Dodaj do ulubionych

net i żony

05.02.04, 17:57
Paniwie jak wasze żony reagują na czatowanie.
Moja nie cierpi. Nie moge tego robić jawnie.Kryje się.Jak przestępca.
Sama nie robi tego. Mnie zabrania.
Obserwuj wątek
    • Gość: Żona Re: net i żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 18:03
      przez czat mojego męża moje małżeństwo jest na skraju upadku....Twoja żona ma
      rację bo możesz sie zagubić i stracić zdrowy rozsądek. Jasne to miłe jak ktos
      dowartościuje...ale na dłuższą metę plytkie, powierzchowne...bo nie znasz tej
      drugiej osoby tak naprawdę. Radzę Ci uciekaj stamtąd. Siedzą tam często
      kobiety, "bardzo nieszczęśliwe", które nie mają co ze soba zrobic i szukaja
      pocieszycieli. Przechodze piekło, upokorzenie i bezsilność.....
      • Gość: jagienka Re: net i żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:01
        Oj Żono, chyba trochę przesadzasz... Każda sytuacja jest przecież inna, jeżeli ktoś traktuje czatowanie jako niezobowiązującą rozrywkę, to nie ma o czym mówić... Gdy ktoś podchodzi do tego poważnie i na przykład zaniedbuje przez to rodzinę, wtedy jest poważniejszy problem. My mamy do tej kwestii zdrowie podejście - ja lubię poczatować i mąż nie ma nic przeciwko temu, często przebywa w tym samym pokoju, ale nie zagląda mi przez ramię, bo szanuje tajemnicę korespondencji. Poza tym wie, że go kocham i nie czuje się zagrożony przez żadnych kolesi z netu...
        • sociopata szukam takiej do pocieszanie, gdzie one siedza? 05.02.04, 19:04
          Jak na razie to spotkalem same debilki.
          • Gość: żona Re: szukam takiej do pocieszanie, gdzie one siedz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:10
            To zależy czego oczekujesz..tamta była wyjątkowo nieszczęśliwa....a jaka
            bezkrtytczna. Wiesz mój facet lubi takie które go uwielbiają i bezgranicznie
            kochają - na łączach
          • Gość: Agnes Re: szukam takiej do pocieszanie, gdzie one siedz IP: *.nat.ino.tvknet.pl 11.02.04, 22:12
            Może dlatego trafiasz na "debilki" poniewaz one zawsze musza dostosowac poziom
            rozmowy do Ciebie?
        • Gość: Żona Re: net i żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:07
          Jagienko nie znasz mojej sytuacji...Takiego chłodu nie czułam
          nigdy...powiedział mi otwarcie że jest zakochany...prowadzili rozmowy
          telefoniczne. Widziałam jaki był nieobecny-zakochany. To dobrze że jestes
          zdystanoswana - zdrowy rozsądek przemawia do Ciebie. Niestety ja i nasze
          dziecko wiele wycierpielismy bo liczyła sie tylko jego namiętnośc nic i nikt
          poza nią. Wiele by opowiadać.....a ja kocham....
          • Gość: beevis Re: net i żony IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.02.04, 22:16
            ..facet Ci robi takie numery a Ty piszesz, ze go kochasz..?? A za co Ty go
            kochasz w takim razie???
            • nglka Re: net i żony 13.02.04, 04:45
              Nie kocha się za coś... od zawsze wiadomo, kocha się "po prostu".
          • miziamizia Re: net i żony 13.02.04, 23:35
            Straszne, trzymajcie się ciepło,
            koleżanki siostry mąż, też egoista, bez krępacji okazywał otwarcie swoje
            odgrzewane uczucia do pierwszej byłej dziewczyny nie zważając na żonę i dzieci
            bo przecież jego uczucie takie płomienne i najważniejsze... są po rozwodzie,
            wysokie alimenty etc koleżanki siostra z pomocą rodziny dochodzi do równowagi.
            uściski
            Gość portalu: Żona napisał(a):

            > Jagienko nie znasz mojej sytuacji...Takiego chłodu nie czułam
            > nigdy...powiedział mi otwarcie że jest zakochany...prowadzili rozmowy
            > telefoniczne. Widziałam jaki był nieobecny-zakochany. To dobrze że jestes
            > zdystanoswana - zdrowy rozsądek przemawia do Ciebie. Niestety ja i nasze
            > dziecko wiele wycierpielismy bo liczyła sie tylko jego namiętnośc nic i nikt
            > poza nią. Wiele by opowiadać.....a ja kocham....
      • luwlodek Re: net i żony 10.02.04, 16:13
        Czatowanie może być niebezpieczne dla małżeństwa ale jazda samochodem z
        niektórymi również. Może nawet bardziej.
      • miziamizia Re: net i żony 13.02.04, 23:24
        Hej żono, piekło, upokorzenie i bezsilność też są moim udziałem ale z powodu
        zupełnie innych życiowych problemów. Pozdrowienia. Ja nie szukam pocieszyciela,
        mąż mój ma prawie same zalety ale czatować nie chce. Też żona.

        Gość portalu: Żona napisał(a):

        > przez czat mojego męża moje małżeństwo jest na skraju upadku....Twoja żona ma
        > rację bo możesz sie zagubić i stracić zdrowy rozsądek. Jasne to miłe jak ktos
        > dowartościuje...ale na dłuższą metę plytkie, powierzchowne...bo nie znasz tej
        > drugiej osoby tak naprawdę. Radzę Ci uciekaj stamtąd. Siedzą tam często
        > kobiety, "bardzo nieszczęśliwe", które nie mają co ze soba zrobic i szukaja
        > pocieszycieli. Przechodze piekło, upokorzenie i bezsilność.....
        • Gość: Żona Re: net i żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.02.04, 15:58
          no to super..wydaje sie że brak uczucia i życie z tą świadomością jest czyms
          najgorszym w zyciu. Ty masz dobrego, kochającego mężą - to twoje szczęście.
          Przy pomocy partnera mozan pokonac wiele życiowych problemów. Pozdrawiam
    • Gość: kohol Re: net i żony IP: *.crowley.pl 06.02.04, 09:31
      Oczywiście odpowiadają same kobiety :D
      Mój facet nie czatuje, bo niby po co? Tam i tak są tylko laski, które mi do
      pięt nie dorastają :)
      • antros Re: net i żony 06.02.04, 09:51
        Moja nie lubi jak czatuje i dlatego robie to skrycie .
        Ale cos w tym jednak złego jest ,bo czat wciąga jak papierosy.
        Najpierw tylko dla rozrywki a pozniej jest chec sie poznania i wtedy zaczyna
        sie problem.
        • xgor Re: net i żony 06.02.04, 20:51
          Czat jest zly dla zwiazku... Prowokuje... Pojawiają sie mysli o zdradzie ...
          Dlatego najlepiej ustalic ze nie i juz
          • Gość: misiek Re: net i żony IP: *.jgora.dialog.net.pl 06.02.04, 21:52
            jasne, jestem tego samego zdania bo nie wierze ze jest duzo ludzi odpornych na
            tego typu kuszenie ,oj wiem po sobie ,lepiej nie czatowac !!! :) pozdro...
            • Gość: beevis Re: net i żony IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.02.04, 22:20
              ..kiedys bym sie zarzekal, ze to bzdury i gadka przewrazliwionych zaborczych
              zon..ale po sobie wiem, ze wciaga bardziej niz papierosy i wciaga naprawde i
              mozna tak wpasc, ze wszystko sie odsuwa na bardzo daleki plan..
              • Gość: karol Re: net i żony IP: 64.187.49.* 07.02.04, 02:42
                wciaga jak cholera,z poczatku niewinnie milo,nowe osoby kontakty itp,to sie
                podoba potem juz na priv,e-maile ,ani sie nie obejrzysz jak juz w tym siedzisz
                po uszy,moje malzenstwo tez przeszlo turbulencje niespotykana do tej pory,zona
                zarzucila mi zdrade intelektualna ,taka duchowa,na czacie z innymi
                kobietami,podlapala korespondencje z nimi,i od tego sie zaczelo,mowila ze to
                zdrada jezeli sie piosze o intymnych sprawach,myslach
                marzeniach,itp,jednoczesnie zarzucajac mi ze i juz za daleko poszedlem,i mam
                natychmiast przestac,bo ona nigdy nie bedzie czegos takiego tolerowac,i nawet
                to moze zakonczyc sie rozwodem ,bo mi nie moze ufac,jezeli pisuje z innymi
                kobietami,uf!,to byl ciezki tydzien,wierzcie mi,nocne rozmowy,lzy z jej
                strony,i te ciagle pytanie ,dlaczego?,przezywala to naprawde,czula sie
                upokorzona,zdradzona jakby,ja nigdy nie patrzylem na to z tej strony ,dopiero
                teraz to zrozumialem,i przyznam wam ze ma racje,ja nigdy bym nie chcial zeby
                zona tak samo pisala z innymi na necie,to nie jest w porzadku wobec
                malzonka,pokasowalem wszystkie adresy ,kontakty,nie wchodze na czat,chociaz
                niekiedy ciagnie szczegolnie przy piwku,ale nie bede ,takiego koszmaru nie
                mialem jak dlugo jestesmy razem ,a juz 22 lata minelo,strzeszcie sie czatu,jest
                niebezpieczny cholernie,mozecie zostac sami,wybor jest wasz ,ja
                wybralem,pozdrawiam czesc.
                • Gość: jagienka Re: net i żony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 11:06
                  Hmmm... Naturalnie zgadzam się z wypowiedziami Żony i pozostałych, którzy przyznali, że czatowanie może być niebezpieczne... Teraz autor wątku musie sobie sam odpowiedzieć na pytanie, jaki ma do tego stosunek. Ciągle uważam, że może to być całkiem niewinna rozrywka tak, jak to mam miejsce w moim przypadku. Sama jednak ustaliłam dla siebie pewne reguły, nie umawiam się w realu, nie podaję numeru telefonu, ani konta mailowego. Jeżeli komuś to nie odpowiada, niech idzie polować, gdzie indziej - ja poprzestaję na rozmowie i to bez uderzania w jakieś osobiste tony. Czasami, fakt ponarzekam na ślubnego, ale bez przesady i żadnych szczegółów. Jeżeli jednak jest Ci bliżej do tych "wciągniętych" na całego... To może rzeczywiście twoja żona ma rację i trzeba się pożegnać z czatem... Dla spokoju domowego ogniska... Chyba warto...
                • Gość: Silent Re: net i żony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 19:57
                  Witam wszystkich z okazji mojego pierwszego postu.

                  Mój związek z pewną dziewczyną rozpadł się m.in. z powodu netu. Poznawała na
                  czacie dużo ciekawych osób (czyt. facetów), z którymi miała o wiele więcej do
                  porozmawiania niż ze mną, o czym mi komunikowała bez ogródek. Ciągłe SMS'y,
                  telefony, maile doprowadzały mnie do białej gorączki (przykładowo: spędzaliśmy
                  razem wieczór, a ona w ciągu godziny potrafiła kilka razy sprawdzać pocztę i
                  odpisywać na maile).
                  W końcu wszystko się posypało, z czego teraz jestem zadowolony :).

                  Pozdrówka
                • Gość: gk Karol jakbyś był moim mężem IP: *.espol.com.pl 20.02.04, 23:08
                  To dokładnie sytuacja, jak była pół roklu temu w naszym związku, Nawet moge
                  posądzać mojego męża, że to jego post....Cierpiałam i cierpie do dzisiejszego
                  dnia...Jak mojemu lubemu teraz ufać??????
                  • Gość: Karol Re: Karol jakbyś był moim mężem IP: *.187.49.85.porchlight.ca 23.02.04, 04:39
                    bez przesady,ja nim nie jestem napewno,przykro mi ze to tez
                    przechodzilas,jezeli sobie wszystko wyjasniliscie to bedzie okey,mozesz ufac ,w
                    koncu fizycznie do niczego nie doszlo,zycze powodzenia,i dlugich lat wspolnego
                    pozycia z malzonkiem ,pa.
                    • Gość: mirna Re: Karol jakbyś był moim mężem IP: *.187.48.218.porchlight.ca 23.02.04, 09:41
                      oj Karol ale sie narobilo.Potrzebne ci to bylo?czego szukasz w tym wirtualnym
                      swiecie?Czy nie jestes szczesliwy w swoim zwiazku?Dobrze ze zdales sobie sprawe
                      z tego co robiles. Mam nadzieje ze skonczyles z tym definitywnie.Ponoc ta
                      zabawa jest jak nalog.Strzez sie, chyba ze nie zalezy ci na twoim
                      malzenstwie,to przyjemnej zabawy zycze.Pa KAROLKU./Uwazaj na bledy/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka