Gość: perli
IP: *.starogard.dialup.inetia.pl
06.12.01, 11:09
Wieki temu kiedy Wielki Jednooki zakotwiczył w moim móżdżku, rozstawił namiot i
rozpalił ognisko a może kadzidło, i zauroczył mnie nieprzytomnie to...
Czemy nie? Napiszę o tym. To bardzo chciałam spojrzeć w Jego źrenicę z bliska.
Zobaczyć Wielką Twierdzę i wybrać się na jakiś Sękociński Ring. Paść na krzywe
kolana i ucałować drzwi, klamki, grządki itd. Wmieszać się w tłum i wyć ,
krzyczeć tylko w miarę kulturalnie co by nie opluć Martyny. Autografy
wyszarpnąć , pogadać z sekiuri..coś tam, coś tam- Wielkiego Gawędziarza.
Nic z tego jednak nie wyszło. To było podczas Pierwszej Krucjaty.
Może innym wyszło.
Teraz czas Drugiej Krucjaty dobiega końca.
Ciekawe jak to jest kiedy Wielka Gęba "wypluwa" swój kolejny kąsek -w świeltle
reflektorów rzecz jasna -, a ktoś jest tam na żywca \byc może po leszku
bezalko. o..fuu\ i wykrzykuje np. "Aga, Aga, Aga" ?
Podobno ostatnio przychodzą tam jeno samotne kartony z aplikacjami "Klaskać"
i "Podskakiwać" a ludziska siedzą przed philipsami.
Może tak jest.
Może nie jest tak.
Pozdrawiam