Gość: dżastina
IP: *.acn.waw.pl
30.11.01, 19:14
Syperexpress, kopia artykyłu
Tytuł: Czekolada mi nie straszna
Manuela Michalak była najradośniejszą mieszkanką domu Wielkiego Brata. Teraz
prowadzi w TVN program rozrywkowy "Maraton uśmiechu". Nam zdradza, kiedy śmieje
się najgłośniej, jak pracuje jej firma i jaki jest obecnie stan jej uczuć.
- W "Big Brotherze" pokazywano Cię jako temperamentną, przyjazną wszystkim
panienkę, a Ty, parę miesięcy później, wygryzłaś z programu "Maraton uśmiechu"
wieloletniego prowadzącego, Mariusza Czajkę. Nie czujesz się z tym źle?
- Komentarze, jakie wywołała wiadomość o tym, że będziemy prowadzili z
Andrzejem Garbarczykiem "Maraton uśmiechu", uważam za bardzo krzywdzące. Nie
jestem hieną! Nawet gdybym nie miała na chleb, nie pozbawiłabym ojca rodziny
środków do życia, a tak całą rzecz przedstawiano. Na pomysł mojego udziału w
castingu do "Maratonu uśmiechu" wpadł TVN. Producenci byli przekonani, że
program potrzebuje nowej twarzy. Nie znam Mariusza Czajki prywatnie, co wcale
nie znaczy, że mogłabym zrobić mu świństwo. I boli mnie, gdy robi się ze mnie
osobę bez skrupułów.
- Słyszałam, że Twój głośny śmiech to efekt ćwiczeń przed lustrem.
- To bzdura! Mój problem polega na tym, że nie umiem śmiechu tłumić. Jeśli mnie
coś rozbawi, tak się śmieję, że wręcz zalewam się łzami. A gdy ktoś mi
powie: "Manuela, bądź poważna!" działa to na mnie jak gaz rozweselający. Często
zdarza się tak na sesjach zdjęciowych. Fotograf błaga o poważną minę, a mój
śmiech, jak na złość, przybiera wtedy na sile...
- Może pomogłaby na to szklanka soku z cytryny?
- Nie sądzę. Ale przyznam, że nigdy nie próbowałam. Od dziecka mam alergię na
cytrusy. I chociaż z wiekiem jest ona słabsza i czasami przemycę plasterek
cytryny do herbaty, na szklankę soku się nie odważę.
- Podobno Mariusz Czajka za jeden odcinek "Maratonu uśmiechu" dostawał 5 tys.
złotych. Twoja gaża jest porównywalna?
- Nie interesują mnie cudze zarobki. I nie chcę mówić o swoich. Pieniądze nie
są moim życiowym celem.
- To znaczy, że wydajesz je lekką ręką?
- Raczej w granicach rozsądku. Głowa boli, ile kosztują mnie bieżące rachunki
za dom, ogród, telefony... Po wyjściu z domu Wielkiego Brata wciąż dokądś
wyjeżdżam, a nie umiem przeżyć dnia bez wiadomości od rodziny. Chwytam więc za
komórkę i gadam.
- A jak dają się pogodzić te Twoje wyjazdy z prowadzeniem własnej firmy
handlującej preparatami zdrowotnymi?
- Pomagają mi siostra Marzena i przyjaciółka Kasia. Niestety, obroty firmy
poszły ostatnio w dół. Najpierw byłam w "Big Brotherze", teraz, po wyjściu,
jestem strasznie zajęta. Firma odczuwa brak jednej pary rąk do pracy. Wierzę
jednak, że ten spadek dochodów to stan przejściowy. Kilka lat temu zrobiłam
kurs biznesu, na którym powiedziano mi, że jestem dobrą kandydatką na
bizneswoman. Skończyłam też kurs uczący pozytywnego myślenia. Nie wierzę, żebym
nie potrafiła wyprowadzić firmy na prostą.
- Czy ten kurs pomaga też stracić kilogramy? Ostatnio schudłaś.
- Ależ skąd! Na szczęście, na świecie wystarczy miejsca i dla jedzących jak
ptaszek, i dla takich jak ja smakoszy. Ze wszystkich dań nie jadam tylko tatara
i nie ściętej jajecznicy. A najbardziej lubię Nutellę.
- Stresy w domu Wielkiego Brata pewnie zwiększyły Twój apetyt na czekoladę?
- Jestem pewna, że moja słabość do Nutelli wiąże się... z brakiem magnezu w
organizmie. A w czekoladzie jest go mnóstwo! Dla równowagi jem Nutellę z
pieczywem wielozbożowym i zażywam wapń, który czekolada wypłukuje z organizmu.
Komentarzy o związku figury z czekoladą nie biorę sobie do serca. Gdybym
urodziła się kilkaset lat wcześniej, uznawano by mnie może za ideał urody i
byłabym modelką Rubensa. A i w dzisiejszych czasach nie narzekam na brak
powodzenia.
- Ale nadal jesteś "panną do wzięcia". A może po wyjściu z domu Wielkiego Brata
znalazłaś już tego jedynego?
- Dostaję od widzów listy, e-maile, miłosne SMS-y. Ale mój stan cywilny nie
jest zagrożony. Zakochana po uszy byłam do tej pory tylko dwa razy. Były to
szczęśliwe związki, chociaż oba się wypaliły. Rzadko tracę głowę dla faceta i
ostatnie miesiące tego nie zmieniły...
- A jak sądzisz, jak długo potrwa Twoja popularność?
- Nawet gdyby skończyła się jutro, jestem szczęśliwa, że dostałam się do "Big
Brothera". Udział w tym programie to największy dar, jaki dostałam od życia.
Manuela Michalak
Lat 27
Zodiakalny Byk
Mieszka w Luboniu
Ma młodszą siostrę Marzenę
Studiuje na II roku dziennikarstwa
Interesuje się psychologią, filozofią
Marzy o karierze dziennikarki telewizyjnej
Od września prowadzi "Maraton uśmiechu" (sobota o 14.25, poniedziałek o 22.45,
w TVN)
Autot tekstu: EWA TARASIUK