piotr7777
02.05.09, 23:06
Jak wiadomo na życiorysie aktora (który nb. wczoraj skończył 80 lat)
jest rysa w postaci niewłaściwej postawy w czasie stanu wojennego.
Wiadomo, że został wyklaskany w czasie spektaklu w Teatrze Polskim.
Pytanie jednak za co.
Otóż Mikulski miał podobno zbojkotować bojkot aktorski i wystapić w
TVP. Problem polega na tym, że ów bojkot trwał 1,5 roku (skończył
się po zmniesieniu stanu wojennego) i w tym okresie Mikulski
wystąpił tylko w jednym spektaklu Teatru TV - "Sonacie widm"
Strindberga, który premierę miał 11 kwietnia 1983. Nawiasem mówiąc
grali tam również inni "kolaboranci" - np. Halina Kosobudzka i
Janusz Kłosiński. Natomiast wyklaskano go podczas
przedstawienia "sto rąk, sto sztyletów" wystawianego wisoną 82.
Czyli nie mogło to być reakcją widowni na występ w telewizji.
Warto też dodac, że w okresie stanu wojennego w zasadzie nie
wystąpił w żadnym filmie czy serialu telewizyjnym. W pierwszej
połowie 1982 r. wszedł na ekrany serial Sztwiertni "Najdłuższa wojna
nowoczesnej Europy" i tam Mikulski zagrał epizod w jednym z
odcinków, ale serial ten był kręcony jeszcze w roku 1981, jedną z
głównych ról grał tam Kazimierz Kaczor, który w bojkocie na pewno
wziął udział. Z kolei w 1982 r. wyprodukowano serial dla młodzieży z
udziałem Mikulskiego 3+jedna, ale produkcje dla dzieci i młodzieży z
bojkotu były i tak wyłączone (uznano, że dzieci nie można karać).
Ponadto ten serial miał premierę już po zakończeniu bojkotu.
Zatem powody wyklaskania Mikulskiego mogły być dwojakie. Albo
publicznie poparł Jaruzelskiego jak to zrobił Kłosiński, ale wtedy
byłby to fakt powszechnie znany. Bardziej prawdopodobne jest to, że
po prostu ktoś urządził nagonkę na niego, bo był po przeciwnej
stronie jako członek PZPR i sekretarz POP w teatrze.
Tak czy inaczej przedstawianie tegoż bojkotu jako aktu odwagi i
poświęcienia jest mocno przesadzone.