wild_stein
24.01.06, 20:22
Myśle sobie, że Telekamery to kolejny sabat czarownic, a to, że zwycięzców
wybierają widzowie tym bardziej źle świadczy o całej imprezie. Wygrywa
telewizja najniższych instynktów, głupawych seriali, plastikowych bohaterów i
interesownych dziennikarzy. Niby-piosenkarzy, niby-muzyków, niby-rzetelnych i
prawdziwych dziennikarzy, obwieszonych badziewną biżuterią, niedogolonych i
niedopranych. Im głupszy i sprawniejszy w mizdrzeniu się człowieczek - tym
lepszy, to prawdziwa "gwiazda" wtedy. Jeśli ktoś słowo "muzyka" łączy dajmy
na to z jakąś Dodą czy inna Mandaryną, to albo nie ma wyobraźni, albo jest
niespełna rozumu. O "Maluchu" tez mówi się samochód, ale znajmy umiar i
dostrzegajmy granicę umowności. Większośc naszych (waszych) kochanych
bohaterów, to na codzień buce i prostaczki, bez polotu i odrobiny
samokrytyki. Mali ludzie - nie tylko wzrostem. I według tej zasady
sympatyczna skądinąd Pochanke zostaje nagle "dziennikarką roku", co może jest
i śmieszne, ale napewno mało poważne. Zostawiając dziennikarstwo na boku,
mozna rzec: tzw. cieciem może zostać dosłownie każdy, tyle że jeden mówi o
sobie właśnie "cieć", drugi zaś "gospodarz domu". NIestety - coraz większej
liczbie cieci, podoba się to drugie określenie.