Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2022 - 12 (vol. 146)

    • grek.grek 0:05 TVP2 "Gliniarz z Belleville" [2018] 10.12.22, 07:28
      Nowa komedia z Omarem Sy w roli czołowej : tym razem pan aktor gra policjanta z francuskich blokowisk na występach gościnnych w rozbrzmiewającym kubańskimi rytmami upalnym Miami, Floryda; pan gliniarz konfrontuje się z odmienną kulturą, obyczajami środowiskowymi, podpada swojemu nowemu przełożonemu i próbując wyjaśnić zagadkę śmierci przyjaciela wpada na trop poważnego gangu szmuglującego narkotyki [albo coś podobnego, nie wiem co tam teraz w modzie].

      Zarówno wątek, jak i cała reszta brzmią jak żywcem wyjęte z "Gliniarza z Beverly Hills", więc na wszelki wypadek porównać czynić nie wypada, bo tamtemu filmowi dorównać trudno [Eddie Murphy & soundtrack!], zawsze jednak można stwierdzić dobrą jakość samego w sobie epigona, a może tylko niewinnej próby złożenia uznania podstawowej pozycji w gatunku komedii kryminalnej :]

      Reżyseruje : Rachid Bouchareb.
    • grek.grek 0:25 TVN7 "Na granicy" [2016] 10.12.22, 07:40
      Wg Manii :

      "Nie podobał mi się, stracony czas ;)

      Jedyny plus dla mnie to ci młodzi chłopcy w rolach braci, M. Dorociński wszędzie i zawsze na jedno kopyto - już mi się znudziło ..."


      No to ja spróbuję obronić choć częściowo prezentowany film :]


      Wg mnie, mamy tu całkiem udany thriller, rozegrany w scenografii zimowego odludzia w Bieszczadach.

      Zaczyna się jak "Powrót" Andrieja Zwiagincewa : ojciec zabiera dwóch dorastających synów na wyprawę. Ale o ile tam chodziło o głębokie sensy metafizyczne i egzystencjalne, o tyle tutaj rzecz dotyczy stworzonej wkrótce sytuacji niebezpieczeństwa, w której chłopcy będą musieli wykazać się dojrzałością i zimną krwią pieczętujacymi ich przejście z dzieciństwa w stan niemalże męski.

      Najpierw jednak mamy portret środowiska pograniczników [scena kolacji w bazie] i szkic osobowości bohaterów [starszy Janek ma pod skórą bunt wobec surowego dosyć ojca, młodszy Tomek - przeciwnie].

      Potem wędrówkę tego tercetu zatrzymuje zła pogoda, skutkiem czego kwaterują się w opustoszałym schronisku. I tam własnie pojawia się tajemniczy Konrad, były pracownik służb państwowych : wyczerpany, zakrwawiony, z bronią. COś się stało. Ojciec przykuwa go kajdankami do łózka, zostawia pod kontrolą synów, a sam rusza po jego śladach, by sprawdzić co zastanie po drodze.

      KOnrad się budzi, widzi że jest skuty, a że ojciec równolegle dociera do sedna sprawy, wiadomo, że będzie mu zależało na wydostaniu się z chaty i ucieczce, a może także na zlikwidowaniu świadków. Chłopcy nie mają pojęcia o co chodzi, ojciec walczy o życie z najgorszą pogodą świata, jaka właśnie się rozkręca, a Konrad coraz lepiej ich poznaje, szybko łapie wątki animozji i charaktery chłopaków, zwłaszcza Janka, co daje mu wkrótce sporą przewagę w tej rozgrywce.

      Odludzie, śnieg, zima, klaustrofobia bazy pogranicznej, ukryte intencje i motywacje, całkiem niegłupi wątek symbolicznego dojrzewania w sytuacji ekstremalnej, który ma uczynić z młodziaków mężczyzn i to bez obowiązkowego, wg niektórych psychologów, aktu ojcobójstwa ;]

      Soczyste dialogi, surowe aktorstwo, Marcin Dorociński, Andrzej Chyra, Andrzej Grabowski, dobre role obu młodzianów, w sumie : nieźle.

      reżyseria i scenariusz Wojciech Kasperski.,

      Im więcej takich filmów, tym bliżej powstania polskich thrillerów na miarę "Fargo" czy "Siedem", albowiem trening czyni mistrza ! :]

      W poniedziałek o 21:00.
      • grek.grek 21:00 TVN7 "Na granicy" [2016] 12.12.22, 06:25
        Ponownie.

        Wg Manii :

        "Nie podobał mi się, stracony czas ;)

        Jedyny plus dla mnie to ci młodzi chłopcy w rolach braci, M. Dorociński wszędzie i zawsze na jedno kopyto - już mi się znudziło ..."


        No to ja spróbuję obronić choć częściowo prezentowany film :]


        Wg mnie, mamy tu całkiem udany thriller, rozegrany w scenografii zimowego odludzia w Bieszczadach.

        Zaczyna się jak "Powrót" Andrieja Zwiagincewa : ojciec zabiera dwóch dorastających synów na wyprawę. Ale o ile tam chodziło o głębokie sensy metafizyczne i egzystencjalne, o tyle tutaj rzecz dotyczy stworzonej wkrótce sytuacji niebezpieczeństwa, w której chłopcy będą musieli wykazać się dojrzałością i zimną krwią pieczętujacymi ich przejście z dzieciństwa w stan niemalże męski.

        Najpierw jednak mamy portret środowiska pograniczników [scena kolacji w bazie] i szkic osobowości bohaterów [starszy Janek ma pod skórą bunt wobec surowego dosyć ojca, młodszy Tomek - przeciwnie].

        Potem wędrówkę tego tercetu zatrzymuje zła pogoda, skutkiem czego kwaterują się w opustoszałym schronisku. I tam własnie pojawia się tajemniczy Konrad, były pracownik służb państwowych : wyczerpany, zakrwawiony, z bronią. COś się stało. Ojciec przykuwa go kajdankami do łózka, zostawia pod kontrolą synów, a sam rusza po jego śladach, by sprawdzić co zastanie po drodze.

        KOnrad się budzi, widzi że jest skuty, a że ojciec równolegle dociera do sedna sprawy, wiadomo, że będzie mu zależało na wydostaniu się z chaty i ucieczce, a może także na zlikwidowaniu świadków. Chłopcy nie mają pojęcia o co chodzi, ojciec walczy o życie z najgorszą pogodą świata, jaka właśnie się rozkręca, a Konrad coraz lepiej ich poznaje, szybko łapie wątki animozji i charaktery chłopaków, zwłaszcza Janka, co daje mu wkrótce sporą przewagę w tej rozgrywce.

        Odludzie, śnieg, zima, klaustrofobia bazy pogranicznej, ukryte intencje i motywacje, całkiem niegłupi wątek symbolicznego dojrzewania w sytuacji ekstremalnej, który ma uczynić z młodziaków mężczyzn i to bez obowiązkowego, wg niektórych psychologów, aktu ojcobójstwa ;]

        Soczyste dialogi, surowe aktorstwo, Marcin Dorociński, Andrzej Chyra, Andrzej Grabowski, dobre role obu młodzianów, w sumie : nieźle.

        reżyseria i scenariusz Wojciech Kasperski.,

        Im więcej takich filmów, tym bliżej powstania polskich thrillerów na miarę "Fargo" czy "Siedem", albowiem trening czyni mistrza ! :]
    • grek.grek 1:00 TVN "Uciekaj !" [2017] 10.12.22, 07:50
      W skali jakości i wartości wg RT :
      98 % z 352 recenzji krytycznych - "zabawny, przerażający, prowokacyjny, błyskotliwy, efektowny" - oraz 86 % z ponad 50 tys. opinii widzów.

      Zatem : must-see ? :]

      Fabuła w punkcie wyjścia powiela wątek "Zgadnij, kto przyjdzie na obiad ?" Stanleya Kramera z 1967 roku : biała dziewczyna przyprowadza do domu swojej zamożnej rodziny czarnoskórego narzeczonego, a jej bliscy, zwłaszcza rodzice, pomimo całej swej wolnościowej, otwartej, liberalnej postawy światopoglądowej, jaką się szczycą na codzień, nie potrafią ukryć rozczarowania i zdegustowania osobą przyszłego zięcia.

      Wedle dwóch przeczytanych recenzji, pan reżyser Jordan Peele w nieco innej poetyce, z użyciem elementów horroru i dreszczowca z domieszką czarnego humoru, podtrzymuje teorię zawartą w tamtym filmie, co w realiach XXI wieku brzmi całkiem ironicznie, a jak chodzi o kino : prawie odkrywczo, od jakiegoś czasu bowiem film zajmuje się głównie dobrotliwym przełamywaniem barier rasowych, łagodzeniem podziałów, przerzucaniem mostów między róznymi segmentami społeczeństwa, a rasizm krytykujące za pomocą filmów opisujących tragedię czasów niewolnictwa w XIX wieku i segregacji rasowej w wieku XX-tym i głównie przestrzegających przed powtórką błędów z przeszłości oraz chwalących zdolność Ameryki do pokonywania własnych słabości i rozliczania się ze wstydliwymi grzechami.

      Brzmi zajmująco, także w kontekście ostatnich wydarzeń w Stanach, powstania ruchu Black Lives Matter i nagłośnienia sprawy przemocy państwa wobec mniejszości afroamerykańskiej.

      Grają : Daniel Kaluuya, Allison Williams, Katherine Keener, Caleb Landry Jones.

      Oscar za scenariusz oryginalny autorstwa samego pana reżysera Jordana Peele.

      Wg mnie, świetny film ! Makabryczny i komiczny, w pierwszej połowie wzmagający nastrój niepokoju i zagrożenie, stawiający pytania i kwestie do wyjaśnienia, by w części drugiej, fundując krwawą łaźnię, udzielić kilku zupełnie zaskakujących odpowiedzi w formie puent tyleż szokujących, co nieodparcie zabawnych, a może ironicznych, na pewno bardzo przewrotnych w swej wymowie, ustalających całkiem nową definicję współczesnych relacji na linii napięć rasowych w Ameryce.

      Rzęsiste brawa dla scenarzysty [zasłużony Oscar !] i reżysera Jordana Peele'a.

      Co do przyporządkowania gatunkowego, o ile dzisiaj ma to jeszcze jakieś znaczenie i sens, wydaje się bardziej mamy do czynienia z dreszczowcem niż z horrorem, gdyż jednak zagrożenie przychodzi ze strony ludzi, a nie istot ponadnaturalnych, choć i takie rozróżnienie kiedyś poddała przekonującej polemice Barbasia, niestety mnie się wdrukowało chyba już nie do zapomnienia i wymazania :]

      W finale mamy akcję godną survivalowego dreszczowca, lecz nawet w trakcie trwania serii krwistych porachunków pan reżyser podsuwa kolejne zaskakujące tropy, sugestie i wskazówki dotyczącego wątków umieszczonych w intelektualnej nadbudowie filmu.

      A taki zabieg, z sukcesem przeprowadzony, zasługuje na brawa dla autora filmu i całej drużyny jego współpracowników.

      Gdyby szersza relacja mogła się przydać do czegokolwiek, służę zajadle ! ;] :

      16 od góry:

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,171503388,171503388,Ojej_co_tu_wybrac_2021_4_vol_126_.html?s=15#p171656447
      We wtorek: o 21:35.
      • grek.grek 21:35 TVN "Uciekaj !" [2017] 13.12.22, 06:27
        Seans główny.

        W skali jakości i wartości wg RT :
        98 % z 352 recenzji krytycznych - "zabawny, przerażający, prowokacyjny, błyskotliwy, efektowny" - oraz 86 % z ponad 50 tys. opinii widzów.

        Zatem : must-see ? :]

        Fabuła w punkcie wyjścia powiela wątek "Zgadnij, kto przyjdzie na obiad ?" Stanleya Kramera z 1967 roku : biała dziewczyna przyprowadza do domu swojej zamożnej rodziny czarnoskórego narzeczonego, a jej bliscy, zwłaszcza rodzice, pomimo całej swej wolnościowej, otwartej, liberalnej postawy światopoglądowej, jaką się szczycą na codzień, nie potrafią ukryć rozczarowania i zdegustowania osobą przyszłego zięcia.

        Wedle dwóch przeczytanych recenzji, pan reżyser Jordan Peele w nieco innej poetyce, z użyciem elementów horroru i dreszczowca z domieszką czarnego humoru, podtrzymuje teorię zawartą w tamtym filmie, co w realiach XXI wieku brzmi całkiem ironicznie, a jak chodzi o kino : prawie odkrywczo, od jakiegoś czasu bowiem film zajmuje się głównie dobrotliwym przełamywaniem barier rasowych, łagodzeniem podziałów, przerzucaniem mostów między róznymi segmentami społeczeństwa, a rasizm krytykujące za pomocą filmów opisujących tragedię czasów niewolnictwa w XIX wieku i segregacji rasowej w wieku XX-tym i głównie przestrzegających przed powtórką błędów z przeszłości oraz chwalących zdolność Ameryki do pokonywania własnych słabości i rozliczania się ze wstydliwymi grzechami.

        Brzmi zajmująco, także w kontekście ostatnich wydarzeń w Stanach, powstania ruchu Black Lives Matter i nagłośnienia sprawy przemocy państwa wobec mniejszości afroamerykańskiej.

        Grają : Daniel Kaluuya, Allison Williams, Katherine Keener, Caleb Landry Jones.

        Oscar za scenariusz oryginalny autorstwa samego pana reżysera Jordana Peele.

        Wg mnie, świetny film ! Makabryczny i komiczny, w pierwszej połowie wzmagający nastrój niepokoju i zagrożenie, stawiający pytania i kwestie do wyjaśnienia, by w części drugiej, fundując krwawą łaźnię, udzielić kilku zupełnie zaskakujących odpowiedzi w formie puent tyleż szokujących, co nieodparcie zabawnych, a może ironicznych, na pewno bardzo przewrotnych w swej wymowie, ustalających całkiem nową definicję współczesnych relacji na linii napięć rasowych w Ameryce.

        Rzęsiste brawa dla scenarzysty [zasłużony Oscar !] i reżysera Jordana Peele'a.

        Co do przyporządkowania gatunkowego, o ile dzisiaj ma to jeszcze jakieś znaczenie i sens, wydaje się bardziej mamy do czynienia z dreszczowcem niż z horrorem, gdyż jednak zagrożenie przychodzi ze strony ludzi, a nie istot ponadnaturalnych, choć i takie rozróżnienie kiedyś poddała przekonującej polemice Barbasia, niestety mnie się wdrukowało chyba już nie do zapomnienia i wymazania :]

        W finale mamy akcję godną survivalowego dreszczowca, lecz nawet w trakcie trwania serii krwistych porachunków pan reżyser podsuwa kolejne zaskakujące tropy, sugestie i wskazówki dotyczącego wątków umieszczonych w intelektualnej nadbudowie filmu.

        A taki zabieg, z sukcesem przeprowadzony, zasługuje na brawa dla autora filmu i całej drużyny jego współpracowników.

        Gdyby szersza relacja mogła się przydać do czegokolwiek, służę zajadle ! ;] :

        16 od góry:

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,171503388,171503388,Ojej_co_tu_wybrac_2021_4_vol_126_.html?s=15#p171656447
    • grek.grek 1:10 Polsat "Pierwszy strzał" [2017] 10.12.22, 07:51
      Kino akcji oraz dynamicznych montaży : pan specjalista od akcji i obligacji na Wall Street wyrusza z rodziną w teren, by siebie oraz ich odstresować, a tam czekają już kidnaperzy, gangsterzy, mafia wszelaka, by porwać mu syna i zapewne zmusić do jakiegoś horrendalnego okupu zapłacenia ?

      Grają : Bruce Willis, Hayden Christensen, Ty Shelton.
      Reżyseria : Steven C.Miller.

      Na RT :
      15 % z 20 recenzji krytycznych oraz 25 % z ponad 500 opinii widzów.
    • grek.grek 1:25 TVP1 "Dziewczyna w sieci pająka" [2018] 10.12.22, 07:53
      W zapowiedzi rzecz brzmiała następująco :

      "Oczekiwana ekranizacja dopisanej przez pana Lagercrantza czwartej części "Millennium ".

      Wg mnie, powieść miałem okazję usłyszeć via audiobook, historia niekoniecznie przekonuje na poziomie fabularnym, zwłaszcza postać głównej bohaterki dość przesadnie urasta do rangi komiksowego herosa, miejscami przestaje się trzymać ziemi. Sama historia : konfrontacja Lisbeth Salander ze ścigającymi ją mafiosami, służbami specjalnymi i czort jeden wie kim jeszcze, na pewno trzyma w zaciekawieniu i pędzi wartkim potokiem, niemniej : cały czas odnosiłem wrażenie, iż mam do czynienia z procederem wykorzystywania wciąż niesłabnącej koniunktury na książkową serię autorstwa nieżyjącego Stiega Larssona, nawet nie tyle na ujawnianą przez autora krytykę patoloii społeczno-polityczno-ekonomicznych relacji istniejących w wydawałoby się idealnym modelu szwedzkim, a bardziej jej atrakcyjne elementy sensacyjno-kryminalne, w istocie zaś : kontynuację obecności wyjątkowej panny Salander, bohaterki niezwykłej, modnej i nader inspirującej nie tylko dla pokolenia rówieśników "Millennium".

      W obsadzie :Claire Foy, Sverrir Gudnason, Sylvia Hoeks i LaKeith Stansfield.
      Reżyseruje Fede Alvarez, autor świetnego thrillera "Nie oddychaj teraz".

      Na RT :
      39 % z 237 recenzji krytycznych - z uwagą na temat nadmiernej koncentracji na czystej akcji - oraz 36 % z ponad tysiąca ocen widowni, zatem : średnio :]"

      A po seansie ?

      Wg mnie, operacja się udała, choć pacjenta wraz z rodziną trzeba przygotować na rekonstrukcję plastyczną ;']

      Generalnie : państwo realizatorzy sumiennie skorzystali z budżetu przewidzianego dla produkcji, mamy naprawdę zgrabny montaż - ujęcia z wielu kamer i pod licznymi kątami, profesjonalnie wykonane sceny pojedynków wręcz, pościgów, strzelanin, a także zdjęcia w pełni uruchamiające skandynawskie krajobrazy miejskie oraz nastrojowe, zwykle w półciemnościach i pół-pełnych planach, obrazy wnętrza mieszkań, loftów, budynków firmowych w luksusowych wieżowcach, ciasnych czynszówek, magazynów i wszelkich innych scenografii idealnie nadających się do tego rodzaju dreszczowców sensacyjnych.

      Pan reżyser pieczołowicie przykłada się do prowadzenia akcji w wysokim tempie i gdyby nie chodziło o film należący do nieformalnej serii "Millennium" można by było przyjąć i ocenić go z cichym entuzjazmem.

      Kiedy jednak ten festiwal atrakcji nieuchronnie przychodzi pozbawić odrębności poprzez odniesienie do poprzedników/poprzedniczek, zaczynają się schody :]

      Oto bowiem, decydująca przyczyna powstania tego filmu, czyli Lisbeth Salander nie tylko pojawia się w mniej uderzającej, dalszej już od książkowych pomysłów Stiega Larssona, interpretacji, ale także filmowi brakuje tej szczególnej, kameralnej i ciemnej poezji kryminalnej, detektywistycznego bigla, demaskatorskich ambicji, odkrywania wstydliwych stron rzekomo idealnie urządzonego społeczeństwa, jakie widać było tak u poprzedników.

      Pani Claire Foy, grająca Lisbeth, nie powiela intensywności emocjonalnej Rooney Mara, nie ma również tej rangi intrygującej zagadkowości Noomi Rapace, próbuje znaleźć własną tonacją, ale nie pomaga jej formuła ogólna filmu, i również literacki oryginał kolegi Lagencrantza, gdzie na rozwój osobowości, rozgrzebywanie kolejnych psychologicznych zawikłań bohaterki, nie pozostawiono miejsca.

      Owszem, Lisbeth przychodzi zmierzyć się w walce na śmierć i życie ze swoją siostrą, pojawiającą się po wielu latach nieobecności, lecz niewiele z tego wynika dla zbalansowania dynamizmu akcji nieco bardziej subtelnym cieniowaniem dramatycznym.

      W książce udało się przynajmniej naszkicować frapujący rys charakteru i stylu bycia Camilii, na ekranie powołano do istnienia posągową jejmość o bezwzględnej naturze, pomijając podkreślany w literaturze jej nieodparty magnetyzm.

      Siłą naturalnej konieczności, Lisbeth z bohaterki obdarzonej wybujałą indywidualnością oraz mnóstwem niejasnych kart życiorysu do odsłonięcia, schodzi stopień niżej i wpada w wir nieustających fizycznych potyczek, jazd motocyklowych, bijatyk, wymian ognia z broni krótkiej, wybuchów, ucieczek i ataków.

      Nawet jej zasłużona reputacja wybitnej specjalistki od hakerstwa i komputerów przygasa nieco w toku szpiegowsko-akcyjnej narracji, choć przecież wątek założycielski dla filmowej fabuły dotyczy losów programu komputerowego, dającego dostęp do dysponowania bronią nuklearną ze wszystkich zasobów pozostających w gestii państw narodowych, co oczywiście posuwa do absurdu sygnalizację zagrożenia porządku światowego pokoju przez cyberprzestępców działających na rzecz organizacji nieformalnych aspirujących do kontrolowania rzeczywistości polityczno-społecznej i ekonomicznej, czyli korporacje, mafie, syndykaty zbrodni o preferencjach terrorystycznych i każdej maści szantażystów oraz osobników ogarniętych szałem destrukcji.

      Lisbeth, z niewielką pomocą przyjaciół, musi ocalić bezcenną zdobycz przed wpadnięciem w łapska troglodytów o zamiarach całkowicie dla ludzkości fatalnych.

      Po drugiej stronie barykady, stoi jej siostra, specjalistka, najemniczka działająca dla złych i groźnych bandytów.

      Spotkanie sióstr po latach staje się więc okazję do remanentów okołorodzinnych, czego scenariusz zupełnie nie uwzględnia, z grubsza tylko napomykając o żywionych przez nie wobec siebie animozjach, a róznice między obydwiema paniami sprowadza do wyraziście odmiennego wizerunku i stylu bycia oraz działania. W finałowej scenie, Lisbeth i Camilla konfrontują się na szczycie wzniesienia górskiego, jedna na czarno, druga w krwistej czerwieni na tle śnieżnej bieli, cała scena przypomina zestawienie westernowe albo kolejną wariację na temat pojedynku przy wodospadzie Reichenbach.

      Jak chodzi o przyjaciół Lisbeth, na mój gust całkiem przestrzelona zostaje postać pana Mikael Blomqvista : aktor Sverrir Gudnasson okazuje się być : a] za młody do roli już ponad 50-latka, b] za dobrze wytrenowany jak na intelektualistę spędzającego czas przy biurku, c] nieprzesadnie orientujący się w tym, co przesądzało o wartości postaci Blomqvista, czyli jego genderowej tożsamości, wbrew bowiem gros sensacyjnych/kryminalnych opowieści z duetem męsko-damskim, u Larssona zajęciami stereotypowo dla mężczyzn zarezerwowanymi zajmuje się panna Salander, natomiast Mikael zupełnie wcale nie przejawia w tym kierunku zapędów, nie walczy na pięści, nie wdaje się w pościgi, a ostatecznie ona musi jego uwolnić z rąk psychopatycznego zabójcy; takim zresztą podoba się Lisbeth, która nie potrzebuje mężczyzny, by jej bronił i opiekował się, lecz aby był dla niej równorzędnym partnerem intelektualnym, zastępował jej również przyjaciela kuratora i był figurą ojca inną diametralnie od tego prawdziwego.

      W tej odsłonie, na tym polu, podług mojego mniemania, państwo drużyna sukcesu wybitnego nie odnoszą, podobnie pan aktor, a sam Mikael wydaje się, najgorsze ze wszystkiego, zupełnie sztucznie doklejony do całego akcyjnego widowiska, nie pełni żadnej ważnej, niezastąpionej roli.

      Paradoksalnie, dzieki niewyraźnej roli pana Gundnassona, można tym bardziej docenić występ Daniela Craiga w "Dziewczynie z tatuażem", zwłaszcza sposób w jaki przeszedł z postaci arcymęskiego Bonda do subtelnie balansującego na granicy męskich i żeńskich filmowych schematów Blomqvista, mężczyzny zmierzchającego w swej jednoznaczności do mężczyzny nowoczesnego, a nawet wyzwolonego od przestrzegania zapisanych na kamiennych tablicach norm nie tyle płciowych, co charakterologicznych.
    • grek.grek 2:10 TVP2 "Żelazny most" [2019] 10.12.22, 07:54
      Trójkąt miłosny : mąż, żona i jej kochanek, oraz dramat : kochanek i mąż pracują na kopalni, więc kochanek wykorzystuje swoją pozycję szefa, by męża wysyłać w najdalsze rejony kopalni, celem możliwości randkowania z jego żoną, aż do momentu gdy dochodzi do osunięcia się ziemi i zasypania męża.
      Wiedziony wyrzutami sumienia, kochanek angażuje się w ratunkową akcję bardziej od innych ?

      Grają : Julia Kijowska, Bartłomiej Topa, Łukasz Simlat.
      Reżyseria : Monika Jordan-Młodzianowska.
    • grek.grek 3:30 TVP Polonia "Rozdroże Cafe" [2005] 10.12.22, 07:57
      Niezłe polskie kino, nawiązujące w zamyśle do "Zbrodni i kary", ale rozegrane w warunkach współczesnej polskiej rzeczywistości, z aspiracjami do wyrażenia krytycznej opinii o kondycji moralnej społeczeństwa i jakości przemian ekonomiczno-mentalnych, jakie się rozegrały po 89 roku; gdy idzie o fabułę, mamy historię młodziana w potrzebie finansowej i trudności rodzinnej, zgłaszającego się do udziału w napadzie na bank, który wymyka się spod kontroli i kończy śmiercią jego pracowników oraz zasłużonym więzieniem dla sprawców.

      Ciekawa forma, z udziałem pana muzyka Staszewskiego, pełniącego rolę komentatora zdarzeń, za pomocą krótkich wstawek piosenkarskich z adekwatnym tekstem, oraz chropowatość, oddająca realizm depresyjnego świata.

      Reżyseria : Leszek Wosiewicz.
    • grek.grek "Zbuntowany w zbożu" [2017] via Ct Art 10.12.22, 08:01
      Złowiony! Dziś/jutro dorzucę garść wrażeń;]
      • grek.grek "Zbuntowany w zbożu" [2017] po filmie o filmie 1/2 10.12.22, 15:34
        Tak więc, film ten powstał na podstawie książki pana Kennetha Sławeńskiego o czołowym amerykańskim pisarzu J.D Salingerze, autorze "Buszującego w zbożu", uznanego za manifest pokolenia lat powojennych, a i później wywołującym żywe reakcje wśród młodzieżowej widowni; inspiracja z jakiej powieść owa powstała stanowi kluczowy element filmu, ale mnie się wydaje, iż najważniejsze są w nim przemiany jakim podlega sam pan autor, zaczynający jako młodzian o niesprecyzowanych planach życiowych, przechodzący w postać początkującego pisarza owładniętego pragnieniem publikacji swoich opowiadań, a wreszcie, po doświadczeniu wojennym i dzięki zainteresowaniu religiami wschodnimi, osiągający odpowiedni stopień dojrzałości niezbędny zarówno do napisania wspomnianej powieści, jak również do porzucenia powstałego wokół własnej osoby zgiełku i wycofania się w leśne niemal ostępy, aby tam oddawać się pisaniu bez aspiracji do dzielenia się tą twórczością ze światem zewnętrznym; w istocie, pan Salinger, po zawieszeniu/zakończeniu przygody z literaturą niekoniecznie siedział w jednym miejscu, otóż: podróżował, zwiedzał, wypuszczał się w dalekie strony nie tylko Ameryki; nie publikował gdyż? MOże dlatego, bo wiedział, iż cokolwiek od tej pory napisze zawsze będzie to traktowane zaledwie jako "nowy utwór autora Buszującego"?, a może wystraszyli go neurotyczni arcyfani Holdena Caufielda, przedstawiający się jego imieniem?, a może wypisał się i znalazł dla tej okoliczności zręczną ideologię?, tak czy owak: patetyczna sugestia, jakoby zamilkł dla świata, a nawet poświęcił szczęście z żoną i dziećmi, dla szlachetnego, bezinteresownego pisania w drewutni wypełnionej zapachem buddyjskich kadzideł, brzmi dość prowokacyjnie; sam zaś film używa zupełnie konwencjonalnej formy, los pisarza przedstawia punkt po punkcie, w sposób uporządkowany, niespecjalnie głęboko wnikając w meandry psychiki bohatera, raczej zajmując się nim na podstawie zdarzeń i faktów; w głównej roli panoszy się Nicholas Hoult, ale aktorsko bryluje Kevin Spacey w roli jego mentora i poniekąd odkrywcy, jednocześnie niespełnionego we własnym pisarstwie, Whita Burnetta; oczywiście, jak przystało na solidnie finansowane kino amerykańskie, scenografie i dekoracje lat 30-tych do 50-tych są bezbłędne!:]

        O fabule dwa słowa zaraz dopiszę.
        • grek.grek "Zbuntowany w zbożu" [2017] po filmie o filmie 2/3 10.12.22, 16:35
          Tak więc, pana Salingera poznajemy w roku pańskim 1939 jako młodziana z inklinacjami do pisania fikcji, ale dopiero przed jednoznaczną deklaracją, czemu chciałby się żywocie swym poświęcić; póki co, bywa w rozhałasowanych kawiarniach, słucha jazzu, ma na oku urodziwą białogłowę, panią Oonę O'Neill, córkę samego Eugene'a, mistrza dramatu obyczajowego w amerykańskiej literaturze, zainteresowaną karierę w Hollywoodzie, podobnie jak JD niedocenianą przez ojca swego rodzonego, co zbliża ich do siebie obiecująco.

          Matka dopinguje syna w jego pierwszych pisarskich usiłowaniach, ojciec wyżej wspomniany - wprost przeciwnie, sugerując mu nawet nieudacznictwo, a już na pewno zapewniając, iż ewentualna decyzja o poświęceniu się pisaniu jako formie zarobkowania będzie dla JD zaczątkiem klęski i rozczarowania, bo chłopak ma lenistwo we krwi, a nawet gdyby zdołał zmusić się do pracy, autorów żyjących z tego fachu można policzyć na palcach jednej ręki drwala.

          Aby swoje kompetencje podnieść, pan Salinger udaje się na lekcje kreatywnego pisania prowadzone przez wygadanego Whita Burnetta, jednego z redaktorów magazynu "Story", gdzie publikuje się prozę.

          Bystry pan Salinger wpada w oko panu Burnettowi i wiodą obaj ciekawe rozmowy o pisarstwie, dochodząc m.in do wniosku, iż styl oraz językowa wirtuozeria nie mają większego znaczenia, jeśli nie są wehikułem dla zajmującej historii, dającej czytelnikowi przeżycie [estetyczne, przygodowe, filozoficzne etc.].

          Pod wpływem pana Burnetta młody Salinger pracuje nad własnym językiem literackim, licząc na rychłą publikację efektów swoich usiłowań, co oczywiście wiedzie do pierwszej lekcji, kanonicznej dla każdego literata: mierzenia się z odmowami ze strony wydawców, nawet licznymi odmowami, prowadzącymi z kolei do zwątpienia we własne siły i możliwości; "czy wtedy odpuścisz i w ogóle przestaniesz pisać?", pyta pan Burnett, sugerując iż tylko pisarz z powołania nie zrezygnuje nigdy z uprawiania swojej sztuki.

          Pana Salingera inspiracje zastają w miejscach najbardziej zaskakujących, ot choćby w hallu hotelowym, gdzie widzi partię szachów graną przez dwoje dzieci i zaraz przystępuje do spisywania opartej na tym obrazku opowieści, narażając się na krytykę ze strony przybyłych na rodzinne spotkanie ojca i siostry: "Dorośnij!", słyszy od niej.

          I wreszcie przychodzi chwila satysfakcji, pan Burnett informuje go o publikacji jednego z opowiadań w magazynie Story, dodaje doń nawet czek z pierwszym honorarium, co daje okazję do świętowania.

          Potem jednak następuje długie kilka[naście?] miesięcy ponownego dobijania się do drzwi redakcji literackich pism, na czele z prestiżowym New Yorkerem; prócz tego, JD traci kontakt z Ooną, co razem do spółki uruchamia w nim impuls napisania opowiadania o zbuntowanym, dotkniętym nieprzyjemnie pełną fałszu rzeczywistością Holdenie Caufieldzie, w samej rzeczy będącym alter ego autora; zgłasza się z tym utworem do New Yorkera, ale redaktorzy chcą w nim dokonać istotnych zmian, na czele z dodaniem happy endu, nie przewidzianego przez Salingera; młody autor odrzuca ich sugestie.

          Pan Burnett zachęca go, by Holdenowi poswięcił większy metraż literacki, czyli zdobył się na stworzenie powieści z tym bohaterem w głównej roli, co pan Salinger przyjmuje z pewną dozą sceptycyzmu: "Jestem sprinterem, a nie długodystansowcem", powiada.

          I wtedy, po wydarzeniach w Pearl Harbor, Ameryka przystępuje do II wojny światowej, a pan Salinger, żegnany uroczyście przez rodzinę [ojciec: "MOże na froncie staniesz się mężczyzną"], wyrusza do Europy, gdzie w okopach, wśród bitewnego ambarasu, wśród śmierci i chaosu, wobec grozy zamarznięcia w leju po bombie, wśród obrazów wynędzniałych i głodnych więźniów wyzwolonego obozu koncentracyjnego, wreszcie w szpitalu, gdzie ratują mu resztki zdrowotności, przy zdrowych zmysłach utrzymuje go tylko pisanie, a ściślej: tylko Holden Caufield; zwłaszcza wtedy, gdy z gazety dowiaduje się o związku pani Oony z niejakim Charlesem Chaplinem; z wojny wysyła listy do pana Burnetta, czasami krótkie notki o swojej literackiej stałej aktywności.

          W 1946 roku wraca do domu, pod rękę z żoną Sylvią, panią okulistką. Obiad rodzinny przebiega w dość minorowej atmosferze, zaś podczas odwiedzin JD zwierza się panu Burnettowi, iż wrócił do Nowego Jorku tylko w jednym celu: chce tutaj wydać swoją powieść o Holdenie; rzecz prosta, pan Burnett utwierdza go w tej idei, a także obiecuje wydanie antologii jego dotychczasowych opowiadań, co jednak pozostaje projektem niezrealizowanym, gdyż właściciel Story nie wydaje na taki koncept zgody; niestety, miotany powracającymi w snach obrazami horroru wojny, leczący się u psychologa, pan Salinger obwinia za taki stan rzeczy pana Burnetta i w gniewny sposób zrywa z nim znajomość, jak również rozwiązuje swoje małżeństwo z panią Sylvią.

          Dopiero wizyta u pana guru do wschodnich religii i uzyskane u niego wskazówki pozwalające na wewnętrzne wyciszenie za pomocą medytacji, przynoszą panu Salingerowie stopniową ulgę, rozładowują wojenne napięcia, choć zarazem przyplątuje się blokada twórcza i po dłuższej przerwie, nasz pan pisarz nie umie sklecić zdania; z czasem jednak, zwłaszcza za pomocą wytrwałego niszczenia źle zapisanych kartek, nie tylko odzyskuje wenę, ale nawet czyni znaczące postępy, co czyni go świadomym siebie literatem, zdolnym stanąć przed naczelnymi redaktorami New Yorkera, by im odmówić publikacji opowiadania o Holdenie z poprawkami: albo będzie jego wersja, albo żadna; ostatecznie udaje się znaleźc modus vivendi dla ich współpracy i pan Salinger uwzględna pewne propozycje jednego z redaktorów, niespecjalnie chyba ingerujące w samą wymowę tekstu.

          Co ciekawe, gdy już dokończony i wypuszczony przez inne wydawnictwo "Buszujący w zbożu" odnosi sukces, nawet pomimo upadku, z powodu odmowy Salingera, planów rozpędzenia wokół niej machiny promocyjnej, New Yorker, niepomny własnych wątpliwości wobec tej powieści ["Proszę ją schować do szuflady, wrócić do niej za trzy lata i raz jeszcze przemyśleć"], powodowanych m.in niezrozumieniem źródeł buntu Holdena, nawet posądzeniem tej postaci o zaburzenia psychiatryczne, pilnie życzy sobie być pierwszą redakcją mającą prawo do publikacji kolejnych utworów pana pisarza.

          Powodzenie powieści wpędza naszego pana Salingera w spiralę rautów, rozmów z fanami, wizyt i uświetnień, powodując apatię, wprawiają go w stan ducha wywołujący na powrót wojenne koszmary, a koniec końców uruchamiają całkiem nowe lęki, gdy na ulicach przychodzi mu konfrontować się z młodzianami odzianymi jak powieściowy Holden Caufield, którzy przedstawiają się jego imieniem i kurczowo ściskając w garściach książkę zadają natrętne pytanie; "Skąd pan tyle o mnie wie?!", a próbującego się oddalić autora wyzywają od kłamców, stawiając w gronie mieszczańskiej konserwy.

          Aby uciec od nowojorskiego zamętu, a może również w celu uniknięcia utraty związku ze swoim bohaterem, zawłaszczanym przez młodocianych uzurpatorów, a w rozmowie ze zwracającym mu honor ojcem, powiada: "Tak, Holden Caufield jest mną, a ja nim", pan Salinger kupuje kawałek ziemi daleko za miastem, gdzie ma dużo zieleni, zagajniki oraz las, w sam raz do rozwijania umiejętności drwala.

          Niebawem wprowadza się tam poznana podczas jednego z ostatnich spotkań związanych z "Buszującym" pani Claire, po jakimś czasie z coraz większym trudem znosząca zamiłowanie męża do izolacji od świata i jego nieobecność, z powodu poświęcania przezeń wielu godzin dziennie na samotne pisanie w drewnianej komórce; koniec końców, państwo doczekali się dwójki dzieci, ale związek ich rozpadł się.

          Pan Salinger zraża się do świata mediów, gdy z dobrego serca udziela wywiadu dziewczynie podającej się za redaktorkę szkolnej gazetki z miasteczka nieopodal, a za moment okazuje się, iż jejmość pracuje dla jakiegoś tygodnika opinii i osobisty, szczery wywiad z panem Salingerem trafia na języki środowiska literackiego; w takim układzie zapowiada on swojej przyjaciółce, agentce?, iż nigdy już niczego
          • grek.grek "Zbuntowany w zbożu" [2017] po filmie o filmie 3/3 10.12.22, 16:45
            W takim układzie zapowiada on swojej przyjaciółce, agentce?, iż nigdy już niczego, co napisze, nie wyda.

            Jedyny wyjątek chce uczynić dla pana Burnetta; dla zażegnania i wybaczenia minionych nieporozumień, pan Salinger zgadza się napisać przedmowę do przygotowywanej przez Story antologii amerykańskiej prozy; pan Burnett odwiedza nawet swego dobrodzieja w jego samotni, ostatecznie jednak napisana przedmowa nie dostaje szansy publikacji, gdyż pan Salinger zajął się w niej postacią pana Burnetta, składając mu hołd i podziękowania, zamiast osobistościami prezentowanych pisarzy.

            Przez pewien czas JD Salinger wykłada tajniki rzemiosła literackiego dla dzieci z okolicznych szkółek, finalnie zarzuca i tę aktywność, by ogrodziwszy swoje włości płotem przed nawiedzającymi go fanami Holdena Caudielda, a potem osiąść w codziennych sekwencjach pisania dla własnej satysfakcji, w drewnianym domku, gdzie palą się buddyjskie kadzidła, niczym w religijnym rytuale.

            Propozycjom ekranizacji "Buszującego" pan autor również konsekwentnie mówił gromkie "Nie!", obawiając się, iż kino zniekształci bohatera powieści i jej sens.

            I tak chyba zostało do dziś? Czy może spadkobiercy autora posiadają jakieś prawa do jego utworów i mają plan spieniężenia jego dorobku intelektualnego w Hollywoodzie? ;]

            Jeszcze trailer:

            www.youtube.com/watch?v=VWRhXMMb7CY
    • grek.grek 8:00 TVP Kobieta "Al Pacino, gwiazda mimo woli" 11.12.22, 04:04
      Do boju! :]

      Tytuł tego niemieckiego dokumentu nie pozostawia większych wątpliwości a'propos zawartości:]

      Wyjątkowo zacytuję więc oficjalny opis:
      "Historia życia i kariery potomka włoskich emigrantów, jednego z najbardziej rozpoznawalnych i wielowymiarowych amerykańskich aktorów. Twórcy dokumentu pokażą drogę Ala Pacino z nowojorskiego Bronksu na wielką scenę Broadwayu, aż do podboju Hollywoodu. Jego najsłynniejsza rola to Michael Corleone w "Ojcu chrzestnym", jednak dostał ją tylko dzięki uporowi reżysera, Francisa Forda Coppoli. Widzowie poznają gwiazdora o wielu twarzach, prześledzą historię jego wzlotów i upadków i odkryją sekrety jego aktorstwa"

      Reżyseria: Lukas Hoffmann.
    • grek.grek 8:00 Polsat "Doktor Dolittle" [1998] 11.12.22, 04:06
      Prosto z książek Hugh Loftinga, wyposażony w vis comica Eddie'ego Murphy'ego,

      Jakim szczęściem byłoby móc rozmawiać ze zwierzętami, rozumieć ich języki! Albo jakim nieszczęściem, bo informacje z pierwszej ręki na temat tego, co sądząc o ludziach mogłaby doprowadzić uszy do klasycznego zwiędnięcia, ale znowu, skutkiem tego, być może do jakiejś poprawy ? chociaż znając przewrotną złośliwość gatunkową homo sapiens, raczej do nasilenia represji i wyzysku.
      Zaczyna brzmieć wcale nie zabawowo i komediowo, więc kończę ten wstęp, póki pora :]

      Reżyseruje : Betty Thomas.
    • grek.grek 9:55 Polsat "Garfield 2" [2006] 11.12.22, 04:11
      Prawdziwy arystokrata wśród kotów ekranowych, oczywiście skutkiem rekordowej nieuważności poczciwego właściciela, znienacka wpada w wir problemów, dla rozwiązania wymagających od niego znienawidzonej dynamizacji, czyli odejścia od wylegiwania się i konsumowania frykasów:]

      Oto pan kot, w wyniku serii nieporozumień, zostaje omyłkowo wzięty za pupila spadkobiercy fortuny i zażywa luksusów żywota pędzonego w atłasach, rzecz jasna, demaskacja jest tylko kwestią czasu, a wtedy kot może się liczyć z poważnym niebezpieczeństwem!

      Obsada: Breckin Meyer, Jennifer Love Hewitt, Billy Connolly.
      Reżyseria: Tim Hill.
    • grek.grek 11:40 TV Puls "Stare wygi" [2009] 11.12.22, 04:21
      KOmedia z Ameryki, a w niej dwóch biznesmenów stających przed wyzwaniem daleko przekraczającym zasięg ich profesjonalnych kompetencji, otóż muszą się oni zaopiekować parę bliźniąt, dzieci jednego z nich, których matka zostawia rozbrykaną parę pod opieką ich biologicznego ojca, gdyż z dynamicznego i krótkotrwałego romansu z tym ananasem poczęli się oni byli; rzecz jasna, dwóch panów w średnim wieku, bez doświadczenia w sztuce zapewniania opieki i formatów spędzania czasu wolnego dla małoletnich, tytułem chęci sprostania postawionemu zadaniu, wpaść musi w nieliche kłopoty, stawką moze być nawet ich osobiste życie!, czym bowiem taka misja różni się od uprawiania pląsawicy na polu minowym?, no przecież niczym!

      Na RT: 5% z 110 recenzji krytycznych oraz 44% z ponad 100 tys. opinii ludzkości.

      Grają: John Travolta, Robin Williams, Kelly Preston.
      Reżyseria: Walt Becker.

    • grek.grek 12:05 TVN "Historia Kopciuszka" [2004] 11.12.22, 04:23
      Było juz kilka wcieleń Kopciuszka, i tego bajkowego, i przeniesionego we współczesność, ale Kopciuszków nigdy za wiele!

      Dzisiejszy pochodzi z Los Angeles, jest nadal dziewczyną, chodzi do liceum, ma na imię Sam, i w kanonicznych suplesach zmaga się z nieprzyjazną macochą, przyszywanymi siostrami, żałobą po śmierci matki, no ale nagroda kręci się tuż-tuż, bo książę - a jakże : najlepszy szkolny futbolista! - czeka już za rogiem, by Kopciuszka uszczęśliwić i poślubić!

      Grają : Hilary Duff, Jennifer Coolidge, Chad Michael Murray.
      Reżyseria : Mark Rosman.
    • grek.grek 12:25 Historia "Klejnoty Alp,wielkie jeziora Włoch 11.12.22, 04:25
      Nowy [niemiecki] serial krajoznawczy [2021]!

      Wedle opisu oficjalnego:
      "Seria dokumentalna opowiada o najpiękniejszych alpejskich jeziorach zwanych Klejnotami Alp. Widzowie poznają w niej pięć największych z nich: jezioro Maggiore, Como, Iseo, Lugano i Garda. Wszystkie te zbiorniki wodne powstały z lodowców. Są unikalne ze względu na połączenie dwóch kontrastujących ze sobą światów: środowiska alpejskiego i śródziemnomorskiego. Królestwo zwierząt w ich okolicach kryje wiele niespodzianek. Twórcy odwiedzają także osoby, których życie jest ściśle związane z jeziorami"

      Odcinek 3: "Lugano"

      Reżyseria: Mi-Yong Brehm.

      Druga okazja: jutro, 15:20.
      • grek.grek 15:20 Historia "Klejnoty Alp,wielkie jeziora 12.12.22, 05:59
        Druga okazja:]

        Nowy [niemiecki] serial krajoznawczy [2021]!

        Wedle opisu oficjalnego:
        "Seria dokumentalna opowiada o najpiękniejszych alpejskich jeziorach zwanych Klejnotami Alp. Widzowie poznają w niej pięć największych z nich: jezioro Maggiore, Como, Iseo, Lugano i Garda. Wszystkie te zbiorniki wodne powstały z lodowców. Są unikalne ze względu na połączenie dwóch kontrastujących ze sobą światów: środowiska alpejskiego i śródziemnomorskiego. Królestwo zwierząt w ich okolicach kryje wiele niespodzianek. Twórcy odwiedzają także osoby, których życie jest ściśle związane z jeziorami"

        Odcinek 3: "Lugano"

        Reżyseria: Mi-Yong Brehm.
    • grek.grek * 12:20 SuperPolsat "Jak długo jeszcze?" [2007] 11.12.22, 04:36
      Horror! : para przeprowadza się z serca Manhattanu na obrzeża miasta, ale zanim się zacznie cieszyć mniej hałaśliwą i zabieganą codziennością przedmieścia, musi przeczołgać się przez czas remontu domu.

      Zajmuje się nim drużyna remontowa zupełnie niezależna : od oczekiwań, wymagań, profesjonalnych referencji, czasu i chyba nawet pieniędzy, więc cierpliwość bohaterów wystawiona zostaje na wyjątkowo ciężką próbę.

      Ku przestrodze ;]

      Reżyseria : Steve Carr.

      Na RT :
      8 % z 92 recenzji krytycznych oraz 30 % z mniej niż 50 opinii widowni.
    • grek.grek 13:05 TV4 "Hobbit. Bitwa Pięciu Armii" [2014] 11.12.22, 04:40
      Tak coś czuję, iż wszystko w tytule chyba się znajduje ;] : zwieńczenie trylogii z monumentalną sceną tytułowej bitwy, i nie dam głowy, czy ja tej bitwy już nie widziałem na ekranie, o ile oczywiście ten film był już pokazywany w telewizji ;] oczywiscie, paskudni orkowie dostali manto ;]

      Jedno jest pewne, w kinie taka bitwa musi zapierać dech w klatce z piersiami !

      Budżet wyniósł 250 mln zielonych prezydentów, no to już jest rozpusta, ale z drugiej strony : nie sposób zrealizować takiego widowiska za sumę mniejszą, aż trudno sobie wyobrazić, jak sądzę, skalę takiego przedsięwzięcia, nieprawdaż ?

      Dochody przewyższyły koszta czterokrotnie, więc można powiedzieć, że nikt nie stracił, ani producenci, ani widzowie, którzy dostali wybitną filmową epopeję.

      Na RT : wyraźny rozdźwięk : tylko 59 % z recenzji krytycznych, za to 74 % z ocen publiczności.

      Pan recenzent Filmwebu przyznał 8/10.

      Szybki jak błyskawica replay seansu: środa, 21:00.
      • grek.grek 21:00 TV4 "Hobbit. Bitwa Pięciu Armii" [2014] 14.12.22, 06:16
        Replay seansu.

        Tak coś czuję, iż wszystko w tytule chyba się znajduje ;] : zwieńczenie trylogii z monumentalną sceną tytułowej bitwy, i nie dam głowy, czy ja tej bitwy już nie widziałem na ekranie, o ile oczywiście ten film był już pokazywany w telewizji ;] oczywiscie, paskudni orkowie dostali manto ;]

        Jedno jest pewne, w kinie taka bitwa musi zapierać dech w klatce z piersiami !

        Budżet wyniósł 250 mln zielonych prezydentów, no to już jest rozpusta, ale z drugiej strony : nie sposób zrealizować takiego widowiska za sumę mniejszą, aż trudno sobie wyobrazić, jak sądzę, skalę takiego przedsięwzięcia, nieprawdaż ?

        Dochody przewyższyły koszta czterokrotnie, więc można powiedzieć, że nikt nie stracił, ani producenci, ani widzowie, którzy dostali wybitną filmową epopeję.

        Na RT : wyraźny rozdźwięk : tylko 59 % z recenzji krytycznych, za to 74 % z ocen publiczności.

        Pan recenzent Filmwebu przyznał 8/10.
    • grek.grek 13:20 Zoom TV "Gang Olsena" [1968] 11.12.22, 04:42
      Oryginał, pierwszy film z długiej serii.

      Kiedyś były to seanse oglądane tłumnie,, teraz owiane sentymentalną mgiełką europejskiego kina klasy B lat 60-80-tych mają niezaprzeczalny walor sentymentalny :]

      Szły o palmę pierwszeństwa z komediami francuskimi, w których główne role odgrywał LOuis de Funes.

      Ale Egon Olsen był niedaleko, wystylizowany na amerykańskiego gangstera z lat 30-tych, w pierwszej scenie każdego filmu wychodził własnie z więzienia, po kolejnym nieudanym skoku na bank, i rzucał do wiernej pary kolegów [podskakującego faceta w za krótkich portkach oraz pana w zaparowanych goglach i z lekką tuszą] : "Mam pewien plan", facet żył od skoku do skoku, oczywiście zawsze w końcu misternie wznoszona budowla kryminalnej intrygi i idealnie przeprowadzonego napadu, rozpadała się w drobny mak, a Olsen wędrował za kraty, by wyjśc znów odzianym w prązkowany garnitur, z kapeluszem na głowie i cygarem w twarzy, wypowiadając zaklęcie.

      I tak 13 razy, bo tyle nakręcono filmów o Egonie, Kjeldzie i Bennym oraz ich wiernie towarzyszącym mężowskim szaleństwom żonach.

      Przepyszna zabawa !

      A "Gang Olsena" funkcjonuje w mowie potocznej jako synonim "grupy nieudaczników i gamoniów, którzy mają wielkie ambicje, ale znikome kompetencje do ich realizacji".
      • grek.grek 16:30 Zoom TV "Gang Olsena" [1968] 31.12.22, 05:51
        Oryginał, pierwszy film z długiej serii.

        Kiedyś były to seanse oglądane tłumnie,, teraz owiane sentymentalną mgiełką europejskiego kina klasy B lat 60-80-tych mają niezaprzeczalny walor sentymentalny :]

        Szły o palmę pierwszeństwa z komediami francuskimi, w których główne role odgrywał LOuis de Funes.

        Ale Egon Olsen był niedaleko, wystylizowany na amerykańskiego gangstera z lat 30-tych, w pierwszej scenie każdego filmu wychodził własnie z więzienia, po kolejnym nieudanym skoku na bank, i rzucał do wiernej pary kolegów [podskakującego faceta w za krótkich portkach oraz pana w zaparowanych goglach i z lekką tuszą] : "Mam pewien plan", facet żył od skoku do skoku, oczywiście zawsze w końcu misternie wznoszona budowla kryminalnej intrygi i idealnie przeprowadzonego napadu, rozpadała się w drobny mak, a Olsen wędrował za kraty, by wyjśc znów odzianym w prązkowany garnitur, z kapeluszem na głowie i cygarem w twarzy, wypowiadając zaklęcie.

        I tak 13 razy, bo tyle nakręcono filmów o Egonie, Kjeldzie i Bennym oraz ich wiernie towarzyszącym mężowskim szaleństwom żonach.

        Przepyszna zabawa !

        A "Gang Olsena" funkcjonuje w mowie potocznej jako synonim "grupy nieudaczników i gamoniów, którzy mają wielkie ambicje, ale znikome kompetencje do ich realizacji".
    • grek.grek 13:30 TV Puls "Trzej muszkieterowie" [2011] 11.12.22, 04:43
      Godna uwagi ekranizacja powieści Aleksandra Dumasa.

      W ogóle, jakoś ostatnimi czasy kostiumowe kino płaszcza i szpady nie znajduje uznania w oczach twórców kinowych hitów, czasami jeszcze przemknie gdzieś na dalszym planie któraś z kanonicznych legend, ale głównie funkcjonują w obiegu na zasadzie powtówek sędziwego serialu w telewizji :]

      Kto jednak wie, nigdy nie mów nigdy, może i takie opowieści czekają tylko na swoich mecenasów oraz wizjonerów posiadających pomysł na przedstawienie ich w powabnej formule współczesnemu widzowi ? Skoro w porywającym stylu wrócili piraci i wampiry, dlaczego nie bohaterowie dawnych opowieści stworzonych ku rozrywce ludowej ?

      W obsadzie : Logan Lerman, Milla Jovovich, Christoph Waltz, Orlando Bloom.

      Scenariusz : Andrew Davis.
      Rezyseria : Paul W.S Anderson
    • grek.grek 13:05 SuperPolsat "Karate Kid 2" [1986] 11.12.22, 04:45
      Kontynuacja hitu lat 80-tych, w którym chłopiec z Ameryki przeprowadza się do Chin [matka dostała pracę w Pekinie, dziwnie brzmi, wydaje się, ze kierunek migracji jest chyba odwrotny ? ;), na miejscu nie mozę się zaadaptować w środowisku szkolnym, i nie tylko, ale znajduje mentora, który uczy go sztuk walki, ale, co jeszcze ważniejsze, takze szacunku dla cennych wartości etycznych i dobrych manier oraz sympatii dla kultury chińskiej' tym razem uczeń i jego mistrz wybieraj się do Japonii, gdzie ten pierwszy znajdzie debiutancką miłość,, a drugi nierozliczoną przeszłość.

      Reżyseria : John G.Avildsen, oscarowo nagrodzony za "Rocky'ego".
    • grek.grek 14:40 Stopklatka "Bitwa pod Wiedniem" [2012] 11.12.22, 04:49
      Polsko-włoska superprodukcja, co samo w sobie brzmi intrygująco i zatrważająco ;]

      Tematyka nie zmusza do nadmiernej dedukcji, nasi wygrywają pod Wiedniem i "Turka gonią !' ;]

      Recenzje filmu nie dorównały jednak splendorowi wiedeńskiej wiktorii.

      Pepsic pisała :

      "Byłam, zobaczyłam, oceniałam. Bardzo źle. Wątła fabuła, nieciekawa, można powiedzieć, żadna. Ot pretekst do pokazania paru sztuczek batalistyczno-komputerowych, tudzież żywota świętego, i epizodycznie polskiego wątku jako uzasadnienia do wyciągnięcia łapy po dwumilionową dotacje. Szyc nie mówi nic; Olbrychski marszczy brwi wołając: ognia, a Janem III Sobieskim jest Skolimowski (20 lat starszy od pierwowzoru!), zatrudniony chyba li tylko po znajomości. Aha, w roli austriackiego cesarza Leopolda zaskakujący dobry Adamczyk, tyle że pomylił plany filmowe myśląc, ze występuje w komedii. Ale zeby nie było, jest jeden mały plusik. Było mi miło jako Polce patrzeć, jak nasi pod polską flagą (mniejsza, że historycznie niewłaściwą) z Czarną Madonną (tu błędu sie nie dopatrzyłam) rozgramiają obcą armię, ale to trochę za mało na ponaddwugodzinny film.
      Jeszcze bardziej chciało mi się spać, niż na seansie "Harry Potter".

      Ale, ale, nic nie wspomniałam o największym obciachowym curiosum, otóż o nabotoksowanej małżonce Kara Mustafy i jej napompowanych ustach., bo że bitwa odbyła się 12, a nie 11 września 1683 roku, to kto by sobie zawracał głowę"

      Na Filmweb :
      1/10 od pana recenzenta i 2,5/10 z 25,5 tys. głosów widzów, zatem : dość ciężka klęska.

      Niemożliwe, nawet szarża malowniczej husarii nie uratowała filmu ? :"]

      Grają : Jerzy Skolimowski, F.Murray Abraham, Enrico Lo Verso.

      Reżyseria : Renzo Martinelli.
    • grek.grek 15:40 TV Puls "Wyścig szczurów" [2001] 11.12.22, 04:51
      Psotny miliarder dla hecy skrzykuje grupę zajadłych ryzykantów i wypuszcza ich w tytułowy wyścig, którego stawką są, bagatela!, dwa milyony zielonych prezydentów. Oczywiście, państwo rzucają się do rajdu na dystansie 700 mil niczym wygłodniałe charty, podkładając sobie nogi, zastawiając pułapki, robiąc co tylko w [nie] ludzkiej mocy, aby uzyskać nad rywalami mikroskopijną choć przewagę.
      Komedia pierwszorzędna, a przy okazji nieoczywista refleksja, do czegóż zdolni są ludzie dla pieniędzy, co system organizacji życia na świecie pod pręgierzem krytyki ustawia, na równi z wadliwą hierarchią wartości przez gatunek uprawianą.

      Grają: Rowan Atkinson, Whoopi Goldberg, John Cleese, Cuba Gooding Jr. Seth Green.
      Reżyseria: Jerry Zucker.
    • grek.grek 17:45 TVN7 "Geosztorm" [2017] 11.12.22, 05:02
      Prapremiera :]

      Tym razem ludzkość wysyła misję na orbitę, aby usunąć awarię systemu satelitarnego monitorującego coraz bardziej nieobliczalne wybryki oraz kaprysy pogodowe matki natury.

      Naukowcy dochodzą do wniosku, że systemem zawładnęli terroryści dążący do wytępienia ludzkości za pomocą manipulacji kataklizmami.

      Brzmi kuriozalnie, ale kto tam wie, może to być całkiem interesujące kino.

      Grają : Gerard Butler, Jim Sturgess, Abbie Cornish.
      reżyseria :Dean Davlin.

      Na RT : 16 % z 88 recenzji krytycznych oraz 36 % z prawie 17 tys. opinii widzów.

      Powtórkowo: sobota, 20:00.
      • grek.grek 20:00 TVN7 "Geosztorm" [2017] 17.12.22, 06:24
        Powtórkowo.

        Tym razem ludzkość wysyła misję na orbitę, aby usunąć awarię systemu satelitarnego monitorującego coraz bardziej nieobliczalne wybryki oraz kaprysy pogodowe matki natury.

        Naukowcy dochodzą do wniosku, że systemem zawładnęli terroryści dążący do wytępienia ludzkości za pomocą manipulacji kataklizmami.

        Brzmi kuriozalnie, ale kto tam wie, może to być całkiem interesujące kino.

        Grają : Gerard Butler, Jim Sturgess, Abbie Cornish.
        reżyseria :Dean Davlin.

        Na RT : 16 % z 88 recenzji krytycznych oraz 36 % z prawie 17 tys. opinii widzów.
    • grek.grek 18:15 Stopklatka "Poirot.Kurtyna" [2013] 11.12.22, 05:04
      W tym filmie/odcinku, uwaga!, pupil Agathy Christie, jakże znakomity detektyw, rozwiązuje kolejną sprawę... nie mogąc wstać z łóżka [ z powodu choroby]! Chodzi o mordercę grasującego wśród gości pewnego pensjonatu.

      To dopiero ekwilibrystyka i rozmach nadzwyczajny! Na szczęście mistrz na pomocnika w swym dziele, więc złoczyńca może być pewnym swego marnego losu:]

      Ekranizacja ostatniej powieści "Królowej kryminału".
    • grek.grek 20:00 TV4 "Pasja" [2004] 11.12.22, 05:08
      Na okoliczność.

      Reżyseria : Mel Gibson

      A w zgiełku dyskusji o to, czy aby sens przesłania ewangelicznego, etycznego i uniwersalnego nie zniknął pod natłokiem absurdalnej przemocy, w dodatku zaczerpniętej z objawień pani zakonnicy, niekoniecznie rozsądnych i zgodnych z historycznymi przekazami dotyczącymi starorzymskich metod wykonywania zasądzonych kar, właściwie umyka taka choćby zaleta filmu jak używanie przez bohaterów języków, które są skraju wymarcia albo już dawno nie istnieją w mowie potocznej.
    • grek.grek 20:00 Kultura "Moje córki krowy" [2015] 11.12.22, 05:11
      Pełna czeskiej ironii i polskiego temperamentu opowieść o siostrach stających w obliczu życiowych komplikacji i zawijasów, skłaniających do załamań, ale w ich przypadku prowadzących do mobilizacji i zacieśnienia więzów, obowiązkowo w atmosferze nieoczywistej, humorystycznej, bo na dramaty śmiech od zawsze lekarstwem jest najpewniejszym.

      Siostry różnią się diametralnie : Marta odnosi sukces jako aktorka telenowelowa, ma przebojowośc, pewność siebie, racjonalnośc w spojrzeniu na siebie, ludzi i świat; Marta z kolei zajmuje się domem, dziećmi i bezrobotnym mężem, ma słomiany zapał, wierzy w astrologię i wróżki, nie wyobraża sobie samodzielnego funkcjonowania bez obecności rodziców.
      I tutaj pojawia się poważny problem, gdyż matka doznaje wylewu i zapada w śpiączkę, a ojciec ma galopującego Alzhaimera i wymaga stałej opieki.

      Siostry muszą się więc podzielić obowiązkami, współpracować ściśle, a to prowadzi nie tylko do częstszych niż dotąd spoktań, ale skutkiem tego również do konfrontacji, wymiany zdań, wylewania żalów i niespełnień, a koniec końców możliwe że do istotnych przewartościowań i uporządkowań własnego życia.

      Akcja przebiega wzdłuż różnić między bohaterkami, wygrywają je świetnie Agata Kulesza i Gabriela Muskała, dialogi i sytuacje momentami są niezręczne, ale reżyserka Kinga Dębska pięknie z nich wychodzi rozładowując konflikty, reakcje związane z chorobą, śmiercią, a nawet fizjologią za pomocą rozbrajającego żartu i akceptującego wszelkie możliwe strony życia komizmu w pojedynczym geście, a i w całych kombinacjach.

      NIe będzie odkryciem Ameryki sugestia, że pod tą całą nawałnicą odmienności Marta i Kasia są w gruncie rzeczy dwiema stronami tego samego medalu i gdy tylko odkryją, jak dobrze się uzupełniają natychmiast poczują się lepiej, z nadzieją spojrzą w przyszłośc rysującą się w kolorach być może nie różowych, ale przecież nigdy nie jest tak źle, by było wyłącznie gorzej :]

      Bardzo wart uwagi seans !

      Replay: poniedziałku/wtorek, 2:20.
      • grek.grek 2:20 Kultura "Moje córki krowy" [2015] 12.12.22, 07:02
        Replay.

        Pełna czeskiej ironii i polskiego temperamentu opowieść o siostrach stających w obliczu życiowych komplikacji i zawijasów, skłaniających do załamań, ale w ich przypadku prowadzących do mobilizacji i zacieśnienia więzów, obowiązkowo w atmosferze nieoczywistej, humorystycznej, bo na dramaty śmiech od zawsze lekarstwem jest najpewniejszym.

        Siostry różnią się diametralnie : Marta odnosi sukces jako aktorka telenowelowa, ma przebojowośc, pewność siebie, racjonalnośc w spojrzeniu na siebie, ludzi i świat; Marta z kolei zajmuje się domem, dziećmi i bezrobotnym mężem, ma słomiany zapał, wierzy w astrologię i wróżki, nie wyobraża sobie samodzielnego funkcjonowania bez obecności rodziców.
        I tutaj pojawia się poważny problem, gdyż matka doznaje wylewu i zapada w śpiączkę, a ojciec ma galopującego Alzhaimera i wymaga stałej opieki.

        Siostry muszą się więc podzielić obowiązkami, współpracować ściśle, a to prowadzi nie tylko do częstszych niż dotąd spoktań, ale skutkiem tego również do konfrontacji, wymiany zdań, wylewania żalów i niespełnień, a koniec końców możliwe że do istotnych przewartościowań i uporządkowań własnego życia.

        Akcja przebiega wzdłuż różnić między bohaterkami, wygrywają je świetnie Agata Kulesza i Gabriela Muskała, dialogi i sytuacje momentami są niezręczne, ale reżyserka Kinga Dębska pięknie z nich wychodzi rozładowując konflikty, reakcje związane z chorobą, śmiercią, a nawet fizjologią za pomocą rozbrajającego żartu i akceptującego wszelkie możliwe strony życia komizmu w pojedynczym geście, a i w całych kombinacjach.

        NIe będzie odkryciem Ameryki sugestia, że pod tą całą nawałnicą odmienności Marta i Kasia są w gruncie rzeczy dwiema stronami tego samego medalu i gdy tylko odkryją, jak dobrze się uzupełniają natychmiast poczują się lepiej, z nadzieją spojrzą w przyszłośc rysującą się w kolorach być może nie różowych, ale przecież nigdy nie jest tak źle, by było wyłącznie gorzej :]

        Bardzo wart uwagi seans !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka