Dodaj do ulubionych

Temat lekarz-pacjentka

07.06.10, 10:08
Witam wszystkich z forum.
Temat mojego wątku czytałam już kilka razy w innych postach.
Mam 39 lat,od trzech lat jestem rozwiedziona.Od momentu rozwodu nie
byłam w poważnym związku z żadnym męzczyzną.
Niedawno z różnych przyczyn zmieniłam lekarza rodzinnego i trafiłam
do rodzinnej miejscowości,w której nie mieszkam,ale z niej pochodzę.
Zostałam pacjentką lekarza,którego znam z lat młodzieńczych.Na
pierwszej wizycie powiedziałam,że jestem po rozwodzie,o kłopotach z
dorastającym synem,ponieważ tego mniej więcej dotyczyła moja wizyta
(anemia,kłopoty ze snem).Lekarz ten jest wdowcem,starszy ode mnie
ok.15 lat.Na każdej następnej wizycie powtarzał mi,że powinnam
pomyśleć o ułożeniu sobie życia osobistego,że jestem miła i
atrakcyjna i nie powinnam być sama.Przyznaję,że przeszło mi przez
myśl,że chciałabym spotkać mężczyznę podobnego do Niego.
Ostatnio zaczęłam myśleć o Nim w trochę inny sposób (nie chodzi o
złapanie na juz faceta).Zaintrygowała mnie pewna sytuacja.
Jego pacjentką jest również moja babcia.Ona właśnie opowiedziała
mi,że podczas jej ostatniej wizyty lekarskiej,sam zaczął wypytywać
babcię o moją osobę,czy naprawdę jestem sama,w jakim wieku mam
dzieci,że jestem ładną kobietą i z czystej przyjaźni do mnie (?)
radzi bym pomyślała o ułożeniu sobie życia.Przyznaję,że gdyby chciał
umówić się ze mną,to bym się zgodziła.Bardzo dokucza mi
samotność.Czy On sie mną interesuje,czy może ja wyobrażam sobie za
dużo?Zastanawiam się,jak dowiedzieć się podczas następnej(ostatniej )
wizyty,jaki jest cel jego zainteresowania moja osobą.Jak naprowadzić
rozmowę,gdy znów powie,że powinnam sobie kogos znaleźć.Boję się
ośmieszenia,przecież to lekarska wizyta.Gdyby mnie
wyśmiał,musiałabym zmienić lekarza,co nie jest do końca możliwe,bo
Jego pacjentka jest babcia,z którą czasami jeżdżę na wizyty.Tak
sobie marząc o spotkaniu z Nim,wiem,że jest taką trochę
osobą ,,publiczną" w tej miejscowości.Ja stamtąd pochodzę,więc też
dużo osób mnie kojarzy.
Chciałabym prosić przede wszystkim Panów,co o tym sądzicie,czy to
tylko moja wyobraźnia,że mógłby się mną interesować?
Za ośmieszające i pogardliwe odpowiedzi z góry dziękuję,bo to nie
żart typu-przychodzi baba do lekarza...

Obserwuj wątek
    • gocha033 Re: Temat lekarz-pacjentka 07.06.10, 10:21
      obleoblem, nbogdzie jest problem, bo nie widze?
      Podoba Ci sie, to zapraszasz go po wizycie na kawe i mowisz, co Ci lezy na sercu.
      • fredoo Re: Temat lekarz-pacjentka 07.06.10, 11:26
        Przecież on nie jest księdzem. Zresztą ksiądz też chłop.
        • jeza_bell Re: Temat lekarz-pacjentka 07.06.10, 13:04
          Eeee... gdyby był zainteresowany, to określiłby się po godzinach pracy. Gada typowo psychologicznie i tyle, może za bardzo nad interpretujesz, a Twój rozum jest zagłuszony przez emocje.
    • green-chmurka Re: Temat lekarz-pacjentka 07.06.10, 20:54
      Ja bym tam se rozne choroby wymyslala i tak dlugo chodzila az sie umowi.
      • edik70 Re: Temat lekarz-pacjentka 07.06.10, 21:54
        Dziękuję za odpowiedzi,każda z nich jest inna i daje do myślenia.Nie zaproponuję
        kawy,bo jestem chyba starej daty i to ja czekam na znak od faceta.Faktycznie,za
        dużo sobie wyobrażam.Dorosły mężczyzna,jeśli chce,to wykłada kawę na ławę.Co do
        wymyślania chorób niezły pomysł,tylko,żeby za dużo chorób nie potwierdziło się z
        wymyślania,tak też może się zdarzyć.
        • katinka6 Re: Temat lekarz-pacjentka 07.06.10, 22:42
          jak na lekarza, nawet rodzinnego, jest niewiarygodnie troskliwy.
          takie zachowanie nie oznacza jednak nic

          a wymyslanie chorob traciloby dziecinada

          i tyle:)
        • devilresident Re: Temat lekarz-pacjentka 07.06.10, 23:37
          To ja może z męskiego punktu widzenia powiem Ci, że powinnaś dać mu jakiś znak,
          że jesteś nim zainteresowana. Pewnie z racji tego, że jesteś po rozwodzie to
          wydaje Ci się, że nie jesteś w stanie wzbudzić w kimś zainteresowania i dlatego
          podchodzisz do tego typu spraw podejrzliwie, ale musisz faceta jakoś nakierować
          - w końcu on wdowiec, pewnie wyszedł z wprawy
          • lepian4 Re: Temat lekarz-pacjentka 09.06.10, 04:54
            Przyszla baba do lekarza i dala mu znak.
            • 0ffka Re: Temat lekarz-pacjentka 10.06.10, 21:47
              jaki?
    • zimnozimno1 Re: Temat lekarz-pacjentka 08.06.10, 12:48
      trzymam kciuki
    • tytus_flawiusz Re: Temat lekarz-pacjentka 09.06.10, 09:09
      > Lekarz ten jest wdowcem,starszy ode mnie
      > ok.15 lat.

      myślę, że to dobra partia, zakręć się koło niego. Dla niego jesteś "młoda dupa".
      (wiadomo, że czas jest względny). Jak się dobrze zakręcisz, zrobisz mu z mózgu
      sieczkę i odpowiednio go omotasz, to możesz się całkiem nieźle ustawić. Siebie,
      swoje potomstwa, a nawet psa marki cogiel-mogiel.
      Ze statystyki jasno wynika, że są duże szanse na to, że pierwszy pójdzie pod
      trawnik (w dodatku odpowiednio wcześnie, tym samym będziesz miała jeszcze sporo
      czasu na konsumpcje owoców miłości). Tym bardziej, że Ty będziesz miała
      osobistego lekarza, a on ? Wiadomo medice cura te ipsum - raczej kiepsko wychodzi.

      powodzenia
      • edik70 Re: Temat lekarz-pacjentka 09.06.10, 13:50
        Co do wypowiedzi tytusa flawiusza,napisałeś bardzo mądrze.
        Nie chodzi mi o materialne ustawienie się,ale,coś w tym jest.Rok po
        rozwodzie spotykałam sie z facetem młodszym od siebie.On nie dbał o
        pieniądze,zaczęło mnie męczyć,że ciągle pożyczałam mu pieniądze na
        imprezy (np.komunia),oczywiście na wieczne nieoddanie.Nie jestem
        materialistką,nie szukam sponsora.Pracuję,zarabiam ani mało,ani
        dużo.Wiem jednak,że chciałabym spotkać mężczyznę,który od czasu do
        czasu zaprosi mnie do kina,na kolację itp.Po rozwodzie musiałam
        bardzo dojrzeć,bo zostałam sama z dwójką dzieci.I myślę,że
        chciałabym teraz właśnie spotkać takiego starszego mężczyznę (jak
        starszy,to może nie bedzie zdradzał?)Na mojej ulicy 50 letni
        męzczyzna został wdowcem i wiecie co?w ciągu roku ozenił się z młoda
        dziewczyna,urodziło im się dziecko.Dziewczyna była po
        rozwodzie,miała córkę i była biedna jak mysz koscielna.Teraz ma
        dwoje dzieci,przystojnego,starszego faceta,piekny dom i chyba jest
        szczęśliwa.Kurczę,czyli można fajnie ułozyć sobie życie.A ze mnie
        żartuja w pracy,ze nie potrafię zakręcić się koło jakiegoś faceta.Ja
        niby odpowiadam,że szcęście samo mnie znajdzie,ale tak samo to chyba
        jednak nie przyjdzie...
        • tytus_flawiusz Re: Temat lekarz-pacjentka 10.06.10, 08:56
          no i dobrze kombinujesz Stara,
          powodzenia
    • tapatik Re: Temat lekarz-pacjentka 09.06.10, 09:43
      "Na każdej następnej wizycie powtarzał mi,że powinnam pomyśleć o ułożeniu sobie
      życia osobistego,że jestem miła i atrakcyjna i nie powinnam być sama."

      - Panie doktorze, mnie to każdy mówi, ale umówić się to żaden nie chce.

      Albo wprost:

      - To niech mnie pan doktor zaprosi na kawę.
      • edik70 Re: Temat lekarz-pacjentka 09.06.10, 13:16
        Zakładając,że zacznie ten temat wykorzystam propozycję tapatika
        (i).Niczym nie zaryzykuję,odpowiadając:- Panie doktorze, mnie to
        każdy mówi, ale umówić się to żaden nie chce.
        Albo odpowie:na pewno pani się kiedyś umówi(wtedy wiadomo,ze mnie
        zlewa),albo nabierze odwagi.Tak czy siak,będę wiedzieć,co o mnie
        mysli.Wiadomo,że widzimy rzeczy,które chcemy widzieć.Sama mam
        ogromnego stracha,co by było gdyby...pewnie by mnie zatkało.Jak mnie
        ostatnio zapytał,czy dobrze mi samej ,odpowiedziałam,że tak (choć
        wcale tak nie jest,ale mnie zaskoczył).Potem dopowiedział,że wie po
        samym sobie,że nie jest dobrze być samemu.Tylko,że takie rzeczy może
        mówić wielu pacjentkom.Zobaczymy co będzie,wybieram się do Niego za
        2 tygodnie i przygotuję się psychicznie na
        odpowiedzi,oczywiście,jeśli zapyta.
        • sc28 Re: Temat lekarz-pacjentka 09.06.10, 21:22
          lekarz zachowuje się nieprofesjonalnie, nieetycznie
          nie flirtuje się z pacjentkami, wszystko ok, jeśli coś z tego wyjdzie,
          jeśli nie będzie hepi endu, to kicha na maksa, jak zamierzasz później ustawić
          się w relacji z lekarzem? Trzeba chronić swoich granic, bo można w emocjach
          zrobić sobie kuku...

          zaliczyłam podobną kaszanę, NIE POLECAM
          • zimnozimno1 Re: Temat lekarz-pacjentka 13.06.10, 21:04
            a tam, ja poznalam mojego ex'a wlasnie w ten sposob. na pogotowiu :)
            tylko, ze to on byl strona decyzyjna. ja kompletnie nie zwrocilam na
            niego uwagi,ale on tak..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka