valeria
06.05.02, 17:27
Siedzę tak sobie i myślę.
Z tego co widziałam (czyli przekaz "oficjalny"), Monika z Chemikiem czulili się
do siebie raczej konkretnie. Na moje oko, nie był to związek młodych przeciw
wapniakom, nie była to też bratersko - siostrzana przyjaźń, bo jak ktoś na tym
forum zauważył, brat siostrze pod kołderkę nie zagląda ;). Potem Monika zaczęła
opowiadać o swoim celibacie i o tym "kimś" czekającym, jak się okazuje
wymyślonym, po to, żeby - jak sama wyznała na czacie - odrzucić domniemania o
swoim romansie z Piotrem. Jeżeli miała świadomość tego, że jej zachowanie może
być odebrane w sposób, nazwijmy to - niewłaściwy, to dlaczego nie zmieniła
swojego zachowania? Tzn. czemu nie przywołała swojej wstrzęmięźliwości? :))
Jeśli zaś, w ulubionym przez mieszkańców sposób "była sobą", co chciała
osiągnąć? Nawiązywanie przyjaźni to sobie jednak inaczej trochę wyobrażam...