Gość: Roxboro IP: 206.47.122.* 05.06.03, 18:59 Nie zapomnijcie o referendum i prosze stawiajcie krzyzyk w okienku Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: 206.47.122.* 05.06.03, 19:01 A Ci co sa zagranica tez moga glosowac za tak w konsulatach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: 206.47.122.* 05.06.03, 19:02 Nie dajcie sie zagonic do oslej lawki przez LPR czy tez Samoobrone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Damian K. Re: UE-referendum IP: *.lezajsk.info / 172.22.6.* 05.06.03, 21:42 Nie mamy zamiaru ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kuba Re: UE-referendum IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 06.06.03, 00:48 głosujcue na TAK bedzie dobrobyt i ład zjednoczona europa pod jednym przywódctwem w 1945 sie nie udało -w 2004 na pewno się uda!!!!! teraz to tylko żyć nie umierać:) www.innestrony.pl/img/zdjecia-d/463.gif czekam na krytykę bo jest chyba nieunikniona pozdrawiam cały LEŻAJSK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 06.06.03, 02:15 Kuba zdjecie Ci sie udalo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rewizorka Re: UE-referendum IP: morele:* / 172.16.20.* 06.06.03, 12:33 Mi się nie chce iść na referendum........ po co ja tam...... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: 206.47.122.* 06.06.03, 17:50 Jak to po co,zeby wnuki nie musialy patrzec na to wszystko co sie dzieje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 03:38 Prosze Panstwa,ja juz referendum zaliczylem-glos zostal oddany za: TAK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 06:19 Ja mysle ze nie powinnismy zapominac,ze ponad tysiac lat temu Boleslaw Chrobry mial podobny dylemat przyjac chrzescijanstwo i rozwijac sie z cywilizacja zachodnia czy tez zostac w buszu i dalej polowac-i wybral wlasciwa droge. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: redfer Re: UE-referendum IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 09:19 I dzięki takim jak Ty Giertych i Lepper zrobią z naszego Kraju "dobrobyt Białoruski" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: redfer Re: UE-referendum IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 09:21 Ta odpowiedz była na list Rewizorka a nie na Twój Roxboro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rewizorka Re: UE-referendum IP: morele:* / 172.16.20.* 07.06.03, 11:35 Redfer wielkie dzięki ale ja czekam na argumentację a nie obelgi .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 15:20 To naprawde jest jeszcze szansa zeby popracowac nad Toba Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 17:22 Ja mysle ze bedziesz dlugo czekala na argumentacje,bo w zasadzie to co mozna znalezc zeby kogos przekonac do czegos-moge Ci tylko sypnac paroma przykladami,jak je zinterpretujesz to Twoj business. Pare lat temu moj tesciu(nie mieszka w samym Lezajsku,ale bardzo blisko),byl w Warszawie,i tam gdzies na konferencji wdal sie w dyskusje,po godzinie takiej rozmowy,jego rozmowcy pytaja sie a panie skad pan jestes,a on odpowiada zgodnie z prawda ze spod Lezajska,a oni mu odpowiadaja panie a co pan robi na tym zadupiu,tam przeciez diabel dobranoc mowi.-Tak nasz postrzegali i dalej postrzegaja. W ubiegla niedziele byl odczytywany list od biskupow w sprawie udzialu w referendom,w jednej w pod lezajskiej parafii,ksiadz blisko siedemdziesiatki oczywiscie odczytal ten list,ale potem jak go skomentowal,to bylo oczywiste ze tylko durny moze isc do referendum.W kilku kieleckich parafiach w ogole nie odczytano takich listow-czy przegladajac prase spotkalas sie ze takie cos stalo sie w wiekszych osrodkach,gdzie ludzie sa wiecej swiatli. I trzeci przyklad,mam kuzynke ktora pracuje w Hortino-ona jest razem ze swoja rodzina za nie,jedyny jej argument przeciw UE jest,ze UE nic dla nas nie zrobi i nic nie da,ale ze dzieki przylaczeniu sie do UE otworza sie rynki zbytu dla towarow z jej zakladu i bedzie mogla utrzymac prace-to juz nie jest argument. Takze ja mysle ze jest pora wyjsc z zascianka,szeroko otworzyc okno na swiat i zaczerpnac gleboko tego nowego swiezego powiewu z Europy,ktora czeka na nas. Nie patrzmy na Francje,Anglie czy tez Niemcy,bierzmy przyklad z Irlandii,Portugalii czy tez z Hiszpanii-oni rowniez mieli pare lat ten sam dylemat. Zycze powodzenia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: san Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.21.4.* 07.06.03, 21:33 1. W aspekcie politycznym (najkrócej): porządek jałtański podzielił Europę na dwie cywilizacje, wschodnią (sowiecką) i zachodnią. Przez ponad pół wieku tkwiliśmy (nie z własnego wyboru) w cywilizacji wschodniej, dzisiaj mamy szansę sami o sobie stanowić. Odrzucając UE, prędzej lub później, wrócimy w orbitę uzależnień najpierw gospodarczych, następnie politycznych Rosji. Warto tę wizję dla Polski skonstatować z programem endecji Romana Dmowskiego z okresu II RP. To co proponuje R. Giertych jest w istocie tego kontynuacją. Mówienie o trzeciej drodze dla Polski jest mrzonką i w dodatku - nieodpowiedzialną. 2. W aspekcie gospodarczym (najkrócej): w świecie postępują procesy globalizacyjne. Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczonych. Cóż w tym wielkim procesie może znaczyć zacofana Polska poza UE; bez obcych inwestycji nie nadrobimy dwudziestoletniego dystansu cywilizacyjnego dzielącego nas od Zachodniej Europy. A obcy kapitał potrzebuje gwarancji politycznych i ekonomicznych, w niepewnych krajach po prostu nie inwestuje. Szansa dla wielu naszych gospodarczych dziedzin leży w eksporcie, wszak pod warunkiem, że będą mogły konkurować z innymi produktami przy tych samych warunkach brzegowych (bez ceł, podatków granicznych itd.) 3. W polityce wewnętrznej wprowadzenie standardów UE; przejrzystość życia publicznego, przejrzystość obiegu publicznego pieniądza, jawność procedur, podniesienie poziomu administracji publicznej. Czy to przybliża, czy też oddala od ukrócenia korupcji na różnych poziomach władzy? 4. Wszystko o czym piszę, a piszę niewiele (pominąłem aspekt duchowy) nie stanie się natychmiast, ani nawet za rok ,dwa, czy pięć, bo na to potrzeba i mądrych rządów (nikt ich poza nami nie wybierze), intensywnej pracy i czasu. 5. Bez względu jak zagłosujesz Pani Rewizorko weź udział w referendum; chociaż mam wrażenie, że w tym Twoim <nie> więcej prowokacji, niż rzeczywistych intencji. 6. Ze smutkiem przeczytałem przykłady przytoczone przez Roxboro, tym bardziej warto je sobie wziąć do serca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rewizorka już po referendum IP: morele:* / 172.16.20.* 08.06.03, 23:31 Dzięki za przytoczone argumenty. San rozgryzłes mnie :))) Oczywiście że to była lekka prowokacja - wybaczcie mi to!!! Chodziło mi o argumenty jakie macie, bo niestety wiele osób zna tylko jakieś stereotypowe hasła i to wszystko. Roxboro, wszyscy wiemy że nasze podkarpacie jest biedniutkie i nie ma się co dziwić że takie słowa usłyszał Twój teść. Trzeba sie z tym pogodzić i zabrac się do roboty. Ja niestety wybyłam z tego regionu, może wrócę..... kto to wie.... Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 13.08.03, 08:49 Gość portalu: san napisał(a): > Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu > gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczonych. Dlaczego Europa musi konkurować z USA? Nie lepiej handlować? Nie lepiej wspólnie się rozwijać? Musi byc wojna? Po co? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: san Re: Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 13.08.03, 22:22 stefanprotek napisał: > Gość portalu: san napisał(a): > > > Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu > > gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczonych. > > Dlaczego Europa musi konkurować z USA? > Nie lepiej handlować? > Nie lepiej wspólnie się rozwijać? > Musi byc wojna? > Po co? > > Pozdrawiam Dlatego, że konkurencja jest elementarną zasadą gospodarki wolnorynkowej i bez niej nie byłoby wolnego rynku. Konkurencja odbywa się wewnątrz jakiegoś organizmu gospodarczego np. UE lub między nimi np. kraje NAFTA i UE. Konkurowanie to wpływanie na lepszy i tańszy produkt swój, ale i - co może brzmieć paradoksalnie - produkt konkurenta, który, by zostać na rynku, musi dorównywać właśnie...konkurentowi. Dzięki temu rodzą się nowe technologie i cywilizacja posuwa się naprzód, czyli następuje jej rozwój. Handel jest częścią gospodarki i obowiązują w nim takie same zasady. Od wolnego rynku do wojny droga daleka i powiedziałbym, że nawet niedorzeczna. Co ma bowiem piernik do wiatraka? Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 14.08.03, 08:18 Gość portalu: san napisał(a): > stefanprotek napisał: > > > Gość portalu: san napisał(a): > > > > > Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu > > > gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczo > nych. > > > > Dlaczego Europa musi konkurować z USA? > > Nie lepiej handlować? > > Nie lepiej wspólnie się rozwijać? > > Musi byc wojna? > > Po co? > > > > Pozdrawiam > > Dlatego, że konkurencja jest elementarną zasadą gospodarki wolnorynkowej i bez > niej nie byłoby wolnego rynku. Konkurencja odbywa się wewnątrz jakiegoś > organizmu gospodarczego np. UE lub między nimi np. kraje NAFTA i UE. Pięknie! Ogólniki przydają się niezorientowanym. Ja natomiast wolę konkurować (wraz z USA) z Europą a nie (wraz z Europą) z USA. Ty (san-ie) twierdzisz, że rozwój nasz nastąpi wyłącznie w ZSRE i tylko wtedy gdy konkurować będziemy z gospodarką USA. A z gospodarką np. Niemiec i Francji konkurować już nie musimy? > Konkurowanie to wpływanie na lepszy i tańszy produkt swój, ale i - co może > brzmieć paradoksalnie - produkt konkurenta, który, by zostać na rynku, musi > dorównywać właśnie...konkurentowi. Dzięki temu rodzą się nowe technologie i > cywilizacja posuwa się naprzód, czyli następuje jej rozwój. Jakież to nowe technologie narodziły się od czasu powstania ZSRE w Europie? Czy nie jest to przypadkiem tak, że rozwijamy sie wyłącznie dzięki technologiom amerykańskim? Handel jest > częścią gospodarki i obowiązują w nim takie same zasady. Właśnie wolnego handlu w ZSRE nie uświadczysz na jotę. Wszędzie cła, akcyzy, zezwolenia, deputaty, kwoty produkcyjne i inne ...izmy (z biurokracją i łapownictem przekraczającym wszelkie pojęcia na czele). > Od wolnego rynku do wojny droga daleka i powiedziałbym, że nawet niedorzeczna. > Co ma bowiem piernik do wiatraka? Nie wiem ile lat liczysz sobie san-ie, ale z wiedzy okazanej na tym forum sądzę, że już sporo. A więc i doświadczenie duże. Dziwię się więc, że nie dostrzegasz różnicy między wojną (gospodarczą) a wojną (militarną)? Wszak wojna gospodarcza między ZSRE a USA trwa od lat co najmniej kulkunastu (przoduje w tym Francja ale i Niemcom nic nie brakuje). Czy z historii pamiętasz wojnę gospodarczą Niemc z Polską przed wybuchem II wojny światowej? Czy pamiętasz myśl Clausewitza (wielkiego teoretyka wojny), że "wojna (militarna) jest jedynie specyficzną formą handlu" (cytat z głowy)? A jak często zdarzało się w historii świata, że jedna wojna przechodziła w drugą? Ot, co ma piernik do wiatraka! Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: san Re: Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 14.08.03, 23:43 To, co dla Stefana Protka jest ogólnikiem przydającym się niezorientowanym, dla mnie jest fundamentem, bez którego nie istnieje wolny rynek. I to nie są bynajmniej didaskalia, lecz pryncypia ekonomiczne. Bo konkurowanie na wolnym rynku to nie jest sprawa czyjejś dobrej lub złej woli, robieniu komuś na złość (np. Niemcom) lub po dobroci (np. USA), lecz mechanizmu gospodarczego. I taka jest odpowiedź na pytanie: czy Europa musi konkurować z USA? W sprawie unii gospodarczej z USA można by rzec krótko: chciałaby dusza do raju, zwłaszcza tak bogatego raju. Jeżeli Polska jakimś zrządzeniem losu znajdzie się na kontynencie amerykańskim, to postulat Stefana Protka, by Polska wraz z USA (w ramach NAFTA?) konkurowała z Europą będzie jak najbardziej racjonalny ekonomicznie, na razie jest on wyłącznie oryginalny. Nie rozwodząc się przypomnę przeto, że od czasu II wojny światowej USA nie mają w Europie wierniejszego sojusznika politycznego i militarnego niż W. Brytania. A jednak W. Brytania jest w strukturach UE, nie zaś w związkach gospodarczych z USA. Czyżby więc brytyjscy ekonomiści nie umieli sobie poradzić z obliczeniem, jaki pakt gospodarczy jest możliwy i korzystniejszy dla ich gospodarki narodowej? Z kontekstu argumentacji Stefana Protka wychodzi, że nieliche wały muszą być z tych Brytyjczyków i gdzież im tam do sprytu Polaków. A Irlandczycy, których diaspora w USA jest największa, też nie wiedzieli z kim im bliżej ku gospodarczemu rozwojowi? Bądźmy poważni, Panie Stefanie Drogi i nie twórzmy nowej ekonomii księżycowej – z jednej ledwo co uszliśmy z życiem. To prawda, że kraje UE zafundowały sobie tyle socjalizmu, że, co było do przewidzenia, gospodarka ich nie była w stanie dłużej tego udźwignąć, a firmy europejskie działające w tutejszych w realiach (podatkowych, organizacyjnych i prawnych) zaczęły przegrywać z pozaeuropejskimi konkurentami. Ale czy to ma oznaczać zmierzch Europy, czy raczej bodziec do głębokich zmian, które są nieuchronne i muszą zapewnić stabilizację kontynentu. Leży to również w interesie USA. Możemy dyskutować, czy wolnego handlu w UE jest za mało, zdaje się jednak, że w tej sprawie Stefan Protek powtarza obiegowe opinie np. o cłach, które wedle jego wiedzy są plagą wewnątrz UE, a których w istocie nie ma, bo na tym polega swobodny przepływ towarów, kapitałów i ludzi i co jest jednym z podstawowych kanonów UE. Co do podatków w UE, kwotowania produkcji – zgoda. Pisałem już o tym wyżej. Pisałeś o wojnie nie precyzując jej przymiotnikowo, dzisiaj rozwinąłeś myśl, że chodziło o wojnę gospodarczą. Zgoda. Wszak wojna gospodarcza pojawia się, gdy na rynek wkracza ze swoimi atrybutami państwo. Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 20.08.03, 08:42 Gość portalu: san napisał(a): > To, co dla Stefana Protka jest ogólnikiem przydającym się niezorientowanym, > dla mnie jest fundamentem, bez którego nie istnieje wolny rynek. I to nie są > bynajmniej didaskalia, lecz pryncypia ekonomiczne. Bo konkurowanie na wolnym > rynku to nie jest sprawa czyjejś dobrej lub złej woli, robieniu komuś na złość > (np. Niemcom) lub po dobroci (np. USA), lecz mechanizmu gospodarczego. I taka > jest odpowiedź na pytanie: czy Europa musi konkurować z USA? Rozumiem, drogi san-ie, pryncypia gospodarcze (sam prowadzę moją małą firmę) ale ponawiam pytanie: Dlaczego konkurować mamy wyłącznie z USA? Dlaczego nie wolno nam konkurować z Niemcami, Francją i innymi krajami Unii? Czyżby, jak chce tego wielki prezydent Francji: "Mamy siedzieć cicho?" Nie wolno nam nawiązać kontaktów z USA i razem konkurować z Niemcami? Na tym polega wolny rynek? Oj chyba nie... > W sprawie unii gospodarczej z USA można by rzec krótko: chciałaby dusza do > raju, zwłaszcza tak bogatego raju. Jeżeli Polska jakimś zrządzeniem losu > znajdzie się na kontynencie amerykańskim, to postulat Stefana Protka, by > Polska wraz z USA (w ramach NAFTA?) konkurowała z Europą będzie jak > najbardziej racjonalny ekonomicznie, na razie jest on wyłącznie oryginalny. Czy możesz mi pokazać, drogi san-ie, fragment mojego listu mówiący cokolwiek o NAFTA? Wprawdzie chwacko stosujesz pewne chwyty socjotechniczne (odpowiadasz na przykład na problemy, które sam sobie stawiasz) ale ja też te sposoby znam... tak sie jakoś złożyło... ;-)) > Nie rozwodząc się przypomnę przeto, że od czasu II wojny światowej USA nie > mają w Europie wierniejszego sojusznika politycznego i militarnego niż W. > Brytania. A jednak W. Brytania jest w strukturach UE, nie zaś w związkach > gospodarczych z USA. Czyżby więc brytyjscy ekonomiści nie umieli sobie > poradzić z obliczeniem, jaki pakt gospodarczy jest możliwy i korzystniejszy > dla ich gospodarki narodowej? Z kontekstu argumentacji Stefana Protka > wychodzi, że nieliche wały muszą być z tych Brytyjczyków i gdzież im tam do > sprytu Polaków. A Irlandczycy, których diaspora w USA jest największa, też > nie wiedzieli z kim im bliżej ku gospodarczemu rozwojowi? Bądźmy poważni, > Panie Stefanie Drogi i nie twórzmy nowej ekonomii księżycowej ? z jednej > ledwo co uszliśmy z życiem. Ale drogi san-ie zdaje się zapominasz (wątpię abyś o tym nie wiedział), że Wielka Brytania nie należy (!!!) do struktur gospodarczo-monetarnych Unii. Nie obowiązują tam również przepisy Maastricht. Wielka Brytania (od kilkunastu lat rządzona przez socjalistów) ostatnio wdepnełą ale na szczęście nienacznie w Unię. I nie muszą być w NAFTA aby móc swobodnie handlować z USA. > To prawda, że kraje UE zafundowały sobie tyle socjalizmu, że, co było do > przewidzenia, gospodarka ich nie była w stanie dłużej tego udźwignąć, a firmy > europejskie działające w tutejszych w realiach (podatkowych, organizacyjnych i > prawnych) zaczęły przegrywać z pozaeuropejskimi konkurentami. Ale czy to ma > oznaczać zmierzch Europy, czy raczej bodziec do głębokich zmian, które są > nieuchronne i muszą zapewnić stabilizację kontynentu. Leży to również w > interesie USA. Przeczysz sobie, drogi san-ie, przeczytaj ponownie swoją wypowiedz o pryncypiach i konkurekcji. Wszak podstawą działań handlowych (gospodarczych) jest zwalczanie konkurencji i zajęcie (wyparcie) jej miejsca w handlu. Tak więc czy w interesie gospodarczym USA jest poprawianie złego gospodarowanie Unii? Ostatnio ukazały się wyniki gospodarcze za drugi kwartał br. Wspaniale rozwijająca się gospodarka Unii Europejskiej umiera (I kw. +0,9% PKB, II kw. 0% PKB, szacowany na koniec roku +1%, a niektóre kraje Unii zaczynają mieć ujemny (!!!) PKB) podczas gdy gospodarka USA (doknięta recesją i upadkiem, zaangażowana w tak wiele wojen) nabiera rozpędu (szacuje się na koniec roku +2,5% a rok przyszły +3,5% PKB). > Możemy dyskutować, czy wolnego handlu w UE jest za mało, zdaje się jednak, że > w tej sprawie Stefan Protek powtarza obiegowe opinie np. o cłach, które wedle > jego wiedzy są plagą wewnątrz UE, a których w istocie nie ma, bo na tym polega > swobodny przepływ towarów, kapitałów i ludzi i co jest jednym z podstawowych > kanonów UE. Znów, drogi san-ie, walczysz z własnymi urojeniami. 1. Cła wewnątrz Unii istnieją dla nowoprzyjmowanych członków (wystarczy poczytać o tzw. okresach dostosowawczych) - to tak na marginesie. 2. Ale mnie chodzi o coś groźniejszego. Chodzi o zapory celne i podatkowe na granicy Unii Europejskiej. Zapory przed towarami pochodzącymi z zewnątrz Unii. Towarami tańszymi i częstokrość duuużo lepszej jakości niż produkowane w krajach Unii (np. problem z VAT od F16). Nasi negocjatorzy ( i przyszli tfu.. KOMISARZE ) wykazują klasyczne dwójmyślenie gdy zwalczają cła i zapory, których ustawienia żąda np. PSL na granicy Polski z Unią, a popierają takie same (!!!) cła i zapory na granicach zewnętrznych Uni. Tylko bardzo proszę, drogi san-ie, nie pisz, że ja jestem zwolennikiem ceł i ochrony rodzimego rynku. JA JESTEM ZWOLENNIKIEM WOLNEGO RYNKU. Wolnego rynku bez wszelkich (!) ograniczeń. > Co do podatków w UE, kwotowania produkcji ? zgoda. Pisałem już o > tym wyżej. I co ? I nic? To drobiazg? Mimo to lepiej nam będzie w Unii? Jesteś tego pewien? Ja dalej się waham. Wejście do każdej organizacji wiąże się z jakimiś ograniczeniami i jestem tego świadom. Jednak wolałbym być mniej ograniczany niż więcej. A póki co dostrzegam w Unii dużo więcej ograniczeń niż wolności. > Pisałeś o wojnie nie precyzując jej przymiotnikowo, dzisiaj rozwinąłeś myśl, > że chodziło o wojnę gospodarczą. Zgoda. Wszak wojna gospodarcza pojawia się, > gdy na rynek wkracza ze swoimi atrybutami państwo. Boje się jedynie, że prędzej czy później, wojna gospodarcza przekształci się w wojnę militarną (wszak nie uniknęła tego nawet EWG i NATO: Grecja/Turcja czy WB/Islandia). Co wtedy zrobią nasi żołnieże z Eurokorpusu? Ale faktycznie chyba wychodzę zbyt daleko w przyszłość. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: san Re: Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 22.08.03, 21:03 > Gość portalu: stefanprotek napisał(a): > Rozumiem, drogi san-ie, pryncypia gospodarcze (sam prowadzę moją małą firmę) al > e ponawiam pytanie: > Dlaczego konkurować mamy wyłącznie z USA? > Dlaczego nie wolno nam konkurować z Niemcami, Francją i innymi krajami Unii? Pisałem już o tym, przeto powtórzę, że konkurencja jest mechanizmem gospodarki wolnorynkowej i nie podlega administracyjnym nakazom lub zakazom. Ale ponieważ nic na tym świecie nie jest skończonym absolutem, również i ona podlega ograniczeniom. Państwa jako struktury gospodarcze, by z jednej strony bronić swoich rodzimych rynków (lub gałęzi gospodarczych) przed produktami, usługami zewnętrznymi, z drugiej zaś, aby nie dopuścić do monopolizacji całych gałęzi gospodarczych, dobyły szeroko stosowanego oręża w postaci ceł lub podobnych im instrumentów fiskalnych. To zaś sprawia, że podmioty gospodarcze zewnętrzne mają na ogół gorsze warunki do funkcjonowania na tych rynkach niż podmioty wewnętrzne. Jeśli rynek UE potraktujemy jako rynek wewnętrzny, bo takim w istocie on jest i temu m.in. służy integracja europejska, to każdy rynek poza unijny będzie rynkiem zewnętrznym. Zatem konkurując między sobą na rynku wewnętrznym przedsiębiorstwa polskie, niemieckie, brytyjskie mogą mieć, acz nie muszą (przy zagrożeniu wewnętrzną dominacją), inne warunki finansowo- prawne niż każde przedsiębiorstwo spoza tego obszaru. Czyżby oznaczało to, że polskie firmy będą konkurować wyłącznie z amerykańskimi – a dla przykładu z niemieckimi, brytyjskimi i włoskimi to już nie? Będą i z tymi i z tamtymi, ale w odmiennych warunkach. > Czyżby, jak chce tego wielki prezydent Francji: "Mamy siedzieć cicho?" > Nie wolno nam nawiązać kontaktów z USA i razem konkurować z Niemcami? > Na tym polega wolny rynek? Oj chyba nie... Wolno, ale przedsiębiorstwa amerykańskie będą miały warunki takie, jak wszystkie zewnętrzne podmioty na tym rynku (mówię o generaliach). Chyba że wejdą one kapitałowo do naszych firm. Rynek amerykański również jest chroniony (tam też są cła, a klauzula najwyższego uprzywilejowania?), bo nie ma na świecie „czystego” rynku. Wchodząc do UE zgodziliśmy się, że jest to rynek wewnętrzny, który podlega ochronie przez wspólnotę tworzących go państw. Mieliśmy wszak inny wybór – nie wchodzić. > Czy możesz mi pokazać, drogi san-ie, fragment mojego listu mówiący cokolwiek > o NAFTA? > Wprawdzie chwacko stosujesz pewne chwyty socjotechniczne (odpowiadasz > na przykład na problemy, które sam sobie stawiasz) ale ja też te > sposoby znam... tak sie jakoś złożyło... ;-)) Podałem NAFTA z pytajnikiem, bowiem jest to, o ile mnie pamięć nie myli, jedyna struktura gospodarcza w której są Stany Zjednoczone. Chcąc zaś robić z Ameryką „najazd na Europę” – co było Twoim postulatem - w jakichś związkach gospodarczych trzeba z nią być. Socjotechniki w tym nie widzę. > Ale drogi san-ie zdaje się zapominasz (wątpię abyś o tym nie wiedział), > że Wielka Brytania nie należy (!!!) do struktur gospodarczo-monetarnych Unii. > Nie obowiązują tam również przepisy Maastricht. > Wielka Brytania (od kilkunastu lat rządzona przez socjalistów) ostatnio > wdepnełą ale na szczęście nienacznie w Unię. > I nie muszą być w NAFTA aby móc swobodnie handlować z USA. A to mnie zaskoczyłeś, Panie Stefanie Drogi, bo ja żyłem dotąd w naiwnym przekonaniu, że Wielka Brytania (także Irlandia i Dania) od 1 stycznia 1973 r. była pełnoprawnym członkiem EWG. Wprawdzie nie wiem po co o to zabiegała już w 1961r., a później w 1967 r. wbrew stanowisku Francji. Rozumiem już teraz, że to była taka brytyjska gra: oficjalnie byli za, a w skrytości przeciw. I w imię tej gry Brytyjczycy podpisali w Maastricht wspólnie z pozostałą jedenastką państw członkowskich EWG Traktat o Unii Europejskiej. Figlarze z W. Brytanii wsadzili się do organów Unii Europejskiej, jako jej pełnoprawny członek. Owszem, prawdą jest, że W. Brytania nie wyraziła chęci przystąpienia do strefy EURO (co wcale nie jest niezgodne z tzw. I filarem z Maastricht), podobnie jak Dania i Szwecja, ale czy to oznacza, że kraje te tkwią poza strukturami gospodarczymi UE? Czy słyszałeś coś np. o cłach na produkty brytyjskie nakładane przez UE – bo taka byłaby m.in. konsekwencja gospodarcza pozostawania W. Brytanii poza UE. > Przeczysz sobie, drogi san-ie, przeczytaj ponownie swoją wypowiedz > o pryncypiach i konkurekcji. Wszak podstawą działań handlowych (gospodarczych) > jest zwalczanie konkurencji i zajęcie (wyparcie) jej miejsca w handlu. > Tak więc czy w interesie gospodarczym USA jest poprawianie złego > gospodarowanie Unii? Tak, leży to w interesie politycznym Stanów Zjednoczonych. Nie ma bowiem stabilności politycznej bez m.in. stabilizacji gospodarczej. Gdyby było inaczej, zapewniam – plan Marshall’a i 13,5mld dolarów pomocy dla krajów Europy Zachodniej nigdy by się nie pojawił. Bo jaki byłby w tym interes USA? Rozszerzenie UE zawiera w sobie także ten aspekt - stabilizacji nowego układu politycznego w Europie. > Znów, drogi san-ie, walczysz z własnymi urojeniami. > 1. Cła wewnątrz Unii istnieją dla nowoprzyjmowanych członków (wystarczy > poczytać o tzw. okresach dostosowawczych) - to tak na marginesie. Przypomnę Ci przeto, że problem ceł istniał także u zarania EWG i kraje ówczesnej szóstki przez 6 lat (jeśli się nie mylę) dostosowywały wzajemnie swoje gospodarki zanim weszły w faktyczną unię celną. Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że okresy dostosowawcze nie są narzucane przez UE lecz są elementem negocjacji i powinny wynikać z realnych możliwości dostosowania danego obszaru gospodarczego, prawnego etc. do wymogów UE. Okresy dostosowawcze przechodzili wszyscy nowo przyjmowani członkowie. Nie jest to więc żaden element restrykcyjny wobec nowo przyjmowanych członków. > 2. Ale mnie chodzi o coś groźniejszego. Chodzi o zapory celne i podatkowe > na granicy Unii Europejskiej. Zapory przed towarami pochodzącymi z zewnątrz > Unii. Towarami tańszymi i częstokrość duuużo lepszej jakości niż produkowane > w krajach Unii (np. problem z VAT od F16). > Nasi negocjatorzy ( i przyszli tfu.. KOMISARZE ) wykazują klasyczne > dwójmyślenie gdy zwalczają cła i zapory, których ustawienia żąda > np. PSL na granicy Polski z Unią, a popierają takie same (!!!) cła > i zapory na granicach zewnętrznych Uni. > > Tylko bardzo proszę, drogi san-ie, nie pisz, że ja jestem zwolennikiem ceł i > ochrony rodzimego rynku. JA JESTEM ZWOLENNIKIEM WOLNEGO RYNKU. Wolnego rynku > bez wszelkich (!) ograniczeń. Nie napiszę, bom opisał się już wcześniej. Problem bowiem tkwi w tym, że takiego rynku na świecie nie ma. > Ja dalej się waham. Wejście do każdej organizacji wiąże się z jakimiś ogranicze > niami i jestem tego świadom. Jednak wolałbym być mniej > ograniczany niż więcej. A póki co dostrzegam w Unii dużo więcej ograniczeń > niż wolności. Zgoda. Coś za coś. Śledząc jednak rozwój krajów, które wcześniej nie były w UE, a od pewnego czasu w niej są, rodzi się naturalne pytanie: wyszły na tym dobrze, czy jak Zabłocki na mydle? Jeśli znajdziesz takich Irlandczyków, Portugalczyków czy Hiszpanów (krajów będących do niedawna w gospodarczym ogonie Europy)to uznam, że Polacy w samotności gospodarczej i politycznej zaszliiby dalej niż z UE. Zagrożeniem dla nas nie jest Unia Europejska, lecz marnej jakości rządzący nami, ich niekompetencja wymieszana ze skrajną nieodpowiedzialnością może bowiem doprowadzić dp tego, że rzeczywiście okażemy się niezdolni do wchłonięcia pomocy unijnej i jako kraj będziemy tzw. płatnikiem netto. Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 27.08.03, 10:55 Gość portalu: san napisał(a): ))Gość portalu: stefanprotek napisał(a): )) Rozumiem, drogi san-ie, pryncypia gospodarcze (sam prowadzę moją małą firmę) )) ale ponawiam pytanie: )) Dlaczego konkurować mamy wyłącznie z USA? )) Dlaczego nie wolno nam konkurować z Niemcami, Francją i innymi krajami Unii? ) Pisałem już o tym, przeto powtórzę, że konkurencja jest mechanizmem gospodarki ) wolnorynkowej i nie podlega administracyjnym nakazom lub zakazom. Ale ) ponieważ nic na tym świecie nie jest skończonym absolutem, również i ona ) podlega ograniczeniom. Państwa jako struktury gospodarcze, by z jednej strony ) bronić swoich rodzimych rynków (lub gałęzi gospodarczych) przed produktami, ) usługami zewnętrznymi, z drugiej zaś, aby nie dopuścić do monopolizacji całych ) gałęzi gospodarczych, dobyły szeroko stosowanego oręża w postaci ceł lub ) podobnych im instrumentów fiskalnych. Czyli ?wolny rynek? podlega administracyjnym nakazom i zakazom. (Drugie i trzecie zdanie zaprzecza pierwszemu.) Tylko czy wtedy rynek pozostaje ?wolnym rynkiem?? A tak przy okazji: po wejściu do Unii nie będziemy mogli zawierać samodzielnych traktatów handlowych z krajami spoza Unii (Mówi o tym zw. Traktat rzymski - UE jest jedynym regionalnym blokiem handlowym na świecie, w którym obowiązuje tego rodzaju zakaz). I na marginesie: państwo jest (powinno być) struktura polityczną a nie gospodarczą. Państwo (administracja) nie powinno się wtrącać do gospodarki. Gospodarka może istnieć i wspaniale się rozwijać bez istnienia państwa. To wszelkiej maści socjaliści (w USA również!) wtrącają się do gospodarki i starają się ją ?poprawić? nie zważając na to, że im się to od kilkuset lat nie udaje. ) [...] Zatem konkurując między sobą na ) rynku wewnętrznym przedsiębiorstwa polskie, niemieckie, brytyjskie mogą mieć, ) acz nie muszą (przy zagrożeniu wewnętrzną dominacją), inne warunki finansowo- ) prawne niż każde przedsiębiorstwo spoza tego obszaru. Czyżby oznaczało to, że ) polskie firmy będą konkurować wyłącznie z amerykańskimi ? a dla przykładu z ) niemieckimi brytyjskimi i włoskimi to już nie? Będą i z tymi i z tamtymi, ale ) odmiennych warunkach. Tu z kolei, drogi san-ie, przeczysz swoim wypowiedziom z wcześniejszych listów. Wystarczy więc cła i ograniczenia wewnątrz Unii nazywać reakcją na ?zagrożeniem wewnętrzną dominacją? aby można było powiedzieć, że ceł i ograniczeń nie ma. Ot co ;-)) i gonimy dalej króliczka. Orwell nazywał to ?nowomową?. [...] Wchodząc do UE zgodziliśmy się, że jest to ) rynek wewnętrzny, który podlega ochronie przez wspólnotę tworzących go ) państw. Ekonomiści nazywają to bardziej prosto: protekcjonizm. )) Czy możesz mi pokazać, drogi san-ie, fragment mojego listu mówiący cokolwiek )) o NAFTA? )) Wprawdzie chwacko stosujesz pewne chwyty socjotechniczne (odpowiadasz )) na przykład na problemy, które sam sobie stawiasz) ale ja też te )) sposoby znam... tak sie jakoś złożyło... ;-)) ) Podałem NAFTA z pytajnikiem, bowiem jest to, o ile mnie pamięć nie myli, ) jedyna struktura gospodarcza w której są Stany Zjednoczone. Chcąc zaś robić z ) Ameryką ?najazd na Europę? ? co było Twoim postulatem - w jakichś związkach ) gospodarczych trzeba z nią być. Socjotechniki w tym nie widzę. Odpowiadasz stosując ten sam chwyt: zacytuj mi mój fragment listu gdzie piszę, że chce robić ?najazd na Europę? i to wraz z USA? Ejże! Nieładnie!! )) Ale drogi san-ie zdaje się zapominasz (wątpię abyś o tym nie wiedział), )) że Wielka Brytania nie należy (!!!) do struktur gospodarczo-monetarnych Unii. )) Nie obowiązują tam również przepisy Maastricht. )) Wielka Brytania (od kilkunastu lat rządzona przez socjalistów) ostatnio )) wdepnełą ale na szczęście nienacznie w Unię. )) I nie muszą być w NAFTA aby móc swobodnie handlować z USA. ) A to mnie zaskoczyłeś, Panie Stefanie Drogi, bo ja żyłem dotąd w naiwnym ) przekonaniu, że Wielka Brytania (także Irlandia i Dania) od 1 stycznia 1973 r. ) była pełnoprawnym członkiem EWG. Wprawdzie nie wiem po co o to zabiegała już w ) 1961r., a później w 1967 r. wbrew stanowisku Francji. Rozumiem już teraz, że ) to była taka brytyjska gra: oficjalnie byli za, a w skrytości przeciw. I w ) imię tej gry Brytyjczycy podpisali w Maastricht wspólnie z pozostałą ) jedenastką państw członkowskich EWG Traktat o Unii Europejskiej. Figlarze z ) W. Brytanii wsadzili się do organów Unii Europejskiej, jako jej pełnoprawny ) członek. KRYSTIAN DAVIES, profesor Uniwersytetu Reading: ?Problem jest ten sam, jaki Wielka Brytania miała w 1973 r. Dziś gospodarka brytyjska ma się dobrze. PKB na głowę jest wyższy niż we Francji czy Włoszech. Jednak czasy, gdy chcieliśmy wejść do Unii, były okresem zastoju w gospodarce. Nasi politycy myśleli, że jeśli tylko uda się podłączyć gospodarkę brytyjską do europejskiej, to skończą się nasze troski. Znaczyło to, że politycy chcieli użyć Unii do rozwiązania wewnętrznych problemów Wielkiej Brytanii. Nie zostały one rozwiązane aż do lat 80., gdy kryzys stał się jeszcze gorszy. Problemem było np. to, że stanowczo zbyt silne były związki zawodowe, a my nie wiedzieliśmy, jak się z tym uporać. Drugim problemem był ogromny sektor przemysłu ciężkiego - kopalnie, huty, koleje - któremu wciąż płaciliśmy wielkie dotacje. Dopiero w latach 80. uporaliśmy się i ze związkami, i z dotacjami. Teraz mamy niewiele kopalni, niewielkie i wyspecjalizowane hutnictwo, przemysłem samochodowym zajęli się Japończycy. Nastąpiła poważna przebudowa rynku pracy i przemysłu ciężkiego. Stało się to jednak nie dzięki Unii, a - przeciw niej, przy użyciu metod sprzecznych z duchem Unii Europejskiej. Wyprzedzając gospodarkę UE, wzbudziliśmy zazdrość. Teraz państwa europejskie chcą nałożyć na nas te same ograniczenia, z których udało się nam wyrwać. Chcą, byśmy cofnęli się do starego typu rynku pracy, który wciąż istnieje w Niemczech czy Francji. Ludzie nie pamiętają o tym, jak bardzo subsydiowany jest węgiel niemiecki, około połowa jego ceny płacona jest w subsydiach. W Wielkiej Brytanii wolelibyśmy kupić węgiel zza granicy, np. z Polski. We Francji państwo kontroluje ok. 60% gospodarki. Francja i Niemcy odmawiają dokonania tych reform, które my mamy już za sobą. Gdy w latach 1962 i 1967 chcieliśmy wejść do UE, nie udało się nam. Ale wówczas naszym celem było zastosowanie rozwiązań zewnętrznych do naszych wewnętrznych problemów gospodarczych. Po naszym wejściu w 1973 r. odbyło się referendum. Spyta pan, dlaczego 2/3 Brytyjczyków poparło wstąpienie do Unii? Otóż dlatego, że politycy, zarówno laburzyści, jak i torysi, głosili elektoratowi konieczność wejścia do Unii. Walczyli o to, twierdząc, że wyjście z Unii oznacza kryzys, pozostanie w UE - prosperity. Mimo to, w roku 1978 byliśmy w jeszcze gorszej sytuacji. Sztywna regulacja cen i płac, siła związków zawodowych, wszystko to wciągnęło nas w jeszcze głębszy kryzys. W tym momencie musieliśmy do naszych problemów gospodarczych zastosować rozwiązania wewnętrzne. Podejrzewam, że to samo dzieje się w Polsce. Wejście do UE będzie popularne, bo będzie przedstawiane jako sposób uporania się z problemami trapiącymi gospodarkę. Jeżeli zaproponuje się wyborcom darmowe lody, z pewnością za nimi zagłosują.? ) [...] Owszem, prawdą jest, że W. Brytania nie wyraziła chęci przystąpienia do ) strefy EURO (co wcale nie jest niezgodne z tzw. I filarem z Maastricht), ) podobnie jak Dania i Szwecja, ale czy to oznacza, że kraje te tkwią poza ) strukturami gospodarczymi UE? Czy słyszałeś coś np. o cłach na produkty ) brytyjskie nakładane przez UE ? bo taka byłaby m.in. konsekwencja gospodarcza ) pozostawania W. Brytanii poza UE. 1. Nie tylko wspólno moneta nie została przyjęta przez Wielką Brytanię. Wystarczy zapoznać się z tzw. ?protokołami z Edynburga?, które zostały przyjęte (jako dodatek do wcześniej podpisanego porozumienia w Maastricht) przez Unię pod naciskiem Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 27.08.03, 10:59 Odpowiedzi cz. 2 (niestety nie zmieściłą się w jednym poscie. To jeszcze bardziej mnie przekonuje do zakończenia tek dyskusji) ) [...] Owszem, prawdą jest, że W. Brytania nie wyraziła chęci przystąpienia do ) strefy EURO (co wcale nie jest niezgodne z tzw. I filarem z Maastricht), ) podobnie jak Dania i Szwecja, ale czy to oznacza, że kraje te tkwią poza ) strukturami gospodarczymi UE? Czy słyszałeś coś np. o cłach na produkty ) brytyjskie nakładane przez UE ? bo taka byłaby m.in. konsekwencja gospodarcza ) pozostawania W. Brytanii poza UE. 1. Nie tylko wspólno moneta nie została przyjęta przez Wielką Brytanię. Wystarczy zapoznać się z tzw. ?protokołami z Edynburga?, które zostały przyjęte (jako dodatek do wcześniej podpisanego porozumienia w Maastricht) przez Unię pod naciskiem WB na kilka dni przed formalnym powstaniem Unii Europejskiej. To wtedy WB postawiła ultimatum Unii: albo Unia zgodzi się na niewłączanie WB do wszystkich struktur gospodarczych Unii albo WB wystąpi jeszcze wówczas z EWG. 2. Również tzw. Porozumienie z Schengen nie jest w całości realizowane przez WB 3. W związku z powyższym WB nie ma swoich przedstawicieli w strukturach gospodarczych Unii (banku, radzie pieniężnej itp.) Ma swoich przedstawicieli wyłącznie w ciałach politycznych Unii. Nie pamiętam czy w strukturach wojskowych Unii są jacyś Brytyjczycy. Ale podejrzewam, że i tam ich nie ma. (muszę to sprawdzić) Na pewno Dania i Irlandia ma zagwarantowane nieuczestniczenie w tych strukturach. Jeżeli chodzi o handel WB z resztą Unii to wielokrotnie były nakładane ograniczenia na towary angielskie sprzedawane w reszcie ?zjednoczonej? Europy. (mięso, ryby, węgiel, stal, ubezpieczenia). Zresztą z wzajemnością. ;-)) 4. I jeszcze o Dani: po odrzuceniu w referendum euro do tego kraju napłynęły bardzo duże inwestycje amerykańskie. Dania ma 2,5% wzrost PKB i spadek bezrobocia z 13% do 5%. Nie dziwi więc, że rząd duński ani myśli o ponownym referendum. )) Przeczysz sobie, drogi san-ie, przeczytaj ponownie swoją wypowiedz )) o pryncypiach i konkurencji. Wszak podstawą działań handlowych (gospodarczych) )) jest zwalczanie konkurencji i zajęcie (wyparcie) jej miejsca w handlu. )) Tak więc czy w interesie gospodarczym USA jest poprawianie złego )) gospodarowanie Unii? ) Tak, leży to w interesie politycznym Stanów Zjednoczonych. Nie ma bowiem ) stabilności politycznej bez m.in. stabilizacji gospodarczej. Gdyby było ) inaczej, zapewniam ? plan Marshall?a i 13,5mld dolarów pomocy dla krajów ) Europy Zachodniej nigdy by się nie pojawił. Bo jaki byłby w tym interes USA? ) Rozszerzenie UE zawiera w sobie także ten aspekt - stabilizacji nowego układu ) politycznego w Europie. Oczywiście i dzięki temu: PAP (2003-08-25 18:08) Jak podała DPA, Struck nazwał "nieprzyjaznym aktem" decyzję władz polskich o zakupie dla polskiego lotnictwa amerykańskich myśliwców F-16, zamiast samolotów produkowanych w Europie. )) Znów, drogi san-ie, walczysz z własnymi urojeniami. )) 1. Cła wewnątrz Unii istnieją dla nowoprzyjmowanych członków (wystarczy )) poczytać o tzw. okresach dostosowawczych) - to tak na marginesie. ) Przypomnę Ci przeto, że problem ceł istniał także u zarania EWG i kraje ) ówczesnej szóstki przez 6 lat (jeśli się nie mylę) dostosowywały wzajemnie ) swoje gospodarki zanim weszły w faktyczną unię celną. Pozwolę sobie zwrócić ) uwagę, że okresy dostosowawcze nie są narzucane przez UE lecz są elementem ) negocjacji i powinny wynikać z realnych możliwości dostosowania danego obszaru ) gospodarczego, prawnego etc. do wymogów UE. Okresy dostosowawcze przechodzili ) wszyscy nowo przyjmowani członkowie. Nie jest to więc żaden element ) restrykcyjny wobec nowo przyjmowanych członków. Cytat za PAP (2003-08-08 11:17) "Klauzule wprowadzono po to, żeby uspokoić także i politycznie - bo wprowadzenie tych klauzul miało także rolę polityczną - opinię publiczną w państwach członkowskich. Żeby zapewnić, że gdyby w związku z tym bezprecedensowym charakterem rozszerzenia pojawiły się jakieś zagrożenia, to Unia dysponuje odpowiednimi instrumentami, które nie dopuszczą do ich zmaterializowania się" - wyjaśniła Huebner. Nadal jesteś pewny swoich teorii ? drogi san-ie? )) 2. Ale mnie chodzi o coś groźniejszego. Chodzi o zapory celne i podatkowe )) na granicy Unii Europejskiej. Zapory przed towarami pochodzącymi z zewnątrz )) Unii. Towarami tańszymi i częstokrość duuużo lepszej jakości niż produkowane )) w krajach Unii (np. problem z VAT od F16). )) Nasi negocjatorzy ( i przyszli tfu.. KOMISARZE ) wykazują klasyczne )) dwójmyślenie gdy zwalczają cła i zapory, których ustawienia żąda )) np. PSL na granicy Polski z Unią, a popierają takie same (!!!) cła )) i zapory na granicach zewnętrznych Uni. )) )) Tylko bardzo proszę, drogi san-ie, nie pisz, że ja jestem zwolennikiem ceł i )) ochrony rodzimego rynku. JA JESTEM ZWOLENNIKIEM WOLNEGO RYNKU. )) Wolnego rynku bez wszelkich (!) ograniczeń. ) Nie napiszę, bom opisał się już wcześniej. Problem bowiem tkwi w tym, że ) takiego rynku na świecie nie ma. Nie ma również na świecie np. kraju w którym nie popełnia się kradzieży albo morderstw. Czy to oznacza, że powinniśmy zlikwidować policję a z więzień wypuścić wszystkich zatrzymanych? )) Ja dalej się waham. Wejście do każdej organizacji wiąże się z jakimiś )) ograniczeniami i jestem tego świadom. Jednak wolałbym być mniej )) ograniczany niż więcej. A póki co dostrzegam w Unii dużo więcej ograniczeń )) niż wolności. ) Zgoda. Coś za coś. Śledząc jednak rozwój krajów, które wcześniej nie były w ) UE, a od pewnego czasu w niej są, rodzi się naturalne pytanie: wyszły na tym ) dobrze, czy jak Zabłocki na mydle? Jeśli znajdziesz takich Irlandczyków, ) Portugalczyków czy Hiszpanów (krajów będących do niedawna w gospodarczym ) ogonie Europy)to uznam, że Polacy w samotności gospodarczej i politycznej ) zaszliby dalej niż z UE. Pisałem już o tym wcześniej ale raczyłeś to skrzętnie ominąć: ja (20-08-2003 08:42) Ostatnio ukazały się wyniki gospodarcze za drugi kwartał br. Wspaniale rozwijająca się gospodarka Unii Europejskiej umiera (I kw. +0,9% PKB, II kw. 0% PKB, szacowany na koniec roku +1%, a niektóre kraje Unii zaczynają mieć ujemny (!!!) PKB) podczas gdy gospodarka USA (dotknięta recesją i upadkiem, zaangażowana w tak wiele wojen) nabiera rozpędu (szacuje się na koniec roku +2,5% a rok przyszły +3,5% PKB). 1) A jeżeli sprawa dotyczy Irlandii: Czy jesteś pewien drogi san-ie, że rozwój Irlandii to skutek wstąpienia do Unii? A może powodem są dużo większe i wcześniejsze od unijnych, inwestycje amerykańskie w tym kraju? J Poza tym Irlandia ma 3 mln ludności. Duże subsydia dla Irlandii nie są więc dla reszty Europy wielkim wydatkiem. 2) Hiszpania ma 20% bezrobocia. To pierwszy problem. Po drugie, regiony Hiszpanii, które skorzystały na UE, to te położone blisko Francji. One i przedtem miały się nieźle. Andaluzja na południu czy Galicja na północy, nie wzięły udziału w rozwoju gospodarczym, W jeszcze większym stopniu zostały zepchnięte na ubocze. ) Zagrożeniem dla nas nie jest Unia Europejska, lecz marnej jakości rządzący ) nami, ich niekompetencja wymieszana ze skrajną nieodpowiedzialnością może ) bowiem doprowadzić dp tego, że rzeczywiście okażemy się niezdolni do ) wchłonięcia pomocy unijnej i jako kraj będziemy tzw. płatnikiem netto. Tu się zgadzam bowiem grozi nam rola pariasa Unii: PAP (2003-08-22 13:25) ?Polska będzie się ubiegać w Unii Europejskiej o status równoprawny z innymi państwami - podkreślił w wywiadzie dla dziennika "Financial Times" prezydent Aleksander Kwaśniewski. Omówienie wywiadu opublikowano w piątkowym wydaniu gazety. "Niepokoi nas, że im więcej mówi się o dołączaniu nowych krajów do Europy, tym bardziej jesteśmy ustawiani w pozycji młodszego partnera w Europie, a nie jesteśmy taką pozycją zainteresowani" - cytuje Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 27.08.03, 11:00 Odpowiedzi cz. 3 > Zagrożeniem dla nas nie jest Unia Europejska, lecz marnej jakości rządzący > nami, ich niekompetencja wymieszana ze skrajną nieodpowiedzialnością może > bowiem doprowadzić dp tego, że rzeczywiście okażemy się niezdolni do > wchłonięcia pomocy unijnej i jako kraj będziemy tzw. płatnikiem netto. Tu się zgadzam bowiem grozi nam rola pariasa Unii: PAP (2003-08-22 13:25) ?Polska będzie się ubiegać w Unii Europejskiej o status równoprawny z innymi państwami - podkreślił w wywiadzie dla dziennika "Financial Times" prezydent Aleksander Kwaśniewski. Omówienie wywiadu opublikowano w piątkowym wydaniu gazety. "Niepokoi nas, że im więcej mówi się o dołączaniu nowych krajów do Europy, tym bardziej jesteśmy ustawiani w pozycji młodszego partnera w Europie, a nie jesteśmy taką pozycją zainteresowani" - cytuje prezydenta piątkowe wydanie gazety.? oraz ?Biurokraci wszystkich krajów, ci pierwsi obywatele Unii Europejskiej łączą się, by za przywilej pasożytowania na ciele Europy móc sprzedawać narody, którym niby przewodzą. Eksperyment gospodarczy Unii Europejskiej przypomina trochę wysiłki komunistycznych pierwszych sekretarzy, bohatersko walczących z problemami nie znanymi w żadnym innym ustroju. Jak pogodzić zalety wolnego rynku i kapitalizmu z nieubłaganą koniecznością socjalistycznego dyrygowania gospodarką przez rosnące rzesze zgłodniałych biurokratów?? (S. Michalkiewicz) PS. Ponieważ nasza dyskusja (jak mi się wydaje) odeszła już bardzo daleko od Leżajska, proponuje ? nie odbierając Ci drogi san-ie prawa do odpowiedzi ? ją zakończyć. Chcąc ją dalej toczyć musielibyśmy wkraczać na tak wąskie kładki, że dyskusja stała by się niezrozumiała bez konieczności wyjaśniania bardzo drobnych szczegółów i cytowania cytatów i cytatów do cytatów. Już ten mój list ma kilka stron maszynopisu. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: san Re: Na zakończenie IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 30.08.03, 17:09 O ile się nie mylę, nasz spór rozgorzał na tle Pańskiego poglądu, iż „ Ja (...) wolę konkurować (wraz z USA) z Europą a nie (wraz z Europą) z USA.”, co wydało mi się swego rodzaju osobliwością w przededniu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i wejścia na duży rynek gospodarczy. Mielibyśmy odegrać na nim rolę konia trojańskiego? Cała reszta tego sporu to wątki poboczne, które wprawdzie są interesujące, ale ze względu na swą obszerność i coraz większą szczegółowość (analiza traktatów, załączników oraz sprawa W. Brytanii w UE, tudzież pozostałych) nie mogą być prowadzone na tym forum w ramach jednego tematu dyskusyjnego. Utrzymanie bowiem dotychczasowej konwencji zmuszałoby mnie do pisania wielostronicowego elaboratu-odpowiedzi, co stało się już Pańskim udziałem, i pomieszczone zostało w trzech forumowych postach. Czytać tego nie sposób, ogarnąć – niepodobna, przeto wychodząc naprzeciw Pańskiej prośbie o zakończeniu naszej dyskusji na ten temat, odniosę się tylko do istoty sporu. Nie można firmom nakazywać lub zakazywać konkurowania, bo to jest mechanizm niezależny od ich woli, lecz wpisany w tryby gospodarki wolnorynkowej. Wywodzenie na tej podstawie, że wszystko w gospodarce wolnorynkowej odbywa się (powinno się odbywać) na zasadzie czystych mechanizmów ekonomicznych bez ingerencji szeroko rozumianej administracji państwa (np. cło, dumping), jest niewątpliwie śmiałym postulatem Pana Stefana Protka zmierzającym do zbudowania „modelowego wolnego rynku” bez obsiadających go „różnej maści” socjalistycznych wsteczniaków. Ale czynienie mi zarzutu, iż mój pogląd emanuje wewnętrznymi sprzecznościami, bo pisząc o wolnym rynku piszę jednocześnie o jego administracyjnych ograniczeniach jest przenoszeniem sporu na płaszczyznę semantyczną. Panie Stefanie Drogi, żadna idea w naszej doczesności nie jest absolutna: tak jak nie istnieje absolutna wolność, tak samo nie ma absolutnie wolnego rynku – wszystko ma swoje ograniczenia i to jest dla mnie oczywistością. Żałuję, że się Pan w tym pogubił. Wszak pisałem i piszę nie o wolnym rynku zgodnym z Pańskimi wyobrażeniami o nim („Czyli ?wolny rynek? podlega administracyjnym nakazom i zakazom.[...] Tylko czy wtedy rynek pozostaje ?wolnym rynkiem??”), lecz o świecie i wolnym rynku realnie istniejącym. Słuchając lub czytając moich rodaków kontestujących członkostwo Polski w Unii Europejskiej mam nieodparte wrażenie, że czeka nas długa droga do mentalnej reorientacji, byśmy wieczne zrzędzenie, malkontenctwo oraz niezachwianą wiarę, iż prawie każda inicjatywa jest albo fatalnym zrządzeniem losu, albo dziejowym spiskiem godzącym w naród, zastąpili myśleniem pozytywnym. Zanim zaczniemy rozpaczać, jak to niegodziwcy dybią na naszą świętą ziemię i rujnują tak świetnie zapowiadającą się gospodarkę, może zapytamy sami siebie, czy w ostatniej dekadzie ub. stulecia był dla Polski realniejszy projekt gospodarczy, polityczny i kulturowy? Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: Na zakończenie 30.08.03, 18:45 Gość portalu: san napisał(a): [...] może zapytamy sami siebie, czy w > ostatniej dekadzie ub. stulecia był dla Polski realniejszy projekt > gospodarczy, polityczny i kulturowy? nie ;-)) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mpiotrek Re: UE-referendum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.03, 09:16 Podkarpacie cos cienko sie spisalo w pierwszym dniu w referendum... njanizsza frekwencja w Polsce :) Nie weim jak bylo drygiego dnia, ale pewnie nie lepiej... A swoja droga to frekwencja w Lezajsku pierwszego dnia wyniosla 16,3 %... bylismy lepsi od calego wojewodztwa o jakies 5 % Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Re: UE-referendum 08.09.03, 13:44 wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=1438360&kat=1342 ---------- Socjalizm albo zdrowie wybór należy do Ciebie ! ---------- Odpowiedz Link Zgłoś
stefanprotek Przepraszam - zapomniałem 08.09.03, 13:54 Przepraszam zapomniałem, że ten wątek już zamknęliśmy. :-)) ---------- Socjalizm albo zdrowie wybór należy do Ciebie ! ---------- Odpowiedz Link Zgłoś