Dodaj do ulubionych

UE-referendum

IP: 206.47.122.* 05.06.03, 18:59
Nie zapomnijcie o referendum i prosze stawiajcie krzyzyk w okienku
Obserwuj wątek
    • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: 206.47.122.* 05.06.03, 19:01
      A Ci co sa zagranica tez moga glosowac za tak w konsulatach
    • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: 206.47.122.* 05.06.03, 19:02
      Nie dajcie sie zagonic do oslej lawki przez LPR czy tez Samoobrone.
      • Gość: Damian K. Re: UE-referendum IP: *.lezajsk.info / 172.22.6.* 05.06.03, 21:42
        Nie mamy zamiaru ...
        • Gość: kuba Re: UE-referendum IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 06.06.03, 00:48
          głosujcue na TAK bedzie dobrobyt i ład zjednoczona europa pod jednym
          przywódctwem w 1945 sie nie udało -w 2004 na pewno się uda!!!!! teraz to tylko
          żyć nie umierać:) www.innestrony.pl/img/zdjecia-d/463.gif
          czekam na krytykę bo jest chyba nieunikniona
          pozdrawiam cały LEŻAJSK

          • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 06.06.03, 02:15
            Kuba zdjecie Ci sie udalo
            • Gość: Rewizorka Re: UE-referendum IP: morele:* / 172.16.20.* 06.06.03, 12:33
              Mi się nie chce iść na referendum........ po co ja tam......
              • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: 206.47.122.* 06.06.03, 17:50
                Jak to po co,zeby wnuki nie musialy patrzec na to wszystko co sie dzieje
                • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 03:38
                  Prosze Panstwa,ja juz referendum zaliczylem-glos zostal oddany za: TAK
                  • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 06:19
                    Ja mysle ze nie powinnismy zapominac,ze ponad tysiac lat temu Boleslaw Chrobry
                    mial podobny dylemat przyjac chrzescijanstwo i rozwijac sie z cywilizacja
                    zachodnia czy tez zostac w buszu i dalej polowac-i wybral wlasciwa droge.
              • Gość: redfer Re: UE-referendum IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 09:19
                I dzięki takim jak Ty Giertych i Lepper zrobią z naszego Kraju "dobrobyt
                Białoruski"
                • Gość: redfer Re: UE-referendum IP: *.rzeszow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.03, 09:21
                  Ta odpowiedz była na list Rewizorka a nie na Twój Roxboro
                  • Gość: Rewizorka Re: UE-referendum IP: morele:* / 172.16.20.* 07.06.03, 11:35
                    Redfer wielkie dzięki ale ja czekam na argumentację a nie obelgi ....
                    • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 15:20
                      To naprawde jest jeszcze szansa zeby popracowac nad Toba
                    • Gość: Roxboro Re: UE-referendum IP: *.175-200-24.mtl.mc.videotron.ca 07.06.03, 17:22
                      Ja mysle ze bedziesz dlugo czekala na argumentacje,bo w zasadzie to co mozna
                      znalezc zeby kogos przekonac do czegos-moge Ci tylko sypnac paroma
                      przykladami,jak je zinterpretujesz to Twoj business.
                      Pare lat temu moj tesciu(nie mieszka w samym Lezajsku,ale bardzo blisko),byl w
                      Warszawie,i tam gdzies na konferencji wdal sie w dyskusje,po godzinie takiej
                      rozmowy,jego rozmowcy pytaja sie a panie skad pan jestes,a on odpowiada zgodnie
                      z prawda ze spod Lezajska,a oni mu odpowiadaja panie a co pan robi na tym
                      zadupiu,tam przeciez diabel dobranoc mowi.-Tak nasz postrzegali i dalej
                      postrzegaja.
                      W ubiegla niedziele byl odczytywany list od biskupow w sprawie udzialu w
                      referendom,w jednej w pod lezajskiej parafii,ksiadz blisko siedemdziesiatki
                      oczywiscie odczytal ten list,ale potem jak go skomentowal,to bylo oczywiste ze
                      tylko durny moze isc do referendum.W kilku kieleckich parafiach w ogole nie
                      odczytano takich listow-czy przegladajac prase spotkalas sie ze takie cos stalo
                      sie w wiekszych osrodkach,gdzie ludzie sa wiecej swiatli.
                      I trzeci przyklad,mam kuzynke ktora pracuje w Hortino-ona jest razem ze swoja
                      rodzina za nie,jedyny jej argument przeciw UE jest,ze UE nic dla nas nie zrobi
                      i nic nie da,ale ze dzieki przylaczeniu sie do UE otworza sie rynki zbytu dla
                      towarow z jej zakladu i bedzie mogla utrzymac prace-to juz nie jest argument.
                      Takze ja mysle ze jest pora wyjsc z zascianka,szeroko otworzyc okno na swiat i
                      zaczerpnac gleboko tego nowego swiezego powiewu z Europy,ktora czeka na nas.
                      Nie patrzmy na Francje,Anglie czy tez Niemcy,bierzmy przyklad z
                      Irlandii,Portugalii czy tez z Hiszpanii-oni rowniez mieli pare lat ten sam
                      dylemat.
                      Zycze powodzenia .
                      • Gość: san Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.21.4.* 07.06.03, 21:33
                        1. W aspekcie politycznym (najkrócej): porządek jałtański podzielił Europę na
                        dwie cywilizacje, wschodnią (sowiecką) i zachodnią. Przez ponad pół wieku
                        tkwiliśmy (nie z własnego wyboru) w cywilizacji wschodniej, dzisiaj mamy szansę
                        sami o sobie stanowić. Odrzucając UE, prędzej lub później, wrócimy w orbitę
                        uzależnień najpierw gospodarczych, następnie politycznych Rosji. Warto tę wizję
                        dla Polski skonstatować z programem endecji Romana Dmowskiego z okresu II RP.
                        To co proponuje R. Giertych jest w istocie tego kontynuacją. Mówienie o
                        trzeciej drodze dla Polski jest mrzonką i w dodatku - nieodpowiedzialną.

                        2. W aspekcie gospodarczym (najkrócej): w świecie postępują procesy
                        globalizacyjne. Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu
                        gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczonych. Cóż
                        w tym wielkim procesie może znaczyć zacofana Polska poza UE; bez obcych
                        inwestycji nie nadrobimy dwudziestoletniego dystansu cywilizacyjnego dzielącego
                        nas od Zachodniej Europy. A obcy kapitał potrzebuje gwarancji politycznych i
                        ekonomicznych, w niepewnych krajach po prostu nie inwestuje.
                        Szansa dla wielu naszych gospodarczych dziedzin leży w eksporcie, wszak pod
                        warunkiem, że będą mogły konkurować z innymi produktami przy tych samych
                        warunkach brzegowych (bez ceł, podatków granicznych itd.)

                        3. W polityce wewnętrznej wprowadzenie standardów UE; przejrzystość życia
                        publicznego, przejrzystość obiegu publicznego pieniądza, jawność procedur,
                        podniesienie poziomu administracji publicznej. Czy to przybliża, czy też oddala
                        od ukrócenia korupcji na różnych poziomach władzy?

                        4. Wszystko o czym piszę, a piszę niewiele (pominąłem aspekt duchowy) nie
                        stanie się natychmiast, ani nawet za rok ,dwa, czy pięć, bo na to potrzeba i
                        mądrych rządów (nikt ich poza nami nie wybierze), intensywnej pracy i czasu.

                        5. Bez względu jak zagłosujesz Pani Rewizorko weź udział w referendum; chociaż
                        mam wrażenie, że w tym Twoim <nie> więcej prowokacji, niż rzeczywistych
                        intencji.

                        6. Ze smutkiem przeczytałem przykłady przytoczone przez Roxboro, tym bardziej
                        warto je sobie wziąć do serca.
                        • Gość: Rewizorka już po referendum IP: morele:* / 172.16.20.* 08.06.03, 23:31
                          Dzięki za przytoczone argumenty. San rozgryzłes mnie :))) Oczywiście że to była
                          lekka prowokacja - wybaczcie mi to!!! Chodziło mi o argumenty jakie macie, bo
                          niestety wiele osób zna tylko jakieś stereotypowe hasła i to wszystko.
                          Roxboro, wszyscy wiemy że nasze podkarpacie jest biedniutkie i nie ma się co
                          dziwić że takie słowa usłyszał Twój teść. Trzeba sie z tym pogodzić i zabrac
                          się do roboty. Ja niestety wybyłam z tego regionu, może wrócę..... kto to
                          wie....
                        • stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 13.08.03, 08:49
                          Gość portalu: san napisał(a):

                          > Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu
                          > gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczonych.

                          Dlaczego Europa musi konkurować z USA?
                          Nie lepiej handlować?
                          Nie lepiej wspólnie się rozwijać?
                          Musi byc wojna?
                          Po co?

                          Pozdrawiam
                          • Gość: san Re: Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 13.08.03, 22:22
                            stefanprotek napisał:

                            > Gość portalu: san napisał(a):
                            >
                            > > Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu
                            > > gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczonych.
                            >
                            > Dlaczego Europa musi konkurować z USA?
                            > Nie lepiej handlować?
                            > Nie lepiej wspólnie się rozwijać?
                            > Musi byc wojna?
                            > Po co?
                            >
                            > Pozdrawiam

                            Dlatego, że konkurencja jest elementarną zasadą gospodarki wolnorynkowej i bez
                            niej nie byłoby wolnego rynku. Konkurencja odbywa się wewnątrz jakiegoś
                            organizmu gospodarczego np. UE lub między nimi np. kraje NAFTA i UE.
                            Konkurowanie to wpływanie na lepszy i tańszy produkt swój, ale i - co może
                            brzmieć paradoksalnie - produkt konkurenta, który, by zostać na rynku, musi
                            dorównywać właśnie...konkurentowi. Dzięki temu rodzą się nowe technologie i
                            cywilizacja posuwa się naprzód, czyli następuje jej rozwój. Handel jest
                            częścią gospodarki i obowiązują w nim takie same zasady.
                            Od wolnego rynku do wojny droga daleka i powiedziałbym, że nawet niedorzeczna.
                            Co ma bowiem piernik do wiatraka?
                            • stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 14.08.03, 08:18
                              Gość portalu: san napisał(a):

                              > stefanprotek napisał:
                              >
                              > > Gość portalu: san napisał(a):
                              > >
                              > > > Szansa Europy tkwi w rozszerzeniu i zbudowaniu dużego organizmu
                              > > > gospodarczego, zdolnego do konkurowania z gospodarką Stanów Zjednoczo
                              > nych.
                              > >
                              > > Dlaczego Europa musi konkurować z USA?
                              > > Nie lepiej handlować?
                              > > Nie lepiej wspólnie się rozwijać?
                              > > Musi byc wojna?
                              > > Po co?
                              > >
                              > > Pozdrawiam
                              >
                              > Dlatego, że konkurencja jest elementarną zasadą gospodarki wolnorynkowej i bez
                              > niej nie byłoby wolnego rynku. Konkurencja odbywa się wewnątrz jakiegoś
                              > organizmu gospodarczego np. UE lub między nimi np. kraje NAFTA i UE.

                              Pięknie! Ogólniki przydają się niezorientowanym.
                              Ja natomiast wolę konkurować (wraz z USA) z Europą a nie (wraz z Europą) z USA.
                              Ty (san-ie) twierdzisz, że rozwój nasz nastąpi wyłącznie w ZSRE i tylko wtedy
                              gdy konkurować będziemy z gospodarką USA. A z gospodarką np. Niemiec i Francji
                              konkurować już nie musimy?

                              > Konkurowanie to wpływanie na lepszy i tańszy produkt swój, ale i - co może
                              > brzmieć paradoksalnie - produkt konkurenta, który, by zostać na rynku, musi
                              > dorównywać właśnie...konkurentowi. Dzięki temu rodzą się nowe technologie i
                              > cywilizacja posuwa się naprzód, czyli następuje jej rozwój.

                              Jakież to nowe technologie narodziły się od czasu powstania ZSRE w Europie?
                              Czy nie jest to przypadkiem tak, że rozwijamy sie wyłącznie dzięki
                              technologiom amerykańskim?

                              Handel jest
                              > częścią gospodarki i obowiązują w nim takie same zasady.

                              Właśnie wolnego handlu w ZSRE nie uświadczysz na jotę. Wszędzie cła, akcyzy, zezwolenia, deputaty, kwoty produkcyjne i inne ...izmy (z biurokracją i łapownictem przekraczającym wszelkie pojęcia na czele).

                              > Od wolnego rynku do wojny droga daleka i powiedziałbym, że nawet niedorzeczna.
                              > Co ma bowiem piernik do wiatraka?

                              Nie wiem ile lat liczysz sobie san-ie, ale z wiedzy okazanej na tym forum
                              sądzę, że już sporo. A więc i doświadczenie duże. Dziwię się więc, że nie
                              dostrzegasz różnicy między wojną (gospodarczą) a wojną (militarną)?
                              Wszak wojna gospodarcza między ZSRE a USA trwa od lat co najmniej kulkunastu
                              (przoduje w tym Francja ale i Niemcom nic nie brakuje).
                              Czy z historii pamiętasz wojnę gospodarczą Niemc z Polską przed wybuchem II wojny światowej? Czy pamiętasz myśl Clausewitza (wielkiego teoretyka wojny),
                              że "wojna (militarna) jest jedynie specyficzną formą handlu" (cytat z głowy)?
                              A jak często zdarzało się w historii świata, że jedna wojna przechodziła w
                              drugą?
                              Ot, co ma piernik do wiatraka!

                              Pozdrawiam
                              • Gość: san Re: Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 14.08.03, 23:43
                                To, co dla Stefana Protka jest ogólnikiem przydającym się niezorientowanym,
                                dla mnie jest fundamentem, bez którego nie istnieje wolny rynek. I to nie są
                                bynajmniej didaskalia, lecz pryncypia ekonomiczne. Bo konkurowanie na wolnym
                                rynku to nie jest sprawa czyjejś dobrej lub złej woli, robieniu komuś na złość
                                (np. Niemcom) lub po dobroci (np. USA), lecz mechanizmu gospodarczego. I taka
                                jest odpowiedź na pytanie: czy Europa musi konkurować z USA?
                                W sprawie unii gospodarczej z USA można by rzec krótko: chciałaby dusza do
                                raju, zwłaszcza tak bogatego raju. Jeżeli Polska jakimś zrządzeniem losu
                                znajdzie się na kontynencie amerykańskim, to postulat Stefana Protka, by
                                Polska wraz z USA (w ramach NAFTA?) konkurowała z Europą będzie jak
                                najbardziej racjonalny ekonomicznie, na razie jest on wyłącznie oryginalny.
                                Nie rozwodząc się przypomnę przeto, że od czasu II wojny światowej USA nie
                                mają w Europie wierniejszego sojusznika politycznego i militarnego niż W.
                                Brytania. A jednak W. Brytania jest w strukturach UE, nie zaś w związkach
                                gospodarczych z USA. Czyżby więc brytyjscy ekonomiści nie umieli sobie
                                poradzić z obliczeniem, jaki pakt gospodarczy jest możliwy i korzystniejszy
                                dla ich gospodarki narodowej? Z kontekstu argumentacji Stefana Protka
                                wychodzi, że nieliche wały muszą być z tych Brytyjczyków i gdzież im tam do
                                sprytu Polaków. A Irlandczycy, których diaspora w USA jest największa, też
                                nie wiedzieli z kim im bliżej ku gospodarczemu rozwojowi? Bądźmy poważni,
                                Panie Stefanie Drogi i nie twórzmy nowej ekonomii księżycowej – z jednej ledwo
                                co uszliśmy z życiem.
                                To prawda, że kraje UE zafundowały sobie tyle socjalizmu, że, co było do
                                przewidzenia, gospodarka ich nie była w stanie dłużej tego udźwignąć, a firmy
                                europejskie działające w tutejszych w realiach (podatkowych, organizacyjnych i
                                prawnych) zaczęły przegrywać z pozaeuropejskimi konkurentami. Ale czy to ma
                                oznaczać zmierzch Europy, czy raczej bodziec do głębokich zmian, które są
                                nieuchronne i muszą zapewnić stabilizację kontynentu. Leży to również w
                                interesie USA.
                                Możemy dyskutować, czy wolnego handlu w UE jest za mało, zdaje się jednak, że
                                w tej sprawie Stefan Protek powtarza obiegowe opinie np. o cłach, które wedle
                                jego wiedzy są plagą wewnątrz UE, a których w istocie nie ma, bo na tym polega
                                swobodny przepływ towarów, kapitałów i ludzi i co jest jednym z podstawowych
                                kanonów UE. Co do podatków w UE, kwotowania produkcji – zgoda. Pisałem już o
                                tym wyżej.
                                Pisałeś o wojnie nie precyzując jej przymiotnikowo, dzisiaj rozwinąłeś myśl,
                                że chodziło o wojnę gospodarczą. Zgoda. Wszak wojna gospodarcza pojawia się,
                                gdy na rynek wkracza ze swoimi atrybutami państwo.
                                • stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 20.08.03, 08:42
                                  Gość portalu: san napisał(a):

                                  > To, co dla Stefana Protka jest ogólnikiem przydającym się niezorientowanym,
                                  > dla mnie jest fundamentem, bez którego nie istnieje wolny rynek. I to nie są
                                  > bynajmniej didaskalia, lecz pryncypia ekonomiczne. Bo konkurowanie na wolnym
                                  > rynku to nie jest sprawa czyjejś dobrej lub złej woli, robieniu komuś na złość
                                  > (np. Niemcom) lub po dobroci (np. USA), lecz mechanizmu gospodarczego. I taka
                                  > jest odpowiedź na pytanie: czy Europa musi konkurować z USA?

                                  Rozumiem, drogi san-ie, pryncypia gospodarcze (sam prowadzę moją małą firmę) ale ponawiam pytanie:
                                  Dlaczego konkurować mamy wyłącznie z USA?
                                  Dlaczego nie wolno nam konkurować z Niemcami, Francją i innymi krajami Unii?
                                  Czyżby, jak chce tego wielki prezydent Francji: "Mamy siedzieć cicho?"
                                  Nie wolno nam nawiązać kontaktów z USA i razem konkurować z Niemcami?
                                  Na tym polega wolny rynek? Oj chyba nie...

                                  > W sprawie unii gospodarczej z USA można by rzec krótko: chciałaby dusza do
                                  > raju, zwłaszcza tak bogatego raju. Jeżeli Polska jakimś zrządzeniem losu
                                  > znajdzie się na kontynencie amerykańskim, to postulat Stefana Protka, by
                                  > Polska wraz z USA (w ramach NAFTA?) konkurowała z Europą będzie jak
                                  > najbardziej racjonalny ekonomicznie, na razie jest on wyłącznie oryginalny.

                                  Czy możesz mi pokazać, drogi san-ie, fragment mojego listu mówiący cokolwiek
                                  o NAFTA?
                                  Wprawdzie chwacko stosujesz pewne chwyty socjotechniczne (odpowiadasz
                                  na przykład na problemy, które sam sobie stawiasz) ale ja też te
                                  sposoby znam... tak sie jakoś złożyło... ;-))

                                  > Nie rozwodząc się przypomnę przeto, że od czasu II wojny światowej USA nie
                                  > mają w Europie wierniejszego sojusznika politycznego i militarnego niż W.
                                  > Brytania. A jednak W. Brytania jest w strukturach UE, nie zaś w związkach
                                  > gospodarczych z USA. Czyżby więc brytyjscy ekonomiści nie umieli sobie
                                  > poradzić z obliczeniem, jaki pakt gospodarczy jest możliwy i korzystniejszy
                                  > dla ich gospodarki narodowej? Z kontekstu argumentacji Stefana Protka
                                  > wychodzi, że nieliche wały muszą być z tych Brytyjczyków i gdzież im tam do
                                  > sprytu Polaków. A Irlandczycy, których diaspora w USA jest największa, też
                                  > nie wiedzieli z kim im bliżej ku gospodarczemu rozwojowi? Bądźmy poważni,
                                  > Panie Stefanie Drogi i nie twórzmy nowej ekonomii księżycowej ? z jednej
                                  > ledwo co uszliśmy z życiem.

                                  Ale drogi san-ie zdaje się zapominasz (wątpię abyś o tym nie wiedział),
                                  że Wielka Brytania nie należy (!!!) do struktur gospodarczo-monetarnych Unii.
                                  Nie obowiązują tam również przepisy Maastricht.
                                  Wielka Brytania (od kilkunastu lat rządzona przez socjalistów) ostatnio
                                  wdepnełą ale na szczęście nienacznie w Unię.
                                  I nie muszą być w NAFTA aby móc swobodnie handlować z USA.

                                  > To prawda, że kraje UE zafundowały sobie tyle socjalizmu, że, co było do
                                  > przewidzenia, gospodarka ich nie była w stanie dłużej tego udźwignąć, a firmy
                                  > europejskie działające w tutejszych w realiach (podatkowych, organizacyjnych i
                                  > prawnych) zaczęły przegrywać z pozaeuropejskimi konkurentami. Ale czy to ma
                                  > oznaczać zmierzch Europy, czy raczej bodziec do głębokich zmian, które są
                                  > nieuchronne i muszą zapewnić stabilizację kontynentu. Leży to również w
                                  > interesie USA.

                                  Przeczysz sobie, drogi san-ie, przeczytaj ponownie swoją wypowiedz
                                  o pryncypiach i konkurekcji. Wszak podstawą działań handlowych (gospodarczych) jest zwalczanie konkurencji i zajęcie (wyparcie) jej miejsca w handlu.
                                  Tak więc czy w interesie gospodarczym USA jest poprawianie złego
                                  gospodarowanie Unii?

                                  Ostatnio ukazały się wyniki gospodarcze za drugi kwartał br. Wspaniale
                                  rozwijająca się gospodarka Unii Europejskiej umiera (I kw. +0,9% PKB,
                                  II kw. 0% PKB, szacowany na koniec roku +1%, a niektóre kraje Unii
                                  zaczynają mieć ujemny (!!!) PKB) podczas gdy gospodarka USA (doknięta
                                  recesją i upadkiem, zaangażowana w tak wiele wojen) nabiera rozpędu
                                  (szacuje się na koniec roku +2,5% a rok przyszły +3,5% PKB).

                                  > Możemy dyskutować, czy wolnego handlu w UE jest za mało, zdaje się jednak, że
                                  > w tej sprawie Stefan Protek powtarza obiegowe opinie np. o cłach, które wedle
                                  > jego wiedzy są plagą wewnątrz UE, a których w istocie nie ma, bo na tym polega
                                  > swobodny przepływ towarów, kapitałów i ludzi i co jest jednym z podstawowych
                                  > kanonów UE.

                                  Znów, drogi san-ie, walczysz z własnymi urojeniami.
                                  1. Cła wewnątrz Unii istnieją dla nowoprzyjmowanych członków (wystarczy
                                  poczytać o tzw. okresach dostosowawczych) - to tak na marginesie.
                                  2. Ale mnie chodzi o coś groźniejszego. Chodzi o zapory celne i podatkowe
                                  na granicy Unii Europejskiej. Zapory przed towarami pochodzącymi z zewnątrz
                                  Unii. Towarami tańszymi i częstokrość duuużo lepszej jakości niż produkowane
                                  w krajach Unii (np. problem z VAT od F16).
                                  Nasi negocjatorzy ( i przyszli tfu.. KOMISARZE ) wykazują klasyczne
                                  dwójmyślenie gdy zwalczają cła i zapory, których ustawienia żąda
                                  np. PSL na granicy Polski z Unią, a popierają takie same (!!!) cła
                                  i zapory na granicach zewnętrznych Uni.

                                  Tylko bardzo proszę, drogi san-ie, nie pisz, że ja jestem zwolennikiem ceł i
                                  ochrony rodzimego rynku. JA JESTEM ZWOLENNIKIEM WOLNEGO RYNKU. Wolnego rynku
                                  bez wszelkich (!) ograniczeń.

                                  > Co do podatków w UE, kwotowania produkcji ? zgoda. Pisałem już o
                                  > tym wyżej.

                                  I co ? I nic? To drobiazg? Mimo to lepiej nam będzie w Unii? Jesteś
                                  tego pewien?
                                  Ja dalej się waham. Wejście do każdej organizacji wiąże się z jakimiś ograniczeniami i jestem tego świadom. Jednak wolałbym być mniej
                                  ograniczany niż więcej. A póki co dostrzegam w Unii dużo więcej ograniczeń
                                  niż wolności.

                                  > Pisałeś o wojnie nie precyzując jej przymiotnikowo, dzisiaj rozwinąłeś myśl,
                                  > że chodziło o wojnę gospodarczą. Zgoda. Wszak wojna gospodarcza pojawia się,
                                  > gdy na rynek wkracza ze swoimi atrybutami państwo.

                                  Boje się jedynie, że prędzej czy później, wojna gospodarcza przekształci
                                  się w wojnę militarną (wszak nie uniknęła tego nawet EWG i NATO:
                                  Grecja/Turcja czy WB/Islandia).
                                  Co wtedy zrobią nasi żołnieże z Eurokorpusu?
                                  Ale faktycznie chyba wychodzę zbyt daleko w przyszłość.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: san Re: Na rozterki Rewizorki IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 22.08.03, 21:03
                                    > Gość portalu: stefanprotek napisał(a):


                                    > Rozumiem, drogi san-ie, pryncypia gospodarcze (sam prowadzę moją małą firmę)
                                    al
                                    > e ponawiam pytanie:
                                    > Dlaczego konkurować mamy wyłącznie z USA?
                                    > Dlaczego nie wolno nam konkurować z Niemcami, Francją i innymi krajami Unii?

                                    Pisałem już o tym, przeto powtórzę, że konkurencja jest mechanizmem gospodarki
                                    wolnorynkowej i nie podlega administracyjnym nakazom lub zakazom. Ale
                                    ponieważ nic na tym świecie nie jest skończonym absolutem, również i ona
                                    podlega ograniczeniom. Państwa jako struktury gospodarcze, by z jednej strony
                                    bronić swoich rodzimych rynków (lub gałęzi gospodarczych) przed produktami,
                                    usługami zewnętrznymi, z drugiej zaś, aby nie dopuścić do monopolizacji całych
                                    gałęzi gospodarczych, dobyły szeroko stosowanego oręża w postaci ceł lub
                                    podobnych im instrumentów fiskalnych. To zaś sprawia, że podmioty gospodarcze
                                    zewnętrzne mają na ogół gorsze warunki do funkcjonowania na tych rynkach niż
                                    podmioty wewnętrzne. Jeśli rynek UE potraktujemy jako rynek wewnętrzny, bo
                                    takim w istocie on jest i temu m.in. służy integracja europejska, to każdy
                                    rynek poza unijny będzie rynkiem zewnętrznym. Zatem konkurując między sobą na
                                    rynku wewnętrznym przedsiębiorstwa polskie, niemieckie, brytyjskie mogą mieć,
                                    acz nie muszą (przy zagrożeniu wewnętrzną dominacją), inne warunki finansowo-
                                    prawne niż każde przedsiębiorstwo spoza tego obszaru. Czyżby oznaczało to, że
                                    polskie firmy będą konkurować wyłącznie z amerykańskimi – a dla przykładu z
                                    niemieckimi, brytyjskimi i włoskimi to już nie? Będą i z tymi i z tamtymi, ale
                                    w odmiennych warunkach.

                                    > Czyżby, jak chce tego wielki prezydent Francji: "Mamy siedzieć cicho?"
                                    > Nie wolno nam nawiązać kontaktów z USA i razem konkurować z Niemcami?
                                    > Na tym polega wolny rynek? Oj chyba nie...

                                    Wolno, ale przedsiębiorstwa amerykańskie będą miały warunki takie, jak
                                    wszystkie zewnętrzne podmioty na tym rynku (mówię o generaliach). Chyba że
                                    wejdą one kapitałowo do naszych firm. Rynek amerykański również jest
                                    chroniony (tam też są cła, a klauzula najwyższego uprzywilejowania?), bo nie
                                    ma na świecie „czystego” rynku. Wchodząc do UE zgodziliśmy się, że jest to
                                    rynek wewnętrzny, który podlega ochronie przez wspólnotę tworzących go
                                    państw. Mieliśmy wszak inny wybór – nie wchodzić.

                                    > Czy możesz mi pokazać, drogi san-ie, fragment mojego listu mówiący cokolwiek
                                    > o NAFTA?
                                    > Wprawdzie chwacko stosujesz pewne chwyty socjotechniczne (odpowiadasz
                                    > na przykład na problemy, które sam sobie stawiasz) ale ja też te
                                    > sposoby znam... tak sie jakoś złożyło... ;-))

                                    Podałem NAFTA z pytajnikiem, bowiem jest to, o ile mnie pamięć nie myli,
                                    jedyna struktura gospodarcza w której są Stany Zjednoczone. Chcąc zaś robić z
                                    Ameryką „najazd na Europę” – co było Twoim postulatem - w jakichś związkach
                                    gospodarczych trzeba z nią być. Socjotechniki w tym nie widzę.

                                    > Ale drogi san-ie zdaje się zapominasz (wątpię abyś o tym nie wiedział),
                                    > że Wielka Brytania nie należy (!!!) do struktur gospodarczo-monetarnych Unii.
                                    > Nie obowiązują tam również przepisy Maastricht.
                                    > Wielka Brytania (od kilkunastu lat rządzona przez socjalistów) ostatnio
                                    > wdepnełą ale na szczęście nienacznie w Unię.
                                    > I nie muszą być w NAFTA aby móc swobodnie handlować z USA.

                                    A to mnie zaskoczyłeś, Panie Stefanie Drogi, bo ja żyłem dotąd w naiwnym
                                    przekonaniu, że Wielka Brytania (także Irlandia i Dania) od 1 stycznia 1973 r.
                                    była pełnoprawnym członkiem EWG. Wprawdzie nie wiem po co o to zabiegała już w
                                    1961r., a później w 1967 r. wbrew stanowisku Francji. Rozumiem już teraz, że
                                    to była taka brytyjska gra: oficjalnie byli za, a w skrytości przeciw. I w
                                    imię tej gry Brytyjczycy podpisali w Maastricht wspólnie z pozostałą
                                    jedenastką państw członkowskich EWG Traktat o Unii Europejskiej. Figlarze z
                                    W. Brytanii wsadzili się do organów Unii Europejskiej, jako jej pełnoprawny
                                    członek.
                                    Owszem, prawdą jest, że W. Brytania nie wyraziła chęci przystąpienia do
                                    strefy EURO (co wcale nie jest niezgodne z tzw. I filarem z Maastricht),
                                    podobnie jak Dania i Szwecja, ale czy to oznacza, że kraje te tkwią poza
                                    strukturami gospodarczymi UE? Czy słyszałeś coś np. o cłach na produkty
                                    brytyjskie nakładane przez UE – bo taka byłaby m.in. konsekwencja gospodarcza
                                    pozostawania W. Brytanii poza UE.

                                    > Przeczysz sobie, drogi san-ie, przeczytaj ponownie swoją wypowiedz
                                    > o pryncypiach i konkurekcji. Wszak podstawą działań handlowych
                                    (gospodarczych)
                                    > jest zwalczanie konkurencji i zajęcie (wyparcie) jej miejsca w handlu.
                                    > Tak więc czy w interesie gospodarczym USA jest poprawianie złego
                                    > gospodarowanie Unii?

                                    Tak, leży to w interesie politycznym Stanów Zjednoczonych. Nie ma bowiem
                                    stabilności politycznej bez m.in. stabilizacji gospodarczej. Gdyby było
                                    inaczej, zapewniam – plan Marshall’a i 13,5mld dolarów pomocy dla krajów
                                    Europy Zachodniej nigdy by się nie pojawił. Bo jaki byłby w tym interes USA?
                                    Rozszerzenie UE zawiera w sobie także ten aspekt - stabilizacji nowego układu
                                    politycznego w Europie.


                                    > Znów, drogi san-ie, walczysz z własnymi urojeniami.
                                    > 1. Cła wewnątrz Unii istnieją dla nowoprzyjmowanych członków (wystarczy
                                    > poczytać o tzw. okresach dostosowawczych) - to tak na marginesie.

                                    Przypomnę Ci przeto, że problem ceł istniał także u zarania EWG i kraje
                                    ówczesnej szóstki przez 6 lat (jeśli się nie mylę) dostosowywały wzajemnie
                                    swoje gospodarki zanim weszły w faktyczną unię celną. Pozwolę sobie zwrócić
                                    uwagę, że okresy dostosowawcze nie są narzucane przez UE lecz są elementem
                                    negocjacji i powinny wynikać z realnych możliwości dostosowania danego obszaru
                                    gospodarczego, prawnego etc. do wymogów UE. Okresy dostosowawcze przechodzili
                                    wszyscy nowo przyjmowani członkowie. Nie jest to więc żaden element
                                    restrykcyjny wobec nowo przyjmowanych członków.

                                    > 2. Ale mnie chodzi o coś groźniejszego. Chodzi o zapory celne i podatkowe
                                    > na granicy Unii Europejskiej. Zapory przed towarami pochodzącymi z zewnątrz
                                    > Unii. Towarami tańszymi i częstokrość duuużo lepszej jakości niż produkowane
                                    > w krajach Unii (np. problem z VAT od F16).
                                    > Nasi negocjatorzy ( i przyszli tfu.. KOMISARZE ) wykazują klasyczne
                                    > dwójmyślenie gdy zwalczają cła i zapory, których ustawienia żąda
                                    > np. PSL na granicy Polski z Unią, a popierają takie same (!!!) cła
                                    > i zapory na granicach zewnętrznych Uni.
                                    >
                                    > Tylko bardzo proszę, drogi san-ie, nie pisz, że ja jestem zwolennikiem ceł i
                                    > ochrony rodzimego rynku. JA JESTEM ZWOLENNIKIEM WOLNEGO RYNKU. Wolnego rynku
                                    > bez wszelkich (!) ograniczeń.

                                    Nie napiszę, bom opisał się już wcześniej. Problem bowiem tkwi w tym, że
                                    takiego rynku na świecie nie ma.

                                    > Ja dalej się waham. Wejście do każdej organizacji wiąże się z jakimiś
                                    ogranicze
                                    > niami i jestem tego świadom. Jednak wolałbym być mniej
                                    > ograniczany niż więcej. A póki co dostrzegam w Unii dużo więcej ograniczeń
                                    > niż wolności.

                                    Zgoda. Coś za coś. Śledząc jednak rozwój krajów, które wcześniej nie były w
                                    UE, a od pewnego czasu w niej są, rodzi się naturalne pytanie: wyszły na tym
                                    dobrze, czy jak Zabłocki na mydle? Jeśli znajdziesz takich Irlandczyków,
                                    Portugalczyków czy Hiszpanów (krajów będących do niedawna w gospodarczym
                                    ogonie Europy)to uznam, że Polacy w samotności gospodarczej i politycznej
                                    zaszliiby dalej niż z UE.
                                    Zagrożeniem dla nas nie jest Unia Europejska, lecz marnej jakości rządzący
                                    nami, ich niekompetencja wymieszana ze skrajną nieodpowiedzialnością może
                                    bowiem doprowadzić dp tego, że rzeczywiście okażemy się niezdolni do
                                    wchłonięcia pomocy unijnej i jako kraj będziemy tzw. płatnikiem netto.

                                    • stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 27.08.03, 10:55
                                      Gość portalu: san napisał(a):

                                      ))Gość portalu: stefanprotek napisał(a):

                                      )) Rozumiem, drogi san-ie, pryncypia gospodarcze (sam prowadzę moją małą firmę)
                                      )) ale ponawiam pytanie:
                                      )) Dlaczego konkurować mamy wyłącznie z USA?
                                      )) Dlaczego nie wolno nam konkurować z Niemcami, Francją i innymi krajami Unii?

                                      ) Pisałem już o tym, przeto powtórzę, że konkurencja jest mechanizmem gospodarki
                                      ) wolnorynkowej i nie podlega administracyjnym nakazom lub zakazom. Ale
                                      ) ponieważ nic na tym świecie nie jest skończonym absolutem, również i ona
                                      ) podlega ograniczeniom. Państwa jako struktury gospodarcze, by z jednej strony
                                      ) bronić swoich rodzimych rynków (lub gałęzi gospodarczych) przed produktami,
                                      ) usługami zewnętrznymi, z drugiej zaś, aby nie dopuścić do monopolizacji całych
                                      ) gałęzi gospodarczych, dobyły szeroko stosowanego oręża w postaci ceł lub
                                      ) podobnych im instrumentów fiskalnych.

                                      Czyli ?wolny rynek? podlega administracyjnym nakazom i zakazom.
                                      (Drugie i trzecie zdanie zaprzecza pierwszemu.)
                                      Tylko czy wtedy rynek pozostaje ?wolnym rynkiem??
                                      A tak przy okazji: po wejściu do Unii nie będziemy mogli zawierać
                                      samodzielnych traktatów handlowych z krajami spoza Unii (Mówi o tym
                                      zw. Traktat rzymski - UE jest jedynym regionalnym blokiem handlowym na świecie,
                                      w którym obowiązuje tego rodzaju zakaz).

                                      I na marginesie: państwo jest (powinno być) struktura polityczną a nie gospodarczą.
                                      Państwo (administracja) nie powinno się wtrącać do gospodarki. Gospodarka może istnieć
                                      i wspaniale się rozwijać bez istnienia państwa. To wszelkiej maści socjaliści (w USA
                                      również!) wtrącają się do gospodarki i starają się ją ?poprawić? nie zważając na to,
                                      że im się to od kilkuset lat nie udaje.

                                      ) [...] Zatem konkurując między sobą na
                                      ) rynku wewnętrznym przedsiębiorstwa polskie, niemieckie, brytyjskie mogą mieć,
                                      ) acz nie muszą (przy zagrożeniu wewnętrzną dominacją), inne warunki finansowo-
                                      ) prawne niż każde przedsiębiorstwo spoza tego obszaru. Czyżby oznaczało to, że
                                      ) polskie firmy będą konkurować wyłącznie z amerykańskimi ? a dla przykładu z
                                      ) niemieckimi brytyjskimi i włoskimi to już nie? Będą i z tymi i z tamtymi, ale
                                      ) odmiennych warunkach.

                                      Tu z kolei, drogi san-ie, przeczysz swoim wypowiedziom z wcześniejszych listów.
                                      Wystarczy więc cła i ograniczenia wewnątrz Unii nazywać reakcją na
                                      ?zagrożeniem wewnętrzną dominacją? aby można było powiedzieć, że ceł
                                      i ograniczeń nie ma. Ot co ;-)) i gonimy dalej króliczka.
                                      Orwell nazywał to ?nowomową?.

                                      [...] Wchodząc do UE zgodziliśmy się, że jest to
                                      ) rynek wewnętrzny, który podlega ochronie przez wspólnotę tworzących go
                                      ) państw.

                                      Ekonomiści nazywają to bardziej prosto: protekcjonizm.

                                      )) Czy możesz mi pokazać, drogi san-ie, fragment mojego listu mówiący cokolwiek
                                      )) o NAFTA?
                                      )) Wprawdzie chwacko stosujesz pewne chwyty socjotechniczne (odpowiadasz
                                      )) na przykład na problemy, które sam sobie stawiasz) ale ja też te
                                      )) sposoby znam... tak sie jakoś złożyło... ;-))

                                      ) Podałem NAFTA z pytajnikiem, bowiem jest to, o ile mnie pamięć nie myli,
                                      ) jedyna struktura gospodarcza w której są Stany Zjednoczone. Chcąc zaś robić z
                                      ) Ameryką ?najazd na Europę? ? co było Twoim postulatem - w jakichś związkach
                                      ) gospodarczych trzeba z nią być. Socjotechniki w tym nie widzę.

                                      Odpowiadasz stosując ten sam chwyt: zacytuj mi mój fragment listu gdzie piszę,
                                      że chce robić ?najazd na Europę? i to wraz z USA?
                                      Ejże! Nieładnie!!

                                      )) Ale drogi san-ie zdaje się zapominasz (wątpię abyś o tym nie wiedział),
                                      )) że Wielka Brytania nie należy (!!!) do struktur gospodarczo-monetarnych Unii.
                                      )) Nie obowiązują tam również przepisy Maastricht.
                                      )) Wielka Brytania (od kilkunastu lat rządzona przez socjalistów) ostatnio
                                      )) wdepnełą ale na szczęście nienacznie w Unię.
                                      )) I nie muszą być w NAFTA aby móc swobodnie handlować z USA.

                                      ) A to mnie zaskoczyłeś, Panie Stefanie Drogi, bo ja żyłem dotąd w naiwnym
                                      ) przekonaniu, że Wielka Brytania (także Irlandia i Dania) od 1 stycznia 1973 r.
                                      ) była pełnoprawnym członkiem EWG. Wprawdzie nie wiem po co o to zabiegała już w
                                      ) 1961r., a później w 1967 r. wbrew stanowisku Francji. Rozumiem już teraz, że
                                      ) to była taka brytyjska gra: oficjalnie byli za, a w skrytości przeciw. I w
                                      ) imię tej gry Brytyjczycy podpisali w Maastricht wspólnie z pozostałą
                                      ) jedenastką państw członkowskich EWG Traktat o Unii Europejskiej. Figlarze z
                                      ) W. Brytanii wsadzili się do organów Unii Europejskiej, jako jej pełnoprawny
                                      ) członek.

                                      KRYSTIAN DAVIES, profesor Uniwersytetu Reading:
                                      ?Problem jest ten sam, jaki Wielka Brytania miała w 1973 r. Dziś gospodarka
                                      brytyjska ma się dobrze. PKB na głowę jest wyższy niż we Francji czy Włoszech.
                                      Jednak czasy, gdy chcieliśmy wejść do Unii, były okresem zastoju w gospodarce.
                                      Nasi politycy myśleli, że jeśli tylko uda się podłączyć gospodarkę brytyjską
                                      do europejskiej, to skończą się nasze troski. Znaczyło to, że politycy chcieli użyć
                                      Unii do rozwiązania wewnętrznych problemów Wielkiej Brytanii. Nie zostały one
                                      rozwiązane aż do lat 80., gdy kryzys stał się jeszcze gorszy. Problemem było np. to,
                                      że stanowczo zbyt silne były związki zawodowe, a my nie wiedzieliśmy, jak się
                                      z tym uporać. Drugim problemem był ogromny sektor przemysłu ciężkiego - kopalnie,
                                      huty, koleje - któremu wciąż płaciliśmy wielkie dotacje. Dopiero w latach 80. uporaliśmy
                                      się i ze związkami, i z dotacjami. Teraz mamy niewiele kopalni, niewielkie i
                                      wyspecjalizowane hutnictwo, przemysłem samochodowym zajęli się Japończycy.
                                      Nastąpiła poważna przebudowa rynku pracy i przemysłu ciężkiego. Stało się to
                                      jednak nie dzięki Unii, a - przeciw niej, przy użyciu metod sprzecznych z duchem
                                      Unii Europejskiej. Wyprzedzając gospodarkę UE, wzbudziliśmy zazdrość.
                                      Teraz państwa europejskie chcą nałożyć na nas te same ograniczenia, z których
                                      udało się nam wyrwać. Chcą, byśmy cofnęli się do starego typu rynku pracy, który
                                      wciąż istnieje w Niemczech czy Francji. Ludzie nie pamiętają o tym, jak bardzo
                                      subsydiowany jest węgiel niemiecki, około połowa jego ceny płacona jest
                                      w subsydiach. W Wielkiej Brytanii wolelibyśmy kupić węgiel zza granicy, np. z Polski.
                                      We Francji państwo kontroluje ok. 60% gospodarki. Francja i Niemcy odmawiają
                                      dokonania tych reform, które my mamy już za sobą. Gdy w latach 1962 i 1967
                                      chcieliśmy wejść do UE, nie udało się nam. Ale wówczas naszym celem było
                                      zastosowanie rozwiązań zewnętrznych do naszych wewnętrznych problemów
                                      gospodarczych. Po naszym wejściu w 1973 r. odbyło się referendum. Spyta pan,
                                      dlaczego 2/3 Brytyjczyków poparło wstąpienie do Unii? Otóż dlatego, że politycy,
                                      zarówno laburzyści, jak i torysi, głosili elektoratowi konieczność wejścia do Unii.
                                      Walczyli o to, twierdząc, że wyjście z Unii oznacza kryzys, pozostanie w UE - prosperity.
                                      Mimo to, w roku 1978 byliśmy w jeszcze gorszej sytuacji. Sztywna regulacja cen i płac,
                                      siła związków zawodowych, wszystko to wciągnęło nas w jeszcze głębszy kryzys.
                                      W tym momencie musieliśmy do naszych problemów gospodarczych zastosować
                                      rozwiązania wewnętrzne. Podejrzewam, że to samo dzieje się w Polsce. Wejście do UE
                                      będzie popularne, bo będzie przedstawiane jako sposób uporania się z problemami
                                      trapiącymi gospodarkę. Jeżeli zaproponuje się wyborcom darmowe lody, z pewnością
                                      za nimi zagłosują.?

                                      ) [...] Owszem, prawdą jest, że W. Brytania nie wyraziła chęci przystąpienia do
                                      ) strefy EURO (co wcale nie jest niezgodne z tzw. I filarem z Maastricht),
                                      ) podobnie jak Dania i Szwecja, ale czy to oznacza, że kraje te tkwią poza
                                      ) strukturami gospodarczymi UE? Czy słyszałeś coś np. o cłach na produkty
                                      ) brytyjskie nakładane przez UE ? bo taka byłaby m.in. konsekwencja gospodarcza
                                      ) pozostawania W. Brytanii poza UE.

                                      1. Nie tylko wspólno moneta nie została przyjęta przez Wielką Brytanię.
                                      Wystarczy zapoznać się z tzw. ?protokołami z Edynburga?, które zostały przyjęte
                                      (jako dodatek do wcześniej podpisanego porozumienia w Maastricht) przez Unię pod
                                      naciskiem
                                      • stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 27.08.03, 10:59
                                        Odpowiedzi cz. 2
                                        (niestety nie zmieściłą się w jednym poscie. To jeszcze bardziej mnie przekonuje do zakończenia tek dyskusji)

                                        ) [...] Owszem, prawdą jest, że W. Brytania nie wyraziła chęci przystąpienia do
                                        ) strefy EURO (co wcale nie jest niezgodne z tzw. I filarem z Maastricht),
                                        ) podobnie jak Dania i Szwecja, ale czy to oznacza, że kraje te tkwią poza
                                        ) strukturami gospodarczymi UE? Czy słyszałeś coś np. o cłach na produkty
                                        ) brytyjskie nakładane przez UE ? bo taka byłaby m.in. konsekwencja gospodarcza
                                        ) pozostawania W. Brytanii poza UE.

                                        1. Nie tylko wspólno moneta nie została przyjęta przez Wielką Brytanię.
                                        Wystarczy zapoznać się z tzw. ?protokołami z Edynburga?, które zostały przyjęte
                                        (jako dodatek do wcześniej podpisanego porozumienia w Maastricht) przez Unię pod
                                        naciskiem WB na kilka dni przed formalnym powstaniem Unii Europejskiej.
                                        To wtedy WB postawiła ultimatum Unii: albo Unia zgodzi się na niewłączanie WB do
                                        wszystkich struktur gospodarczych Unii albo WB wystąpi jeszcze wówczas z EWG.
                                        2. Również tzw. Porozumienie z Schengen nie jest w całości realizowane przez WB
                                        3. W związku z powyższym WB nie ma swoich przedstawicieli w strukturach
                                        gospodarczych Unii (banku, radzie pieniężnej itp.) Ma swoich przedstawicieli
                                        wyłącznie w ciałach politycznych Unii. Nie pamiętam czy w strukturach wojskowych
                                        Unii są jacyś Brytyjczycy. Ale podejrzewam, że i tam ich nie ma. (muszę to sprawdzić)
                                        Na pewno Dania i Irlandia ma zagwarantowane nieuczestniczenie w tych strukturach.
                                        Jeżeli chodzi o handel WB z resztą Unii to wielokrotnie były nakładane
                                        ograniczenia na towary angielskie sprzedawane w reszcie ?zjednoczonej?
                                        Europy. (mięso, ryby, węgiel, stal, ubezpieczenia). Zresztą z wzajemnością. ;-))
                                        4. I jeszcze o Dani: po odrzuceniu w referendum euro do tego kraju napłynęły bardzo
                                        duże inwestycje amerykańskie. Dania ma 2,5% wzrost PKB i spadek bezrobocia z 13%
                                        do 5%. Nie dziwi więc, że rząd duński ani myśli o ponownym referendum.

                                        )) Przeczysz sobie, drogi san-ie, przeczytaj ponownie swoją wypowiedz
                                        )) o pryncypiach i konkurencji. Wszak podstawą działań handlowych (gospodarczych)
                                        )) jest zwalczanie konkurencji i zajęcie (wyparcie) jej miejsca w handlu.
                                        )) Tak więc czy w interesie gospodarczym USA jest poprawianie złego
                                        )) gospodarowanie Unii?

                                        ) Tak, leży to w interesie politycznym Stanów Zjednoczonych. Nie ma bowiem
                                        ) stabilności politycznej bez m.in. stabilizacji gospodarczej. Gdyby było
                                        ) inaczej, zapewniam ? plan Marshall?a i 13,5mld dolarów pomocy dla krajów
                                        ) Europy Zachodniej nigdy by się nie pojawił. Bo jaki byłby w tym interes USA?
                                        ) Rozszerzenie UE zawiera w sobie także ten aspekt - stabilizacji nowego układu
                                        ) politycznego w Europie.

                                        Oczywiście i dzięki temu:
                                        PAP (2003-08-25 18:08)
                                        Jak podała DPA, Struck nazwał "nieprzyjaznym aktem" decyzję władz polskich
                                        o zakupie dla polskiego lotnictwa amerykańskich myśliwców F-16, zamiast
                                        samolotów produkowanych w Europie.

                                        )) Znów, drogi san-ie, walczysz z własnymi urojeniami.
                                        )) 1. Cła wewnątrz Unii istnieją dla nowoprzyjmowanych członków (wystarczy
                                        )) poczytać o tzw. okresach dostosowawczych) - to tak na marginesie.

                                        ) Przypomnę Ci przeto, że problem ceł istniał także u zarania EWG i kraje
                                        ) ówczesnej szóstki przez 6 lat (jeśli się nie mylę) dostosowywały wzajemnie
                                        ) swoje gospodarki zanim weszły w faktyczną unię celną. Pozwolę sobie zwrócić
                                        ) uwagę, że okresy dostosowawcze nie są narzucane przez UE lecz są elementem
                                        ) negocjacji i powinny wynikać z realnych możliwości dostosowania danego obszaru
                                        ) gospodarczego, prawnego etc. do wymogów UE. Okresy dostosowawcze przechodzili
                                        ) wszyscy nowo przyjmowani członkowie. Nie jest to więc żaden element
                                        ) restrykcyjny wobec nowo przyjmowanych członków.

                                        Cytat za PAP (2003-08-08 11:17)
                                        "Klauzule wprowadzono po to, żeby uspokoić także i politycznie - bo wprowadzenie
                                        tych klauzul miało także rolę polityczną - opinię publiczną w państwach członkowskich.
                                        Żeby zapewnić, że gdyby w związku z tym bezprecedensowym charakterem rozszerzenia
                                        pojawiły się jakieś zagrożenia, to Unia dysponuje odpowiednimi instrumentami, które nie
                                        dopuszczą do ich zmaterializowania się" - wyjaśniła Huebner.

                                        Nadal jesteś pewny swoich teorii ? drogi san-ie?

                                        )) 2. Ale mnie chodzi o coś groźniejszego. Chodzi o zapory celne i podatkowe
                                        )) na granicy Unii Europejskiej. Zapory przed towarami pochodzącymi z zewnątrz
                                        )) Unii. Towarami tańszymi i częstokrość duuużo lepszej jakości niż produkowane
                                        )) w krajach Unii (np. problem z VAT od F16).
                                        )) Nasi negocjatorzy ( i przyszli tfu.. KOMISARZE ) wykazują klasyczne
                                        )) dwójmyślenie gdy zwalczają cła i zapory, których ustawienia żąda
                                        )) np. PSL na granicy Polski z Unią, a popierają takie same (!!!) cła
                                        )) i zapory na granicach zewnętrznych Uni.
                                        ))
                                        )) Tylko bardzo proszę, drogi san-ie, nie pisz, że ja jestem zwolennikiem ceł i
                                        )) ochrony rodzimego rynku. JA JESTEM ZWOLENNIKIEM WOLNEGO RYNKU.
                                        )) Wolnego rynku bez wszelkich (!) ograniczeń.

                                        ) Nie napiszę, bom opisał się już wcześniej. Problem bowiem tkwi w tym, że
                                        ) takiego rynku na świecie nie ma.

                                        Nie ma również na świecie np. kraju w którym nie popełnia się kradzieży
                                        albo morderstw. Czy to oznacza, że powinniśmy zlikwidować policję
                                        a z więzień wypuścić wszystkich zatrzymanych?

                                        )) Ja dalej się waham. Wejście do każdej organizacji wiąże się z jakimiś
                                        )) ograniczeniami i jestem tego świadom. Jednak wolałbym być mniej
                                        )) ograniczany niż więcej. A póki co dostrzegam w Unii dużo więcej ograniczeń
                                        )) niż wolności.

                                        ) Zgoda. Coś za coś. Śledząc jednak rozwój krajów, które wcześniej nie były w
                                        ) UE, a od pewnego czasu w niej są, rodzi się naturalne pytanie: wyszły na tym
                                        ) dobrze, czy jak Zabłocki na mydle? Jeśli znajdziesz takich Irlandczyków,
                                        ) Portugalczyków czy Hiszpanów (krajów będących do niedawna w gospodarczym
                                        ) ogonie Europy)to uznam, że Polacy w samotności gospodarczej i politycznej
                                        ) zaszliby dalej niż z UE.

                                        Pisałem już o tym wcześniej ale raczyłeś to skrzętnie ominąć:
                                        ja (20-08-2003 08:42)
                                        Ostatnio ukazały się wyniki gospodarcze za drugi kwartał br. Wspaniale
                                        rozwijająca się gospodarka Unii Europejskiej umiera (I kw. +0,9% PKB,
                                        II kw. 0% PKB, szacowany na koniec roku +1%, a niektóre kraje Unii
                                        zaczynają mieć ujemny (!!!) PKB) podczas gdy gospodarka USA (dotknięta
                                        recesją i upadkiem, zaangażowana w tak wiele wojen) nabiera rozpędu
                                        (szacuje się na koniec roku +2,5% a rok przyszły +3,5% PKB).

                                        1) A jeżeli sprawa dotyczy Irlandii: Czy jesteś pewien drogi san-ie, że rozwój
                                        Irlandii to skutek wstąpienia do Unii? A może powodem są dużo większe
                                        i wcześniejsze od unijnych, inwestycje amerykańskie w tym kraju? J
                                        Poza tym Irlandia ma 3 mln ludności. Duże subsydia dla Irlandii nie są więc
                                        dla reszty Europy wielkim wydatkiem.

                                        2) Hiszpania ma 20% bezrobocia. To pierwszy problem. Po drugie, regiony Hiszpanii,
                                        które skorzystały na UE, to te położone blisko Francji. One i przedtem miały się nieźle.
                                        Andaluzja na południu czy Galicja na północy, nie wzięły udziału w rozwoju
                                        gospodarczym, W jeszcze większym stopniu zostały zepchnięte na ubocze.

                                        ) Zagrożeniem dla nas nie jest Unia Europejska, lecz marnej jakości rządzący
                                        ) nami, ich niekompetencja wymieszana ze skrajną nieodpowiedzialnością może
                                        ) bowiem doprowadzić dp tego, że rzeczywiście okażemy się niezdolni do
                                        ) wchłonięcia pomocy unijnej i jako kraj będziemy tzw. płatnikiem netto.

                                        Tu się zgadzam bowiem grozi nam rola pariasa Unii:

                                        PAP (2003-08-22 13:25)
                                        ?Polska będzie się ubiegać w Unii Europejskiej o status równoprawny z innymi
                                        państwami - podkreślił w wywiadzie dla dziennika "Financial Times"
                                        prezydent Aleksander Kwaśniewski. Omówienie wywiadu opublikowano
                                        w piątkowym wydaniu gazety.
                                        "Niepokoi nas, że im więcej mówi się o dołączaniu nowych krajów do Europy,
                                        tym bardziej jesteśmy ustawiani w pozycji młodszego partnera w Europie,
                                        a nie jesteśmy taką pozycją zainteresowani" - cytuje
                                        • stefanprotek Re: Na rozterki Rewizorki 27.08.03, 11:00
                                          Odpowiedzi cz. 3

                                          > Zagrożeniem dla nas nie jest Unia Europejska, lecz marnej jakości rządzący
                                          > nami, ich niekompetencja wymieszana ze skrajną nieodpowiedzialnością może
                                          > bowiem doprowadzić dp tego, że rzeczywiście okażemy się niezdolni do
                                          > wchłonięcia pomocy unijnej i jako kraj będziemy tzw. płatnikiem netto.

                                          Tu się zgadzam bowiem grozi nam rola pariasa Unii:

                                          PAP (2003-08-22 13:25)
                                          ?Polska będzie się ubiegać w Unii Europejskiej o status równoprawny z innymi
                                          państwami - podkreślił w wywiadzie dla dziennika "Financial Times"
                                          prezydent Aleksander Kwaśniewski. Omówienie wywiadu opublikowano
                                          w piątkowym wydaniu gazety.
                                          "Niepokoi nas, że im więcej mówi się o dołączaniu nowych krajów do Europy,
                                          tym bardziej jesteśmy ustawiani w pozycji młodszego partnera w Europie,
                                          a nie jesteśmy taką pozycją zainteresowani" - cytuje prezydenta
                                          piątkowe wydanie gazety.?

                                          oraz

                                          ?Biurokraci wszystkich krajów, ci pierwsi obywatele Unii Europejskiej
                                          łączą się, by za przywilej pasożytowania na ciele Europy móc sprzedawać narody,
                                          którym niby przewodzą. Eksperyment gospodarczy Unii Europejskiej przypomina
                                          trochę wysiłki komunistycznych pierwszych sekretarzy, bohatersko walczących
                                          z problemami nie znanymi w żadnym innym ustroju. Jak pogodzić zalety
                                          wolnego rynku i kapitalizmu z nieubłaganą koniecznością socjalistycznego
                                          dyrygowania gospodarką przez rosnące rzesze zgłodniałych biurokratów??
                                          (S. Michalkiewicz)

                                          PS.
                                          Ponieważ nasza dyskusja (jak mi się wydaje) odeszła już bardzo daleko od Leżajska,
                                          proponuje ? nie odbierając Ci drogi san-ie prawa do odpowiedzi ? ją zakończyć.
                                          Chcąc ją dalej toczyć musielibyśmy wkraczać na tak wąskie kładki, że dyskusja
                                          stała by się niezrozumiała bez konieczności wyjaśniania bardzo drobnych
                                          szczegółów i cytowania cytatów i cytatów do cytatów.
                                          Już ten mój list ma kilka stron maszynopisu.

                                          Pozdrawiam
                                          • Gość: san Re: Na zakończenie IP: *.lezajsk.info / 172.16.1.* 30.08.03, 17:09
                                            O ile się nie mylę, nasz spór rozgorzał na tle Pańskiego poglądu, iż „ Ja
                                            (...) wolę konkurować (wraz z USA) z Europą a nie (wraz z Europą) z USA.”, co
                                            wydało mi się swego rodzaju osobliwością w przededniu przystąpienia Polski do
                                            Unii Europejskiej i wejścia na duży rynek gospodarczy. Mielibyśmy odegrać na
                                            nim rolę konia trojańskiego? Cała reszta tego sporu to wątki poboczne, które
                                            wprawdzie są interesujące, ale ze względu na swą obszerność i coraz większą
                                            szczegółowość (analiza traktatów, załączników oraz sprawa W. Brytanii w UE,
                                            tudzież pozostałych) nie mogą być prowadzone na tym forum w ramach jednego
                                            tematu dyskusyjnego. Utrzymanie bowiem dotychczasowej konwencji zmuszałoby
                                            mnie do pisania wielostronicowego elaboratu-odpowiedzi, co stało się już
                                            Pańskim udziałem, i pomieszczone zostało w trzech forumowych postach. Czytać
                                            tego nie sposób, ogarnąć – niepodobna, przeto wychodząc naprzeciw Pańskiej
                                            prośbie o zakończeniu naszej dyskusji na ten temat, odniosę się tylko do
                                            istoty sporu.
                                            Nie można firmom nakazywać lub zakazywać konkurowania, bo to jest mechanizm
                                            niezależny od ich woli, lecz wpisany w tryby gospodarki wolnorynkowej.
                                            Wywodzenie na tej podstawie, że wszystko w gospodarce wolnorynkowej odbywa się
                                            (powinno się odbywać) na zasadzie czystych mechanizmów ekonomicznych bez
                                            ingerencji szeroko rozumianej administracji państwa (np. cło, dumping), jest
                                            niewątpliwie śmiałym postulatem Pana Stefana Protka zmierzającym do
                                            zbudowania „modelowego wolnego rynku” bez obsiadających go „różnej maści”
                                            socjalistycznych wsteczniaków. Ale czynienie mi zarzutu, iż mój pogląd emanuje
                                            wewnętrznymi sprzecznościami, bo pisząc o wolnym rynku piszę jednocześnie o
                                            jego administracyjnych ograniczeniach jest przenoszeniem sporu na płaszczyznę
                                            semantyczną. Panie Stefanie Drogi, żadna idea w naszej doczesności nie jest
                                            absolutna: tak jak nie istnieje absolutna wolność, tak samo nie ma absolutnie
                                            wolnego rynku – wszystko ma swoje ograniczenia i to jest dla mnie
                                            oczywistością. Żałuję, że się Pan w tym pogubił. Wszak pisałem i piszę nie o
                                            wolnym rynku zgodnym z Pańskimi wyobrażeniami o nim („Czyli ?wolny rynek?
                                            podlega administracyjnym nakazom i zakazom.[...] Tylko czy wtedy rynek
                                            pozostaje ?wolnym rynkiem??”), lecz o świecie i wolnym rynku realnie
                                            istniejącym.

                                            Słuchając lub czytając moich rodaków kontestujących członkostwo Polski w Unii
                                            Europejskiej mam nieodparte wrażenie, że czeka nas długa droga do mentalnej
                                            reorientacji, byśmy wieczne zrzędzenie, malkontenctwo oraz niezachwianą wiarę,
                                            iż prawie każda inicjatywa jest albo fatalnym zrządzeniem losu, albo
                                            dziejowym spiskiem godzącym w naród, zastąpili myśleniem pozytywnym. Zanim
                                            zaczniemy rozpaczać, jak to niegodziwcy dybią na naszą świętą ziemię i rujnują
                                            tak świetnie zapowiadającą się gospodarkę, może zapytamy sami siebie, czy w
                                            ostatniej dekadzie ub. stulecia był dla Polski realniejszy projekt
                                            gospodarczy, polityczny i kulturowy?
                                            • stefanprotek Re: Na zakończenie 30.08.03, 18:45
                                              Gość portalu: san napisał(a):

                                              [...] może zapytamy sami siebie, czy w
                                              > ostatniej dekadzie ub. stulecia był dla Polski realniejszy projekt
                                              > gospodarczy, polityczny i kulturowy?

                                              nie
                                              ;-))

                                              pozdrawiam
    • Gość: Mpiotrek Re: UE-referendum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.03, 09:16
      Podkarpacie cos cienko sie spisalo w pierwszym dniu w referendum... njanizsza
      frekwencja w Polsce :) Nie weim jak bylo drygiego dnia, ale pewnie nie
      lepiej... A swoja droga to frekwencja w Lezajsku pierwszego dnia wyniosla 16,3
      %... bylismy lepsi od calego wojewodztwa o jakies 5 %
    • stefanprotek Re: UE-referendum 08.09.03, 13:44

      wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=1438360&kat=1342
      ----------
      Socjalizm albo zdrowie
      wybór należy do Ciebie !
      ----------
    • stefanprotek Przepraszam - zapomniałem 08.09.03, 13:54

      Przepraszam zapomniałem, że ten wątek już zamknęliśmy.
      :-))
      ----------
      Socjalizm albo zdrowie
      wybór należy do Ciebie !
      ----------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka