszcze próby uwolenienia się [kreatywny gośc, nie ? kombinował na wszystkie sposoby, a warunki były opłakane przecież], nadzieja przeradzająca się w desperację, no i te monologi do kamery [rozbawił mnie ten moment, kiedy samokrytycznie komentuje "Co ? Czyżbyś wybrał się na wycieczkę, nie informując nikogo dokąd się wybierasz ? [z offu zawiedziony jęk widowni]... UPSSS..." - to "upssss" było rewelacyjne]. jak się okazuje, rzecz na faktach oparta, więc z jednej strony, pan alpinista miał cholerycznego pecha [ale on tę sytuację postrzega jako fatum "Ten głaz na mnie czekał. Od kiedy przybył tu z... kosmosu. Całe moje życie. Czekał, aż się zjawię. Własnie ja."], sami powiedzcie, jaka jest szansa, że przytrafi się komuś taka historia ? z drugiej, miał szczęście, bo stracił rękę, ale i uświadomił sobie, że do tej pory był egoistą, który psuł relacje z najbliższymi, a przynajmniej nie dawał z siebie dostatecznie wiele, by je utrzymać w należytym stanie. jak pokazują ostatnie kadry, z oryginałem w roli głównej, udało mu się to naprawić. sama akcja amuptacyjna - zręcznie sfilmowana, reżyseiro i kamerairo nie skupili się na epatowaniu szczegółami chirurgicznymi , tylko raczej na akcie heroizmu, czyli na mimice, determinacji i wysiłku Arona. człowiek bywa piękny, nieprawdaż ? :} oglądałaś "Slumdoga" i ukrywałaś to przed nami, Barbasiu ? :] no jakże to ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 12.03.14, 15:35 Oglądałam :) Rzeczywiście, jak na taki temat, film był naprawdę wciągający i ciekawie zrealizowany. Szkoda tylko, że znaliśmy zakończenie tej historii, bez tego byłoby jeszcze więcej emocji. Moim zdaniem wymowa filmu, że Arona spotkała kara, bo był egoistą jest naciągana. I jego egoizm jest pokazany dosyć stereotypowo: nieodebrany telefon on matki, rozstanie z dziewczyną. Facet miał po prostu dużego pecha, wypadki się zdarzają. Jego winą było to, że czuł się zbyt pewnie, jako były ratownik. Nie pomyślał o tym, że samotne wycieczki po kanionie mogą być niebezpieczne. Zostawienie informacji, gdzie pojechał i tak by mu nie pomogło. Sam mówi w pewnym momencie, że od chwili zgłoszenia zaginięcia musi minąć doba, to już byłby wtorek. Dla niego już za późno. Zakończenie filmu jest trochę zbyt sentymentalne, zbyt dosłowne. Ale trzeba pochwalić Jamesa Franco za znakomitą rolę i piękne zdjęcia. I jeszcze fajna muzyka, chociaż mam wrażenie, że było jej trochę za dużo. A, przy scenie "ciachania" zamknęłam oczy :) Haha, a pytałeś czy ktoś widział "Slumdoga" :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 12.03.14, 15:56 Tutaj piękny utwór Sigur Ros z zakończenia filmu: www.youtube.com/watch?v=9pjU9YxIvxc Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 12.03.14, 16:31 brawo :] wiesz, ja myślę, że ten nieodebrany telefon, to bardziej taki symbol tej jego postawy wobec bliskich niz wydarzenie samo w sobie. możliwe, również, że jest to ente setne takie zachowanie Arona, a to - tak kombinuję - miałoby już swoją wymowę. własnie, to rozstanie z dziewczynę zupełnie nie zostało opisane - właściwie, dlaczego się rozstali ? udało Ci się rozszyfrować ten wątek ? yes, muzyka dobra. i chyba niezły montaż, z ciekawymi wstawkami, ni to symbolicznymi, ni to halcunacjami zalatującymi. haha :] aż tak straszna ta scena nie była, za co chwała reżyserowi. hehe :] liczyłem na to, że oglądający sami się ujawnią ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 12.03.14, 16:39 Hehe, to nie było aż takie poświęcenie. Czytałam o tym filmie dużo dobrego. Pewnie masz rację, nie było tutaj czasu na rozwinięcie tematu. Ale w efekcie wyszło to trochę powierzchownie. Właśnie, o związku z dziewczyną nic nie wiadomo, może to było nie tylko jego wina, że się rozstali? Tak, świetny motaż. Choćby te scena kiedy Aron marzy o czymś do picia i widzimy fragmenty reklam, z lejącymi się strumieniami różnych napójów. Wolałam nie ryzykować oglądania tej sceny :) Przy okazji przypomniało mi się jedna rzecz. Ręka przyciśnięta przez głaz musiała cholernie boleć, a po Aronie w ogóle tego nie widać. Greku, przecież wiesz, że niektórych forumowiczów trzeba wyciągać za uszy :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 13.03.14, 17:20 z dziewczyną, można założyć, że po prostu Aron... zrobił to, co zawsze, czyli był palantem ? ;] w jakimś monologu Aron zauwaza, że stracił czucie w kciuku i powiada "już po nim". może i w całej ręce ją stracił, a wobec tego, rękę by stracił tak czy siak ? hehe... są tacy forumowicze ? ;] nie wieeeerzę... ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "127 godzin" POlsat, 20:00 12.03.14, 19:23 Zgadzam się z Waszymi opiniami. Film ciekawie, po nowatorsku zrealizowany i zmontowany oraz rewelacyjnie zagrany, choć biorąc pod uwagę tematykę wydawało się to karkołomnym zadaniem. Brawa dla pana Franco. Mówcie, co chcecie, ale mi trudno uwierzyć, że profesjonalista, tudzież ratownik nie stosuje podstawowej zasady tj. nie informuje o celu wyprawy. Dlatego sądzę, że watek podciągnięto na potrzeby Hollywood (łopatologicznie), który jak wieść gminna niesie preferuje obrazy z morałem. Mi się wydaje, że dziewczynie bardzo zależało, a Aaronowi tak sobie i to był powód rozstania. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Miłość" [dokument PL] TVP2, 22:50 11.03.14, 17:51 a to dopiero jest hicior. ledwie dokument Dzierżawskiego zebrał tryliony nagród, a już w TVP pokazują. pogratulować. chociaż ten jeden raz, hehe. historia spotkania po latach Miłości, yassowego składu, który kiedyś narobił na polskiej scence muzycznej sporego zamieszania, żeby sie rozpaść, kiedy struktura nie wytrzymała kłębienia się w jednym kotle zbyyt wielu muzycznych indywidualności. słuchałem niedawno jakiegoś podcastu z rezyserem. brzmiał na tyle interesująco, a cała rzecz reklamowana jest nie jako dokument o muzyce, ile raczej o iskrzeniu na linii relacji między osobowościami ludzkimi [muzycznymi też], że chyba nie wypada przegapić. skaczemy ? ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Miłość" [dokument PL] TVP2, 22:50 11.03.14, 18:40 > skaczemy ? ;] Więc waham się, czy skakać, czy nie. Bo to byłby dla mnie istny maraton telewizyjny od 20:00 do 0:30 !? Nie wiem, czy dam radę., zwłaszcza , że muszę wstać jutro bardzo wcześnie. W razie czego, opowiesz co nieco, Greku? Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Miłość" [dokument PL] TVP2, 22:50 12.03.14, 14:23 skoczyłaś ? :] ja skoczyłem. rzeczywiście, zrobił się z tego mały maraton, ale... dobry maraton nigdy nie jest zly, heh. oczywiście, że napiszę. może dziś się postaram, a jeśli nie dziś, to jutro na pewno. [czy udało Ci się obejrzeć ?] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Miłość" [dokument PL] TVP2, 22:50 12.03.14, 23:07 Fragment tylko obejrzałam. Jutro słówko powiem. Myślę, że warto więcej opowiedzieć o tym dokumencie. Świetna rzecz, dużo fantastycznej muzyki, i wspomnienia samych muzyków momentami poruszające, dające do myślenia ... :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Miłość" [dokument PL] słów parę ? 13.03.14, 13:19 Mogę zacząć ? :] To powiem, że najbardziej ujęło mnie to, co było w zapowiedziach, że muzyka jako taka została w tle, a na plan pierwszy wyszły relacje międzyludzkie. Dialogi i gadające głowy do kamery udatnie wymieszane z fragmentami muzycznymi i starymi nagraniami z archiwum samego zespołu i, zdaje się, archiwum mediów różnych. Są bodaj 2 momenty, kiedy jest jakaś wstawka dotycząca ustawienia nut w jakimś utworze, jak to usłyszałem, to byłem równie zaintrygowany, co przerażony ;] O czym oni mówią ? Ale - jak to brzmi ! Czarna magia, ale MAGIA. Pod warunkiem, że w małej dawce. Tym bardziej byłem pod wrażeniem słuchając Leszka Możdżera, który nie moze przeżyć, że któryś z kolegów źle zagrał jakąś "tercję" jakiegoś jednego "akordu". Ciekawy jest ten konflikt stylów jaki ciągle w tym zespole istniał, próba łączenia agresywnej improwizacji z zimną logiką i graniem wg planu i nut. Przyznam, że blizej mi do koncepcji Mikołaja Trzaski, życia inspirującego się nieustanną ciekawością następnej godziny, następnego dnia, wystrzelenia w powietrze dalekosięznych planów i sztywnych strategii, które to pojmowanie życia w decydujący sposób wpływa na sposób w jaki MT muzykuje. Wydał mi się w ogole najciekawszym człowiekiem w tym towarzystwie. Świetny jest ten fragment, kiedy z przeszłości wyciągana jest historia, jak to Trzaska został odsunięty od składu, bo Możdżer nie mógł jego żywiołowości znieść, zębami zgrzytał na każde wyjście poza partyturę, i wymusił niemal przyjęcie innego muzykanta. W opowieści Tymańskiego wygląda to naprawdę brutalnie - koleś, albo nauczysz się grać z nut, albo bujaj się, bo od teraz robimy muzykę intelektualną, a nie sercową. A przeca kumple to byli, nie ? Tymański określa swoją przyjaźń z TrZaską jaką związek bliski platnoicznej formie gejostwa, z dalekim, ale wyczuwalnym podskórnie podtekstem erotycznym Prowokuje trochę, ale pewnie zażyłośc i współbrzmienie nie tylko muzyczne było to niecodzienne i wyjątkowe. W sumie, Tymon nie miał lekkiej roli, jako jakiś tam przywódca i lider, który musi kombinować jak tu negocjować między tak różnymi zawodnikami. MOżdżera portretuje skryty charakter, który dodatkowo wygląda na takiego, co to lubi pointrygować, żeby postawić na swoim. Zapamiętałem relację z pierwszego spotkania, kiedy to pan Leszek, na sugestię "POgrasz z nami, poznasz chłopakow, zaprzyjaźnimy się" był rzekł ponoć "Ja się nie umiem przyjaźnić", a sam dodaje "To nie były moje klimaty, nie podobało mi się", jak rozumiem nie tylko preferowany styl muzyczny, ale i rodzaj zachowań pozostałych muzyków. I dodaje zdanie, które kapitalnie go opisuje, może nie tego dzisiaj, ale zapewne tego ówczesnego "W tym graniu było za dużo niebezpiecznej wolności". Yup, "niebezpieczna wolność", to bardzo sugestywne okreslenie. A jednak 10 lat udało się im jakoś zaliczyć wspólnie, więc wspólne poszukiwania muzyczne okazały się więc wartośc nadrzędną. Wizyta Lestera Bowie. To jak oni wszyscy mówią o nim i jego grze, jakby nawiedziła ich boskośc wcielona. Ogromna motywacja i moment przełomowy dla zespołu, bo mogą z nim zagrać i obserwować go z bliska. Jak ich to łączy, prawda ? Na codzień może być różnie, ale wobec mistrzostwa Bowiego są zgodni w szacunku i uznaniu. Muzyczna wielkośc to coś, przed czym chętnie chylą czoła. To mi się gdzieś tam wydrukowało, że pomimo wszystko muzyka pozostaje najważniejsza. Do tego, barwne i soczystym językiem snute przez Tymona opisy ich młodzieńczych inspiracji, pozytywnych szajb i pragnienia by zniszczyć jak najwięcej muzycznych [jazzowych ?] świętości, podłożyc bombę i z radością odpalić. Wdrukowało mi sie, że potem się nagle oddrukować w końcówce, kiedy zachodzi podejrzenie, że na powrocie na scenę, po 10 latach, najbardziej zależy tym z muzykantów, którzy gdzies tam się zaczepili w branży. Trzaska jest uczciwy - nie czuję tego grania, nie mogę w tym wystąpić. A MOżdzer z TYmańskim, też wiedząc chyba, że brzmi to najlepiej - gotowi są iśc dalej, kierując się bardziej w stronę eventu niż czegoś, co będzie muzycznie wartościowe. Tymański miał ponoc małego kaca, po pierwszym obejrzeniu gotowego już filmu. Nie dziwię się :] Wyszedł w nim dośc dwuznacznie. Z jednej strony jako zdolny gawędziarz, z drugiej gośc, który trochę gra na dwie strony, opisując kolegów. MOżna by to poczytać za szczerość, po prostu. MÓwi o tym, co było dobre, i o tym co trochę mniej fajne i fair. A do tego, oni sami między sobą musieli znać te wszystkie podskórne animozje i dylematy. Zatem, może się trochę zawahał w obliczu reakcji ludzi, którzy to zobaczą i zechcą go ocenić podług bardziej wyśrubowanych kryteriów ? A moze chodziło o zespół ? Jak mówił reżyser, Tymański twierdził, że "za dużo zostało pokazane". Potem odpuścił, ale pierwsza reakcja zawsze ma swoją wymowę. Co to znaczy "za dużo" ? Jak sądzisz, Barbasiu ? Jak sądzicie, Czcigodni ? Nazwa zespołu, tytuł filmu i rodzaj relacji między muzykami efektownie sie łączą. Miłośc, bo kochali muzyke i po to się spiknęli, żeby to wyrażać. MIłość, bo czy nie na tym polega ona właśnie, że kochając się ciągle walczy się o niezależność i swoje racje, jednocześnie osiągając kompromisy w imię tejże miłości; bo to nieustanny konflikt, ale i namiętność, bo to wzajemne uwielbienie, ale i wrogość czasami i złośc. Miłość między ludźmi trwa, ale po 10 latach muzyki już z tego nie da się wykrzesać. A może i miłośc nie taka jaka była ? Trzaska wyraźnie zawiedziony jest zmianą poglądów i zachowań Tymańskiego i Możdżera, którzy awansowali do mediów i świadomości widowni niekoniecznie ambitnej i niszowej, przestając poszukiwać muzycznie i stracili dla niego wiarygodność, także jako ludzie ? Świetna, świetna opowieśc o ludziach z krwi i kości. PS : jeśli dobrze pamiętam historia Jacka Oltera, chorego bodaj na schizofrenię maniakalno-paranoidalną, wybitnie utalentowanego bębniarza, który popełnił samobójstwo, doczekała się osobnego krótkiego dokumentu. Pokazywany był kiedyś w TVP 2. a może był to tylko materiał reporterski w jakimś programie ?.. Tak czy owak, coś było. zawsze z trudem przechodzi mi to przez łusta, ale... brawo Dwójka ;] Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Miłość" [dokument PL] słów parę ? 13.03.14, 23:52 grek.grek napisał: > Mogę zacząć ? :] Oczywiście! :) cdn... ;)) Do jutra. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Miłość" [dokument PL] słów parę ? 14.03.14, 16:22 dzięki ;] a zatem, pozostaję z ciekawością :] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Miłość" [dokument PL] słów parę ? 16.03.14, 19:40 Muszę sie przyznać, że nie znam tej muzy, ale Ty widzę jesteś wiernym fanem:) Ciekawe, kiedy nasze drogie rozgłośnie przebudzą sie ze snu zimowego, że poprzez uporczywe lansowanie zagranicznych gniotów polska muzyka leży na dnie i jest znana tylko garstce słuchaczy intranetowych. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "The Killing" (1,2) 12.03.14, 15:38 Zaczyna się :) Dzisiaj w Ale Kino o 21.10. Szkoda, że dwa odcinki naraz, bo trzeba się jednak skupić, a całość skończy się przed północą. Ale nie narzekajmy. Jestem strasznie ciekawa tej trzeciej serii! Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" (1,2) 12.03.14, 16:32 że tak powiem... wow ! ;] mam nadzieję, że napiszesz nam "parę" słów, Siostro ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" (1,2) 12.03.14, 16:42 Też jestem podekscytowana :) Oczywiście, że napiszę, chociaż nie będę miała czasu na dokładny opis. Mam nadzieję, że Pepsic i inni forumowicze też się dołączą. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "The Killing" (1,2) 12.03.14, 19:09 To, że dwa odcinki to dobrze, bo ja z tych niecierpliwych, ale mogłyby sie wcześniej zaczynać. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" (1,2) 12.03.14, 19:18 No właśnie, szkoda, ze nie 20.00. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "The Killing" (1,2) 12.03.14, 23:11 Świetnie! > Oczywiście, że napiszę, chociaż nie będę miała czasu na dokładny opis. Nie wymagamy dokładnych opisów! :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 16:40 No dobra, spróbuję napisać w miarę skrótowo o głównych wątkach. Początek jest mocny. Widzimy obskurne wnętrza jakiegoś statku, chyba handlowego, i faceta w samej bieliźnie, krwawiącego, przywiązanego do krzesła. Z trudem uwalnia się z więzów i biegnie na górę do miejsca, z którego nawiguje się statkiem (nie mam pojęcia jak to się nazywa) i próbuje nawiązać kontakt z lądem. Niestety, pojawia się jakiś zamaskowany gość i rozebrany facet w panice wyskakuje za burtę. Oczywiście jest ciemna noc i odpowiedni klimat. Rano pracownicy portu znajdują kawałki ciała. Śledztwem zajmuje się oczywiście Sara Lund. Niedługo będzie obchodzić 25-lecie pracy i zamierza przenieść się do jakiegoś wydziału analiz i planowania (nie pamiętam dokładnie). Do pomocy zostaje przydzielony młody policjant, niejaki Juncker. Jest jeszcze Matthias Borch, pracownik Biura Ochrony Państwa. Tak się pechowo składa, że akurat tego dnia premier ma spotkanie z bezdomnymi na terenie portu. Musi więc mieć zapewnione bezpieczeństwo i Borch włączą się do pracy policji. Co ciekawe jest on byłą sympatią Sary Lund, jeszcze z czasów szkoły policyjnej. Ważna informacja: port i statki należą do potężnej firmy Zeeland. Jej właściciele zamierzają przenieść się do Azji, ze względu na kryzys. To byłby cios dla rządu. Zeeland wpiera rządzącą koalicję, zapewne także finansowo. W skład rady nadzorczej wchodzi Robert Zeuthen, firma należała do jego rodziny od wielu lat. Tenże Zeuthen mieszka w luksusowej posiadłości ze swoją świtą. Niedawno się rozwiódł, ma dwójkę dzieci, dzieli się opieką razem z żoną, chociaż nie jest to łatwe, bo oboje okazują sobie otwartą wrogość. Policja próbuje zidentyfikować ofiarę. Prawdopodobnie to marynarz, sadząc po dużej ilości tatuaży. Sara wypytuje faceta przysłanego przez właścicieli portu, czy jakiś statek mógł przepłynąć niezauważony. Gość odpowiada, że to niemożliwe, wszędzie jest monitoring, co prawda akurat zepsuty. Ale jest jeszcze tzw. stary port, obok, od dawna już nieużywany. Sara i reszta ekipy jadą tam. W oddali na morzu widać jakiś statek. To "Medea", statek wyprodukowany dla Estonii, ale armator zbankrutował i statek został w porcie. Niedługo ma być oddany na złom. Jest na nim 3-osobowa załoga. Sara pyta czy ktoś się z nimi kontaktował, facet od właścicieli portu potwierdza, że tak. Borch czy też Juncker proponuje sprawdzenie statku, ale Sara uważa, że to nie ma sensu. Potem zmieni zdanie. Oglądając zdjęcia ciała zauważa fragment tatuażu, można się domyśleć, że to słowo "Medea". Sara szybko zbiera ekipę i płynie na statek. Tam policjanci znajdują zwłoki dwóch marynarzy. Są też zdjęcia, przedstawiają rodzinę Zeuthena, tego faceta z Zeelandu, ewidentnie robione z ukrycia... Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 17:27 dzięki, Siostro :] zapowiada się znow bardzo dobrze. mam nadzieję, że Sarę Lund gra ta sama aktorka i nosi swoje nieśmiertelne sweterki ? czy znów są zaznaczone 3 punkty widzenia/obszary akcji ? [w pierwszych 2 seriach : polityk i jego kancelaria oraz otoczenie parlamentarne, Lund z partnerem i cała policyjna ekipa, rodzina ofiary lub coś w tym stylu] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 17:43 Jeszcze nie skończyłam :) Bez Sophie Grabol nie byłoby tego serialu. Na razie wypatrzyłam jeden sweterek :) Tak, dokładnie ta sama formuła. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 17:50 o kurdebalans, rzeczywiście :] przepraszam, że się tak wciąłem nieprzystojnie. jest Sophie i jej sweterek - jest ulga ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 17:59 Hehe, nie szkodzi, powinnam ponumerować oba posty :) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 17:39 Ostrzegam, że nie do końca panuję nad chronologią, ale dużo się dzieje i trudno było mi wszystko spamiętać :) W międzyczasie dochodzi do dramatu. Córka Zeuthena, tego milionera z Zeelandu nagle znika z domu, kiedy była pod opieką jego żony. Zjawia się policja, przeszukuje okoliczne lasy, udaje się znaleźć bransoletkę dziewczynki. To wygląda na porwanie. I faktycznie do domu Zeuthenów dzwoni jakiś facet, oświadcza, że ma Emilię. Zadzwoni jutro, rodzina ma przemyśleć jaką kasę jest w stanie zapłacić za córkę. Mówi jeszcze, że musi odebrać swój dług. Wszystko wygląda dziwnie. Dlaczego porywacz nie zażądał konkretnej sumy i o jaki dług chodzi? Wracamy na "Medeę". Sara znajduje tam wśród spalonych papierów, namiary na jakiś adres (to wyglądało na wycinek z gazety, może ogłoszenie?, przyznam, że nie zarejestrowałam). Wysyła tam ekipę. Na miejscu, w opuszczonym budynku znajduje białego vana, takiego samego, jaki został zauważony przez sąsiada Zeuthenów. To nim porwano Emilię. Policjanci docierają do właściciela samochodu. Okazuje się, że jest nim właściciel sieci burdeli. Facet do niczego się nie przyznaje, twierdzi, że van został skradziony parę dni temu. Nie zgłaszał kradzieży, bo nie musiał :) Ale policja sprawdza ten trop, przesłuchuje pracujące dziewczyny. Sara bada też, czy marynarze nie schodzili ostatnio na ląd. Okazuje się, że ten pokawałkowany spotkał się z jakimś prokuratorem. Miał być świadkiem w sprawie sądowej. Lund dociera do prokuratora. Ten twierdzi, że zabity zgłosił się do niego sam, chodziło mu o odszkodowanie, ale nie miał na to żadnych szans. Sara dopytuje o jaką sprawę chodziło, prokurator na to, że facet znalazł kiedyś ze swoimi dwoma kumplami ciało dziecka, które popełniło samobójstwo. No i miał z tego powodu problemy, przyznam, że nie załapałam o co chodzi. Było już późno :) Jest jeszcze jeden ważny wątek, polityczny. Trwają wybory, premier Kristian Kamper dogaduje się z Partią Centrum, z której szefową ma zresztą romans. Historia z Zeelandem jest dla jego partii bardzo niekorzystna. Przeniesienie się firmy do Azji oznaczałoby utratę sojusznika i ważnego pracodawcy. Zeeland liczy z pewnością na jakieś ulgi, aby zostać na miejscu, ale premier nie chce robić wyjątków dla "bogaczy". Szczęśliwie, Zeuthen, główny udziałowiec firmy nie zgadza się na przeprowadzkę, mimo nacisków rady nadzorczej. Premier ma swoją ekipę, do której należy m.in.jego asystentka (nie pamiętam imienia), tudzież jego młodszy brat, Krisoffer. Premier jest zainteresowany sprawą porwania Emilii i chce być na bieżąco z postępami w śledztwie. Tak jak nieodżałowany Hartmann i grubasek minister w poprzednich seriach :) Porywacz dzwoni do Sary i umawia się na odebranie pieniędzy. Sara jedzie pociągiem, z daleka towarzyszy jej Borch. Porywacz instruuje Sarę jak się przesiąść. Nagle, na peronie widzi ona swojego syna, Marka razem z dziewczyną w wyraźnej ciąży. Mark już jakiś czas temu wyprowadził się z domu i unika kontaktów z matką. Sara jest w takim szoku, że spóźnia się na pociąg. Ale porywacz dzwoni do niej i kieruje dalej. Sara dociera na jakiś plac, porywacz każe jej wrzucić plecak z kasą do autobusu, który akurat podjechał na przystanek. Sara pyta: "gdzie jest Emilia?". Na to słyszy, że powinna była przyjść sama, tak jak prosił (oczywiście Borch jest też na miejscu ), no a ta kasa to są jakieś drobne. Porywacz każe jej popatrzeć na dach jakiegoś budynku. Tam siedzi zakapturzony facet. Nagle zostaje popchnięty przez porywacza, oczywiście zamaskowanego i spada na dół, z lina owiniętą na szyi. Sara i Borch wbiegają do budynku, ale porywacza ani śladu. Podsumowując: porywacz (lub porywacze) zabija 3 marynarzy na "Medei", porywa córkę milionera Zeuthena, ma do niego jakieś pretensje ("dług" do odebrania). W tle premier powiązany z jego firmą. Oczywiście, znowu mamy posępny klimat, jest zimo i ciemno. Sara znowu nosi uroczy sweterek, ale chyba ma dłuższe włosy :) Jest znajoma muzyka (ten cudny motyw, kiedy Sara coś zauważa), na końcu odcinka ta sam, dramatyczny utwór i szybki montaż z głównymi bohaterami. Tylko czołówka jest inna, to skrót wydarzeń poprzedniego odcinka. Co tu dużo gadać, to ogromna przyjemność wrócić znowu do tego serialu! Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 18:42 Dzięki za wprowadzenie. Udało mi się obejrzeć tylko I odcinek i to pobieżnie. Bardzo żałuję. Widzę, że nadal trzyma poziom. A może są planowane powtórki? Czy mi się wydaje, że duński pan premier to wypisz, wymaluj nasz PDT? Ps. Fajnie byłoby, jakby twórcy pokazali epizodycznie Hartmana, albo Bucha mrugając okiem do widza:) Ps.2. Mam słabość do dzieci z białymi włosami:) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 18:51 Dzięki :) Tak, powtórki będą we wtorki o 20.10. Zastanawiam się, dlaczego nie jest odwrotnie? Haha, premier rzeczywiście jest trochę podobny. Przy okazji, zastanawiałam się, czy jakiś pan wpadł Ci już w oko? :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "The Killing" (1,2) 13.03.14, 19:10 O, nawet sie nie spodziewałam tak dobrej wiadomości. A jakże, pan BOR-owiec z nabrzeża:) Wiem, mało oryginalnie;) I Price'a (nie wiem, jak sie pisze) zawsze miałam na oku. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "The Killing" (1,2) 14.03.14, 14:05 dzięki, Siostro :] dobre wejście, serialu jako takiego i Twoje jako jego coveratorki :] bardzo ciekawie brzmi, znajomo [jak chodzi o rozmieszczenie figur i ich pochodzenie, że się tak wyrażę]. w poprzednich dwóch seriach sprawca wywodził się najpierw z kręgu rodziny ofiary, potem z szeregów policji... no to teraz kolej na..? ;] jak wygląda życie osobiste i zachowanie Sary Lund po tym, co się stało w 2 sezonie ? jakby nie patrzeć, przez cały serial biegała z wielokrotnym killerem u boku [Strange, jej partner], czy to się odbiło jakoś na jej osobowości ? [1 seria i śmierć Meyera miały swój wpływ na jej postawę w początkowych odcinkach] Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Czy ktoś rzucił wczoraj okiem na "Przekręt"? 12.03.14, 19:40 Nieplanowo, acz niezmiennie z wielką przyjemnością obejrzałam sobie po raz enty tę genialną, czarną komedię Guya Ritchiego" . I powiem Wam, film nic a nic się nie starzeje, nadal zachwyca i autentycznie bawi pozwalając odkrywać co rusz nowe smaczki (choć to również zasługa tłumacza). Klasyk? Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: Czy ktoś rzucił wczoraj okiem na "Przekręt"? 12.03.14, 23:08 Już nie było wczoraj miejsca na "Przekręt" . Ale zgadzam się z Tobą to dobry film. :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 15:48 film na podstawie pamiętnika chłopaka, który robił za pomocnika Marilyn, gdy w Londynie kręciła film "Książę i aktoreczka". jakie macie podejrzenia ? [a może widzieliście już ten film] będzie słodko i nostalgicznie, a głównym wątkiem scenariusza będzie ogrywanie urody i rozterek Marilyn, pokazujących ja jako [w istocie taka była] kobietę inteligentną, interesującą i wrażliwą zaprzeczającą [i zmagającą się z nim] stereotypowi wymalowanego wydekoltowanego pustaka, jaki wokół niego utrwalano ? zabawny paradoks, ikonę kina popularnego Marilyn Monroe gra Michelle Williams, ulubienica fanów kina niszowego. 21:40 & 1:15 Dwójka Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 16:44 Przedstawienie kogoś takiego jak Marilyn to jest mission impossible. To mogą być wyobrażenia, domysły, ale jaka była naprawdę tego nigdy się nie dowiemy. Co do tego pamiętnika to jak zwykle, nie wiadomo ile tu prawdy a ile fantazji :) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 17:17 w teatrze podobno nieźle wyszło to Krystianowi Lupie ["Persona. Marilyn Monroe"] ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 18:08 Coś mi się obiło o uszy :) Ja tu widzę jeden problem. Jak zagrać Marilyn? To jest z góry skazane na niepowodzenie. Bo nie da się jej skopiować, mimo naśladowania ruchów czy mimiki. Kogoś z taką charyzmą, fotogenicznością, z taką osobowością. Połączeniem wdzięku i seksapilu z niewinnością. Jak pięknie napisał kiedyś Aleksander Jackiewicz, patrzeć na Marilyn to jak patrzeć prosto w słońce (mogłam coś przekręcić). Po prostu niemożliwe. Może sensowne byłoby pójście nie w podobieństwo fizyczne, ale bardziej psychiczne. Nie wiem, ale mam złe przeczucia. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 17:23 jak obiecalam, podrzucam link do moich wrazen z ksiazki , mam nadzieje, ze uda mi sie film obejrzec i dorzucic wrazenia z niego. Ciekawa jestem, jak sie udalo przelozyc ta delikatna materie uczuc na jezyk filmu ;) Trailer kiedys widzialam i zapowiadalo sie, ze wyszlo to dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 17:48 dzięki, Maniu :] zanosi się na projekcję marzeń ? zakochanego i przytłoczonego statusem aktorki chłopca ;] mam nadzieję, ze przynajmniej Laurence Olivier zostanie pokazany jako skończony palant i dzięki temu film zyska kolor i wigor, hehe. [jakie wieści z frontu, Maniu ? jest lepiej ?] Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 17:55 uczucie chlopca w ksiazce bylo piekne i niewinne ;) - pamietajmy, ze pisane przez niego :) a Laurence Olivier okropnie byl bufonowaty! (na razie bez wiekszych zmian, troszeczke sie sytuacja uspokoila, lepiej to raczej nie bedzie, na razie nadzieja lekka na poprawe komfortu chorego sie rysuje na poczatku kwietnia - trzymajcie kciuki, zeby do tego czasu nic sie nie wydarzylo ...) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 18:45 I takiż sam był w filmie "Książę i aktoreczka", który nota bene uwielbiam, choć Marylin była tu mocno przy kości. Ps. Trzymamy cały czas:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 13:57 w filmie Olivier denerwuje się i piekli, ale to dlatego że jest perfekcjonistą. w skrytości zaś podziwia MOnroe i uważa ją za aktorski ósmy cud świata. i zwierza się temu Colinowi. w nieznośnie włazitenteges monologach :] OBY ! kciuki zaciśnięte. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 16.03.14, 14:08 maniaczytania napisała: > (na razie bez wiekszych zmian, troszeczke sie sytuacja uspokoila, lepiej to rac > zej nie bedzie, na razie nadzieja lekka na poprawe komfortu chorego sie rysuje > na poczatku kwietnia - trzymajcie kciuki, zeby do tego czasu nic sie nie wydarz > ylo ...) Trzymam kciuki , Maniu! Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 13.03.14, 23:25 Niestety, w Teletygodniu podano błędną godzinę i oglądałam dopiero od połowy :) Szkoda, że nie zwróciłam uwagi na koniec Twojego posta. To co zobaczyłam było niestety słabe, bez wyrazu i emocji. Pyzatej Williams brakowało wdzięku i po prostu nie była przekonująca. Za to z przyjemnością oglądałam znakomitych brytyjskich aktorów na drugim planie: Branagha, Jacobiego, tudzież duet z Poirota :) Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic "Mój tydzień z Marilyn" 14.03.14, 09:49 Jak dla mnie tego tygodnia (filmu) mogłoby nie być. Postawiłaś wysoko poprzeczkę Siostro :) I nie wiem, która z aktorek gorzej wypadła, czy Michelle Williams jako MM, czy Julia Ormond jako Vivien Leight. Obydwie fatalne pod każdym względem. Co Wy macie z tym Teletygodniem? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 13:35 uff, jak cięzko był Marilyn Monroe ! puff, jak cięzko był Marilyn Monroe ! ;]] tak bym podsumował ten film. właściwie te natchione i w przysiadzie z powodu cięzaru gatunkowego monologi ekranowego Laurence'a Oliviera na temat nad-, ultra-, megafenomenalności Marilyn mogłyby wystarczyć za podsumowanie. brzmiało to jak jakaś parodia. te monologi aż raziły pretensjonalną egzaltacją. okręt kapitana Simona Curtisa nie tyle "skręcił" w próbę naszkicowania portretu kobiety niezrozumianej przez otoczenie, ile po prostu zniknął z radarów w Trójkącie Bermudzkim natarczywej kanonizacji :] plus bym przyznał za kostiumy, charakteryzację i generalnie wymalowanie obrazków z tzw. epoki o, Siostro, nie patyczkujesz się z rolą Michelle Williams :] ja bym jednak jej bronił. zrobiła co mogła. wydaje mi się, że scenariusz nie dał jej szansy zagrania czegoś więcej poza kolejne smutne miny, płacze albo słodziutkie gadki do swojego kolegi grającego Colina. nie pozwolono jej zagrać kobiety z krwi i kości. moze to jest najzabawniejsze, że próbując pokazać Monroe z backstage'u reżyser Curtis w zasadzie potwierdził stereotypy. Marilyn nie prezentuje żadnej "innej twarzy", ot - chce mieć dziecko, dostaje radości mogąc być poza światem, który nie pozwala jej swobodnie się zachowywać, jej kaprysy na planie mają źródło w szlachetnej nadwrażliwości i trudności znoszenia bycia pod ciągłym ostrzałem mediów. nikt nie rozumie Marilyn. "tylko ja ciebie rozumiem", powiada Colin. no dobra, tylko on - albo CO on rozumie takiego CO takiego niezwykłego było do zrozumienia w Marilyn ekranowej ? że bywa zmęczona szumem wokół siebie ? no to rzeczywiście zagadnienie wymagające studziennej wręcz głębi odczuwania młodego Colina ;] Marilyn Curtisa, i Colina Clarka, jest niestety malo zajmującą postacią. w kontrze bym powiedział, że to raczej Marilyn ze scenariusza nie zasługuje na Michelle Williams niż odwrotnie. wyszła z tego opowieśc sentymentalna, nastrojowa, ciepła, którą można pokazywać w telewizji familijnej, oczywiście poza momentem, kiedy kamera - przypadkiem chyba - zagarnęła na plan przystojny-nieprzystojny kawałek nagiej Williams ;] teraz pytanie, czy ten Złoty Glob dla aktorki Williams był za rolę, czy za to, że była to rola Marilyn Monroe ? :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 13:39 "uff jak cięzko byĆ" :] jak już błądze, to konsekwentnie ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 13:49 PS : bym był zapomniał. jest jeden moment, kiedy widownia unosi się nad krzesłami i czeka na to, co nastąpi :] to jest ta chwila, kiedy Colin mówi do Marilyn "Skoro ta cała szopka tyle cię kosztuje... rzuć to, zacznij od nowa" - i co dalej ? no własnie, widownia po minucie opada z powrotem na krzesełka, bo Marilyn nie ma na to dictum żadnej odpowiedzi. nie rzuci blichtru, ale nie zdobędzie się na żadną ciekawą odpowiedź. szkoda, to była scena, dialog, który mógł dodać temu filmowi kilka punktów, gdyby Monroe powiedziała coś zapadającego w pamięć, coś o niej samej, o jej osobowości i charakterze. tymczasem wyszła z tego taka sytuacja, jakby ta biedna i niezrozumiana Marilyn naprawdę była kukłą niezdolną do refleksji nad własnym losem i tak dalece wciągniętej w udawanie, że już zupełnie otępiałej. TYLKO gdyby ta, takie mam wrażenie, nasuwająca się myśl padła z jej ust, to by kanonizację trzeba było przesunąć na inny termin ;] Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 15:59 Dzięki, Greku :) Generalnie zgadzam się z Twoimi uwagami. Największy zarzut: Marilyn została przedstawiona stereotypowo. Same banały. A wydawałoby się, że zakochany/ zauroczny Colin powinien widzieć ją jednak inaczej. Przyznam, że tytuł sugerował jakiś namiętny romans, a tu w sumie między Colinem i Marilyn niewiele się wydarzyło. Faktem jest, że oglądałam tylko połowę filmu, ale to chyba niczego nie zmienia. Podtrzymuję opinię o Williams. Moim zdaniem błąd obsadowy. Nie chodzi już nawet o brak podobieństwa, bo i tak trudno byłoby znaleźć sobowtóra Marilyn. Williams brakuje wdzięku, jest jakaś ociężała i rozmemłana, a w scenach z bliska, jak choćby w tej, kiedy Colin proponuje jej rzucić karierę, wygląda wybitnie niekorzystnie. Scenariusz jest kiepski, to prawda, ale Williams tutaj nie tylko nie pomogła, ale dodatkowo zaszkodziła. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 16:21 niestety. chociaż powiem Ci, że się nie spodziewałem jakiejś głębokiej znaczeniowo opowieści :] zaskoczony nie jestem. a Ty ? Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 17:04 Zmylił mnie tytuł. Spodziewałam się jakiegoś romansu, emocji, dramatu, a tu nic z tych rzeczy. Do tego film zgarnął trochę nagród. Oczekiwałam czegoś dobrego, a tu klapa. Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Mój tydzień z Marilyn" Kocham Kino 14.03.14, 17:46 nie obejrzalam, ale ... - najlepiej podchodzic jednak bez oczekiwan ;) Ja tak podeszlam do ksiazki i mi sie, jak juz pisalam, podobala - subtelna, delikatna historia mlodzienczego zauroczenia, tym innego, ze do naprawde wielkiej gwiazdy, ktora byla zamknieta w 'klatce' wlasnych i cudzych oczekiwan i ktora bala sie jednak z tej klatki wyrwac. Film pewnie nadrobie, to wtedy ewentualnie podejme polemike ;) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Grace of Monaco" 15.03.14, 18:37 A propos ryzykownych biografii. W ramach trzymania ręki na pulsie wypatrzyłam trailer filmu o Grace Kelly. W roli głównej Nicole Kidman. Chyba idealny wybór. Chociaż szkoda, że Nicole poprawiała sobie urodę (czego nie potrafię zrozumieć) i to niestety widać. Trudno wyrokować na postawie zwiastuna, ale takie biografie rzadko się udają. Tutaj trailer: www.youtube.com/watch?v=fvfjpeeDJjg Odpowiedz Link Zgłoś
maniaczytania Re: "Grace of Monaco" 15.03.14, 21:04 ja ogolnie nie przepadam za Nicole, wiec tym bardziej nie potrafie jej sobie wyobrazic jako Grace Kelly. Odpowiedz Link Zgłoś
pani_lovett Re: "Grace of Monaco" 16.03.14, 17:06 Też jestem ciekawa tej filmowej biografii. Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte "Hej, skarbie" w Ale kino 13.03.14, 17:54 Znowu ciekawa premiera w Ale kino, dzisiaj o 20.10. Film z 2009 r., Oscar za drugoplanową rolę dla Mo'Nique. Dramatyczna historia, ale postaram się obejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Hej, skarbie" w Ale kino 13.03.14, 18:30 Bardziej kojarzony pt. "Precious" z racji przyznania dwóch Oscarów. Z tego, co pamiętam pewien niedosyt poczułam, choć kino społeczne to moja działka. Bardzo przyzwoicie wypadła Mariah Carey w roli pani psycholog, choć osobiście jej nie lubię. Dokonała scena stanowiąca pewnego rodzaju spowiedź matki. Coś w w tym musi być, że najbardziej fascynuje zło. Ps. Mówiłam, że mówiłam;) Come back Ale kino w wielkim stylu:) Odpowiedz Link Zgłoś
siostra_bronte Re: "Hej, skarbie" w Ale kino 13.03.14, 23:46 Mocne. Wreszcie kawał życia, bez happy endu i sentymentalizmu, jak na amerykańskie kino to rzadkość. Bardzo dobre aktorstwo obu bohaterek. Carey też była dobra, przyznam, że jej kompletnie nie poznałam, chociaż o niej napisałaś. Za to Paula Patton, która gra nauczycielkę jest niesamowicie podobna do Jennifer Lopez :) Dla ciekawych trailer: www.youtube.com/watch?v=rx-3jYJkUWQ Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Hej, skarbie" w Ale kino 16.03.14, 19:46 Zauważyłaś Siostro, jaki film oglądała Precious? Coś z Twoich rewirów "Matkę i córkę" z Sofią Loren. Dość wymownie zważywszy na odwrotną sytuację. Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Hej, skarbie" w Ale kino 16.03.14, 19:49 Dzisiaj powtórka w Ale Kino, jakby ktoś poczuł sie zdopingowany, kilka minut po 21. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Hej, skarbie" w Ale kino 15.03.14, 14:08 celna uwaga, Pepsic :] czyżby prawdziwym wyzwaniem dla filmowca/literata było interesujące odmalowanie czynienia dobra ? a może to czynienia dobra ma szansę być interesujące wyłącznie w towarzystwie działania przeciwnie nacechowanego ? a może w ogole dobro i zło, to jakieś przeżytki i interesujace są wyłącznie motywacje do zachowań, których najlepiej w ogole nie wektorować ? Odpowiedz Link Zgłoś
pepsic Re: "Hej, skarbie" w Ale kino 16.03.14, 19:47 Rozumiem, że to pytania retoryczne;) Odpowiedz Link Zgłoś