maxwel3
11.02.11, 16:26
Od 2 tygodni jestem znów z moim facetem. Tworzyliśmy wcześniej parę przez 6 lat. W trakcie 4 miesięcznej przerwy miał inną dziewczynę, ale wrócił do mnie. Znajomi zaprosili ją na imprezę. Gospodarz chciał ją mieć dla siebie, bo to łatwa dziewczyna. Ale mój chłopak na nią patrzył i denerwowało mnie, że zamiast ze mną rozmawiać, to stoi z nią w kuchni i sobie gadają o jakiejś zazdrości i dawaniu szans. Widocznie źle zinterpretoałam sytuację, ale weszłam do kuchni ale uderzyłam go ze 3 razy w twarz i wyciągałam za włosy. Przy niej i koledze. On mnie złapal za szyję i popchnął na ścianę i chciał wystawić za drzwi. Z pokoju wyszła moja koleżanka i kazała się nam uspokoić. Po chwili przyszedł do mnie i mnie przeprosił za swoje zachowanie mówiąc ze to koniec z nami. Powiedziałam,ze też tak uważam i nie przejmowałam się, nie zwracałam na niego uwagi. Potem przyszedł znów do mnie jak byłam sama i mówił, że chce ze mną być i mimo tego wszystkiego do siebie bardzo pasujemy. Powiedziałam, że nie bo nie ma między nami miłości i doszło do takiej sytuacji-że w końcu wybuchłam. Kumulowałam w sobie wszystko to co on robił ostatnio, i już nie mogłam być dalej wyrozumiała i cierpliwa i coś we mnie wybuchło. Rozpłakał się.
Potem spaliśmy w jednym pokoju przytuleni.
Nie wiem co się dzieje. Pierwszy raz się tak zachowałam, pierwszy raz mnie w ogole popchnął. Wiem, że sprowokowałam, ale po tym co ostatnio z nim przeszłam wiedziałam, że nie mogę być wiecznie taka potulna. w Koncu nie wytrzymałam, w najmniej oczekiwanym momencie zrobiłam scenę przy ludziach kompromitujac siebie i jego.
Przeprosiłam oczywiscie i gospodarza(moj przyjaciel) i jego za te zachowanie. On jeszcze raz mnie rano przeprosil.
Ale co dalej? Chce z nim byc. Ale jak to ma dalej tak wygladac..? Za duzo zlego sie dzieje, a za malo milosci.